EMIgracja - trudne pytania

03.03.06, 09:18
Pytanie, które zadaje sobie ostatnio sporo osób: wyjechać czy zostać?
Skończyłam studia, znam nieźle angielski, uczę się kojejnych języków, mam
pracę - prawie półtora roku w firmie konsultingowej, pensja: pusty śmiech,
ledwo starcza na życie (na kursy językowe musze pożyczać od rodziców), a
pracuje czasami po 10 godzin dziennie + weekendy, mieszkam w wynajmowanym
mieszkaniu z trzema osobami, własne mieszkanie? dobry dowcip! kredyt na 30
lat, a raty by pochłonęły większą częśc mojej pensji. Szukam nowej pracy,
szukają ludzi ze znajomością języków, doświadczeniem, ale płacić chcą jak
ledwo upierzonemu absolwentowi LO. Pojawia się rozgoryczenie - moi rodzice
sporo poświęcili, żebym skończyła studia w dużym mieście (oboje sa po
zawodówkach, pracuje tylko tata) - jaki jest efekt ich inwestycji? córka
magister obleganego kierunku pożycza od nich kasę na kurs języka obcego. Bez
perspektyw na kupno mieszkania, założenia i utrzymania (!!) rodziny, kupno
samochodu, rozpoczęcia studiów podyplomowych, wycieczki do Hiszpanii itp. I
do tego wszytskiego otwarte granice do Wielkiej Brytanii i Irlandii. Masa
znajomych w Londynie, Dublinie. Pracują, uczą się języka, zarabiają
pieniądze, pomagają finansowo rodzicom w Polsce. Co robić? Rzucić to wszytsko
i wyjechać? Tylko jak sobie poradzić później z tęsknotą? Jak zostawić
rodzinę, znajomych, ukochane miasto? Zostać i dalej wegetować? Włączam TV i
co widzę? Pałowanie uczestników parady równości, lustracja księży,
becikowe...Szkoda słów!

A Wy? Jak sobie radzicie z życiem w tym kraju? Jak radzicie sobie z pokusą
emigracji?
    • nancyboy Re: EMIgracja - trudne pytania 03.03.06, 09:25
      Ja wyjechałem do Niemiec w 2000 roku. Powodem nie były sprawy materialne lecz
      chęć życia po swojemu. Rodzina mnie często odwiedza mam kontakt ze znajomymi z
      Polski. Jedyna rzecz, której mi brakuje, i której nie przewidziałem przed
      wyjazdem, to język, którym mógłbym się po ludzku porozumieć z innymi. Ale fakt,
      że przez 5 lat niewiele się niemieckiego nauczyłem.
    • markiz.de.sade Re: EMIgracja - trudne pytania 03.03.06, 09:30
      Jedź jak najdalej. A jeśli najdzie Cię tęsknota za krajem, pomyśl o
      Maliniakach i tropicielech dziadków w wehrmachcie. Realistyczne spojrzenie na
      tę buraczaną rzeczywistość skutecznie zachęca człowieka do poszukiwania
      ciekawszych miejsc (a takich na Ziemi naprawdę nie brakuje).
    • ja.kocham.jungle Wyemigrowalem na wyspy,pracuję 5 godzin w tygodniu 03.03.06, 10:02
      ale na życie mi starcza. Mógłbym pracować więcej ale nie jestem chytry. Chodzę
      sobie na imprezy etc.
    • bary14 Re: EMIgracja - trudne pytania 03.03.06, 11:08
      Jezeli juz wiesz ze bedziesz tesknic, lepiej nie wyjezdzaj. Bardzo trudno
      porazic sobie z tym na emigracji. Chyba ze jestes bardzo odporna na samotnosc.
      • Gość: Kasia Re: EMIgracja - trudne pytania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 11:27
        A może wyjechać bez zakładania, że to wyjazd "na zawsze"? Wtedy być może
        łatwiej poradzić sobie z tęsknotą za krajem. Na szczęście nie mam takiego
        dylematu, ale wydaje mi się, że życie na obczyźnie jest lepsze niż codzienne
        powiększanie swojej frustracji. Życzę powodzenia.
        • pocominowymail Re: EMIgracja - trudne pytania 03.03.06, 17:09
          ja wyjezdzlem z zalozeniem, ze "na zawsze" i nie jest mi trudniej "walczyc" z
          tesknota za Polska. dzieki internetowi orientuje sie w w sytuacji w Polsce -
          moge czytac dzienniki, dzieki forum mam kontakt z jezykiem, dzieki programom do
          komunikacji glosowej rozmawiam z przyjaciolmi w Polsce raz w tygodniu lub czesciej.
          zycie za granica ma oczywiscie swoje minusy, jednak w ostatecznym rozrachunku
          wiecej jest plusow.
          jezeli nie chcesz wyjechac na stale, to sprobuj na pol roku - z opcja zostania
          na dluzej jezeli sie Tobie spodoba (duze prawdopodobienstwo, ze sie spodoba.
          pozdrawiam
          • b-beagle Re: EMIgracja - trudne pytania 03.03.06, 17:23
            Jak sie nie spróbuje to się żałuje )))).
    • Gość: camel_3d Re: EMIgracja - trudne pytania IP: 81.19.200.* 03.03.06, 17:32
      no ja tez wyjechalem do Niemiec w 99. I tez mniej w celach zarobkowych. Po
      prostu mialem dosc Warszawy i zapierniczania po 12 godzin dziennie. Fakt placa
      byla dobra, ale musialem cos zmienic.
      Nie da sie ukryc, ze jezyk sie przydaje. Nie znalem ani slowa po Niemiecku (no
      prawie). Itensywny kurs zalatwil ten problem w ciagu 4 miesiecy. Teraz jest juz
      od kilku lat ok. Prace mam fajna, kupilem mieszkanie. Moge sobi epozwolic na
      wyjazdy tam i siam:) Akurat Berlin jest blisko granicy wiec nie odczuwam az
      takiej rozlaki z rodzina.
    • Gość: edi Re: EMIgracja - trudne pytania IP: *.byu.edu 03.03.06, 18:45
      trzeba bylo zostac fryzjerka, nikt cie na studia nie zaganial. Studia robi sie dla siebie a nie dla
      zarabiania kasy. teraz angielski to zna kazdy wiec na nikim to nie robi wrazenia, to standard w
      cywilizowanym swiecie. a w bogatych krajach to jak myslisz zyje sie ? tez nisko platne prace, tez splaca
      sie kredyty latami. Wstydzilabys sie narzekac, jedz do chin i zobacz jak sie tam pracuje to moze cos
      zakumasz. Swiat nie istnieje po to zeby jakis pieknoduch mial wygodne zycie i mogl "konsumowac".
      Dawaj wiecej innym siebie, zamiast pieprzyc bez sensu.
      • yvvvv Re: EMIgracja - trudne pytania 06.03.06, 15:51
        "Pięknoduch"? hmmm no cóż. Szczerze to nie kończyłam studiów po to żeby teraz
        żyć od wypłaty do wypłaty. Włożyłam w edukację mnóstwo pracy. A kasa nie jest
        mi potrzebna po to żeby ją mieć tylko po to żeby dzieki niej realizowac moje
        plany. Pieniądz sam w sobie nie ma wartości - to tylko środek płatniczy.
        Niestety - bez pieniędzy nie zobaczę Hiszpanii, nie skończę kursu językowego,
        nie zafunduje rodzicom wypadu w Bieszczady na 30 lecie małżeństwa itp. A ja nie
        mam zamiaru spędzić życia przed telewizorem. Dlatego poszłam na studia. Żeby
        moje życie nie kończyło się na kanapie w wynajmowanym mieszkanku. Pozdrawiam!
        • Gość: Hmmm Re: EMIgracja - trudne pytania IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.03.06, 23:52
          A na tej kanapie to nie ma miejsca dla ludzi z wyzszym wyksztalceniem?
    • Gość: sklepowa Emigracja to szok kulturowy ! IP: *.cybernet.ch 03.03.06, 18:52
      Emigracja to szok kulturowy !

      Mieszkam od 20 lat w Szwajcarii w Zurychu.

      Musialam sie nauczyc nie tylko niemieckiego,
      ale rowniez dialektu szwajcarskiego.

      Musialam sie nauczyc podstaw francuskiego i wloskiego.

      Jezyk to podstawa.

      Emigracja to szok kulturowy !

      Polacy sa wychowani jak sekta:
      polskie dogmaty, uprzedzenia i odwieczny brak kompetencji kulturowej.

      Tzw. brak obycia.

      Zwlaszcza, ze przyjechalam z Ostbloku do I Swiata.

      Moja Polska juz dawno temu przestala istniec.

      Mam rodzine w Polsce, z ktora mam trudne, ale dobre kontakty.

      Lepiej sie poklocic i pozrec, niz sie nie odzywac !



      • Gość: Sarmata Re: Emigracja to szok kulturowy ! IP: *.girinst.org 03.03.06, 21:37
        Brednie. Polskie kompleksy wychodza. Jestem na emigracji od wielu lat.
        Oczywiscie ze start jest trudny, ale wiekszosc imigrantow z Polski
        radzi sobie calkiem niezle. Najczesciej ci co maja jakies konkretne zawody.
        Najgorzej prawnicy i humanisci. Emigracja, to tak jak zakladanie firmy.
        Musisz miec plan, wizje, jasno sformulowane cele i plan wyjscia jak sie nie
        powiedzie. A to cale ujadanie na wlasna nacje nie ma sensu. Wszyscy emigranci
        maja te same problemy i podobne napiecia psychiczne. Polacy unikaja sie nawzajem
        jak im sie nie powiodlo ale tez duzo sobie pomagaja nawzajem glownie w
        poczatkowych kontaktach kiedy bariera jezykowa uniemozliwia komunikacje.
        Nie znam nikogo kto sobie nie radzil dobrze w po-komunistycznej Polsce a zaczal
        sobie radzic na zachodzie. Z tych co wyjechali z PRLu wiekszosc wyedukowanych
        radzi sobie niezle. Najgorzej ci co nie mieli edukacji i wyjechali przez obozy w
        Wiedniu. Jest duzo rozbitych malzenstw. Dlatego zachecam do emigracji ludzi
        ktorzy nie maja rodzin.


        > Polacy sa wychowani jak sekta:
        > polskie dogmaty, uprzedzenia i odwieczny brak kompetencji kulturowej.
        >
        > Tzw. brak obycia.
        >
        > Zwlaszcza, ze przyjechalam z Ostbloku do I Swiata.
        >
        > Moja Polska juz dawno temu przestala istniec.
        >
        > Mam rodzine w Polsce, z ktora mam trudne, ale dobre kontakty.
        >
        > Lepiej sie poklocic i pozrec, niz sie nie odzywac !
        • Gość: Marta50 Re: Emigracja to szok kulturowy ! IP: *.pools.arcor-ip.net 03.03.06, 22:17
          Samanta masz sluszna racje, emigracja jest szkola zycia i dla twardych majacych
          wlasny, precyzyjny cel przed oczyma ludzi. Ale jak sie czlowiek odpowiednio
          zachaczy i ulozy sobie zycie nie jest zle i nie teskni w ogole za krajem.
          Naturalnie, ze cieszy sie czlowiek z wizyt w Polsce ale bardziej sie cieszy
          skoro wraca tam gdzie zapuscil juz dobrze swoje korzenie.
        • Gość: Soup Nazi Re: Emigracja to szok kulturowy ! IP: *.tor.primus.ca 04.03.06, 05:32
          Z tych co wyjechali z PRLu wiekszosc wyedukowanych
          > radzi sobie niezle. Najgorzej ci co nie mieli edukacji i wyjechali przez
          obozy
          > w
          > Wiedniu.

          Bylo dokladnie odwrotnie - ci bez edukacji ciezko pracowali za bzdo. Na
          Zachodzie robili to samo, ale za dolary. Robociarz akordowy z FSO (ja widzialem
          tych ludzi jak zapieprzali) dostawal 15-20 dolarow na godzine na dzien dobry i
          dzien byl dla niego dobry jak cholera. Jesli pracowalo dwoje to biegusiem
          kupowal dom, 2 samochody (samochody, powiadam, nie jakies tam maluchy-sraluchy
          czy tym podobne wynalazki), plus cala mase innych atrybutow komfortu zyciowego.
          Bezstresowo. Do tego traktowano go grzeczniej, dostawal czyste firmowe ubranko,
          lepsze narzedzia i maszyny, czystsza hale, etc. etc.

          "Wyedukowani" popadali w stresy przez degradacje spoleczna jaka byla dla nich
          praca fizyczna. Niewielu zrobilo cos ze soba (nauka na miejscu zeby odzyskac
          stracone pozycje). Stad wieczna frustracja, nawet jezeli byly pieniadze, i
          wieczna pretensja do rzeczywistosci. Radosc z konsumpcji byla coraz mniejsza,
          kazdy nowy telewizor czy inny gadzet cieszyl mniej i krocej, a na zycie
          kulturalne nie wystarczalo jezyka (nie dlatego, ze musial byc perfekt, ale
          dlatego, ze wielu z nich gada do dzisiaj jak nogi), z tego samego powodu bali
          sie zblizyc do tubylcow, wielu dzisiaj jest po 40, zostal mortgage do splacania
          i "poranna witaj zmiano".

          A w ogole to co maja obozy w Austrii do edukacji? Nie bylem tam ale wyjezdzali
          tamtedy ludzie wszelkiego pokroju. Wiem, spotykalem. Roznistych.
      • Gość: Marta50 Re: Emigracja to szok kulturowy ! IP: *.pools.arcor-ip.net 03.03.06, 22:10
        Hallo Sklepowa,
        masz racje emigracja to szok kulturowy, ten kto tego nie przezyje nie ma pojecia
        o niczym. Co do twojej Polski, moja tez przestala dla mnie moja istniec.
        Wystarczy obejzec polskie TV, poczytac polskie gazety to juz wystarczy. Skoro
        przyjzy sie czlowiek poczynaniom polskich politykow i polskiego spoleczenstwa
        jest zadowolony z tego ze jest daleko, daleko od tego wszystkiego. Polske widzi
        sie wlasciwymi oczyma jak pozna sie zycie poza granicami Polski i przyjzy sie z
        zewnetrznej, oddalonej perspektywy na to wszystko co sie dzieje w kraju.
        Wystarcza poczytac wiele wypowiedzi na tym forum zaraz wie sie dokladnie z jakim
        spoleczenstwem ma sie doczynienie. Polakow rozpozna sie zaraz na
        miedzynarodowych forach tym ze ich mentalnosc tak odbiega od rzeczywistosci i
        poczucia czasu jak i taktu.
        Pozdrowienia z Baden-Württember
        do Zurüchu mam ca. 2,5h jazdy.
        • Gość: Kizia Re: Emigracja to szok kulturowy ! IP: 86.29.144.* 05.03.06, 19:19
          E tam. Ja jestem w Anglii od lipca, pracuje w wielkiej firmie, bardzo dobrze
          zarabiam, zadnego szoku nie przezylam i mam sie swietnie. Od pierwszego dnia
          czulam sie bardzo dobrze i nie mialam ani zadnych wahan, ani problemow z
          przystosowaniem sie, ani tym bardziej zadnych szokow.
          W Polsce mialam o wiele wiecej problemow. Tu jestem spokojna i zadowolona.
      • marysia_b Re: Emigracja to szok kulturowy ??? 03.03.06, 22:51
        Gość portalu: sklepowa napisał(a):

        > Emigracja to szok kulturowy !

        Na czym, "detalicznie", polegal twoj szok?
        • Gość: Soup Nazi Re: Emigracja to szok kulturowy ??? IP: *.tor.primus.ca 04.03.06, 05:13
          marysia_b napisała:

          > Gość portalu: sklepowa napisał(a):
          >
          > > Emigracja to szok kulturowy !
          >
          > Na czym, "detalicznie", polegal twoj szok?

          Jak to na czym? Nie miala kultury za grosz, nawet nie wiedziala co to.
          Zobaczyla i dostala szoku, hehehe
    • dominika801 Re: EMIgracja - trudne pytania 04.03.06, 00:35
      Wyjechalam,choc nie na zarobek,a do ukochanego i tak jestem juz prawie 4 lata
      na emigracji.Tesknie za rodzina,ale coz mam juz wlasna.Jesli zdecydowalabys sie
      pojechac za granice na zarobek,mogla bys odlozyc troche.ja nie pracuje by cos
      odlozyc,a zeby sie utrzymac.Smiechu warte,ale tak jest jak musisz zaplacic za
      dom,raty za 2 samochody,kredyty itp.Fakt,ze w Polsce moglabym se pomarzyc o
      wlasnym domu,ale za granica jak sie czlowiek osiedli,to daje slowo,nie ma z
      czego odlozyc na konto oszczewdnosciowe,do tego place jeszcze za szkole,
      zupelnie sie przekwalifikuje,bo nic mi po studiach z Polski.Jak znasz dobrze
      angielski,to wyjedz,w Polsce mozna sie dorobic ale garba lub nerwicy(nie
      wszyscy maja bogatych rodzicow i dobre znajomosci),wyksztalcenie w Polsce
      niestety jest niewiele warte,bo zarobki marne,a poprzecze kwalifikacji podnosza
      co jakis czas,trudno za wszystkim nadazyc.pozdrowienia.
      • jah.rastafari.jest.mym.panem Re: EMIgracja - trudne pytania 04.03.06, 00:51
        Najgorzej jest nauczyc sie dialektu, bo w Anglii lokalni jadą tzw. lingo. ale
        spoko, ja jakoś mam kumpli i znajomych i samotny nie jestem, no może troszkę.
        Jest sporo cudzoziemców którzy się chcą przyjaźnić z innymi cudzoziemcami. Ja
        mam kumpli z wielu krajów.
        • Gość: Latwe Pytanie Lepiej wpierdaIac suchy chleb IP: *.ny325.east.verizon.net 04.03.06, 04:09
          niz wyjechac z Kraju.Na poczatku jest fajnie, jak sie dorabiasz, kupujech
          chlam, zalatwiasz papiery etc. A pozniej nadciaga beznadzieja i nostalgia.
          21 poza krajem.
          • Gość: Soup Nazi Re: Lepiej wpierdaIac suchy chleb IP: *.tor.primus.ca 04.03.06, 05:44
            Gość portalu: Latwe Pytanie napisał(a):

            > niz wyjechac z Kraju.Na poczatku jest fajnie, jak sie dorabiasz, kupujech
            > chlam, zalatwiasz papiery etc. A pozniej nadciaga beznadzieja i nostalgia.
            > 21 poza krajem.

            To dlatego, ze krzywo je spedziles i teraz codziennie rano musisz spiewac
            korporacyjny hymn w Wal-Marcie albo odpie..c gimnastyke w japonskiej
            skladalni samochodow, hehehe. Jakie papiery sobie zalatwiales, zielone czy na
            scooter samobiezny? No i dlaczego kupowales chlam? To rzeczywiscie dolujace,
            hehehe.
          • p.s.j Re: Lepiej wpierdaIac suchy chleb 05.03.06, 10:23
            Nostalgia za rzeczywistością polityczną tego kraju nie dopadłaby mnie nawet po
            pół wieku w Bantustanie
      • Gość: Soup Nazi Re: EMIgracja - trudne pytania IP: *.tor.primus.ca 04.03.06, 05:40
        dominika801 napisała:

        > Wyjechalam,choc nie na zarobek,a do ukochanego i tak jestem juz prawie 4 lata
        > na emigracji.

        To rzeczywiscie szmat czasu, hehehe

        Tesknie za rodzina,ale coz mam juz wlasna.Jesli zdecydowalabys sie
        >
        > pojechac za granice na zarobek,mogla bys odlozyc troche.ja nie pracuje by cos
        > odlozyc,a zeby sie utrzymac.Smiechu warte,ale tak jest jak musisz zaplacic za
        > dom,raty za 2 samochody,kredyty itp.Fakt,ze w Polsce moglabym se pomarzyc o
        > wlasnym domu,ale za granica jak sie czlowiek osiedli,to daje slowo,nie ma z
        > czego odlozyc na konto oszczewdnosciowe,do tego place jeszcze za szkole,
        > zupelnie sie przekwalifikuje,bo nic mi po studiach z Polski.

        Bo najpierw sie za granica studiuje, a pozniej konsumuje, a nie odwrotnie. Jak
        sie nie uwazalo co robi to pozniej mozna robic co sie uwaza. Np. witac poranna
        zmiane na fabrycznej tasmie do konca zycia z rekami swobodnie powiewajacymi na
        wysokosci zgietych kolan, hehehe. Aha, no i nie skrzypiec glupio jak kijowo
        jest na Zachodzie tylko rwac kapcie z powrotem do Bulbonii jak sie nie podoba.

        • Gość: Marta50 Re: EMIgracja - trudne pytania IP: *.pools.arcor-ip.net 04.03.06, 11:09
          Znam takich ktorzy w Polsce skonczyli studia uniwersyteckie a teraz jezdza za
          granica w fabryce wozkiem widlowym, tego zrozumiec nie moge. Czyzby tak nisko
          sie od poczatku ocenili, czyzby tylko takie cele sobie w zyciu postawili?
          Rozumie na poczatku kiedy brak rozeznania i pieniedzy ta sytuacja zmusza do
          zarobku ale nie cale zycie wykonywac tylko taka prace.
          Czy tacy ludzie ktorzy sobie mysla ze praca i stanowisko same do nich przyjdzie,
          ze ktos inny bedzie sie o spelnienie ich aspiracji, celow staral? Niestety sa
          tacy jak tu opisalam i inni, ktorzy postawia sobie cos za cel i daza do niego,
          wtedy ci co sie poddali losowi zazdroszcza co nie miara tym, ktorzy co poza
          granicami kraju cos osiagneli i jakos swoje zycie ulozyli.
          • renebenay Re: EMIgracja - trudne pytania 04.03.06, 13:34
            Ci ludzie przynajmniej maja osobista dume i wartosc bo nie boja sie pracowac
            jak niestety duzo akademikow-pasozytow zyjacych z rent rodzicow czy dziadkow.
    • pyorunochron Wyjezdzaj! - emigracja to same plusy dla osoby wyk 04.03.06, 11:38
      WYJEZDZAJ! - emigracja to same plusy dla osoby wyksztalconej. Ja zarabialem
      przed wyjazdem ok. 900 zl. na reke i podobno mialem byc wdzieczny. Po wyjezdzie
      zarabiam ponad 15.000 zl. na reke miesiecznie. Odkladam takie pieniadze, o
      jakich mi sie wczesniej nie snilo. Nie zastanawiaj sie ani chwili. Poza tym
      pomieszkanie pare lat za granica, a to ciekawe doswiadczenie i poszerzenie
      horyzontow. Pierwsze 3-4 miesiace sa moze malo przyjemne, zwlaszcza jesli sie
      zna slabo jezyk, ale potem to sama rozkosz. Oczywiscie pod warunkiem, ze ma sie
      prace, ale o nia latwo dzisiaj wyksztalconemu Polakowi na Zachodzie.

      yvvvv napisała:
      > Pytanie, które zadaje sobie ostatnio sporo osób: wyjechać czy zostać?
      > Skończyłam studia, znam nieźle angielski, uczę się kojejnych języków, mam
      > pracę - prawie półtora roku w firmie konsultingowej, pensja: pusty śmiech,
      > ledwo starcza na życie (na kursy językowe musze pożyczać od rodziców), a
      > pracuje czasami po 10 godzin dziennie + weekendy, mieszkam w wynajmowanym
      > mieszkaniu z trzema osobami, własne mieszkanie? dobry dowcip! kredyt na 30
      > lat, a raty by pochłonęły większą częśc mojej pensji. Szukam nowej pracy,
      > szukają ludzi ze znajomością języków, doświadczeniem, ale płacić chcą jak
      > ledwo upierzonemu absolwentowi LO. Pojawia się rozgoryczenie - moi rodzice
      > sporo poświęcili, żebym skończyła studia w dużym mieście (oboje sa po
      > zawodówkach, pracuje tylko tata) - jaki jest efekt ich inwestycji? córka
      > magister obleganego kierunku pożycza od nich kasę na kurs języka obcego. Bez
      > perspektyw na kupno mieszkania, założenia i utrzymania (!!) rodziny, kupno
      > samochodu, rozpoczęcia studiów podyplomowych, wycieczki do Hiszpanii itp. I
      > do tego wszytskiego otwarte granice do Wielkiej Brytanii i Irlandii. Masa
      > znajomych w Londynie, Dublinie. Pracują, uczą się języka, zarabiają
      > pieniądze, pomagają finansowo rodzicom w Polsce. Co robić? Rzucić to wszytsko
      > i wyjechać? Tylko jak sobie poradzić później z tęsknotą? Jak zostawić
      > rodzinę, znajomych, ukochane miasto? Zostać i dalej wegetować? Włączam TV i
      > co widzę? Pałowanie uczestników parady równości, lustracja księży,
      > becikowe...Szkoda słów!
      >
      > A Wy? Jak sobie radzicie z życiem w tym kraju? Jak radzicie sobie z pokusą
      > emigracji?
      • gwinea-bissau Re: Wyjezdzaj! - emigracja to same plusy dla osob 04.03.06, 13:03
        Zgadzam się tu z osobami , które piszą, że emigracja ma plusy, ale nie każdy
        jest w stanie wyemigrować. Im dalej od skończenia edukacji, tym trudniej. Jak
        już się zapuści korzenie, to jest trudniej zostawić mieszkanie, znajomych,
        rodzinę. Nie każdy może zaczynać od zera. Dla niektórych jest to zbyt duże
        wyzwanie i takie osoby też rozumiem. Ja np. zdaję sobie sprawę, że pracując w
        Polsce zarabiam grosze w porównaniu do tego co zarabiałabym za granicą (jeśli
        miałabym szczęście, a mimo to nie chcę wyjeżdżać. Starcza mi na życie i nie
        chcę ryzykować dla większych pieniędzy. Jestem w Polsce szczęśliwa z tym co
        mam, a nawet jeśli mogę mieć lepiej lub więcej to w obecnej sytuacji nie chcę
        tego.
      • Gość: Marta50 Re: Wyjezdzaj! - emigracja to same plusy dla osob IP: *.pools.arcor-ip.net 04.03.06, 15:41
        Odpowiadasz na :
        pyorunochron napisał:
        Oczywiscie pod warunkiem, ze ma sie prace, ale o nia latwo dzisiaj
        wyksztalconemu Polakowi na Zachodzie.
        ****************
        Nie wprowadzaj ludzi w blad, nie jest tak latwo zdobyc Polakowi odpowiednia prace
        w wyuczonym zawodzie na zachodzie za odpowiednia place!!! Chyba ze myslisz
        podrzedne zawody w domu starcow, sprzatanie itd. Sadze ze nie o takie ambcje
        chodzi zalozycielce watku.
    • renebenay Re: EMIgracja - trudne pytania 04.03.06, 13:30
      Kto rozsadny,madry i mlody traci czas w Polsce-potrzeba jeszcze 15-25 lat aby w
      tym kraju cos sie zmienilo bo systemy mozna zmienic ale ludzi nie jest latwo a
      szczegolnie tych po 40-stce.Powodzenia.
    • seth.destructor Re: EMIgracja - trudne pytania 04.03.06, 13:31
      Po pierwsze to co sie obecnie nazywa studiami, jakies piecdziesiat lat temu nie
      wytrzymaloby standardu maturalnego.

      Po drugie, a co cie trzyma?

      Jestes Ziemianka, cala ziemia do ciebie nalezy.
    • kierunek_zachod Re: EMIgracja - trudne pytania 04.03.06, 19:17
      Jak sobie radzimy ? WY~JEZ~DZA~MY

      Bez obrazy, ale Twoje pytanie jest troche na romantyczna nute "rzucic sie z
      mostu ku przepastnym oceanom czy nie". Podobnie jak niektore odpowiedzi,
      zwlaszcza tych, co "na emigracji" sa juz cale 2, 3, 4 lata (niepotrzebne
      skreslic). Tak na marginesie proponuje zajrzec do slownika i zapoznac sie z
      definicja pojecia "emigracja".

      Powiem Ci tak : nie ma juz zelaznej kurtyny, ktora odcielaby Cie od Ojczyzny
      lona do konca dni Twoich. Samolot do Londynu to 2.5h, czyli tyle, ile w
      godzinach "szczytowania" jedzie sie z Bielan na Ursynow. Caly cywilizowany
      swiat spokojnie przemieszcza sie z kraju do kraju, na kilka lat, w celu nauki
      (np. jezyka, na studia), w zwiazku z praca (np. firma Cie wysyla na projekt do
      Hong Kongu na 2 lata), BO TAK IM SIE ZACHCIALO etc. I jakos nikt nie drze szat,
      ze "emigruje" i lzami sie nie zalewa. To po prostu normalna czesc zycia. Jak
      sie znudzi, zawsze mozna spakowac walizke i wrocic na stare smieci (tak wlasnie
      robi moj kolega z pracy, wracajac do Australii po 4 latach pracy w innym kraju).

      Zaciekawilo mnie pojecie "szok kulturowy" - ale to oznaczac moze tylko jedno :
      az TAK DALEKO jestesmy w ogonku za Pierwszym Swiatem.
      Bo jest inaczej ?
      Oczywiscie : jak sie wyjezdza z Pcimia do Wawy tez jest najpierw szok
      kulturowy, ale wszystko jest dla ludzi - tych z otwarta glowa i bez uprzedzen
      na starcie.
      Bo jest trudno ?
      Oczywiscie : jak sie wyprowadzasz od rodzicow i zaczynasz mieszkac na swoim tez
      na poczatku bywa pod gorke - jak dlugo, to juz zalezy od Ciebie.
      Bo nie ma rodziny / znajomych / "Klanu" w telewizorze ?
      Wszystko prawda, ale bedziesz miala NOWE seriale, NOWYCH znajomych
      (ze "starymi" wciaz mozesz utrzymywac kontakt), moze tez nowa rodzine - po
      prostu NOWY etap w swoim zyciu. Jesli jestes na niego gotowa - Swiat stoi przed
      Toba otworem. Wtedy przenies sie szybciutko na inne fora i poczytaj, ze nie
      musisz zaczynac od scierki w barze, ale pracujac w swoim zawodzie, studiujac,
      normalnie zyjac i cieszac sie zyciem.

      Polska, z bolem serca to pisze, MOZE bedzie sie nadawala do zamieszkania przez
      homo sapiens, jak wymrze pokolenie "ancien regime" - niestety, wtedy to ja juz
      tez bede miec z gorki i jakos nie chce spedzic najciekawszych lat zycia placac
      haracz na becikowe, Swiatynie Opatrznosci i limuzyny dla Ojca Dyrektora. Z
      odleglosci caly ten cyrk nawet zabawnie wyglada. Ale powiem Ci szczerze, coraz
      bardziej podoba mi sie zycie w normalnym kraju.
      • Gość: Marta50 Re: "szok kulturowy" IP: *.pools.arcor-ip.net 05.03.06, 09:48

        Odpowiadasz na :
        kierunek_zachod napisała:
        > Zaciekawilo mnie pojecie "szok kulturowy" - ale to oznaczac moze tylko jedno :
        > az TAK DALEKO jestesmy w ogonku za Pierwszym Swiatem.
        ******************
        Sadze ze nie trzeba tu wielkich wywodow, ujeles to super.
      • yvvvv Re: EMIgracja - trudne pytania 06.03.06, 15:55
        Nie obrażam się :) Może i masz rację - może dramatyzuję itp. Ale niestety dla
        mnie decyzja o opuszczenia tego grajdołka nie jest prosta. Stąd moje pytanie na
        forum. Chciałam zobaczyć jak podchodza do tego inni. Jakie mają doświadczenia.
        Może dzięki temu łatwiej będzie mi podjąć decyzję. Pozdrawiam!
        • Gość: Soup Nazi Re: EMIgracja - trudne pytania IP: *.sympatico.ca 06.03.06, 19:27
          yvvvv napisała:

          > Ale niestety dla
          > mnie decyzja o opuszczenia tego grajdołka nie jest prosta.

          Dramat ukladasz. Nie wierz, ze dla kiedykolwiek kogokolwiek byla prosta, moze
          dla tych po lobotomii. Wlasciwie dla ciebie jest prosta. Jak pisal wczesniej
          kierunek_zachod, dzisiaj to smiech na sali, 20 lat temu to byly decyzje zyciowe
          - nie przybieram pozy kombatanta, wierz mi. Dzisiaj co ryzykujesz, pare groszy?
          Majac dwadziescia pare lat? To tak jak szukanie pracy w Warszawie przez
          obywateli z Maciejowej Wielkiej. Roznica jest jezyk, a jezeli sie go dobrze zna
          to nawet to nie. I zawsze mozna po prostu kupic bilet i wrocic jak sie nie uda
          albo nie spodoba. I uzywaj raczej slowa saksy. Na emigracje moze zdecydujesz sie
          kiedys.
    • Gość: marysia Re: EMIgracja - trudne pytania IP: *.hunter.com 06.03.06, 23:27
      emigracja jest tobie do niczego niepotrzebna. Nigdzie tobie nie bedzie lepiej
      jak w Pl. Zacznij zabiegac o jakas duza hipoteke i kiedy ja w koncu dostaniesz
      to przestaniesz sie zajmowac pie..mi
Pełna wersja