seth.destructor
08.03.06, 19:07
Historia jest krotka i najprawdopodobniej na dniach znajdzie sie w necie,
wiec tam znajdziecie szczegoly.
Pani poznala pana i poniewaz dostala raka jajnikow zanim poddano ja terapii
(usunieciu jajnikow) zamrozili swoje wspolne embriony, jakby nie bylo poczete
dzieci, nie? Byly one skonstruowane in vitro (IVF - in vitro fertilisation).
Potem pan i pani sie rozstali.
Teraz pani chciala urodzic dzieci, jakby nie bylo, czesciowo swoje. Ale pan
cofnal zgode na uzycie zamrozonych embrionow. Pani skierowala sprawe do sadu,
az w koncu do Strasburga to dotarlo.
I dzisiaj zdecydowano, ze matka nie moze uzyc tych embrionow, aby urodzic
sobie dziecko!
Rozumiecie, tu jest bardzo niemily precedens. Akurat te zarodki byly sobie w
laboratorium. Ale co sie stanie, jesli kobieta zajdzie w ciaze i w jej
trakcie ojcu sie odechce?
Strasburg stwierdzil, ze ojciec ma racje, twierdzac, ze "nie chce, aby jego
wlasne dziecko zylo nie wiedzac, kto jest jego ojcem, w otoczeniu, ktorego on
nie moze kontrolowac".
Czy to sie rozciagnie na wszystkie matki, ktore chca miec dzieci, ale
wychowywac je bez udzialu ojcow?
Szczegoly: Pani nazywa sie Natalie Evans, lat 34, a pan Howard Johnson i
mieszkaja w UK.