okrutny_kamikadze 14.03.06, 16:55 Zaraz zobaczymy jakie mamy tolerancyjne społeczeństwo. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
b-beagle Re: I co w związku z tym? 14.03.06, 17:12 Ja tez nie płakałam ale było mi przykro bo bardzo ją lubiłam Odpowiedz Link Zgłoś
v0lrath Re: Nie płakałem po Bielickiej. 14.03.06, 18:01 Nie rozumiem tego tematu. 2 pytanie do autora: 1. I co z tego? 2. Czy to jest coś, czym szczególnie warto się pochwalić? Odpowiedz Link Zgłoś
ateista.blog.pl Dlaczego płaczą chrześcijanie? 15.03.06, 02:07 Ja również nie płakałem, choć bardzo ją lubiłem. Myślę, że można zrozumieć, jeśli ateista płacze po śmierci bliskiej osoby - kończy się życie, a więc wszystko się kończy. Natomiast zauważyłem, że płaczą również chrześcijanie - i tego nie mogę zrozumieć. Przecież dla osoby wierzącej życie doczesne jest tylko wstępem do życia wiecznego, do spotkania z Bogiem. A więc wszelką śmierć chrześcijanin powinien witać śpiewem i tańcem, radosną zabawą - bo oto kończy się marny doczesny żywot i zaczyna się życie wieczne, nieskończone szczęście wynikające z oglądania Boga. Ale okazuje się, że chrześcijanin płacze. Zdumiewające. - Nie płakałeś po papieżu? Odpowiedz Link Zgłoś
minstrelboy Re: Dlaczego płaczą chrześcijanie? 15.03.06, 14:09 Bo patrzą na ateistów i smutno im, ze palić się będą w piekle. Bo nie wszysscy rozpoznali Prawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
the_dzidka W sumie trudno im się dziwić 15.03.06, 14:20 Gdybym ja wierzyła w Boga, który (przy swojej wielkości, dobroci, miłosierdziu, itd., itd.) dopuszcza dla człowieka (którego tak umiłował, etc., etc., etc.) cos takiego, jak palenie w piekle, tez bym miała powód do płaczu. Biedny jesteś, minstrelu. Cieszyć się, że się wyznaje tak ponurą religię?... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: minstrelboy Re: W sumie trudno im się dziwić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 18:45 Droga Pani, nie jestem biedny, jestem wręcz bogaty, dzięki wierze i tradycji, jaka okresla moje miejsce w swiecie. I jeżeli uważasz chrzescijaństwo za ponura religię, to Ci współczuję - to jedyna religia, w której jest radość z przezwyciężenia smierci. A uwierz mi, to największy strach, jaki może ścisnąć człowieka. A zarzut jest wysoce nietrafiony, bo w piekle lądują ci, którzy odrzucili miłość bożą, nie żałowali swoich grzechów etc. Z drugiej strony po wnikliwej lekturze Listów św. Pawła dowiadujemy sie, że do zbawienia potrzebna jest również łaska boska, jego inicjatywa. Więc muszą w to być zaangazowane dwie strony. Bóg i człowiek. Wiedział to juz Luter i słusznie tępił kupczenie odpustami. Natomiast na tym polega sprawiedzliwość boża - jest ona nasączona miłosierdziem i nigdy nie wiadomo, czy największy grzesznik nie siedzi teraz w niebie, a ktoś kto całe zycie "kolekcjonował" dobre uczynki, nie musi oczyścić się w czyśćcu. Tego nie wiemy. Najlepszym przykładem jest akcja z dobrym łotrem ( moja ulubiona w całej Ewangelii, dająca każdemu nadzieję na życie wieczne), ten, kto bedzie skruszony i bedzie żałował - dostąpi miłosierdzia. I ostatnia kwestia - pytanie bezpośrednie - jak sobie wyobrażasz Boga? Tworzysz go sobie sama ( dobry, fajny, wszystcy ida do nieba i się opalają)czy uznajesz Go za obiektywnie istniejący Byt, który raczej nie będzie dostosowywał się do naszych wyobrazeń. Chyba, że w ogóle nie wierzysz, albo wierzysz np w UFO itd. Pozdrawiam. Nie mam nic przeciwko Tobie, bo raczej chyab OK jesteś. Odpowiedz Link Zgłoś
the_dzidka Re: W sumie trudno im się dziwić 15.03.06, 20:03 Jedynym "bogiem" dla mnie jest natura w jak najszerzej pojętym znaczeniu. Trudno jednak w tym kontekście mówić o miłosierdziu, łasce, sprawiedliwości. To wszystko sa atrybuty Boga, którego wymyślili sobie ludzie (co jest zresztą zupełnie zrozumiałe, ze wymyślili). A to, co wymyślili, to cała masa sprzeczności i wzajemnych zaprzeczeń; dlatego irytuje mnie, jeśli mitologia przywoływana jest jako argument/źródło dyskusji. Dla mnie nie ma znaczenia "przezwyciężenie śmierci", ponieważ moim zdaniem i tak w jej momencie kończy się wszystko, a jeśli energia z mojego ciała przejdzie gdzieś indziej, to ja tego świadoma nie będę, bo do świadomości potrzebny jest żywy mózg. Zgadzam się natomiast stuprocentowo z tym, co napisałeś, choć może w nieco innym sensie: "i nigdy nie wiadomo, czy największy grzesznik nie siedzi teraz w niebie, a ktoś, kto całe życie "kolekcjonował" dobre uczynki, nie musi oczyścić się w czyśćcu." Ja to rozumiem tak, że niezależnie od status quo i posiadanej wiary bądź niewiary należy żyć tak, żeby innym było z Tobą dobrze. Nie ma tak, że jestem - jak moja sąsiadka - za przeproszeniem wredną, starą małpą, ale najważniejsze, że sumiennie biegam do kościoła co niedzielę. Nie ma tak, że liczy się to, że usunęłam ciążę i w związku z tym jestem godna potępienia i pogardy, a nie ma znaczenia, że co roku zapraszam na miesiąc wakacji dzieci z domu dziecka. I tak dalej. Innymi słowy, nie można "klęczeć pod figurą, a diabła mieć za skórą". I na koniec chciałam Cię przeprosić, bo ja też nic do Ciebie nie mam, i teraz widzę, że mój post był odrobinę zbyt... protekcjonalny. A nie powinien. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: terry Re: W sumie trudno im się dziwić IP: *.aster.pl 19.03.06, 00:45 Przezwyciężenie śmierci? Współczuję ci człowieku, klepiesz formułki religijne. Religia to wymówka dla słabych ludzi - że nie umrą tylko czeka ich życie wieczne. W końcu po to wymyślono religię. Więc chwytaj się swej iluzji, powtarzaj jak mantrę pierdoły o miłosierdziu tego bęcwała boga. Odpowiedz Link Zgłoś
agunia_29 Re: Nie płakałem po Bielickiej. 19.03.06, 00:00 Człowiek ma dosyć swoich problemów. Jeszcze dodatkowe nerwy ma sobie psuć. Było mi przykro ale dlaczego mam płakać po obcej osobie. Bez przesady. Szkoda bo ją lubiłam, była świetną aktorką ale kawał życia już przeżyła, więcej niż przeciętny człowiek i wkońcu Bóg ją zabrał do siebie wraz z kapeluszem ;-( Co zrobić, takie życie??!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: terry Re: Nie płakałem po Bielickiej. IP: *.aster.pl 19.03.06, 00:52 Ten wątek jest odreagowaniem wyznawców (bo tego słowa należałoby tu użyć), zatem wyznawców papieża. Oburzeni akcją "Nie płakałem po papieżu" zakładają teraz niby na złość bliźniacze wątki. Ale kreatywnie, no, no... Proszę o ciekawsze prowokacje, bo poszliście po linii najmniejszego oporu. Odpowiedz Link Zgłoś