redykolek
28.03.06, 14:45
Poniższy tekst zawiera omówienie różnicy miedzy bytami nieograniczonymi a
bytami ograniczonymi czasowo-przestrzennie i możliwości ich poznania.
Postanowiłem zamieścić go w odrębnym wątku, chociaż jest głosem w
odbywających się tu innych dyskusjach, aby nie zagubił sie w natłoku postów.
1. Zdanie szczegółowe (w znaczeniu: opisujące jakiś konkretny fragment
rzeczywistości): "naprzeciw okna, przez które teraz patrzę, znajduje się dom
moich znajomych". Z opisu tego konkretnego domu wyprowadzić można szereg
wniosków, na przykład, że w znajdujących się w nim pokojach ktoś może
zamieszkać, że zasłania mi on widok na sąsiednią ulicę, że na jego kominie
mogą przysiąść ptaki, a także iż mam dzięki niemu określone doznania
wzrokowe, ponieważ jest on pomalowany na kolor, który nazwałbym pomarańczowym
(nie znam się niestety za bardzo na kolorach :) ) itd., itp. Jednocześnie
istnienie tego konkretnego domu wyklucza zajście innych faktów: z jego powodu
nie mogę oglądać sąsiedniej ulicy, na jego miejscu nie można wybudować czegoś
innego (np. fabryki, bo trzeba by go przedtem zburzyć), nie mogę też doznawać
pewnych wrażeń wzrokowych (ponieważ jest on pomalowany na pomarańczowo -
chyba? - więc nie mogę widzieć w jego miejscu np. zielonej plamy barwnej)
itd., itp.
Istnienie bytów ograniczonych w czasie i przestrzeni powoduje określone
zmiany w ich otoczeniu i WYKLUCZA pewne stany wszechświata. Gdybym pewnego
dnia się obudził i stwierdził zaistnienie któregoś z tych wykluczanych stanów
(gdybym np. nagle zobaczył niewidoczne dotąd budynki z sąsiedniej ulicy), to
miałbym pełne prawo stwierdzić, że ten konkretny budynek, o tych konkretnych
właściwościach przestał istnieć.
2. Zdanie ogólne (w znaczeniu: opisujące cechy rzeczywistości jako całości,
może lepiej powiedzieć - uniwersalne?): "istnieje Bóg". Ponieważ Bóg religii
monoteistycznych jest bytem nieograniczonym, wchodzi on w jednoczesne relacje
z wszystkimi innymi bytami (podczas gdy przedmioty ograniczone czasowo-
przestrzennie - np. dom, człowiek, nasza Galaktyka - mogą wchodzić w danym
czasie jedynie w ograniczoną liczbę relacji). Otóż przedmioty ograniczone
pogodzić można jedynie z ograniczoną liczbą stanów wszechświata, natomiast
przedmioty nieograniczone można pogodzić z każdym zaobserwowanym stanem
wszechświata. Byty nieograniczone niczego logicznie nie wykluczają.
A teraz coś o potwierdzaniu i falsyfikacji. Mamy konkretny dom o konkretnych
właściwościach (jak wyżej), z tych właściwości wynikają różne fakty (także
jak wyżej). Dokonujemy obserwacji i stwierdzamy zaistnienie któregoś z tych
faktów. Nie mamy więc jak na razie podstaw, aby odrzucić istnienie tego domu.
Jeżeli jednak w wyniku dokładniejszych obserwacji stwierdzimy zajście
jakiegoś faktu wykluczanego przez istnienie tego konkretnego domu, w tym
konkretnym miejscu i czasie (np. stwierdzimy, że z okna mojego pokoju widać
sklep, który powinien być zasłonięty), to wówczas twierdzenie o istnieniu
tego domu zostało sfalsyfikowane.
Otóż tej procedury nie jesteśmy w stanie przeprowadzić dla bytów
nieograniczonych. Nie jesteśmy w stanie wymyślić eksperymentu, ani
obserwacji, która mogłaby wykluczyć istnienie takiego bytu. Czy to znaczy, że
byty nieograniczone nie istnieją, ani że CAŁA rzeczywistość nie ma jakichś
cech (będących np. skutkiem działania tych bytów)? Niekoniecznie.
Rzeczywistość jako całość może mieć jakieś cechy i - przynajmniej
teoretycznie - podlegać oddziaływaniu jednego bytu (zwanego Bogiem), ale my
nie jesteśmy w stanie poddać tego faktu naukowemu sprawdzeniu.
O cechach takich możemy jednak domniemywać na podstawie różnych przesłanek.
Możemy na przykład domniemywać, że całość rzeczywistości jest uporządkowana
(podlega jakimś prawom przyrody albo tworzenie bytów przeważa nad ich
rozpadem). Na potwierdzenie prawdziwości tego stanu rzeczy możemy przywołać
różne obserwacje (faktycznie przyroda i nawet ludzkie społeczeństwo mogą
sprawiać wrażenie, jakby przeważało w nich uporządkowanie), inni obserwatorzy
mogą się jednak temu przeciwstawić stwierdzając, że mamy co najmniej równie
silne dowody za tym, że w świecie dominuje chaos, a lokalny porządek jest
czymś przypadkowym (i faktycznie znam ludzi - ateistów zresztą - którzy są o
tym przekonani). Możemy teraz próbować funkcjonować w świecie odwołując się
do takich domniemań. Możemy na przykład twierdzić (podkreślam - JEST TO TYLKO
PRZYKŁAD, jak takie domniemanie można wykorzystać w praktyce), że jeśli
porządek ma przewagę nad chaosem, to ma sens praca nad doskonaleniem swojego
otoczenia, ponieważ zawsze, w najgorszej nawet sytuacji, znajdą się narzędzia
służące temu doskonaleniu i mimo nieuchronności nadejścia różnych kryzysów
czy też kataklizmów, zawsze z tego naszego wysiłku coś przetrwa.