maccocha
01.04.06, 16:15
Wczoraj jak byłam ze znajomymi w pubie, to przylazł taki jeden koleś, znajomy
mojego kumpla. Myślałam, że takich zacofańców już nie ma.
A on nie widzi nic dziwnego i w ogóle nie wie, skąd na mojej twarzy pojawił
się drwiący usmiech i w ogóle nie rozumiał moich przytyków.
Dodam, że koleś ma 30 lat i ma wyższe wykształcenie, używa komputera w pracy,
więc brak komputera w domu świadczy, że jest albo jakiś niedostosowany, albo
niedorozwinięty, bo człowiek o podobnej pozycji społecznej do niego nie może
nie mieć komputra. Jak on w ogóle radzi sobie w życiu? Miałam zdać to pytanie,
ale się nagle zmył przed dwunasta. Może zrozumiał, że się osmieszył?