Problem z sasiadką pijaczką - proszę o poradę!...

25.04.06, 11:04
Witam wszystkich. Niestety mam problem, jaki na pewno jest sprawa przydarzajaca sie niejednemu z
nas...... za sciana sasiadka - alkoholiczka, mieszkaja na kocia lape z facetem, ktory jest
wlascicielem/zameldowanym w owym lokum. Ona nie ma meldunku. Mieszkamy w starej kamienicy.
Pani ta skutecznie utrudnia zycie mnie i wszystkim sasiadom, pijac prawie kazdej nocy a nawet i dnia
i robiac awantury ze swym partnerem. On z kolei tez pije, ale chyba mniej i na spokojnie - do czasu,
dopoki ta baba go nie wyprowadzi z rownowagi jak sie zorientowalam - i wtedy krzycza i kloca sie
oboje. Ona zawsze jest jednak glosniejsza, bardziej wulgarna, marudna..... ma ponoc za soba
przeszlosc kryminalna, siedziala za cos, chyba za kradzieze. No bo oczywiscie skad ta osoba ma
pieniadze? - ano zebrze i kradnie w marketach. Miala male dziecko, ktore raz, drugi, trzeci bylo
zabierane przez policje gdy rodzice pijani w sztok lazili z nim po ulicach, kradli.... na szczescie
zostalo ono im odebrane juz chyba na dobre, pare miesiecy temu. Wiec teraz, bez obowiazku
opiekowania sie mala istota, sasiadka moja na calego ?weszla w ciag", przy czym dodatkowym
powodem picia jest rozpacz spowodowana brakiem dziecka (jak sie jej przypomni)..... To mniej
wiecej opis generalny sytuacji.

Chodzi mi jednak o fakt, iz kobieta ta uwziela sie na mnie, po pijaku wali mi po nocy w drzwi, dobija
sie, wyzywa od najgorszych, opowiada rzeczy, ktore ja jej rzekomo powiedzialam/pytalam ja o nie -
co nie mialo miejsca. Ona ma chyba majaki.... Opowiada poza tym, ze drugiej sasiadce, ktora
mieszka naprzeciwko a z ktora to sie przyjaznimy (to starsza pani) - a wiec, ze widziala, ze niby ja
naplulam tej sasiadce na drzwi (!!?) i ona mi za to na moje drzwi ciagle pluje + obrzuca inwektywami.
Grozi, ze mam sie trzymac od pani Zofii z daleka bo jak nie to mi wy*****li drzwi itd., a poza tym
grozi mi - za wszystkie moje ?grzechy" podpaleniem mieszkania. Niejednokrotnie juz to oznajmiala
- ale nie tylko mnie, wspomnianej p. Zofii takze......

Gdy jest pijana i wraca po 1-2 nocach nieobecnosci do domu, jej facet b.czesto nie wpuszcza jej do
mieszkania. Wtedy baba awanturuje sie na schodach, trzaskajac niemilosiernie drzwiami na klatce -
w ktorych wczoraj nota bene stlukla trzasnieciem szyby, a gdy wiekszosc sasiadow wystawila na to
glowy z mieszkan, i zaczela na nia naskakiwac aby sie uspokoila, ta celowo raz jeszcze poszla i
trzasnela tymi drzwiami, az zahuczalo!! Dzwoni do mnie lub wspomnianej starszej pani, "pozyczyc
ognia", "po zapalki" itd...... Sika na schodach, rozlewa piwsko, rozrzuca jedzenie, smieci.... facet nie
daje jej wejsc do mieszkania i cierpimy na tym my - pozostali lokatorzy..... Juz normalnie nie moge
tego zniesc. Boje sie wyjsc czasem z domu, martwie sie ze skoczy na mnie - pijana lub nie, ze mnie
pobije, skrzywdzi w amoku. Wiem, ze ma ?temperament".... Policja byla wzywana - nie przeze mnie,
ale przez pozostalych sasiadow - nie raz. Ale co to daje? Wezma ja na posterunek lub do izby
wytrzezwien, nastepnego dnia wypuszcza i historia zaczyna sie od poczatku.... z tego jednak co
wiem, bo pytalam policjanta, grozenie podpaleniem to juz jest przestepstwo samo w sobie. Chetnie
bym na nia zlozyla oficjalna skarge, ale szczerze mowiac troche sie obawiam, ze bedzie sie mscila za
to na mnie.....

Dzisiejszej nocy znowu wyrwaly mnie ze snu jej b.glosne dywagacje - tym razem na moj temat.
Wykrzykiwala znowu ze plulam na drzwi :-) oraz ze jestem nienormalna.

Prosze mi poradzic, co robic? Juz teraz mysle, ze nie bede sie odzywala ani slowem do tej osoby i
probowala ja ignorowac. No ale jak tu ignorowac steki glosnych na cala kamienice wyzwisk i
bluznierstw pod swoim adresem, krzyki, nocne najscia plus po prostu awantury domowe co noc?....
Moze ktos z Was mial/ma podobne sytuacje i wie, co efektywnie poradzic na taka natretna, meczaca
babe..... Zyc spokojnie sie nie da.... :-(

Dziekuje za wszystkie wypowiedzi! Pozdrawiam.
    • myniek1 Re: Problem z sasiadką pijaczką - proszę o poradę 25.04.06, 11:43
      Nie ignoruj. Kobieta wyraznie ci grozi, choć wydaje mi się, że to raczej takie
      pijackie "szuranie". Zgłoś na policję grozby, wydeptuj ścieżki w sprawie
      nielegalnego zajmowania przez nią mieszkania (brak meldunku) i broń boże nie
      daj sie zastraszyć jakiejś pijanicy!
      • bmwariat Re: Problem z sasiadką pijaczką - proszę o poradę 25.04.06, 14:58
        to przypomina mi moją sąsiadke( na Ochocie), która awanturuje się ze swoją
        matką?? mężem? . Pisze tak, bo nie wiem jakie pokrewieństwo łączy te osoby. Ta
        sąsiadka też jest alkoholiczka, ale jak narazie uprzykrza życie tylko tym, iź
        się awanturują i jej nocnym śpiewaniem na klatce. Narazie nic nie ma do mnie,
        nic ode mnie nie che..traktuje mnie jak powietrze tak samo jak ja ją. Ostatnio
        na swojego męża? wyskoczyła i waliła go szczotką po głowie na klatce, kiedy ja
        spokojnie rozmawiałem przez telefon, oczywiście nie wspomniałem o wulgaryzmach,
        których było bez liku..Troche zdziwiona była osoba z którą rozmawiałem ale cóź
        zrobić. Policja do nich przyjeżdza(mój sąsiad jest policjantem), ale nic to nie
        daje. Jedyną skuteczną metodą jest chyba eksmisja tychże obywateli- pewnie za
        dlugi, bo wątpie by płacili( nie będą mieć na wóde). Trzeba czekać. Twój
        przypadek jest już o wiele gorszy, musisz sprawę złożyć na policji- GROZIŁA CI!
        i GROZIŁA SPALENIEM! Człowiek w amoku alkoholowym może wiele rzeczy mówić i
        tego nie pamiętać. NIE NALEŻY jednak tego IGNOROWAĆ! Sprawa powinna być
        zgłoszona!Nie czekaj, bo któregoś dnia będąc w takim amoku może spełnić swoje
        obietnice!
    • crax Re: Problem z sasiadką pijaczką - proszę o poradę 25.04.06, 12:56
      Prawo jest "bezradne". Oczywiście. A jak ta dziwka spali w końcu komuś
      mieszkanie i nie daj boże komuś coś się stanie to TVN nakręci kolejny
      wstrząsający program z serii "Pod napięciem" a prowadzący drżącym z przejęcia
      głosem będzie zadawał dramatyczne pytanie: "Czy nikt tego nie widział??"
      "Dlaczego nikt nie reagował??"

      POLSKA - co za kraj pop...dolony :/
      • crax Re: Problem z sasiadką pijaczką - proszę o poradę 25.04.06, 13:28
        Dobrze zrobisz. A dodatkowo na twoim miejscu poszedłbym po prostu do
        dzielnicowego i pogadał z nim o tej sytuacji. Tzw. "męska rozmowa".
        Bez żadnych wykrętów typu: "a co ja mogę". Za to mu płacą (m.in. TWOIMI
        podatkami) i jego zas... obowiązkiem jest zapewnienie ci spokoju.
        Proces cywilny (plucie na drzwi i wyzwiska) jest rzeczywiście bez sensu, bo jej
        nic nie zrobią. Ale eksmisja jak najbardziej wchodzi w grę.
      • Gość: Daria Re: Problem z sasiadką pijaczką - proszę o poradę IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 28.04.06, 05:37
        Nie rozumiem, ze nie mozna sobie poradzic z jedna pijaczka. Mieszkaja tam jacys
        sasiedzi, mieszkasz ty skladaj doniesienie na policje i ZA KAZDYM razem jesli
        tylko zaczyna awanture od razu wzywaj policje, jak policja odjedzie a ona
        awanturuje sie dalej znow dzwon i tak do skutku.
    • monami5 Dzieki... 25.04.06, 13:05
      za odpowiedzi. Naprawde nie ma zadnej recepty na taka babe?....

      Wlasnie pisze list - petycje/zazalenie na policje i chce go puscic wsrod sasiadow, aby podpisali.
      Wyrazaja, przynajmniej niektorzy, chec podpisania ale nie mam pewnosci, czy jak przyjdzie co do
      czego to faktycznie podpisza..... strach robi swoje, niestety. Dac sie takiej..... Boze toc to rozboj w bialy
      dzien!!..... :-(

      Do czego ten swiat zmierza.....
    • myniek1 Re: Problem z sasiadką pijaczką - proszę o poradę 25.04.06, 13:33
      Z tego co się orientuję, można w mieszkaniu przebywać nie meldujac sie max. 3
      mce jako "gość". Potem właściciel mieszkania ma obowiazek zameldować taką
      osobę. Jeśli zgłosisz to swojej administracji, to oni dość pilnie sie tym zajmą
      bo będzie im zależało na kasie za tą dodatkową osobę.
      Może jak przyjaciel tej paniusi uświadomi sobie, że musi ją zameldować to mu
      sie odechce wspólnego pożycia.
      • monami5 Eeee tam... 25.04.06, 14:17
        administracja wie o tym od ddawna i nic nie moze zrobic, niestety. A jej facio wczoraj jej nie chcial
        wpuscic i wyzywal od najgorszych, kazal jej spac na schodach albo "isc sobie i nie wracac".
        Rozmawialam z nim przez okno i zaznaczal mi: "to nie jest moja zona!!!". A pare godzin pozniej ja
        jednak wpuscil.... Dzis, reka w reke, elegancko wyszli sobie na miasto..... i tak historia zatacza swoj
        krag.

        A moze by ja postraszyc?.... tylko jak i czym?..... moze wymysle ze jestem np. - nie wiem -
        prawnikiem?... policjantka?... kim by tu ja postraszyc skutecznie?.... prosze o dobre podpowiedzi!!...
        • Gość: E..a Re: Eeee tam... IP: *.ec.kalisz.pl 25.04.06, 14:33
          Z tego wynika, że na taka nie ma rady. A może gdybyś zaprosiła ją na kielicha?
          Wtedy byłaby Twoją serdeczną koleżanką a nie wrogiem.:))))
          • login103 Re: Eeee tam... 25.04.06, 14:43
            zamelduj u niej Rydzyka kaczorów i całą tą chołote
            • hutniczek3 Re: Musisz byc silna! 25.04.06, 21:09
              Nikt jej nie eksmituje ,teraz nie musi miec meldunku.Doczekaliśmy takich
              czasów,ze lump ma większe prawa niz uczciwy człowiek.Zmuś dzielnicowego do
              interwencji.Oprócz tego złóż wniosek o grożby karalne ze strony sąsiadki-muszą
              przyjac,przynajmniej ją postrasza,jest to wniosek ścigany z urzedu.Życzę
              wytrwałości,oraz wszystkiego dobrego.Byłem w podobnej sytuacji.,rozumie
              iwspółczuję.
              • Gość: .... Re: Musisz byc silna! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.06, 23:55
                Moge spytac, jak sie zakonczyla Twoja sytuacja, o jakiej wspominasz?....
                • hutniczek3 Re: Musisz byc silna! 26.04.06, 19:39
                  Jak sprawa wylądowała u prokuratora owa rodzina chyba za namową pani prokurator
                  przyszła i "serdecznie przeprosiła".Wycofałem sprawę pod warunkiem,że kazda
                  zaczepka pod moim lub rodziny adresem zakończy sie odwieszeniem oskarżenia.Od
                  dwóch lat mam świety spokój.Mieszkamy nadal na jednej klatce,są grzeczni aż do
                  przesady.Z innymi lokatorami nadal wojują.Chyba twarda postawa pomogła.Nie daj
                  sie zastraszyc.Życzę powodzenia i wytrwałości(będzie wam potrzebna).
    • waclaw_grzyb Najlepsza recepta 27.04.06, 15:08
      Napij się z nią! Zyskasz jej sympatie i przestanie Ci dokuczać.
      • monami5 Re: Najlepsza recepta 27.04.06, 21:24
        Kiedy ja niepijaca kobita jestem..... :-)

        Radzisz sie "poswiecic" ku dobru sprawy, hmm?....
        • Gość: EWA Re: Najlepsza recepta IP: *.CNet2.Gawex.PL 28.04.06, 08:17
          Tylko wzywanie policji za każdym razem + wniosek o grożby karalne! Lump rośnie
          w siłę, kiedy dostrzega strach przeciwnika lub jego bezczynność.
    • znj2 Re: Problem z sasiadką pijaczką - proszę o poradę 28.04.06, 20:27
      Ale masz fajnie.Kup "połówkę" i się podłącz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja