Ustawa aborcyjna

26.04.06, 22:00
27 kwietnia tego roku mija tragiczna, 50. rocznica narzucenia Polsce, w
warunkach terroru stalinowskiego, ustawy aborcyjnej.
"Współczesna nauka, medycyna potwierdza: życie człowieka zaczyna się w
momencie poczęcia " - piszą władze Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia w
oświadczeniu z okazji przypadającej jutro 50. rocznicy przyjęcia przez Sejm
PRL ustawy aborcyjnej.

Stalinizm? Takie oswiadczenia to Stalinizm+PolPOt+Adolf H.+Bush cuzamen do
kupy wzieci.Jak sie ma taki ciemnogrod w kraju to nie widze przyszlosci dla
RP.Ludzie, wiejcie na emigracje!Chomeini to nic w porownaniu z 4RP i PiSuarem!
_Ch...cie zrobil, w mocz sie zamienisz, PiSuarem splyniesz!Ciao!
    • mg2005 Re: Ustawa aborcyjna 27.04.06, 09:26
      Na mocy tej ustawy zamordowano 20.000.000 Polaków...
      • kamajkore Re: Ustawa aborcyjna 27.04.06, 09:31
        > Na mocy tej ustawy zamordowano 20.000.000 Polaków...
        kogo na przykład?
        • Gość: sabinka Re: Ustawa aborcyjna IP: 83.168.96.* 03.05.06, 12:03
          kamajkore napisała:

          > > Na mocy tej ustawy zamordowano 20.000.000 Polaków...
          > kogo na przykład?
          >

          Czyli co najmniej 40 ooo ooo Polaków (sprawcy ciąż też są winni) popełniło
          grzech śmiertelny w tym katolickim kraju



          • Gość: amor Re: Ustawa aborcyjna IP: 83.168.96.* 03.05.06, 12:07
            doliczyć trzeba tych grzeszników wykonujących te zbrodnicze akty
            (za ciężką kasę zreszto)
            • edico Re: Ustawa aborcyjna 03.05.06, 16:04
              To razem będzie z 80.000.000 :))
          • 666kgb Re: Ustawa aborcyjna 03.05.06, 16:17
            na pal ich !! NA PAL !!!
            :)
          • mg2005 Re: Ustawa aborcyjna 05.05.06, 13:30
            Gość portalu: sabinka napisał(a):

            > kamajkore napisała:
            >
            > > > Na mocy tej ustawy zamordowano 20.000.000 Polaków...
            > > kogo na przykład?
            > >
            > Czyli co najmniej 40 ooo ooo Polaków (sprawcy ciąż też są winni) popełniło
            > grzech śmiertelny w tym katolickim kraju
            >

            Dwója z logiki. Niektórzy rodzice robili to wielokrotnie.
        • mg2005 Re: Ustawa aborcyjna 05.05.06, 13:26
          kamajkore napisała:

          > > Na mocy tej ustawy zamordowano 20.000.000 Polaków...
          > kogo na przykład?
          >

          NN...
      • Gość: edka Re: Ustawa aborcyjna IP: *.aster.pl 27.04.06, 10:07
        mg2005 napisał:

        > Na mocy tej ustawy zamordowano 20.000.000 Polaków...

        Twierdzenie, że przekonania t.zw. "obrońców życia poczętego" zostały naukowo
        potwierdzone jest tak samo prawdziwe, jak to, że ustawa legalizująca aborcję
        została narzucona Polsce w warunkach stalinowskiego terroru.
        Doucz się trochę, to przestaniesz się kompromitować wypisując takie bzdury.
      • Gość: ANT Re: Ustawa aborcyjna IP: *.adsl.inetia.pl 29.04.06, 00:22
        czytając twoją wypowiedź - JESTEM ZA ABORCJĄ !!!
        ona mnie w tej postawie utwierdza !
      • Gość: stygmat Re: Ustawa aborcyjna IP: 83.168.96.* 03.05.06, 12:18
        mg2005 napisał:

        > Na mocy tej ustawy zamordowano 20.000.000 Polaków...


        W okresie obowiązywania tej ustawy wszystkie "mocherowe damy" były w okresie
        rozrodczym.
        Czy o nich myślałeś wpisując te liczby????
    • myniek1 Re: Ustawa aborcyjna 27.04.06, 09:38
      jestem za wolnym wyborem każdej kobiety. Nikt nie ma prawa decydować o mojej
      macicy!

      > "Współczesna nauka, medycyna potwierdza: życie człowieka zaczyna się w
      > momencie poczęcia " - piszą władze Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia

      A ci eksperci z "Federacji" kłamią w żywe oczy. Dzieląca się komórka, czy
      maleńka zygota to jeszcze daleka droga do człowieka!
      • rekin19 Re: Ustawa aborcyjna 27.04.06, 13:10
        myniek1 napisała:

        > jestem za wolnym wyborem każdej kobiety. Nikt nie ma prawa decydować o mojej
        > macicy!

        Tyle,że po zapłodnieniu nie chodzi tylko o Twoją macicę.

        > A ci eksperci z "Federacji" kłamią w żywe oczy. Dzieląca się komórka, czy
        > maleńka zygota to jeszcze daleka droga do człowieka

        Takim tłumaczeniem najłatwiej uciec od odpowiedzialności.
      • zdolowana2 Re: Ustawa aborcyjna 28.04.06, 16:59
        Uważam, że kobieta ma prawo decydować o sobie.A to czy to zrobi czy nie zależy
        już tylko od jej sumienia.
        Zastanówmy się co jest lepsze dla tego niechcianego "dziecka". Aborcja czy dom
        dziecka i bycie niechcianym i niekochanym przez całe życie.
        • mandaryna65 Re: Ustawa aborcyjna 28.04.06, 18:24
          zdolowana2 napisała:

          > Uważam, że kobieta ma prawo decydować o sobie.A to czy to zrobi czy nie zależy
          > już tylko od jej sumienia.

          o sobie ma prawo decydować. Ale nie o życiu i śmierci swojego dziecka
          • Gość: ant Re: Ustawa aborcyjna IP: *.adsl.inetia.pl 29.04.06, 00:25
            absurd totalny- jak o sobie (zgadzam się) to i o tym co zrobi ze swoimi
            komórkami....
            (nienarodzonymi)
            • mg2005 Re: Ustawa aborcyjna 05.05.06, 13:38
              Gość portalu: ant napisał(a):

              > absurd totalny- jak o sobie (zgadzam się) to i o tym co zrobi ze swoimi
              > komórkami....
              > (nienarodzonymi)


              To nie są jej komórki. Nie należą do organizmu kobiety,mają inny kod genetyczny
              niż komórki matki. To odrębny organizm .
          • snajper55 Re: Ustawa aborcyjna 03.05.06, 11:24
            mandaryna65 napisała:

            > o sobie ma prawo decydować. Ale nie o życiu i śmierci swojego dziecka

            Zarodek to nie dziecko.

            S.
            • gytha_ogg Re: Ustawa aborcyjna 03.05.06, 13:02
              snajper55 napisał:

              > mandaryna65 napisała:
              >
              > > o sobie ma prawo decydować. Ale nie o życiu i śmierci swojego dziecka
              >
              > Zarodek to nie dziecko.
              >
              > S.



              no to zarodka swojego dziecka - wszystko jedno. tak, czy owak, to odrebna
              istota.
              • 666kgb Re: Ustawa aborcyjna 03.05.06, 16:20
                odrębna ??
                piłaś cos ??
                spadaj manipulatorko .....
            • mg2005 Re: Ustawa aborcyjna 05.05.06, 13:42
              snajper55 napisał:

              > Zarodek to nie dziecko.
              >

              To jest dziecko, bo ma ojca i matkę, z których powstał.
              Jego kod genetyczny jest połączeniem kodu ojca i matki.
      • gytha_ogg Re: Ustawa aborcyjna 28.04.06, 17:06
        > jestem za wolnym wyborem każdej kobiety. Nikt nie ma prawa decydować o mojej
        > macicy!

        oczywiscie, ale pomijajac przypadki gwaltow - sama decydujesz o uprawianiu
        seksu, jak sadze z pelna swiadomoscia, ze antykoncepcja czasami zawodzi (bo
        chyba kazdy o tym wie). wiec mysl glowa, a nie d**, i decyduj swiadomie, bo
        ciaze sie znikad nie biora.
        kazdy by chcial tylko wolnosci, ale odpowiedzialnosci to juz za grosz :/
        • zloty_delfin Re: Ustawa aborcyjna 28.04.06, 17:10
          gytha_ogg napisała:

          > > jestem za wolnym wyborem każdej kobiety. Nikt nie ma prawa decydować o mo
          > jej
          > > macicy!
          >
          > oczywiscie, ale pomijajac przypadki gwaltow - sama decydujesz o uprawianiu
          > seksu, jak sadze z pelna swiadomoscia, ze antykoncepcja czasami zawodzi (bo
          > chyba kazdy o tym wie). wiec mysl glowa, a nie d**, i decyduj swiadomie, bo
          > ciaze sie znikad nie biora.
          > kazdy by chcial tylko wolnosci, ale odpowiedzialnosci to juz za grosz :/

          Całkiem rozsądnie prawisz...
          • 666kgb Re: Ustawa aborcyjna 03.05.06, 16:26
            > Całkiem rozsądnie prawisz...

            powiedzał ksiądz , jebaka .....
        • 666kgb Re: Ustawa aborcyjna 03.05.06, 16:21
          odpowiedzialności szukaj w KK i rządzie....
    • gucio712 Re: Ustawa aborcyjna 27.04.06, 10:01
      Wiesz co? Daj spokój! W tej chwili usnięcie ciąży jest łatwiejsze niż kupienie
      roweru na raty. Gdybym był podziemiem aborcyjnym inwestowałbym z całych sił w
      walczących o nienarodzone dzieci, byłbym przeciwnikiem edukacji seksualnej i
      dawał na tacę.Zamiast udzielac sie w internecie pomagaj tym którzy nie chcą
      usunąć, którzy mimo wszystko chcą urodzic dziecko. Jeżeli nie ma kogoś takiego
      w okolicy daj znac, skontaktuje Cie z takimi osobami, będziesz mógł sie wykazać
      • Gość: sabinka Re: Ustawa aborcyjna IP: 83.168.96.* 03.05.06, 12:12
        ależ cały personel medyczny zatrudniony przez NFZ jest zdeklarowanym
        przeciwnikiem aborcji (w godzinach pracy)
        W czasie prywatnym podziemie funkcjonuje jak trzeba. 0czywiście "na czarno"
        Świat medyczny jako ostatni, zgodziłby się na zalegalizowanie aborcji.
        0czywiście tylko i wyłącznie ze względów ze względów etycznych.
    • monia4781 Re: Ustawa aborcyjna 28.04.06, 15:56
      Prawo do abocji mogło by wrócić. Jestem za!!
      • Gość: przeciw Re: Ustawa aborcyjna IP: *.chello.pl 28.04.06, 16:45
        to szkoda ,że na tobie jej nie dokonano
        • vivian.darkbloom to jest bardzo interesujące 28.04.06, 17:08
          ktoś jest przeciw X, a równoczesnie żałuje, że nie dokonano X na kimś innym.
          Rozdwojenie jażni, czy co? i jakże często można takie stwierdzenia usłyszeć!
          • Gość: Karimata Ustawa aborcyjna IP: *.pl / *.enterpol.pl 28.04.06, 17:29
            Mój brzuch,moja dupa,moja decyzja.
            • gytha_ogg Re: Ustawa aborcyjna 28.04.06, 18:05
              Gość portalu: Karimata napisał(a):

              > Mój brzuch,moja dupa,moja decyzja.


              dokladnie - Twoja decyzja bylo sie bzyknac - Twoja. no i oczywiscie partnera.
              wiec powinniscie ponosic tego konsekwencje (oboje). trzeba myslec PRZED, a nie
              po.
              • wdakra Re: Ustawa aborcyjna 28.04.06, 19:56
                gytha_ogg napisała:

                > Gość portalu: Karimata napisał(a):
                >
                > > Mój brzuch,moja dupa,moja decyzja.
                >
                >
                > dokladnie - Twoja decyzja bylo sie bzyknac - Twoja. no i oczywiscie partnera.
                > wiec powinniscie ponosic tego konsekwencje (oboje). trzeba myslec PRZED, a nie
                > po.


                A co, Ty nie możesz, a ponieważ za uprawianie seksu nie grozi odpowiedzialność
                prawna, to chcesz przynajmniej obrzydzić życie tym, którzy mogą, traktując
                przymus rodzenia dzieci, jako zemstę na tych, którym zazdrościsz?
                • Gość: ant Re: Ustawa aborcyjna IP: *.adsl.inetia.pl 29.04.06, 00:28
                  dobrze powiedziane :)
                • gytha_ogg Re: Ustawa aborcyjna 30.04.06, 01:51
                  > A co, Ty nie możesz, a ponieważ za uprawianie seksu nie grozi odpowiedzialność
                  > prawna, to chcesz przynajmniej obrzydzić życie tym, którzy mogą, traktując
                  > przymus rodzenia dzieci, jako zemstę na tych, którym zazdrościsz?


                  co Ty bredzisz? ja sie kochana zabezpieczam. i nikomu nie zazdroszcze. to mi
                  moznaby pozazdroscic rewelacyjnego seksu :)
                  • 666kgb Re: Ustawa aborcyjna 03.05.06, 16:25
                    ale nie mózgu....
                    • Gość: nj Re: Ustawa aborcyjna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.06, 18:32
                      > ale nie mózgu
                      twój napewno nie bo już zanikł, został chęć do kopulacji i niechęć do dzieci
                      • 666kgb Re: Ustawa aborcyjna 04.05.06, 10:39
                        cuż za głebokie przemyslenia doprowadziły cie do tak idiotycznych wniosków ??
                        pranie mózgu ??
                  • wdakra Re: Ustawa aborcyjna 04.05.06, 13:33
                    gytha_ogg napisała:

                    >
                    > co Ty bredzisz? ja sie kochana zabezpieczam. i nikomu nie zazdroszcze. to mi
                    > moznaby pozazdroscic rewelacyjnego seksu :)

                    Bardzo wątpię w ten Twój rewelacyjny seks. Twoje wypowiedzi dziwnie mi się
                    kojarzą z dziewczyną, która wszystkim kolejnym koleżankom wyliczała, ile czasu
                    minęło między ślubem, a urodzeniem pierwszego dziecka póki sama nie urodziła 5
                    miesięcy po ślubie .:)))
                    • wdakra Re: Ustawa aborcyjna 04.05.06, 13:35
                      Dodam, że też się zabezpieczała i była równie przemądrzała, jak TY.
                    • gytha_ogg Re: Ustawa aborcyjna 04.05.06, 14:16
                      wdakra napisała:

                      > gytha_ogg napisała:
                      >
                      > Bardzo wątpię w ten Twój rewelacyjny seks. Twoje wypowiedzi dziwnie mi się
                      > kojarzą z dziewczyną, która wszystkim kolejnym koleżankom wyliczała, ile czasu
                      > minęło między ślubem, a urodzeniem pierwszego dziecka póki sama nie urodziła 5
                      > miesięcy po ślubie .:)))


                      nikomu niczego takiego nie wyliczam, wierz mi. nie widze tez nic zlego w tym,
                      ze ktos bierze slub troche wczesniej, niz zamierzal, bo zawiodla antykoncepcja.
                      widac mimo wszystko taka osoba uprawia seks ze swiadomoscia, ze w razie czego
                      jest w stanie urodzic i wychowac dziecko, oraz ma odpowiedzialnego partnera.

                      ps. watp sobie watp - skoro to Ci nastroj poprawia...
                      • wdakra Re: Ustawa aborcyjna 04.05.06, 16:42
                        gytha_ogg napisała:

                        > nikomu niczego takiego nie wyliczam, wierz mi. nie widze tez nic zlego w tym,
                        > ze ktos bierze slub troche wczesniej, niz zamierzal, bo zawiodla antykoncepcja.

                        Ale wymądrzasz się na temat sytuacji, w jakiej nigdy nie byłaś i z głębokim
                        przekonaniem, że dzięki swojej rozwadze nigdy się nie znajdziesz.

                        > widac mimo wszystko taka osoba uprawia seks ze swiadomoscia, ze w razie czego
                        > jest w stanie urodzic i wychowac dziecko, oraz ma odpowiedzialnego partnera.

                        A jeśli się okaże, że się pomyliła, co do patrnera, albo nastąpi dramatyczna
                        zmiana sytuacji życiowej (np.ów partner zginie w wypadku)? Jakoś najbardziej

                        Zwracam Ci tez uwagę, że nie ma jednomyslności co do momentu, kiedy płód
                        uzyskuje człowieczeństwo. Prawny zakaz aborcji jest więc narzucaniem innym
                        własnych poglądów w tej sprawie. Jeśli Ty opowiadasz się za człowieczństwem
                        zarodka od chwili poczęcia, to możesz sobie urodzić drużynę piłkarską, a nawet
                        dwie. Nie widzę jednak podstaw moralnych do wymuszania tego na tych, którzy tego
                        poglądu nie podzielają.
                        • gytha_ogg Re: Ustawa aborcyjna 04.05.06, 16:57
                          > Ale wymądrzasz się na temat sytuacji, w jakiej nigdy nie byłaś i z głębokim
                          > przekonaniem, że dzięki swojej rozwadze nigdy się nie znajdziesz.

                          a co, Ty sie znalazlas, wiec uwazasz, ze kazdy musi? :P

                          > A jeśli się okaże, że się pomyliła, co do patrnera, albo nastąpi dramatyczna
                          > zmiana sytuacji życiowej (np.ów partner zginie w wypadku)?

                          wyobraz sobie, ze taka sytuacja nie jest mi obca, jak sugerowalas na poczatku,
                          skad zreszta mozesz wiedziec, w jakich sytuacjach sie w zyciu znalazlam, a w
                          jakich nie? poza tym, obecnosc partnera jest bardzo wazna, ale to nie oznacza,
                          ze masz liczyc TYLKO na niego, trzeba tez umiec liczyc na siebie.

                          > Zwracam Ci tez uwagę, że nie ma jednomyslności co do momentu, kiedy płód
                          > uzyskuje człowieczeństwo. Prawny zakaz aborcji jest więc narzucaniem innym
                          > własnych poglądów w tej sprawie.

                          swietnie - moze wiec w ogole przestaniemy karac mordercow? przeciez kwestia
                          czlowieczenstwa jest subiektywna, a moze wlasnie oni maja taki poglad, ze ich
                          ofiara to nie czlowiek?

                          > Jeśli Ty opowiadasz się za człowieczństwem
                          > zarodka od chwili poczęcia, to możesz sobie urodzić drużynę piłkarską, a nawet
                          > dwie.

                          nie wiem, co ma jedno do drugiego. jesli Ty nie znasz znaczenia
                          slowa "antykoncepcja", to zachodz co miesiac w ciaze i co miesiac ja usuwaj,
                          skoro uwazasz, ze nie ma innych mozliwosci.
                          (na wszelki wypadek dodam, ze to byla ironia)

                          > Nie widzę jednak podstaw moralnych do wymuszania tego na tych, którzy tego
                          > poglądu nie podzielają.

                          jasne, a jak ktos ma poglady polegajace na tym, ze wszystko mu sie nalezy za
                          nic, moze robic co chce i nie ponosic za siebie zadnej odpowiedzialnosci, np.
                          ukrasc Ci torebke w bialy dzien, to co, tez nie ma podstaw prawnych wymuszania
                          na nim zmiany pogladow?
                          • wdakra Re: Ustawa aborcyjna 04.05.06, 17:45
                            gytha_ogg napisała:

                            > > Ale wymądrzasz się na temat sytuacji, w jakiej nigdy nie byłaś i z głębok
                            > im
                            > > przekonaniem, że dzięki swojej rozwadze nigdy się nie znajdziesz.
                            >
                            > a co, Ty sie znalazlas, wiec uwazasz, ze kazdy musi? :P

                            Nie. Ale mam dość doświadczenia życiowego, żeby wiedzieć, że często ludziom się
                            wydaje, że świetnie by sobie poradzili w sytuacji innych, a jak przyjdzie co do
                            czego, to wymiękają.
                            >

                            >
                            > wyobraz sobie, ze taka sytuacja nie jest mi obca, jak sugerowalas na poczatku,
                            > skad zreszta mozesz wiedziec, w jakich sytuacjach sie w zyciu znalazlam, a w
                            > jakich nie?

                            Oczywiście, że nie wiem. Ale jak człowiek się przekona na własnej skórze, że nie
                            zawsze jego wyobrażenia o tym, jak by sobie poradził w określonej sytuacji nie
                            sprawdzają się w konfrontacji z rzeczywistością, to się tak nie wymądrza.

                            > innego poza tym, obecnosc partnera jest bardzo wazna, ale to nie oznacza,
                            > ze masz liczyc TYLKO na niego, trzeba tez umiec liczyc na siebie.

                            Gdzieś napisałam, że trzeba liczyć tylko na partnera? Zacytuj, proszę.
                            >
                            > > Zwracam Ci tez uwagę, że nie ma jednomyslności co do momentu, kiedy płód
                            > > uzyskuje człowieczeństwo. Prawny zakaz aborcji jest więc narzucaniem inny
                            > m
                            > > własnych poglądów w tej sprawie.
                            >
                            > swietnie - moze wiec w ogole przestaniemy karac mordercow? przeciez kwestia
                            > czlowieczenstwa jest subiektywna, a moze wlasnie oni maja taki poglad, ze ich
                            > ofiara to nie czlowiek?

                            A może spenalizujmy rzeź krów, bo jedna z religii uważa je za święte? A nuż się
                            nie myli?
                            >
                            > > Jeśli Ty opowiadasz się za człowieczństwem
                            > > zarodka od chwili poczęcia, to możesz sobie urodzić drużynę piłkarską, a
                            > nawet
                            > > dwie.
                            >
                            > nie wiem, co ma jedno do drugiego. jesli Ty nie znasz znaczenia
                            > slowa "antykoncepcja", to zachodz co miesiac w ciaze i co miesiac ja usuwaj,
                            > skoro uwazasz, ze nie ma innych mozliwosci.

                            Przypisujesz mi poglądy, których nie mam. Jestem za stosowaniem antykoncepcji,
                            ale i przeciwko prawnemu przymusowi rodzenia, kiedy zawiedzie. To Ty sugerujesz,
                            że aborcja jest czymś lekkim, łatwym i przyjemnym i jedynie penalizacja i
                            poptępienie społeczne aborcji, a nie jej szkodliwość dla zdrowia kobiety może
                            akłonić ludzi do stosowania antykoncepcji.

                            >
                            > > Nie widzę jednak podstaw moralnych do wymuszania tego na tych, którzy teg
                            > o
                            > > poglądu nie podzielają.
                            >
                            > jasne, a jak ktos ma poglady polegajace na tym, ze wszystko mu sie nalezy za
                            > nic, moze robic co chce i nie ponosic za siebie zadnej odpowiedzialnosci, np.
                            > ukrasc Ci torebke w bialy dzien, to co, tez nie ma podstaw prawnych wymuszania
                            > na nim zmiany pogladow?

                            To raczej kwestia poglądu, czy coś jest kradzieżą, czy nie. I tu prawo jest
                            znacznie bardziej liberalne.
                            • gytha_ogg Re: Ustawa aborcyjna 04.05.06, 18:08
                              > Nie. Ale mam dość doświadczenia życiowego, żeby wiedzieć, że często ludziom
                              się
                              > wydaje, że świetnie by sobie poradzili w sytuacji innych, a jak przyjdzie co
                              do
                              > czego, to wymiękają.

                              nie wiem, jak poradzilabym sobie, bedac 16-latka w ciazy. wiem natomiast, ze
                              majac 16 lat nie uprawialam seksu (i nie mysl, ze nie mialam ku temu okazji), a
                              gdybym nawet chciala sie na to zdecydowac, to juz wtedy wiedzialam, ze nalezy
                              isc do ginekologa i postarac sie o skuteczna antykoncepcje.

                              > Gdzieś napisałam, że trzeba liczyć tylko na partnera? Zacytuj, proszę.

                              o tutaj:
                              "A jeśli się okaże, że się pomyliła, co do patrnera, albo nastąpi dramatyczna
                              zmiana sytuacji życiowej (np.ów partner zginie w wypadku)? "

                              wychodzi na to, ze bez partnera juz kobieta sama sobie nie moze poradzic.
                              wiedz, ze moze. jestem na to zywym dowodem.

                              > To Ty sugerujesz
                              > ,
                              > że aborcja jest czymś lekkim, łatwym i przyjemnym

                              GDZIE JA cos takiego sugeruje???????? zacytuj prosze.

                              wrecz przeciwnie - uwazam, ze aborcja jest nie tylko niebzpieczna dla zdrowia,
                              ale i dla psychiki kobiety, choc oczywiscie sa kobiety, majace inne zdanie. i
                              to sa zwolenniczki aborcji, wiesz?

                              > i jedynie penalizacja i
                              > poptępienie społeczne aborcji, a nie jej szkodliwość dla zdrowia kobiety może
                              > akłonić ludzi do stosowania antykoncepcji.

                              szkodliwosc dla zdrowia kobiety jest oczywista i nie podlega dyskusji, przy
                              czym papierosy i alkohol tez sa szkodliwe dla zdrowia, ale kazdy o wlasnym
                              zdrowiu decyduje sam. jesli kobieta chce nadszarpnac swoje wlasne zdrowie -
                              jej sprawa. aborcja ma jednak to do siebie, ze dotyczy dwoch osob - jednej
                              tylko nadszarpuje zdrowie, a drugiej pozbawia prawa do zycia.
                              • wdakra Re: Ustawa aborcyjna 05.05.06, 01:09
                                gytha_ogg napisała:

                                > nie wiem, jak poradzilabym sobie, bedac 16-latka w ciazy. wiem natomiast, ze
                                > majac 16 lat nie uprawialam seksu (i nie mysl, ze nie mialam ku temu okazji), a
                                >
                                > gdybym nawet chciala sie na to zdecydowac, to juz wtedy wiedzialam, ze nalezy
                                > isc do ginekologa i postarac sie o skuteczna antykoncepcje.

                                I to, ze wiedziałaś jest zapewne wyłącznie Twoją zasługą, a jak ktoś nie wie, to
                                jego wina? Myślę, że masz jeszcze szanse na udowodnienie własnym przykładem, że
                                nalezy urodzić 20 dziecko, skoro się zaszło w ciążę. a może zamierzasz
                                zrezygnować z uprawiania seksu, kiedy uznasz, że więcej dzieci nie dasz rady
                                utrzymać?

                                > > Gdzieś napisałam, że trzeba liczyć tylko na partnera? Zacytuj, proszę.
                                >
                                > o tutaj:
                                > "A jeśli się okaże, że się pomyliła, co do patrnera, albo nastąpi dramatyczna
                                > zmiana sytuacji życiowej (np.ów partner zginie w wypadku)? "
                                >
                                > wychodzi na to, ze bez partnera juz kobieta sama sobie nie moze poradzic.
                                > wiedz, ze moze. jestem na to zywym dowodem.

                                Wcale to z mojej wypowiedzi nie wynika. Zwracam Ci tylko uwagę, że nikt nie jest
                                jasnowidzem i nie może przewidziec gwałtownej zmiany okoliczności życiowych.
                                Kobieta może sobie poradzić sama, ale dla dziecjka jest korzystniej, gdy ma
                                dwoje kochających rodziców, a nie tylko matkę zmuszoną do jego urodzenia.

                                > > To Ty sugerujesz
                                > > ,
                                > > że aborcja jest czymś lekkim, łatwym i przyjemnym
                                >
                                > GDZIE JA cos takiego sugeruje???????? zacytuj prosze.

                                "legalna aborcja dla kazdego na zyczenie jest ... sygnalem dla
                                dzieciakow: "mozecie uprawiac seks, kiedy chcecie, nawet i w wieku 12 lat - w
                                razie czego po prostu was wyskrobiemy"."

                                > wrecz przeciwnie - uwazam, ze aborcja jest nie tylko niebzpieczna dla zdrowia,
                                > ale i dla psychiki kobiety, choc oczywiscie sa kobiety, majace inne zdanie. i
                                > to sa zwolenniczki aborcji, wiesz?

                                Jakoś nie udało mi się spotkać entuzjastek aborcji, natomiast przypisywanie
                                zwolenniczkom dopuszczalności aborcji poglądu o zbawiennym wpływie aborcji na
                                zdrowie kobiety jest ordynarnym nadużyciem.

                                > zdrowiu decyduje sam. jesli kobieta chce nadszarpnac swoje wlasne zdrowie -
                                > jej sprawa.

                                I powinna mieć prawo sama zdecydować, czy się jej poddać.

                                > do aborcja ma jednak to do siebie, ze dotyczy dwoch osob - jednej
                                > tylko nadszarpuje zdrowie, a drugiej pozbawia prawa do zycia.

                                Nazywanie zygoty osobą nie ma żadnego żadnego racjonalnego uzasadnienia.
                                Równie dobrze, jak aborcję, można by nazwać pozbawianiem prawa do życia
                                potencjalnych przyszłych dzieci danej kobiety - odmowę wykonania aborcji.
                                • gytha_ogg Re: Ustawa aborcyjna 05.05.06, 01:40
                                  > I to, ze wiedziałaś jest zapewne wyłącznie Twoją zasługą, a jak ktoś nie wie,
                                  to
                                  > jego wina?

                                  watpie, zeby byla osoba, ktora takich rzczy nie wie, a nawet jesli - wowczas
                                  jest to przede wszystkim wina rodzicow.

                                  Myślę, że masz jeszcze szanse na udowodnienie własnym przykładem, że
                                  > nalezy urodzić 20 dziecko, skoro się zaszło w ciążę. a może zamierzasz
                                  > zrezygnować z uprawiania seksu, kiedy uznasz, że więcej dzieci nie dasz rady
                                  > utrzymać?

                                  naprawde nie wiem, o co Ci chodzi - Ty chyba po prostu zle mi zyczysz. skad w
                                  Tobie tyle zlosci i nienawisci? (sama sobie odpowiedz, mi nie musisz)

                                  Zwracam Ci tylko uwagę, że nikt nie jes
                                  > t
                                  > jasnowidzem i nie może przewidziec gwałtownej zmiany okoliczności życiowych.
                                  > Kobieta może sobie poradzić sama, ale dla dziecjka jest korzystniej, gdy ma
                                  > dwoje kochających rodziców, a nie tylko matkę zmuszoną do jego urodzenia.

                                  co nie znaczy, ze dzieci samotnych matek sa nieszczesliwe. wiedz, ze bywaja
                                  bardzo szczesliwe.

                                  > "legalna aborcja dla kazdego na zyczenie jest ... sygnalem dla
                                  > dzieciakow: "mozecie uprawiac seks, kiedy chcecie, nawet i w wieku 12 lat - w
                                  > razie czego po prostu was wyskrobiemy"."

                                  zle mnie zrozumialas. mialam na mysli, ze aborcja stanie sie wygodna furtka dla
                                  mlodocianych osob tzw. "puszczajacych sie na lewo i prawo".

                                  > Jakoś nie udało mi się spotkać entuzjastek aborcji, natomiast przypisywanie
                                  > zwolenniczkom dopuszczalności aborcji poglądu o zbawiennym wpływie aborcji na
                                  > zdrowie kobiety jest ordynarnym nadużyciem.

                                  tym razem nadinterpretacja mojego tekstu. napisalam: "uwazam, ze aborcja jest
                                  nie tylko niebzpieczna dla zdrowia, ale i dla psychiki kobiety, choc oczywiscie
                                  sa kobiety, majace inne zdanie." gdzie tu mowa o "zbawiennym wplywie" czytaj ze
                                  zrozumieniem. sa kobiety, ktore twierdza, ze aborcja nie stanowi zagrozenia i
                                  nie pozostawia urazow. i wierz mi, ze takie teorie glosza wlasnie zwolenniczki
                                  aborcji - to te od "_mitu_ syndromu poaborcyjnego".

                                  > Nazywanie zygoty osobą nie ma żadnego żadnego racjonalnego uzasadnienia.

                                  mowienie o zygotach w kontekscie aborcji tez nie ma racjonalnego uzasadnienia.
                                  nikt nie przeprowadza aborcji tuz po zaplodnieniu, bo w tym momencie raczej nie
                                  wie sie o tym, ze do niego doszlo. a zygota zaczyna rozwijac sie od samego
                                  poczatku i gdy dochodzi do momentu, w ktorym kobieta w ogole zdaje sobie sprawe
                                  z tego, ze jest w ciazy, a nastepnie decyduje sie na aborcje, to zanim do niej
                                  dojdzie - wierz mi, ze daleka droga juz dzieli tego malego czlowieczka od
                                  stadium zygoty.

                                  > Równie dobrze, jak aborcję, można by nazwać pozbawianiem prawa do życia
                                  > potencjalnych przyszłych dzieci danej kobiety - odmowę wykonania aborcji.

                                  nie, nie rownie dobrze. dostrzegasz roznice miedzy zyciem, ktore zaistnialo, a
                                  zyciem, ktore NIE zaistnialo?
                                  • wdakra Re: Ustawa aborcyjna 05.05.06, 11:11
                                    > I to, ze wiedziałaś jest zapewne wyłącznie Twoją zasługą, a jak ktoś nie
                                    > wie,
                                    > to
                                    > > jego wina?
                                    >
                                    > watpie, zeby byla osoba, ktora takich rzczy nie wie, a nawet jesli - wowczas
                                    > jest to przede wszystkim wina rodzicow.

                                    Chcesz więc obarczać nieletnie dzieci odpowiedzialnością za winy rodziców?

                                    > naprawde nie wiem, o co Ci chodzi - Ty chyba po prostu zle mi zyczysz. skad w
                                    > Tobie tyle zlosci i nienawisci? (sama sobie odpowiedz, mi nie musisz)
                                    >
                                    Każdy sądzi po sobie. Nie ma we mnie złości i nienawiści. Wręcz przeciwnie -
                                    jest zrozumienie dla osób w trudnej sytuacji w przeciwieństwie do Ciebie.
                                    A chodzi mi o to, żeby Ci uświadomić, że też się możesz w takiej sytuacji
                                    znaleźć. Odpowiedz więc (sobie, nie mnie) przy której ciąży zmieniłabyś poglądy?
                                    Bo odbieram Twoje wypowiedzi, jako wymądrzanie się osoby przekonanej, że jest
                                    bardzo mądra i dzięki temu nigdy nie stanie przed wyborem między aborcją a
                                    urodzeniem dziecka, któremu nie będzie w stanie zapewnić minimum egzystencji.

                                    > co nie znaczy, ze dzieci samotnych matek sa nieszczesliwe. wiedz, ze bywaja
                                    > bardzo szczesliwe.

                                    Oczywiście, ze nie oznacza.

                                    > zle mnie zrozumialas. mialam na mysli, ze aborcja stanie sie wygodna furtka dla
                                    >
                                    > mlodocianych osob tzw. "puszczajacych sie na lewo i prawo".

                                    Dobrze Cię zrozumiałam. Czy przekonanie, ze aborcja może stać się wygodną furtką
                                    dla kogokolwiek nie jest równoznaczne z uznaniem jej za coś lekkiego, łatwego i
                                    przyjemnego, a przynajmniej nie nieprzyjemnego?

                                    tym razem nadinterpretacja mojego tekstu. napisalam: "uwazam, ze aborcja jest
                                    > nie tylko niebzpieczna dla zdrowia, ale i dla psychiki kobiety, choc oczywiscie
                                    >
                                    > sa kobiety, majace inne zdanie." gdzie tu mowa o "zbawiennym wplywie" czytaj ze
                                    >
                                    > zrozumieniem.

                                    Naucz się wyrażać wyrażać swoje poglądy precyzyjnej. Jeśli piszesz o kobietach,
                                    które mają inne zdanie, a nie wyjaśniasz jakie, to mozna rozumieć, że twierdzą,
                                    że jest odwrotnie, czyli że aborcja nie jest szkodliwa, tylko zbawienna dla
                                    zdrowia kobiety.

                                    > sa kobiety, ktore twierdza, ze aborcja nie stanowi zagrozenia i
                                    > nie pozostawia urazow. i wierz mi, ze takie teorie glosza wlasnie zwolenniczki
                                    > aborcji - to te od "_mitu_ syndromu poaborcyjnego".

                                    Rozumiem, że masz na myśli feministki i przypisujesz im opinie, których nie
                                    wygłaszają. Nie spotkałam żadnej feministki, która twierdziłaby, że ciąża i
                                    aborcja jest dla zdrowia kobiety obojętna. To raczej antyaborcjoniści głoszą, że
                                    ciąża, jako stan u kobiety naturalny nie może zagrażać jej zdrowiu ani życiu.
                                    A jesli chodzi o syndrom poaborcyjny, to nie kwestionują jego występowania,
                                    tylko upatrują jego powodów nie w samej aborcji, tylko w agresywnej propagandzie
                                    antyaborcyjnej. Byłam już dorosła, kiedy obowiązywała poprzednia, bardzo
                                    liberalna ustawa i aborcje były wykonywane legalnie, ale jakoś nie spotkałam
                                    wtedy żadnej kobiety z tym syndromem. Natomiast zetknęłam się niejednokrotnie z
                                    osobami dotkniętymi syndromem uratowanego przed aborcją, który antyaborcjoniści
                                    przemilczają.

                                    > mowienie o zygotach w kontekscie aborcji tez nie ma racjonalnego uzasadnienia.
                                    > nikt nie przeprowadza aborcji tuz po zaplodnieniu, bo w tym momencie raczej nie
                                    >
                                    > wie sie o tym, ze do niego doszlo.

                                    Obecna ustawa nie dopuszcza stosowania środków wczesnoporonnych. A np. w Wlk.
                                    Brytanii podaje się je rutynowo kobietom, które składają doniesienie o tym, że
                                    zostały zgwałcone. A kobieta zwykle dość szybko może nabrać podejrzeń, że jest w
                                    ciąży, że o sytuacjach, gdy istnieje duże prawdopodobieństwo zajścia w ciążę nie
                                    wspomnę.

                                    > a zygota zaczyna rozwijac sie od samego
                                    > poczatku i gdy dochodzi do momentu, w ktorym kobieta w ogole zdaje sobie sprawe
                                    >
                                    > z tego, ze jest w ciazy, a nastepnie decyduje sie na aborcje, to zanim do niej
                                    > dojdzie - wierz mi, ze daleka droga juz dzieli tego malego czlowieczka od
                                    > stadium zygoty.

                                    Nadal jest to tylko ludzki embrion, a nie żaden mały człowieczek. Takie
                                    dyrdymały możesz opowiadać ludziom nie mającym pojęcia o proceie rozwoju płodu.

                                    > > Równie dobrze, jak aborcję, można by nazwać pozbawianiem prawa do życia
                                    > > potencjalnych przyszłych dzieci danej kobiety - odmowę wykonania aborcji.
                                    >
                                    >
                                    > nie, nie rownie dobrze. dostrzegasz roznice miedzy zyciem, ktore zaistnialo, a
                                    > zyciem, ktore NIE zaistnialo?

                                    Znam osobę, która się urodziła dzięki temu, że jej matka zdecydowała się
                                    wcześniej na aborcję. Czy nie miała prawa się zaistnieć?
                                    • gytha_ogg Re: Ustawa aborcyjna 05.05.06, 13:10
                                      > Chcesz więc obarczać nieletnie dzieci odpowiedzialnością za winy rodziców?

                                      i tak w glownej mierze (tzn. co do utrzymania i wychowania dziecka)
                                      odpowiedzialnosc poniosa ci rodzice.


                                      > Każdy sądzi po sobie. Nie ma we mnie złości i nienawiści.

                                      przyjrzyj sie lepiej swoim postom - Ty nie dyskutujesz, Ty sie w wielu
                                      momentach agresywnie na mnie rzucasz. mam wrazenie, ze masz cos do mnie
                                      osobiscie, a nie tylko inne zdanie w dyskusji.

                                      > A chodzi mi o to, żeby Ci uświadomić, że też się możesz w takiej sytuacji
                                      > znaleźć. Odpowiedz więc (sobie, nie mnie) przy której ciąży zmieniłabyś
                                      poglądy?
                                      > Bo odbieram Twoje wypowiedzi, jako wymądrzanie się osoby przekonanej, że jest
                                      > bardzo mądra i dzięki temu nigdy nie stanie przed wyborem między aborcją a
                                      > urodzeniem dziecka, któremu nie będzie w stanie zapewnić minimum egzystencji.

                                      o, na przyklad to. Ty za to, w "odpowiedzi" na swoje domysly, probujesz wmowic
                                      mi, a moze sobie, ze i tak na pewno zmienilabym zdanie, a raczej co tam
                                      zmienilabym - ZMIENIE je NA PEWNO, jak tylko zajde w n-tą ciaze, bo w Twoim
                                      przekonaniu kazdy przeciwnik aborcji bedzie miec co najmniej dwudziestke
                                      dzieci...
                                      tylko dlaczego wiekszosc znanych mi osob ma po jednym - dwojce dzieci, a jakos
                                      nigdy w zyciu nie byly zmuszone popelniac aborcji? masz na to jakas teorie?

                                      i nie musisz mi niczego "uswiadamiac", chyba znam lepiej swoja sytuacje, niz
                                      Ty.

                                      > Dobrze Cię zrozumiałam. Czy przekonanie, ze aborcja może stać się wygodną
                                      furtk
                                      > ą
                                      > dla kogokolwiek nie jest równoznaczne z uznaniem jej za coś lekkiego, łatwego
                                      i
                                      > przyjemnego, a przynajmniej nie nieprzyjemnego?

                                      nie, nie oznacza. oznacza to tyle, ze stanie sie wygodna furtka dla kogos, kto
                                      nie chce w swoim zyciu dziecka, a nie pomyslal wczesniej o tym, ze moze je
                                      powolac na swiat.


                                      > Naucz się wyrażać wyrażać swoje poglądy precyzyjnej. Jeśli piszesz o
                                      kobietach,
                                      > które mają inne zdanie, a nie wyjaśniasz jakie, to mozna rozumieć, że
                                      twierdzą,
                                      > że jest odwrotnie

                                      chyba raczej, twierdza, ze tak nie jest, a nie, ze twierdza odwrotnie, sama sie
                                      naucz czytania ze zrozumieniem.


                                      > Rozumiem, że masz na myśli feministki i przypisujesz im opinie, których nie
                                      > wygłaszają.

                                      wierz mi, ze czytalam wypowiedzi feministki, ktora byla po aborcji i
                                      opowiadala, jak to wspaniale sie teraz czuje.

                                      > To raczej antyaborcjoniści głoszą, że
                                      > ciąża, jako stan u kobiety naturalny nie może zagrażać jej zdrowiu ani życiu.

                                      zdarza sie, ze zagraza, ale przewaznie nie. od stawiania diagnozy sa lekarze.


                                      > Nadal jest to tylko ludzki embrion, a nie żaden mały człowieczek. Takie
                                      > dyrdymały możesz opowiadać ludziom nie mającym pojęcia o proceie rozwoju
                                      płodu.

                                      a noworodek, to tylko ludzki noworodek. tez nic nie rozumie, nie mowi, nie
                                      mysli. tylko mi nie mow, ze zabojstwa noworodkow robia na Tobie jakiekolwiek
                                      wrazenie..


                                      > Znam osobę, która się urodziła dzięki temu, że jej matka zdecydowała się
                                      > wcześniej na aborcję. Czy nie miała prawa się zaistnieć?

                                      wiesz, rownie dobrze mozna powiedziec, ze Ty urodzilas sie, bo kiedys jakis
                                      przypadek zdecydowal o tym, ze Twoi rodzice sie poznali, wiec gdyby ten
                                      przypadek nie nastapil, ktos POWINIEN cos zrobic, aby jednak poznac ich ze
                                      soba. rownie dobrze, kobieta mogla nie popelnic aborcji, wtedy byc moze
                                      znalabys jej pierwsze dziecko, a drugie nigdy nie zaistnialoby na swiecie i co
                                      bys mi wtedy mogla powiedziec?
                                      rownie dobrze moglibysmy rodzic dzieci co roku (tak, jak to sugerujesz mi, czy
                                      moze ogolnie przeciwniczkom aborcji), bo przeciez ciagle ktos MOZE zaistniec.
                                      nadal nie czujesz tej roznicy?
                                      • wdakra Re: Ustawa aborcyjna 05.05.06, 16:45
                                        gytha_ogg napisała:

                                        > > Chcesz więc obarczać nieletnie dzieci odpowiedzialnością za winy rodziców
                                        > ?
                                        >
                                        > i tak w glownej mierze (tzn. co do utrzymania i wychowania dziecka)
                                        > odpowiedzialnosc poniosa ci rodzice.

                                        Nieprawda.

                                        > o, na przyklad to. Ty za to, w "odpowiedzi" na swoje domysly, probujesz wmowic
                                        > mi, a moze sobie, ze i tak na pewno zmienilabym zdanie, a raczej co tam
                                        > zmienilabym - ZMIENIE je NA PEWNO, jak tylko zajde w n-tą ciaze, bo w Twoim
                                        > przekonaniu kazdy przeciwnik aborcji bedzie miec co najmniej dwudziestke
                                        > dzieci...

                                        Nie. Tylko antyaborcjonistami są głównie ci, którzy sa przekonani, że ich ten
                                        problem nie dotyczy i nigdy dotyczył nie będzie.

                                        > tylko dlaczego wiekszosc znanych mi osob ma po jednym - dwojce dzieci, a jakos
                                        > nigdy w zyciu nie byly zmuszone popelniac aborcji? masz na to jakas teorie?

                                        Dokładnie to co piszesz - nie były w przymusowej sytuacji, nigdy nie stanęły
                                        przed takim wyborem. Czy to powód, żeby odbierać prawo wyboru tym, którzy mieli
                                        mniej szczęścia? Znam dość osób, które będąc same w trudnej sytuacji zmieniały
                                        zdanie i decydowały się na aborcję (często w tajemnicy przed otoczeniem i
                                        niekoniecznie informując je o zmianie poglądu). I nie radziłabym Ci ręczyć
                                        głową, że wśród tych, o których piszesz faktycznie nikt nie skorzystał z
                                        możliwości usunięcia ciąży, bo mozesz ją stracić.

                                        > i nie musisz mi niczego "uswiadamiac", chyba znam lepiej swoja sytuacje, niz
                                        > Ty.

                                        Kobiety decydujące się na aborcję też znają swoją sytuację lepiej, niż Ty. Więc
                                        przestań sobie rościć prawo do decydowania za nie.

                                        > łat
                                        > wego
                                        > i
                                        > > przyjemnego, a przynajmniej nie nieprzyjemnego?
                                        >
                                        > nie, nie oznacza. oznacza to tyle, ze stanie sie wygodna furtka dla kogos, kto
                                        > nie chce w swoim zyciu dziecka, a nie pomyslal wczesniej o tym, ze moze je
                                        > powolac na swiat.

                                        Co więc znaczy wygodna, jeśli nie lekka, łatwa i przyjemna?

                                        > a noworodek, to tylko ludzki noworodek. tez nic nie rozumie, nie mowi, nie
                                        > mysli. tylko mi nie mow, ze zabojstwa noworodkow robia na Tobie jakiekolwiek
                                        > wrazenie..

                                        Znów mi imputujesz poglądy, których nie wyznaję. Noworodek nie mówi, ale jego
                                        mózg pracuje i z całą pewnością czuje i wyraża swoje emocje, czego nie można
                                        powiedzieć o embrionie do ok. połowy ciąży, kiedy to pojawia się aktywność mózgu.


                                        > wierz mi, ze czytalam wypowiedzi feministki, ktora byla po aborcji i
                                        > opowiadala, jak to wspaniale sie teraz czuje.

                                        I co z tego? Czy jeśli ktoś tuż po jakiejś operacji stwierdza, że czuje głównie
                                        ulgę, to znaczy, że nie boli go rana pooperacyjna?

                                        > zdarza sie, ze zagraza, ale przewaznie nie. od stawiania diagnozy sa lekarze.

                                        Tylko że jak trafisz na zagorzałego antyaborcjonistę, to może to przed Tobą
                                        ukryć, żebyś przypadkiem nie okazała się odrażającą morderczynią i nie
                                        zdecydowała się na zamordowanie swego dziecka, żeby ratować swoje nędzne życie.

                                        > chyba raczej, twierdza, ze tak nie jest, a nie, ze twierdza odwrotnie, sama sie
                                        >
                                        > naucz czytania ze zrozumieniem.

                                        To uszczęśliw mnie namiarem na wypowiedź feministki, która twierdzi, że aborcja
                                        nie jest szkodliwa dla zdrowia kobiety. Jakoś takiej nie spotkałam. Natomiast
                                        niejednokrotnie spotkałam wypowiedzi zagorzałych antyaborcjonistów
                                        odmiawiających kobietom prawa do aborcji dla ratowania życia.

                                        > > Znam osobę, która się urodziła dzięki temu, że jej matka zdecydowała się
                                        > > wcześniej na aborcję. Czy nie miała prawa się zaistnieć?
                                        >
                                        > wiesz, rownie dobrze mozna powiedziec, ze Ty urodzilas sie, bo kiedys jakis
                                        > przypadek zdecydowal o tym, ze Twoi rodzice sie poznali, wiec gdyby ten
                                        > przypadek nie nastapil, ktos POWINIEN cos zrobic, aby jednak poznac ich ze
                                        > soba. rownie dobrze, kobieta mogla nie popelnic aborcji, wtedy byc moze
                                        > znalabys jej pierwsze dziecko, a drugie nigdy nie zaistnialoby na swiecie i co
                                        > bys mi wtedy mogla powiedziec?

                                        Gdyby moi rodzice się nie spotkali nie byłoby ani mnie, ani dziury w niebie z
                                        tego powodu. To czysty zbieg szeregu okoliczności, ze akurat urodziła taka
                                        osoba, jak ja. I nie mnie wyrokować, czy byłoby lepiej, czy gorzej, gdyby
                                        zamiast mnie urodził się ktoś inny, bo nie wiem, kto by to był. To Ty
                                        twierdzisz, że skoro już zaistniała jakaś wersja DNA, to koniecznie trzeba
                                        dopuścić do rozwoju i urodzenia się dziecka, jakie by ono nie było i niezależnie
                                        od warunków, jakie matka jest w stanie mu zapewnić.

                                        > rownie dobrze, kobieta mogla nie popelnic aborcji, wtedy byc moze
                                        > znalabys jej pierwsze dziecko, a drugie nigdy nie zaistnialoby na swiecie i co
                                        > bys mi wtedy mogla powiedziec?

                                        Akurat w tym konkretnym przypadku taka opcja nie mogła zaistnieć. Gdyby nie
                                        "popełniła" aborcji nie byłoby już ani tej kobiety, ani żadnego z tych dzieci.

                                        > rownie dobrze moglibysmy rodzic dzieci co roku (tak, jak to sugerujesz mi, czy
                                        > moze ogolnie przeciwniczkom aborcji), bo przeciez ciagle ktos MOZE zaistniec.
                                        > nadal nie czujesz tej roznicy?

                                        Mówiąc ściśle sugeruję to przeciwniczkom dopuszczalności aborcji (postaraj się
                                        zrozumieć różnicę).

                                        Biorąc pod uwagę, że pomijasz w polemice ze mną niektóre, niewygodne dla Ciebie,
                                        argumenty i pytania nie widzę sensu kontynuowania tej dyskusji.
                                        EOT
                                        • gytha_ogg Re: Ustawa aborcyjna 05.05.06, 17:07
                                          > > i tak w glownej mierze (tzn. co do utrzymania i wychowania dziecka)
                                          > > odpowiedzialnosc poniosa ci rodzice.
                                          >
                                          > Nieprawda.

                                          a co, 15-latka pojdzie od razu do pracy i sama zarobi na utrzymanie swojego
                                          dziecka? (pomijajac juz wklad ojca dziecka, ktory zreszta jesli tez jest
                                          niepelnoletni, to jego obowiazek alimentacyjny przechodzi na jego rodzicow)

                                          > Nie. Tylko antyaborcjonistami są głównie ci, którzy sa przekonani, że ich ten
                                          > problem nie dotyczy i nigdy dotyczył nie będzie. ]

                                          _ten_ problem? kochana, gdyby ktoregos razu antykoncepcja mnie zawiodla,
                                          owszem, bylby to problem, bo musialabym pewnie wziac dziekanke, zrezygnowac z
                                          niektorych planow w zyciu... ale ludzie nie w takich sytuacjach jak moja, daja
                                          sobie rade. na pewno nie pozbylabym sie wlasnego dziecka.

                                          > Kobiety decydujące się na aborcję też znają swoją sytuację lepiej, niż Ty.
                                          Więc
                                          > przestań sobie rościć prawo do decydowania za nie.

                                          ja tylko zabraniam im roscic sobie prawo do odbierania zycia wlasnym dzieciom.


                                          > Co więc znaczy wygodna, jeśli nie lekka, łatwa i przyjemna?

                                          wygodna - bo legalna, bo nie trzeba sie ukrywac, nie trzeba kombinowac skad
                                          wytrzasnac pare tysiecy zlotych. nie ma to nic wspolnego ze zdrowiem.


                                          > To uszczęśliw mnie namiarem na wypowiedź feministki, która twierdzi, że
                                          aborcja
                                          > nie jest szkodliwa dla zdrowia kobiety. Jakoś takiej nie spotkałam. Natomiast
                                          > niejednokrotnie spotkałam wypowiedzi zagorzałych antyaborcjonistów
                                          > odmiawiających kobietom prawa do aborcji dla ratowania życia.

                                          > Tylko że jak trafisz na zagorzałego antyaborcjonistę, to może to przed Tobą
                                          > ukryć, żebyś przypadkiem nie okazała się odrażającą morderczynią i nie
                                          > zdecydowała się na zamordowanie swego dziecka, żeby ratować swoje nędzne
                                          życie.

                                          > Akurat w tym konkretnym przypadku taka opcja nie mogła zaistnieć. Gdyby nie
                                          > "popełniła" aborcji nie byłoby już ani tej kobiety, ani żadnego z tych
                                          dzieci.

                                          kilkakrotnie powolujesz sie znowu na sytuacje, w ktorej ciaza jest zagrozeniem
                                          zycia matki, chociaz juz wczesniej napisalam, ze w takim przypadku akurat
                                          jestem ZA wyborem dla kobiety, nie mowiac o tym, ze jest legalna i lekarz,
                                          ktory odmawia wykonania takego zabiegu, lamie prawo. ile mam jeszcze razy to
                                          powtarzac?

                                          > Gdyby moi rodzice się nie spotkali nie byłoby ani mnie, ani dziury w niebie z
                                          > tego powodu. To czysty zbieg szeregu okoliczności, ze akurat urodziła taka
                                          > osoba, jak ja. I nie mnie wyrokować, czy byłoby lepiej, czy gorzej, gdyby
                                          > zamiast mnie urodził się ktoś inny, bo nie wiem, kto by to był.

                                          no wlasnie - wiec sama widzisz, ze przyklad Twojej znajomej byl poniekad bez
                                          sensu (zakladajac, ze przezylaby pierwsza ciaze, bo nie napisalas wczesniej, ze
                                          moglaby nie przezyc, wiec jak mialam sie tego domyslic?)


                                          To Ty
                                          > twierdzisz, że skoro już zaistniała jakaś wersja DNA, to koniecznie trzeba
                                          > dopuścić do rozwoju i urodzenia się dziecka, jakie by ono nie było i
                                          niezależni
                                          > e
                                          > od warunków, jakie matka jest w stanie mu zapewnić.

                                          zdrowe noworodki sa zawsze pierwsze w kolejce do adopcji. wystarczy podpisac
                                          zrzeczenie sie praw i problem z glowy. a dziecko zyje z kims kto ma odpowiednie
                                          warunki.

                                          > Biorąc pod uwagę, że pomijasz w polemice ze mną niektóre, niewygodne dla
                                          Ciebie
                                          > ,
                                          > argumenty i pytania nie widzę sensu kontynuowania tej dyskusji.
                                          > EOT

                                          przepraszam, ze nie komentuje wszystkiego co do slowa, ale jesli Twoim zdaniem
                                          pominelam cos WAZNEGO, to mozesz po prostu zwrocic mi uwage i przypomniec
                                          konkretny fragment.
                                          • wdakra Re: Ustawa aborcyjna 07.05.06, 03:51
                                            gytha_ogg napisała:

                                            > > > i tak w glownej mierze (tzn. co do utrzymania i wychowania dziecka)
                                            > > > odpowiedzialnosc poniosa ci rodzice.
                                            > >
                                            > > Nieprawda.
                                            >
                                            > a co, 15-latka pojdzie od razu do pracy i sama zarobi na utrzymanie swojego
                                            > dziecka? (pomijajac juz wklad ojca dziecka, ktory zreszta jesli tez jest
                                            > niepelnoletni, to jego obowiazek alimentacyjny przechodzi na jego rodzicow)

                                            jeśli 16-latka zajdzie w ciążę, to urodzi, kiedy będzie miała lat 17. I jeśli
                                            nawet jeszcze przez parę lat rodzice (jeśli ich ma) mogą partycypować w kosztach
                                            utrzymania dziecka, to przez następne kilkanaście główny ciężar spadnie na nią.
                                            Jeśli masz złudzenia, co do alimentów od ojca, to zainteresuj się, jak w Polsce
                                            wygląda ich ściągalność.

                                            > _ten_ problem? kochana, gdyby ktoregos razu antykoncepcja mnie zawiodla,
                                            > owszem, bylby to problem, bo musialabym pewnie wziac dziekanke, zrezygnowac z
                                            > niektorych planow w zyciu... ale ludzie nie w takich sytuacjach jak moja, daja
                                            > sobie rade. na pewno nie pozbylabym sie wlasnego dziecka.

                                            Przemawia przez Ciebie arogancja młodości wypływająca z poczucia własnej
                                            wszechmocy i nieśmiertelności spowodowanych ubożuchnym doświadczeniem.

                                            >
                                            > ja tylko zabraniam im roscic sobie prawo do odbierania zycia wlasnym dzieciom.
                                            >

                                            Coś Cię do tego upoważnia? Jakie masz prawo żadać od kogoś, kto embrionu za
                                            dziecko nie uważa, żeby komplikował sobie życie w imię Twoich przekonań?
                                            Jesteś gotowa wziąć na siebie odpowiedzialność za dziecko, które jakaś kobieta
                                            urodzi wbrew własnym przekonaniom? Czy tylko popisujesz się swoją
                                            "szlachetnością" na cudzy rachunek?

                                            > Co więc znaczy wygodna, jeśli nie lekka, łatwa i przyjemna?
                                            >
                                            > wygodna - bo legalna, bo nie trzeba sie ukrywac, nie trzeba kombinowac skad
                                            > wytrzasnac pare tysiecy zlotych. nie ma to nic wspolnego ze zdrowiem.

                                            Czyli lekka, łatwa i nieszkodliwa? Pewnie dlatego antyaborcjoniści są za
                                            penalizacją aborcji, że właśnie za taką ją uważają, a koniecznie chcieliby karać
                                            ludzi za czerpanie przyjemności z uprawiania seksu.

                                            > no wlasnie - wiec sama widzisz, ze przyklad Twojej znajomej byl poniekad bez
                                            > sensu (zakladajac, ze przezylaby pierwsza ciaze, bo nie napisalas wczesniej, ze
                                            >
                                            > moglaby nie przezyc, wiec jak mialam sie tego domyslic?)

                                            A Ty nie spytałaś, tylko założyłaś a priori, że zdecydowała się na aborcję dla
                                            kaprysu. Myślisz, ze inne Twoje wyobrażenia lepiej przystają do rzeczywistości?

                                            > kilkakrotnie powolujesz sie znowu na sytuacje, w ktorej ciaza jest zagrozeniem
                                            > zycia matki, chociaz juz wczesniej napisalam, ze w takim przypadku akurat
                                            > jestem ZA wyborem dla kobiety, nie mowiac o tym, ze jest legalna i lekarz,
                                            > ktory odmawia wykonania takego zabiegu, lamie prawo. ile mam jeszcze razy to
                                            > powtarzac?

                                            Jesteś w błędzie. Lekarz ma prawo odmówić wykonania aborcji nawet w przypadku
                                            zagrożenia żacia i robiąc to nie łamie prawa. rzeczywistość jest taka, że
                                            lekarzowi łatwiej jest wytłumaczyć się ze śmierci ciężarnej kobiety, niż z
                                            przeprowadzenia legalnej aborcji. Ponadto zawsze może wpisać do historii
                                            choroby, że pacjentka nie wyraziła chęci poddania się aborcji dla ratowania
                                            życia i kto to zweryfikuje, jak ona umrze? Nie życzę Ci, żebyś się znalazła w
                                            takiej sytuacji. A jeśli Ci się to przydarzy, to umrzesz na własne życzenie, bo
                                            przyczyną takiego postępowania jest terror antyaborcjonistów i stając po ich
                                            stronie, mimo odżegnywania się od takich praktyk, przykładasz do nich ręki.

                                            > zdrowe noworodki sa zawsze pierwsze w kolejce do adopcji. wystarczy podpisac
                                            > zrzeczenie sie praw i problem z glowy. a dziecko zyje z kims kto ma odpowiednie
                                            >
                                            > warunki.

                                            A jeśli okaże się niezdrowe? Jeśli w rodzinie adopcyjnej nie bedzie miało
                                            odpowiednich warunków? Jeśli stanie się chodzącym magazynem narządów do
                                            przeszczepów? Jesli dostanie się w ręce jakichś psychopatów?
                                            Poznałam parę osób, które były adoptowane i nie wygląda to tak różowo, jak
                                            twierdzą antyaborcjoniści propagujący rodzenie niechcianych dzieci i oddawanie
                                            ich do adopcji. Może porozmawiaj z kilkoma takimi osobami, a przynajmniej poznaj
                                            historie paru takich osób, zanim znów zaczniesz zachwalać takie rozwiązanie.

                                            > przepraszam, ze nie komentuje wszystkiego co do slowa, ale jesli Twoim zdaniem
                                            > pominelam cos WAZNEGO, to mozesz po prostu zwrocic mi uwage i przypomniec
                                            > konkretny fragment.
                                            Np.
                                            "> > Nie widzę jednak podstaw moralnych do wymuszania tego na tych, którzy teg
                                            > o
                                            > > poglądu nie podzielają.
                                            >
                                            > jasne, a jak ktos ma poglady polegajace na tym, ze wszystko mu sie nalezy za
                                            > nic, moze robic co chce i nie ponosic za siebie zadnej odpowiedzialnosci, np.
                                            > ukrasc Ci torebke w bialy dzien, to co, tez nie ma podstaw prawnych wymuszania
                                            > na nim zmiany pogladow?

                                            To raczej kwestia poglądu, czy coś jest kradzieżą, czy nie. I tu prawo jest
                                            znacznie bardziej liberalne. "

                                            albo:
                                            "Byłam już dorosła, kiedy obowiązywała poprzednia, bardzo
                                            liberalna ustawa i aborcje były wykonywane legalnie, ale jakoś nie spotkałam
                                            wtedy żadnej kobiety z tym syndromem. Natomiast zetknęłam się niejednokrotnie z
                                            osobami dotkniętymi syndromem uratowanego przed aborcją, który antyaborcjoniści
                                            przemilczają. "

                                            czy też:

                                            "A może spenalizujmy rzeź krów, bo jedna z religii uważa je za święte? A nuż się
                                            nie myli?"

                                            • gytha_ogg Re: Ustawa aborcyjna 07.05.06, 13:20
                                              > jeśli 16-latka zajdzie w ciążę, to urodzi, kiedy będzie miała lat 17. I jeśli
                                              > nawet jeszcze przez parę lat rodzice (jeśli ich ma) mogą partycypować w
                                              kosztac
                                              > h
                                              > utrzymania dziecka, to przez następne kilkanaście główny ciężar spadnie na
                                              nią.

                                              tak, ale mowilysmy chyba o osobach niepelnoletnich, wiec po tych paru latach
                                              chyba juz jej nasz rozmowa dotyczyc nie bedzie?

                                              > Jeśli masz złudzenia, co do alimentów od ojca, to zainteresuj się, jak w
                                              Polsce
                                              > wygląda ich ściągalność.

                                              nie mam zludzen, mam w kompie katalog pelen kolejnych listow do komornika i
                                              kilka rozpraw w sadzie rodzinnym na koncie i wierz mi, ze o sciagalnosci
                                              alimentow w Polsce wiem wiecej, niz wiekszosc ludzi.

                                              > Przemawia przez Ciebie arogancja młodości wypływająca z poczucia własnej
                                              > wszechmocy i nieśmiertelności spowodowanych ubożuchnym doświadczeniem.

                                              i znow wypowiadasz sie o moim doswiadczeniu, zakladajac bezpodstawnie, ze jest
                                              ubozuchne. kompleksy? projekcja?
                                              ps. nie arogancja, tylko potencjalna milosc macierzynska, jak juz cos.


                                              > Coś Cię do tego upoważnia? Jakie masz prawo żadać od kogoś, kto embrionu za
                                              > dziecko nie uważa, żeby komplikował sobie życie w imię Twoich przekonań?
                                              > Jesteś gotowa wziąć na siebie odpowiedzialność za dziecko, które jakaś kobieta
                                              > urodzi wbrew własnym przekonaniom? Czy tylko popisujesz się swoją
                                              > "szlachetnością" na cudzy rachunek?

                                              istota ludza to istota ludzka, obojetnie w jakim wieku. to nie jest i nie moze
                                              byc kwestia subiektywna. rownie dobrze mozesz dopuscic do kazdego innego
                                              zlamania prawa, bo moze w _przekonaniach_ przestepcy jego czyn nie jest niczym
                                              zlym.


                                              > > wygodna - bo legalna, bo nie trzeba sie ukrywac, nie trzeba kombinowac sk
                                              > ad
                                              > > wytrzasnac pare tysiecy zlotych. nie ma to nic wspolnego ze zdrowiem.
                                              >
                                              > Czyli lekka, łatwa i nieszkodliwa? Pewnie dlatego antyaborcjoniści są za
                                              > penalizacją aborcji, że właśnie za taką ją uważają, a koniecznie chcieliby
                                              kara
                                              > ć
                                              > ludzi za czerpanie przyjemności z uprawiania seksu.

                                              boszsz... nie umiesz czytac, czy co? wyrazilam sie jasno, bez ukrytych znaczen.

                                              > A Ty nie spytałaś, tylko założyłaś a priori, że zdecydowała się na aborcję dla
                                              > kaprysu. Myślisz, ze inne Twoje wyobrażenia lepiej przystają do
                                              rzeczywistości?

                                              dlaczego mialabym opierac sie na swoich wyobrazeniach - oparlam sie na _Twojej
                                              wypowiedzi_, w ktorej zabraklo dosc istotnego szczegolu, wiec nie miej
                                              pretensji do mnie, ze nie jestem jasnowidzem.


                                              > Jesteś w błędzie. Lekarz ma prawo odmówić wykonania aborcji nawet w przypadku
                                              > zagrożenia żacia i robiąc to nie łamie prawa.

                                              pierwsze slysze. zreszta dziwne, bo dalszy ciag Twojej wypowiedzi dokladnie
                                              przeczy temu zdaniu:

                                              rzeczywistość jest taka, że
                                              > lekarzowi łatwiej jest wytłumaczyć się ze śmierci ciężarnej kobiety, niż z
                                              > przeprowadzenia legalnej aborcji. Ponadto zawsze może wpisać do historii
                                              > choroby, że pacjentka nie wyraziła chęci poddania się aborcji dla ratowania
                                              > życia i kto to zweryfikuje, jak ona umrze? Nie życzę Ci, żebyś się znalazła w
                                              > takiej sytuacji. A jeśli Ci się to przydarzy, to umrzesz na własne życzenie,
                                              bo
                                              > przyczyną takiego postępowania jest terror antyaborcjonistów i stając po ich
                                              > stronie, mimo odżegnywania się od takich praktyk, przykładasz do nich ręki.


                                              wypraszam sobie winic mnie za nieuczciwosc i wygodnictwo lekarzy, chociaz
                                              jestem pewna, ze przeprowadzenie legalnego zabiegu nie jest takim problemem,
                                              jak tu opisujesz, poniewaz realne zagrozenie zycia pacjentki mozna
                                              udokumentowac odpowiednimi wynikami badan oraz opinia kilku innych lekarzy.
                                              problemem jest raczej to, ze lekarz niechetnie wykonuje zabieg za darmo, skoro
                                              za nielegalny kasuje duza sume i raczej zalezy mu na wyludzeniu tej sumy nawet
                                              od pacjentki, ktorej nalezy sie on za darmo.
                                              zreszta, niezaleznie od powodow - nie popieram nieuczciwych praktyk zadnego
                                              lekarza i nie mam z tym nic wspolnego.

                                              > A jeśli okaże się niezdrowe? Jeśli w rodzinie adopcyjnej nie bedzie miało
                                              > odpowiednich warunków? Jeśli stanie się chodzącym magazynem narządów do
                                              > przeszczepów? Jesli dostanie się w ręce jakichś psychopatów?
                                              > Poznałam parę osób, które były adoptowane i nie wygląda to tak różowo, jak
                                              > twierdzą antyaborcjoniści propagujący rodzenie niechcianych dzieci i oddawanie
                                              > ich do adopcji. Może porozmawiaj z kilkoma takimi osobami, a przynajmniej
                                              pozna
                                              > j
                                              > historie paru takich osób, zanim znów zaczniesz zachwalać takie rozwiązanie.
                                              >

                                              tak, tak, a z domu tez nie wychodz, bo wszedzie pelno zlodziei i chuliganow. a
                                              Ty sobie za to poczytaj o ludziach bezplodnych, marzacych o dziecku.
                                              ps. skoro znasz takie osoby - lepiej zapytaj ich, czy chcieliby nie zyc.

                                              > To raczej kwestia poglądu, czy coś jest kradzieżą, czy nie. I tu prawo jest
                                              > znacznie bardziej liberalne. "

                                              owszem, ale dotyczy przedmiotow martwych, a nie ludzkiego zycia, zreszta podaj
                                              moze jakis przyklad, bo mam wrazenie, ze mowisz o piractwie. jesli tak, to
                                              akurat prawo jest dosc jasno okreslone, tyle, ze przewaznie nie przestrzegane
                                              (podobnie jak ustawa antyaborcyjna zreszta).

                                              > "Byłam już dorosła, kiedy obowiązywała poprzednia, bardzo
                                              > liberalna ustawa i aborcje były wykonywane legalnie, ale jakoś nie spotkałam
                                              > wtedy żadnej kobiety z tym syndromem.

                                              nikt nie twierdzi, ze ten syndrom dotyka kazda kobiete, mozna tu jedynie wysnuc
                                              wnioski nt. pokroju osob, z jakimi sie zadajesz. nic ponadto, bo zeby
                                              stwierdzic regule, nie wystarcza znajomosci jednej osoby. badania statystyczne
                                              przeprowadzane na znacznie wiekszych grupach wydaja mi sie nadal bardziej
                                              wiarygodne.

                                              Natomiast zetknęłam się niejednokrotnie z
                                              > osobami dotkniętymi syndromem uratowanego przed aborcją, który
                                              antyaborcjoniści
                                              > przemilczają. "

                                              a coz to takiego?


                                              > "A może spenalizujmy rzeź krów, bo jedna z religii uważa je za święte? A nuż
                                              si
                                              > ę
                                              > nie myli?"

                                              ustawa antyaborcyjna nie ma nic wspolnego z zadna religia, chociaz wiekszosci
                                              ludzi wydaje sie, ze jest inaczej. wpadasz niestety w pulapke stereotypow -
                                              "jak przeciw aborcji, to na pewno katolik". ja nie podpisuje sie pod zadna
                                              religia, ani katolicka, ani hinduistyczna, nie uwazam, zeby prawo swieckie
                                              mialo byc tworzona "pod" jakakolwiek religie. powinno byc jednak w zgodzie z
                                              etyka.
                                            • gytha_ogg PS. 07.05.06, 15:09
                                              PS. a skoro tak dokladnie wymagasz ode mnie odpowiedzi na wszystkie swoje
                                              wypowiedzi, to i ja przypomne:

                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=40906300&a=41292789
                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=40906300&a=41327356
                                              (aha, nie spiesz sie, bo w tygodniu i tak nie mam szans na wejscie na forum,
                                              zajrze tu pewnie dopiero w piatek, za co z gory przepraszam)
                                        • gytha_ogg Re: Ustawa aborcyjna 05.05.06, 17:23
                                          az sobie sprawdzilam, czy tym razem odnioslam sie do calej wypowiedzi i
                                          przpraszam - znow cos pominelam. nietrudno o to w takich dlugich wypowiedziach.


                                          > Znów mi imputujesz poglądy, których nie wyznaję. Noworodek nie mówi, ale jego
                                          > mózg pracuje i z całą pewnością czuje i wyraża swoje emocje, czego nie można
                                          > powiedzieć o embrionie do ok. połowy ciąży, kiedy to pojawia się aktywność
                                          mózg
                                          > u.

                                          w POLOWIE ciazy? radze sie troche douczyc. mozg zaczyna sie rozwijac od 20 dnia
                                          ciazy, a w drugim miesiacu pojawia sie juz aktywnosc mozgu mozliwa do
                                          zarejestrowania elektrofalogramem. nikt zreszta nie ma gwarancji, ze ta
                                          aktywnosc nie pojawia sie wczesniej, tyle, ze zbyt slaba do zarejestrowania.
                                          (trudno to nazwac polowa ciazy, o ile wiem trwa ona 9 miesiecy)

                                          www.urwis.pl/modules/news/article.php?storyid=76
                                          "w 43 dniu odnotowano pierwsze oznaki fal mozgowych"
                                          hal.psych.uw.edu.pl/2005zalaczniki/Psychologia_rozwoju_Wydz.Psych._Wyklad
                                          _1_2005.ppt#263,8,Slajd 8


                                          a wracajac do noworodkow - oczywiscie, odczuwaja. zwierzeta tez odczuwaja, wiec
                                          czym wlasciwie rozni sie noworodek od zwierzecia, np. takiej swinki, z ktorej
                                          szynke mozesz kupic w sklepie?


                                          > I co z tego? Czy jeśli ktoś tuż po jakiejś operacji stwierdza, że czuje
                                          głównie
                                          > ulgę, to znaczy, że nie boli go rana pooperacyjna?

                                          skoro jednak dobre samopoczucie przewaza, to jak tu mowic o wielce strasznych
                                          przezyciach?
              • 666kgb Re: Ustawa aborcyjna 03.05.06, 16:24
                bo kto tak powiedzał ?? TY ??
                spadaj .....
                • gytha_ogg Re: Ustawa aborcyjna 03.05.06, 20:21
                  nie kompromituj sie koles, bo cienko przedziesz. twoje nad wyraz ubogie w tresc
                  wypowiedzi wywoluja u mnie litosc.
                  • 666kgb Re: Ustawa aborcyjna 04.05.06, 10:41
                    to lituj dalej sie nad takim jak ja i nie pisz więcej bredni, co ??
                    prooooszę !
            • urbanchaos Re: Ustawa aborcyjna 28.04.06, 18:22
              ale nie twoje życie które być zabrać chciała...
        • 666kgb i vice versa 03.05.06, 16:23
          masz prywatny gabinet ??
    • vivian.darkbloom za Stalina zakazano w ZSRR aborcji... 28.04.06, 19:56
      Czy to nieznajomość historii czy celowe jej zafałszowywanie? Żeby mnie tu zaraz
      nie oskarżono o przywoływanie jakiegoś łże-historyka zacytuję „Historię
      1871-1939. Podręcznik dla szkół średnich” którego współautorem jest Wojciech
      Roszkowski , członek PiSu ;) rozdział „ZSRR i ruch komunistyczny”, s. 245: „W
      prawie rodzinnym po 1917 r. niemal gloryfikowano «wolną miłość», uzyskiwanie
      rozwodu stało się czysta formalnością, ale w latach trzydziestych zaczęto
      utrudniać uzyskiwanie rozwodów, od 1936 r. obowiązywał zakaz aborcji.”
      • Gość: Magali Re: za Stalina zakazano w ZSRR aborcji... IP: *.net85-169-199.noos.fr 30.04.06, 01:48
        Usunelam ciaze i zrobilabym to samo gdybym mogla cofnac czas.Nikt nie ma prawa
        decydowac o moim zyciu a ja nigdy nie zdecydowalabym sie na urodzenie
        niechcianego dziecka,nie widze powodu zeby za bledy rodzicow karac dzieci
        przymusowym wydawaniem ich na swiat.
        • Gość: Maria Re: za Stalina zakazano w ZSRR aborcji... IP: *.npgo.pl 30.04.06, 09:51
          Tak. tak, zdecydowanie zakazać usuwania ciąży. Lepiej utopić tuż po urodzeniu,
          włożyć do zamrażarki lub ukisić w beczce z kapustą.
          • Gość: omnipotentny Re: za Stalina zakazano w ZSRR aborcji... IP: *.cn.com.pl / *.cn.com.pl 03.05.06, 08:07
            > Tak. tak, zdecydowanie zakazać usuwania ciąży. Lepiej utopić tuż po
            urodzeniu,
            > włożyć do zamrażarki lub ukisić w beczce z kapustą.


            serio tak sądzisz?

            PS. lepiej się nie puszczać z pierwszym lepszym. a jak już się puszczać, to z
            głową. niech ci się spuszcza na twarz. czyż to nie łatwiejsze rozwiązanie?
            • Gość: sabinka Re: za Stalina zakazano w ZSRR aborcji... IP: 83.168.96.* 03.05.06, 12:28
              Gość portalu: omnipotentny napisał(a):
              > PS. lepiej się nie puszczać z pierwszym lepszym. a jak już się puszczać, to z
              > głową. niech ci się spuszcza na twarz. czyż to nie łatwiejsze rozwiązanie?

              Cały problem, że te wielokrotne zabójczynie nie "poszczały się" z byle kim.
              To byli ich mężowie. Niewinni w całym tego znaczenia słowie. Nie interesowali
              się takimi świństwami jak: miesiączka, ciąża,
              Oni tylko "spełniali" małżeński obowiązek.
              Konsekwencje to kobieca sprawa.

              > niech ci się spuszcza na twarz.

              co za herezje wypisujesz. 0 0nanie nie uczyłeś się na religii??
              • Gość: omnipotentny Re: za Stalina zakazano w ZSRR aborcji... IP: *.cn.com.pl / *.cn.com.pl 03.05.06, 21:26
                o onanie to ja sie ucze pod prysznicem
                • piekielnica1 Re: za Stalina zakazano w ZSRR aborcji... 04.05.06, 22:17
                  Gość portalu: omnipotentny napisał(a):

                  > o onanie to ja sie ucze pod prysznicem


                  ależ to grzech równy aborcji. Topisz własne nienarodzone.
                  Na stos
                  • Gość: omnipotentny Re: za Stalina zakazano w ZSRR aborcji... IP: *.cn.com.pl / *.cn.com.pl 05.05.06, 17:13
                    > ależ to grzech równy aborcji.

                    nie, to nie jest równe aborcji.
      • crax ...w hitlerowskich Niemczech też :))) n/t 03.05.06, 10:28


        • Gość: ciekawe... Re: ...w hitlerowskich Niemczech też :))) n/t IP: *.chomiczowka.waw.pl 05.05.06, 12:55
          To prawda. Jednocześnie hitlerowcy wprowadzili pełną 'wolność wyboru' dla
          Polaków i innych podbitych narodów...Wnioski wyciągnij sam...

          Warto o tym pamiętać, gdy feministki domagają sie 'wolności wyboru',
          że czerpią natchnienie od nazistów i bolszewików (femi-nazistki ?...)


          "Naród który zabija swoje dzieci - nie ma przyszłości" - Jan Paweł II
          • crax Re: ...w hitlerowskich Niemczech też :))) n/t 06.05.06, 12:42
            "Wnioski wyciągnij sam..."

            Ależ ja wnioski wyciągnąłem! Po prostu Hitler (tak jak Stalin czy Wojtyła) uważał, że legalna aborcja doprowadza do zagłady danego społeczeństwa. Dlatego nie przeszkadzało mu (wręcz przeciwnie) gdy Polki usuwały ciążę. Niemki tej możliwości nie miały.
            Tyle, że to iż tak uważał nie znaczy, że miał rację. Przeciwnie - absolutnie jej nie miał. Wystarczy spojrzeć na teraźniejsze wskaźniki dzietniości w Polsce przy prawie całkowitym zakazie przerywania ciąży. Od paru lat mamy ujemny przyrost naturalny. Czym spowodowany? Aborcją, hmmmm...?
            Wyobraź sobie teraz co by było, gdyby dziś aborcja była powszechnie dostępna. Jestem przekonany, że darłbys na forum mordę, że ujemny przyrost spowodowany jest swobodnym dostepem do aborcji. Prawda? A teraz tego argumentu nie masz i siedzisz cicho, bo ten temat jest dla ciebie niewygodny. Bo to nie pasuje do twojej (i nie tylko twojej) kretyńskiej teorii o wpływie aborcji na "zagładę społeczeństw". Bo masz klapki na oczach. Bo nie umiesz patrzeć i wyciągać wniosków...
    • edico Re: Katolicka ustawa aborcyjna 03.05.06, 16:06
      Zaczyna budzić sprzeciw już w samym Watykanie. Chyba co raz mniej będzie
      pozostawało ze spuścizny po JP2.
      • 666kgb Re: Katolicka ustawa aborcyjna 03.05.06, 16:28
        spuscizna pozostanie - ale nie skrajno konserwatywna.
      • Gość: ,k Re: Katolicka ustawa aborcyjna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.06, 18:28
        Tylko Się wam tak wydaje
        • edico Re: Katolicka ustawa aborcyjna 04.05.06, 00:12
          To mnie się wydaje, że Watykan bierze na warsztat spuściznę po JP2 na warsztat
          wycofując się już z kolejnego tematu? Może dobrze by było czasem poczytać i
          posłuchać, co inni mówią oprócz proboszcza?
    • b-beagle Re: Ustawa aborcyjna 03.05.06, 21:38
      Aborcja to sprawa tylko i wyłacznie kobiety i jej sumienia
      • yggdrasill Re: Ustawa aborcyjna 04.05.06, 10:30
        Jak wyżej. Tylko kiedy ludzie to wreszcie zrozumieją?
        BTW, zazwyczaj przy okazji poruszania tego tematu pada dźwięczne
        słowo 'odpowiedzialnosc'. Tak się zastanawiam: czy odpowiedzialne jest
        urodzenie dziecka w wieku lat 16, kiedy samemu wchodzi sie dopiero w brutalny
        swiat dorosłych? Czy odpowiedzialne jest wydanie na świat szóstego dziecka przy
        bezrobotnym męzu, chorej babci i trzycyfrowej pensji? Czy odpowiedzialne jest
        urodzenie dziecka, jeśli... po prostu nie chce się zostać rodzicem? No i
        najważniejsze: kto, jeśli nie sama potencjalna przyszla matka, ma o tym
        decydowac? Tylko błagam, bez argumentów w stylu: 'nie chcesz mieć dzieci, nie
        uprawiaj seksu'. Nie zaniżajmy poziomu konwersacji.
        • gucio712 Płacą wam za podkręcanie tego wątku? 04.05.06, 11:01
          dajcie sobie spokój, i tak nikt nie ma na to dobrego pomysłu, po za tym że paru
          pajaców się nawzajem poobraża. Być może w normalnym kraju i w normalnym
          społeczeństwie dyskusja miałaby sens. Bo u nas tak naprawdę nikt nie jest
          zainteresowany rozwiązaniem tego problemu. Najważniejsze to mieć powód żeby
          komuś dokopac.
        • gytha_ogg Re: Ustawa aborcyjna 04.05.06, 12:49
          yggdrasill napisała:

          > Jak wyżej. Tylko kiedy ludzie to wreszcie zrozumieją?
          > BTW, zazwyczaj przy okazji poruszania tego tematu pada dźwięczne
          > słowo 'odpowiedzialnosc'. Tak się zastanawiam: czy odpowiedzialne jest
          > urodzenie dziecka w wieku lat 16, kiedy samemu wchodzi sie dopiero w brutalny
          > swiat dorosłych? Czy odpowiedzialne jest wydanie na świat szóstego dziecka
          przy
          >
          > bezrobotnym męzu, chorej babci i trzycyfrowej pensji? Czy odpowiedzialne jest
          > urodzenie dziecka, jeśli... po prostu nie chce się zostać rodzicem? No i
          > najważniejsze: kto, jeśli nie sama potencjalna przyszla matka, ma o tym
          > decydowac? Tylko błagam, bez argumentów w stylu: 'nie chcesz mieć dzieci, nie
          > uprawiaj seksu'. Nie zaniżajmy poziomu konwersacji.


          a wlasnie, ze "zanize" poziom konwersacji. 16 lat to za malo na uprawianie
          seksu, ale skoro szesnastolatki czuja sie na tyle DOROSLE, ze decyduja sie na
          seks, to niech beda tez na tyle DOROSLI, aby poniesc jego konsekwencje. seks to
          nie zabawa dla dzieci.
          co do "szostego dziecka itd.", w takim punkcie zycia, mozna z czystym sumieniem
          podwiazac jajniki, zeby nie bylo tekstow o nieskutecznosci antykoncepcji.

          ale w Twoim przekonaniu, jak widac - odpowiedzialny jest seks w wieku 16 lat,
          ryzyko ciazy, kiedy nie ma warunkow do wychowania, a potem skrobanka, no
          gratulacje. mam nadzieje, ze nie masz dzieci, ktorym bys wpajala
          takie "zasady".
          • Gość: ant Re: Ustawa aborcyjna IP: *.adsl.inetia.pl 04.05.06, 12:53
            gytha_ogg napisała:

            > a wlasnie, ze "zanize" poziom konwersacji.

            zaniżyłaś - i co lepiej ci ??
            • gytha_ogg Re: Ustawa aborcyjna 04.05.06, 12:55
              trudno dyskutowac z kims, kto uwaza, ze reprezentowanie INNEGO pogladu, niz
              jego wlasny, jest rownoznaczne z zanizaniem poziomu dyskusji, ale staram sie :)

              PS. swoja droga dlaczego czepiasz sie akurat mnie - to nie ja tu spamuje caly
              topik krotkimi i bezsensownymi wypowiedziami, ktorych jedynym celem jest
              obrazanie, bo zadnej merytorycznej tresci nie wnosza.
              • Gość: ant Re: Ustawa aborcyjna IP: *.adsl.inetia.pl 04.05.06, 13:04
                gytha_ogg napisała:

                > obrazanie, bo zadnej merytorycznej tresci nie wnosza.
                wnoszą czy nie nie zależy od długości wypowiedzi tylko od czegoś co chcą
                przekazać, jesli nic to i dwustronnicowy bełkot będzie spamem.
                co mam się rozpisywać ??

                jak zaniżasz to zaniżasz i koniec- ale pomyśl PO CO ??
                • gytha_ogg Re: Ustawa aborcyjna 04.05.06, 13:09
                  jakbys byl laskaw przeczytac nie tylko jedno zdanie z mojej wypowiedzi, ale
                  cala wypowiedz, jak rowniez wypowiedz poprzedzajaca, na ktora odpowiadalam, nie
                  zadawalbys takich kompromitujacych pytan. niestety, jak sie okazuje - i Ty
                  zaliczasz sie do rosnacego odsetka wtornych analfabetow - niby potrafisz
                  skladac literki, ale juz zsyntetyzowac w glowie tresc dluzszego tekstu, robi
                  problem. (nie jest to bron boze zadna inwektywa - ja tylko ze smutkiem
                  komentuje stan faktyczny, ktory obserwuje)

                  ps. ja slowo "zanizac" wzielam w cudzyslow. zastanow sie, dlaczego.
                  • Gość: ant Re: Ustawa aborcyjna IP: *.adsl.inetia.pl 04.05.06, 13:21
                    a wlasnie, ze "zanize" poziom konwersacji. 16 lat to za malo na uprawianie
                    seksu,

                    a co jest wyznacznikiem granicy jak nie mozliwość ??

                    ale skoro szesnastolatki czuja sie na tyle DOROSLE, ze decyduja sie na
                    seks, to niech beda tez na tyle DOROSLI, aby poniesc jego konsekwencje. seks to
                    nie zabawa dla dzieci.

                    a dla kogo jak wiekszość "dorosłych" to dzieci ??
                    patrz na sejm - piaskownica !!!

                    co do "szostego dziecka itd.", w takim punkcie zycia, mozna z czystym sumieniem
                    podwiazac jajniki, zeby nie bylo tekstow o nieskutecznosci antykoncepcji.

                    powiedz to w kościele lub lekarce (ginekolog najlepiej) a szybko zrozumiesz co
                    bredzisz.

                    ale w Twoim przekonaniu, jak widac - odpowiedzialny jest seks w wieku 16 lat,

                    nie nie jest odpowiedzialny, ale istnieje i nie mam zamiaru chowac głowy w
                    piasek a tym bardziej "regulować" stanu faktycznego przepisami co tylko
                    powodują patologię.

                    ryzyko ciazy, kiedy nie ma warunkow do wychowania, a potem skrobanka, no
                    gratulacje. mam nadzieje, ze nie masz dzieci, ktorym bys wpajala
                    takie "zasady".

                    to nie zasada tylko zło które czycha niestety na dzieci które wchodzą w
                    jaki "piękny" świat dorosłych, którzy go jeszcze bardziej upiękniaja swą
                    głupotą...

                    zastanowiłem się i nie widze potrzeby zmieniać zdania, choć często się z tobą
                    zgadzam to w tym wypadku chyba nie mogę.
                    pozdrowienia.
                    • gytha_ogg Re: Ustawa aborcyjna 04.05.06, 14:11
                      wow, wiec jednak potrafisz ustosunkowac sie do tekstu, zamiast rzucac pustymi
                      docinkami :)

                      > a wlasnie, ze "zanize" poziom konwersacji. 16 lat to za malo na uprawianie
                      > seksu,
                      >
                      > a co jest wyznacznikiem granicy jak nie mozliwość ??

                      czyzbys byl za legalizacja pedofilii?

                      wyznacznikiem granicy powinno byc osiagniecie takiej sytuacji zyciowej, w
                      ktorej mozna poradzic sobie z konsekwencjami swoich czynow.


                      > a dla kogo jak wiekszość "dorosłych" to dzieci ??
                      > patrz na sejm - piaskownica !!!

                      mowimy o konkretnym temacie - ja sie nie interesuje zyciem prywatnym naszych
                      parlamentarzystow.

                      > powiedz to w kościele lub lekarce (ginekolog najlepiej) a szybko zrozumiesz
                      co
                      > bredzisz.

                      kosciol nie jest dla mnie autorytetem, a jesli chodzi o aspekt zdrowotny - nie
                      sadze, zeby podwiazanie jajnikow w dojrzalym wieku i po odchowaniu kilkorga
                      dzieci bylo bardziej ryzykowne, niz kolejne ciaze, czy skrobanki. chociaz ja
                      osobiscie jestem za stosowaniem antykoncepcji, zamiast takich zabiegow -
                      napisalam o tym tylko dlatego, ze zaraz ktos by napisal, ze "przeciez
                      antykoncepcja zawodzi".

                      > ale w Twoim przekonaniu, jak widac - odpowiedzialny jest seks w wieku 16 lat,
                      >
                      > nie nie jest odpowiedzialny, ale istnieje i nie mam zamiaru chowac głowy w
                      > piasek a tym bardziej "regulować" stanu faktycznego przepisami co tylko
                      > powodują patologię.

                      a czym jest pozwolenie na aborcje, jak nie wlasnie chowaniem glowy w piasek?
                      myslisz, ze wtedy patologia zniknie? przeciwnie - kiedy stanie sie "bezkarna",
                      tylko sie nasili, wierz mi.
                      sensownym dzialaniem byloby upowszechnianie edukacji seksualnej i propagowanie
                      antykoncepcji.
                      sam przyznajesz, ze seks wsrod malolatow nie jest odpowiedzialny, ale zamiast
                      pomyslec, jak poradzic sobie z PRZYCZYNAMI, Ty proponujesz jedynie tuszowanie
                      SKUTKOW takiej nieodpowiedzialnosci.

                      > to nie zasada tylko zło które czycha niestety na dzieci które wchodzą w
                      > jaki "piękny" świat dorosłych, którzy go jeszcze bardziej upiękniaja swą
                      > głupotą...

                      wlasnie - dlaczego w takim razie zamiast zwalczac glupote, chcesz ja
                      sankcjonowac prawnie? legalna aborcja dla kazdego na zyczenie jest niczym
                      innym, jak zalegalizowaniem nieodpowiedzialnego seksu, zalegalizowaniem braku
                      odpowiedzialnosci, zalegalizowaniem glupoty. jest sygnalem dla
                      dzieciakow: "mozecie uprawiac seks, kiedy chcecie, nawet i w wieku 12 lat - w
                      razie czego po prostu was wyskrobiemy". nie mowie o ludziach dojrzalych, ktorzy
                      maja juz pewne poglady i priorytety - dla nich zmiana prawa niec prawdopodobnie
                      nie zmieni. ale co z dzieciakami, ktore dopiero wyrabiaja sobie opinie o
                      swiecie? wiek inicjacji seksualnej i tak obniza sie systematycznie -
                      legalizacja aborcji przyspieszylaby ten proces jeszcze bardziej. uwazasz, ze to
                      pozytywne?
                      • Gość: ant Re: Ustawa aborcyjna IP: *.adsl.inetia.pl 04.05.06, 14:30
                        > czyzbys byl za legalizacja pedofilii?

                        czy seks między dwoma 16-to letnimi dziećmi nazywasz pedofilią ??
                        coś ci się pokręciło albo niedługo myslałaś(eś) nad odpowiedzią.

                        > wyznacznikiem granicy powinno byc osiagniecie takiej sytuacji zyciowej, w
                        > ktorej mozna poradzic sobie z konsekwencjami swoich czynow.

                        to co do więzienia ich ?? daj rozwiązanie, a nie tylko mądre słowa...

                        > mowimy o konkretnym temacie - ja sie nie interesuje zyciem prywatnym naszych
                        > parlamentarzystow.

                        dałem przykład twoich "dorosłych", jesli miara dorosłości jest stan posiadania
                        (możliwość utrzymania dzieci) to dzieci milionerów w wieku 5 lat mogą się
                        seksić, czy o to chodzi ??

                        > kosciol nie jest dla mnie autorytetem, a jesli chodzi o aspekt zdrowotny -
                        nie
                        > sadze, zeby podwiazanie jajnikow w dojrzalym wieku i po odchowaniu kilkorga
                        > dzieci bylo bardziej ryzykowne, niz kolejne ciaze, czy skrobanki. chociaz ja
                        > osobiscie jestem za stosowaniem antykoncepcji, zamiast takich zabiegow -
                        > napisalam o tym tylko dlatego, ze zaraz ktos by napisal, ze "przeciez
                        > antykoncepcja zawodzi".

                        ja za żadne skarby nie oddał bym kogoś bliskiego pod nóż- ZA ŻADNE !
                        nawet twoich przekonań :)

                        > sam przyznajesz, ze seks wsrod malolatow nie jest odpowiedzialny, ale zamiast
                        > pomyslec, jak poradzic sobie z PRZYCZYNAMI, Ty proponujesz jedynie tuszowanie
                        > SKUTKOW takiej nieodpowiedzialnosci.

                        a pytałaś mnie jek sobie radzić z przyczynami ?? że wysnuwasz takie wnioski ??
                        nie, wątek jest raczej o walce ze skutkami, a nie jak walczyć z przyczynami.

                        >....legalna aborcja dla kazdego na zyczenie jest niczym

                        innym jak zwalczaniem patologii społecznej polegającej na wysysaniu kasy z i
                        tak już pokrzywdzonych przez los ludzi(dzieci, kobiet).
                        samej aborcji nigdy nie zwalczysz tak jak wolnego myslenia....


                        > dzieciakow: "mozecie uprawiac seks, kiedy chcecie, nawet i w wieku 12 lat - w
                        > razie czego po prostu was wyskrobiemy". nie mowie o ludziach dojrzalych,
                        ktorzy

                        i bez tego sygnału dzieciaki uprawiali, uprawiają i będą uprawiac seks - po co
                        gmatwasz sprawę ??
                        >uwazasz, ze to
                        pozytywne?

                        co? obniżanie wieku inicjacji ??
                        a masz na to wpływ ?? nic tu IMO nie ma do rzeczy ustawa (chora zresztą) tylko
                        świadomość (albo jej brak). zamiast wydawac bzdurne ustawy uczmy dzieci chorego
                        świata dorosłych bo kiedyś może być za późno.

                        z poważaniem.
                        • gytha_ogg Re: Ustawa aborcyjna 04.05.06, 14:57
                          > > czyzbys byl za legalizacja pedofilii?
                          >
                          > czy seks między dwoma 16-to letnimi dziećmi nazywasz pedofilią ??
                          > coś ci się pokręciło albo niedługo myslałaś(eś) nad odpowiedzią.

                          podobnie, jak Ty niedlugo namyslales sie nad zdaniem:
                          "a co jest wyznacznikiem granicy jak nie mozliwość ??"

                          > dałem przykład twoich "dorosłych", jesli miara dorosłości jest stan
                          posiadania
                          > (możliwość utrzymania dzieci) to dzieci milionerów w wieku 5 lat mogą się
                          > seksić, czy o to chodzi ??

                          nie chodzi tylko o utrzymanie, ale tez o WYCHOWANIE. a to juz raczej nie
                          kwestia pieniedzy.

                          > ja za żadne skarby nie oddał bym kogoś bliskiego pod nóż- ZA ŻADNE !
                          > nawet twoich przekonań :)

                          ale na skrobanke bys poslal? myslisz, ze jak to wyglada - ze to nie to samo,
                          co "pojscie pod noz"?


                          > a pytałaś mnie jek sobie radzić z przyczynami ?? że wysnuwasz takie wnioski ??
                          > nie, wątek jest raczej o walce ze skutkami, a nie jak walczyć z przyczynami.

                          watek jest jeden - a dwa punkty widzenia.

                          > >....legalna aborcja dla kazdego na zyczenie jest niczym
                          >
                          > innym jak zwalczaniem patologii społecznej polegającej na wysysaniu kasy z i
                          > tak już pokrzywdzonych przez los ludzi(dzieci, kobiet).
                          > samej aborcji nigdy nie zwalczysz tak jak wolnego myslenia....

                          "pokrzywdzonych przez los" - tak mozna mowic o ofiarach gwaltu, ale one maja
                          juz legalna aborcje. natomiast te, o ktorych mowimy, nie sa pokrzywdzone przez
                          zaden "los", ale zwyczajnie wpakowaly sie w problem z wlasnej glupoty.

                          > i bez tego sygnału dzieciaki uprawiali, uprawiają i będą uprawiac seks - po
                          co
                          > gmatwasz sprawę ??

                          a po co im to ulatwiac i glaskac za to po glowce? a gdzie wychowanie?

                          > >uwazasz, ze to
                          > pozytywne?
                          >
                          > co? obniżanie wieku inicjacji ??
                          > a masz na to wpływ ?? nic tu IMO nie ma do rzeczy ustawa (chora zresztą)
                          tylko
                          > świadomość (albo jej brak). zamiast wydawac bzdurne ustawy uczmy dzieci
                          chorego
                          >
                          > świata dorosłych bo kiedyś może być za późno.


                          i dlatego mowilam o edukacji seksualnej i propagowaniu antykoncepcji. uwazam,
                          ze kosciol nieslusznie i niekonsekwentnie odnosi sie wlasnie do tej kwestii,
                          skoro jednoczesnie zabrania aborcji.

                          "uczmy dzieci chorego swiata doroslych" - a moze lepiej uczmy dzieci zdrowego
                          swiata? moze one dzieki temu stworza kiedys lepszy swiat, niz ten obecny?
                          • Gość: ant Re: Ustawa aborcyjna IP: *.adsl.inetia.pl 04.05.06, 23:20
                            > podobnie, jak Ty niedlugo namyslales sie nad zdaniem:
                            skąd taka osbista jazda ?? nie chce cie obrażać....

                            > nie chodzi tylko o utrzymanie, ale tez o WYCHOWANIE. a to juz raczej nie
                            > kwestia pieniedzy.

                            to skąd tekst o pieniądzach jako miara posiadania (możliwości) potomka ??

                            > ale na skrobanke bys poslal? myslisz, ze jak to wyglada - ze to nie to samo,
                            > co "pojscie pod noz"?

                            JA ??!! na skrobankę ?? posłał ?? chora(y) jesteś ??
                            ja nie chce zabraniac nikomu mozliwości doknania WYBORU, ale nie jestem dr.
                            mengele. nie mogę narzucać nikomu jedynie słusznej drogi, jedynie słusznego
                            światopoglądy itp itd. każdy ma sumienie i korzysta z niego na swój użytek.

                            > "pokrzywdzonych przez los" - tak mozna mowic o ofiarach gwaltu, ale one maja
                            > juz legalna aborcje. natomiast te, o ktorych mowimy, nie sa pokrzywdzone
                            przez
                            > zaden "los", ale zwyczajnie wpakowaly sie w problem z wlasnej glupoty.

                            życzę ci abyś nigdy nie musiała się spotkać z tą "legalną" ani nielegalną, ale
                            rozwijając twą mysl - dobra należy odmawiać pomocy tym którzy wpakowały sie w
                            problem z włąsnej głupoty - np. kierowca samochodu - jazda samochodem to
                            przecież głupota wiadomo że można zginąć !!

                            > i dlatego mowilam o edukacji seksualnej i propagowaniu antykoncepcji.

                            powinno być jedno i drugie.
                            tj. brak zakazu i jednoczesna edukacja.

                            tyle na dziś bo mam sporo pracy.
                            pa.
                            • gytha_ogg Re: Ustawa aborcyjna 05.05.06, 01:52
                              > > podobnie, jak Ty niedlugo namyslales sie nad zdaniem:
                              > skąd taka osbista jazda ?? nie chce cie obrażać....

                              skad? chyba kogos przedrzeznilam....

                              >
                              > to skąd tekst o pieniądzach jako miara posiadania (możliwości) potomka ??

                              o rety, napisze to jeszcze raz:

                              > > NIE CHODZI TYLKO o utrzymanie, ale _TEZ_ o WYCHOWANIE. a to juz raczej nie
                              > > kwestia pieniedzy.


                              > JA ??!! na skrobankę ?? posłał ?? chora(y) jesteś ??
                              > ja nie chce zabraniac nikomu mozliwości doknania WYBORU

                              ja z tym podwiazywaniem tez nie mialam na mysli przymusu. zabieg podwiazania
                              jajnikow zreszta jest chyba nielegalny, ale tu akurat powinna nastapic zmiana,
                              moim zdaniem. TO jest ograniczenie wolnosci.

                              > rozwijając twą mysl - dobra należy odmawiać pomocy tym którzy wpakowały sie w
                              > problem z włąsnej głupoty - np. kierowca samochodu - jazda samochodem to
                              > przecież głupota wiadomo że można zginąć !!

                              po pierwsze - od kiedy jazda samochodem jest glupota? chyba, ze masz na mysli
                              jazde niezgodna z przepisami - ok. ale po drugie - co Ty w ogole porownujesz? w
                              jedym przypadku mamy do czynienia z odbieraniem zycia, a w drugim z ratowaniem -
                              czujesz roznice? ratujemy glupkow, ktorzy przez wlasna glupote mogli zginac
                              (choc mi osobiscie nie byloby ich zal), poniewaz chodzi o zycie ludzkie. czy
                              aborcja ratuje komukolwiek zycie? NIE, wrecz przeciwnie.

                              (tylko w odosobnionych przypadkach, w ktorych tez jest legalna, i nie mam nic
                              do takich decyzji)



                              • Gość: ant Re: Ustawa aborcyjna IP: *.adsl.inetia.pl 05.05.06, 23:33
                                upraszczam całą sprawę:
                                pytasz - CZY MOŻNA KOGOŚ SKAZYWAĆ NA NIEBYT ?
                                JA PYTAM WIĘC : CZY MOŻNA KOGOŚ SKAZYWAĆ NA BYT ??
                                zrozum że w określonych sytuacjach niebyt jest wiekszym dobrem niż byt !!
                                a reszta to tylko pirdoły katolickich (lub innych oszołomów) popaprańców....

                                byt nie jest najwyższym dobrem - bo sama religia katolicka wskazuje że
                                najwiekszym jest pobyt w "RAJU" !!
                                WIEĆ DLACZEGO NIE OD RAZU DO RAJU ??
                                • gytha_ogg Re: Ustawa aborcyjna 06.05.06, 12:25
                                  Gość portalu: ant napisał(a):

                                  > upraszczam całą sprawę:
                                  > pytasz - CZY MOŻNA KOGOŚ SKAZYWAĆ NA NIEBYT ?
                                  > JA PYTAM WIĘC : CZY MOŻNA KOGOŚ SKAZYWAĆ NA BYT ??
                                  > zrozum że w określonych sytuacjach niebyt jest wiekszym dobrem niż byt !!
                                  > a reszta to tylko pirdoły katolickich (lub innych oszołomów) popaprańców....
                                  >
                                  > byt nie jest najwyższym dobrem - bo sama religia katolicka wskazuje że
                                  > najwiekszym jest pobyt w "RAJU" !!
                                  > WIEĆ DLACZEGO NIE OD RAZU DO RAJU ??


                                  a jaka masz pewnosc, ze istnieje jakis raj? ja nie mam zadnej. za to mam
                                  pewnosc, ze istnieje swiat, w ktorym zyje teraz.
                                  widzisz, jak swiat jest subiektywnie, bardzo roznie postrzegany. jednym sie nie
                                  podoba, innym nawet bardzo. jednym nie wychodzi, inni osiagaja sukcesy.
                                  "skazanie kogos na niebyt" jest rownoznaczne z odebraniem mu szansy na to, aby
                                  sam przekonal sie, czy chce zyc na tym swiecie, czy nie. to jak wydanie wyroku
                                  bez procesu, bez dowodow i w ogole bez niczego. niebyt czeka na kazdego i tak,
                                  nikt przed nim nie ucieknie - dlatego oczekujemy, ze zanim to nastapi, zycie da
                                  nam jeszcze cos pozytywnego, ze jeszcze pozyjemy na tym swiecie, gdzie mamy
                                  teraz swoje 5 minut. niektorzy traca na to nadzieje, i popelniaja samobojstwa,
                                  ale oni wybieraja sami.
                                  nie mozna skazac na byt - czlowiek, ktory nie chce zyc, predzej, czy pozniej
                                  odbierze sobie zycie. nikt z nas nie jest skazany na byt. ale my mamy mozliwosc
                                  wyboru - i w wiekszosci wolimy zyc.
                                  • Gość: ant znowu gmatwasz sprawę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.06, 13:27
                                    > a jaka masz pewnosc, ze istnieje jakis raj? ja nie mam zadnej. za to mam
                                    > pewnosc, ze istnieje swiat, w ktorym zyje teraz.

                                    a może to twojegu mózgu rojenia (matrix się kłania)
                                    a o raju prawią "mondre" księgi i nauki, ponoć jest :)

                                    > widzisz, jak swiat jest subiektywnie, bardzo roznie postrzegany. jednym sie
                                    nie
                                    >
                                    > podoba, innym nawet bardzo. jednym nie wychodzi, inni osiagaja sukcesy.

                                    więc dlaczego chcesz innym narzucać swoją wolę?? twoja odpowiedź nie mówi i nie
                                    przekonuje co jest lepsze - byt czy niebyt, mówisz tylko to co TY widzisz i co
                                    TY myślisz.

                                    > "skazanie kogos na niebyt" jest rownoznaczne z odebraniem mu szansy na to,
                                    aby
                                    > sam przekonal sie, czy chce zyc na tym swiecie, czy nie. to jak wydanie
                                    wyroku
                                    > bez procesu, bez dowodow i w ogole bez niczego. niebyt czeka na kazdego i
                                    tak,

                                    a skazanie na byt jest odebraniem szansy na błogi niebyt :)

                                    a jak się przekona i stwierdzi że nie chce na tym chorym świecie żyć?? to co ma
                                    ci wystawić rachunek ??
                                    jakie wtedy dla niego prześwietne rozwiązanie zaserwujesz ??
                                    może aby się powiesił ??

                                    > nikt przed nim nie ucieknie - dlatego oczekujemy, ze zanim to nastapi, zycie
                                    da
                                    >
                                    > nam jeszcze cos pozytywnego, ze jeszcze pozyjemy na tym swiecie, gdzie mamy
                                    > teraz swoje 5 minut. niektorzy traca na to nadzieje, i popelniaja
                                    samobojstwa,
                                    > ale oni wybieraja sami.

                                    dzięki ci za takie życie które kończy się samobójstwem, jesteś hilerowcem ??

                                    > nie mozna skazac na byt - czlowiek, ktory nie chce zyc, predzej, czy pozniej
                                    > odbierze sobie zycie. nikt z nas nie jest skazany na byt. ale my mamy
                                    mozliwosc
                                    >
                                    > wyboru - i w wiekszosci wolimy zyc.

                                    i płacić wysokie podatki itd itp....
                                    :)
                                    • gytha_ogg Re: znowu gmatwasz sprawę 06.05.06, 13:44
                                      > a może to twojegu mózgu rojenia (matrix się kłania)
                                      > a o raju prawią "mondre" księgi i nauki, ponoć jest :)

                                      jesli nawet rojenia, to zbiorowe i nikt sie ponad nie jak dotad nie wzbil, wiec
                                      z punktu widzenia naszej dyskusji, mozemy zalozyc, ze powolujemy dzieci do
                                      naszego, znanego nam swiata (urojonego, czy nie).
                                      a to, ze cos "ponoc jest", chociaz nikt tego nie widzial, lacznie z
                                      autorami "mondrych ksiag", uwazam za malo istotne dla dyskusji.

                                      > więc dlaczego chcesz innym narzucać swoją wolę?? twoja odpowiedź nie mówi i
                                      nie
                                      >
                                      > przekonuje co jest lepsze - byt czy niebyt, mówisz tylko to co TY widzisz i
                                      co
                                      > TY myślisz.

                                      przeciez ja nikomu nie narzucam swojej woli. to Ty ja narzucasz. jak dasz komus
                                      zycie, ktorego nie chce, moze sie zabic. ale jak komus odbierzesz zycie,
                                      ktorego chce, to on sobie go nigdy sam nie wezmie z powrotem. czaisz roznice
                                      miedzy "wyrokiem" (mowiac po Twojemu) odwracalnym i nieodwracalnym?


                                      > a skazanie na byt jest odebraniem szansy na błogi niebyt :)

                                      wlasnie mowie, ze wcale nie. na niebyt zawsze moze przyjsc pora. na drugi byt -
                                      juz nie.

                                      > a jak się przekona i stwierdzi że nie chce na tym chorym świecie żyć??

                                      ma prawo tak uwazac. ja nikogo do samobojstwa w zyciu nie pcham i nie namawiam,
                                      ale ludzie na swiecie popelniaja je bez mojego pozwolenia, jezeli taki jest ich
                                      wolny, swiadomy wybor.

                                      > dzięki ci za takie życie które kończy się samobójstwem, jesteś hilerowcem ??

                                      a skad wiesz zawczasu, czyje zycie jak sie skonczy???????????


                                      > >
                                      > > wyboru - i w wiekszosci wolimy zyc.
                                      >
                                      > i płacić wysokie podatki itd itp....
                                      > :)

                                      a co, uwazasz, ze zycie jest obowiazkiem?
                                      • Gość: ANT Re: znowu gmatwasz sprawę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.06, 14:00
                                        > przeciez ja nikomu nie narzucam swojej woli. to Ty ja narzucasz. jak dasz
                                        komus

                                        zmuszając kogokolwiek do określonego zachowania poprzez nakazy , zakazy i prawo
                                        nazywasz nie natrzucaniem swojej woli ??
                                        wybacz szkoda mi czasu na powtarzanie wkoło tego samego.

                                        > wlasnie mowie, ze wcale nie. na niebyt zawsze moze przyjsc pora. na drugi
                                        byt -już nie

                                        ale nie przekonujuą mnie te stwierdzenia co jest LEPSZE ??
                                        masz swoje zdanie ja swoje, DLACZEGO twoje ma być lepsze ??

                                        > a co, uwazasz, ze zycie jest obowiazkiem?

                                        ja nie, ale sądzę, że ty uważasz że życie jest OBOWIĄZKOWE...
                                        • gytha_ogg Re: znowu gmatwasz sprawę 06.05.06, 15:44
                                          > zmuszając kogokolwiek do określonego zachowania poprzez nakazy , zakazy i
                                          prawo
                                          >
                                          > nazywasz nie natrzucaniem swojej woli ??

                                          hehe, uwazasz, ze prawo istnieje po to, zeby narzucac ludziom wole tego, kto je
                                          ustanawia? :) pomysl nad tym chwile i nie gadaj takich glupot.

                                          a narzucaniem woli nazywam odmowe komus prawa do zycia.


                                          > ale nie przekonujuą mnie te stwierdzenia co jest LEPSZE ??

                                          nie o to chodzi, co jest lepsze. ja nie wiem, czy lepszy jest byt, czy niebyt,
                                          i Ty tez tego nie wiesz. nikt tego nie wie. jedno jest pewne - droga z jednego
                                          w drugie istnieje tylko w jedna strone.


                                          > masz swoje zdanie ja swoje, DLACZEGO twoje ma być lepsze ?

                                          a dlaczego ludzie maja byc losowo dzieleni na zaslugujacych na zycie i nie
                                          zaslugujacych? dlaczego niektorzy zostaja pozbawieni zycia, zanim zdaza
                                          cokolwiek w tej kwestii zdolac powiedziec? w czym lepsze sa te zarodki, ktorym
                                          pozwala sie rozwinac i urodzic, od tych, ktorym nie chcesz pozwolic - czym one
                                          sie roznia?

                                          > > a co, uwazasz, ze zycie jest obowiazkiem?
                                          >
                                          > ja nie, ale sądzę, że ty uważasz że życie jest OBOWIĄZKOWE...

                                          nie. zycie to nie obowiazek. to PRAWO, ktore powinno przyslugiwac kazdemu, bez
                                          wyjatku.
                                          • Gość: ant Re: znowu gmatwasz sprawę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.06, 16:04
                                            gytha_ogg napisała:

                                            >
                                            > hehe, uwazasz, ze prawo istnieje po to, zeby narzucac ludziom wole tego, kto
                                            je ustanawia? :) pomysl nad tym chwile i nie gadaj takich glupot.
                                            >

                                            głupot ?? prawo nie istnieje PO TO tylko jest narzucaniem norm z którymi nie
                                            wszyscy muszą sie zagadzać i niekoniecznie dla każdego będą sprawiedliwe, nie
                                            chcesz powiedzieć że mamy prawo IDEALNE !

                                            > a narzucaniem woli nazywam odmowe komus prawa do zycia.
                                            >
                                            KOMUŚ ??? zaskakujsz mnie...jakiemu komuś ???
                                            >
                                            >
                                            > nie o to chodzi, co jest lepsze. ja nie wiem, czy lepszy jest byt, czy
                                            niebyt,

                                            to dlaczego uważasz że powinno być tak jak ty chcesz a nie tak jak ja ??
                                            >
                                            >
                                            > > masz swoje zdanie ja swoje, DLACZEGO twoje ma być lepsze ?
                                            >
                                            > a dlaczego ludzie maja byc losowo dzieleni na zaslugujacych na zycie i nie
                                            > zaslugujacych?


                                            czy my rozpatrujemy tu sprawę kary śmierci w wieziennictwie ??
                                            jak może zasługiwać na jakieś prawa coś czego jeszcze nie ma ??

                                            >dlaczego niektorzy zostaja pozbawieni zycia, zanim zdaza
                                            > cokolwiek w tej kwestii zdolac powiedziec? w czym lepsze sa te zarodki,
                                            ktorym
                                            > pozwala sie rozwinac i urodzic, od tych, ktorym nie chcesz pozwolic - czym
                                            one
                                            > sie roznia?

                                            no tak dochodzimy do plemników...
                                            to przecież człowiek.
                                            niedługo już sama myśl o urodzeniu dziecka bedzie chroniona prawem !

                                            >
                                            > > > a co, uwazasz, ze zycie jest obowiazkiem?
                                            > >
                                            > > ja nie, ale sądzę, że ty uważasz że życie jest OBOWIĄZKOWE...
                                            >
                                            > nie. zycie to nie obowiazek. to PRAWO, ktore powinno przyslugiwac kazdemu,
                                            bez
                                            > wyjatku.

                                            każdemu przysługuje pod warunkiem, że się narodził....
                                            • gytha_ogg Re: znowu gmatwasz sprawę 06.05.06, 22:34
                                              > głupot ?? prawo nie istnieje PO TO tylko jest narzucaniem norm z którymi nie
                                              > wszyscy muszą sie zagadzać i niekoniecznie dla każdego będą sprawiedliwe, nie
                                              > chcesz powiedzieć że mamy prawo IDEALNE !

                                              nie jest idealne, ale jest stworzone nie dla czyjegos widzimisie. pewnie, ze
                                              nie kazdy sie zgadza - gdyby wszyscy sie zgadzali, to nie byloby zadnych
                                              przestepcow na swiecie. nie o to chodzi, ze na dane prawo maja sie wszyscy
                                              zgadzac, bo nie wszyscy sa uczciwi i nie wszystkim zalezy na sprawiedliwosci.
                                              przeciwko prawu zawsze beda osoby, ktore stawiaja swoj interes ponad normy
                                              moralne.


                                              > KOMUŚ ??? zaskakujsz mnie...jakiemu komuś ???

                                              temu komus, kto zylby, gdyby nie zostal zabity na wczesnym etapie rozwoju.
                                              takiemu samemu, jak Ty czy ja.

                                              > > nie o to chodzi, co jest lepsze. ja nie wiem, czy lepszy jest byt, czy
                                              > niebyt,
                                              >
                                              > to dlaczego uważasz że powinno być tak jak ty chcesz a nie tak jak ja ??

                                              to sie robi nudne. "a dlaczego nie....." vice versa.
                                              a dlaczego przytoczyles tylko kawalek z wypowiedzi, w ktorej dalszy ciag byl
                                              uzasadnieniem, o ktore pytasz?????

                                              > czy my rozpatrujemy tu sprawę kary śmierci w wieziennictwie ??
                                              > jak może zasługiwać na jakieś prawa coś czego jeszcze nie ma ??

                                              nie mowie o "czyms, czego jeszcze nie ma". to Ty cos tam gadasz o jakichs
                                              plemnikach, nie ja.

                                              > no tak dochodzimy do plemników...
                                              > to przecież człowiek.
                                              > niedługo już sama myśl o urodzeniu dziecka bedzie chroniona prawem !

                                              wlasnie - do jakich plemnikow?? sluchaj, ZADEN przeciwnik aborcji nigdy nie
                                              wstawia zadnych pie..o zadnych plemnikach, mowimy o poczetym nowym zyciu,
                                              ktore zaczelo sie rozwijac - wiesz, co oznacza slowo "poczecie"?
                                              ale zawsze wsrod zwolennikow aborcji znajda sie osoby, ktore wyskakuja ni z
                                              gruchy ni z pietruchy z tymi plemnikami, nie powiem jak to swiadczy o wiedzy i
                                              inteligencji zwolennikow aborcji.. :/

                                              > > nie. zycie to nie obowiazek. to PRAWO, ktore powinno przyslugiwac kazdemu
                                              > ,
                                              > bez
                                              > > wyjatku.
                                              >
                                              > każdemu przysługuje pod warunkiem, że się narodził....

                                              bo co - bo Ty tak powiedziales? jestes Bogiem, czy co? porod to tylko przejscie
                                              przez drogi rodne, wierz mi, ze dziecko, ktore urodzi sie za godzine nie rozni
                                              sie zbytnio od dziecka, ktore urodzilo sie godzine temu. ma tylko inne
                                              otoczenie. nie ma cudownych metamorfoz, czlowiek, ktory sie urodzil jest ciagle
                                              tym samym organizmem, ktory wczesniej rosl w macicy matki, zadne tajemnicze
                                              sily nie podmienily "czegos" (czego?) na dziecko w chwili porodu. to dziecko
                                              byla soba od samego poczatku, tyle ze bylo mlodsze, kapujesz?
                                              • Gość: ANT Re: znowu gmatwasz sprawę IP: *.adsl.inetia.pl 06.05.06, 22:39
                                                tak JESTEM BOGIEM dla kogoś, komu od mojej decyzji ZALEŻY JEGO ŻYCIE.



                                                EOT.
                                                • gytha_ogg Re: znowu gmatwasz sprawę 06.05.06, 22:45
                                                  Gość portalu: ANT napisał(a):

                                                  > tak JESTEM BOGIEM dla kogoś, komu od mojej decyzji ZALEŻY JEGO ŻYCIE.
                                                  >
                                                  >
                                                  >
                                                  > EOT.


                                                  wlasnie widze, jak sie napuszyles - odkad zaczales pisac nika wielkimi
                                                  literami. :)
                                                  jednak nie przesadzaj z tym uwazaniem sie za Boga, bo to ewidentny objaw
                                                  schizofrenii.
                                                  wnioskuje, ze argumenty sie skonczyly, no to EOT.
                      • wdakra Re: Ustawa aborcyjna 04.05.06, 17:11
                        gytha_ogg napisała:

                        >
                        > a czym jest pozwolenie na aborcje, jak nie wlasnie chowaniem glowy w piasek?
                        > myslisz, ze wtedy patologia zniknie? przeciwnie - kiedy stanie sie "bezkarna",
                        > tylko sie nasili, wierz mi.

                        A więc przymus rodzenia dzieci ma być karą za uprawianie seksu?


                        > sensownym dzialaniem byloby upowszechnianie edukacji seksualnej i propagowanie
                        > antykoncepcji.

                        Tu się z Tobą zgodzę. Ale upowszechnianie edukacji seksualnej nie musi iść w
                        parze z karaniem za uprawianie seksu nie w celach prokreacyjnych.


                        > wlasnie - dlaczego w takim razie zamiast zwalczac glupote, chcesz ja
                        > sankcjonowac prawnie?

                        Chodzi raczej o to, zeby jej nie sankcjonować prawwnie.

                        > legalna aborcja dla kazdego na zyczenie jest niczym
                        > innym, jak zalegalizowaniem nieodpowiedzialnego seksu,
                        > zalegalizowaniem braku
                        > odpowiedzialnosci, zalegalizowaniem glupoty.

                        Seks ani głupota nie są nielegalne i nie widzę żadnych przesłanek do jego
                        delegalizacji. Ale w teokratycznym państwie głupota kwitnie, a seks może zostać
                        spenalizowany. W cywilizowanym świecie odpowiedzialność osób małoletnich i
                        nieletnich jest znacznie ograniczona w porównaniu z osobami dorosłymi.

                        > jest sygnalem dla
                        > dzieciakow: "mozecie uprawiac seks, kiedy chcecie, nawet i w wieku 12 lat - w
                        > razie czego po prostu was wyskrobiemy".

                        Jakbyś nie wiedziała, to mogę Cię poinformować, że ciąża, niezaleznie od tego,
                        czy dojdzie do aborcji, czy do porodu jest szkodliwa dla zdrowia 12-letniego
                        dziecka. I byłoby dobrze dzieciaki o tym uświadomic. Natomiast nie sądzę, żeby
                        karalność osób DOKONUJĄCYCH aborcji miała je przed uprawianiem seksu
                        powstrzymać. Szczególnie jak mają bogatych rodziców, których stać na taki zabieg.
                        >
                        > maja juz pewne poglady i priorytety - dla nich zmiana prawa niec prawdopodobnie
                        >
                        > nie zmieni.

                        Czy to znaczy, że jesteś za zakazem aborcji tylko dla małolatów?

                        > ale co z dzieciakami, ktore dopiero wyrabiaja sobie opinie o
                        > swiecie? wiek inicjacji seksualnej i tak obniza sie systematycznie -
                        > legalizacja aborcji przyspieszylaby ten proces jeszcze bardziej.

                        Czy jakiekolwiek badania potwierdzają tę tezę? Ja takowych nie znam.
                        • gytha_ogg Re: Ustawa aborcyjna 04.05.06, 17:55
                          > A więc przymus rodzenia dzieci ma być karą za uprawianie seksu?

                          nie, dziecko nie jest dla nikogo kara, ani nagroda - jest nowym czlowiekiem.
                          to osoby podobne do Ciebie traktuja je jako "kare", stad moje sformulowanie.
                          zajscie w ciaze jest naturalna konsekwencja uprawiania seksu bez
                          zabezpieczenia, a nie zadna kara, bo nie ma ustawy, ktora mowi - "kto uprawia
                          seks, ten musi zajsc w ciaze", taka jest natura.


                          Ale upowszechnianie edukacji seksualnej nie musi iść w
                          > parze z karaniem za uprawianie seksu nie w celach prokreacyjnych.

                          patrz wyzej. nikt nikogo nie karze. po prostu taka jest biologia i licz sie z
                          tym, bo po to masz rozum.

                          > Jakbyś nie wiedziała, to mogę Cię poinformować, że ciąża, niezaleznie od tego,
                          > czy dojdzie do aborcji, czy do porodu jest szkodliwa dla zdrowia 12-letniego
                          > dziecka. I byłoby dobrze dzieciaki o tym uświadomic.

                          zgadzam sie. tak jak powinno sie uswiadamiac, ze seks to nie tylko to, co
                          pokazuja amerykanskich serialach.


                          Natomiast nie sądzę, żeby
                          > karalność osób DOKONUJĄCYCH aborcji miała je przed uprawianiem seksu
                          > powstrzymać. Szczególnie jak mają bogatych rodziców, których stać na taki
                          zabieg.

                          jezzzu, a czy ja chce kogokolwiek POWSTRZYMYWAC?? od poczatku klepie w kolko,
                          ze wazna jest antykoncepcja i swiadomosc, ze seksu nie uprawia sie z byle kim,
                          dla zabawy. swiadomosc szacunku do wlasnego ciala i uprawianie seksu z milosci,
                          a nie z nieznajomym w kiblu na imprezie. w stalym zwiazku, w ktorym i tak
                          planuje sie wspolna przyszlosc, nawet w przypadku wpadki, ludzie sa w stanie
                          dac dziecku rodzine i stabilizacje, czego przykladem jest Twoja kolezanka, o
                          ktorej pisalas, ktora urodzila dziecko 5 miesiecy po slubie.
                          ale to jest wlasnie kwestia odpowiedniego wychowania - wpajania wartosci,
                          ktorych dzieci nie zaczerpna z MTV. moim zdaniem za duzo sie w Polsce mowi o
                          aborcji, a za malo o swiadomosci seksualnej. a kosciol zabiera sie do tego od
                          dupy strony, co tylko pogarsza sytuacje.

                          > Seks ani głupota nie są nielegalne i nie widzę żadnych przesłanek do jego
                          > delegalizacji. Ale w teokratycznym państwie głupota kwitnie, a seks może
                          zostać
                          > spenalizowany. W cywilizowanym świecie odpowiedzialność osób małoletnich i
                          > nieletnich jest znacznie ograniczona w porównaniu z osobami dorosłymi

                          owszem, ale za tych nieletnich i maloletnich odpowiedzialnosc ponosza ich
                          opiekunowie.
                          mowisz, ze glupota jest legalna - owszem, i to nie oznacza, ze panstwo ma
                          likwidowac skutki czyjejs glupoty. jak sie z wlasnej glupoty wpakowalas w
                          problem - to pij piwo, jakiego nawarzylas.
                          ja nie widze zadnych przeslanek do tego, aby ustawowo chronic glupcow przed
                          skutkami ich wlasnej glupoty.

                          > Czy to znaczy, że jesteś za zakazem aborcji tylko dla małolatów?

                          nie i nigdzie czegos takiego nie sugerowalam.

                          > > ale co z dzieciakami, ktore dopiero wyrabiaja sobie opinie o
                          > > swiecie? wiek inicjacji seksualnej i tak obniza sie systematycznie -
                          > > legalizacja aborcji przyspieszylaby ten proces jeszcze bardziej.
                          >
                          > Czy jakiekolwiek badania potwierdzają tę tezę? Ja takowych nie znam.

                          a nie wydaje Ci sie, ze wzrost mozliwosci przeprowadzania aborcji w XX wieku
                          zbiegl sie w czasie z obnizeniem wieku inicjacji?
                          • wdakra Re: Ustawa aborcyjna 04.05.06, 20:23
                            gytha_ogg napisała:

                            > > A więc przymus rodzenia dzieci ma być karą za uprawianie seksu?
                            >
                            > nie, dziecko nie jest dla nikogo kara, ani nagroda - jest nowym czlowiekiem.
                            > to osoby podobne do Ciebie traktuja je jako "kare", stad moje sformulowanie.

                            Odwracasz kota ogonem. To Ty piszesz o "ponoszeniu konsekwencji" współżycia
                            seksualnego przez nieodpowiedzialne 16-latki (w postaci rodzenia dzieci),
                            demoralizującego wpływu "bezkarności" itd. Poza tym ton Twoich wypowiedzi
                            jednoznacznie świadczy o Twoim stosunku do sprawy. Ja natomiast uważam, że
                            poddanie się aborcji, to rónież poniesienie wcale nie małych konsekwencji
                            współżycia (niekoniecznie bez zabezpieczenia) i jestem przeciwko pozbawianiu
                            kobiet takiego wyboru.

                            > zajscie w ciaze jest naturalna konsekwencja uprawiania seksu bez
                            > zabezpieczenia, a nie zadna kara, bo nie ma ustawy, ktora mowi - "kto uprawia
                            > seks, ten musi zajsc w ciaze", taka jest natura.

                            Nie musi, ale może i to mimo stosowania środków antykoncepcyjnych. A Ty stoisz
                            na stanowisku, ze jeśli ktoś nie ma warunków do urodzenia i wychowania dziecka,
                            to nie ma prawa do uprawiania seksu. I z tym się nie zgadzam. A podwiązanie
                            jajników, o którym wspomniałaś, o ile mi wiadomo, nie jest w Polsce zxabiegiem
                            legalnym.

                            > patrz wyzej. nikt nikogo nie karze. po prostu taka jest biologia i licz sie z
                            > tym, bo po to masz rozum.

                            Liczę się również z tym, że mogę zachorować na jakieś choroby, bo taka jest
                            biologia. Czy mam nie korzystać ze zdobyczy medycyny, żeby je zwalczać?
                            Aborcja też jest zabiegiem medycznym. Jakbyś nie wiedziała, to czasem jej
                            przeprowadzenie ratuje kobiecie życie. Ale kobieta ciężarna, to zapewne
                            nieczłowiek w przeciwieństwie do zygoty?

                            > jezzzu, a czy ja chce kogokolwiek POWSTRZYMYWAC??

                            "wiek inicjacji seksualnej i tak obniza sie systematycznie -
                            legalizacja aborcji przyspieszylaby ten proces jeszcze bardziej. uwazasz, ze to
                            pozytywne?"

                            To Twoje słowa. Czy nie świadczą o chęci powstrzymania tego trendu?

                            > od poczatku klepie w kolko,
                            > ze wazna jest antykoncepcja i swiadomosc, ze seksu nie uprawia sie z byle kim,
                            > dla zabawy. swiadomosc szacunku do wlasnego ciala i uprawianie seksu z milosci,
                            >

                            Tematem tego wątku jest ustawa antyaborcyjna, której gorąco bronisz. Czy ja
                            kwestionuję wagę antykoncepcji albo propaguję seks z byle kim, byle gdzie i byle
                            jak? I co to ma wspólnego z zakazem aborcji lub jego brakiem?

                            > jest Twoja kolezanka, o
                            > ktorej pisalas, ktora urodzila dziecko 5 miesiecy po slubie.

                            Gwoli ścisłości - nie koleżanka, tylko córka koleżanki.


                            > ale to jest wlasnie kwestia odpowiedniego wychowania - wpajania wartosci,
                            > ktorych dzieci nie zaczerpna z MTV.

                            I uważasz, że to dzieci są winne temu, że nie otrzymały odpowiedniego wychowania
                            i powinny być obarczone jak najsurowszymi konsekwencjami tego faktu?

                            > za duzo sie w Polsce mowi o
                            > aborcji, a za malo o swiadomosci seksualnej. a kosciol zabiera sie do tego od
                            > dupy strony, co tylko pogarsza sytuacje.

                            Zgadzam się. Dodałabym jeszcze niedostateczną troskę państwa o warunki rozwoju i
                            wychowania młodego pokolenia.

                            > mowisz, ze glupota jest legalna - owszem, i to nie oznacza, ze panstwo ma
                            > likwidowac skutki czyjejs glupoty. jak sie z wlasnej glupoty wpakowalas w
                            > problem - to pij piwo, jakiego nawarzylas.

                            OK. Ale niech mi państwo nie narzuca, jak mam je wypić.

                            > ja nie widze zadnych przeslanek do tego, aby ustawowo chronic glupcow przed
                            > skutkami ich wlasnej glupoty.

                            Dopuszczalność aborcji na życzenie uważasz za ustawową ochronę głupców? Chyba
                            coś Ci się porąbało, dziecinko.

                            > a nie wydaje Ci sie, ze wzrost mozliwosci przeprowadzania aborcji w XX wieku
                            > zbiegl sie w czasie z obnizeniem wieku inicjacji?

                            A czy wprowadzony w III RP zakaz aborcji spowodował jego podwyższenie?
                            • gytha_ogg Re: Ustawa aborcyjna 05.05.06, 02:08
                              > Odwracasz kota ogonem. To Ty piszesz o "ponoszeniu konsekwencji" współżycia
                              > seksualnego przez nieodpowiedzialne 16-latki (w postaci rodzenia dzieci),
                              > demoralizującego wpływu "bezkarności" itd.

                              owszem, ciagle mowie o odpowiedzialnosci - cholernie niewygodny temat dla
                              Ciebie, jak widze.. seks jest dla doroslych. jak 16-latka czuje sie dojrzala
                              do seksu - niech bedzie tez dojrzala do urodzenia dziecka. jedno jest naturalna
                              konsekwencja drugiego.


                              > Ja natomiast uważam, że
                              > poddanie się aborcji, to rónież poniesienie wcale nie małych konsekwencji
                              > współżycia (niekoniecznie bez zabezpieczenia) i jestem przeciwko pozbawianiu
                              > kobiet takiego wyboru.

                              owszem, zgadzam sie, ze czasem takie konsekwencje moga okazac sie gorsze, od
                              urodzenia dziecka. ale czy to jest argument za Twoja, czy raczej za moja racja?

                              > Nie musi, ale może i to mimo stosowania środków antykoncepcyjnych

                              przeciez wlasnie napisalam, ze nie ma takiej "ustawy".

                              > A Ty stoisz
                              > na stanowisku, ze jeśli ktoś nie ma warunków do urodzenia i wychowania
                              dziecka,
                              > to nie ma prawa do uprawiania seksu.

                              w dzisiejszych czasach jest tyle metod antykoncepcji, ze jak ktos ABSOLUTNIE
                              nie ma warunkow - jesli tylko chce, moze zastosowac kilka z nich naraz, a
                              bedzie miec pewnosc, ze nie zajdzie w ciaze. tylko blagam, nie wyjezdzaj mi, ze
                              jak ktos zastosuje pigulki, prezerwatywe i zel plemnikobojczy, to nadal ma
                              0,0000000000000001% szansy na ciaze...


                              > Liczę się również z tym, że mogę zachorować na jakieś choroby, bo taka jest
                              > biologia. Czy mam nie korzystać ze zdobyczy medycyny, żeby je zwalczać?
                              > Aborcja też jest zabiegiem medycznym.

                              nie nazwalabym aborcji zabiegiem medycznym. juz w przysiedze Hipokratesa jest
                              zdanie "nie podam kobiecie srodkow poronnych", czy cos w tym sensie.

                              > Jakbyś nie wiedziała, to czasem jej
                              > przeprowadzenie ratuje kobiecie życie. Ale kobieta ciężarna, to zapewne
                              > nieczłowiek w przeciwieństwie do zygoty?

                              chyba brakuje Ci argumentow, jak widze. nie mowie o takich wyjatkowych
                              sytuacjach. kiedy ciaza zagraza zyciu - to po pierwsze aborcja juz jest
                              dozwolona, a po drugie, ja nigdy nie powiedzialam, ze nie powinna byc dozwolona
                              w takich wypadkach.

                              > Dopuszczalność aborcji na życzenie uważasz za ustawową ochronę głupców? Chyba
                              > coś Ci się porąbało, dziecinko.

                              owszem. ktos uprawia seks bez zabezpieczenia i zachodzi w ciaze? och, jak to
                              sie moglo stac???

                              > > a nie wydaje Ci sie, ze wzrost mozliwosci przeprowadzania aborcji w XX wi
                              > eku
                              > > zbiegl sie w czasie z obnizeniem wieku inicjacji?
                              >
                              > A czy wprowadzony w III RP zakaz aborcji spowodował jego podwyższenie?

                              nie sadze, zeby podwyzszenie bylo rownie latwe, jak obnizenie. mozna pracowac
                              nad zahamowaniem tego procesu.
        • mg2005 Re: Ustawa aborcyjna 05.05.06, 13:48
          yggdrasill napisała:

          >Tylko błagam, bez argumentów w stylu: 'nie chcesz mieć dzieci, nie
          > uprawiaj seksu'.

          OK, a więc:
          1/ Nie uprawiaj seksu w wieku 15 lat.
          2/ Zabezpieczaj sie ,gdy nie stać cię na dziecko.
          • mg2005 Niskie emerytury i wysokie składki na ZUS... 05.05.06, 14:04
            - jeśli będziecie narzekać na to , to pomyślcie o tym:

            > Na mocy tej ustawy zamordowano 20.000.000 Polaków.


            To oczywiscie tylko jeden aspekt problemu.
            Najgorszym skutkiem jest degradacja moralna Narodu (rodziców, personelu
            medycznego, przyzwolenie na 'cywilizację śmierci').
            Także to ,że nasz naród jest mniejszy o połowę...

            "ciekawe..." zacytował słowa Papieża:
            "Naród,który zabija swoje dzieci - nie ma przyszłości." Otóż to.
            • Gość: rertwzu Re: Niskie emerytury i wysokie składki na ZUS... IP: *.acn.waw.pl 06.05.06, 12:31
              > To oczywiscie tylko jeden aspekt problemu.
              > Najgorszym skutkiem jest degradacja moralna Narodu (rodziców, personelu
              > medycznego,

              Tylko ciekawe dlaczego tę degradację widać najjaskrawiej w przypadku przeciwników aborcji?

              > przyzwolenie na 'cywilizację śmierci').

              To kościelna nowomowa. Bez treści. Bez znaczenia.

              > Także to ,że nasz naród jest mniejszy o połowę...

              A chciałbyś dwa razy więcej polaczków? Kto by im dał zasiłki? Już teraz jest kłopot. Lepiej postaraj się o
              zwiększenie liczby niewierzących. Oni przynajmniej pracują i zarabiają. Katolicy zaś jojczą i ssą budżet.
          • Gość: ant Re: Ustawa aborcyjna IP: *.adsl.inetia.pl 05.05.06, 23:36
            i nie kradnij chleba jak ci żołądek przysycha do krzyża....

            a co ?
            nie wolno mi być "mondrym" ??
    • Gość: mazi Re: Ustawa aborcyjna IP: *.wrzeszcz.net / *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.06, 03:36
      s8.bitefight.pl/c.php?uid=50144 - Prosze kliknij, wspomozesz mnie.
      • Gość: ant spier...j IP: *.adsl.inetia.pl 05.05.06, 23:37
Pełna wersja