Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka

07.01.03, 12:37
Oto fragmenty artykulu z 1993 roku:


Po 18 miesiącach funkcjonowania telefonów komórkowych w kraju ten system
telekomunikacji normalnieje. Właściciele telefonów już nie będą płacić za to,
że ktoś do nich dzwoni, a będą płacić za rozmowy, które sami zaczynają i
prowadzą. Dzięki połączeniu głównych miast kraju tzw. korytarzami radiowymi,
rozprzestrzeniającymi się wzdłuż szlaków drogowych, telefony komórkowe będą
rzeczywiście służyły jako mobilny środek łączności...
Będzie je można wykorzystywać w trakcie długich podróży na dużym obszarze
kraju, czyli używać tak, jak przede wszystkim używa się tych telefonów w
świecie
    • ulalka Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka 08.01.03, 21:15
      temat jest idealny.. od kiedy mam komorke, fakt - nie gine w obcym miejscu, bo
      zaraz dzwonie i prosze kogos ze znajomych o przyblizenie mi gdzie bladze.. choc
      to jest rzadkosc w sumie, nie narzekam na orientacje w terenie.. chcialam
      jednak zaczac od zalet ;)
      wady?? -
      jestem ogolnie dostepna, nawet jak wylacze telefon - przeciez zawsze mozna mi
      sie nagrac, tak? ;))
      czasem to uciazliwe..
      druga rzecz, to fakt, ze moja pamiec do ciagow cyfrowych (dawniej nie
      potrzebowalam spisywac nr tel..) upada.. jest z nia coraz gorzej... mhmm...
      trzecia rzecz, nie zycze wam, zeby wasz nr dostal sie w niepowolane rece...
      makabra jest dostawac glupawe sesemesy nad ranem, a potem - co gorsza -
      dowiedziec sie, ze to.. koledzy ze studiow!...
      to chiba tyle ode mnie :)
      • Gość: Aki Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka IP: *.174-200-24.mtl.mc.videotron.ca 08.01.03, 21:57
        Posiadalam przez jakis czas komorke, ale w koncu mnie to zaczelo denerwowac-
        ani chwili spokoju, nawet kiedy wybieralam sie do kina, po skonczonym filmie
        znajdowalam okolo 10 wiadomosci, gdzie wsciekli znajomi wylewali na mnie swoje
        zlosci za wylaczenie telefonu. Ludzie zaczeli myslec, ze skoro juz mam komorke,
        to ma ona byc obowiazkowo wlaczona przez caly czas, wiec wkurzylam sie i nie
        mam juz telefonu komorkowego.Wcale mi go nie brakuje i czuje sie doskonale bez
        niego. Oczywiscie jest mnostwo ludzi, ktorym telefon komorkowy zycie ulatwia,
        ale dla mie bycie ogolnodostepna przez caly dzien jest uciazliwe.
      • cichydrapiezca Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka 09.01.03, 21:30
        Dla mnie telefon komórkowy stał się niezbędnym elementem mojego życia -zarówno
        zawodowego jak również prywatnego - tak jak niezbędna jest elektryczność czy
        też leki.... Cenię wygodę jaką daje z wiele rzeczy w tym
        - możliwość umówienia się spontanicznie na kino lub do resteuracji z osobą
        którą lubie..... po pracy wieczorem
        - brak nerwów zarówno w spotkaniach tworzyskich jak również w biznesowych na
        mieście (jeżeli ktoś musiał czekać i nie wiedział czy osoba z którą się umówił
        stoi w korku, nie może znaleść miejsca - czy też coś innego się stało - to
        zrozumie)
        - możliwość robienia osobnych a jednak razem zakupów w centrach chandlowych
        (głównie nabiera to znaczenia w Galerii Mokotów) - gdzie ja i Moja Pani osobno
        polujemy - lecz w każdej chwili możemy zadzownić do drugiej osoby gdy chcemy
        ją poprosić o radę lub przyjście i zobaczenie jak leży dana rzecz.
        - możliwość szybkiego kontaktu - bez mozolnych poszukiwań gdzie dana osoba
        jest....i łatwoś rozmowy - w tym z wieloma osobami równolegle

        i za wiele innych rzeczy bez których nie wyobrażam sobie biznesu i życia
        codziennego

        Co jeszcze daje komórka: bezpieczeństwo

        Nie życzę nikomu aby trzeba było szukać gdzieś na odludziu telefonu by móc
        zadzowonić po pogotowie... - telefon tutaj może uratować życie...


    • Gość: JO Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.03, 15:03
      Ja tez nie lubie byc dostepna non stop dla... rodzicow! :) POza tym komorka to
      super rzecz- mozna sie umowic spontanicznie z kazdym (tzn. przejezdzam obok i
      wpadam- zazapowiedziana oczywiscie). Ja dzieki komorce i samochodowi czuje sie
      wolna!!!!
      Jeszcze gdyby nie rachunki... :))
    • alfalfa Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka 09.01.03, 15:44
      Używam od początku i bardzo sobie chwalę. W biznesie jest niezbędna. Z koleji
      moja żona traktuje kompórkę w sposób który mnie czasem wkurza - zapomina, nie
      naładuje, uruchamia żeby zadzwonić a potem wyłącza a ja się wściekam gdzie ona
      jest, co robi i gdzie po nią podjechać i obdzwaniam całą rodzinę:)))
      pzdr.
    • gandzia27 Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka 10.01.03, 13:43
      To bez wątpienia pożyteczne urządzenie, ale ja chyba zrezygnuję...
      Nie podaję numeru np. moim klientom, bo miałabym telefony codziennie od 7.00 do
      24.00 - ludzie nie mają litości. W zasadzie w ogóle nie cierpię, gdy ktoś do
      mnie dzwoni - zawsze wtedy myślę, że coś się stało niedobrego albo ktoś znowu
      będzie ode mnie czegoś chciał. Wyłączam telefon, ale odsłuchiwanie poczty to
      dla mnie udręka. Może mam jakąś fobię komórkową?
      Już dawno zrezygnowałabym, ale nie mam telefonu stacjonarnego, a jakiś kontakt
      ze światem zewnętrznym trzeba mieć.
      Z tego wszystkiego najbardziej odpowiada mi kontakt mailowy...
      • ulalka Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka 10.01.03, 14:48
        no tak... fakt faktem, ze dobrze miec komorke, gdy sie czlowiek zagubi,
        potrzebna jest pomoc (moglam sie ostatnio przekonac o tym na wlasnej skorze..),
        przydaje sie na zakupach - to racja..
        tylko moze ktos sie podejmie wyjasnic moim rodzicom, ze nie trzeba dzwonic do
        mnie dwa-trzy razy dziennie, jak wyjezdzam poza teren miejsca zamieszkania??
        dorosla juz troche jestem, powinni juz przywyknac, ze nie moga mnie prowadzic
        za reke... ;))
        rachunki to odrebna historia... ;)
    • Gość: Doki Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka IP: 195.13.26.* 10.01.03, 16:23
      Praktyczna, na tyle, ze gdyby nie koniecznosc wysylania i odbierania faxow, juz zrezygnowalbym ze zwyklego telefonu. Rachunki to nie az taki problem, mozna przekierowac rozmowy przez tanszego operatora.
      Irytujace sa telefony nie w pore, ale to jest tez problem z telefonem stacjonarnym (w domu wlasciwie nigdy nie odbieram telefonow, pozwalam odebrac sekretarce, a jak ten ktos po drugiej stronie rozlacza sie, to juz jego problem), no i cudaczna pseudoetykieta, ktora komorki obrosly (nieuzasadniony zakaz uzywania w roznych miejscach).
      • palmtop Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka 11.01.03, 01:27
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        >... no i cudaczna pseudoetykieta, ktora komorki obrosly (nieuzasadniony zakaz
        uzywania w roznych miejscach).


        ----------

        w ktorych przypadkach jest taki powszechnie uznawany zakaz wedlug Was
        nieuzasadniony czy kontrowersyjny? a w ktorych jest bezdyskusyjny?

        a w ogole to jeszcze dotad nie byla mi potrzebna komorka stad ten post.


        pzdr
        • Gość: Doki Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka IP: *.58-136-217.adsl.skynet.be 11.01.03, 08:06
          palmtop napisała:

          > w ktorych przypadkach jest taki powszechnie uznawany zakaz wedlug Was
          > nieuzasadniony czy kontrowersyjny? a w ktorych jest bezdyskusyjny?

          Dla mnie bezdyskusyjny jest tylko tam, gdzie naprawde komus konkretnemu przeszkadza. Takie miejsca to sale teatralne, koncertowe, operacyjne, ale juz nie kina, sale wykladowe, a juz na pewno nie restauracje czy komunikacja publiczna. W ogole jestem w tej kwestii bardzo liberalny. Po to wymyslono tyle roznych dzwonkow, by reagowac tylko na swoj. Mozliwosc bycia osiagnietym zawsze i wszedzie postrzegam jako wartosc dodana komorki, tak samo jak mozliwosc skontaktowania sie z innymi.
          • Gość: JO Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.03, 15:09
            Gość portalu: Doki napisał(a):

            > palmtop napisała:
            >
            > > w ktorych przypadkach jest taki powszechnie uznawany zakaz wedlug Was
            > > nieuzasadniony czy kontrowersyjny? a w ktorych jest bezdyskusyjny?
            >
            > Dla mnie bezdyskusyjny jest tylko tam, gdzie naprawde komus konkretnemu
            przeszk
            > adza. Takie miejsca to sale teatralne, koncertowe, operacyjne, ale juz nie
            kina
            > , sale wykladowe, a juz na pewno nie restauracje czy komunikacja publiczna.
            W o
            > gole jestem w tej kwestii bardzo liberalny. Po to wymyslono tyle roznych
            dzwonk
            > ow, by reagowac tylko na swoj. Mozliwosc bycia osiagnietym zawsze i wszedzie
            po
            > strzegam jako wartosc dodana komorki, tak samo jak mozliwosc skontaktowania
            sie
            > z innymi.

            Sądzę, żę to tylko TObie komorka nie przeszkadza w kinie lub na sali
            wylkadowej. W tym drugim przypadku to po prosry chamstwo- nawte jesli telefon
            odbiera wykladowca. Kiedyws w kinie siedziala za mna pani, rozmawiajaca przez
            telefon. Koszmar.
            Życze wiec troche obycia i taktu.
            • ulalka Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka 11.01.03, 16:38
              w pelni sie zgadzam :)) jak mozna odbierac telefon na sali wykladowej, albo w
              kinie?? jak sie czeka na wazny telefon, to sie nie idzie na wyklad!.. tylko sie
              najwyzej wchodzi po przerwie. a w kinie?? i co - opowiada sie film, ktory sie
              oglada?? ;)) brak kultury na calej linii..
              • Gość: Bebiak Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.03, 19:04
                Nie czuję się jak na smyczy z uwagi na komórkę. Mam ją ponad 2 lata i mam ją
                przede wszystkim dla własnej wygody (z takiego założenia wychodząc ją nabyłam).
                Czuję się bezpieczniej, bardziej pewnie (mogę coś skonsultować z mężem, kiedy
                robię zakupy a zapomnę wcześniej), ułatwia mi to życie (nie biegam gdzieś tam
                aby zamówić taksówkę). Niewiele osób ma mój numer (żaden z klientów, a znajomi -
                niektórzy tylko). 99% znajomych zna mój telefon stacjonarny i wystarczy, co
                wcale nie oznacza, że jestem małotowarzyska. Komórkę wyłączam zawsze kiedy
                jestem w domu i zawsze kiedy jestem "gdzieś", typu u znajomych. Nie piszę o
                miejscach typu kino, teatr czy biblioteka bo to dla mnie aż nadto oczywiste.
                Wszyscy od początku moje zasady przyjęli i uznali moje prawo do prywatności, a
                ja nie mam powodów, aby narzekać na cokolwiek co związane z komórką.
              • Gość: Doki Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka IP: *.58-136-217.adsl.skynet.be 11.01.03, 21:34
                To wszystko jest kwestia kultury, zgoda. Bywam na wielu wykladach, gdzie komorki odzywaja sie regularnie, bo tak sie sklada, ze niektorzy musza byc osiagalni i juz sie przyzwyczailem. Idzie z tym zyc, naprawde. Nie chodzi tu o wyklady, ktorych slucha sie w naboznym skupieniu, ale te na miedzynarodowych kongresach, gdzie caly czas ludzie wchodza i wychodza, wiec piszczace telefony to nie jedyny, ani nie najwazniejszy czynnik przeszkadzajacy.
                W kinie z kolei: wiadomo, ze to nie miejsce na plotki i opowiadanie filmu, zreszta jakby ktos mi przerwal ogladanie filmu, toby mi sie to nie spodobalo. Wystarczy powiedziec pare slow albo nawet tylko zobaczyc kto dzwoni bez podnoszenia i jesli trzeba, wyjsc. Ale jestem przeciwny wylaczaniu komorek w sali kinowej. Zanim jeszcze istnialy GSM, chadzalem do kina z pagerem, jak wiele innych osob i bylo dobrze. W kinie najbardziej przeszkadza szeleszczenie opakowaniami i chrupanie popcornu oraz siorbanie coli.

                O to mi chodzi: szanuje spokoj innych, ale nie kosztem istotnych dla mnie spraw. Zadanie wylaczania komorek jest dogmatyczne i jestem temu przeciwny.
                • alfalfa Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka 11.01.03, 22:54
                  Przecież można ustawić sobie "milczy" i "wibracje" - nikomu nie przeszkadzasz,
                  jak chcesz pogadać to wychodzisz i oddzwaniasz. Nie rozumiem w czym problem.
                  • Gość: Doki Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka IP: *.58-136-217.adsl.skynet.be 11.01.03, 23:25
                    alfalfa napisał:

                    > Przecież można ustawić sobie "milczy" i "wibracje" - nikomu nie przeszkadzasz,
                    > jak chcesz pogadać to wychodzisz i oddzwaniasz. Nie rozumiem w czym problem.

                    Ja tez nie do konca. Nie rozumiem np dlaczego sygnal nie mojego telefonu jest irytujacy. ja innych nie slysze, tak samo jak w pracy: na dlugim stole stoi 5 telefonow, kazdy na inny sygnal; slysze tylko ten, ktory jest dla mnie, na inne nie zwracam uwagi.
                    Moze rzecz w tym, ze telefon nosze w kieszeni, nigdy go nie wylaczam, wiec gdybym przed kazdym filmem, wykladem itp mial zmieniac ustawienia, to szybko uznalbym to za zawracanie glowy. Wiec nie zmieniam.
                    • alfalfa Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka 11.01.03, 23:44
                      Ja grzebie przy komórce często, zwłasza przydatny jest kalendarz - zapisuję
                      spotkania, przypomnienia, daty urodzin itp. Zmieniam ustawienia bo chociażby w
                      sklepie nie usłyszę dzwonka a na pewno wibracje poczuję jak schowam w kieszeni.
                      Jednej rzeczy nie lubię i nie używam (zasadniczo) - sms. Nie lubię pisać na
                      klawiaturze komórki, za długo i za skomplikowane dla mnie, wolę zadzwonić.
                      Dostawałem na Święta i Nowy Rok całą masę sms i nie powiem żebym to uważał za
                      sympatyczne. Inna sprawa, że dostać sms od klienta czy współpracownika to co
                      innego jak od kogos z rodziny i dla tego do rodziny zawsze dzwonię a do
                      klientów i innych wysyłam raczej maila niż sms (jeśli mam wybór).
                      • Gość: Doki Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka IP: *.58-136-217.adsl.skynet.be 12.01.03, 07:29
                        No a ja dokladnie odwrotnie. Uwazam, ze telefon jest do komunikowania sie slowami i w ograniczonym zakresie tekstem, a nie do przechowywania zapiskow, czy do robienia kawy. Za bezsensowne uwazam MMS i cale te skomplikowane aparaty. Nie uzywam WAPu, nie chce kolorowego ekranu, natomiast istotny jest dla mnie port podczerwony i sterowanie glosem. Czesto komunikuje sie SMSami, bo zabiera to mniej czasu i mozna wyslac i przeczytac SMSa bez przerywania wkurat wykonywanej czynnosci, a poza tym zapobiega rozmowie na rozne poboczne tematy: w 160 literach zawieram to, o co mi chodzi i takaz otrzymuje odpowiedz.
                        Do tego celu mam Psiona, ktory rowniez organizuje mi kalendarz i email przez GSM, a jesli w poblizu jest stala linia telefoniczna, to takze fax. Szkoda, ze Psionow juz nie ma. Gdy moj padnie, oglosze zalobe, bo mimo postepu, iPaq-ow ito nikt nie wymyslil nic praktyczniejszego i po prostu lepszego w tego typu aparatach.
                        • Gość: JO Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.01.03, 13:52
                          Mam wrazenie,ze jestes super biznesmenem, tyle ze brak Ci kultury.
                          Cały czas powtarzasz "Ja..", Mi..."- a otoczenie. W kinie, bibliotece (tam
                          pewnie juz nie chadzasz). Co to za problem ustawienie milczy???? Zajmuje to 5
                          sekund! Czlowieku- utrudniasz innym zycie, bo robuisz problem z niczego! Dla
                          takich jak Ty powinny powstac te specjalne urzadzenie wylaczajace zasieg
                          komorek w miejscu publicznym.
                          Sama mam od lat telefon, wszyscy moi znajomi- ale jakos znamy bon- ton
                          komorkowy.
                          W kosciele tez bys rozmawial, bo musisz?
                          • Gość: Doki Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka IP: *.58-136-217.adsl.skynet.be 12.01.03, 15:21
                            Gość portalu: JO napisał(a):

                            > Mam wrazenie,ze jestes super biznesmenem, tyle ze brak Ci kultury.

                            Wcale nie jestem biznesmenem. Telefonu komorkowego uzywam zwykle prywatnie i cenie sobie to, bo mieszkam daleko od rodziny.
                            Kultura wg JO: gdy wszyscy robia to, co jest dla JO wygodne. Masz te same braki jak ja. Mnie tez czasem przeszkadzaja blizni, dlatego moge im czasem przeszkadzac. Tolerancja to ruch dwukierunkowy.
                            To wlasnie mam na mysli. Komorka stala sie fetyszem, ktoremu przypisuje sie jakies szczegolne wlasciwosci przeszkadzania, szkodliwosci itp. tymczasem komorka nie przeszkadza bardziej niz ktos, komu smierdzi z ust.

                            Zajmuje to 5
                            > sekund!

                            A potem trzeba pamietac, zeby to wylaczyc. Masz taki nawyk, zgoda. Ja nie mam. Musisz sie z tym pogodzic.

                            Czlowieku- utrudniasz innym zycie, bo robuisz problem z niczego!

                            Ty tez.

                            > W kosciele tez bys rozmawial, bo musisz?

                            Jak mi komorka zapiszczy w kosciele, to wstaje i wychodze. Proste, nie?
                            • cichydrapiezca Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka 12.01.03, 16:42
                              Z kolei ja cóż ja sobie nie wyobrażam abym nawet gdy mam telefon komórkowy
                              włączony - nie ustawić profilu spotkanie (alarm wibracyjny) w przypadku gdy
                              jestem w kinie - a to tylko wtedy gdy czekam na ważny telefon - wymagający
                              natychmiastowej odpowiedzi. Zwykle w takiej sytuacji wyłączam telefon i
                              oddzwaniam później - przecież swiat się nie zawali jak nie będę dostępny przez
                              chwilę.....

                              Po prostu uważam że kupując bilet do kina lub do teatru zawieram specyficzną
                              umowę w myśl której nie używam telefonu komórkowego (tak jak nie pali się w
                              będąc na sali w kinie) w tym miejscu. Osobiście uważam że ciekawym
                              eksperymentem - było by wprowadzanie sensu na którym można dzwonić(oficjalnie
                              to powiedzieć) i zobaczyć jak będzi wyglądać frekwencja w stosunku do innych
                              sensów.

                              Co do samych telefonów to jestem zwolenikiem tych najbardziej rozbudowanych.
                              Dla mnie wykorzystanie PDA jest po prostu niewygodne (niezależnie czy to jest
                              produkt oparty o Windows CE czy też o PalmOs). Swoją jornadę wykorzystuje
                              sporadycznie jak jestem w podróży a nie chcę brać notebooka..... Osobiście
                              czekam na dobry telefon z zintegrowanym PDA i który będzie przy tym niewielki
                              (Nokia Comunicator jest dla mnie po prostu za duża). W moim obecnym telfonie
                              wykorzystuje praktycznie wszystko: bluetooth-a, GPRS, WAP(z wykorzystaniem
                              GPRS), rozbudowaną książkę telefoniczną i terminarz.......
                            • alfalfa Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka 12.01.03, 19:46
                              Zdaje się Doki, że komuś podpadłeś:)))

                              Ja, podobnie jak Cichy sądze, że plamy w dłuższej perspektywie sie skończą a
                              komórki będą zawierać ich funkcje (i nietylko). I bardzo dobrze. Mam tylko
                              nadzieję, że softu do nich nie zmonopolizuje Microsoft:)
                              pzdr.
                              • Gość: Doki Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka IP: *.171-201-80.adsl.skynet.be 12.01.03, 22:31
                                alfalfa napisał:

                                > Zdaje się Doki, że komuś podpadłeś:)))

                                To u mnie chroniczne, nie zauwazyles? :-))

                                > Ja, podobnie jak Cichy sądze, że plamy w dłuższej perspektywie sie skończą a
                                > komórki będą zawierać ich funkcje (i nietylko). I bardzo dobrze.

                                Zanim to nastapi, jeszcze dluga droga przed nimi. Nie wiem jak rozwiazac maximum funkcjonalnosci w minimum formatu. Co najgorsze, inzynierowie tez nie wiedza. O technologii zrodel zasilania lepiej nie pisac, bo to w ogole zenada. Poki co, zostaje przy moich wyspecjalizowanych, osobnych urzadzeniach, z ktorych kazde robi tylko jedna rzec, ale dobrze. Wkurzylem sie np, gdy rok temu sprezentowalem zonie Motorole A 008: koncepcja swietna, ale: nie ma slotu rozszerzen pamieci, no i wielkosc odbieranych emaili ograniczona do 10 kB, czyli jak spierniczyc dobry aparat. Co najsmieszniejsze, nie bylo tego w instrukcji, dowiedzialem sie tego dopiero z helpdesku Motoroli.
                                No a MMS: byle jaka fotka przeslana za straszne pieniadze, i to tylko do kogos, kto ma kompatybilny aparat. Taniej wychodzi zrobic zdjecie cyfrakiem i wyslac je emailem, chocby i z laptopa przez GSM.
                                Taaak, no ale ja tu sie wdaje w technikalia, ale to po to, by wykazac, ze do konwergencji i wielofunkcyjnosci sprzetu jeszcze daleko.

                                A przy okazji, ci wszyscy zirytowani przez komorki zostana wkrotce skonfrontowani z osobami korzystajacymi z mobile internet (internet na chodzaco?) na kazdym kroku. I co potepic ich w czambul? Nie da sie. Urzadzenia do komunikowania sie to znak czasu i czas przyzwyczaic sie, ze sa wszedzie i ze bedzie ich jeszcze wiecej.

                                Mam tylko
                                > nadzieję, że softu do nich nie zmonopolizuje Microsoft:)

                                Amen, bro!

                                Dobranoc.
                            • Gość: JO Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.03, 15:40
                              >Jak mi komorka zapiszczy w kosciele, to wstaje i wychodze. Proste, nie?

                              Masz racje- proste. Jak Ty. I nie uwarzam,ze kultura, to to, co mi przeszkadza
                              lub nie, ale jakies ogolnie przyjete normy.
                              • Gość: Doki Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka IP: 195.13.26.* 13.01.03, 17:06
                                Gość portalu: JO napisał(a):

                                > Masz racje- proste. Jak Ty. I nie uwarzam,ze kultura, to to, co mi przeszkadza
                                > lub nie, ale jakies ogolnie przyjete normy.

                                Tu sie z Toba zgadzam. W tym wlasnie rzecz, ze normy, ktore proponujesz, wcale nie sa "ogolnie przyjete". To, ze Ty je przyjmujesz, i jeszcze jakas grupa, to nie znaczy, ze wszyscy, albo nawet wiekszosc.
                                • Gość: JO Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.03, 22:35
                                  Gość portalu: Doki napisał(a):

                                  > Gość portalu: JO napisał(a):
                                  >
                                  > > Masz racje- proste. Jak Ty. I nie uwarzam,ze kultura, to to, co mi przeszk
                                  > adza
                                  > > lub nie, ale jakies ogolnie przyjete normy.
                                  >
                                  > Tu sie z Toba zgadzam. W tym wlasnie rzecz, ze normy, ktore proponujesz,
                                  wcale
                                  > nie sa "ogolnie przyjete". To, ze Ty je przyjmujesz, i jeszcze jakas grupa,
                                  to
                                  > nie znaczy, ze wszyscy, albo nawet wiekszosc.

                                  CHyba jeszcze nie bylo tu dyskusji na tak oczywisty temat. CHba tabliczka
                                  informujaca,iz telefon nalezy wylaczyc, swiadczy o tym, iz jest to cos ogolnie
                                  przyjetego.
                                  Dziwne masz podejscie do sprawy- to troch etak, jak gdyby palacz nie mógł
                                  zrozumiec,ze komus moga przeszkadzac papierosy. Ze dym papierosowy smierdzi
                                  niektorym.I ze sa miejsca, w ktorych palic po prostu nie wolno.
                                  • Gość: Doki Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka IP: *.171-201-80.adsl.skynet.be 14.01.03, 00:04
                                    Gość portalu: JO napisał(a):


                                    > CHyba jeszcze nie bylo tu dyskusji na tak oczywisty temat. CHba tabliczka
                                    > informujaca,iz telefon nalezy wylaczyc, swiadczy o tym, iz jest to cos ogolnie
                                    > przyjetego.

                                    Bynajmniej. Spojrz na tych wszystkich, co dzwonia ze szpitala. Ja nie slucham tabliczek, jesli to bez sensu.

                                    > Dziwne masz podejscie do sprawy- to troch etak, jak gdyby palacz nie mógł
                                    > zrozumiec,ze komus moga przeszkadzac papierosy. Ze dym papierosowy smierdzi
                                    > niektorym.I ze sa miejsca, w ktorych palic po prostu nie wolno.

                                    Nie do konca. Od palenia sie umiera. Komorka nie szkodzi nikomu.
                                    • Gość: JO Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.01.03, 20:20
                                      >Nie do konca. Od palenia sie umiera. Komorka nie szkodzi nikomu.

                                      Ale palaczowi to nie przeszkadza! Niech pali w tramwaju, autobusie, kinie,
                                      teatrze, na stacji benzynowej, w czasie wykładu, itp. W koncu jemu sie akurat
                                      chce, a to co mysli reszta... Po co sie tym przejmowac?

    • Gość: Anahella Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka IP: *.fornet.waw.pl / 192.168.2.* 14.01.03, 20:49
      palmtop napisała:
      > Co zmienily komorki w Waszym zyciu?

      Zamiast czytac gazety pisze w autobusie sms-y. Najfajniej jest w metrze: nie ma
      zasiegu, wiec nikt nie przerwie stukania w klawisze. Jadac z Centrum na Kabaty
      metrem zawsze pisalam kilka sms-ow, wysyslalam je po odzyskaniu zasiegu, czyli
      po wyjsciu na powierzchnie. Chyba nie ja jedna - stwierdzam - obserwujac
      zachowania ludzi na schodach prowadzacych na powierzchnie. Pozdrawiam
      • Gość: normalny Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka IP: *.swic.dialup.inetia.pl 16.01.03, 03:53
        Gdzie mozna kupic takom fajnom komurke???? Jak pytam to ludzie sie dziwnie
        patrza. Heee?
        • Gość: Bebiak Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.03, 22:08
          A wiecie co mnie najbardziej poraziło kiedyś tam a co związane jest z komórką?
          Ano to, że oczekiwałam na rozpoczęcie spektaklu w teatrze, a tu jakiś
          tajemniczy głos poprosił o nie uzywanie telefonów komórkowych podczas
          przedstawienia. Teraz to normalne, ale kiedy usłyszalam to po raz pierwszy to
          byłam autentycznie porażona, bo wymysliłam sobie, że skoro tak jest to znaczy,
          że podobne incydenty miały miejsce. Średnio mi się podoba, że nas trzeba o coś
          prosić albo o czymś uprzedzać, bo my bez takich informacji nie wiemy co możemy,
          co powinniśmy, a czego nie. Wcale mi się to nie podoba.
          • Gość: Doki Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 19.01.03, 09:21
            Uwazam taki komunikat za bardzo uzyteczny. Telefon
            komorkowy jest do tego stopnia codziennoscia, ze traktuje
            go jak wlasne ucho, ktore mam przy sobie zawsze i nie
            zdaje sobie sprawy z jego obecnosci. Nie mysle sobie "mam
            komorke, mam komorke" - wyroslem z tego. Byc moze, zajety
            rozmowa z osobami towarzyszacymi, zapomne wylaczyc i
            bedzie niepotrzebny klopot.
            • Gość: mm Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka IP: *.acn.pl 19.01.03, 17:36
              Wiesz co Doki ty z tym swoim "przyrosnietym uchem komorkowym" jesteś po prostu
              nastepnym pokoleniem bizneskolesia w bialych skarpetkach i bucikach z
              fredzęlkami.Prostota i brak podstawowej kinersztuby Szkoda mi ciebie mutancie.
              Powiem ci że żeby takich okazów jak ty bylo jak najmniej w szkole nalezy
              rekwirowac kazdą komórke dzwoniąca na lekcji,oraz używaną do nadawania sms w
              trakcie zajęć.Po kilku takich próbach problem z komórkami na lekcjach (a
              póżniej na wykładach,w teatrze kinie itd )znika sma bezpowrotnie. Szkoda że
              nikt takiej terapii wobec Ciebie we właściwym czasie nie zastosował.Współczuję
              tym,którzy znajduja sie w pobliżu Twojej nieustannie dzwoniącej komórki w
              miejscach publicznych.Z tego już podobno leczą Radzę Ci zapisz się na terapie
              póki ci się kontakty komórkowe z życiem nie pomylą
    • Gość: eva-monik Re: Czlowiek na uwiezi czyli zycie z komorka IP: *.dip.t-dialin.net 20.01.03, 12:12
      A juz myslalam,ze czasy tzw.niewolnictwa minely bezpowrotnie,blad!Wlasnie
      dzisiaj czlowiek stal sie wlasnym niewolnikiem,z glupoty swojej i madrosci
      innych,co chca zarobic i zarabiaja,bo jak wiadomo-glupich sie nie sieje,oni sie
      rodza!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja