Homoseksualisci - moda czy rzeczywistość??

28.05.06, 04:43
Jak sądzicie problem homoseksualistów jest rzeczywisty czy wydumany. Ja nie
znam żadnego homoseksualisty (o którym bym wiedział oficjalinie bądz nie
oficjalnie). Osobiście uważam to za problem sztucznie stworzony. Nie rozumiem
jak można obnosić się z tym w jaki sposób zaspokaja się swoje potrzeby
seksualne. Dla mnie jest to moja prywatna sprawa. A tych którzy o tym
opowiadają nie znoszę.
Co wy na to? MAcie inne zdanie?
    • mark.parker Re: Homoseksualisci - moda czy rzeczywistość?? 28.05.06, 05:06
      Homoseksualizm to nie tylko sposób zaspokajania swoich potrzeb seksualnych, lecz
      również emocjonalne spełnienie się w obcowaniu z osobą tej samej płci.
      Popełniasz błąd pisząc o "obnoszeniu się" - fakt, że chcemy się pokazać
      publicznie to uświadomienie innym (heterykom), że jesteśmy tacy sami, jak oni -
      tak samo pracujemy, ubieramy się, to samo jemy i pijemy, przeżywamy takie same
      uczucia. Chcemy móc istnieć w sferze publicznej bez konieczności ukrywania się,
      bez zagrożenia ze strony homofobów i innych weszpolaczków. Domagamy się równego
      traktowania przez prawo i zniesienia dyskryminacji. Walczymy ze stereotypami i
      nienawiścią zrodzoną najczęściej z niewiedzy. Jak sam piszesz, nie znasz nikogo,
      o kim wiedziałbyś, że jest gejem lub lesbijką. A może znasz, tylko nie wiesz.
      Czy zmieniłoby to Twój stosunek do osoby, którą obecnie akceptujesz? Mam
      nadzieję, że nie. Pozdrowienia.
      • Gość: omnipotentny Re: Homoseksualisci - moda czy rzeczywistość?? IP: *.cn.com.pl / *.cn.com.pl 28.05.06, 09:30
        > fakt, że chcemy się pokazać
        > publicznie to uświadomienie innym (heterykom), że jesteśmy tacy sami, jak
        oni -
        > tak samo pracujemy, ubieramy się, to samo jemy i pijemy, przeżywamy takie same
        > uczucia.


        Przecież to oczywiste, że ''tak samo pracujecie, ubieracie się (choć z tym bym
        dyskutował), to samo jecie i pijecie''. Po co publiczne uświadamianie innym, że
        2+2 to 4? Rozsadny czlowiek to rozumie.



        > Chcemy móc istnieć w sferze publicznej bez konieczności ukrywania się,
        > bez zagrożenia ze strony homofobów i innych weszpolaczków. Walczymy ze
        stereotypami i
        > nienawiścią zrodzoną najczęściej z niewiedzy.


        Nie rozumiem tego toku myślenia. Skoro chcecie ujawniać i demonstrować swoją
        seksualność, to WY sami stwarzacie podziały na tych ''hetero'' i tych ''homo''.
        Przeciez nikt was w CV nie pyta o orientacje seksualna, czy na ulicy, w
        tramwaju, w kinie ktos zzwraca uwage na to, jakiej orientacji sekssualnej sa
        ludzie wokół? To jakaś przedziwna walka z tym, o co samemu się zabiega - z
        jednej strony chcecie normalnie funkcjonowac w spoleczenstwie, a z drugiej
        strony godzicie sie na jakies ''marsze rownosci'', inicjatywy tak
        upolitycznione, że przeradzaja sie one w walkę nie heterykow z gejami, tylko
        mlodziezywszechpolskiej-pisu-lpru-bandytów-''kiboli'' z sld-sdpl-lewicą.



        > Domagamy się równego
        > traktowania przez prawo i zniesienia dyskryminacji.


        A w którym miejscu prawo nie traktuje was równo?
        • Gość: lutzek Omnipotentny... jest nawet prawnikiem ;) IP: *.crowley.pl 28.05.06, 10:06
          >> Domagamy się równego
          >> traktowania przez prawo i zniesienia dyskryminacji.


          >A w którym miejscu prawo nie traktuje was równo?

          Odsyłam do K.C. i przestaniesz bredzić (jak zwykle zresztą).

          lutzek
          • Gość: omnipotentny Lutzek zaś nie jest psychologiem. IP: *.cn.com.pl / *.cn.com.pl 28.05.06, 10:14
            > Odsyłam do K.C. i przestaniesz bredzić (jak zwykle zresztą).
            >
            > lutzek



            Dyskusja z Toba nie ma sensu. To po pierwsze.
            Jesli zas chcesz w jakikolwiek sposob udowodnic swoje mżonki, to powiedz, w
            ktorym miejscu k.c. nierówno traktuje gejów, bo stwierdzenie ''odsyłam do
            k.c.'' swiadczy tylko o tym, ze brak ci argumentów (jak i znajomości k.c.)
            • Gość: kosmodik nierówne traktowanie nieheteroseksualitów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.06, 20:19
              odpowiadam na to,gdzie prawo nierowno nas traktuje tu:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=42585697&a=42600163
              w trzecim akapicie
              • Gość: omnipotentny Re: nierówne traktowanie nieheteroseksualitów IP: *.cn.com.pl / *.cn.com.pl 28.05.06, 20:54
                >'''Osoby tej samej plci, pozostajace w dlugotrwalym zwiazku nie moga liczyc na
                >ochrone np. w prawie karnym. Istnieje instytucja prawna, pozwalajaca na nie
                >skladanie zeznan przeciwko najblizszej rodzinie. Geje i lesbijki nie moga
                >skorzystac z tego prawa. ''''


                Słusznie użyto słowa - ''rodzina'', choc jest to w tym wypadku autodestrukcja
                autora. Instytucja małżeństwa wywodzi się jeszcze z prawa rzymskiego i nie
                widzę powodu, dla którego mielibyśmy zmienić trwającą 2000 lat regułę, że
                małżeństwo to wiazek kobiety i mezczyzny, skoro nawet nasi antyczni przyjaciele
                z Rzymu, żyjacy jak wiadomo w ''nieco'' bardziej poganskich i rozpustnych
                czasach (gdzie homoseksualne pieszczoty pana domu i jego pupila byly na
                porzadku dziennym), stworzyli instytucje malzenstwa znana po dziś dzien i ani
                im sie snilo legitymizowac zwiazków gejów.


                >''''Po drugie, geje i lesbijki nie moga dziedziczyc po sobie, na zasadach
                >ktore obowiazzuja najblizsza rodzine. Partner osoby zmarlej, musi placic takie
                >podatki od spadku, jak osoba calkiem obca. To jest gleboko niesprawiedliwe.''''


                to nie jest niesprawiedliwe. taka sama relacja zachodzi chocby miedzy
                hipotetycznym spadkodawca - a jego najblizszym przyjacielem/przyjaciólka. nie
                są to dlań osoby zupelnie obce.


                >'''''Dlatego zasadnym wydaje sie byc wprowadzenie rozwiazania reguluajcego te
                >kwestie za jednym zamachem, jakiegos 'ustawowego partnerstwa' ktore moglyby
                >zawierac pary jedno- i rozno-plciowe.'''''


                to bardzo ciekawe, co mowisz - ''ustawowe partnerstwo'', powiadasz. ale
                przeciez to nadal dyskryminacja w twoim rozumieniu - czym sie rozni ''ustawowe
                partnerstwo'' od malzenstwa? Czemu by od razu nie zmienić definicji malżenstwa?



                Poza tym powyzsze przyklady jako swiadczące o ''nierowności w prawie
                homoseksualistów'' są zupelnie nieadekwatne. nie można mówić o nierówności
                podmiotów prawa, skoro pewne przepisy, jak sam autor napisał, nie istnieją. To,
                że prawo nadaje jakieś ''przywileje'' osobom pozostajacym w zwiazku malzenskim
                nie oznacza, że wszyscy inni ludzie, nie pozostajacy w zwiazku malzenskim, są
                nierowno przez prawo traktowani. to błędne podejscie do analizy prawa i
                prowadzace do absurdu.
      • wi-ko Re: Homoseksualisci - moda czy rzeczywistość?? 29.05.06, 01:27
        "Homoseksualizm to nie tylko sposób zaspokajania swoich potrzeb seksualnych, lecz
        ....
        Poland is ruled by neo-Nazis. Stop all trade with Poland. Death to Polish Nazism!"

        Zionacy nienawiscia pedal!
      • chabergebertwilker Do marka.parkera 29.05.06, 02:33
        Rozumiem ze mozna byc homoseksualistą. Pederastia nie jest zakazana, wbrew
        irracjonalnym lękom co niektórych. Akt seksualny zaś, gdy wystawiony na widok
        publiczny,moze byc scigany prawem,niezaleznie od tego czy uczestniczy w nim
        mezczyna i kobieta,dwoch mezczyzn, czy wszyscy razem. Sfera prywatna zgodnie
        z 'pan na zagrodzie..' czy 'my home is my castle' to w Polsce wielowiekowa
        tradycja, a nikt nikomu pod koldre nie zaglada.

        Co w takim kontekscie oznacza pieczatka ktora zostawiasz pod kazda wiadomoscia?

        'Poland is ruled by neo-Nazis. Stop all trade with Poland. Death to Polish
        Nazism!'

        Czy to znaczy 'jestem niedorozwiniety umyslowo'? Czy to prostu fobia?
        • nancyboy Re: Do marka.parkera 29.05.06, 11:22
          > Rozumiem ze mozna byc homoseksualistą...
          Tu nie chodzi o akt seksualny. Chodzi np. o sytuację, gdy jeden z partnerów nie
          ma prawa pobytu w Polsce. Wtedy dwie osoby, które chcą być ze sobą, zostają
          rozdzielone.
          • Gość: wredna_jedza Re: Do marka.parkera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.06, 11:55
            > Tu nie chodzi o akt seksualny. Chodzi np. o sytuację, gdy jeden z partnerów nie
            > ma prawa pobytu w Polsce. Wtedy dwie osoby, które chcą być ze sobą, zostają
            > rozdzielone.
            Przecież w przypadku par hetero jest dokładnie tak samo!!! Więc nie pitol synuś,
            że to jakas niby "dyskryminacja" gejów :/
            • nancyboy Re: Do marka.parkera 29.05.06, 12:29
              Para hetero rejestruje związek i nikt nie ma prawa ich rozdzielić.
              • Gość: wredna_jedza Re: Do marka.parkera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.06, 12:46
                Hahahahahaha :)))))))))
                > i nikt nie ma prawa ich rozdzielić.
                W teorii...
                z praktyką to już gorzej...
                • nancyboy Re: Do marka.parkera 29.05.06, 12:49
                  Niech będzie choćby i teoria.
    • nancyboy Re: Homoseksualisci - moda czy rzeczywistość?? 28.05.06, 09:13
      Czy tekst "wczoraj byłem z moim facetem w kinie" jest obnoszeniem się z tym w
      jaki sposób zaspokaja się potrzeby seksualne?
    • mikwa Re: Homoseksualisci - moda czy rzeczywistość?? 28.05.06, 12:29
      Mam dokładnie to samo zdanie, co zresztą zapewne nikogo nie obchodzi.
      Interesuje mnie natomiast, od kiedy i na jakiej podstawie homoseksualizm
      przestał być "zboczeniem" a stał się "odmiennością" ? Piszę to bez uprzedzeń, z
      czystej ciekawości. Za czasów mojej wczesnej młodości każdy podręcznik
      seksuologii w części "Zboczenia seksualne" zaczynał się od homoseksualizmu. Co
      tu się zmieniło ?
      • lena575 Re: Homoseksualisci - moda czy rzeczywistość?? 28.05.06, 13:37
        Tak, zmieniło się. Obawiam się,że muisz być wiekowym człowiekiem albo czytałeś
        bardzo stare książki (jeśli w czasach twojej młodości były nowe o
        seksualiźmie?).
        To tak samo jak z impotencją - w czasch twojej młodości pewnie było to
        nieuleczalne, teraz uznaje się za przejściowe.
        • mikwa Re: Homoseksualisci - moda czy rzeczywistość?? 28.05.06, 19:01
          Myślałem, że napiszesz, co i kiedy się zmieniło (przynajmniej w paru słowach).
          Wiekowym bym się nie nazwał, aczkolwiek mam już swoje lata, niestety.
          • lena575 Re: Homoseksualisci - moda czy rzeczywistość?? 28.05.06, 21:43
            Mogę ci np. zacytować Katechizm Kościołą Katolickiego, wydanie Pallottinum 1994

            "Homoseksualizm oznacza relacje między mężczyznami lub kobietami odczuwającymi
            pociąg płciowy, wyłączny lub dominujący do osób tej samej płci. Przybierał on
            bardzo zróżnicowane formy na przestrzeni wieków i w różnych kulturach. Jego
            psychiczna geneza pozostaje w dużej części nie wyjaśniona".
            "Znaczna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności
            homoseksualne. Osoby te nie wybierają swej kondycji homoseksualnej, dla
            większości z nich stanowi ona trudne doświadczenie. Powinno się traktować je z
            szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich
            jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji."
            • mikwa Re: Homoseksualisci - moda czy rzeczywistość?? 29.05.06, 23:35
              Cytuję dalej: "Tradycja, opierając się na Piśmie Świętym, przedstawiającym
              homoseksualizm jako poważne zepsucie, zawsze głosiła, że akty homoseksualizmu z
              samej swej wewnętrznej natury są nieuporządkowane. Są one sprzeczne z prawem
              naturalnym". I jeszcze: "Osoby homoseksualne są wezwane do czystości. Dzięki
              cnotom... " itd nie chce mi się dalej pisać (KKK 2357-2359). Dziękuję za
              rzetelne, obiektywne przedstawienie istoty zagadnienia. Zresztą KKK w kwestii
              homoseksualizmu nie jest dla mnie wyrocznią. Mnie interesuje, kto, kiedy i
              dlaczego (na podstawie jakich danych naukowych, w tym medycznych,
              psychologicznych itp) zmienił "status" homoseksualizmu tek, że ze "zboczenia"
              stał sie on "odmiennością" ?
              • nancyboy Re: Homoseksualisci - moda czy rzeczywistość?? 30.05.06, 09:42
                A mnie nie interesuje kto, kiedy i dlaczego (na podstawie jakich danych
                naukowych, w tym medycznych, psychologicznych itp) zmienił "status"
                chrześcijaństwa tak, że z "sekty szaleńców rzucanych na żer lwom" stał się on
                "religią".
                • mikwa Re: Homoseksualisci - moda czy rzeczywistość?? 30.05.06, 14:59
                  Oczywiście może Cię to nie interesować, ale gdyby Cię chociaż troszkę
                  zainteresowało, to wiedziałbyś, że Twoja teza jest pozbawiona sensu, bowiem
                  nikt, nigdy i z żadnego powodu nie zmienił "statusu" chrześcijaństwa. Mnie
                  natomiast, pozwól, interesuje, dlaczego homoseksualizm przestał być tym, czym
                  był przez stulecia. Różnych ludzi interesują różne zagadnienia, a są i tacy,
                  których nie interesuje nic.
              • lena575 Re: Homoseksualisci - moda czy rzeczywistość?? 30.05.06, 10:27
                Stosunki przedmałżeńskie lub niemałżeńskie (np. dla osób rozwiedzionych wg
                prawa cywilnego) wg koscioła też są nieuporzadkowaniem i przez kościół są
                niedopuszczalne.
                • mikwa Re: Homoseksualisci - moda czy rzeczywistość?? 30.05.06, 14:53
                  No i co z tego ? Jaki to ma związek z homoseksualizmem ?
                  • Gość: Lena Re: Homoseksualisci - moda czy rzeczywistość?? IP: *.jachpol.net 31.05.06, 20:07
                    Obawiam się,że nie pamiętasz o co sam pytasz. Mianowicie zapytałeś na jakiej
                    podstawie homoseksualizm przestał być "zboczeniem" a stał się odmiennością.
                    Myslę,że dla katolika np. na podstawie stosunku Kościoła do homoseksualizmu.
                    Jeśli cytujesz,że kościól stosunki homoseksualne uważa za nieuporządkowane
                    odpowiadam ci,że za takowe również uważa heteroseksualne ale nieślubne. Jeśli
                    pytasz jaki to ma związek z homoseksualizmem, odpowiadam - takie samo znaczenie
                    mają wszelkie "nieuporządkowania"w kościele, są naganne ale kościól nie
                    traktuje ich jako grzechów śmiertelnych i grzeszników nie odrzuca. Traktuje ich
                    na równi. A to wystarczający powód by samemu pewną wykazać tolerancję.
    • orzeszko55 Re: Homoseksualisci - moda czy rzeczywistość?? 28.05.06, 13:28
      Homoseksualizm, podobnie jak ptasia grypa, duzo krzyku i nie wiadomo
      o co tak naprawde chodzi. Nikt mnie nie pyta, czy jestem hetero, czy homo,
      więc jak moge mowic, ze ktos mnie przesladuje. Codziennie z glodu umieraja
      setki tysięcy ludzi, a media robia krzyk z powodu zgonu jednej setki.
    • b_j Katolicy - moda czy rzeczywistość? 28.05.06, 13:33
      Jak sądzicie problem katolicyzmu jest rzeczywisty czy wydumany. Ja nie
      > znam żadnego katolika(o którym bym wiedział oficjalinie bądz nie
      > oficjalnie). Osobiście uważam to za problem sztucznie stworzony. Nie rozumiem
      > jak można obnosić się z tym w jaki sposób zaspokaja się swoje potrzeby
      > religijne. Dla mnie jest to moja prywatna sprawa. A tych którzy o tym
      > opowiadają nie znoszę.
      > Co wy na to? MAcie inne zdanie?
      • Gość: omnipotentny Re: Katolicy - moda czy rzeczywistość? IP: *.cn.com.pl / *.cn.com.pl 28.05.06, 15:36
        nic nie wnosząca prowokacja
        • walluk Re: Katolicy - moda czy rzeczywistość? 28.05.06, 16:32
          No cóz ciekawa prowokacja jednak zgodzę się że np. urzędnik państwowy nie
          powinien w miejscu pracy afiszować się nadmiernie z religią i nie dlatego aby
          się wstydził swojego wyznania ale po to aby nie stwarzać sytuacji konfliktowych.
          • Gość: omnipotentny Re: Katolicy - moda czy rzeczywistość? IP: *.cn.com.pl / *.cn.com.pl 28.05.06, 20:55
            > urzędnik państwowy nie
            > powinien w miejscu pracy afiszować się nadmiernie z religią i nie dlatego aby
            > się wstydził swojego wyznania ale po to aby nie stwarzać sytuacji
            konfliktowych



            zgadzam się. podobnie gej nie powinien afiszować się z tych samych powodów.
        • Gość: heh tyle samo wnosząca co nauki papieskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.06, 18:00
    • tigerizi ..? dlaczego te geje są takie czerwone 28.05.06, 13:40
      • tigerizi ...bo one są z Biedrońki 28.05.06, 13:41
        • b_j Ale śmieszne; bo boki pozrywam od śmiechu 28.05.06, 13:46
    • b_j Czy Jezus był gejem? Usunięte fragmenty Nowego Tes 28.05.06, 13:57
      www.religioustolerance.org/chr_jegay.htm
      • autenty A co za roznica? 28.05.06, 14:21
        b_j napisał:

        > www.religioustolerance.org/chr_jegay.htm

        Ciekawe... Zreszta, kim by byl, gejem, czy heteroseksualista, co to za roznica?
        • Gość: heh dla mnie żadna ale dla ojca Rydza pewnie duża IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.06, 18:01
    • znj2 Re: Homoseksualisci - moda czy rzeczywistość?? 28.05.06, 14:17
      Mam identyczne.
    • autenty Obnosza sie heteroseksualisci 28.05.06, 14:25
      walluk napisał:
      > Jak sądzicie problem homoseksualistów jest rzeczywisty czy wydumany. Ja nie
      > znam żadnego homoseksualisty (o którym bym wiedział oficjalinie bądz nie
      > oficjalnie).

      Jestem pewien, ze znasz wielu i gejow i biseksualistow, tylko o tym nie wiesz.

      > Osobiście uważam to za problem sztucznie stworzony. Nie rozumiem
      > jak można obnosić się z tym w jaki sposób zaspokaja się swoje potrzeby
      > seksualne. Dla mnie jest to moja prywatna sprawa. A tych którzy o tym
      > opowiadają nie znoszę.
      > Co wy na to? MAcie inne zdanie?

      Tak, ale z tym obnosza sie w Polsce prawie wylacznie heteroseksualisci - caluja
      sie na ulicach, w pracy opowiadaja oswoich dziewczynach, chlopakach, mezach,
      czy zonach. I to uwaza sie za normalne. A jakby jakis chlopak w mojej pracy
      powiedzial cos o swoim chlopaku, to juz by to bylo odbierane jako obnoszenie
      sie. To kpina. Traktujmy sie wszyscy wedlug tych samych zasad.
      • Gość: omnipotentny Re: Obnosza sie heteroseksualisci IP: *.cn.com.pl / *.cn.com.pl 28.05.06, 15:39
        > heteroseksualisci - caluja
        >
        > sie na ulicach, w pracy opowiadaja oswoich dziewczynach, chlopakach, mezach,
        > czy zonach. I to uwaza sie za normalne.


        Nie, to nie ''uważa się za normalne''. To po prostu JEST NORMALNE.
        • nancyboy Re: Obnosza sie heteroseksualisci 28.05.06, 16:01
          Obiektywna norma? Co to takiego? Spytaj ludzi na innych kontynentach o to co
          jest normalne. Albo ludzi, żyjących 500 lat temu.
          • Gość: omnipotentny Re: Obnosza sie heteroseksualisci IP: *.cn.com.pl / *.cn.com.pl 28.05.06, 20:59
            > Spytaj ludzi na innych kontynentach o to co
            > jest normalne.


            azja (chiny, korea), bliski wschod, afryka - calujacych sie gejow zapewne by
            ukamienowano.




            nancyboy napisał:
            > Obiektywna norma? Co to takiego?


            Jesli chcesz ugrzęznąć w bagnie relatywizmu - proszę bardzo. a gdy bedziesz
            czul, że toniesz, krzyknij - wtedy podam ci rękę.
            • bez.wyksztalcenia Re: Obnosza sie heteroseksualisci 30.05.06, 10:15
              w Chinach nawet heteroseksualisci nie caluja sie na ulicach. Bo tak nie wypada
      • walluk Re: Obnosza sie heteroseksualisci 28.05.06, 16:46
        Niestety nie mam pewności że znam jakiego kolwiek homo ale prawdę mówiąc nigdy
        nie miałem potrzeby ich poznawać.
        Związki damsko- męskie są podstawą rozwoju spoleczeństwa i nikt nawet ty nie
        wmówi mi że tak nie jest dlatego powszechnie akceptowane jest "chodzenie pod
        rękę" z kobietą bo jest to wyraz więzi pomiedzy nimi.
        Dla mnie związek tych samych płci to "inny" rodzaj miłosci nie równoważny
        miłości kobiety i mężczyzny choćby dlatego ze nie są w stanie stworzyć rodziny
        w pełnym tego słowa znaczeniu.
        • Gość: omnipotentny Re: Obnosza sie heteroseksualisci IP: *.cn.com.pl / *.cn.com.pl 28.05.06, 21:24
          > Dla mnie związek tych samych płci to "inny" rodzaj miłosci nie równoważny
          > miłości kobiety i mężczyzny choćby dlatego ze nie są w stanie stworzyć
          rodziny
          > w pełnym tego słowa znaczeniu.



          pewnym przekleństwem tego forum jest fakt, że na wypowiedzi zawierajace dane
          tezy ''odpowiadaja'' najczesciej ich przeciwnicy. z tego wywiazuje sie mniej
          lub bardziej rzeczowy DIALOG i przerzucanie się argumentami. brak jest
          wyraźnego wspierania wspolrozmówców w ich argumentacji.

          W tym miejscu stwierdzam, że zgadzam sie w pelni z przedmowcą. ))
          • bez.wyksztalcenia Re: Obnosza sie heteroseksualisci 30.05.06, 10:17
            a co z heteroseksualnymi parami, ktore nie chca miec dzieci? w koncu tez nie
            tworza rodziny
    • Gość: kosmodik Rzeczywistość zostanie rzeczywistością IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.06, 15:13
      Geje i lesbijki są rzeczywistością i zawsze byli. Sedno nie tkwi wcale w
      seksualności i tym co kto lubi robić z kim w sypialni. Sednem jest tożsamość.
      Orientacja psychoseksualna jest elementem tożsamości człowieka, i ludzie walczą
      o prawo do bycia tym kim czują że są. O prawo do publicznego mówienia o swoich
      uczuciach. Kiedy ty kochasz swoją dziewczynę, pragniesz wykrzyczeć jak bardz
      jesteś szczęśliwy - dlaczego komuś, kto kocha kogos tej samej płci, mówisz ze
      sie 'obnosi'? Taki dyskurs swiadczy o braku tolerancji. Dlaczego ciebie razi,
      jesli dwoch mezczyzn sie przytula czy caluje?? Czy to jest okropne w jakis sposob?

      Przekonanie o tym ze homoseksualizm jest 'zboczeniem' bylo wycofywalo sie ze
      spoleczenstwa od polowy lat 60. Pozniej coraz bardziej takie opinie zanikaly w
      glownym nurcie naukowym, gdy coraz wieksza popularnosc zdobywaly teorie
      'genderowe', tzn o kulturowym a nie biologicznym warunkowaniu rol plciowych i
      seksualnych. Przyjmuje sie, ze to spoleczenstwo i funkcjonujace w nim warunki, w
      tym tzw 'wladza/wiedza' (Foucalt) determinuja zachowania spoleczne i kulturowe,
      w tym normy seksualne. Zatem odrzuca sie tym samym koncepcje, jakoby zachowania
      przypisywane plciom byly zdeterminowane przez biologie i 'naturalne'. Sa one
      wytworem kultury, i stosunkow spolecznych, i posiadaczy 'wladzy/wiedzy'.

      Co do nierownego traktowania gejow i lesbijek w polskim prawie, pozwole sobie
      przytoczyc dwa przyklady z brzegu. Osoby tej samej plci, pozostajace w
      dlugotrwalym zwiazku nie moga liczyc na ochrone np. w prawie karnym. Istnieje
      instytucja prawna, pozwalajaca na nie skladanie zeznan przeciwko najblizszej
      rodzinie. Geje i lesbijki nie moga skorzystac z tego prawa. Po drugie, geje i
      lesbijki nie moga dziedziczyc po sobie, na zasadach ktore obowiazzuja najblizsza
      rodzine. Partner osoby zmarlej, musi placic takie podatki od spadku, jak osoba
      calkiem obca. To jest gleboko niesprawiedliwe. Dlatego zasadnym wydaje sie byc
      wprowadzenie rozwiazania reguluajcego te kwestie za jednym zamachem, jakiegos
      'ustawowego partnerstwa' ktore moglyby zawierac pary jedno- i rozno-plciowe.

      Co do demonstrowania publicznego, kwestia sprowadza sie pytania: "a dlaczego
      nie?". Zwlaszcza, ze osoby mowiace otwarcie o swojej niehetronormatywnej
      tozsamosci plciowej, spotykaja sie z nietolerancja i dyskryminacja w zyciu
      codziennym, w debacie publicznej, i winnych sferach zycia. Demosntracja jest
      wtedy chwilowym wyzwoleniem, poczuciem wspolnoty z innymi osobami ktore maja
      podobne poglady, i nie boja sie do tego przyznac w polskich realiach. Natomiast
      to, ze na tych demonstracjach pojawiaja sie grupy agresywnych mlodych mezczyzn,
      ktorzy pragna pozbawic innych ludzi prawa wyrazania wlasnych pogladow, prawa
      publicznej manifesgtacji - to juz inna kwestia. Kwestia tego, ze niektorzy
      pozwalaja sobie na lamanie czyichs podstawowych i konstytucyjnych wolnosci.
      Obecne rzady, sprzyjaja tym faszystowskim grupom. Nie spotkało się z potepieniem
      nawet zadźganie nożem anarchistycznego aktywisty przez faszystów, ktorego oni
      umiescili na jednej z wielu swoich list 'dewiantow' do likwidacji.

      Grupy gejow i lesbijek jako pierwsze maja okazje zobaczyc w jaka strone zmmierza
      nasz kraj - a jest to strona Trzeciej Rzeszy. Agresywne bojówki nie pozwalają
      jakimś grupom publicznie wypowiadać sie. Zaczynaja sie fizyczne ataki na inaczej
      myslacych: gejow, lewakow, anarchistow,socjalistow. Przeciez Ci faszysci czuja
      poparcie, ze strony dzisiejszych "elit" politycznych. Dzisiaj mozna uslyszec
      publicznie takie rzeczy, takie nawolywania do nienawisci, jakich nie zdazylo sie
      slyszec przez cale 15 lat III RP. Kiedy obudza sie wszyscy pozostali? Kiedy i im
      juz nie bedzie wolno powiedziec co mysla, zeby nie oberwac cegla, zeby nie
      zostac umieszczonym z telefonem i adresem na stronie faszystowskiej i nie
      oberwac nozem?? Nie widzicie do czego to zmierza??
      • Gość: omnipotentny Re: Rzeczywistość zostanie rzeczywistością IP: *.cn.com.pl / *.cn.com.pl 28.05.06, 15:49
        > Przyjmuje sie, ze to spoleczenstwo i funkcjonujace w nim warunki,
        > w
        > tym tzw 'wladza/wiedza' (Foucalt) determinuja zachowania spoleczne i
        kulturowe,
        > w tym normy seksualne. Zatem odrzuca sie tym samym koncepcje, jakoby
        zachowania
        > przypisywane plciom byly zdeterminowane przez biologie i 'naturalne'. Sa one
        > wytworem kultury, i stosunkow spolecznych, i posiadaczy 'wladzy/wiedzy'.


        -podaj, czyje to poglądy.

        > Zatem odrzuca sie tym samym koncepcje, jakoby zachowania
        > przypisywane plciom byly zdeterminowane przez biologie i 'naturalne'.

        Jak można odrzucić ''koncepcję'', która nie jest pomysłem jakiegoś naukowca,
        ideologa czy filozofa, ale jest oczywistym prawem rządzącym światem. To mniej
        więcej, jakby stwierdzić : "odrzuca się koncepcje, jakoby ruch ciał niebieskich
        był zdeterminowany przez prawa fizyki". to jest absurd.
        To pułapka relatywizmu - desperacka próba przewartościowania czego tylko się
        da. Konsekwentny relatywista nie powinien odróżniać zła od dobra, prawdy od
        fałszu, moralności od niemoralności. To filozofia sprzeczności.
        • Gość: kosmodik Dla każdego jego własna rzeczywistość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.06, 17:00
          Nie rozumiem, jak to czyje poglądy? Nie sposób wyminić wszystkich, mogę cię
          odesłać do wspołczesnej teorii gender i queer, etc. Moge Ci polecic np.
          Homoseksualizm - perspektywa interdyscyplinarna , red. K. Slany, M. Kowalska, M.
          Śmietana, Nomos, Kraków 2005. (próba opisu zmieniającego się na naszych oczach
          świata, w którym następuje przemiana intymnych relacji, powstają nowe formy
          zażyłości, odbiegające od tego, co przekazuje wzorzec kultury dominującej,
          opisujący życie z perspektywy jednorodności; jest to pierwsza tak obszerna
          pozycja w języku polskim, traktująca o zjawisku homoseksualizmu w ujęciu
          interdyscylinarnym: medycznym, socjologicznym, kulturoznawczym, religioznawczym,
          antropologicznym i prawnym.)
          Jagose A., Queer Theory. An Introduction, New York 1996.
          Rich A., Przymusowa heteroseksualność a egzystencja lesbijska, tłum. A. Grzybek,
          w: "Furia Pierwsza", 1999/2000, 4/5.
          Seidman S., Contested Knowledge. Social Theory in the Postmodern Era, Oxford-
          Cambridge, 1994.
          Szahaj A., Ironia i miłość. Neopragmatyzm Richarda Rorty'ego w kontekście sporu
          o postmodernizm, Wrocław 1996.
          Komendant T., Władze dyskursu. Michel Foucault w poszukiwaniu siebie, Warszawa 1994.
          Foucault M., Prawda i władza, "Lewą nogą", 1998, 10/8.
          Foucault M., Prawdziwa płeć, tłum. A. Lewańska w: tenże, Powiedziane, napisane.
          Szaleństwo i literatura, wybr. i opr. T. Komendant, Warszawa 1999.
          Foucault M., The Subject and Power, w: H. L. Dreyfus, P. Rabinow, Michel
          Foucault: Beyond Structuralism and Hermeneutics. Second Edition With an
          Afterword by and an Interwiew with Michael Foucault, Chicago 1983.
          Foucault M., De l'amitiée comme mode de la vie, w: tenże, Dits et ecrits, t. 4,
          Paris 1994.
          Foucault M., Nadzorować i karać. Narodziny więzienia, tłum. T. Komendant,
          Warszawa 1998.
          Bauman Z., Tożsamość - jaka była, jest i po co?, w: Wokół problemów tożsamości,
          red. A. Jawłowska, Warszawa 2001.




          To co piszesz w drugiej części, przypomina mi język którym mówiono kiedyś o
          prawach kobiet. Kiedys tez mowiono ze to jest przeciez oczywiste dla kazdego, ze
          kobieta jest stworzona do rodzenia i wychowywania dzieci, ze jest oczywiste ze
          jej umysl nie jest zdolny do abstrakcyjnej mysli. Wiele pogladow ktore
          wiekszosc uwaza za prawdziwe i "oczywiste" nie maja i nie mialy racji. Gdyby to
          bilogia, tak jak mowisz, determinowala zachowanie plciowe, to czy nie byloby tak
          (a byloby to najbardziej korzystne z biologicznego punktu widzenia) ze kazdy
          mezczyzna kopulowalby z kazda napotkana chetna kobieta? Wszakze do tego sa oni
          biologicznie skonstruowani, aby przekazywac swoje geny jak najszerzej. Mieszac
          wlasne geny z najbardziej roznorodna grupa innych genow.

          Twoj bilogiczny determinizm to jest absurd. Widac, ze biologia poddaje sie
          ograniczeniom kulturowym, plciowosc jest strerowana przez akualnie obowiazujace
          wzorcce. Ponadto przykro mi, że muszę o tym przypominać, ale relatywizm JEST
          także częścią naszej cywilizacji dzisiaj. Na szczęście dziś nie ma jednej
          jedynej właściwej ideologii, której podelagać muszą wszyscy. Dzisiaj każdy i
          każda mogą żyć tak, jak im się podoba. Mogą mieć swoje poglądy i patrzeć na
          wszystko ze swojej perspektywy. Nie ma jednej uniwersalnej prawdy. I to raczej
          nie relatywizm a libertynizm. Moralne jest to, co nie powoduje czyjejś fizycznej
          krzywdy. Dobro i zło to nie przeciwności, tylko punkty na wielowymiarowej skali.

          Nie zgadzam się z twoimi pogladami, ale oddam życie za to, żebyś miał prawo je
          głosić.
          • walluk Re: Dla każdego jego własna rzeczywistość 28.05.06, 17:35
            Przy okazji tej wypowiedzi chce zwrócić uwagę na twoje słowa jakoby
            homoseksualizm był determinowany spolecznie- dla mnie zawiało grozą. Czy nie
            jest tak że każde rozwiązanie prawne, które bedzie sprzyjac tym tym zwiazkom
            bedzie prowadziło do uatrakcyjnienia tego typu zachowania seksualnego? A co za
            tym idzie do wzrostu ilości osób podających sie za homoseksualistów w ciągu
            geometrycznym?
            Co do dobra i zła skoro ich nie ma to wszystko co się czyni jest w jakis posób
            dobre bo tez jest punktem na tej twojej "wielowymiarowej skali". Ja jednak wole
            skalę dwuwymiarową bo chociażby pozwala mi z toba dyskutować. A
            twoja "wielowymiarowa" skala prowadzi takze do wszelkiego rodzaju nazistów,
            którzy zamisat dyskusji wybierają pięść, pałę i nóż.
            • Gość: kosmodik odpowiedz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.06, 20:16
              > Przy okazji tej wypowiedzi chce zwrócić uwagę na twoje słowa jakoby
              > homoseksualizm był determinowany spolecznie- dla mnie zawiało grozą. Czy nie
              > jest tak że każde rozwiązanie prawne, które bedzie sprzyjac tym tym zwiazkom
              > bedzie prowadziło do uatrakcyjnienia tego typu zachowania seksualnego? A co za
              > tym idzie do wzrostu ilości osób podających sie za homoseksualistów w ciągu
              > geometrycznym?

              Nastapilo nieporozumienie. Pożądanie zarówno homo czy heteroseksualne jest
              instynktem, ktory jest determinowany biologicznie. Uczucie, wywołane instynktami
              rozgrywaja sie na scenie zbudowanej przez spoleczenstwo i werbalnie
              skonstruowanej przez jezyk, ktory tez jest wytworem kultury. Spolecznie i
              kulturowo sa negocjowane NORMY jakie spoleczenstwo narzuca i role spoleczne. Do
              dalszej czesci sie nie odnosze, poniewaz w swietle mojego sprostowania steje sie
              bezprzedmiotowa.



              > Co do dobra i zła skoro ich nie ma to wszystko co się czyni jest w jakis posób
              > dobre bo tez jest punktem na tej twojej "wielowymiarowej skali". Ja jednak wole
              >
              > skalę dwuwymiarową bo chociażby pozwala mi z toba dyskutować. A
              > twoja "wielowymiarowa" skala prowadzi takze do wszelkiego rodzaju nazistów,
              > którzy zamisat dyskusji wybierają pięść, pałę i nóż.

              Napisalem wyraznie, ze kazdy ma prawo postepowac wedle wlasnego uznania, dazac
              do indywidualnego szczescia, a granica jest krzywda fizyczna drugiego czlowieka.
              Zatem twoje slowa sa bezprzedmiotowe, poniewaz nie odnosza sie od niczego co
              napisalem. Wielowymiarowosc swiata nie ma nic wspolnego z niedostrzeganiem
              przemocy i okrucienstwa.
              • Gość: omnipotentny Re: odpowiedz IP: *.cn.com.pl / *.cn.com.pl 28.05.06, 21:33
                > Pożądanie zarówno homo czy heteroseksualne jest
                > instynktem, ktory jest determinowany biologicznie.

                Chwila. chwila. - przed momentem udowadniales, że determinizm biologii jest
                absurdem. No więc jest czy nie jest? (tu chyba nie ma mowy
                o ''wielowymiarowości'' - coś jest absurdem albo nie jest absurdem).


                > Spolecznie i
                > kulturowo sa negocjowane NORMY jakie spoleczenstwo narzuca i role spoleczne.

                Ale NORMA o jakiej mowisz to co innego od normalności wynikającej z prawa
                natury , logicznej konsekwencji prawa natury, logiki świata.


                > Napisalem wyraznie, ze kazdy ma prawo postepowac wedle wlasnego uznania, dazac
                > do indywidualnego szczescia, a granica jest krzywda fizyczna drugiego
                czlowieka


                Krzywda fizyczna tylko? A psychiczna już nie?


                > Wielowymiarowosc swiata nie ma nic wspolnego z niedostrzeganiem
                > przemocy i okrucienstwa.


                ale ty odniosłeś wielowymiarowość do pojęć dobra i zła. Są pewne ''typy
                wzorcowe'' dobra i zła, a więc pewne obszary graniczne na twoje osi.
          • Gość: omnipotentny Re: Dla każdego jego własna rzeczywistość IP: *.cn.com.pl / *.cn.com.pl 28.05.06, 21:20
            > To co piszesz w drugiej części, przypomina mi język którym mówiono kiedyś o
            > prawach kobiet. Kiedys tez mowiono ze to jest przeciez oczywiste dla kazdego,
            z
            > e
            > kobieta jest stworzona do rodzenia i wychowywania dzieci, ze jest oczywiste ze
            > jej umysl nie jest zdolny do abstrakcyjnej mysli. Wiele pogladow ktore
            > wiekszosc uwaza za prawdziwe i "oczywiste" nie maja i nie mialy racji.


            To, co mowiono o prawach kobiet, nie opierało sie na wiedzy i zdrowym
            rozsadku, ale na probie legitymizowania i dostosowywania tradycji i
            partykularnych interesow do owczesności.



            > Gdyby to
            > bilogia, tak jak mowisz, determinowala zachowanie plciowe, to czy nie byloby
            ta
            > k
            > (a byloby to najbardziej korzystne z biologicznego punktu widzenia) ze kazdy
            > mezczyzna kopulowalby z kazda napotkana chetna kobieta? Wszakze do tego sa oni
            > biologicznie skonstruowani, aby przekazywac swoje geny jak najszerzej. Mieszac
            > wlasne geny z najbardziej roznorodna grupa innych genow.


            nie, nie byłoby tak - bo czlowiek nie podlega instynktowi, ale rozumowi.


            > Twoj bilogiczny determinizm to jest absurd. Widac, ze biologia poddaje sie
            > ograniczeniom kulturowym, plciowosc jest strerowana przez akualnie
            obowiazujace
            > wzorcce.


            Ja nie postuluje biologicznego ''determinizmu''. W gruncie rzeczy nie postuluje
            żadnego determinizmu, moze poza determinizmem praw fizyki. Biologia plciowości
            czlowieka nie jest sterowana przez aktualne kulturowe wzorce, ale jest
            sterowana przez analityczny umysł czlowieka. Nie po to ewolucja wyposazyla
            czlowieka w rozum i postawila go najwyzej tej piramidy istot zywych, żeby
            czlowiek mial sie uwstecznić korzystajac przewrotnie z tych mozliwosci
            otrzymanych w darze od natury.


            > Ponadto przykro mi, że muszę o tym przypominać, ale relatywizm JEST
            > także częścią naszej cywilizacji dzisiaj.


            To, że jest czescia cywilizacji nie oznacza, że jest wlasciwą drogą.


            > Na szczęście dziś nie ma jednej
            > jedynej właściwej ideologii, której podelagać muszą wszyscy. Dzisiaj każdy i
            > każda mogą żyć tak, jak im się podoba. Mogą mieć swoje poglądy i patrzeć na
            > wszystko ze swojej perspektywy.


            Oczywiście, że mogą żyć tak, jak im się podoba. Ja mogę nawet chodzić i zabijać
            ludzi. Czlowiek ma wolną wolę - rzecz w tym, jak nią pokieruje.


            > Nie ma jednej uniwersalnej prawdy. I to raczej
            > nie relatywizm a libertynizm. Moralne jest to, co nie powoduje czyjejś
            fizyczne
            > j
            > krzywdy. Dobro i zło to nie przeciwności, tylko punkty na wielowymiarowej
            skali


            Jeżeli mowisz, że to libertynizm, ograniczasz swoj punkt widzenia do spraw
            seksualności. Mówiąc o tym, co moralne, sam stwarzasz swoją definicję tego
            pojęcia: - to, co nie powoduje krzywdy innych. Ale jak zmierzyć, czy coś
            powoduje/już nie powoduje/już powoduje/jeszcze nie powoduje krzywdy innych? A
            więc dalej rozbudowujesz swoją definicję. Zyjesz więc w pewnym systemie
            przekonań.


            > Dobro i zło to nie przeciwności, tylko punkty na wielowymiarowej skali


            Ale chyba zgodzisz się ze mną, że istnieją pewne ''punkty graniczne" -
            sytuacje, które zawsze są złe. Sytuacje zawsze ''dobre''. Zaprzeczajac temu
            wchodzi sie w solipsyzm.


            Zbierając to wszystko do kupy stwierdzam, że konsekwentny relatywista żył
            będzie w świecie sprzeczności. Bo konsekwentny ''z definicji'' relatywista
            usprawiedliwi morderstwa, kradzieże, gwałty, usprawiedliwi nawet holocaust.
      • mandaryna65 Re: Rzeczywistość zostanie rzeczywistością 28.05.06, 18:24
        Gość portalu: kosmodik napisał(a):



        > uczuciach. Kiedy ty kochasz swoją dziewczynę, pragniesz wykrzyczeć jak bardz
        > jesteś szczęśliwy -

        to znaczy, że na paradach geje chcą po prostu wykrzyczeć swoje szczęście?




        > glownym nurcie naukowym, gdy coraz wieksza popularnosc zdobywaly teorie
        > 'genderowe', tzn o kulturowym a nie biologicznym warunkowaniu rol plciowych i
        > seksualnych.

        pogubiłam się.. .tzn. nikt nie "rodzi się" homoseksualistą?



        > Partner osoby zmarlej, musi placic takie podatki od spadku, jak osoba
        > calkiem obca. To jest gleboko niesprawiedliwe.

        ulgi m.in. podatkowe dla rodziny istnieją dlatego, że rodzina jest podstawą
        społeczeństwa. Rodzina wnosi konkretną wartość dodaną w postaci nowego
        pokolenia, które np. pracuje na emerytury dla seniorów, w tym starych gejów i
        lesbijki. A co społeczeństwo ma ztego, że dwóch gości ciupcia się choćby przez
        50lat? Dlaczego ja mam jeszcze do tego dokładać???
        • nancyboy Re: Rzeczywistość zostanie rzeczywistością 28.05.06, 19:53
          > to znaczy, że na paradach geje chcą po prostu wykrzyczeć swoje szczęście?
          Widziałaś jakąś paradę gejów?

          > A co społeczeństwo ma ztego, że dwóch gości ciupcia się choćby przez 50lat?
          A co społeczeństwo ma z "ciupciania się" małżeństwa bezdzietnego? A co
          społeczeństwo ma z "ciupciania się" rodziców przestępcy?

          > Dlaczego ja mam jeszcze do tego dokładać???
          A co masz dokładać?
        • Gość: kosmodik W odpowiedzi na: Szczęście/rodzenie się/ciupcianie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.06, 20:05
          proszę czytać uważnie. gejom odmawia się prawa do mowienia o tym, ze kochaja,
          dlatego ze kochaja kogos tej samej plci.

          co do rodzenia sie gejem. mowilem o rolach! instynkty sa wrodzone, jak np.
          pozadanie. co sie zmienia, to normy jakie spoleczenstwo wyznacza. obecnie mamy
          obowiazkowy heteroseksualizm. a chodzi o to, aby kazdy mogl bez obaw miec taka
          tozsamosc jaka ma, aby spoleczenstwo nie pragnelo z calej sily wkraczac w swiat
          jego uczuc i ustawiac po swojemu. Wdlug modelu,ktory ktos uznaje za 'Dobry'.

          To ze rodzina heteronormatywna jest podstawa spoleczenstwa i cos do niego wnosi
          to jest Twoje zdanie. Moim zdaniem podstawa spoleczenstwa i najwazniejszym
          podmiotem jest jednostka, i moim zdaniem kazda jednostka jest wartoscia sama w
          sobie. I wnosi 'cos' do spoleczenstwa samym swoim istnieniem. Co do rodzin,
          zwracam uwage na istnienie rodzin homoseksualnych. Czy wedlug ciebei rodzina
          roznoplciowa, ktora nie ma dzieci, takze nie powinna podlegac preferencyjnym
          prawom dziedziczenia po osobie zmarlej? Zwracam takze Twoja uwage, ze osoby
          homoseksualne (czy tez o nieheteronormatywnej tozsamosci plciowej) takze placa
          podatki, utrzymuja to panstwo w rownym stopniu co inne osoby, i same poprzez to
          oplacaja swoje emerytury. Jako osoby majace takie same obowiazki jak inni
          obywatele, powinni miec takie same prawa. Kropka. Zupelnie nie rozumiem w jaki
          sposob dokladalabys do tego, ze osoba najblizsza dziedziczy po swoim
          partnerze?????????????

          Uwaga o ciupcianiu to jakas bzdura. W gre wchodza uczucia, seks to jeden z
          elementow zwiazku. Osoby hommoseksualne pragna zwierac zwiazki z osobami tej
          samej plci, one daja im satysfakcje na poziomie emocjonalnym, i tak: takze
          fizycznym. Nie mowie ze nie ma osob, ktore glownie koncentruja sie na seksie -
          ale podobnie sa takie osoby wsrod osob heteroseksualnych.
          • Gość: omnipotentny Re: W odpowiedzi IP: *.cn.com.pl / *.cn.com.pl 28.05.06, 21:41
            > chodzi o to, aby kazdy mogl bez obaw miec taka
            > tozsamosc jaka ma, aby spoleczenstwo nie pragnelo z calej sily wkraczac w
            swiat
            > jego uczuc i ustawiac po swojemu. Wdlug modelu,ktory ktos uznaje za 'Dobry'.


            Nie o to chodzi, że ''ktoś'' uznaje taki model za dobry, ale sam logiczny świat
            narzuca pewne logiczne konsekwencje w pojmowaniu tego, co jest ''dobre'' czy
            naturalne. Gej niech pozostanie gejem, ale jego seks z drugim gejem nigdy nie
            będzie czymś ''naturalnym'' bez względu na to, czy on sam, czy ja, ty, czy
            nawet wszyscy ludzie na ziemi stwierdzą, że jest to naturalne. jest to coś w
            rodzaju ''niedającej się znieść tezy''.


            • mandaryna65 wynika z tego jedno.... 28.05.06, 22:47
              często się powtarza, że homoseksualizm to nie pogląd i dlatego nie można się nim
              "zarazić". A z dyskusji chociażby na tym forum wynika coś zupełnie przeciwnego.
              Za stosunkiem do homoseksualizmu kryją się przynajmniej dwie, zupełnie
              przeciwstawne wizje człowieka. To tylko pretekst do fundamentalnej dyskusji na
              temat pojmowania człowieczeństwa i funkcjonowania społeczeństwa. Od tego która
              wizja zwycięży będzie zależeć kształt życia przyszłych pokoleń.
              • Gość: kosmodik Boże, widzisz i nie grzmisz!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 00:28

                > często się powtarza, że homoseksualizm to nie pogląd i dlatego nie można się ni
                > m
                > "zarazić". A z dyskusji chociażby na tym forum wynika coś zupełnie przeciwnego

                Sory ale to sa znow bzdury jakies. Miszanie pojec. Czy homoseksualny erotyzm
                jestt tak atrakcyjny, ze jesli homoseksualisci przestana sie bac ujawniac, to
                stanie sie tak popularny ze wszyscy stana sie homo? To jakies brednie! Chodzi o
                to, aby kazdy mial prawo do wlasnej tozsamosci, i nie potepiano ludzi z tego
                powodu kim sa, aby wreszcie uznano prawo kazdego do ekspresji wlasnej osobowosci .
                W teorii plci genderowej chodzi o zulenie cos innego, ale to sie nie nadaje jak
                widac do podstawowej dyskusji w internecie tylko do uniwersytetu.


                > Za stosunkiem do homoseksualizmu kryją się przynajmniej dwie, zupełnie
                > przeciwstawne wizje człowieka. To tylko pretekst do fundamentalnej dyskusji na
                > temat pojmowania człowieczeństwa i funkcjonowania społeczeństwa. Od tego która
                > wizja zwycięży będzie zależeć kształt życia przyszłych pokoleń.

                Znowu miesznaie pojec. Stosunek do czlowieka i swiata a stosunek do
                homoseksualizmu to znowu dwie kompletnie rozne sprawy. No przykro mi znowu o tym
                przypominac, ale kazdy ma prawo miec taki swiatpoglad jaki ma. Stosunek do
                homoseksualizmu, jest z kolei miara tolerancji. Mozna sobie uwazac ze np.
                zwiazzki prtnerskie czy malzenstwa nie sa dobrym rozwiazaniem ztego czy innego
                powodu, ale nie mozna potepiac ludzi z tego powodu ze osmielaja sie kocchac!
                Kochac, o zgrozo, kogos tej samej plci! Tak, z pewnoscia dwoch kochajacych sie
                facetow zniszczy ta cywilizacje.
                Co do swiatopogladu, to i wszyscy ludzie, zarowno homo jak i hetero roznia si
                emiedzy soba. Nie ma zadnego jednej homo-wizji swiata, dzieki Bogu. Ja mowie
                jakie ja mam poglady,a le jest przeciez 500.000 gejow w polsce ktorzy sie ze mna
                nie zgodza. Malowana przez Ciebie wojna-cywilizacji to jakas spiskowa wizja
                dziejow swiata. Od zawsze wizj ei poglady sie scieraly, jedne czy drugie
                zdobywaly wieksze uuznanie i ksztaltowaly swiat. Na dobre czy zle? Inaczej.
          • walluk Równe prawa dla gejów-a niby dlaczego?? 28.05.06, 23:14
            Po lekturze tego watku stwierdzam że faktycznie trzeba się zastanowć czy są
            powody, dla których homoseksualne związki powinny mieć równe prawa.
            Zacznijmy od wzgledów podatkowych- daje się ulgi małzeństwom bo tworza rodzinę-
            ponoszą koszty wychowywania dzieci (pieluchy, szkoła, utrzymanie itp.). To
            niedotyczy homoseksualistów wiec niech płacą normalnie.
            Dziedziczenie - skoro związek dwóch osób tej samej płci nie jest równoważny
            związkowi kobiety i mężczyzna to nie może być takiego samego prawa do
            dziedziczenia bo wtedy mogły by na tym samym poziomie dziedziczyć np. całkiem
            obce osoby,które spadkodawca bardzo kochał.
            • Gość: kosmodik Równe prawa dla gejów-a niby dlaczego nie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 00:12
              ciesze sie niezmiernie iz uznales ze nalezy sie nad tym zastanowic.

              Tylko nadal nie uzasadniles na jakiej podstawie twiedzisz ze zwiazzek osob tej
              samej plci nie jest rownowazny zwiazkowi kobiety i mezczyzny. dlaczego nie jest?

              a co z rodzinami nie majacymi dzieci i nie ponoszacymi w zwiazku z tym kosztow
              ich edukacji etc.?
              a co z rodzinami homoseksualnymi wychowujacymi dzieci?? nie jest ich wcale tak
              malo, w Polsce sa to osoby wychowujace wspolnie dzieci jednego z partnerow. a
              jesli te osoby wspolnnie ponosza ciezar wychowania nowego obywatela, nalezy im
              sie chyba to same prawo???

            • sloggi ? 29.05.06, 00:25
              A jakie masz zdanie na temat murzynów w Polsce?
            • nancyboy Re: Równe prawa dla gejów-a niby dlaczego?? 29.05.06, 09:33
              Dla uściślenia - nie zależy mi na ulgach podatkowych dla par jednopłciowych. Ale
              Twoja argumentacja jest trochę chybiona. Piszesz, że rodzice ponoszą koszty
              wychowywania dzieci. Ale zapominasz, że na starość to dzieci będa pomagać
              rodzicom, więc generalnie koszty się zwrócą.
              • walluk Re: Równe prawa dla gejów-a niby dlaczego?? 30.05.06, 09:37
                A jak nie będą pomagać i wyślą dziadka za jego rentę do domu opieki społecznej?
                Jest obowiązek utrzymywania dzieci a nie ma obowiazku utrzymywania rodziców.
                • nancyboy Re: Równe prawa dla gejów-a niby dlaczego?? 30.05.06, 09:44
                  > A jak nie będą pomagać i wyślą dziadka za jego rentę do domu opieki społecznej?
                  No to znaczy, że rodzice nie spisali się najlepiej.

                  > Jest obowiązek utrzymywania dzieci a nie ma obowiazku utrzymywania rodziców.
                  Też jest. Opieka społeczna pomaga emerytom, ale najpierw chce poznać między
                  innymi ile zarabiają dzieci.
                  • walluk Re: Równe prawa dla gejów-a niby dlaczego?? 30.05.06, 22:00
                    Nie chce już ciągnąć tej i tak nie mającej sensu poddyskusji. Dla mnie sprawa
                    jest jasna - ustawodawca chcąc odciążyc "finansowo podstawową komórkę
                    społeczną" jaką jest rodzina postanowił wprowadzić ulgi podatkowe. A ponieważ
                    para homoseksualna nie jest rodziną nie ma prawa do ulgi.
                    Chyba w sytuacji kiedy każdy myśli o swojej karierze- warto jest ludzią którzy
                    chcą tworzyć przyszłe pokolenie pewne ulgi w podatkach? A pary homoseksualne
                    nie są przyszłością i chyba to jest jasne i zrozumiałe.
                    • nancyboy Re: Równe prawa dla gejów-a niby dlaczego?? 31.05.06, 09:29
                      Już mówiłem - jestem za prawem do rejestracji związków a nie za ulgami.
                      Jednak Twoje tłumaczenie ma słabe strony - dlaczego ulgi przysługują też
                      bezdzietnym parom heteroseksualnym? Czy nie powinni po "okresie rozpłodowym"
                      zwracać tych pieniędzy?
    • Gość: nan Re: Homoseksualisci - moda czy rzeczywistość?? IP: *.chello.pl 28.05.06, 15:54
      moim zdaniem i jedno i drugie.
    • raveness1 Re: Homoseksualisci - moda czy rzeczywistość?? 28.05.06, 15:59
      To po co nazywasz to problemem? Sam wystawiasz etykietke, a potem mowisz "tego
      nie znosze". Jesli uwazasz, ze to normalna sprawa, to po co wzbudzac
      kontrowersje tam gdzie jej nie ma?
      • szczawka hehehehehe 29.05.06, 01:10
        nie ma mnie w kraju 2 tygodnie na na forum caly czas nowe watki o
        homoseksualizmie.heheheheh,zapewne dla stalych uzytkownikow spoleczenstwa to
        zadna nowosc i nie robi to wrazenia.pozdrawiam
    • Gość: Dr Re: Homoseksualisci - moda czy rzeczywistość?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 01:56
      HOMOFOBIA - ===Geneza terminu===
      Pseudonaukowe brzmienie terminu nie jest przypadkiem. Już w ZSRR - '''kiedy
      brakło argumentów naukowaych - tworzono pseudonaukowe jednostki chorobowe''',
      aby zwalczać niezależne i zdrowe prądy myślowe. Mianowicie przeciwnikom ustoju
      komunistycznego zarzucano chorobę, którą nazwano '''paranoją
      kontrrewolucujną'''. Problem w tym, że ta jednostka chorobowa występowała tylko
      na terenie ZSRR, a jej objawem był krytyczny stosunek do panującego ustroju.
      Oczywiście była to choroba psychiczna, więc uznanie za chorego danego
      opozycjonistę mogło się skończyć zamknięciem go w szpiatlu psychiatrycznym.
      Pomysł choroby psychicznej dla inaczej myślących i czujących niż homoselsualiści
      stanowi więc proste ,,odgrzanie" tamtej manipulacji, bo termin ,,fobia" ma
      ściśle psychiatyczne pochodzenie. Niektórzy próbują dodawać naukowości temu
      terminowi argmentując, że znajduje się on ,, nawet" w słowniku Kopalińskiego,
      zapominając że zadaniem twórców słowników jest wychwytywanie wszelkich nowych
      tworów językowych i zależnie od ich stopnia rozpowszechnienia, zestawianie ich w
      porządku alfabetycznym. Stąd np. można spotkać słownik gwary więziennej lub
      młodzieżowej, nie ma natomiast np. encyklopedii wiezięnnych.
      Podsumowując: termin homofobia to socjoteczniczna manipulacja o rodowodzie
      totaliatrnym.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja