Dodaj do ulubionych

Kościół nie zgodzi się na prezerwatywy

07.06.06, 08:01
W sprawach antykoncepcji i rozwodów jako katolik popieram protestantów.
Prawda jest po ich stronie.
Obserwuj wątek
    • lekarzzewsi Antychryst niepotrzebny - Kościół sam się zniszczy 07.06.06, 09:21
      Bezsensownym forsowaniem takiej polityki Kościół zraża do siebie nawet swych
      wiernych zwolenników (np. takich jak ja). Bardzo bym chciał, żeby Kościół zajął
      się sprawami wiary, a nie seksem. Zdaje się jednak, że to wyrokowanie w sprawie
      seksu najbardziej dostojników kościelnych podnieca :( Ulubione pytanie na
      spowiedzi do wsztstkich nastoletnich chłopców to "czy", "jak", "kiedy", "jak
      często", "z kim" się onanizujesz...
      • Gość: Kubeck Re: Antychryst niepotrzebny - Kościół sam się zni IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.06.06, 10:38
        Wierny zwolenniku, zastanow sie, kto "nagania" tego typu zastepcze tematy.
        Media potrzebuja emocji, sensacji (widzisz, co sie dzieje na tym forum). Wbrew
        twojej wypowiedzi, wiara od zawsze byla zwiazana z moralnoscia (trudno
        zaprzeczyc ze zycie seksualne nie jest jej czescia). A... i nigdy nie spotkalem
        sie jako nastoletni chlopiec z tego typu pytaniami na spowiedzi. Masz jakies
        dziwne doswiadczenia w tym wzgledzie.
        • Gość: natasza Re: Antychryst niepotrzebny - Kościół sam się zni IP: 62.233.156.* 07.06.06, 11:16
          Dokładnie. Jesli komus nie pasuja wytyczne kosciola katolickiego to nie musi
          wcale do tego koscioła należec. Po co sie meczyc. Ja uwazam zewszystko ma swoj
          sens. Prezerwatywy nie chronia przed AIDS co dawno juz stwierdzono. A jak mąz
          jest nosicielem HIV i kocha swoja zonę (i odwrotnie) to nie bedzie ryzykował
          wspólzyciem przeniesienia choroby na współmałzonka.
          Zakładam ze to jest normalne kochajace sie małżenstwo, a nie takie które ma
          ślub koscielny bo tak wypada i wogóle wytyczne koscioła odnosnie jednosci i
          miłosci małzenskiej go nie obchodza.
          • anvill Re: Antychryst niepotrzebny - Kościół sam się zni 07.06.06, 11:37
            Nataszo czy ty rzeczywiście kierujesz się wytycznymi ślepego w sprawie kolorów.
            KK nie ma pojęcia o codziennych problemach z jakimi borykają się pary w związku
            czy w małżeństwie. Normalne małżeństwo to takie które się kocha a nie taki
            które ma czy nie ma ślubu kościelnego czy takie które we wszystkich sprawach
            kieruje się nauką kościoła - bo wtedy to mamy właśnie do czynienia z karykaturą
            małżeństwa.
            • Gość: Natasza Re: Antychryst niepotrzebny - Kościół sam się zni IP: 62.233.156.* 07.06.06, 13:22
              Masz rację, normalne małżeństwo to takie ktore sie kocha bez względu na to czy
              ma ślub kościelny czy cywilny, czy tez jest zupełnie innego wyznania. Mi chodzi
              tylko o to ze jeśli ktos deklaruje przynależnosc do danego koscioła to nie
              powinien kwestionowac ustalen tejze instytucji. Bo nikt nikogo nie zmusza na
              siłe do bycia katolikiem. Żyjemy w kraju w którym kazdy ma wolny wybór.

              Dla mnie osobiscie ślub kościelny to nie tylko tradycja i moda ale kwestia
              ogromnego wsparcia duchowego. To nam naprawde pomaga w codziennym życiu. A jak
              sie głębiej zastanowic to wytyczne koscioła w wielu kwestiach wcale nie sa
              takie bezsensowne jak sie większosci osób nastawionych "anty" wydaje.
              Nie jestem jakąś nawiedzoną katoliczką ale wytyczne kościoła wg mnie bardzo
              pomagaja życ w komforcie psyhicznym.
                • Gość: natasza Re: Antychryst niepotrzebny - Kościół sam się zni IP: 62.233.156.* 07.06.06, 15:12
                  kosciól nie kaze zarazac partnera, wrecz przeciwnie nakazuje go kochac i
                  szanowac co oznacza tez chronic. Jakbym miala HIV to nie ryzykowałabym seksu
                  nawet z gumka bo to nie daje gwarancji ze sie nie zarazisz. Pory w lateksie
                  mają większą średnice niz wirusy. Chyba ze ktos stosuje silikonowe gumki.

                  A jesli chodzi o potrzeby cielesne, masz racje kazdy ma potrzeby ale zycie i
                  zdrowie współmałzonka jest wazniejsze od moich potrzeb
                  • swoboda_t Re: Antychryst niepotrzebny - Kościół sam się zni 07.06.06, 15:54
                    HIV jest przez wiele lat bezobjawowy. Można zarażać małożonka i ewentualnych
                    partnerów nic o tym nei wiedząc. A z racji podejść KK w gumie to byłby grzech,
                    więc miliony takich delikwentów w środku Afryki bogobojnie roznoszą śmiertelną
                    chorobę. O ile ogólny stosunek KK do seksu (czasem mam wrażenie że jest on
                    jnajistotniejszum elementem wiary katolickiej) jestem w stanie zrozumieć mimo,
                    że się znim nei zgadzam, o tyle podejście do stosowania prezerwatyw uważam za
                    skandaliczne i wyjątkowo niemoralne.
                  • Gość: no name Re: Antychryst niepotrzebny - Kościół sam się zni IP: *.4web.pl 07.06.06, 20:20

                    > kosciól nie kaze zarazac partnera, wrecz przeciwnie nakazuje go kochac i
                    > szanowac co oznacza tez chronic. Jakbym miala HIV to nie ryzykowałabym seksu
                    > nawet z gumka bo to nie daje gwarancji ze sie nie zarazisz. Pory w lateksie
                    > mają większą średnice niz wirusy. Chyba ze ktos stosuje silikonowe gumki.


                    Rozumiem, ze tak samo myslą wszyscy ludzie? Otóż nie, nie myślą tak. Rezultat
                    jest taki, ze kochają sie bez prezerwatyw, a wystarczyłoby, zeby rozdawały je
                    misje , za darmo - chętnie oddałabym na to ten mój jeden procent podadtku. A
                    dlaczego? Ano dlatego, ze jak kochasz się bez tej prezerwatywy to nie tylko
                    zarazasz zonę czy kobietę, ale zabijasz jednoczesnie dzieko, które sie jeszcze
                    nie urodziło. A zabijasz, bo leki dla kobiet z HIV w ciązy są droższe niz te
                    koiety zarobia przez 10 lat swojej pracy.
              • Gość: micha Re: Antychryst niepotrzebny - Kościół sam się zni IP: *.net85-168-106.noos.fr 08.06.06, 12:19
                no tak, przede wszystkim to kto ci powiedzial ze prezerwatywa nie chroni przed aids,
                za takie stwierdzenie powinna grozic kara wiezienia,
                jak mi wiadomo to jest to jedyny skuteczny srodek ochrony,
                a jesli KK tak ci pomaga w komforcie psychicznym to piekna z ciebie katoliczka, duzo w tobie wiary i
                metafizyki,
                mnie tam pomaga psychoterapeuta, a pijaczkowi z ulicy butelka belta,
                kazdy orze jak moze
                zakaz uzywania prezerwatyw = wyrok smierci
            • zebledeble Re: Antychryst niepotrzebny - Kościół sam się zni 07.06.06, 18:21
              Przepraszam za wtracenie sie, ale Kosciol reprezentuje Chrystusa i Jego nauki.
              Poprzez stwierdzenie "wytycznymi slepego w sprawie kolorow" podwazasz zatem
              Jego nauki. Mysle, ze nalezaloby wyjsc z zalozenia - czy wierzysz, ze Jezus
              mowil prawde (bez znaczenia czy wierzysz, ze jest Bogiem.) Tylko jesli nie
              wierzysz, Twoja wypowiedz ma wage. Ale ta waznosc jest wartosciowa jedynie dla
              ateistow. Jesli zas wierzysz, to pomysl, kto bedzie decydowac po smierci, bo
              wowczas juz nie bedzie filozofowania, a zyczylbym nam wszystkim, zeby nie bylo
              rowniez "placzu i zgrzytania zebow."

              -------
              Aksjomat: Umrzemy wszyscy. W co za tym wierzymy - bo wiedziec nie mozemy...
          • natku Re: Antychryst niepotrzebny - Kościół sam się zni 07.06.06, 12:16
            Czy ty w ogole wiesz co mowisz? Tu przeciez mowa glownie o Afryce! Czy
            kiedykolwiek interesowales sie struktura spoleczna w krajach afrykanskich?
            Kobieta nie ma absolutnie nic do powiedzenia. Nawet w RPA mezczyzni odmawiaja
            posluszenstwa jezeli na drogowce policjantem jest kobieta. To sprawa meskiego
            honoru. Rowniez uzywanie prezerwatyw przez mezczyzn jest uwazane jako "sissy",
            czyli niemeskie, tylko dla mieczakow. W przecietnym malzenstwie kobietom nawet
            nie przyszloby do glowy ze moga mowic mezczyznie co ma robic w sprawach seksu.
            W taki sposob wiele kobiet jest zarazanych przez swoich mezow, szczegolnie
            jezeli mieszkaja na wsi, a ich mezowie regularnie spedzaja czas w miescie
            (gdzie zwykle spia z innymi kobietami oraz prostytutkami). Przykladanie
            europejskich realiow do zycia afrykanskiego (a przeciez caly spor o
            prezerwatywy na swiecie dotyczy glownie Afryki)jest bezduszne i pelne zlej
            woli. Naszym wyznacznikiem nie moze byc mikroswiat w ktorym zyjemy. Tak wiec
            nie bredzmy o " normalnym kochajacych sie malzenstwie", jezeli sprawa
            prezerwatyw oznacza dla innych zycie lub smierc.
          • Gość: Marcin Re: Antychryst niepotrzebny - Kościół sam się zni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.06, 12:37
            Gość portalu: natasza napisał(a):

            > Dokładnie. Jesli komus nie pasuja wytyczne kosciola katolickiego to nie musi
            > wcale do tego koscioła należec. Po co sie meczyc. Ja uwazam zewszystko ma swoj
            > sens. Prezerwatywy nie chronia przed AIDS co dawno juz stwierdzono

            w tek kwestii chyba sie mylisz, wlasnie prezerwatywy chronia przed hiv, inaczej
            takie info nie pojawialoby sie na stronie krajowego entrum ds aids oraz innych
            podobnych na calym swiecie - za tym stoja przeciez naukowcy, a ja im bardziej
            wierze niz KK.
            propagande o nieskutecznosci prezerwatyw przypisuje srodowiskom zwiazanym z
            Kosciolem - tak sadze, acz nigdy sie gleboko nad tym nie zastanawialem.
            Pamietam tez jakis art. w naszym dzienniku, w ktorym dziennikarz krytykowal
            kampanie spoleczna krajowego centrum ds aids, ze niby propaguja stosowanie
            prezerwatyw, zamiast dawac jasny przekaz: "nie cudzoloz".
            smieszne, a jakze nieskuteczne.
            mysle, ze trzeba jakos odtabuizowac kwestie seksu i uswiadamiac poprzez edukacje
            seksualna juz w szkolach, by nie bylo niechcianych ciaz lub kolejnych zakazen
            wirusem hiv (nie mowiac o straszeniu, ze masturbacja jest zla).
          • lesew Re: Antychryst niepotrzebny - Kościół sam się zni 07.06.06, 23:22
            "Nataszo", co to znaczy: "już dawno stwierdzono" (że prezerwatywy nie chronią
            przed AIDS)? Kto stwierdził???, Kiedy?, Gdzie?, Na jakiej podstawie? - Wybacz,
            ale argumentacja w stylu: Wszyscy wiedzą że..., Już dawno stwierdzono..., i tym
            podobne, to "znak firmowy" "bredzących w nalignie"!
      • piwi77 Re: A kto ich słucha ? 07.06.06, 09:46
        Gość portalu: konikoni napisał(a):

        > niech ktos pokaze jakies merytoryczne argumenty przeciw antykoncepcji (a
        > dokładniej prezerwatywa).
        > Jakis głupek w Watykanie mieniacy sie "ojcem swietym" powiedział ze to be i
        > staje sie to prawda objawiona - to jest naprawde idiotyczne

        Argumenty (koscielne) przeciwko, sa proste. Nie da sie bez nich zyc, wiec kazdy
        ma nieczyste sumienie i jest bardziej podatny na koscielny kaganiec. Ot i tyle.
      • rudy013 Re: A kto ich słucha ? 07.06.06, 11:27
        Po pierwsze, prezerwatywa nie chroni przed AIDS - według badań po roku
        współżycia z osobą zarażoną średnio 25% partnerów się zarazi. Po dwóch latach
        już połowa.

        Po drugie, używanie prezerwatyw daje fałszywe poczucie zabezpieczenia, co w
        połączeniu ze swobodą doboru partnerów powoduje wzrost zachorowań na AIDS.

        Z tych dwóch powodów Kościół ma 100% racji, jeśli nie chce promować prezerwatyw
        jako "mniejszego zła", a koncentruje się na promowaniu innego modelu zachowań. W
        krajach biednej Afryki organizacje walki z AIDS też się na tym koncentrują,
        prezerwatywy rozdając OPRÓCZ tego. A w krajach bogatej Europy znacznie większy
        procent zachorowań na AIDS mają "postępowe" kraje Europy Zachodniej od
        "zacofanej" Polski.
        • r306 Hmmm 07.06.06, 11:48
          Ale co ma to wspolnego z "zakazem" uzywania prezerwatyw wsrod malzonkow?

          Czy ciezszym grzechem jest bzykniecie sie na boku z uzyciem prezerwatywy
          anizeli bez???

          Dyskusja nie toczy sie na poziomie "czy propagowanie prezerwatyw jest dobre",
          ale na poziomie zakazu ich uzywania - WSZEDZIE I W KAZDEJ SYTUACJI. Wladze KK
          wpedzaja sie w ten sposob w slepy zaulek sprzecznosci logicznych i
          schizofrenii, a to podwaza autorytet i powage KK.
          • rudy013 Re: Hmmm 07.06.06, 14:18
            > Ale co ma to wspolnego z "zakazem" uzywania prezerwatyw wsrod malzonkow?
            >
            > Czy ciezszym grzechem jest bzykniecie sie na boku z uzyciem prezerwatywy
            > anizeli bez???

            Sądzę, że Kościół tego nie stopniuje. Bzyknięcie na boku jest grzechem.
            Prezerwatywa wg. KK to środek, który służy - albo skłania - nie do planowania
            rodziny, tylko do zapobiegania ciąży (antykoncepcji). Jeśli dobrze rozumiem, to
            jest coś w rodzaju grzechu głupoty - wyrabianie sposobu myślenia typu
            zastosuj/zapomnij, który w sumie może prowadzić tak samo do skoków w bok jak i
            do sprowadzania całego seksu wyłącznie do przyjemności. Jasne, czym innym jest
            sytuacja, kiedy stosuje to małżeństwo i wcale w ten sposób nie zaczyna myśleć,
            ale Kościół generalnie nie popiera wodzenia siebie na pokuszenie, tak samo jak
            nie popiera chodzenia po torach kolejowych albo jazdy po polskich drogach z
            prędkością 200km/h.
            Druga rzecz, że Kościół traktuje całość mechanizmu działania płci u mężczyzn i
            kobiet jako jakąśtam wartość i blokowanie go uważa za złe. Co innego wykorzystanie.
            • r306 Re: Hmmm 07.06.06, 14:54
              Z calym szacunkiem - ale to jest wlasnie gonienie w pietke. A wynika ona z
              zalozenia sobie pewnego celu i dostosowywania do niego srodkow "restrykcji".
              Prezerwatywa jako taka liczy sobie juz ladnych kilka stoleci. To nie przez nia
              doszlo do rewolucji seksualnej lat 60tych. Takie 'rewolucje' na przestrzeni
              wiekow zdarzaja sie niemal cyklicznie. To jest nieustanne powtarzanie tego
              samego "bledu" - takie swoiste pojmowanie wolnosci. Mieszaie do tego srodkow
              antykoncepcyjnych ma sie nijak. To, jaka przywiazujesz wage do wlasnej
              wartosci, czy dajesz d... tak jak jesz sniadanie, nie ma zwiazku z
              prezerwatywami.
              Ma to swietne odzwierciedlenie WLASNIE w Afryce. Tam gdzie postawiono na
              wychowanie ludzi, nauczenie ich poszanowania dla siebie osiagnieto najlepsze
              wyniki. Tam gdzie sie tego nie robi, czy z prezerwatywa czy bez seks jest
              jak "przynalezne mezczysnie prawo". Prezerwatywy maja tam jedynie dac choc
              odrobie szansy na przezycie. I tylko tyle.
              Pojmowanie tego w kategoriach sporu - ze jak dajemy prezerwatywy, to
              jednoczesnie nie mowimy nic o zagrozeniach, powsciagliwosci seksualnej i
              szacunku do drugiego czlowieka jest glupim i krotkowzrocznym prowadzeniem
              wojenki swiatopogladowej. Czy WHO walczy z misjonarzami? Czy w swych programach
              propagujacych uzywanie prezerwatyw nie mowi o zagrozeniach i z czego one
              wynikaja? Namawia do kopulacji??? Nie. Zwyczajnie siega po srodek, ktory jest w
              takiej a nie innej spolecznej sytuacji danego jakims ratunkiem. Tu nie ma mowy
              o wyborze "mniejszego zla". Tu jest raczej blagalne "robmy cokolwiek, bo
              rozgrywa sie na naszych oczach tragesia tysiecy ludzi".
              Niestety, KK nie zapewni w calej Afryce cudu nawrocenia sie milionow. Czy te
              miliony mamy pozostawic same sobie?
              • rudy013 Re: Hmmm 07.06.06, 15:26
                r306 napisał:
                > Prezerwatywa jako taka liczy sobie juz ladnych kilka stoleci. To nie przez nia
                > doszlo do rewolucji seksualnej lat 60tych.

                Nie, do tej rewolucji doszło dzięki pigułce - czyli pierwszemu środkowi typu
                zażyj-zapomnij, o którym a) nie musieli pamiętać faceci b)nie zmniejszał facetom
                doznań. Dziś facetów trochę się wyleczyło z egoizmu, a prezerwatywy są lepsze,
                poza tym wciąż są jedyną metodą, która w jakimtam stopniu chroni przed chorobami
                wenerycznymi. Dziś, gdy wszyscy wiedzą o AIDS, pigułka nie spowodowałaby już
                takiej rewolucji, prezerwatywa owszem.

                > Takie 'rewolucje' na przestrzeni
                > wiekow zdarzaja sie niemal cyklicznie. To jest nieustanne powtarzanie tego
                > samego "bledu" - takie swoiste pojmowanie wolnosci. Mieszaie do tego srodkow
                > antykoncepcyjnych ma sie nijak. To, jaka przywiazujesz wage do wlasnej
                > wartosci, czy dajesz d... tak jak jesz sniadanie, nie ma zwiazku z
                > prezerwatywami.

                Jednak pewien związek jest - nawyk nie brania odpowiedzialności to coś, z czego
                trudno się wyleczyć. Obecność i stosowanie łatwo dostępnych i stosowalnych
                srodkół antykoncepcyjnych ma bardzo bezpośredni wpływ na styl zachowań - choćby
                dlatego, że gumki i pigułki nie rosną na drzewach, tylko są sprzedawane przez
                ludzi oczekujących zysku. To, że w Polsce i w demoludach zachorowania na AIDS
                były niskie nie wynika tylko z tego, że mało u nas przybyszów z Afryki, ale też
                z tego, że swoboda seksualna była niewielka, bo gumki były kiepskie, a pigułki
                trudno dostępne i niebezpieczne (starej generacji). Teraz to się zmienia,
                zmienia się też obyczajowość.

                > Ma to swietne odzwierciedlenie WLASNIE w Afryce. Tam gdzie postawiono na
                > wychowanie ludzi, nauczenie ich poszanowania dla siebie osiagnieto najlepsze
                > wyniki. Tam gdzie sie tego nie robi, czy z prezerwatywa czy bez seks jest
                > jak "przynalezne mezczysnie prawo". Prezerwatywy maja tam jedynie dac choc
                > odrobie szansy na przezycie. I tylko tyle.

                Ale Kościół nie ma na to specjalnego wpływu, bo i tak się go nie słuchają, gdy -
                jako podstawową sprawę - promuje inną obyczajowość.

                > Pojmowanie tego w kategoriach sporu - ze jak dajemy prezerwatywy, to
                > jednoczesnie nie mowimy nic o zagrozeniach, powsciagliwosci seksualnej i
                > szacunku do drugiego czlowieka jest glupim i krotkowzrocznym prowadzeniem
                > wojenki swiatopogladowej.

                Ej, ale nie przeskakuj. W Afryce Kościół wspólpracuje z WHO. Ale nie chce mówić,
                że prezerwatywy są dobre. Bo nie są. Co nie zmienia faktu, że jakoś chronią - i
                temu Kościół nie przeczy.

                > Czy WHO walczy z misjonarzami? Czy w swych
                > programach
                > propagujacych uzywanie prezerwatyw nie mowi o zagrozeniach i z czego one
                > wynikaja? Namawia do kopulacji??? Nie. Zwyczajnie siega po srodek, ktory
                > jest w
                > takiej a nie innej spolecznej sytuacji danego jakims ratunkiem. Tu nie ma mowy
                > o wyborze "mniejszego zla". Tu jest raczej blagalne "robmy cokolwiek, bo
                > rozgrywa sie na naszych oczach tragesia tysiecy ludzi".

                I efektu nie ma w tych krajach, gdzie nie pracuje się nad obyczajowością. A jest
                tam, gdzie się pracuje - z pomocą Kościoła.

                > Niestety, KK nie zapewni w calej Afryce cudu nawrocenia sie milionow. Czy te
                > miliony mamy pozostawic same sobie?

                Ależ zapewnia - z pomocą WHO. Tam, gdzie nie zapewnia, rozdawanie prezerwatyw
                nie pomaga. Przykładem są akcje w Ugandzie czy Zimbabwe, gdzie dopiero akcje
                uświadamiające, stawiające na pierwszym miejscu abstynencję, potem wierność i
                dopiero na końcu kondomy, dały wymierny efekt.
                Nie widzę zarzutu, jaki robisz Kościołowi. Jeśli ma pozostać jakimkolwiek
                autorytetem moralnym, nie może *promować* prezerwatyw. One nie zaczynają być
                dobre dlatego, że ktoś nie jest zdolny do wierności. Zresztą - jak się okazuje -
                zazwyczaj ten ktoś JEST zdolny, tyle, że wolałby wybrać łatwiejszą drogę.

                Weź pod uwagę też i to - za promowaniem bardziej rozwiązłego trybu życia stoją
                wielkie firmy i ogromne pieniądze - producenci pornografii, prezerwatyw i
                wszelkich innych środków antykoncepcyjnych. Za propagandą wierności jako sposobu
                życia stoi tylko Kościół i pewna liczba rozsądnych, współpracujących z nim
                ludzi. Jeśli nie byłoby tych drugich, a zostaliby tylko ci pierwsi, AIDS
                opanowałoby daleko więcej niż tylko Afrykę, a Afryka byłaby skazana na wymarcie
                - z zyskiem wielu kilodolarów. Nie wspomnę już o firmach farmaceutycznych, które
                kolejne kilodolary liczą sobie za leki przeciw AIDS.
                • r306 Re: Hmmm 07.06.06, 17:37
                  > Nie, do tej rewolucji doszło dzięki pigułce
                  Wooooooooooojjjjjjjjj - co za splycenie tematu.... :(
                  Nie. Rewolucja seksualna byla tylko czescia ogolnego ruchu spolecznego, ktorego
                  geneza wywodzi sie ze sprzeciwu wobec republikanskich rzadow i ich praw.
                  Podsycana zauroczeniem Wschodem, pewna fascynacja ZSRR i komunizmem - to
                  wszystko bylo wyimaginowanym zaprzeczeniem wartosci jakie mialo spoleczenstwo
                  drugowojenne. Nalozyly sie na to konflikty zbrojne w Wietnamie, boom
                  demograficzny po IIWS i nagly wzrost gospodarczy jaki odnotowaly kraje zniszone
                  II WS, ale z odbudowanym po niej niemal od podstaw nowoczesnym przemyslem. To
                  byl gigantyczny skok technologiczny i cywilizacyjny. Ludzie londowali na
                  Ksierzycu - mozliwosci czlowieka wydawaly sie nieograniczone. Wolnosc, wolnosc,
                  wolsnosc - no i sie ta wolnoscia towarzycho zachlysnelo. A jak wolnosc, to i
                  wolnosc obyczajowa. Tabletka byla jedynie produktem powstalym NA
                  ZAPOTRZEBOWANIE a nie czynnikiem je wywolujacym....

                  > Jednak pewien związek jest - nawyk nie brania odpowiedzialności to coś, z
                  > czego trudno się wyleczyć. Obecność i stosowanie łatwo dostępnych i
                  > stosowalnych srodkół antykoncepcyjnych ma bardzo bezpośredni wpływ na styl
                  > zachowań - choćby dlatego, że gumki i pigułki nie rosną na drzewach,
                  I to jest wlasnie kardynalny blad KK gdy nie nadaza za pewnymi zmianami. Jak
                  sobie nie radzimi, nie nadazamy ze zasymilowaniem pewnych zjawisk, to co
                  robimy? Ano mowimy, ze to zle, ze to diabelskie narzedzie, ze koncerny, ze zysk
                  sru tu tu tu. Nie raz tak juz bylo i za kazdym razem KK musial sie glupio
                  tlumaczyc "z bledow minionych epok"...
                  KK ma pewna ceche - jest instytucja duza i zmiany w nim zachodzace sa zmianami
                  powolnymi. Napisalem "ceche" bo ani nie jest to wada, ani zaleta - staje sie
                  ona zaleta aby hamowac rozgrzane glowy, staje sie wada, gdy zaczyna stawac w
                  poprzek rzeczywistosci....

                  > Ale Kościół nie ma na to specjalnego wpływu, bo i tak się go nie słuchają,
                  > gdy jako podstawową sprawę - promuje inną obyczajowość.
                  Przestan w koncu oskarzac ogranizacje zdrowia o krzewienie obyczajowej
                  rozwiazlosci!!! Jest wrecz odwrotnie! Wszedzie tam gdzie sa prowadzone
                  dzialania tych organizacji sa prowadzone szkolenia i ludzie sa uswiadamiani, ze
                  prezerwatywa jest jedynie pewnym srodkiem zaradczym, ale najskuteczniejsze sa
                  zupelnie inne metody.
                  To, ze wladze krajow, ktore nie przyjely programu takiego jak Uganda, dzialaja
                  tak a nie inaczej nie ma sie ni jak do dzialan organizacji ochrony zdrowia....

                  > Ej, ale nie przeskakuj. W Afryce Kościół wspólpracuje z WHO. Ale nie chce
                  > mówić, że prezerwatywy są dobre. Bo nie są. Co nie zmienia faktu, że jakoś
                  > chronią - i temu Kościół nie przeczy.
                  Sprzecznosc logiczna, jesli cos chroni, to znaczy ze jest zle?
                  Caly czas probujesz obarczyc wina prezerwatywy za rozwiazlosc zycia, co jest
                  bzdura. Tam sie rozwiazle zylo - zanim nastaly koncerny, WHO i prezerwatywy...
                  Mimo, ze akurat misje tam byly i wczesniej...
                  Poligamia nie jest wynalazkiem konernow sprzedawajacych prezerwatywy :/

                  > I efektu nie ma w tych krajach, gdzie nie pracuje się nad obyczajowością.
                  Ale to nie jest efekt programow profilaktyki z uzyciem prezerwatyw na mily
                  Bog!!!

                  > Nie widzę zarzutu, jaki robisz Kościołowi. Jeśli ma pozostać jakimkolwiek
                  > autorytetem moralnym, nie może *promować* prezerwatyw
                  Rownie dobrze, mozna mowic, ze bayerowska aspiryna powinna byc zwalczana przez
                  kosciol - ubieranie sie w cieple gacie wystarczy aby nie zachorowac na grype....
                  Prezerwatywa nie ma nic wspolnego z moralnoscia.... Co uznawal za niemoralne w
                  swej historii KK, a co jest juz anachronizmem dla nas mozna pisac opracowania...
                  Ta dyskusja nieco przypomina idiotyczna walke z sieciami P2P - to jest tylko
                  narzedzie do wymiany plikow, to jak jest uzyte - zalezy od czlowieka.
                  To samo z samochodami, alkoholem itd itd... Prezerwatywa to jedynie bezpieczny
                  dla zdrowia srodek antykoncepcji - czyli zapobiega zachodzeniu w ciaze, a przy
                  okazji (efekt uboczny jego struktury fizycznej) - zapobiega w duzym stopniu
                  przenoszeniu sie chorob wenerycznych i HIV. TO WSZYSTKO czym jest prezerwatywa.

                  Przepraszam - ale "naburmuszenie" na koncerny wycialem, bo jest bez sensu. Na
                  kazdy zarzut odpowiem dwudziestoma osiagnieciami konernow medycznych dzieki
                  ktorym przezylo kilka tysiecy ludzi.
                  A to ze nie rozdaja swych osiagniec za darmo na lewo i prawo? To czysta
                  ekonomia - dorazny dobry skutek doprowadzilby w koncu do zahamowania dalszych
                  badan... z braku pieniedzy.
                  • rudy013 Re: Hmmm 07.06.06, 18:27
                    r306 napisał:

                    > > Nie, do tej rewolucji doszło dzięki pigułce
                    > Wooooooooooojjjjjjjjj - co za splycenie tematu.... :(
                    > Nie. Rewolucja seksualna byla tylko czescia ogolnego ruchu spolecznego,
                    > ktorego
                    > geneza wywodzi sie ze sprzeciwu wobec republikanskich rzadow i ich praw.
                    > Podsycana zauroczeniem Wschodem, pewna fascynacja ZSRR i komunizmem - to
                    > wszystko bylo wyimaginowanym zaprzeczeniem wartosci jakie mialo spoleczenstwo
                    > drugowojenne. Nalozyly sie na to konflikty zbrojne w Wietnamie, boom
                    > demograficzny po IIWS i nagly wzrost gospodarczy jaki odnotowaly kraje zniszone
                    >
                    > II WS, ale z odbudowanym po niej niemal od podstaw nowoczesnym przemyslem. To
                    > byl gigantyczny skok technologiczny i cywilizacyjny. Ludzie londowali na
                    > Ksierzycu - mozliwosci czlowieka wydawaly sie nieograniczone. Wolnosc, wolnosc,
                    >
                    > wolsnosc - no i sie ta wolnoscia towarzycho zachlysnelo. A jak wolnosc, to i
                    > wolnosc obyczajowa. Tabletka byla jedynie produktem powstalym NA
                    > ZAPOTRZEBOWANIE a nie czynnikiem je wywolujacym....

                    Ej, weź spójrz w kalendarz. Rewolucja obyczajowa w Ameryce to lata 50-60.
                    Lądowanie na Księżycu i wojna w Wietnamie to już efekt PO tej rewolucji. Pigułka
                    została wprowadzona powszechnie na początku lat 50.

                    > > Jednak pewien związek jest - nawyk nie brania odpowiedzialności to coś, z
                    > > czego trudno się wyleczyć. Obecność i stosowanie łatwo dostępnych i
                    > > stosowalnych srodkół antykoncepcyjnych ma bardzo bezpośredni wpływ na sty
                    > l
                    > > zachowań - choćby dlatego, że gumki i pigułki nie rosną na drzewach,
                    > I to jest wlasnie kardynalny blad KK gdy nie nadaza za pewnymi zmianami. Jak
                    > sobie nie radzimi, nie nadazamy ze zasymilowaniem pewnych zjawisk, to co
                    > robimy? Ano mowimy, ze to zle, ze to diabelskie narzedzie, ze koncerny, ze
                    > zysk sru tu tu tu. Nie raz tak juz bylo i za kazdym razem KK musial sie glupio
                    > tlumaczyc "z bledow minionych epok"...
                    > KK ma pewna ceche - jest instytucja duza i zmiany w nim zachodzace sa zmianami
                    > powolnymi. Napisalem "ceche" bo ani nie jest to wada, ani zaleta - staje sie
                    > ona zaleta aby hamowac rozgrzane glowy, staje sie wada, gdy zaczyna stawac w
                    > poprzek rzeczywistosci...

                    Możesz mieć takie zdanie. Jednak większość zasad promowanych przez KK zostaje
                    taka sama. Dogmaty wiary się nie zmieniają. Zabijanie jest złe, podobnie
                    traktowanie człowieka jak przedmiot, brak szacunku do siebie i do innych. Te
                    zasady mają kilka lat i Kościół raczej od nich nie odejdzie w imię postępu.

                    > > Ale Kościół nie ma na to specjalnego wpływu, bo i tak się go nie słuchają,
                    > > gdy jako podstawową sprawę - promuje inną obyczajowość.
                    > Przestan w koncu oskarzac ogranizacje zdrowia o krzewienie obyczajowej
                    > rozwiazlosci!!!

                    A gdzie ja to robię? To nie te organizacje się nie słuchają Kościoła, tylko
                    Afrykanie. A ci, co się słuchają, mają lepiej.

                    > > Ej, ale nie przeskakuj. W Afryce Kościół wspólpracuje z WHO. Ale nie chce
                    > > mówić, że prezerwatywy są dobre. Bo nie są. Co nie zmienia faktu, że jakoś
                    > > chronią - i temu Kościół nie przeczy.
                    > Sprzecznosc logiczna, jesli cos chroni, to znaczy ze jest zle?

                    Bo się plączesz. WHO zajmuje się medycyną, a KK moralnością.

                    > Caly czas probujesz obarczyc wina prezerwatywy za rozwiazlosc zycia, co jest
                    > bzdura. Tam sie rozwiazle zylo - zanim nastaly koncerny, WHO i prezerwatywy...

                    A jak nastaną koncerny i prezerwatywy, będzie się znowu rozwiąźle żyło.

                    > Mimo, ze akurat misje tam byly i wczesniej...
                    > Poligamia nie jest wynalazkiem konernow sprzedawajacych prezerwatywy :/

                    Ano, nie jest. W Polsce 1000 lat temu też zwyczaje seksualne były nieco inne,
                    choć misje były i wcześniej, wiesz :> To jest duży kontynent, Afryka.
                    Natomiast bez wątpienia tym koncernom jest lepiej, gdy mają więcej klientów, i
                    ich działanie jest na to obliczone. To nie znaczy, że jest złe, ale na pewno nie
                    wynika z pobudek altruistycznych czy moralnych i trzeba brać to pod uwagę.

                    > > Nie widzę zarzutu, jaki robisz Kościołowi. Jeśli ma pozostać jakimkolwiek
                    > > autorytetem moralnym, nie może *promować* prezerwatyw
                    > Rownie dobrze, mozna mowic, ze bayerowska aspiryna powinna byc zwalczana przez
                    > kosciol - ubieranie sie w cieple gacie wystarczy aby nie zachorowac na
                    > grype...

                    Znasz fakty. Statystyczny gość, który dostanie prezerwatywy, ale nadal ryćka się
                    z kim chce, będzie to robił częściej, bo ma większe poczucie bezpieczeństwa. A w
                    ciągu roku zarazi co czwartego partnera. Program promowania prezerwatyw, który
                    nie mówi o wierności partnerowi w pierwszym rzędzie, jest szkodliwy.
                    A poza tym znowu zapominasz, że zadaniem Kościoła nie jest medycyna. To nie jest
                    jego działka. Kościół tylko (i aż) mówi, co jest moralnie dobre. Dziwnym trafem
                    zgadza się tu z rekomendacjami WHO. Więc o co chodzi?

                    > Prezerwatywa nie ma nic wspolnego z moralnoscia.... Co uznawal za niemoralne w
                    > swej historii KK, a co jest juz anachronizmem dla nas mozna pisac
                    > opracowania...
                    > Ta dyskusja nieco przypomina idiotyczna walke z sieciami P2P - to jest tylko
                    > narzedzie do wymiany plikow, to jak jest uzyte - zalezy od czlowieka.
                    > To samo z samochodami, alkoholem itd itd... Prezerwatywa to jedynie bezpieczny
                    > dla zdrowia srodek antykoncepcji - czyli zapobiega zachodzeniu w ciaze, a przy
                    > okazji (efekt uboczny jego struktury fizycznej) - zapobiega w duzym stopniu
                    > przenoszeniu sie chorob wenerycznych i HIV. TO WSZYSTKO czym jest
                    > prezerwatywa.

                    Kościół też nie wydaje wojny lateksowym woreczkom. Kościół tylko mówi, że pewien
                    styl zachowań seksualnych, którego prezerwatywy są jedną z przyczyn, jest
                    moralnie gorszy od innego. Nikt nie spowiada się z kupowania prezerwatyw.

                    > Przepraszam - ale "naburmuszenie" na koncerny wycialem, bo jest bez sensu. Na
                    > kazdy zarzut odpowiem dwudziestoma osiagnieciami konernow medycznych dzieki
                    > ktorym przezylo kilka tysiecy ludzi.
                    > A to ze nie rozdaja swych osiagniec za darmo na lewo i prawo? To czysta
                    > ekonomia - dorazny dobry skutek doprowadzilby w koncu do zahamowania dalszych
                    > badan... z braku pieniedzy.

                    Zgoda. Ja tylko chcę zwrócić twą szlachetną uwagę na fakt, że owe koncerny nie
                    robią tego, co robią ani z pobudek altruistycznych, ani moralnych. Nieco
                    niepokoi też fakt, że w ich finansowym interesie nie leży całkowita likwidacja
                    epidemii AIDS, przynajmniej dopóki nie wygasną patenty. Więc nie należy
                    traktować ich jako wysłanników szatana, ale patrzeć na ręce warto. Jako przykład
                    niech posłuży sytuacja Brazylii, której rząd ostatnio poczuł się zmuszony
                    zaszantażować koncerny, że jeśli te nie obniżą cen licencji na produkowanie
                    leków przeciw-AIDS, rząd złamie patenty i zacznie produkować te leki w
                    państwowych fabrykach nielegalnie. Bo inaczej umrze w najbliższych latach x
                    tysięcy obywateli tego kraju. Wcześniejsze próby dogadania się nie przyniosły
                    rezultatu.
        • natku Re: A kto ich słucha ? 07.06.06, 14:34
          Tak, tak, piekne w teorii, tylko ze koscielne organizacje w Afryce zawsze
          probuja wstrzymywac dystrybucje prezerwatyw a takze niszcza je, np.organizujac
          publiczne ich palenie - w kraju w ktorym prezerwatywa czesto oznacza zycie lub
          smierc! Dlatego praktyki KK (ktory najlepiej co potrafi to rzucanie klod pod
          nogi) tak bardzo sa nienawidzone przez Unicef i inne organizacje charytatywne,
          ktore robia wszystko aby ratowac ludzkie zycie. Nawet najwieksza chrzescijanska
          organizacja 'Christian Aid' ktora dziala w krajach Trzeciego Swiata nie walczy
          z prezerwatywami. Jak widac milosc blizniego ma rozne barwy....
          • rudy013 Re: A kto ich słucha ? 07.06.06, 15:31
            natku napisała:
            > Tak, tak, piekne w teorii, tylko ze koscielne organizacje w Afryce zawsze
            > probuja wstrzymywac dystrybucje prezerwatyw a takze niszcza je, np.organizujac
            > publiczne ich palenie

            Piszesz też:
            > Nawet najwieksza chrzescijanska
            > organizacja 'Christian Aid' ktora dziala w krajach Trzeciego Swiata nie walczy
            > z prezerwatywami. Jak widac milosc blizniego ma rozne barwy....

            To niby zawsze, czy nie zawsze? Mam wrażenie, że opisujesz jakiś dziwny
            margines. Kościół nie propaguje i nie powinien propagować prezerwatyw, bo jest
            to sprzeczne z jego nauką. Ale nie ma to nic wspólnego z walką z nimi za pomocą
            takich metod jak publiczne palenie. Z drugiej strony, jeśli dystrybuuje się
            prezerwatywy, ale nie wprowadza się akcji edukacyjnych, efekt jest odwrotny do
            oczekiwanego.
            Możesz podać jakieś źródłą, które mówią o "nienawiści" UNICEF do organizacji
            kościelnych w Afryce?
        • przypadek Re: A kto ich słucha ? 07.06.06, 18:20

          > Po pierwsze, prezerwatywa nie chroni przed AIDS - według badań po roku
          > współżycia z osobą zarażoną średnio 25% partnerów się zarazi. Po dwóch latach
          > już połowa.

          Źródło? "Pani Katechetka mi tak powiedziała, a ja jej zawsze wierzę bo to święta
          osoba..."
        • lesew Re: A kto ich słucha ? 07.06.06, 23:35
          A jaki procent zarazi się nie stosując prezerwatywy? Jaki procent stosuje
          prezerwatywy prawidłowo? Zastanów się chwilę zanim coś napiszesz! Czy według
          Ciebie przestrzeganie n. p. przepisów drogowych nie chroni przed wypadkami, bo
          powiedzmy, 10% z przestrzegających przepisów też ulega wypadkom?
        • d_arek_d Re: A kto ich słucha ? 08.06.06, 09:12
          rudy013 napisał:

          > Po pierwsze, prezerwatywa nie chroni przed AIDS - według badań po roku
          > współżycia z osobą zarażoną średnio 25% partnerów się zarazi. Po dwóch latach
          > już połowa...

          ...po trzech latach to już 75%, a po 10 latach 250% partnerów zarazi się
          (oczywiście średnio). Tak, zaiste ciekawa teza.

          A tak naprawdę chodzi o 15% ryzyka zarażenia (przy prezerwatywie lateksowej -
          prezerwatywa poliuretanowa daje o wiele mniejsze ryzyko oraz nie powoduje
          reakcji alergicznych). Przy braku prezerwatywy poliuretanowej wystarczy więc
          założyć 2 zwykłe prezerwatywy lateksowe lub 1 analną i ryzyko drastycznie
          spada.

          Aha, jeszcze jeden fakt, o którym cicho jakby był tabu. Chodzi o to, że kobiety
          narażone są WIELOKROTNIE bardziej niż mężczyźni na zakażenie. Po pierwsze, w
          pochwie podczas stosunku powstaje o wiele więcej mikroranek niż na penisie (o
          wiele mniejsza powierzchnia penisa pociera o wiele większą powierzchnię
          pochwy). Po drugie, potrzeba średnio 12 godzin aby wirus w wystarczającej do
          zakażenia ilości (tak, może go wniknąć zbyt mało do spowodowania zakażenia -
          tzw. ilość krytyczna) wchłonął się poprzez śluzówki oraz ranki narządów.

          Podczas, gdy usunięcie po stosunku całości zawierającego wirusa śluzu i spermy
          z pochwy graniczy z cudem, takich dylematów nie ma posiadacz członka, którego
          będę od tej chwili umownie nazywał "mężczyzną". Nawet więc jeśli w stosunku
          uczestniczy posiadaczka pochwy (tzw. kobieta) zakażona HIV i NIE LECZĄCA SIĘ
          oraz zdrowy mężczyzna, mężczyzna ten jedynie w jednym na trzy przypadku
          zostanie zakażony (to oczywiście zależy od stężenia wirusa w wydzielinach
          kobiety oraz od postępowania mężczyzny PO stosunku). W odwrotnym przypadku
          (zakażony mężczyzna, zdrowa kobieta), kobieta prawie zawsze zostaje zakażona.

          Współczesne lekarstwa nie leczą całkowicie HIV, "zaleczają" je jednak do tego
          stopnia, że nawet przy standardowym badaniu na obecność HIV zakażonego
          delikwenta w trakcie leczenia, badanie takie daje wynik UJEMNY. Teoretycznie
          osoba taka może uprawiać seks bez zabezpieczeń, ponieważ poziom wirusa w jej
          wydzielinach jest śladowy i niewystarczający do zakażenia drugiej osoby.
          Oczywiście sugeruje się mimo wszystko używanie mechanicznych zabezpieczeń.

          Oczywiście po przerwaniu leczenia w niedługim czasie poziom wirusa w
          wydzielinach i krwi wzrasta gwałtownie, jednak przy nieprzerwanym leczeniu
          okres przeżycia pacjenta/ki zazwyczaj nie jest limitowany faktem zakażenia;
          pacjent umiera z powodów niezwiązanych z zakażeniem lub naturalnych (żyją osoby
          zakażone w latach 80-tych i mające szczęście i silny organizmy, które sprawiły
          że przeżyły one okres braku zaawansowanych środków - teraz mają się dobrze i
          nie mają żadnych przeciwwskazań jeśli chodzi o tryb życia).

          Niestety, powyższe nie tyczy się mieszkańców Afryki, którzy nie mają dostępu do
          nowoczesnej medycyny.

          > Z tych dwóch powodów Kościół ma 100% racji, jeśli nie chce promować
          prezerwatyw
          > jako "mniejszego zła", a koncentruje się na promowaniu innego modelu zachowań.

          Aha, no właśnie. Kościół nie chce promować mniejszego zła? Czyli tym samym
          promuje zło większe, bo nie wierzę by ktokolwiek (poza kilkoma wyjątkami
          potwierdzającymi regułę) w Afryce lub gdziekolwiek indziej dobrowolnie
          zrezygnował z seksu, bo Kościół zakazuje prezerwatyw i namawia do abstynencji.
          To śmieszne.

          Do takich ascetycznych nakazów mogą co najwyżej zastosować się fanatycy, czyli
          panie w berecikach z moheru; ich mężowie będą wtedy zmuszeni odwiedzać panienki
          w agencjach towarzyskich lub na stancjach. Jestem pewien, że w stosowanie się
          do tego typu zakazów sam Kościół nie wierzy. Czyżby był zbyt dumny do
          przyznania się do błędu (kulistość Ziemi uznał po 500 latach, może więc za
          następne 500 lat uzna zalety prezerwatyw?)? A może ma w tym działaniu jakiś
          inny, ukryty cel?

          W pierwszym przypadku będzie tak, jak z tą kulistością: fakty przemawiają za,
          więc i myślący katolicy nie będą zwracać uwagi na szamotanie Kościoła we
          własnym sosie. W drugim przypadku ukryty ten cel z pewnością jest jakimś
          perfidnym planem nieuwzględniającym realiów i dobra ludzkości. W obydwu
          przypadkach Kościół zachowuje się bardzo nieetycznie.

          Sprawy seksu i chorób wenerycznych Kościoła nie dotyczą (chociaż czasami
          wychodzą bardzo niechlubne sprawy temu przeczące), a tym samym nie ma on
          moralnego prawa wypowiadania się w tych tematach.
          pozdrawiam
      • e-4l Re: kogo obchodzi , co myśli kościół 07.06.06, 12:50
        Tu chodzi właśnie o zasady!. Nie może człowiek decydować o życiu lub nie, urodzeniu, śmierci. Prezerwatywa w pewnym stopniu wpływa. A czy to powoduje zarażenie chorobą śmiertelną nie ma większego znaczenia. Punkt widzenia KK jest taki: macie się stosować do zasady i kropka. Niestosowanie środków takich jak prezerwatywa doprowadzi w Afryce do śmierci milionów ludzi. Ale dla KK to nic nie obchodzi. Przez to nawet lepiej. Urodzą się nowe owieczki, umrą, trudno, ale będzie pogrzebik, bieżmowanko, chrzcinki, pogrzebik i kasiorka płynie.
    • Gość: hehehe Re: Kościół nie zgodzi się na prezerwatywy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.06, 09:34
      Niewątpliwie w takich kwestiach jak prezerwatywa, nauka Koscioła moze się
      zmienić ale to namolne pisanie o rzekomych zmianach w nauczaniu kościelnym,
      puszczanie jakichś niby to przecieków jest poniżej pasa i kompromituje gazetkę.
      Swoją drogą mistrzowskie public relation - szczegónie to zdjęcie kardynała
      Trujillo który wygląda jak członek w prezerwatywie.
    • kronopio77 Radio Maryja wciąż łamie prawo - piszmy do Kruk! 07.06.06, 09:38
      Podaję link do strony, na której zamieszcone są nagrania wypowiedzi i audycji
      Radia Maryja o charakterze antysemickim (w tym najnowsze z roku 2006! Okazuje
      się, że felieton Michalkiewicza to tylko jedno z licznych wykroczeń
      radyjka...):
      www.radiomaryja.pl.eu.org/nagrania/
      W związku z powyższym apeluję do pisania maili do przewodniczącej
      KRRiT (przewodniczaca@krrit.gov.pl) postulujących nałożenie na Radio
      odpoweidnich sankcji i kar.
    • centrolew Oderwani od rzeczywistości! 07.06.06, 09:40
      Hierarchowie kościoła katolickiego są chyba oderwani od rzeczywistości. Ich
      owieczki olewają te ich zakazy ciepłym strumieniem... za wyjątkiem tych
      najbardziej zaangażowanych i najbardziej zacofanych.

      Ale to ich sprawa, mogą nawet zakazać seksu w dni niepłodne! Ludzie i tak wiedzą
      swoje.
    • jas Re: Kościół nie zgodzi się na prezerwatywy 07.06.06, 09:46
      KOscielny ciemnogród. Gumka nie, wiernosc tak.Koscielne tumany! Kiedy w koncu
      zrozumiecie ze wiekszosc ludów czarnej Afryki w d... ma Wasze zakazy i nakazy.
      Dup....sie jak kazdy. I Wasze paranoiczne zakazy nic w tym temacie nie zmienia a
      Wy, swoimi bezsensownymi zakazami bierzecie udzial w szerzeniu AIDS
    • rkcb Boga nie ma! 07.06.06, 09:59
      A stanowisko kościoła jest kolejnym dowodem na to, że religie są przyczyną
      najwiekszych nieszczęść w histori ludzkości. Żadna inny czynnik nie pociągną za
      soba tylu ofiar jak wyznawanie lub nie określonej religi. Najwyższy czas
      skończyć z tym nonsensem.
      • raveness1 Re: Boga nie ma! 07.06.06, 10:05
        To prawda, religie to najbardziej przekretne i zakamuflowane organizacje, ktore
        pod plaszczykiem szerzenia ogolnego dobra, szerza tylko chaos i niezgode.
      • yola13 Re: Boga nie ma! 07.06.06, 10:17
        Bóg ani Chrystus nie wymyślili takich nonsensów, tylko poźniejsi papieże,
        biskupi i inni dewianci, jak dla mnie niektórzy słudzy bozy mogliby w ogóle nie
        istniec, i przez takich głąbów nie chce mi się byc w takim zakłamanym odłamie
        religii chrześcijańskiej jakim jest katolicyzm, mam w dupie to co mysli ksiądz
        który takie bzdury wygłasza łącznie z Watykanem, który jest siedliskiem
        głupoty, mam w dupie taka wiarę w której człowiek jest nikim, szczerze to nie
        wróżę długiego zywota religii katolickiej, jak będą mieli takie podejście do
        życia jak w tej chwili
          • cyberrafi Re: co jeszcze masz w ...! 07.06.06, 11:13
            Chrześcijaństwo czasy świetności ma dawno za sobą. Z roku na rok traci
            wyznawców. To, że liczy sobie 2000 lat nic nie znaczy. Religie Sumerów czy
            grecko-rzymska trwały znacznie dłużej a dziś interesują się nimi jedynie
            historycy. Uważasz, że cały świat to katolicy? Zabawny jesteś. Nawet w samej
            Eurpie jesteście mniejszością. Na Wschodzie dominują prawosławni. Większość
            Europejczyków Zachodu to ateiści i protestanci.
            • Gość: Kubeck do cyberrafi IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.06.06, 12:19
              Zabawny jestes: czy wedlug ciebie prawoslawni i protestanci to nie
              chrzescijanie? Radze zrobic powtorke z historii.
              Mowisz, ze spada ilosc wyznawcow chrzescijanstwa i spada jego znaczenie. To
              nawet byloby dobrze. Liczy sie jakosc a nie ilosc. Lepiej, aby bylo nas mniej,
              ale by byli to naprawde ludzie z przekonania. Nie chodzi o jakies "czasy
              swietnosci", zreszta nie wiadomo, kiedy naprawde byly. Liczy sie kazdy czlowiek
              i jego decyzja zyciowa. Ostatnio znalazlem ciekawa notke o tym, ze T. Blair
              chce przejsc na katolicyzm.

              info.wiara.pl/index.php?grupa=4&art=1149590663
              Jezus zreszta w Ewangelii wspomina o "malej trzodce". Nie musi wiec byc nas
              wcale duzo.

              Masz racje, sa starsze religie niz chrzescijanstwo (np. hinduizm). We
              wszystkich jest ziarno prawdy. Wszystkie zblizaja czlowieka do Absolutu. Ale
              czy to swiadczy przeciwko chrzescijanstwu?

              A z tym zmniejszaniem sie wyznawcow, nie wiem, czy tak do konca masz racje. To
              znalazlem na stronie jakies parafii zielonoswiatkowcow:



              Religie świata i wyznania chrześcijańskie

              Lp. Religie Liczebność %
              Świat 6 063 758 875 100
              1 Chrześcijaństwo 2 400 000 000 39.58
              2 Islam 1 300 000 000 21.44
              3 Hinduizm 920 000 000 15.17
              4 Buddyzm 380 000 000 6.27
              5 Judaizm 18 000 000 0.3
              6 Baha'i 5 000 000 0.08
              7 Pozostali 1 040 758 875 17.16


              Lp. Wyznanie Chrześcijańskie Liczebność % chrześcijan % ludności
              Chrześcijaństwo 2 400 000 000 100 39.58
              1 Katolicy 1 115 000 000 46.46 18.39
              2 Zielonoświątkowcy 300 000 000 12.5 4.95
              3 Prawosławni 200 000 000 8.33 3.3
              4 Baptyści 110 000 000 4.58 1.81
              5 Anglikanie 77 000 000 3.21 1.27
              6 Luteranie 69 757 570 2.91 1.15
              7 Reformowani (Kalwini) 48 000 000 2 0.79
              8 Metodyści 35 000 000 1.46 0.58
              9 Adwentyści 20 000 000 0.83 0.33
              10 Mormoni* 20 000 000 0.83 0.33
              11 Świadkowie Jehowy* 16 383 333 0.68 0.27
              12 Uczniowie Chrystusa (kościoły chrystusowe) 5 000 000 0.21 0.08
              13 Bracia Plymuccy (Wolni Chrześcijanie) 2 000 000 0.08 0.03


              * - ugrupowania które odrzucają trójosobowość Boga

              Podane wyżej dane są podane w przybliżeniu i dotyczą stanu na koniec 2005 r.



              kzbb.org/ind.php?kzbb=statystyka&w=rswchn