emerytka2006
10.06.06, 16:32
... warto się generalnie przyjrzeć temu krajowi, bo jest świetnym przykładem
jak od skrajnej dewocji (w 1990 roku jeszcze była zakazana tam aborcja) można
przejść do pięknego liberalizmu obyczajowego (narkotyki w coffee shopach,
małżeństwa gejów łącznie z prawem do adopcji, eutanazja).
Pokazano parki szcześliwych gejów i lesbijek. Szczęsliwych, bo mają jedno
prawo, które im odebrano nie tylko w Polsce (tutaj ledwo dogorywają pod
czujnym okiem o. Rydzyka i lokalnych "współczujących konserwatystów"), ale
nawet w RFN, Francji czy Włoszech: prawo do przysposobienia potomka.
Oczywiście bzdurą są często powtarzane stwierdzenia, że dziecko wychowywane
przez gejów będzie nieszczęśliwe. Czy w rodzinach hetero nie dochodzi do
awantur, bicia małżonków? Dochodzi - tylko zamiata się to pod dywan, a w
przypadków par gejowskich naświetla (metodą Pospieszalskiego).
Czy wśród związków hetero nie zdarzają się psychopaci, osoby niezdolne
sprostać roli matki, ojca, męża i żony? Zdarzają się, ale związków hetero się
nie zakazuje - 2% społeczeństwa nie jest w stanie (i nawet nie chce)
narzucać "normalnym" takich rozwiążań.
Tym którzy krytykują ideę adopcji przez homoseksualistów powiem tylko jedno.
Jest na to rada: zamiast bezskutecznie blokować zrównanie praw homo i hetero
zgódźcie się na powstanie specjalnych komun (złożonych np. z 3-5 członków) o
prawach identycznych z tradycyjnymi małżeństwami.
W takiej grupie gej będzie miał prawo realizować swą seksualność z innym
mężczyzną, z kolei obecność tamże kobiety zapewni poczucie bezpieczeństwa
dziecku. I wilk będzie syty, i owca cała.
Czy coś takiego możliwe będzie do wprowadzenia w Polsce?
Marzenia ściętej głowy, ale może chociaż Belgowie skorzystają?