Moja mama jest...głupia?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.03, 00:14
Zanim mnie ukamieniujecie oburzeniem, przeczytajcie...
Kocham moja mamę bardzo. Ale to mi nie przeszkadza widzieć jej wady.
Mama jest głupia, stwierdzam to z bólem. Jest nie kurą domową, jest gęsią.
Niczego nie chce zrobić sama, wychodzi z założenia, że ona "i tak się nie
nauczy". Koszmar. Cokolwiek chciałoby się jej pokazać, z góry napotyka się
na opór, bo to "za trudne dla niej". Dla kobiety z wyższym wykształceniem,
która ma dopiero 52 lata!!!
Nie umie obsłużyć pilota do video. Nie odczyta SMS-a (ma telefon od dwóch
lat). Mogę ją uczyć, tłumaczyć, wyjaśniać. Widzę tylko jej tępe
spojrzenie "a po co mi to, JA I TAK SIĘ NIE NAUCZĘ, w razie czego kto inny
za mnie to zrobi". Nie załatwi najprostszej sprawy w urzędzie, choćby na
poczcie, bo po co. Jeśli dzwonię do niej i opowiadam o czymś,
słyszę "moment, przyszedł ojciec, powtórz mu to". Powtarzam. Dwa zdania
typu „trzeba póśjśc do urzędu, a oni cie skierują dalej albo "X powiedział
to to i tamto". Mama po prostu z góry wyłącza słuchanie, bo przeciez kto
inny za nią załatwi sprawę. Najdrobniejszą. Po co ma sobie obciążać pamięć.
Przeciez inni za nią wszystko zrobią, no nie?
Jest odtwórcza. Chętnie i dużo rozprawia na różne tematy.... cytując jako
własne to, co powiedziałam ja, tata lub mój mąż. Z wielce mądrą miną
powtarza to, co kto inny wymyślił, oczywiście biorąc to za swoje. Czasem
cytując zupełnie ni w pięć,ni w dziewięć, kiedy to zupełnie nie pasuje do
tematu. To nie jest istotne.
Jeśli już się zdarzy, ze jest zmuszona pójść coś załatwić, przez następne
dwa miesiące opowiada o tym jak o bohaterstwie w czasie wojny, tak jakby
złożenie papierka w okienku było bóg wie jakim wyczynem.
Zanim obrzucicie mnie wyzwiskami, że tak myślę o własnej matce, zrozumcie,
ze ja ją kocham. I tym bardziej mnie boli, że mam za matkę... perliczkę.
    • Gość: julka Re: Moja mama jest...głupia? IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 25.01.03, 02:24
      Zachowania Twojej Matki nie świadczą raczej o jej głupocie. Ja odbieram jako
      świadomy i bardzo mądry wybór, żeby nie dać się stłamsić do końca. Wiesz
      przychodzi z czasem etap, że nie ma ochoty się walczyć. Wszystko traci sens
      tym bardziej, że większość życia za nami a przed nami pustka. Prawdopodobnie
      jako rozrywkę miała wychowanie dziecka czy dzieci, pranie, sprzątanie,
      gotowanie i takie bezużyteczne, nikomu nie potrzebne prace, przy których
      młodość minęła bezpowrotnie. Teraz po co jej się czegokolwiek uczyć? Dla kogo?
      Tak się składa, że miałam podobne życie i wiek Twojej mamy. Tylko miałam
      (teraz tak uważam)szczęście, że mój pan odszedł ( nie napiszę gdzie, żeby nie
      urazić Twoich uczuć). I jak widzisz potrafię pracować z komputerem ( nie tylko
      pisać), korzystać ze wszystkich dostepnych cudów techniki no i najważniejsze
      żyć. Więc zamiast oceniać może zrób coś i wyrwij Ją z tego marazmu???
      • Gość: annie Moja mama jest...głupia? nie, wygodna! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.01.03, 10:28
        Gość portalu: julka napisał(a):

        > Zachowania Twojej Matki nie świadczą raczej o jej głupocie. Ja odbieram jako
        > świadomy i bardzo mądry wybór, żeby nie dać się stłamsić do końca. Wiesz
        > przychodzi z czasem etap, że nie ma ochoty się walczyć.

        stlamsic? przez kogo? rodzina raczej wolalaby matke jako partnera a nie punkt
        uslugowy. nie wynika bynajmniej z listu autorki watku ze opisywana mama
        jest/byla przez kogokolwiek tlamszona. to raczej wygodna pozycja osoby, ktorej
        nie chce sie podejmowac decyzji. jaki madry wybor? po coz dorabiac idee gdzie
        jej brak? sa osoby tworcze i odtworcze fakt, a taka postawa jest baardzo
        wygodna i to moze jest ta madra decyzja? brak podjecia odpowiedzialnosci za
        cokolwiek, za swoje zycie nawet?

        > młodość minęła bezpowrotnie. Teraz po co jej się czegokolwiek uczyć? Dla
        kogo?

        tak sie sklada, ze przede wszystkim DLA SIEBIE. jak zreszta wiekszosc ludzi
        przez cale zycie czyni, dle siebie....

        > Tak się składa, że miałam podobne życie i wiek Twojej mamy. Tylko miałam
        > (teraz tak uważam)szczęście, że mój pan odszedł ( nie napiszę gdzie, żeby nie
        > urazić Twoich uczuć). I jak widzisz potrafię pracować z komputerem ( nie
        > tylko pisać), korzystać ze wszystkich dostepnych cudów techniki no i
        > najważniejsze żyć.

        czemu kobiety dopoki moga przenosza odpowiedzialnosc na swojego pana? (boze co
        za okreslenie?!!) czemu sie droga julko dziwisz ze dziewczynie sie taka
        zaleznosc od rodziny, czy tez brak samodzielnosci u mamy nie podoba? sama na
        wlasnej skorze przekonalas sie jednak odpowiedzialnosc za swoje zycie to piekna
        sprawa, mozna tylko ubolewac ze czesto nie udaje sie jej budowac w warunkach
        normalnych - potrzebny jest wstrzas...


        > Więc zamiast oceniać może zrób coś i wyrwij Ją z tego marazmu???

        Mogę ją uczyć, tłumaczyć, wyjaśniać. Widzę tylko jej tępe
        spojrzenie "a po co mi to, JA I TAK SIĘ NIE NAUCZĘ, w razie czego kto inny
        za mnie to zrobi". Nie załatwi najprostszej sprawy w urzędzie, choćby na
        poczcie, bo po co. Jeśli dzwonię do niej i opowiadam o czymś,
        słyszę "moment, przyszedł ojciec, powtórz mu to".

        no to wlasnie dziewczyna robi. ona sie martwi i probuje pomagac!!! tylko ze
        trafia na mur wygodnictwa... bo latwiej sie zyje gdy sie przyjmuje pozycje
        podlegla :(

        pozdrawiam
        a
        • Gość: julka Re: Do Annie IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 25.01.03, 16:27
          Annie, z wieku matki można przypuszczać, że wychodziła za mąż w latach 70-
          tych. I wierz mi w tym czasie jednak nie było takiego partnerstwa jak obecnie.
          Te, które pracowały miały szerszy ogląd świata, pozostałe miały dwa prawa :
          słuchać i oddychać. Reszta to kaprysy Panów. Jak pan i władca powiedział, że
          nie ma prawa włączać tv. to nie włączała. To on przynosił pieniądze i z tego
          tytułu podejmował wszystkie decyzje. Ona miała tylko zasłużyć na miano dobrej
          służącej, dbającej o dom i dzieci. I co najgorsze nie wypadało wypaść z roli.
          Jej przyjemności zaczynały się na pójściu w niedzielę do kościoła a kończyły
          na wyjściu na Sylwestra o ile nie było grona znajomych , których małżonek
          zapraszał, bo po co wydawać pieniądze na babskie fanaberie kiedy on i tak nie
          tańczy. Żona wszystko zrobi a on poświętuje. Taki usłużny sposób postępowania
          był nam wpajany przez nasze matki. Jak zawsze, żeby zmienić cokolwiek trzeba
          czasu i cierpliwości. Dlatego nie potępiłam za słowa użyte w stosunku do
          matki, ale próbowałam podpowiedzieć przypuszczalną przyczynę takiego jej
          postępowania. Moja matka była( niestety) taka sama. Moje nieszczęście i powrót
          do świata żywych zmobilizowały mnie do tego żeby matce też pokazać inny sposób
          życia. Zaczęłam ją zabierać na wczasy, wycieczki, na prwmiery do teatru, kina
          ( swoją drogą wcześniej nie wiedziałam, że uwielbia teatr)i co najważniejsze
          nauczyłam ją pomimo wcześniejszych oporów posługiwać się komórką i wysyłać
          sms :)))Drobnymi kroczkami ze zdumieniem odkrywałyśmy, że świat jest piękny,
          radosny , pełen młodych mądrzejszych od nas kobiet, dziewcząt pozbawionych
          jarzma nałożonego przez tradycję. Sądzisz, że wszystkie mamy zakodowaną
          uległość i w środku się nie buntowałyśmy? Nieprawda. Każda ma jakieś marzenia,
          oczekiwania ale jak widzi, że one odchodzą coraz bardziej w przeszłość i nie
          ma nadzieji na realizację wtedy niestety tak jak pisze Francka II robimy się
          domowymi kurami, gęsiami, perliczkami czy innymi zwierzakami. Nam
          najnormalniej nie wypadało postępować inaczej. A propos spytaj rodziców, czy
          30 lat temu widok mężczyzny wynoszącego śmieci czy biegnącego rano po bułeczki
          dla żony był normalnością?
          O rany ale wapniak ze mnie :((((
          • Gość: annie Re: Do Annie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.01.03, 16:56
            Julka, moze masz racje co do ogolu, natomiast moja rodzina (rodzice) byli zywym
            przeciwienstwem opisanego przez Ciebie ukladu. Moze mialam fuksa ale wychowalam
            sie w partnerskiej wersji meza i zony. Malzenstwo z konca lat 60-tych, obrazki
            z dziecinstwa: ojciec gotujacy obiad, mama jadaca na koncert... i cale mnostwo.
            Dopuszczam wszak 'inny' obowiazujacy owczesnie model do swiadomosci. Jedno nie
            dociera do mnie ze az tak mozna sie zatracic i zrezygnowac z siebie, za cene,
            no wlasnie.. chyba zbyt wysoka.
            pozdrawiam
            a
    • Gość: weronika Re: Moja mama jest...głupia? IP: *.kopernik.gliwice.pl 25.01.03, 11:16
      albo ty jesteś głupia? Jak można oceniać inteligencje człowieka po tym czy
      radzi sobie z nowinkami technicznymi. Gdby naprawde chciała to by sie nauczyła.
      Moj tata człwoeik niewiarygodnie inteligentny do dzisiaj nie wie jak wysłac
      smsa bo nie jest mu napawde potrzebe sie tego dowiedziec. Magnetowit i
      telewizor zawsze ja nastarajałam i nie robiłam z tego poblemu. To jest raczej
      pocieszne powiedziałabym. Skąd wiesz jak ty będziesz się zachowywać za ileś tam
      i jak będziesz podchodzic do wirtualnej telewizji i róznych innych nowinek
      które napewno nadejdą. Wydaje mi sie że problem to masz ty a nie twoja mama bo
      najzwyczajniej nie szanujesz starszych osób.
      • Gość: annie Re: Moja mama jest...głupia? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.01.03, 11:45
        Gość portalu: weronika napisał(a):

        > Jak można oceniać inteligencje człowieka po tym czy
        > radzi sobie z nowinkami technicznymi. Gdby naprawde chciała to by sie
        nauczyła.

        alez, zauwaz ze glownym problemem nie sa smsy, czy pilot tv tylko brak
        porozumienia - coz to za dialog z matka ktora nie probuje posluchac, zrozumiec
        tylko rzuca: o, ojciec przyszedl to mu powtorz!! w tym tkwi problem.


        > Wydaje mi sie że problem to masz ty a nie twoja mama bo
        > najzwyczajniej nie szanujesz starszych osób

        czemu wszyscy pouczajacy (pisze wszyscy, bo taki sam watek jest na kobiecie)
        stawiaja znak rownosci pomiedzy szacunkiem i bezkrytycznoscia? moze ktos mi to
        wytlumaczy

        pozdr
        a

        • Gość: weronika do annie IP: *.kopernik.gliwice.pl 25.01.03, 12:00
          słuchaj wiadomo że w pewnym momencie zaczyna sie widziec wady rodziców i nic
          tego nie zmieni, ale stwierdzenie że matka jest głupia z jakiegokolwiek powodu
          by to nie było to jest całkowity brak szacunku. Przeciez ona ja urodziła!czy to
          nic nie znaczy???!!! I chocby z tego powodu ze to na dała jej życie należy jej
          sie szacunek. Możan pisac o problemach które spotykają każdego z nas ale żeby
          od razu:Moja matka jest głupia? Wybacz ale chyba to nie jest normalne
          • Gość: melmire Re: do annie IP: *.abo.wanadoo.fr 25.01.03, 12:56
            prawde mowiac, "dac zycie" kazdy glupi potrafi, specjalnych kompetencji nie
            trzeba. Gdybym w tym momencie zaszla w ciaze, to powaznie watpie czy dziewiec
            miesiecy potem, w chwilu urodzenia dziecka, stalabym sie alfa, omega i
            chodzacym idealem. Pewnie ze powiedziec "moja mama jest glupia" to lekko
            nieeleganckie, ale zakladam ze autorka postu wie o czym mowi...
          • the_dzidka Re: do annie 25.01.03, 13:00
            Gość portalu: weronika napisał(a):

            > słuchaj wiadomo że w pewnym momencie zaczyna sie widziec wady rodziców i nic
            > tego nie zmieni, ale stwierdzenie że matka jest głupia z jakiegokolwiek
            powodu
            > by to nie było to jest całkowity brak szacunku.

            Podobnie napisałam na Kobiecie. Moja mama jest podobna do tej opisanej i
            czasem doprowadza mnie do czarnej rozpaczy :-), ale w życiu nie nazwałabym jej
            przez to głupią. Bynajmniej nie dlatego, ze mnie urodziła i obowiązkowo nalezy
            jej się przez to szacunek. Po prostu takie zachowania jak te opisane nie są
            wyznacznikiem głupoty, a swojego rodzaju niezaradności i braku samoakceptacji
            (skoro stara się wypadac dobrze w oczach ludzi, popisujac się cudzymi
            cytatami, to znaczy, ze nie ma poczucia własnej wartości). Inna sprawa, ze
            autorka moze po prostu za ostro nazwała sprawę, bo z jej postu wynika, że
            martwi ją taka biernosć matki i nie umie znaleźć na nią sposobu. Mnie tez
            martwi niezaradność mojej, ale uważam, ze jest bardzo mądrą kobietą. I bardzo
            ją kocham, nawet gdy się tak kłócimy, że szyby w oknach dzwonią :)
      • Gość: max Re: Moja mama jest...głupia? IP: *.nowa-huta.sdi.tpnet.pl 25.01.03, 18:23
        Jestem w wieku twojej mamy rozumię ją dobrze ,ale żal mi Ciebie > bo to jesteś
        głupia? Jak można oceniać inteligencje człowieka po tym czy
        > radzi sobie z nowinkami technicznymi. Gdby naprawde chciała to by się
        nauczyła.
        >
        > Moj tata człwoeik niewiarygodnie inteligentny do dzisiaj nie wie jak wysłac
        > smsa bo nie jest mu napawde potrzebe sie tego dowiedziec
        > Skąd wiesz jak ty będziesz się zachowywać za ileś tam
        >
        > i jak będziesz podchodzic do wirtualnej telewizji i róznych innych nowinek
        > które napewno nadejdą. Wydaje mi sie że problem to masz ty a nie twoja mama
        bo
        > najzwyczajniej nie szanujesz starszych osób.
      • ailad Re: Moja mama jest...głupia? 25.01.03, 18:27
        Gość portalu: weronika napisał(a):

        > albo ty jesteś głupia? Jak można oceniać inteligencje człowieka po tym czy
        > radzi sobie z nowinkami technicznymi. Gdby naprawde chciała to by sie
        nauczyła.
        >
        > Moj tata człwoeik niewiarygodnie inteligentny do dzisiaj nie wie jak wysłac
        > smsa bo nie jest mu napawde potrzebe sie tego dowiedziec. Magnetowit i
        > telewizor zawsze ja nastarajałam i nie robiłam z tego poblemu. To jest raczej
        > pocieszne powiedziałabym. Skąd wiesz jak ty będziesz się zachowywać za ileś
        tam
        >
        > i jak będziesz podchodzic do wirtualnej telewizji i róznych innych nowinek
        > które napewno nadejdą. Wydaje mi sie że problem to masz ty a nie twoja mama
        bo
        > najzwyczajniej nie szanujesz starszych osób.
    • spinkaa Re: Moja mama jest...głupia? 25.01.03, 17:53
      Francka, poruszył mnie Twój list i... odwaga. Wiele osób ma podobne problemy -
      z matką, ojcem, mężem, żona, dzieckiem itd - a nie kazdy szczerze sie przyzna,
      ze jest bezradny i pyta obych, co robić.
      Boli Cie zachowanie i sposób bycia matki, bo ją kochasz i to nie ulega
      watpliwości. Inaczej w ogóle nie byłoby tutaj tego tematu. Nie tylko więc nie
      ma powodu cie kamienować, ale nalezy Ci pomóc, na ile kto potrafi.
      Nie będę wchodzić w polemikę z wypowiadającymi sie przede mna. Nie chodzi o
      przeciez o to, żeby sie kłócić. Powiem jedynie co myślę - na podstawie własnych
      i przyjaciół doświadczeń, majacych wśród swoich bliskich podobne przypadki.
      Powiem więc krótko: Francka, nie masz wyjscia, musisz odpuścić. Twoja mama była
      taka sama przez całe twoje zycie, tylko ty tego nie widziałaś. Teraz dorosłaś,
      dojrzałaś, przebywasz w różnych środowiskach, więc i dostrzegasz to wszystko,
      co dotąd byc może wydawało ci sie naturalne w zachowaniu każdej matki.
      Podświadomie porównujesz ją z innymi matkami znanych Ci ludzi, zazdrościsz im,
      że tamte sa bystrzejsze, nowoczesniejsze,bardziej samodzielne i twórcze. Jestes
      na etapie, w którym pragnęłąbys miec w matce juz nie opiekunke, a partnerkę,
      odbierająca na tych samych falach, co Ty.
      Tymczasem mama jest, jaka jest, i zawsze taka była. Mysle, że nalezy do
      kategorii kobiety-bluszczu: silne, męskie ramie, dające poczucie bezpiecześńtwa
      i oparcie, to podstwa szczęśliwego życia
      I myśle także, ze nie dasz rady tego zmienic. Nie walcz z nia, gdyz ona nie
      chce byc inna. Tak jej wygodnie, taka jest i nic na to nie poradzisz. Znam
      wiele takich kobiet: mają prawo jazdy, ale nie prowadza, gdyz wożne czują się
      lepiej; ugotują obiad, ale juz podać i sprzątnąc musi cała rodzina, bo ona
      zmeczyła sie gotowaniem; kiedy maja miesiączke, to leżą zbolałe, bo tylko one
      na całym świecie tak cierpią, a rodzina współczująco chodzi na paluszkach,
      bo "mamusia ma migrenę" itp. itd.
      Żeby sie skracac. W pewnych sprawach traktuj mame jak dziecko, pobłazliwie, z
      wyrtozumiałością jak starsza, madrzejsza siostra w stosunku do młodszej. Wiem,
      ze nie jest to łatwe, ale po prostu nic wiecej zrobic nie mozesz.
      W dodatku w miare upływu lat taka postawa Twojej mamy bedzie sie pogłębiac, ona
      bedzie coraz więcej wymagała od wszystkich wokół. Licz sie z tym, że za 10, 20
      lat, to Ty staniesz sie matka swojej matki.
      I dobrze, jeśli masz rodzeństwo, bo jesli jestes jedynaczka,. to ci serdecznie
      współczuje. Własnie dlatego, że ją kochasz.
      Pozdrawiam
      spinkaa
    • ailad Re: Moja mama jest...głupia? 25.01.03, 18:36
      Gość portalu: Francka II napisał(a):

      > Zanim mnie ukamieniujecie oburzeniem, przeczytajcie...
      > Kocham moja mamę bardzo. Ale to mi nie przeszkadza widzieć jej wady.
      > Mama jest głupia, stwierdzam to z bólem. Jest nie kurą domową, jest gęsią.
      > Niczego nie chce zrobić sama, wychodzi z założenia, że ona "i tak się nie
      > nauczy". Koszmar. Cokolwiek chciałoby się jej pokazać, z góry napotyka się
      > na opór, bo to "za trudne dla niej". Dla kobiety z wyższym wykształceniem,
      > która ma dopiero 52 lata!!!
      > Nie umie obsłużyć pilota do video. Nie odczyta SMS-a (ma telefon od dwóch
      > lat). Mogę ją uczyć, tłumaczyć, wyjaśniać. Widzę tylko jej tępe
      > spojrzenie "a po co mi to, JA I TAK SIĘ NIE NAUCZĘ, w razie czego kto inny
      > za mnie to zrobi". Nie załatwi najprostszej sprawy w urzędzie, choćby na
      > poczcie, bo po co. Jeśli dzwonię do niej i opowiadam o czymś,
      > słyszę "moment, przyszedł ojciec, powtórz mu to". Powtarzam. Dwa zdania
      > typu „trzeba póśjśc do urzędu, a oni cie skierują dalej albo "X powiedzia
      > ł
      > to to i tamto". Mama po prostu z góry wyłącza słuchanie, bo przeciez kto
      > inny za nią załatwi sprawę. Najdrobniejszą. Po co ma sobie obciążać pamięć.
      > Przeciez inni za nią wszystko zrobią, no nie?
      > Jest odtwórcza. Chętnie i dużo rozprawia na różne tematy.... cytując jako
      > własne to, co powiedziałam ja, tata lub mój mąż. Z wielce mądrą miną
      > powtarza to, co kto inny wymyślił, oczywiście biorąc to za swoje. Czasem
      > cytując zupełnie ni w pięć,ni w dziewięć, kiedy to zupełnie nie pasuje do
      > tematu. To nie jest istotne.
      > Jeśli już się zdarzy, ze jest zmuszona pójść coś załatwić, przez następne
      > dwa miesiące opowiada o tym jak o bohaterstwie w czasie wojny, tak jakby
      > złożenie papierka w okienku było bóg wie jakim wyczynem.
      > Zanim obrzucicie mnie wyzwiskami, że tak myślę o własnej matce, zrozumcie,
      > ze ja ją kocham. I tym bardziej mnie boli, że mam za matkę... perliczkę.
      MAM 51 lat .Uważam ,że TO TY JESTES GŁUPIA IDŻ na razie DO PSYCHOLOGA .
    • Gość: gitman Re: Moja mama jest...głupia? IP: bierki:* / 192.168.9.* 25.01.03, 23:50
      masz racje dziewczyno, sprobuj nie byc w przyszlosci jak twoja matka!
      • Gość: mamosz Re: Moja mama jest...głupia? IP: *.acn.pl 26.01.03, 01:06
        To zakrawa na obsesję rozsylas swoje złote mysli po wszystkich watkach ,tak
        jak ktoś już tu powiedzial IDŻ do psychologa bo bardzo potrzebujesz pomocy. Zła
        wiadomość kretynizmu sie nie leczy to wada genetyczna.
        • Gość: kiwi Kto tu ma obsesję? IP: *.chello.pl 26.01.03, 19:42
          Gość portalu: mamosz napisał(a):

          > To zakrawa na obsesję rozsylas swoje złote mysli po wszystkich watkach

          Na obsesję zakrawa obrażanie i odsyłanie do lekarza osoby, któa zdecydowała sie
          na odsłonięcie tej pewnie bolesnej dla niej prawdy przed innymi ludźmi i gdzie
          moze, poszukuje podpowiedzi oraz rozwiązań. Ileż tu idiotycznych głosów i
          kurzego gdakania; jeśli nie chcecie dziewczynie (chyba nie nastolatce, bo ma
          męża) pomóc, to idźcie sobie gdzieś indziej zamiast ją dołować i się wymądrzać.
    • Gość: felusiak Oj Franka, Franka............ IP: *.nyc.rr.com 26.01.03, 07:21
      Jak mozna napisac cos takiego o wlasnej matce. Myslec tak, to co innego niz
      dzielic sie z gronem anonimowych szydercow tego typu wiadomoscia.

      U mojej mamy w domu na kuchence mikrofalowej i VCR jest ciagle godzina 12:00
      i na dodatek miga. Nie uwazam jej jednak za glupia. Ona zyje w innym swiecie
      niz ja. Ot co. Ale przyznam, ze kiedy mialem 17 lat tez tak myslalem. I ojciec
      tez byl glupi.
    • majka14 Re: madre przyslowi mowi..... 26.01.03, 19:11
      Gość portalu: Francka II napisał(a):
      > Mama jest głupia, stwierdzam to z bólem. >


      ...że, niedaleko pada jabłko od jabłoni.
      Twoja argumentacja jest typu; wszyscy glupi, ktorzy nie sluchaja techno.

      Czy Mama twoja; bila cie, nigdy nie przutulila, bajki nie opowiedziala, kolana
      stluczonego czule nie opatrzyla, pierwszą krostką na twojej budzi nie zajela sie
      troskliwie, nie otarła lez z twoich policzkow po pierwszej nieudanej randce???





      • Gość: kiwi Przysłowie ma rację, a dziewczyna - pecha. IP: *.chello.pl 26.01.03, 19:53
        majka14 napisała:

        > ...że, niedaleko pada jabłko od jabłoni.
        > Twoja argumentacja jest typu; wszyscy glupi, ktorzy nie sluchaja techno.
        >
        > Czy Mama twoja; bila cie, nigdy nie przutulila, bajki nie opowiedziala, kolana
        > stluczonego czule nie opatrzyla, pierwszą krostką na twojej budzi nie zajela
        si
        > e
        > troskliwie, nie otarła lez z twoich policzkow po pierwszej nieudanej randce???

        A co to ma do rzeczy? sama znam panią - matkę dwojga dzieci - głupią jak but,
        po prostu nieinteligentną, której troskliwość i czułość nie mają sobie równych,
        choć moim zdaniem nie zawsze wychodzą na dobre jej dzieciom. Jedno z drugim nie
        ma nic wspólnego ani z siebie nie wynika.
        Prawda, że przysłowie ma rację - i matka, i córka która rozpoczełą ten wątek,
        szukaja pomocy i rozwiązań u innych. Tylko ze matka je znajduje, zaś na córkę,
        poza kilkoma rozsądnymi głosami, rzuciło się stado kur i usiłuje ją zadziobać
        czy ukamienować. Bez serca i absolutnie bez wyobraźni są te głupie kury.

        Francka, przypomnij sobie, jak to było w dzieciństwie, czy przypadkiem Tata i
        inni dorosli nie wyjmowali z rąk każdej "zabawki" Twojej Mamy twierdząc, że
        zrobią to lepiej, madrzej, skuteczniej? A jeśli już sie do czegoś zabrała nie
        tłumaczyli jej potem, ze niepotrzebnie, bo sknociła sprawę jak zawsze?
        Moja Mama była podobna. Jak te Japonki których stopy krępuje się bandazami
        przez całe lata, ona też przez całą swoja dorosłość była krępowana przez mojego
        ojca, przez swoich braci itp. Bała się zdjęcia tych "bandazy" co próbowałam
        zrobić już jako nastolatka a potem osoba dorosła.
        Udało się. W wieku 49 lat nauczyła się pływać, a w rok później jeździć na
        nartach. Nie wspominając o biegłej obsłudze mikrofalówki czy wideo.
        Życzę, by i Wam się udało. Trzeba czasu i cierpliwosci. I wiele, wiele pochwał,
        nawet niezasłużonych.
    • ally.l Re: Moja mama jest...głupia?A MOZE MA GLUPIA CORKE 28.01.03, 18:45
      Jestem w wieku Twojej mamy i moja corka nigdy nie powiedzialaby tak o mnie!
      Nie lubie SMS-ow, nie lubie tez zalatwiac spraw w urzedach. Do tego trzeba byc
      pieniaczem. Ale jak musze to odbiore ten ulubiony "kontaktator" dzisiejszej
      mlodziezy, a i w urzedzie zalatwie.
      Twoja mam nie musi lubic tego co ty!
      Ale to jest twoja MAMA - i nie pisz, ze "moja mama jest glupia", bo to tylko
      swiadczy o tym, ze TWOJA MAMA MA GLUPIA CORKE!
    • Gość: corka Re: Moja mama jest...głupia? IP: *.dwi.uw.edu.pl / 192.168.0.* 29.01.03, 10:48
      musisz wziac pod uwage wszystko co jest dookola. zwroc uwage, ze Twoja matka,
      jak i moja, to dzieci komunizmu. to komunizm wpoil ludziom, ze sie do niczego
      nie nadaja. kobietom szczegolnie. to trwa do dzis. to jest system. nie dziw
      sie. moja stara jest podobna.tez nie odbiera sms-ow, nie wlacza poczty, bo jak
      stwierdzila i tak by ni umiala jej odebrac. wychowanie w Polsce katolicko-
      komunistycznej zrobilo kobuietom wde z mozgu.
      pozdrawiam.

      w sumie nie jest tak zle, matki to chyba jedyne osoby, ktore znamy najlepiej,
      jako corki.
      jest ciezko. pozostaje chyba tylko wystrzegac sie ich bledow w wprzyszlosci.
    • emka_waw Podsumowywując 29.01.03, 13:17
      Może i byłabym skłonna przyłączyć się do grona kamieniujących cię, bo szacunek
      do własnej matki mam głęboko zakorzeniony, gdyby nie jedno zdanie:

      > Jeśli dzwonię do niej i opowiadam o czymś,
      > słyszę "moment, przyszedł ojciec, powtórz mu to". Powtarzam. Dwa zdania
      > typu „trzeba póśjśc do urzędu, a oni cie skierują dalej albo "X powiedzia
      > ł
      > to to i tamto

      Moja matka należy do osób, które kartę do bankomatu traktują jak odbezpieczony
      granat, na komórce trzeba jej numer wybrać, bo panicznie boi się nawet
      klawiatury numerycznej (telefon stacjonarny ma z okrągłą! tarczą) a konieczną
      czasem wizytę w jakimkolwiek urzędzie traktuje jak kataklizm. Ale NIGDY,
      PRZENIGDY nie stosuje tak obrzydliwej spychoterapii, nie wypina się na moje
      problemy, wysłucha mnie zawsze i wszędzie, choćby nie nawet za bardzo nie
      rozumiała i nie była w stanie pomóc, przynajmniej spróbuje zrozumieć, pocieszy,
      da kawałek ciasta, cokolwiek, co tylko może zrobić. Takiego olewczego
      traktowania własnego dziecka nie jestem w stanie zrozumieć, to jest wręcz na
      granicy pasożytowania na ludziach - oni mi wszystko, ja im nic.

      I bynajmniej moja matka wyższego wykształcenia nie posiada.
      • Gość: few A ja wezme w obrone Franke IP: *.bielsko.dialog.net.pl 02.02.03, 23:14
        Bo mam podobny problem, z tym, ze dla mnie latwiejszy do zaakceptowania (?-wredna jestem), bo dotyczacy mojej
        tesciowej, a nie mamy. Tesciowej nie musze kochac... W kazdym razie, czytajac post mialam wrazenie, ze rzecz
        dotyczy mojej tesciowej (gdyby nie to, ze Franka nie moglaby istniec, bo moj maz jest jedynakiem...).Tesciowa: mgr
        inz., Obsluzenie ekspresu do kawy ponad jej sily i mozliwosci. Przyprawienie sosu czy nalozenie ziemniakow na
        talerz opatrzone komentarzem: zrob to, jak lubisz, BO JA NIE WIEM,JAK TO SIE ROBI (sic!). Zadnego wlasnego zdania,
        zadnego wlasnego pogladu, tylko kalki cudzych zdan, powtarzane w sytuacjach "ni z gruszki, ni z pietruszki". A ja
        tylko zastanawiam sie, czy ona jest autentycznie glupia, czy taka cwana: postawa z cyklu: JA NIE WIEM, JAK TO SIE
        ROBI prowadzi do tego, ze nikt nigdy nie powierzy jej zadnego zadania, zadnej roli, bo z gory wiadomo, ze nasza
        bohaterka sie z niej nie wywiaze. Wygodne, nieprawdaz? I ma swiety spokoj. Moze ogladac bez zaklocen Mode na
        sukces.
        • Gość: denise Re: A ja wezme w obrone Franke IP: *.ld.euro / 10.100.1.* 03.02.03, 01:25
          Gość portalu: few napisał(a):

          > Bo mam podobny problem, z tym, ze dla mnie latwiejszy do zaakceptowania (?-
          wred
          > na jestem), bo dotyczacy mojej
          > tesciowej, a nie mamy. Tesciowej nie musze kochac... W kazdym razie,
          czytajac p
          > ost mialam wrazenie, ze rzecz
          > dotyczy mojej tesciowej (gdyby nie to, ze Franka nie moglaby istniec, bo moj
          ma
          > z jest jedynakiem...).Tesciowa: mgr
          > inz., Obsluzenie ekspresu do kawy ponad jej sily i mozliwosci. Przyprawienie
          so
          > su czy nalozenie ziemniakow na
          > talerz opatrzone komentarzem: zrob to, jak lubisz, BO JA NIE WIEM,JAK TO SIE
          RO
          > BI (sic!). Zadnego wlasnego zdania,
          > zadnego wlasnego pogladu, tylko kalki cudzych zdan, powtarzane w
          sytuacjach "ni
          > z gruszki, ni z pietruszki". A ja
          > tylko zastanawiam sie, czy ona jest autentycznie glupia, czy taka cwana:
          postaw
          > a z cyklu: JA NIE WIEM, JAK TO SIE
          > ROBI prowadzi do tego, ze nikt nigdy nie powierzy jej zadnego zadania,
          zadnej r
          > oli, bo z gory wiadomo, ze nasza
          > bohaterka sie z niej nie wywiaze. Wygodne, nieprawdaz? I ma swiety spokoj.
          Moze
          > ogladac bez zaklocen Mode na
          > sukces.

          Rzeczywiście jesteś trochę wredna...
          Czy wolałabyś mieć teściową, która wie lepiej niż Ty, ile ziemniaków masz
          zjeść i z jaką ilością sosu?
          Żeby zawsze wyskakiwała ze swoim /jedynie słusznym/ zdaniem?
          Niech robi z siebie głupią, jeśli jej z tym dobrze. Bo Wam przecież nie
          musi.Nie musicie jej powierzać żadnych zadań, jesteście dorosłymi ludźmi i na
          pewno sami sobie radzicie.
          Wierz mi / a mam porównanie/, że lepiej mieć za teściową durnawą niemotę,
          która ogląda głupie seriale i sama jest głupia /lub z wygodnictwa udaje
          głupszą niż jest/ niż intelektualistkę, która wszystko robi lepiej, niż Ty, a
          najlepiej wtrąca się w życie synka.

          Co do głupoty matek - trudno mi się wypowiadać. Ja mam mądrą i najukochańszą.
          Myślę, że Ty też - inaczej wady teściowej nie raziłyby Cię.
          Ale przykro byłoby mi, gdyby moje dzieci uważały mnie za głupią tylko dlatego,
          że nie umiałabym sobie poradzić z jakąś techniczną nowinką.
        • emka_waw Re: A ja wezme w obrone Franke 03.02.03, 11:07
          Zwracam uwagę, że też przyznaję jej rację, bo nie do pojęcia jest dla mnie
          spychologia, wygodnictwo, założona z góry bezmyślność i brak zainteresowania
          sprawami własnych dzieci. Kwestia, czy ktoś "chwyta" nowinki techniczne czy
          nie, czy naprawdę umie coś załatwić w urzędzie czy nie, to naprawdę nie ma
          znaczenia. Jak już wspominałam, moja matka ma problemy nawet z bankomatem i
          komórką.

          Natomiast to, co ty opisałaś, to wypisz, wymaluj moja przyszła teściowa, tylko
          moja, jakby tu powiedzieć, poszła dalej. Oczywiście, ona synka kocha! Tylko
          nigdy, w niczym nie pomogła mu w życiu (poza faktem urodzenia go), nie pomogła
          z wyborem szkoły, nie potrafiła załatwić dla niego najprostszej sprawy, za
          partnerów życiowych i tatusiów dla synka wybrała sobie raz alkoholika, a raz
          złośliwego, garbatego gnoma (serio), po tylu latach nie wie, jaki chleb mu
          kupić na kanapki! Nie umie prać, gotować, szyć, sprzątać... Na szacunek dzieci
          też sobie trzeba zasłużyć, ani ja, ani on do niej szacunku nie mamy. Za to na
          kolanach wielbię jego ŚP. babcię, dzięki której tylko wyszedł on na ludzi.
      • Gość: Iza2 Mlode mezatki nielepsze IP: *.k.mcnet.pl 06.02.03, 11:49
        A ja co gorsza znam wiele mlodych kobiet (ok.30 lat),
        wyksztalconych, pracujacych, ktore nagle przy mezu robia
        sie kompletnie bezradne. Ona nigdy nie zna pin-u, w zyciu
        nie zaplacila zadnego rachunku, nie umie obsluzyc kamery
        itp. i sie tym szczyci. Nigdy nie rozumiem, czemu czesc
        kobiet robi z siebie idiotki, a potem juz im tak zostaje
        i w wieku lat 60 sa kompletnie bezradne (albo wczesniej
        jak maz znajdzie sobie inna)
    • malini Re: Moja mama jest...głupia? 07.02.03, 11:21
      Trudno nie zgodzić się z Felusiakiem piszącym,że dzielenie się opinią o własnej
      matce z gronem szyderców nie jest dobrym pomysłem. W imię "Czcij ojca i matkę
      swoją" (nie ważne czy są głupi czy nie) polecałabym grono najbliższych do
      omawiania tej kwestii, bo niby na co liczysz,że powiemy "tak - twoja matka jest
      głupia"? Bylibyśmy świniami.
      Z drugiej strony zamykanie matek i ojców pod kloszem świętości bez względu na
      to jacy są i co robią jest ciemnotą, a często osłoną koszmarów.To do tych, co
      odsyłają ludzi do psychiatry...

      Mogę zrozumieć Twoją bezsilność wobec walki o to,żeby Twoja Mama była ciekawą
      świata indywidualistką, kimś, kogo będzie się pamiętać nie tylko w gronie
      najbliższych, człowiekiem, o którym można powiedzieć wszystko tylko nie to, że
      jest/był NN. Myślę,że zbyt się z nią jednak indetyfikujesz - chcesz "jej dobra"
      a zapewne wyobrażasz sobie, "co być zrobiła na jej miejscu". Jeśli istotnie
      chcesz ją zmieniać to sprawdź najpierw, czy jej to sprawie przyjemność.
      Ja myślę,że jest tu nadzieja - piszesz, jak opowiada o swojej wyprawie do
      urzędu (myślę,że jest dumna,że sama coś załatwiła!).Musisz więc w tej sprawie
      dogadać się z Tatą - to on ją wyręcza- dajcie jej "zadanie" i niech nikt z was
      nie zrobi niczego za nią.
      Probem nie jest błachy - co będzie (odpukać w niemalowane), gdy zabraknie tej
      osoby,która załatwia za nią ważne sprawy?
    • Gość: ts no to co? IP: 195.94.204.* 07.02.03, 14:28

      > ze ja ją kocham. I tym bardziej mnie boli, że mam za matkę... perliczkę.

      Po pierwsze, jesli masz -nascie lat, to mimowolnie mozesz byc nadmiernie
      krytyczna, co potwierdzaja niektore posty w tym watku. Pewnie wiec przesadzasz,
      wez na to poprawke.

      W czesci moze twoje obserwacje sa sluszne, lecz nie musza dowodzic glupoty
      Mamy, lecz np. jej wygodnictwa (a nie ma idealow) lub jej rozumienia podzialu
      czynnosci w waszym domu.

      W czesci moze masz racje ze "glupia". No to co? IQ jest cecha organizmu,
      podobnie jak pojemnosc pluc lub wzrost. Ta cecha nie wartosciuje czlowieka.
      Podobnie moglabys sie martwic, ze Mama jest "za niska" lub ze ma "niewlasciwa"
      wydolnosc watroby. Byloby to zupelnie bez sensu i niepotrzebnie.

      Nastolatki, ale i starsi, bardzo chcieliby sami dobrze wypadac w oczach innych.
      Moze martwisz sie, ze Mama zachowuje sie niereprezentacyjnie, ze to wplywa
      negatywnie na obraz ciebie? Jest odwrotnie. To nie mama buduje twoj obraz, lecz
      ty sama, uczac sie m.in. od niej, takze na jej bledach. Ona byla pierwsza - nie
      ona swiadczy o tobie, lecz ty o niej. Twoje zachowanie swiadczy o tym, czego
      sie nauczylas m.in. od Mamy.

      Dlatego nie martw sie, "problem" jest pewnie mniejszy niz myslisz, no i w ogole
      nie jest problemem w istocie.
    • roanbu Re: Moja mama jest...głupia? 08.02.03, 00:51
      Go�ć portalu: Francka II napisał(a):

      > Zanim mnie ukamieniujecie oburzeniem, przeczytajcie...

      NIKT NIE CHCE, WIĘKSZO�Ć MA TEN SAM PROBLEM.

      > Kocham moja mamę bardzo.

      JA TEŻ! MAŁO TEGO, UWAŻAM MOJĽ MAMĘ ZA NAJLEPSZEGO PRZYJACIELA!

      Ale to mi nie przeszkadza widzieć jej wady.

      :)

      > Mama jest głupia, stwierdzam to z bólem.

      POWIEDZIAŁBYM, JEST MĽDRA NA SWÓJ SPOSÓB .... BO JEST MĽDRA!

      Jest nie kurš domowš, jest gęsiš.
      > Niczego nie chce zrobić sama, wychodzi z założenia, że ona "i tak się nie
      > nauczy". Koszmar.

      MOJA PODOBNIE, ALE BYĆ MOŻE PRZEZ MOJE ZŁE PODEJ�CIE, ALBO JEJ ZABORCZO�Ć...

      Cokolwiek chciałoby się jej pokazać, z góry napotyka się
      > na opór, bo to "za trudne dla niej". Dla kobiety z wyższym wykształceniem,
      > która ma dopiero 52 lata!!!
      > Nie umie obsłużyć pilota do video. Nie odczyta SMS-a (ma telefon od dwóch
      > lat).

      SKĽD JA TO ZNAM?!!!!

      Mogę jš uczyć, tłumaczyć, wyja�niać.

      JA TO ROBIĘ Z UPOREM MANIAKA, NIE PODDAJĘ SIĘ....

      Widzę tylko jej tępe
      > spojrzenie "a po co mi to, JA I TAK SIĘ NIE NAUCZĘ, w razie czego kto inny
      > za mnie to zrobi".

      PODOBNIE, JAK MOJA, LECZ MAM KLUCZ DO JEJ UMYSŁU ....

      Nie załatwi najprostszej sprawy w urzędzie, choćby na
      > poczcie, bo po co. Je�li dzwonię do niej i opowiadam o czym�,
      > słyszę "moment, przyszedł ojciec, powtórz mu to". Powtarzam. Dwa zdania
      > typu �trzeba pó�j�c do urzędu, a oni cie skierujš dalej albo "X powiedzia
      > ł
      > to to i tamto". Mama po prostu z góry wyłšcza słuchanie, bo przeciez kto
      > inny za niš załatwi sprawę. Najdrobniejszš. Po co ma sobie obcišżać pamięć.
      > Przeciez inni za niš wszystko zrobiš, no nie?

      MOJEJ MAMIE SIE NIE CHCE - JUŻ! ALE NIKT ZA NIA NICZEGO, PRZEZ JEJ WSPANIAŁE
      ZYCIE NIKT NIE ROBIŁ! POPATRZ! ONA ZOSTAŁA TAK WYCHOWANA ... PRZEZ TWOJEGO
      OJCA, CIEBIE ITD....

      > Jest odtwórcza. Chętnie i dużo rozprawia na różne tematy.... cytujšc jako
      > własne to, co powiedziałam ja, tata lub mój mšż.

      BO NIE SŁUCHACIE JEJ! Z GÓRY MÓWICIE SOBIE: O BOŻE! CO ZNOWU ...
      MĘŻA TWOJEGO ROZUMIEM, BO WMÓWIŁA� MU TO, ALE TOBIE ?

      Z wielce mšdrš minš
      > powtarza to, co kto inny wymy�lił, oczywi�cie bioršc to za swoje. Czasem
      > cytujšc zupełnie ni w pięć,ni w dziewięć, kiedy to zupełnie nie pasuje do
      > tematu.

      POPATRZ, MIMO ŻE GŁUPIE, TO WIESZ, SŁUCHASZ I NIEPOTRZEBNIE SIĘ DENERWUJESZ. TY
      NIE POZWALASZ JEJ BYĆ SOBĽ.

      To nie jest istotne.

      DLA CIEBIE! ALE NIE DLA NIEJ....

      > Je�li już się zdarzy, ze jest zmuszona pój�ć co� załatwić, przez następne
      > dwa miesišce opowiada o tym jak o bohaterstwie w czasie wojny, tak jakby
      > złożenie papierka w okienku było bóg wie jakim wyczynem.

      BO MA RACJĘ. BĘDĽC NIEDOJDĽ ŻYCIOWĽ PRZY BOKU TWOJEGO OJCA, STAŁA SIĘ
      UBEZWŁASNOWOLNIONA (JAK GĘ�!).

      > Zanim obrzucicie mnie wyzwiskami, że tak my�lę o własnej matce, zrozumcie,
      > ze ja jš kocham.

      TY JĽ KOCHASZ TAKĽ, JAKĽ BY� JĽ CHCIAŁA MIEĆ, A NIE TAKA, JAKĽ JEST. GDYŻ NIE
      KOCHA SIĘ TYLKO ZA CO�, ALE MOŻE - I PRZEDE WSZYSTKIM! - POMIMO CZEGO�!
      ZROZUMIESZ TO, JAK SPOJRZYSZ NA SWOJEJGO MĘŻA PO KILKU LATACH ....

      I tym bardziej mnie boli, że mam za matkę... perliczkę.

      MAMA TWOJA JEST PRELICZKĽ, NATOMIAST TY JESTE� �LEPYM SOKOŁEM....
Pełna wersja