Seksuolog o homoseksualizmie

05.07.06, 19:09
A jednak homoseksualizm jest normalny:

Rozmowa z Wiesławem Czernikiewiczem, seksuologiem z Polskiego Towarzystwa
Seksuologicznego

Homoseksualistą się jest czy się zostaje?

- Nie można zostać homoseksualista. Nie nabywamy homoseksualizmu w procesie
socjalizacji, nikt nie staje się homoseksualista, dlatego że został
uwiedziony. To nie choroba, nie można się zarazić. Homoseksualizm jest
wrodzony i nie do zmiany.

Jak często rodzą się homoseksualiści?

- Jest ich od 4 do 6 procent w każdej populacji.

Czy wiadomo skąd się bierze u człowieka taka a nie inna orientacja seksualna?

- Wiadomo. Nasza orientacja seksualna formuje się w okresie prenatalnym i
zależy od wypływu hormonów na kształtujący się układ nerwowy. Na początku
każdy płód czy to męski czy żeński rozwija się w identyczny sposób. Potem,
żeby wyróżnicował się mózg i narządy płciowe mężczyzny musi zadziałać
testosteron. Jeśli zadziała on na płód męski w innym czasie niż zwykle lub też
będzie w niskim stężeniu wykształci się orientacja homoseksualna, bądź też ta
orientacja nie będzie zdefiniowana i wtedy mówimy orientacji biseksualnej.
Jeśli natomiast testosteron zadziała na płód żeński większym niż zwykle, u
kobiety wykształci się orientacja homoseksualna.

Czy orientacja seksualna naprawdę jest nie do zmiany? Przecież, co jakiś czas
pojawiają się w mediach informacje, że komuś udało się "wyleczyć"
homoseksualistów.

- Orientacja seksualna oznacza preferowana płeć partnera seksualnego. Jest to
program wpisany w ośrodkowy układ nerwowy. Póki co, nie ma żadnych metod, żeby
ten program zmienić. Człowiek rodzi się albo heteroseksualny, albo
homoseksualny, albo biseksualny.

Najwięcej negatywnych emocji ostatnio budzi adopcja dzieci przez pary
homoseksualne. Czy osoby homoseksualne mogą wychowywać dzieci?

- Uważam, że nie ma żadnych przeciwskazań. Dom, ciepło domowe, gwiazdka i
dwóch facetów, którzy dadzą dziecko uczuciem jest zdecydowanie lepsze niż
samotność w domu dziecka. Orientacji seksualnej nie można nabyć poprzez
wychowanie. To są kolejne leki i fobie naszego społeczeństwa.

Notowała Katarzyna Reczek
    • pooh5 Re: Seksuolog o homoseksualizmie 05.07.06, 19:17
      Dobrze by było zbadać i wyjaśnić naukowo również inne zjawisko - szybkie
      rozpadanie się związków homoseksualnych (za trwały to mogę uznać związek
      minimum 15-letni). Trwałe i udane związki homoseksualne zdazają się równie
      rzadko co wyleczeni homoseksualiści. Związki homoseksualne rozpadają się
      najczęściej w tym momencie, w którym w związku heteroseksualnym następuje
      przemiana romantycznej miłości w miłość dojrzałą, bardziej przypominającą
      przyjaźń niż zakochanie.
      • katrina_bush Nienawisc otoczenia tez ma wplyw na zwiazek. 05.07.06, 19:28
        Nienawisc otoczenia tez ma wplyw na zwiazek.

        Chyba, ze to nie pasuje do koncepcji ?!

        P. S.
        Zwiazki kobiet i mezczyzn tez cos ostatnio srednio sie udaja...
        • pooh5 Re: Nienawisc otoczenia tez ma wplyw na zwiazek. 05.07.06, 19:36
          katrina_bush napisała:

          > Nienawisc otoczenia tez ma wplyw na zwiazek.
          > Chyba, ze to nie pasuje do koncepcji ?!

          Nie pasuje. Dojrzała miłość powinna obronić się sama, pomimo braku komfortowych
          warunków.
          Poza tym, jeśli jest jakaś obiektywna przeszkoda, to rzeczywiście jest to
          nienawiść otoczenia, a nie brak ślubów homoseksualnych.

          > P. S.
          > Zwiazki kobiet i mezczyzn tez cos ostatnio srednio sie udaja...

          Udają się średnio, natomiast związki gejowskie udają się bardzo rzadko, lub
          wcale.
          • katrina_bush Re: Nienawisc otoczenia tez ma wplyw na zwiazek. 05.07.06, 19:44
            Tak wiec wszystko jasne.

            Nienawisc otoczenia i plucie innym w twarz - to recepta na udany zwiazek.

            Ciekawa koncepcja. Sam to wymysliles ?

            P. S.
            A ze zwiazkami kobiet i mezczyzn - jak jest, to wszyscy wiemy...

            Opowiadanie bajek tu nic nie da.
            • marysia_b Re: Nienawisc otoczenia tez ma wplyw na zwiazek. 06.07.06, 00:23
              katrina_bush napisała:


              > A ze zwiazkami kobiet i mezczyzn - jak jest, to wszyscy wiemy...
              >
              > Opowiadanie bajek tu nic nie da.

              No jak jest z tymi zwiazkami kobiet i mezczyzn??? Umieram z ciekawosci! Czyzby
              czas zeby sie przekwalifikowac?
              • katrina_bush Re: Nienawisc otoczenia tez ma wplyw na zwiazek. 06.07.06, 13:47
                Ze zwiazkami kobiet i mezczyzn bywa bardzo roznie...

                Wesolo na pewno nie jest.

                Izolacja, manipulacja, zaklamanie, instrumetalizacja i zmeczenie...
                • marysia_b Re: Nienawisc otoczenia tez ma wplyw na zwiazek. 06.07.06, 14:03
                  katrina_bush napisała:

                  > Ze zwiazkami kobiet i mezczyzn bywa bardzo roznie...
                  Jeden woli matke, drugi woli corke....? ;)

                  >
                  > Wesolo na pewno nie jest.

                  Zalezy od poczucia humoru obu stron!
                  >
                  > Izolacja, manipulacja, zaklamanie, instrumetalizacja i zmeczenie...

                  Alez Ty masz doswiadczenia za soba - wspolczuje i rozumiem cala reszte....Sklepowo!
                  • katrina_bush Re: Nienawisc otoczenia tez ma wplyw na zwiazek. 06.07.06, 14:39
                    Jak jest - kazdy widzi...

                    Nie oszukujmy sie.

                    Wiekszosc Polek i Polakow nigdy nie bedzie zyla w "idealnym" wymarzonym zwiazku - biorac
                    chociazby pod uwage brak poczucia bezpieczenstwa i brak perspektyw zyciowych...

                    Zycie to nie Hollywood.

                    Kolezanek i przyjaciolek, ktorym "sie rzeczywiscie w zyciu udalo" jest, jak na lekarstwo.

                    Pozostaje tylko "po polsku" teatralnie udawac, ze wszystko jest cacy ?!

                    ...i pokazywac na innych palcem ?!

                    Zeby im sie czasem w zyciu nie udalo ?!
                    • marysia_b Re: Nienawisc otoczenia tez ma wplyw na zwiazek. 06.07.06, 15:05
                      katrina_bush napisała:


                      > Wiekszosc Polek i Polakow nigdy nie bedzie zyla w "idealnym" wymarzonym zwiazk
                      > u -

                      Bo takich zwiazkow nie ma! Po prostu nie ma!
                      >
                      > Zycie to nie Hollywood.

                      Zalezy od profesji ;)


                      > Kolezanek i przyjaciolek, ktorym "sie rzeczywiscie w zyciu udalo" jest, jak na
                      > lekarstwo.

                      Ty sie w dziwnym swiecie obracasz!


                      > Pozostaje tylko "po polsku" teatralnie udawac, ze wszystko jest cacy ?!
                      >
                      > ...i pokazywac na innych palcem ?!
                      >
                      > Zeby im sie czasem w zyciu nie udalo ?!

                      No, tutaj to juz bredzisz!
                      • katrina_bush Re: Nienawisc otoczenia tez ma wplyw na zwiazek. 06.07.06, 15:22
                        Wiekszosc kobiet wyobraza sobie "idealnego partnera".

                        A tylko niewielka grupka miala to wielkie szczescie na rzeczywiscie "wymarzony" zwiazek.

                        "Ksiaze z bajki" istnieje - ale tylko dla nielicznych.

                        I ten temat pozostanie...Nie oszukujmy sie.

                        A od patrnerow i partnerek wymaga sie coraz wiecej.

                        Generalnie, zycie wymaga od nas coraz wiecej !

                        Zyjemy w bardzo trudnych czasach.
                        • marysia_b Re: Nienawisc otoczenia tez ma wplyw na zwiazek. 06.07.06, 15:32
                          katrina_bush napisała:

                          > Wiekszosc kobiet wyobraza sobie "idealnego partnera".

                          Wiekszosc niedojrzalych kobiet!
                          >
                          > A tylko niewielka grupka miala to wielkie szczescie na rzeczywiscie "wymarzony"
                          > zwiazek.

                          Zwiazek nie musi byc *wymarzony* a moze byc calkiem udany, bo marzenia tez
                          ewoluuja, jak wszystko ;)

                          > "Ksiaze z bajki" istnieje - ale tylko dla nielicznych.
                          >
                          > I ten temat pozostanie...Nie oszukujmy sie.

                          No wlasnie, pomarzyc sobie mozemy a obiad i tak (od czasu do czasu) trzeba
                          ugotowac i gary pozmywac :)
                          >
                          >
                          > Generalnie, zycie wymaga od nas coraz wiecej !

                          Ale jakie mamy udogodnienia! ;)
                          >
                          > Zyjemy w bardzo trudnych czasach.

                          To znaczy, ze sie starzejesz! ;)

                          • katrina_bush Re: Nienawisc otoczenia tez ma wplyw na zwiazek. 06.07.06, 16:03
                            Dojrzalosc emocjonalna jest i pozostanie dla zdecydowanej wiekszosci ludzi nieosiagalnym idealem.

                            Tak samo, jak idealny "ksiaze", czy "ksiezniczka z bajki".

                            Zwlaszcza w Polsce !

                            W krolewstwie falszywej swiadomosci.

                            P. S.
                            Chyba mi nie napiszesz, ze jestes osoba dojrzala emocjonalnie ?!
                            • marysia_b Re: Nienawisc otoczenia tez ma wplyw na zwiazek. 06.07.06, 18:03
                              katrina_bush napisała:


                              > P. S.
                              > Chyba mi nie napiszesz, ze jestes osoba dojrzala emocjonalnie ?!

                              A wlasnie, ze Ci napisze!!! Jestem absolutnie dojrzala emocjonalnie w udanym
                              zwiazku hetero z *przepisowa*, dla moich mozliwosci fizycznych i materialnych,
                              liczba wspanialych, ladnych, inteligentnych (wymarzonych) dzieci o roznej plci.
                              Wedlug Ciebie cos mam nie tak???
                        • tomas_torquemada Re: Nienawisc otoczenia tez ma wplyw na zwiazek. 06.07.06, 17:12
                          katrina_bush napisała:

                          > Zyjemy w bardzo trudnych czasach.

                          Rozbawilo mnie to do lez.. :D
                          • katrina_bush Re: Nienawisc otoczenia tez ma wplyw na zwiazek. 06.07.06, 17:26
                            Czy rowniez uwazasz sie za osobe emocjonalnie dojrzala ?!
                            • tomas_torquemada Re: Nienawisc otoczenia tez ma wplyw na zwiazek. 07.07.06, 01:29
                              Jezeli uwazasz, ze zyjemy w bardzo trudnych czasach to albo nie masz mglistego
                              pojecia o historii tej planety albo.. Co to za trudne czasy, w ktorych
                              podstawowym problemem jest to czy gej moze glaskac "wlasne" dziecko czy nie, lub
                              czy zyd sie obrazi jak uslyszy ze sam jest antysemita? Jak Ty smiesz te czasy
                              porownywac do epidemii dziesiatkujacych populacje, do teatrzyku hitlera i
                              stalina.. Nie bede sie zastanawial ktore z nas jest bardziej dojrzale bo Ty
                              wiesz swoje.. ja za to widze co piszesz..
                              • katrina_bush Re: Nienawisc otoczenia tez ma wplyw na zwiazek. 07.07.06, 16:59
                                Zadalam pytanie.
                                • tomas_torquemada Re: Nienawisc otoczenia tez ma wplyw na zwiazek. 07.07.06, 17:10
                                  Odpowiedzialem..
                                  • katrina_bush Re: Nienawisc otoczenia tez ma wplyw na zwiazek. 07.07.06, 19:00
                                    Masz trudny styl.

                                    Na wazne pytania mozna dac jasna i zwiezla odpowiedz.
                                    • tomas_torquemada Re: Nienawisc otoczenia tez ma wplyw na zwiazek. 08.07.06, 00:37
                                      Odpowiem wprost po mojemu.. gdybym byl w pelni dojrzaly.. nie trwonilbym tu czasu..
                                      • fan.giertycha Wolałbym być w domu dziecka niż mieć 2 tatusiów 13.07.06, 19:40
                                        A lewaccy "naukowcy" z bożej laski, są przekupionymi czerwonymi świniami
      • Gość: ****ek Uściślijmy trochę ten dialog IP: *.escom.net.pl 05.07.06, 20:36
        >Dobrze by było zbadać i wyjaśnić naukowo również inne zjawisko - szybkie
        >rozpadanie się związków homoseksualnych (za trwały to mogę uznać związek
        >minimum 15-letni). Trwałe i udane związki homoseksualne zdazają się równie
        >rzadko co wyleczeni homoseksualiści. Związki homoseksualne rozpadają się
        >najczęściej w tym momencie, w którym w związku heteroseksualnym następuje
        >przemiana romantycznej miłości w miłość dojrzałą, bardziej przypominającą
        >przyjaźń niż zakochanie.

        Homoseksualny związek to nie tylko związek M+M, ale i K+K. Badania prowadzone w grupie homoseksualnych kobiet jednoznacznie wskazują, że trwałość związków lesbijskich jest większa niż związków heteroseksualnych M+K.

        Powyższe wyniki dowodzą jednego: to nie orientacja seksualna odpowiedzialna jest za trwałość lub nietrwałość związku, a jedynie... płeć.

        To mężczyźni są skłonni do zmian, do poszukiwania, do zmiany parnterów. I o tyle łatwiej im to czynić w homoseksualnym związku, bo... natrafiają na drugiego mężczyznę. Tak więc dobierają się dwaj osobnicy gatunku ludzkiego, płci męskiej, co zwiększa dwukrotnie szansę na nietrwałość takiego związku.

        Statystycznemu heteroseksualnemu mężczyźnie o wiele trudniej jest znaleźć kolejną seksualną parnerkę, bowiem kobiety nie traktują seksu tak powierzchownie jak mężczyźni. Dlatego homoseksualiście jest łatwiej, bo trafia zazwyczaj na drugiego osobnika podobnie traktującego życie seksualne co on.

        Proste?

        I zaznaczam, że nie jest to moja opinia. Te opinie formułowane są przez współczesną seksulogię.

        ****ek

        PS. Jeśli potrzebujesz przykładu z literatury, mogę poszukać.
        • heretic_969 Re: Uściślijmy trochę ten dialog 05.07.06, 23:39
          > Statystycznemu heteroseksualnemu mężczyźnie o wiele trudniej jest znaleźć kolej
          > ną seksualną parnerkę, bowiem kobiety nie traktują seksu tak powierzchownie jak
          > mężczyźni. Dlatego homoseksualiście jest łatwiej, bo trafia zazwyczaj na drugi
          > ego osobnika podobnie traktującego życie seksualne co on.

          Tak z ciekawości... Z czego to się bierze, że statystyczny mężczyzna traktuje
          seks bardziej powierzchownie od statystycznej kobiety? IMO to efekt kultury, ale
          może się mylę...
          • Gość: ****ek Re: Uściślijmy trochę ten dialog IP: *.escom.net.pl 06.07.06, 00:21
            >Tak z ciekawości... Z czego to się bierze, że statystyczny mężczyzna traktuje
            >seks bardziej powierzchownie od statystycznej kobiety? IMO to efekt kultury, >ale
            >może się mylę...

            Kultury z pewnością tak, choć nasz krąg kulturowy (kultura judeo-chrześcijańska) jest dość konserwatywny w kwestii promiskuityzmu, a jednak z drugiej strony kulturowe uprzywilejowanie mężczyzny w zakresie seksualnego rozpasania jest nadto widoczne. Zmienia się to powoli (wyemancypowanie kobiet, zwłaszcza w sferze seksualnej - ostatnie 30-40 lat), jednak jest to proces długotrwały i przemiany nie nastąpią z dnia na dzień.

            Przekonany jestem jednak, że główną przyczyną dysproporcji w łatwości z jaką przychodzi mężczyźnie poszukiwanie nowej partnerki/partnera jest... po prostu męska, typowo poligamiczna natura.

            Możemy się oszukiwać że monogamia jest właściwa człowiekowi, ale wystarczy bacznie obserwować zjawiska z zakresu ludzkej seksualności by dostrzec, że nawet w naszym kręgu kulturowym monogamia nie jest zjawiskiem powszechnie występującym, a jest jedynie pożądanym (choć cywilizacja zachodnio-europejska nie przywiązuje już do monogamii tak istotnego znaczenia jak niegdyś) i raczej trudno osiągalnym.

            Pewnie będzie to truizmem, ale chęć przeniesienia genów poprzez zapłodnienie jak największej liczby samic (pełen atawizm) warunkuje samczy popęd seksualny. Chcąc nie chcąc jesteśmy zwierzętami i jedynie poprzez wypracowane w procesie socjalizacji super ego możemy swe popędy tłumić, choć... prawie zawsze będzie to walka z wiatrakami. Natura wezwie i upomni się o swoje.

            Te więc dwie przyczyny (ze szczególnym uwzględnieniem tej drugiej) w moim przekonaniu powodują, że męska seksualność nie jest w swym charakterze tak restrykcyjna przy doborze partnerki i swobodzie zachowań jak żeńska.

            pozdrawiam
            ****ek
        • pooh5 Re: Uściślijmy trochę ten dialog 06.07.06, 07:31
          Teoria wydaje mi się naciągana, ale niech będzie, jakoś to wszystko tłumaczy.
          • Gość: ****ek Wyniki badań - literatura IP: *.escom.net.pl 06.07.06, 12:16
            Teoria nie jest naciągana, bo potwierdzają ją wyniki badań.

            Za badaniami Johnson 1994 (Anglia): ponad 20 partnerów w okresie 5 lat miało
            - 4,2% gejów;
            - 1,7% mężczyzn heteroseksualnych;
            - 0% (!!!) lesbijek;
            - 0,21% kobiet heteroseksualnych.

            Literatura: Z.Lew-Starowicz, Encyklopedia Seksu, Muza 2002, s.247

            Jak więc można prosto wywnioskować, to nie orientacja determinuje pęd ku promiskuityzmowi, a płeć. To my, mężczyźni (zarówno heteroseksualni jak i homoseksualni) jesteśmy "rozwiąźli". Bez względu na naszą seksualną orientację. Tyle, że jeśli spotyka się nas dwóch... to jest nam o 2 razy łatwiej kontakt seksualny nawiązać.

            pozdrawiam
            ****ek
    • mg2005 Czy p.Czernikiewicz miał dwóch tatusiów?...)) 05.07.06, 23:15
      • Gość: lutzek Nie wiem co miał, ale wiem co ma. IP: *.escom.net.pl 05.07.06, 23:24
        Na pewno więcej oleju w głowie od Ciebie. Dla pragmatyków takich jak ja to on jest autorytetem, a nie ksiądz z ambony, lub szaman z Odwagi.

        lutzek
        • mandaryna65 pragmatyk powiadasz?? 06.07.06, 15:42
          Gość portalu: lutzek napisał(a):

          > Na pewno więcej oleju w głowie od Ciebie. Dla pragmatyków takich jak ja to on j

          wszyscy znamy takich pragmatyków co ludzi na mydło przerabiali.......
          • Gość: ****ek Mandaryna... taki wymowny nick :) IP: *.escom.net.pl 06.07.06, 17:39
            Twoja zdolność rozumienia treści pisanych jest równa umiejętności śpiewania Twojej idolki, od której zaczerpnęłać nicka :)

            ****ek
    • marysia_b Re: Seksuolog o homoseksualizmie 06.07.06, 00:36
      Byl juz taki pedopsychiatra - pedofil. Jaka masz pewnossc, ze ow seksuolog nie
      jest homoseksualista?

      Nic przeciw homoseksualistom nie mam - nie jest to jednak norma, zeby nawet caly
      swiat stanal na glowie z wszystkimi seksuologami wlacznie!

      I tu nie chodzi o akceptacje homoseksualizmu jako takiego (byl, jest i bedzie)
      ale do zmuszania ludzi myslacych, ze sa to zachowania zgodne z natura.
      • Gość: lutzek A co to jest natura? Pytam serio. IP: *.escom.net.pl 06.07.06, 00:59
        I kiedy można powiedzieć, że coś jest, albo coś nie jest zgodne z naturą?

        lutzke
        • marysia_b Re: A co to jest natura? Pytam serio. 06.07.06, 01:16
          Gość portalu: lutzek napisał(a):

          > I kiedy można powiedzieć, że coś jest, albo coś nie jest zgodne z naturą?
          >
          > lutzke

          Natura, to dychtomia: element zenski i meski :)
          Ja zupelnie serio odpowiadam, jesli jestes homoseksualista - nic przeciwko Twym
          gustom nie mam, niech mi nikt jednak nikt ciemnoty nie wciska, ze to normalne,
          naturalne i tutti quanti...
          Przesladowania osoby homo w mojej obecnosci nie zniose, bo juz tak mam - nikt mi
          jednak nie *udowodni*, ze to *naturalne*.
          • Gość: lutzek Re: A co to jest natura? Pytam serio. IP: *.escom.net.pl 06.07.06, 01:36
            >Natura, to dychtomia: element zenski i meski :)

            natura - 1. CAŁOKSZTAŁT RZECZ I ZJAWISK twozących wszechświat, świat (bez wytworów pracy ludzkiej; ziemia, woda i powietrze wraz z żyjącymi na nich i w nich roślinami i zwierzętami; przyroda; 2. stan pierwotny, prymitywny, nie zmieniony przez cywilizację i kulturę; 3. PRZYRODA JAKO SIŁA KSZTAŁTUJĄCA ORGANIZMY ŻYWE, ZWŁASZCZA LUDZI; 4. organizm; zasób sił fizycznych; 5. WŁAŚCIWOŚCI WRODZONE, charakter, usposobienie; człowiek, istota o określonym charakterze, usposobieniu; 6. istota, główne rysy charakterystyczne czegoś; charakter, rodzaj;

            Moje pytanie brzmi: gdzie tutaj, w definicji natury explicite brakuje miejsca dla homoseksualizmu?

            >Ja zupelnie serio odpowiadam, jesli jestes homoseksualista - nic przeciwko Twym
            >gustom nie mam, niech mi nikt jednak nikt ciemnoty nie wciska, ze to normalne,
            >naturalne i tutti quanti...

            Primo: skąd u większości obrońców tezy, że homoseksualizm nie jest normą przeświadczenie, że każdy kto uważa odmiennie... musi być homoseksualistą?

            Secundo: nie jestem homoseksualistą, jestem heteroseksualnym osobnikiem, który z racji posiadanej wiedzy i doświadczenia zawodowego nie może się zgodzić ze stwierdzeniami, że homoseksualizm jest chorobą, dewiacją, nienormalnością (seksuologia bowiem wyróżnia trzy orientacje seksualne: heteroseksualną, biseksualną i homoseksualną, przy czym dla określenia orientacji u danego osobnika używa się 10 stopniowej skali, przy czym wartości skrajne 1 i 10 świadczą o heteroseksualiźmie czy też homoseksualiźmie, a wartości z przedziału 2-9 o biseksualiźmie. Współczesna seksuologia będzie prawdopodobnie nieco zrewolucjonizowana, bowiem są dość istotne przymiarki do wprowadzenia czwartej orientacji seksualnej: aseksualizmu)

            >Przesladowania osoby homo w mojej obecnosci nie zniose, bo juz tak mam - nikt mi
            >jednak nie *udowodni*, ze to *naturalne*.

            A tego naprawdę nie trzeba udowadniać, bo to się samo dowodzi. Ex definitione słowa natura wynika, że to co naturalne jest obserwowalne w przyrodzie. Homoseksualizm nie jest orientacją seksualną li tylko właściwą człowiekowi. Homoseksualizm stwierdzono u paru setek gatunków ssaków, w tym także tych najbliższych genotypem człowiekowi (człekokształtne), jak i najbliższych naszym sercom (psy, konie, delfiny). Także u niżej zorganizowanych zwierząt (ptaków) zaobserwowano homoseksualne zachowania (np. pingwiny).

            Jakże więc poddawać w wątpliwość, że homoseksualizm nie jest naturalny, skoro jest tak powszechnie obserwowalny w przyrodzie. I co znamienne... tylko człowiek uczynił z tego problem. Nie zaobserwowano bowiem w zachowaniu zwierząt jakichkolwiek negatywnych relacji pomiędzy osobnikami heteroseksualnymi a homoseksualnymi, poza oczywiście gatunkiem ludzkim.

            Możemy co najwyżej postawić tezę (i skądinąd słuszną jeśli miarą będą liczby), że homoseksualizm nie jest normą, a jest marginesem. Natomiast co do naturalności homoseksualizmu wątpliwości mieć nie można. Wszak nie kto inny jak natura go wytworzyła.

            pozdrawiam
            lutzek
        • pooh5 Re: A co to jest natura? Pytam serio. 06.07.06, 07:14
          A co to jest prawda?
          (Piłat)
          • obraza.uczuc.religijnych Piłat to był rozsądny facet. 06.07.06, 12:26

    • pooh5 To co mnie tutaj gorszy 06.07.06, 07:39
      Gorszą mnie twierdzenia w tego typu wypowiedziach, że jakoby cokolwiek jest
      udowodnione. Nie jest udowodnione, że homoseksualizm jest wrodzony, nie jest
      udowodnione, że homoseksualizm jest nieuleczalny (choć nie jest udowodnione, że
      jest uleczalny), nie jest udowodnione, że wszyscy wyleczeni, z Richardem
      Cohenem na czele, okłamują samych siebie. Nie ma żadnych ścisłych dowodów ani w
      jedną, ani w drugą stronę.
      • Gość: ****ek Dlaczego relatywizujesz? IP: *.escom.net.pl 06.07.06, 12:07
        Proszę Cię, nie relatywizuj wszystkiego. Są wyniki badań, które potwierdzają pewne tezy inne obalają. Obalono tezy o homoseksualiźmie z uwiedzenia (wystarczy sięgnąć do literatury z zakresu seksuologii), potwierdzono tezy o wpływie prenatalnej fazy rozwoju człowieka na kształtowanie się homoseksualnej orientacji.

        Naprawdę wystarczy tylko sięgnąć do fachowej literatury, a nie szukać wiedzy z popularnych periodykach. Uwierz mi, że seksulogia jest dość ścisłą nauką i nie ma tam wielkiego pola do snucia tylko przypuszczeń. Wszystko weryfikuje się stosownymi badaniami.

        Tak jak Ty próbujesz zrelatywizować, to zrelatywizować można niemal wszystko.

        ****ek
    • magnusg Jedna z 1250 teorii na ten temat. 06.07.06, 13:59
      Ilu specjalistow tyle teorii odnosnie homoseksualizmu.
      Ale wypowiedz odnoscie wychowywania dzieci jest zalosna i pokazuje niski poziom
      fachowosci tego Pana.
      Udowodniono juz dawno temu,ze dla prawidlowego wychowania dziecka konieczny
      jest wspoludzial mezczyzny i kobiety.Juz przy uczeniu dziecka mowy wyodrebniane
      sa roznice,ktore sa korzystne dla dziecka,jesli ma ojca i matke.
      Ojciec bowiem zwracajac sie do malego dziecka uzywa innego slownictwa niz matka.
      Mezczyzna uzywa duzo czesciej mowiac do dziecka konkretnych zwrotow pomimo,ze
      dziecko bardzo wielu z nich nie rozumie.Mimo to jest to korzystne dle jego
      szybszego rozwoju.
      Matki natomiast w stosunku do malych dzieci uzywaja z reguly tak zwany"baby-
      speech",ktory ma dziecku dac tylko poczucie bliskosci i czulosci matki,bez
      konkretnych wymogow co do zrozumienia jakiegos przeslania czy wskazowki.I to
      jest tylko jeden z kilkudziesieciu przykladow,gdzie zasada natury,ze potomstwo
      ma miec ojca i matke znajduje swoje uzasadnienie w faktach.Jezeli Pan "ekspert"
      Czernikiewicz nie wie o takich rzeczach,to niech sie zajmie obserwacja homo-
      pingwinow,a niewypowiada o dzieciach.
      • marysia_b Re: Jedna z 1250 teorii na ten temat. 06.07.06, 14:04
        Swieta prawda, tym bardziej, ze pingwiny rowniez sie komunikuja jezykowo!
      • Gość: ****ek Chyba nie rozumiesz intencji autora treści IP: *.escom.net.pl 06.07.06, 14:21
        NIKT, podkreślam NIKT ze współczesnych psychologów i seksuologów przychylnych środowiskom homoseksualnym nie neguje, że najbardziej pożądanym kształtem rodziny jest MĘŻCZYZNA+KOBIETA. Zważywszy jednak na ogrom dziecięcych tragedii i niechcianych małoletnich żyjących w domach dziecka, bez szans na adopcję, postuluje się o możliwość dania tym dzieciom szansy na adopcję poprzez parę homoseksualną.

        W Polsce już ok. 5 000-6 000 par homoseksualnych wychowuje dzieci !!! (w ok. 98% są to pary K+K).

        Zastanowiłeś się może kiedyś, ile jest tych rodzin pełnych, gdzie ojciec z matką wychowują swoje potomstwo? Spójrz do danych demograficznych dotyczących rozwodów. Spójrz do danych demograficznych dotyczących wychowywania dzieci przez dalszą rodzinę (babcie, dziadków).

        Ty cały czas piszesz o wzorcu i nikt tego wzorca nie kwestionuje. Ale we współczesnym świecie, dostępie do instytucji rozwodu, wychowywanie dziecka przez matkę i ojca jest zjawiskiem coraz rzadszym. Czy tego chcesz, czy nie.

        ****ek


        PS. Do tematu "baby-speech" współcześni psychologowie wczesnodzięcięcy podchodzą z niechęcią i obowiązujące teorie w tej materii raczej niechętnie na "dziamdziolenie" patrzą. To tak w kwestii porządkowej, bo napisałeś trochę nieprawdy.

        • magnusg Re: Chyba nie rozumiesz intencji autora treści 06.07.06, 14:23
          Ale samotna matka czy samotny ojciec ma caly czas szanse na znalezienie nowego
          partnera i stworzenie takiej wzorcowej rodziny.
          Pozatym jest mnostwo heteroseksualnych par,ktore chca adoptowac dzieci i nie ma
          najmniejszej potrzeby przeprowadzac eksperymentow wychowawczych na dzieciach
          oddajac je w rece homo.
          • Gość: ****ek Proponuję naprawdę zgłębić temat adopcji IP: *.escom.net.pl 06.07.06, 15:36
            >Ale samotna matka czy samotny ojciec ma caly czas szanse na znalezienie nowego
            >partnera i stworzenie takiej wzorcowej rodziny.

            Dziecka nie intersują szanse rodziców. Podobnie właściwym/niewłaściwym modelem wychowania dziecka będzie samotnie wychowujący rodzic, co homoseksualni rodzice (np. z jednym rodzicem biologicznym). Choć... akurat w tym drugim przypadku miałbym poważne wątpliwości co do pełnej słuszności tej tezy, oczywiście ze wskazaniem na większą właściwość.

            >Pozatym jest mnostwo heteroseksualnych par,ktore chca adoptowac dzieci i nie ma
            >najmniejszej potrzeby przeprowadzac eksperymentow wychowawczych na dzieciach
            >oddajac je w rece homo.

            Widzisz. Piszesz tak bo niestety nie masz pojęcia o adopcji i prawie adopcyjnym w Polsce. Więc Cię informuję (tak brzydko, ekonomicznie): na rynku jest większa podaż osieroconych dzieci, niż popyt na nie.

            Popyt na osierocone dzieci zazwyczaj kończy się wraz z ukończeniem przez nie 5-6 roku życia. Poza tym raczej nie rozdziela się rodzeństw, a chętnych do adopcji licznego rodzeństwa jest niewielu. Wszystkie dzieci z jakimikolwiek skazami fizycznymi zazwyczaj nie mogą znaleźć rodziców adopcyjnych. I takich przeszkód, które powodują że dzieci w bidulach są tysiące, jest więcej. Na własne oczy widziałem tragedie tych dzieci. To trzeba widzieć, to trzeba zobaczyć, by móc autorytarnie wypowiadać się o losie tych nieszczęśników.

            I dzisiaj z perspektywy wieloletniego doświadczenia mogę śmiało napisać: wszystko co niepatologiczne oczywiście, jest lepsze od sierocińca. Czy to rodzina adopcyjna heteroseksualna, czy homoseksualna, czy rodzina zastępcza, czy rodzinna wioska dziecięca. Byle nie sierociniec. Bo sierociniec to patologia: przestępczość, prostytucja, brak jakichkolwiek więzi emocjonalnych, po prostu dziecięca dżungla, z której wychodzisz nie nauczony kochać, z zaburzeniami psycho-neurologicznymi, bez perspektyw na lepsze jutro, w poczuciu pełnego osamotnienia i klęski.

            ****ek

        • tomas_torquemada Re: Chyba nie rozumiesz intencji autora treści 06.07.06, 14:31
          Lucek, wez sie przyznaj.. jezeli nie jestes gejem.. to chyba masz powazne
          zaburzenia osobowosci.. krypto..? Zacieklosc z jaka bluzgasz przeciwnikow jest
          zupelnie niezrozumiala..
          • Gość: ****ek Chyba nie rozumiesz słowa "zbluzgać" IP: *.escom.net.pl 06.07.06, 15:26
            >Zacieklosc z jaka bluzgasz przeciwnikow jest
            >zupelnie niezrozumiala..

            A kogo tutaj "zbluzgałem"? To, że się z kimś nie zgadzam, to nie jest "bluzg". Jestem gdzieś wulgarny?

            ****ek

            PS. Nie pamiętasz? Jestem gejem, kryptogejem, pedofilem i złodziejem. To już ustaliliśmy.
            • tomas_torquemada Re: Chyba nie rozumiesz słowa "zbluzgać" 06.07.06, 15:35
              Gość portalu: ****ek napisał(a):

              > A kogo tutaj "zbluzgałem"? To, że się z kimś nie zgadzam, to nie jest "bluzg".
              > Jestem gdzieś wulgarny?

              Hm.. to zalezy od punktu widzenia.. moim zdaniem momentami jestes..

              > PS. Nie pamiętasz? Jestem gejem, kryptogejem, pedofilem i złodziejem. To już us
              > taliliśmy.

              To Ty tak utrzymujesz ja niczego nie ustalalem.. :)
          • Gość: ****ek Ale jak chcesz, to mogę to zrobić :) IP: *.escom.net.pl 06.07.06, 15:27
            Aha, jak chcesz bym Cię zbluzgał, to tylko daj znać :) Zobaczysz na czym polega słowne upokorzenie kogoś.

            ****ek
            • tomas_torquemada Re: Ale jak chcesz, to mogę to zrobić :) 06.07.06, 15:36
              No prosze daj popis swojej niskiej samooceny mozesz sie dowartosciowac.. :)
              • Gość: ****ek Re: Ale jak chcesz, to mogę to zrobić :) IP: *.escom.net.pl 06.07.06, 15:38
                A dlaczego uważasz, że mam niską samoocenę? :) Bluzganie kogoś niedowartościowuje mnie, dlatego mogę to uczynić tylko na wyraźną prośbę, którą potraktuję jako część submisywnej osobowości zainteresowanego. Jak masz inklinacje masochistyczne, to daj znać :) Znajdziemy kogoś odpowiedniego :)

                ****ek
                • tomas_torquemada Re: Ale jak chcesz, to mogę to zrobić :) 06.07.06, 15:44
                  Dziwne odnioslem wrazenie jakbys Ty je mial.. :)
                  • Gość: ****ek W takim razie pamiętaj... IP: *.escom.net.pl 06.07.06, 15:50
                    >Dziwne odnioslem wrazenie jakbys Ty je mial.. :)

                    ... byś nie polegał na swoim wrażeniu :) Bo jest zawsze mocno subiektywne.

                    ****ek
                    • tomas_torquemada Re: W takim razie pamiętaj... 06.07.06, 17:03
                      Wszystko jest subiektywne.. nie ma obiektywizmu..
                • mandaryna65 to jest CHORE!!! 06.07.06, 15:50
                  Gość portalu: ****ek napisał(a):

                  > A dlaczego uważasz, że mam niską samoocenę? :) Bluzganie kogoś niedowartościowu

                  twoje rozumowanie od początku obarczone jest poważnym błędem.
                  Zła sytuacja dzieci w domu dziecka nie jest żadnym argumentem za adopcją. To
                  jest zupełnie osobny problem. Albo uznajemy dewiantów za odpowiednie środowisko
                  dla wychowania dzieci albo nie.

                  nie może być sytuacji, w której dzielimy dzieci na lepsze i gorsze. Gorsze to
                  te, których nie chce żadna normalna rodzina. I co??? Tylko dzieci z takim
                  piętnem mają być oddawane gejom???? Przecież to jest CHORE!!!!
                  • Gość: ****ek Re: to jest CHORE!!! IP: *.escom.net.pl 06.07.06, 15:52
                    Z Tobą Mandaryno nie polemizuję. Może uznasz to za przejaw narcyzmu i braku skromności, ale dzieli nas ogromna przepaść w rozumieniu podstawowych zjawisk. Niestety dla Ciebie... na moją korzyść.

                    ****ek

                    PS. Zamiast siedzieć na Forum, może byś poszła do biblioteki i uzupełniła wiedzę, by nie produkować pseudo-naukowego bełkotu?
                  • marysia_b Re: to jest CHORE!!! 06.07.06, 15:52
                    mandaryna65 napisała:

                    I co??? Tylko dzieci z takim
                    > piętnem mają być oddawane gejom???? Przecież to jest CHORE!!!!

                    Zostaja jeszcze dzieci z Brazylii! To fakty i nie mity!
                  • Gość: ****ek Gdybyś nie czytała bzdurnych babskich pisemek... IP: *.escom.net.pl 06.07.06, 15:56
                    ... tylko sięgnęłabyś po jakieś rzetelne opracowania to wiedziałabyś, że:

                    >nie może być sytuacji, w której dzielimy dzieci na lepsze i gorsze. Gorsze to
                    >te, których nie chce żadna normalna rodzina. I co??? Tylko dzieci z takim
                    >piętnem mają być oddawane gejom???? Przecież to jest CHORE!!!!

                    ... sytuacja w której dzielimy dzieci na "gorsze" i "lepsze" istnieje w polskim prawie adopcyjnym. Przykład: do adopcji rodzicom adopcyjnym którzy są cudzoziemcami oddaje się dzieci tylko z wadami fizycznymi.

                    Ale Ty wolisz siedzieć na Forum, podkręcać się nienawiścią do wszystkiego co jest niezgodne z Twoim światopoglądem, zamiast czytać, interesować się zagadnieniem, by później nie bajdurzyć.

                    Dlatego nie polemizuję z Tobą, bo odstajesz od poziomu innych moich adwersarzy z którymi się nie zgadzam, ale którzy nie wypisują przynajmniej tak ewidentnych głupot.

                    ****ek
                    • mandaryna65 Re: Gdybyś nie czytała bzdurnych babskich pisemek 06.07.06, 17:54
                      Gość portalu: ****ek napisał(a):


                      > ... sytuacja w której dzielimy dzieci na "gorsze" i "lepsze" istnieje w polskim
                      > prawie adopcyjnym. Przykład: do adopcji rodzicom adopcyjnym którzy są cudzozie
                      > mcami oddaje się dzieci tylko z wadami fizycznymi.

                      bzdura..... czy naprawdę nie potrafisz tego zrozumieć??? Zasada o której
                      piszesz jest prosta: służy zapobieganiu nadużyciom. Natomiast dzieci z wadami są
                      przez ten system UPRZYWILEJOWANE!!!! (nie widzisz tego???) Mają większe
                      możliwości znalezienia rodziny (oczywiście normalnej, nie różniącej się
                      "jakościowo" od np. rodziny polskiej).
                      • Gość: ****ek Oj Mandaryna, Mandaryna IP: *.escom.net.pl 06.07.06, 17:58
                        >bzdura..... czy naprawdę nie potrafisz tego zrozumieć??? Zasada o której
                        >piszesz jest prosta: służy zapobieganiu nadużyciom.

                        Jakim nadużyciom? Wytłumaczysz mi? (przez czas mojej praktyki w domach dziecka wskazywano mi na inną przyczynę ograniczeń adopcyjnych dla cudzoziemców niż... jakieś nadużycia :) )

                        >Natomiast dzieci z wadami są
                        >przez ten system UPRZYWILEJOWANE!!!! (nie widzisz tego???) Mają większe
                        >możliwości znalezienia rodziny (oczywiście normalnej, nie różniącej się
                        >"jakościowo" od np. rodziny polskiej).

                        Ty nie rozumiesz jednej prostej i podstawowej rzeczy: tak jak cudzoziemiec nie ma pełnych praw adopcyjnych do polskich dzieci, tak i uprzywilejowanie homoseksualnych rodziców nie byłoby równe wobec heteroseksualnych. Tak więc dom rodzinny znajdowałyby w rodzinach jednopłciowych te dzieci, które już nie mają większych szans na adopcję przez rodzinę z rodzicami dwupłciowymi.

                        "Kumasz", czy nawet takiej prostej rzeczy nie umiesz pojąć?

                        ****ek
        • mandaryna65 homoseksualizm "lekiem na całe zło"??? 06.07.06, 18:05
          Gość portalu: ****ek napisał(a):


          > Ty cały czas piszesz o wzorcu i nikt tego wzorca nie kwestionuje. Ale we współc
          > zesnym świecie, dostępie do instytucji rozwodu, wychowywanie dziecka przez matk
          > ę i ojca jest zjawiskiem coraz rzadszym. Czy tego chcesz, czy nie.

          wizja którą roztaczasz jest następująca: rodzina jest źródłem całego zła i
          nieszczęścia dzieci. Dziecku nie może przydarzyć się nic gorszego niż przyjście
          na świat w normalnej rodzinie. Bo statystycznie ma wówczas spore (i coraz
          większe) szanse na wylądowanie w domu dziecka.

          Ale na całe szczęście są jeszcze geje!!! To oni , te chodzące wzory stałości,
          wierności i miłości rodzicielskiej sprawią , że domy dziecka znikną z naszych
          miast i wsi. GEjowskie rodziny nigdy się nie rozpadają , nie ma w nich nadużyć ,
          rozwodów , kłótni . Rodzina chyli się ku upadkowi ("czy tego chcę czy nie"), a
          związki gejowskie mają przed sobą świetlaną przyszłość!!!!
          • Gość: ****ek Zapytam po polsku: IP: *.escom.net.pl 06.07.06, 18:14
            Co Ty Mandaryna pi*****isz???

            ****ek

            PS. Twoja zdolność rozumienia treści pisanych jest równa umiejętności śpiewania przez Twoją idolkę, od której zapożyczyłaś nicka.
    • autenty Bardziej papiescy od papieza... 06.07.06, 19:14
      I tak na forum jak widze znajduje sie sporo osob, ktore wiedza 'lepiej' od
      specjalistow. Staraja sie byc bardziej papiescy od papieza. A tak naprawde to
      zwykli idioci...
      • magnusg Re: Bardziej papiescy od papieza... 06.07.06, 20:37
        Slepa wiara w wypowiedz jakiegos samozwanczego specjalisty jest zenujaca.Latwo
        sie podporzadkowujesz czyjemu zdaniu.
        • Gość: ****ek Autorytetem może być przecież tylko ksiądz :) IP: *.escom.net.pl 06.07.06, 20:52
          >Slepa wiara w wypowiedz jakiegos SAMOZWAŃCZEGO specjalisty jest zenujaca.Latwo
          >sie podporzadkowujesz czyjemu zdaniu.

          Dyplom sobie wypisał sam? Nie wiedziałem. Proponuję donieść do prokuratury. Bo jeśli zatajasz przestępstwo, popełniasz je sam.

          ****ek
        • autenty Re: Bardziej papiescy od papieza... 08.07.06, 00:31
          magnusg napisał:

          > Slepa wiara w wypowiedz jakiegos samozwanczego specjalisty jest zenujaca.Latwo
          > sie podporzadkowujesz czyjemu zdaniu.

          Wole wierzyc specjalistom i WHO niz ludziom niemajacym elementarnej wiedzy.
          • tomas_torquemada Re: Bardziej papiescy od papieza... 08.07.06, 03:19
            WHO o jezu..
    • katrina_bush Moze dla czesci ludzi to prowokacja ?!... 06.07.06, 20:08
      Moze dla czesci ludzi to prowokacja ?!...

      O chuci homo nie pisze sie, ze jest "normalna" i "naturalna".

      To konwencja, ktora obecnie obowiazuje w Polsce.

      ???

      Ludzie nie reaguja na tresc - ludzie reaguja na haslo.

      P. S.
      Zwlaszcza, ze na temat chuci nie powinno sie zbyt wiele rozmawiac...

      To niebezpieczny temat, skoro chuci nie da sie tresowac wg. takiego a nie innego
      kontrolnego scenariusza.

      Sama mysl, ze fantazja seksualna nie podlega naszej kontroli, u czesci ludzi wywoluje niekontrolowane,
      burzliwe reakcje.

      Rzeczowa dyskusja z "kontrolerami" jest raczej niemozliwa.
      • marysia_b Re: Moze dla czesci ludzi to prowokacja ?!... 06.07.06, 20:18
        katrina_bush napisała:


        > Sama mysl, ze fantazja seksualna nie podlega naszej kontroli, u czesci ludzi wy
        > woluje niekontrolowane,
        > burzliwe reakcje.

        A ja mam fantazje nieseksualne, ktorych z przyczyn czysto pienieznych zaspokoic
        nie moge. Mam okradac staruszki i napadac na banki?

        > Rzeczowa dyskusja z "kontrolerami" jest raczej niemozliwa.

        Czy Ciebie stac jest na rzeczowa dyskusje?
        • katrina_bush Ciekawa reakcja na haslo "fantazja seksualna". 06.07.06, 20:32
          To mi wytlumacz w takim razie, gdzie jest analogia miedzy napadem na emerytke a fantazja seksualna
          ?!

          Analogii nie widze.

          Aby napasc na emerytke trzeba to raczej zaplanowac. Z zimna glowa.

          O wyrachowanej fantazji seksualnej "z zimna glowa" jeszcze nie slyszalam.

          Wyrachowany zimny zamysl - to zupelnie co innego niz goraca fantazja seksualna.

          P. S.
          Ciekawa reakcja na haslo "fantazja seksualna".
          • marysia_b Re: Ciekawa reakcja na haslo "fantazja seksualna" 06.07.06, 20:45
            katrina_bush napisała:


            > Analogii nie widze.
            >
            > Aby napasc na emerytke trzeba to raczej zaplanowac. Z zimna glowa.

            Zeby znalezc sobie ofiare seksualna dla zaspokojenia fantazji, tez trzeba sobie
            zaplanowac! Analogia jest czysta jak krysztal. Nie zawsze w poblizu znajduja sie
            mlodociani - trzeba sie rozejrzec.
            >
            > O wyrachowanej fantazji seksualnej "z zimna glowa" jeszcze nie slyszalam.

            To jeszcze malo slyszalas!
            >
            > Wyrachowany zimny zamysl - to zupelnie co innego niz goraca fantazja seksualna.

            Popieraj gorace fantazje seksualne, tylko lapy precz od znajomych mi dzieci i
            mlodziezy!

            >
            > P. S.
            > Ciekawa reakcja na haslo "fantazja seksualna".

            Mozesz ja nawet realizowac z goraca zupa pomidorowa, mnie to nie przeszkadza!
            • katrina_bush Nie wszystko naraz ! Jedno po drugim. 07.07.06, 17:57
              Nie wszystko naraz ! Jedno po drugim.

              Ja pisze o fantazji seksualnej, ktora nie podlega naszej kontroli.

              A ty wyskakujesz mi z tematem o gwalcie i przemocy ?!

              Z faktu posiadania takiej a nie innej fantazji seksualnej absolutnie nie wynika nic.

              Z faktu, ze sasiadowi podoba sie mloda sasiadka absolutnie nie wynika, ze w zwiazku z tym te sasiadke
              zgwlaci.

              Kolega z pracy, ktoremu podoba sie kolezanka nie musi jej od razu molestowac seksualnie.

              Tzw. Oblesny Dziad, ktoremu podoba sie 14-latka nie musi jej od razu zmuszac do seksu.

              Kazdy rodzaj przemocy, kazdy rodzaj molestacji z pozycji sily absolutnie nie wchodzi w gre.

              Do zdrowej spelnionej seksualnosci zawsze potrzeba dwoch,
              zawsze potrzeba drugiej doroslej osoby, ktora dokladnie tego samego chce.

              W innym przpadku mamy zawsze do czynienia z gwaltem i przemoca .

              Na gorace fantazje seksualne nie mamy wplywu - nasze zachowanie mozemy ksztaltowac, bez
              uzywania zimnej przemocy.







      • autenty Re: Moze dla czesci ludzi to prowokacja ?!... 13.07.06, 18:29
        katrina_bush napisała:
        > Sama mysl, ze fantazja seksualna nie podlega naszej kontroli, u czesci ludzi wy
        > woluje niekontrolowane,
        > burzliwe reakcje.
        > Rzeczowa dyskusja z "kontrolerami" jest raczej niemozliwa.

        Duzo rzeczy nie podlega naszej kontroli.
        • katrina_bush Zdecydowanie sie zgadzam ! 13.07.06, 18:53
          Zdecydowanie sie zgadzam !

          Jestesmy istotami z gruntu irracjonalnymi, ktorym bardzo rzadko zdarzaja sie momenty refleksji.

          Czlowiek nie jest "panem stworzenia", skoro nawet nie jest panem "u siebie w glowie" !

          Istnieja ideologie, w tym ideologia tzw. "prawa naturalnego", do ktorej to jeszcze nie dotarlo...

          P. S.
          Ofiar ideologii "policyjnej kontroli mozgu" jest na forum calkiem sporo.
          • fan.giertycha Re: Zdecydowanie sie zgadzam ! 13.07.06, 20:00
            Jeśli nie jesteś panem swojego rozumu to znaczy że szatan cię opanował i
            potrzebujesz egzorcyzmów.
            • katrina_bush Wykluczam te mozliwosc... 13.07.06, 20:10
              Jednym zdaniem: Nie jestesmy istotami rozumnymi, bo po prostu "nie mamy na to nerwow" !

              A "nerwowego czlowieka" trudno uznac za istote rozumna. Nawet we snie sie denerwujemy !

              Jestesmy zwierzetami, ktore zyja w nieustannym strachu przed zyciem i w nieustannym strachu przed
              smiercia.

              "Trzezwe myslenie" zdarza nam sie bardzo rzadko...

              Forum GW jest tego najlepszym przykladem.

              Emocje ! Emocje ! Emocje !

              Czasem zdrowe, czasem niezdrowe ?!...
    • fan.giertycha Re: Seksuolog o homoseksualizmie 13.07.06, 19:59
      autenty napisał:

      > A jednak homoseksualizm jest normalny:

      A ty jednak jesteś debilem, takie mam zdanie, że jesteś niedorozwinięty
      umysłowo. Ale nie przejmuj się, to jest normalne, idiotów w społeczeństwie jest
      tyle co gejów, więc jesteś 'normalny'
Inne wątki na temat:
Pełna wersja