b_j
11.07.06, 15:52
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3476031.html
fragmenty:
Janusz Boguszewicz, tłumacz z niemieckiego oskarża swego byłego szefa, dziś
wojewodę dolnośląskiego z PiS, że wyrzucił go z pracy, za to że jest gejem
[...]
Od tamtej pory mniej zarabiam, nie mogę znaleźć stałej pracy. Zwolnił mnie, bo
nie pasowałem do prawicowego wzorca urzędnika. Wielu ludzi w służbie
publicznej ukrywa dziś swoje preferencje seksualne. Nie chcą dzielić mojego losu.
Boguszewicz w biurze promocji wrocławskiego urzędu miejskiego przepracował
prawie osiem lat. W 2002 roku jego dotychczasowy przełożony Jacek Protasiewicz
został posłem PO. Zastąpił go Krzysztof Grzelczyk, obecnie dolnośląski wojewoda.
- Już po kilku tygodniach zaczął się mobbing - opowiada Boguszewicz. - Pan
Grzelczyk stopniowo odsuwał mnie od ważniejszych zadań. Byłem tylko
krytykowany. Nie zabierał mnie za granicę. Wolał młode, atrakcyjne kobiety.
Po niespełna roku pracy pod nowym szefem dostał wypowiedzenie. [...] Grzelczyk
za plecami mówił o mnie "ten pedał".
Policzył, że po jego odejściu liczba etatów zamiast się zmniejszyć, zwiększyła
się i odwołał się do sądu. W czasie procesu jeden ze świadków potwierdził, że
Grzelczyk wielokrotnie rzucał pogardliwe uwagi pod adresem Boguszewicza w
rodzaju: "Ten pedał z nami nie pojedzie" albo "No, to wreszcie pozbyliśmy się
tego pedała".