levack
20.07.06, 19:24
Gdyby homoseksualistów szanowało się tak, jak szanuje się chorych, to nasza
sytuacja, paradoksalnie, wyglądałaby znacznie gorzej.
Młody homoseksualista, gdy odkrywa swoją seksualność, doznaje szoku. Od
kolegów dowiaduje się, że tacy jak on zasługują na najwyższą pogardę, że
należy im nakopać, że miejsce pedała jest, jak wiadomo, pod nogą. Często też
bliscy postępują tak samo. Jest to wykluczenie społeczne. To znaczy taki
młody chłopak (lub dziewczyna) fizycznie nadal jest w społeczeństwie, lecz
psychicznie jest poza nim, musi ukrywać swoją seksualność i uczuciowość,
udawać, że go interesują dziewczyny itd. Jeśli zakocha się w koledze, to
oczywiście nie może nic powiedzieć, bo ten pewnie mu nakopie. To już nie jest
zmuszanie chłopca do uznania homoseksualizmu za chorobę, to jest zmuszenie do
ukrywania tej "choroby". Jest to bardzo bolesne, ale to cierpienie okazuje
się zbawcze. Zaraz to wyjaśnię.
Gdyby młody gej (lub lesbijka) był potraktowany prawdziwie po katolicku (jako
ułomny a nie plugawy zboczeniec) to wielu młodych homoseksualistów by było
poddanych nie tylko negatywnej, ale też pozytywnej presji społecznej. Byłby
nie tylko kij, ale też i marchewka. W tej sytuacji wielu homoseksualistów, by
nie narażać się bliskim i przyjaciołom, zdecydowaliby się na życie w
celibacie. Albo na "leczenie". I nie zaakceptowaliby swojej seksualności aż
do śmierci.
Tymczasem, homoseksualiści zostają wykluczeni społecznie. To daje im wolność.
Jest to co prawda smutna wolność samotnego człowieka, ale jest. W tych
warunkach szybko uczy się samodzielnego myślenia. Później odnajduje innych
wykluczonych. Zaczynają się wspierać i pomagać sobie wzajemnie. Szybko
odkrywają prawdy oczywiste, prawdy, których homofobiczne społeczeństwo
chciało ich pozbawić: że homoseksualizm jest normalny, że jest piękny, że ich
miłość jest normalna i piękna.
Każdy homoseksualista, który przeszedł samoakceptację, wie, że to trudny
proces. Gdyby nie pogarda społeczna, i to odrzucenie, to być może zabrakłoby
motywacji... i zamiast już za młodu odkryć prawdę, to by żyli w kłamstwie i
niezgodzie z samym sobą aż do śmierci.
Tak więc każdy kij ma dwa końce. Pogarda społeczna ma swoje plusy.