Ratunku - mam ojca despotę

13.08.06, 19:22
Mam prawie 17 lat i ojca despotę. Nie pozawal mi na nic. Ciągle mnie
kontroluje. Pzregląda moje rzeczy. Nie ma mowy żebym włożyła bluzkę z dekoltem
czy z odsłonietym brzuchem. Jak gdzieś uda mi sie wyjść to w domu mam byc o
20-ej. Próbowałam z tatą rozmawiać ale usłyszałam tylko że jestem jeszcze
dzieckiem i mam go słuchać. Kiedyś się zbuntowałam. Poszłam z koleżankami do
pubu i wróciłam po 22-ej. Nie dość że zrobił mi awanturę to mi jeszcze
przylał. Ojcowie moich koleżanek są jacyś normalni. Nie wiem dlaczego mój tata
jest taki dziwny. Nie ma nawet 40 lat a zachowuje się idiotycznie. Moja mama
dwa lata temu wyjechała do pracy do Stanów, mieszkam więc z tatą sama. Jescze
mieszkam bo chyba niedługo zwieję i mnie nie znajdzie. CZuję sie jak pies na
smyczy. Czy to jest normalne. Co mam robić?
    • gumowy_kaczor Re: Ratunku - mam ojca despotę 13.08.06, 19:28
      mizzia1 napisała:

      > Moja mama
      > dwa lata temu wyjechała do pracy do Stanów, mieszkam więc z tatą sama. Jescze
      > mieszkam bo chyba niedługo zwieję i mnie nie znajdzie. CZuję sie jak pies na
      > smyczy. Czy to jest normalne. Co mam robić?

      Najlepiej skontaktować się z mamą. Warto też poczekać z decyzjami do 18 roku
      życia - czas szybko minie.
    • supaari Re: Ratunku - mam ojca despotę 13.08.06, 20:35
      Ma nadzieję, że zaprosisz koleżanki do domu...
      Może warto tak zrobić i przy koleżankach wypalić: "Tatusiu, jesteś taki
      kochany... Poodwoziłbyś nas jutro z pubu do domów? Rodzice Magdy nie mogą, bo
      mają jakąś imprezę u znajomych i wrócą pewnie koło południa, a tata Kaśki nad
      ranem wylatuje służbowo na tydzień do Portugalii i musi się wyspać... Proszę...
      Wypijemy tylko kilka piwek... Wiem, że nie mam jeszcze 18 lat, ale ty jesteś
      przecież wyrozumiały, znasz mnie dobrze i orientujesz się świetnie, że żadnych
      głupst nie zrobię nawet jakbym miała wolną chatę, jak obie moje koleżanki
      jutro...".
      Niecałe 40 lat, dwa lata bez żony... Może poskutkuje??? :-)
      • mizzia1 Re: Ratunku - mam ojca despotę 13.08.06, 20:56
        To raczej mój stary podoba się moim koleżankom a nie na odwrót. Poza tym jak go
        znam to prędzej pozwoliłby mi pójść na pielgrzymkę niż do pubu. Jeszcze by się
        przebrał za księdza żeby mieć mnie na oku
        • gumowy_kaczor Re: Ratunku - mam ojca despotę 13.08.06, 21:32
          Na twoim miejscu bym uważał. Fanatycy religijni bywają niebezpieczni.
          • supaari Re: Ratunku - mam ojca despotę 13.08.06, 21:51
            gumowy_kaczor napisał:

            > Na twoim miejscu bym uważał. Fanatycy religijni bywają niebezpieczni.

            Jaki tam fanatyk? Ja Ci, Kaczorze, powtórzę - cucullus non facit monachum! Z
            tych domniemanych przebieranek nic nie wynika...
    • mandaryna65 Re: Ratunku - mam ojca despotę 13.08.06, 21:07
      rozumiem Twojego ojca. Jakby coś Ci się stało - jak wytłumaczyłby to matce?
      Może jego metody wychowawcze nie śa wyrafinowane... ale coż....
      • billy.the.kid Re: Ratunku - mam ojca despotę 13.08.06, 21:26
        z tymodsłoniętym brzuchem chyba stary ma ragję. łokrutnie tandetnie to wygląda.
        • gumowy_kaczor Re: Ratunku - mam ojca despotę 13.08.06, 21:30
          billy.the.kid napisał:

          > z tymodsłoniętym brzuchem chyba stary ma ragję. łokrutnie tandetnie to
          wygląda

          W takim tazie 95% Polaków powinno nie wychodzić z domów - wygląda łokrutnie
          tandetnie, nawet z zasłoniętymi pępkami.
    • Gość: Magnus Re: Ratunku - mam ojca despotę IP: *.dip.t-dialin.net 13.08.06, 21:45
      To ze ci przylal nie jest okay. bo kobiet i dzieci sie nie bije.Reszte jestem w
      stanie zrozumiec.Ty myslisz, ze jestes juz dojrzala, bo masz prawie 18
      wiosenek.Tak naprawde malo wiesz o zyciu i niebezpieczenstwach i stary ma prawo
      sie o ciebie martwic.
      • Gość: mizzia Re: Ratunku - mam ojca despotę IP: *.160.228.19.olsznet.ec.pl 13.08.06, 21:57
        Wcale nie myślę że jestem dojrzała, ale jestem na tyle "duża" że chcę od zycia
        czegoś więcej niż książki czy wyjazd z tatusiem na narty. Za miesiąc skończę 17
        lat a jeszcze nie byłam z facetem. Moje koleżanki mają to już za sobą.
        • gumowy_kaczor Re: Ratunku - mam ojca despotę 13.08.06, 22:04
          Co by nie mówić, tatuś ma powody do obaw. Wiesz, AIDS, syfilis, żółtaczka, te
          sprawy... A jeszcze można tatusia dziadkiem niespodziewanie uczynić ;)
          • Gość: mizzia Re: Ratunku - mam ojca despotę IP: *.160.228.19.olsznet.ec.pl 13.08.06, 22:29
            Bardzo śmieszne wiesz. To że chciałabym juz "to" przeżyć to znaczy że jestem
            jakaś puszczalaska.
            • gumowy_kaczor Re: Ratunku - mam ojca despotę 13.08.06, 22:33
              Niebezpieczyństwa czyhają zarówno na "puszczalską" jak i na zakonnicę. A
              przeżyć, to pewnie nic nie przeżyjesz, bo pierwszy raz jest najczęściej
              beznadziejny ;)
              • Gość: mizzia Re: Ratunku - mam ojca despotę IP: *.160.228.19.olsznet.ec.pl 13.08.06, 22:55
                W przypadku moich starych pewnie był beznadziejny i mieli cholernego pecha bo
                "wpadli" przed maturą. Wcale mi nie zależy żeby za wszelką cenę dorównać
                koleżankom, i zaraz lecieć do łózka ale jestem normalną dziewczyną i chce
                spotykać się z chłopakami. Według mnie nie ma w tym nic złego, ale mój ojciec
                tego niestety nie rozumie.
                • yoma Re: Ratunku - mam ojca despotę 13.08.06, 23:01
                  No to spotykać, czy do łóżka, bo przed chwilą pisałaś, że chcesz to już mieć za
                  sobą.

                  Zupełnie jakby "to" było jakąś chorobą wieku dziecięcego, którą trzeba przejść.
                  • Gość: mizzia Re: Ratunku - mam ojca despotę IP: *.160.228.19.olsznet.ec.pl 13.08.06, 23:10
                    To chyba oczywiste że najpierw trzeba kogoś spotkać, żeby pójść do łóżka. A jak
                    mam kogoś spotkać i polubić kiedy jestem pilnowana jak więzień.A to, że chcę to
                    mieć za sobą to po prostu jestem ciekawa jakie to przeżycie, bo prawdę mówiąc w
                    barwne opowieści koleżanek jakoś nie wierzę.
                    • yoma Re: Ratunku - mam ojca despotę 14.08.06, 16:03
                      Jak masz takie podejście do sprawy, to się nie dziwię, że stary pilnuje. A może
                      by cię do takiego specjalnego punktu usługowego zaprowadził?
                • supaari Re: Ratunku - mam ojca despotę 13.08.06, 23:05
                  Gość portalu: mizzia napisał(a):

                  > W przypadku moich starych pewnie był beznadziejny i mieli cholernego pecha bo
                  > "wpadli" przed maturą. Wcale mi nie zależy żeby za wszelką cenę dorównać
                  > koleżankom, i zaraz lecieć do łózka ale jestem normalną dziewczyną i chce
                  > spotykać się z chłopakami. Według mnie nie ma w tym nic złego, ale mój ojciec
                  > tego niestety nie rozumie.

                  I teraz chcą Ci oszczędzić podobnych kłopotów... Poczekaj do dyplomu ;-)
    • gooch Re: Ratunku - mam ojca despotę 14.08.06, 00:39
      Uważam, że twój ojciec przesadza.
      metoda "nigdzie nie pójdziesz, bo ja się boję" albo "masz wrócić o 20-stej, bo
      ja się boję" pozbawia cię możliwości doświadczania i dokonywania wyborów, a tego
      też trzeba sie nauczyć. Przecież nie będziesz siedzieć w domu wiecznie (chyba że
      chce cie sekretnie wydać za mąż jako dziewicę :-)). Kiedyś w końcu będziesz sama
      decydować o tym, jak bliską chcesz z kimś zawrzeć znajomość i dobrze by było,
      żebyś wiedziała, co jest dla Ciebie ważne i dlaczego. Co nie oznacza, że masz
      zacząć od wylądowania z przypadkowym gościem w łóżku.
      To, że cię uderzył, jest nie w porządku. Chce cię oprzekonać do swoich racji,
      czy do tego, że rację ma ten, kto stosuje przemoc?
      Jeśli się o Ciebie niepokoi, ma wiele sposobów, żeby ten niepokój opanować.
      Przede wszystkim rozmawiać z Tobą, żeby wiedzieć na co cię stać. Poza tym
      interesować sie twoimi znajomymi - kogo lubisz, z kim spędzasz czas. Poznać
      rodziców twoich koleżanek - kiedy gdzieś wychodzicie razem zawsze mogą się
      umówić, że któreś z rodziców po was przyjedzie.
      Moim zdaniem wychowywanie nie polega tylko na kontrolowaniu.
    • doona Re: Ratunku - mam ojca despotę 14.08.06, 02:22
      Sorry, ale nie mogę przejść obojętnie obok takiego postu. Byłam wychowywana tak
      jak ty i na pewno nie powtórzę tego błędu. Nawet do kina nie mogłam iść,
      musiałam wymyślać opcje zastępcze. Gdyby nie to, że się zbuntowałam, to
      wyrosłabym na pierdołę zupełnie nie znającą życia. W pewnym momencie rodzice
      mnie zrozumieli, ale też przechodziłam takie schody a oni nawet nie mają pojęcia
      ile razy zostali oszukani, nawet zrobieni w trąbę, i po co im to było? Jestem
      matką 17-letniej córki i na prawdę bardzo się o nią boję. Ale to nie znaczy, że
      mam ją pozbawić tego wszystkiego, co przeżywają jej koleżanki. Moda jest jaka
      jest i dla tego pozwalam na wszelkie farbowanie włosów, gołe brzuchy, dekolty,
      bo inaczej moje dziecko byłoby wyśmiane, a ja na pewno bym tego nie chciała. Mój
      mąż też każe mojej córce wracać do domu o 22, ale ja jestem od tego, żeby mu
      wytłumaczyć, że jego córka robi dokładnie to, co on 20 lat temu, że o 22 wracają
      do domu dzieci 14- letnie, a jego córka jest z domu zabrana, przyprowadzona i
      bezpieczna. Nie chcę podważać autorytetu twojego taty, ale chyba musisz z nim
      rozmawiać do skutku, kiedyś trafi. On tylko musi sobie przypomnieć twoje lata, o
      których zapomniał, bo przejął się twoim bezpieczeństwem, ale zapomniał, co robił
      w twoim wieku . Ty musisz żyć tak jak twoje koleżanki. Porozmawiaj z mamą, ona
      na pewno cię zrozumie. Na pewno macie jakąś drogę rozmowy. Tata przejął się
      twoim bezpieczeństwem, a zapomniał o normalnym życiu. Tacy często bywają ojcowie
      córek jadynaczek, to z miłości (źle pojętej). Nie bój się z nim rozmawiać, to
      jedyna droga, jeżeli on się o ciebie boi z miłości, to i z miłości cię zrozumie.
      On cię kocha, ale mężczyznom potrzeba więcej czasu. Ja zakładam, że jesteś
      normalną nastolatką, (tak jak moja córka), jeżeli ty będziesz szczęśliwa, to i
      tata powinien. Szkoda, że nie ma koło ciebie mamy. Ale zamiast niej zrób to ty,
      wytłumacz mu to. Szczera i dorosła rozmowa zawsze daje efekty. Życzę powodzenia
      i odezwij się. Jestem ciekawa dalszego ciągu. hanka
      • Gość: mizzia Re: Ratunku - mam ojca despotę IP: *.160.228.19.olsznet.ec.pl 14.08.06, 13:09
        Tak jak Donno radziłaś rozmawiała z nim. Wyłożyłam mu wszystkie swoje argumeny,
        że sie dobrze ucze nie pije nie pale nie ćpam nie łajdacze sie więc dlaczego mi
        na nic nie pozwala. A on na to, że musi mnie chronić (rozumiesz chronić!)., Więc
        mu mówię, że powinien mnie chronić ale nie przed "złem tego świata" a przed
        własnym despotyzmem.On na to, że że jestem niedojrzała, nie znam życia, że ktoś
        mnie może wykorzystać bo naiwnych panienek nie brakuje napatrzył się na to w
        pracy (jest gliną od kryminałków). Więc tłumacze mu dalej, że od głupiego
        wyjścia do pubu czy na dyskotekę nic mi się złego nie stanie, nikt mnie nie
        zabije i nie zgwałci.Wszystkie moje koleżanki chodzą i żyją. Ojciec mi palną
        gadke o jakiś tabletkach gwałtu dosypywanych do napojów, że to teraz niby tak
        sie dzieje a na koniec powiedział, że jeżeli tak bardzo mi zależy na chodzeniu
        do pubów to możemy iść razem. Rozumiesz Donno - razem!!! Jak on może być takim
        za przeproszeniem betonem. Niby jest nowoczesny uprawia sporty jeździ nawet na
        snowbordzie jednym słowem korzysta z życia a mi nie zostawia żadnego marginesu
        swobody. To chore!!! Nienormale!!! Aha, rozmawiałam też z mamą i wiesz co mi
        powiedziała (dokładny cytat) " Kochanie tatuś chce dla ciebie jak najlepiej,
        uwierz mi wie co robi" c- koniec cytatu. Zupełny enter. Ręce opadają. Nigdy ojca
        nie oszukiwałam (po za tym jednym buntem o którym pisałam)ale teraz zacznę bo
        mam tego dość. Rozumiesz mnie Donno? Jak nie zerwę się z tej smyczy to oszaleję.
        • renebenay Re: Ratunku - mam ojca despotę 14.08.06, 14:17
          Twoj tatus jest troche przewrazliwiony,fajnie by bylo jakbys miala jakiegos
          chlopaka ktory by mogl w "oczach" tatusia Ciebie chronic.
        • yoma Re: Ratunku - mam ojca despotę 14.08.06, 16:05
          Super! Ojciec, z którym można chodzić razem do pubu, w dodatku młody, nie jakiś
          pryk? Bierz, nie marudź!
          • supaari Re: Ratunku - mam ojca despotę 14.08.06, 16:26
            yoma napisała:

            > Super! Ojciec, z którym można chodzić razem do pubu, w dodatku młody, nie
            jakiś
            > pryk? Bierz, nie marudź!

            Młody, przystojny i koleżankom sie podoba!
        • Gość: Magnus Re: Ratunku - mam ojca despotę IP: *.dip.t-dialin.net 14.08.06, 16:15
          Ide kazdy zaklad, ze bedac w jego wieku matka corki bedziesz tak samo sie
          zachowywala jak on.
          A z pigulkami gwaltu tez ma racje.
    • Gość: mary powiedz mu tak: IP: 217.153.205.* 14.08.06, 14:24
      Słuchaj, stary. Albo się przestaniesz wpierniczać w moje sprawy, albo cię tak
      urządzę, że popamiętasz. Doniosę na ciebie, żeś mnie molestował i gwałcił i nie
      wyjdziesz z pierdla przez najblilższe 10 lat, a kumple z celi przecwelą cię we
      wszystkie otwory.
      • Gość: mizzia Re: powiedz mu tak: IP: 82.160.228.* 14.08.06, 18:05
        Dzięki za dobrą radę może skorzystam. Teraz mogę spokojnie pisać bo stary
        wyszedł z domu. Poradźcie mi, kumpela zaprosiła zaprosiła mnie na jutro na
        "patriotyczną" imprezkę. Jak powiem staremu to mnie i tak nie puści, więc pójdę
        bez pytania mimo że potem będę żałować. Chcę mu się postawić aby nie myslał, że
        w nieskończoność może mną rządzić. Mam iść?
        • doona Re: powiedz mu tak: 15.08.06, 04:14
          Teraz już wiem, dla czego twój tata jest tak przewrażliwiony na punkcie złej
          młodzieży, kiedy napisałaś o jego zawodzie. On ma do czynienia głównie z tą złą.
          A ja mam do czynienia głównie z tą dobrą.Dobra młodzież na prawdę jest i jest
          jej większość. Ja znam tylko taką. Ja w dalszym ciągu jestem za rozmową. Jeżeli
          nie trafiają jedne argumenty, to może trzeba zacząć z innej strony. Ty sama
          musisz wyczuć tatę, jakie argumenty do niego przemawiają. On chce twojego dobra
          i bezpieczeństwa. I z tej strony trzeba do niego uderzyć. Może mniej o
          koleżankach "które mogą, a ty nie", bo jego koleżanki nie interesują, jego
          interesujesz wyłącznie ty. Ja sama nie wiem co ci radzić, bo to nie jest łatwe,
          a z racji wieku trochę go rozumiem. Z pigułkami na gwałt na pewno ma rację,
          dzisiaj nawet głośno o tym w necie, ale zamiast ograniczyć się do tego, że takie
          są, to powinien sam z tobą o tym porozmawiać, jak się ich ustrzec. Poza tym twój
          tata teraz robi to co chce, dla czego?, czy dla tego, że nikt nie ma nad nim
          kontroli?, czy może nie słucha swoich rodziców, bo już nie musi?, na czym polega
          jego wolność?, może spróbuj z tej strony. Piszesz, że dobrze się uczysz. Czy to
          jest jego zasługa, czy twoja? Czy kiedykolwiek zamartwił się o twoją naukę, być
          moze nie musiał, bo sama dawałaś sobie z tym radę, być może z pomocą mamy, dla
          czego więc teraz tak bardzo przejął się rolą? Mnie się wydaje, że dla niego
          problemem jest dorastająca córka, wcześniej też na pewno były problemy, ale o
          tym nie wiedział, bo była twoja mama i załatwiała to sama z tobą, a teraz on za
          bardzo się przejął swoją rolą ojca. Trzeba mu wytłumaczyć, na czym ta rola
          polega w konkretnym wieku córki, bo z pieluszek już wyrosłaś. Ja jako matka
          nastoletniej córki, nie wyobrażam sobie, że jutro jest impreza "patriotyczna",
          moja córka nie idzie tylko dla tego,że ja jej nie pozwalam, impreza się toczy, a
          moje dziecko siedzi w domu i płacze. Przecież w tym momencie obwiniam wyłącznie
          siebie. Wasze imprezy w tym wieku są tak normalne, jak plan lekcji od września.
          Sorry, sama wiesz jak jest późno, jeszcze się odezwę.
          • Gość: mizzia Re: powiedz mu tak: IP: *.160.228.19.olsznet.ec.pl 15.08.06, 07:39
            Przeczytałam właśnie Twój post Donno. Właściwie to spokojnie mogę pisać i czytać
            na forum kiedy ojca nie ma albo śpi. Sorry że tak zawracam Ci głowę ale jesteś
            jedyną osobą z którą mogę uczciwie pogadać i która mnie rozumie. Dlatego proszę
            jeżeli przeczytasz mój post do 18-ej to odezwij się Co mi radzisz. Bardzo chcę
            pójść na tę imprezkę. Jeszcze wieczorem byłam gotowa pójść tam za wszelką cenę
            ale dziś owdaga mnie opuściła. Co tu dużo kryć, zwyczajnie boję sie mojego ojca
            (aż wstyd się przyznać ale to prawda) Mogę sobie wyobrazić jego reakcję jak
            wrócę do domu, nic zabawnego. Co robić Donno, ty masz większe doświadczenie. Jak
            go prosić? Jakich mam użyć argumentów, jak go przekonać, czy może postawić się i
            pójść nie myśląc o konsekwencjach. Ostatecznie mogę sobie tą imprezkę odpuścić
            tak jak wszystkie inne ale przecież nie o to tu chodzi. Napisz co byś zrobiła.
            • Gość: bola Re: powiedz mu tak: IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.08.06, 12:43
              Póki nie ma Doony, to może ja coś podpowiem. Jeśli pójdziesz bez pozwolenia, to
              i tak nie będziesz się dobrze bawić, bo cały czas będziesz myśleć o tym, co Cię
              czeka po powrocie :-(. Jeśli postanowisz nie iść i nie pytać, to też do kitu.
              Nie masz nic do stracenia, więc przynajmniej podejmij próbę negocjacji.
              Spokojnie i rzeczowo. Powiedz mu u kogo, i gdzie ta impreza jest. Kto tam
              będzie. Uświadom mu, że bez kontaktów z rówieśnikami czujesz się nieszczęśliwa.
              Jeśli ojciec ma samochód, zaproponuj, żeby Cię tam zawiózł i stamtąd odebrał
              np. o 23 (godzinę można negocjować). To nie obciach. Wielu moich znajomych
              odbiera swoje dzieci z imprez. Jeśli nie, obiecaj, że wrócisz taksówką (wyskrob
              na to pieniądze). Powiedz, że co godzinę będziesz do niego dzwonić lub puszczać
              smsy. Jeśli się zgodzi, to z żelazną konsekwencją rób wszystko, co zostało
              ustalone, a przede wszystkim pod żadnym pozorem nie przekrocz ustalonego czasu
              powrotu. Ojciec musi nabrać świadomości, że jeśli coś ustalicie, to jest to
              święte. Jeśli nic nie zdziałasz i nie zgodzi się na Twoje wyjście, zaproponuj
              wspólną wizytę u psychologa. Piszę zupełnie poważnie. Oboje macie problem.
              Jeśli i na to się nie zgodzi, idź do psychologa sama i nie kryj się z tym.
              Niech wie, że to naprawdę jest poważna sprawa. Dobry psycholog po pierwsze
              pomoże Ci, jak sobie z tym wszystkim radzić, po drugie będzie dążył do
              ściągnięcia ojca na rozmowę. Czasami dopiero osoby trzecie są w stanie
              uświadomić komuś jego błędy. A teraz - odwagi. Idź do ojca i zacznij spokojną,
              rzeczową rozmowę.
              • doona Re: powiedz mu tak: 15.08.06, 15:27
                Mizziu, ja całkowicie podpisuję się pod odpowiedzią Boli. Zrób właśnie tak.
                Tak ładna odpowiedź, że nie mam co dodać. Trzymamy kciuki, żeby się udało, a po
                imprezce koniecznie się odezwij. Rzeczywiście przydałaby się trzecia osoba,
                która tacie uświadomi, że źle pojmuje wychowanie córki. Wy się chyba z tym
                tematem "kotłujecie" sami: tata, ty i mama. Może mógłby z nim porozmawiać ktoś,
                kto mu to wytłumaczy z punktu widzenia innego ojca albo matki. Powodzenia.
                • doona Re: powiedz mu tak: 16.08.06, 01:55
                  Mizziu, jeżeli się nie odzywasz, to czyżbyś była na imprezie? Jeżeli to prawda,
                  to szczerze gratuluję. Odezwij się. My tu chyba wszyscy chcemy ci pomóc.
                  • Gość: mizzia Re: powiedz mu tak: IP: *.160.228.19.olsznet.ec.pl 16.08.06, 09:47
                    Na imprezie byłam, bo uciekłam. Negocjacje ze starym nic nie dały więc po
                    porostu zwiałam. Teraz jestem jeszcze u koleżanki bo boję się wrócić do domu.
                    Ojciec mnie chyba zabije
                    • Gość: bola Re: powiedz mu tak: IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.08.06, 11:17
                      Ech, ściemniasz mizzia. Siedzisz, a więc i piszesz u koleżanki, która ma
                      identyczne IP co Ty? Po co zawracasz ludziom głowę wydumanymi historiami?
                      • supaari Re: powiedz mu tak: 16.08.06, 15:34
                        Gość portalu: bola napisał(a):

                        > Ech, ściemniasz mizzia. Siedzisz, a więc i piszesz u koleżanki, która ma
                        > identyczne IP co Ty? Po co zawracasz ludziom głowę wydumanymi historiami?

                        Poszła z laptopem na imprezę! ;-)
    • Gość: Staruszek Re: Ratunku - mam ojca despotę IP: *.qc.sympatico.ca 18.08.06, 23:11
      mizzia1 napisała:
      Nie ma nawet 40 lat a zachowuje się idiotycznie. Moja mama
      > dwa lata temu wyjechała do pracy do Stanów, mieszkam więc z tatą sama. Jescze
      > mieszkam bo chyba niedługo zwieję i mnie nie znajdzie. CZuję sie jak pies na
      > smyczy. Czy to jest normalne. Co mam robić?
      .........Mizzial.......Masz ojca , ktory jest "protekcyjny" wobec Ciebie tym
      bardziej , ze mamy nie ma w domu !!!
      Nie wiem , czy wiesz jakie mialby wyrzuty , gdyby Tobie sie cos stalo ????
      Jakie Ty dajesz jemu zabezpieczenie swojej "luznej" postawy, gdzie jest Twoj
      wymiar rozsadku i czy juz posiadasz takowy ???
      Wiele dziewczyn czulo by sie radosniej gdyby ich ojciec chcial postepowac jak
      Twoj, dajac im poczucie ciepla rodziny .....karanie jest juz ostatecznoscia !!!
    • Gość: Andrzejko Re: Ratunku - mam ojca despotę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.06, 19:08
      A ja mam znajomą, która skończyła 23 rok życia, od roku pracuje w liceum jako
      nauczycielka (po trzyletnim kolegium) i boi się spytać rodziców... czy może
      wyjechać na kilka dni na wczasy :) Boi się zresztą nie bez podstaw, bo choć
      rodzice zdają sobie sprawę z faktu jej pełnoletności i tego, że ich odmowa może
      nic nie dać, to jednak za każdym razem wybucha awantura: "A gdzie tam będziesz
      nocować? Nie podoba nam się ten pomysł. A po co chcesz jechać? A źle ci tu? A
      my nie wiemy co ty tam będziesz robić"... To już chyba nawet nie jest
      nadopiekuńczość ;) A bidula narazie z małą pensją jest częściowo na ich
      utrzymaniu, więc obawia się skutków ewentualnego buntu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja