v.prl.pisiorow
18.08.06, 12:49
co prawda o guście się nie dyskutuje (degustibus non disputandum est), jednak
widać różnice i to takie, które mogą czasem spowodować wymioty :))
ostatnio widziałem program o statkach wycieczkowych, i zanim stwierdzono że to
projekt amerykański, od razu o tym wiedziałem - był w stylu 'Myszki Miki' (nie
dosłownie, jednak kolorystycznie buraczany i ogólnie przeładowany) - tandeta
na wodzie, w przeciwieństwie do wprost 'wysublimowanych' statków wycieczkowych
z Europy
oczywiście gust Arabów czy Azjatów daleki jest od tego Europejskiego, niemniej
amerykański, może nie aż tak straszny, to jednak jest - w porównaniu z
'wyciszonym' europejskim - bardzo tandetny :))
gust Amerykanów przypomina ten starożytnego Rzymu czy Egiptu (albo
nowobogackiej Rosji) - dużo kolorów, mocne kolory, dużo elementów, płaszczyzn,
ozdobników... może to gust 'imperialny'...???
macie przypuszczenia dlaczego tak jest, bo w sumie należymy do tego samego
(teoretycznie) kręgu cywilizacyjno-kulturowego - nie dość tego - do USA
emigrowało sporo ludzi z Europy (chyba że to były w większości wieśniaki o
buraczanym poczuciu estetyki)...
od razu dla zapatrzonych w USA zastrzegam, że jest tam wiele ciekawych i
ładnych rzeczy (np. budynków), niemniej ogólny 'gust' według mnie jest fatalny....