Forumowy antyklerykał - małe studium przypadku :)

22.08.06, 08:48
Typowy forumowy antyklerykał, z zaawansowaną klerofobią i katolofobią...

1. Czuje sie zmuszany i na siłę ciągnięty do kościoła :)))) Tylko nie wiadomo
co i kto go tam ciągnie, bo na pewno nikt z wierzących :))
2. Wielce mu chrześcijanie zabraniają wyznawania innego Boga :)))) To w końcu
jest racjonalnym ateista czy chce w coś wierzyć? Bełkot godny dzieciaka :)))
3. Tolerancyjny jak nie wiem co - tylko że wymaga tolerancji i szacunku dla
SWOICH poglądów, a sam nie szanuje innych - dowód? Posty, atakujące
chrześcijan co chwilę na forum :P
Oczywiście, jak ktoś sie poczuje sie obrażony jego bzdurami, to wrzeszczy, że
oponent jest... nietoleranyjny :))))
I sam nie widzi, że to HIPOKRYZJA, którą tak ochoczo zarzuca innym,
szczególnie katolikom :))))
4. Jego wiedza religijna jest na poziomie dziecka idącego do Pierwszej
Komunii, a co najwyżej mocno niedorobionego gimnazjalisty. Niektórych głupot
na tematy religijne aż szkoda komentowac, bo są aż tak żałosne i świadczące o
głębokiej niewiedzy "w temacie" :))))
Ale to on oczywiście jest "oświecony" a katole - ciemna masa :)))))
5. Zazwyczaj nie jest w stanie nic sam wymyśleć [ewentualnie niewiele], poza
przeklepywaniem bzdur z "Fajktów i Mitów", ewentualnie racjonalisty :P

Czekam na następne punkty :))))
    • Gość: ant kochana jędzo ! chyba uogólniasz zbytnio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.06, 14:39

      ja osobiści czuję się i jestem antyklerykałem, ale:

      > 1. Czuje sie zmuszany i na siłę ciągnięty do kościoła :)))) Tylko nie wiadomo
      > co i kto go tam ciągnie, bo na pewno nikt z wierzących :))

      tego nie czuję. ale czuje próby wpływania na moje dzieci choć ja tego nie akceptuję, przykładem jest przeniesienie religii do szkół (świeckich nadmieniam).
      i nie chcę polemizować z odpowiedzimi typu: ale nikt nie zmusza itp - bo to są właśnie debilne argumenty na istniejącą sytuację. szkoła jest świecka i koniec!

      > 2. Wielce mu chrześcijanie zabraniają wyznawania innego Boga :)))) To w końcu
      > jest racjonalnym ateista czy chce w coś wierzyć?

      nikt mi niczego nie zabrania (wprost), bo to niemożliwe lub trudne do wykonania, ale czasem ??( popatrz na działanośc grupy anysekciarskiej działającej przy KK)

      > 3. Tolerancyjny jak nie wiem co - tylko że wymaga tolerancji i szacunku dla
      > SWOICH poglądów, a sam nie szanuje innych - dowód? Posty, atakujące
      > chrześcijan co chwilę na forum :P

      ja np. nikogo nie atakuję, chyba że przeczytam coś co jest atakiem lub próbą deprecjacji poczynań, poglądów innych niż "jedynie słuszne". nie zakładam żadnych wątków o "niedobrych" katolikach itp. (bo wiadomo że są dobrzy i niedobrzy jak wszędzie)

      > 4. Jego wiedza religijna jest na poziomie dziecka idącego do Pierwszej
      > Komunii, a co najwyżej mocno niedorobionego gimnazjalisty.

      tego nie skomentuję, bo musiałbym napisać coś w rodzaju " dla jednych wiedza dla innych bajanie" a nie chcę.

      > Ale to on oczywiście jest "oświecony" a katole - ciemna masa :)))))

      jak powyżej - i tu i tu zdarzają się oświeceni i ciemna masa - ale u katolików zazwyczaj dochodzący do głosu oraz podejmujący decyzje są zazwyczaj ci ciemni, więc się nie dziw takim ocenom.

      > 5. Zazwyczaj nie jest w stanie nic sam wymyśleć [ewentualnie niewiele], poza
      > przeklepywaniem bzdur z "Fajktów i Mitów", ewentualnie racjonalisty :P

      nie czytam tej poczytnej jak widać lektury, choć jak powiedziałem kler tępił bedę zawsze,(chyba że coś się zmieni) mam swoje zwoje mózgowe i nie potrzebuję się wspierać mitami.

      > Typowy forumowy antyklerykał, z zaawansowaną klerofobią i katolofobią...

      aha i jeszcze jedno - nie łącz antykleryka z antykatolikiem - to są dwie różne sprawy.

      pozdrawiam serdecznie :))
      • antykreator Re: kochana jędzo ! chyba uogólniasz zbytnio 22.08.06, 14:49
        i tu się zgodzę z przedmówcą

        po za tym antyklerykał czy antykatolik nie jest równoważny z ateistą dobrze
        abyś o tym pamiętała
        • Gość: mixer Re: kochana jędzo ! chyba uogólniasz zbytnio IP: *.odnxx4.adsl-dhcp.tele.dk 23.08.06, 22:34
          Trudno takiego czegos zadac od typowych katoli. Predzej uwoerzy w kolejne cuda
          niz podejmie dzielo samodzielnego myslenia.
    • supaari To nie tak.... 22.08.06, 14:49
      To nie tak. Nawiązując do pomysłów Ya_bolka na temat chrześcijan, które wraz z
      odpowiedziami wylądowały na Oślej:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=396&w=47162054...
      uważam, że (powtórka!) typowy Katofob na tym forum charakteryzuje się
      następującymi cechami:
      1. Nadrozwój duchowy przejawiający się w tym, że odrzuca wszystko, czego
      pięcioma zmysłami uchwycić nie mogą.
      2. Erudycja pozwalająca szukać mu inkwizycji w IV w. i Bazyliki św. Marka w
      Konstantynopolu.
      3Pradwomówność posunięta do tego stopnia, że gotów są przypisywać autorstwo
      słów osobie, która je zacytowała.
      4. Jasno określona własna tożsamość zbudowana na zwalczaniu wszeklich poglądów
      religijnych.
      5. Umiejętność cieszenia się z sukcesów innych widoczna w wątkach typu: "dziś
      ubyło 1000 osób".
      6. Tolerancja aż kapiąca ze sformułowań typu: "płaskie, dwuwymiarowe
      szczenięta".
      7. Szacunek dla innego człowieka przejawiający się tym, że - ignorując zasady
      pisowni polskiej - piszą "chrześcijanin" i pochodne z wielkiej litery
      • wdakra Re: To nie tak.... 22.08.06, 20:15
        supaari napisał:

        > uważam, że (powtórka!) typowy Katofob na tym forum charakteryzuje się
        > następującymi cechami:

        Poczuwam się do bycia katofobem. Boję się katoli, którzy na przynależności do
        KRzK budują swoje poczucia wyższości nad innymi ludźmi i roszczą sobie prawo do
        narzucania im swego systemu przekonań i wartości, bo mają skłonność do pełnienia
        roli katów (nawet nazwa pasuje).

        Nie otwiera mi się link, który podałeś, ale niezależnie od jego treści Twoja
        charakterystyka PRZECIĘTNEGO katofoba jest nieuprawniona.
        Co więcej bardziej pasuje do katola.

        > 1. Nadrozwój duchowy przejawiający się w tym, że odrzuca wszystko, czego
        > pięcioma zmysłami uchwycić nie mogą.

        U katola niedorozwój duchowy przejawia się w tym, że odrzuca wszystko (w tym
        fakty), które nie pasują do jego przekonania o wyższości jego religii nad
        wszystkimi innymi światopoglądami.

        > 2. Erudycja pozwalająca szukać mu inkwizycji w IV w. i Bazyliki św. Marka w
        > Konstantynopolu.

        Erudycja pozwala mu twierdzić, że Kościół nie miał nic wspólnego ze stosami
        inkwizycji i nawracaniem ogniem i mieczem.

        > 3Pradwomówność posunięta do tego stopnia, że gotów są przypisywać autorstwo
        > słów osobie, która je zacytowała.

        Prawdomówność posunięta do tego stopnia, że gotów twierdzić, że KRK nie nawołuje
        do odmowy wykonywania aborcji w obliczu zagrozenia życia kobiety.

        > 4. Jasno określona własna tożsamość zbudowana na zwalczaniu wszeklich poglądów
        > religijnych.

        j.w.

        > 5. Umiejętność cieszenia się z sukcesów innych widoczna w wątkach typu: "dziś
        > ubyło 1000 osób".

        "Niewątpliwą zasługą Hitlera było odżydzenie Polski"

        > 6. Tolerancja aż kapiąca ze sformułowań typu: "płaskie, dwuwymiarowe
        > szczenięta".

        Dla równowagi może przytoczysz komplementy jakiegoś katola pod adresem ateisty?

        > 7. Szacunek dla innego człowieka przejawiający się tym, że - ignorując zasady
        > pisowni polskiej - piszą "chrześcijanin" i pochodne z wielkiej litery
        >
        Katole, zwracając się na forum do niewierzącego adwersarza nie używają wielkich
        liter.

        • supaari Re: To nie tak.... 22.08.06, 20:23
          Jeśli masz potrzebę każde z moich twierdzeń poprę odpowiednim linkiem (który
          będzie działał!!!) z wypowiedzi Ya_bolka, Edica lub 0golonych_jajek.
          Mam nadzieję, że potrafisz zrobić to samo na poparcie swych zarzutów.
          To jak, startujemy?
          • wdakra Re: To nie tak.... 22.08.06, 20:53
            supaari napisał:

            > Jeśli masz potrzebę każde z moich twierdzeń poprę odpowiednim linkiem (który
            > będzie działał!!!) z wypowiedzi Ya_bolka, Edica lub 0golonych_jajek.
            > Mam nadzieję, że potrafisz zrobić to samo na poparcie swych zarzutów.
            > To jak, startujemy?

            Chyba nie zrozumiałeś mnie dobrze. Nie wątpię, że przytoczone przez Ciebie
            wypowiedzi mogły paść na forum. Twierdzę jednak, że to Cię nie upoważnia do
            takiej charakterystyki PRZECIĘTNEGO ANTYKLERYKAŁA. Z drugiej strony nie
            przypisuję wszystkim katolikom fanatyzmu przejawianego przez niektórych
            katolickich forumowiczów. Oczywiście, jesli masz wątpliwości, co do tego, czy
            jacyś katolicy prezentowali na forum postawę i poglądy przywołane przeze mnie,
            to poszukam stosownych ich wypowiedzi.
            • zloty_delfin Re: To nie tak.... 22.08.06, 21:02
              Mowa nie o "antyklerykale forumowym", nie "przeciętnym". To dwa różne gatunki:)
              • zloty_delfin Poprawka 22.08.06, 21:04
                Mowa o "antyklerykale forumowym", jak temat przewodni wskazuje.
                • wdakra Re: Poprawka 22.08.06, 21:08
                  zloty_delfin napisała:

                  > Mowa o "antyklerykale forumowym", jak temat przewodni wskazuje.
                  >
                  Ale supaari w poście, na który odpisywałam stwierdził:

                  "uważam, że (powtórka!) typowy Katofob na tym forum charakteryzuje się
                  następującymi cechami:"

                  Czy "typowy" istotnie się różni od "przeciętnego"?
                  • zloty_delfin Re: Poprawka 22.08.06, 21:10
                    Nie da się ukryć, że oboje odeszliście od tematu;)
                    • supaari Re: Poprawka 22.08.06, 21:17
                      zloty_delfin napisała:

                      > Nie da się ukryć, że oboje odeszliście od tematu;)

                      Chyba nie do końca... W poście inicjującym znajdują się takie słowa: "Typowy
                      forumowy antyklerykał, z zaawansowaną klerofobią i katolofobią...". Uznałem, że
                      katolofobia to "moja" katofobia oraz że charakteryzuje osoby będące tematem
                      wątku. Więc skopiowałem swój wpis z wątku, który w całości wylądował na oślej
                      ławce...
                      Przy okazji - są antyklerykałowie, którzy na katofobię nie cierpią, ale nie ma
                      katofobów, którzy są wolni od antyklerykalizmu.
                      • zloty_delfin Re: Poprawka 22.08.06, 21:22
                        supaari napisał:

                        > zloty_delfin napisała:
                        >
                        > > Nie da się ukryć, że oboje odeszliście od tematu;)
                        >
                        > Chyba nie do końca... W poście inicjującym znajdują się takie słowa: "Typowy
                        > forumowy antyklerykał, z zaawansowaną klerofobią i katolofobią...". Uznałem,
                        że
                        >
                        > katolofobia to "moja" katofobia oraz że charakteryzuje osoby będące tematem
                        > wątku. Więc skopiowałem swój wpis z wątku, który w całości wylądował na oślej
                        > ławce...
                        > Przy okazji - są antyklerykałowie, którzy na katofobię nie cierpią, ale nie
                        ma
                        > katofobów, którzy są wolni od antyklerykalizmu.

                        Dzięki za analizę, teraz już będę pamiątać. "Każdy kręgowiec jest
                        strunowcem..." itd. :)
                        • supaari Re: Poprawka 22.08.06, 21:26
                          zloty_delfin napisała:
                          > Dzięki za analizę, teraz już będę pamiątać. "Każdy kręgowiec jest
                          > strunowcem..." itd. :)

                          Myslę, że byłaś tego świadoma, tylko zbyt się skupiłaś na temacie wątku,
                          zapominając, że oprócz tematu Jędza napisała także treść!
                          (Tak naprawdę, to ja też dostrzegłem "katolifobię" w jej poście dopiero
                          niedawno - spadła mi jak z nieba!) :-)
            • supaari Re: To nie tak.... 22.08.06, 21:08
              wdakra napisała:
              > Chyba nie zrozumiałeś mnie dobrze. Nie wątpię, że przytoczone przez Ciebie
              > wypowiedzi mogły paść na forum.

              Bardzo słusznie. Padły; uznałem, że autorzy tych wypowiedzi są katofobami na
              podstawie całości ich działalności.

              > Twierdzę jednak, że to Cię nie upoważnia do takiej charakterystyki
              PRZECIĘTNEGO ANTYKLERYKAŁA.

              Ale ja pisałem o katofobie. Nie o antyklerykale...

              > Z drugiej strony nie przypisuję wszystkim katolikom fanatyzmu przejawianego
              przez niektórych katolickich forumowiczów.

              Ja nie przypisuję wszystkich cech, o jakich pisałem wszystkim katofobom.
              Zresztą - jesteś chyba pierwszą osobą, która przyznała się do katofobii. Nie
              wiem czy nie na wyrost... Postaraj się - może mnie przekonasz. :-)

              > Oczywiście, jesli masz wątpliwości, co do tego, czy jacyś katolicy
              prezentowali na forum postawę i poglądy przywołane przeze mnie, to poszukam
              stosownych ich wypowiedzi.

              Nie chcę Cię zamęczać, ale ciekawi mnie kto napisał, że Kościół nie ma nic
              wspólnego ze stosami Inkwizycji (tak to chyba było). Ze swojej strony służę
              dowolnym przykładem z podanej przeze mnie listy.
              • wdakra Re: To nie tak.... 22.08.06, 22:03
                supaari napisał:

                >
                > Bardzo słusznie. Padły; uznałem, że autorzy tych wypowiedzi są katofobami na
                > podstawie całości ich działalności.
                >
                > > Twierdzę jednak, że to Cię nie upoważnia do takiej charakterystyki
                > PRZECIĘTNEGO ANTYKLERYKAŁA.
                >
                > Ale ja pisałem o katofobie. Nie o antyklerykale...

                To nie zmienia faktu, że taka generalizacja jest nieuprawniona.
                >
                >
                > Ja nie przypisuję wszystkich cech, o jakich pisałem wszystkim katofobom.
                > Zresztą - jesteś chyba pierwszą osobą, która przyznała się do katofobii. Nie
                > wiem czy nie na wyrost... Postaraj się - może mnie przekonasz. :-)

                Nie wiem, jak Cię mam przekonać. Występują u mnie typowe fizyczne objawy lęku w
                zetknięciu z katolickimi obrzędami i natchnionymi wiarą katolicką wypowiedziami.
                Czyli katofobia w sensie medycznym. Np. udział w katolickich uroczystościach
                pogrzebowych przypłacam przykrymi dolegliwościami. A bywam na takowych ze
                względu na bliskie pokrewieństwo lub przyjaźń z osobami zmarłymi i ich
                rodzinami. Podobnie jest zresztą w przypadku uroczystości weselnych czy chrzcin.
                >
                >
                > Nie chcę Cię zamęczać, ale ciekawi mnie kto napisał, że Kościół nie ma nic
                > wspólnego ze stosami Inkwizycji (tak to chyba było). Ze swojej strony służę
                > dowolnym przykładem z podanej przeze mnie listy.

                Nie wiem, czy akurat to uda mi się odszukać, bo nawet nie pamiętam, kiedy i w
                jakim wątku to stwierdzenie padło. Chodziło mniej więcej o to, że palenie na
                stosie było przewidziane w prawie państwowym, a nie kościelnym i było wykonywane
                przez instytucje państwowe, a Inkwizycja nie miała nic do tego. :)))
                Tak mnie to rozumowanie zachwyciło, że sobie zapamiętałam.
                Niezaleznie od tego chętnie Cię uszczęśliwię różnymi bredniami wypisywanymi
                przez obrońców Kościoła i jedynie słusdznej Wiary, równie smakowitymi.
                >
                • supaari Re: To nie tak.... 22.08.06, 22:11
                  wdakra napisała:

                  > To nie zmienia faktu, że taka generalizacja jest nieuprawniona.

                  To nie była generalizacja. Ale jak uznam, że jesteś katofobem, to może mi się
                  charakterystyka typowego katofoba zmieni?


                  > Nie wiem, jak Cię mam przekonać. Występują u mnie typowe fizyczne objawy lęku
                  w
                  > zetknięciu z katolickimi obrzędami i natchnionymi wiarą katolicką
                  wypowiedziami
                  > .
                  > Czyli katofobia w sensie medycznym. Np. udział w katolickich uroczystościach
                  > pogrzebowych przypłacam przykrymi dolegliwościami. A bywam na takowych ze
                  > względu na bliskie pokrewieństwo lub przyjaźń z osobami zmarłymi i ich
                  > rodzinami. Podobnie jest zresztą w przypadku uroczystości weselnych czy
                  chrzcin

                  Ot, pewnie opętana jesteś! Jak zaczniesz zakładaś dziesiątki wątków, może
                  dołaczysz do grona "forumowych katofobów".

                  > Nie wiem, czy akurat to uda mi się odszukać, bo nawet nie pamiętam, kiedy i w
                  > jakim wątku to stwierdzenie padło. Chodziło mniej więcej o to, że palenie na
                  > stosie było przewidziane w prawie państwowym, a nie kościelnym i było
                  wykonywan
                  > e
                  > przez instytucje państwowe, a Inkwizycja nie miała nic do tego. :)))
                  > Tak mnie to rozumowanie zachwyciło, że sobie zapamiętałam.
                  > Niezaleznie od tego chętnie Cię uszczęśliwię różnymi bredniami wypisywanymi
                  > przez obrońców Kościoła i jedynie słusdznej Wiary, równie smakowitymi.

                  I poniekąd miał ten ktoś rację! Inkwizycja często występowała w
                  charakterze "biegłego" od herezji. nie oskarżysz chyba biegłego sądowego, że
                  jest katem?
                  Jeśli jednak były "stosy Inkwizycji", to Kościół miał z nimi wiele wspólnego.
                  • wdakra Re: To nie tak.... 22.08.06, 22:32
                    supaari napisał:

                    > wdakra napisała:
                    >
                    > > To nie zmienia faktu, że taka generalizacja jest nieuprawniona.
                    >
                    > To nie była generalizacja. Ale jak uznam, że jesteś katofobem, to może mi się
                    > charakterystyka typowego katofoba zmieni?

                    Przecież się przyznaję bez bicia, że jestem katofobem i antyklerykałem. A co do
                    generalizacji...W oparciu o parę niefortunnych wypowiedzi paru osób tworzysz
                    charakterystykę "typowego forumowego katofoba". Jak to nazwać, jesli nie
                    generalizacją?
                    >
                    >
                    > Ot, pewnie opętana jesteś! Jak zaczniesz zakładaś dziesiątki wątków, może
                    > dołaczysz do grona "forumowych katofobów".

                    Mam lepsze zajęcia, niż prowokowanie pyskówek na forum. Niestety, o rzeczową
                    dyskusję jakoś tu trudno.
                    >
                    >
                    > I poniekąd miał ten ktoś rację! Inkwizycja często występowała w
                    > charakterze "biegłego" od herezji. nie oskarżysz chyba biegłego sądowego, że
                    > jest katem?
                    > Jeśli jednak były "stosy Inkwizycji", to Kościół miał z nimi wiele wspólnego.

                    Czy to kat jest odpowiedzialny za śmierć skazanego?
                    • supaari Re: To nie tak.... 22.08.06, 23:06
                      wdakra napisała:

                      > Przecież się przyznaję bez bicia, że jestem katofobem i antyklerykałem. A co
                      do
                      > generalizacji...W oparciu o parę niefortunnych wypowiedzi paru osób tworzysz
                      > charakterystykę "typowego forumowego katofoba". Jak to nazwać, jesli nie
                      > generalizacją?

                      Hipochondryczka jesteś, a nie "forumowy katofob" :-)

                      > Mam lepsze zajęcia, niż prowokowanie pyskówek na forum. Niestety, o rzeczową
                      > dyskusję jakoś tu trudno.

                      Oni zapewne też, ale mimo to działają na forum. Stąd wniosek - oni są
                      forumowymi katofobami, Ty - nie!

                      > Czy to kat jest odpowiedzialny za śmierć skazanego?

                      OK - pomyłka. A biegły?
                      • wdakra Re: To nie tak.... 23.08.06, 01:35
                        supaari napisał:

                        > wdakra napisała:
                        >

                        >
                        > Hipochondryczka jesteś, a nie "forumowy katofob" :-)


                        Nie pasuję do stworzonego przez Ciebie stereotypu? :)
                        >
                        >
                        > Oni zapewne też, ale mimo to działają na forum. Stąd wniosek - oni są
                        > forumowymi katofobami, Ty - nie!

                        Chyba ja lepiej wiem czy jestem czy nie. :)
                        >
                        > > Czy to kat jest odpowiedzialny za śmierć skazanego?
                        >
                        > OK - pomyłka. A biegły?

                        Jesli w oparciu o jego opinię sąd wyda wyrok skazujący, to tak.
                        >
                        • supaari Re: To nie tak.... 23.08.06, 03:36
                          wdakra napisała:
                          > Nie pasuję do stworzonego przez Ciebie stereotypu? :)

                          Nie pasujesz do definicji...

                          > Chyba ja lepiej wiem czy jestem czy nie. :)

                          Tu mam wątpliwości... Ja się na przykład dowiaduję, że jestem "purpuratem" lub
                          innym klechą... Ale Ty po prostu nie masz "cech gatunkowych"! Nie
                          jesteś "forumowym katofobem"!!!

                          > Jesli w oparciu o jego opinię sąd wyda wyrok skazujący, to tak.

                          To jeszcze wliczymy świadków, oskarżyciela, sędziego, policjantów, którzy
                          zatrzymali oskarżonego... I prawodawców...
                          Biegły ma powiedzieć to, co w jego opinii jest prawdą.
                          • wdakra Re: To nie tak.... 23.08.06, 05:13
                            supaari napisał:

                            > wdakra napisała:
                            > > Nie pasuję do stworzonego przez Ciebie stereotypu? :)
                            >
                            > Nie pasujesz do definicji...

                            Zadziwiasz mnie. A czego mi brakuje?
                            >
                            > > Chyba ja lepiej wiem czy jestem czy nie. :)
                            >
                            > Tu mam wątpliwości... Ja się na przykład dowiaduję, że jestem "purpuratem" lub
                            > innym klechą... Ale Ty po prostu nie masz "cech gatunkowych"! Nie
                            > jesteś "forumowym katofobem"!!!

                            Ależ ja się chętnie wyżywam na nawiedzonych forumowych katolach :)))

                            >
                            > > Jesli w oparciu o jego opinię sąd wyda wyrok skazujący, to tak.
                            >
                            > To jeszcze wliczymy świadków, oskarżyciela, sędziego, policjantów, którzy
                            > zatrzymali oskarżonego... I prawodawców...
                            > Biegły ma powiedzieć to, co w jego opinii jest prawdą.

                            Ale jeśli się myli, to jest odpowiedzialny za niesprawiedliwy wyrok. W
                            przypadku, gdy jest to wyrok śmnierci - jest współwinny sądowego morderstwa.
                            • supaari Re: To nie tak.... 23.08.06, 14:35
                              wdakra napisała:
                              > Zadziwiasz mnie. A czego mi brakuje?

                              Napisałem ci wyżej...

                              > Ależ ja się chętnie wyżywam na nawiedzonych forumowych katolach :)))

                              To jeszcze nie dowód...

                              > Ale jeśli się myli, to jest odpowiedzialny za niesprawiedliwy wyrok. W
                              > przypadku, gdy jest to wyrok śmnierci - jest współwinny sądowego morderstwa.

                              To trzeba byłoby przebadać akta sprawy i ustalić czy nauki skazanych były
                              zgodne z doktryną, czy też nie... Indywidualnie każdy przypadek.
                              • wdakra Re: To nie tak.... 23.08.06, 20:06
                                supaari napisał:

                                >
                                > > Ależ ja się chętnie wyżywam na nawiedzonych forumowych katolach :)))
                                >
                                > To jeszcze nie dowód...

                                A opinie forumowych obrońców katolicyzmu typu Echo czy ejkuraczek? Przecież to
                                ekspertki od katofobii. :))


                                >
                                > > Ale jeśli się myli, to jest odpowiedzialny za niesprawiedliwy wyrok. W
                                > > przypadku, gdy jest to wyrok śmnierci - jest współwinny sądowego morderst
                                > wa.
                                >
                                > To trzeba byłoby przebadać akta sprawy i ustalić czy nauki skazanych były
                                > zgodne z doktryną, czy też nie... Indywidualnie każdy przypadek.

                                Chyba raczej poglądy, a nie nauki. Ponadto prawo przewidujące karę śmierci za
                                herezję nie powstało bez inspiracji Kościoła, którego organem była Inkwizycja.
                                Inkwizycja ścigała i wysyłała na stos również "czarownice". Akta tych spraw też
                                uważasz za wymagające przebadania dla stwierdzenia, czy orzeczenia były
                                prawdziwe, a dzieci owych czarownic palone razem z nimi były owocem spółkowania
                                z szatanem?
                                >
                                • supaari Re: To nie tak.... 23.08.06, 20:31
                                  wdakra napisała:
                                  > A opinie forumowych obrońców katolicyzmu typu Echo czy ejkuraczek? Przecież to
                                  > ekspertki od katofobii. :))

                                  To dopiero opinie... Ale chętnie się z nimi zapoznam. Podrzucisz kilka?

                                  > Chyba raczej poglądy, a nie nauki. Ponadto prawo przewidujące karę śmierci za
                                  > herezję nie powstało bez inspiracji Kościoła, którego organem była Inkwizycja.
                                  > Inkwizycja ścigała i wysyłała na stos również "czarownice". Akta tych spraw
                                  też
                                  > uważasz za wymagające przebadania dla stwierdzenia, czy orzeczenia były
                                  > prawdziwe, a dzieci owych czarownic palone razem z nimi były owocem
                                  spółkowania
                                  > z szatanem?

                                  Nauki. Pogląd wyrażony można potraktować jako naukę. A z tym paleniem to też
                                  poważna przesada, bo ponoć były to przypadki nie idące bynajmniej w miliony...
                                  Przytaczałem już przykład pewnej prostytutki, która na uwagę, że grzeszy
                                  odpowiedziała: "Skoro ja i ty jesteśmy dorośli, to nie ma mowy o grzechu".
                                  Została wezwana przez Inkwizycję i "skazana" na czytanie katechizmu, aż się go
                                  nauczy. Drugi przykład - Ignacy Loyola, który 2 razy stawał przed Inkwizycją.
                                  Przebadali gruntownie nauki (!) późniejszego założyciela jezuitów i uznali, że
                                  nie herezjuje. Zakazano mu jednak nauczania co jest ciężkim, a co lekkim
                                  grzechem. Ignacy odpowiedział, że zastozuje się do wyroku... dopóki będzie
                                  przebywał w miejscowej diecezji, a później zrobi co zechce... Został
                                  wypuszczony. Trzeci przykład - pewien profesor uniwersytetu w Salamance po 5
                                  latach śledztwa (spędził je w więzieniu) wrócił (!) do wykładów.
                                  Czarownice to był niewielki margines zainteresowań Inkwizycji... Musimy jednak
                                  brać od uwagę poziom ówczesnej wiedzy. Nie było wariografów, mikroskopów,
                                  magnetofonów... Oskarżenie kogoś o czary (szkodzenie innym!!!!) łacno mogło
                                  zakończyć się karą śmierci z powodu zeznań świadków...
                                  Ale odbiegliśmy od tematu... Nie zamierzam Cię stawiać przed moim trybunaem
                                  jako oskarżoną o katogobię. Nikogo zresztą nie zamierzam...
                                  • wdakra Re: To nie tak.... 23.08.06, 21:35
                                    supaari napisał:

                                    > wdakra napisała:
                                    > > A opinie forumowych obrońców katolicyzmu typu Echo czy ejkuraczek? Przeci
                                    > eż to
                                    > > ekspertki od katofobii. :))
                                    >
                                    > To dopiero opinie... Ale chętnie się z nimi zapoznam. Podrzucisz kilka?

                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=47260388&a=47318643
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=45623839&a=45943257
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=45623839&a=45958468
                                    >
                                    > > Inkwizycja ścigała i wysyłała na stos również "czarownice". Akta tych spr
                                    > aw
                                    > też
                                    > > uważasz za wymagające przebadania dla stwierdzenia, czy orzeczenia były
                                    > > prawdziwe, a dzieci owych czarownic palone razem z nimi były owocem
                                    > spółkowania
                                    > > z szatanem?

                                    Nie odpowiedziałeś na moje pytanie.
                                    >
                                    > Nauki. Pogląd wyrażony można potraktować jako naukę.

                                    Pogląd jest poglądem, a można go traktować jako naukę, jesli się go wygłasza z
                                    pozycji autorytetu jako niepodważalna prawdę.

                                    > A z tym paleniem to też
                                    > poważna przesada, bo ponoć były to przypadki nie idące bynajmniej w miliony...

                                    Wiem, że są różne szacunki i nie czuję się uprawniona do orzekania, które są
                                    bliższe prawdy. Istotny jest fakt, że były takie przypadki, a próby zwalniania
                                    Kościoła od odpowiedzialności za nie nie mają realnych podstaw.


                                    > Przytaczałem już przykład

                                    Czytałam. I o czym one mają świadczyć?

                                    > Czarownice to był niewielki margines zainteresowań Inkwizycji...


                                    Z tego, co ja czytałam wcale nie taki mały. Nawet na polecenie papieża
                                    inkwizytorzy opracowali "Młot na czarownice". I jak to jest w takim razie z
                                    odpowiedzialnością Kościoła i Inkwizycji za śmierć tych kobiet? Niewinni, jak
                                    baranki?

                                    > Musimy jednak
                                    > brać od uwagę poziom ówczesnej wiedzy. Nie było wariografów, mikroskopów,
                                    > magnetofonów... Oskarżenie kogoś o czary (szkodzenie innym!!!!) łacno mogło
                                    > zakończyć się karą śmierci z powodu zeznań świadków...

                                    A kto oceniał owe zeznania i orzekał, że oskarżenie jest zasadne? Czy podstawą
                                    do tych orzeczeń, w braku wiedzy, nie były nauki Kościoła?


                                    • supaari Re: To nie tak.... 23.08.06, 22:25
                                      wdakra napisała:
                                      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=47260388&a=47318643
                                      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=45623839&a=45943257
                                      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=45623839&a=45958468

                                      W pierwszym poście mowa o "antyklerykalizmie", w drugim Ejkuraczek nie
                                      szufladkuje Cię w żaden sposób, trzecim zarzuca Ci, że zmyślasz (szczerze
                                      mówiąc, jak czytałem wcześniej cały ten wątek, to uznałem, że jeseś osobą co
                                      najmniej przewrażliwioną - i to mocno!). Wciąż brak mi podstaw, żeby uznać Cię
                                      za forumowego katofoba". Chyba że jego cechą ma być np. "doszukiwanie się
                                      wszędzie >>winy<< katolików - a to chcieli zamordować, a to katofobem nazwali
                                      (choć nie nazwali!)" lub np. słuch tak wyczulony, że jak ktoś powie, że
                                      Inkwizycja była ciałem opiniodawczym, a kary wymierzano na podstawie prawa
                                      monarszego, to usłyszy, że Kościół nie ma nic wspólnego ze stosami Inkwizycji.
                                      Wtedy byś pasowała...

                                      > Nie odpowiedziałeś na moje pytanie.

                                      Tak. Też. Świadkowie widzieli oskarżoną w dwóch miejscach oddalonych od siebie
                                      o dzień drogi w tym samym czasie. Oskarżona twierdzi, że jej kochanek szatan
                                      przeniósł ją z jednego na drugie miejsce. Czarownica? Być może chora
                                      psychicznie, a świadkowie nieodporni emocjonalnie, ale... to nie był ani wiek
                                      XXI, ani XX, anie nawet XIX.


                                      > Pogląd jest poglądem, a można go traktować jako naukę, jesli się go wygłasza z
                                      > pozycji autorytetu jako niepodważalna prawdę.

                                      Niepodważalną? Tzn. jaką? Z techniczngo punktu widzenia każde zdanie można
                                      podważyć za pomocą prostego słowa "nieprawda". Zatem nie ma nauk????

                                      > Wiem, że są różne szacunki i nie czuję się uprawniona do orzekania, które są
                                      > bliższe prawdy. Istotny jest fakt, że były takie przypadki, a próby zwalniania
                                      > Kościoła od odpowiedzialności za nie nie mają realnych podstaw.

                                      Czy każdy adwokat naświetlający szczegóły sprawy "zwala odpowiedzialnść"?

                                      > Czytałam. I o czym one mają świadczyć?

                                      Pokazują działanie Inkizycji, stosowane kary, standardy postępowania... W
                                      zapadym średniowieczu!!!

                                      >
                                      > Z tego, co ja czytałam wcale nie taki mały. Nawet na polecenie papieża
                                      > inkwizytorzy opracowali "Młot na czarownice". I jak to jest w takim razie z
                                      > odpowiedzialnością Kościoła i Inkwizycji za śmierć tych kobiet? Niewinni, jak
                                      > baranki?

                                      Powtarzam apel: "Każdy casus osobno". Powtarzam także, że niezbyt roztropne
                                      jest przykładanie współczesnej miary do czasów znacznie wcześniejszych. Jak
                                      jakaś nieszczęsna kobieta w gniewie powiedziała sąsiadowi: "A żeby ci piorum
                                      chałupę spalił", a później rzeczywiście coś takiego miało miejsce, to wówczas
                                      pierwsza myśl była taka, że jest to czarownica sprowadzająca nieszczęścia na
                                      innych. I co - jak ją mój praszczur z kumplami kijami zatłukli ze strachu, to
                                      wniosek taki, że Polacy to dziki naród i nie ma sensu go wybielać?


                                      > A kto oceniał owe zeznania i orzekał, że oskarżenie jest zasadne? Czy podstawą
                                      > do tych orzeczeń, w braku wiedzy, nie były nauki Kościoła?

                                      Podstawą do orzeczeń były zeznania świadków. Nierzadko pewnie zmyślone,
                                      wyśnione, wyssane z palca i trudniejsze do weryfikacji niż zeznania
                                      dzisiejsze... Mówimy o czasach, w których jak świadek wyznał, że widział
                                      oskarżoną wylatującą w piątkową noc kominem na miotle, to nikt mu nie
                                      powiedział, że to sprzeczne z prawami fizyki - bo przecież "wiadomo, że
                                      czarownice (i stwiedzono to już wcześniej niejednokrotnie) latają na miotłach".
                                      • wdakra Re: To nie tak.... 24.08.06, 14:28
                                        W pierwszym poście mowa o "antyklerykalizmie",

                                        Nie tylko. Najpierw jest nadużycie polegające na nazwaniu mojej relacji
                                        zwierzeniami. Potem stwierdzenie:
                                        "To ludzie z
                                        obsesjami ktorym dobrze bylo za PRLu bo komunisci robili im aborcje a katolicy
                                        ich chcieli "zamordowac z premedytacja". "

                                        Pomijając absurd sugestii, że było mi dobrze, bo katolicy chcieli mnie
                                        zamordować z premedytacją (zapewniam, że wcale mi się to nie podobało) i
                                        manipulację polegającą na pominięciu faktu, ze chodziło o aborcję dla ratowania
                                        mojego życia, to zdanie w połączeniu z jej wypowiedziami w wątku, do którego
                                        kieruje w tymże poście, odbieram jako oskarżenie o katofobię.
                                        Jesteś pewien, że niesłusznie?

                                        W drugim poście ejkuraczek podaje nieprawdziwe informacje na temat stanowiska
                                        Kościoła w sprawie aborcji w sytuacji, kiedy zagrożone jest życie kobiety, po
                                        czym zarzuca mi "szukanie kozła ofiarnego( tu sie załapał zupełnie niesłusznie
                                        KK)".

                                        W trzecim jest zacytowana wypowiedź Echa stwierdzająca, że kłamię, żeby
                                        oczerniać KRzK, a ejkuraczek to potwierdza swoją wypowiedzią.

                                        > (szczerze
                                        > mówiąc, jak czytałem wcześniej cały ten wątek, to uznałem, że jeseś osobą co
                                        > najmniej przewrażliwioną - i to mocno!).

                                        Co najmniej przewrażliwioną... A co więcej?

                                        Przepraszam, ale nie mam teraz więcej czasu. Na rezstę odpowiem później.
                                        • supaari Re: To nie tak.... 24.08.06, 15:29
                                          wdakra napisała:
                                          > Nie tylko. Najpierw jest nadużycie polegające na nazwaniu mojej relacji
                                          > zwierzeniami. Potem stwierdzenie:
                                          > "To ludzie z
                                          > obsesjami ktorym dobrze bylo za PRLu bo komunisci robili im aborcje a katolicy
                                          > ich chcieli "zamordowac z premedytacja". "
                                          >
                                          > Pomijając absurd sugestii, że było mi dobrze, bo katolicy chcieli mnie
                                          > zamordować z premedytacją (zapewniam, że wcale mi się to nie podobało) i
                                          > manipulację polegającą na pominięciu faktu, ze chodziło o aborcję dla
                                          ratowania
                                          > mojego życia, to zdanie w połączeniu z jej wypowiedziami w wątku, do którego
                                          > kieruje w tymże poście, odbieram jako oskarżenie o katofobię.
                                          > Jesteś pewien, że niesłusznie?
                                          >
                                          > W drugim poście ejkuraczek podaje nieprawdziwe informacje na temat stanowiska
                                          > Kościoła w sprawie aborcji w sytuacji, kiedy zagrożone jest życie kobiety, po
                                          > czym zarzuca mi "szukanie kozła ofiarnego( tu sie załapał zupełnie niesłusznie
                                          > KK)".
                                          >
                                          > W trzecim jest zacytowana wypowiedź Echa stwierdzająca, że kłamię, żeby
                                          > oczerniać KRzK, a ejkuraczek to potwierdza swoją wypowiedzią.

                                          Ale gdzie nazwanie Cię forumową katofobką???? O tym miało być!!! Widzę, że
                                          jednak nie zasługujesz na to miano... Hipochondryczka z Ciebie :-)


                                          > Co najmniej przewrażliwioną... A co więcej?

                                          Nprawdę chcesz wiedzieć? Wyślij mi maila... Odpowiem.

                                          > Przepraszam, ale nie mam teraz więcej czasu. Na rezstę odpowiem później.

                                          Nie szkodzi - sam czasem jestem zalatany. Możesz w mailu przeanalizować resztę.
                                          • wdakra Re: To nie tak.... 25.08.06, 12:44
                                            >
                                            > Ale gdzie nazwanie Cię forumową katofobką???? O tym miało być!!!


                                            Jesli chcesz dyskutować w takim stylu, to możemy zacząć od początku.

                                            > Widzę, że
                                            > jednak nie zasługujesz na to miano... Hipochondryczka z Ciebie :-)
                                            >
                                            Pozujesz na specjalistę od zaburzeń psychicznych? Niestety, tej diagnozy
                                            specjaliści nie potwierdzają.
                                            >
                                            > > Co najmniej przewrażliwioną... A co więcej?
                                            >
                                            > Nprawdę chcesz wiedzieć? Wyślij mi maila... Odpowiem.

                                            Czemu nie forum?
                                            >
                                      • wdakra Re: To nie tak.... 25.08.06, 14:42
                                        supaari napisał:


                                        > Wciąż brak mi podstaw, żeby uznać Cię
                                        > za forumowego katofoba".

                                        No cóż. To kwestia definicji tego określenia. Wypowiadam się na forum i cierpię
                                        na katofobię w sensie medycznym. To nie wystarczy?
                                        Nie poczuwam się do żadnej z cech przypisywanych antyklerykałom przez wredną,
                                        może więc nie jestem też antyklerykałem?


                                        > Chyba że jego cechą ma być np. "doszukiwanie się
                                        > wszędzie >>winy<< katolików


                                        Akurat do tego się nie poczuwam. Krytykuję konkretne poczynania i nauki KRzK
                                        oraz wskazuję na ich tragiczne skutki.

                                        >- a to chcieli zamordować,

                                        Lekarze tylko starali się uchronić maleńkiego, nienarodzonego człowieczka przed
                                        uśmierceniem, wg Ciebie? A moje współpacjentki zapewne żartowały? W końcu nic
                                        się nie stało, więc po co w ogóle o tym mówić? A jesli nawet to prawda, to nie
                                        wina nauczania Kościoła?

                                        > a to kat
                                        > ofobem nazwali
                                        > (choć nie nazwali!)

                                        Rozumiem, że zarzut oczerniania Kościoła nie jest równznaczny z
                                        zaszufladkowaniem do grupy katofobów?

                                        " lub np. słuch tak wyczulony, że jak ktoś powie, że
                                        > Inkwizycja była ciałem opiniodawczym, a kary wymierzano na podstawie prawa
                                        > monarszego, to usłyszy, że Kościół nie ma nic wspólnego ze stosami Inkwizycji


                                        No popatrz, nie pamiętałam, że to Ty wystąpiłeś na forum z karkołomną tezą, że
                                        Inkwizycja parała się łagodzeniem kar dla nieprawomyslnych, a nie wysyłaniem na
                                        stosy. :)))
                                        Trochę się przy tym pogubuiłeś, bo w jednym miejscu twierdzisz, że To nie
                                        Inkwizycja wydawała wyroki, a w innym, że wydawała łagodne wyroki (czytanie
                                        katechizmu, zakaz nauczania, co jest jakim grzechem)

                                        >
                                        > > Nie odpowiedziałeś na moje pytanie.
                                        >
                                        > Tak. Też. Świadkowie widzieli oskarżoną w dwóch miejscach oddalonych od siebie
                                        > o dzień drogi w tym samym czasie. Oskarżona twierdzi, że jej kochanek szatan
                                        > przeniósł ją z jednego na drugie miejsce. Czarownica? Być może chora
                                        > psychicznie, a świadkowie nieodporni emocjonalnie, ale... to nie był ani wiek
                                        > XXI, ani XX, anie nawet XIX.

                                        A może przyznała się do wszystkiego, co chcieli na torturach, a świadkowie mieli
                                        własny interes w jej skazaniu, albo któryś z nich był chory psychicznie i miał
                                        omamy?
                                        >
                                        >
                                        > > Pogląd jest poglądem, a można go traktować jako naukę, jesli się go wygła
                                        > sza z
                                        > > pozycji autorytetu jako niepodważalna prawdę.
                                        >
                                        > Niepodważalną? Tzn. jaką? Z techniczngo punktu widzenia każde zdanie można
                                        > podważyć za pomocą prostego słowa "nieprawda". Zatem nie ma nauk????

                                        Nie rozumiesz, czy udajesz? Chodzi o naukę w sensie nauczania (jak w szkole), a
                                        nie w sensie wiedzy.
                                        >

                                        >
                                        > Czy każdy adwokat naświetlający szczegóły sprawy "zwala odpowiedzialnść"?

                                        Taka jest często jego rola, że usiłuje przerzucić odpowiedzzialnośc za
                                        przestępstwo swego klienta na kogoś innego - często na jego ofiarę.
                                        >
                                        > > Czytałam. I o czym one mają świadczyć?
                                        >
                                        > Pokazują działanie Inkizycji, stosowane kary, standardy postępowania... W
                                        > zapadym średniowieczu!!!

                                        W stosunku do czarownic wolno było nie przestrzegać ówczesnych wymogów
                                        procesowych obowiązujących w innych sprawach. Owe standardy zresztą były ściśle
                                        związane z chrześcijaństwem, które było religią panującą w całej Europie. A
                                        nauczanie o czarownicach było chyba zgodne z doktryną Kościoła?
                                        > >
                                        > > Z tego, co ja czytałam wcale nie taki mały. Nawet na polecenie papieża
                                        > > inkwizytorzy opracowali "Młot na czarownice". I jak to jest w takim razie
                                        > z
                                        > > odpowiedzialnością Kościoła i Inkwizycji za śmierć tych kobiet? Niewinni,
                                        > jak
                                        > > baranki?
                                        >
                                        > Powtarzam apel: "Każdy casus osobno".

                                        Podejmujesz się weryfikować słuszność każdego z osobna wyroku za paranie się
                                        czarami i spółkowanie z szatanem? :))))
                                        Czy to znaczy, że jak Polska się sklerykalizuje jeszcze trochę bardziej, to
                                        możemy się spodziewać uwzględnienia takich "przestępstw" w KK?

                                        > Powtarzam także, że niezbyt roztropne
                                        > jest przykładanie współczesnej miary do czasów znacznie wcześniejszych. Jak
                                        > jakaś nieszczęsna kobieta w gniewie powiedziała sąsiadowi: "A żeby ci piorum
                                        > chałupę spalił", a później rzeczywiście coś takiego miało miejsce, to wówczas
                                        > pierwsza myśl była taka, że jest to czarownica sprowadzająca nieszczęścia na
                                        > innych. I co - jak ją mój praszczur z kumplami kijami zatłukli ze strachu, to
                                        > wniosek taki, że Polacy to dziki naród i nie ma sensu go wybielać?

                                        Zmieniasz temat. Mówimy o ludziach, którzy zostali zamordowani w imię religii
                                        chrześcijańskich z inspiracji przywódców religijnych.
                                        >
                                        >
                                        > > A kto oceniał owe zeznania i orzekał, że oskarżenie jest zasadne? Czy pod
                                        > stawą
                                        > > do tych orzeczeń, w braku wiedzy, nie były nauki Kościoła?
                                        >
                                        > Podstawą do orzeczeń były zeznania świadków. Nierzadko pewnie zmyślone,
                                        > wyśnione, wyssane z palca i trudniejsze do weryfikacji niż zeznania
                                        > dzisiejsze... Mówimy o czasach, w których jak świadek wyznał, że widział
                                        > oskarżoną wylatującą w piątkową noc kominem na miotle, to nikt mu nie
                                        > powiedział, że to sprzeczne z prawami fizyki - bo przecież "wiadomo, że
                                        > czarownice (i stwiedzono to już wcześniej niejednokrotnie) latają na miotłach".
                                        >
                                        >
                                        Zgodnie zresztą z obowiązującą wówczas doktryną katolicką. :)
                • Gość: Akwinata Re: To nie tak.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.06, 09:11
                  wdakra napisała:

                  > Nie wiem, jak Cię mam przekonać. Występują u mnie typowe fizyczne objawy lęku
                  w
                  > zetknięciu z katolickimi obrzędami i natchnionymi wiarą katolicką
                  wypowiedziami
                  > .
                  > Czyli katofobia w sensie medycznym. Np. udział w katolickich uroczystościach
                  > pogrzebowych przypłacam przykrymi dolegliwościami. A bywam na takowych ze
                  > względu na bliskie pokrewieństwo lub przyjaźń z osobami zmarłymi i ich
                  > rodzinami. Podobnie jest zresztą w przypadku uroczystości weselnych czy
                  chrzcin

                  Jeśli jest tak jak piszesz to zajrzyj na
                  www.egzorcyzmy.katolik.pl/index.php?option=com_content&task=category§ionid=12&id=128&Itemid=134
                  • wdakra Re: To nie tak.... 23.08.06, 20:12
                    Gość portalu: Akwinata napisał(a):

                    >
                    > Jeśli jest tak jak piszesz to zajrzyj na
                    > <a
                    href="www.egzorcyzmy.katolik.pl/index.php?option=com_content&task=category§ionid=12&id=128&Itemid=134"
                    target="_blank">www.egzorcyzmy.katolik.pl/index.php?option=com_content&task=category§ionid=12&id=128&Itemid=134</a>

                    Sugerujesz, że jestem opętana przez szatana i egzorcyzmy mogą mnie uzdrowić?

                    Otóż egzorcyzmy działają jedynie na osoby wierzące(efekt placebo), a ja jestem
                    ateistką i nie wierzę w żadne istoty nadprzyrodzone, więc dla mnie są
                    nieprzydatne. Mam pełną świadomość przyczyn tej fobii i zapewniam Cię, że nie
                    jest to opętanie.
      • Gość: mixer Objawienia supaari ... IP: *.odnxx4.adsl-dhcp.tele.dk 23.08.06, 23:08
        Sa najprawdopodobniej wynikiem wlasnego "nadrozwoju" religijnego wspieranego
        jakimis niewyzytymi fobiami.

        supaari napisał:

        > To nie tak. Nawiązując do pomysłów Ya_bolka na temat chrześcijan, które wraz
        z
        > odpowiedziami wylądowały na Oślej:
        >
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=396&w=47162054...
        > uważam, że (powtórka!) typowy Katofob na tym forum charakteryzuje się
        > następującymi cechami:
        > 1. Nadrozwój duchowy przejawiający się w tym, że odrzuca wszystko, czego
        > pięcioma zmysłami uchwycić nie mogą.
        Gdzie i jak uchwyciles swymi zmysami relikwie kocielne?

        > 2. Erudycja pozwalająca szukać mu inkwizycji w IV w. i Bazyliki św. Marka w
        > Konstantynopolu.
        Hmm... Jest to istotny blad. Przyczyn i zrodel inkwizycji nalezy dopatrywac sie
        juz w postepowaniu pierwszego papieza - jakim byl "niewatpliwie" Piotr
        skazujacy na smierc mlode malzenstwo za nieprzestrzeganie ustalonych przez
        niego regul religijnych. Pozniejsze zdarzenjia, to juz tylko nastepstwa
        fanatyzmu religijnego niczym nie rozniacego sie w postepowaniu od dzisiejszych
        arabskich talibow bez wzgledu na odcienie tegopokracznego modelowania umyslow.


        > 3Pradwomówność posunięta do tego stopnia, że gotów są przypisywać autorstwo
        > słów osobie, która je zacytowała.
        Czy mowa tu o prawdomownosci koscieknej? Jezeli tak, to jaka prawda koscielna
        stala sie kiedykolwiek prawda rzeczywista?

        > 4. Jasno określona własna tożsamość zbudowana na zwalczaniu wszeklich
        > poglądów religijnych.
        Wypisz, wymaluj - katolicyzm w swoim przenajswietszym wydaniu przez takich
        zamulanych supaari.

        > 5. Umiejętność cieszenia się z sukcesów innych widoczna w wątkach typu: "dziś
        > ubyło 1000 osób".
        Zachowanie sie papieza Piusa XII w czasie drugiej wojny swiatowej nie tylko
        potwierdza takie zadowolenie ze zmniejszania sie szeregow swoich przeciwnikow
        ale takze jego dzialania trudno oddzielic od takich intencji.

        > 6. Tolerancja aż kapiąca ze sformułowań typu: "płaskie, dwuwymiarowe
        > szczenięta".
        Kolejny czerpiacy swe natchnienie z rozmow niedokonczonych i powielajacy je na
        forum internetowym?

        > 7. Szacunek dla innego człowieka przejawiający się tym, że - ignorując zasady
        > pisowni polskiej - piszą "chrześcijanin" i pochodne z wielkiej litery
        Z tym sie zgadzam. Na szacunek trzeba sobie zasuzyc a na to nie masz
        mlodziencze zadnych szans karmiac sie wylacznie swoja paranoja.
        • supaari Re: Objawienia supaari ... 24.08.06, 00:33
          Gość portalu: mixer napisał(a):

          > Sa najprawdopodobniej wynikiem wlasnego "nadrozwoju" religijnego wspieranego
          > jakimis niewyzytymi fobiami.
          > Gdzie i jak uchwyciles swymi zmysami relikwie kocielne?

          Ja? Nigdzie. Ale można je objrzeć (wzrok). Technicznie możliwe jest dotknięcie,
          powąchanie i osmakowanie. Z usłyszeniem byłby problem...

          > Hmm... Jest to istotny blad. Przyczyn i zrodel inkwizycji nalezy dopatrywac
          sie
          >
          > juz w postepowaniu pierwszego papieza - jakim byl "niewatpliwie" Piotr
          > skazujacy na smierc mlode malzenstwo za nieprzestrzeganie ustalonych przez
          > niego regul religijnych. Pozniejsze zdarzenjia, to juz tylko nastepstwa
          > fanatyzmu religijnego niczym nie rozniacego sie w postepowaniu od
          dzisiejszych
          > arabskich talibow bez wzgledu na odcienie tegopokracznego modelowania umyslow.

          Skąd wiadomo, że Piotr zabił? Skąd wiadomo, że Ananiasz i Safira byli młodzi
          (bo o nich chodzi, prawda?)? Na "racjonaliście" jest zapis wideo tego zajścia?
          Tak? A talibowie pusztuńscy czymś się różnią od arabskich, erudyto od siedmiu
          boleści?

          > Czy mowa tu o prawdomownosci koscieknej? Jezeli tak, to jaka prawda koscielna
          > stala sie kiedykolwiek prawda rzeczywista?

          Zbyt skomplikowana była konstrukcja postu? Chodzi o prawdomówność forumowych
          katofobów. Wróć do wpisu, na który odpowiedziałeś i poproś kogoś bystrzejszego
          od siebie (o takich - odnoszę wrażenie - nietrudno) o wytłumaczenie...


          > Wypisz, wymaluj - katolicyzm w swoim przenajswietszym wydaniu przez takich
          > zamulanych supaari.

          "Zamulone supaari" zwalczają wszelkie poglądy religijne? Czegoś Ty się opił???


          > Zachowanie sie papieza Piusa XII w czasie drugiej wojny swiatowej nie tylko
          > potwierdza takie zadowolenie ze zmniejszania sie szeregow swoich przeciwnikow
          > ale takze jego dzialania trudno oddzielic od takich intencji.

          Masz na myśli te 700 tys. Żydów ocalonych przez aministrację watykańską, o
          których wspomniał izraelski konsul w Mediolanie??


          > Kolejny czerpiacy swe natchnienie z rozmow niedokonczonych i powielajacy je
          na
          > forum internetowym?

          Ya_bolek? To on o szczeniętach pisał....


          > Z tym sie zgadzam. Na szacunek trzeba sobie zasuzyc a na to nie masz
          > mlodziencze zadnych szans karmiac sie wylacznie swoja paranoja.

          Twego szacunku nie pragnę,
          Zabiegać nie będę o niego
          Z dalega czuć Ciebie gadem
          Z gatunku "racjonalnego".

          P. S. Czy wszyscy "racjonaliści" lubują się w konstrukcjach typu "nastepstwa
          fanatyzmu religijnego niczym nie rozniacego sie w postepowaniu od dzisiejszych
          arabskich talibow bez wzgledu na odcienie tegopokracznego modelowania umyslow"?
          Dziwnie znajomy to styl...
          • Gość: mixer Re: Objawienia supaari ... IP: *.odnxx4.adsl-dhcp.tele.dk 24.08.06, 17:42
            supaari napisał:

            > Masz na myśli te 700 tys. Żydów ocalonych przez aministrację watykańską, o
            > których wspomniał izraelski konsul w Mediolanie??

            Nie. Mam na mysli miliony pomordowanych przez administracje watykanska i jej
            zindoktrynowanych zwolennikow w imie chrzescijanskiego boga.

            Co do reszty wypocin - to typowa klerofilska postawa z charyzmatycznym
            osobniczyn "nadrozwojem" nie wymagajacym jakiego kolwiek komentarza.
            • supaari Re: Objawienia supaari ... 24.08.06, 19:02
              Gość portalu: mixer napisał(a):

              > Nie. Mam na mysli miliony pomordowanych przez administracje watykanska i jej
              > zindoktrynowanych zwolennikow w imie chrzescijanskiego boga.

              "Racjonalista" z pewnością dysponuje odpowiednią bazą danych...

              > Co do reszty wypocin - to typowa klerofilska postawa z charyzmatycznym
              > osobniczyn "nadrozwojem" nie wymagajacym jakiego kolwiek komentarza.

              Wypraszam sobie! Moja postawa wymaga od Ciebie komentarza! Ale pewnie za wiele
              wymaga... Już się przyzwyczaiłem - i moja postawa też - że jestem wymagający!
              • edico Re: Objawienia supaari ... 25.08.06, 02:42
                supaari napisał:

                > Gość portalu: mixer napisał(a):
                >
                > > Nie. Mam na mysli miliony pomordowanych przez administracje watykanska i
                > jej
                > > zindoktrynowanych zwolennikow w imie chrzescijanskiego boga.
                >
                > "Racjonalista" z pewnością dysponuje odpowiednią bazą danych...
                >
                > > Co do reszty wypocin - to typowa klerofilska postawa z charyzmatycznym
                > > osobniczyn "nadrozwojem" nie wymagajacym jakiego kolwiek komentarza.
                >
                > Wypraszam sobie! Moja postawa wymaga od Ciebie komentarza! Ale pewnie za
                wiele
                > wymaga... Już się przyzwyczaiłem - i moja postawa też - że jestem wymagający!
                >

                W stosunku do anegdot, halucynacji czy klerykalnych fobii sugerujacych korzyści
                zdrowotne zachowań religijnych??? :))
                Trudno zachować się inaczej, jak życzyć zdrowia w doszukiwaniu się takich
                dolegliwości u innych :))
                • supaari Re: Objawienia supaari ... 25.08.06, 02:58
                  edico napisał:
                  > W stosunku do anegdot, halucynacji czy klerykalnych fobii sugerujacych
                  korzyści zdrowotne zachowań religijnych??? :))

                  Fobie sugerujące korzyści???? Jaki napitek daje "pałer" tak wielki, żeby coś
                  takiego napisać??? Naprawdę jestem ciekaw...

                  > Trudno zachować się inaczej, jak życzyć zdrowia w doszukiwaniu się takich
                  > dolegliwości u innych :))

                  Życzyć zdrowia w doszukiwaniu???? Chyba raczej powodzenia...
                  Co to za ambrozja takie natchnienie zsyła??? Edi, powiedz proszę!!!!
              • Gość: mixer Re: Objawienia supaari ... IP: *.odnxx4.adsl-dhcp.tele.dk 25.08.06, 09:08
                Byc moze, chociaz klerofilska obrona wizji religijnych w oparciu o dane
                zaczerpniete z "Racjonalisty" sa bardzo ryzykownym o ile nie smiesznym
                argumentem.

                Twoja postawa jest wiele mowiaca bez koniecznosci artykulowania checi
                doswiadczania nowych przezyc. Nie wiem, kogo moga obchodzic czyjes mistyczne
                wyobrazenia o wlasnym ego. Mozesz przeciez je nawet samodzielnie reaktywowac
                przy pomocy impulsow pradu elektrycznego w kazdym przypadku odczuwania potrzeby
                dowartosciowania wlasnego ego. Powtazalnosc efektow bardziej wiarygodna, niz
                serwowane na forum wlasne wizje czy prorpctwa.
    • gumowy_kaczor Re: Forumowy antyklerykał - małe studium przypadk 22.08.06, 15:05
      Niesprawiedliwa generalizacja. Np. ateiści nie mają swojego papieża, który mówi
      im, co mają myśleć - dlatego ich poglądy są bardzo różne. A antyklerykałem może
      być każdy, nawet katolik. Często zresztą widać niechęć katolików do księży.
      Prawdę mówiąc, największych antyklerykałów spotykam właśnie wśród katolików.
    • katrina_bush Protestantyzm to najlepsze rozwiazanie ? 22.08.06, 17:46
      Protestantyzm to najlepsze rozwiazanie ?

      TAK dla Jezusa - NIE dla kleru.

      • Gość: guziel Re: Protestantyzm to najlepsze rozwiazanie ? IP: *.adsl.inetia.pl 22.08.06, 18:42
        gratulacje chrześcijanko, przeciw bratom i siostrom w wierze z anty(...)
        :/
        • katrina_bush Re: Protestantyzm to najlepsze rozwiazanie ? 22.08.06, 20:00
          Protestantyzm: dla ludzi, ktorzy chca pozostac chrzescijanami - a kleru nie potrzebuja.

          Reformatorzy: Luter, Kalwin i Zwingli pokazali, ze mozna byc chrzescijaninem - bez kleru.

          P. S.
          Moim zdaniem w Polsce zyja miliony Protestantow.

          Chyba, ze nie wolno mi o tym pisac ?
          • supaari Re: Protestantyzm to najlepsze rozwiazanie ? 22.08.06, 20:18
            katrina_bush napisała:

            > Moim zdaniem w Polsce zyja miliony Protestantow.
            >
            > Chyba, ze nie wolno mi o tym pisac ?

            A skąd podejrzenie, że nie wolno Ci pisać? Czy aby nie z jakiegoś uprzedzenia?
            • katrina_bush Re: Protestantyzm to najlepsze rozwiazanie ? 22.08.06, 20:36
              Protestantyzm milionow Polakow jest moim zdaniem tematem tabu w Polsce.

              Niewygodny temat.

              Psst...





              • supaari Re: Protestantyzm to najlepsze rozwiazanie ? 22.08.06, 20:39
                katrina_bush napisała:

                > Protestantyzm milionow Polakow jest moim zdaniem tematem tabu w Polsce.
                >
                > Niewygodny temat.
                >
                > Psst...

                Fajnie - każdy wierzy w to, co mu wygodnie. Jedni w "jednego Boga, Ojca
                wszechmogącego...", inni w protestantyzm milionów Polaków. Ale dlaczego nie
                odpowiedasz na pytanie? Jeszcze raz: skąd podejrzenie, że nie wolno Ci wyrażać
                swego zdania na forum?
                • katrina_bush Re: Protestantyzm to najlepsze rozwiazanie ? 22.08.06, 21:00
                  Zadalam tylko i wylacznie proste pytanie.

                  P. S.
                  Osobiscie w Polsce widze miliony Protestantow.

                  Dajmy na to :

                  Temat hostii.

                  Dla milionow Polakow to symboliczne nawiazanie do Ostatniej Wieczerzy.

                  • Gość: guziel Re: Protestantyzm to najlepsze rozwiazanie ? IP: *.adsl.inetia.pl 22.08.06, 21:08
                    >Osobiscie w Polsce widze miliony Protestantow.

                    a czy ktos ma z tym problem?

                    niepokojące jest to, że w pretensjonalny sposób eksploatujesz róznice
                    zamiast cieszyć się tym co wspólne.
                    • katrina_bush Re: Protestantyzm to najlepsze rozwiazanie ? 22.08.06, 21:20
                      Daj mi sie wpierw spokojnie "po protestancku" wypowiedziec.

                      Ja mam swoje - a ty masz swoje.
                  • supaari Re: Protestantyzm to najlepsze rozwiazanie ? 22.08.06, 21:11
                    katrina_bush napisała:

                    > Zadalam tylko i wylacznie proste pytanie.

                    Ja też zadałem proste pytanie: "Skąd przypuszczenie, że nie wolno Ci o tym
                    pisać?" I to już kolejne pytanie, jakie pozostaje bez odpowiedzi.


                    > P. S.
                    > Osobiscie w Polsce widze miliony Protestantow.
                    >
                    > Dajmy na to :
                    >
                    > Temat hostii.
                    >
                    > Dla milionow Polakow to symboliczne nawiazanie do Ostatniej Wieczerzy.
                    >

                    Kurde - ja nawet z kilkoma na ten temat nie rozmawiałem... Muszę się poprawić!
                  • Gość: mixer Re: Protestantyzm to najlepsze rozwiazanie ? IP: *.odnxx4.adsl-dhcp.tele.dk 24.08.06, 18:21
                    Symbole przejete przez katolicyzm kanibalizmu sa znacznie starsze od kwestii
                    propagowanych przez te schizme chrzescijanska. Tzw. ludozercy tez sobie wiele
                    obiecywali po takiej konsumpcji :)
          • Gość: wredna Re: Protestantyzm to najlepsze rozwiazanie ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 08:07
            Bez kleru powiadasz?
            A pastorzy to niby kto? Każdy u protestantów wyłazi na ambonę i naucza? Każdy
            wierny prowadzi nabożeństwo?
    • nancyboy Re: Forumowy antyklerykał - małe studium przypadk 22.08.06, 18:07
      "Jego wiedza religijna jest na poziomie dziecka idącego do Pierwszej Komunii."
      Z tego wynika, że wiedza religijna takiego dziecka nie jest zbyt duża. To
      dlaczego więc przystępuje do tego sakramentu w tak młodym wieku? Nie lepiej
      poczekać aż jego wiedza religijna będzie na odpowiednio wysokim poziomie?
      • Gość: guziel Re: Forumowy antyklerykał - małe studium przypadk IP: *.adsl.inetia.pl 22.08.06, 18:41
        to słuszna uwaga, i warto się nad nią zastanowić
        • gumowy_kaczor Re: Forumowy antyklerykał - małe studium przypadk 22.08.06, 18:43
          W niektórych wyznaniach nawet chrzest odbywa się w wieku dorosłym.
          • Gość: guziel Re: Forumowy antyklerykał - małe studium przypadk IP: *.adsl.inetia.pl 22.08.06, 19:32
            w neokatechumenacie (wewnątrz KK) chrzci się dorosłe osoby.
            i być może faktycznie jest to dobry pomysł.
            • Gość: wredna Chrzest dorosłych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 07:39
              Pomysł może i dobry - każdy ŚWIADOMIE dokonuje wyboru kim chce być, ale co z
              okresem od urodzenia do chrztu? A jak traktować np. dziecko, które wtedy umrze?
              Sorry za określenie - poganiątko?
              • nancyboy Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 10:15
                > A jak traktować np. dziecko, które wtedy umrze?
                Yyyy... do kogo jest to pytanie? Kto będzie to zmarłe dziecko traktował?
                • Gość: wredna Re: Chrzest dorosłych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 10:19
                  Kwestia pochówku - jako kto? Katolik? Nie... wychodzi, że "poganiątko" :)))
                  A jak kwestia zbawienia? Gdzie sie taka nieochrzczona duszyczka dziecka
                  znajdzie? W niebie, piekle, czy gdzie?
                  Po prostu - teologowie sobie ułatwili życie, chrzczą bobasa i nie mają
                  dylematów, gdy umrze, nie doczekawszy dorosłości :D
                  • nancyboy Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 10:26
                    > Kwestia pochówku - jako kto? Katolik? Nie... wychodzi, że "poganiątko" :)))
                    No i? Czy to coś zmienia?

                    > A jak kwestia zbawienia? Gdzie sie taka nieochrzczona duszyczka dziecka
                    > znajdzie? W niebie, piekle, czy gdzie?
                    W piekle. Przecież to jego wina, że nie jest ochrzczony. Nie dość, że umarł jako
                    niemowle, to jeszcze nawet się nie ochrzcił.

                    > Po prostu - teologowie sobie ułatwili życie, chrzczą bobasa i nie mają
                    > dylematów, gdy umrze, nie doczekawszy dorosłości :D
                    Ale czy teologowie muszą mieć łatwe życie naszym kosztem?
                    • ejkuraczek Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 10:29
                      nancyboy napisał:

                      > > Kwestia pochówku - jako kto? Katolik? Nie... wychodzi, że "poganiątko" :)
                      > ))
                      > No i? Czy to coś zmienia?
                      >
                      > > A jak kwestia zbawienia? Gdzie sie taka nieochrzczona duszyczka dziecka
                      > > znajdzie? W niebie, piekle, czy gdzie?
                      > W piekle. Przecież to jego wina, że nie jest ochrzczony. Nie dość, że umarł
                      jak
                      > o
                      > niemowle, to jeszcze nawet się nie ochrzcił.
                      >
                      > > Po prostu - teologowie sobie ułatwili życie, chrzczą bobasa i nie mają
                      > > dylematów, gdy umrze, nie doczekawszy dorosłości :D
                      > Ale czy teologowie muszą mieć łatwe życie naszym kosztem?

                      bez przesady. Nieochrzczone dziecko trafia do nieba- wg teologii katolickiej
                      całkiem niedawno to potwierdzono oficjalnie( "potwierdzono",a nie "odkryto")
                      Chrzest to nie tylko kwestia zycia w niebie czy piekle,ale wlaczenia do
                      Koscioła i dzialania łaski Bozej w człowieku. Nie wiem czemu odmawiac tego
                      dzieciom...
                      • nancyboy Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 10:31
                        > Chrzest to nie tylko kwestia zycia w niebie czy piekle,ale wlaczenia do
                        > Koscioła i dzialania łaski Bozej w człowieku. Nie wiem czemu odmawiac tego
                        > dzieciom...
                        Dziecko islamskich fundamentalistów gdy umrze w samobójczym zamachu na wrogów
                        islamu idzie bezpośrednio do islamskiego nieba. Czemu chcesz odmawiać tego dzieciom?
                        • ejkuraczek Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 10:34
                          nancyboy napisał:

                          > > Chrzest to nie tylko kwestia zycia w niebie czy piekle,ale wlaczenia do
                          > > Koscioła i dzialania łaski Bozej w człowieku. Nie wiem czemu odmawiac teg
                          > o
                          > > dzieciom...
                          > Dziecko islamskich fundamentalistów gdy umrze w samobójczym zamachu na wrogów
                          > islamu idzie bezpośrednio do islamskiego nieba. Czemu chcesz odmawiać tego
                          dzie
                          > ciom?

                          Absolutnie nie.Dzieciom nieba odmawiac nie wolno-zwlaszcza,ze jest jedno
                          niebo,choc rózne o nim pojęcia.
                          • nancyboy Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 10:39
                            A więc uważasz, że islamscy fundamentaliści słusznie robią, wysyłając dzieci
                            pułapki do Izraela?
                            • ejkuraczek Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 10:42
                              nancyboy napisał:

                              > A więc uważasz, że islamscy fundamentaliści słusznie robią, wysyłając dzieci
                              > pułapki do Izraela?

                              naprawde sie mnie pytasz czy jestem za mordowaniem
                              dzieci??????????????????????????????????????????????????????????????????????????
                              ?????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
                              ja pisze o ewentualnych losach tych dzieci po smierci a nie o tych ,ktorzy te
                              dzieci wykorzystują-oni do nieba się nie kwalifikują
                              • nancyboy Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 10:43
                                > naprawde sie mnie pytasz czy jestem za mordowaniem dzieci?
                                Tak, bo napisałaś: "Dzieciom nieba odmawiac nie wolno". A zatem?
                                • Gość: wredna Re: Chrzest dorosłych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 10:48
                                  A jaką wine ponosi dziecko za to, że jakiś fundamentalistyczny świr wysyła go na
                                  pewną śmierć?
                                  Jest coś takiego jak "grzechy cudze" :)
                                  • nancyboy Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 10:53
                                    Wredna skup się, nie o tym rozmawiamy. Nie chodzi mi o to kto będzie odpowiadał
                                    za zło (o ile tu jest jakieś zło). Chodzi mi o to, że czy dorosły ma prawo
                                    wpływać na życie dziecka bo w coś tam wierzy.
                                • ejkuraczek Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 10:52
                                  nancyboy napisał:

                                  > > naprawde sie mnie pytasz czy jestem za mordowaniem dzieci?
                                  > Tak, bo napisałaś: "Dzieciom nieba odmawiac nie wolno". A zatem?

                                  To znaczy,żeby nie stawiac je w takiej sutuacji czy wychowywac tak aby nie
                                  miały szans na zbawienie w przypadku ewentualnej śmierci (ktorej Panem nie
                                  jestesmy),a nie zeby je posyłac siła do nieba. Cóz to za kolejna prawie
                                  proaborcyjna filozofia?
                                  • nancyboy Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 11:04
                                    > Cóz to za kolejna prawie proaborcyjna filozofia?
                                    No filozofia nieodmawiania dziecku bożej łaski. To zresztą Twoja filozofia.
                                    • Gość: wredna Re: Chrzest dorosłych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 11:08
                                      W islamie jest chrzest?
                                      • nancyboy Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 11:14
                                        Nie wiem, to nieistotne, bo łaska boska jest na pewno.
                                    • ejkuraczek Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 11:15
                                      nancyboy napisał:

                                      > > Cóz to za kolejna prawie proaborcyjna filozofia?
                                      > No filozofia nieodmawiania dziecku bożej łaski. To zresztą Twoja filozofia.

                                      Nie rozumiem. łaska Boza to coś szczególnie dzialającego w czlowieku od chwili
                                      chrztu. Chyba precyzyjnie wyjasniłam. Czy cos jeszcze niejasne?
                                      • nancyboy Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 11:23
                                        To definicja chrześcijańska. A ja podaję islam jako przykład.
                                        • ejkuraczek Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 11:30
                                          nancyboy napisał:

                                          > To definicja chrześcijańska. A ja podaję islam jako przykład.

                                          Myslę,ze kazdy człowiek ma sumienie i jesli chce moze kierowac sie dobrem lub
                                          złem i dokonywac wyborów. Nie porównywałabym muzułamanów do katolików czy
                                          niewierzacych,ktorzy nigdy nie syszeli o Bogu. Kazdy bedzie sadzony osobno wg
                                          tego co mu zostało w zyciu dane ("tym ,ktorym wiele dano od tych wiele żądac
                                          sie bedzie").najsurowiej beda sadzeni ci, ktorzy świadomie i dobrowolnie
                                          odrzucili Boga ,bo odrzucenie Boga to odrzucenie nieba( i wg chrzescijan i
                                          muzulamnow i Żydow)
                                          • nancyboy Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 11:36
                                            > najsurowiej beda sadzeni ci, ktorzy świadomie i dobrowolnie
                                            > odrzucili Boga
                                            Ale z tego znowu wynika, że dla pewności, lepiej żeby islamskie dziecko zrobiło
                                            samobójczy atak na niewiernych. I to właśnie mi się nie podoba.
                                            • ejkuraczek Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 11:43
                                              nancyboy napisał:

                                              > > najsurowiej beda sadzeni ci, ktorzy świadomie i dobrowolnie
                                              > > odrzucili Boga
                                              > Ale z tego znowu wynika, że dla pewności, lepiej żeby islamskie dziecko
                                              zrobiło
                                              > samobójczy atak na niewiernych. I to właśnie mi się nie podoba.

                                              Nie rozumiem wciaz o czym Ty piszesz.
                                              Poza tym myslisz islam z fundamentalistycznym terrroryzmem, ktory jak sami
                                              muzułmanie przyznają niewiele z samym islamem ma wspólnego.
                                              Poza tym wciaz mnie namawiasz do zostania Panem Bogiem.Kazdy człowiek bedzie
                                              sadzony osobno, nie ma tu jakiejs jednej sztywnej reguły i jednej miarki dla
                                              wszystkich...Teraz poniał?
                                              • nancyboy Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 11:54
                                                > Teraz poniał?
                                                Przecież to Ty nie rozumiesz, sama to stwierdziłaś: "Nie rozumiem wciaz o czym
                                                Ty piszesz".
                                                A piszę o tym, że nie powinno się indoktrynować dzieci.
                                                • ejkuraczek Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 12:03
                                                  nancyboy napisał:

                                                  > > Teraz poniał?
                                                  > Przecież to Ty nie rozumiesz, sama to stwierdziłaś: "Nie rozumiem wciaz o czym
                                                  > Ty piszesz".
                                                  > A piszę o tym, że nie powinno się indoktrynować dzieci.

                                                  indoktrynowac sie nie powinno nikogo bo indoktrynacja to manipulacja
                                                  ale wiara nie bierze sie ludzkich idei i pomysłow
                                                  Sorry, trudno mówic z niewierzącym(?) o doświadczeniu łaski i obecnosci Boga,
                                                  chyba zeszlismy zupełnie z tematu...
                                                  • nancyboy Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 12:15
                                                    > indoktrynowac sie nie powinno nikogo bo indoktrynacja to manipulacja
                                                    Cieszę się, że tu się zgadzamy.

                                                    > ale wiara nie bierze sie ludzkich idei i pomysłow
                                                    Załóżmy, i co to zmienia?

                                                    > Sorry, trudno mówic z niewierzącym(?) o doświadczeniu łaski i obecnosci Boga,
                                                    > chyba zeszlismy zupełnie z tematu...
                                                    Czemu trudno? Spróbuj. A może ja nie jestem niewierzący? A temat jest ciągle ten
                                                    sam.
                      • Gość: wredna Re: Chrzest dorosłych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 10:46
                        > bez przesady. Nieochrzczone dziecko trafia do nieba- wg teologii katolickiej
                        > całkiem niedawno to potwierdzono oficjalnie( "potwierdzono",a nie "odkryto")
                        Dziecko owszem - a my mówimy o "wolności wyboru" w chwili ukończenia 18 lat.
                        Nieochrzczone dziecko trafi do nieba, bo nie ma szansy skazić sie grzechem, a co
                        z nieochrzczonym nastolatkiem? No nie mówmy, że to tabula raza :D
                        Przypuśćmy, że jest to 17-latek, co już wie czym jest alkohol, papierosy,
                        seks... Dalej uważasz, że do nieba trafi?
                        Poza tym chrzest to nie wszystko - a inne sakramenty? Samo przygotowanie do
                        Komunii św. to rok [2 klasa szkoły podstawowej], ale dziecko na katecheze chodzi
                        od zerówki... Przygotowanie do bierzmowania - 2 lata, ale małolat chodzi na
                        katecheze dłużej niż te 2 lata :D
                        I jak z poznawaniem dogmatów tej czy innej religii, by w chwili ukończenia 18
                        lat mógł wybrać?
                        • nancyboy Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 10:50
                          > Przypuśćmy, że jest to 17-latek, co już wie czym jest alkohol, papierosy,
                          > seks... Dalej uważasz, że do nieba trafi?
                          A gdyby był ochrzczony to by trafił?
                          Przy okazji - ciekawa postawa moralna: skąd akurat takie przykłady grzechu?
                          • ejkuraczek Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 10:56
                            Mialam na mysli chrzestniemowląt. Oczywiscie szanse na niebo znikaja gdy
                            pojawia się grzech. A grzech to coś świadomego i dobrowolnego. Nie pytaj odkad
                            sie zaczyna w młodym człowieku-nie mam ambicji zostania Panem Bogiem.
                            • Gość: wredna Re: Chrzest dorosłych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 11:01
                              > Mialam na mysli chrzest niemowląt. Oczywiscie szanse na niebo znikaja gdy
                              > pojawia się grzech.
                              I dlatego chrzci sie niemowlęta...
                              Chyba nikt sobie nie wyobraża sytuacji, że dziecko a potem nastolatek będzie
                              "święty i niewinny" aż do ukończenia 18-lat.
                              A bez chrztu nie ma możliwości spowiedzi :) Więc grzesznik jest niejako
                              "odgórnie" skazany na potepienie, bo nie ma możliwości prosić o przebaczenie.

                              > Nie pytaj odkad
                              > sie zaczyna w młodym człowieku-nie mam ambicji zostania Panem Bogiem.
                              Chyba u każdego inaczej :)
                              • ejkuraczek Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 11:09
                                Gość portalu: wredna napisał(a):

                                > > Mialam na mysli chrzest niemowląt. Oczywiscie szanse na niebo znikaja gdy
                                > > pojawia się grzech.
                                > I dlatego chrzci sie niemowlęta...
                                > Chyba nikt sobie nie wyobraża sytuacji, że dziecko a potem nastolatek będzie
                                > "święty i niewinny" aż do ukończenia 18-lat.
                                > A bez chrztu nie ma możliwości spowiedzi :) Więc grzesznik jest niejako
                                > "odgórnie" skazany na potepienie, bo nie ma możliwości prosić o przebaczenie.

                                Tego Kościól nie mówi. Mówi ,ze wszyscy jestesmy grzesznikami i wszyscy mozemy
                                załowac za grzechy. Nie odmawia zbawienia ludziom nieochszczonym,chyba,ze ktos
                                świadomie i dobrowolnie rezygnuje z łaski Boga, o której wie,ze takowa jest.
                                Zreszta Kościól nigdy nikogo konkretnego nie oglosił potępionym,choc mówi o
                                warunkach zbawienia( dosc ogolnie).
                                • Gość: wredna Re: Chrzest dorosłych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 11:21
                                  Ale chrzest w wieku 18-lat właśnie stawia małolatów w takiej sytuacji o jakiej
                                  piszesz.
                                  > Nie odmawia zbawienia ludziom nieochszczonym,chyba,ze ktos
                                  > świadomie i dobrowolnie rezygnuje z łaski Boga, o której wie,ze takowa jest.
                                  Poganin, co nigdy nie słyszał o Jezusie [zakładam, że jeszcze tacy są] będzie
                                  zbawiony, bo nie wie, że istnieje Boża łaska.
                                  Małolat - nie ochrzczony - ma na łasce Bożej napisane "dozwolone od lat 18",
                                  będziesz mógł korzystać, jak będziesz mógł o sobie decydować ;) Wie, że łaska
                                  boska jest, ale to dorosłi uchwalili, że nie może z niej korzystać świadomie i
                                  dobrowolnie, ani z niej zrezygnować.
                                  • ejkuraczek Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 11:25
                                    Gość portalu: wredna napisał(a):

                                    > Ale chrzest w wieku 18-lat właśnie stawia małolatów w takiej sytuacji o jakiej
                                    > piszesz.
                                    > > Nie odmawia zbawienia ludziom nieochszczonym,chyba,ze ktos
                                    > > świadomie i dobrowolnie rezygnuje z łaski Boga, o której wie,ze takowa je
                                    > st.
                                    > Poganin, co nigdy nie słyszał o Jezusie [zakładam, że jeszcze tacy są] będzie
                                    > zbawiony, bo nie wie, że istnieje Boża łaska.
                                    > Małolat - nie ochrzczony - ma na łasce Bożej napisane "dozwolone od lat 18",
                                    > będziesz mógł korzystać, jak będziesz mógł o sobie decydować ;) Wie, że łaska
                                    > boska jest, ale to dorosłi uchwalili, że nie może z niej korzystać świadomie i
                                    > dobrowolnie, ani z niej zrezygnować.

                                    Nie bede sie bawic w Pana Boga. Tu w gre chodzi świadomość, dobrowolnosć,
                                    naciski i wychowanie przez dorosłych czyli ewentualne "grzechy cudze",
                                    mozliwosc przystapienia do sakramentów, własne sumienie,umiejętność
                                    rozrozniania zła i dobra i postepowania wg tego itd.
                                    • Gość: wredna Re: Chrzest dorosłych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 11:29
                                      Czyli doszliśmy ostatecznie do wniosku - już wiemy czemu chrzcimy maluchy :D

                                      > Tu w gre chodzi świadomość, dobrowolnosć,
                                      (...) własne sumienie,umiejętność
                                      > rozrozniania zła i dobra i postepowania wg tego itd.
                                      Akurat to człowiek uzyskuje znacznie wcześniej, a nie w wieku lat 18 :)))
                                      A zwolennicy chrztu dorosłych uważają, ze do 18 roku życia cżłowiek jest
                                      roślinką, co nie wie o bożym świecie :)
                          • Gość: wredna Re: Chrzest dorosłych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 10:57
                            Ochrzczony miałby możliwość sie wyspowiadać :) Nieochrzczony - nie :D
                            • nancyboy Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 11:02
                              Myślałem, że mówimy o przypadku nagłej śmierci, gdzie nie ma czasu ani na
                              chrzesrt ani na spowiedź. I co teraz?
                              • Gość: wredna Re: Chrzest dorosłych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 11:07
                                A o żalu za grzechy słyszałeś? Nawet wyrażony w ostatnich sekundach życia [i
                                nawet ze strachu] może cie uratować przed piekłem - najwyżej trafisz do czyścca.
                                Poza tym, należy tak żyć, aby nie znaleźc sie w sytuacji, aby za swoje czyny od
                                razu trafić do piekła :D
                                • nancyboy Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 11:22
                                  > A o żalu za grzechy słyszałeś? Nawet wyrażony w ostatnich sekundach życia i
                                  > nawet ze strachu] może cie uratować przed piekłem - najwyżej trafisz do czyścca
                                  A chrzest w ostatnich sekundach życia? Też ze strachu. A potem oczywiście żal za
                                  grzechy do raju!

                                  > Poza tym, należy tak żyć, aby nie znaleźc sie w sytuacji, aby za swoje czyny od
                                  > razu trafić do piekła :D
                                  Typowy chrześcijański egoizm. Na dodatek poparty uśmieszkiem.
                                  • Gość: wredna Re: Chrzest dorosłych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 11:24
                                    Za grzechy żałujesz sam, sam sie nie ochrzcisz :D
                                    • nancyboy Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 11:33
                                      Nie wiem. W kadym razie:
                                      "W przypadku zagrożenia życia wystarczy, aby uczyniła to [chrzest] jakakolwiek
                                      osoba, nawet niewierząca"
                                      • Gość: wredna Re: Chrzest dorosłych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 11:34
                                        Ale jeśli ulegniesz wypadkowi, może być sytuacja że jesteś sam :P Kto cie ochrzci?
                                        A żałować za grzechy możesz sam, kolegi do tego nie potrzeba :)
                                        • nancyboy Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 11:40
                                          A więc dlatego chrzci się niemowlęta...
                                          Wiedziałem, że to nie jest jakiś sensowny powód.
                      • j611g Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 13:33
                        > bez przesady. Nieochrzczone dziecko trafia do nieba- wg teologii katolickiej
                        > całkiem niedawno to potwierdzono oficjalnie( "potwierdzono",a nie "odkryto")
                        > Chrzest to nie tylko kwestia zycia w niebie czy piekle,ale wlaczenia do
                        > Koscioła i dzialania łaski Bozej w człowieku. Nie wiem czemu odmawiac tego
                        > dzieciom...

                        Jesteś pewna?
                        Ja z rok temu czytałam gdzieś ze zebrali się kardynałowie (czy tam inni
                        koscielni wazniacy) i odkryli ze nieochrzczone dzieci (lub te z aborcji)
                        trafiają do jakiejś specjalnej przestrzeni nie jest to niebo ale coś podobnego i
                        nazywało się jakoś na 'l' jesli dobrze pamiętam [? ]
                        • ejkuraczek Re: Chrzest dorosłych 23.08.06, 13:39
                          j611g napisała:

                          > > bez przesady. Nieochrzczone dziecko trafia do nieba- wg teologii katolick
                          > iej
                          > > całkiem niedawno to potwierdzono oficjalnie( "potwierdzono",a nie "odkryt
                          > o")
                          > > Chrzest to nie tylko kwestia zycia w niebie czy piekle,ale wlaczenia do
                          > > Koscioła i dzialania łaski Bozej w człowieku. Nie wiem czemu odmawiac teg
                          > o
                          > > dzieciom...
                          >
                          > Jesteś pewna?
                          > Ja z rok temu czytałam gdzieś ze zebrali się kardynałowie (czy tam inni
                          > koscielni wazniacy) i odkryli ze nieochrzczone dzieci (lub te z aborcji)
                          > trafiają do jakiejś specjalnej przestrzeni nie jest to niebo ale coś
                          podobnego
                          > i
                          > nazywało się jakoś na 'l' jesli dobrze pamiętam [? ]

                          nie doczytałes. To była jedna z teorii krążacych chyba w strozytnosci lub
                          średniowiczu w niektórych kregach kościelnych
                          tam bowiem gdzie nie ma oficjalnej nauki Koscioła tam rozpatruje się rózne
                          teorie i dyskutuje się. Tak jest np. w przypadku stworzenia świata i róznych
                          teorii na ten temat
      • ejkuraczek Re: Forumowy antyklerykał - małe studium przypadk 23.08.06, 09:30
        Brak wiedzy teologicznej, wiedzy o Kościele, wiedzy z historii nie wyklucza
        relacji z Panem Bogiem.Dziecko nie musi byc znawca teologii ,zeby byc blisko
        Boga.Tyle ,ze przecietnemu katofobowi na forum brakuje i jednego i drugiego.
      • Gość: agrest Re: Forumowy antyklerykał - małe studium przypadk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 10:11
        nancyboy napisał:

        > "Jego wiedza religijna jest na poziomie dziecka idącego do Pierwszej Komunii."
        > Z tego wynika, że wiedza religijna takiego dziecka nie jest zbyt duża. To
        > dlaczego więc przystępuje do tego sakramentu w tak młodym wieku? Nie lepiej
        > poczekać aż jego wiedza religijna będzie na odpowiednio wysokim poziomie?

        Wiedza nie jest najważniejsza w wierze, w szczególności jeśli chodzi o Komunię.
        Ważniejsza tu jest radość ze spotkania, złączenia się z Jezusem, poczucie
        zanurzenia w inny wymiar. Dziecko dziewięcioletnie bez dogłębnej wiedzy
        religijnej jest do tego zdolne.
        • ejkuraczek Re: Forumowy antyklerykał - małe studium przypadk 23.08.06, 10:25
          Gość portalu: agrest napisał(a):

          > nancyboy napisał:
          >
          > > "Jego wiedza religijna jest na poziomie dziecka idącego do Pierwszej Komu
          > nii."
          > > Z tego wynika, że wiedza religijna takiego dziecka nie jest zbyt duża. To
          > > dlaczego więc przystępuje do tego sakramentu w tak młodym wieku? Nie lepi
          > ej
          > > poczekać aż jego wiedza religijna będzie na odpowiednio wysokim poziomie?
          >
          > Wiedza nie jest najważniejsza w wierze, w szczególności jeśli chodzi o
          Komunię.
          >
          > Ważniejsza tu jest radość ze spotkania, złączenia się z Jezusem, poczucie
          > zanurzenia w inny wymiar. Dziecko dziewięcioletnie bez dogłębnej wiedzy
          > religijnej jest do tego zdolne.

          Dla potwierdzenia zagadka:
          Kto jest autorem słow:" Nie zabraniajcie dzieciom przychodzic do mnie,do takich
          nalezy Królestwo Niebieskie!";)
        • nancyboy Re: Forumowy antyklerykał - małe studium przypadk 23.08.06, 11:29
          "Wiedza nie jest najważniejsza w wierze".
          Czasami mam wrażenie, że może wręcz przeszkadzać...
          • Gość: agrest Re: Forumowy antyklerykał - małe studium przypadk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 18:34
            "Wiedza nie jest najważniejsza w wierze".
            > Czasami mam wrażenie, że może wręcz przeszkadzać...

            A żebys wiedział, jesli jest niewielka i pokawałkowana. Tylko kto z ludzi moze
            mieć inną.
            Traktujesz to jako zarzut, ale naprawdę wiedza nie jest istotą religii
            katolickiej, czy Ci się to podoba, czy nie. Niewielu ludzi zdolnych jest do
            zdobycia szerokiej i dogłębnej wiedzy. A katolicki to znaczy powszechny. W
            Biblii zarówno w ST (np. powołanie Dawida), jak i NT (bezpośrednio Łk 10, 21),
            podkreśla się, że to "prostaczkowie" są nośnikiem objawienia, bo mądzry są
            zbyt swojej mądrości i głusi na to, co poza tę mądrość wykracza.
            • nancyboy Re: Forumowy antyklerykał - małe studium przypadk 23.08.06, 18:37
              > wiedza nie jest istotą religii katolickiej
              Ale powinna być podstawą podejmowania życiowych decyzji.
              • Gość: agrest Re: Forumowy antyklerykał - małe studium przypadk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 18:48
                nancyboy napisał:

                > > wiedza nie jest istotą religii katolickiej
                > Ale powinna być podstawą podejmowania życiowych decyzji.

                Raczej nie wiedza, tylko mądrość. Wiedza to informacje, któregłupi wykorzysta
                źle, a mądry dobrze.
                • nancyboy Re: Forumowy antyklerykał - małe studium przypadk 23.08.06, 18:59
                  > Wiedza to informacje, które głupi wykorzysta źle, a mądry dobrze.
                  Napisałem: "Ale powinna być podstawą podejmowania życiowych decyzji".
                  Podejmowanie słusznych decyzji to właśnie mądrość.
                  • Gość: agrest Re: Forumowy antyklerykał - małe studium przypadk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 20:10
                    Kończę, bo zagłębiamy się w prowadzącą donikąd analizę leksykalno-semantyczną.
                    Świerzbi mnie, żeby jeszcze to skomentować, ale mądrość nakazuje mi przestać i
                    udac sie do bardziej pozytecznych zajęć ;-)
        • Gość: wredna Re: Forumowy antyklerykał - małe studium przypadk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 11:32
          Ale potem, aby móc z kimkolwiek dyskutowac o Bogu i poznawac Boga, jego wiedza
          powinna być nieco większa :D
          A nie sprowadzać sie do paplania o Bozi :) Co jest dobre dla dziecka, u
          dorosłego - infantylne i śmieszne... Bo potem wyrasta nam z tego moheru stadko...
          • Gość: agrest Re: Forumowy antyklerykał - małe studium przypadk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 18:11
            Niewątpliwie, droga Jędzo. Nikt po prostu nie oczekuje od dziecka komunijnego,
            że będzie dyskutowało o sprawach religii, jeśli ktoś chce dyskutować, a tym
            bardziej pouczać, powinien się do tego solidnie przygotować.
            Tak samo moje dziecko je to, co ja mu popdaję, chociaz nie ma pojęcia, w czym
            jest wapń (no, jesli ogląd tv, wie, ze w danonkach ;), w czym zelazo, w czym
            witaminy. A jednak nie czekam, aż ono sie o tym dowie. Dopiero gdy samo będzie
            sobie kupowało i przyrządzało jedzenie, ta wiedza będzie mu potrzebna.
            • nancyboy Re: Forumowy antyklerykał - małe studium przypadk 23.08.06, 18:30
              A w której ewangelii objawiła się prawda o podawaniu dzieciom wapnia?
    • wdakra Re: Forumowy antyklerykał - małe studium przypadk 22.08.06, 19:38
      wredna_jedza napisała:

      > Typowy forumowy antyklerykał, z zaawansowaną klerofobią i katolofobią...

      Nie jestem pewna, czy się załapuję na tę zaawansowaną klerofobię i katofobię,
      ale z całą pewnością należę do forumwych antyklerykałów.
      >
      > 1. Czuje sie zmuszany i na siłę ciągnięty do kościoła :)))) Tylko nie wiadomo
      > co i kto go tam ciągnie, bo na pewno nikt z wierzących :))

      Po zmianie ustroju natąpiło cały szereg cudownych nawróceń, szczególnie wśród
      tych, którzy "musieli" należeć do PZPR. Jednocześnie gwałtownie wzrósł osdetek
      osób niewierzących praktykujących (wg informacji podawanych przez instytucje
      kościelne stanowią obecnie kilka procent ogółu ludności Polski). Taki dziwny
      kaprys?

      > 2. Wielce mu chrześcijanie zabraniają wyznawania innego Boga :)))) To w końcu
      > jest racjonalnym ateista czy chce w coś wierzyć? Bełkot godny dzieciaka :)))

      Nie zauważyłaś, że zagorzali katolicy zwalczają nie tylko ateistów, ale i
      innowierców (również tych, którzy wyznają tego samego Boga)?

      > 3. Tolerancyjny jak nie wiem co - tylko że wymaga tolerancji i szacunku dla
      > SWOICH poglądów, a sam nie szanuje innych - dowód? Posty, atakujące
      > chrześcijan co chwilę na forum :P

      Nie śmiem twierdzić, że takowe się nie zdarzają, ale nie mam wrażenia, żeby
      chrześcijanie byli tu szczególnie atakowani. Powiedziałabym raczej, że atakowany
      jest KRzK, jako instytucja i niektóre elementy jego doktryny albo religia w ogóle.

      > Oczywiście, jak ktoś sie poczuje sie obrażony jego bzdurami, to wrzeszczy, że
      > oponent jest... nietoleranyjny :))))

      Nazywanie bzdurami każdej wypowiedzi, która nie pasuje do Twojego światopoglądu
      nie jest oczywiście obraźliwe? Czy może raczej katolikom wolno obrażać
      niekatolików, a ci powinni podkulić ogon i przepraszać, że żyją?

      > I sam nie widzi, że to HIPOKRYZJA, którą tak ochoczo zarzuca innym,
      > szczególnie katolikom :))))

      Hipokryzja jest hipokryzją niezależnie od światopoglądu, czy wyznania. Katolicy
      nie są od niej wolni. Jeśli więc uważasz, że w konkretnej sprawie takie
      stwierdzenie jest nieprawdziwe, to dyskutuj z tą oceną, a nie oburzaj się, że
      ktoś w ogóle śmie zarzucać jakiemuś katolikowi hipokryzję.


      > 4. Jego wiedza religijna jest na poziomie dziecka idącego do Pierwszej
      > Komunii, a co najwyżej mocno niedorobionego gimnazjalisty. Niektórych głupot
      > na tematy religijne aż szkoda komentowac, bo są aż tak żałosne i świadczące o
      > głębokiej niewiedzy "w temacie" :))))
      > Ale to on oczywiście jest "oświecony" a katole - ciemna masa :)))))

      Wiedza religijna przeciętnego katolika jest poniżej tego poziomu, bo wykuł
      regułki przed Pierwszą Komunią, żeby się załapać i zaraz potem zapomniał.

      > 5. Zazwyczaj nie jest w stanie nic sam wymyśleć [ewentualnie niewiele], poza
      > przeklepywaniem bzdur z "Fajktów i Mitów", ewentualnie racjonalisty :P

      Rozumiem, że wszystko, co jest publikowane w "Faktach i Mitach" czy innym
      antyklerykalnym piśmie kwalifikujesz a priori, jako bzdurę, nawet jeżeli jest
      prawdą? Co więcej, zakładasz, że wszystko, co Ci nie pasuje jest przeklepywane z
      takowych pism?
      Otóż nie trzeba wcale przeklepywać ani wymyślać. Wystarczy dostrzegać fakty i
      myśleć.

      >
      • Gość: Echo Re: Forumowy antyklerykał - małe studium przypadk IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 23.08.06, 03:51
        Od czasu jak wdakra zwierzyla sie ze katoliccy lekarze chcieli ja zamordowac z
        premedytacja a katolickie wspolpacjentki byly "wsciekle" ze przezyla aborcje,
        widze jakiego typu mentalnosci pokazuja sie jako "antyklerykałowie". To ludzie z
        obsesjami ktorym dobrze bylo za PRLu bo komunisci robili im aborcje a katolicy
        ich chcieli "zamordowac z premedytacja". Daruj sobie wiecej rewelacji. Kogo
        interesuja wynurzenia w stylu "wszystkiemu winni sa katolicy" kieruje do tego
        nonsensu:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=45623839&s=0
        • Gość: Marta no i tego brakowało IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 08:08
          echo Ty jak zawsze jesteś pogłosem samej prawdy
    • Gość: Akwinata Re: Forumowy antyklerykał - małe studium przypadk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.06, 09:01
      wredna_jedza napisała:
      > 2. Wielce mu chrześcijanie zabraniają wyznawania innego Boga :)))) To w końcu
      > jest racjonalnym ateista czy chce w coś wierzyć? Bełkot godny dzieciaka :)))
      To akurat nie do końca bo nie kazdy antyklerykał jest ateistą i vice versa.
      > 4. Jego wiedza religijna jest na poziomie dziecka idącego do Pierwszej
      > Komunii, a co najwyżej mocno niedorobionego gimnazjalisty. Niektórych głupot
      > na tematy religijne aż szkoda komentowac, bo są aż tak żałosne i świadczące o
      > głębokiej niewiedzy "w temacie" :))))
      A wiedzę swoją opiera na jakichś bzdurnych tekstach krążących po necie - "O
      czym nie wie 90% katolików" i tym podobnych. Szczytem ambicji jest wklejenie
      jakiegoś artykułu z Racjonalisty. Jeśli chce się czegoś więcej dowiedzieć o
      katolicyzmie to nigdy nie zajrzy do źródeł, np. Katechizmu Kościoła
      Katolickiego, bo to za trudne. W ogóle nie czyta tekstów z "drugiej strony".
      Koniecznie trzeba się spytać na forum. Jak się spyta to oczywiście w obraźliwy,
      konfrontacyjny sposób. Ale on chce się przecież tylko dowiedzieć...

      > 5. Zazwyczaj nie jest w stanie nic sam wymyśleć [ewentualnie niewiele], poza
      > przeklepywaniem bzdur z "Fajktów i Mitów", ewentualnie racjonalisty :P
      No właśnie.
      • Gość: Marta a jaśniej możesz .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 09:06
        ...czy każda Twoja wypowiedź ślizga się po temacie nie wnosząc nic konkretnego
        do dyskusji
    • truten.zenobi możesz mi taki niuans wytłumaczyć? 23.08.06, 11:08
      > 2. Wielce mu chrześcijanie zabraniają wyznawania innego Boga :)))) To w końcu
      > jest racjonalnym ateista czy chce w coś wierzyć? Bełkot godny dzieciaka :)))

      dlaczego uważasz że antyklerykał od razu musi być ateistą? czy może nie do
      końca rozumiesz różnicę pomiędzy antyklerykalizmem a ateizmem?

      ;)
      • Gość: wredna Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 11:15
        szerzej pojęty antyklerykalizm to sprzeciw wobec hierarchii duchownej
        jakiejkolwiek religii :) Wierze w boga, ale nie uznaje księdza, rabina, mułły...
        Odrzucam też obrzędy religijne...
        Tylko czy wtedy jesteś wierzący w cokolwiek?

        Chrześcijanie mu zabraniają wyznawania innego Boga. Ale jakby przyjął
        jakąkolwiek inną wiare, byłoby to samo... nie da sie wierzyć jednocześnie w
        Boga, Allacha, Buddę.
        Albo jesteś buddystą, albo jesteś chrześcijaninem, albo wyznajesz islam...

        Jeden "geniusz" tu juz próbował ogłaszac, że z każdej religii wybiera tylko to
        co dobre :)))
        Żałosna papka :)
        Zamiast zjeść jedno ciastko do końca, z jednego zje krem, z drugiego pianke, a z
        trzeciego wisienki. Rezultat? Rozpaćkane 3 ciatka, a on dalej głodny....
        • truten.zenobi Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? 23.08.06, 11:42
          > nie da sie wierzyć jednocześnie w
          > Boga, Allacha,

          i Ty pouczasz innych???

          > szerzej pojęty antyklerykalizm to sprzeciw wobec hierarchii duchownej
          > jakiejkolwiek religii :) Wierze w boga, ale nie uznaje księdza, rabina,
          mułły..
          > .
          > Odrzucam też obrzędy religijne...
          > Tylko czy wtedy jesteś wierzący w cokolwiek?

          a co ma piernik do wiatraka tz. wiara do obrzedów czy pazerności na władzę?

          > Jeden "geniusz" tu juz próbował ogłaszac, że z każdej religii wybiera tylko to
          > co dobre :)))
          > Żałosna papka :)
          > Zamiast zjeść jedno ciastko do końca, z jednego zje krem, z drugiego pianke,
          > a z
          > trzeciego wisienki. Rezultat? Rozpaćkane 3 ciatka, a on dalej głodny....

          to jest jego wiara i jego sprawa w co wierzy. nie rozumiem czemu sie z niego
          nasmiewasz!
          • Gość: wredna Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 11:46
            > a co ma piernik do wiatraka tz. wiara do obrzedów czy pazerności na władzę?
            Religia jest czymś co akceptujesz w całości, a nie z każdej religii wybierasz
            tylko to, co ci sie podoba. Bo wychodzi z tego jakaś papkowata konstrukcja
            filozoficzna, na dodatek dośc chwiejna. Najbliżej temu do hedonizmu - wybieram
            tylko to, co dla mnie wygodne i przyjemne. :P
            • truten.zenobi Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? 23.08.06, 11:55
              religia tak wiara nie!

              czyli odpowiedz mi też na pytanie dlaczego zmieniasz sens wypowiedzi a póżniej
              krytykujesz jakby to były moje slowa?
              • Gość: wredna Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 12:01
                Dalej sie chyba kręcimy w kółko :)))
                Bo wojujący ateista i antyklerykał to praktycznie to samo :)
                Zwykły ateista nie wierzy w Boga, więc księzy ma daleko w nosie...
                Wojującemu - zawsze przeszkadza hierarchia :D
                • truten.zenobi Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? 23.08.06, 12:38
                  nie kręcimy się tylko Ty się kręcisz! ;)


                  1. Ateista to ktoś kto w duzym uproszczeniu nie wierzy w Boga.
                  Antykerykał, również w duzym uproszczeniu, to ktoś kto jest przeciwny
                  sformalizowanym strukturom religijnym choć osobiście bardziej bym to określił
                  jako kogos przeciwnego mieszaniu struktur władzy i religijnych, oraz
                  bezkrytycznemu przyjmowaniu norm religijnych.

                  2. różne odłamy judaizmu, chresciańtwa i islamu wierza w tego samego Boga.
                  różnią się "jedynie" "interpretacją pewnych faktów"
                  tak wiec można wierzyć w Boga (chrześcian) i Allacha bo to ten sam Bóg!

                  3. nasmiewanie sie z wiary innych, jaka by ona nie była, jest hmmm.... nazwijmy
                  to "troche niegrzeczne", i ty jako zdeklarowana osoba wierząca powinnaś to
                  wiedzieć.
                  Co innego religijnośc (lub jej ostentacyjny brak) na pokaz, fanatyzm czy
                  wykorzystanie religii do zdobywania władzy.

                  4. wiara jest to obszar przekonań.
                  religia, upraszczając, sformalizowany system (wierzeń - ale nie koniecznie)

                  myśle że nie mieszajmy pojeć to łatwiej sie bedzie dyskutowało

                  > Bo wojujący ateista i antyklerykał to praktycznie to samo :)
                  bo wojujący tak, ale niewojujący nie

                  > Zwykły ateista nie wierzy w Boga, więc księzy ma daleko w nosie...
                  aby napewno?, bo jezeli ktoś chce narzucać wszystkim normy swojej wiary to
                  niekoniecznie jest to obojetne dla innowierców czy ateistów.

                  > Wojującemu - zawsze przeszkadza hierarchia :D
                  raczej fanatykowi! bo jeżeli walczy się o swoje prawa to "hierarchia" jest o
                  tyle przeciwnikiem o ile chce te prawa naruszać

                  • Gość: wredna Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 12:56
                    > Antykerykał, również w duzym uproszczeniu, to ktoś kto jest przeciwny
                    > sformalizowanym strukturom religijnym choć osobiście bardziej bym to określił
                    > jako kogos przeciwnego mieszaniu struktur władzy i religijnych,
                    to jest antyklerykał
                    oraz
                    > bezkrytycznemu przyjmowaniu norm religijnych.
                    a to już ateista :)))

                    > tak wiec można wierzyć w Boga (chrześcian) i Allacha bo to ten sam Bóg!
                    Allach to starotestamentowy Jahwe, gdzie masz Jezusa i Ducha św., w których
                    wierzą chrześcijanie?

                    > 3. nasmiewanie sie z wiary innych, jaka by ona nie była, jest hmmm.... nazwijmy
                    > to "troche niegrzeczne", i ty jako zdeklarowana osoba wierząca powinnaś to
                    > wiedzieć.
                    Nie wyśmiewam wiary, tylko idiotyzmy :) Pomieszanie - z tej religii wezme to, z
                    tej tamto :))))

                    > 4. wiara jest to obszar przekonań.
                    > religia, upraszczając, sformalizowany system (wierzeń - ale nie koniecznie)
                    Religia bez systemu wierzeń?
                    Wiara w boga bez uznawania jakiejkolwiek religii to w sumie tylko twoje własne
                    osobiste przekonanie, a nie wiara :)
                    Ty w tym momencie tylko wierzysz w to, że gdzies tam sobie istnieje Bóg :) Nic
                    więcej...
                    • truten.zenobi Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? 23.08.06, 13:08
                      > > bezkrytycznemu przyjmowaniu norm religijnych.
                      > a to już ateista :)))

                      a niekoniecznie bo wyznawcy innych religi tez moga kwestionować narzucane przez
                      jakąś religie normy prawne ( albo jako zbyt rygorystyczne albo jako zbyt mało
                      rygorystyczne

                      ;)

                      > Allach to starotestamentowy Jahwe, gdzie masz Jezusa i Ducha św., w których
                      > wierzą chrześcijanie?
                      wszak to ten sam Bóg "w trójcy jedyny"

                      > Nie wyśmiewam wiary, tylko idiotyzmy :) Pomieszanie - z tej religii wezme to,
                      z
                      > tej tamto :))))
                      1. wyśmiewałaś się z osoby
                      2. katolicyzm to tez trochę judaizmu, trochę ceremoni starożytnego Rzymu, i
                      trochę pogaństwa...
                      (widzisz, każdemu można to zarzucić i tylko mi nie wmawiaj że bezpodstawnie!)

                      > Religia bez systemu wierzeń?
                      Ja patrzę na niekture dewoty to takie odnosze wrażenie!

                      > Wiara w boga bez uznawania jakiejkolwiek religii to w sumie tylko twoje własne
                      > osobiste przekonanie, a nie wiara :)
                      > Ty w tym momencie tylko wierzysz w to, że gdzies tam sobie istnieje Bóg :) Nic
                      > więcej...
                      ... czyli deizm
                      • ejkuraczek Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? 23.08.06, 13:14
                        truten.zenobi napisał:

                        > > > bezkrytycznemu przyjmowaniu norm religijnych.
                        > > a to już ateista :)))
                        >
                        > a niekoniecznie bo wyznawcy innych religi tez moga kwestionować narzucane
                        przez
                        >
                        > jakąś religie normy prawne ( albo jako zbyt rygorystyczne albo jako zbyt mało
                        > rygorystyczne

                        tylko czy nadal moga o sobie mówiac jako o wyznawcach tej religii? czy raczej
                        tworzą swoją własną?

                        >
                        >
                        • truten.zenobi Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? 23.08.06, 13:22
                          dobre pytanie!

                          jeżeli je formalizują i pozyskują nowych wyznawców to napewno tworza nową
                          religie. ale wszak nie był by to pierwszy raz gdy krytykując jakieś zachowania
                          ludzie robią dokładnie to samo tyle że inaczej to nazywają.
                          • ejkuraczek Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? 23.08.06, 13:24
                            truten.zenobi napisał:

                            > dobre pytanie!
                            >
                            > jeżeli je formalizują i pozyskują nowych wyznawców to napewno tworza nową
                            > religie. ale wszak nie był by to pierwszy raz gdy krytykując jakieś
                            zachowania
                            > ludzie robią dokładnie to samo tyle że inaczej to nazywają.

                            dokładnie,mam wrazenie ,ze tak jest z kolejnymi kosciołami protestanckimi,
                            które utrzymuja ,ze sa "mniej grzeszne" od poprzednich.
                            niestety grzech jest akurat bardzo ekumeniczny....
                            • truten.zenobi Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? 23.08.06, 13:31
                              Ja bym to bardziej uogólnił bo pewnie taka jest natura ludzka. bo nawet w
                              przypadkach skrajnych czyli ideologie które powstawały na bazie krytyki religii
                              prowadziły do powsawania organizacji opartych na fanatyźmie i stosujących te
                              same zbrodnicze metody w walce o władzę.
                              • ejkuraczek Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? 23.08.06, 13:34
                                truten.zenobi napisał:

                                > Ja bym to bardziej uogólnił bo pewnie taka jest natura ludzka. bo nawet w
                                > przypadkach skrajnych czyli ideologie które powstawały na bazie krytyki
                                religii
                                >
                                > prowadziły do powsawania organizacji opartych na fanatyźmie i stosujących te
                                > same zbrodnicze metody w walce o władzę.

                                bo taka jest grzeszna natura ludzka aby wszystko wykorzystywac do swoich celów:
                                władzy, pieniadza, dominacji.
                                Jednak same wykorzystywane przez niego rzeczy: np. hasła równosci, braterstwa,
                                wolnosci, równiez idee religijne same w sobie moga byc dobre
                                Więc nie oskarzajmy dobra za to,ze niektórzy ludzie wykorzytują je w złych
                                celach
                                • truten.zenobi Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? 23.08.06, 21:25
                                  > Więc nie oskarzajmy dobra za to,ze niektórzy ludzie wykorzytują je w złych
                                  > celach

                                  to znaczy mam rozumiec odnosisz to do religii.
                                  tylko jeśli zdefinujemy religię jako organizację ludzi, której działania są
                                  wynikiem dążeń ludzkich to czy mozemy jednoznacznie zdefiniować ja jako dobrą?
                                  Ja wiem zaraz kroś zakrzyknie że jest dana od Boga czyli źródła wszelkiego
                                  dobra.
                                  i tu tkwi podstawowy problem tego sporu.
                                  • ejkuraczek Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? 24.08.06, 09:19
                                    truten.zenobi napisał:

                                    > > Więc nie oskarzajmy dobra za to,ze niektórzy ludzie wykorzytują je w złyc
                                    > h
                                    > > celach
                                    >
                                    > to znaczy mam rozumiec odnosisz to do religii.
                                    > tylko jeśli zdefinujemy religię jako organizację ludzi, której działania są
                                    > wynikiem dążeń ludzkich to czy mozemy jednoznacznie zdefiniować ja jako dobrą?
                                    > Ja wiem zaraz kroś zakrzyknie że jest dana od Boga czyli źródła wszelkiego
                                    > dobra.
                                    > i tu tkwi podstawowy problem tego sporu.

                                    Religia nie jest organizacja ludzi, tylko zbiorem wierzen i zasad
                                    towarzyszących tym wierzeniom. Ludzie wyznający dana religię moga sie skupiac
                                    we wspólnotach ,a jesli to duza ,miedzynarodowa, shierarchizowana wspolnota to
                                    mozna ja nazwac organizacja ,choc tylko umownie.
                                    I zbiór wierzen i zasady towarzyszace same w sobie moga niesc dobro i wspolnota
                                    moze głosic dobro. Podobnie np. z organizacją charytatywną czy wolontariatem-
                                    skupia ludzi ,ktorzy chca czemus sie poświecic, wyznają jakies zasady i im
                                    slużą. To,ze trafia sie ludzie, ktorzy np. beda chceili zyskac dobra opinie
                                    wsrod ludzi poprzez to,ze nalezą do tej orgaizacji lub zyskac jakies inne
                                    profity: np. stanowisko czy wladze to inna sprawa i wcale nie pomniesza dobra
                                    dla kórego powstała ta organizacja, dobra ,ktore głosi i wielu ludzi ktorzy
                                    bezinteresownie i z oddaniem (choc nie bez ludzkich błedów!) tam służą.
                                    Cos mam wrazenie,ze Ty nie bardzo ufasz ludziom i nie bardzo wierzysz w miłosc
                                    i dobro w ogóle....
                                    • truten.zenobi Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? 24.08.06, 11:41
                                      Cos mam wrazenie,ze Ty nie bardzo ufasz ludziom i nie bardzo wierzysz w miłosc
                                      i dobro w ogóle....

                                      no może to nie tak
                                      make love not war! Flower Power OK! ;)
                                      miłość dobro są ok
                                      Ale jak najbardziej ludziom to już mało ufam zwłaszcza tym co naokragło
                                      odmieniają te słowa w połączeniu z nawoływaniem do poswięcania się dla innych.
                                      masz rację pewnie jestem stary i zgorzkniały ale przynajmniej jak juz coś mnie
                                      zaskoczy to tylko pozytywnie :) ];>

                                      > Religia nie jest organizacja ludzi,

                                      w pewnym sensie nie jest a wpewnym jest. jako wiara, wyznanie to i owszem
                                      ale jako określona grupa osób to tak.

                                      w zasadzie dużo zależy jak definujesz słowo ja swoją wypowiedź odniosłem do
                                      konkretnego znaczenia.

                                      prawda tez jest taka iż nie zabardzo wierze w bezinteresowność. tyle tylko ze
                                      ci bardziej obłudni zadbają o to by zapłata była na ziemi ci bardziej święci
                                      (by niepowiedziec naiwni) w niebie.

                                      ale według nie najlepsze i nauczciwsze jest jasne przedstawianie swoich
                                      interesów. Wtedy nie ma niedomówień a i wspólpraca jest lepsza.
                                      • ejkuraczek Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? 24.08.06, 11:48
                                        truten.zenobi napisał:

                                        > > w zasadzie dużo zależy jak definujesz słowo ja swoją wypowiedź odniosłem do
                                        > konkretnego znaczenia.
                                        >
                                        > prawda tez jest taka iż nie zabardzo wierze w bezinteresowność. tyle tylko ze
                                        > ci bardziej obłudni zadbają o to by zapłata była na ziemi ci bardziej święci
                                        > (by niepowiedziec naiwni) w niebie.
                                        >
                                        > ale według nie najlepsze i nauczciwsze jest jasne przedstawianie swoich
                                        > interesów. Wtedy nie ma niedomówień a i wspólpraca jest lepsza.

                                        Oho, mój drogi, jestes idealistą!
                                        Spróbuj duzo wymagac od siebie, wtedy bedziesz bardziej wyrozumiały dla innych;)
                                        • truten.zenobi Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? 24.08.06, 12:36
                                          > Spróbuj duzo wymagac od siebie, wtedy bedziesz bardziej wyrozumiały dla
                                          innych;

                                          ktoś kedyś powiedział "nie pytaj co może ojczyzna zrobic dla ciebie lepiej
                                          spytaj sie co ty mozesz zrobic dla ojczyzny" (czy coś koło tego)
                                          oczywiście nie powiedział to jakis ubogi weteran "który własną krwia i potem"
                                          budował ojczyznę tylko polityk "z wygodnego fotela" a wielu mu podobnych
                                          podchwyciło.

                                          tyle że ja własnie wolę zacząć od zastanawiania sie co właściwie ojczyzna przez
                                          iles tam lat zrobiła dla mnie, i wychodzi i że w zasadzie niewiele by nie
                                          powiedzić nic, za to mozna by długo co zrobiła by może życie nie było zbyt
                                          łatwe, oraz o tym że jedyne zainteresowanie obywatelem jakie państwo wyraża to
                                          to by regularnie płacił różne daniny.

                                          tak więc słowa o konieczności poświecenia, zwiększenia wymagań odnośnie siebie,
                                          o bezinteresowności, miłosierdzu, wdowim groszu,... jakos do mnie nie
                                          przemawiają.
                                          poprostu wolę czyny niż słowa ;)
                                          • ejkuraczek Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? 24.08.06, 12:45
                                            truten.zenobi napisał:

                                            > > Spróbuj duzo wymagac od siebie, wtedy bedziesz bardziej wyrozumiały dla
                                            > innych;
                                            >
                                            > ktoś kedyś powiedział "nie pytaj co może ojczyzna zrobic dla ciebie lepiej
                                            > spytaj sie co ty mozesz zrobic dla ojczyzny" (czy coś koło tego)
                                            > oczywiście nie powiedział to jakis ubogi weteran "który własną krwia i potem"
                                            > budował ojczyznę tylko polityk "z wygodnego fotela" a wielu mu podobnych
                                            > podchwyciło.
                                            >
                                            > tyle że ja własnie wolę zacząć od zastanawiania sie co właściwie ojczyzna
                                            przez
                                            >
                                            > iles tam lat zrobiła dla mnie, i wychodzi i że w zasadzie niewiele by nie
                                            > powiedzić nic, za to mozna by długo co zrobiła by może życie nie było zbyt
                                            > łatwe, oraz o tym że jedyne zainteresowanie obywatelem jakie państwo wyraża
                                            to
                                            > to by regularnie płacił różne daniny.
                                            >
                                            > tak więc słowa o konieczności poświecenia, zwiększenia wymagań odnośnie
                                            siebie,
                                            >
                                            > o bezinteresowności, miłosierdzu, wdowim groszu,... jakos do mnie nie
                                            > przemawiają.
                                            > poprostu wolę czyny niż słowa ;)

                                            Trochę racja. Tylko ,ze co"ojczyzna" zrobila dla mnie mi nic nie mówi. Ojczyzna
                                            to obywatele czyli my. Wiec i tak schodzimy do zdania: "Co my robimy".
                                            Oczywiscie od innych tez trzeba wymagac,tyle,ze często jest tak,ze ludzie duzo
                                            wymagaja od innych a niewiele (lub nic!) od siebie. I często tego nie widzą:(
                                            I to jesli chodzi: i słowa i o czyny (chyba jedne powinny "prowokować" drugie)
                                            • truten.zenobi Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? 24.08.06, 13:23
                                              > I to jesli chodzi: i słowa i o czyny (chyba jedne powinny "prowokować" drugie)

                                              tyle że większośc oczekuje że słowa bedą prowokowac czyny tyle że u innych ;)

                                              > Oczywiscie od innych tez trzeba wymagac,tyle,ze często jest tak,ze ludzie
                                              duzo
                                              > wymagaja od innych a niewiele (lub nic!) od siebie.

                                              dlatego uważam że jasne stawianie sprawy jest duzo lepsze niż odwoływanie sie
                                              do altruizmu. co więcej jezeli poswięcasz sie dla innych a inni nie poswięcają
                                              sie dla ciebie to zaczynasz być trochę rozżalony. ale prawda jest tez taka że
                                              czesto gęsto nie wiedza jakie sa twoje oczekiwania i moze nawet coś robia ale
                                              nie to czego od nich oczekujesz.
                                              • ejkuraczek Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? 24.08.06, 13:47
                                                truten.zenobi napisał:

                                                > > I to jesli chodzi: i słowa i o czyny (chyba jedne powinny "prowokować" dr
                                                > ugie)
                                                >
                                                > tyle że większośc oczekuje że słowa bedą prowokowac czyny tyle że u innych ;)
                                                >
                                                > > Oczywiscie od innych tez trzeba wymagac,tyle,ze często jest tak,ze ludzie
                                                >
                                                > duzo
                                                > > wymagaja od innych a niewiele (lub nic!) od siebie.
                                                >
                                                > dlatego uważam że jasne stawianie sprawy jest duzo lepsze niż odwoływanie sie
                                                > do altruizmu. co więcej jezeli poswięcasz sie dla innych a inni nie
                                                poswięcają
                                                > sie dla ciebie to zaczynasz być trochę rozżalony. ale prawda jest tez taka że
                                                > czesto gęsto nie wiedza jakie sa twoje oczekiwania i moze nawet coś robia ale
                                                > nie to czego od nich oczekujesz.

                                                Hmm,ludzie chyba nie sa do spelniania naszych oczekiwan, zwlaszcza,ze nasze
                                                oczekiwania nie koniecznie moga byc dobre( dla nich lub ogólnie).
                                                Co do rozżalenia- im wieksza interesownosc i szukanie "swego" tym wieksze
                                                rozżalenie.
                                                • truten.zenobi Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? 24.08.06, 14:00
                                                  > Co do rozżalenia- im wieksza interesownosc i szukanie "swego" tym wieksze
                                                  > rozżalenie.

                                                  nie no, dlaczego? komunikowanie swoich oczekiwań nikogo nie zmusza do ich
                                                  realizacji za to druga strona może zakomunikowac swoje otwiera się pole
                                                  negocjacji więc albo uczciwie stwierdzamy ze się nie dogadamy albo będzie jakaś
                                                  umowa. jeśliobie strony uczciwie sie zniej wywiązą to obie strony bedą
                                                  zadowolone jeśli nie to nastepnym razem nie bedzie negocjacji albo bardziej
                                                  restrykcyjne warunki. ot i wszystko

                                                  tyle że natura ludzka chce wygrywać czyli dąży do tego by mój zysk był wiekszy
                                                  (dużo wiekszy) od drugiej strony i... tu zaczyna sie polskie piekiełko :/
                                                  • ejkuraczek Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? 24.08.06, 14:15
                                                    truten.zenobi napisał:

                                                    > > Co do rozżalenia- im wieksza interesownosc i szukanie "swego" tym wieksze
                                                    >
                                                    > > rozżalenie.
                                                    >
                                                    > nie no, dlaczego? komunikowanie swoich oczekiwań nikogo nie zmusza do ich
                                                    > realizacji za to druga strona może zakomunikowac swoje otwiera się pole
                                                    > negocjacji więc albo uczciwie stwierdzamy ze się nie dogadamy albo będzie
                                                    jakaś
                                                    >
                                                    > umowa. jeśliobie strony uczciwie sie zniej wywiązą to obie strony bedą
                                                    > zadowolone jeśli nie to nastepnym razem nie bedzie negocjacji albo bardziej
                                                    > restrykcyjne warunki. ot i wszystko

                                                    Chyba nie wszystko w życiu trzeba brac na swój "biznes". Spróbuj cos komus
                                                    zrobic bezinteresowanie dobrego. Wcale niczego nie stracisz,a sporo zyskasz
                                                    (chocby dobra opinię o sobie samym, a tym samym o mozliwosci bezinteresowanosci
                                                    i dobru innych ludzi).
                                                    Komunikowanie swoich oczekiwan oczywiscie jest dobre,ale ja pisałam o przypadku
                                                    kiedy ktos ich nie spelnia albo o nich nie wie z róznych przyczyn.
                                                    >
                                                    > tyle że natura ludzka chce wygrywać czyli dąży do tego by mój zysk był
                                                    wiekszy
                                                    > (dużo wiekszy) od drugiej strony i... tu zaczyna sie polskie piekiełko :/
                                                    Dlaczego polskie?Naprawde myslisz,ze za granica ludzka natura jest inna?
                                                    Musisz sie częsciej otaczac dobrymi ludźmi.
                                                  • truten.zenobi Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? 24.08.06, 19:01
                                                    podsumuje Twoją wypowiedź tak:
                                                    idealizm jest piękny ale nie praktyczny.

                                                    Też kiedyś byłem młody ;)
                                                  • ejkuraczek Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? 24.08.06, 20:50
                                                    truten.zenobi napisał:

                                                    > podsumuje Twoją wypowiedź tak:
                                                    > idealizm jest piękny ale nie praktyczny.
                                                    >
                                                    > Też kiedyś byłem młody ;)

                                                    U,dziękuję,ale to komplement na wyrost: i jeden i drugi!
                                                    no to jeszcze raz: sam bądź dobry i obracaj sie wsrod tych zdecydowanych na
                                                    dobro bo skapciejesz na amen;)

                                                  • truten.zenobi Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? 24.08.06, 21:11
                                                    bo skapciejesz na amen;)

                                                    dzięki! :/
                                                    ;)

                                                    > no to jeszcze raz: sam bądź dobry i obracaj sie wsrod tych zdecydowanych na
                                                    > dobro bo skapciejesz na amen;)

                                                    tak się staram tyle że oceniam ludzi nie po słowach a czynach. ;>
                              • Gość: Echo Re: możesz mi taki niuans wytłumaczyć? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 23.08.06, 16:29
                                > Ja bym to bardziej uogólnił bo pewnie taka jest natura ludzka. bo nawet w
                                > przypadkach skrajnych czyli ideologie które powstawały na bazie krytyki religii
                                >
                                > prowadziły do powsawania organizacji opartych na fanatyźmie i stosujących te
                                > same zbrodnicze metody w walce o władzę.

                                Tu sie zgadzam. Problem w tym ze ideologie które powstawały na bazie krytyki
                                religii sankcjonowaly zbrodnie i fanatyzm w imie "jedynie slusznej" sprawy. Na
                                drugim biegunie sa ci ktorzy twierdza ze zadna sprawa nie jest sluszna i
                                wszystko jest wzgledne. Ci sami popieraja fanatyzm lewacki, aborcje, eutanazje
                                etc. ale ciagle glosza religie w stylu "tu i teraz", polityczna poprawnosc czyli
                                wyrafinowana forme cenzury, etc.

                                Zatem o ile natura ludzka jest taka jaka jest, celem religii jest przymierzanie
                                czlowieka do wartosci absolutnych. Oczywiscie nie wszystkie religie sa
                                jednakowe. Chrzescijanstwo nie ma zadnych zludzen co do natury ludzkiej i
                                Chrystus nie wierzyl ze ludzie sami sa w stanie doskonalic sie moralnie. Staral
                                sie pomoc. Ale wielu odrzuca te oferte w imie "postepu"
    • taus Eh mnóstwo przeinaczeń...odpowiedz na twoje punkty 23.08.06, 23:51
      1. Mnie nikt nie jest wstanie zaciagnac, a Ci którzy to wiedzą nawet nie
      próbuja...
      2. Bycie antyklerykałem nie oznacza bycia ateistą, owszem stanowią oni
      większość tej grupy, ale nie są to pojęcia tożsame.
      3. Nu cuż to plaga tego forum i typowy zapewne tak wygląda, no ale warto
      zaznaczyć, że to idzie w dwie strony...
      4. I vice versa... ale w wiekszosci przypadków jest tak, że ateiści wiedzą
      więcej na ten temat niż ślepo wierzący katolicy :-)
      5. Tego 1 nigdy nie czytałem, do tego 2 zraziłem sie po przeczytaniu ze 3
      artykułów...
    • euforyjka cos fajnego: 24.08.06, 19:13

    • ynruj Jak macie dylematy zapytajcie W. 25.08.06, 12:47
      Ona wie że:
Inne wątki na temat:
Pełna wersja