yasemin
22.08.06, 22:03
Mam 23 lata, jestem na 5.roku filologii germańskiej, wybrałam ten kierunek,
żeby mieć potem dobrą pracę. Języka niemieckiego uczę się już od wczesnego
dzieciństwa i przychodzi mi on łatwością(podobnie jak inne języki, których
się uczę). Ale mam też inne zainteresowania: literatura (chciałabym zostać
pisarką) oraz wszystko związane z Turcją (gł. język) I obie pasje są dla mnie
ważniejsze niż niemiecki.
Nie wiem, jak wygląda sytuacja na rynku pracy i ile muszę obecnie czasu
poświęcić na niemiecki, a ile na moje dodatkowe zainteresowania, żeby mieć i
dobrą pracę i jednocześnie rozwijać się w tym, co mnie pasjonuje.
Tymczasem rodzice GONIĄ MNIE, żebym się koncentrowała na tym niemieckim i nie
rozpraszała się na inne rzeczy, nawet w wakacje mam podobno szlifować język…
Już mi w ogóle nawet ostatnio obrzydła ta germanistyka, właśnie przez to,
że mnie tak gonią do roboty! Ja bym chciała, oczywiście, skończyć studia i
mieć dobrą pracę, ale przy minimalnym nakładzie czasu. Tymczasem nie wiem,
gdzie jest to minimum. Rodzice twierdzą że jak nie będę miała wysokich
kwalifikacji z niemieckiego, to będzie bardzo ciężko z pracą, bo teraz są
takie czasy, że trzeba być albo wybitnym, albo iść po trupach.
Jestem dorosła i nie chcę, żeby rodzice mi ciągle dyktowali, co mam robić,
chciałabym kierować się swoim rozumem, tymczasem NIE WIEM, jak naprawdę
wygląda sytuacja na rynku pracy i jak mam to sobie wszystko ustawić, żeby
osiągnąć i jedno, i drugie! Ii czasem boję się, że rodzice mogą mieć rację, a
czasem, że po prostu mnie ograniczają i upupiają, i że chcą mi narzucić swój
pesymistyczny punkt widzenia! Czy ktoś może mi powiedzieć, jak to w
rzeczywistości wygląda?