A może by tak posawić wagę na tornistry w szkole?

04.09.06, 09:42
A może by tak posawić wagę na tornistry i teczki przy wejściu do szkoły?
I zawracać do domu dzieciaków z wagą tornista przekraczającą normę dla
wieku/klasy?
Albo odbierać połowę zawartości tornistra, do następnego dnia ,
gdy tornistr będzie lżejszy?

Koszt prawie żaden (pewnie jedna waga wystarczyła by na cały powiat, bo
przecież taka akcja nie musi być przeprowadzana codziennie),
a zysk całkiem niezły - na kręgosłupie i zdrowiu dzieci przede wszystkim.
    • 0golone_jajka lepiej postawić tornistry na wagę 04.09.06, 10:21
      a nie wagę na tronistry :))
      • Gość: kgvip Re: lepiej postawić tornistry na wagę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 13:45
        Wagę na tornistry w sensie, półkę na książki, worek na buty itp.
        Ale jeśli ci się to nie podoba może być waga do tornistrów.
    • Gość: wasa Re: A może by tak posawić wagę na tornistry w szk IP: 213.17.150.* 04.09.06, 21:24
      Jestem za. Jestem nauczycielem i bardzo denerwuje mnie jedna rzecz. Otóż nie
      mogę nic poradzić na wagę podręczników - wszystkie są drukowane na kredowym
      papierze, znacznie cięższym niż dawniej bywało. Mogę jednak próbować ograniczyć
      ciężar tornistrów inaczej.
      Na początku każdego roku mówię dzieciom, że wystarczy im do mojego przedmiotu
      zeszyt 16 lub 32-kartkowy, w ostateczności można dokleić kartki pod koniec roku
      szkolnego lub założyć nowy. A tu większość przynosi grubaśne i ciężkie 60, 80-
      kartkowe w tekturowej oprawie, że niby wolą takie. A potem pretensje o cieżkie
      torby.
      Często też zapowiadam, aby nie przynosili książek, jeśli wiem, że lekcja będzie
      bezpodręcznikowa, a oni z uporem maniaka noszą na wszelki wypadek.
      Kurcze, walenie grochem o scianę... A pretensje o garbate dzieci oczywiście pod
      adresem szkoły. Może wystarczyłoby posłuchać czasem nauczyciela, a
      nie "wiedzieć lepiej"?
    • Gość: jazalogowana Re: A może by tak posawić wagę na tornistry w szk IP: *.it-net.pl 05.09.06, 09:55
      Wygospodarowalam w klasie szfkę, w ktorej dzieci zostawiają niektóre przybory i
      podręczniki, jeżeli nic z nich nie zadaję do domu. W plecaku powinna więc być
      codziennie jedna ksiązka ( góra dwie , jeżeli dochodzi religia lub angielski),
      trzy zeszyty, piórnik. Od czasu do czasu jakieś dodatkowe drobne
      przedmioty.Wiadomo -jeszcze kanapka.A plecaki nadal są ciężkie. Dlaczego ?
      Ptóż sam plecak swoją wagę ma. Czym bardziej wypasiony, tym cięższy. U
      maluchów, najbardziej narażonych na wady kręgosłupa, często w plecakach goszczą
      zabawki, dodatkowe ( i zbędne zeszyty, flamastry, kredki)- noszone, bo ładne ,
      modne... .Rodzice potrafią włożyć dziecku do plecaka trzy kanapy ( bo to już
      nie kanapki), do tego jabłuszko i butla litrowa napoju. To wszystko waży, a
      trudno mi uwierzyć, że potrzeby dziecka w kwestii jedzenia są zbliżone do
      chłopa podczas żniw.
Pełna wersja