llimonka
08.09.06, 23:56
Cały czas myślę, czy jest jakaś szansa, żeby go od tego odwieźć. Prawie 90kg
żywej wagi, po prostu monstrum.
On w ogóle zawsze był jakiś dziwny. Chodził już z fryzjerką i sprzedawczynią,
a teraz to. Już bym wolała tę fryzjerkę za szwagierkę, bo przynajmniej była
laska i nie wstyd było się z nią pokazać na mieście. A z tym pasztetem to będę
się wstydziła wyjśc na zakupy czy do kawiarni. Po prostu wstyd dla całej
rodziny. A tłumaczyłam mu, prosiłam, a on nic.