znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie niska

09.09.06, 11:30
Mysle ze na ogol znajomosc jezyka angielskiego u Polakow (nie wliczajac
emigrantow) jest zatrwazajaco niska. Nawet ci ktorzy deklaruja ze znaja jezyk
dobrze, np Polscy dyplomaci i ludzie z wyzszym wyksztaleceniem w
rzeczywistosci znaja go bardzo slabo.

Sam mialem okazje przekonac sie o tym gdy pracowalem jako tlumacz przy
cwiczeniach NATO w USA. Jestem obywatelem USA oraz bylem podoficerem w US
Marines.

No wiec na cwiczenia przyjechali oficerowie z Polski i ich dowodca porucznik,
w wieku okolo 40 lat, rozmawiajac z oficerami Amerykanskimi wydobywal z
siebie 5 slow na minute, mowiac kolokwialnie wygladalo to jak dojenie krowy w
zwolnionym tepie. Do tego jeszcze upieral sie ze nie potrzebuje tlumacza i
sam sobie poradzi...Tak wyglada znajomosc jezyka u wyksztalconych Polakow
ktorzy deklaruja ze znaja jezyk angielski....

Na ironie ci sami ludzie deklaruja ze, nie oni ale to "Amerykanie sa glupi"
oczywiscie po Polsku.
    • Gość: XXXL Re: znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie IP: *.gdynia.mm.pl 09.09.06, 11:39
      To powiedz to naszemu Giertychowi , niech wprowdzi 5 h angola w szkołach :P
      chcoc to nawet nie glupi pomysl
      • Gość: XXXL Re: znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie IP: *.gdynia.mm.pl 09.09.06, 11:41
        Jednak problem mogł być nie w uczniach tylko w nauczycielach , wwiadomo jeden
        potrafi wszytsko dobrze przekazać ,a drugi nie
      • waldek1610 Re: znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie 09.09.06, 13:09
        Gość portalu: XXXL napisał(a):

        > To powiedz to naszemu Giertychowi , niech wprowdzi 5 h angola w szkołach :P
        > chcoc to nawet nie glupi pomysl

        Wydaje mi sie ze Giertych, PiS jak i wszyscy politycy Polscy nie patrza
        perspektywicznie i nie widza zwiazku, z edukacja jezykowa i biznesem,
        pomyslnoscia jego obywateli i kraju....
    • Gość: ja107 Re: znajomosc j.angielskiego wśród Polaków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.09.06, 12:03
      Przykładem z drugiej strony barykady jest syn znajomych, który może poszczycić
      się 1 pozycją w amerykańskiej szkole jeżeli chodzi o oceny z jęz. angielskiego.
      Nadmieniam,że mieszkają w Stanach, oczywiście w szkole jest pewien procent
      emigrantów ale przeważają amerykanie. Aha i zaliczył kilka lat edukacji w
      Polsce więc nie jest to język którego używał od kołyski. Generalizowanie więc
      proponuje zostawić na boku. Można szybko mówić i pleść bez sensu oraz wolniej i
      na temat.To,że nie chcą tłumacza to chyba dobrze.
      • waldek1610 Re: znajomosc j.angielskiego wśród Polaków 09.09.06, 13:20
        Gość portalu: ja107 napisał(a):

        > na temat.To,że nie chcą tłumacza to chyba dobrze.

        Niby tak, ale z drugiej stroy raczej go potrzebuja. Poza tym troche wstyd, bo
        wiekszosc Amerykanow nie wysili sie i nie pomysli np. Polska nigdy nie byla
        Brytyjska kolonia i nie ma wplywow anglosaskich. Skoro Hindusi z Indi,
        Pakistanczycy i Afrykanie mowia po Angielsku bardzo dobrze, to Polacy chcac czy
        nie chcac wypadaja na ich tle bardzo niekorzystnie.
    • Gość: emess Re: znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.06, 12:17
      znajomość języka polskiego w USA jest jeszcze bardziej tragiczna ,nawet wśród osób wykształconych. Czy to świadczy o głupocie Amerykanów ? Chyba nie...
      • Gość: ja107 Re: znajomosc j.polskiego w Polsce tragicznie nis IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.09.06, 12:24
        a po co daleko szukac wystarczy wlaczyc TV i posluchac dziennikarzy
        mowiacych "TUTEJ" zamiast "tutaj" i popelniajacych szkolne bledy gramatyczne
      • waldek1610 Re: znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie 09.09.06, 13:22
        Gość portalu: emess napisał(a):

        > znajomość języka polskiego w USA jest jeszcze bardziej tragiczna ,nawet wśród
        > o sób wykształconych. Czy to świadczy o głupocie Amerykanów ? Chyba nie...

        Z ta "mala" roznica ze jezyk polski nie jest jezykiem powszechnie uzywanym na
        calym Swiecie, a jezyk angielski....niestety tak.

        Wiec bez znajomosci jezyka Polskiego mozna sie obyc na wszystkich kontynetach,
        a bez jezyka angielskiego raczej nie....
        • markus.kembi Re: znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie 09.09.06, 13:48
          Waldku, byłeś przecież w Japonii - czy tam jest dużo lepiej pod tym względem niż
          w Polsce? Wiem, że menedżerowie wyższego szczebla angielskim się posługują
          płynnie, ale przecież to tak samo jak w Polsce, a miałeś chyba kontakt z
          ludnością słabiej wykształconą? Pytam, bo ja tam nigdy nie byłem, ale
          rozmawiałem z paroma osobami, które w Japonii gościły, ale tylko w wielkich
          miastach.

          Aha - pamiętajmy, że po II wojnie światowej Japonia była okupowana przez wojska
          US, a Polska nie - raczej przez innych armiejców. Były nawet organizacje, które
          chciały Japonię uczynić jednym ze zjednoczonych Stanów.
          • majenkir Re: znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie 09.09.06, 14:18
            markus.kembi napisał:
            > Aha - pamiętajmy, że po II wojnie światowej Japonia była okupowana przez
            >wojska US, a Polska nie - raczej przez innych armiejców.

            Idac Twoim tokiem rozumowania spytam: ilu Polakow DOBRZE mowi po rosyjsku ;)?
            • markus.kembi Re: znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie 09.09.06, 21:08
              Nie wiem ilu Polaków mówi perfekcyjnie po rosyjsku, ale bardzo dużo osób,
              wychowanych w PRL-u ma opanowane podstawy tego języka, na tyle przynajmniej, że
              potrafią się z Ruskimi dogadać.
            • paskudek1 Re: znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie 07.12.06, 13:37
              nie mówią po rosyjsku bo im się rpzez lata wmawiało że ten język jest "Beee", nawet jak ZSRR był Wielkim Bratem. A ja osobviście NIE ROZUMIEM skąd ten cholerny pęd do języka angielskiego zawsze i wszędzie?? Czy KAŻDY Polak musi znać angielskie? może wartobyłoby poznac rpzede wszystkim nasz język ojczysty? Wczoraj przeczytałam w notatkach ucznia wyraz "złużycie" i mnie szczęka zabolała, dziecko nie widziało problemu (szkoła zaoczna).
              Inna sprawa, że na stanowiskach dyplomatycznych znajomość języka obcego powinna byc bezwzględnie wymagana, ale czego wymagac od żołnierzy, skoro prezydent też nie włada:)?
          • waldek1610 znajomosc angielskiego w Polsce i w Japoni 10.09.06, 06:40
            markus.kembi napisał:

            > Waldku, byłeś przecież w Japonii - czy tam jest dużo lepiej pod tym względem
            > niż w Polsce? Wiem, że menedżerowie wyższego szczebla angielskim się posługują
            > płynnie, ale przecież to tak samo jak w Polsce, a miałeś chyba kontakt z
            > ludnością słabiej wykształconą?

            Japonczycy rzeczywiscie znani sa z tego ze nie posiadaja zdolnosci do jezykow
            obcych. Ale chyba jest roznie, bo moja ex Junko byla Japonka, poznalem ja gdy
            miala 19 lat, nigdy nie mieszkala za granica, uczula sie angielskiego w szkole,
            i powiem ze nie mialem zadnych problemow z porozumiewaniem sie z nia. Ale fakt
            ze jej najpelsza przyjaciolka byla z wysp kolo Hawajow wiec mieszkala tam wiele
            lat, wiec nauczyla sie od niej.

            Pomimo tego mysle ze prawie wszyscy w Japoni znaja angielski, bo zdaja sobie z
            tego sprawe ze to jest jezyk miedzynarodowy, a biorac pod uwage status Japoni
            jako potegi ekonomiczniej wiec jest to na pewno kwestia byc albo nie byc. W
            Polsce niestety wielu ludzi nie widzi potrzeby nauki tego jezyka, co gorsza nie
            widza zwiazku pomiedzy znajomocia jezyka miedzynarodowego jakim jest
            angielski...a ich pomyslnoscia i dobrobytem.
            • aiczka Re: znajomosc angielskiego w Polsce i w Japoni 14.09.06, 15:10
              Ja słyszałam, że problem kiepskiej znajomości angielskiego przez Japończyków
              jest często wyolbrzymiany w związku z ich wymową. Jest dla nich bardzo trudne
              nauczenie się dźwięków występujących w językach europejskich, które artykułowane
              są zupełnie inaczej niż dźwięki jakie znają z ojczystej mowy. Oczywiście
              problemy z wymową w obcych językach mają nie tylko Azjaci, ale może
              Europejczykom mówiącym po angielsku łatwiej jest odgadnąć, jakich dźwięków nie
              wymawiają inni Europejczycy i co wstawiają zamiast (np. "r" w wymowie
              charakterystycznej dla innego języka - Japończycy mają tu problem, bo u nich
              jest tylko dźwięk pośredni pomiędzy "r" i "l", wymawiany różnie w różnych
              regionach).
    • Gość: piotr znowu mądrzy się ten co był tu 10 lat temu i jego IP: *.crowley.pl 09.09.06, 14:20
      zdolności w obydwu językach są wręcz tragiczne.

      Waldek tak bardzo usiłuje być Amerykaninem że aż mu słoma z butów wychodzi...
      • Gość: radekk Re: znowu mądrzy się ten co był tu 10 lat temu i IP: *.icpnet.pl 09.09.06, 17:00
        znowu urażona duma polaka - ktoś skrytykował to musimy go zjechać, że albo ma
        kompleksy, albo się czepia, albo wytknąć mu cokolwiek innego.
        obiektywnie rzecz biorąc POLACY są żałośni w języku angielskim, pomijając już
        naprawdę kadry kierownicze, to ludzie dukają nieskładnie jak dzieci w
        podstawówce, a każdy dumnie pisze na CV że angielski biegle, lub coponiektórzy
        śr-zaawansowany (czyt. jeszcze 3 lata i może zdam FCE).
        Kolejne brednie to gadanie w stylu "a oni po polsku też nie umieją". I znów
        obiektywizm się kłania - na cholerę komu polski z archaiczną gramatyką i
        zaledwie 30 mln użytkowników jako języka polskiego w kraju gdzie zagraniczne
        inwestycje są obrzucone opłatami i ograniczeniami? co innego angielski skoro
        pewnie ok 70% swiata sie nim posluguje, jako pierwszym lub drugim jezykiem.

        Nadmieniam ze to nie do konca jest krytykowanie polakow, ale fakt, ze polacy
        NIE CHCA sie uczyc, ORAZ FAKT, ze metody nauczania mamy w tym kraju archaiczne
        i nauczyc sie jest w stanie osoba, ktora po zajeciach szkolnych doucza sie w
        domu, cxzyta czasopisma czy oglada filmy w tym jezyku - a taki stereotyp ucznia
        w polsce nie istnieje - i jest okreslany kujonstwem, a potem sie mowi ze
        nauczyciel nie umie nauczyc. moze i umie, ale nie ma mocy nakazywania nauki w
        domu, a rodzice sa za bardzo poblazliwi.
        i tyle
        rk
        • Gość: re waldek1610 to sfrustrowany buraczek polaczek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.06, 17:23
          z USA - wystarczy poczytać jego inne posty - więc nie przynudzaj koleś

          a co do znajomości j.angielskiego innych nacji - to pojeźdź sobie trochę po
          świecie, albo po Europie, a dopiero potem załamuj ręce

          - Włochy, Francja, Hiszpania, Grecja dla przykładu - znajomość zerowa, gorsza
          niż Polaków

          - za to znajomość innych języków u amerykanów jest zatrważająco beznadziejna,
          zresztą nawet z angielskim najczęściej mają problem
          • Gość: Jozek Re: waldek1610 to sfrustrowany buraczek polaczek IP: 61.141.155.* 11.09.06, 06:54
            Gość portalu: re napisał(a):
            a co do znajomości j.angielskiego innych nacji - to pojeźdź sobie trochę po
            > świecie, albo po Europie, a dopiero potem załamuj ręce
            >
            > - Włochy, Francja, Hiszpania, Grecja dla przykładu - znajomość zerowa, gorsza
            > niż Polaków

            Porownywanie do innych nie ma sensu. To ze jakis Wloch slabo mowi po angielsku
            nie jest zadna wymowka ze ja albo inni Polacy mozemy tez slabo znac ten jezyk.
            Angielski stal sie jezykiem swiatowym. Znajomosc tego jezyka nikomu jeszcze nie
            zaszkodzila. Znajac go mozna tylko czerpac korzysci. Jak juz porownujesz - to
            dlaczego nie porownac do Szwedow albo Dunczykow - przeciez blizej Polski.


            za to znajomość innych języków u amerykanów jest zatrważająco beznadziejna,
            > zresztą nawet z angielskim najczęściej mają problem
            No i znowu - czy dlatego ze jakis Amerykanin nie zna innych jezykow to ja tez
            tak moge? Co to za dziwne wiejskie myslenie... Czy ja twoj sasiad zza plotu
            zacznie srac na podworku - to ty tez?
            • waldek1610 Jozek 12.09.06, 08:16
              dobry komentarz!!! :)
        • waldek1610 Radek ma racje :) 10.09.06, 06:54
          Gość portalu: radekk napisał(a):

          > obiektywnie rzecz biorąc POLACY są żałośni w języku angielskim, pomijając już
          > naprawdę kadry kierownicze, to ludzie dukają nieskładnie jak dzieci w
          > podstawówce,
          > Nadmieniam ze to nie do konca jest krytykowanie polakow, ale fakt, ze polacy
          > NIE CHCA sie uczyc, ORAZ FAKT, ze metody nauczania mamy w tym kraju
          > archaiczne i nauczyc sie jest w stanie osoba, ktora po zajeciach szkolnych
          > doucza sie w domu, cxzyta czasopisma czy oglada filmy w tym jezyku - a taki
          > stereotyp ucznia



          Dokladnie, jest jak mowisz. Widzialem jak angielskiego uczyla sie moja ex Junko
          ktora jest Japonka. A przeciez ten narod znany jest z tego ze nie maja
          zdolnosci jezykowych, pomimo tego Junko nauczyla sie od swojej najlepszej
          przyjaciolka ktora byla z Hawajow, potem mieszkaly we wspolnym domu z
          nauczycielkami z Angli, Irlandi i Australi, i pewnie mnie tez "zameczala"
          dlugimi rozmowami zeby "konwersowac" po angielsku :)

          > w polsce nie istnieje - i jest okreslany kujonstwem, a potem sie mowi ze
          > nauczyciel nie umie nauczyc.

          :)
      • waldek1610 dobrze ze znamy Finski,i mozemy sie porozumiec :) 10.09.06, 06:44
        rzeczywiscie moj jezyk polski jest na tragicznie niskim poziomie, pozostaje
        tylko ubolewac :)
    • xtrin A skąd mają go znać? 09.09.06, 17:25
      Piszesz o oficerach w wieku lat ok. 40. Czyli ich edukacja na poziomie średnim
      przypadła na lata 70/80. Wtedy z języków obcych to w Polsce znano wyłącznie
      rosyjski. Absolutnie nie chcę sugerować, że znajomość angielskiego nie jest
      potrzebna. Ale nie sposób za to tych ludzi potępiać czy negatywnie oceniać.
      Polacy mieli marne możliwości nauki języków (ideologia plus izolacja), stąd ich
      znajomość pośród osób powyżej 35 r.ż. musi być nędzna. Zresztą za prezydenta
      mamy człowieka, który pomimo zostania uniwesyteckim profesorem po angielsku ani
      me ani be. To czego wymagać od zwykłych żołnierzy?

      Wśród młodych jest zdecydowanie lepiej, większość znanych mi osób 20-30 letnich
      jakieś tam podstawy angielskiego zna (lepiej bądź gorzej). Wciąż daleko nam do
      odpowiedniego poziomu, ale to musi potrwać, cóż się dziwić?
      Inna sprawa natomiast to to, że wielu przecenia swoje możliwości i wpisuje
      "angielski zaawansowany" a ogranicza się on do podstawowych formułek. Ale to nie
      jest czysto polska specyfika, dogadanie się z deklarującymi "dobrą znajomość
      angielskiego" młodymi niemcami czy szwedami bywa czasami prawie niemożliwe.
      Co do tych ostatnich... Szwecja uchodzi za kraj gdzie język angielski świetnie
      zna byle żul spod monopolowego. Moja tam wizyta wykazała jednak coś innego.
      Niewątpliwie jest tam o niebo lepiej niż w Polsce, ale nierzadkim widokiem były
      40letnie indywidua całe dnie spędzające na oglądaniu amerykańskich seriali z
      napisami, a po angielsku potrafiące sklecić "good morning" i to po dłuższym
      zastanawianiu.

      I wreszcie kwestia tego czy Polacy są od Amerykanów głupsi :). To nie znajomość
      języków o tym decyduje, choćby z obiektywnych względów dostępu do takiej
      edukacji (w USA szerokim, w Polsce przez dekady bardzo ograniczonym). Ale jeżeli
      już - ilu przeciętnych Amerykanów zna dobrze jakiś obcy język?
      • waldek1610 Re: A skąd mają go znać? 10.09.06, 07:05
        xtrin napisała:

        > I wreszcie kwestia tego czy Polacy są od Amerykanów głupsi :). To nie
        > znajomość języków o tym decyduje, choćby z obiektywnych względów dostępu do
        > takiej edukacji (w USA szerokim, w Polsce przez dekady bardzo ograniczonym).
        > Ale jeżeli już - ilu przeciętnych Amerykanów zna dobrze jakiś obcy język?


        Wielu Amerykanow potrafi dogadac sie po Hiszpansku, bo ten jezyk z uwagi na
        sasiedztwo z Meksykiem i innymi krajami latynoskimi, do czegos zobowiazuje.
        Nawet ja sam choc mieszkam w USA, chcac czy niechcac przyswajam sobie
        hiszpanski, bo Meksykanie sa wszedzie i wiekszosc z nich nie mowi po angielsku,
        zreszta kultura latynoska ma wielki wplyw na USA, i nie ogranicza sie tylko do
        pracownikow fizycznych z Meksyku, Meksykanskiego jedzenia, wystarczy dodac ze
        prawie wszystkie mundiale ogladam na kanalach meksykanskich... :)
        • xtrin Re: A skąd mają go znać? 10.09.06, 15:06
          No i widzisz. "Wielu" Amerykanów potrafi się po hiszpańsku porozumieć, bo
          dookoła wszędzie latynosi. Podobnie wielu Polaków z pewnych terenów dogada się
          po niemiecku, bo mają z tym językiem jakiś tam kontakt. Ale co z językami, które
          nie wchodzą nam w codzienność? Szczerze wątpię, by w Polsce była gorsza
          znajomość angielskiego niż w USA np. francuskiego czy niemieckiego.
          • gosc126 Re: A skąd mają go znać? 10.09.06, 15:45
            Na świecie słabo znaja język polski.
            • waldek1610 Jezyk Polski nie jest jezykiem miedzynarodowym. 11.09.06, 06:38
              gosc126 napisała:

              > Na świecie słabo znaja język polski.

              a co ma jezyk polski do rzeczy? Przeciez nasz jezyk nie jest jezykiem
              miedzynarodowym, i jest oficjalnie uzywany tylko w jednym kraju.

              Dla odmiany jezyk angielski jest jezykiem urzedowymw conajmniej kilkunastu do
              kilkudziesieciu krajow swiata, podobnie jest z jezymiem hiszpanskim oraz
              arabskim. W dalszej kolejnosci jest jezyk rosyjski urzywany w wiekszosci krajow
              bylego ZSSR, Portugalski, Francuski oraz Niemiecki.

              Po Polsku mowi sie tylko w Polsce.
          • waldek1610 Re: A skąd mają go znać? 11.09.06, 06:34
            xtrin napisała:

            > No i widzisz. "Wielu" Amerykanów potrafi się po hiszpańsku porozumieć, bo
            > dookoła wszędzie latynosi. Podobnie wielu Polaków z pewnych terenów dogada się
            > po niemiecku, bo mają z tym językiem jakiś tam kontakt. Ale co z językami,
            > które nie wchodzą nam w codzienność? Szczerze wątpię, by w Polsce była gorsza
            > znajomość angielskiego niż w USA np. francuskiego czy niemieckiego.

            Jednak kazdy kelner, sprzedawca w sklepie, recepcionista w hotelu czy
            taksowkarz w Paryzu czy w Rzymie potrafi calkiem dobrze dogadac sie w jezyku
            angielskim, w Warszawie odbywa sie to glownie w jezyku polskim i na migi... :0
            • xtrin Re: A skąd mają go znać? 12.09.06, 10:29
              > Jednak kazdy kelner, sprzedawca w sklepie, recepcionista w hotelu czy
              > taksowkarz w Paryzu czy w Rzymie potrafi calkiem dobrze dogadac sie w jezyku
              > angielskim, w Warszawie odbywa sie to glownie w jezyku polskim i na migi... :0

              Oj, spora przesada z tym każdym sprzedawcą etc... bardzo bardzo spora.
            • asia23bb w Paryzu??Po angielsku??You must be joking;)n/t 07.12.06, 16:20
    • renebenay Re: Dupki 09.09.06, 17:33
      A po co maja sie uczyc agielskiego skoro tam w Angli czy Ameryce nikt sie nie
      uczy polskiego.
      • waldek1610 Re: Dupki 10.09.06, 07:10
        renebenay napisał:

        > A po co maja sie uczyc agielskiego skoro tam w Angli czy Ameryce nikt sie nie
        > uczy polskiego.

        No coz nauka jezyka nie polega na "wymianie obustronej", tylko na nauce jezykow
        ktore sa potrzebne wrecz niezbedne w kontaktach miedzynarodowych zwlaszcza w
        biznesie. Trudno zeby Amerykanie, Niemcy czy Francuzi uczyli sie masowo jezyka
        Polskiego, skoro wiekszymi partnerami niz Polska jest sa dla niech takie kraje
        jak Chiny, Indie, Rosja...wiec wlasnie ucza sie tych jezykow co trzeba...

        Nie mozna wymagac zeby obywatele wszystkich 200 krajow swiata uczyli sie co
        najmniej 50 jezykow urzedowych...albo i wiecej.
    • Gość: bleee Re: znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.06, 17:48
      jeśli Polacy nie znają języka polskiego, to jakie ma znaczenie, że nie znają
      także języka angielskiego? ... bleee...
    • Gość: :)))) o głupocie amerykanów - dla waldusia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.06, 18:05
      An analysis of government records by The Washington Post revealed in July that a
      federal agriculture subsidy program to compensate farmers for market-losing
      crops has evolved, through regulatory interpretation and lax enforcement, into a
      program that since 2000 has paid $1.3 billion to people who don't even farm at
      all. (Although pre-tax income of all farming was a near-record $72 billion in
      2005, federal subsidies actually grew to $25 billion, a sum considerably more
      than that paid to families receiving welfare.) [Washington Post, 7-2-06]
      -----
      The prime suspects (and their addresses) in a July murder-robbery in Washington,
      D.C., were actually known to police a month earlier (thanks to a tip from a
      previous robbery victim), but police didn't pick them up until after the murder,
      according to a July Washington Post report
      -----
      At commencement this year at Gallatin High School in Nashville, Tenn., the
      principal had the valedictorian arrested for trying to make a speech that was
      reserved for the senior class president.
      • waldek1610 "I'm sexy"czyli Premierowa RP wita Cesarza Japoni! 10.09.06, 07:22
        No coz, sam Michael Jackson korzystal z ulg podatkowych dla rolnikow prowdzac
        swoje rancho "Neverland" w Kaliforni....Wiele ludzi w USA posiada "tereny
        zielone" ktore nie sa uprawiane, czesto trzymaja je dla pozniejszego zysku, np;
        gdy dany rejon rozwija sie ceny gruntu rosna blyskawicznie.


        Po drugie...Mowisz ze to morderstwo bylo w Washinghton DC? Chyba nie znasz
        murzynow amerykanskich, to sa chodzace problemy....szkoda slow.

        A w Polsce zona premiera (Leszka Milera), na oficjalny obiad z para Cesarska
        Japoni ...ubrala sobie tandetna bluzke z napisem; "I'm sexy"....To tyle jesli
        naprawde lubujesz sie w wyszukiwaniu absurdow :)
      • Gość: max Re: o głupocie amerykanów - dla waldusia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.06, 09:05
        dobre
    • Gość: re jeszcze o głupocie amerykanów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.06, 09:09
      Seventh-grader Jasmine Roberts became a celebrity of sorts in February when her
      hometown Tampa Tribune published results of her winning science-fair entry,
      which concluded that the drinking-water ice of several local fast food
      restaurants contains more bacteria (including some E. coli) than the same
      restaurants' toilet water. She used a laboratory at the University of South
      Florida's Moffitt Cancer Center, where she is a volunteer assistant for a
      professor. [Tampa Tribune, 2-13-06]
      • waldek1610 Tutaj o tym skad sie wziely Polish jokes.... 10.09.06, 10:18
        W latach 1930'stych Polscy ciesle-stolarze pracowali na budowach w wielkich
        Amerykanskich metropoliach takich jak Nowy Jork, Chicago, Filadelfia, Boston
        itd. Jeden Polski pracownik ktory pracowal przy budowie domu pewnego dnia jego
        szef z uwagi na to ze spieszyl sie napisal na drzwiach dokladnie co ma zrobic w
        tym dniu ten Polski pracownik.

        Niestety Polak nie potrafil czytac...a zwlaszcza po angielsku, wiec bez
        zastanowienia zciagnal drzwi z zawiasow o polecial za swoim bosem, zsapany ze
        drzwiami na plecach uradowany zdolal zlapac swojego szefa pare ulic od budowy :)
    • fan.club1 O, "tępy"Waldemarze, szybkość to "tempo! ntxt 10.09.06, 10:42

    • camel_3d a co? Polski sie nie podoba? :))))) 10.09.06, 11:44
      :) to zart, al emnie np irytuje to, zejadac do Niemiec musimy sie nauczyc kilku
      zwrotwo po niemiecku, do Anglii..kazdy oczekuje ze wszyscy znaja angielski..
      turysci jadac do Polski oczekuja ze wszyscy znaja angielski lub niemiecki..
      amoze tak kilku slow po polsku powinni sie nauczyc??

      > w wieku okolo 40 lat, rozmawiajac z oficerami Amerykanskimi wydobywal z

      a. ludzie w wieku 40 lat nie mieli w szkole angielskiego, ale powinienes go
      docenic, ze sie staral. W tym wieku nie jest latwo si enauczyc jezyka. Poza
      tym, jezyka najlatwiej si enauczyc uzywajac go samemu a nie poprzez tlumacza:)))

      b. przymiotniki piszemy mala litera: rozmawiajac z oficerami amerykanskimi .
      ale to szeczegol.

      c. coz, nie spodziewaj sie poprawy bo LPR rzadzi:)))
      • waldek1610 Re: a co? Polski sie nie podoba? :))))) 10.09.06, 12:01
        w Polsce jak najbardziej, turysta zagraniczny nie powinien oczekiwac od Polakow
        znajomosci angielskiego, wkoncu to Polacy sa u siebie, a turysci zagraniczni sa
        goscmi wiec wypadaloby troche szacunku.

        Nikt nie wymaga od Polakow zeby uczyli sie Francuskiego tylko dlatego ze
        planuja podroz do Paryza....itd.
        Niemniej jednak jezyk angielski jest niezaprzeczalnie jezykiem miedzynarodowym,
        wypadaloby nauczyc sie jednego jezyka obcego, wszak wcale nie jest to takie
        trudne :)
        • Gość: re o twoich głupich rodakach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.06, 12:19
          The Chicago Tribune reported in March that dozens of blind students in Chicago
          public schools are nonetheless required to take driver education classes. One
          sightless but otherwise optimistic student told the Tribune she resented the
          requirement because it made her uncharacteristically dwell on something that she
          cannot do. [Chicago Sun-Times, 2-11-06] [New York Times-AP, 3-10-06]
          -------
          Joshua Shores, 34, a Subway restaurant employee in North Platte, Neb., who was
          allegedly caught on surveillance video pocketing the $502 he was supposed to
          drop into the restaurant's safe, tried to tell police and a judge in August not
          to worry, that he is not a thief but an undercover CIA operative and that the
          agency would reimburse the money. (He had lost his CIA badge, he said, which is
          why he was working at the Subway, waiting for the agency to send him a new one.)
          [North Platte Bulletin, 8-11-06]
          --------
          Among the places of business particularly affected by Americans' cell-phone
          rudeness was the Green Oaks Family Dentistry clinic in Arlington, Texas,
          according to a February USA Today story. Office manager Lisa Teague said
          patients were carrying on phone conversations while hygienists worked in their
          mouths. "It was very disruptive," she said. [USA Today, 2-7-06]
          -----
          • waldek1610 Amerykanie sa "glupi" dlatego ze dominuja Swiat? 10.09.06, 12:46
            Wiec jako tacy nie sa szczegolnie "popularni" zwlaszcza wsrod tych ktorym
            odebrali palmie pierszenstwa, czyli; Europejczykom. Wiec w pewnym sensie
            rozumiem twoja flustracje... :)
            • Gość: re głupi jest głupi bez politycznych podtekstów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.06, 16:28
              In June, after the roof of the just-built Cedar Grove Methodist Church near
              Thorsby, Ala., collapsed (with no one inside), church officials revealed that
              they had never sought building permits, based on Pastor Jeff Carroll's
              assumption that "separation of church and state" meant that his church was none
              of the government's business. Carroll, whose day job is as a home builder, said
              volunteers designed and then built the church, but agreed to get a permit for
              the re-building. [Birmingham News, 6-25-06]
              ------
              The tattoo-removal business is booming, according to a May Fox News report that
              highlights dissatisfaction with formerly trendy Chinese-language tats that were
              often either mistranslated as nonsense ("blood and guts" translated as "blood
              and intestines") or were actually jokes pulled on people too cool for their own
              good (such as Chinese words for "gullible white boy"). A removal service in
              Beverly Hills, Calif., said it takes off at least seven Asian tattoos a week.
              [Fox News, 5-9-06]
              -----
              Two men were arrested at the drive-thru window at a KFC restaurant in Buffalo,
              N.Y., in June by narcotics officers who were eating inside; one of the men had
              what an officer said was "the biggest marijuana cigar you ever saw," which was
              making so much smoke that it was wafting into the restaurant.
              • camel_3d facet Polacy wybrali PiS, LPR i Samoobrone 10.09.06, 21:43
                to juz wogole swiadczy o kretynstwie na maxa. Do tej pory uwazalem, ze
                Amerykanie to kretyni (tak ogolnie), al epo wyborch w Polsce, przeszlo mi
                skutecznie...Polacy tez nie sa lepsi:))
              • waldek1610 wyjedz na Polska prowincje, porozmawiaj z Walesa 11.09.06, 06:41
                Leperem, zobacz jak sie ubiera Premierowa Milerowa na oficjalna kolacje z
                Cesarzem Japoni....to dopiero bedziesz zrywal boki :)
    • yagiennka Re: znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie 10.09.06, 13:56
      Wyrabiasz sobie zdanie o znajomości języka w Polsce na podstawie jednego
      przypadku z twojego życia, to śmieszne :)) Poza tym co ma "głupota" do
      znajomości języka? Może wyjrzyj dalej poza czubek twojego nosa. Coraz więcej
      ludzi w Polsce, dzieci w szkołach a nawet przedszkolach uczy się angielskiego
      czy innego języka zachodniego a efekty tego już sa a będą coraz wieksze. Po
      latach gdy uczono wszystkich na siłę mowy "bratniego narodu".
      • waldek1610 Re: znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie 11.09.06, 06:46
        yagiennka napisała:

        > Wyrabiasz sobie zdanie o znajomości języka w Polsce na podstawie jednego
        > przypadku z twojego życia, to śmieszne :))


        Podobnych przykladow moglbym podac cala moc. Niestety zupelny brak znajomosci
        jezyka angielskiego jest raczej standartem nawet wsrod wyksztalconych Polakow.
        Czesto nawet polscy dyplomaci kuleja pod wzgledem znajomosci tego jezyka.

        Natomiast np w Indiach, Krajach Arabskich i Afrykanskich kazdy rzebrak, dzikus
        w potarganych lachmanach i w sandalach mowi po agnielsku choc z akcentem to
        calkiem plynnie.
    • wielki_czarownik Chrzanisz 10.09.06, 18:29
      Każdy polski oficer lub inny żołnierz zawodowy jadący na takie ćwiczenia ma specjalny certyfikat NATO poświadczający znajomość języka na poziomie odpowiednim do prowadzenia wspólnych działań bojowych.
      Chcesz kogoś oszukiwać to uważaj, bo na forum też są oficerowie.
      • Gość: jaija Re: Chrzanisz IP: *.elblag.dialog.net.pl 10.09.06, 23:19
        Zastanawiam się, czy to nie kolejna prowokacja. Jeżeli nie, to Waldku,
        proponuję, żebyś zajął się rozwiązaniem własnych problemów z językiem polskim,
        bo do cna już zapomniałeś, że przymiotniki polski, amerykański zaczynamy małą
        literą, piszemy Japonii, a nie Japoni, itd. Wypominasz innym niedostatki w
        znajomości języków obcych, cóż, może i prawda, ale zajmij się lepiej sobą i
        swoimi błędami.
        • waldek1610 twoje upomnienia sa zupelnie nie na miejscu. 11.09.06, 06:55
          nie wydaje Ci sie ze upominanie kogos kto robi male oraz sporadyczne bledy w
          polskiej pisowni majac minimalny kontkt z Polska przez 15 lat, jest zupelnie
          nie na miejscu, podczas gdy Polacy na ogol posiadaja mierna znajomosc jezyka
          agnielskiego...
          • Gość: jaija Re: twoje upomnienia sa zupelnie nie na miejscu. IP: *.elblag.dialog.net.pl 11.09.06, 13:48
            Bez komentarza.
      • waldek1610 certyfikat to tylko papier, rzeczywistosc niestety 11.09.06, 06:51
        wyglada tak ze dowodca Polskiego oddzialu z najwiekszym trudem porozumiewal sie
        w jezyku angielskim, choc reprezentowal Polske. A inni oficerowie wogole
        siedzieli cicho bo nic nie mieli do powiedzenia w towarzystwie anglo-
        fonicznym...

        A dlaczego mialbym klamac? Nic nie poradze na to ze niestety taka jest prawda.
        • wielki_czarownik Powtórzę jeszcze raz. Chrzanisz! 11.09.06, 13:05
          Certyfikat to nie papier. To świadectwo zaliczenia ciężkiego egzaminu. Mogę zagwarantować, że (pomijając poborowych) każdy żołnierz służbowo jadący za granicę zna w odpowiednim stopniu język obcy.
          A czemu miałbyś kłamać? Żeby zaistnieć, sprowokować, pokazać jaki to jesteś ważny, bo byłeś tłumaczem w marines...

          Ja Ci podam autentyczn przykład o US Army.
          Wizyta amerykańskich żołnierzy w Polsce. Oglądają nasz sprzęt inżynieryjny. Pytają o parametry. Nasi odpowiadają i jednocześnie pytają o amerykańskie odpowiedniki. Wychodzi, że nasz sprzęt lepszy pod każdym względem - lżejszy, szybszy, mocniejszy, tańszy, o lepszych parametrach technicznych. Na koniec jeden z Amerykanów mówi "ale nasz i tak jest lepszy, bo amerykański". I rozmawiaj tu z głupkiem.

          Inny znowu pindos (tak się nazywa US żołnierzy) żarł podczas ćwiczeń naszą grochówkę jak nawiedzony (chyba ze 4 porcje wtrynił) a potem powiedział, że ich jedzenie i tak lepsze. Skoro lepsze, to czemu do naszej kuchni się w kolejce tyle razy ustawiał a nie do swojej?
          • waldek1610 Nie sadze. 11.09.06, 13:19
            to sa jest jedynie twoja opinia i spekulacje, ze niby chce sie
            dowartosciowac...Dlaczego Polakom nie mozna przyznac sie do przynalerznosci do
            formacji wojskowej USA, bez narazenia sie na domysly?

            Zauwazylem ze Polacy lubuja sie w takich nuansach, parametrach i innych
            zbednych duperelach. Jednak to Polacy dostosowuja sie do standartow NATO-wskich
            (czytaj; Amerykanskich) a nie na odwrot.

            Zreszta tutaj w USA amerykanie tez goscili polskich zolnierzy i jakos polacy
            nie nazekali na amerykanskie zarcie, ktore raczej nie ma nic wspolnego z
            wojskowym zarciem tak jak w Polsce. W Amerykanskiej stolowce wojskowej jest jak
            w restauracji, zadne tam nalewanie zupy z 1000 litrowego kotla.
            • wielki_czarownik Re: Nie sadze. 11.09.06, 18:31
              waldek1610 napisał:

              > to sa jest jedynie twoja opinia i spekulacje, ze niby chce sie
              > dowartosciowac...Dlaczego Polakom nie mozna przyznac sie do przynalerznosci do
              > formacji wojskowej USA, bez narazenia sie na domysly?

              Ponieważ opowiadasz bajki. Trafiłeś na kogoś kto zna realia i po prostu nie wierzy w te opowieści.

              >
              > Zauwazylem ze Polacy lubuja sie w takich nuansach, parametrach i innych
              > zbednych duperelach. Jednak to Polacy dostosowuja sie do standartow NATO-wskich
              >
              > (czytaj; Amerykanskich) a nie na odwrot.

              Ponieważ to my wstąpiliśmy do NATO a nie USA do Układu Warszawskiego. I to dostosowywanie nie jest absolutnie niczym złym, tym bardziej, że Polska odkąd jest w NATO sama uczestniczy w opracowywaniu norm obowiązujących w NATO.

              >
              > Zreszta tutaj w USA amerykanie tez goscili polskich zolnierzy i jakos polacy
              > nie nazekali na amerykanskie zarcie, ktore raczej nie ma nic wspolnego z
              > wojskowym zarciem tak jak w Polsce. W Amerykanskiej stolowce wojskowej jest jak
              >
              > w restauracji, zadne tam nalewanie zupy z 1000 litrowego kotla.

              W amerykańskiej stołówce masz żarcie z puszki i zupkę z torebki. Sama chemia, nie do przełknięcia. Zresztą wasze jedzenie polowe składa się z papki chemicznej i kilku torebek przypraw (w zależności od upodobań z tej samej papki robisz pizzę albo spagetti). Miałem "przyjemność" jeść waszą żelazną rację. Smakowała jak podeszwa od gumofilca. Polska racja w postaci batonika wysokoenergetycznego i sucharków do przegryzienia i wypełnienia żołądka jest 1000 razy smaczniejsza a zawiera tyle samo kalorii (norma NATO).
              • waldek1610 Re: Nie sadze. 12.09.06, 08:14
                wielki_czarownik napisał:

                > Ponieważ opowiadasz bajki. Trafiłeś na kogoś kto zna realia i po prostu nie
                > wierzy w te opowieści.

                Czlowieku jakie "realia"??? Moze takie ze kazdy Polak w USA powinien mieszkac
                na Jackowie albo w polonijniej dzielnicy? Facet ludzie jak ty przyjezdzaja na
                Polakowo na pare miesiecy zeby sobie dorobic i wydaje im sie ze wszyscy Polacy
                mieszkaja w "bejsmencie", sprzataja kible i nie mowia po angiuelsu. Moze gdybys
                wysilil sie i wyjechal 20-30 mil poza Chicago albo NY to olsnilo by ciebie...

                Zdziwilbys sie, ludzie ida na przod, Ci ktorzy przyjechali do USA w mlodym
                wieku, sa zupelnie zaasymilowani, sa wszedzie, zyja na wysokim poziomie i nie
                maja kompleksow, jakim sie im przypisuje w Polsce. Wlasnie dla tego nie lubie
                rozmawiac z Polakami w Polsce bo nie mozna zdradzic nic pozytywnego na swoj
                temat, bo od razu nie pasuje wam to do stereotypu o "Polonusie nieudaczniku"
                promowanym przez nowa nomenklature w Polsce, ktorej sukces emigranow w USA (nie
                mowie o nielegalnych wycieczkowiczac z Polski) jest nie na reke.


                > W amerykańskiej stołówce masz żarcie z puszki i zupkę z torebki. Sama chemia,
                > nie do przełknięcia. Zresztą wasze jedzenie polowe składa się z papki
                > chemiczneji kilku torebek przypraw (w zależności od upodobań z tej samej
                > papki robisz pizzę albo spagetti).

                Widac ze nie masz pojecie o czym mowisz. Po pierwsze Amerykanie nie jedza zup,
                a juz szczegolnie nie jako glowny posilek. Po drugie zarcie "puszki" wojsko
                amerykanskie ostatni raz widzieli podczas Wojny Wietnamskiej... :)

                od tego czasu uzywa sie swierzych owocow, miesa i pol produktow. Jakosc
                jedzenia wojskowego jest na poziomie samoobsugowych bufetow Amerykanskich. Inna
                sprawa jesli ktos jak ty jest tylko przyzwyczajony do Polkiej kuchni,i wszystko
                co nie jest miesne, tluste-zasolane po prostu mu nie smakuje... :)

                Rozumiem twoj patryiotyzm, ale trudno mi uwierzyc w to co mowisz, bo przeczy to
                realcjom Polakow ktorzy sluzyli w Armi RP; kawa inka, suchary, czerstwy chleb,
                grochowka, i kompot z 100 litrowego kotla....

                > Miałem "przyjemność" jeść waszą żelazną
                > rację. Smakowała jak podeszwa od gumofilca. Polska racja w postaci batonika
                > wysokoenergetycznego isucharków do przegryzienia i wypełnienia żołądka jest
                > 1000 razy smaczniejsza a zawiera tyle samo kalorii (norma NATO).

                W Amerykanskich racjach uzywywanych przez wojsko na poligonach i na wojnach
                MRE's (Meal Ready to Eat) znajduja sie slodycze M&M, batony Hershey, Mars
                takie same ktore sa ulubione przez cywilow.

                Ale trudno duskutowac nad twoim smakiem.... Zreszta polska kuchnia nie jest
                standartem nasladowanym wszedzie na swiecie. Jesli byles w USA na cwiczeniach
                to powinienes byc wdzieczny za wojskowe spagetti, tak samo jak oczekujesz zeby
                amerykanscy zolnieze byli wdzieczni za Polska grochowke na polskim poligonie.

                Z czasem gdy wojsko Polskie stanie sie bardziej mobilne, to przyzwyczaicie sie
                i do Arabskiego, Azjatyckiego i innego zarcia :)
                • wielki_czarownik Re: Nie sadze. 12.09.06, 15:19
                  waldek1610 napisał:


                  >
                  > Czlowieku jakie "realia"??? Moze takie ze kazdy Polak w USA powinien mieszkac
                  > na Jackowie albo w polonijniej dzielnicy? Facet ludzie jak ty przyjezdzaja na
                  > Polakowo na pare miesiecy zeby sobie dorobic i wydaje im sie ze wszyscy Polacy
                  > mieszkaja w "bejsmencie", sprzataja kible i nie mowia po angiuelsu. Moze gdybys
                  >
                  > wysilil sie i wyjechal 20-30 mil poza Chicago albo NY to olsnilo by ciebie...
                  >
                  > Zdziwilbys sie, ludzie ida na przod, Ci ktorzy przyjechali do USA w mlodym
                  > wieku, sa zupelnie zaasymilowani, sa wszedzie, zyja na wysokim poziomie i nie
                  > maja kompleksow, jakim sie im przypisuje w Polsce. Wlasnie dla tego nie lubie
                  > rozmawiac z Polakami w Polsce bo nie mozna zdradzic nic pozytywnego na swoj
                  > temat, bo od razu nie pasuje wam to do stereotypu o "Polonusie nieudaczniku"
                  > promowanym przez nowa nomenklature w Polsce, ktorej sukces emigranow w USA (nie
                  >
                  > mowie o nielegalnych wycieczkowiczac z Polski) jest nie na reke.

                  Nie potrafisz czytać ze zrozumieniem. Ja nie wiem jakie są realia wśród Polonii, ale wiem jakie są realia w Wojsku Polskim.

                  >
                  >
                  > Widac ze nie masz pojecie o czym mowisz. Po pierwsze Amerykanie nie jedza zup,
                  > a juz szczegolnie nie jako glowny posilek. Po drugie zarcie "puszki" wojsko
                  > amerykanskie ostatni raz widzieli podczas Wojny Wietnamskiej... :)
                  >
                  > od tego czasu uzywa sie swierzych owocow, miesa i pol produktow. Jakosc
                  > jedzenia wojskowego jest na poziomie samoobsugowych bufetow Amerykanskich. Inna
                  >
                  > sprawa jesli ktos jak ty jest tylko przyzwyczajony do Polkiej kuchni,i wszystko
                  >
                  > co nie jest miesne, tluste-zasolane po prostu mu nie smakuje... :)

                  To był skrót myślowy. U nas pod pojęciem "jedzenie z puszki" rozumie się sztuczne żarcie, nafaszerowane chemią, wytwarzane w sposób przemysłowy. Tak jak np. wasze MRE.

                  >
                  > Rozumiem twoj patryiotyzm, ale trudno mi uwierzyc w to co mowisz, bo przeczy to
                  >
                  > realcjom Polakow ktorzy sluzyli w Armi RP; kawa inka, suchary, czerstwy chleb,
                  > grochowka, i kompot z 100 litrowego kotla....

                  Owszem - tak było przed wejściem do NATO. Teraz kawy Inka już nie ma. Suchary są wbrew pozorom bardzo dobre, gdyż stanowią uzupełnienie wysokokalorycznego batonika. Żołnierz za pomocą batonika dstarcza energii, a paczka sucharów wypełnia mu żołądek, likwiduje uczucie głodu i podnosi morale (nie ma to jak schrupać sucharka beskidzkiego). Grochówka była, jest i będzie a jakakolwiek próba wyeliminowania jej z jadłospisu oznaczałaby bunt. Wojsko Polskie je grochówkę od 1000 lat.
                  Tutaj daję Ci jadłospis z jednostki w Toruniu (wyżywienie dla szeregowych):
                  Śniadanie: chleb, sałatka szwedzka, ser topiony, kiełbasa z wody (gotowana).
                  Obiad: zupa ogórkowa, strogonow, kasza jęczmienna, surówka.
                  Kolacja: pierogi z mięsem, kapusta kiszona zasmażana, chleb.
                  Do śniadania dodatkowo jogurt, a do obiadu i kolacji jabłka.


                  >
                  > W Amerykanskich racjach uzywywanych przez wojsko na poligonach i na wojnach
                  > MRE's (Meal Ready to Eat) znajduja sie slodycze M&M, batony Hershey, Mars
                  > takie same ktore sa ulubione przez cywilow.

                  MRE = Meal Refused by Ethiopians.
                  To co ja jadłem to było coś w rodzaju ciemnego placka. Nie wiem jak to się u was nazywało. Ciemny placek - coś jak kromka chleba. Było w woreczku, zapakowane próżniowo.

                  >
                  > Ale trudno duskutowac nad twoim smakiem.... Zreszta polska kuchnia nie jest
                  > standartem nasladowanym wszedzie na swiecie. Jesli byles w USA na cwiczeniach
                  > to powinienes byc wdzieczny za wojskowe spagetti, tak samo jak oczekujesz zeby
                  > amerykanscy zolnieze byli wdzieczni za Polska grochowke na polskim poligonie.

                  Problem w tym, że Amerykanie woleli naszą kuchnię od swojej.

                  >
                  > Z czasem gdy wojsko Polskie stanie sie bardziej mobilne, to przyzwyczaicie sie
                  > i do Arabskiego, Azjatyckiego i innego zarcia :)
                  >

                  Uważasz, że teraz jest statyczne? Polscy żołnierze są chyba w większej ilości krajów niż amerykańscy.
                  • waldek1610 Re: Nie sadze. 14.09.06, 07:26
                    Sluchaj Polacy maja duze sklonnosci do przesady, choc na pewno maja wielkie
                    tradycje militarne...to gdy czytam w polskich mediach o "Polskim wojsku,
                    ktorego odzialy specjalne, maja wyrobiona marke swiatowa i sa wielbione na
                    calym swiecie"...to niestety musze przyznac ze sledzac swiatowe media, nigdy
                    czegos podobnego nie slyszalem w publikacjach angielskojezycznych.

                    A Polska obecnosc w Iraku, Afganistanie, Libanie, wedlug tego co pisza media
                    zachodnie zklada sie jedynie do Polskiej obecnosci w tych konfliktowych
                    miejscach swiata. Jesli bierzesz pod uwage wojska alianckie ktore u boku wojsk
                    USA sa obecne np w Iraku, Afganistanie, Libanie to najczesciej slychac o
                    wojskach Wielkiej Brytani, Wloch, Koreji Poludniowej, a nawet Niemiec i
                    Francji...tak juz jest niestety ze liczebnosc Polskiego kontygentu nie na
                    takiego znaczenie gdy np Wlosi deklaruja lepiej uzbrojony z taktyczny sprzet
                    batalion znacznie mniej liczny od Polskiego.

                    Wydaje mi sie ze Polacy nadal sa "miesem armatnim" i tak dlugo jak beda
                    korzystac i polegac na sprzecie amerykanskim tak dlugo nie beda traktowani jako
                    rownorzedny partner w Iraku na przyklad.

                    Jadlospis Polskiej Armi rzeczywiscie wyglada o wiele lepiej niz ten znany z PRL-
                    u lecz, choc jest bardziej urozmaicony, to nadal polski zolnierz ma tylko jeden
                    zestaw, na sniadanie, czy obiad, podczas gdy wojsko USA maja co najmniej 3-4
                    opcje i kazdy wybiera co chce jest danego dnia.

                    Poza tym jesli juz wspominasz o MRE to w krajach III-go swiata humanitarne
                    racje zywnosciowe te same ktore uzywa wojsko USA, w Afryce a nawet w krajach
                    arabskich sa odsprzedawane na czarnym rynku, i raczej uchodza za rarytas....

                    A kuchnia polska rzeczywiscie jest dobra i porzywna, wiem bo wkoncu sam jestem
                    Polakeim, i Amerykanie zwlaszcza Ci ktorzy lubi "dobrze sobie pojesc" wrecz
                    kochaja polska kuchnie, zwlaszcza takie potrawy jak pierogi, kapuste, polskie
                    kielubaski, placki ziemniaczane, golobki oraz nalesniki... :)

                    Jednak jakosc jedzenia w USA jest zdecydowanie wyzsza niz tobie sie wydaje, bo
                    jesli chodzi o swierzosc miesa, potraw gotowanych "from scratch" czyli potraw
                    przygotowanych w calosci w restauracji to w raczej bardziej mozna byc pewnym ze
                    skladniki sa lepszej jakosci w USA niz w Polsce.

                    W USA wiecej osobiscie zywie sie w restauracjach, bufetach i powiem ze nie
                    pamietam przypadku zeby znalesc cos nieswierzego, natowmiast w Polsce,
                    wyjechalem w wieku lat 19-stu i do restauracji chodzilem raz na Ruski rok, to
                    pametietam obrzydliwie stare, smierdzace mieso w zajezdzie gdzies w
                    Kieleckiem...w USA nigdy mi sie nie zdarzylo choc jadam w restauracjach prawie
                    codziennie.
                    • wielki_czarownik Re: Nie sadze. 15.09.06, 13:06
                      waldek1610 napisał:

                      > Sluchaj Polacy maja duze sklonnosci do przesady, choc na pewno maja wielkie
                      > tradycje militarne...to gdy czytam w polskich mediach o "Polskim wojsku,
                      > ktorego odzialy specjalne, maja wyrobiona marke swiatowa i sa wielbione na
                      > calym swiecie"...to niestety musze przyznac ze sledzac swiatowe media, nigdy
                      > czegos podobnego nie slyszalem w publikacjach angielskojezycznych.

                      To dziwne, bo w prasie fachowej pojawiają się o tym co i rusz artykuły. Nawet na pierwszej stronie NY Timesa był kiedyś Grom.

                      >
                      > A Polska obecnosc w Iraku, Afganistanie, Libanie, wedlug tego co pisza media
                      > zachodnie zklada sie jedynie do Polskiej obecnosci w tych konfliktowych
                      > miejscach swiata. Jesli bierzesz pod uwage wojska alianckie ktore u boku wojsk
                      > USA sa obecne np w Iraku, Afganistanie, Libanie to najczesciej slychac o
                      > wojskach Wielkiej Brytani, Wloch, Koreji Poludniowej, a nawet Niemiec i
                      > Francji...tak juz jest niestety ze liczebnosc Polskiego kontygentu nie na
                      > takiego znaczenie gdy np Wlosi deklaruja lepiej uzbrojony z taktyczny sprzet
                      > batalion znacznie mniej liczny od Polskiego.

                      Oj nie opowiadaj. Uzbrojenie "misjonarzy" (tak nazywamy tych co jadą na misje) jest naprawdę światowej klasy. W Afganistanie nawet US Army nie ma takiego sprzętu saperskiego jak my. A to, co piszą media nijak ma się do rzeczywistości. Nie słyszałeś o kształtowaniu rzeczywistości?

                      >
                      > Wydaje mi sie ze Polacy nadal sa "miesem armatnim" i tak dlugo jak beda
                      > korzystac i polegac na sprzecie amerykanskim tak dlugo nie beda traktowani jako
                      >
                      > rownorzedny partner w Iraku na przyklad.
                      >

                      Ależ my nie polegamy na sprzęcie z USA. Od USA mamy tylko 2 fregaty, F16 i Hummery. PPK mamy z Izraela, czołgi z Niemiec i nasze krajowe, KTO (po waszemu AMV) z Finlandii etc.
                      Od was za darmo dostaliśmy za darmo tylko Hummery i trochę radiostacji. Łącznie rzeczy za jakieś 50 milionów dolców. Drobiazg.

                      > Jadlospis Polskiej Armi rzeczywiscie wyglada o wiele lepiej niz ten znany z PRL
                      > -
                      > u lecz, choc jest bardziej urozmaicony, to nadal polski zolnierz ma tylko jeden
                      >
                      > zestaw, na sniadanie, czy obiad, podczas gdy wojsko USA maja co najmniej 3-4
                      > opcje i kazdy wybiera co chce jest danego dnia.

                      No jakby nie patrzeć nadal jesteście bogatsi od nas. Inna sprawa, że w coraz większej liczbie jednostek wprowadza się zestawy do wyboru.

                      >
                      > Poza tym jesli juz wspominasz o MRE to w krajach III-go swiata humanitarne
                      > racje zywnosciowe te same ktore uzywa wojsko USA, w Afryce a nawet w krajach
                      > arabskich sa odsprzedawane na czarnym rynku, i raczej uchodza za rarytas....

                      To był żart :P

                      >
                      > A kuchnia polska rzeczywiscie jest dobra i porzywna, wiem bo wkoncu sam jestem
                      > Polakeim, i Amerykanie zwlaszcza Ci ktorzy lubi "dobrze sobie pojesc" wrecz
                      > kochaja polska kuchnie, zwlaszcza takie potrawy jak pierogi, kapuste, polskie
                      > kielubaski, placki ziemniaczane, golobki oraz nalesniki... :)
                      >
                      > Jednak jakosc jedzenia w USA jest zdecydowanie wyzsza niz tobie sie wydaje, bo
                      > jesli chodzi o swierzosc miesa, potraw gotowanych "from scratch" czyli potraw
                      > przygotowanych w calosci w restauracji to w raczej bardziej mozna byc pewnym ze
                      >
                      > skladniki sa lepszej jakosci w USA niz w Polsce.

                      W to nie uwierzę. W tej chwili polskie normy sanitarne są chyba najostrzejsze w świecie. A o jakości naszych potraw niech mówi to, że w Finlandii polskie sery w 6 miesięcy doprowadziły Francuzów do bankructwa i nawet Milka musiała się wycofać z tamtego rynku. Polska żywność dzisiaj a 5 lat temu to niebo a ziemia. Wszyscy się bali UE, więc inwestowali ile się dało w wytwórnie.

                      >
                      > W USA wiecej osobiscie zywie sie w restauracjach, bufetach i powiem ze nie
                      > pamietam przypadku zeby znalesc cos nieswierzego, natowmiast w Polsce,
                      > wyjechalem w wieku lat 19-stu i do restauracji chodzilem raz na Ruski rok, to
                      > pametietam obrzydliwie stare, smierdzace mieso w zajezdzie gdzies w
                      > Kieleckiem...w USA nigdy mi sie nie zdarzylo choc jadam w restauracjach prawie
                      > codziennie.

                      Kiedy byłeś w Polsce? Przed naszymwejściem do Unii, czy po?
    • Gość: karmin Re: znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.09.06, 20:29
      To ja tez nic o tym nie wiem, ze zolnierze w jezykach obych mowia.
    • Gość: :))) dla waldka 1610 coś o jego współobywatelach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.06, 08:44
      Cleveland judge Eileen Gallagher abruptly dismissed child-rape charges against
      Norman Craig, 22, in June when the prosecutor was 45 minutes late for a hearing,
      and she further scolded the lawyer, warning him, "Don't treat me like a punk."
      [Fort Wayne Journal Gazette-AP, 6-22-06]
      -------
      Richard Costello, 29, was arrested in Clearwater, Fla., in May and charged with
      stealing motorcycle parts after police recovered photos of the parts, which they
      suspect were snapped by Costello. At the bottom of each photo, the
      photographer's bare toes are visible and display the tattoos "white" and
      "trash," matching Costello's own tattooed toes. [San Francisco Chronicle-AP,
      4-27-06] [St. Petersburg Times, 5-4-06]
      -----
      And in June, the Motion Picture Association of America, for the first time ever,
      announced that it was rating a film PG (Parental Guidance) not for any sex,
      violence or bad language, but just because it is too openly religious (the film
      "Facing the Giants," starring Georgia preacher Alex Kendrick). [Inland Valley
      Daily Bulletin (Ontario, Calif.), 6-9-06] [WBOC-TV (Salisbury, Md.)-AP, 6-22-06]
      -----
      • waldek1610 o moj Boze chyba sie ze wstydu spale... 11.09.06, 10:10
        bo my w USA tacy glupi... nie to co w Polsce, same inteligentni, ze wspomne
        Walese, Leppera, Renate Gerber ze wspomnie pare "okazow", i to jest tylko
        wierzcholek gory lodowej. Jesli politycy ktorzy reprezentuja Polakow nie
        grzesza intelektem, to nie trudno sobie wyobrazic jak jest z inteligencja
        u "normalnych" ludzi. :)
        • asskela Re: o moj Boze chyba sie ze wstydu spale... 12.09.06, 10:41
          tutaj chyba trochę przesadziłeś, ciebie należy utożsamiać z Bushem czy
          Clintonem? a małostkowych polityków broniących własnych interesów w raju zwanym
          US oczywiście nie ma?
          • truten.zenobi a ilu polityków w USA zna chociaż jeden język obcy 12.09.06, 13:15
            ???
            że też nie wspomnę o obywatelach..

            myślę że jeśli chodzi o polityków to napewno jest lepiej ale czy napewno tak
            złoto jak by sugerował autor wątku.

            • waldek1610 wszyscy Amerykanie mowia jezykiem swiatowym 12.09.06, 13:20
              Amerykanie mowia po angielsku...wiec jakby nie bylo znaja jezyk ktorym
              posluguje sie caly cywilizowany swiat...wiec nauka dodatkowego jezyka dla niech
              jest tylko zbedna opcja. Natomiast dla krajow nie-angielsko jezycznych jest
              koniecznoscia, jesli oczywiscie chca zaistniec w swiecie nie tylko biznesu ale
              i wszystkich innych dziedzinach.
              • truten.zenobi a tu już pierniczysz ... 12.09.06, 13:57
                a tu już pierniczysz ...

                fakt że JA zdominował biznes i informatykę to wcale nie oznacza że jest jedynym
                językiem międzynarodowym...

                co prawda jego nieznajomość chluby nie przynosi ale to samo można powiedzieć o
                wszystkich którzy nie znają jakiegokolwiek języka obcego.

                Faktem natomiast jest iż w sferze biznesu, nauki i polityki JA jest bardzo
                przydatny, ale w wojsku… tu bardziej się „przydaje język wroga”…

                PS
                najpopularniejszym językiem na świecie jest język chiński ;) :P
                • waldek1610 "popularnosc" jezyka Chinskiego??? :) 14.09.06, 07:32
                  truten.zenobi napisał:

                  > najpopularniejszym językiem na świecie jest język chiński ;) :P


                  No tak, rzeczywiscie kazdy chinczyk w wieku niemowlecym ma wybor albo mowic tak
                  jak mama i tata czyli po Chinsku, albo mowic w jezyku biznesowym czyli po
                  Agnielsku... :)

                  Wiec fakt ze Chinczyk prawie zawsze wybiera jezyk Chinski jest chyba objawem
                  patryiotyzmu :)
                  • Gość: walduś=burak walduś jest głupi jak naijaki Suski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.06, 09:29

                    jak można twierdzić - że zdolności i inteligencja narodu zawiera się w tym czy
                    akurat trafił im się język powszechnie używany w świecie czy też nie

                    no bo po co Amerykanie mieliby się uczyć innych języków (według waldusia o
                    mentalności 3 latkaw), skoro angielski jest powszechnie znany

                    i to znaczy jacy ci amerykanie są zdolni... boże drogi... ty widzisz i nie
                    grzmisz... :)))

                    to jak teoria Suskiego o dziedziczeniu genetycznym patriotyzmu
                  • truten.zenobi Re: "popularnosc" jezyka Chinskiego??? :) 14.09.06, 10:47
                    :)
                    oczywiście możemy sobie pozartowac ale tak całkiem serio:

                    napewno jest na tyle wielkim rynkiem zbytu iż wielu (nawet amerykanów) sie jego
                    uczy.

                    Zauważ też że najlepiej ocenic wagę i znaczenie jakiegos jezyka po tym w jakich
                    językach sa zamieszczane instrukcje na serwisach międzynarodowych.

                    Angielski jest co prawda obowiazkowy ale bardzo popularne są inne zachodnie
                    języki europejskie rosyjski i chiński przy czym co kiedys zauważułem że
                    częściej nawet występuje j. czeski niż polski ;)
                    i nie dotyczy to (pojawianie się jezyka chińskiego) li tylko producentów
                    chińskich.

                    ps.
                    oczywiscie zdaje sobie sprawę iż na terenie obecnych chin jest w uzyciu kilka
                    języków i kilka dialektów a tz. j. chiński to daleko idące uproszczenie.
    • Gość: omnipotentny Re: znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie IP: *.cn.com.pl 11.09.06, 10:16
      > Mysle ze na ogol znajomosc jezyka angielskiego u Polakow (nie wliczajac
      > emigrantow) jest zatrwazajaco niska.



      przykład, który podajesz jest rzeczywiście druzgocący. natomiast z drugiej
      strony należy stwierdzić, że zarówno w pracy, jak i na uczelniach, należy mówić
      językiem kraju w ktorym sie przebywa - a więc studiując w Polsce mówić po
      polsku, pracując w Polsce mówić po polsku, tak, jak mówi się po angielsku ucząc
      sie w Anglii czy po niemiecku ucząc sie w Niemczech.
      • waldek1610 Re: znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie 12.09.06, 11:53
        tak, tylko ze jezyk angielski jest jezykiem miedzynarodowym, i chyba nie musze
        nikogo przekonywac o potrzebie znajomosci tego jezyka.
    • Gość: ant może i nie znają jezyka IP: *.adsl.inetia.pl 11.09.06, 10:21
      bo po co im, może ktoś zapytac.
      ale prostaków jest jak widac mniej...
    • Gość: jogi Re: znajomosc j. polskiego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.06, 14:18
      w anglii też jest tragicznie niska i co z tego?
    • asskela Re: znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie 12.09.06, 10:38
      może i tak, ale wydaje mi się że i tak w Polsce więcej osób zna języki obce niż
      w US,Angli,Francji czy Hiszp
    • truten.zenobi aleś sobie wybrał materiał porównawczy ... :D 12.09.06, 12:14
      aleś sobie wybrał materiał porównawczy ... :D

      wojskowy trep i 40 latek

      1. ludzie w jego wieku w szkole uczyli się rosyjskiego chociaż tak naprawdę dla
      większości był on językiem martwym ( więc i szybko go zapominali)
      2. w wieku 30 lat rozpoczynać naukę i czegoś się jednak nauczyć to nie jest zły
      wynik. Ciekawe czy Ty w wieku 30 lat byłbyś w stanie nauczyć się np.
      Węgierskiego.
      3. wojsko to nie elita inteligencji tak więc może też na to trzeba brac
      poprawkę (a i na to że pewnie z jego pensją nawet trepa to i tak na intensywny
      kurs i konwertsacje go nie stać)

      może sama teza nawet jest prawdziwa ale sposób jej dowodzenia jakby potwierdzał
      inne twierdzenie które tak usilie chciałeś obalić ;)
      • waldek1610 Re: aleś sobie wybrał materiał porównawczy ... :D 12.09.06, 12:23
        ....znajomosc jezyka angielskiego nie powinno byc tylko domena elit....

        Kadra oficerska wojska kazdego kraju posiada zniezaprzeczalny prestiz, zreszta
        zeby zostac oficerem trzeba ukonczyc szkole kadetow, inaczej mowiac studia
        wojskowe, co rowna sie wyzszej edukacji. Zreszta jezyka angielskiego nie znaja
        rowniez najwazniejsi politycy polscy....
        • truten.zenobi Re: aleś sobie wybrał materiał porównawczy ... :D 12.09.06, 12:36
          urwałeś się z innej bajki..

          tu latami było "nie matura a cheć szczera zrobi z ciebbie oficera"

          no moze i po 89 znacznie się poprawiło ale kto był wykładowcą?

          znasz poprawną odpowiedź na pytanie "ilu lita jest lufa?" czy parę jeszcze
          podobych - mądralo!

          a prawda o polskiej edukacji jest taka że pewnie nikt kto umie JA nie
          zawdzięcza tego szkole i...

          Zreszta jezyka angielskiego nie znaja
          > rowniez najwazniejsi politycy polscy....

          ...i jak już pisałem teza w zasadzie jest słuszna (zwłaszcza jeśli przyjąć za
          prawdziwą tezę że politycy stanowia sumę wad wyborców to jak na dłoni widać
          braki edukacyjne nie tylko dotyczące tak podstawowej umiejętności jak znajomość
          jezyków), tylko zabawny był "sposób" jej dowodzenia
          ;)
          • truten.zenobi i co wiesz już "ilu lita jest lufa"? :) n/t 14.09.06, 12:49
            i co wiesz już "ilu lita jest lufa"? :) n/t
        • jarkoni Re: aleś sobie wybrał materiał porównawczy ... :D 12.09.06, 13:59
          Panie Waldku, ma Pan rację chyba co do znajomości języka angielskiego wśród i
          oficerów naszej armi i wsród naszych polityków..I trzeba to zmienić i nie ma
          się co obrażać..Rozmawiałem z oficerem, który wpisał znajomość
          angielskiego "biegła", a ledwo co mówił...
          Natomiast nie zgodzę się z 2 kwestiami:
          1) Pana przedmówca miał rację, że jedzenie armii USA jest żenujące i sama
          chemia, nawet na polskim Allegro (odpowiednik E-bay) można kupić żarcie z
          wyposażenia armii USA w Iraku...Batonikami Pan ratuje to jedzenie? Sama chemia,
          dziwne, że wasi żołnierze jeszcze żyją...Ale co kraj to obyczaj, wolę naszą
          grochówkę z 1000 litrowego kotła, z kiełbaską i boczkiem..
          2) Ma Pan oczywiście rację, że angielski rządzi w światowych językach, może
          Polacy nie są w nim rewelacyjni, ale wiedzą, gdzie leży Ameryka, i Indie, i
          Chile, i Egipt...A Amerykanie, za przeproszeniem to jednak tumanki...Z wiedzą
          ogólną nijak...Europę ledwo pokażą..Polska to dla nich nieznane słowo...
          3) Typowy Amerykanin to żujący tytoń i nim plujący właściciel malutkiej stacji
          benzynowej na zadupiu....A jego żona żre pączki i jest tłusta
          4) Dalej się wymieniamy stereotypami???????????????
    • Gość: claire_de_lune Re: znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie IP: *.nask.waw.pl 12.09.06, 13:30
      naprawde nie przesadzajmy z tym polskim niedouczeniem.

      Wlasnie wrocilam z Sycylii. Syczylijczycy mowia tylko po wlosku (dialekt
      sycylijski, zeby bylo trudniej). Bardzo rzadko mozna spotkac kelnera,
      taksowkarza, czy sprzedawce, ktory mowilby po angielsku (a jesli juz, to raptem
      pare wyrazow i to z bledami, na zasadzie np: "water with gas").
      Na dworcu w Genewie nikt (naprawde nikt) nie zrozumial jak pytalam: "how can I
      get to__".
      Sprobuj dogadac sie po angielsku z Francuzami. Wszyscy i zawsze powiedza do
      Ciebie "bon jour", nigdy "good morning" (spotkalo mnie to zarowno, gdy
      wspinalam na Vulcano na Sycylii, ale i na Krecie, w wawozie Samaria).

      W Polsce z reguly osoby wyksztalcone, dla ktorych kontakt z cudzoziemcami jest
      chlebem powszednim, mowia po angielsku swietnie. Wiekszosc moich znajomych mowi
      bardzo dobrze.

      Nie miejmy takich kompleksow. W innych krajach (unijnych takze) bywa jeszcze
      gorzej.
      • truten.zenobi Re: znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie 12.09.06, 14:01
        > Sprobuj dogadac sie po angielsku z Francuzami.

        nic prostszego - wystarczy najpierw zagadać po polsku ;)



        • jarkoni Re: znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie 12.09.06, 14:27
          Potwierdzam, Francuzi nie mówią po angielsku, tylko francuski...Natomiast o
          dziwo w Holandii i niemiecki i angielski z każdym prawie...
          • truten.zenobi Re: znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie 12.09.06, 14:30
            to znaczy mamy rózne doświadczenia...

            przyczym wielu moich znajomych twierdziło to samo co Ty ale tez paru ostrzegało
            mnie że jeśli zagadam odrazu po angielsku to że zwykle nawet jeśli umie to nie
            bedzie chciał rozmawiać
        • Gość: claire_de_lune Re: znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie IP: *.nask.waw.pl 12.09.06, 16:14
          tak, tylko, ze jesli Polak demonstrowalby w ten sposob wyzszosc jezyka
          polskiego nad angielskim, uznano by go za buca. Francuz jest natomiast dzielnym
          obronca "francuszczyzny"
          • karmin-cynober Re: znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie 12.09.06, 19:04
            Kraje na polnoc od Alp mowia czesciej w obcych jezykach niz kraje na poludnie od
            Alp.
    • gobi03 większość nauczycieli angielskiego to Polacy 14.09.06, 09:04
      W związku z tym mówią "z polskim akcentem", co absolwentów w kontakcie z
      obcokrajowcami deprymuje. Natomiast testy są pisemne, co oznacza że całkiem
      dobre oceny otrzymują ci, którzy potrafią wypowiedzieć się pisemnie posługując
      się odpowiednim słownictwem i stosując reguły gramatyczne.
      Uważam, że generalizowanie w oparciu o obserwacje początkowych kontaktów Polaków
      z ludźmi anglojęzycznymi jest nietrafne - oni mogą w ciągu tygodni poprawić
      swoją wymowę, lepiej rozumieć wymowę obcokrajowców i nabrać śmiałości.
    • ewab2507 Re: znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie 15.09.06, 13:20
      > Na ironie ci sami ludzie deklaruja ze, nie oni ale to "Amerykanie sa glupi"
      > oczywiscie po Polsku.

      nie wiem, czy są głupi, ale oni przeważnie również nie znają obcych języków.
      tyle, że są mają tę przewagę, że ich języka używa się często
      jako "międzynarodowego" i "uniwersalnego"... "la lingua pura" hahaha - jak to
      określono angielski w pewnej książce znanego autora.

      nie znam środowiska wojskowego, ale znam wielu ludzi, którzy świetnie mówią w
      obcych językach, nie tylko po angielsku.
    • Gość: reo Re: znajomosc j.angielskiego w Polsce tragicznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 13:53
      Rozumiem, że w Stanach znajmość języków obcych jest na niepomiernie wyższym
      poziomie...I nie podnoś mi tu argumentu, że angieslki ma inną rangę niż
      wszystkie inne języki. Po prostu przyganial kocioł garnkowi
Inne wątki na temat:
Pełna wersja