gelimer
13.09.06, 22:05
Ostatnio przez własne gapiostwo zostawiłem w pociągu książkę. Była bardzo
specjalistyczna i prawdopodobnie zadnemu znalazcy by się nie przydała.
Powodowany tą nadzieją udałem się do Biura Rzeczy Znalezionych gdyż
zostawiłem tę książkę na stacji końcowej pociągu. Usłyszałem mniej więcej te
słowa" "Panie. Ja tu pracuje od prawie 30 lat. Zawsze książki oddawali. Bo po
co im niby one? Ale od kilku lat jakby wludzi daiabeł wstąpił. Czasem
dokumenty przyniosą, ale tak to już nawet książek nie. Nie wiem panie. Chyba
takie czasy". Zastanowiło mnie to. Co w ostatnich kilku latach się zmieniło i
co może zrobić ze specjalistyczną książką człowiek który nawet nie obraca sie
w towarzystwie ludzi dla których mogła być ona coś warta. Przyszło mi do
głowy tylko jedno: Pchnął ją na Allegro. To własnie może być powód dla
którego do biur rzeczy znalezionych nie trafia ostatnio prawie nic.