fak.you
16.09.06, 23:06
Nie wiem czym tu się podniecać. Ostatnio byłem na weselu jakiejś piątej wody
po kisielu i obok mnie siedziała jakaś ciotka, której nigdy w życiu nie
widziałem i przez całe wesele wychwalała swojego synalka, który wyjechał za
granice do pracy na zmywak, że niby taki samodzielny i zaradny. Sprowadziłem
ja na ziemię i pewnie już jej nigdy w życiu nie zobaczę i bardzo dobrze. Nie
chcę mieć z takim plebsem nic do czynienia. Uważam, że na cała chałastra
wyjeżdżają na zachód do zwykly plebs. Przykład: 10 lat skończyłem najlepsze w
mieście liceum i po dziesięciu latach NIKT z klasy nie wyjechał do pracy za
granicę. Wszyscy mają pracę i radzą sobie w życiu. Z kolei mój kuzyn w tym
samym czasie skończył najgorsze liceum w mieście (takie dla odrzutów) i 3/4
ludzi z jego klasy wyjechało na zmywak. Jaki z tego wniosek nie muszę mówić. A
nabardziej rozśmieszył mnie ostatnio jeden koleś z pracy, dumnie (i trochę z
zazdrością) oświadczając, że z jego klasy to połowa ludzi siedzi w Anglii.
Tylko pozazdrościć, nie ma co.