Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlaczego?

19.09.06, 18:19
Nie potrafię skrzywdzić zwierząt ,człowieka ,a nawet owadów . Czy to jest
uzależnione genetycznie ? Wiele przykrości spotkało mnie od ludzi wierzących
i niewierzących ,a jednak im wybaczyłem i np. nie potrafię się zemścić .
Czasami nawet mnie wkurza to ,że nie potrafię odbić piłeczki . Nie potrafię
nawet się wydrzeć na kogoś . Dlaczego ,mimo tego że niewierzę w Boga ,to nie
potrafię być zły ?
    • katrina_bush Ateizm nie jest zawsze zródłem dobra... 19.09.06, 18:43
      Ateizm nie jest zawsze zródłem dobra...
      • alexanderson Re: Ateizm nie jest zawsze zródłem dobra... 19.09.06, 18:47
        A co ważniejsze - ateizm (wbrew opinii autora wątku) nie jest też źródłem zła.
        • www.ddd.xt.pl [...] 20.09.06, 01:46
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • alexanderson Re: Re re kum kum 20.09.06, 09:12
            Ten agresywny język, pogarda wobec wierzących i zachwyty nad sobą niespecjalnie
            mnie zachęcają.
          • Gość: guziel Re: Re re kum kum IP: *.adsl.inetia.pl 20.09.06, 10:09
            >rozumiesz dowolne postawy i
            >idee

            haha dobre, szczególnie w kontekście całości postu
            :D
    • pyorunochron Bo Bog ci rozum odebral 19.09.06, 18:58
      • ateista_70 Jak ktoś kogo niema ,może mi coś odebrać ? 19.09.06, 19:06
        Jeżeli już może to za co ? Podobno ,według chrześcijan ,człowiek ma wolną
        wolę ,a ja np. nie potrafię kogoś skrzywdzić ,mimo tego że czasami mam ochotę .
        • elektroniczna.pomarancza Re: Jak ktoś kogo niema ,może mi coś odebrać ? 19.09.06, 20:35
          ateista_70 napisał:

          > Jeżeli już może to za co ? Podobno ,według chrześcijan ,człowiek ma wolną
          > wolę ,a ja np. nie potrafię kogoś skrzywdzić ,mimo tego że czasami mam
          ochotę .

          Pewnie sie boisz, ze wpie...ol dostaniesz, a nie wynika to z wyboru czy dobroci
          serca.
          • Gość: Mycha Re: Jak ktoś kogo niema ,może mi coś odebrać ? IP: *.chello.pl 21.09.06, 13:41
            ot i polska tolerancja. a najbardziej jadowici sa właśnie wierzący. Znam
            niejednego ateiste od którego wierzący mógłby się wiele nauczyć w kwestii
            moralności.
            • ejkuraczek Re: Jak ktoś kogo niema ,może mi coś odebrać ? 21.09.06, 13:45
              Gość portalu: Mycha napisał(a):

              > ot i polska tolerancja. a najbardziej jadowici sa właśnie wierzący. Znam
              > niejednego ateiste od którego wierzący mógłby się wiele nauczyć w kwestii
              > moralności.

              I ten watek jest takim przykładem? W tym watku od pierwszego postu prowokuje
              sie i atakuje wierzcych. Twój post tez jest atakiem. Dzięki za taki" przyklad"
    • yoma Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 19.09.06, 19:18
      Ależ latoś te gaje porosły...
      • lesniczyna A w lasach.... 19.09.06, 19:43
        yoma napisała:

        > Ależ latoś te gaje porosły...

        Zalozyli zwiazek zawodowy i kazdy chce byc prezesem...!
    • Gość: Aik Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac IP: *.16.100-84.rev.gaoland.net 19.09.06, 19:47
      Stań się polskim "katolikiem" - im to przychodzi bez problemów...
    • xtrin Sumienie :) 19.09.06, 19:55
      Nie jest ono bynajmniej rzeczą stricte religijną. Ciężko biologicznie określić
      skąd się bierze, ale mieć może pewne ewolucyjne uzasadnienie - człowiek jest
      zwierzęciem stadnym i z punktu widzenia gatunku ważniejsze jest przetrwanie
      większości stada, niż jego pojedynczych jednostek. Stąd sumienie - będące
      wentylem bezpieczeństwa przeciwko jednostkom działającym egoistycznie - jest dla
      stada odpowiednikiem instynktu samozachowawczego jednostki.
      • mandaryna65 Re: Sumienie :) 19.09.06, 20:32
        xtrin napisała:

        > Nie jest ono bynajmniej rzeczą stricte religijną. Ciężko biologicznie określić
        > skąd się bierze, ale mieć może pewne ewolucyjne uzasadnienie - człowiek jest
        > zwierzęciem stadnym i z punktu widzenia gatunku ważniejsze jest przetrwanie
        > większości stada, niż jego pojedynczych jednostek. Stąd sumienie - będące
        > wentylem bezpieczeństwa przeciwko jednostkom działającym egoistycznie - jest dl
        > a
        > stada odpowiednikiem instynktu samozachowawczego jednostki.

        że co proszę?
        niestety nie do końca rozumiem

        ale piszesze, że "z punktu widzenia gatunku ważniejsze jest przetrwanie
        > większości stada, niż jego pojedynczych jednostek." - gdzieś to już było,
        prawda? to mi przypomina stwierdzenie "lepiej, żeby jeden człowiek zginął za
        naród"...

        W społeczeństwach chrześcijańskich jest na odwrót: 99 owiec nie waży więcej niż
        jedna owca.
        • xtrin Re: Sumienie :) 19.09.06, 20:53
          > że co proszę?
          > niestety nie do końca rozumiem

          Którego fragmentu?

          > ale piszesze, że "z punktu widzenia gatunku ważniejsze jest przetrwanie
          > większości stada, niż jego pojedynczych jednostek." - gdzieś to już było,
          > prawda? to mi przypomina stwierdzenie "lepiej, żeby jeden człowiek zginął za
          > naród"...

          Pisałam w oderwaniu od narodu czy polityki. Czysta biologia i statystyka -
          lepiej dla gatunku, by zginął jeden niż dziesięciu.

          > W społeczeństwach chrześcijańskich jest na odwrót:
          > 99 owiec nie waży więcej niż jedna owca.

          Ale piszemy o ateistycznym podejściu :).
      • mg2005 Re: Sumienie :) 20.09.06, 12:42
        xtrin napisała:

        > Nie jest ono bynajmniej rzeczą stricte religijną. Ciężko biologicznie określić
        > skąd się bierze, ale mieć może pewne ewolucyjne uzasadnienie - człowiek jest
        > zwierzęciem stadnym i z punktu widzenia gatunku ważniejsze jest przetrwanie
        > większości stada, niż jego pojedynczych jednostek.


        Jednak zwierzęta stadne dobrze sobie radzą bez sumienia, wiec po co ewolucja
        stworzyła je dla człowieka? Zwłaszcza, że sumienie może także działać wbrew
        interesom stada (w sensie biologicznym)...- np. opieka nad jednostkami słabymi
        i ułomnymi , zasada "Miłujcie nieprzyjaciół waszych"
        • xtrin Re: Sumienie :) 20.09.06, 23:40
          > Jednak zwierzęta stadne dobrze sobie radzą bez sumienia

          Skąd wiesz, że zwierzęta sumienia nie mają? :)
      • mg2005 Re: Sumienie :) 20.09.06, 12:44
        xtrin napisała:

        > Stąd sumienie - będące
        > wentylem bezpieczeństwa przeciwko jednostkom działającym egoistycznie - jest
        dla
        > stada odpowiednikiem instynktu samozachowawczego jednostki.

        Tego i ja nie rozumiem... ))
    • pszczolamaja Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 19.09.06, 23:01
      Ale dlaczego Cię to tak niepokoi?
      A fakt, że nie wierzysz w Boga, nie znaczy jeszcze, że Bóg nie wierzy w
      Ciebie...Może Bóg nie potrzebuje Twojej wiary???
      • Gość: Rex. Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac IP: *.toya.net.pl 20.09.06, 00:29
        Ten,który cię stworzył, wie również, co ma z tobą zrobić.
    • ejkuraczek Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 20.09.06, 09:13
      ateista_70 napisał:

      > Nie potrafię skrzywdzić zwierząt ,człowieka ,a nawet owadów . Czy to jest
      > uzależnione genetycznie ? Wiele przykrości spotkało mnie od ludzi wierzących
      > i niewierzących ,a jednak im wybaczyłem i np. nie potrafię się zemścić .
      > Czasami nawet mnie wkurza to ,że nie potrafię odbić piłeczki . Nie potrafię
      > nawet się wydrzeć na kogoś . Dlaczego ,mimo tego że niewierzę w Boga ,to nie
      > potrafię być zły ?

      Nie chodzi o to ,ze nie potrafisz byc zły-Ty nie potrafisz zobaczyc prawdy o
      sobie.
      Piszesz,ze nie umiesz się zemscic a czym jest Twoj post jesli nie subtelną
      forma zemsty na tych "zlych" ( w Twoim mniemaniu).
      Czym jest jesli nie kolejna prowokacja w stronę tematu w wiary/niewiary?
      Czy faktycznie jest to wybaczenie czy tylko słumiona zgorzkniałosc?
      Wszyscy jestesmy grzeszni-taki jest człowiek, a jesli chodzi Ci o wiare to
      pozwala ona zobaczyc bez lęku prawde o sobie.
      Ty prawdy w sobie nie masz.
    • raveness1 Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 20.09.06, 09:56
      No wiec w czym problem? Idz nakarmic koty.
      Keep to it.
    • szefu13 Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 20.09.06, 11:01
      Dlatego, że jesteś widocznie dobry. Natura ludzka (skłonność do dobra lub zła,
      porządku lub chaosu) jest przyrodzona i jako taka nie zależy od wiary i
      wyznania, bo nie zależy od niczego. Nawet związki genetyczne nie bronią sie
      tutaj. Masz fart i już. Tylko po co Ci on? Ale czy to takie ważne? :)))
      Natomiast podstawowym zadaniem wiary i wyznania jest wyznaczenie drogi, która
      okiełzna naturę ludzką, a więc wiara jest skierowana do ludzi, którzy nie są do
      końca dobrzy, a może nawet są źli. I tu kończy sie prawda i zaczyna genialna
      socjotechnika, która twierdzi, że wszyscy ludzie od urodzenia noszą na sobie
      piętno grzechu i z definicji całkiem dobrzy nie są, a więc wszyscy muszą się
      podporządkować wierze, żeby z tego wyjść jako tako, a wiara jest określana
      przez Wtajemniczonych. Oczywiście w jednych religiach jest to grzech
      pierworodny, a w drugiej niewiara jako obraza Boga, a skoro juz wiara, to
      trzeba spełniać konkretne obowiązki - tylkokto je wymyślił i po co?
      Żeby było ciekawiej wtajemniczenie ma różny poziom. W religii Katolickiej
      poziomów jest wiele, a najwyższy to Papież, który jest okrzykniety nieomylnym.
      No, sprawę postawiono tak samo odważnie, co nielogicznie. Ale wszelkie
      wątpliwości wypalano na bieżąco ogniem :). W Islamie natomiast struktura
      poziomów wtajemniczenia jest bardziej płaska i bardziej przypomina tą z
      Judaizmu, od którego zarówno Islam jak i Chrześcijaństwo się wywodzą. A sam
      Judaizm? Zapewne wywodzi się z prechistorycznych wierzeń rejonu Mezopotamii,
      gdzie już ponad 4 tysiące lat przed Chrystusem Bóg miał postać trójcy. Tak więc
      mozna wierzyć w Boga, w objawienie, ale religie i wyznania, to już ludzie
      powymyslali. I te wsztstkie mniej lub bardziej zrozumiałe i logiczne obrządki i
      zasady też. Wynikają one w znacznej mierze z natury człowieka, który je tworzył
      i być może z wpływu objawienia,jakiego doznał o ile doznał.
      Podsumowując ludzie dobrzy nie potrzebują religii aby dobrymi pozostać, mogą
      tez nie potrzebować Boga, bo np. godzą sie z faktem, że posmierci nie ma nic,
      albo np. wyznają filozofię reinkarnacji bez udziału istoty absolutnej (ale to
      ciężko, bo cóż miałoby sie odradzać? Fluid myslowy? Jak udowodnić ciągłość
      swiadomości?). Oczywiście powstaje pytanie, czy aby na pewno nic nie może
      zmienić natury człowieka? Podobno może tego dokonać żal. Ale czy na gorsze?
      Wątpię. Tak więc śpij spokojnie i nie myśl za wiele, bo myślenie szkodzi :)))).
      • ejkuraczek Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 20.09.06, 11:12
        szefu13 napisał:

        > Dlatego, że jesteś widocznie dobry. Natura ludzka (skłonność do dobra lub
        zła,
        > porządku lub chaosu) jest przyrodzona i jako taka nie zależy od wiary i
        > wyznania, bo nie zależy od niczego. Nawet związki genetyczne nie bronią sie
        > tutaj. Masz fart i już. Tylko po co Ci on? Ale czy to takie ważne? :)))
        > Natomiast podstawowym zadaniem wiary i wyznania jest wyznaczenie drogi, która
        > okiełzna naturę ludzką, a więc wiara jest skierowana do ludzi, którzy nie są
        do
        >
        > końca dobrzy, a może nawet są źli. I tu kończy sie prawda i zaczyna genialna
        > socjotechnika, która twierdzi, że wszyscy ludzie od urodzenia noszą na sobie
        > piętno grzechu i z definicji całkiem dobrzy nie są, a więc wszyscy muszą się
        > podporządkować wierze, żeby z tego wyjść jako tako, a wiara jest określana
        > przez Wtajemniczonych. Oczywiście w jednych religiach jest to grzech
        > pierworodny, a w drugiej niewiara jako obraza Boga, a skoro juz wiara, to
        > trzeba spełniać konkretne obowiązki - tylkokto je wymyślił i po co?
        > Żeby było ciekawiej wtajemniczenie ma różny poziom. W religii Katolickiej
        > poziomów jest wiele, a najwyższy to Papież, który jest okrzykniety
        nieomylnym.
        > No, sprawę postawiono tak samo odważnie, co nielogicznie. Ale wszelkie
        > wątpliwości wypalano na bieżąco ogniem :). W Islamie natomiast struktura
        > poziomów wtajemniczenia jest bardziej płaska i bardziej przypomina tą z
        > Judaizmu, od którego zarówno Islam jak i Chrześcijaństwo się wywodzą. A sam
        > Judaizm? Zapewne wywodzi się z prechistorycznych wierzeń rejonu Mezopotamii,
        > gdzie już ponad 4 tysiące lat przed Chrystusem Bóg miał postać trójcy. Tak
        więc
        >
        > mozna wierzyć w Boga, w objawienie, ale religie i wyznania, to już ludzie
        > powymyslali. I te wsztstkie mniej lub bardziej zrozumiałe i logiczne obrządki
        i
        >
        > zasady też. Wynikają one w znacznej mierze z natury człowieka, który je
        tworzył
        >
        > i być może z wpływu objawienia,jakiego doznał o ile doznał.
        > Podsumowując ludzie dobrzy nie potrzebują religii aby dobrymi pozostać, mogą
        > tez nie potrzebować Boga, bo np. godzą sie z faktem, że posmierci nie ma nic,
        > albo np. wyznają filozofię reinkarnacji bez udziału istoty absolutnej (ale to
        > ciężko, bo cóż miałoby sie odradzać? Fluid myslowy? Jak udowodnić ciągłość
        > swiadomości?). Oczywiście powstaje pytanie, czy aby na pewno nic nie może
        > zmienić natury człowieka? Podobno może tego dokonać żal. Ale czy na gorsze?
        > Wątpię. Tak więc śpij spokojnie i nie myśl za wiele, bo myślenie
        szkodzi :)))).

        Dzielenie ludzi na dobrych i zlych i podpieranie sie jeszcze czyms przyrodzonym
        (genami?)jest mniej wiecej na poziomie bajki o czerwonym kapturku i złym wilku,
        To co napisles nie ma nic wspolnego z nauką, rzeczywistoscią ,a nawet zwyklym
        rozsadkiem.Mieszkasz od urodzenia na pustyni?
        Twoja filozofia komu potrzebna jest wiara a komu nie jest równoważne z pytaniem
        komu potrzebna jest miłosc, komu potrzebna jest nadzieja...
        Jtakiego pseudonaukowego bełkotu nie podpartego zadnym faktami nie
        czytalam ,nawet na tym forum;)
        • raveness1 Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 20.09.06, 11:27
          A co bycie dobrym czy zlym mialoby miec wspolnego z nauka?
          To chyba raczej dotyczy poziomu rozwoju duchowego niz naukowych wywodow czy
          absurdalnych religijnych dogmatow.
          • ejkuraczek Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 21.09.06, 12:28
            raveness1 napisał:

            > A co bycie dobrym czy zlym mialoby miec wspolnego z nauka?
            > To chyba raczej dotyczy poziomu rozwoju duchowego niz naukowych wywodow czy
            > absurdalnych religijnych dogmatow.

            Ma.np. z psychologią lub filozofią/ Spytaj się dowolnego psychologa czy
            człowiek moze byc calkowicie dobry,a filozofa co znaczy byc dobrym...;)
            Dlaczego dogmaty nazywasz absurdalnymi? jakies konkrety?
            • ejkuraczek Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 21.09.06, 12:29
              ejkuraczek napisała:

              > raveness1 napisał:
              >
              > > A co bycie dobrym czy zlym mialoby miec wspolnego z nauka?
              > > To chyba raczej dotyczy poziomu rozwoju duchowego niz naukowych wywodow c
              > zy
              > > absurdalnych religijnych dogmatow.
              >
              > Ma.np. z psychologią lub filozofią/ Spytaj się dowolnego psychologa czy
              > człowiek moze byc calkowicie dobry,a filozofa co znaczy byc dobrym...;)
              > Dlaczego dogmaty nazywasz absurdalnymi? jakies konkrety?

              A co do bredni naukowych odniosłam sie do tego co szafu pisze o historii religii
              Jeszcze troche a bede za 5 godzinami tygodniowo religii w szkole,a dotychczas
              byłam przeciwko dwóm...;)
              • szefu13 Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 21.09.06, 16:32
                Faktycznie definicja człowieka dobrego lub złego jest tu niedopecyzowana. Mozna
                rozpatrywać dwie sprawy:
                - naturę ludzka, a więc naturalną skłonnośc do dobra lub zła,
                - ocenę człowieka na podstawie jego czynów jako dobrego lub złego.
                I tu wydaje mi się, że kolege Ateistę możemy cenić jako dobrego na podstawie
                jego deklaracji dotyczącej jego czynów. W końcu nic więcej nie wiemy, a chodzi
                o ocenę postawy, jaką opisał. Postawa: prawidłowa :)))). Tak orzecze Szefu :).

                P.S. bezsensowny dogmat w religii katolickiej: kobieta nie moze być kapłanem.
                Inny taki (aczkolwiek nie jestem na 100% pewien, czy to dogmat): Papież jest
                nieomylny :))))))))))))))))). Tu chłopaki pocięli po całosci :)))))))).
        • szefu13 Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 20.09.06, 11:33
          Po pierwsze netykieta:
          - nie cytuj w całości długich postów zwłaszcza, jesli się nie odnosisz, do
          konkretnych fragmentów tekstu. Ten watek już i tak jest długasny z baaardzo
          gługimi wywodami o charakterze logiczno-filozoficznym, a więc
          cieżkostrawnymi :).

          Po drugie odpowiadasz szybko, ostro i w dużej mierze bez sensu. Dlatego
          poproszę o uważne przeczytanie jeszcze raz, spokojnie i dokładnie mojego posta
          i jesli wtedy nadal podtrzymasz swoje tezy, albo część z nich, to się do nich
          odniosę, OK? :)
        • katrina_bush Religia to raczej kwestia osobistej potrzeby ? 20.09.06, 17:38
          Religia to raczej kwestia osobistej potrzeby ?

          Jedni religii potrzebuja - inni nie.

          Ludzkosc nie byla chyba nigdy specjalnie religijna.
          • marysia_b Re: Religia to raczej kwestia osobistej potrzeby 20.09.06, 18:12
            katrina_bush napisała:

            > Ludzkosc nie byla chyba nigdy specjalnie religijna.

            W hurcie, czy w detalu? ;)
            • katrina_bush Ludzkosc nie byla nigdy specjalnie religijna. 20.09.06, 18:57
              Ludzkosc nie byla nigdy specjalnie religijna.

              Nawiedzeni byli raczej w mniejszosci.
              • ejkuraczek Re: Ludzkosc nie byla nigdy specjalnie religijna. 21.09.06, 12:31
                katrina_bush napisała:

                > Ludzkosc nie byla nigdy specjalnie religijna.
                >
                > Nawiedzeni byli raczej w mniejszosci.

                Ludzkosc zawsze była bardzo religina.Kiedy nie była?
                Co to znaczy "nawiedzeni"? Mam nadzieję,ze fanatycy-ci faktycznie sa w
                mniejszosci. I chwała Bogu.
            • ejkuraczek Re: Religia to raczej kwestia osobistej potrzeby 21.09.06, 11:56
              marysia_b napisała:

              > katrina_bush napisała:
              >
              > > Ludzkosc nie byla chyba nigdy specjalnie religijna.
              >
              > W hurcie, czy w detalu? ;)

              Ludzkosc jest szalenie religijna: wyznaje albo religie monoteistyczne albo
              poganskie albo ateizm,ktory jest najbardziej fanatyczna odmiana wyznania.
              Po co udowadniac ,ze cos nie istnieje?
              • szefu13 Re: Religia to raczej kwestia osobistej potrzeby 21.09.06, 15:26
                Uznawanie ateizmu za jakieś wyznanie w kontekście wyznań religijnych jest
                absolutnie nietrafione. Powiem więcej: według mnie jest to zabieg logiczno-
                socjotechniczny, zeby pokazać, że wszyscy w coś wierzą. No i wierżą, problem w
                tym, że w dyskusji o wierze w absolut, istotę nadprzyrodzoną, Boga, taki zabieg
                wprowadza nieprawdziwą wizje ateizmu. Ateizm, to nie jest wiara w istnienie
                czegoś niematerialnego, pozaziemskiego, dyktujacego nam, co mamy robic i
                oceniającego nas, a czasami obiecujacego nam coś, niosąca emocje, lęki, gniew,
                tylko przekonanie, że poza materią nie ma nic, a więc niesie ono swięty spokój
                i brak jakichkolwiek rozterek natury "a co powie absolut". Na tym polega
                najważniejsza różnica: religia = emocje, ateizm = spokój. Religia: nadzieja za
                cenę wyrzeczeń, ateizm: życie to, tu i teraz. I o ile w przypadku komfortowych
                warunków życia ateizm się doskonale broni, o tyle w przypadku biedy, wojny,
                strachu, zarazy i wszelkich zjawisk, czy wydarzeń, na które nie mamy wpływu i
                które wprowadzają dyskomfort w nasze życie lepsza wydaje sie być wiara, która
                pozwala zracjonalizować nasze cierpienie i nadać jemu prosty sens. Co nie
                znaczy, że ateista nie będzie potrafił nadać sensu swojemu cierpieniu, ale
                nadać sens swojej biedzie juz jest trudniej.
                Tak więc nie przypisujmy ateizmowii emocji wyznania i nie wmawiajmy mu
                fanatyzmu, bo w kontekscie naszej dyskusji to jest domena religii.
    • Gość: Ela Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac IP: *.ec.kalisz.pl 20.09.06, 11:24
      Ateiści też mają SUMIENIE!
    • Gość: Iza Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.06, 14:45
      empatia
      • szefu13 Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 20.09.06, 15:10
        Jeszcze może być zwykłe frajerstwo, ale dlaczego nie można uznać, ze nasz
        kolega będąc ateistą moze być człowiekiem dobrym? Umocnijmy go w tym
        przekonaniu, zeby kontynuował dobre postępowanie. Bo póki co, to on zachowuje
        się (według własnych deklaracji) jak należy i powiedziałbym nawet, że według
        standardów jak najbardziej katolickich, a zbiera cięgi za światopogląd.
        Rozdawanie takich cięgów w tym przypadku, to chyba grzech? :)))))
        • vlastovka Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 20.09.06, 15:25
          No tak, ale człowiek z natury nie jest dobry tylko zły, wskutek grzechu
          pierworodnego. Pogląd wyznawany przez kolegę został potępiony przez Kościół w V
          w. pod nazwą herezji pelagiańskiej. Kolega najwyraźniej grzeszy pychą ;DD
          • szefu13 Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 20.09.06, 16:09
            Ja tam jestem z natury dobry, a jak ktoś uważa inaczej, to gotów jestem go
            podac do sądu. Niech tez różni teologowie i filozofowie odpier...olą sie od
            mojej skromnej osoby i skupia się na tym, jacy sa sami. Ja nikomu nie daję
            pozwolenia na to, żeby mi tu truł jaki jestem, analizował, co ja w danym
            momencie moge myśleć i jescze swoimi wnioskami mnie oczerniał i psuł mi
            samopoczucie.
            Chciałem równierz oświadczyć, że nie przyznaję się do zadnego grzechu
            pierworodnego i proszę mnie nie oczerniać, bo za to też pójde do sądu.
            Mówiąc krótko, jak mi ktokolwiek będzie psuł opinię, krytykował mnie publicznie
            bezpodstawnie, wymyślał teorie uszczuplające moje dobra osobiste, to podam do
            sądu.
            Jak Kościół chce potępiać moje poglądy, to iech idzie z tym do sądu, albo się
            zamknie, bo ja pójdę.
            Jak jakiś człowiek uważa, że jest z natury zły i ma na sumieniu jakichś grzech
            (nie go sobie nazywa i pierworodnym), to on juz wie dobrze dlaczego tak mówi,
            bo siebie zna doskonale (albo jest chory na umyśle), ale mnie proszę do tego
            nie mieszać i sie trzymać ode mnie z tymi pomysłami z daleka.
            Na szczęście w naszym kraju jest prawo, które określa co wolno, a co nie i jak
            mi ktos będzie bruździł, to mi za to odpowie.
            Tak samo jak ktoś będzie gadał, że jestem zły, bo wszyscy są źli, to niech
            uważa, bo może inni się z tym zdadzają, albo nie zamierzają na takie gadanie
            reagować, ale ja się nie dam mieszać z błotem nawet tym ogólnym. Jasne? :)

            I jeszcze jedno: Vlastovka, jesteś zła i grzeszna z nieznanych Ci powodów i
            tylko ja Cię moge poprowadzić ku prawdzie, dobru i swiatłości. Jak? to
            tajemnica. Musisz mi zaufać i jako znak dobrej woli musisz się mnie słuchać
            zawierzyć mi Twoja duszę i dobra materialne przy okazji najlepiej
            też :))))))))))))))))))))))))))))).
            • vlastovka Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 20.09.06, 16:33
              Oj szefu13, najwyraźniej brak Ci łaski wiary i Lucyfer trzyma w szponach Twoją
              duszę, czego oczywistym znakiem są te bluźnierstwa. Przecież religia nie jest
              wiedzą tylko wiarą ergo nie należy żądać dowodów co potwierdzają wszyscy wierni
              z różnymi słynnymi ludźmi włącznie(możesz o tym przeczytać w wielu katolickich
              publikacjach, ze stosownymi cytatami, naprawdę). Tylu ludzi na raz nie może się
              mylić,no nie? Zatem módl się o wiarę, jakby co, zawsze możesz się podeprzeć
              zakładem Pascala. ;D
              • szefu13 Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 20.09.06, 17:22
                Czy moja wiara ma polegać na tym, że mam się uważać, za kogoś z natury złego i
                obarczonego grzechem od urodzenia? To ja bardzo dziękuję za taka wiarę.
                Czy Twoja wiara polega na tym, że się uważasz za osobę z natury złą i obarczoną
                grzechem od urodzenia? No, to gratuluję :))))))))) Ale nie pozwalam Ci tak
                myślec o mnie. To mnie obraża, rozumiesz? Poza tym to, co kościół wymyslił w 5-
                tym wieku zapewne jest już dawno nieaktualne :))))). I na tym ta zabawa polega,
                że na każdym etapie rozwoju stosuje sie inne triki tej samej socjotechniki :).

                Ja Ci w zamian za Twoja duszę (i oczywiście pieniądze jeśli łaska :) )
                proponuję nową, lepszą wiarę! :) Dogłębne zrozumienie nauk Stwórcy: wszyscy
                jesteśmy z gruntu dobrzy, nie rodzimy się z żadnym grzechem i generalnie
                jesteśmy stworzeni do szczęścia i tak jest dopóki sami tego nie spieprzymy.
                Mamy żyć i dac żyć innym, słuchac się sumienia i przestrzegać prawa, myśleć i
                czuć i nie dać się zindoktrynować. Bo jak na koniec naszej drogi na tym
                wspaniałym (bo stworzonym przez Ideał) świecie staniemy przed obliczem Stwórcy
                i on się zapyta "Czy ty mnie akceptujesz?", to co mu powiemy? Co mu odpowiemy,
                kiedy zobaczymy całe nasze życie i myśli z Jego perspektywy? Zgodzimy się z tą
                oceną i go zaakceptujemy, czy tez nie? O ile zło, które wyrządzilismy i o
                którym wiemy, że jest złem łatwo zaakceptować jako zło w ocenie Stwórcy, o tyle
                nasze niepotrzebne wyrzeczenia, nasze niesprawiedliwe osądy usprawiedliwiające
                nasze niedociągnięcia i klęski zracjonalizowane w kontekście wygodnych nam idei
                niestety mogą nie wytrzymać tej próby. No i jak Go zaakceptujemy, to istniejac
                w Nim będziemy szczęśliwi (raj), a jak nie, to to i tak bedziemy w Nim istnieć,
                bo nie ma jak inaczej i będzie nam z tym niewygodnie (piekło). Tak, ryzyko,
                oczywiście jest po obu stronach: mojej i Twojej, ale ja przynajmniej wiem, że
                sam sobie piwko warzę na moje wyłączne ryzyko i nigdy nie bedę się wykręcał
                mówiąc "a bo on mi tak kazał" :))))))))).
                • vlastovka Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 20.09.06, 18:27
                  szefu13 napisał:

                  Czy Twoja wiara polega na tym, że się uważasz za osobę z natury złą i obarczoną
                  > grzechem od urodzenia? No, to gratuluję :))))))))) Ale nie pozwalam Ci tak
                  > myślec o mnie. To mnie obraża, rozumiesz?

                  Wiesz, ja się tu trochę wygłupiam :) Na pewno nie nadaję się na wzór katoliczki...

                  > Ja Ci w zamian za Twoja duszę (i oczywiście pieniądze jeśli łaska :) )
                  > proponuję nową, lepszą wiarę! :) Dogłębne zrozumienie nauk Stwórcy: wszyscy
                  > jesteśmy z gruntu dobrzy, nie rodzimy się z żadnym grzechem i generalnie
                  > jesteśmy stworzeni do szczęścia i tak jest dopóki sami tego nie spieprzymy.
                  > Mamy żyć i dac żyć innym, słuchac się sumienia i przestrzegać prawa, myśleć i
                  > czuć i nie dać się zindoktrynować.

                  Nie Ty jeden masz taki pomysł na religię. Tylko że Kościoły za bardzo by na tym
                  ucierpiały jako instytucje (sam coś wspomniałeś o korzyściach finansowych, jakie
                  niektórzy czerpią z wiary innych :).
                  Co do kwestii grzechu pierworodnego i odpowiedzialności: przypomina mi się
                  pojęcie alienacji religijności. Chodzi mniej więcej o to, że chrześcijanie mają
                  skłonność do przypisywania Bogu wszystkich pozytywnych cech, rezerwując dla
                  siebie samych jedynie słabość i nikczemność. Jeśli człowiek zrobi coś dobrego,
                  jest to zasługa łaski Bożej, jaka w nim działa, a nie jego samego ("łaska Boża
                  jest do zbawienia koniecznie potrzebna").Czyli de facto sam jest zerem. Niby ma
                  wolną wolę, ale jedyny słuszny użytek, jaki może z niej uczynić, to wyrzec się
                  jej na rzecz Boga ("nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie"). Bardzo trudno
                  jest zgodzić się na taki obraz człowieka :/
                  • szefu13 Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 20.09.06, 21:05
                    Spoko majonez. Ja też do sądu nie mam zamiaru lecieć ani świętej wojny nikomu
                    wypowiadać. Polemizujemy z odmiennym zdaniem i to jest ciekawe. Jedni po prostu
                    prowokuja dla zabawy, inni sie spieraja na argumenty. Ja dzięki Twoim
                    wypowiedziom mogłem przedstawić mój pogląd. Mogłem oczywiście wszystko wyłożyć
                    pisząc dziesięciostronicowego posta, ale wtedy kto by to czytał? I czy to aby
                    zgodne z Netykietą? :)))
                    Tak więc jak chcesz jakims argumentem rzucić, to rzucaj. A ja z przyjemnością
                    tak zripostuję, że aż zaczniesz się tłumaczyć :))))))))))))))))))).
                    • vlastovka Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 20.09.06, 21:10
                      bo tu się z różnym stopniem kumacji spotkać można
                      • vlastovka Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 20.09.06, 21:14
                        Dyżurni nawracacze z tego forum coś nie reagują na Twoje argumenty :D
                        • szefu13 Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 20.09.06, 21:16
                          Może się mnie boją? Mogą mysleć, że jestem Diabłem wcielonym, a z takim lepiej
                          nie zaczynać ... :)))))
                          A którzy to są ci nawracacze? :)))
                          • vlastovka Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 20.09.06, 21:38
                            a jest parę nicków. Niektórzy to sympatyczni idealiści, inni...
                            napisałeś, że od V w. coś tam się zdezaktualizowało. Nie-postanowienia Soboru
                            Świętego są niepodważalne i fundamentalne!
                            • Gość: TakaJedna Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac IP: *.dsl.look.ca 21.09.06, 01:47
                              No, to jaki jest ostateczny "osad" nad Dobrym - nie-wierzacym? Bo sie nie
                              doczytalam...Moja opinia? Ateisto-jestes Dobrym Czlowiekiem, ale nie wiem,
                              jakim ateista jestes? (na to pytanie-odpowiedz sobie sam, bo ja nie znam
                              kryteriow oceny "ateisty")
                              • szefu13 Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 21.09.06, 09:47
                                A to zależy kto ocenia i po co :))))))))))))))).
                                Na przykład ja zupełnie bezinteresownie uważam, że kolega ateista o ile zeznaje
                                prawdę jest dobry. Ale są tacy, którzy potrzebują, żeby był zły, bo po pierwsze
                                czują sie od niego lepsi już z samego faktu bycia wierzącym, a po drugie wśród
                                wierzących i praktykujących to usprawiedliwia fakt tracenia najlepszego czasu w
                                niedzielę i święta na słuchanie co roku tego samego i tej samej muzyki
                                gotyckiej, że o paciorkach nie wspomnę :))).
                                A Pan Bóg tylko kiwa głową i własnym oczom nie wierzy .... :)
                                • ejkuraczek Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 21.09.06, 11:59
                                  szefu13 napisał:

                                  > A to zależy kto ocenia i po co :))))))))))))))).
                                  > Na przykład ja zupełnie bezinteresownie uważam, że kolega ateista o ile
                                  zeznaje
                                  >
                                  > prawdę jest dobry.

                                  Wcale nie bezinteresowanie. Chcesz przekonac się przy okazji o wlasnej
                                  nieomylnosci i bezgrzesznosci.

                                  Ale są tacy, którzy potrzebują, żeby był zły, bo po pierwsze
                                  >
                                  > czują sie od niego lepsi już z samego faktu bycia wierzącym,

                                  Wiara rzeczywiscie jest czyms wiecej niz niewiara. Ale sama wiara niekoniecznie
                                  czyni czlowieka lepszym "złe duchy tez wierza i drżą"-wiesz skad ten cytat?

                                  a po drugie wśród
                                  > wierzących i praktykujących to usprawiedliwia fakt tracenia najlepszego czasu
                                  w
                                  >
                                  > niedzielę i święta na słuchanie co roku tego samego i tej samej muzyki
                                  > gotyckiej, że o paciorkach nie wspomnę :))).

                                  Ropzmowa o religii z kims kto nazywa ja "sluchnaiem tej samej muzyki i
                                  paciorkami" jest na poziomie 4-letniego dziecka. Dorosnij.

                                  > A Pan Bóg tylko kiwa głową i własnym oczom nie wierzy .... :)
                                  Oj ,nie wierzy. Ja tez nie wierze własnym oczom.
                                  • szefu13 Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 21.09.06, 15:46
                                    No dobrze, nie bezinteresownie, ale z takich powodów jak piszesz. Po pierwsze
                                    nie uważam się za nieomylnego i bezgrzesznego, a po drugie mówienie o kims, że
                                    jest dobry nie przekonuje mnie o niczym. Mój interes jest w tym, że z tego co
                                    kolega napisał dla mnie wynika, że robi dobrze i chcę mu oddać sprawiedliwość,
                                    aby miał satysfakcję i motywację do dalszego dobrego postępowania. Ot i cały
                                    mój interes w tej wypowiedzi. No i jeszcze bawi mnie polemika w temacie :))).

                                    Nie wiem skąd ten cytat. A wiara ma dla mnie taką samą wartość jak niewiara, bo
                                    to są dwie strony tego samego medalu. Nie mozesz oceniać innych nie akceptując
                                    ich odmiennosci i nie określając miary jaką się psoługujesz. Powiedzenie, że
                                    ten jest be, a tamten nie, nie daje mozliwości do dalszej polemiki, bo nie
                                    podajesz argumentów, do których mozna by się ustosunkować. Dlaczego wiara jest
                                    czymś lepszym niż niewiara według Ciebie? Bo dla mnie dlatego, ze daje
                                    nadzieję, że nie wszystko skończy się na tym swiecie. Ale to jest przewaga
                                    wiary nad niewiarą tylko i wyłącznie w kontekście moich potrzeb i nie widzę tu
                                    podstawa do stwierdzenia, że tak jest dla wszystkich. Poza tym kazdy tam na
                                    swój sposób wierzy i sobie wyobraża korrzyści z tego dla niego płynące.

                                    Co do paciorków i muzyki - trochę poczucia humoru .... :))))))))))))
                                    Ale jest w tym też głebszy sens. Obrządek jest potrzebny dla ludzi, którzy go
                                    rozumieją i czerpią z niego jakieś osobiste korzyści ogolnie przyjęte za
                                    pozytywne. Jeśli ich to nakręca to wyścigu pt. "kto jest lepszym Katolikiem",
                                    to juz niestety wskazuje na niezrozumienie owego obrządku ...

                                    Tak więc, Kurczak (ej-kuraczek? :))) ), Ty nie bierz wszystkiego do siebie,
                                    tylko polemizuj na zimno posługując się argumentami i logiką, a nie atakuj
                                    mnie, tylko pokazuj niespójność mojego wywodu. O ile potrafisz,
                                    oczywiście :))))))))).
                                    • szefu13 Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 21.09.06, 15:51
                                      ERRATA: *nie z takich powodów jak piszesz :)
          • ejkuraczek Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 21.09.06, 12:26
            vlastovka napisała:

            > No tak, ale człowiek z natury nie jest dobry tylko zły, wskutek grzechu
            > pierworodnego. Pogląd wyznawany przez kolegę został potępiony przez Kościół w
            V
            > w. pod nazwą herezji pelagiańskiej. Kolega najwyraźniej grzeszy pychą ;DD

            wskutek grzechu człowiek jest grzeszny,a nie zły
            To dla Ciebie synonimy?
            • vlastovka Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 21.09.06, 15:32
              ejkuraczek napisała:
              >
              > wskutek grzechu człowiek jest grzeszny,a nie zły
              > To dla Ciebie synonimy?

              Ok, grzeszny. Jak rozumiem oznacza to, że może być dobry lub zły w zależności od
              wyboru? Ale jak ktoś dobrowolnie odcina się od źródła dobra-Boga, wtedy musi
              wpaść w sidła diabła, nie? Wg chrześcijan nie ma wyjścia z tego systemu. Czyli
              ateista musi być zły (z poprawką na wszelkie dramatyczne "poszukiwania" i
              "ciemności duchowe", które ponoć do Boga przybliżają. Może autor wcale nie jest
              rasowym ateistą.)
              • szefu13 Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 21.09.06, 15:59
                Dobry, czy zły jest określone przez przyrodzona naturę ludzką nadaną przez
                Stewórcę w momencie zaistnienia na tym swiecie. Natomiast grzeszność, to
                uleganie pokusie wbrew przykazaniom bożym, czyli nie wywiązywanie się z
                kontraktu z Bogiem na nasze zbawienie. Przecież to było na religii w
                podstawówce! :))))))))))))))) No, ale prawda, nie wymagajmy, że kazdy chodził,
                oraz, że kazdy ma pamięć jak słoń, no i wreszcie, że program religii był ten
                sam :)))))))))))))))))))))))).
                • vlastovka Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 21.09.06, 16:39
                  szefu13 napisał:

                  > Dobry, czy zły jest określone przez przyrodzona naturę ludzką nadaną przez
                  > Stewórcę w momencie zaistnienia na tym swiecie.
                  yyy... może jaśniej?:)

                  Natomiast grzeszność, to
                  > uleganie pokusie wbrew przykazaniom bożym, czyli nie wywiązywanie się z
                  > kontraktu z Bogiem na nasze zbawienie.

                  Uleganie pokusie to grzech. Miałam na myśli skazę ludzkiej natury, która
                  powoduje konieczność nieustannej walki ze złem. Istota dobra wybierałaby
                  wyłącznie dobro, zła-zło, a człowiek raz tak raz siak.

                  Przecież to było na religii w
                  > podstawówce! :))))))))))))))) No, ale prawda, nie wymagajmy, że kazdy chodził,
                  > oraz, że kazdy ma pamięć jak słoń, no i wreszcie, że program religii był ten
                  > sam :)))))))))))))))))))))))).

                  Ależ szefu, co szef. Ja to nawet w liceum chodziłam. Mam podzielną uwagę, toteż
                  odbioru przekazywanych tam treści nie zakłócała mi ani lektura MetalHammera, ani
                  konsumpcja kanapek.
                  • szefu13 Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 21.09.06, 17:05
                    No tak, musze się dorecyzować. Otóz pewien Katecheta (a może nawet Ksiądz
                    osobiście :) ) dawno, dawno temu stwierdził, że człowiek ma wrodzoną skłonność
                    do dobra lub zła i że jest to natura ludzka przydzielona jakby z urzędu w
                    momencie poczęcia (!) przez samego Boga (tzn. Bóg przydzielił :))) ). Ten "dar"
                    determinuje potem ludzkie życie jako walkę ze swoimi pokusami i słabościami
                    utrudniona lub ułatwioną przez ową naturę, ale nie determinuje ona tego, czy
                    człowiek wygra, czy też nie, bo w końcu to człowiek sam zadecyduje, co wybiera
                    kierując się wolna wolą.
                    Tak więc w moich wywodach okreslenie "dobry", czy "zły" w kontekscie natury
                    ludzkiej (a głównie taki kontekst obieram, gdyz daleki jestem od oceniania
                    obcych mi osób) odnosi się do skrótowego określenia naturalnej skłonnosci
                    człowieka do dobra, czy zła. I oczywiste jest, że jest skłonność ta nie jest
                    absolutna, jest wręcz relatywnie słabiutka w porównaniu do istot absolutnych
                    takich jak Bóg (absolutnie dobry) czy Szatan (absolutnie zły). Ale jako taka
                    występuje :).

                    Własciwie natura ludzka nie ma tu decydującego znaczenia jesli chodzi o nasze
                    wybory, dużo większe jako czynnik złogenny ma Szatan ze swoimi sztuczkami. Bo
                    to on głównie nas kusi i tym łatwiej mu idzie im bardziej jesteśmy skłonni do
                    zła i mamy tzw. "słabą" wolę. I stąd płynie nieustanna walka ze złem: gdyby nie
                    kuszenie przez Szatana, to praktycznie zło nie wypływałoby z naszej natury,
                    gdyż podpowiadane nam uczynki byłyby tylko dobre. ale wtedy nie ma wyboru i nie
                    mozna mówić o wolnej woli ...
                    Tak więc konieczność stałej walki ze zlem wynika zasadniczo z trzech czynników:
                    1. kuszenie przez Szatana (przez to w ogóle pokusa jest),
                    2. słaba wola (dzięki temu Szatan ma w ogóle po co z nami gadać),
                    3. no chcemy byc dobrzy, a więc nie mamy zamiaru się poddac Szatanowi :).
                    Natura ludzka, która nie jest zadna skazą, tylko wrodzoną skłonnoscią nie jest
                    sama w sobie przyczyna owej walki ze złem, tylko ją może ułatwiać lub
                    utrudniać.

                    No, i wszystko jasne :))).

                    • vlastovka Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 21.09.06, 18:24
                      ksiądz, nie ksiądz a może nawet i sam Biskup... Jak pisałam wyżej, postanowienia
                      Soboru są niepodważalne jednak czasem ulegają, ehm, unowocześnieniu, mówimy
                      teraz o KK, bo protestanci są z innej parafii. Człowiek nie dostaje lepszego lub
                      gorszego wyposażenia na samym wstępie (nie pytaj jak to rozumieć w kontekście
                      genetyki), dużo zależy od mocy Ducha Świętego otrzymanej poprzez sakramenty oraz
                      wkładu własnego.
                      Natura ludzka jest jak najbardziej skażona piętnem grzechu pierworodnego. To
                      idzie tak: najpierw była wolna wola, potem upadek (w wykonaniu Adama i Ewy, nie
                      pytaj jak to rozumieć w kontekście historycznym), no i siedzimy w tym dole do
                      dzisiaj.
                      • szefu13 Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 21.09.06, 21:54
                        To chyba niezupełnie tak. Ten "dar" natury nie jest uważany za dobry ani zły -
                        jest jaki jest i można go ropatrywać w kategoriach, że ten dostał więcej, a ten
                        mniej. Po prostu kazdy dostał inne zadanie od Boga w życiu, co nie znaczy, że
                        jeden łatwiejsze, a drugi trudniejsze. Tot tyle w kwestii doprecyzowania
                        wykładu Katechety Katolickiego. :)

                        Co do kwestii grzechu pierworodnego, to ja doskonale wiem, co ów KK ma w tej
                        kwestii do powiedzenia i się z tym po prostu nie zgadzam. I właśnie trzeba
                        pytać jak to wszystko rozumieć, bo to wszystko jest zdrowo niespójne. Poza tym
                        te wszystkie interpretacje są tworzone przez ludzi, a ludzie jak wiemy mogą się
                        mylić. Nawet zbiorowo :).
                        Poza tym ludzie rozumieją grzech pierworodny jako dosłowną przewinę niemowlaka,
                        a KK to intepretuje jako skaza na naszej naturze nie w sensie skłonności do
                        dobra czy zła, ale w sensie jej "idealności", boskości, czy absolutności. Po
                        prostu Adaś i Ewka w raju mieli dużo bardziej boską naturę niż ich potomstwo,
                        czyli też i my dzisiaj. A to za sprawą tego, że narozrabiali i zostaliwygnani z
                        rtaju i obciązeni wyrokiem od Boga, że teraz ich potomstwo będzie jak zwykli
                        ludzie. To musiało być straszne :)))).
                        W tym kontekście chrzest nie jest zmyciem grzechu pierworodnego w sensie
                        przebaczenia czegoś, ale raczej prezentem na starcie od Boga w postaci
                        wzmocnienia naszej woli, abyśmy nie wahali się podejmowac jedynie słusznych
                        decyzji :). W jakims stopniu jest to ukłon w stronę naszej parki protoplastów,
                        bo Bóg jakby wprowadza złagodzenie wyroku poprzez taki zastrzyk łąski w
                        niemowlaka, ale nadal nie jest to coś, co jest niezbędne do jego zbawienia w
                        kontekście odpowiedzialności za jakies popełnione przez siebie grzechy.
                        Generlanie w obliczu Boga (a i ludzi cywilizowanych też) grzechy się nie
                        dziedziczą :))))). Po prostu mając chcrzest ma kamizelkę kulooodporna na zło, a
                        nie mając jej nie ma. Ale nikt jeszcze nie strzela ... :)

                        A niektórzy (że palcem nie pokażę ale tacy na "V") mi tu mówią, ze grzeszny
                        jestem z tytułu owego grzechu pierworodnego ... Kurde, trochę wnikliwości i
                        zrozumienia, o czym się gada :))).
                        • vlastovka Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 22.09.06, 12:08
                          Noż przecież nie mówię, że kradniesz, pijesz i zdradzasz żonę, bo to może być
                          tylko częściowa prawda :P lub zgoła fałsz. Chodzi o to, że trzeba się pilnować i
                          takie tam, bo "nikt nie jest dobry, tylko Bóg".
                          Grzech pierworodny nie jest oczywiście winą osobistą, jest przekazywaniem natury
                          ludzkiej w stanie upadku, czy jak kto woli w niewoli diabła, czego konsekwencją
                          jest podleganie śmierci i tzw.pożądliwość(złe skłonności).Dlatego potrzebujemy
                          zbawienia.
                          O gorszym lub lepszym wyposażeniu słyszałam tylko w kontekście predestynacji, o
                          darach-w kontekście charyzmatów, a to insza inszość. No ale ja nie jestem
                          Katechetą ani tym bardziej Księdzem :)))
                          • szefu13 Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 22.09.06, 21:57
                            Zdradzanie żony, to wcale nie musi być grzech. Poza tym ten termin jest wielce
                            nieprecyzyjny, więc trudno w tym kontekście kogoś osądzać :))). Picie to też
                            jakby nie grzech - w końcu kazy człowiek je i pije i w konsekwencji tego robi
                            tez inne rzeczy ogólnie uznane za paskudne, a jednak nie będące grzechem :))).
                            Trochę tu zapuściłaś teks w stylu Wielkiego Mulata w Sejmie "ja o nic nie
                            oskarżam, ja się tylko pytam, czy Pan kradnie" :))))).
                            Co do tezy, że nikt nie jest dobry, tylko Bóg się nie zgadzam. Prawdziwą może
                            natomiast być teza, że nikt nie jest tak dobry jak Bóg. Ani też tak
                            zdecydowanie i stanowczo dobry jak Bóg. Tak samo nie zgadzam się, że z tego
                            powodu trzeba się pilnować. Trzeba po prostu patrzeć, co się robi i robić to
                            świadomie i tyle. A pilnować się nie musimy, bo nie jesteśmy jakimiś wariatami,
                            których przy normalnym funkcjonowaniu utrzymuje tylko krwawy wysiłek naszej
                            woli wspomagany modłami i łąską z niebios ... :))).

                            No ja tam nie wiem, Ty mów za siebie: moja natura nie jest w żadnym upadku! :)))
                            A tym bardziej w niewoli Diabła. Ale rozumiem, o co biega - takie tam filozofie
                            tłumaczące dlaczego tak, a nie inaczej, ale niestety nie zgadzam się z nimi,
                            ponieważ nie dają one człowiekowi nieochrzczonemu szans, czyli znowu skazują go
                            na potępienie lub przynajmniej trudności z tytułu postępków przodków. W XXI
                            wieku takie podejście już się nie trzyma kupy, bosmy sie nieco ucywilizowali :).

                            Co do śmiertelności i porządliwości, to też tutaj bym się aż tak nie
                            przejmował. Jesteśmy śmiertelni, bo tak akurat nasi protoplaści zadecydowali
                            chcąc wiedzieć jak to jest (w myśl Biblijnych przypowieści), a z pożądliwości,
                            to sam nie zrezygnuję! :))))))))))

                            Słuchaj, ja też nie jestem Katechetą, ani Księdzem :))))))))))).
                            Cóż za zbieg okoliczności! :))))))))))
                            • vlastovka Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 23.09.06, 15:44
                              szefu13 napisał:

                              > Zdradzanie żony, to wcale nie musi być grzech. Poza tym ten termin jest wielce
                              > nieprecyzyjny, więc trudno w tym kontekście kogoś osądzać :))). Picie to też
                              > jakby nie grzech - w końcu kazy człowiek je i pije i w konsekwencji tego robi
                              > tez inne rzeczy ogólnie uznane za paskudne, a jednak nie będące grzechem :))).
                              > Trochę tu zapuściłaś teks w stylu Wielkiego Mulata w Sejmie "ja o nic nie
                              > oskarżam, ja się tylko pytam, czy Pan kradnie" :))))).

                              Wielka zuchwałość przez Ciebie przemawia. Był tu kiedyś gostek podpisujący się
                              tomas torquemada (sądząc po poglądach, wybór tego nicka nie był bynajmniej aktem
                              ironii), ten może lepiej znałby się na metodach perswazji, niemodnych, ale
                              skutecznych >:P

                              Ale rozumiem, o co biega - takie tam filozofie
                              >tłumaczące dlaczego tak, a nie inaczej, ale niestety nie zgadzam się z nimi,
                              > ponieważ nie dają one człowiekowi nieochrzczonemu szans, czyli znowu skazują
                              go na potępienie lub przynajmniej trudności z tytułu postępków przodków. W XXI
                              > wieku takie podejście już się nie trzyma kupy, bosmy sie nieco ucywilizowali.

                              Owszem, klasyczne stwierdzenie extra Ecclesiam salus nulla (czy jakoś
                              tak)również zostało poddane aktualizacji i to już w XXw. (Vaticanum II), ale
                              nadal jedyną doskonałą i niezawodną drogą zbawienia jest Kościół
                              Katolicki(deklaracja "Dominus Iesus").
        • ejkuraczek Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 21.09.06, 12:03
          szefu13 napisał:

          > Jeszcze może być zwykłe frajerstwo, ale dlaczego nie można uznać, ze nasz
          > kolega będąc ateistą moze być człowiekiem dobrym? Umocnijmy go w tym
          > przekonaniu, zeby kontynuował dobre postępowanie. Bo póki co, to on zachowuje
          > się (według własnych deklaracji)

          Ano wlasnie- własnych deklaracji!
          Wg własnych deklaracji to i Stalin i Hitler tak samo o sobie myslieli. I tym
          się rózni wiara w obiektywne dobro(niekoniecznie nazwane Bogiem) ,a czym innym
          wlasne kryterium dobra, kotre często jest tylko egoizmem, wygoda,zaslepieniem i
          brakiem prawdy o sobie.

          jak należy i powiedziałbym nawet, że według
          > standardów jak najbardziej katolickich, a zbiera cięgi za światopogląd.
          > Rozdawanie takich cięgów w tym przypadku, to chyba grzech? :)))))

          Nikt nie zbiera ciagów za światopogląd- tworzysz rzeczywistosc wg wlasnych
          uprzedzen ,nie faktów.
          Jesli wierzący napisze mi,ze jest bez grzechów to napiszę do samo co do niego.
          • szefu13 Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 21.09.06, 16:15
            No tak, Kurczak, ale o Stalinie i Hitlerze, to my znamy pare faktów z ich życia
            i potrafimy ich ocenić, a co do naszego kolegi inicjatora, to ja na przykład
            nie znam go w ogóle i dlatego odnoszę się tylko do jego wypowiedzi. Poza tym
            skąd Ty, Kurczak wiesz, co o sobie tak naprawdę myśleli Hitler i Stalin? Może
            on w ogóle nie oceniali się w kategoriach dobra, czy zła, tylko np. czy
            potrafią dobrze zadbać o własne interesy?
            A co to jest obiektywne dobro? Twoje obiektywne dobro? Czyje obiektywne dobro?
            Póki co, to ja się zgadzam na takie dobro jakie jest określone w ramach
            przepisów obowiązujących w naszym kraju. robie to w zgodzie z moim sumieniem i
            nie wbrew czmukolwiek. I na zadne inne kryteria typu im więcej klepiesz
            zdrowasiek, tym jesteś lepszy (jesteś, a i owszem, ale w klepaniu zdrowasiek, a
            nie obiektywnie) się nie zgadzam.

            Ja mam tylko uprzedzenie do uprzedzen ... :)

            Za to, że jest kolega ateistą został uznany za kogoś, kto nie moze być dobry.
            To jest pejoratywna i według mnie krzywdząca opinia, gdyz poza czepieniem się
            jego swiatopogladu (i domyślnej skłonnosci do prowokowania na forum :))) ) nie
            podano żadnych konkretnych argumentów.
            Jeśli napiszesz to samo do wierzącego, to uważaj, bo sprzeciwisz się Stwórcy!
            Nie sądźcie, bo będziecie sądzeni! :) Więcej pokory, Kurczak ... :)
    • grubasek73 Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac 21.09.06, 10:35

      Bo postępowanie człowieka NIE MA NIC WSPÓLNEGO z jego wiarą/niewiarą!

      Gdyby tylko wierzący byli dobrzy, a ateiści źli, to w takich Czechach - jednym
      z najbardziej zateizowanych krajów, człowiek powinien bać się wyjść na ulicę! A
      jednak jest tam bezpieczniej niż w "katolickiej" Polsce.

      Znam wielu ateistów i są o wiele lepszymi ludźmi niż pełni nienawiści i obłudy
      niektórzy katolicy.
      • skaflok ale macie problemy LOL 21.09.06, 10:44
        to czy ktos jest dobry nie zalezy od tego czy wierzy w allacha, kota, cielaka, ufo czy w nic nie wierzy :d
        a ze mowicie ze katolicy sa zli :] zwazcie mopankowie, ze w polsce to bycia katolem przyznaje sie z dobre 95% ;) ile jest prawdziwych podarzajacych droga jezusa ? chyba sam jezus tylko wie, ale do tych 95% to pewnie daleko ;). i majace te umowne 95% z ok 38 mln ludzi ciezko byloby zeby prawie wszyscy przestepcy, zboczency i inne lumpy nie byli katolikami. taki nasz kraj. i powiem tyle, ze wg. mnie dzieki katolickiej religi zachowalismy swoja tozsamosc narodowa ;) tyyyle w temacie :] a jak bedzie w jakims kraju 95% ateistow to zobaczymy ilu bedzie wsrod nich przestepcow i zbokow ;) pewnie te same proporcje,.

        wiec serwus czesc i ariwederczi ;)
    • Gość: szarotka Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac IP: 62.29.136.* 21.09.06, 13:24
      Bo zostałeś stworzony do dobrego:))
      • Gość: Antyfob Re: Jestem ateistą ,ale nie potrafię być zły.Dlac IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 21.09.06, 18:37
        >NIe możesz, bo jesteś właśnie ateistą. Bo nie jesteś nasiąknięty religiancką
        >nienawiścią

        Mozna pojsc dalej. Chrystus glosil "religiancka nienawisc" a ateista lenin tylko
        klaasowa. "Dobry ateista" Aleksanderson to wam mowi. He he.
Pełna wersja