homo-seksualista 30.09.06, 20:15 "Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże - ZWIĄZEK PARTNERSKI" Hasło propagujące wprowadzenie ustawy o zwiazkach jednopłciowych w Czechach, jakże trafne stwierdzenie... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: omnipotentny tak, ale IP: *.cn.com.pl 01.10.06, 09:04 > "Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże - ZWIĄZEK PARTNERSKI" > Hasło propagujące wprowadzenie ustawy o zwiazkach jednopłciowych w Czechach, > jakże trafne stwierdzenie... związek partnerski tak, ale tylko na następujących zasadach: A. definicja: to związek dwojga ludzi tej samej płci; B. całkowite odddzielenie od instytucji małżeństwa , najlepiej umieścić w kc gdzieś pod koniec rozdziału, by wyraźnie odróżnić związek partnerki od małżeństwa; C. zabronić posiadania dzieci (czy to z adopcji, czy jak w przypadku dwóch lesbijek, niejako ''własnych'') - w kk oczywiście ustanowić odpowiednią sankcję dla par żyjących w związkach partnerskich i posiadajacych dzieci (pozbawienie wolności). Odpowiedz Link Zgłoś
spojler21 Re: tak, ale 01.10.06, 10:01 Zgadzam się co do oddzielenia instytucji małżeństwa i związku partnerskiego. Zgadzam się co do zakazu adopcji dzieci dla takich par. Ale pozbawienie wolności dla osób posiadających "własne" dzieci w związkach partnerskich??? A jak less jest bi, i zajdzie w ciąże? To do paki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Omnipotentny - za głupotę za kratki ! IP: *.crowley.pl 01.10.06, 10:29 >w kk >oczywiście ustanowić odpowiednią sankcję dla par żyjących w związkach >partnerskich i posiadajacych dzieci (pozbawienie wolności). Za taką głupotę, którą Ty prezentujesz też prawodawca powinien przewidzieć sankcję karną. Miłujący katolik..... zrzygać się można ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny za głupotę za kratki???? IP: *.cn.com.pl 01.10.06, 21:21 > Miłujący katolik..... zrzygać się można ! hmm a gdzie to niby wyczytałeś, że katolik? > za głupotę za kratki jest to jakieś rozwiązanie. popieram. Odpowiedz Link Zgłoś
homo-seksualista Re: tak, ale 01.10.06, 12:49 Związek partnerski już z definicji nie jest małrzeństwem, to jasne. Natomiast jeśli chodzi o dzieci to ja też mam wiele wątpliwości w kwestii adopcji, ale żadnym prawem nie zabronisz człowiekowi posiadania własnych dzieci, tylko dlatego że jest gejem albo lesbijką! Znam lesbijki wychowujące dzieci i wszystko jest w porządku, własne dzieci, nie adoptowane żeby była jasność. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: tak, ale IP: *.cn.com.pl 01.10.06, 21:28 > Znam lesbijki wychowujące dzieci i > wszystko jest w porządku, własne dzieci, nie adoptowane żeby była jasność. ależ to dyskryminacja w obrębie kasty! już widzę tych wołających na ulicach gejów - skoro lesby mogą mieć dzieci, to my też chcemy! a ponieważ osoba, która nie akceptuje prawa natury mówiącego, że penis nie służy do seksu analnego, nie zaakceptuje również tej oczywistej prawdy, że to kobiety , nie mężczyźni, rodzą dzieci, żadne odwołania do prawa natury nie będą miały sensu, bo i tak nie przemówią homo-irytującej kaście do rozumu. w związku z tym, DLA DOBRA GEJO- LESBIJSKIEJ KASTY (by nie dyskryminowac ludzi ze wzgledu na płeć), postuluje wprowadzenie zakazu posiadania dzieci przez pary homo. Odpowiedz Link Zgłoś
nancyboy Re: tak, ale 02.10.06, 16:12 To już chwyt poniżej pasa! Nie powinno się podszywać pod użytkowników forum, w tym przypadku pod omnipotentnego, żeby psuć ich dobre imię durnymi postami! Muszę to zgłosić do administratorów serwisu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eskapada Re: tak, ale IP: *.chello.pl 02.10.06, 18:53 Ja tam nie mam nic przeciwko analowi. Dodam, ze jestem facetem i hetero ;P Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Że co?! 02.10.06, 15:08 > zabronić posiadania dzieci (czy to z adopcji, czy jak > w przypadku dwóch lesbijek, niejako ''własnych'') Wybacz bezpośredniość wypowiedzi, ale: Czy Ci odwaliło?! Jakim prawem zabraniasz ludziom posiadania dzieci? Pozatem jak to niby miałoby być - dwie lesbijki żyjące w związku partnerskim dzieci mieć nie mogą, a żyjące bez niego już mogą? Czy ogólnie masz zamiar wprowadzić taki zakaz dla wszystkich homoseksualistów? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Że co?! IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 03.10.06, 20:17 > dwie lesbijki żyjące w związku partnerskim dzieci mieć nie mogą, a żyjące > bez niego już mogą? sam widzisz, jakie komplikacje się rodzą i nie ma na to dobrej odpowiedzi. po prostu nie ma dobrej alternatywy dla wychowywania dzieci przez kobiete i mezczyzne w rodzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eskapada Re: tak, ale IP: *.chello.pl 02.10.06, 18:50 ok, tylko czemu nie mieliby miec dzieci bądź adoptować ? Chyba lepiej jak dziecko zostanie wychowane przez dwoch gejów, czy dwie lesbijki, niż jak ma być narażone na dorastanie w domu dziecka ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: tak, ale IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 03.10.06, 20:18 Chyba lepiej jak > dziecko zostanie wychowane przez dwoch gejów, czy dwie lesbijki, niż jak ma być > > narażone na dorastanie w domu dziecka ? właśnie nie wiem, czy lepiej Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 01.10.06, 13:42 homo-seksualista napisał: > "Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże - ZWIĄZEK PARTNERSKI" OK, a kto im broni żyć w takim związku?... A teraz powiedz, co Ty sądzisz o takim haśle: "Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże - ZWIĄZEK WIELOOSOBOWY" Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 01.10.06, 14:04 > A teraz powiedz, co Ty sądzisz o takim haśle: > "Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże - ZWIĄZEK WIELOOSOBOWY" Znając twoje, mg2005, poglądy z innych dyskusji, wnioskuję, że uważasz oficjalne aprobowanie związków wieloosobowych za naganne. A czy nie wydaje ci się hipokryzją to, że obecnie popiera się jedynie małżeństwa heteroseksualne, a przecież małżonkowie często utrzymują związki z innymi partnerami, czyli de facto istnieją związki wieloosobowe tylko ich istnienie "zamiata się pod dywan". Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 01.10.06, 19:31 lilimeye napisała: >Znając twoje, mg2005, poglądy z innych dyskusji, wnioskuję, że uważasz oficjaln > e > aprobowanie związków wieloosobowych za naganne. Przede wszystkim są 'obce kulturowo', podobnie jak związki 'homo'. Dlatego jedne i drugie nie powinny być legalizowane. Legalizacja homo-związków spowoduje, że nie będzie logicznych argumentów przeciw legalizacji związków wieloosobowych. To będzie 'dyskryminacja'... >A czy nie wydaje ci się > hipokryzją to, że obecnie popiera się jedynie małżeństwa heteroseksualne, a > przecież małżonkowie często utrzymują związki z innymi partnerami, czyli de > facto istnieją związki wieloosobowe tylko ich istnienie "zamiata się pod dywan" Nie myl zdrady małżeńskiej ze związkiem wieloosobowym, bo to dwie różne sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 13:26 > Nie myl zdrady małżeńskiej ze związkiem wieloosobowym, bo to dwie różne sprawy. Zdrada małżeńska to pojęcie dość szerokie. Nie miałam na myśli okazjonalnych "skoków w bok", w których chodzi tylko o seks i po których nie pamięta się nawet imienia partnera/ki. Chodziło mi o faktyczne i trwałe związki osób związanych małżeństwem z partnerami spoza małżeństwa (często posiadają dzieci z małżeństwa i ze związku nieformalnego). Czyż to nie jest de facto związek wieloosobowy? > Przede wszystkim są 'obce kulturowo', podobnie jak związki 'homo'. > Dlatego jedne i drugie nie powinny być legalizowane. Zastanawiam się, czy ma sens wtłaczanie na siłę ludzi w schematy najwyraźniej niewystarczające ludzkim potrzebom. Związki partnerskie - zarówno homoseksualne, jak i heteroseksualne istnieją, podobnie jak związki wieloosobowe i uparte ignorowanie tych faktów to moim zdaniem właśnie hipokryzja. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 19:30 > Chodziło mi o faktyczne i trwałe związki osób związanych > małżeństwem z partnerami spoza małżeństwa (często posiadają dzieci z małżeństwa > i ze związku nieformalnego). Czyż to nie jest de facto związek wieloosobowy? Nie. Związek wieloosobowy mamy wtedy, kiedy cała trójka jest w to zaangażowana, a nie gdy jeden z małżonków "kogoś ma", wszystko jedno czy na stałe czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 20:24 > Nie. Związek wieloosobowy mamy wtedy, kiedy cała trójka jest w to zaangażowana, > a nie gdy jeden z małżonków "kogoś ma", wszystko jedno czy na stałe czy nie. Ale to, że jedna osoba w małżeństwie żyje także z kimś "na zewnątrz" rzutuje jak najbardziej na wszystkie osoby w tym układzie. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 20:46 > Ale to, że jedna osoba w małżeństwie żyje także z kimś "na zewnątrz" > rzutuje jak najbardziej na wszystkie osoby w tym układzie. Rzutować rzutuje, ale nie nazywałabym tego "związkiem wieloosobowym", szczególnie w porównaniu do ewentualnej legalizacji takich związków. W takim przypadku moim zdaniem powinno być to wyłącznie za zgodą i chęcią wszystkich zainteresowanych. Inaczej nie ma sensu. Nie chodzi przecież o legalizowanie zdrad. Jakkolwiek z tą zgodą i chęcią to może być różnie, stąd moje objekcje co do takich uregulowań. Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 20:56 nie nazywałabym tego "związkiem wieloosobowym" Moim zdaniem różnica między związkiem jaki opisałam, a związkiem poligamicznym jest tylko ta, że osoby z układu nr1 nie mieszkają pod jednym dachem, ale tak samo muszą się dzielić uczuciami, poświęcanym sobie czasem, rzeczami materialnymi. Co do reszty zgadzam się z tobą. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 21:13 > Moim zdaniem różnica między związkiem jaki opisałam, a związkiem > poligamicznym jest tylko ta, że osoby z układu nr1 nie mieszkają > pod jednym dachem, ale tak samo muszą się dzielić uczuciami, > poświęcanym sobie czasem, rzeczami materialnymi. Nie zgadzam się z tym. Albo nie mamy na myśli tego samego. Napisałaś: "Chodziło mi o faktyczne i trwałe związki osób związanych małżeństwem z partnerami spoza małżeństwa (często posiadają dzieci z małżeństwa i ze związku nieformalnego)". Jak rozumiem chodzi o sytuację, w której Kowalski żyje ze swoją żoną Kowalską, a jednocześnie jest związany z Nowakówną (dla uproszczenia niech będzie panną). Kowalska może nawet o tym wszystkim wiedzieć, ale sama z Nowakówną nie sypia, nie uznaje jej dzieci za własne, nie jest z nią związana romantycznie, jedyne co je łączy to ten sam mężczyzna. To nie jest dla mnie "związek wieloosobowy", to są po prostu dwa małżeństwa Kowalskiego. I nie widzę sensu legalizowania tego. Co innego, gdyby Kowalską i Nowakówną łączyło coś więcej niż tylko Kowalski, wówczas można by mówić o "związku wieloosobowym". Ale ile takich związków znasz? Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 21:25 To nie jest dla > mnie "związek wieloosobowy", to są po prostu dwa małżeństwa Kowalskiego. I nie > widzę sensu legalizowania tego. > Co innego, gdyby Kowalską i Nowakówną łączyło coś więcej niż tylko Kowalski, > wówczas można by mówić o "związku wieloosobowym". Ale ile takich związków znasz Rzeczywiście, nieporozumienie. W swoim rozumieniu związku wieloosobowego kierowałam się przykładem, dajmy na to, ze wschodu (poszerzonym o prawo kobiet do posiadania paru mężów). A dlaczego jesteś przeciwko legalizowaniu takiego układu? Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 21:59 > Rzeczywiście, nieporozumienie. W swoim rozumieniu związku wieloosobowego > kierowałam się przykładem, dajmy na to, ze wschodu (poszerzonym o prawo > kobiet do posiadania paru mężów). Domyśliłam się, że takimi wzorcami się kierujesz. Zauważ jednak, że nawet tam owe żony nie są zwykle zupełnie sobie obce. Raczej wręcz przeciwnie - o ile zwykle nie ma związków romantycznych czy seksualnych, to często mieszkają razem i zazwyczaj istnieje wśród nich dokładnie określona hierarchia. Co więcej takie związki wszędzie łączą się ze zdecydowanym podporządkowaniem kobiety mężczyźnie. I to wszystko jedno czy "wyrównamy" to dając takie same możliwości kobiecie czy nie, pozostanie w takim związku nierówność. Bez niej się nie da, bo zawsze to jedna osoba będzie mieć "harem". To jest niezgodne z ideą równości w małżeństwie. > A dlaczego jesteś przeciwko legalizowaniu takiego układu? Choćby z powyższych względów wprowadzenia w to nierówności. Pewnym wyrównaniem byłoby wprowadzenie zasady, że jeżeli Kowalski ma kilka żon, to każda z nich może mieć też kilku mężów (no bo w sumie czemu nie?). Całe miasto będzie powiązane więzami małżeńskimi :). Tak się po prostu nie da, nie w naszej kulturze. Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 22:09 pozostanie w takim związku nierówność. Bez niej si > ę > nie da, bo zawsze to jedna osoba będzie mieć "harem". To jest niezgodne z ideą > równości w małżeństwie. Przekonałaś mnie :-) Fajnie było "pogdybać". Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 22:10 > Przekonałaś mnie :-) Fajnie było "pogdybać". Pozdrawiam. Pozdrawiam również :). Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 22:55 xtrin napisała: > Tak się po prostu nie da, nie w naszej kulturze. A więc już przyznajesz,że kultura powinna wpływać na stanowienie prawa ?... Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 22:59 Litości... Ileż razy mam Ci pisać to samo i ponownie wyjaśniać moje tutaj podejście? Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 21:38 lilimeye napisała: > > Chodziło mi o faktyczne związki osób związanych > małżeństwem z partnerami spoza małżeństwa (często posiadają dzieci z małżeństwa > i ze związku nieformalnego). To są dwa związki, a jeden z nich powstał wskutek zdrady drugiego. >Czyż to nie jest de facto związek wieloosobowy? Nie , zw. wieloosobowy jest tworzony za zgodą wszystkich jego członków i funkcjonuje jako jedna całość. > > Zastanawiam się, czy ma sens wtłaczanie na siłę ludzi w schematy najwyraźniej > niewystarczające ludzkim potrzebom. Czy jesteś za legalizacją narkotyków? Zadam Tobie pytanie, które "powaliło" >Homoseksualistę< : Czy należy zalegalizować zw.wieloosobowe i nadać im prawa takie jak małżeństwom? > ignorowanie tych faktów to moim zdaniem właśnie hipokryzja. Czy hipokryzją jest ignorowanie faktu, że istnieje nekrofilia i brak jej legalizacji (jeśli była wcześniejsza zgoda 'partnera')? Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 22:04 > To są dwa związki, a jeden z nich powstał wskutek zdrady drugiego. Co nie zmienia faktu, że jedna osoba ma faktycznie dwóch małżonków, przy czym jeden z nich jest nielegalny, ale w moim rozumieniu (uściśliłam to niżej w rozmowie z xtrin) to jest związek wieloosobowy. > Nie , zw. wieloosobowy jest tworzony za zgodą wszystkich jego członków i > funkcjonuje jako jedna całość. Zdarza się, że jeden z małżonków akceptuje istnienie drugiej osoby w życiu swojego legalnego partnera, a ta druga osoba najczęściej wie o istnieniu małżonka i wchodząc w taki układ akceptuje je. Jest to pewien rodzaj zgody. Funkcjonowanie tych osób razem obecnie jest niemożliwe ze względu na brak społecznej akceptacji i nielegalność takiego układu. > Czy jesteś za legalizacją narkotyków? Nie, nie jestem. Narkotyki szkodzą :-) > Czy hipokryzją jest ignorowanie faktu, że istnieje nekrofilia i brak jej > legalizacji (jeśli była wcześniejsza zgoda 'partnera')? Mówimy o relacjach między żywymi, dorosłymi i świadomymi ludźmi. Nekrofilia tu nie pasuje. > Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 22:39 lilimeye napisała: > > > Czy jesteś za legalizacją narkotyków? > > Nie, nie jestem. Narkotyki szkodzą :-) A co to znaczy "szkodzić" ? Szkodzi zdrowiu, ale daje wspaniałe 'odloty'...)) > > > Czy hipokryzją jest ignorowanie faktu, że istnieje nekrofilia i brak jej > > legalizacji (jeśli była wcześniejsza zgoda 'partnera')? > > Mówimy o relacjach między żywymi, dorosłymi i świadomymi ludźmi. Nekrofilia tu > nie pasuje. Moje pytanie o narkotyki i nekrofilię dotyczyło Twojej rozterki, czy należy na siłę wtłaczać ludzi w schematy niezgodne z ich potrzebami. A więc ?... Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 22:53 > A co to znaczy "szkodzić" ? Szkodzi zdrowiu, ale daje wspaniałe 'odloty'...)) Wystarczy, że szkodzą zdrowiu. A hasłem przewodnim wątku jest: nikogo nie krzywdzi, komuś pomoże, czyli ogólnie rzecz biorąc rozmawiamy o rzeczach, które nie szkodzą :-) > Moje pytanie o narkotyki i nekrofilię dotyczyło Twojej rozterki, czy należy > na siłę wtłaczać ludzi w schematy niezgodne z ich potrzebami. A więc ?... Dalej powtarzam, że cały czas miałam na myśli związki osób dorosłych, żywych i świadomych oraz wszelkie niekrzywdzenie (samego siebie też). Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 19:32 > Legalizacja homo-związków spowoduje, że nie będzie logicznych argumentów > przeciw legalizacji związków wieloosobowych. To będzie 'dyskryminacja'... A gdzie przepraszam jest "logika" w zakazywaniu związków poligamicznych, bo i homoseksualnych się zakazuje? :| Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 20:39 > A gdzie przepraszam jest "logika" w zakazywaniu związków poligamicznych, bo i > homoseksualnych się zakazuje? :| Na tej samej zasadzie powinno się zalegalizować związki poligamiczne, bo małżeństwa heteroseksualnych są legalne :-) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 21:01 > Na tej samej zasadzie powinno się zalegalizować związki poligamiczne, bo > małżeństwa heteroseksualnych są legalne :-) Ja nie widzę przeszkód, pod warunkiem że: a) będzie rzeczywiście zapotrzebowanie na taką legalizację, b) zostanie to unormowane tak, by wszystkie osoby w związku były traktowane równo. W przypadku związków homoseksualnych wszelakie kwestie można rozwiązać dokładnie tak samo jak w przypadku obowiązującej formy małżeństwa, natomiast związek wieloosobowy rodzi inne problemy. Co z dziećmi? Co z dziedziczeniem? Co w przypadku rozpadu takiego związku? To nie tylko kwestia zalegalizowania takiego związku, to wymagałoby zapewne zmian także w innych prawach (adopcji, dziedziczenia, podatkowym). Sprawa nie jest oczywista i nie widzę powodu, by takowe regulacje wprowadzać, jeżeli zainteresowanie jest w zasadzie zerowe. Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 21:10 > Ja nie widzę przeszkód, pod warunkiem że: > a) będzie rzeczywiście zapotrzebowanie na taką legalizację, Mam wrażenie, że jest. Sporo ludzi ma problem z życiem wyłącznie z jedną osobą aż do śmierci. Co z dziećmi? Co z dziedziczeniem? Nie znam się na prawie, ale chyba nawet w obecnych warunkach dzieci pozamałżeńskie mają prawo dziedziczyć. Co do kilkorga żon, czy mężów, pewnie nie byłoby to łatwe, ale dałoby się określić. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 21:28 > Mam wrażenie, że jest. Sporo ludzi ma problem z życiem wyłącznie > z jedną osobą aż do śmierci. Jak napisałam kilka postów wyżej - określmy co rozumiemy pod określeniem "związek wieloosobowy". Dla mnie to związek na zasadzie "każdy z każdym". A jak ktoś nie może żyć z jedną osobą aż do śmierci to albo niech się rozwodzi, albo żyje bez ślubu. > Nie znam się na prawie, ale chyba nawet w obecnych warunkach dzieci > pozamałżeńskie mają prawo dziedziczyć. Akurat w kwestii dziedziczenia dzieci nie ma problemu, ale chodziło mi o inne sprawy. Małżeństwo jest trójosobowe, ale biologicznymi rodzicami dziecka zawsze jest para. Kim jest dla dziecka trzecia osoba w tym związku? Nie ma żadnych praw? Czemu, przecież jest współmałżonkiem obojga rodziców! Jest trzecim rodzicem? Czy będzie mieć szanse na zatrzymanie dziecka, jeżeli związek się rozpadnie? Co w przypadku dzieci adoptowanych? Podobne sytuacje czasami zdarzają się w życiu, ale w przypadku legalizacji takich związków będą nagminne i prawo będzie musiało je rozwiązać. > Co do kilkorga żon, czy mężów, pewnie nie > byłoby to łatwe, ale dałoby się określić. Trzeba by zapewne zmienić w tym celu prawo spadkowe, które póki co uwzględnia wyłącznie jednego współmałżonka. Prawo podatkowe powinno pozwolić na wpólne rozliczanie się trójek, czwórek ... wpółmałżonków. Ja nie twierdzę, że jest to niemożliwe do zrealizowania. Twierdzę, że gra nie jest warta świeczki. Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 21:46 Kim jest dla dziecka trzecia osoba w tym związku? Nie ma żadnych > praw? Mamą albo tatą nr2, pewnie w hierarchii uczuciowej matka biologiczna byłaby na 1 miejscu. Co do praw to trzebaby dać prawa (pewnie trochę drugorzędne) też tej trzeciej osobie, bo dlaczego nie? W przypadku rozpadu związku biologiczny rodzic powinien mieć pierwszeństwo, chyba, że nie jest dobrym rodzicem, ale ta sytuacja chyba nie odbiega tak bardzo od problemu podziału opieki nad dzieckiem w przypadku rozwodu w sytuacji małżeństwa 2osobowego. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 22:10 Tak jak pisałam wyżej - jest to oczywiście wykonalne i jeżeli pojawiłoby się wystarczające zainteresowanie takimi związkami to należałoby zastanowić się nad tym jak to rozwiązać, by zapewnić równość i sprawiedliwość w takim związku zgodną z europejskimi standardami. Ale póki co jedyni, którzy takimi związkami zainteresowanie wyrażają, to przeciwnicy legalizacji homoseksualizmu. I to bynajmniej nie dlatego, że chcą w takowy wstąpić. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 22:20 xtrin napisała: > Małżeństwo jest trójosobowe, ale biologicznymi rodzicami dziecka zawsze > jest para. Kim jest dla dziecka trzecia osoba w tym związku? Nie ma żadnych > praw? Czemu, przecież jest współmałżonkiem obojga rodziców! Jest trzecim > rodzicem? Czy będzie mieć szanse na zatrzymanie dziecka, jeżeli związek się > rozpadnie? Analogiczna sytuacja jest w homo-związkach, gdzie tylko jedna osoba jest rodzicem. > > Ja nie twierdzę, że jest to niemożliwe do zrealizowania. Twierdzę, że gra nie > jest warta świeczki. Ale z Ciebie faszystka !... ))) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 22:52 > Analogiczna sytuacja jest w homo-związkach, gdzie tylko jedna osoba jest > rodzicem. Natomiast sytuacja w związku homoseksualnych jest w pełni analogiczna do sytuacji w związku hetero. Natomiast w związku "wieloosobowym" sprawa się gmatwa, bo osób jest więcej. Płeć nie ma tutaj specjalnego znaczenia. Ilość jak najbardziej. > Ale z Ciebie faszystka !... ))) Jedynymi w zasadzie osobami żywo zainteresowanymi legalizacją związków "wieloosobowych" są przeciwnicy legalizacji związków homoseksualnych. Ciekawe, prawda? :) Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 22:12 xtrin napisała: > natomiast związek > wieloosobowy rodzi inne problemy. Co z dziećmi? Co z dziedziczeniem? Co w > przypadku rozpadu takiego związku? To nie tylko kwestia zalegalizowania takiego > związku, to wymagałoby zapewne zmian także w innych prawach (adopcji, > dziedziczenia, podatkowym). To tylko problemy techniczne, które trzeba rozwiązać w imię Postępu i zakazu dyskryminacji !... >nie widzę powodu, by > takowe regulacje wprowadzać, jeżeli zainteresowanie jest w zasadzie zerowe. Jak wiesz, mniejszości trzeba szczególnie chronić przed dyskryminacją, a logiczne, że im mniejsza mniejszość, tym bardziej należy ją chronić...)) Jeśli w Polsce zaczną osiedlać się muzułmanie - czy wtedy należy zalegalizować zw.wieloosobowe ? Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 22:56 > To tylko problemy techniczne, które trzeba rozwiązać > w imię Postępu i zakazu dyskryminacji !... Blablabla. Wybacz porównanie, pi..rzysz jak PiS o taśmach Beger. > Jak wiesz, mniejszości trzeba szczególnie chronić przed dyskryminacją, > a logiczne, że im mniejsza mniejszość, tym bardziej należy ją chronić...)) Nie, nielogiczne. Każdą mniejszość należy chronić tak samo. Nie każda małoliczna grupa jest mniejszością. > Jeśli w Polsce zaczną osiedlać się muzułmanie - czy wtedy > należy zalegalizować zw.wieloosobowe ? Jak zaczną się gromadnie tutaj osiedlać to wtedy pogadamy. Zresztą to i tak będzie zupełnie inny problem tyczący się kwestii religii i tradycji mniejszości, a nie jej preferencji seksualnych. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 22:02 xtrin napisała: > > > Legalizacja homo-związków spowoduje, że nie będzie logicznych argumentów > > przeciw legalizacji związków wieloosobowych. To będzie 'dyskryminacja'... Czy zgadzasz się z tym?... > > A gdzie przepraszam jest "logika" w zakazywaniu związków poligamicznych, bo i > homoseksualnych się zakazuje? :| Tu nie ma logicznego wynikania. Przyczyną zakazu jest 'obcość kulturowa' - tak jak z zakazem ekshibicjonizmu, pamiętasz ?...)) Przyznałaś, że ekshibicjonizm powinien być zakazany ze względów kulturowych. Podobnie jest z legalizacją w/w związków . Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 22:35 > Przyznałaś, że ekshibicjonizm powinien być zakazany ze względów kulturowych. Pytanie nie do mnie, ale się wtrącę :-) Dla mnie ekshibicjonizm jest rodzajem "łagodnego" gwałtu - ktoś wbrew mojej woli i moim kosztem zaspokaja swoje potrzeby seksualne. Względy kulturowe nie mają tu wiele do rzeczy. I dlatego odniesienie do ekschibicjonizmu tu nie pasuje. Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 22:38 ekshibicjonizmu, oczywiście :) Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 22:48 lilimeye napisała: > Dla mnie ekshibicjonizm jest rodzajem > "łagodnego" gwałtu - ktoś wbrew mojej woli i moim kosztem zaspokaja swoje > potrzeby seksualne. Względy kulturowe nie mają tu wiele do rzeczy. U dzikusów można było chodzić nago, niezależnie czy to kogoś zaspokajało seksualnie czy nie, więc jest to kwestia kulturowa. Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 23:02 > U dzikusów można było chodzić nago, niezależnie czy to kogoś zaspokajało > seksualnie czy nie, więc jest to kwestia kulturowa. Na plażach nudystów też można chodzić nago. Ale to nie ma nic wspólnego z ekshibicjonizmem. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 23:02 > U dzikusów można było chodzić nago, niezależnie czy to kogoś zaspokajało > seksualnie czy nie, więc jest to kwestia kulturowa. Zacznijmy od tego, że tam jest cieplej :). Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 03.10.06, 14:40 xtrin napisała: > > U dzikusów można było chodzić nago, niezależnie czy to kogoś zaspokajało > > seksualnie czy nie, więc jest to kwestia kulturowa. > > Zacznijmy od tego, że tam jest cieplej :). Błędna argumentacja. Dzisiejsi, cywilizowani mieszkańcy Afryki noszą ubrania - z powodów cywilizacyjnych (kulturowych), a nie klimatycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 03.10.06, 15:39 > Błędna argumentacja. Dzisiejsi, cywilizowani mieszkańcy Afryki noszą ubrania > - z powodów cywilizacyjnych (kulturowych), a nie klimatycznych. Mają też klimatyzację. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 03.10.06, 19:19 > > > Błędna argumentacja. Dzisiejsi, cywilizowani mieszkańcy Afryki noszą ubra > nia > > - z powodów cywilizacyjnych (kulturowych), a nie klimatycznych. > > Mają też klimatyzację. Na ulicy ?? ...))) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 23:19 > Pytanie nie do mnie, ale się wtrącę :-) Dla mnie ekshibicjonizm jest rodzajem > "łagodnego" gwałtu - ktoś wbrew mojej woli i moim kosztem zaspokaja swoje > potrzeby seksualne. Względy kulturowe nie mają tu wiele do rzeczy. I dlatego > odniesienie do ekschibicjonizmu tu nie pasuje. Mają o tyle, że to właśnie względu kulturowe określają co uznamy za "nieodpowiednie" do pokazania. I to zmienia się z nie tylko z geografią, ale i z czasem. Nie tak w końcu dawno naga damska kostka wywoływała u panów podniecenie. Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 23:48 > Mają o tyle, że to właśnie względu kulturowe określają co uznamy za > "nieodpowiednie" do pokazania. I to zmienia się z nie tylko z geografią, ale i > z > czasem. Nie tak w końcu dawno naga damska kostka wywoływała u panów podniecenie > . Zgadzam się w zupełności. Chodziło mi o to, że względy kulturowe w niewielkim stopniu są powodem niechęci do ekshibicjonistów, wydaje mi się, ze raczej wykorzystywanie osoby wbrew jej woli do czyjegoś seksualnego zaspokojenia. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 23:52 Niewątpliwie głównym powodem niechęci do ekshibicjonizmu jest właśnie ów zamach na "wolność nieoglądania". Kultura po prostu definiuje co jest owego zamachu narzędziem. Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 03.10.06, 00:01 > Niewątpliwie głównym powodem niechęci do ekshibicjonizmu jest właśnie ów zamach > na "wolność nieoglądania". Kultura po prostu definiuje co jest owego zamachu > narzędziem. Najwyraźniej podchodzę do tego inaczej :-) Oglądanie nie robi na mnie wrażenia, natomiast denerwuje mnie wykorzystywanie mojej osoby wbrew mojej woli. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 03.10.06, 13:48 lilimeye napisała: > Oglądanie nie robi na mnie wrażenia, > natomiast denerwuje mnie wykorzystywanie mojej osoby wbrew mojej woli. Załóżmy, że jesteś atrakcyjną dziewczyną:). Załóżmy, że mężczyźni oglądają się za Tobą na ulicy, co sprawia im przyjemność seksualną. Czy takie "wykorzystywanie" Twojej osoby powinno być zabronione, podobnie jak ekshibicjonizm ? Czy chodzenie nago po ulicy powinno być dozwolone, jeśli nie wiąże się z satysfakcją seksualną? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lilimeye Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.06, 14:40 Załóżmy, że mężczyźni oglądają się > za Tobą na ulicy, co sprawia im przyjemność seksualną. > Czy takie "wykorzystywanie" Twojej osoby powinno być zabronione, podobnie jak > ekshibicjonizm ? Oglądanie się za kimś na ulicy to raczej przyjemność estetyczna, seksualna odrobinę może też, ale w granicach dopuszczalnych. Nie można tego nazwać wykorzystaniem kogoś do zaspokojenia seksualnego. (Byłoby tak, gdyby ktoś masturbował się na mój widok i to, podobnie jak ekshibicjonizm, uważałabym za wykorzystanie, co byłoby dla mnie nie do przyjęcia) > Czy chodzenie nago po ulicy powinno być dozwolone, jeśli nie wiąże się z > satysfakcją seksualną? Mnie osobiście to by nie przeszkadzało. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 03.10.06, 19:47 Gość portalu: lilimeye napisał(a): > > Oglądanie się za kimś na ulicy to raczej przyjemność estetyczna, seksualna > odrobinę może też, ale w granicach dopuszczalnych. Z czego wynika ta granica "dopuszczalności"? Czy ma jakieś racjonalne uzasadnienie, czy jest subiektywna i uznaniowa? > Czy chodzenie nago po ulicy powinno być dozwolone, jeśli nie wiąże się z > > satysfakcją seksualną? > > Mnie osobiście to by nie przeszkadzało. Rozumiem, ale czy powinno być dozwolone przez prawo? Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 03.10.06, 20:51 > > Oglądanie się za kimś na ulicy to raczej przyjemność estetyczna, seksualn > a > > odrobinę może też, ale w granicach dopuszczalnych. > > Z czego wynika ta granica "dopuszczalności"? Właśnie z tego, że nie jest to wykorzystanie osoby wbrew jej woli do zaspokojenia seksualnego. Poza tym nie można ludziom zabronić patrzeć :) > Rozumiem, ale czy powinno być dozwolone przez prawo? Wydaje mi się, że tak. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 03.10.06, 14:36 xtrin napisała: > Niewątpliwie głównym powodem niechęci do ekshibicjonizmu jest właśnie ów zamach > na "wolność nieoglądania". Kultura po prostu definiuje co jest owego zamachu > narzędziem. No ,popatrz... - znów w argumentacji odwołujesz sie do kultury... A więc kultura określa co wolno pokazywać publicznie, a co nie - a prawo to sankcjonuje. Czy uważasz, że słusznie ? Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 03.10.06, 15:38 > No ,popatrz... - znów w argumentacji odwołujesz sie do kultury... > A więc kultura określa co wolno pokazywać publicznie, a co nie - a prawo to > sankcjonuje. Czy uważasz, że słusznie ? Nie. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 03.10.06, 19:22 xtrin napisała: > > A więc kultura określa co wolno pokazywać publicznie, a co nie - a prawo > to > > sankcjonuje. Czy uważasz, że słusznie ? > > Nie. Co w tym jest niesłusznego ?... Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 22:46 "Legalizacja homo-związków spowoduje, że nie będzie logicznych argumentów przeciw legalizacji związków wieloosobowych." > Czy zgadzasz się z tym?... Nie. > Tu nie ma logicznego wynikania. Przyczyną zakazu jest 'obcość kulturowa' Haremy są nam obce kulturowo. Homoseksualizm bynajmniej. > Przyznałaś, że ekshibicjonizm powinien być zakazany ze względów kulturowych. > Podobnie jest z legalizacją w/w związków . Nie przypominam sobie, bym napisała, że ekshibicjonizm powinien być zakazany li tylko ze względu na tradycję kultury (bo o to się rozchodzi, pojęcie "względów kulturowych" jest dość niejasne). Pamiętam, że wspominałam o tym, że to akurat tabu kulturowe jest poparte racjonalnymi przesłankami. W przypadku homoseksualizmu takowych brak. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 03.10.06, 13:14 xtrin napisała: > "Legalizacja homo-związków spowoduje, że nie będzie logicznych > argumentów przeciw legalizacji związków wieloosobowych." > > > Czy zgadzasz się z tym?... > > Nie. Dlaczego? Zaznaczam, że argument "To jest słuszne, ale wymaga dużych zmian w prawie" - nie jest logiczny...)) > > > Tu nie ma logicznego wynikania. Przyczyną zakazu jest 'obcość kulturowa' > > Haremy są nam obce kulturowo. Homoseksualizm bynajmniej. Hm, chyba zaszło nieporozumienie... - i chyba z mojej winy...)). Pisząc "obce kulturowo" miałem na myśli 'nieakceptowane kulturowo'. Ponieważ sama stwierdziłaś ,że homo-związki nie są w Polsce akceptowane, więc zgadzasz sie,że nie ma dla nich kulturowej akceptacji, czy tak? Ja uważam, że prawo nie powinno sankcjonować tego, co społeczeństwo uważa za niemoralne lub nieobyczajne. Czy Ty uważasz inaczej? Dlatego pederaści mają prawo żyć w homo-związkach, ale nie powinny być one prawnie legalizowane. > Nie przypominam sobie bym napisała, że ekshibicjonizm powinien być zakazany li > tylko ze względu na tradycję kultury Twój argument był taki: "W NASZEJ KULTURZE nie odsłania się stref erogennych" > Pamiętam, że wspominałam o tym, że to akurat > tabu kulturowe jest poparte racjonalnymi przesłankami. Jakimi?... Wspomniałaś o klimacie, czy to jest ta "racjonalna przesłanka"?...)) > Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 03.10.06, 15:36 > Dlaczego? Zdanie "legalizacja związków homoseksualnych spowoduje, że nie będzie logicznych argumentów przeciw legalizacji związków wieloosobowych" będzie prawdziwe w dwóch przypadkach: 1) Nie ma logicznych argumentów przeciw legalizacji związków wieloosobowych, a homoseksualizm nie ma tutaj nic do rzeczy, ale wtedy zdanie choć poprawne semantycznie, to nie przedstawia sobą większego sensu. Z tym, że takowych nie ma też zresztą się nie zgadzam. 2) Jedynym logicznym argumentem przeciwko legalizacji związków wieloosobowych jest brak legalizacji związków homoseksualnych - to oczywista bzdura. To, co - jak sądzę - miałeś na myśli to to, że (wedle Twoich tez, żebyś mi później tego nie przypisywał) za zakazami związków homoseksualnych i wieloosobowych stoją te same logiczne argumenta. Abstrahując od tego, czy z taką tezą się zgadzam czy nie i na chwilę przyjmując ją za prawdziwą - legalizacja związków homoseksualnych przecież owych argumentów nie zniszczy, a jedynie będzie uznaniem ich za nieważne w przypadku homoseksualizmu. Tak więc nie spowoduje, że "nie będzie" takich argumentów. Tak więc z tym zdaniem nie zgadzam się. > Zaznaczam, że argument "To jest słuszne, ale wymaga dużych zmian w prawie" > - nie jest logiczny...)) Jest jak najbardziej logiczny, gdy podasz nie przekręcając na swoją modłę: "wymaga wiele pracy, ale może być, o ile będzie na to zapotrzebowanie". W przypadku każdej akcji zysk musi równoważyć nakłady - to chyba bardzo logiczne podejście. Parafrazując hasło rozpoczynające wątek: dużo roboty, żeby nikogo nie skrzywdzić, a pewnie i tak nikomu nie pomoże. > Pisząc "obce kulturowo" miałem na myśli 'nieakceptowane kulturowo'. > Ponieważ sama stwierdziłaś ,że homo-związki nie są w Polsce akceptowane, > więc zgadzasz sie,że nie ma dla nich kulturowej akceptacji, czy tak? Zdefiniuj "nieakceptowalne kulturowo". > Ja uważam, że prawo nie powinno sankcjonować tego, co społeczeństwo uważa za > niemoralne lub nieobyczajne. Czy Ty uważasz inaczej? Co oznacza "społeczeństwo"? Ja nie uważam tego za niemoralne czy nieobyczajne. Czy nie jestem częścią tego społeczeństwa? Tak więc pytanie powinno brzmieć: czy prawo powinno sankcjonować to, co część społeczeństwa uważa za niemoralne czy nieobyczajne? (wybacz odwrócenie, ale na pytania zawierające "nie" ciężej sformuować odpowiedź) I moja na to odpowiedź brzmi: może, jeżeli nikogo to nie krzywdzi, a wręcz powinno, jeżeli pewnej grupie na tym bardzo zależy. Kwestia homoseksualizmu zdecydowanie wpada do kategorii "powinno". > Dlatego pederaści mają prawo żyć w homo-związkach, ale > nie powinny być one prawnie legalizowane. To jest już hipokryzja. > Twój argument był taki: "W NASZEJ KULTURZE nie odsłania się stref erogennych" Wybacz, nie widzę sensu dyskutowania z Twoją wybiórczą interpretacją moich własnych argumentów. > Jakimi?... Wspomniałaś o klimacie, czy to jest ta "racjonalna przesłanka"?...)) Ależ klimat jest jak najbardziej racjonalną przesłanką! Ogrom wszelakich "względów kulturowych" czy tradycji ma swoje źródło w doświadczeniu i jest uproszczeniem pewnych zasad wynikających ze środowiska. Choćby kwestia obrzezania (mężczyzn, kobiet to inna historia), które to było dyktowane przesłankami higienicznymi (warto zauważyć, że tradycja obrzezania powstawała głównie w krajach o ciepłym klimacie). Ale jako że zasada "obrzezaj się, bo to higieniczniejsze" jest cięższa do przyjęcia, zaakceptowania i przekazania, to ubrano ją w prostsze "obrzezaj się, bo tak wypada/bóg nakazał", czyli higienę zastąpiono obyczajem i moralnością. Oczywiście istniały też inne względy (np. utrudnienie masturbacji), ale owych nie traktuję już jako logiczne i racjonalne. Niekoniecznie działo się to świadomie - po prostu jeżeli taki nakaz powstał i miał dobroczynne działanie, to wyznająca go grupa rozwijała się lepiej ze względu na spełnienie tych racjonalnych warunków. W takich wypadkach, oceniając kulturę i przykładając ją do naszych okoliczności możemy albo uznać owe przesłanki za wciąż aktualne i owo działanie za wciąż dobroczynne, albo uznać, iż obecnie to już nie jest potrzebne (np. obrzezanie traci na wartości ze względu na o wiele większy poziom higieny). Czasami też dochodzi do pewnego sprzężenia zwrotnego. Obnażanie sfer erogennych może wywoływać podniecenie (mechanizm biologiczny), stąd racjonalnym jest jego ograniczanie (podniecenie wszędzie, zawsze i na każdego nie jest dla populacji dobre). Z drugiej strony to co zakryte wywołuje większe zaciekawienie, więc nic dziwnego w tym, że zwiększa jeszcze kwestię "podniecenia". W pewnych kulturach zakrywa się mniej, choć męskie narządy czy damskie łono są zakrywane w zasadzie wszędzie, także ze względu na higienę i ich ochronę (kolejne powody racjonalne). Różnice dotyczą głównie damskich biustów, w niektórych kulturach są ona obnażane, ale nie znam przypadku, by obnażonemu biustowi towarzyszyło zakrywanie pleców czy nóg - po prostu klimat wymaga jak największej odkrytej powierzchni ciała, stąd i owe biusty gołe. Tam natomiast, gdzie zakrywa się więcej jest to głównie dyktowanie względami czysto "obyczjanymi" i ma podstawy religijnej (często towarzyszy temu podmiotowa rola kobiety). Nasza kultura określając pewne sfery jako sfery "niepubliczne" i definiuje to, czego ekshibicjonista nie powinien pokazywać. Gdyby za "nieobyczajne" uznano kolana, to zakazem prawnym powinien być objęty ekshibicjonizm kolan. Tak więc to nie tak, że ekshibicjonizm jest zakazany, bo jest nieobyczajny. Ekshibicjonizm jest zakazany, bo gwałci prawo innych osób, obyczaj określa jedynie szczegóły, owego gwałtu "narzędzie". Warto też tutaj zwrócić uwagę, że striptiz nie tylko nie jest zakazany, ale wręcz przez państwo sankcjonowany (poprzez pobieranie podatków od takiej działalności). A przecież to równie nieobyczajne, również polega na odsłanianiu sfer przez kulturę zakrytych. Ale nie jest zamachem na wolność innych, dlatego nie ma zakazu. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 03.10.06, 23:00 xtrin napisała: > To, co - jak sądzę - miałeś na myśli to to, że (wedle Twoich tez, żebyś mi > później tego nie przypisywał) za zakazami związków homoseksualnych i > wieloosobowych stoją te same logiczne argumenta. Abstrahując od tego, czy z tak > ą > tezą się zgadzam czy nie i na chwilę przyjmując ją za prawdziwą - legalizacja > związków homoseksualnych przecież owych argumentów nie zniszczy, a jedynie > będzie uznaniem ich za nieważne w przypadku homoseksualizmu. Tak więc nie > spowoduje, że "nie będzie" takich argumentów. > Tak więc z tym zdaniem nie zgadzam się. Ja twierdzę, że w jednym i drugim przypadku argument przeciw legalizacji jest tylko jeden: sprzeczność tych związków z naszą kulturą ( z tradycyjną moralnością i obyczajowością). Jeśli ten argument pominiemy dla związków 'homo', to będzie nielogiczne utrzymywanie go później dla zw.wieloosobowych . Dlatego logiczną konsekwencją bedzie legalizacja tych drugich. > > Zaznaczam, że argument "To jest słuszne, ale wymaga dużych zmian w prawie > " > > - nie jest logiczny...)) > > Jest jak najbardziej logiczny, gdy podasz nie przekręcając na swoją modłę: > "wymaga wiele pracy, ale może być, o ile będzie na to zapotrzebowanie". W > przypadku każdej akcji zysk musi równoważyć nakłady - to chyba bardzo logiczne > podejście. Nawet morderczo logiczne...)) W ten sposób można uzasadnić każdą dyskryminację, bo owych "zysków" i "nakładów" nie da się obiektywnie porównać (należą do różnych kategorii), a więc jest to kwestia uznaniowa... > > > Pisząc "obce kulturowo" miałem na myśli 'nieakceptowane kulturowo'. > > Ponieważ sama stwierdziłaś ,że homo-związki nie są w Polsce akceptowane, > > więc zgadzasz sie,że nie ma dla nich kulturowej akceptacji, czy tak? > > Zdefiniuj "nieakceptowalne kulturowo". W tym wypadku: niezgodne z moralnością i normami obyczajowymi właściwymi dla naszej kultury. > > > Ja uważam, że prawo nie powinno sankcjonować tego, co społeczeństwo uważa > za > > niemoralne lub nieobyczajne. Czy Ty uważasz inaczej? > > Co oznacza "społeczeństwo"? >Ja nie uważam tego za niemoralne czy nieobyczajne. Społeczeństwo jako całość. Np. jeśli społeczeństwo wybiera Prezydenta X, to nie znaczy, że wszyscy głosowali na X. > > czy prawo powinno sankcjonować to, co część > społeczeństwa uważa za niemoralne czy nieobyczajne? > I moja na to odpowiedź brzmi: może, jeżeli nikogo to nie krzywdzi, a wręcz > powinno, jeżeli pewnej grupie na tym bardzo zależy. Kwestia homoseksualizmu > zdecydowanie wpada do kategorii "powinno". Rozumiem. Przypomnę tylko (już o tym dyskutowaliśmy), że konsekwencją tego poglądu jest legalizacja narkotyków, nekrofilii (co akurat Ty akceptujesz...), a także zw.wieloosobowych (czemu akurat jesteś przeciwna...) > > > Dlatego pederaści mają prawo żyć w homo-związkach, ale > > nie powinny być one prawnie legalizowane. > > To jest już hipokryzja. Nie - to różnica między tolerowaniem (brak karania), a akceptacją (legalizacja) > > > Twój argument był taki: "W NASZEJ KULTURZE nie odsłania się stref erogenn > ych" > > Wybacz, nie widzę sensu dyskutowania z Twoją wybiórczą interpretacją moich > własnych argumentów. Ależ ja tu nie interpretuję, tylko przytaczam co napisałaś... A jaka jest Twoja "interpretacja"?... > > > Jakimi?... Wspomniałaś o klimacie, czy to jest ta "racjonalna przesłanka" > ?...)) > > Ależ klimat jest jak najbardziej racjonalną przesłanką! Klimat nie wyjaśnia dlaczego nie chodzimy nago w upalne dni... > NASZA KULTURA określając pewne sfery jako sfery "niepubliczne" i definiuje to, > czego ekshibicjonista nie powinien pokazywać. Właśnie tak. >Ekshibicjonizm jest zakazany, bo gwałci prawo innych osób, obyczaj określa jedynie szczegóły, > owego gwałtu "narzędzie". Ale to obyczaj (kultura) określa to "prawo" (co nim jest , a co nie) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 04.10.06, 00:56 > Jeśli ten argument pominiemy dla związków 'homo', to będzie nielogiczne > utrzymywanie go później dla zw.wieloosobowych . Napisałeś, że "nie będzie" argumentów i to nie jest prawdą, sam chyba przyznasz. > Nawet morderczo logiczne...)) W ten sposób można uzasadnić każdą dyskryminację, > bo owych "zysków" i "nakładów" nie da się obiektywnie porównać (należą do > różnych kategorii), a więc jest to kwestia uznaniowa... Jeżeli nie ma żadnych chętnych do takiego czegoś to można w pełni obiektywnie stwierdzić, że zysk jest żaden. Proste. > Rozumiem. Przypomnę tylko (już o tym dyskutowaliśmy), że konsekwencją tego > poglądu jest legalizacja narkotyków, nekrofilii (co akurat Ty akceptujesz...), > a także zw.wieloosobowych (czemu akurat jesteś przeciwna...) Proszę nie manipuluj. Nigdy nie pisałam, że poparłabym pełną legalizację nekrofilii. Nie jestem też przeciwna legalizacji związków wieloosobowych, po prostu uważam ją za zbędną, a temat za zastępczy i wykorzystywany wyłącznie do gierek. > Ależ ja tu nie interpretuję, tylko przytaczam co napisałaś... > A jaka jest Twoja "interpretacja"?... Chyba wystarczająco obszernie wyjaśniłam to w niższej częsci tamtego postu. > Ale to obyczaj (kultura) określa to "prawo" (co nim jest , a co nie) Dlaczego więc legalny, a nawet przez państwo akceptowany jest striptiz? Reszta jutro. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 04.10.06, 23:19 xtrin napisała: > Napisałeś, że "nie będzie" argumentów i to nie jest prawdą, sam chyba przyznasz Nie będzie logicznych argumentów Nie będzie argumentów, jeśli odrzucimy jedyny jaki jest... Jeśli odrzucimy go tylko dla homo-związków, to bedzie to nielogiczność i dyskryminacja multi-związków. > Jeżeli nie ma żadnych chętnych do takiego czegoś to można w pełni obiektywnie > stwierdzić, że zysk jest żaden. Proste. Proste, ale oparte na fałszywej przesłance, że nie ma żadnych chętnych...)) > > Proszę nie manipuluj. Nigdy nie pisałam, że poparłabym pełną legalizację > nekrofilii. Jeśli ją akceptujesz, to dlaczego jesteś przeciw legalizacji?... >Nie jestem też przeciwna legalizacji związków wieloosobowych, A jednak tak napisałaś ,twierdząc, że w NASZEJ KULTURZE (znowu kultura...) to niemożliwe, a te związki oznaczałyby nierówność ich członków. > > Ale to obyczaj (kultura) określa to "prawo" (co nim jest , a co nie) > > Dlaczego więc legalny, a nawet przez państwo akceptowany jest striptiz? > Raczej tolerowany niż "akceptowany"...)) Dlaczego? Bo "chcącemu nie dzieje się krzywda", a widzowie chcą to oglądać. Jeśli powiesz: "Ja nie chcę oglądać czyichś genitalii", to ja powiem:"A ja nie chcę oglądać czyjejś twarzy". I kto ma rację? - to rozstrzyga właśnie obyczaj, a prawo to sankcjonuje. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 04.10.06, 23:30 > Proste, ale oparte na fałszywej przesłance, że nie ma żadnych chętnych...)) A są? > Jeśli ją akceptujesz, to dlaczego jesteś przeciw legalizacji?... Na jakiej podstawie sądzisz, że akceptuję nekrofilę? > A jednak tak napisałaś ,twierdząc, że w NASZEJ KULTURZE (znowu kultura...) to > niemożliwe, a te związki oznaczałyby nierówność ich członków. Nie, napisałam, że w naszej kulturze nie ma wzorców takich związków i nie potrafię wyobrazić sobie takiego ich zorganizowania, aby zapewniały równość. > Raczej tolerowany niż "akceptowany"...)) Pobieranie podatków z takiej działalności jest akceptacją. To samo tyczy się pornografii. > Dlaczego? Bo "chcącemu nie dzieje się krzywda", a widzowie chcą to oglądać. No i właśnie o to chodzi. Powodem zakazu nie jest to, że kultura tak nakazuje (bo wtedy i striptiz byłby zakazany), ale to, że dzieje się krzywda. > Jeśli powiesz: "Ja nie chcę oglądać czyichś genitalii", > to ja powiem:"A ja nie chcę oglądać czyjejś twarzy". > I kto ma rację? - to rozstrzyga właśnie obyczaj, a prawo to sankcjonuje. Jak wyżej - powodem zakazu jest krzywda, obyczaj określa jedynie co można za krzywdę ową uznać. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 05.10.06, 14:30 xtrin napisała: > > Proste, ale oparte na fałszywej przesłance, że nie ma żadnych chętnych... > )) > > A są? Myślę,że to oczywiste. Dlaczego zakładasz, że nie ?... Kiedyś 'homo' też nie zgłaszali publicznie takich chęci do legalizacji... > > > Jeśli ją akceptujesz, to dlaczego jesteś przeciw legalizacji?... > > Na jakiej podstawie sądzisz, że akceptuję nekrofilę? Na podstawie twoich wypowiedzi w wątku "Skąd się biorą pederaści?" > > Nie, napisałam, że w naszej kulturze nie ma wzorców takich związków i nie > potrafię wyobrazić sobie takiego ich zorganizowania, aby zapewniały równość. To nie trudne: wyobraź sobie związek kilku biseksualistów, gdzie każdy kopuluje z każdym. Jeśli zechcą zalegalizować swój związek - czy powinni mieć takie prawo? Jeśli chodzi o związki typu: 1M + 5K, to brak "równości" nie jest argumentem przeciw legalizacji, skoro wszyscy członkowie związku zgadzają sie na taką niesymetrię. > > Pobieranie podatków z takiej działalności jest akceptacją. To samo tyczy się > pornografii. Pobieranie podatków nie wynika z akceptacji, ale z ogólnej zasady opodatkowania dochodów. > > > Jeśli powiesz: "Ja nie chcę oglądać czyichś genitalii", > > to ja powiem:"A ja nie chcę oglądać czyjejś twarzy". > > I kto ma rację? - to rozstrzyga właśnie obyczaj, a prawo to sankcjonuje. > > Jak wyżej - powodem zakazu jest krzywda, obyczaj określa jedynie co można za > krzywdę ową uznać. Czyli de facto to obyczaj (kultura) decyduje co wolno pokazywać publicznie, a co jest ścigane prawem. Kultura/obyczaj prymitywnych plemion w ogóle nie uznaje tego rodzaju "krzywdy". A obyczaj niektórych krajów muzułmańskich zabrania odsłaniania twarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 05.10.06, 20:45 > Myślę,że to oczywiste. Dlaczego zakładasz, że nie ?... Jesteś w stanie podać jakąś organizację to postulującą? > Kiedyś 'homo' też nie zgłaszali publicznie takich chęci do legalizacji... I wtedy się o takowej legalizacji nie mówiło. Proste, prawda? > Na podstawie twoich wypowiedzi w wątku "Skąd się biorą pederaści?" Nigdzie tego nie napisałam. Napisałam jedynie, że jak dla mnie można pozwolić na nekrofilę za "obopólną" zgodą. Ale ponownie koszty są zbyt wysokie do zysków. > Pobieranie podatków nie wynika z akceptacji, ale z ogólnej > zasady opodatkowania dochodów. A prostytucja nie jest zakazana, a jednak podatków się z tego tytułu (oficjalnie) nie zbiera. No to jak to jest? :) > Czyli de facto to obyczaj (kultura) decyduje co wolno pokazywać publicznie, > a co jest ścigane prawem. Nie, kultura decyduje co wolno pokazać publicznie, prawem natomiast ścigane jest to, co czyni krzywdę. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 06.10.06, 13:56 xtrin napisała: > Jesteś w stanie podać jakąś organizację to postulującą? A czy to musi być organizacja?... Kiedyś 'homo' też nie postulowali legalizacji, chociaż taka potrzeba istniała. > I wtedy się o takowej legalizacji nie mówiło. Proste, prawda? Jeśli pojawi się postulat legalizacji nekrofilii lub multi-związków, to będziesz za legalizacją ? > > Nigdzie tego nie napisałam. Napisałam jedynie, że jak dla mnie można pozwolić >na > nekrofilę za "obopólną" zgodą. Napisałaś, że nie widzisz problemu, aby legalnie istniały kluby nekrofilów, legalnie skupujące zwłoki dla swoich "klubowiczów"... >Ale ponownie koszty są zbyt wysokie do zysków. Juz pisałem, że to twierdzenie pozaracjonalne, czysto uznaniowe. To samo można powiedzieć o legalizacji homo-związków. > > > Pobieranie podatków nie wynika z akceptacji, ale z ogólnej > > zasady opodatkowania dochodów. > > A prostytucja nie jest zakazana, a jednak podatków się z tego tytułu > (oficjalnie) nie zbiera. No to jak to jest? :) Podatek dochodowy jest nielogiczny, krzywdzący i szkodliwy, ale dopóki istnieje -prostytucja powinna być opodatkowana na zasadzie 'umowy prywatnej', analogicznie jak np. umowa najmu lokalu. > > > Czyli de facto to obyczaj (kultura) decyduje co wolno pokazywać publiczni > e, > > a co jest ścigane prawem. > > Nie, kultura decyduje co wolno pokazać publicznie, prawem natomiast ścigane jest > to, co czyni krzywdę. W poprzednim wpisie napisałaś, że to obyczaj określa co jest krzywdą. A więc , logicznie rzecz biorąc, przyznałaś mi rację, że to obyczaj decyduje co jest ścigane prawem. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 06.10.06, 17:59 > W poprzednim wpisie napisałaś, że to obyczaj określa co jest krzywdą. > A więc , logicznie rzecz biorąc, przyznałaś mi rację, że to obyczaj > decyduje co jest ścigane prawem. Nie. Wybacz, znudziło mnie powtarzanie w kółko tego samego. Nie chcesz bądź nie możesz zrozumieć, czy też raczej czerpiesz perwersyjną przyjemność z przekręcania argumentów - Twoja sprawa. Mnie w to proszę nie mieszaj. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 06.10.06, 22:21 xtrin napisała: > Nie. Wybacz, znudziło mnie powtarzanie w kółko tego samego. Rzeczywiście: mam wrażenie, że kręcisz sie w kółko - niestety z daleka od logiki...)) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 06.10.06, 23:15 > Rzeczywiście: mam wrażenie, że kręcisz sie w kółko - niestety z daleka od > logiki...)) To Ty ideologicznie zaślepiony nie dostrzerzesz logiki choćby Cię w łeb młotem walnęła. Masz zamiar tak się dalej bawić? Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 07.10.06, 20:03 xtrin napisała: > Masz zamiar tak się dalej bawić? Echhh... - w takim razie jeszcze raz dokonam egzegezy twoich wpisów: Napisałaś, że gdyby w naszej kulturze nieobyczajne było pokazywanie kolan, to prawo powinno zakazać pokazywania kolan, tak?... A więc bezpośrednio łączysz prawny zakaz z obyczajem. Napisałaś, że obyczaj określa co można uznać za krzywdę, tak?... Napisałaś, że prawo ściga to ,co czyni krzywdę. tak?... A co jest krzywdą ? - to określa obyczaj . A więc obyczaj określa jakie działanie czyni krzywdę ( np. czy pokazywanie kolan czyni krzywdę czy nie), a więc określa co prawo powinno ścigać. Gdzie w tym rozumowaniu widzisz błąd?... Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 07.10.06, 20:59 > Napisałaś, że gdyby w naszej kulturze nieobyczajne było pokazywanie kolan, > to prawo powinno zakazać pokazywania kolan, tak?... > A więc bezpośrednio łączysz prawny zakaz z obyczajem. Kultura wpływa na wszystko w takim czy innym stopniu. Tutaj obyczaj pośrednio wpływa także na prawa, ale tylko pośrednio. Można powiedzieć, że jest warunkiem koniecznym (w zasadzie wszystko co zakazane jest w jakimś stopniu nieobyczajne), ale nie jest warunkiem wystarczającym (muszą zaistnieć także inne powody). > Napisałaś, że obyczaj określa co można uznać za krzywdę, tak?... > Napisałaś, że prawo ściga to ,co czyni krzywdę. tak?... > A co jest krzywdą ? - to określa obyczaj . > A więc obyczaj określa jakie działanie czyni krzywdę ( np. czy pokazywanie > kolan czyni krzywdę czy nie), a więc określa co prawo powinno ścigać. > Gdzie w tym rozumowaniu widzisz błąd?... Krzywda musi zaistnieć i jest w pewien sposób kwestią obiektywną. W podanym przypadku obyczaj określa jakie sfery uznajemy za "nieobyczajne", ale kwestia krzywdy jest już od tego oderwana. Bo możemy je pokazywać we własnym domu czy klubie go-go, ale nie możemy na ulicy. Ponownie - potrzebny jest dodatkowy warunek (w tym przypadku zmuszenia do oglądania) który nie jest dyktowany przez obyczaj. I - wracając do głównego wątku - nawet jeżeli uznamy homoseksualizm za "nieobyczajny" to nie jest to powodem wystarczającym do tego, by ustalać przeciwko niemu prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 04.10.06, 01:05 > > może, jeżeli nikogo to nie krzywdzi, a wręcz powinno, jeżeli > > pewnej grupie na tym bardzo zależy. > Rozumiem. Przypomnę tylko (już o tym dyskutowaliśmy), że konsekwencją tego > poglądu jest legalizacja narkotyków, nekrofilii (co akurat Ty akceptujesz...), > a także zw.wieloosobowych (czemu akurat jesteś przeciwna...) Tyle że o ile homoseksualizm kwalifikuje się do grupy "powinno" to nekrofilia (wyłącznie za zgodą zmarłego) czy związki wieloosobowe podpadają pod kategorię "może". Tak więc konsekwencją nie jest ich legalizacje, a _możliwość_ ich legalizacji w pewnych okolicznościach. Mam nadzieję, że dostrzegasz różnicę. > Właśnie tak. No miło mi, że się ze mną zgadzasz, że to nie obyczaj dyktuje prawa :). Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 04.10.06, 23:26 xtrin napisała: > Tyle że o ile homoseksualizm kwalifikuje się do grupy "powinno" to nekrofilia > (wyłącznie za zgodą zmarłego) czy związki wieloosobowe podpadają pod kategorię > "może". Tak więc konsekwencją nie jest ich legalizacje, a _możliwość_ ich > legalizacji w pewnych okolicznościach. Zakładasz, że nie ma nekrofilów?... Jest ich niewielu, ale przecież sama napisałaś, że należy bronić praw mniejszości niezależnie od jej liczebności... Na jakiej podstawie zakładasz, że nie ma zapotrzebowania na multi-związki? (np. bi-seksualiści, którzy chcą żyć z kobietą i z mężczyzną) > > Właśnie tak. > > No miło mi, że się ze mną zgadzasz, że to nie obyczaj dyktuje prawa :). NA SZCZĘŚCIE obyczaj często dyktuje prawa. Coś sie nie zrozumieliśmy...)) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 04.10.06, 23:38 > Zakładasz, że nie ma nekrofilów?... > Jest ich niewielu, ale przecież sama napisałaś, że należy bronić praw > mniejszości niezależnie od jej liczebności... Ile znasz w Polsce organizacji nekrofilii czy poligamistów domagających się legalizacji tych spraw? > Na jakiej podstawie zakładasz, że nie ma zapotrzebowania na multi-związki? > (np. bi-seksualiści, którzy chcą żyć z kobietą i z mężczyzną) Bigamista chcący żyć z kobietą i mężczyzną to jeszcze nie jest "związek wieloosobowy". Ta kobieta i mężczyzna także muszą tego chcieć. I jak wyżej - jeżeli pojawią się organizacje czy inne zorganizowane działania osób żywnie zainteresowanych tym tematam i jeżeli przygotują oni projekt ustawy zaspokajającej warunki o jakich pisałam wyżej - wtedy dyskusja będzie miała sens. Póki co jest p... od rzeczy. > NA SZCZĘŚCIE obyczaj często dyktuje prawa. > Coś sie nie zrozumieliśmy...)) Nie obyczaj nie dyktuje praw, czego dowodem jest legalność striptizu, pornografii i wielu innych rzeczy. Prawo wkracza tam, gdzie jest krzywda - w ekshibicjoniźmie, pornografii dziecięcej itd. Obyczaj jedynie w pewnych miejscach określa granice tej krzywdy, np. tego, jakie ujęcia dziecka uznamy za pornograficzne, czy kiedy zaczyna się ekshibicjonizm. Ale od tego jeszcze daleka droga, by uznać, że jeżeli coś jest nieobyczajne to powinno być zakazane. Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 05.10.06, 13:13 > Zakładasz, że nie ma nekrofilów?... > > Jest ich niewielu, ale przecież sama napisałaś, że należy bronić praw > > mniejszości niezależnie od jej liczebności... Wybaczcie, że się znowu wtrącę, ale nekrofilia niesie ze sobą zagrożenie zdrowotne związane z obcowaniem z rozkładającym się ciałem. To przemawia przeciw jej legalizowaniu, nie tylko względy obyczajowe. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 05.10.06, 14:34 lilimeye napisała: > > nekrofilia niesie ze sobą zagrożenie > zdrowotne związane z obcowaniem z rozkładającym się ciałem. To przemawia przeci > w > jej legalizowaniu, nie tylko względy obyczajowe. Jeśli ktoś świadomie podejmuje takie ryzyko, to dlaczego mu zabraniać?... Nazwijmy to "sportem ekstremalnym"...)) Nikt nie zakazuje alpinizmu , skoków na linie itp. Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 05.10.06, 14:51 > Nikt nie zakazuje alpinizmu , skoków na linie itp A jednak np. kąpiel w miejscach lub warunkach niebezpiecznych jest zakazana. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 05.10.06, 20:39 Wszystko prawda. Ale mg2005 zaraz zapyta, czy w takim razie nie należałoby zalegalizować nekrofilii z ciałami nierozkładającymi się i przy zachowaniu środków higieny. Przecież taka dyskusja nie ma na celu rozważania kwestii nekrofilii, a jest po prostu sposobem na tworzenie negatywnych konotacji. Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 05.10.06, 21:03 Ale mg2005 zaraz zapyta, czy w takim razie nie należałoby > zalegalizować nekrofilii z ciałami nierozkładającymi się i przy zachowaniu > środków higieny. Pewnie wystąpiłyby trudności techniczne z utrzymaniem tego ciała w stanie braku rozkładu. Trzebaby je zamrozić, a wtedy ciężko byłoby ten seks uprawiać :)) Oczywiście, żartuję. > Przecież taka dyskusja nie ma na celu rozważania kwestii nekrofilii, a jest po > prostu sposobem na tworzenie negatywnych konotacji. Zdaję sobie z tego sprawę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lilimeye Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.06, 23:20 > > Przecież taka dyskusja nie ma na celu rozważania kwestii nekrofilii, a je > st po > > prostu sposobem na tworzenie negatywnych konotacji. > > Zdaję sobie z tego sprawę. O, kurczę, przeczytałam ostatnie wpisy jeszcze raz i zdałam sobie sprawę co naprawdę miałaś na myśli i w jakim kontekście wypadła moja poprzednia wypowiedź - wobec czego wycofuję ją. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 06.10.06, 14:02 xtrin napisała: > Przecież taka dyskusja nie ma na celu rozważania kwestii nekrofilii, a jest po > prostu sposobem na tworzenie negatywnych konotacji. Chodzi o logiczną konsekwencję. Jeśli domagasz się legalizacji homo-związków, to jak logicznie uzasadnisz odmowę legalizacji multi-związków i nekrofilii, jeśli pojawi się taki postulat? Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 06.10.06, 18:00 > Jeśli domagasz się legalizacji homo-związków, to jak logicznie uzasadnisz > odmowę legalizacji multi-związków i nekrofilii, jeśli pojawi się taki postulat? Jeżeli się pojawi to wtedy pogadamy. Pozatem jakbyś nie zauważył to wymieniono tu już wiele różnic pomiędzy tymi zjawiskami. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 06.10.06, 22:34 xtrin napisała: > > Jeśli domagasz się legalizacji homo-związków, to jak logicznie uzasadnisz > > odmowę legalizacji multi-związków i nekrofilii, jeśli pojawi się taki pos > tulat? > > Jeżeli się pojawi to wtedy pogadamy. OK - ja zgłaszam taki postulat, bo chciałbym zalegalizować swoją skłonność:) A więc?... > Pozatem jakbyś nie zauważył to wymieniono tu już wiele różnic pomiędzy tymi > zjawiskami. Istnienie tych różnic to oczywistość, ale która z nich uzasadnia brak legalizacji ? Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 06.10.06, 23:13 > Istnienie tych różnic to oczywistość, ale która z nich uzasadnia brak > legalizacji ? Krzywda. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 07.10.06, 20:06 xtrin napisała: > Krzywda. Kogo krzywdzi i w jaki sposób: a. multi-związek b. nekrofilia (za zgodą 'partnera')? Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 07.10.06, 21:02 Ile razy można rozważać to samo? Pisałam przecież wyraźnie - multizwiązek może być krzywdą, jeżeli nie zapewnimy w tym odpowiednich zasad. Takich zasad nie ma i póki ich się nie określi nie można odrzucić kwestii krzywdy. Nekrofilia natomiast nie oznacza "zabawy ze zwłokami za zgodą partnera", ale "zabawę ze zwłokami". Więc jako taka jest krzywdą. A że w niektórych przypadkach może owa krzywda nie mieć miejsca... podobnie jak w przypadku morderstwa na wyraźnie życzenie ofiary. A mimo to morderstwo jest w całości zabronione. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 05.10.06, 15:08 xtrin napisała: > > Ile znasz w Polsce organizacji nekrofilii czy poligamistów domagających się > legalizacji tych spraw? A jeśli powstaną, to uznasz ich prawo do legalizacji? Czy osoby prywatne nie mogą domagac sie tego prawa?... > > Bigamista chcący żyć z kobietą i mężczyzną to jeszcze nie jest "związek > wieloosobowy". Nie mówię o bigamiście, ale biseksualiście. >Ta kobieta i mężczyzna także muszą tego chcieć. Oczywiście. Też mogą być "bi"... > I jak wyżej - jeżeli pojawią się organizacje czy inne zorganizowane działania > osób żywnie zainteresowanych tym tematam i jeżeli przygotują oni projekt ustawy > zaspokajającej warunki o jakich pisałam wyżej - wtedy dyskusja będzie miała > sens. Póki co jest p... od rzeczy. Nie, bo legalizacja homo-związków będzie miała swoje konsekwencje dla legalizacji innych dewiacji społecznych. > > Nie obyczaj nie dyktuje praw, czego dowodem jest legalność striptizu, > pornografii i wielu innych rzeczy. Prawo wkracza tam, gdzie jest krzywda To już wyjaśniałem w innym miejscu. >Od tego jeszcze dalek > a > droga, by uznać, że jeżeli coś jest nieobyczajne to powinno być zakazane. A kto chce zakazać striptisu i homo-związków ?... Odpowiedz Link Zgłoś
spojler21 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 01.10.06, 17:09 mg2005 napisał: > OK, a kto im broni żyć w takim związku?... Bardziej od fakru posiadania papierka formalizującego związek, zależy im na odpowiednim ustawodastwie. Chyba na forum gazety.pl czytałem o dwóch lesbijkach, które były ze sobą całe życie. Ale ze względu na płeć, nie mogły wziąć ślubu cywilnego. Majątek więc nie był ich wspólną własnością. Gdy zmarła ta, która formalnie była właścicielką domu (choć obie na niego zapracowały) jej rodzina na drodze sądowej uzyskała ich wspólny dom dla siebie. Druga kobieta, która całe życie na niego pracowała, nie dostała nic w zamian, bo nie było formalnego związku. Sądzę, że właśnie o unormowanie takich spraw chodzi przede wszystkim w legalizacji związków partnerskich. Odpowiedz Link Zgłoś
homo-seksualista Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 01.10.06, 17:28 > Bardziej od fakru posiadania papierka formalizującego związek, zależy im na > odpowiednim ustawodastwie. > Chyba na forum gazety.pl czytałem o dwóch lesbijkach, które były ze sobą całe ż > ycie. > Ale ze względu na płeć, nie mogły wziąć ślubu cywilnego. > Majątek więc nie był ich wspólną własnością. > Gdy zmarła ta, która formalnie była właścicielką domu (choć obie na niego > zapracowały) jej rodzina na drodze sądowej uzyskała ich wspólny dom dla siebie. > Druga kobieta, która całe życie na niego pracowała, nie dostała nic w zamian, b > o > nie było formalnego związku. > Sądzę, że właśnie o unormowanie takich spraw chodzi przede wszystkim w > legalizacji związków partnerskich. > Otóż to!!! Odpowiedz Link Zgłoś
llukiz Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 01.10.06, 18:34 Jeśli nie ma teraz możliwości prawnej zawiązania wpólnoty majątkowej między kilkoma ludźmi to należy ten stan prawny być może zmienić Odpowiedz Link Zgłoś
makrama1 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 01.10.06, 19:46 llukiz napisał: > Jeśli nie ma teraz możliwości prawnej zawiązania wpólnoty majątkowej między > kilkoma ludźmi to należy ten stan prawny być może zmienić Para hetero zawierając związek małżeński otrzymuje na mocy prawa pewien pakiet praw i obowiązków (prawo do dziedziczenia na mocy ustawy, prawo/obowiązek alimentacyjny, status "osoby najbliższej" istotny np. w przypadku choroby partnera). Chodzi o to żeby analogiczny pakiet był dostępny dla par homo, bez konieczności podpisywania odrębnych umów na każdą okoliczność. Analogiczny, nie znaczy zaraz, że identyczny. Osobiście byłabym jednak za wyłączeniem możliwości adopcji, ale reszta, czemu nie. Po co komuś utrudniać życie? Odpowiedz Link Zgłoś
llukiz Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 01.10.06, 22:46 > Chodzi o to żeby analogiczny pakiet był dostępny dla par homo uważam że taki pakiet powinien być dostępny dla każdego kto sie na niego zgodzi i nie ważne czy to para homo czy siedmiu kumpli ze studiów > podpisywania odrębnych umów na każdą okoliczność. Powinno to być w pakiecie gotowe do podpisania dla dowolnej grupy. W końcu musi być równość wobec prawa > wyłączeniem możliwości adopcji Ja też uważam że adopcja tylko dla par mężczyzna kobieta Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 01.10.06, 19:39 spojler21 napisał: > Bardziej od fakru posiadania papierka formalizującego związek, zależy im na > odpowiednim ustawodastwie. > Chyba na forum gazety.pl czytałem o dwóch lesbijkach, które były ze sobą całe > życie. (...) To te dwie lesby były jakieś 'ciemne'... Testament , wspólnota majątkowa, wszelkie pełnomocnictwa - to można załatwić jedną wizytą u notariusza... To fałszywy argument i 'zasłona dymna' stosowana przez homo-aktywistów... Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 20:00 > To te dwie lesby były jakieś 'ciemne'... > Testament , wspólnota majątkowa, wszelkie pełnomocnictwa A o zachowku słyszał? Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 21:17 xtrin napisała: > A o zachowku słyszał? Zachowek to ograniczenie prawa do dysponowania swoją własnością. Zamiast legalizować homo-związki, należy zlikwidować zachowek. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 03.10.06, 15:42 > Zachowek to ograniczenie prawa do dysponowania swoją własnością. > Zamiast legalizować homo-związki, należy zlikwidować zachowek. Nie dyskutujemy tutaj o sensowności zachowku. W obecnej sytuacji zachowek istnieje, stąd twierdzenie, że "lesbom nie trzeba ślubu, starczy testament" jest manipulacją. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 03.10.06, 19:18 xtrin napisała: > Nie dyskutujemy tutaj o sensowności zachowku. Skoro wywołujesz 'zachowek' jako argument w dyskusji, to trzeba rozważyć jego sensowność. >W obecnej sytuacji zachowek > istnieje, Ale przecież dyskutujemy nie o tym co jest, ale o tym co zmienić w prawie. Zwłaszcza, że zachowek dyskryminuje także 'heteryków'. > stąd twierdzenie, że "lesbom nie trzeba ślubu, starczy testament" jest > manipulacją. Dlatego mówię likwidacji zachowku Większą manipulację robi homo-lobby, twierdząc, że bez rejestracji związku 'homiki' nie mogą po sobie dziedziczyć, ustanowić wspólnoty majątkowej, odwiedzać się w szpitalu , odbierać korespondencji itp. bzdury... Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 03.10.06, 21:47 Jeszcze raz: rozważamy obecną sytuację i w obecniej sytuacji zachowek istnieje. Więc stwierdzenie "geje nie potrzebują formalizacji związku, od tego jest testament" jest fałszywe, bo ze względu na zachowek nie są w stanie osiągnąć dokładnie tego samego testamentem co małżeństwem. Poprawnym określeniem w tym momencie byłoby stwierdzenie "rozwiązaniem problemu dziedziczenia jest formalizacja związku lub zlikwidowanie zachowku". Pozatem zachowek sam w sobie bynajmniej nie jest kwestią jednoznaczną. Rozumiem, że można go uznawać za pewne ograniczenie praw, ale z drugiej strony ma on pewne podstawy istnienia i osobiście nie jestem tak do końca przekonana, czy powinien być zlikwidowany. > Większą manipulację robi homo-lobby, twierdząc, że bez rejestracji związku > 'homiki' nie mogą po sobie dziedziczyć, ustanowić wspólnoty majątkowej, > odwiedzać się w szpitalu , odbierać korespondencji itp. bzdury... No to, że z dziedziczeniem nie jest wcale to taka bzdura to już rozważyliśmy. To nie jedyna tutaj taka niejednoznaczna kwestia. Np. takie coś jak odmowa zeznań obciążających współmałżonka. PS. Mam prośbę, czy w dyskusjach ze mną byłbyś łaskaw powstrzymać się od określeń takich jak "homiki" czy "pederaści"? Drażnią mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryna65 paranoia! 04.10.06, 16:16 xtrin napisała: > Jeszcze raz: rozważamy obecną sytuację i w obecniej sytuacji zachowek istnieje. > Więc stwierdzenie "geje nie potrzebują formalizacji związku, od tego jest > testament" jest fałszywe, bo ze względu na zachowek nie są w stanie osiągnąć BOże , ty czytasz to forum i nie grzmisz!!!! Czy dla tak wyjątkowych sytuacji jak hipotetyczne przyszłe problemy spadkowe jakichś tam hipotetycznych dewiantów mamy ryzykować dezintegrację całego społeczeństwa?? Upadek kultury i obyczajów??? Degradację rodziny??? Gdzie tu zachowanie jakichkolwiek proporcji??? już nie wspominam o tym, że instytucja prawna zachowku powstała chyba PO COŚ! Żeby chronić czyjeś słuszne interesy, zgodnie z poczuciem społecznej sprawiedliwości!!!!!!!!! Dlaczego nie miałaby dotyczyć akurat osób z jakimiś tam dziwnymi popędami??? To jest jawna dyskryminacja ludzi zdrowych. Na Boga, jak uzasadnić wprowadzenie wyjątków w prawie cywilnym, które miałyby zastosowanie w zalezności od preferencji sekusalnych delikwenta???/ Co ma jedno z drugim wspólnego????? Każdy prawnik wyśmieje taką paranoję!!! > PS. Mam prośbę, czy w dyskusjach ze mną byłbyś łaskaw powstrzymać się od > określeń takich jak "homiki" czy "pederaści"? Drażnią mnie. a może być sodomici? Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Latający Potworze Spagetti, ... 04.10.06, 21:22 ... Ty to czytasz i nie grzmisz?! > Czy dla tak wyjątkowych sytuacji jak hipotetyczne przyszłe problemy spadkowe > jakichś tam hipotetycznych dewiantów mamy ryzykować dezintegrację całego > społeczeństwa?? Upadek kultury i obyczajów??? Degradację rodziny??? Gdzie tu > zachowanie jakichkolwiek proporcji??? 1. Homoseksualizm nie jest dewiacją. 2. Jaka dezintegracja? 3. Jaki upadek? 4. Jaka degradacja? 5. Jakie proporcje? Zamiast się unosić emocjami i pisać - za przeproszeniem - pierdoły i powtarzać puściutkie banały może postaraj się sprawę na spokojnie przeanalizować. I odpowiedz na takie pytanie: w jaki to niby sposób małżeństwu Kowalskiego z Kowalską i ich małym Kowalczątkom zagrozi to, że mieszkająca naprzeciwko para gejów zawrze legalny związek? > już nie wspominam o tym, że instytucja prawna zachowku powstała chyba PO COŚ! > Żeby chronić czyjeś słuszne interesy, zgodnie z poczuciem społecznej > sprawiedliwości!!!!!!!!! I w takich przypadkach ową sprawiedliwość gwałci. Bo gdzie sprawiedliwość w tym, że po zmarłej lesbijce dziedziczą jej rodzice, a nie partnerka, która spędziła z nią połowę życia i wpólnie z nią pracowała na ten majątek? > Na Boga, jak uzasadnić wprowadzenie wyjątków w prawie cywilnym, które miałyby > zastosowanie w zalezności od preferencji sekusalnych delikwenta???/ Co ma jedno > z drugim wspólnego????? Każdy prawnik wyśmieje taką paranoję!!! Ależ właśnie chodzi o to, by prawo NIE zależało od preferencji seksualnych :). > a może być sodomici? Może używajmy słów zgodnie z ich definicjami, co? sodomia «zboczenie seksualne polegające na uprawianiu stosunków płciowych ze zwierzętami» [PWN] Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 06.10.06, 12:16 xtrin napisała: > Jeszcze raz: rozważamy obecną sytuację i w obecniej sytuacji zachowek istnieje. > Więc stwierdzenie "geje nie potrzebują formalizacji związku, od tego jest > testament" jest fałszywe, bo ze względu na zachowek nie są w stanie osiągnąć > dokładnie tego samego testamentem co małżeństwem. Poprawnym określeniem w tym > momencie byłoby stwierdzenie "rozwiązaniem problemu dziedziczenia jest > formalizacja związku lub zlikwidowanie zachowku". Niezależnie od kwestii zachowku, przyjmujesz milczące założenie, że homo-związki powinny mieć te same prawa i przywileje co małżeństwa. Ja się z tym nie zgadzam - z powodów, o których już dużo pisałem. > No to, że z dziedziczeniem nie jest wcale to taka bzdura to już rozważyliśmy. Ale homo-lobby przedstawia tę i inne kwestie w fałszywy sposób. > To nie jedyna tutaj taka niejednoznaczna kwestia. Np. takie coś jak odmowa > zeznań obciążających współmałżonka. O ile wiem, prawo odmowy zeznań dotyczy też osób bliskich spoza rodziny. > > PS. Mam prośbę, czy w dyskusjach ze mną byłbyś łaskaw powstrzymać się od > określeń takich jak "homiki" czy "pederaści"? Drażnią mnie. "pederasta" to określenie oficjalne ,nawet naukowe - w przeciwieństwie do "geja"...)) "homoseksualista" jest za długie, więc będę stosować skrót "homo". Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 06.10.06, 13:27 > Niezależnie od kwestii zachowku, przyjmujesz milczące założenie, > że homo-związki powinny mieć te same prawa i przywileje co małżeństwa. Ja tego nie zakładam, takie jest moje przekonanie. Ale to nie ma żadnego znaczenia przy aktualnym temacie, który brzmi "czy aktualny system dziedziczenia dyskryminuje związki homoseksualne". I odpowiedź brzmi "tak", bez względu na to, czy tą dyskryminację uznamy za słuszną czy nie. > Ja się z tym nie zgadzam - z powodów, o których już dużo pisałem. Nie chcę być złośliwa, ale czy możesz wspomnieć taki powód, który nie podpadałby pod jedną z poniższych kategorii: * nie bo nie, * bo to nieobyczajne/nienormalne/nienaturalne, * blabla nekrofilia blabla zoofilia blabla pedofilia blabla bigamia blabla, * bo pedały to zboczeńcy, * bo wkładanie fiuta do d.. jest fe. Przykro mi, ale nie przypominam sobie żadnego argumentu który wykraczałby poza powyższe. > Ale homo-lobby przedstawia tę i inne kwestie w fałszywy sposób. Póki co to rzeczywistość fałszują przeciwnicy takich związków gadając o testamencie i nie zająkując się o zachowku. Możesz podać gdzie to niby "homo-lobby" (cokolwiek by to nie było) przedstawia tą kwestię w fałszywy sposób? > O ile wiem, prawo odmowy zeznań dotyczy też osób bliskich spoza rodziny. Teoretycznie. Praktyka to już inna bajka. KK mówi o "osobie najbliższej" i to czy dana osoba zostanie za takową uznana to już decyzja sądu i orzecznictwo tutaj jest różnorakie. Tak więc poza małżeństwem nie ma pełnej możliwości odmowy zeznań. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 06.10.06, 22:19 xtrin napisała: > Ja tego nie zakładam, takie jest moje przekonanie. Ale to nie ma żadnego > znaczenia przy aktualnym temacie, który brzmi "czy aktualny system dziedziczeni > a > dyskryminuje związki homoseksualne". I odpowiedź brzmi "tak", bez względu na to > , > czy tą dyskryminację uznamy za słuszną czy nie. 3 X NIE... )) Po pierwsze: dyskryminacja to ograniczenie NALEŻNYCH praw ( np. nieprzyznanie prawa jazdy daltoniście nie jest dyskryminacją). A więc znów zakładasz milcząco, że homo-pary powinny mieć te same przywileje co małżeństwa. Po drugie: zachowek dyskryminuje nie tylko 'homo': gdyby jakiś 'hetero' chciał zapisać cały swój majątek przyjacielowi, to tu też rodzina upomni się o zachowek Po trzecie: słuszniejszym rozwiązaniem jest likwidacja 'zachowku', niż legalizacja homo-związków, bo to "wypędzanie diabła Belzebubem"... > Nie chcę być złośliwa, ale czy możesz wspomnieć taki powód, który nie podpadałb > y > pod jedną z poniższych kategorii: > * nie bo nie, > * bo to nieobyczajne/nienormalne/nienaturalne, > * blabla nekrofilia blabla zoofilia blabla pedofilia blabla bigamia blabla, > * bo pedały to zboczeńcy, > * bo wkładanie fiuta do d.. jest fe. > Przykro mi, ale nie przypominam sobie żadnego argumentu który wykraczałby poza > powyższe. Nie chcę być złośliwy, ale czy możesz podac powód dla którego nie należy legalizować nekrofilii i multi-związków : oprócz "bla-bla-bla" ?... ))) > > > Ale homo-lobby przedstawia tę i inne kwestie w fałszywy sposób. > > Póki co to rzeczywistość fałszują przeciwnicy takich związków gadając o > testamencie i nie zająkując się o zachowku. Daleko im do fałszywości homo-aktywistów, którzy w ogóle nie wspominają o możliwości ustanowienia wspólnoty majątkowej, ustanowienia spadkobiercy, uzyskania wszelkich pełnomocnictw itd.... Ci homo-faryzeusze ukrywają to ,zamiast informować o tym - i ponoszą moralną odpowiedzialność za to ,że homo-pary nie zabezpieczają się w ten sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... IP: *.cn.com.pl 01.10.06, 21:40 > Druga kobieta, która całe życie na niego pracowała, nie dostała nic w zamian, b > o > nie było formalnego związku. trzeba było w porę pomyśleć o testamencie. powiecie: ''za dużo roboty''. zapewniam - na pewno nie więcej jak przy legalizowaniu związku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nina Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... IP: *.chello.pl 02.10.06, 18:57 Nie ma przeszkód, aby zapisać w testamencie komukolwiek. Wtedy dziedziczenie ustawowe jest wyłączone Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 02.10.06, 20:02 Jest jeszcze zachowek. Odpowiedz Link Zgłoś
autenty Oczywiscie!!! 01.10.06, 18:48 homo-seksualista napisał: > "Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże - ZWIĄZEK PARTNERSKI" > Hasło propagujące wprowadzenie ustawy o zwiazkach jednopłciowych w Czechach, > jakże trafne stwierdzenie... Jestem jak najbardziej za. Odpowiedz Link Zgłoś
autenty Małżeństwa homoseksualne. 01.10.06, 18:55 homo-seksualista napisał: > "Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże - ZWIĄZEK PARTNERSKI" > Hasło propagujące wprowadzenie ustawy o zwiazkach jednopłciowych w Czechach, > jakże trafne stwierdzenie... Uwazam, ze powinno byc jak w Hiszpanii - malzenstwo miedzy dwiema osobami bez wzgledu na plec. Ze wszystkimi skutkami i prawami - tzn. lacznie z prawem do adopcji dzieci. Bardzo prosto to zrobic, wystarczy lekko zmienic def. malzenstwa, tzn. napisac, ze jest to zwiazek dwoch osob (wykreslic slowa 'kobiety i mezczyzny'). Odpowiedz Link Zgłoś
spojler21 Re: Małżeństwa homoseksualne. 01.10.06, 19:32 autenty napisał: ... > Uwazam, ze powinno byc jak w Hiszpanii - malzenstwo miedzy dwiema osobami bez > wzgledu na plec. Ze wszystkimi skutkami i prawami - tzn. lacznie z prawem do > adopcji dzieci. ... Osobiście nie ma dla mnie znaczenia, czy pary hoho będą żyły w związkach partnerskich, czy też będą małżeństwem. Ale w kwestii adopcji jestem przeciw. Nie neguje tego, że takie pary będą gorzej wychowywały/dbały o dziecko. Że nie będą w stanie przekazać im właściwych wzorców. Ale argumentem dla mnie jest fakt, że takie dziecko będzie widziane przez pryzmat homo-rodziców. Nikt nie jest w stanie zagwarantować, że w szkole nie będą wyśmiewane lub odrzucane z powodu płci swoich rodziców. Nikt nie może zagwarantować, że w kontaktach z innymi ludzmi, ci nie będą przelewać na dziecko swojej niechęci do homoseksualistów. Pozwolenie na adopcje dzieci, to jak loteria:będziesz miał dobrze, albo będziesz miał zniszczone dzieciństwo. Zdaje sobie sprawę, że życie w domach dziecka nie jest wesołe, ale w naszym kraju tolerancja jest na takim poziomie, że jestem przeciwny adopcji dla par homo, bo uważam że jest to "mniejsze zło". (zaznaczam, że umieściłem to z cudzysłowach. Nie znalazłem innego określenia). Odpowiedz Link Zgłoś
homo-seksualista Re: Małżeństwa homoseksualne. 01.10.06, 19:54 spojler21 napisał: Ale w kwestii adopcji jestem przeciw. > Nie neguje tego, że takie pary będą gorzej wychowywały/dbały o dziecko. Że nie > będą w stanie przekazać im właściwych wzorców. > Ale argumentem dla mnie jest fakt, że takie dziecko będzie widziane przez > pryzmat homo-rodziców. Nikt nie jest w stanie zagwarantować, że w szkole nie > będą wyśmiewane lub odrzucane... I to są te wątpliwości o których pisałem, nie byłoby problemu gdyby nie fakt że w Polsce wciąż homoseksualizm dla wielu jest czymś nienormalnym. "Homofobiczni" rodzice przekazując swoim dzieciom odpowiedni wzorzec zachowań skazują potencjalne dzieci z rodzin homoseksualnych na wyśmiewanie, nieakceptowanie, gorsze traktowanie... Nie jest problemem wychowywanie takich dzieci przez gejów czy lesbijki, ale podejście społeczeństwa. To problem ogólno społeczny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Małżeństwa homoseksualne. IP: *.cn.com.pl 01.10.06, 21:49 > nie byłoby problemu gdyby nie fakt że > > w Polsce wciąż homoseksualizm dla wielu jest czymś nienormalnym poproszę o tytuł publikacji naukowej (choćby JEDNEJ) w której znajdę definicję penisa mówiącą, że służy on do seksu analnego; i podobną definicję odbytu. > Nie jest problemem wychowywanie takich dzieci przez gejów czy lesbijki, ale > podejście społeczeństwa. To problem ogólno społeczny. czy jesteś w stanie zagwarantować, że dzieci wychowanych na heteroseksualistów będzie w ''rodzinach'' homo tyle samo, co w rodzinach hetero? być może już niebawem nasze króliczki doświadczalne z krajów, w których zezwolono parom homo na adopcję dzieci, staną się swoistym potwierdzeniem nieobalonej dotychczas tezy, że wychowanie ma wpływ na orientację seks. Odpowiedz Link Zgłoś
autenty Ales ty glupiutki... 01.10.06, 22:31 Gość portalu: omnipotentny napisał(a): > poproszę o tytuł publikacji naukowej (choćby JEDNEJ) w której znajdę definicję > penisa mówiącą, że służy on do seksu analnego; i podobną definicję odbytu. Ales ty glupiutki... A co ma niby wspolnego seks analny z homoseksualimem? Homoseksualizm to poped seksualny osob tej samej plci do siebie, tzn. mezczyzny do mezczyzny albo kobiety do kobiety, a nie technika seksualna taka czy inna. A penisa uzywaj do tego, co lubisz, a nie do tego co ci napisza w ksiazkach czy pracach naukowych. > czy jesteś w stanie zagwarantować, że dzieci wychowanych na heteroseksualistów > będzie w ''rodzinach'' homo tyle samo, co w rodzinach hetero? być może już > niebawem nasze króliczki doświadczalne z krajów, w których zezwolono parom homo > na adopcję dzieci, staną się swoistym potwierdzeniem nieobalonej dotychczas > tezy, że wychowanie ma wpływ na orientację seks. Dzieci w takich ukladach wychowywaly sie zawsze, np. dziecko ktoregos z partnerow. Niestety statystyki pokazuja, ze nie staja sie te dzieci automatycznie homoseksualne. Homoseksualistow jak dotad produkuja heteroseksualisci. Odpowiedz Link Zgłoś
marlon2006 Re: Ales ty glupiutki... 02.10.06, 09:16 autenty napisał: "Homoseksualistow jak dotad produkuja heteroseksualisci." Z tą teorią nie można dyskutować. Tylko hetero są w stanie produkować homo Odpowiedz Link Zgłoś
autenty Nie tylko heteroseksualisc plodza dzieci. 03.10.06, 21:00 marlon2006 napisał: > autenty napisał: > "Homoseksualistow jak dotad produkuja heteroseksualisci." > > Z tą teorią nie można dyskutować. Tylko hetero są w stanie produkować homo No, nie tylko. Homoseksualizm nie oznacza bezplodnosci. Bez problemu moze miec dziecko gej z lesbijka - nie jest to wtedy wcale dziecko heteroseksualistow. Nie mowiac juz o biseksualistach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Ales ty glupiutki... IP: *.cn.com.pl 02.10.06, 13:31 > Homoseksualizm to poped seksualny osob tej samej plci do siebie, tzn. mezczyzny > do mezczyzny albo kobiety do kobiety, a nie technika seksualna taka czy inna. w porządku - idź i powiedz im: miejcie sobie swój popęd, ale nie uprawiajcie seksu. ciekawe, jak zareagują. > A penisa uzywaj do tego, co lubisz, a nie do tego co ci napisza w ksiazkach czy > pracach naukowych. np do mieszania zupy? z tej wypowiedzi jasno wynika, że zwolennicy kultury HOMO za nic sobie mają nie tylko NAUKĘ, LOGIKĘ, ale też MORALNOŚĆ, ETYKĘ, PRAWO. Odpowiedz Link Zgłoś
plucha Re: Ales ty glupiutki... 02.10.06, 15:29 Gość portalu: omnipotentny napisał(a): > np do mieszania zupy? z tej wypowiedzi jasno wynika, że zwolennicy kultury HOMO za nic sobie mają nie tylko NAUKĘ, LOGIKĘ, ale też MORALNOŚĆ, ETYKĘ, PRAWO. > Sorry, ale co ma MORALNOŚĆ, ETYKA I PRAWO do tego co robisz ze swoim penisem? O ile nie jest to np. gwałt, molestowanie czy ekshibicjonizm ?? Co widzisz złego w mieszaniu zupy penisem jeśli kogoś to bawi? I coś się tak uczepił tego seksu analnego, uprawia go cała masa par heteroseksualnych - czy oni też są zboczeni, niemoralni, nieetyczni i działają niezgodnie z prawem???? Odpowiedz Link Zgłoś
autenty Chora glówka 03.10.06, 21:07 Gość portalu: omnipotentny napisał(a): > w porządku - idź i powiedz im: miejcie sobie swój popęd, ale nie uprawiajcie > seksu. ciekawe, jak zareagują. A dlaczego niby dorosli ludzie maja nie uprawiac seksu, skoro maja na to ochote? Bo co? Bo ty sobie tak wymysliles w swojej chorej glowce? To zabron seksu sam sobie, ale odczep sie od innych. > > A penisa uzywaj do tego, co lubisz, a nie do tego co ci napisza w ksiazka > ch > czy > > pracach naukowych. > np do mieszania zupy? z tej wypowiedzi jasno wynika, że zwolennicy kultury HOMO > za nic sobie mają nie tylko NAUKĘ, LOGIKĘ, ale też MORALNOŚĆ, ETYKĘ, PRAWO. Mozesz uzywac swojego penisa do mieszania zupy, jesli tak lubisz. Ja nie mam nic przeciwko temu twojemu oryginalnemu pomyslowi. Uwazaj tylko, zeby nie byla za goraca. Jak do tej pory to homofobi maja za nic nauke i logike (bo wbrew nauce i logice twierdza, ze homoseksualizm jest zboczeniem), a takze moralnosc, etyke (niemoralne i nieetyczne jest dyskryminowanie innych ludzi) oraz prawo (homoseksualisci maja prawna ochrone przed dyskryminacja, rowniez w Polsce). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Chora glówka IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 05.10.06, 17:24 > A dlaczego niby dorosli ludzie maja nie uprawiac seksu, skoro maja na to ochote > ? czyli chlopak w dniu 18-stych urodzin i 50-latek moga uprawiac seks, bo sa dorośli. > Bo co? Bo ty sobie tak wymysliles w swojej chorej glowce? nie, nie JA sobie wymyśliłem, tylko przyroda tak stworzyła czlowieka, by penisa używać do rozmnażania > Jak do tej pory to homofobi maja za nic nauke i logike (bo wbrew nauce > i > logice twierdza, ze homoseksualizm jest zboczeniem) rozmawiasz z homofobami czy ze mną? ja bynajmniej tak nie twierdzę. znając definicje pojęć zboczenia, choroby, tolerancji i akceptacji twierdzę, że seks homoseksualny to zachowanie nienaturalne, ktorego nie można zaakceptować. Odpowiedz Link Zgłoś
autenty Re: Chora glówka 05.10.06, 22:56 Gość portalu: omnipotentny napisał(a): > czyli chlopak w dniu 18-stych urodzin i 50-latek moga uprawiac seks, bo sa > dorośli. czy dziewczyna w dniu 18-stych urodzin i 50-latek moga uprawiac seks, bo sa dorośli? > nie, nie JA sobie wymyśliłem, tylko przyroda tak stworzyła czlowieka, by > penisa używać do rozmnażania Popelniasz podstawowy blad myslowy. Przyroda nie wymyslila penisa do rozmnazania, tylko do uprawiania seksu. Ile masz dzieci? 2-ke? To w takim razie 2 razy uzyles penisa do rozmnazania, a pozostale milion razy nie do rozmnazania, tylko do uprawiania seksu. > znając > definicje pojęć zboczenia, choroby, tolerancji i akceptacji twierdzę, że seks > homoseksualny to zachowanie nienaturalne, ktorego nie można zaakceptować. W takim razie nie znasz tych definicji, skoro twierdzisz, ze homoseksualizm jest nienaturalny. Homoseksualizm nie tylko nie jest nienaturalny, ale pelni tez wazne funkcje w przyrodzie i spoleczenstwie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Chora glówka IP: *.cn.com.pl 07.10.06, 08:49 > czy dziewczyna w dniu 18-stych urodzin i 50-latek moga uprawiac seks, bo sa dor > ośli? jest to wątpliwe moralnie. jednak na pewno seks 50-latka z 18-latka jest co najmniej fizjologicznie naturalny, zaś ''seks'' 18-latka z 50-latkiem nie. > Popelniasz podstawowy blad myslowy. Przyroda nie wymyslila penisa do > rozmnazania, tylko do uprawiania seksu. co ty nie powiesz? czyli seks nie ma nic wspólnego z rozmnażaniem? czyli odbyt jest po to, żeby 50-letni zboczeniec miał w co włożyć 20-latkowi? czyli orgazm jest po to, żeby 50-letni zboczeniec mógł sobie pojęczeć? czyli sperma jest po to, żeby 20-latek miał co zlizywać z owlosionych kolan swojego 50-letniego gej- partnera? > Ile masz dzieci? 2-ke? To w takim razie > 2 razy uzyles penisa do rozmnazania, a pozostale milion razy nie do rozmnazania > , > tylko do uprawiania seksu. to jest śmieszna argumentacja. przecież to oczywiste, że gdyby nie potrzeba rozmnażania, nie byłoby ani penisa, ani seksu, ani spermy, ani orgazmu. w ogole opisywanie takich oczywistości jest dla mnie uwłaczające. jak można tego nie wiedzieć? > Homoseksualizm nie tylko nie jest nienaturalny, ale pelni tez > wazne funkcje w przyrodzie i spoleczenstwie. jasne, na przykład jakie? Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Chora glówka 07.10.06, 16:49 > co ty nie powiesz? czyli seks nie ma nic wspólnego z rozmnażaniem? czyli odbyt > jest po to, żeby 50-letni zboczeniec miał w co włożyć 20-latkowi? czyli orgazm > jest po to, żeby 50-letni zboczeniec mógł sobie pojęczeć? czyli sperma jest po > to, żeby 20-latek miał co zlizywać z owlosionych kolan swojego 50-letniego > gej-partnera? No tak, bo odbyt jest po to, żeby 50-letni zboczeniec miał w co włożyć 20-latce, orgazm jest po to, żeby 50-letni zboczeniec mógł sobie pojęczeć, a sperma jest po to, żeby 20-latka miała co zlizywać z owlosionych kolan swojego 50-letniego hetero-partnera. :) > to jest śmieszna argumentacja. przecież to oczywiste, że gdyby nie potrzeba > rozmnażania, nie byłoby ani penisa, ani seksu, ani spermy, ani orgazmu. Nie tak do końca. Przyjemność z seksu nie jest niezbędna do rozmnażania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Chora glówka IP: *.cn.com.pl 07.10.06, 18:31 > No tak, bo odbyt jest po to, żeby 50-letni zboczeniec miał w co włożyć 20- latce > , > orgazm jest po to, żeby 50-letni zboczeniec mógł sobie pojęczeć, a sperma jest > po to, żeby 20-latka miała co zlizywać z owlosionych kolan swojego 50-letniego > hetero-partnera. :) skoro tak twierdzisz, to współczuję. > Nie tak do końca. Przyjemność z seksu nie jest niezbędna do rozmnażania. nie bardzo rozumiem, tak na pierwszy rzut oka to przeczysz sam sobie. zakładam, że mówimy o sytuacji ludzi zdrowych, a nie chorych. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Chora glówka 07.10.06, 19:04 > skoro tak twierdzisz, to współczuję. To bynajmniej nie ja tutaj tak twierdzę, to Ty strasz się ograniczyć seks do prokreacji i perwersji. Chciałam litylko pokazać, że podany przez Ciebie "argument" nie jest związany z homoseksualizmem, bo tak samo absurdalnie brzmi jeżeli "20latka" zastąpimy "20latką". > nie bardzo rozumiem, tak na pierwszy rzut oka to przeczysz sam sobie. > zakładam, że mówimy o sytuacji ludzi zdrowych, a nie chorych. Gdzie przepraszam bardzo sobie przeczę? Wieszkość zwierząt nie odczuwa z seksu przyjemności w rozumieniu takim, w jakim ma to miejsce u człowieka. Zwierzęta współżyją ze sobą głównie w czasie rui i ma to na celu wyłącznie prokreację. Człowiek natomiast współżyje bez względu na gotowość partnerki do poczęcia, a wręcz stara się częstokroć do tego poczęcia nie doprowadzić. Odpowiedz Link Zgłoś
spojler21 Re: Małżeństwa homoseksualne. 01.10.06, 19:59 Napisałem: > Nie neguje tego, że takie pary będą gorzej wychowywały/dbały o dziecko. Że nie > będą w stanie przekazać im właściwych wzorców. Bardzo przepraszam. Szybciej myślę niz piszę :) Miało być: nie twierdzę, że takie pary będą gorzej... Zmieniła mi się koncepcja zdania w trakcie jego pisania i źle wyszło. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Małżeństwa homoseksualne. 02.10.06, 15:19 > Ale argumentem dla mnie jest fakt, że takie dziecko będzie widziane przez > pryzmat homo-rodziców. Nikt nie jest w stanie zagwarantować, że w szkole nie > będą wyśmiewane lub odrzucane z powodu płci swoich rodziców. > Nikt nie może zagwarantować, że w kontaktach z innymi ludzmi, ci nie będą > przelewać na dziecko swojej niechęci do homoseksualistów. Także kiedyś wyznawałam ten pogląd, ale z czasem dokonałam jego rewizji. Po pierwsze: dlaczego to jakaś grupa (homoseksualiści) ma być karana za działania innej? Po drugie: dlaczego dawać takie ograniczenie wyłącznie w stosunku do homoseksualistów? Dzieci mogą być wyśmiewane z wielu powodów, nie tylko ze względu na płeć rodziców. Należałoby więc także prawnie zakazać adopcji parom biednym, brzydkim czy niewykształconym. Po trzecie: jeżeli będziemy tak dmuchać na zimne to nigdy ta sytuacja się nie zmieni. Problemem nie są tutaj homoseksualni rodzice, ale podejście reszty społeczeństwa. I może tej reszcie należy zafundować szok. Dla mnie "mniejszym złem" jest jednak narażenie kilku dzieci na niewybredne żarty kolegów, szczególnie, że tego przecież i tak się nie uniknie, sam fakt bycia dzieckiem adoptowanym - często nie do ukrycia - jest już "powodem" do kpin. Jeżeli rodzice będą odpowiedni to krzywda się dziecku nie stanie, a jeżeli nie będą odpowiedni to nie powinni adoptować bez względu na orientację. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Małżeństwa homoseksualne. 01.10.06, 19:49 autenty napisał: > > Uwazam, ze powinno byc jak w Hiszpanii - malzenstwo miedzy dwiema osobami bez > wzgledu na plec. A dlaczego nie "między 3, 5, 10 osobami" ?...Czyż to nie dyskryminacja ?... >wszystkimi skutkami i prawami - tzn. lacznie z prawem do > adopcji dzieci. Oczywiście! Dlaczego dziecko może mieć tylko 2 tatusiów, a nie 5 ?... Będzie mu 5 razy lepiej... >Bardzo prosto to zrobic, wystarczy lekko zmienic def. > malzenstwa, tzn. napisac, ze jest to zwiazek dwoch osob (wykreslic slowa > 'kobiety i mezczyzny'). No właśnie - "lekko zmienić definicję" i wpisać, że to 'związek wielu osób'. No problem... Odpowiedz Link Zgłoś
homo-seksualista Do mg2005 01.10.06, 19:59 Jeśli nie masz nic sensownego do powiedzenia, a świadczą o tym twoje wpisy, to wyjdz! Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Do mg2005 01.10.06, 20:41 homo-seksualista napisał: > Jeśli nie masz nic sensownego do powiedzenia, a świadczą o tym twoje wpisy, to > wyjdz! Uś!...A gdzie twoja TOLERANCJA ??...)) Czy to prawda, że pederaści mają problemy z tolerancją dla odmiennych poglądów?... A z ciekawości zapytam: co konkretnie "świadczy"? - bom ciekaw niepomiernie... A więc co ze 'związkami wieloosobowymi' - legalizujemy ?... Odpowiedz Link Zgłoś
homo-seksualista Re: Do mg2005 02.10.06, 18:29 marlon2006 napisał: > No to go argumentem powaliłeś:) Nie, to on powalił mnie swoimi... Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Homo-tolerancja ?... ))) 02.10.06, 14:44 homo-seksualista napisał: > No właśnie... Żegnam pana. - i otwartość na odmienne poglądy... )) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Małżeństwa homoseksualne. IP: *.cn.com.pl 01.10.06, 22:01 > Bardzo prosto to zrobic, wystarczy lekko zmienic def. > malzenstwa, tzn. napisac, ze jest to zwiazek dwoch osob (wykreslic slowa > 'kobiety i mezczyzny'). przyklad ignorancji, krótkowzroczności i braku odpowiedzialności. ależ oczywiście, że ''bardzo prosto to zrobić''. bardzo prosto zmienić uniwersalne definicje wywodzące sie z prawa starozytnego rzymu, pytanie tylko: czy jest to posunięcie mądre? definicja malżeństwa mówiąca, że jest to zwiazek dwóch osób jakiejkolwiek płci, to postawienie znaku równości między zwiazkiem k+m a związkami k+k i m+m, czyli postawienie znaku równości między naturalnością zwiazku k+m a nienaturalnością zwiazków homo. to zrównanie tego, co naturalne z tym, co nienaturalne. jest to jawna niesprawiedliwość takiego prawa. niedługo nasi koledzy z holandii nie będą ''wyrywać lasek'' na imprezie tylko w oborze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nina Re: Małżeństwa homoseksualne. IP: *.chello.pl 02.10.06, 19:03 naturalnośc, to sprawa umowna... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Małżeństwa homoseksualne. IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 03.10.06, 20:30 Gość portalu: nina napisał(a): > naturalnośc, to sprawa umowna... nie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lilimeye Re: Małżeństwa homoseksualne. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.06, 13:24 > przyklad ignorancji, krótkowzroczności i braku odpowiedzialności. Dlaczego? bardzo prosto zmienić uniwersalne > definicje wywodzące sie z prawa starozytnego rzymu, pytanie tylko: czy jest to > posunięcie mądre? Może warto uświadomić sobie, że świat zmienił się od czasów starożytnego Rzymu. to zrównanie tego, co naturalne z > > tym, co nienaturalne Homoseksualizm jak najbardziej występuje w naturze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Małżeństwa homoseksualne. IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 05.10.06, 17:32 > > przyklad ignorancji, krótkowzroczności i braku odpowiedzialności. > > Dlaczego? ignoruje sie dorobek ludzkosci, krotkowzrocznosc, bo nie przewiduje skutków psycho-spolecznych takich uregulowan > Może warto uświadomić sobie, że świat zmienił się od czasów starożytnego Rzymu. homoseksualizm, poligamia, pedofilia byly czyms na porzadku dziennym w pogańskim starozytnych rzymie, lecz mimo to jakos nie kwapili sie, by tworzyc homoseksualne malzenstwa > Homoseksualizm jak najbardziej występuje w naturze. pedofilia też. Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Małżeństwa homoseksualne. 05.10.06, 18:29 > ignoruje sie dorobek ludzkosci, W jaki sposób? krotkowzrocznosc, bo nie przewiduje skutków > psycho-spolecznych takich uregulowan Jakie byłyby te skutki wg ciebie? > homoseksualizm, poligamia, pedofilia byly czyms na porzadku dziennym w > pogańskim starozytnych rzymie, lecz mimo to jakos nie kwapili sie, by tworzyc > homoseksualne malzenstwa Jako kryteria uregulowań społecznych najważniejsze są: niekrzywdzenie i wolność jednostki (oczywiście nie nieograniczona). Wg tych kryteriów zestawienie homoseksualizmu z pedofilią i związkami poligamicznymi jest niesłuszne (pedofilia i związki poligamiczne krzywdzą, o homoseksualizmie tego powiedzieć nie można). lecz mimo to jakos nie kwapili sie, by tworzyc > homoseksualne malzenstwa My w obecnych czasach jesteśmy bogatsi o setki lat badań naukowych i myśli filozoficznej. I w oparciu o nie może warto byłoby wprowadzić pewne poprawki do starożytnego prawa? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Małżeństwa homoseksualne. IP: *.cn.com.pl 07.10.06, 08:53 skutki są oczywiste: autodestrukcja gatunku ludzkiego. > Jako kryteria uregulowań społecznych najważniejsze są: niekrzywdzenie i wolność > jednostki (oczywiście nie nieograniczona). Wg tych kryteriów zestawienie > homoseksualizmu z pedofilią i związkami poligamicznymi jest niesłuszne > (pedofilia i związki poligamiczne krzywdzą, o homoseksualizmie tego powiedzieć > nie można). ale ja nie zestawiałem homoseksualizmu z pedofilią, tylko po prostu je wymieniłem. > My w obecnych czasach jesteśmy bogatsi o setki lat badań naukowych i co z nich wynika? na pewno nie to, że homoseksualizm jest naturalny. > I w oparciu o nie może warto byłoby wprowadzić pewne poprawki do > starożytnego prawa? tak, owszem, ale nie w kwestii definicji malzenstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Małżeństwa homoseksualne. 07.10.06, 15:34 > skutki są oczywiste: autodestrukcja gatunku ludzkiego. Homoseksualizm istniał od zawsze i nie miał wpływu na liczebność ludzi (bo domyślam się, że to masz na myśli pisząc o autodestrukcji gatunku) Homoseksualiści zawsze byli mniejszością w stosunku do heteroseksualistów. > ale ja nie zestawiałem homoseksualizmu z pedofilią, tylko po prostu je > wymieniłem. > Wywołując jednoznaczne skojarzenia. Czym bowiem innym jest wymienienie pewnych zjawisk w jednym rzędzie odnośnie tej samej sprawy, jak nie zestawieniem? > i co z nich wynika? na pewno nie to, że homoseksualizm jest naturalny. Co rozumiesz przez naturalność? Chyba nie zaprzeczysz, że występuje w naturze? > tak, owszem, ale nie w kwestii definicji malzenstwa. Dalej będę drążyć: dlaczego nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Małżeństwa homoseksualne. IP: *.cn.com.pl 07.10.06, 18:44 > Homoseksualiści zawsze byli mniejszością w stosunku do heteroseksualistów. to jest fakt niewątpliwy. czemu natura pozwala na taką dysproporcję? czemu natura ''woli'' heteroseksualizm? czy przypadkiem homoseksualizm nie jest tylko czymś w rodzaju ''marginesu błędu''? > Co rozumiesz przez naturalność? Chyba nie zaprzeczysz, że występuje w naturze? mordercy też występują w naturze, a mimo to zabijanie ludzi nie jest naturalne. pedofilia też występuje w naturze, a mimo to nie jest naturalna. przecież to oczywiste, że nie wszystko, co jest, jest naturalne. > Dalej będę drążyć: dlaczego nie? bo jest to wymysł naszych czasów (by nie powiedzieć: kilku ostatnich lat), potrzeba chwili, posunięcie czysto polityczne. bo jak inaczej to tłumaczyć? 20 lat temu nikt o tym nie mówił, a wszystko zaczęło się od wykreślenia homoseksualizmu z listy chorób (poprzez głosowanie). czy od tamtego momentu dowiedzieliśmy się, kiedy kształtuje się orientacja seksualna? czy wychowanie ma wplyw na orientacje? czy odkryto ''gen homoseksualizmu''? nie! nie widzę powodu, by z nieuzasadnionych przyczyn zmieniać definicje obowiązujące od przesżło 2000 lat. ''Tylko zmiana musi być uzasadniona'' - jest taka zasada w prawie. nie widzę uzasadnienia dla zmiany definicji małżeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Małżeństwa homoseksualne. 07.10.06, 19:18 > to jest fakt niewątpliwy. czemu natura pozwala na taką dysproporcję? > czemu natura ''woli'' heteroseksualizm? czy przypadkiem homoseksualizm > nie jest tylko czymś w rodzaju ''marginesu błędu''? Najwyraźniej taki właśnie procent homoseksualistów jest dla populacji najlepszy. Czy pytasz, dlaczego natura pozwala na "taką dysproporcję" w innych przypadkach, np. w kwestii leworęczności? > bo jest to wymysł naszych czasów (by nie powiedzieć: kilku ostatnich lat), > potrzeba chwili, posunięcie czysto polityczne. bo jak inaczej to tłumaczyć? Bzdura. Homoseksualizm zawsze istniał i w historii były okresy, gdy był wręcz hołubiony. Fakt, że o legalizacji takich związków się nie mówiło, ale też i nie było ku temu powodów, bo małżeństwo było kwestią bardziej religijną niż prawną. Świat jednak się zmienia i kwestie społeczne za tym podążają. Kwestia praw homoseksualistów to nie są żadne "wymysły", a logiczna konsekwencja rewolucyjnych zmian, jakie zaszły w społeczeństwie w ostatnich dziesięcioleciach. Rewolucja seksualna wyswoliła naszą seksualność i przyznała nam prawo do cieszenia się seksem dla seksu, a nie dla prokreacji czy kontrolowanego zaspokojenia popędu. Rewolucja feministyczna wyzwoliła nie tylko kobiety z roli matki i żony, ale i mężczyzn z roli macho. Dziś kobieta może być twardym biznesmenem, a mężczyzna wrażliwym ojcem i coraz mniej to dziwi. Zmiana podejścia do homoseksualizmu jak i weryfikacja definicji małżeństwa (nie tylko w kwestii związków jednopłciowych) jest naturalną konsekwencją tych zmian społecznych. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Małżeństwa homoseksualne. 07.10.06, 16:50 > > My w obecnych czasach jesteśmy bogatsi o setki lat badań naukowych > i co z nich wynika? na pewno nie to, że homoseksualizm jest naturalny. Nauka obecnie przychyla się do tezy, że homoseksualizm jest wrodzony. Czyli naturalny. > tak, owszem, ale nie w kwestii definicji malzenstwa. Dlaczego nie? Przecież to także się zmienia. Choćby w kwestii zależności kobiety od mężczyzny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Małżeństwa homoseksualne. IP: *.cn.com.pl 07.10.06, 18:46 > Nauka obecnie przychyla się do tezy, że homoseksualizm jest wrodzony. Czyli > naturalny. pierwsze słyszę. kto postawił taką hipotezę i kto tego dowiódł? Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Małżeństwa homoseksualne. 07.10.06, 19:19 > pierwsze słyszę. kto postawił taką hipotezę i kto tego dowiódł? Nie napisałam, że istnieje dowód (na to zapewne potrzeba jeszcze dużo czasu), ale istnieją dość poważne przesłanki. Niedawno na tym forum ktoś przytaczał badania nad bliźniętami, które wykazały wyraźną korelację orientacji między bliźniętami, także wychowywanymi oddzielnie. Odpowiedz Link Zgłoś
marlon2006 Jeśli homoseksualiści chcą mieć dzieci to niech 02.10.06, 09:11 sobie wzajemnie zrobią. Skoro nie mogą to nie widzę najmniejszych podstaw do adopcji dzieci przez nich. Jeśli chodzi o związek partnerski to w tym względzie nie widzę problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryna65 skrzywdzi wszystkich, szczególnie najmłodszych 01.10.06, 21:50 nie można eksperymentować na żywej tkance społecznej. Usankcjonowanie barbarzyńskich i nieludzkich praktyk doprowadzi na pewno do zachwiania tożsamości u dzieci i młodzieży, na których oczach będzie się to odbywało... poza tym nie widzę realnych wymiernych korzyści w sferze osobistej dla homoseksualistów z tego typu związków.... Tu chodzi tylko i wyłącznie o idelogię , o narzucenie większości chorego myślenia , o nienawiść i zazdrość wobec ludzi zdrowych buehehe... rożsmieszyła mnie historyjka o dwóch lesbijkach , co to razem dom wybudowały... takie sprawy można z powodzeniem załatwić na gruncie obowiązujących przepisów. Odpowiedz Link Zgłoś
homo-seksualista Re: skrzywdzi wszystkich, szczególnie najmłodszyc 01.10.06, 22:17 Mam wrażenie że przesadzacie trochę. W swoich tezach wykraczacie daleko poza temat. Związek partnerski, zwykła ustawa poprawiająca komfort życia osób homoseksualnych, sankcjonująca pewien zbiór praw, w wolnym kraju zwyczajnie należących się obywatelom, bez względu na orientację, wyznanie, rasę... I nie ma tu mowy o adopcji, a wyskakiwanie z jakimiś definicjami penisów, seksem analnym, który wśród hetero też jest popularny, czy innymi oborami, barbarzyństwem to po prostu aż szkoda was czytać... I coś jeszcze o nienawiści, jaka nienawiść? Kto tu kogo nienawidzi w tak pusty sposób? Zastanówcie się o czym tu jest mowa, a o co wam tak naprawdę chodzi... Odpowiedz Link Zgłoś
autenty Sprawiedliwosc 01.10.06, 22:37 mandaryna65 napisała: > poza tym nie widzę realnych wymiernych korzyści w sferze osobistej dla > homoseksualistów z tego typu związków.... ty nie widzisz, ale oni widza. Dlatego zwiazki takie powinne byc zalegalizowane. Wazne jest to, co ludzie chca robic, a nie to, co sie chce ludziom zabraniac. > buehehe... rożsmieszyła mnie historyjka o dwóch lesbijkach , co to razem dom > wybudowały... takie sprawy można z powodzeniem załatwić na gruncie > obowiązujących przepisów. rzeczywiscie niezwykle smieszne, ty jestes po prostu glupia! jesli cie rozsmieszaja takie rzeczy. smutne... Dlaczego jedni maja zalatwiac takie sprawy latwiej za pomoca malzenstwa a inni trudniej, za pomoca ' obowiązujących przepisów'? To po prostu niesprawiedliwe, dlatego w cywilizowanych krajach, gdzie sie dba o ludzi i o sprawiedliwosc malzenstwa lub zwiazki homoseksualne sa legalizowane. Aolbo nalezy zlikwidowac instytucje malzenstwa w ogole, plodzic i wychowywac dzieci mozna bez tego. Odpowiedz Link Zgłoś
homo-seksualista Re: Sprawiedliwosc 01.10.06, 22:46 autenty napisał: Dlaczego jedni maja zalatwiac takie sprawy latwiej za pomoca malzenstwa a inni trudniej, za pomoca ' obowiązujących przepisów'? To po prostu niesprawiedliwe... Dokładnie, to jest właśnie dyskryminacja! Odpowiedz Link Zgłoś
marlon2006 Re: Sprawiedliwosc 02.10.06, 09:19 autenty napisał: > Aolbo nalezy zlikwidowac instytucje malzenstwa w ogole, plodzic i wychowywac > dzieci mozna bez tego. I przecież tu nie będzie "sprawiedliwości" rozumianej przez Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Sprawiedliwosc IP: *.cn.com.pl 02.10.06, 13:36 Dlaczego jedni maja zalatwiac takie sprawy > latwiej za pomoca malzenstwa a inni trudniej, za pomoca ' > obowiązujących przepisów'? choćby dlatego, że między lesbijką a matką i siostrą zachodzi związek krwi, i jest to silniejszy związek niż między ją a jej partnerką - więc jeżeli lesbijka chciałaby zupełnie pozbawić krewnych praw do dziedziczenia (czego i tak zrobić nie można), powinna sporządzić testament. Odpowiedz Link Zgłoś
autenty Re: Sprawiedliwosc 05.10.06, 22:58 Gość portalu: omnipotentny napisał(a): > choćby dlatego, że między lesbijką a matką i siostrą zachodzi związek krwi, i > jest to silniejszy związek niż między ją a jej partnerką - więc jeżeli lesbijka > > chciałaby zupełnie pozbawić krewnych praw do dziedziczenia (czego i tak zrobić > nie można), powinna sporządzić testament. Zwiazek krwi nie jest wazniejszy od zwiazku seksualnego. A zycie pokazuje, ze czesto go w ogole nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Związki i małżeństwo. 02.10.06, 15:52 Związki partnerskie oczywiście powinny być zalegalizowane i dostępne nie tylko dla homoseksualistów, ale także dla par hetero, które nie chcą się wiązać węzłem małżeńskim. Takowe - bez względu na orientację pary: * dają prawo do dziedziczenia, * dają status "osoby bliskiej" ze wszystkimi tego konsekwencjami, * brak wspólnoty majątkowej, * nie dają żadnych korzyści podatkowych, * nie dają prawa do adopcji, * nie dają prawa do obywatelstwa, * obowiązuje zasada domniemania ojcowstwa partnera matki (oczywiście wyłącznie dla par hetro), * w przypadku biologicznego lub wcześniej adoptowanego dziecka jednego z partnerów (bez względu na orientację) druga osoba jest dla dziecka opiekunem przez okres trwania związku, Takie związki powinny być łatwe do rozwiązania (dwa podpisy i po sprawie). Nie jest to rozwiązanie idealne, ale na chwilę obecną raczej nie ma szans na nic więcej. Natomiast docelowo powinno się pozostawić dwie formy małżeństwa: związek partnerski w wyżej opisanej formie oraz pełne małżeństwo dla obydwu orientacji, dające poza tym co związek partnerski: * prawo do adopcji, * prawo do obywatelstwa, * wspólnotę majątkową, * korzyści podatkowe wyłącznie w przypadku posiadania dzieci na utrzymaniu, * przysposobienie dziecka współmałżonka na obowiązujących zasadach. Takie małżeństwo wymaga rozwodu na znanych zasadach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stefa Re: Związki i małżeństwo. IP: *.tkdami.net 03.10.06, 16:25 cytuję za Wikipedią: Od lat toczy się spór, czy homoseksualizm jest dziedziczony, czy też nabyty. Badania bliźniąt wykazały, że u bliźniąt jednojajowych zgodność występowania tej samej orientacji homoseksualnej wynosiła 52% i 48% par w której jedno było orientacji heteroseksualnej, a drugie homoseksualnej. Natomiast u bliźniąt dwujajowych 22% osób miało tę samą orientację homoseksualną i 78% osób gdzie jedna z osób była orientacji heteroseksualnej, a druga homoseksualnej. Jednak nie w każdym środowisku tendencje homoseksualne się uaktywniają. Około 18% mężczyzn i 35% kobiet o skłonnościach homoseksualnych utraciło ojca przed 10 rokiem życia. Obecnie najlepiej znane są przyczyny działania środowiska na jednostkę i jej organizm, uwzględniane są w tym działania hormonów w okresie prenatalnym. Dziedziczenie homoseksualizmu nie zostało jeszcze udokumentowane, nie wiadomo jaki gen i czy geny (jeżeli jest to efekt plejotropowy) są za to odpowiedzialne. Za jeden z argumentów na rzecz, że homoseksualizm jest dziedziczony, uważają niektórzy powszechność jego występowania w różnych kulturach. Wysunięto również hipotezę, że o orientacji seksualnej decyduje budowa mózgu. Przeprowadzono badania, które sugerowały m.in., że trzecie jądro podwzgórza INH3 u gejów jest znacznie mniejsze niż u mężczyzn heteroseksualnych, lecz w kolejnych badaniach nie potwierdzono tej zależności. Różnica dotyczy też spoidła wielkiego: u mężczyzn heteroseksualnych jest ono o 18% większe niż u kobiet i o 35% większe niż u mężczyzn homoseksualnych. Badania te nie pokazały jednak, czy zmiany w mózgu są wynikiem, czy przyczyną homoseksualizmu. W dodatku wszyscy badani ze zmianami zmarli na AIDS, a wiadomo, że wirus HIV potrafi dokonywać zmian mózgu. Na podstawie: Podstawy Genetyki Dla Studentów i Lekarzy, pod red. Gerarda Drewy i Tomasza Ferenca, Warszawa 2003 Harvey, John F. "Prawda o homoseksualizmie" 1999r uważam że osoby żyjące w związkach homoseksualnych powinny mieć podobne prawa jak pary hetero żyjące w konkubinacie np wspólnotę majątkową, prawo do informacji o stanie zdrowia partnera itp w końcu są ze sobą związani uczuciowo. ale nie powinni miieć prawa adopcji dzieci. nawet biologiczne dzieci lesbijek mają szanse być hetero ale te szanse maleją gdy są wychowywane przez 2 kobiety. homoseksualizm nie jest dewiacją ale jest zaburzeniem. nie mam nic przeciwko homoseksualistom niech sobie pozostają w szczęśliwych jednopłciowych związkach niech mieszkają razem naprzeciwko moich drzwi ale niech nie przekazują młodemu pokoleniu swoich ewentualnych dzieci zaburzonych wzorców seksualnych. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Związki i małżeństwo. 03.10.06, 16:45 > informacji o stanie zdrowia partnera itp w końcu są ze sobą związani uczuciowo. > ale nie powinni miieć prawa adopcji dzieci. nawet biologiczne dzieci lesbijek > mają szanse być hetero ale te szanse maleją gdy są wychowywane przez 2 kobiety. Masz jakieś dowody na poparcie tej tezy? > nie przekazują młodemu pokoleniu swoich ewentualnych dzieci > zaburzonych wzorców seksualnych. Jeżeli homoseksualista może się wychować u rodziców heteroseksualnych, to heteroseksualista może się wychować u homoseksualistów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ste3fa Re: Związki i małżeństwo. IP: *.tkdami.net 03.10.06, 17:17 małe dziecko nawet nie do końca świadomie kopiuje zachowania rodziców. wraz z nabywanym doświadczeniem weryfikuje to co zapamiętało/wchłonęło w najmłodszych latach dzieciństwa. ale im silniej zakorzeniony jest wchłonięty wzorzec zachowania tym większe problemy z pozbyciem się go dgy odkryje że nie jest on do końca słuszny (vide dzieci z rodzin dysfuncyjnych w życiu dorosłym bardzo często powielają zachowania swoich rodziców: dziwczyny wychowywane tylko przez matkę często mają problemy z ułożeniem sobie relacji z partnerem,) tak więc ryzyko zaburzeń seksualnych u dzieci wychowywanych przez rodziny homoseksualne jest większe, z jednej strony bilogiczna potzreba związku hetero z drugiej wzorzec wyniesiony z domu. podobny problem mają homoseksualiści wychowwani w rodzinach hetero ich skłonność od osób tej samej płci kłóci się ze schematem rodziny wyniesonym z domu, co często jest źródłem dramatów. poza tym skłonności homoseksualne nie zawsze muszą się ujawnić nawet niektórzy naukowcy twierdzą, że ujawnają się w okreśłonych okolicznościach. rozwój dziecka w związku homoseksualnym może być przyczyną wytworzenia takiej skłonności u dziecka. pomijam już fakt tolerancji w szkole czy przedszkolu dziecka dwóch mamusiek czy dwóch tatusiów. niestety żyjemy w takich a nie innych realiach. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Związki i małżeństwo. 03.10.06, 17:41 Gdyby wpływ rodziców na orientację był tak wielki, to w rodzinach heteroseksualnych nie pojawialiby się homoseksualiści. Szczególnie, że przecież wzorce dziecko ma nie tylko w domu, także poza nim i wszędzie dookoła dziecko widzi głównie związki hetero. A mimo to staje się homoseksualistą. Dlatego sądzę, że dziecko wychowane przez parę homo nie będzie mieć problemów z określeniem własnej orientacji, będzie mu prościej niż homo w związku hetero, bo choć w domu ma homo, to wszędzie dookoła hetero - sąsiedzi, filmy, telewizja, rodziny kolegów, etc. Takich badań chyba nie przeprowadzano, bo póki co próbka jest żałośnie niska i w większości zbyt młoda. Ale zapewne odsetek określonych homoseksualistów wśród dzieci wychowywanych przez związek jednopłciowy będzie nieco wyższy niż wychowywanych w rodzinach "mieszanych", ale nie ze względu na to, że rodzina homo "zrobiła" z dziecka homoseksualistę, ale dlatego, że wychowując się w takiej rodzinie dziecko nie ma oporów przez przyznaniem się do własnej - mniejszościowej - orientacji. Jeżeli założymy, że orientacja jest kwestią wrodzoną - a jak sądzę po Twoim pierwszym poście do takiej tezy się przychylasz - to w tym akurat względzie nie ma czego się moim zdaniem obawiać. Przykład dzieci z rodzin rozbitych który podałaś dotyka innego problemu, bo kwestia naszych relacji z innymi nie jest już sprawą wyłącznie wrodzoną, a ukształtowaną. Jeden problem jaki ja widzę w takim wychowaniu to nie kwestia orientacji, a wzorców płci. Dziecko wychowywane przez samych mężczyzn bądź same kobiety nie będzie mieć w domu wzorca innej płci, co może w przyszłości zaburzyć jego z nią kontakty (zupełnie w oderwaniu od orientacji), a nawet powodować zaburzenia w określeniu własnej płci (ponownie - nie w związku z orientacją). To jednak zdarza się nagminnie nie tylko w związkach jednopłciowych, ani nawet nie tylko w rozbitych rodzinach. Często ojca nie ma w domu całymi dniami, a nawet miesiącami i dziecko jest wychowywane przez matkę i różne babcie-ciotki. A przecież nie zakazujemy z tego powodu adopcji marynarzom czy akwizytorom. Tak więc uważam, że o ile niewątpliwie taka sytuacja może stworzyć pewne zagrożenia (każda adopcja zagrożenia sprawia) to nie jest to podstawą do prawnego zakazu. Takie sytuacje powinny być rozpatrywane indywidualnie, bo odpowiedni rodzice będą w stanie stworzyć dziecku takie warunki, by problemy owe zniknęły. Nie odgórny przepis "rodzice adopcyjni tylko hetero", ale dozwolenie zawsze, a decyzja o adopcji w kontretnym przypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Związki i małżeństwo. 04.10.06, 09:16 xtrin napisała: > Dlatego sądzę, że dziecko wychowane przez parę homo nie będzie mieć problemów > z określeniem własnej orientacji Jak pokazało wiele badań tak właśnie jest. Dzieci wychowywane w rodzinach homo niczym praktycznie nie różnią się od dzieci wychowywanych w rodzinach hetero. S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ste3fa Re: Związki i małżeństwo. IP: *.tkdami.net 04.10.06, 16:30 nie jestem przekonana o dziedziczeniu homoseksualizmu. jest to zaburzenie ale jak widać da się z tym żyć. jednak nawet w Twoim poście znalazłam argumenty popierające moją teorię (mówię o poście xtrin ) związek homoseksualny z powodów jakie zostały podane jest jednak rodziną dysfunkcyjną podobnie jak jest nią rodzina gdzie nie ma jednego/dwojga rodziców. ośrodki adpocyjnnne mam nadzieję dokładnie przyglądają się rodzinom do jakich trafia dziecko i ponoć dlatego tak długo trwa procedura adopcyjna. mechanizm wczytywania wzorców w wieku wczesnodziecięcym jast taki sam w każdej rodzinie. i tak dziecko z rodziny z problemami patologicnymi (odbijam od homoseksualizmu bo nie uważam żeby był patologią)niestety statystycznie częściej bedzie w wieku dorosłym podobnie zachowywało się jak jego rodzice powieli tem sam niedobry schemat. nie chcę być źle zrozumiana tekst powyżej jest przykładem i jeszcze raz podkreślam żę moim zdaniem nie ma nic złego w homoseksualizmie. tym niemniej z powodów podanych przeze mnie wcześniej i tych, które znalazłam w Twoim poście uważąm że związki homoseksualne nie powinny mieć możłiwości adopcji dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Związki i małżeństwo. 04.10.06, 21:25 > nie jestem przekonana o dziedziczeniu homoseksualizmu. jest to zaburzenie ale > jak widać da się z tym żyć. Nie pisałam o dziedziczeniu, a o tym, że jest to skłonność wrodzona. Sama w pierwszym swoim poście podawałaś przykłady badań to potwierdzających. Co do reszty - wszystko to co napisałaś jest mocno chaotyczne i nie przedstawia żadnych w zasadzie argumentów. Piszesz o zagrożeniach występujących w rodzinach patologicznych, następnie zaznaczasz, że rodziny homoseksualnej za takową nie uznajesz, by na końcu oświadczyć, że na tej podstawie jesteś przeciwna adopcji przez takie rodziny. Hmm... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ste3fa Re: Związki i małżeństwo. IP: *.tkdami.net 05.10.06, 16:46 chodzi mi jedynie o to, że "mechanizm wdrukowywania" jest taki sam u wszystkich. przykład rodziny patologicznej to tylko przykład i jako taki należy go rozumieć. podająć ten przykład ryzykowałam oskarżenie pod swoim adresem że związek homoseksualny to właśnie patologia, dlatego zaznaczyłam wyraźnie że mam inne zdanie na ten temat. może czasem rzeczywiście wyrazam się nieprecyzyjnie ale sama przyznasz że opisywanie całej działki psychologii dziecięcej nie ma sensu więc użyłam skrótu myslowego. a wrodzone może być tożsame z dziedziczonym jednak nie zawsze jest, ponieważ choroby wrodzone mogą być skutkiem nieprawidłowości genowych w tym dokładnie jesnym pokoleniu. cytowany tekst prezentuje dwa stanowiska jedno że rzeczywiście homoseksualizm jest wrodzony i następne że w zasadzie tego nie udowodniono Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Związki i małżeństwo. 05.10.06, 20:52 Ale tak samo "wdrukowane" są np. zasady higieny. Czy mamy z tego powodu prawnie zakazać adopcji brudasom? Palący rodzic często jest wzorem dla dziecka, które później zacznie palić. Zakazać adopcji palaczom? Istnieje coś takiego jak "dziedziczenie biedy". Zakazać adopcji biednym? Gust rodziców w dużej mierze określa nasz gust. Zakazać adopcji fanom Ich Troje? Dzieci osób niewykształconych często same nie garną się do wiedzy. Adopcja tylko po maturze? Rodzice idealni są heteroseksualnymi, czystymi, niepalącymi, bogatymi, wykształconymi ludźmi o wyrafinowanych gustach. Ale to nie jest powód, by wszystkim innym prawnie adopcji zakazywać. Każdy przypadek winien być rozpatrzany indywidualnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ste3fa Re: Związki i małżeństwo. IP: *.tkdami.net 05.10.06, 22:17 teoretycznie jest tak jak piszesz w ostatnich zdaniach. każda rodzina starająca się o adpocję jest wnikliwie sprawdzana właśnie po to aby dziecko nie wpadło z deszczu pod rynne. ale w tej chwili zaczynamy odbiegać nieco od zasadniczego tematu wątku - czyli legalizacja związków homoseksualnych. zatem proponuję abyśmy obie pozostały przy swoich poglądach. bo to ca piszę to moje przemyślenia. można się z nimi zgadzać lub nie i masz do tego świete prawo. tak samo odbieram posty pisane przez Ciebie. miło mi że mogłam w kulturalny sposób wymienić się poglądami pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Związki i małżeństwo. 05.10.06, 23:58 Tak, rozmawiamy o legalizacji związków jednopłciowych. A kwestia adopcji jest jedną z nich. Tak jak pisałam wyżej - dla mnie "związek partnerski" winien być takim "słabszym" małżeństwem, którego główną cechą jest łatwość rozerwania. To powinno zadowolić wiele osób, które nie pobierają się by być z sobą dla siebie, a nie dla papierka. Jednocześnie jednak owa łatwość rozwiązania pociąga za sobą pewne konsekwencje - jedną z nich powinien być zakaz adopcji przez takie pary, bo z założenia mogą one być nietrwałe. Adopcja powinna być zarezerwowana dla małżeństw "w pełnym wymiarze", natomiast nie widzę powodu, by takowych nie przyznawać także gejom. Razem z adopcją. A to, czy w danej rodzinie dziecko będzie mieć odpowiednie warunki - to już kwestia indywidualna. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Nikogo nie skrzywdzi, komuś pomoże... 05.10.06, 03:31 Paetz też był przekonany, że samą pomoc kościelną niesie maluczkim i słabiutki. Zresztą naśladowców w tej firmir nie brakuje: fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/kard-ratzinger-tuszowal-pedofilie,797010 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: efka Czy was powaliło z tymi związkami partnerskimi ?! IP: *.pcz.czest.pl 06.10.06, 12:21 Proponuję najpierw zapoznać się czym jest rodzina, i jaki jest jej główny cel. I nie ulegać presji gazet, a poczytać coś mądrzejszego na ten temat. Pozdrawiam, i życzę zastanowienia się głęboko. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Czy was powaliło z tymi związkami partnerskim 06.10.06, 13:28 > Proponuję najpierw zapoznać się czym jest rodzina, i jaki jest jej główny cel. No to nas proszę oświeć, czym to niby różni się rodzina dwóch gejów od bezdzietnej rodziny mężczyzny i kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś