Tzw. psi problem

IP: *.acn.waw.pl 26.03.03, 22:28
Ostatnio w wielu miejscach (m. in. na niektórych forach Gazety) poruszony
został problem psich odchodów w miejscach publicznych. Wszyscy dyskutanci
oburzają się na właścicieli psów wyprowadzanych przed bloki w nowych
osiedlach.
A ja uważam że to przesada z tymi kupami. Gdzie ci ludzie się wychowali?
Polskie psy zawsze robiły kaki na skwerkach i nikomu to nigdy nie
przeszkadzało, a roślinność (trawki, drzewka) nawet miała się dzieki temu
świetnie. Czyżby mieli coś przeciwko zadrzewianiu nowych osiedli???!!! Nawet
jarzyny najzdrowsze są te wyhodowane na krowim nawozie czyli gównie. Czy ktoś
marchewkę do zupki wrzuca przez bibulkę?
Ja na przykład też mam pieska i nie widzę powodu żeby mu zabraniać robić
gdzie chce. Dosyć już jest zestresowany życiem w mieście - samochody, beton,
wrzeszczące dzieci etc. Ja nawet mu pozwalam robić w przedpokoju - ma tam
specjalną kuwetę. Jak przychodzimy z żoną do domu z pracy to pakujemy
zawartość kuwety i wystawiamy na klatkę, rano się to wyrzuca do śmieci. Chyba
nasi sąsiedzi są jacyś mniej przewrażliwieni bo jeszcze nikt nie powiedział
że mu to przeszkadza. Zresztą oni też wystawiają swoje śmieci na noc na
klatkę.
W ogóle to nie widać w czym jest problem. Zjawisko załatwiania potrzeb
fizjologicznych przez zwierzęta w naszym otoczeniu jest bardziej powszechne
niż sądzą niektórzy 'obrońcy higieny'. Ptaki np. potrafią naprawdę zaszkodzić-
czy ktoś widział pieska, który nasrał sąsiadowi na głowę? Nie mówiąc o np.
jeleniach i dzikach w Lesie Kabackim, które w ogóle nic sobie nie robią z
tego, że z dróg w lesie korzystają także ludzie.
Widać że niektórzy chcieliby rozpętać nagonkę na Bogu ducha winnych
właścicieli psów. Bo rozumiem że ptaki i inne bezpańskie zwierzęta (np.
szczury śmietnikowe) nikomu nie przeszkadzają?

Pozdrawiam,
Mieszkaniec Kabat




    • Gość: mieszkaniec_kabat Re: Tzw. psi problem IP: *.acn.waw.pl 27.03.03, 06:36
      • Gość: wawiak Re: Tzw. psi problem IP: *.acn.waw.pl 27.03.03, 06:45
        Skoro gówna roślinności nie szkodzą i pozwalasz psu srać gdzie chce, napisz
        gdzie mieszkasz, to po obfitym posiłku wypnę dupę i nasram ci pod okno. Co za
        różnica - psie, czy ludzkie? Widać jaka wiocha się do tych Kabat sprowadziła!
        Lubi się swojskie zapachy! Żebyś wiedział, że przez psie szczyny i gówna
        drzewka usychają! Wszędzie na świecie cywilizowanym właściciele sprzątają po
        swoich psach, no ale nie "warszawiacy" wychowani na wsiach mazowieckich i
        podlaskich!


        • butter_fly Re: Tzw. psi problem 27.03.03, 07:48
          Może to było dosyc ostro powiedziane ale trudno sie z tym nie zgodzic.
          Własciciele pieskow - torebeczki i rekawiczki - sprzątać po sobie!!!!!!
          To co mamy teraz, to wspaniale zwierzaki i wspaniale dzieciaki - na placach
          zabaw dzieci nie maja szans... Ja rozumiem miłość do zwierzat, ale dlaczego
          moje dzieci (i inne tudzież) nie mogą bawic sie bez bezposredniego- fizycznego
          kontaktu z psimi odchodami??????
    • j-o-n-k-a Re: Tzw. psi problem 27.03.03, 08:44
      Gość portalu: mieszkaniec_kabat napisał(a):

      > Ja na przykład też mam pieska i nie widzę powodu żeby mu zabraniać robić
      > gdzie chce. Dosyć już jest zestresowany życiem w mieście - samochody, beton,
      > wrzeszczące dzieci etc.


      To dla dobra pieska nie powinno się go trzymać w takich warunkach!!
    • misiek25 Re: Tzw. psi problem 27.03.03, 11:53
      A ja mam niedaleko bloku boisko i dzieci dla których jest to boisko nie mogą
      się tam bawić ponieważ są tam psie gówna.
      Mam małą córeczkę i pewnie też nie będzie mogła bawić się w piaskownicy
      ponieważ są tam psie gówna.
      Mieszkam w ładnym miejscu Ursynowa i kiedy wychodze z dzieckiem na spacer musz
      uważać ponieważ na chodnikach też są psie gówna.
      Pies to odpowiedzialność, również za jego gówna.
      MAti
    • karina152 Re: Tzw. psi problem 27.03.03, 12:44
      Gość portalu: mieszkaniec_kabat napisał(a):

      > Ja na przykład też mam pieska i nie widzę powodu żeby mu zabraniać robić
      > gdzie chce. Dosyć już jest zestresowany życiem w mieście - samochody, beton,
      > wrzeszczące dzieci etc. Ja nawet mu pozwalam robić w przedpokoju - ma tam
      > specjalną kuwetę. Jak przychodzimy z żoną do domu z pracy to pakujemy
      > zawartość kuwety i wystawiamy na klatkę, rano się to wyrzuca do śmieci>
      >
      >

      To może go wogóle nie wyprowadzać. Niech się bardziej nie stresuje i załatwia
      swoje potrzeby kiedy chce i gdzie chce: w pokoju, w kuchni, w przedpokoju! Inni
      muszą omijać kupki na chodnikach, to właściciel może również je omijać w swoim
      domu - bo przecież po psie nie trzeba sprzątać!!
    • mary_ann Re: Tzw. psi problem 28.03.03, 18:22
      Dajcie spokój, to na kilometr pachnie podpuchą (np. wystawianie zawartości
      kuwety na noc na klatkę)... Nie, nie uwierzę, chociaż... w dzisiejszych
      czasach w końcu wszystko jest mośliwe...
      • j-o-n-k-a Re: Tzw. psi problem 28.03.03, 22:52
        mary_ann napisała:

        > Dajcie spokój, to na kilometr pachnie podpuchą (np. wystawianie zawartości
        > kuwety na noc na klatkę)... Nie, nie uwierzę, chociaż... w dzisiejszych
        > czasach w końcu wszystko jest mośliwe...

        Może i podpucha, ale wiesz ilu ludzi wystawia śmiecie itp. śmierdzące rzeczy na
        korytarz i nie tylko na noc!!
        Niektórym ludziom nie przeszkadza też, że ich pieski załatwiają swoje potrzeby
        nawet nie na trawnikach czy chodnikach, ale na schodach przy drzwiach
        wejściowych - bo po co iść z pieskiem 20 metrów dalej, jak ich ukochane
        stworzenie może sobie obsikać schody czy ścianę bloku.
        • Gość: nina Re: Tzw. psi problem IP: *.unitron.lublin.pl / 192.168.11.* 30.03.03, 16:45
          A pod moim blokiem jest olbrzymi plac zabaw, okolony dookoła blokiem. I mamom
          nie za bardzo się chce wracać ze swoim potomstwem do domu, to wysadzają pod
          blokami, balkonami. I jest obsrane, ale ludzkimi gównami. A takiej zapatrzonej
          w sowje dziecko mamusi, niełatwo cokolwiek wytłumaczyć. Zresztą ja skończyłam z
          tłumaczeniami. Cokolwiek zobaczę pies, czy dziecko srające na trawniku wzywam
          Straż Miejską, dotąd jak nauczą się porządku.
    • Gość: lady dretwusy bez psow IP: 148.228.174.* 01.04.03, 22:29
      rany, jakie dretwusy sie odezwaly. jesli tak bardzo nie lubicie psow, to kupcie
      sobie domy poza osiedlami i bedziecie si babarac w kupach ptaszkow, na swiezo
      przystrzyzonym trawniczku.
      ja mieszkam wa warszawie i uwazam, ze pomysl sprzatania psich kup jest
      chybiony. dzieci moga sie bawic w przedszkolu, a przeciez zaden zdrowomyslacy
      wlasciciel psa nie wypusci go na spacer do piaskownicy.
      psy sa fajne i dla nich tez musi byc miejsce w miescie, a babrac sie w gownie
      nikt nie lubi.
      nie wierze, ze psie kuoy sa az tak strasznie przeszkadzajace w wykonywaniu
      czynnosci zyciowych. jak ktos normalnie chodzi to na kupe nie nadepnie, a jak
      ktos nie ma innych problemow to sie czepia takich bzdur jak psie kupy.
      ludzie!!! czy nie macie innych waznych problemow.
      !!!
      • Gość: m_k Re: dretwusy bez psow IP: *.waw-smy.tdci.pl 02.04.03, 14:58
        Gość portalu: lady napisał(a):

        > rany, jakie dretwusy sie odezwaly. jesli tak bardzo nie lubicie psow, to
        kupcie
        >
        > sobie domy poza osiedlami i bedziecie si babarac w kupach ptaszkow, na swiezo
        > przystrzyzonym trawniczku.
        > ja mieszkam wa warszawie i uwazam, ze pomysl sprzatania psich kup jest
        > chybiony. dzieci moga sie bawic w przedszkolu, a przeciez zaden zdrowomyslacy
        > wlasciciel psa nie wypusci go na spacer do piaskownicy.
        > psy sa fajne i dla nich tez musi byc miejsce w miescie, a babrac sie w gownie
        > nikt nie lubi.
        > nie wierze, ze psie kuoy sa az tak strasznie przeszkadzajace w wykonywaniu
        > czynnosci zyciowych. jak ktos normalnie chodzi to na kupe nie nadepnie, a jak
        > ktos nie ma innych problemow to sie czepia takich bzdur jak psie kupy.
        > ludzie!!! czy nie macie innych waznych problemow.
        > !!!

        zgadzam sie! czepiaja sie! zauwazylas, ze NIKT nie przytaknal,
        ze i ptaki potrafia kupe zrobic ... i to NA czlowieka,
        ale kogo za ptaki mozna winic?
        aj, te charakterki...
      • Gość: benc daj swój adres... IP: *.polkomtel.com.pl 02.04.03, 16:50
        ...mam nadzieję, że ktoś ci na wycieraczkę nasra...nie będziesz miała nic
        przeciwko prawda ?
        • Gość: lady Re: daj swój adres... IP: 148.228.174.* 02.04.03, 20:22
          Gość portalu: benc napisał(a):

          > ...mam nadzieję, że ktoś ci na wycieraczkę nasra...nie będziesz miała nic
          > przeciwko prawda ?
          to tak po katolicku, kochaj blizniego swego, jak siebie samego, prawda??
      • Gość: Magda Re: dretwusy bez psow IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.04.03, 17:57
        Nie jestem dretwusem - mam 2 psy. Mieszkam w domku za miastem i wiesz co robie?
        Co tydzien (a latem codziennie) biore szufelke, patyczek, plastikowa torbe i
        zasuwam. Nie dlatego, ze nie lubie psow i ich kupy mnie denerwuja, tylko
        dlatego, ze nie lubie jak mi cos smierdzi pod oknem. To przeciez normalne.
        • Gość: lady Re: dretwusy bez psow IP: 148.228.174.* 02.04.03, 20:24
          ja tez wielu rzeczy nie lubie i musze z tym zyc i dlatego sie nie czepiam
          innych. niestety u nas wszystko urasta do wilekiego problemu.
        • Gość: lady Re: dretwusy bez psow IP: 148.228.174.* 02.04.03, 20:30
          > Co tydzien (a latem codziennie) biore szufelke, patyczek, plastikowa torbe i
          > zasuwam. Nie dlatego, ze nie lubie psow i ich kupy mnie denerwuja, tylko
          > dlatego, ze nie lubie jak mi cos smierdzi pod oknem.

          a ja nie moge otorzyc okna, bo cigle slysze k...., k...., k.....i co mam tym
          zrobic??
          szufelki nie wezme.:(
          • Gość: książę? Re: dretwusy bez psow IP: *.waw.cdp.pl / 172.30.1.* 03.04.03, 15:21
            I dzięki takim ludziom ja Ty Polska jest tak beznadziejnym krajem.
            Zamiast narzekać na to co ci przeszkadza zacznij od siebie.
            Jesli zatruwasz ludziom życie odchodami swojego psa,
            to jakie masz moralne prawo by stwierdzać, że coś Ci przeszkadza?

            Nie widzę żadnej różnicy między odchodami psa i człowieka (bo żadnej nie ma)
            więc proponuję wszystkim właścielom psów, którzy nie sprzątają ich kup
            zostawiać kupy np swojego dziecka, na wycieraczce, koło ich samochodu itp.

            Brzmi strasznie, ale to chyba jedyne co można zrobić w tej sytuacji.
            Ci ludzie nigdy nic nie zrozumieją, taki naród.

            Jedynym rozwiązaniem które mogłoby przynieść efekty są wyskie kary pieniężne,
            restrykcyjnie wprowadzone i egzekwowane.
            Tylko, że w tym kraju chyba nigdy się tego nie doczekamy.
            Pozdr mimo wszystko.
            P.S. a z "lady" to Pani nie ma chyba nic wspólnego...
            • Gość: lady Re: dretwusy bez psow IP: 148.228.174.* 03.04.03, 21:56

              > I dzięki takim ludziom ja Ty Polska jest tak beznadziejnym krajem.

              dzieki takim jak ty niestety tez ::((

              > Zamiast narzekać na to co ci przeszkadza zacznij od siebie.

              nie musze, bo ja nic zlego nie robie.

              > Jesli zatruwasz ludziom życie odchodami swojego psa,

              nie zatruwam, bo moj pies mieszka w domu z ogrodem:))

              > Nie widzę żadnej różnicy między odchodami psa i człowieka (bo żadnej nie ma)

              a ja widze, bo odchody psow sa z reguly na trawnikach, a ludzie sraja w
              przejsciach, na podworku itp.

              > więc proponuję wszystkim właścielom psów, którzy nie sprzątają ich kup
              > zostawiać kupy np swojego dziecka, na wycieraczce, koło ich samochodu itp.

              to swietna bardzo inteligentna, realistyczna, progresywna propozycja.!
              > Ci ludzie nigdy nic nie zrozumieją, taki naród.

              a ty jestes tym jedynym, wybrancem, ktory rozumie.

              > Tylko, że w tym kraju chyba nigdy się tego nie doczekamy.

              no bo wiekszosc to dretwusy, takie jak ty:(

              > P.S. a z "lady" to Pani nie ma chyba nic wspólnego...
              skad wiesz??
              • Gość: książę? Re: dretwusy bez psow IP: *.waw.cdp.pl / 172.30.1.* 04.04.03, 08:53
                P.S. a z "lady" to Pani nie ma chyba nic wspólnego...
                skad wiesz??


                To widać, słychać i czuć

                i to jak bardzo......
                • Gość: lady Re: dretwusy bez psow IP: 148.228.174.* 04.04.03, 20:06
                  Gość portalu: książę? napisał(a):

                  > P.S. a z "lady" to Pani nie ma chyba nic wspólnego...
                  > skad wiesz??
                  >
                  >
                  > To widać, słychać i czuć
                  >
                  > i to jak bardzo......
                  od Ciebie tez, bo chyba mieszkasz na parterze.Ç!!

                  acha, jesze a propos spraw narodowych- w Niemczech psy normalnie wchodza do
                  sklepow, domow towarowych i jakos nikt nie patrzy nienawistnym okiem i nie
                  trzesie portkami czy pies zrobi kupe i jakie to straszne, ze az trzeba wszczac
                  dyskusje na forum!!
              • Gość: uasiczka Re: dretwusy bez psow IP: 212.244.209.* 08.04.03, 08:24
                mówisz że twój pies mieszka w ogrodzie. czy tam też nie sprzątasz tylko latem
                rozkładasz kocyk albo zapraszasz gości na grilla w te gówna???
      • Gość: miła Re: psi dretwus IP: 217.153.45.* 04.04.03, 11:13
        Gość portalu: lady napisał(a):

        > rany, jakie dretwusy sie odezwaly. jesli tak bardzo nie lubicie psow, to
        kupcie
        >
        > sobie domy poza osiedlami i bedziecie si babarac w kupach ptaszkow, na swiezo
        > przystrzyzonym trawniczku.
        > ja mieszkam wa warszawie i uwazam, ze pomysl sprzatania psich kup jest
        > chybiony. dzieci moga sie bawic w przedszkolu, a przeciez zaden zdrowomyslacy
        > wlasciciel psa nie wypusci go na spacer do piaskownicy.
        > psy sa fajne i dla nich tez musi byc miejsce w miescie, a babrac sie w gownie
        > nikt nie lubi.
        > nie wierze, ze psie kuoy sa az tak strasznie przeszkadzajace w wykonywaniu
        > czynnosci zyciowych. jak ktos normalnie chodzi to na kupe nie nadepnie, a jak
        > ktos nie ma innych problemow to sie czepia takich bzdur jak psie kupy.
        > ludzie!!! czy nie macie innych waznych problemow.
        > !!!

        Ja ostatnio nie mam. Za to mam 2-letnie dziecko, które nie może bawić się na
        placu zabaw (o piaskownicy nie wspomnę), bo wszędzie są psie gówna. Próbowałeś
        kiedyś wyczyścić but z takiego szamba? Nie wiem, co żrą te psy (chyba gówna
        swoich właścicieli), ale można zemdleć od smrodu. A może spróbujesz wytłumaczyć
        2-latkowi, że nie może wejść do piaskownicy, biegać po trawie itp.? Pomijam
        problem zwierzęcych pasożytów i chorób. Ja też zaczynam wzywać straż miejską.
        Jak wam skasują parę stówek, psi miłośnicy, od razu zaczniecie biegać z
        foliowymi workami na odchody. Smacznego.
        • Gość: lady Re: psi dretwus IP: 148.228.174.* 04.04.03, 20:03
          ? Nie wiem, co żrą te psy (chyba gówna
          > swoich właścicieli), ale można zemdleć od smrodu. A może spróbujesz
          wytłumaczyć
          >
          > 2-latkowi, że nie może wejść do piaskownicy, biegać po trawie itp.? Pomijam
          > problem zwierzęcych pasożytów i chorób. Ja też zaczynam wzywać straż miejską.
          > Jak wam skasują parę stówek, psi miłośnicy, od razu zaczniecie biegać z
          > foliowymi workami na odchody. Smacznego.

          juz nie bede powtarzac, bo wszystko juz napisalam - to gdzie sraja psy, ludzie
          i dzieci- zalezy od wlascicieli i mam.!!
      • Gość: mahoney nie drętfussy z psami IP: *.man.polbox.pl 05.04.03, 16:53
        Gość portalu: lady napisał(a):

        > rany, jakie dretwusy sie odezwaly. jesli tak bardzo nie lubicie psow, to
        kupcie
        >
        > sobie domy poza osiedlami i bedziecie si babarac w kupach ptaszkow, na swiezo
        > przystrzyzonym trawniczku.
        > ja mieszkam wa warszawie i uwazam, ze pomysl sprzatania psich kup jest
        > chybiony. dzieci moga sie bawic w przedszkolu, a przeciez zaden zdrowomyslacy
        > wlasciciel psa nie wypusci go na spacer do piaskownicy.
        > psy sa fajne i dla nich tez musi byc miejsce w miescie, a babrac sie w gownie
        > nikt nie lubi.
        > nie wierze, ze psie kuoy sa az tak strasznie przeszkadzajace w wykonywaniu
        > czynnosci zyciowych. jak ktos normalnie chodzi to na kupe nie nadepnie, a jak
        > ktos nie ma innych problemow to sie czepia takich bzdur jak psie kupy.
        > ludzie!!! czy nie macie innych waznych problemow.
        > !!!

        ty jestes normalna ? , sory ale takie glupoty wypisywac
        nie chodzi o to ze nie lubimy psow
        nie zabraniamy im miejsca w miescie
        ale niektore miejsca , parki , skwery itp sa tak strasznie zasrane , bo inaczej
        tego powiedziec nie mozna , ze robi sie niedobrze , kupa na kupie ,
        jak mozna uwazac ze wszystko jest w porzadku ,
        czy wy ludzie z psami nie uwarzacie ze bylo by czysciej , milej , ladniej ,
        gdybyscie zrobili tak glupio prozaiczna rzecz jak wpakowanie produktu przemiany
        materii waszego psa za pomoca jakiejs lopatki czy rekawicy do woreczka ,
        zawiazanie go i wyrzucenie do smieci
        i to nie jest glupi problem , zaden problem nie jest glupi , kazdy problem
        mozna rozwiazac , jezeli jest nierozwiazany to tylko dlatego ze komus sie nie
        chcialo
    • Gość: szymka Re: Tzw. psi problem IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 03.04.03, 23:31
      Nie mam psa. Po prostu boję się psów. Mam uraz po bólu jaki przeżyłam w
      dzieciństwie najpierw podczas ataku psa, później przy zastrzykach przeciw
      wściekliźnie.
      Jednocześnie mieszkam w mieście na typowym polskim osiedlu i rozumiem że oprócz
      mnie mieszkają tam inni mieszkańcy którzy mają ochotę posiadać psy. Ich sprawa.
      Strach przed psami jest moją sprawą. Nie przeszkadza mi że ktoś ma psa dopóki
      to w żaden sposób nie wpływa na moje życie.
      A wpływa niestety.
      1. Nie mogę spać, bo pies sąsiadów kilka razy w tygodniu wyje pół nocy. (swoją
      drogą co oni z nim robią skoro tak wyje?)
      2. Moje dziecko nie może bawić się w piaskownicy bo więcej w niej psich
      odchodów niż piasku, a jeszcze nie słyszałam o zabawie typu "babki z psiej kupy"
      4. Przynajmniej raz na kilka dni muszę czyścić buty z psich odchodów, co
      zajmuje trochę mojego czasu, a mogłabym w tym czasie robić milion innych rzeczy.
      5. Nie mogę oglądać z przyjemnością zielonego trawnika przed moim blokiem bo
      nie ma na nim choćby jednego metra kwadratowego bez psich odchodów.
      A w oglądaniu takowych nie gustuję.

      Ja nie hałasuję w nocy (choć często miałabym ochotę), bo inni w tym czasie
      chcą wypocząć.
      Nie wyobrażam sobie wystawienia śmieci na klatkę schodową, bo inni mogą nie
      mieć ochoty wąchać smrodu z moich śmieci.
      Nie śmiecę na klatce, przed blokiem, w ogóle nie śmiecę w publicznych
      miejscach, bo innym mogą przeszkadzać moje śmieci.
      Itd.

      Staram się żyć tak, by bez zgody innych ludzi nie ingerować w ich życie. I tego
      samego oczekuję od innych. I tylko dziwię się czasami że tak oczywiste rzeczy
      trzeba omawiać.
      Pozdrawiam

      • Gość: lady Re: Tzw. psi problem IP: 148.228.174.* 03.04.03, 23:49
        nie wiem na jakich syfiastych osiedlach mieszkacie???
        ja, obecnie nie mieszkam w Polsce ale jak mieszkalam:
        - nigdy nie mialam psiego gowna na butach
        - na mojej klatce (9 mieszkan- 5 psow), zaden pies nie wyl.
        -nigdy nie bylo zadnych odchodow na klatce, bo wszystkie psy byly wyprowadzane.
        -nigdy nie czulam zadnego smrodu z ulicy, bo nie mieszkam na parterze.
        - trawniki, owszem wygladaly okropnie ale tylko na wiosne, kiedy byly roztopy.

        Jesli chodzi o psychike psa, to bardzo sie upodabnia do wlasciciela i do
        otoczenia, w ktorym zyje.

        Mi bardziej przeszkadzalo chamstwo niektorych sasiadow i udawanie, ze jest sie
        takim swietym, podczas gdy kurwy lecialy, non-stop.
        za komfort trzeba placic, mieszkania na parterze sa najtansze, wiec moze
        odezwali sie sfrustrowani mieszkancy parterowi, ktorym smierdzi.
        • Gość: szymka Re: Tzw. psi problem IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 04.04.03, 22:47
          Nie mam mieszkania na parterze, ale nawet gdybym miała... to cóż to za argument?
          Czy ci co mieszkają na parterze nie mają prawa do takiego samego traktowania
          jak mieszkańcy innych pięter?

          Lady, Twój sposób myślenia mnie zadziwia. "nidgy nie czułam żadnego smrodu z
          ulicy, bo nie mieszkam na parterze" "za komfort trzeba płacić"
          To tak jakbyś powiedziała: byleby mnie było dobrze, a reszta? ... a co mnie
          obchodzi reszta?!

          Oczywiście że mnie też przeszkadza chamstwo, głośne przekleństwa itd. I teraz
          może mnie zrozumiesz : W takim samym stopniu jak chamstwo czy przekleństwa
          przeszkadzają mi psie odchody w miejscach publicznych. I jak widzisz z wpisów
          forumowiczów, nie tylko mnie to przeszkadza. Może jednak warto wziąć to pod
          uwagę.
          Pozdrawiam
      • Gość: lady Re: Tzw. psi problem IP: 148.228.174.* 03.04.03, 23:50
        acha, o to ze sa kupy w piaskownicy, niestety trzeba miec pretensje do
        wlascicieli.
        • j-o-n-k-a Re: Tzw. psi problem 04.04.03, 00:25
          Gość portalu: lady napisał(a):

          > acha, o to ze sa kupy w piaskownicy, niestety trzeba miec pretensje do
          > wlascicieli.


          ...i właśnie o tym jest ten wątek!!! o pretensjach do właścicieli!
          • Gość: lady Re: Tzw. psi problem IP: 148.228.174.* 04.04.03, 00:46
            > ...i właśnie o tym jest ten wątek!!! o pretensjach do właścicieli!

            ale chyba nie do wszystkich:)
            wlasciciele sa rozni- trzymanie np. kaukaza w mieszkaniu uwazam za glupote
            LUDZKA.

      • Gość: bury Re: Tzw. psi problem IP: *.dhcp-129-79.indiana.edu 04.04.03, 00:40
        Gość portalu: szymka napisał(a):

        > Nie mam psa. Po prostu boję się psów.

        A ja sie boje ludzi, ktorzy boja sie psow naprawde.
    • Gość: mahoney u nas na mokotowie jest park Slonimskiego IP: *.man.polbox.pl 04.04.03, 20:48
      to jest dopiero zasrane miejsce , ohyda ,żeczywiscie tym ludziom hyba brag
      wyhowanja
    • syldasz Re: Tzw. psi problem 06.04.03, 19:48
      A ja mam psa i sprzątam po nim jako jedyna z niezliczonej rzeszy właścicieli.I wiecie co? patrzą na mnie jak na idiotkę...
      Sprzątanie po psie nie musi być uciążliwe, są takie specjalne papierowe torebki.
      No i nie mieszkam w W-ie, ale psie kupy są wszędzie.A innych właścicieli psów upominam, jeśli widzę, że ich pupile załatwiają się w piaskownicy albo biegają w jej pobliżu.Niestety, za psa trzeba ponosić odpowiedzialność, jak za swoje dziecko np. A wysadzanie dzieci na trawniki jest niedopuszczalne i powinno być upominane przez Straż Miejską.Trawnik to nie szalet.Dla nikogo.
      • Gość: szymka Re: Tzw. psi problem IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 06.04.03, 22:54
        Brawo syldasz!!
        Jesteś prekursorką kultury wśród właścicieli psów. (i nie tylko)
        Chylę czoło.
        • Gość: rena Re: Tzw. psi problem IP: *.carcade.com.pl 07.04.03, 13:31
          Najbardziej mnie zastanawia ludzka pycha. Ludzie mogą wycinać drzewa, rzucać
          papierki na trawniki. Wejź do lasu, tam masz dopiero widoki i zapachy. My
          mozemy wszystko. A istoty nie będące człowiekiem wyniszczyć , zakazać, wybić.
          Może zamiast niszczyć świat wokół siebie i np. stawiać mniej blokowisk a
          tworzyć więcej trawników, by psy miały gdzie srać. Odpowiedzialnością nazywacie
          sprzątanie po psach? A może za podatki które się płaci za psy zatrudnić osoby
          któte będą odpowiedzialne za sprzątanie. gdzie jest ta kasa? płacę i jeszcze
          żebym sama łaziła z łopatką i torbami kupionymi za własną kasę.niech najpierw
          ludzie nauczą się brać odpowiedzialność za swoje czyny, a nie gnębią psy za
          to ,że żyją i w ogóle że potrzebuja sie wysrać.
          • default Re: Tzw. psi problem 07.04.03, 15:04
            Gość portalu: rena napisał(a):

            > Najbardziej mnie zastanawia ludzka pycha. Ludzie mogą wycinać drzewa, rzucać
            > papierki na trawniki. Wejź do lasu, tam masz dopiero widoki i zapachy. My
            > mozemy wszystko. A istoty nie będące człowiekiem wyniszczyć , zakazać, wybić.
            > Może zamiast niszczyć świat wokół siebie i np. stawiać mniej blokowisk a
            > tworzyć więcej trawników, by psy miały gdzie srać. Odpowiedzialnością
            nazywacie
            >
            > sprzątanie po psach? A może za podatki które się płaci za psy zatrudnić osoby
            > któte będą odpowiedzialne za sprzątanie. gdzie jest ta kasa? płacę i jeszcze
            > żebym sama łaziła z łopatką i torbami kupionymi za własną kasę.niech najpierw
            > ludzie nauczą się brać odpowiedzialność za swoje czyny, a nie gnębią psy za
            > to ,że żyją i w ogóle że potrzebuja sie wysrać.

            Brawo, Rena, popieram całkowicie. Zawsze zastanawiam się, na co konkretnie
            przeznaczane są środki pochodzące z podatków za psy. Mnie także drażni to
            ciągłe roztrząsanie problemu "psich kup", a niezauważanie problemu
            wszechobecnych śmieci i brudu wcale nie zwierzęcego pochodzenia. Zaśmiecone
            ulice, śmierdzące odchodami (ludzkimi!!!) przystanki i dworce,dzikie wysypiska
            śmieci w lasach itd. Psia kupa na trawniku prędko się rozłoży, czego nie można
            powiedzieć o butelkach, plastikowych petach, puszkach, foliach itd.
            Ja co prawda mieszkam za miastem, podatku za psy nie płacę, więc nie wymagam
            żeby ktoś za mnie sprzątał moją posesję - robię to sama, ale w mieście chyba za
            coś ten podatek się płaci????
            • j-o-n-k-a Re: Tzw. psi problem 07.04.03, 19:26

              > Gość portalu: rena napisał(a):
              >
              A może za podatki które się płaci za psy zatrudnić os
              > oby
              > > któte będą odpowiedzialne za sprzątanie. gdzie jest ta kasa? płacę i jeszc
              > ze
              > > żebym sama łaziła z łopatką i torbami kupionymi za własną kasę.



              Moim zdaniem, jeżeli osoba decyduje się na posiadanie psa, to musi się też
              liczyć z wydatkami jakie będzie ponosić: na pokarm, szczepienia, wizyty u
              weterynarza itp. Takie są konsekwencje posiadania czworonoga (i wielu innych
              zwierząt).
              Czy koszt jednorazowych woreczków na odchody jest aż tak wielki??????

            • j-o-n-k-a Re: Tzw. psi problem 07.04.03, 19:37

              Gość portalu: rena napisał(a):

              >niech najpierw ludzie nauczą się brać odpowiedzialność za swoje czyny, a nie
              >gnębią psy za to ,że żyją i w ogóle że potrzebuja sie wysrać.


              ...i sama przecież piszesz o ludzkiej odpowiedzialności!!!

              A kto tu gnębi psy i ich potrzeby fizjologiczne?? Chodzi tylko o ich
              właścicieli, którzy "MUSZĄ BRAĆ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA SWOJE CZYNY" , czyli za
              podjęcie decyzji o opiece nad zwierzęciem i równoczesnym ponoszeniu wszelkich
              konsekwencji, wydatków itp. wynikających z tej decyzji!!!





            • alfika Re: Tzw. psi problem 11.04.03, 13:44
              Owszem, po coś się podatki za psa się płaci.

              Byłam na tyle odważna, że zadzwoniłam do Urzędu Miasta zapytać, co za ten
              podatek się ma. Czy może w tym roku można zorganizować akcję rozdawania łopatek
              dla właścicieli psów, by mogli sprzątać? Czy GZMP sprząta w zamian trawniki?
              (Sama mam psa i moge sprzątać, nie ubędzie mi, ale jak wszyscy będą wciagnięci
              w akcję, a nie ja jedna.)

              Pani urzędniczka po pierwsze krzyczała (nie jestem dzieckiem, nie lubię jak się
              na mnie krzyczy. Jakbym była dzieckiem też bym nie lubiła. Jakbym była mamą,
              nie podobałoby mi się, że obca kobieta, reprezentantka nomen omen jakiegoś
              urzędu, podnosi głos na moje dziecko).

              Po drugie, jak już pozwoliła mi wyjaśnić, że dzwonię z PYTANIEM, nie z
              pretensjami - przez moment nie przerywała, dlatego jej wyjaśniłam - odparła, że
              za ten podatek to ja mam szkoły i szpitale, a ona nie będzie za moim psem
              chodziła sprzątać. (Spokojnie odpowiedziałam, że nawet bym nie chciała, żeby
              ktoś za mną chodził, bo nieswojo sie czuję, a i nie do niej sprzątanie
              trawników należy. Chyba. Równie dobrze mogłam nic nie mówić, bo nie o ripostę
              chodziło.)

              Od tamtej rozmowy zastanawiamy się poważnie, czy nasz pies już w tym roku do
              szkoły pójdzie, czy jeszcze z rok poczekać.
              To są realia w tym pięknym kraju.

              A panie urzędniczki przy okazji jednak proszę o grzeczne zachowanie, tak jak w
              domu uczono - lub jeśli nie, to może gdzie indziej o uszy się obiło.
              Kiedyś trafią choćby do szpitala i ktoś równie złośliwy je zechce potraktować z
              taką samą werwą?
          • Gość: lady Kupy do workow IP: 148.228.174.* 08.04.03, 00:52
            a ja rzadam, zeby mieszkancy Warszawy srali do woreczkow, bo mi Wisla smierdzi
            pod nosem.!!!!!
            • butter_fly Re: Kupy do workow 08.04.03, 05:16
              Gość portalu: lady napisał(a):

              > a ja rzadam, zeby mieszkancy Warszawy srali do woreczkow, bo mi Wisla
              smierdzi
              > pod nosem.!!!!!
              > nie wiem na jakich syfiastych osiedlach mieszkacie???
              ja, obecnie nie mieszkam w Polsce ale jak mieszkalam...

              LADY(????) - w jakim to kraju jeśli nie w Polsce Wisła śmierdzi Ci pod nosem?


              OK, nie chodzi o to żeś kłamczucha w ciuszkach lady;
              Chodzi o to, że jest problem: jest brudno wszędzie. Na nic się nie zda
              wyciąganie nowych problemów by zapomnieć o innych. Czy nie lepiej rozwiązać
              wszystkie? I tak to jest oczywiste, że ludzie powinni zacząć od siebie - to nie
              jest takie trudne - mamuski z dzieciakami do kibelka, inni o ludzkiej postawie
              tudzież... a po psach i tak trzeba sprzątać - cały świat to robi!!!
              Ciekawe "lady" jaki kraj do życia wybrałaś, że tego nie widzisz
              • zanka Re: Kupy do workow 08.04.03, 18:25
                > > a ja rzadam, zeby mieszkancy Warszawy srali do woreczkow, bo mi Wisla
                > smierdzi
                > > pod nosem.!!!!!
                > > nie wiem na jakich syfiastych osiedlach mieszkacie???
                > ja, obecnie nie mieszkam w Polsce ale jak mieszkalam...
                >
                > LADY(????) - w jakim to kraju jeśli nie w Polsce Wisła śmierdzi Ci pod nosem?

                ojej, jaki to spryciulek. nie mieszkam w kraju ale bywam. mam rozne
                nieruchomosci, wiec Twoj detektywizm jest raczej niepotrzebny.

                > Chodzi o to, że jest problem: jest brudno wszędzie. Na nic się nie zda
                > wyciąganie nowych problemów by zapomnieć o innych. Czy nie lepiej rozwiązać
                > wszystkie? I tak to jest oczywiste, że ludzie powinni zacząć od siebie - to
                nie
                >
                > jest takie trudne - mamuski z dzieciakami do kibelka,

                a dlaczego do kibelka. nie byloby lepiej do torebki?? ja, na przyklad, jak sie
                kapie w morzu to wydaje mi sie, ze kapie sie w rozcienczonym gownie. czy tak
                nie jest?? moze sensowniej byloby srac do workow?

                inni o ludzkiej postawie
                > tudzież... a po psach i tak trzeba sprzątać - cały świat to robi!!!

                o nie kochany, caly swiat tak nie robi. nie widze powodow dlaczego mamy na
                slepo papugowac inne kraje. zachod ma swoje dobre i zle strony. to co mi sie
                podoba w Polsce to to, ze jeszcze Polacy nie zwariowali tak, zeby sprzatac kupy
                po swoich psach, mamy dobre jedzenie, nie zchemizowane. w Anglii, na przyklad
                zarcie jest kiepskie, w stanach maja gorsze cornflakes.
                kiepskei jest natomiast to, ze psy w Polsce nie moga wchodzic do sklepow, tak
                jak w Niemczech!!!!!!!!!!!!!!11

    • Gość: Walter Re: Tzw. psi problem IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.04.03, 05:35
      Od ponad 9 lat jestem właścicielem psa i przez cały ten czas nie zdarzyło mi
      się nie „zebrać” po nim. Mieszkamy w Mississauga, koło Toronto, gdzie
      zdecydowana większość 600 tys. populacji mieszka w domkach. Przepisy miejskie
      (zobacz ten link:
      mississauga.ca/animalservices/html/citybylaws.htm#scoop) grożą karą do
      $5000 za nie pozbieranie po swoim psie. Jest to bardzo dobra „motywacja”
      dlatego też nie widzi się psi odchodów ani w miejskich parkach ani tym
      bardziej na trawnikach prywatnych domów. Oprócz smyczy, moim stałym
      wyposażeniem na spacer jest plastykowa torba w której mam „pooper-scooper”
      oraz kilka papierowych torebek, które po spacerze są wyrzucane. Nie stanowi to
      najmniejszego problemu i przede wszystkim nikogo to nie dziwi. Co ciekawsze,
      to że nawet rodzina z Polski, która nas odwiedza od czasu do czasu,
      też „podłapała” ten zwyczaj, gdy spacerowali z naszym psem.

      Pozdrawiam…..
      • butter_fly Re: Tzw. psi problem 08.04.03, 05:43
        Gość portalu: Walter napisał(a):

        > Od ponad 9 lat jestem właścicielem psa i przez cały ten czas nie zdarzyło mi
        > się nie „zebrać” po nim. Mieszkamy w Mississauga, koło Toronto, gdz
        > ie
        > zdecydowana większość 600 tys. populacji mieszka w domkach. Przepisy miejskie
        > (zobacz ten link:
        > <a
        href="mississauga.ca/animalservices/html/citybylaws.htm#scoop)"target
        > ="_blank">mississauga.ca/animalservices/html/citybylaws.htm#scoop)</a> grożą
        ka
        > rą do
        > $5000 za nie pozbieranie po swoim psie. Jest to bardzo dobra „motywacja&#
        > 8221;
        > dlatego też nie widzi się psi odchodów ani w miejskich parkach ani tym
        > bardziej na trawnikach prywatnych domów. Oprócz smyczy, moim stałym
        > wyposażeniem na spacer jest plastykowa torba w której mam „pooper-scooper
        > ”
        > oraz kilka papierowych torebek, które po spacerze są wyrzucane. Nie stanowi
        to
        > najmniejszego problemu i przede wszystkim nikogo to nie dziwi. Co ciekawsze,
        > to że nawet rodzina z Polski, która nas odwiedza od czasu do czasu,
        > też „podłapała” ten zwyczaj, gdy spacerowali z naszym psem.
        >
        > Pozdrawiam…..


        Swietnie Walter - o tym własnie mowiłam, CALY SWIAT tak robi, a musimy szybko
        dążyć za nim przynajmniej w tym co dobre. W Kanadzie nie ma też pewno problemow
        z ludzkimi odchodami - marzenie...
        A ja powiem jeszcze o pewnej kobiecie, ale ta to była (i jest) prawdziwa LADY -
        z urodzenia i z zachowania. Wszystko co w domu robione jest przez pomoce
        domowe, nianki do dzieci, sprzataczki itd. , ale zbieranie odchodow od jej
        ukochanym psie to jest jej 'swiety' obowiazek - tak mowi i tak robi. No ale,
        zeby byc Lady... to trzeba miec we krwi a nie w nicku...
        • Gość: lady Re: Tzw. psi problem IP: 148.228.174.* 08.04.03, 18:27
          > > się nie „zebrać” po nim. Mieszkamy w Mississauga, koło Toronto
          ale zbieranie odchodow od jej
          > ukochanym psie to jest jej 'swiety' obowiazek - tak mowi i tak robi. No ale,
          > zeby byc Lady... to trzeba miec we krwi a nie w nicku...

          i pewnie ta lady kapie swojego pieska co tydzien, bo jest brudaskiem, a pozniej
          mu postawi grob. i to pewnie tez nikogo nie zdziwi:)
          • Gość: Monika Re: Tzw. psi problem IP: *.137-202-24.mtl.mc.videotron.ca 09.04.03, 05:26
            Ja tez mieszkam w Kanadzie i ciagle widze wlascicieli psow sprzatajacych po
            swoich pupilach. Nikt nie powiedzial, ze do tego celu trzeba kupowac
            jednorazowe torebki, wiekszosc ludzi uzywa tu plastikowych siatek jakie dostaje
            sie zazwyczaj za darmo z supermarketu. Poza tym, kiedy mieszkalam w Polsce
            mieszkalam na wsi, ale takze placilam podatki od psow, ktorych mialam sporo,
            nie wiem dlaczego, bo ktos tu wspomnial, ze mieszka poza miastem i podatkow nie
            placi. Sprzatanie po pieskach to dobry pomysl, warto by sie Polacy tego
            nauczyli. Nikt tu na pieski nie narzeka, tylko na ich wlascicieli, ktorzy sa
            zbyt leniwi, by po nich posprzatac.A co do kup, to cala Polska jest zasrana,
            dlatego juz w niej nie mieszkam.
    • butter_fly czas na podsumowanie? 09.04.03, 20:52
      Noo dobrze, czas sie zrywac z tego watku, przynajmniej na jakis czas.
      Podsumowujac:
      1. Jest brudno po psach - wlasciciele nie sprzataja. Argument, ze na nawozie
      naturalnym wszystko lepiej rosnie nie przekonuje mnie. Mysle, ze rzecz w tym,
      ze nawoz naturalny to odchody krowie, a krowy nie jedza miesa. Nie slyszalam
      jednak by ludzkie lub psie odchody wykorzystywano w ten sposob.
      2. Fakt, ze odchody psie nie sa jedyna smutna rzecza w polskiej rzeczywistosci
      to jeszcze nie powod by z tym nie walczyc. Wyciaganie argumentow, ze sa gorsze
      rzeczy chyba nie ma sensu - moze warto by bylo popracowac nad kazdym problemem
      (ludzkie odchody tez musza zniknac)
      3. Jesli ktos na uwagi typu "Po psie trzeba sprzatac" odpowiada - "A u mnie pod
      blokiem klna", to tez nie bardzo rozumiem o co chodzi. To tak, jakbym poszła to
      lekarza i powiedziala: "Pani Doktor - boli mnie wątroba" a ona na to: "Droga
      Pani a ja nie moge kupić zielonych butów w moim rozmiarze".

      Wniosek koncowy: CZARNO TO WIDZE; pozostaje jedynie czekac az pokolenie 'lady'
      minie... Byc moze te dzieci, ktore teraz biegaja po 'zakupionych' trawnikach
      beda myslaly inaczej - rowniez o psich odchodach i calej tej reszcie...
      • Gość: lady Re: czas na podsumowanie? IP: 148.228.174.* 09.04.03, 22:24
        To tak, jakbym poszła to
        >
        > lekarza i powiedziala: "Pani Doktor - boli mnie wątroba" a ona na to: "Droga
        > Pani a ja nie moge kupić zielonych butów w moim rozmiarze".

        coz za porazajaca inteligencja!!
        >
        > Wniosek koncowy: CZARNO TO WIDZE; pozostaje jedynie czekac az
        pokolenie 'lady'
        > minie... Byc moze te dzieci, ktore teraz biegaja po 'zakupionych' trawnikach
        > beda myslaly inaczej - rowniez o psich odchodach i calej tej reszcie...

        i byc moze skonczy sie wreszcie rediomaryjny sposob prowadzenia dyskusji.
        • Gość: książę Re: czas na podsumowanie? IP: *.waw.cdp.pl, / 172.30.1.* 10.04.03, 14:19
          niestety pokolenie "lady" nigdy nie zniknie,
          ponieważ na chamstwo i głuptę nie wymyślono jeszcze
          sposobu.
          Przeczekanie nic tu nie da, na tego typu ludzi jest
          tylko jeden sposób:prawo, wysokie kary pienieżne za zanieczyszczanie.
          Ale tego też nie spodziwam się zbyt szybko w tym kraju, niestety.
          • Gość: lady Re: czas na podsumowanie? IP: 148.228.174.* 10.04.03, 18:51
            i kto tu jest chamem??
            • Gość: lady Re: czas na podsumowanie? IP: 148.228.174.* 10.04.03, 18:53
              acha, jeszcze powinienes cos napisac o kulturze i jaka to mlodziez jest
              niedobra. to stary numer polskich dyskusji.
          • Gość: Walter Re: czas na podsumowanie? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.04.03, 19:31
            Ja myślę, że ci właściciele psów, którzy są bardzo przeciwni „zbieraniu” po
            swoich pupilkach, szybko by zmienili zdanie gdyby mieszkali w swoim domku a
            nie w bloku. Gdyby codziennie widzieli jak ich wypielęgnowany trawnik przed
            domem jest używany jako „ubikacja” dla okolicznych psów, to podejrzewam, że
            przeistoczyliby się w najbardziej zagorzałych zwolenników zbierania po psach.
            W Polsce dalej panuje przekonanie, że teren publiczny, nawet ten przed moim
            blokiem, to nie mój, więc co się tam dzieje to nie moja sprawa.

            Pozdrawiam….
            • Gość: bury inne podsumowanie IP: *.dhcp-156-56.indiana.edu 10.04.03, 23:31
              rany boskie,
              tez sie zescie uparli na te "kupki" Pewnie,ze lepiej sprzrzatac. Ale tak
              naprawde to poczatek utrudniania zycia wlascicielom psow. Na poczatek odchody,
              pozniej smycze, obrozy. A jezeli ktos nie uzywa samochodu i zadalby, aby
              zbierac jego odchody z rury wydechowej do "woreczka", to bylby szurniety, czy
              nie tak? A przecziez samochod to kupa zelastwa, ktora mozna w kazdej chwili
              wyrzucic, w przrciwienstwie do zywego psa
              • Gość: sabna Re: inne podsumowanie IP: *.x-net.gliwice.pl 11.04.03, 12:30
                a o co chodzi z tymi smyczami i obrozami to też utrudnianie życia właścicielom
                psów ???
                • Gość: bury Re: inne podsumowanie IP: *.dhcp-156-56.indiana.edu 11.04.03, 23:21
                  tak, utrudnianie przez lobby antypsie


                  > a o co chodzi z tymi smyczami i obrozami to też utrudnianie życia
                  właścicielom
                  > psów ???
    • nasty_girl Re: Tzw. psi problem 20.04.03, 20:50
      no wlasnie.stare baby wylaza ze swoimi Kropeczkami,Puszkami,i innymi takimi
      dziwadlami i co najsmieszniejsze to one sie najbardziej czepiaja!!!
      • cichydrapiezca Re: Tzw. psi problem 21.04.03, 21:05
        mieszkam w pobliżu parku szczęśliwickiego i często mi się zdarza biegać rano....
        do szału doprowadzają mnie osoby wypuszczające psa - nie założywszy mu
        kagańca.... i potem kiedy zwracam im uwagę - twierdzące że przecież piesek
        jeszcze nikogo nie ugryzł....
        nie jestem złośliwy - uważam jednak że albo smycz albo kaganiec.... i to
        niezależnie od wielkości pieska...

        • Gość: bury Re: Tzw. psi problem -nie zgadzam sie IP: *.dhcp-156-56.indiana.edu 21.04.03, 22:35
          nie zgadzam sie, psy nie gryza, jezeli ssie ktos odpowiednio zachowuje. A ja
          wiem, to kto moze ugryzc, kopnac, poranic nozem, rozjechac samochodem sposrod
          ludzi

          > mieszkam w pobliżu parku szczęśliwickiego i często mi się zdarza biegać
          rano...
          > .
          > do szału doprowadzają mnie osoby wypuszczające psa - nie założywszy mu
          > kagańca.... i potem kiedy zwracam im uwagę - twierdzące że przecież piesek
          > jeszcze nikogo nie ugryzł....
          > nie jestem złośliwy - uważam jednak że albo smycz albo kaganiec.... i to
          > niezależnie od wielkości pieska...
          >
        • Gość: lady Re: Tzw. psi problem IP: *.puebla.megared.net.mx 22.04.03, 02:10
          a ja sie boje takich biegaczy. ci, ktorzy sie nie boja psow- sa z reguly
          zrownowazeni psychicznie. ci, ktorzy sie boja maja cos w sobie dziwnego,
          nieprzyjaznego i pies to od razu wyczuwa. nie dziw sie, ze pies na ciebie
          warczy bo to ty cos masz w sobie nie tak.
          • Gość: Tobby Re: Tzw. psi problem IP: *.acn.pl 07.01.04, 12:55
            Lady napisała:

            a ja sie boje takich biegaczy. ci, ktorzy sie nie boja psow- sa z reguly
            zrownowazeni psychicznie. ci, ktorzy sie boja maja cos w sobie dziwnego,
            nieprzyjaznego i pies to od razu wyczuwa. nie dziw sie, ze pies na ciebie
            warczy bo to ty cos masz w sobie nie tak.

            Mocno upraszczasz. Mieszkam w bloku z 26 i 38 metrowymi mieszkaniami. Spora
            część piesków szczeka i warczy przy wyprowadzaniu. Nie jes tto winą osób
            przechodzących, ale tego, że te mieszkania - nie są to warunki dla psa.
            Z psem też może "być coś ie w porządku" (niekoniecznie z jego własnej winy ale
            np. warunków które stworzył właściciel)...
    • Gość: Nina Re: Tzw. psi problem IP: *.toya.net.pl / 10.0.227.* 21.04.03, 22:47
      Z ciekawoscia przeczytalam wszystkie wypowiedzi-poniewaz sama nie dosc,ze
      mieszkam w srodku miasta,to jeszcze mam psa.Argumenty typu-sprzatac nie bede bo
      inni klna/sikaja/halasuja/smieca-sa bez sensu.Sama rowniez nie sprzatam po
      swoim psie-z prostego powodu-nie mam takiego obowiazku.Wzywacie do robienia
      rzeczy,ktorych robic nie musimy.Mozemy,ale na razie nikt tego nie nakazal.
      Piszecie o wysokich mandatach-prosze uprzejmie,niech beda mandaty.Pytanie
      tylko,kto je bedzie egzekwowal?Jak na razie widze psy wpisane na liste ras
      niebezpiecznych,ktore luzem i bez kagancow paraduja obok jedzacych sniadanie
      policjantow-bez reakcji,oczywiscie.
      Ktos pisal,ze warzywka hoduje sie na gnoju krowim...Otoz bardzo,bardzo czesto
      na pola wylewana jest zawartosc szamba.Roslinki rosna,my je kupujemy...A
      gowienko ludzkie jest nieporownanie bardziej toksyczne niz psie.
      Pozdrawiam.
      • Gość: Bishojo Re: Tzw. psi problem IP: *.wielun.sdi.tpnet.pl 22.04.03, 14:18
        Wydaje mi się że najlepszym sposobem byłoby zrobienie "placów dla psów" gdzie
        nikomu by psie gówna nie przeszkadzały.Z podatków za psa.
      • frisky2 Re: Tzw. psi problem 22.04.03, 15:25
        Jasne, Nina. Tyle, ze mowic "kurwa" tez nikt nie zabrania np. na przystanku.
        Ale to troche niekulturalne. Tak samo, jak niesprzatanie po swoim piesku czy
        kotku. To tak jakbys sama zrobila kupe na chodniku lub w piaskownicy i
        ponmaszerowala sobie dalej.
        • Gość: Nina Re: Tzw. psi problem IP: *.toya.net.pl / 10.0.227.* 22.04.03, 21:44
          Ja nie pisalam o kulturze a jedynie o istniejacym prawie.Obawiam sie,ze jednak
          sranie przez czlowieka na srodku chodnika jest karalne-chocby za nieobyczajnosc
          czy publiczne obnazanie sie.Nie znaczy to wcale,ze ktokolwiek zostal z tego
          powodu ukarany.
          Opowiem Ci,jak dziala nasza policja czy straz miejska-w kontekscie
          wyprowadzania psow w kagancach i/lub na smyczy.Otoz zdarza mi sie jechac z psem
          do lasu na obrzezach miasta.Zwykle poruszamy sie malo uczeszczanymi
          sciezkami,czesto spacerujemy wtedy,gdy jest na tyle brzydka pogoda,ze ludzi po
          prostu nie ma.I zdarza sie,ze patrol konny lub zmotoryzowany goni nas celem
          ukarania mandatem,bo pies jest luzem.Dlaczego nas gonia?Bo wiadomym jest,ze
          ktos na tyle szurniety,kto wiezie psa do lasu na spacer-ma zapewne kase na
          mandacik.Dla rownowagi-tam,gdzie mieszkam co drugi menel ma amstafa lub
          innego "lagodnego" pieska i policja nie reaguje w ogole.Dlaczego?To proste-
          raz,ze strach podejsc,a dwa-niby skad taki obwies wezmie pieniadze na mandat?
          Wiekszym problemem,niz psie kupy jest fakt,ze masa psow jest w ogole nie
          odrobaczana i nie szczepiona;zwierzeta bez umiaru sa rozmnazane,nie ma
          ewidencji psow-wiec zdarza sie,ze wlasciciel wypiera sie wlasnosci w przypadku
          np.pogryzienia.To sa problemy,ktore w pierwszej kolejnosci powinny byc
          uregulowane,gdyz niosa wieksze niebezpieczenstwo niz zwierzece odchody.
          Pozdrawiam.
          • butter_fly Re: Tzw. psi problem 22.04.03, 21:57
            Nina, trudno sie z Toba nie zgodzic
          • Gość: sabna Re: Tzw. psi problem IP: *.x-net.gliwice.pl 23.04.03, 10:02
            Prawo istnieje problem mają niektórzy z jego przestrzeganiem.
            § 17. 1. Utrzymujący zwierzęta domowe są zobowiązani do usunięcia spowodowanych
            przez nie zanieczyszczeń na klatkach schodowych lub w innych pomieszczeniach
            budynków służących do wspólnego użytku a także na terenach użytku publicznego,
            takich jak ulice, chodniki, parki, skwery, zieleńce.
            2. Zakazuje się wyprowadzania psów do piaskownic i innych urządzeń służących do
            zabawy dla dzieci.

            UCHWAŁA Nr 562/L/2002;RADY GMINY WARSZAWA - WAWERz dnia 25 stycznia 2002 r.
            w sprawie szczegółowych zasad utrzymania czystości i porządku na terenie gminy.
            • frisky2 Re: Tzw. psi problem 23.04.03, 11:05
              Znam doskonale problemy z ekzekwowaniem prawa. Dlatego odwoluje sie do ludzkiej
              kultury. Jest wiele przykladow, kiedy prawo do niczego ludzi nie zmusza, ale
              wiemy, ze nie powinnismy czegos robic, bo to moze uprzykrzac zycie innym.
          • Gość: lady Re: Tzw. psi problem IP: *.prodigy.net.mx 23.04.03, 21:27
            no wlasnie. ogromnym problemem sa bezpanskie psy. nierzadko stare psy sa
            wyrzucane przez wlascicieli, stan schronisk dla psow jest oplakany.
            to nikogo nie interesuje.
            • Gość: Joanna Re: Tzw. psi problem IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.04.03, 02:14
              Oczywiscie ze interesuje, podobnie jak psy ktore maja wlascicieli a mimo to
              biegaja bez opieki, albo obszczekuja sasiadow. Od czegos jednak trzeba zaczac
              moze wiec od tych wlascicieli ktorzy opiekuja sie swoimi czworonogami,
              prowadza ich na smyczach, tylko kupek na razie nie sprzataja bo nie ma na to
              mody, czy tez konsekwencji jesliby ktos nie sprzatnal.
          • Gość: cam Re: Tzw. psi problem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.04, 23:54
            Nina pisze:" Ja nie pisalam o kulturze a jedynie o istniejacym prawie..."

            I smieszno i straszno... pani Nino - jest taki obowiązek i to już od kilku lat! To, że go NIKT nie
            przestrzega jest m.in. powodem powstania tego wątku!

            (...)"To sa problemy,ktore w pierwszej kolejnosci powinny byc
            > uregulowane,gdyz niosa wieksze niebezpieczenstwo niz zwierzece odchody."(...)

            Jest także al-kaida, narkotyki i niesprawiedliwość w krajach trzeciego świata - ale niby jak to
            wszystko się ma do problemu "zasranych" miast? Czy wg pani tzn., że pokąd na świecie będą
            większe problemy, to mniejszych nie ruszajmy? Idę sobie więc ukraść jakiegoś Mercedesika, nikt
            się tym nie powinien zajmować, póty głód w Etiopii... Zawsze mnie zastanawiała podwójna i
            potrójna moralność właścicieli psów. I jeszcze mają czelność mienić się "wielbicielami przyrody"!
            Oni, rozmnarzacze sztucznie wyhodowanych stworów - obcych naturze! Wiecie wy psioluby, że
            corocznie wiejskie burki zagryzają w lasach setki i tysiące (już bardzo nielicznych) młodych saren,
            zajęcy, kuropatw? Ale ta wiedza taka niewygodna... nie?
    • Gość: Joanna Re: Tzw. nie psi tylko twoj IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.04.03, 17:53
      Wyobrazmy sobie ze twoja teorie rozciagnie sie na ludzi. Idziesz a tu sasiad
      zalatwia sie pod twoim oknem i to zostawia. Smieszne , prawda? W calym
      cywilizowanym swiecie ludzie chodza ze swoimi pieskami trzymajac woreczki
      foliowe w kieszeniach i kiedy taki psi pupil sie zalatwi to wsadzaja swoja
      reke do woreczka i zbieraja to poprzez tenze woreczek do srodka nie brudzac
      sobie wcale rak. Nastepnie wrzucaja to do ubikacji. Dlaczegoz to nie mozesz
      tego wrzucic do ubikacji tylko wystawiasz to na klatke schodowa ?????Tak sie
      bardzo boisz tej kupki? Sprzatanie po swoim piesku to obowiazek kazdego
      wlasciciela. I za nieprzestrzeganie tego sa srogie kary. Psie odchody , czy
      nawet siki w formie stezonej nie sa wcale takim blogoslawienstwem dla
      roslinnosci jak to insynuujesz. Psi mocz na przyklad wypala trawe i powstaja
      male zolte placki zamiast zielonej trawy, wiec na pewno zaden wlasciciel nie
      widzi cie chetnie przed swoim domem .
      • adzia_a Re: Tzw. nie psi tylko twoj 24.04.03, 10:35
        Dołączę do tych, którzy mają dzieci, bo oni jakoś pozostają bez odpowiedzi.

        Ktoś tam pisze, że nie ma obowiązku sprzątania po piesku. Życzę mu, żeby musiał
        z dzieckiem chodzić slalomem po placu zabaw. Może wtedy coś do niego dotrze.

        Ktoś tam pisze, że inni rzucają papiery, plują klną, i że to jest inny problem.
        To jest DOKŁADNIE ten sam problem. Problem człowieka, który nie pojmuje, że nie
        jest kurą, która narobi i idzie dalej. Problem naszego społeczeństwa, któremu
        wszystko zwisa. Problem tego, że jako społeczeństwo aspirujemy do Unii a
        obyczajowo bliżej nam do Trzeciego Świata.

        A wątków o wyższości nawozu krowiego nad psim to już zupełnie nie rozumiem.
        Znaczy, ta wyższość oczywiście jest potwierdzona, ale co to ma do sprzątania po
        swoim pupilu? Do zwykłej kultury?

    • olivvka Re: Jaśnie Panicz z Ciebie, prawdziwy -spod Grójca 24.04.03, 14:48
      Witaj mieszkańcu Kabat,

      Wystawianie worków ze śmieciami na korytarz? Nie gniewaj się, skąd Ty
      przyjechałeś, z jakiej wsi, gdzie to takie zwyczaje panują? Gdybyś na moim
      korytarzu coś takiego wystawił, pierwsza rozrzuciłabym Ci to na wycieraczce.

      Psie kupki nie przeszkadzają? To przejdź się kolego przez zasrane doszczętnie
      Centrum. Ja mieszkam na Starej Ochocie. Jak z mężem idziemy uliczkami na plac
      Narutowicza i gdy musimy przejść np. ulicą Poniecką, to tylko sobie pod nosem
      nucimy trochę zmieniony przebój Zdzisławy Sośnickiej, pamiętasz? leciało to
      tak: "... Aleją gwiazd, aleją gwiazd idziemy...". A my zmieniamy na: "...Aleją
      srak, aleją srak idziemy....", bo tacy wielkomiejscy Państwo jak Ty mają wciąż
      nawyki z dzieciństwa spędzonego w Grójcu, Tłuszczu czy Pułtusku. Pies sra gdzie
      popadnie, na środku chodnika, a jaśnie Pan spod Grójca, mieniący się teraz
      Warszawiakiem z Kabat (poza tym sorry, ale wszyscy prawdziwi Warszawiacy wiedzą
      kto sprowadza się na Kabaty, hihihi) nawet nie poczuwa się do obowiązku by to
      sprzątnąć po swoim podopiecznym. A dlaczego nie pozwalasz mu srać do doniczki w
      domu? Może lepiej by kwiatki rosły?

      I jedno wyjaśnienie: wychowałam się z psem, miałam w swoim życiu 8 psów, bardzo
      je lubię. Ale nigdy nie pozwalałam, by srały gdzie popadnie.

      Przepraszam za nadmierne użycie słowa "srać". Mam nadzieję, że zostanie mi to
      wybaczone. Dla podkreślenia jednak mojego zbulwersowania poglądami Jaśnie
      Panicza zmuszona byłam używać tak dosadnego słowa do określenia defekacji.

      pozdrawiam
      olivvka
      • Gość: sabna Re: Jaśnie Panicz z Ciebie, prawdziwy -spod Grójc IP: *.x-net.gliwice.pl 24.04.03, 14:53
        Spokojniej spokojniej i poroze uważać na slowa. Bo urazić latwo można
        kogoś.dlaczego uważasz ze na wsi ludzie sa gorsi,i to właśnie tam wystawia się
        smieci sasiadom pod drzwi?
        • olivvka Re: Jaśnie Panicz z Ciebie, prawdziwy -spod Grójc 24.04.03, 15:30
          Gość portalu: sabna napisał(a):

          > Spokojniej spokojniej i poroze uważać na slowa. Bo urazić latwo można
          > kogoś.dlaczego uważasz ze na wsi ludzie sa gorsi,i to właśnie tam wystawia
          się
          > smieci sasiadom pod drzwi?

          A gdzie ja napisałam, że na wsi wystawia się śmieci sąsiadom pod drzwi? Proszę
          uważniej czytać posty. Napisałam, że wystawia się śmieci pod swoje drzwi.

          Poza tym to było li tylko uogólnienie, które oczywiście nie musi się odnosić do
          wszystkich mieszkańców wsi. Spoglądając jednak na kulturę małomiasteczkową i
          wiejską śmiem twierdzić, że zachowania a-porządkowe z niej właśnie się wywodzą.
          A doświadczeń z ludźmi zamieszkującymi wsie i małe miasteczka z racji niegdyś
          wykonywanego zawodu miałam aż nadto dużo.

          pozdrawiam
          olivvka
          • Gość: Nina Re: Jaśnie Panicz z Ciebie, prawdziwy -spod Grójc IP: *.toya.net.pl / 10.0.227.* 24.04.03, 21:33
            olivvka napisała:
            > Spoglądając jednak na kulturę małomiasteczkową i
            > wiejską śmiem twierdzić, że zachowania a-porządkowe z niej właśnie się
            wywodzą.

            Tu sie z Toba nie zgodze-na wsiach i w malych miasteczkach,gdzie prawie
            wszyscy sie znaja,pewnych rzeczy nie wypada robic,"bo co sasiedzi pomysla?"To
            wielkie miasta zdejmuja z ludzi odpowiedzialnosc za czyny,a to z tego
            powodu,ze jest sie anonimowym.Zreszta,nie bede polemizowac,bo sama jestem z
            malego miasteczka,co widac,slychac i czuc-zwlaszcza,ze nie sprzatam po swoim
            psie.Za to tam,skad pochodze,warszawiacy maja opinie nie tylko arogantow ale i
            wyjatkowych brudasow-wystarczy obejrzec miejsca,gdzie spedzaja urlop.Ale
            pewnie na taka renome zapracowali ci z Kabat,Grojca,Tluszcza i innych
            podwarszawskich miejsc.
            Pozdrawiam.
          • Gość: verte Do troskliwych rodziców swoich bobasków. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.03, 22:04
            Żaden normalny,nawet średniointeligentny rodzic nie pozwala dziecku wchodzić do
            publicznej piaskownicy.I nie chodzi tu o psie kupy bo takich w tym miejscu nie
            widziałem ale o odchody innych zwierząt,ptaków tudzież innych bachorków.Tego
            piasku nikt nie wymienia miesiącami,to siedlisko bakterii ale jakieś tłuki
            oczywiście widzą w tym tylko winę psów.
            Ostatnio jakaś świeżo upieczona mamusia zwróciła mi uwagę że jak tak można i po
            pieskach to się sprząta prosze pana.Spotykam ją później na spacerze i co widzę.
            Trzyma w powietrzu gołą pociechę za ręce i nogi i sra nią obracajac się wkoło.
            • tempus Re: Do troskliwych rodziców swoich bobasków. 24.04.03, 23:45
              Gość portalu: verte napisał(a):

              > Żaden normalny,nawet średniointeligentny rodzic nie pozwala dziecku wchodzić
              do
              > publicznej piaskownicy.I nie chodzi tu o psie kupy bo takich w tym miejscu
              nie
              > widziałem ale o odchody innych zwierząt,ptaków tudzież innych bachorków.Tego
              > piasku nikt nie wymienia miesiącami,to siedlisko bakterii ale jakieś tłuki
              > oczywiście widzą w tym tylko winę psów.
              > Ostatnio jakaś świeżo upieczona mamusia zwróciła mi uwagę że jak tak można i
              po
              > pieskach to się sprząta prosze pana.Spotykam ją później na spacerze i co
              widzę.
              > Trzyma w powietrzu gołą pociechę za ręce i nogi i sra nią obracajac się
              wkoło.

              Moje dziecko znalazło w piaskownicy psią kupę. I pełno ich na placu zabaw.
              Natomiast kupki dzieci należą do rzadkości.
            • Gość: adzia_a Re: Do troskliwych rodziców swoich bobasków. IP: *.*.*.* 25.04.03, 09:58
              A mnie niekoniecznie chodzi o piaskownicę. Każdy skwerek, każdy kawałek trawy,
              caly plac zabaw jest upstrzony tym dziadostwem. Nawet chodniki. Trochę dziwne,
              że porównujesz toto z odchodami ptaków - może zastanowisz się nad proporcjami?
              Ile tego, ile tego?
              Mamie, która pozwalała swojemu dziecku załatwiać się publicznie można i trzeba
              zwrócić uwagę, co nie usprawiedliwia wysadzania piesków, gdzie popadnie. Jeśli
              chcesz, możesz założyć specjalny wątek na temat rodziców dzieci, którym na
              wszystko się pozwala i na pewno będzie o czym gadać. Ale to nie zmniejszy
              ilości psich kupek na osiedlach. Ja nie wiem czy tylko na moim tak jest, czy
              wszędzie - ale tego jest zatrzęsienie. Dosłownie przejść nie można.

              PS. Jestem przeciwko pobieraniu jakiegokolwiek podatku za psa, bo to jest po
              prostu niesprawiedliwe. Czemu nie pobiera się go np. za kota?
      • kosmatta Re: Jaśnie Panicz z Ciebie, prawdziwy -spod Grójc 26.04.03, 18:19
        olivvka napisała:

        > poza tym sorry, ale wszyscy prawdziwi Warszawiacy
        wiedzą > kto sprowadza się na Kabaty, hihihi)

        Doga Olivvko

        Możesz mi łaskawie powiedzieć kto taki sprowadza się na
        Kabaty? Mieszkam na Kabatach już długi, długi czas i
        prawdę mówiąc nie wiem do jakiej kategorii ludzi należę,
        możesz mnie uświadomić?

        przesyłam ukłony mieszkance Centrum
      • Gość: lady Re: Jaśnie Panicz z Ciebie, prawdziwy -spod Grójc IP: *.prodigy.net.mx 27.04.03, 19:44

        >
        > je lubię. Ale nigdy nie pozwalałam, by srały gdzie popadnie.

        ale przeciez nikt nie jest za tym by psy sraly gdzie popadnie???
        tam gdzie ja mieszkam jest duzo zieleni, trawnikow itp. jak mieszkalam w
        centrum to tez byl parczek niedaleko i tam razem z babcia chodzilysmy z psami i
        inni sasiedzi tez i jakos nikomu to nie przeszkadzalo.
Pełna wersja