Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.aborcyjn

26.10.06, 20:08
Jak wiemy LPR pragnie wprowadzić zmiany do naszej Konstytucji, chce zaostrzyć
(i tak już restrykcyjne) prawo aborcyjne, chce zakazać możliwości przerywania
ciąży z jakiegokolwiek powodu (dla tych co nie wiedzą aktualnie prawo
dopuszcza 3 możliwości usunięcia ciąży 1.gdy ciąża zagraża matce (jej życiu),
2.gdy płód ma poważne defekty, 3.gdy ciąża powstała w skutek gwałtu).
LPR chcą wprowadzić zapis do Konstytucji który będzie chronił życie ludzkie od
poczęcia, odezwało się bardzo dużo głosów aby dopisać by życie ludzkie chronić
od poczęcia do naturalnej śmierci.
Jak więc zastosować się do takiej hipotetycznej sytuacji: kobieta zachodzi w
ciąże pozamaciczną, zarodek (więc już życie poczęte,świętość) rozwija się w
jajowodzie, co zagraża matce śmiercia gdy dojdzie do pęknięcia jajowodu (a na
pewno do tego dojdzie, nie ma na to siły bo to nie miejsce dla rozwoju płodu).
Co w takim razie zrobić?? Nie można będzie poddać matki zabiegowi usunięcia
tej ciązy, bo w ten sposób zamorduje się zarodek (a nie można tego zrobić bo
jest chroniony do naturalnej śmierci), więc mamy pozwolić mu się rozwijąć aż
"rozerwie" swoje miejsce rozwoju i "umrze"?? Co wtedy z matka?? W sumie matka
i "dziecko" umrą naturalnie...jakby tego nie zrozumieć...
    • mandaryna65 Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 26.10.06, 20:48
      cza_arna napisała:

      > Jak wiemy LPR pragnie wprowadzić zmiany do naszej Konstytucji, chce zaostrzyć
      > (i tak już restrykcyjne) prawo aborcyjne, chce zakazać możliwości przerywania

      restrykcyjne dla ludzi nie mogących się bronić.
      • snajper55 Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 26.10.06, 23:30
        mandaryna65 napisała:

        > restrykcyjne dla ludzi nie mogących się bronić.

        Według Ciebie - ludzi, według innych - zygot.

        S.
      • Gość: *** Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo IP: *.escom.net.pl 26.10.06, 23:37
        Znowu zachrystia się odezwała. Bleee...

        koń
        • marysia_b Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 26.10.06, 23:41
          Gość portalu: *** napisał(a):

          > Znowu zachrystia się odezwała. Bleee...

          To nie zachrystia, to Swiadek - coraz bardziej przekonana jestem!
          • snajper55 Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 26.10.06, 23:42
            marysia_b napisała:

            > To nie zachrystia, to Swiadek - coraz bardziej przekonana jestem!

            To niech złoży zeznania. ;)

            S.
            • marysia_b Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 26.10.06, 23:46
              snajper55 napisał:

              > marysia_b napisała:
              >
              > > To nie zachrystia, to Swiadek - coraz bardziej przekonana jestem!
              >
              > To niech złoży zeznania. ;)

              A tu nieslepym strzeliles! ;)
          • Gość: *** Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo IP: *.escom.net.pl 26.10.06, 23:53
            To prawda, ona też mi wygląda na "chodzącą po domach".

            Szkoda, że jak jej koleżanka przyszła do mnie kiedyś z gościną, zamiast rzeczowo rozmawiać szukała okazji do rejterady.

            koń
            • marysia_b Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 26.10.06, 23:58
              Gość portalu: *** napisał(a):

              > To prawda, ona też mi wygląda na "chodzącą po domach".

              Z teczka i w towarzystwie...tak, tak - ja tam pewna jestem....
    • Gość: guziel Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo IP: *.adsl.inetia.pl 26.10.06, 20:52
      Jak więc zastosować się do takiej hipotetycznej sytuacji: kobieta zachodzi w
      ciąże pozamaciczną, zarodek (więc już życie poczęte,świętość) rozwija się w
      jajowodzie, co zagraża matce śmiercia gdy dojdzie do pęknięcia jajowodu (a na
      pewno do tego dojdzie, nie ma na to siły bo to nie miejsce dla rozwoju płodu).
      Co w takim razie zrobić?? Nie można będzie poddać matki zabiegowi usunięcia
      tej ciązy, bo w ten sposób zamorduje się zarodek (a nie można tego zrobić bo
      jest chroniony do naturalnej śmierci), więc mamy pozwolić mu się rozwijąć aż
      "rozerwie" swoje miejsce rozwoju i "umrze"?? Co wtedy z matka?? W sumie matka
      i "dziecko" umrą naturalnie...jakby tego nie zrozumieć...


      moze jakis lekarz skomentuje taka sytuacje hipotetyczną???
      bo rownie dobrze mozna by snuć wątki o ciązy na plecach, z psami, i z ufo...
      • cza_arna Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 26.10.06, 21:00
        Gość portalu: guziel napisał(a):

        > Jak więc zastosować się do takiej hipotetycznej sytuacji: kobieta zachodzi w
        > ciąże pozamaciczną, zarodek (więc już życie poczęte,świętość) rozwija się w
        > jajowodzie, co zagraża matce śmiercia gdy dojdzie do pęknięcia jajowodu (a na
        > pewno do tego dojdzie, nie ma na to siły bo to nie miejsce dla rozwoju płodu).
        > Co w takim razie zrobić?? Nie można będzie poddać matki zabiegowi usunięcia
        > tej ciązy, bo w ten sposób zamorduje się zarodek (a nie można tego zrobić bo
        > jest chroniony do naturalnej śmierci), więc mamy pozwolić mu się rozwijąć aż
        > "rozerwie" swoje miejsce rozwoju i "umrze"?? Co wtedy z matka?? W sumie matka
        > i "dziecko" umrą naturalnie...jakby tego nie zrozumieć...
        >
        >
        > moze jakis lekarz skomentuje taka sytuacje hipotetyczną???
        > bo rownie dobrze mozna by snuć wątki o ciązy na plecach, z psami, i z ufo...

        Co jak co ciąża pozamaciczna jest częstszym przypadkiem aniżeli takie bzdurne
        sytuacje jakie wypisałeś powyżej,wypadałoby zachować jakieś minimum powagi. A
        napisałam, że sytuacja jest hipotetyczna gdyż sama nie byłam w takiej sytuacji
        i obym nigdy nie była,więc nie mogłam przytoczyć konkretnego przypadku.
      • nickita13 Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 26.10.06, 21:01
        Poszukaj sobnie w internecie co to jest ciąża pozamaciczna. Zawsze zagraża
        życiu matki a dziecku nie daje żadnych szans przeżycia.
      • xtrin Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 26.10.06, 23:37
        Nigdy o ciąży pozamacicznej nie słyszałeś?

        pl.wikipedia.org/wiki/Ci%C4%85%C5%BCa_pozamaciczna
    • nickita13 Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 26.10.06, 20:58
      taaak... służbę zdrowia mamy tak cudowną, zorganizowaną i wykwalifikowaną
      (oczywiście tą która została i nie wyjechała za granicę do pracy) że nic tylko
      stwarzać sytuacje taka jak opisałaś: zagrażające życiu kogokolwiek. Mamy tak
      rewelacyjnie rozwiniętą oświatę i edukację, taką dobrą pomoc socjalną i
      świetnie utrzymane domy dziecka, że faktycznie należy mnożyć dzieci poczęte z
      gwałtów i niechciane, nieuleczalnie obłożnie chore. To typowe dla naszego
      społeczeństwa: przecież jesteśmy krajem katolickim! chrońmy życie! a co z
      życiem już istniejącym? a co z dziećmi pozostawionymi późn8iej na łaskę
      nieudolych urzędników, bezdusznej biurokracji i nieistniejącej opieki
      społecznej? Proponuję sznaownym Panom Politykom najpierw rozwiązać problemy ze
      służbą zdrowia, patologiami społecznymi, pomocą socjalną dla sierot i inwalidów
      a potem, w tym już idealnie funkcjonującym systemie mnożyć choroby i siroty :-)
    • Gość: omnipotentny Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 26.10.06, 21:43
      musimy zważyć dobra, które są zagrożone - z jednej strony życie człowieka,
      który został poczęty, z drugiej strony życie matki, a więc i życie płodu. mamy
      więc naprzeciwko dwie równocenne wartości - życie człowieka. postarajmy się
      logicznie podejść do tematu. dokonując usunięcia ciąży w tym wypadku poświęcamy
      dobro najwyższe, jakim jest życie człowieka, by dobro równocenne - życie matki -
      mogło trwać dalej. (zakładając, że mamy calkowitą pewność,że działamy dla
      ratowania życia kobiety, które to życie jest zagrożone i istnieją uzasadnione
      przesłanki, że ciąża spowoduje śmierć kobiety) przy takiej pewności (opinie
      niezależnych lekarzy) ratujemy życie kobiety, bo w przeciwnym razie narazimy na
      śmierć dobro najwyższe- życie - ale podwójne, bo płodu oraz matki. mając do
      wyboru ocalenie choć 1 życia albo śmierć 2 ludzi, wybrać musimy życie
      • sir.vimes Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 26.10.06, 23:26
        Życie człowieka i życie płodu nie jest równocenne.
        • snajper55 Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 26.10.06, 23:31
          sir.vimes napisała:

          > Życie człowieka i życie płodu nie jest równocenne.

          Bo płód to nie człowiek.

          S.
          • mandaryna65 Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 26.10.06, 23:45
            snajper55 napisał:

            > sir.vimes napisała:
            >
            > > Życie człowieka i życie płodu nie jest równocenne.
            >
            > Bo płód to nie człowiek.
            >

            przyznasz ,że jedno zdanie , rzucone ot tak sobie, bez żadnego uzasadnienia to
            chyba za mało, żęby skazać na śmierć istotę co do której istnieje (przynajmniej)
            poważne domniemanie , że jest człowiekiem.
            • Gość: *** Mandaryna.... mistrz intelektu IP: *.escom.net.pl 26.10.06, 23:55
              Masz jak zwykle rację. Lepiej poświęcić matkę, być może także dla innych, wielu dzieci. Ten płód, jeśli urodzi się żywy, wykarmi tę resztkę dzieci.

              koń

              PS. Już wiem, dlaczego nie pozwalacie na przetaczanie krwi. Nie szanujecie po prostu życia innych ludzi.
            • sir.vimes Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 00:30
              Płód nie jest człowiekiem. Płód nie jest dzieckiem.
          • heretic_969 Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 26.10.06, 23:54
            > Bo płód to nie człowiek.

            W sensie biologicznym jest człowiekiem. Kod genetyczny ma ludzki.
            • Gość: *** Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo IP: *.escom.net.pl 26.10.06, 23:56
              Plemnik też jest człowiekiem? Też kod genetyczny ma ludzki.

              koń
              • heretic_969 Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 00:03
                > Plemnik też jest człowiekiem? Też kod genetyczny ma ludzki.

                No więc wszystko zależy od tego, co rozumiemy pod pojęciem człowiek. Dlatego dla
                mnie kluczową kwestią nie jest to, od kiedy zaczyna się człowieczeństwo, tylko
                przede wszystkim rozumowanie kobiety, co chce dokonać aborcji.
                • Gość: *** Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo IP: *.escom.net.pl 27.10.06, 00:05
                  Otóż to, to li tylko kwestia sumienia kobiety. Niczego więcej.

                  koń
                  • heretic_969 Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 00:08
                    Zgadzam się.
                    BTW - do którego momentu dopuszczasz możliwość zabiegu?
                    • Gość: *** Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo IP: *.escom.net.pl 27.10.06, 00:31
                      Do przejścia z fazy embrionalnej w płodową. Mniej więcej 7 tydzień. Później pojawiają się procesy neurologiczne i w moim przekonaniu, wyrobionym na podstawie opinii medyków, od tego dopiero momentu można próbować mówić o człowieku. A wbrew temu co sądzą o mnie dewoci na tym Forum, ja także szanuję ludzkie życie, definiuję je jednak w zgodzie z nauką, a nie wiarą.

                      koń
                      • heretic_969 Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 00:56
                        No więc to tym bardziej dowodzi kretynizmu tych dewotów, skoro atakują ludzi,
                        którzy kierują się tym samym argumentem (życiem ludzkim) - ale w granicach
                        zdrowego rozsądku i przede wszystkim faktów.
                        A jaki stosunek masz np. do skrajnych pro-choice'owców, którzy są za całkowitym
                        dopuszczeniem aborcji (z wyjątkiem sytuacji, w której zabieg zagrażałby kobiecie)?
                        • Gość: *** Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo IP: *.escom.net.pl 27.10.06, 01:09
                          Odpowiem Ci jako pragmatyk: jestem za. Aborcja winna być możliwa do 7 tygodnia w KAŻDYM przypadku. Nie dlatego absolutnie, że nie uważam zygoty czy embrionu za człowieka. Tylko z pragmatycznego punktu widzenia: wyprowadzenie aborcji z aborcyjnego podziemia.

                          Możemy tworzyć zakazy i sankcje, a praktyka dowodzi, że liczba aborcji po zaostrzeniu przepisów prawa nie zmniejszyła się. A jeśli nawet jest wyrażona mniejszymi liczbami w statystykach dotyczących aborcji legalnych i nielegalnych w Polsce, to zaobserwowano zwiększoną liczbę usunięć ciąży u naszych najbliższych sąsiadów, u których prawo zezwala na usunięcie ciąży z przyczyn np. społecznych.

                          I tylko dlatego.

                          Ja kobiecie, która zaszłaby ze mną w ciążę na aborcję nie pozwoliłbym. Ale mam świadomość krzywdy dziecka, które jest niechciane i o tym wie. W moim przekonaniu lepiej tę zygotę, zalążek życia usunąć, niż kazać mu egzystować niejednokrotnie w warunkach urągających jego godności.

                          pozdrawiam
                          koń
                          • heretic_969 Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 01:12
                            Zgadzam się - ale może napisałem za mało konkretnie... Chodzi mi o takie
                            poglądy, że aborcja powinna być dozwolona do np. 24 tygodnia.
                            Pozdr.
                            • Gość: *** Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo IP: *.escom.net.pl 27.10.06, 01:21
                              Nie, nie powinna być granica możliwości usunięcia ciąży tak dalece przesunięta w czasie.

                              Choć oczywiście jako niepoprawny pragmatyk mam dylemat, wszak postawienie zakazu i tak zepchnie jakąś część tych aborcji do podziemia.

                              Hmmm.... optowałbym jednak za 7 tygodniem (przyczyny społeczne - to dość czasu by się zastanowić nad własnymi możliwościami wychowania potomka) i nieco odleglejszym terminem (ale nie umiem podać dokładnie tygodnia, może 14-15?) w przypadkach gwałtów czy poważnych uszkodzeń płodu. W przypadku zagrożonego życia kobiety oczywiście w każdym dostępnym z medycznego punktu widzenia momencie (możliwości techniczne dokonania zabiegu).

                              Takie rozwiązanie powinno nie spychać aborcji do podziemia i jednocześnie chroniłoby w wyważony sposób ludzkie życie.

                              koń
                              • heretic_969 Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 01:28
                                No, to w takim razie wygląda to całkiem nieźle. Ja jestem radykalniejszy, ale
                                gdyby Twoje pomysły weszły w życie, byłbym na pewno usatysfakcjonowany.
                                Pozdrawiam
                                • Gość: *** Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo IP: *.escom.net.pl 27.10.06, 01:30
                                  Ja również pozdrawiam i życzę kolorowych snów :)

                                  koń
                              • snajper55 Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 09:33
                                Gość portalu: *** napisał(a):

                                > Choć oczywiście jako niepoprawny pragmatyk mam dylemat, wszak postawienie zaka
                                > zu i tak zepchnie jakąś część tych aborcji do podziemia.

                                Postawienie jakiegokolwiek zakazu spycha część działań zabronionych do
                                podziemia. Nie można z tego powodu rezygnować z zakazów.

                                Uważam, że jeśli przyjmiemy taką czy inna granicę człowieczeństwa, jest sens
                                mówić o aborcji jedynie do momentu osiągnięcia tej granicy. Potem jest to już
                                zabójstwo człowieka.

                                Co pzed tą granicą ? Jest to jednak życie i powinno podlegać ochronie tak jak
                                życie każdej istoty - kota, krowy lub rośliny.

                                I tylko zostaje sensownie postawić tę granicę. Ja jestem zwolennikiem symetrii.
                                Skoro śmierć definiuje sie jako brak aktywności pnia mózgu, analogicznie powinno
                                się definiować początek życia.

                                S.
                          • sir.vimes Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 11:51
                            Co to znaczy nie pozwoliłbym? Jeżeli ktokolwiek ma decydować o losie zygoty to
                            tylko kobieta, przy wsparciu partnera i lekarza. Twoja zona nie jest twoją
                            własnością, koniku.
                            • Gość: *** Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo IP: *.escom.net.pl 27.10.06, 13:41
                              >Co to znaczy nie pozwoliłbym? Jeżeli ktokolwiek ma decydować o losie zygoty to
                              >tylko kobieta, przy wsparciu partnera i lekarza. Twoja zona nie jest twoją
                              >własnością, koniku.

                              Primo... nie piszę tylko o żonie.
                              Secundo... jako ewentualny ojciec mam prawo do wypowiedzenia się o losie mojego potomstwa.
                              Tertio... niczego nie narzucałbym. Przekonany jestem, że poprzez solidną, rzeczową, rozsądną argumentację i poczucie obowiązku, które biłoby wówczas ze mnie, nie musiałbym owej kobiety do niczego zmuszać, a pozytywną decyzję o donoszeniu ciąży i wychowaniu wspólnie dziecka podjęłaby sama.

                              koń

                              PS. Relax :)
        • mandaryna65 dla was to igraszki, a nam chodzi o życie! 26.10.06, 23:34
          sir.vimes napisała:

          > Życie człowieka i życie płodu nie jest równocenne.

          wydaje mi się, że proponowane zmiany w konstytucji idą właśnie w tym kierunku
          aby uniemożliwić żonglerkę słowno-pojęciową typu "życie płodu a życie
          człowieka", która maskuje poważny problem braku szacunku dla podstawowych praw
          człowieka.

          gdyby dzieci mogły mówić , zacytowałyby nam pewnie ten wierszyk: "oj, chłopcy
          przestańcie, bo sie źle bawicie: dla was to igraszki, nam chodzi o życie!"
          • Gość: *** Re: dla was to igraszki, a nam chodzi o życie! IP: *.escom.net.pl 26.10.06, 23:39
            Wymiotuję jak czytam te demagogiczne brednie.

            koń
          • snajper55 To Ty jesteś płodem ??? Płód pisze na forum !!!!!! 26.10.06, 23:41


          • Gość: . Re: dla was to igraszki, a nam chodzi o życie! IP: *.hsd1.ma.comcast.net 27.10.06, 18:10
            mandaryna65 napisała:
            > gdyby dzieci mogły mówić , zacytowałyby nam pewnie ten wierszyk:

            Mhmmmm, bylam przekonana, ze DZIECI umieja mowic....
            • snajper55 Re: dla was to igraszki, a nam chodzi o życie! 27.10.06, 23:12
              Gość portalu: . napisał(a):

              > mandaryna65 napisała:
              > > gdyby dzieci mogły mówić , zacytowałyby nam pewnie ten wierszyk:
              >
              > Mhmmmm, bylam przekonana, ze DZIECI umieja mowic....

              Dzieci poczęte nie umieją. Gadają tylko te niepoczęte. ;)

              S.
      • margot_may Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 26.10.06, 23:35
        poza tym tylko osoba zainteresowana moze wybrać czy chce poświęcić swoje życie
        albo zdrowie.
        • snajper55 Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 26.10.06, 23:42
          margot_may napisała:

          > poza tym tylko osoba zainteresowana moze wybrać czy chce poświęcić swoje życie
          > albo zdrowie.

          Osoba zainteresowana nic nie będzie miała do gadania. Osoba zainteresowana nie
          jest osobą, tylko pokrowcem na płód poczęty.

          S.
      • xtrin Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 26.10.06, 23:39
        > więc naprzeciwko dwie równocenne wartości - życie człowieka.

        Nie, mamy naprzeciwko dwie różne wartości - życie człowieka i życie płodu.
        Rozumiem, że dla was to to samo. Ale przyjmijcie do akceptującej wiadomości, że
        nie jest tak dla wszystkich.
        • mandaryna65 Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 26.10.06, 23:43
          xtrin napisała:

          > > więc naprzeciwko dwie równocenne wartości - życie człowieka.
          >
          > Nie, mamy naprzeciwko dwie różne wartości - życie człowieka i życie płodu.
          > Rozumiem, że dla was to to samo. Ale przyjmijcie do akceptującej wiadomości, że
          > nie jest tak dla wszystkich.

          wątpliwości w tak ważnej kwestii jak ludzkie życie muszą być zawsze
          rozstrzygane na korzyść ochrony życia.

          • margot_may Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 26.10.06, 23:52
            idę ulicą, pożar, człowiek w domu, krzyczy o pomoc ma złamana noge nie może
            wyjść, ja się boję wejść do płonącego domu i mu pomóc, zamiast tego dzownię po
            pomoc. człowiek umiera przed przybyciem pomocy. czy pójdę do więzienia? bałam
            się o swoje życie i zdrowie, więc wolałam nei ryzykować, wszystko zależało ode
            mnie, a ten człowiek umarł. powinno się mnie ukarać?
            • mandaryna65 Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 00:09
              margot_may napisała:

              > idę ulicą, pożar, człowiek w domu, krzyczy o pomoc ma złamana noge nie może

              nie, to słaby przykład... są lepsze!
              Wystaczy jeden, krótki telefon na policję z informacją o podłżonej bombie w
              miejscu, gdzie znajdują się ludzie. Osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo
              danego miejsca nie może zlekceważyć takiego sygnału, mimo, że osobiście jest na
              100% pewna, że alarm jest fałszywy.

              • xtrin Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 00:13
                Nie zmieniaj pytania na inne, jeżeli na oryginalne nie jesteś w stanie odpowiedzieć.

                Czy jesteś za wprowadzniem prawa nakazującego rodzicom poświęcić swoje życie dla
                dziecka, np. oddając mu własne serce (choć i tak nie ma zgodności tkankowej),
                bądź wskakiwać za nim w pożar nawet w przypaku zerowej szansy na uratowanie
                kogokolwiek?
              • margot_may Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 00:23
                prawda jest taka, ze jesli chesz zmienić konstytucję i nakazać matkom by
                oddawały zycie albo traciły zdrowie dla dziecka, pod groźbą kary, to sama też
                musisz się na to przygotować. żadnej hipokryzji.
                • xtrin Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 09:24
                  Jeżeli tak to domagam się prawnego nakazywania rodzicom oddawania własnych
                  narządów dla chorych dzieci i skakania za nimi w ogień.
                  • sir.vimes Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 11:52
                    Gdyby nie zrobienie czegoś takiego groziło karą - więzienia szybko zapełniłyby się!
                    • xtrin Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 12:02
                      Wątpię. Nie mówimy tutaj o zwykłych przestępcach, a osobach których "jedyną"
                      patologią jest niezainteresowanie się własnym dzieckiem.
                      • sir.vimes Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 12:20
                        Moim zdaniem to, że każda matka instynktownie poświęciłaby życie dla dziecka to
                        mit - może przez "wojenne" opowieści moich babć, czasami włos się jeży na
                        głowie. Więc gdyby byłprawny prikaz takiego poświęcania się, mogłoby się okazać
                        , że "chętnych" nie jest tak znowu wiele.
                        • xtrin Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 12:24
                          Oczywiście że mit. Ale przede wszystkim nielogiczny argument w takiej sprawie -
                          jeżeli byłoby to prawdą, to prawo takie nie jest potrzebne. Jeżeli natomiast nie
                          jest to traci na aktualności.
                          • sir.vimes Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 12:28
                            Zgadzam się z twoimi rozważaniami , i można też to dalej pociągnąć - gdyby w
                            ludzkiej naturze leżało bezwarunkowe poświęcenie się dla płodu - nie zaistniały
                            by ani antykoncepcja ani aborcja, nie snulibyśmy też takiej dyskusji, bo nie
                            byłoby o czym.
                            • xtrin Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 13:25
                              > Zgadzam się z twoimi rozważaniami , i można też to dalej pociągnąć - gdyby w
                              > ludzkiej naturze leżało bezwarunkowe poświęcenie się dla płodu - nie zaistniały
                              > by ani antykoncepcja ani aborcja, nie snulibyśmy też takiej dyskusji, bo nie
                              > byłoby o czym.

                              Zapewne wówczas istniałby mechanizm biologiczny niepozwalający matce ciąży
                              przerwać (powodujący jej śmierć w takim przypadku).
          • xtrin Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 00:11
            > wątpliwości w tak ważnej kwestii jak ludzkie życie muszą być zawsze
            > rozstrzygane na korzyść ochrony życia.

            Tyle że tutaj wątpliwości tyczą się tego, czy wogóle można mówić o ludzkim
            życiu. Więc zasada ta (skądinnąd szlachetna i ważna) nie ma tutaj zastosowania,
            bo przyłożenie jej będzie równoznaczne z arbitralnym rozstrzygnięciem sporu.
            • marysia_b A moj dziadek.... 27.10.06, 00:18
              ... w latach trzydziestych (dziadek - katolik, zeby nie bylo watpliwosci) wybral
              zycie mojej babci i to przy porodzie. A akuszerka (katoliczka) i wezwany lekarz
              (nie wiem jakiego wyznania ale na pewno jakiegos) go posluchala. A katolicki
              ksiadz pochowal dziecko w poswieconej ziemi.

              Napoleon tez mial taka watpliwosc - wybral matke, z prostej przyczyny - "mogla
              mu dac jeszcze inne dzieci".
              • xtrin Re: A moj dziadek.... 27.10.06, 01:00
                Wartościowanie życia ludzkiego jest oczywiście zawsze kwestią wątpliwą, ale
                jednak czasami nie ma innej możliwości. I jeżeli mamy po jednej stronie życie
                wątłego noworodka, mającego i tak niepewne szanse na przeżycie, a po drugiej
                dorosłą kobietę, która umrze dając życie, ale jeżeli to przerwiemy może w pełni
                wrócić do zdrowia, która nie tylko może urodzić inne dzieci, ale może już być
                matką żyjących dzieci jej potrzebujących - cóż, ja nie mam wątpliwości co należy
                wybrać.
                • heretic_969 Re: A moj dziadek.... 27.10.06, 01:01
                  Przecież noworodek nie ma jeszcze świadomości życia, więc tym bardziej wybór
                  jest oczywisty.
                  • marysia_b Re: A moj dziadek.... 27.10.06, 01:04
                    heretic_969 napisał:

                    > Przecież noworodek nie ma jeszcze świadomości życia, więc tym bardziej wybór
                    > jest oczywisty.

                    Ale my tu mowimy o plodach, embrionach a nawet plemnikach. Wiec o czym jest ta
                    dyskusja?
                    • Gość: *** Re: A moj dziadek.... IP: *.escom.net.pl 27.10.06, 01:11
                      >Ale my tu mowimy o plodach, embrionach a nawet plemnikach. Wiec o czym jest ta
                      >dyskusja?

                      No jak to o czym?

                      [...my tu mowimy o plodach, embrionach a nawet plemnikach...] :)

                      koń
                      • marysia_b Re: A moj dziadek.... 27.10.06, 01:20
                        Gość portalu: *** napisał(a):

                        > [...my tu mowimy o plodach, embrionach a nawet plemnikach...] :)

                        No ale... jezeli w latach trzydziestych ubieglego wieku ratowano zycie matki
                        przy zbyt skomplikowanym porodzie, ktory przyplacilaby smiercia gdyby nie
                        interwencja lekarza i *poswiecenie* dziecka dla zycia matki - to - po jasna
                        cholere sie zastanawiac w XXI wieku, czy ratowac pozamaciczny, badz zle
                        uksztaltowany plod? Ja czegos tu nie rozumiem (chodze do kosciola, nadmieniam) ;)
                        • xtrin Re: A moj dziadek.... 27.10.06, 01:25
                          LPR najwyraźniej żyje w jeszcze odleglejszych wiekach.
                          • marysia_b Re: A moj dziadek.... 27.10.06, 01:26
                            xtrin napisała:

                            > LPR najwyraźniej żyje w jeszcze odleglejszych wiekach.

                            Dinozaury?;)
                            • xtrin Re: A moj dziadek.... 27.10.06, 01:33
                              Ano dokładnie. Razem ze smokiem wawelskim :).
                        • Gość: *** Re: A moj dziadek.... IP: *.escom.net.pl 27.10.06, 01:28
                          Bo niestety, w nauce kościoła jest wiele etycznych sprzeczności.

                          Kiedyś zastanawiałem się, jaki kościół jest lepszy: statyczny w doktrynie, czy reformując się. Doszedłem do wniosku, że nie wiem. Z jednej bowiem strony, statyczność doktryny świadczyłaby o silnych związkach z niezmienną wiarą, co mogłoby prowadzić do takiego skostnienia kościelnej doktryny, jakie ma miejsce teraz (kościelna doktryna nie nadąża za "społecznym zapotrzebowaniem") (abstrahuję też od tego, iż nie uważam kościoła katolickiego jako całkowicie nie reformującego się, ba, uważam że wielu kwestiach reformy przeprowadził, ale.... no właśnie "ale"...)

                          To "ale" to druga strona: reformowalność kościoła w doktrynie świadczy bowiem w moim przekonaniu o słabym związku z wiarą, którą uważam za wartość constans, wartość która nie powinna nadążać za "duchem czasu" i nie powinna odpowiadać na wołający o zmiany głos ludu.

                          I nie wiem więc, czy kościół powinien zmienić swoje stanowisko, choć z drugiej strony niezmienność poglądów w tej materii z pewnością we współczesnych czasach popularności kościołowi przynosić nie będzie.

                          pzdr.
                          koń
                          • marysia_b Re: A moj dziadek.... 27.10.06, 01:32
                            Jutro Ci odpowiem, bo dzisiaj juz padam. Dobranoc! ;)
                          • xtrin Re: A moj dziadek.... 27.10.06, 01:34
                            > I nie wiem więc, czy kościół powinien zmienić swoje stanowisko, choć z drugiej
                            > strony niezmienność poglądów w tej materii z pewnością we współczesnych czasach
                            > popularności kościołowi przynosić nie będzie.

                            Co tylko dowodzi tego, że kościół powinien się jak najmniej wypowiadać na tematy
                            niezwiązane stricte z wiarą.
                            • Gość: *** Re: A moj dziadek.... IP: *.escom.net.pl 27.10.06, 01:36
                              Dokładnie tak.

                              koń
                              • Gość: monn Re: A moj dziadek.... IP: *.chello.pl 27.10.06, 10:40
                                A liste tematów, na które kościół będzie się mógł wypowiadać ustali xtrin z koniem.
                                • crax Re: A moj dziadek.... 27.10.06, 10:51
                                  Na liście tej znalazby się tylko jeden temat - wiara.
                                  • crax poprawka 27.10.06, 10:52
                                    miało być "znalazłby" oczywiście
                                  • Gość: monn Re: A moj dziadek.... IP: *.chello.pl 27.10.06, 11:06
                                    Rozumiem, gdyby jednak kościół chciał się odnieść do takich problemów jak nędza,
                                    wojny, a gdyby tak chciał, o zgrozo, inicjować i organizować akcje humanitarne
                                    to musi uzyskać zgodę xtrin i konia!
                                    • Gość: *** Re: A moj dziadek.... IP: *.escom.net.pl 27.10.06, 11:17
                                      >Rozumiem, gdyby jednak kościół chciał się odnieść do takich problemów jak nędza,
                                      >wojny, a gdyby tak chciał, o zgrozo, inicjować i organizować akcje humanitarne
                                      >to musi uzyskać zgodę xtrin i konia!

                                      Nie rozumiesz, bo zamiast oczu masz krzyżyki i zamiast postrzegać świat takim jakim on jest, Ty zaślepiony jesteś właśnie wiarą.

                                      Nikt nie odmawia kościołowi angażowania się w problemy, które są rzeczywistymi problemami, nie zmuszającymi kościoła do przedefiniowywania swojej doktryny wraz z postępem cywilizacji. Niech się więc odnosi do nędzy, wojen, niech organizuje pomoce humanitarne (bo w tej materii akurat angażuje się dość licho w porównaniu do organizacji świeckich). Nikt im tego nie broni.

                                      Ale jeśli wypowiada się w kwestiach, które zahaczają o naukę (np. aborcja), to musi mieć świadomość, że wraz z postępem tej nauki (np. możliwość dokonywania badań prenatalnych) będzie zmuszony przez samych wiernych do zmiany swojego stanowiska. I to ośmiesza kościół.

                                      Choć... i tak jestem pewien że nie zrozumiałeś. To się nazywa potęga indoktrynacji.

                                      koń
                                      • Gość: monn Re: A moj dziadek.... IP: *.chello.pl 27.10.06, 12:06
                                        Gość portalu: *** napisał(a):

                                        > Nie rozumiesz, bo zamiast oczu masz krzyżyki i zamiast postrzegać świat takim
                                        > jakim on jest, Ty zaślepiony jesteś właśnie wiarą.

                                        Nie potrafisz wypowiedzieć żadnej kwestii bez uprzedniego podania idiotycznej
                                        diagnozy na temat stanu umysłu swojego rozmówcy.
                                        Ty wiesz co ja mam na oczach, Ty wiesz czy jestem zaślepiony i czym.
                                        Kiepski z Ciebie jasnowidz, pudłujesz bracie coraz częściej, przestań się
                                        ośmieszać...
                                        Stale podkreślasz swoją wiedzę, czyżby coś z nią było nie tak? :)
                                        Ad rem,
                                        Jeśli znasz definicję Kościoła, płaszczyzny na jakich działa, jego struktury i
                                        przypisaną mu rolę, to dlaczego pleciesz wciąż głupoty na ten temat.

                                        > Nikt nie odmawia kościołowi angażowania się w problemy, które są rzeczywistymi
                                        > problemami, nie zmuszającymi kościoła do przedefiniowywania swojej doktryny
                                        > wraz z postępem cywilizacji. Niech się więc odnosi do nędzy, wojen, niech
                                        > organizuje pomoce humanitarne (bo w tej materii akurat angażuje się dość licho
                                        > w porównaniu do organizacji świeckich). Nikt im tego nie broni.

                                        Na szczęście nie Ty o tym decydujesz, ale dziękuję Ci w imieniu Kościoła,
                                        łaskawco, za udzielenie pozwolenia, doprawdy jesteś taki wyrozumiały. :)
                                        >
                                        > Ale jeśli wypowiada się w kwestiach, które zahaczają o naukę (np. aborcja), to
                                        > musi mieć świadomość, że wraz z postępem tej nauki (np. możliwość dokonywania
                                        > badań prenatalnych) będzie zmuszony przez samych wiernych do zmiany swojego
                                        > stanowiska. I to ośmiesza kościół.

                                        Skąd, do cholery przekonanie, że w Kościele nie ma ludzi nauki?
                                        Myślisz, że po Twoim odejściu, zabrakło w nim światłych, mądrych ludzi?
                                        I zgodnie z Twoim zwyczajem powiem, że nie masz wprawdzie krzyżyków na oczach,
                                        ale bielmo tak i to gigantycznych rozmiarów!
                                        >
                                        > Choć... i tak jestem pewien że nie zrozumiałeś. To się nazywa potęga
                                        > indoktrynacji.

                                        I znów chamska odzywka, typowa dla najmądrzejszego we wsi, bo reszta w polu...

                                        Bez odbioru, szkoda mi czasu na polemiki z niedouczonym chamem.
                                        • Gość: *** Pozdrowienia od chama IP: *.escom.net.pl 27.10.06, 13:44
                                          Cham ze wsi (bo reszta w polu) pozdrawia Cię serdecznie :)

                                          koń
                                    • crax Re: A moj dziadek.... 27.10.06, 11:20
                                      Odnosić się może do wszystkich problemów. Ale w kościele, nie w polityce.

                                      "...gdyby tak chciał, o zgrozo, inicjować i organizować akcje humanitarne
                                      to musi uzyskać zgodę xtrin i konia!"

                                      Nie xtrin czy konia, ale odpowiednich organów państwowych. Tak jak to robią inne organizacje zajmujące się takimi sprawami - PAH czy WOŚP.
                                      • Gość: monn Re: A moj dziadek.... IP: *.chello.pl 27.10.06, 11:53
                                        crax napisał:

                                        > Odnosić się może do wszystkich problemów. Ale w kościele, nie w polityce.

                                        A o Watykanie słyszał?

                                        > Nie xtrin czy konia, ale odpowiednich organów państwowych. Tak jak to robią
                                        > inne organizacje zajmujące się takimi sprawami - PAH czy WOŚP.

                                        Tylko, że te osoby uzurpują sobie takie prawa...
                                        >
                                        • crax Re: A moj dziadek.... 27.10.06, 11:56
                                          Słyszał.

                                          Jakie osoby?
                                          • Gość: monn Re: A moj dziadek.... IP: *.chello.pl 27.10.06, 12:07
                                            Czytać umie?
                                            • crax Re: A moj dziadek.... 27.10.06, 12:13
                                              Umie. moon, będziemy sobie tak gadać? Albo napisz o co ci chodzi albo skończ takie gadki.
                                              • Gość: monn Re: A moj dziadek.... IP: *.chello.pl 27.10.06, 12:21
                                                crax napisał:

                                                > Umie. moon, będziemy sobie tak gadać? Albo napisz o co ci chodzi albo skończ ta
                                                > kie gadki.

                                                Wszystko jest napisane w poprzednich postach. Przeczytaj od początku, będziesz
                                                wiedział. I tak musimy skończyć, bo idę na posiedzenie zarządu.
                                                Cześć.
                                                • crax Re: A moj dziadek.... 27.10.06, 12:24
                                                  I pomysleć, że to TY wyzywasz innych od chamów. Ech...

                                                  Żegnam, Panie Członku Zarządu
              • mandaryna65 inny przykład 27.10.06, 16:34
                marysia_b napisała:

                > ... w latach trzydziestych (dziadek - katolik, zeby nie bylo watpliwosci) wybra
                > l
                > zycie mojej babci i to przy porodzie. A akuszerka (katoliczka) i wezwany lekarz


                i bardzo dobrze....

                weźmy inną sytuację: jest wojna, walki na froncie... grupa żołnierzy wycofuje
                się pod obstrzałem. Są już w bezpiecznym miejscu, jednak jeden z nich został
                ranny w polu rażenia wroga i nie może się ruszać, strasznie cierpi.... Jeden z
                żołnierzy zgłasza się na ochotnika, chce przynieść rannego do bazy. Dowódca nie
                zgadza się, bo istnieje duże prawdopoodobieństwo, że obaj zginą.

                jednak dowódca nie mówi "nie przejmuj się, to już nie jest człowiek, to prawie
                trup" albo "nawet gdybyś go uratował, to może się okazać, że będzie inwalidą...
                lepiej niech się wykrwawi...", albo "Józek i tak nie był dobrym żołnierzem"...
                NIE! NIe trzeba negować człowieczeństwa osoby, której nie można w danej sytuacji
                uratować. To nie ma sensu.
                • Gość: *** Gdyby zgwałcili Ci córkę, śpiewałabyś inaczej. IP: *.escom.net.pl 27.10.06, 18:00
                  Źle Ci nie życzę, bo to nie Twoja wina że jesteś.... umysłowo nieco "sprawna inaczej", ale przestałabyś pierdzelić te swoje Jechowe brednie, gdyby zgwałcił Ci córkę w wieku 15 lat lekko opóźniony w rozwoju sąsiad i doprowadziłoby to u niej do depresji z myślami samobójczymi włącznie.

                  Szybko zaczęłabyś weryfikować swoje egoistyczne postawy, gwarantuję !!!

                  koń

                  PS. Chociaż może i nie zmieniłabyś postawy, bo przecież macie w dupie umierających ludzi, którym potrzebna jest transfuzja krwi. Egoiści !!!
                • xtrin Re: inny przykład 27.10.06, 18:10
                  > NIe trzeba negować człowieczeństwa osoby, której nie można w danej
                  > sytuacji uratować. To nie ma sensu.

                  Ależ oczywiście że nie trzeba. Tyle że tutaj masz do czynienia z odwrotną
                  sytuacją - istoty nie uważamy za człowieka i dlatego nie poświęcimy zbyt wiele
                  by ją ratować. Tak jak niewielu rzuci się w ogień by ratować psa tak samo
                  niewielu poświęci życie kobiety dla płodu.
                • Gość: *** Kolejny przykład IP: *.escom.net.pl 27.10.06, 18:18
                  Jest pożar. Jesteś w pomieszczeniu, w którym znajdują się ludzkie zarodki. Obok jest pomieszczenie, w którym leżą noworodki. Zaczynasz ratować zarodki, czy lecisz ocalić życie płaczącym w sąsiednim pokoju dzieciom?

                  koń
                  • sir.vimes Re: Kolejny przykład 27.10.06, 18:38
                    Już się w to bawiliśmy na innym forum - tylko tam były embriony versus kot.
                    Większość ludzi wybrała kota, niektórzy próbowali ratować jedno i drugie (wbrew
                    założeniom gry). Tutaj oczywiście wybieram dzieci (ale kot też ma pierwszeństwo
                    przed zarodkiem).
      • nickita13 Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 13:16
        NO WŁASNIE!!! Dalczego LPR tego nie rozumie? Czy p. Giertych równie gorąco
        upierałby się przy zmianie ustawy o aborcji gdyby chodziło o życie jego żony?
        Przecież on ma córki... a jeśli od stanowiska jego partii dzisiaj, kiedyś
        będzie zależało życie jego córki? Bezmyślność najwyższych lotów :-)
        • cza_arna Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 18:58
          Czy p. Giertych równie gorąco
          > upierałby się przy zmianie ustawy o aborcji gdyby chodziło o życie jego żony?
          > Przecież on ma córki... a jeśli od stanowiska jego partii dzisiaj, kiedyś
          > będzie zależało życie jego córki? Bezmyślność najwyższych lotów :-)
          >

          Przytoczę tytaj wypowiedź zamieszczoną w "Metrze" z dniu 26pażdzeirnika, jest to
          wypowiedź niejakiej/go Monavis :
          "Myśląć o wprowadzeniu zamierzonej zmiany, można wyobrazić sobie jednego z
          posłów (np.LPR),którego żona zachodzi w ciążę. Ta przebiega z komplikacjami,
          lekarze dają kobiecie 10% szans na przeżycie porodu. Nasuwa się pytanie- co
          myśli i robi w tym momencie poseł, który głosował za zakazaniem zabiegów
          całkowicie, bez wyjatków?"

          Po prostu nic dodać nic ująć...
    • xtrin Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 00:09
      Nigdy nie sądziłam, że ktoś będzie miał zamiar prawnie przeciwstawiać się nawet
      ciąży zagrażającej życiu matki.
      Jestem w stanie pojąć to, że komuś przeszkadza usuwanie ciąży nawet w z gwałtu
      czy gdy płód jest uszkodzony. Nawet jakoś zrozumiem to, że chce się takie zasady
      prawnie narzucać innym. Ale prawne zmuszanie kogoś do poświęcenia swojego
      własnego życia - to mi się w głowie nie mieści.
      Czy zaakceptowalibyście prawo nakazujące matce (lub ojcu) oddać dziecku własne
      narządy i to nie tylko te "nadmiarowe", ale wszystkie łącznie z sercem? Bo to
      się w zasadzie do tego samego sprowadza.
      • margot_may Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 00:40
        pragne dodać, że zdrowie nalezy rozumieć w obu jego aspektach: fizycznym i
        psychicznym. np. ciąża z gwałtu może być przyczyną depresji i prób samobójczych.
        • xtrin Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 01:01
          Ależ oczywiście, ja absolutnie nie jestem za zakazem usuwania takich ciąż,
          ogólnie jestem za pełną legalizacją aborcji. Ale mimo to jestem w stanie uznać
          to, że inni wysuwają takie rządania. Ale kwestii nakazywania matkom oddawania
          własnego życia (bezpośrednio) - nie.
        • marysia_b Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 01:03
          margot_may napisała:

          > pragne dodać, że zdrowie nalezy rozumieć w obu jego aspektach: fizycznym i
          > psychicznym. np. ciąża z gwałtu może być przyczyną depresji i prób samobójczych

          U mnie, ciaza z gwaltu bylaby przyczyna samobojstwa, na pewno - tak jak
          ukaszenie szerszenia na pewno byloby przyczyna zejscia smiertelnego. Sa pewne
          rzeczy, ktorych psychicznie czy fizycznie zdzierzyc nie mozna.

      • snajper55 Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 10:07
        xtrin napisała:

        > Czy zaakceptowalibyście prawo nakazujące matce (lub ojcu) oddać dziecku własne
        > narządy i to nie tylko te "nadmiarowe", ale wszystkie łącznie z sercem? Bo to
        > się w zasadzie do tego samego sprowadza.

        Oddać ??? Podjedzie karetka i sobie wezmą. Dla dziecka poczętego.

        S.
    • Gość: Katolik Aborcja powinna być bez ograniczeń IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 09:46
      Tak uważam.
    • cza_arna Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 10:28
      Czy uważacie,że to co napisałam w pierwszym poście otwierającym tę dyskusję, że
      taka chora sytuacja może spowodować, że zwykła obywatelka będzie się bała zajść
      w ciążę świadomą,zaplanowaną i chcianą?? bo przecież zawsze istnieje taka
      możliwość,że może zostać niejako zmuszona do tego by urodzić dziecko(mimo, że
      chciane) wiedząć, że następstwie tego może oślepnąć albo w ogóle stracić
      życie?? Albo ciąża pozamaciczna...zakłądam, że właśnie się o niej dowiaduję...i
      co?? oczekuję na śmierć...aż ciarki przechodzą po plecach. Ja bym się nie
      potrafiła aż tak poświęcić...
      • sir.vimes Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo 27.10.06, 12:02
        Ja nie tylko nie potrafił ale i nie widziałabym powodu. Zabawne jest to, że
        "pro-lifersi" nie dostrzegają, że każdy kij ma dwa końce. Wmawia się kobietom,
        że 3 tygodniowy zarodek to człowiek, że czuje, że je kocha (sic!!!). Ciąże na
        tym etapie całkiem często ulegają naturalnemu poronieniu - i niestety kobiety
        potwornie cierpią , doświadczają rozpaczy i żałoby - tak jak gdyby rzeczywiście
        umarło dziecko. W medycynie nie ma możliwości, i jeszcze długo nie będzie,
        całkowietej eliminacji poronień. Doprowadza się niepotrzebnie do sytuacji w
        której kobieta przeżywa poronienie tak samo jak śmierć dziecka, co więcej , np.
        w jednym wątku na innym forum jakaś pani napisała - ze nie da sobie wmówić , że
        rozpacz pośmierci narodzonego dziecka jest większa niz po poronieniu. Niestety,
        jest. Wiedzą to tylko osoby , które taki koszmar przeżyły i te które były
        świadkami.
        Poronienie może być tragedią - lecz nigdy taką jak śmierć dziecka. Lepiej nie
        bawić się w sofistykę i udowadnianie, że zygota to człowiek. Los może być
        okrutny i kiedyś tę różnicę wam udowodnić w sposób ostateczny. Nikomu tego nie
        życzę ale zastanówcie się...
    • mg2005 Moim zdaniem... 27.10.06, 11:21
      Aborcja powinna być dozwolona w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia
      matki.

      Nie powinna być dozwolona w przypadku wad wrodzonych płodu - to przypomina
      "humanitarne" metody ze Sparty i nazistowskich Niemiec...
      To zbrodnicza dyskryminacja ze względu na stan zdrowia.

      Ciąża z gwałtu: uważam ,że niemoralne jest zabijanie dziecka dlatego, że
      powstało z gwałtu - ale w tym szczególnym przypadku chyba dopuściłbym prawo
      matki do decyzji zgodnej z jej sumieniem.


      Aborcja po 8.tyg. ciąży (gdy już funkcjonuje mózg płodu) powinna byc karana
      surowiej niż wczesna aborcja.

      • xtrin Re: Moim zdaniem... 27.10.06, 12:01
        > Nie powinna być dozwolona w przypadku wad wrodzonych płodu - to przypomina
        > "humanitarne" metody ze Sparty i nazistowskich Niemiec...
        > To zbrodnicza dyskryminacja ze względu na stan zdrowia.
        >
        > Ciąża z gwałtu: uważam ,że niemoralne jest zabijanie dziecka dlatego, że
        > powstało z gwałtu - ale w tym szczególnym przypadku chyba dopuściłbym prawo
        > matki do decyzji zgodnej z jej sumieniem.

        Hmm... dziwne. Prędzej jestem w stanie zrozumieć sprzeciw przeciwko aborcjom z
        gwałtu niż chorych płodów.
      • Gość: *** Re: Moim zdaniem... IP: *.escom.net.pl 27.10.06, 13:46
        >Ciąża z gwałtu: uważam ,że niemoralne jest zabijanie dziecka dlatego, że
        >powstało z gwałtu - ale w tym szczególnym przypadku chyba dopuściłbym prawo
        >matki do decyzji zgodnej z jej sumieniem.

        Ale o zabijaniu dzieci tutaj absolutnie nikt nie prawi, wbrew temu co może Ci się wydawać.

        koń
        • mg2005 Re: Moim zdaniem... 27.10.06, 22:05
          Gość portalu: *** napisał(a):

          > Ale o zabijaniu dzieci tutaj absolutnie nikt nie prawi


          Mylisz się :płód to dziecko, bo ma swoich rodziców.
          • xtrin Re: Moim zdaniem... 27.10.06, 23:15
            > Mylisz się :płód to dziecko, bo ma swoich rodziców.

            A to ciekawa interpretacja :).
    • Gość: CIEMNOGROD... Re: Sejmowa dyskusja w sprawie zaostrzenia pr.abo IP: *.tbcn.telia.com 27.10.06, 22:10
      Powrot do sredniowiecza...co sie w kraju dzieje!!!MASAKRA!!!LPR i Kaczynscy
      niszcza Polske...straszne rzeczy...
Pełna wersja