Roman i komórki

02.11.06, 19:58
kolejny pomysł Romka z którego to niby sie wycofuje; o nieprzynoszeniu
telefonów do szkoły. co on jeszcze wymyśli? ja rozumiem o zakazie używania na
lekcji ale przerwa jest dla ucznia i komórki sobie może używać.
    • Gość: Pawel Do Pana Ministra Giertycha IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.11.06, 20:14
      Swietny pomysl z tymi komorkami oraz z mundurkami. Na zachodzie dzieci sa dumne
      ze nosza stroje charakterystyczne tylko dla ich szkoly.Swiadczy to o pewnej
      elitarnosci. Szkoly publiczne widac z daleka , bo dzieci wygladaja jak w malpim
      gaju.
      • xtrin Re: Do Pana Ministra Giertycha 02.11.06, 21:28
        > Swiadczy to o pewnej elitarnosci.

        Tyle że elitarności to od mundurków akurat nie przybędzie.
        • Gość: Pawel Re: Do Pana Ministra Giertycha IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.11.06, 20:41
          Mylisz sie.Mundurek jest symbolem przynaleznosci , pewnych wspolnych wartosci itp.
          • crax Re: Do Pana Ministra Giertycha 03.11.06, 20:44
            Zgadza się. W Chińskiej Republice Ludowej (do której cię zapraszam) dawno już doszli do tego wniosku. To się nazywa "uniformizacja". A jest wprowadzana po to, żeby zatrzeć indywidualność przynależną każdemu człowiekowi i zrobić z niego cząstkę szarej masy. Gratuluję ci serdecznie takiego sposobu myślenia.
          • xtrin Re: Do Pana Ministra Giertycha 03.11.06, 20:45
            Mylisz się. Elita z definicji musi być wąska i się wyróżniać. Jeżeli większość
            szkół będzie chodzić w mudurkach to "elitarne" będą te bez nich.
            • Gość: Pawel Do craxa i xtrina IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.11.06, 21:01
              Mysle, ze kierujecie sie nieslusznie niewlasciwymi przykladami. Napisze wam
              wiec jak to wyglada w Kanadzie.Szkoly bez mundurkow sa wszystkie takie
              same(ubior uczniow), jest to totalny kisz misz. Kazdy nosi to co ma, to co chce.
              Szkoly z mundurkami roznia sie od siebie zasadniczo. Kazda szkola ma INNY
              mundurek. Decyduje o takim stroju mlodziez. Jest wybrany przez nich kolor
              spodni, bluzek, swetrow, spodnic dla dziewczyn, skarpetek, krawatow itp,
              itd.Kazda rzecz ma szkolne logo.Istnieja specjalne sklepy w ktorych zamawia sie
              takie ubiory. Nie ma dwoch szkol o takim samym zestawie ubiorow. Dodam tylko ze
              takie ubiory nie sa tanie, bo sa to rzeczy dobre jakosciowo, ale wystarczaja na
              dluzej i wygladaja dobrze.
              • Gość: upierdliwa Re: Do craxa i xtrina IP: *.bochnia.pl 03.11.06, 21:08
                Gość portalu: Pawel napisał(a):

                > Dodam tylko ze
                > takie ubiory nie sa tanie, bo sa to rzeczy dobre jakosciowo,


                a jak wiemy, Polacy to bardzo zamozne spoleczenstwo i wszystkich stac na drogi,
                choc durny mundurek.

                jak dla mnie mundurki to masakra. w Anglii chyba w wiekszosci szkol, jak nie we
                wszystkich, sa te mundurki. wszystkie dzieci w czarnych spodniach, bialych
                koszulach, krawatach (dziewczyny tez), a jak chlodno, to wszyscy w identycznych
                ciemnych sweterkach, z logo szkoly. moze te dzieci sa na tyle przyzwyczajone,
                ze nie zastanawiaja sie nad tym, to fakt. ale dla mnie, przybysza z zewnatrz,
                wygladalo to jak "atak klonow". a ich kultura zachowania nadal pozostawia wiele
                do zyczenia.
                • xtrin Re: Do craxa i xtrina 03.11.06, 21:14
                  > wygladalo to jak "atak klonow".

                  Dla mnie jak "atak klonów" wyglądają zgraje panienek ubranych (czy raczej
                  rozebranych) w prawie identyczne bluzeczki wyglądające jak z młodszej siostry
                  ściągnięte.
                  • Gość: upierdliwa Re: Do craxa i xtrina IP: *.bochnia.pl 03.11.06, 21:16
                    xtrin napisała:

                    > > wygladalo to jak "atak klonow".
                    >
                    > Dla mnie jak "atak klonów" wyglądają zgraje panienek ubranych (czy raczej
                    > rozebranych) w prawie identyczne bluzeczki wyglądające jak z młodszej siostry
                    > ściągnięte.


                    to tez.
                • Gość: Pawel Re: Do upierdliwej IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.11.06, 21:15
                  W Kanadzie stroje poszczegolnych szkol roznia sie .Mundurek nie moze byc durny
                  bo jest rzecza martwa, a wyglada fajnie. Napewno lepiej niz kisz misz.
                  • Gość: upierdliwa Re: Do upierdliwej IP: *.bochnia.pl 03.11.06, 21:25
                    Gość portalu: Pawel napisał(a):

                    > W Kanadzie stroje poszczegolnych szkol roznia sie .Mundurek nie moze byc durny
                    > bo jest rzecza martwa, a wyglada fajnie. Napewno lepiej niz kisz misz.

                    a mozesz mi wyjasnic blizej, co to jest ten "kisz misz"? bo jesli to oznacza,
                    ze po prostu kazdy ubiera sie w cos innego, to znaczy, ze na ulicach
                    permanentnie mamy do czynienia z kiszem miszem. a moze by tak wprowadzic
                    mundurki codzienne dla wszystkich obywateli? wszyscy beda wygladac tak samo i
                    wreszcie zniknie z pola widzenia ten okropny kisz misz.. jak w komunistycznych
                    Chinach :)


                    a nie lepiej po prostu wymagac, zeby stroj byl odpowiedni, tj. powiedzmy,
                    zakrywajacy tyle, a tyle ciala - czyli nie wpuszczac na lekcje uczennic
                    (uczniow w sumie tez) ubranych zbyt skapo, zakazac ostrego makijazu itd?
                    • Gość: Pawel Re: Do upierdliwej IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.11.06, 21:34
                      Zaczynam rozumiec sens twojego nicka. Czepiasz sie tych Chin i w kolko
                      udowadniasz ze wszyscy musza myslec jak ty , czyli rzeczywiscie w tym
                      przypominasz Chiny. Ulica to ulica, kisz misz to wlasnie ulica na ktorej masz
                      ludzi w bialych kolnierzykach, pracujacych na dobrych stanowiskach,
                      wydekoldowane dziwki, cicha elegancje, krzykliwa tandete, masz wszystko.Czy
                      szkola powinna byc ulica?
                      • Gość: upierdliwa Re: Do upierdliwej IP: *.bochnia.pl 03.11.06, 22:01
                        Gość portalu: Pawel napisał(a):

                        > Zaczynam rozumiec sens twojego nicka. Czepiasz sie tych Chin i w kolko
                        > udowadniasz ze wszyscy musza myslec jak ty , czyli rzeczywiscie w tym
                        > przypominasz Chiny.

                        przepraszam, czy samo wyrazanie swojej opinii jest rownoznaczne
                        z "udowadnianiem, ze wszyscy musza myslec, jak ja"? po prostu przyjmij, ze nie
                        wszyscy mysla jak Ty, i co wiecej, czasem Ci to powiedza. w szczegolnosci na
                        forach dyskusyjnych.


                        > Ulica to ulica, kisz misz to wlasnie ulica na ktorej masz
                        > ludzi w bialych kolnierzykach, pracujacych na dobrych stanowiskach,
                        > wydekoldowane dziwki, cicha elegancje, krzykliwa tandete, masz wszystko.Czy
                        > szkola powinna byc ulica?

                        nie, i jak dotad raczej nie jest, mimo braku mundurkow. szkole od ulicy
                        odroznia cos wiecej, niz stroje. szkola w jakis sposob przygotowuje do zycia w
                        spoleczenstwie, ktore sklada sie z roznych ludzi. nawet w pracy, w ktorej
                        obowiazuje stroj oficjalny, mozna sobie pozwolic na samodzielny dobor koloru
                        krawata, odcienia marynarki, czy fasonu garsonki. tymczasem mundurek to cos, co
                        z zalozenia jest dla wszystkich identyczne.
                        jak uczniowie tego chca - prosze bardzo, ale nie zgadzam sie na przymuszanie
                        kogokolwiek do noszenia mundurka, zwlaszcza, jesli ta osoba na codzien wcale
                        nie ubiera sie niestosownie.
              • xtrin Re: Do craxa i xtrina 03.11.06, 21:12
                Tyle że "elitarność" w tym wypadku wynika nie z samego faktu noszenia mundurka,
                ale ze względu na to, że szkoła jaką on reprezentuje jest godna szacunku.
                Tak samo jak elitarność zapewnia mundur świetnej jednostki wojskowej, a nie byle
                kombinezon robotnika podrzędnej fabryki.
                Jeżeli w danym miejście było by 10 szkół, z czego 9 marnych z mundurkami, a
                jedna świetna pozwalająca na dowolny strój, to "eliarny" byłby strój kolorowy,
                bo on właśnie świadczyłby o przynależności do najlepszej szkoły.

                Przy okazji - sama jestem zwolenniczką wprowadzenia mundurków. Ale ten argument
                uważam za chybiony.

                PS. Jako że jestem kobietą to odpowiednią odmianą jest "do xtrin", a nie "do
                xtrina".
                • Gość: Pawel Re: Do xtrin IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.11.06, 21:28
                  Oczywiscie ze szkola szkole nie musi byc rowna , nawet ta z jednolitymi
                  strojami, ale wybierajac powiedzmy szkole katolicka decydujemy sie juz na pewien
                  program, czy system wartosci ktory dana szkola reprezentuje, a wiec jest to
                  forma elitarnosci, ktora nie nalezy wylacznie utozsamiac z poziomem wiedzy jaka
                  mlodziez wynosi.Ps. nie wiedzialem, ze jestes kobieta.
              • crax Re: Do craxa i xtrina 03.11.06, 21:14
                "Kazdy nosi to co ma, to co chce"

                No po prostu POTWORNOŚĆ!! Co za rozpasanie!!

                "Decyduje o takim stroju mlodziez."

                Jeśli o rodzaju i wyglądzie stroju decyduje młodzież to w każdej szkole należy zorganizować REFERENDUM uczniowskie. Jeśli UCZNIOWIE zdecydują, że chcą mundurków - wtedy zgoda. Ale prawica bardzo nie lubi tej formy demokracji bezpośredniej (vide: brak zgody na referendum w sprawie aborcji), bo zazwyczaj przegrywa :))) Wszystko woli narzucić z góry. Niech żyje PRL-bis :|
                • Gość: Pawel Re: Do craxa IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.11.06, 21:23
                  Rozpasanie istnieje wobec tego w kazdej polskiej szkole, gdzie nie ma
                  jednolitych strojow. Wybor ucznia polega na tym ze wybiera szkole w ktorej sa
                  jednolite stroje badz ich nie ma. Mlodziez ma wplyw na wyglad stroju a nie na to
                  czy stroj ma byc czy tez nie.
                  • crax Re: Do craxa 03.11.06, 21:31
                    "Rozpasanie istnieje wobec tego w kazdej polskiej szkole, gdzie nie ma jednolitych strojow."

                    Widzę, że nie zauważyłeś ironicznego wydźwięku. Trudno, zdarza się.

                    "Mlodziez ma wplyw na wyglad stroju a nie na to czy stroj ma byc czy tez nie."

                    A nie mówiłem? :))) Na dźwięk słowa "referendum" dostajesz gęsiej skórki :)))

                    P.S. Jeśli młodzież potrafi wybrać sobie patrona szkoły w bezpośrednim głosowaniu to może też zdecydować czy chce być wtłoczona w jednakowe ubranka czy nie.
                    • Gość: Pawel Re: Do craxa IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.11.06, 21:46
                      Co za brak elastycznego myslenia. Nie czujesz bazy kompletnie. Czy ty tez
                      chcesz Chin w Polsce jak upierdliwa? Albo wszedzie mundurki, albo wszedzie ulica
                      w szkolach??? Wszedzie referenda , ale po co referenda skoro i tak maja byc
                      respektowane poglady kazdego pojedynczego ucznia??? Ty przeciez mozesz wziac
                      swoj szanowny tylek i isc do takiej szkoly ktora bedzie ci odpowiadac z
                      jednolitym, elitarnym ubiorem, albo malpim gajem. Kto cie zmusza???
                      • crax Re: Do craxa 03.11.06, 22:04
                        "...po co referenda skoro i tak maja byc respektowane poglady kazdego pojedynczego ucznia???"

                        Po to, że demokracja to "rządy większości Z JEDNOCZESNYM POSZANOWANIEM PRAW MNIEJSZOŚCI". Jeśli nie chcę nosić mundurka nikt nie może mnie do tego zmusić, a twoje sugestie żebym sobie poszedł do innej szkoły są bez sensu, bo ja np. chcę chodzić do tej szkoły bo mam ją blisko od domu albo odpowiada mi jej poziom. Twoje podejście to - "nie chcesz mundurka - WON". Świetnie, słowo daję :|
                • Gość: upierdliwa dokladnie IP: *.bochnia.pl 03.11.06, 21:32
                  crax napisał:
                  >
                  > Jeśli o rodzaju i wyglądzie stroju decyduje młodzież to w każdej szkole
                  należy
                  > zorganizować REFERENDUM uczniowskie. Jeśli UCZNIOWIE zdecydują, że chcą
                  mundurk
                  > ów - wtedy zgoda.


                  z tym sie zgadzam. jeszcze z zastrzezeniem, ze nawet po wprowadzeniu mundurkow,
                  ich noszenie ciagle powinno byc decyzja uczniow, a brak mundurka nie powinien
                  podlegac sankcjom. przeciez na pewno nigdy nie bedzie jednomyslnosci. a ta
                  mniejszosc, ktora zaglosuje na "nie" ma prawo do poszanowania.
                  • crax Tak, masz rację n/t 03.11.06, 21:36

                  • Gość: Pawel Re: dokladnie nie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.11.06, 21:36
                    Upierdliwa ty z cala pewnoscia jestes albo nastolatka o wyluzowanych pogladach,
                    albo reprezentujesz wolny zawod wykonywany z pozycji swojej prywatnej chaty.
                    • Gość: upierdliwa Re: dokladnie nie IP: *.bochnia.pl 03.11.06, 22:08
                      Gość portalu: Pawel napisał(a):

                      > Upierdliwa ty z cala pewnoscia jestes albo nastolatka o wyluzowanych
                      pogladach,
                      > albo reprezentujesz wolny zawod wykonywany z pozycji swojej prywatnej chaty.

                      2 x pudlo.

                      po prostu uwazam, ze demokracja to rzady wiekszosci z poszanowaniem
                      mniejszosci.
                      na tej zasadzie np. w kraju, gdzie wiekszosc to katolicy i w szkole istnieje
                      przedmiot "religia", ktory ogranicza sie w zasadzie do religii katolickiej -
                      wyrazem poszanowania mniejszosci powinno byc umozliwienie dzieciom innego
                      wyznania badz z rodzin ateistycznych uczeszczania na zajecia zastepcze (etyka),
                      badz umieszczanie religii w planie zajec na koncu lub na poczatku.
                      abstrahujac od sytuacji rzeczywistej - teoria tak by wlasnie wygladala.
                      na tej samej zasadzie uczen, ktory glosowal przeciwko mundurkom i ktoremu nie
                      podoba sie pomysl ubierania sie identycznie, jak wszyscy koledzy, powinien miec
                      prawo ubierac sie, jak dotychczas (dopoki jego ubior nie lamie zasad
                      przyzwoitosci). w koncu ubranie jest sprawa prywatna i nie majaca specjalnego
                      zwiazku z edukacja.
                      • xtrin Re: dokladnie nie 03.11.06, 22:11
                        O ile w zupełności zgadzam się z wyżej podaną definicją demokracji i przykładem
                        religii, to na kwestię mundurków tego bym nie rozciągała. To mniej więcej tak,
                        jakby przegłosowano w referendum zakaz mordowania, ale obowiązywać miał on
                        wyłącznie tych głosujących "za".
                        Mundurki nie mają po prostu sensu, jeżeli część się wyłamie. Albo wszyscy, albo
                        nikt.
                        • Gość: upierdliwa Re: dokladnie nie IP: *.bochnia.pl 03.11.06, 22:28
                          porownanie mordowania z nie noszeniem mundurkow jest zdecydowanie chybione.

                          > Mundurki nie mają po prostu sensu, jeżeli część się wyłamie. Albo wszyscy,
                          albo
                          > nikt.

                          alez maja. po pierwsze, jesli zostaly przeglosowane, to znaczy, ze i tak bedzie
                          je nosic wiekszosc. po drugie, jesli prawda jest, ze mundurki pomagaja w
                          budowie wiezi (jak twierdza przewaznie ich zwolennicy), to z czasem coraz
                          wiecej osob sie do nich przekona. (jesli sie ich przymusi, to nigdy nie beda
                          ich nosic z przekonaniem, a jedynie ze zloscia.) po trzecie, jesli okaze sie,
                          ze klimaty szkolne sprzyjaja pewnemu "szkolnemu patriotyzmowi", jesli uczniowie
                          beda sie w szkole czuc dobrze (a nie represjonowani) i beda dumni z
                          przynaleznosci do niej, to tym bardziej kolejne osoby zaczna nosic mundurki.
    • Gość: szm Re: Roman i komórki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.06, 20:18
      Ja nie słyszałem chociaż słowa uzasadnienia tego zakazu. Po co się zakazuje
      przynoszenia komórek? Żeby już nikt nie próbował nakręcić pozorowanego gwałtu
      na żadnej uczennicy?
      • Gość: Pawel Re: Roman i komórki IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.11.06, 20:34
        Moze zeby uczniowie przestali szpanowac przed innymi, a do tego zeby przestali
        nagrywac gwalcone kolezanki??
        • woda.woda Re: Roman i komórki 02.11.06, 21:08
          a do tego zeby przestali
          > nagrywac gwalcone kolezanki??


          gwałcic mozna, tylko nagrywac nie mozna, bo sie wyda?
          • mandaryna65 Re: Roman i komórki 02.11.06, 21:11
            woda.woda napisała:

            > a do tego zeby przestali
            > > nagrywac gwalcone kolezanki??
            >
            >
            > gwałcic mozna, tylko nagrywac nie mozna, bo sie wyda?

            komórki robią niektórym wodę z mózgu
        • szmajch Re: Roman i komórki 02.11.06, 21:44
          Gość portalu: Pawel napisał(a):

          > Moze zeby uczniowie przestali szpanowac przed innymi

          czemu zatem ten zakaz nie obejmuje iPodów, discmanów, walkmanów, aparatów
          cyfrowych i innych rzeczy, którymi można przyszpanować?
          • xtrin Re: Roman i komórki 02.11.06, 21:45
            Plecakiem, piórnikiem czy butami też można :).
          • marysia_b Re: Roman i komórki 02.11.06, 21:51
            szmajch napisał:

            > czemu zatem ten zakaz nie obejmuje iPodów, discmanów, walkmanów, aparatów
            > cyfrowych i innych rzeczy, którymi można przyszpanować?

            W szkole???
    • xtrin Kretyństwo. 02.11.06, 21:40
      Oczywiście, uczniowie nie powinni używać telefonów w czasie lekcji i takie
      zakazy obowiązują w większości szkół. Zamiast zakaz rozszerzać, może lepiej się
      skupić na egzekwowaniu istniejącego?
      Natomiast zakaz używania na terenie szkoły to zupełny absurd.
      Czy ma to oznaczać niewnoszenie telefonów na teren szkoły? To nie do przyjęcia,
      dziecko może potrzebować telefonu przed lub po szkole. No i jak to egzekwować -
      sprawdzać plecaki przy wejściu? To co, można mieć telefon, ale wyłączony? To
      proponuję jakieś ekrany blokujące zasięg, bo inaczej nie sposób tego kontrolować
      :). Wreszcie - dlaczego dzieciak nie ma mieć prawa napisać sms'a do kumpla czy
      zadzwonić do matki w czasie przerwy?
      • Gość: ja Re: Kretyństwo. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.06, 21:49
        Zadzwonić do matki w czasie przewy to sobie powinien móc z automatu. Mam
        nadzieję, że przy okazji pomysłu z nieużywaniem komórek w szkole ktoś wpadnie
        na ten pomysł. A szkoła nie jest od tego, by uzywać komórek i róznego
        wymienionego wyżej ustrojstwa. Dzieciaki nie sa pewnie za mądre, ale rodzic
        powinien wiedzieć, że szkola to nie rewia gadzetów elektronicznych.
        • xtrin Re: Kretyństwo. 02.11.06, 22:27
          > Zadzwonić do matki w czasie przewy to sobie powinien móc z automatu.

          Kolega w TP S.A. pracuje, że tak automaty chce rozpowszechniać?
          Są komórki to ich się używa, proste.
          • Gość: ja Re: Kretyństwo. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.06, 11:35
            xtrin napisała:

            > > Zadzwonić do matki w czasie przewy to sobie powinien móc z automatu.
            >
            > Kolega w TP S.A. pracuje, że tak automaty chce rozpowszechniać?
            > Są komórki to ich się używa, proste.
            Nie, nie pracuje w tepsie. Poza tym istnieją też inne firmy. To jest tylko
            odpowiedź na twój postulat żeby móc zadzwonić do matki. Czytaj dziecko ze
            zrozumieniem. jesteś tak agresywna, że to Ci przeszkadza w logicznym mysleniu.
            I później kobitki się kłócą, że potrafią mysleć.
      • marysia_b Re: Kretyństwo. 02.11.06, 21:50
        xtrin napisała:

        > Natomiast zakaz używania na terenie szkoły to zupełny absurd.

        A niby dlaczego, absurd? Nie mozna zyc pare godzin bez telefonu komorkowego?

        > Czy ma to oznaczać niewnoszenie telefonów na teren szkoły? To nie do przyjęcia,
        > dziecko może potrzebować telefonu przed lub po szkole.

        >No i jak to egzekwować sprawdzać plecaki przy wejściu? To co, można mieć
        >telefon, ale wyłączony?

        Niczego nie sprawdzac, tylko kiedy zadzwoni, zabierac i oddawac RODZICOM.

        Wreszcie - dlaczego dzieciak nie ma mieć prawa napisać sms'a do kumpla czy
        > zadzwonić do matki w czasie przerwy?

        A po co ma dzwonic do kumpla? Interesy ubijac na pniu? ;) Do matki tez nie ma
        potrzeby - od pilnych informacji jest przeciez nauczyciel, czy dyrekcja, prawda? ;)
        • xtrin Re: Kretyństwo. 02.11.06, 22:30
          > A niby dlaczego, absurd? Nie mozna zyc pare godzin bez telefonu komorkowego?

          Ze względów jakie opisałam niżej.

          > Niczego nie sprawdzac, tylko kiedy zadzwoni, zabierac i oddawac RODZICOM.

          Na przerwie w szkole wyłapać dzwoniący telefon :).

          > A po co ma dzwonic do kumpla? Interesy ubijac na pniu? ;)

          A dlaczego ma nie mieć? Jakie interesy?

          > Do matki tez nie ma potrzeby - od pilnych informacji jest przeciez
          > nauczyciel, czy dyrekcja, prawda ? ;)

          Pochwalić się piątką, zapytać czy obiad w lodówce, poinformować, że wróci
          później czy setki innych, codziennych spraw. Czemu nie?
          • marysia_b Re: Kretyństwo. 02.11.06, 22:36
            xtrin napisała:


            > Na przerwie w szkole wyłapać dzwoniący telefon :).

            Na przerwie w szkole tez zostawia sie dzieci bez zadnej opieki? To ladnie
            niektore przerwy musza sie *akustycznie przedstawiac*, nie ma co....

            > A dlaczego ma nie mieć? Jakie interesy?

            No wlasnie, jakie interesy?

            > Pochwalić się piątką, zapytać czy obiad w lodówce, poinformować, że wróci
            > później czy setki innych, codziennych spraw. Czemu nie?

            Zawracac matce gitare, jesli pewne rzeczy mozna (a nawet trzeba) ustalic
            wczesniej? Nie rozumiem (?)
            • xtrin Re: Kretyństwo. 02.11.06, 22:40
              > Na przerwie w szkole tez zostawia sie dzieci bez zadnej opieki? To ladnie
              > niektore przerwy musza sie *akustycznie przedstawiac*, nie ma co....

              Marysiu, byłaś Ty kiedy w szkole?
              Zresztą... co za problem udać się do wc gdy telefon dzwoni?

              > No wlasnie, jakie interesy?

              Nie wiem, to Ty o takowych wspomniałaś, więc zapewne wiesz o jakie interesy Ci
              chodziło.

              > Zawracac matce gitare, jesli pewne rzeczy mozna (a nawet trzeba) ustalic
              > wczesniej? Nie rozumiem (?)

              Czyli zabraniamy dzieciom noszenia telefonów, by oszczędzać czas rodziców? :)
              • marysia_b Re: Kretyństwo. 02.11.06, 22:54
                xtrin napisała:

                > Marysiu, byłaś Ty kiedy w szkole?

                W szkolach, moja droga, w szkolach ... oj, powiem Ci, ze nogi sobie uchodzilam i
                w dalszym ciagu uchadzam :)

                > Zresztą... co za problem udać się do wc gdy telefon dzwoni?

                Najpierw telefon dzwoni a ma byc wylaczony - no chyba, ze telefon ma skrzydla
                albo wibruje bez dzwonka... ;)

                > Nie wiem, to Ty o takowych wspomniałaś, więc zapewne wiesz o jakie interesy Ci
                > chodziło.

                Ja nie wiem, bo w szkolach, z ktorymi aktualnie mam do czynienia telefony sa
                zabronione (w kinach, teatrach, kosciolach ;) tez nie sa wskazane.

                > Czyli zabraniamy dzieciom noszenia telefonów, by oszczędzać czas rodziców? :)

                Nie oszczedzac ale nauczyc szacunku do cudzej pracy i cudzego czasu (takze czasu
                pracy), bo dziecko jest w szkole a matka moze w tym czasie byc zajeta. Niczego
                nie zabraniamy - regulujemy jedynie sposob uzytkowania. Obiad bedzie tam, gdzie
                byc powinnien (ryz pod pierzyna a mieso na ruszcie), ze szkoly wraca sie o
                okreslonej porze a potem mozna zadzwonic do matki (nawet z telefonu komorkowego
                ;) i pochwalic piatka.
                • xtrin Re: Kretyństwo. 02.11.06, 23:04
                  > W szkolach, moja droga, w szkolach ... oj, powiem Ci, ze nogi sobie
                  > uchodzilam i w dalszym ciagu uchadzam :)

                  No to powinnaś doskonale znać niezwykłe natężenie hałasu, jakie przechadzkom po
                  szkolnych korytarzach towarzyszy.

                  > Najpierw telefon dzwoni a ma byc wylaczony - no chyba, ze telefon ma skrzydla
                  > albo wibruje bez dzwonka... ;)

                  Nie wiem jak Twój, mój z wibrowaniem bez dzwonienia nie ma najmniejszych problemów.

                  > Ja nie wiem, bo w szkolach, z ktorymi aktualnie mam do czynienia telefony sa
                  > zabronione (w kinach, teatrach, kosciolach ;) tez nie sa wskazane.

                  No to o jakich interesach pisałaś?

                  > Nie oszczedzac ale nauczyc szacunku do cudzej pracy i cudzego czasu
                  > (takze czas u pracy), bo dziecko jest w szkole a matka moze w tym czasie
                  > byc zajeta. Niczego nie zabraniamy - regulujemy jedynie sposob uzytkowania.
                  > Obiad bedzie tam, gdzie byc powinnien (ryz pod pierzyna a mieso na ruszcie),
                  > ze szkoly wraca sie o okreslonej porze a potem mozna zadzwonic do matki
                  > (nawet z telefonu komorkowego ;) i pochwalic piatka.

                  To może w całym kraju zakażmy używania komórek, żeby wszystkich takiego szacunku
                  uczyć, co? :)

                  Telefon jest zwykłym, codziennym narzędziem, powszechnym w dziejszym świecie i
                  nie widzę żadnych powodów, by zakazywać jego użytkowania w sytuacjach, gdzie nie
                  jest to konieczne.
                  Taki zakaz natomiast będzie mieć bardzo negatywny skutek. Ze względu na jego
                  niepraktyczność (sprawa nie do upilnowania po prostu) będzie zakazem martwym i
                  notorycznie łamanym. Więc jeżeli czegokolwiek nauczy, to nie szacunku, a łamania
                  zakazów.
            • Gość: :) Re: Kretyństwo. IP: 195.116.202.* 02.11.06, 22:47
              marysia_b napisała:

              > Zawracac matce gitare, jesli pewne rzeczy mozna (a nawet trzeba) ustalic
              > wczesniej? Nie rozumiem (?)

              to ze wroci pozniej tez mozna wczesniej ustalic? :)
              • marysia_b Re: Kretyństwo. 02.11.06, 22:58
                Gość portalu: :) napisał(a):

                > marysia_b napisała:
                >
                > > Zawracac matce gitare, jesli pewne rzeczy mozna (a nawet trzeba) ustalic
                > > wczesniej? Nie rozumiem (?)
                >
                > to ze wroci pozniej tez mozna wczesniej ustalic? :)

                A po co ma wracac pozniej? ;) Jesli wroci pozniej, to mu wytlumaczymy, ze nie ma
                powodu do poznych powrotow, ze swiat zewnetrzy pelen jest zasadzek i lepiej
                byloby zeby wracal nie pozniej (zawsze moze w koncu zadzwonic po wyjsciu z
                budynku szkolnego) ;)
                • xtrin Re: Kretyństwo. 02.11.06, 23:05
                  > A po co ma wracac pozniej? ;)

                  Bo idzie na manifestację przeciwko ministrowi edukacji :).
                • Gość: :) Re: Kretyństwo. IP: 195.116.202.* 02.11.06, 23:07
                  marysia_b napisała:

                  > A po co ma wracac pozniej? ;)

                  bo wydarzyly sie nieprzewidziane okolicznosci.

                  > (zawsze moze w koncu zadzwonic po wyjsciu z
                  > budynku szkolnego) ;)

                  nie moze bo ty jako nauczyciel zabralas mu komorke na przerwie w szkole i teraz
                  ta komorka czeka bezuzytecznie az zglosza sie po nia zapracowani rodzice,
                  ktorzy ja odbiora i wrecza swojemu dziecku spowrotem, bo poto mu ja kupili.
                  • xtrin Re: Kretyństwo. 02.11.06, 23:17
                    > bo wydarzyly sie nieprzewidziane okolicznosci.

                    Nie wydarzyły się, bo w świecie Marysi B. nie wydarzając się takowe
                    okoliczności, każde dziecko jest w domu 10 minut po zakończeniu lekcji. Zresztą
                    jak inaczej może być w świecie, w którym na przerach w szkole panuje taka cisza,
                    że nie tylko dzwonek, ale i wibrator telefonu jest doskonale w każdym zakątku
                    budynku słyszalny.

                    > teraz ta komorka czeka bezuzytecznie az zglosza sie po nia zapracowani
                    > rodzice, ktorzy ja odbiora i wrecza swojemu dziecku spowrotem

                    To tak w ramach nauki szacunku dla cudzego czasu :).
                    • marysia_b Re: Kretyństwo. 02.11.06, 23:27
                      xtrin napisała:

                      > Nie wydarzyły się, bo w świecie Marysi B. nie wydarzając się takowe
                      > okoliczności,

                      W moim swiecie nagle okolicznosci w czasie zajec szkolnych reguluje szkola - a
                      praktycznie - kiedy sie cos dzieje, wtedy szkolny cerber do mnie dzwoni. Po
                      lekcjach komorka jest wlaczona a powroty ze szkoly nie trwaja nigdy dluzej niz
                      godzine i mieszcza sie w ramach przewidzianych spoznien.


                      każde dziecko jest w domu 10 minut po zakończeniu lekcji. Zresztą
                      > jak inaczej może być w świecie, w którym na przerach w szkole panuje taka cisza
                      > ,
                      > że nie tylko dzwonek, ale i wibrator telefonu jest doskonale w każdym zakątku
                      > budynku słyszalny.

                      Regulamin szkoly okresla, ze telefony komorkowe maja byc wylaczone na terenie
                      szkoly i nikt sie temu nie sprzeciwia (regulamin nalezy podpisac na poczatku
                      roku szkolnego). Inne rzeczy, wplywajace na dezorganizacje pracy w szkole tez sa
                      okreslone jasno i zrozumiale...


                      > To tak w ramach nauki szacunku dla cudzego czasu :).

                      Wiesz, nie tylko - sa miejsca, gdzie telefonu po prostu nie slychac ;)
                      • xtrin Re: Kretyństwo. 02.11.06, 23:36
                        > Regulamin szkoly okresla, ze telefony komorkowe maja byc wylaczone na terenie
                        > szkoly i nikt sie temu nie sprzeciwia

                        A jak jest z przestrzeganiem tego zakazu, co? W jakiż to sposób można go egzekwować?

                        > Inne rzeczy, wplywajace na dezorganizacje pracy w szkole tez
                        > sa okreslone jasno i zrozumiale...

                        W jaki sposób komórki "deozrganizują pracę w szkole"?
                      • makrama1 Re: Kretyństwo. 03.11.06, 00:08
                        marysia_b napisała:

                        > Regulamin szkoly okresla, ze telefony komorkowe maja byc wylaczone na terenie
                        > szkoly i nikt sie temu nie sprzeciwia (regulamin nalezy podpisac na poczatku
                        > roku szkolnego).

                        Odpowiada Ci taki regulamin, mnie nic do tego. Ja jednak wolę w razie potrzeby
                        wysłać córce SMS-a "Odezwij się jak będziesz mogła" niż zawracać głowę
                        szkolnemu cerberowi, czy komukolwiek innemu.
                        Podobnie zresztą kontaktuję się ze starszymi studiującymi i pracującymi dziećmi.
                        • marysia_b Re: Kretyństwo. 03.11.06, 00:44
                          makrama1 napisała:


                          >
                          > Odpowiada Ci taki regulamin, mnie nic do tego. Ja jednak wolę w razie potrzeby
                          > wysłać córce SMS-a "Odezwij się jak będziesz mogła" niż zawracać głowę
                          > szkolnemu cerberowi, czy komukolwiek innemu.
                          > Podobnie zresztą kontaktuję się ze starszymi studiującymi i pracującymi dziećmi
                          > .

                          Mnie taki regulamin odpowiada - gdyby mi nie odpowiadal, nie umiescilabym moich
                          dzieci w tej wlasnie szkole, to jasne - dlatego bronie takiej pozycji, choc,
                          zapewniam Cie, nie ma to nic wspolnego z Giertychem i jego pomyslami "na zycie".
            • makrama1 Re: Kretyństwo. 02.11.06, 22:58
              marysia_b napisała:
              > Zawracac matce gitare, jesli pewne rzeczy mozna (a nawet trzeba) ustalic
              > wczesniej? Nie rozumiem (?)

              To może ja Ci odpowiem jako matka.
              Życzę sobie mieć możliwość kontaktu z moimi dziećmi w dowolnym momencie (mieć
              możliwość, co nie znaczy, że muszę z niej na okrągło korzystać) i nie pozwolę
              żeby wesoły Romcio mnie w tym ograniczał.
              • marysia_b Re: Kretyństwo. 02.11.06, 23:06
                makrama1 napisała:

                > marysia_b napisała:
                > > Zawracac matce gitare, jesli pewne rzeczy mozna (a nawet trzeba) ustalic
                > > wczesniej? Nie rozumiem (?)
                >
                > To może ja Ci odpowiem jako matka.
                > Życzę sobie mieć możliwość kontaktu z moimi dziećmi w dowolnym momencie (mieć
                > możliwość, co nie znaczy, że muszę z niej na okrągło korzystać) i nie pozwolę
                > żeby wesoły Romcio mnie w tym ograniczał.

                To bardzo niepowazna reakcja. Mnie i mojego potomstwa decycje Romcia, na
                szczescie, nie dotycza ale wybacz, upierac sie bede, ze komorki i inne gadzety
                nie maja swego miejsca w budynku szkolnym, ktory powinien sprzyjac atmosferze
                skupienia a nie rozproszenia i odwracania uwagi. Zorganizuj, jako matka prywatne
                komplety - bedziesz mogla pozwalic sobie na kontakt z dzieckiem wedlug swego
                widzimisie. I niech Ci dzwonia ze wszech stron! ;)
                • xtrin Re: Kretyństwo. 02.11.06, 23:14
                  > komorki i inne gadzety nie maja swego miejsca w budynku szkolnym,
                  > ktory powinien sprzyjac atmosferze skupienia a nie rozproszenia
                  > i odwracania uwagi.

                  Komórka to nie jest gadżet, to narzędzie, niezwykle przydatne i wygodne
                  narzędzie. Robienie z niej zakazanego owocu tylko wzmocni jej "gadżetowatość" i
                  w efekcie skutek będzie dokładnie odwrotny od zamierzonego.
                • Gość: :) Re: Kretyństwo. IP: 195.116.202.* 02.11.06, 23:14
                  marysia_b napisała:
                  >
                  > To bardzo niepowazna reakcja.

                  To dobra reakcja.

                  > upierac sie bede, ze komorki i inne gadzety
                  > nie maja swego miejsca w budynku szkolnym, ktory powinien sprzyjac atmosferze
                  > skupienia a nie rozproszenia i odwracania uwagi.

                  mozna sie upierac tylko poco? pozatym przerwy sa wlasnie poto, zeby miec chwile
                  oddechu od ciaglego skupienia na lekcji.

                • makrama1 Re: Kretyństwo. 02.11.06, 23:16
                  marysia_b napisała:

                  > To bardzo niepowazna reakcja. Mnie i mojego potomstwa decycje Romcia, na
                  > szczescie, nie dotycza ale wybacz, upierac sie bede, ze komorki i inne gadzety
                  > nie maja swego miejsca w budynku szkolnym, ktory powinien sprzyjac atmosferze
                  > skupienia a nie rozproszenia i odwracania uwagi. Zorganizuj, jako matka
                  > prywatne
                  > komplety - bedziesz mogla pozwalic sobie na kontakt z dzieckiem wedlug swego
                  > widzimisie. I niech Ci dzwonia ze wszech stron! ;)

                  Komórka nie jest gadżetem, tylko przyrządem służącym do porozumiewania się.
                  Bardzo przydatnym w różnych nieprzewidzianych sytuacjach.
                  Nie chodzi o kontakt według mojego widzimisię, tylko według (bywa że nagłej)
                  potrzeby.
        • trust2no1 Re: Kretyństwo. 03.11.06, 15:00
          Do matki tez nie ma
          > potrzeby - od pilnych informacji jest przeciez nauczyciel, czy dyrekcja,
          prawda
          > ? ;)

          Od tego, żeby uczniowie nie inscenizowali gwałtu na koleżance też, prawda?
      • mandaryna65 Re: Kretyństwo. 03.11.06, 16:20
        xtrin napisała:


        > ć
        > :). Wreszcie - dlaczego dzieciak nie ma mieć prawa napisać sms'a do kumpla czy
        > zadzwonić do matki w czasie przerwy?

        powinien być udostępniony telefon stacjonarny aby dziecko mogło w ważniejszych
        sprawach skontaktowac się z rodzicami
    • autenty Dlaczego on myli tolerancje z obojetnoscia? 02.11.06, 22:16
      Powinno byc 'zero obojetnosci', a nie 'zero tolerancji'. Tolerancja to pozytywne
      slowo, on tego nie rozumie. Jak taki kretyn moze byc ministrem edukacji?
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3715533.html
      • xtrin Re: Dlaczego on myli tolerancje z obojetnoscia? 02.11.06, 22:33
        > Powinno byc 'zero obojetnosci', a nie 'zero tolerancji'.
        > Tolerancja to pozytywne slowo, on tego nie rozumie.

        A ja odnoszę takie niemiłe wrażenie, że użycie tego właśnie słowa było celowe.
        Pan minister reprezentuje grupę, dla której słowo "tolerancja" kojarzy się z
        obrzydliwym seksem analnym, pederastią i innymi zboczeniami :). I z premedytacją
        stara się owo słowo zdewaluować używając go w kontekście czegoś, co wszyscy
        potępiają (przemoc w szkołach), jadąc na rozbudzonych społecznych emocjach
        związanych ze śmiercią nastolatki.

        > Jak taki kretyn moze byc ministrem edukacji?

        To już pytanie do premiera :).
        • szmajch Re: Dlaczego on myli tolerancje z obojetnoscia? 02.11.06, 23:12
          'tolerancja' to słowo bez zabarwienia waloryzującego i nie uważam, żeby
          Giertych używał go w sposób nieodpowiedni. Tolerować coś znaczy pozwalać na
          coś, znosić coś, co nam się nie podoba. I chyba wszyscy się zgodzimy, że są
          rzeczy, które można tolerować i te, których tolerować nie można.
          Zresztą hasła "Zero tolerancji" nie wymyślił Giertych, jest ono prawdopodobnie
          pochodzenia amerykańskiego i jest to idiom, który odnosi się do wszelkich
          działań administracyjnych mających zaostrzyć rygor.
          • marysia_b Masz racje! ;) 02.11.06, 23:15

            en.wikipedia.org/wiki/Zero_tolerance
          • autenty To jest po prostu blad jezykowy. 02.11.06, 23:19
            szmajch napisał:

            > 'tolerancja' to słowo bez zabarwienia waloryzującego i nie uważam, żeby
            > Giertych używał go w sposób nieodpowiedni. Tolerować coś znaczy pozwalać na
            > coś, znosić coś, co nam się nie podoba. I chyba wszyscy się zgodzimy, że są
            > rzeczy, które można tolerować i te, których tolerować nie można.
            > Zresztą hasła "Zero tolerancji" nie wymyślił Giertych, jest ono prawdopodobnie
            > pochodzenia amerykańskiego i jest to idiom, który odnosi się do wszelkich
            > działań administracyjnych mających zaostrzyć rygor.

            Jakos bardziej mi odpowiada haslo 'koniec z obojetnoscia' niz 'zero tolerancji'.
            Kiedy mowi sie, ze ktos jest tolerancyjny, to ma sie na mysli pozytywne rzeczy,
            nie ma sie na mysli, ze on toleruje zlo. Slowo 'nietolerancyjny' ma z kolei
            negatywne zabarwienie. Jesli ktos rozrabia w tramwaju i ludzie na to nie
            reaguja, to nie mowimy, ze sa tolerancyjni, tylko ze sa obojetni. Giertych
            stosuje slowo 'tolerancja' w niewlasciwym kontekscie, on po prostu robi blad
            jezykowy.
            • marysia_b Re: To jest po prostu blad jezykowy. 02.11.06, 23:28
              O kalkach jezykowych nie slyszales?
              • autenty Mylicie tolerancje z poblazaniem. 02.11.06, 23:33
                marysia_b napisała:

                > O kalkach jezykowych nie slyszales?

                Moze po angielsku 'zero tolerancji' ma inne zabarwienie znaczeniowe, ale
                Giertychowi chodzi o 'zero poblazania' a nie o 'zero tolerancji'. Czy w takim
                razie oznacza to tez koniec tolerancji obcokrajowcow, czarnoskorych i dzieci z
                rodzin niepelnych? A moze zamiazt 'zera tolerancji' wprowadzic program 'bez
                litosci'?
              • Gość: jaija Re: To jest po prostu blad jezykowy. IP: *.elblag.dialog.net.pl 02.11.06, 23:40
                Tym razem jestem przeciwko komórkom na terenie szkoły. Po pierwsze: dzieciary
                szpanują, jeden ma z bajerami "full wypas", a innym przykro i się frustrują, a
                z frustracji głupie rzeczy przychodzą do głowy ;) Po drugie: jeżeli przytrafi
                się coś poważnego, zawsze można zadzwonić ze szkoły - sekretarka na pewno
                pozwoli, albo i dyrektor, ew. z komórki "pani" ;).
                Komórki w szkole niestety, nie sprzyjają dobrej atmosferze, bo dziecko nie
                przestrzega: lekcja-nie, przerwa-tak, tylko wygłupia się, sms-uje, filmuje,
                robi foty na lekcjach - no co to ma być! Jako ewentualny rodzic nie kupiłabym
                komórki mojemu dziecku, dopóki nie byłoby na tyle dorosłe, by z niej korzystać.
                A wiek podstawowo-gimnazjalny, moim skromnym zdaniem, nie kwalifikuje dzieci do
                tego. Mało tego, komórki często stają się obiektem pożądania przeróżnych
                debili, którzy dzieciakowi mogą ją chcieć zabrać, pobić, itp. Dlatego akurat
                ten pomysł nie wydaje mi się głupi.
                • autenty Tylko co ma z tym wspolnego tolerancja? 02.11.06, 23:45
                  Gość portalu: jaija napisał(a):

                  > Tym razem jestem przeciwko komórkom na terenie szkoły. Po pierwsze: dzieciary
                  > szpanują, jeden ma z bajerami "full wypas", a innym przykro i się frustrują, a
                  > z frustracji głupie rzeczy przychodzą do głowy ;) Po drugie: jeżeli przytrafi
                  > się coś poważnego, zawsze można zadzwonić ze szkoły - sekretarka na pewno
                  > pozwoli, albo i dyrektor, ew. z komórki "pani" ;).
                  > Komórki w szkole niestety, nie sprzyjają dobrej atmosferze, bo dziecko nie
                  > przestrzega: lekcja-nie, przerwa-tak, tylko wygłupia się, sms-uje, filmuje,
                  > robi foty na lekcjach - no co to ma być! Jako ewentualny rodzic nie kupiłabym
                  > komórki mojemu dziecku, dopóki nie byłoby na tyle dorosłe, by z niej korzystać.
                  >
                  > A wiek podstawowo-gimnazjalny, moim skromnym zdaniem, nie kwalifikuje dzieci do
                  >
                  > tego. Mało tego, komórki często stają się obiektem pożądania przeróżnych
                  > debili, którzy dzieciakowi mogą ją chcieć zabrać, pobić, itp. Dlatego akurat
                  > ten pomysł nie wydaje mi się głupi.

                  Tylko co ma z tym wspolnego tolerancja?
                  • Gość: jaija Re: Tylko co ma z tym wspolnego tolerancja? IP: *.elblag.dialog.net.pl 02.11.06, 23:49
                    Ja się wypowiedziałam jedynie na temat :) widzę, że teraz go zarzucono.
                • xtrin Re: To jest po prostu blad jezykowy. 03.11.06, 00:23
                  > Po pierwsze: dzieciary szpanują, jeden ma z bajerami "full wypas",
                  > a innym przykro i się frustrują,
                  > a z frustracji głupie rzeczy przychodzą do głowy ;)

                  I niby usunięcie ze szkoły komórek to zmieni? Dalej usuniemy ipody i discmany,
                  wprowadzimy mundurki i ujednolicimy piórniki i plecaki. A dzieciaki i tak znajdą
                  sposób, żeby szpanować - zegarkiem, perfumem, ilością kasy w portfelu,
                  kolczykiem czy majtkami.
                  Takie działanie to działanie pozorne, które niby ładnie brzmi, a nic nie daje.
                  Może właśnie lepiej, żeby dzieci zobaczyły, że wypaśna komórka niekoniecznie
                  idzie w parze z mnogością komórek szarych - to więcej o wiele je nauczy.

                  > Po drugie: jeżeli przytrafi
                  > się coś poważnego, zawsze można zadzwonić ze szkoły - sekretarka na pewno
                  > pozwoli, albo i dyrektor, ew. z komórki "pani" ;).

                  To nie jest argument za wprowadzeniem takiego zakazu.

                  > Komórki w szkole niestety, nie sprzyjają dobrej atmosferze, bo dziecko nie
                  > przestrzega: lekcja-nie, przerwa-tak, tylko wygłupia się, sms-uje, filmuje,
                  > robi foty na lekcjach - no co to ma być!

                  No i nie lepiej wykorzystać to, by je nauczyć "lekcja - nie, przerwa - tak"? To
                  świetna okazja by pokazać, że pewne rzeczy choć same w sobie wcale nie są złe,
                  to w niektórych miejscach i w pewnym momencie nie są odpowiednie. Natomiast
                  wprowadzając bezpodstawny i niemożliwy do egzekowania zakaz uczymy wyłącznie
                  braku poszanowania dla przepisów i tworzymy "owoc zakazany".
              • Gość: lilimeye Re: To jest po prostu blad jezykowy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.06, 12:19
                marysia_b napisała:

                > O kalkach jezykowych nie slyszales?

                W tłumaczeniu są uważane za błąd (często, ba, przeważnie, nie da się zwrotu z
                obcego języka przełożyć dosłownie)
            • yagiennka Re: To jest po prostu blad jezykowy. 02.11.06, 23:32
              Myślę podobnie. I nie zgadzam się z sznajch (czy jakoś tak) że "Tolerować coś
              znaczy pozwalać na coś, znosić coś, co nam się nie podoba." Tolerancja ma
              szersze znaczenie. To akceptacja np inności, różnorodności. Bez toelerancji
              byśmy się wszyscy pozabijali. Brak tolerancji często nie wynika z tego, że coś
              nam się nie podoba ale z tego że czegoś nie rozumiemy albo czegoś się boimy
              (boimy się często własnie jak nie rozumiemy). Generalnie tolerancja to jedna z
              bardzo potrzebnych w życiu cech.
              A Giertych oczywiście że używa tego słowa źle. Kojarzy to się jak ktoś wyżej
              napisał z nagonką i tępieniem wszelkiej inności i odmienności. Czyli jeszcze
              trochę i powoła Świetą Inkwizycję :)
              • autenty Tolerancja to nie jest poblazanie ani znieczulica 02.11.06, 23:40
                yagiennka napisała:

                > Myślę podobnie. I nie zgadzam się z sznajch (czy jakoś tak) że "Tolerować coś
                > znaczy pozwalać na coś, znosić coś, co nam się nie podoba." Tolerancja ma
                > szersze znaczenie. To akceptacja np inności, różnorodności. Bez toelerancji
                > byśmy się wszyscy pozabijali. Brak tolerancji często nie wynika z tego, że coś
                > nam się nie podoba ale z tego że czegoś nie rozumiemy albo czegoś się boimy
                > (boimy się często własnie jak nie rozumiemy). Generalnie tolerancja to jedna z
                > bardzo potrzebnych w życiu cech.

                Oczywiscie, on myli tolerancje z poblazaniem i znieczulica. Popelnia podstawowy
                blad jezykowy - i to ma byc minister edukacji!!! Jemu chodzi o to, ze
                ministerstwo nie bedzie poblazalo przejawom agresji w szkolach i ze trzeba
                przeciwdzialac znieczulicy (obojetnosci na zlo). A ten idiota miesza do tego
                tolerancje!
                • xtrin Re: Tolerancja to nie jest poblazanie ani znieczu 03.11.06, 00:27
                  > Oczywiscie, on myli tolerancje z poblazaniem i znieczulica. Popelnia podstawowy
                  > blad jezykowy - i to ma byc minister edukacji!!! Jemu chodzi o to, ze
                  > ministerstwo nie bedzie poblazalo przejawom agresji w szkolach i ze trzeba
                  > przeciwdzialac znieczulicy (obojetnosci na zlo). A ten idiota miesza do tego
                  > tolerancje!

                  Autenty, zapewniam Cię, on tego nie myli. On tolerancję w tym pozytywnym dla nas
                  znaczeniu uważa za rzecz złą i chwyta okazję by ją źle skojarzyć.
                  Dziś zero tolernacji dla agresji, na co wszyscy się zgodzą, bo nikt przecież nie
                  popiera agresji w szkole, a jutro łagodnie przejdziemy do zera tolerancji dla
                  inności.
                  • crax Re: Tolerancja to nie jest poblazanie ani znieczu 03.11.06, 11:19
                    Zgadzam się. Dla Giertycha (i jemu podobnych moherowych katolików) tolerancja = przyzwalanie na zło.
                    • Gość: ant Re: Tolerancja to nie jest poblazanie ani znieczu IP: 217.153.227.* 03.11.06, 13:25
                      > Zgadzam się. Dla Giertycha (i jemu podobnych moherowych katolików) tolerancja
                      =
                      > przyzwalanie na zło.

                      no właśnie, a dla mnie wielkim złem jest istytucja KK sp.z o.o.
                      Czyli jak ?? zero tolerancji dla zła ??
                      do tego ten mongoł nawołuje ??
                  • Gość: ant Re: Tolerancja to nie jest poblazanie ani znieczu IP: 217.153.227.* 03.11.06, 13:23
                    > Autenty, zapewniam Cię, on tego nie myli. On tolerancję w tym pozytywnym dla
                    na
                    > s
                    > znaczeniu uważa za rzecz złą i chwyta okazję by ją źle skojarzyć.
                    > Dziś zero tolernacji dla agresji, na co wszyscy się zgodzą, bo nikt przecież
                    ni
                    > e
                    > popiera agresji w szkole, a jutro łagodnie przejdziemy do zera tolerancji dla
                    > inności.

                    dokladnie jest tak jak napisałaś, a kto tego nie widzie ten kiep !
                  • autenty Tak, to jest faszyzujacy typek 03.11.06, 22:10
                    xtrin napisała:
                    > Autenty, zapewniam Cię, on tego nie myli. On tolerancję w tym pozytywnym dla na
                    > s
                    > znaczeniu uważa za rzecz złą i chwyta okazję by ją źle skojarzyć.
                    > Dziś zero tolernacji dla agresji, na co wszyscy się zgodzą, bo nikt przecież ni
                    > e
                    > popiera agresji w szkole, a jutro łagodnie przejdziemy do zera tolerancji dla
                    > inności.

                    Czyli jest to faszyzujacy typek.
                    • xtrin Re: Tak, to jest faszyzujacy typek 03.11.06, 22:12
                      > Czyli jest to faszyzujacy typek.

                      Miałeś jakieś co do tego wątpliwości wcześniej? :)
              • szmajch Re: To jest po prostu blad jezykowy. 02.11.06, 23:40
                Tolerancja ma
                > szersze znaczenie. To akceptacja np inności, różnorodności. Bez toelerancji
                > byśmy się wszyscy pozabijali.

                Proszę bardzo, oto encyklopedyczna definicja 'tolerancji':


                Tolerancja (łac. tolerantia - "cierpliwa wytrwałość"; od łac. czasownika
                tolerare - "wytrzymywać", "znosić", "przecierpieć") to w mowie potocznej i
                naukach społecznych postawa społeczna i osobista odznaczająca się poszanowaniem
                poglądów, zachowań i cech innych ludzi, a także ich samych.

                Tolerancja nie oznacza akceptacji (por. łac. acceptatio - przyjmować, sprzyjać)
                czyjegoś zachowania czy poglądów. Wręcz przeciwnie, tolerancja to poszanowanie
                czyichś zachowań lub poglądów mimo że nam się one nie podobają.

                > A Giertych oczywiście że używa tego słowa źle. Kojarzy to się jak ktoś wyżej
                > napisał z nagonką i tępieniem wszelkiej inności i odmienności. Czyli jeszcze
                > trochę i powoła Świetą Inkwizycję :)

                Zobaczysz, kiedy ten program będzie wdrożony w twoim gimnazjum, czy zapłoną
                stosy, czy nie. Może będzie całkiem znośnie.
                • autenty Re: To jest po prostu blad jezykowy. 02.11.06, 23:44
                  szmajch napisał:
                  > Zobaczysz, kiedy ten program będzie wdrożony w twoim gimnazjum, czy zapłoną
                  > stosy, czy nie. Może będzie całkiem znośnie.

                  W porzadku, tylko niech ten program nazywa sie poprawnie. Nie powinien nazywac
                  sie ani 'zero tolerancji' ani 'bez litosci', tylko np. 'szkola bez przemocy'.
                  Jak sie mozi 'zero tolerancji', to nie wiadomo co to znaczy - czy leworeczni
                  maja sie zaczac bac? Czy znaczy to, ze pochwalana bedzie nietolerancja?
                  • Gość: Yagiennka Re: To jest po prostu blad jezykowy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.06, 23:55
                    Własnie. Giertych stwarza negatywne konotacje dla słowa "tolerancja" które jest
                    bardzo pozytywnym słowem i ma pozytywne znaczenie. On nawołuje mimochodem
                    "bądźmy nietolerancyjni"! Czyli tępmy odmienność i inność.
                    W jakim moim gimnazjum??:D 5 lat temu skończyłam studia :))
                • Gość: Yagiennka Re: To jest po prostu blad jezykowy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.06, 23:51
                  "Tolerancja (od łac. tolerare = znosić, wytrzymywać) oznacza cierpliwość i
                  wyrozumiałość dla odmienności. Jest poszanowaniem cudzych uczuć, poglądów,
                  upodobań, wierzeń, obyczajów i postępowania choćby były całkowicie odmienne od
                  własnych, albo zupełnie z nimi sprzeczne. Współcześnie rozumiana tolerancja to
                  szacunek dla wolności innych ludzi, ich myśli i opinii oraz sposobu życia.
                  Szacunek ten przybiera formy wyrozumiałości i życzliwości dla tego, co nie musi
                  być naszym udziałem, ale co cieszy się naszą akceptacją istnienia w imię
                  demokratycznej wolności."

                  To jest współczesna definicja i zgadza się z tym co napisałam wcześniej.
                  "życzliwość" "akceptacja" "wyrozumiałość"
                  • autenty Oczywiscie! 02.11.06, 23:55
                    Gość portalu: Yagiennka napisał(a):

                    > "Tolerancja (od łac. tolerare = znosić, wytrzymywać) oznacza cierpliwość i
                    > wyrozumiałość dla odmienności. Jest poszanowaniem cudzych uczuć, poglądów,
                    > upodobań, wierzeń, obyczajów i postępowania choćby były całkowicie odmienne od
                    > własnych, albo zupełnie z nimi sprzeczne. Współcześnie rozumiana tolerancja to
                    > szacunek dla wolności innych ludzi, ich myśli i opinii oraz sposobu życia.
                    > Szacunek ten przybiera formy wyrozumiałości i życzliwości dla tego, co nie musi
                    > być naszym udziałem, ale co cieszy się naszą akceptacją istnienia w imię
                    > demokratycznej wolności."
                    >
                    > To jest współczesna definicja i zgadza się z tym co napisałam wcześniej.
                    > "życzliwość" "akceptacja" "wyrozumiałość"

                    Dokladnie na tym tolerancja polega! Dlatego stosowanie tego slowa tak jak robi
                    to Giertych jest zwyklym bledem jezykowym.
                • xtrin Re: To jest po prostu blad jezykowy. 03.11.06, 00:31
                  > w mowie potocznej i naukach społecznych postawa społeczna i osobista
                  > odznaczająca się POSZANOWANIEM poglądów, zachowań i cech innych ludzi

                  No właśnie. Czy pan Giertych chce walczyć z poszanowaniem?
                  Czy mamy do czynienia z poszanowaniem dla agresji w szkole?!
                  • szmajch Re: To jest po prostu blad jezykowy. 03.11.06, 00:41
                    Masz rację. Złą definicję podałem. Ale w rozwinięciu definicji tolerancji na
                    stronie www.tolerancja.pl czytamy:

                    "Tolerancja oznacza więc rezygnację z przymusu jako środka wpływania na postawy
                    innych ludzi, z wyjątkiem sytuacji zagrażających bezpieczeństwu (nie można więc
                    mówić o tolerancji dla przestępców i psychopatów)"
                    • xtrin Re: To jest po prostu blad jezykowy. 03.11.06, 14:21
                      > Masz rację. Złą definicję podałem.

                      :)))

                      > "Tolerancja oznacza więc rezygnację z przymusu jako środka wpływania
                      > na postawy innych ludzi, z wyjątkiem sytuacji zagrażających bezpieczeństwu
                      > (nie można więc mówić o tolerancji dla przestępców i psychopatów)"

                      Chyba znowu "złą definicję" podałeś, bo ta jednoznacznie stwierdza, że
                      tolerancja nie odnosi się do cudzej agresji. Czyli ponownie wychodzi na to, że
                      pan Giertych chce walczyć z czymś, co nie istnieje!
                      • szmajch Re: To jest po prostu blad jezykowy. 03.11.06, 17:36
                        Nie no teraz to ty nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.

                        Tolerancja oznacza więc rezygnację z przymusu jako środka wpływania
                        > > na postawy innych ludzi, z wyjątkiem sytuacji zagrażających bezpieczeństwu

                        czyli tolerować można coś, co nie zagraża bezpieczeństwu innych
                        jeśli zagraża, nie można tego tolerować, proste
                        • xtrin Re: To jest po prostu blad jezykowy. 03.11.06, 19:52
                          > czyli tolerować można coś, co nie zagraża bezpieczeństwu innych
                          > jeśli zagraża, nie można tego tolerować, proste

                          Nie. Podałeś definicję, która określa co nazywamy tolerancją, a co nie. Napisane
                          jest tam wyraźnie, że tolerancja oznacza pewną postawę Z WYJĄTKIEM określonych
                          sytuacji. W tych sytuacjach słowo owo po prostu nie ma zastosowania. Zresztą
                          napisane jest to wprost: "nie można więc mówić o tolerancji dla przestępców i
                          psychopatów". Nie "nie można tolerować przestępców i psychopatów", ale "nie
                          można mówić o tolerancji" dla nich, bo to słowo po prostu tego nie obejmuje.
                          • szmajch Re: To jest po prostu blad jezykowy. 03.11.06, 21:29
                            Wiem, o co Ci chodzi, ale się z tym nie zgadzam. Tzn. widzę, że pewne
                            środowiska pragną nadać słowu "tolerancja" znaczenie wtórne. Ale obok znaczenia
                            wtórnego, które robi karierę, jest jeszcze znaczenie pierwotne. Tolerancja jest
                            to "wyrozumiałość", jak głosi najkrótsza definicja "Słownika Języka Polskiego"
                            (PWN W-wa 1981.). Wyrozumiałość - cierpliwe znoszenie czegoś.
                            Możesz np. powiedzieć, że nie tolerujesz spóźniania się czy złego zachowania
                            przy stole. Jeśli mówi się, że organizm dobrze toleruje dany lek, znaczy że lek
                            nie wywołuje poważnych skutków ubocznych, organizm się przed nim nie broni, co
                            nie oznacza że uważa go za pożądaną substancję odżywczą.
                            Na mocy znaczenia tego słowa tolerować teoretycznie możemy WSZYSTKO TO, CZEGO
                            NIE AKCEPTUJEMY i z czym się nie identyfikujemy, a nie zamierzamy się temu
                            stanowczo sprzeciwiać. Nie oznacza to jednak szacunku, dlatego napisałem, że
                            rzeczywiście podałem złą definicję.
                            I tak np. mogę tolerować istnienie takiej partii, jak SLD, choć do szacunku do
                            tej partii mi daleko.
                            Słowo "tolerancja" nie jest zwaloryzowane - choć niektórzy próbują z tego
                            stworzyć fałszywą wartość.
                            • xtrin Re: To jest po prostu blad jezykowy. 03.11.06, 22:00
                              tolerancja
                              1. «poszanowanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, różniących się od własnych»
                              2. «zdolność żywego organizmu do znoszenia bez szkody dla niego niektórych
                              bodźców chemicznych, fizycznych i biologicznych»
                              3. «liczba określająca dopuszczalne odchylenie danej wielkości technicznej od
                              jej wartości nominalnej»
                              [www.pwn.pl]

                              Tolerancja ma to znaczenie jakie ma i sam przywołałeś definicję do takiego
                              właśnie znaczeniu "poszanowania" się odwołującą. Można cudze poglądy szanować
                              jednocześnie ich nie podzielając. O to właśnie chodzi i to jest jak najbardziej
                              pozytywna cecha.

                              A w rozważanej kwestii słowo "tolerancja" nie pasuje zupełnie. Nie chodzi o
                              "tolerancję", ale o obojętność i brak działania.
                              • szmajch Re: To jest po prostu blad jezykowy. 03.11.06, 22:15
                                tolerancja [łac. tolerantia ‘cierpliwość’, ‘wytrwałość’], socjol. postawa zgody
                                na wyznawanie i głoszenie poglądów, z którymi się nie zgadzamy, oraz na
                                praktykowanie sposobu życia, którego zdecydowanie nie aprobujemy, a więc zgody
                                na to, aby zbiorowość, której jesteśmy członkami, była wewnętrznie zróżnicowana
                                pod istotnymi dla nas względami.

                                to jest definicja z www.pwn.pl
                                encyklopedia.pwn.pl/lista.php?co=tolerancja
                                Nie możemy tolerować tego, co szanujemy. Szacunek zakłada pozytywne
                                usposobienie do czegoś. Jeśli coś szanujemy, to to akceptujemy. A tolerancja i
                                akceptacja to, jak ustaliliśmy, dwie różne rzeczy.
                                • xtrin Re: To jest po prostu blad jezykowy. 03.11.06, 22:34
                                  tolerancja
                                  1. «poszanowanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, różniących się od własnych»
                                  sjp.pwn.pl/lista.php?co=tolerancja
                                  Jak widać nawet PWN nie jest tutaj zgodny :). Ale obydwie są pozytywne.
                                  Najważniejszą jednak tu kwestią jest to, że żadna z tych definicji nie pasuje do
                                  sytuacji min.G. Ani ta o poszanowaniu (przecież nie ma mowy o szanowaniu
                                  agresji), ani ta którą podałeś, bo ze "zgodą na wyznawanie i głoszenie poglądów"
                                  nawołujących do agresji i uznanie jej za element "zróżnicowania" społeczeństwa
                                  także do czynienia nie mamy.
                                  • szmajch Re: To jest po prostu blad jezykowy. 03.11.06, 22:52
                                    tolerancja [łac. tolerantia ‘cierpliwość’, ‘wytrwałość’], socjol. postawa zgody
                                    na wyznawanie i głoszenie poglądów, z którymi się nie zgadzamy, oraz na
                                    PRAKTYKOWANIE sposobu życia, którego zdecydowanie nie aprobujemy

                                    szkolna rewia mody, szpanowanie komórkami, wandalizm, chamstwo wobec
                                    nauczycieli i innych uczniów - oto masz sposób życia, którego zdecydowanie nie
                                    aprobujemy

                                    , a więc zgody
                                    na to, aby zbiorowość, której jesteśmy członkami, była wewnętrznie zróżnicowana
                                    pod istotnymi dla nas względami.

                                    nie zamierzamy zgadzać się na ten rodzaj zróżnicowania członków zbiorowości
                                    szkolnej, który powoduje, że jedni są normalni i grzeczni, a drudzy chamscy i
                                    rozwydrzeni, a czasem bestialscy.
                                    • xtrin Re: To jest po prostu blad jezykowy. 04.11.06, 00:55
                                      Wciąż chodzi o obojętność, a nie tolerancję. I nie wmówisz mi, że to to samo :).
                                      • szmajch Re: To jest po prostu blad jezykowy. 04.11.06, 01:19
                                        Bynajmniej nie. Obojętność to brak zainteresowania, tolerancja to wyrozumiałość
                                        i pobłażliwość.
                                        Jeśli gnój zniszczy przystanek autobusowy na moich oczach, a ja nie reaguję, bo
                                        mam głęboko gdzieś, czy ten przystanek będzie zniszczony czy nie, to to jest
                                        obojętność.
                                        Jeśli jednak wolałbym, żeby ten przystanek nie był zniszczony, ale mimo to nie
                                        reaguję, tłumacząc sobie: "eeh takie życie, chłopak z biednego domu musi sobie
                                        ulżyć, nie miał kto biedaka wyhować" i nie podejmuję żadnych kroków, to to jest
                                        tolerancja.
                                        • xtrin Re: To jest po prostu blad jezykowy. 04.11.06, 10:28
                                          > tłumacząc sobie: "eeh takie życie, chłopak z biednego domu musi sobie
                                          > ulżyć, nie miał kto biedaka wyhować"

                                          Na takie tłumaczenie jest tylko jedno odpowiednie słowo: głupota.
                                          • szmajch Re: To jest po prostu blad jezykowy. 04.11.06, 10:48
                                            zgadzam się, że tolerowanie takich zjawisk jest głupotą, dlatego hasło 'zero
                                            tolerancji' trafia w sedno problemu
    • Gość: upierdliwa Re: Roman i komórki IP: *.bochnia.pl 03.11.06, 01:28
      nie mam nic przeciwko zakazowi komorek w szkolach.
      za moich szkolnych czasow nikt nie nosil komorek do szkol, bo nikt ich nie
      posiadal, i jakos nie bylo problemu z naglymi wypadkami, kontaktem non-stop z
      rodzicami, itd. bylo normalnie. a teraz nagle zrobily sie takie niezbedne?
      juz widze, jak kazdy gimnazjalista uzywa komorki TYLKO w naglych wypadkach...
      dobra, dobra..

      co do nazwy akcji, to zgadzam sie, ze jest mylaca.
      • makrama1 Re: Roman i komórki 03.11.06, 09:16
        Gość portalu: upierdliwa napisał(a):
        > za moich szkolnych czasow nikt nie nosil komorek do szkol, bo nikt ich nie
        > posiadal, i jakos nie bylo problemu z naglymi wypadkami, kontaktem non-stop z
        > rodzicami, itd. bylo normalnie. a teraz nagle zrobily sie takie niezbedne?

        Pozbądź się telefonu, bo Twoja prababcia go nie miała i jakoś żyła. I komputera
        koniecznie się pozbądź.
      • xtrin Re: Roman i komórki 03.11.06, 09:28
        > nie mam nic przeciwko zakazowi komorek w szkolach.
        > za moich szkolnych czasow nikt nie nosil komorek do szkol, bo nikt ich nie
        > posiadal, i jakos nie bylo problemu z naglymi wypadkami, kontaktem non-stop z
        > rodzicami, itd. bylo normalnie. a teraz nagle zrobily sie takie niezbedne?

        Następnym razem, gdy szkoły będą potrzebować pieniędzy na sale informatyczne to
        też będzie można tak umotywować, że "u nas w szkole nie było i daliśmy sobie
        rady" :).
        • marysia_b Re: Roman i komórki 03.11.06, 10:09
          xtrin napisała:

          > Następnym razem, gdy szkoły będą potrzebować pieniędzy na sale informatyczne to
          > też będzie można tak umotywować, że "u nas w szkole nie było i daliśmy sobie
          > rady" :).

          Sala informatyczna, wraz z jej zawartoscia, nalezy do wyposazenia szkoly.
          Telefon jest wlasnoscia prywatna i faktycznie, na terenie szkoly do niczego nie
          sluzy. Cos masz z logika nie do pary, jesli uzywasz taaakich porownan.
          • des4 Re: Roman i komórki 03.11.06, 10:36
            I ja popieram zakaz używania komórek w szkole. Ciekawe jak ci zwolennicy
            komórek dawali sobie radę 10 czy 15 lat temu lat temu? A nim wynaleziono
            kalkulator elektroniczny to w ogóle była tragedia.

            Argument, że komórka to narzędzie powszechnego użytku jest całkowicie chybiony.
            Owszem jest to narzędzie pożyteczne, ale w rekach odpowiedzialnej osoby. Na
            pewno nie są to dzieciaki Dla młodzieży jest to przede wszystkim przedmiot
            szpanu i licytacji kto ma bardziej wypasiony telefon. Mumio w reklamie Plusa
            doskonale to sparodiował. Czy naprawdę nie można na parę godzin zdjąć tej
            smyczy? Przed szkołą czy po szkole niech sobie dzieci dzwonią do upadłego, ale
            od wejścia do szkołu do wyjścia z niej telefony powinny być wyłączone, a
            jeszcze lepiej zdane w depozyt, jak to się przktykuje z powodzeniem w wielu
            krajach i co dotyczy też innych gadżetów...
            • Gość: Majka Re: Roman i komórki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.06, 11:16
              A ja nie popieram. Komórka to zwykła zdobycz techniki powszechnego użytku. A
              może by zakazać używania kalkulatorów w szkole?? To też zdobycz techniki, a
              niech se liczą na liczydłach, a co!!:D
              • Gość: upierdliwa Re: Roman i komórki IP: *.bochnia.pl 03.11.06, 11:22
                Gość portalu: Majka napisał(a):

                > A ja nie popieram. Komórka to zwykła zdobycz techniki powszechnego użytku. A
                > może by zakazać używania kalkulatorów w szkole?? To też zdobycz techniki, a
                > niech se liczą na liczydłach, a co!!:D


                jesli ktos tu nie widzi roznicy pomiedzy pomoca naukowa (kalkulator, komputer),
                a rzecza nie przydatna do nauki w szkole (komorka, iPod, odtwarzacz mp3), to
                niech nie krytykuje Giertycha, bo jest jeszcze glupszy od niego.
                • Gość: Majka Głupia i upierdliwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.06, 19:38
                  Ja napisałam o komórce jako o przydatnej zdobyczy techniki i w tym kontekście
                  odniosłam ją do kalkuratora. Jeśli ty nie widzisz związku komórki i kalkulatora
                  to idż do podstawówki z powrotem :)
                  Komórka może być używana i przez dorosłych i przez dzieci i w pracy i w szkole i
                  gdzie się komuś żywnie podoba - po to jest. Pod pewnymi ograniczeniami - że nie
                  przeszkadza się innym. Wiadomo że dzieciaki te komórki powinny używać na
                  przerwie a nie podczas lekcji. Koniec filozofii.
              • des4 Re: Roman i komórki 03.11.06, 11:25
                Gość portalu: Majka napisał(a):

                > A ja nie popieram. Komórka to zwykła zdobycz techniki powszechnego użytku. A
                > może by zakazać używania kalkulatorów w szkole?? To też zdobycz techniki, a
                > niech se liczą na liczydłach, a co!!:D

                I to nie byłoby takie głupie. Obecnie dzieciaki są bezradne jeżli przyjdzie
                liczyć coś dlugopisem na papierze....
              • Gość: Beki Re: Roman i komórki IP: *.pap.edu.pl 03.11.06, 11:33
                Kalkulatory w szkole tez powinny byc uzywane marginalnie bo uczen powinien
                cwiczyc liczenie na piechote, to tak jakby nie uczyc ortografii bo i tak sa
                programy komputerowe do sprawdzania bledow. Kalkulatory przez wielu nauczycieli
                sa zakazywane i zreszta slusznie, a komorki i mundurki to jedyna jak na razie
                rzecz, ktora sie Giertychowi udala.
              • marysia_b Re: Roman i komórki 03.11.06, 11:43
                Gość portalu: Majka napisał(a):

                > A ja nie popieram. Komórka to zwykła zdobycz techniki powszechnego użytku. A
                > może by zakazać używania kalkulatorów w szkole?? To też zdobycz techniki, a
                > niech se liczą na liczydłach, a co!!:D

                W niektorych szkolach uczy sie dzieci liczenia w pamieci (szczegolnie tabliczki
                mnozenia) BEZ kalkulatorow.
                Na wszelakich testach matematyczno-logicznych przy rekrutacji do pracy,
                kalkulatorow rowniez sie NIE uzywa. Nie slyszalas?
                • Gość: Majka Re: Roman i komórki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.06, 19:41
                  No za moich czasów kalkulatory nie były tak powszechne i wszystko liczyliśmy w
                  pamięci :) Więc owszem słyszałam.
          • xtrin Re: Roman i komórki 03.11.06, 14:24
            > Sala informatyczna, wraz z jej zawartoscia, nalezy do wyposazenia szkoly.

            A co to ma do rzeczy?!
            • Gość: Beki Re: Roman i komórki IP: *.pap.edu.pl 03.11.06, 14:38
              Co to ma do rzeczy????????
            • Gość: upierdliwa Re: Roman i komórki IP: *.bochnia.pl 03.11.06, 18:07
              xtrin napisała:

              > > Sala informatyczna, wraz z jej zawartoscia, nalezy do wyposazenia szkoly.
              >
              > A co to ma do rzeczy?!

              na przyklad to ma do rzeczy, jest jest do uzytku dydaktycznego, a nie do
              zabawy. gdyby uczen przyniosl sobie do szkoly wlasnego, prywatnego laptopa i
              zamiast sluchac nauczyciela, gral sobie w jakas gre na lekcji, to tez
              nalezaloby mu tego zakazac.
              • xtrin Re: Roman i komórki 03.11.06, 19:54
                Powyższe odnosiło się go "argumentu", że kiedyś nie było komórek i dawały sobie
                dzieci rady. Komputerów nie też nie było i też dawały. Nie ma znaczenia, co jest
                czyją własnością, argument sam w sobie jest po prostu bezwartościowy w obydwu
                przypadkach.
                • crax Re: Roman i komórki 03.11.06, 20:32
                  Powiem więcej: kiedyś dzieci dawały sobie radę bez SZKOŁY!!!! :))))
    • Gość: upierdliwa powiedzmy sobie szczerze IP: *.bochnia.pl 03.11.06, 12:40
      dla dzieciaka komorka to przede wszystkim:
      - robienie kiepskich jakosciowo zdjec i filmikow
      - odtwarzanie mp3, jakie kto ma smieszniejsze dzwonki itd.
      - granie w gierki
      - szpanowanie, kto ma bardziej wypasiony, nowszy i drozszy sprzet
      ...
      ...
      - rozmawianie przez telefon z rzeczywiscie waznych powodow jest gdzies
      daleeeko, gleboooko, pod tym wszystkim, praktycznie niezauwazalne.

      dla doroslego telefon to przydatne narzedzie, ale dla dzieciaka to jest glownie
      zabawka i tyle.
      • des4 Re: powiedzmy sobie szczerze 03.11.06, 12:50
        Sa aparaty, z których można wykręcić numer tylko do taty, mamy, babci i tyle.
        Mysle, że broniący wolności używania komórek w szkole przyklasną pomyslowi aby
        dzieciaki wyposażac w taki sprzet. Przecież ich głownym argumentem jest
        umożliwienie dziecku kontaktu z rodzicami, hehe...
      • crax Re: powiedzmy sobie szczerze 03.11.06, 14:30
        Za moich podstawówkowych czasów (lata 70-te) dokładnie tak samo było z zegarkami elektronicznymi. Kto ma lepsz, droższy, itp. I co, trzeba było wtedy zakazać ich noszenia? Głupstwa gadasz jak Romek.
        • Gość: jaija Re: powiedzmy sobie szczerze IP: *.elblag.dialog.net.pl 03.11.06, 15:17
          A czy elektronik dawał tyle możliwości rozproszenia uwagi dziecka?
        • Gość: upierdliwa uscislijmy IP: *.bochnia.pl 03.11.06, 18:09
          ja nie twierdze, ze zakaz przynoszenia komorek jest konieczny. jak go nie
          wprowadza, to nic sie nie stanie - byle jakims innym sposobem sprawili, zeby
          uczniowie na lekcji nie grali i nie esemesowali pod lawkami.

          natomiast, jesli taki zakaz jednak wprowadza, to prosze bardzo - nie jest
          niezbedny, ale uwazam, ze nikomu nie zaszkodzi.
          • Gość: Majka Re: uscislijmy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.06, 19:45
            A ja uważam że zakaz jest zbędny. Komuś może nie zaszkodzić a komuś zaszkodzić.
            Nauczyciele powinni umiec wyegzekwować od uczniów na lekcjach aby tych komórek
            nie używali, do niczego.
            • Gość: upierdliwa Re: uscislijmy IP: *.bochnia.pl 03.11.06, 21:15
              Gość portalu: Majka napisał(a):

              > A ja uważam że zakaz jest zbędny. Komuś może nie zaszkodzić a komuś
              zaszkodzić.
              > Nauczyciele powinni umiec wyegzekwować od uczniów na lekcjach aby tych komórek
              > nie używali, do niczego.


              1) podaj przyklad, w jaki sposob mogloby to komus zaszkodzic.
              2) podaj dobry sposob, jak wyegzekwowac od uczniow, aby nie bawili sie
              komorkami na lekcjach.

              3) - najtrudniejsze. podaj sposob, jak sprawic, zeby dzieci z rodzin ubozszych,
              ktore komorek nie posiadaja, albo posiadaja stare, "niemodne" modele, nie czuly
              sie zakomleksione i gorsze w szkole, w ktorej panuje rewia szpanu elektronika.
              dotyczy to nie tylko komorek, ale i innych, zbednych w szkole gadzetow
              elektronicznych. (NIE pomocy naukowych)
              zeby takim dzieciom, jesli przypadkiem sa duze i silne, nie przychodzilo do
              glow wyladowywac swoich kompleksow na sposob agresji.
              • xtrin Re: uscislijmy 03.11.06, 21:52
                > 1) podaj przyklad, w jaki sposob mogloby to komus zaszkodzic.

                Podaj przykład, w jaki sposób mogłoby to komuś się przysłużyć.

                > 2) podaj dobry sposob, jak wyegzekwowac od uczniow, aby nie bawili sie
                > komorkami na lekcjach.

                Jeżeli nie potrafią wyegzektować tego nawet na lekcjach, to jakim cudem
                wyegzekwują to na przerwach?

                > 3) - najtrudniejsze. podaj sposob, jak sprawic, zeby dzieci z rodzin
                > ubozszych, ktore komorek nie posiadaja, albo posiadaja stare, "niemodne"
                > modele, nie czuly sie zakomleksione i gorsze w szkole, w ktorej panuje
                > rewia szpanu elektronika.

                Na to jest tylko jeden jedyny sposób - uzmysłowić dzieciom, że kasa rodziców to
                żaden szpan. Nie ma innej drogi.
                Zakazując komórek nic nie zdziałasz, wręcz sprawę pogorszysz. Komórka stanie się
                nie tylko gadżetem, ale zakazanym owocem. Dziecko chwalące się nią w zaciszu
                ubikacji będzie "bohaterem" przeciwstawiającym się durnym przepisom.
                Pozatem - czy chcesz z tych samych powodów zakazać inych urządeń, łącznie z
                zegarkami? Ujednolicić piórniki i plecaki?
                • Gość: upierdliwa jak, zwykle uchylasz sie od odpowiadania IP: *.bochnia.pl 03.11.06, 22:22
                  xtrin napisała:

                  > > 1) podaj przyklad, w jaki sposob mogloby to komus zaszkodzic.
                  >
                  > Podaj przykład, w jaki sposób mogłoby to komuś się przysłużyć.
                  >
                  po co? ja nie powiedzialam, ze to sie przysluzy, tylko Ty powiedzialas, ze moze
                  zaszkodzic. pytam, w jaki sposob? nie odpowiada sie pytaniem na pytanie. Xtrin,
                  zauwazylam, ze unikanie odpowiedzi na pytania to Twoja bardzo charakterystyczna
                  cecha.

                  > > 2) podaj dobry sposob, jak wyegzekwowac od uczniow, aby nie bawili sie
                  > > komorkami na lekcjach.
                  >
                  > Jeżeli nie potrafią wyegzektować tego nawet na lekcjach, to jakim cudem
                  > wyegzekwują to na przerwach?

                  a co to komu przeszkadza na przerwach? mnie osobiscie - wcale. rzecz w tym, ze
                  uczen nie moze jednoczesnie miec ze soba komorki na przerwie, nie majac jej na
                  lekcji (chyba, ze nauczyciel na wejscu bedzie zbieral w depozyt i oddawal po
                  dzwonku - moze tu jest jakies rozwiazanie?).


                  > Na to jest tylko jeden jedyny sposób - uzmysłowić dzieciom, że kasa rodziców
                  to
                  > żaden szpan. Nie ma innej drogi.

                  no i z tym sie wreszcie zgadzam. ale to nie koliduje z zakazem.

                  > Zakazując komórek nic nie zdziałasz, wręcz sprawę pogorszysz. Komórka stanie
                  si
                  > ę
                  > nie tylko gadżetem, ale zakazanym owocem. Dziecko chwalące się nią w zaciszu
                  > ubikacji będzie "bohaterem" przeciwstawiającym się durnym przepisom.
                  > Pozatem - czy chcesz z tych samych powodów zakazać inych urządeń, łącznie z
                  > zegarkami? Ujednolicić piórniki i plecaki?

                  ja niczego nie chce ujednolicac. w ogole jestem przeciwna ujednolicaniu.
                  moje trzecie pytanie nie mialo na celu udowodnienia, ze zakaz przynoszenia
                  gadzetow do szkoly zalatwi te sprawe. szpanowac mozna i poza szkola. zakaz moze
                  co najwyzej w jakis sposob ograniczyc te klimaty przynajmniej na terenie
                  szkoly.
                  natomiast ciekawa jestem, w jaki sposob nalezaloby tej mlodziez uzmyslawiac, ze
                  pieniadze rodzicow to nie szpan?
                  bo mi sie wydaje, ze w duzej mierze takie zachowanie zalezy od samych rodzicow
                  i to im w pierwszej kolejnosci nalezaloby "uzmyslowic"..
                  • xtrin Czytaj uważniej. 03.11.06, 22:44
                    > pytam, w jaki sposob? nie odpowiada sie pytaniem na pytanie. Xtrin,
                    > zauwazylam, ze unikanie odpowiedzi na pytania to Twoja
                    > bardzo charakterystyczna cecha.

                    Powyższe pytanie nie było skierowane do mnie, dlaczego więc miałabym na nie
                    odpowiadać? To nie ja pisałam, że brak komórki może komuś jednostkowo
                    zaszkodzić, nie widzę więc powodu, by dawać na to przykłady.
                    Natomiast dośc dokładnie i wielokrotnie pisałam w tym wątku dlaczgo ten zakaz
                    uważam za szkodliwy ogólnie.
                    Swoją drogą zaczynam rozumieć skąd Twój pogląd o moim "nieodpowiadaniu na
                    pytania" - nie czytasz uważnie :).

                    > a co to komu przeszkadza na przerwach? mnie osobiscie - wcale.

                    No... właśnie :). To po co zakazywać? O tym przecież mowa, nikt nie broni
                    przyzwolenia na używanie komórek na lekcjach.

                    > rzecz w tym, ze uczen nie moze jednoczesnie miec ze soba komorki
                    > na przerwie, nie majac jej na lekcji

                    A co komu przeszkadza, że uczeń ten telefon na lekcji ma? Ma go nie używać i
                    tyle. Wyłączony i leżący w torbie nikomu nie przeszkodzi. A w przypadku gdy
                    zostanie użyty (co na lekcji jest dość proste do wyłapania) powinien być
                    konfiskowany i oddawany rodzicom.

                    > (chyba, ze nauczyciel na wejscu bedzie zbieral w depozyt i oddawal po
                    > dzwonku - moze tu jest jakies rozwiazanie?).

                    Bo nauczyciele nie mają nic leszego do roboty niż zbierać i rozdawać komórki co
                    przerwę :).

                    > moje trzecie pytanie nie mialo na celu udowodnienia, ze zakaz przynoszenia
                    > gadzetow do szkoly zalatwi te sprawe.

                    W kwesti "szpanowania" telefony to kropla w morzu, a jeżeli one zniknął to raz
                    dwa zastąpią je inne gadżety. To nie jest żadne, nawet częściowe rozwiązanie.
                    Stąd moje obiekcje w każdym przypadku, gdy ktoś ten temat tutaj wysuwa.

                    > natomiast ciekawa jestem, w jaki sposob nalezaloby tej mlodziez
                    > uzmyslawiac, ze pieniadze rodzicow to nie szpan?

                    To kwestia o wiele trudniejsza i ważniejsza niż bzdurny zakaz i nie mam tutaj
                    chyba dobrym pomysłów, może dlatego, że szpanowania nigdy sama nie rozumiałam.

                    > bo mi sie wydaje, ze w duzej mierze takie zachowanie zalezy od samych rodzicow
                    > i to im w pierwszej kolejnosci nalezaloby "uzmyslowic"..

                    Tu pełna zgoda.
                    • Gość: upierdliwa Re: Czytaj uważniej. IP: *.bochnia.pl 03.11.06, 23:25
                      xtrin napisała:

                      > Powyższe pytanie nie było skierowane do mnie, dlaczego więc miałabym na nie
                      > odpowiadać? To nie ja pisałam, że brak komórki może komuś jednostkowo
                      > zaszkodzić, nie widzę więc powodu, by dawać na to przykłady.
                      > Natomiast dośc dokładnie i wielokrotnie pisałam w tym wątku dlaczgo ten zakaz
                      > uważam za szkodliwy ogólnie.
                      > Swoją drogą zaczynam rozumieć skąd Twój pogląd o moim "nieodpowiadaniu na
                      > pytania" - nie czytasz uważnie :).

                      staram sie uwaznie czytac posty, choc na nicka czasem zdarzy mi sie zwrocic
                      mniejsza uwage, stad wzielam niechcacy Ciebie i Majke za jedna i te sama osobe.
                      piszecie nieraz dosc podobnie. za pomylke oczywiscie przepraszam. :)

                      > A co komu przeszkadza, że uczeń ten telefon na lekcji ma? Ma go nie używać i
                      > tyle. Wyłączony i leżący w torbie nikomu nie przeszkodzi. A w przypadku gdy
                      > zostanie użyty (co na lekcji jest dość proste do wyłapania) powinien być
                      > konfiskowany i oddawany rodzicom.

                      ale zgadzam sie z tym, jeszcze dolozylabym jakies dodatkowe sankcje oprocz
                      konfiskaty, co by oduczyc takiego zachowania na przyszlosc.
                      jak juz wspomnialam, nie przekonuje tu nikogo, ze ten zakaz jest wielce
                      potrzebny, bo i bez niego mozna sobie poradzic, ale dalej uwazam, ze jego
                      ewentualne wprowadzenie nie zaowocowaloby az takimi czarnymi scenariuszami, o
                      jakich pisalas. ot, kolejna szkolna zasada. obowiazek zmiany obuwia, kiedy
                      pogoda jest sucha, tez moze sie wydawac bezsensowny.
                      • Gość: Majka Re: Czytaj uważniej. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 00:01
                        "staram sie uwaznie czytac posty, choc na nicka czasem zdarzy mi sie zwrocic
                        > mniejsza uwage, stad wzielam niechcacy Ciebie i Majke za jedna i te sama osobe.
                        >
                        > piszecie nieraz dosc podobnie. za pomylke oczywiscie przepraszam. :)"

                        Wypraszam sobie :D Ja piszę jak ja a nie jak xtrin :))) I nie mam zwyczaju
                        odpowiadać pytaniem na pytanie, wręcz przeciwnie.
                      • xtrin Re: Czytaj uważniej. 04.11.06, 00:53
                        > obowiazek zmiany obuwia, kiedy
                        > pogoda jest sucha, tez moze sie wydawac bezsensowny.

                        Wciąż są one brudniejsze niż pantofle, choćby od kurzu. Zresztą - w wielu
                        szkołach nie ma obowiązku zmiany obuwia w lecie.
                      • xtrin Re: Czytaj uważniej. 04.11.06, 00:57
                        > ale zgadzam sie z tym, jeszcze dolozylabym jakies dodatkowe sankcje oprocz
                        > konfiskaty, co by oduczyc takiego zachowania na przyszlosc.

                        Jedyne inne sankcje jakie są możliwe to obniżenie oceny z zachowania czy
                        dodatkowych zajęciach. Nie może być oczywiście mowy np. o trwałej konfiskacie
                        rzeczonego narzędzia.
                        • Gość: upierdliwa Re: Czytaj uważniej. IP: *.bochnia.pl 04.11.06, 11:10
                          xtrin napisała:

                          > > ale zgadzam sie z tym, jeszcze dolozylabym jakies dodatkowe sankcje oproc
                          > z
                          > > konfiskaty, co by oduczyc takiego zachowania na przyszlosc.
                          >
                          > Jedyne inne sankcje jakie są możliwe to obniżenie oceny z zachowania czy
                          > dodatkowych zajęciach. Nie może być oczywiście mowy np. o trwałej konfiskacie
                          > rzeczonego narzędzia.

                          nie mialam niczego takiego na mysli. ale kara w postaci uwagi w dzienniczku,
                          czy obnizenie ocen z zachowania jest moim zdaniem zadna. uczniowie sie tym
                          zwyczajnie nie przejmuja, bo i tak taka ocena na nic nie wplywa. Giertych mowil
                          cos o robotach spolecznych. to juz ma sens. natomiast za takie drobniejsze
                          przewinienia, osobiscie wrocilabm do starej, wyprobowanej "kozy" :)
              • Gość: Majka Proszę bardzo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.06, 23:56
                1. Komórka to narzędzie do kontaktu. Jeśli jakiś rodzic faktycznie potrzebuje z
                przeróznych może ważnych powodów kontaktu z dzieckiem w ciągu dnia to zaszkodzi.
                2. Normalnie - nauczyciel powinien mieć taki autorytet aby raz "huknął" i
                poskutkowało. Za moich czasów mieliśmy takich nauczycieli więc i dziś tacy
                ludzie powinni uczyć. Jeśli tego nie potrafią - niech zmienią zawód bo nie
                powinni uczyć w szkole.
                3. Nie ma sposobu na to aby jakies dziecko nie czuło się gorsze czy lepsze a bo
                ma lepsze ciuchy, a bo rodzice mają lepszy zawód, a bo lepsze samochody, a bo
                to a bo tamto. Ale czy to jest jakiś problem??? Wg mnie żaden. I znów powtórzę -
                kiedyś też jedne dzieci miały lepiej a inne gorzej, też jedne miały lepsze
                ciuchy a inne gorsze, zawsze można znaleźć sobie powód do kompleksów czy do
                wywyższania się. Ale takiej agresji jakimś cudem w szkołach nie było i nie było
                niebezpiecznie - BO NIE TU TKWI POWÓD. Niech rodzice ze swoimi dziećmi
                rozmawiają a nie sadzają przed tv i komuterem, szkoły je wychowują a nie
                wtłaczają wiedzę do pustych głów. I wszystkie problemy znikną.
                • Gość: upierdliwa Re: Proszę bardzo IP: *.bochnia.pl 04.11.06, 00:03
                  Gość portalu: Majka napisał(a):

                  > 1. Komórka to narzędzie do kontaktu. Jeśli jakiś rodzic faktycznie potrzebuje
                  z
                  > przeróznych może ważnych powodów kontaktu z dzieckiem w ciągu dnia to
                  zaszkodzi
                  > .
                  w przypadku rzeczywiscie powaznym, mozna zadzwonic do szkoly, a uczen zostanie
                  powiadomiony, badz poproszony do telefonu do sekretariatu. tak sie to zawsze
                  zalatwialo w tych wyjatkowych sytuacjach, ktore zreszta zdarzaja sie bardzo
                  rzadko. a przynajmniej nikomu nadgorliwa mamusia nie zawraca glowy "waznymi"
                  wiadomosciami typu "Jasiu, zupa czeka na ciebie w lodowce".


                  z reszta posta sie zgadzam.
                  • Gość: Majka Re: Proszę bardzo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 10:17
                    Ok, to równie dobrze można powiedziec że dorosłym też niepotrzebne komórki bo
                    kiedyś ich nie było i się jakoś żyło i można było zadzwonić z budki na ulicy. I
                    wprowadzic zakaz ich używania np w pracy, a bo też przeszkadzają. Wszystko jest
                    dla ludzi a ja jestem przeciwna wprowadzania rzekomego porządku systemem
                    bzdurnych zakazów. Jak się dzieciakom zabierze komórki to przyniosą gry czy inne
                    zabawki i tak można bez końca. Lepiej po prostu aby uczeń wiedział co mu wolno
                    na lekcji a co nie.
                    • Gość: upierdliwa Re: Proszę bardzo IP: *.bochnia.pl 04.11.06, 11:25
                      Gość portalu: Majka napisał(a):

                      > Ok, to równie dobrze można powiedziec że dorosłym też niepotrzebne komórki bo
                      > kiedyś ich nie było i się jakoś żyło i można było zadzwonić z budki na ulicy.
                      I
                      > wprowadzic zakaz ich używania np w pracy, a bo też przeszkadzają. Wszystko
                      jest
                      > dla ludzi a ja jestem przeciwna wprowadzania rzekomego porządku systemem
                      > bzdurnych zakazów. Jak się dzieciakom zabierze komórki to przyniosą gry czy
                      inn
                      > e
                      > zabawki i tak można bez końca. Lepiej po prostu aby uczeń wiedział co mu wolno
                      > na lekcji a co nie.


                      no wlasnie - gry, czy inne zabawki? sama potwierdzilas to, co mowilam, ze dla
                      dziecka komorka to glownie tylko zabawka. oczywiscie, ze konsekwentnie byloby
                      zakazac prznoszenia wszystkich tego typu rzeczy.
                      nie porownuj dzieci z doroslymi - dorosly nie kupuje komorki ze wzgledu na gry
                      i filmiki. to, co przydatne doroslym, niekoniecznie jest potrzebne dzieciom.

                      mala angdota, zwiazana z tematem:
                      kolezanka mojej mamy, nauczycielka fortepianu w szkole muzycznej, miala
                      uczennice w wieku gimnazjalnym. dziewczynka podala pani swoj numer komorki, na
                      wypadek potrzeby kontaktu. no i ktoregos dnia taka potrzeba nastapila - pani
                      chciala przesunac termin lekcji. dzwoni do uczennicy, ta nie odbiera. po chwili
                      dostaje smsa o tresci: "z obcymi numerami nie gadam, jak chcesz pogadac to sie
                      ku.. przedstaw". niezla siare musiala miec, jak przyszla na lekcje i
                      dowiedziala sie, czyj byl ten obcy numer.
                      ta historyjka jest dla mnie przykladem tego, ze dzieciaki naprawde nie do konca
                      chyba zdaja sobie sprawe z tego, do czego sluzy telefon, nie mowiac juz o
                      dennym poziomie kultury osobistej tej pannicy. zupelnie, jakby pierwszy raz w
                      zyciu przytrafila jej sie sytuacja, w ktorej telefon sluzy do zalatwienia
                      jakiejs wazniejszej sprawy. wyobrazasz sobie taka reakcje, kiedy do doroslego
                      dzwoni obcy numer, powiedzmy z banku, czy z urzedu?
          • xtrin Re: uscislijmy 03.11.06, 20:19
            > natomiast, jesli taki zakaz jednak wprowadza, to prosze bardzo - nie jest
            > niezbedny, ale uwazam, ze nikomu nie zaszkodzi.

            A ja obawiam się, że właśnie zaszkodzi.
            Pewne zakazy być muszą i tam nie ma dyskusji. Pewnych być nie może i także po
            sprawie. Ale w niektórych przypadkach zakaz być nie musi, lecz może. I
            przychylam się do tezy, że kwestia komórek do takiej właśnie kategorii wpada.
            I tutaj, gdy kryterium najważniejsze nie jest rozstrzygające warto zastanowić
            się nad innymi kwestiami. Jak dla mnie najważniejszą w przypadku wprowadzania
            prawa jest możliwość weryfikacji jego przestrzegania. A ta w przypadku noszenia
            komórek jest znikoma.
            Co w tym złego? Ano to, że tworząc "nie niezbędny" przepis, który jest banalnie
            prosto obchodzony uczymy lekceważenia dla przepisów.
            I dalej. Jak wytłumaczyć dziecku, że komórki do szkoły nie można nosić. Nie bo
            nie? Zakaz używania ich na lekcjach jest dobrze, logicznie umotywowany - nie
            wolno przeszkadzać nauczycielowi i innym uczniom, należy skupić się na lekcji.
            Przez komórkę nie wolno rozmawiać tak samo jak nie wolno rozmawiać z innymi
            dziećmi w klasie. SMSów nie piszemy, tak samo jak nie piszemy do nikogo
            liścików. Ale na przerwie? Rozmawiać wolno z kim się chce. Dlaczego więc nie
            można przez komórkę? W ten sposób dajemy dziecku sygnał, że zasady są niespójne
            i nielogiczne. Tego właśnie chcemy dzieci uczyć?
          • crax Re: uscislijmy 03.11.06, 20:25
            Niegranie i nieSMS-owanie pod ławkami jest kwestią poboczną. Jesli nie będzie komórek będą inne rozrywki. Ja pamiętam, że grałem z kumplami w kółko i krzyzyk albo w okręty :))) I też była zabawa :))) Ech, łezka w oku się kręci... Teraz mamy XXI wiek i XXI-wieczne rozrywki. Po prostu.
          • makrama1 Re: uscislijmy 04.11.06, 09:52
            Wobec ostatnich zdarzeń czuję się pewniej ze świadomością, że moje córki mogą
            mnie na bieżąco poinformować choćby o tym co się dzieje w szkole.
    • Gość: Asia Re: Roman i komórki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.06, 20:19
      Jestem uczennicą gimnazjum i uważam, że przyda Wam się opinia ze
      strony "dzieciaka"... Jestem, jak chyba każdy uczeń (poza tymi wiernymi
      Romanowi od zawsze), przeciwko temu zakazowi. Jest to pomysł nie do
      zrealizowania: nikt nie jest w stanie sprawdzać, czy uczeń wchodzi właśnie do
      szkoły z tym strasznym narzędziem jakim jest telefon, czy bez niego. A żaden
      uczeń nie jest na tyle głupi, żeby z własnej woli przyjść bez telefonu. Kto i
      jak sprawdzi, czy mam telefon przy sobie czy nie? Z jakiego powodu nie mogę
      popisać smsów na przerwie czy zadzwonić do kogoś z poza szkoły?
      Chciałabym zaznaczyć, że im więcej tego typu zasad narzuci się osobom w moim
      wieku, tym bardziej będą się przeciw nim buntować. Przez niestosowanie się do
      nich, na przykład.
      • xtrin Re: Roman i komórki 03.11.06, 20:43
        Jak widać dzieci mamy mądrzejsze od wielu dorosłych. :)
        • Gość: Pawel Re: Roman i komórki IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.11.06, 20:52
          Na przyklad od ciebie.
          • xtrin Re: Roman i komórki 03.11.06, 20:55
            Zostałam porażona błyskotliwościa powyższego postu :).
            • Gość: Pawel Re: Roman i komórki IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.11.06, 21:54
              Mnie z kolei porazila twoja blyskotliwosc, wiec wzajemnie sie podziwiamy.
              • xtrin Re: Roman i komórki 03.11.06, 22:01
                Ja nikogo nie obrażałam.
      • Gość: Pawel Komorka uzaleznia, ale mozna bez niej wytrzymac. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.11.06, 20:48
        Mylisz sie. Na poczatku bedzie wam sie wydawac to bez sensu, albo wogole
        niemozliwe do realizacji, ale z czasem zacznie to byc normalne. Komorka , czy
        inny elektroniczny gadzet nie powinny miec miejsca w szkole, bo prawdopodobnie
        wlasciciele komorek bez przerwy sprawdzaja pod lawkami poczte, wystukuja SMSy i
        graja w gry zamiast sie uczyc. Na przerwie zjedz lepiej jablko zamiast wystukiwac...
    • Gość: ant Re: Roman i komórki IP: *.adsl.inetia.pl 03.11.06, 20:46
      to ze romek był bity po łbie biblią jest znane, ale że chce to przełożyc na
      innych to zgroza !!!
      • Gość: Pawel Re: Roman i komórki IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.11.06, 20:50
        Dziwi mnie niezmiernie totalny brak szacunku dla Ministra Giertycha. Mysle, ze
        jest to jeden z najmadrzejszych i najbardziej odwaznych ludzi w obecnym rzadzie.
        • inseg Re: Roman i komórki 03.11.06, 20:53
          Dzieje sie tak dlatego ,że ludzie nie lubią zmian :)
          squaw
        • xtrin Re: Roman i komórki 03.11.06, 21:07
          > Dziwi mnie niezmiernie totalny brak szacunku dla Ministra Giertycha.

          Na szacunek to trzeba sobie zasłużyć. Minister G. póki co nie zrobił nic, by go
          zdobyć.
          • Gość: Pawel Re: Roman i komórki IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.11.06, 21:52
            Mysle, ze wiekszosc kieruje sie nieuzasadnionymi uprzedzeniami wobec niego. Na
            brak szacunku rowniez nalezaloby sobie zasluzyc. Tymczasem od pierwszego dnia
            jego urzedu jest wyzywany, atakowany i ponizany. Sadze, ze lamiac pewne
            stereotypy i wprowadzajac rzeczy malo popularne, choc szlachetne trzeba miec
            duzo cywilnej odwagi i to wlasnie widze w panu Giertychu.
            • xtrin Re: Roman i komórki 03.11.06, 22:01
              > Na brak szacunku rowniez nalezaloby sobie zasluzyc.

              W tej akurat kwestii min.G. ma wielkie zasługi :).
            • Gość: Majka Re: Roman i komórki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 00:06
              On nie ma odwagi tylko ma skórę słonia :) I nie wprowadza rzeczy szlachetnych
              tylko konserwatywne, mocno nieprzystające do wspóczesnej rzeczywistości.
              • mandaryna65 Giertych to świetny minister 04.11.06, 10:38

                rolą ministra jest stwarzać ogólny klimat , pozytywną atmosferę do zmian. Cała
                reszta jest w rękach dyrektorów, nauczycieli i rodziców.

                Roman wysuwa bardzo konkretne propozycje. Każdy ma prawo je oceniać , ale
                najważniejsze jest to że minister PRZERWAŁ MILCZENIE wokół wielu palących
                tematów. Tym samym w dużym stopniu spełnił swoją rolę.

                Można nie zgadzać się z obecnym ministrem, ale od dzisiaj nie można poprzestać
                tylko na bezmyślnej, totalnej krytyce w stylu Wyborczej. Jeśli ktoś
                przeciwstawia się obecnym zmianom, a ze swej strony nic nie robi - bierze
                odpowiedzialność za wszystkie złe rzeczy, które mogą się jeszcze wydarzyć./

                Bardzo mi się podoba to, że Roman zachęca do radykalnych działań, ale zostawia
                margines swobody dyrektorom szkół. Np. nie zmusza odgórnie do wprowadzania
                obowiązku noszenia mundurków, albo całkowitego zakazu używania telefonów kom.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja