mlodymlody
17.11.06, 13:12
Jestem młody, mieszkam w dzielnicy Warszawy najbardziej oblężonej przez
starych ludzi w której są specjalne zniżki dla emerytów np. fryzjer, poczta z
numerkami żeby emeryci nie musieli stać w kolejce i inne rzeczy tylko dla
emerytów (wiecie dobrze jaka to dzielnica). Mohery wiecznie plączą mi się pod
nogami w tej dzielnicy, łażą jak ślimaki - ale ok rozumiem to w końcu są
starzy, ale jak 2 stare babki idą chodnikiem i zajmują całą szerokość chodnika
to wrzeszcze do nich (bo głuche to jest jak nie wiem co): "zjeżdżać z drogi
mohery" - jeszcze się gapi to taki oburzone. Albo w tramwajach te emeryty
jeżdżą do swojego kościółka w godzinach przed 9.00 - czyli wtedy tramwaje i
autobusy są oblężone przez ludzi jadących do pracy - ja siedze sobie w
tramwaju i jeszcze jakiś emeryt ma czelność prosić żeby mu miejsca ustąpić-to
ja mówie: "Nie ustąpie, trzeba jeździć o późniejszej porze". Potem te skupiska
emerytów wysiadają przy kościele, ja też wysiadam, bo szkoła blisko to musze
wrzeszczeć do nich: "szybciej mohery szybciej".
Ja wiem że kiedyś będę stary, ale napewno nie będę chodzić chodnikiem zajmując
cały chodnik albo jeździć tramwajem w godzinach dojazdów do pracy. Gdyby
emeryci jeździli w godzinach 10.00-13.00 to ok, nawet bym ustąpił miejsca, ale
nie oni muszą do kościółka jeździć z samego rana. I CO NIBY JESTEM
NIEKULTURALNY ??