jazzybelle
23.11.06, 17:33
Kiedyś było mniej rozwodów, ale czy to oznacza, że było więcej szczęśliwych
małżeństw? Chyba nie; rozwód to była ostateczność (mąż notorycznie bijący i
pijący, żona, która uciekła z domu do Stanów i nie wróciła itp.) Teraz
przyczyną rozwodu jest coraz częściej rutyna, brak zrozumienia, abstynencja
seksualna (jak długa???), myśl, że "już się nie kochamy", przepracowanie,
ogólne zmęcznie sobą, drobne kłótnie itp, itd. Myślę, że tak zawsze było w
małżeństwach i ludzie uznawali to za normalne. Tylko czy to jest normalne?
Pytanie za sto punktów.