Czy znacie szczęśliwe małżeństwa?

23.11.06, 17:33
Kiedyś było mniej rozwodów, ale czy to oznacza, że było więcej szczęśliwych
małżeństw? Chyba nie; rozwód to była ostateczność (mąż notorycznie bijący i
pijący, żona, która uciekła z domu do Stanów i nie wróciła itp.) Teraz
przyczyną rozwodu jest coraz częściej rutyna, brak zrozumienia, abstynencja
seksualna (jak długa???), myśl, że "już się nie kochamy", przepracowanie,
ogólne zmęcznie sobą, drobne kłótnie itp, itd. Myślę, że tak zawsze było w
małżeństwach i ludzie uznawali to za normalne. Tylko czy to jest normalne?
Pytanie za sto punktów.
    • fertorres Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 23.11.06, 17:36
      Ja kiedy jeszcze nie miałem internetu myślałem, że nieszczęśliwe małżeństwa
      istnieją tylko w filmach. Nie znam żadnego przypadku rozwodu, bicia żony itd.
      • Gość: barbara Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.bbtec.net 25.11.06, 07:20
        Moje malzenstwo jest szczesliwe. Oczywiscie sa sytuacje, w ktorych nie mozemy
        dojsc do porozumienia, ale z rodzicani tez pare razy sie klocilam. Z siostra
        rowniez. Klotnie sa czescia zycia i nie uwazam, aby one mialy decydowac o
        poczuciu szczescia. To sa inne sytuacje, kiedy spedzamy razem czas, razem jemy,
        kiedy probujemy ulatwic zycie tej drugiej osobie. Rowniez seks ma duze
        znaczenie. Jezeli wzajemnie probujemy sie zaspokoic, a nie tylko siebie samego.
        Razem robimy zakupy, razem wyjezdzamy na wakacje. Ale moj maz nie lubi
        przyjec.Nie lubi spotykac ludzi. A ja jestem bardzo towarzyska. Wiec musze
        zrozumiec jego niechec i chodzic sama. A kiedy przychodze do domu, moj maz jest
        bardzo steskniony i kochajacy. Wiec coz? Czasem krotka rozlaka tez pomaga
        szczesciu!A tego zycze wszystkim!
        • Gość: koompel Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.infovide.pl 25.11.06, 17:59
          moze nie lubi twoich znajomych? sam moze ma zarabistych kumpli, co to wpadaja do
          niego kiedy ciebie nie ma :-)
          • Gość: purify Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: 195.150.94.* 26.11.06, 00:12
            chyba ciebie nie ma
            • kronopio77 ja znam: Jarosław Kaczyński i jego kot 28.11.06, 13:44
              .
        • Gość: ja Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 12:44
          do barbary, napewno jest szczesliwe jak dowartosciowujesz sie na forum, bzdura
          chcialabys zeby bylo szczesliwe , a to juz roznica
          • kawier Ale sie wysiliłeś... 27.11.06, 12:46
            Jezuuu, ale głupi komentarz...
            • Gość: pisze wiec pisze Re: Ale sie wysiliłeś... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.11.06, 13:51
              Jezeli ktos musi pisac na forum jakie to jego malzenstwo jest "szczesliwe" to znaczy, ze nie wszystko jest tam OK.
      • prezzzes Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 25.11.06, 10:51
        Wiele też zależy od tego, co się rozumie przez "szczęśliwe" - rodziny niczym z
        "Domku na prerii" nie znam, ale generalnie sporo jest małżeństw dookoła, którym
        po prostu jest ze sobą dobrze.
        • Gość: Beata Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.50.jawnet.pl 25.11.06, 11:03
          Znam wiele szczęśliwych i nieszczęśliwych związków, ale znam też ludzi dobrych
          i złych, chudych i grubych, mądrych i głupich... Myślę, że to jest odpowiedź!
        • Gość: Ania Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.phlapa.east.verizon.net 25.11.06, 15:47
          Ja mysle ze malzenstwa sa take same tylko jedne sie zatrzymuja w dordze i
          rozwodza a inne jada dalej.Oczywiscie nie mowie o zadych patologiach tylko
          zwyczjanych mlzenstwach.
          • design.b Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 25.11.06, 20:53
            "Ja mysle ze malzenstwa sa take same tylko jedne sie zatrzymuja w dordze i
            > rozwodza a inne jada dalej."

            Pani Aniu...
            Moje pierwsze małżeństwo było pomyłką. Zero zgrania w życiu codziennym, sexie, poglądach itd. Mąż leser i dewiant sexualny...
            Moje drugie małżeństwo jest idyllą...
            Małżeństwa NIE SĄ takie same.

            Nawiązując do postawionego pytania: tak, znam dwa niemal idealne małżeństwa.
            • mikronezja To Pani wychodziła za tego pierwszego ... 26.11.06, 04:18
              skoro miał tyle "przymiotów" ? Tak zręcznie się ukrywał ze zgraniem, poglądami,
              seksem i leserką ?

              No może ten seks można było przeoczyć ale czy Pani z nim wcześniej nie
              rozmawiała ?
              • design.b Re: To Pani wychodziła za tego pierwszego ... 26.11.06, 21:49
                Miałam 19 lat wychodząc za mąż za człowieka - jak się wydawało - ogromnie oddanego rodzinie i Bogobojnego. Zero sexu przed ślubem. Jak się spotyka z kimś tylko w weekendy (nawet przez 7 lat) to nie da się go czasami rozszyfrować.
              • tojatojatoja Re: To Pani wychodziła za tego pierwszego ... 27.11.06, 13:24
                mikronezja napisał:
                > skoro miał tyle "przymiotów" ? Tak zręcznie się ukrywał ze zgraniem,
                poglądami, seksem i leserką ?
                > No może ten seks można było przeoczyć ale czy Pani z nim wcześniej nie
                > rozmawiała ?

                Mikronezja, przepraszam, ale czy ktoś Cię prosił o ocenianie
                dezyzji "przedmówczyni"? Coraz bardziej denerwują mnie na forach ludzie, którzy
                oceniają życie i decyzje innych, zamiast pisać na temat poruszony w wątku.

                Co do szczęśliwych małżenstw, to praktycznie takich nie znam. Mam jedną
                koleżankę ze studiów, która jest szczęśliwa w małżeństwie. Są już klika lat po
                ślubie, mają dwójkę dzieci. Ciągle widać ten błysk w oku, jak na siebie patrzą.
                Są dla siebie wyrozumiali, szanują się, pomagają sobie w spełnianiu swoich
                marzeń. A inne małżeństwa? W mojej rodzinie same rozwody albo trwanie w
                nieszczęśliwych związkach, bez szacunku i miłości. Mój związek, który rozpadł
                się po 10 latach... Dodam do tego doświadczenie z telefonu zaufania (temat:
                przemoc w rodzinie), które dało mi ogromną wiedzę na temat tego, jak ludzie
                potrafią stworzyć piekło na ziemi dla swoich bliskich: żon, mężów, a przede
                wszystkim dzieci... Trudno mi uwierzyć w szczęśliwe małżeństwa, dlatego też od
                zawsze nie chciałam wychodzić za mąż...
                • pycha24 Re: To Pani wychodziła za tego pierwszego ... 27.11.06, 18:43
                  Ja doswiadczylam przemocy w rodzinie ,nie potrafilam z tego wyjsc przez 22lata
                  nie wiem co sie stalo ,zbieg przypadkow ,ale raczej moja determinacja ,ze
                  powiedzialam dosc,wiem jedno skrzywdzilam cudowne dzieci brakiem zdecydowaniu w
                  podjeciu decyzji o odejsciu,.szukalam pomocy w naszym prawie ale jej nie
                  znalazlam .wiem jedno ,jezeli kobieta sama sobie nie pomoze ,to nikt jej nie
                  pomoze .
                  • pycha24 Re: To Pani wychodziła za tego pierwszego ... 27.11.06, 18:54
                    chcialabym dodac otuchy wszystkim kobietom -nie dajcie sie .mi sie udalo
                    !!!!!!!!!zaciagnelam kredyt ,kupilam mieszkanie ,ale wreszcie sie uwolnilam od
                    toksycznego czlowieka .Teraz wiem ,ze zyje .wsparcie mozecie znalezc w rodzinie
                    i w bliskich sobie osobach.na to potrzeba odwagi -ale kobiety przewaznie
                    wiekszosc z nich sa odwazne .a co do r0zwodu -teraz wiem ,zbyt dlugo
                    podejmowalam te decyzje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!moglam dzialac bardziej decydowanie
                    .Moze to dziwnie zabrzmi ,ale popelnilamtzw.mezalians.chcialam zmieniac osobe a
                    moze przy tym i swiat.Taka matka teresa z kalkuty -bis.nieudalo sie.ale kiedy
                    widze szczesliwe twarze moich dzieci ,ze nie musza sie juz bac bo maja swoj
                    pokoj ,ze moga zapraszac przyjaciol , po prostu zyc to nic wiecej nie moze byc
                    dla mnie wiekszym szczesciem!!!!!!!!!!!!!

            • ponury_drwiacy_szyderca Pewnie chciał sexu oralnego, dewiant hehe 27.11.06, 15:28

              • Gość: Sromotnik bezwstyd dewiant hehe.... IP: 83.168.124.* 28.11.06, 21:05
                Pewnie chciał sexu oralnego, dewiant hehe
                Autor: ponury_drwiacy_szyderca
                Data: 27.11.06, 15:28 + dodaj do ulubionych wątków

                skasujcie post

                + odpowiedz
            • Gość: moni Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 14:13
              Zgadzam się z Tobą ze małżeństwa nie są takie same. Ja jestem również w drugim
              związku, który jest całkowicie różny od poprzedniego.Mój pierwszy mąż był
              pijakiem i babiarzem.Niestety mając 20 lat nie widziałam tego,albo nie
              chciałam.Sama nie wiem, ale wiem że cenę za to zapłaciłam wysoką.Mimo wszystko
              opłaciło się bo mam cudowną córke z nim i dzięki temu że się rozeszliśmy mam
              wspaniałego meża.Nie jest to dowartościowywanie siebie czy mojego związku, bo
              nie ma takiej potrzeby, gby jest dobrze.
    • Gość: ant Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.adsl.inetia.pl 23.11.06, 17:43
      można byc nieszczesliwym z powodu "niemania" telefonu komórkowego lub nowych
      butów, to czy jestes czy nie - sam/a ustalasz.
      reszta to bzdura....
      • jazzybelle Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 23.11.06, 17:52
        Myśl bardzo słuszna, ale bez związku z tematem.
        • Gość: ant Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.adsl.inetia.pl 23.11.06, 18:01
          a jak mam ustalić czy ktos jest szczęśliwy jesli mówi na zewnątrz to tylko co
          chce powiedzieć ??
          a nie to co jest naprawdę ??
          szczęscie jest sprawą subiektywną co chciałem praekazac w poprzedniej
          wypowiedzi.
          • jazzybelle Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 23.11.06, 18:11
            Rozumiem i zgadzam się, że szczęście jest sprawą subiektywną. Temat dotyczy
            jednak (braku) porozumienia dwóch jednostek, a nie szczęścia jednostki.
            • soul.brother Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 25.11.06, 14:39
              Czy znam takie małżeństwa, które opowiadają jak są szczęśliwe? W Internecie
              jest ich mnóstwo! :)
    • seth.destructor Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 23.11.06, 20:02
      Tak: on ma kochankę a ona biega do kościoła.
    • gato.domestico Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 23.11.06, 20:29
      czyli co? dawniej bylo dobrze bo ludzie rozwodzili sie tylko w skrajnych
      przypadkach...?
      • Gość: tingavinga Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 21:30
        dawniej wstydem był rozwód.
        czasy sie zmieniły,teraz kobiety nie wstydza i nie boją sie mówic o swojej
        krzywdzie, ot i co.
        i bardzo dobrze.
        w zyciu nie pozwoliłabym sobie mieszkac razem z tyranem idiota, psycholem.
        od tego sa rozwody i basta
        • Gość: m. Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.06, 17:57
          ..to nie lepiej w ogole za niego nie wychodzic ? ;]
          • tingavinga Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 18:24
            Gość portalu: m. napisał(a):

            > ..to nie lepiej w ogole za niego nie wychodzic ? ;]

            Z pewnoscia.
            Tyle ze dranie z nich wychodza dopiero po slubie, kiedy mysla ze juz zlowili na
            wiecznosc praczke,sprzataczke kucharke kochanke etc.
            Coz, wystarczy poczytac forum rozwodki czy te w podobnym klimacie.
            • elajna7 Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 18:50
              Jak sie ozeni to sie odmieni;)

              Szczesliwa mezatka
            • Gość: kurek [...] IP: *.catv.net.pl 25.11.06, 01:58
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Gość: mala Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.catv.net.pl 25.11.06, 02:01
                Racja. Tyle ludzkich nieszczęść przez te małżeństwa.
              • boski_odys kto wymyślił 25.11.06, 19:36
                Gość portalu: kurek napisał(a):

                > Ja w ogóle nie wiem , co za sku..syn wymyślił coś takiego, jak małżeństwo.
                > Chyba nie pan Jezus?

                Bilia sugeruje, ze Bóg stwarzając człowieka. jeden opis mówi: mężczyzną i
                kobietą stworzył ich ("stworzył GO" w dosłownym przekładzie). Drugi opis - że
                Bóg widząc, że źle było człowiekowi samemu uczynił mu stosowną pomoc (kobietę).
                Dalsze opisy wskazują, że związki pierwszych ludzi były trwałymi małżeństwami.

                Jezus małżeństwa nie wymyślił, ale przypomniał jego sens pierwotny,
                przypominając, że rozwodów "na początku nie było". Poza potępieniem listu
                rozwodowego podtrzymał całą tradycyjną teologię judaizmu w tej dziedzinie.
                Udział i pomoc w weselu w Kanie jest tego potwierdzeniem. Apostołowie
                (szczególnie Paweł) teologię tę wykładali nieobeznanym z nią poganom.

                Tak to wygląda w naszej, judeochrześcijańskiej tradycji.
                Fakt, że wszystkie trwałe cywilizacje na świecie miały (mają) instytucję
                małżeństwa - trwałego, najczęściej dożywotnego i uświęconego obrzędami i
                prawami religijnymi związku monogamicznego świadczy, że to nie popierdółka. Nie
                wymyślili tego księża ani panowie feudalni. Po prostu ci, co zyli według innych
                reguł - NIE PRZETRWALI.
                • Gość: tomasso Re: kto wymyślił IP: *.timplus.net 26.11.06, 12:23
                  Jak pamiętam reakcja apostołów na słowa Jezusa o nierozerwalności małżeństwa
                  daleka była od zachwytu ;)
                  Bardzo ciekawy post. Dzięki.
                • Gość: k Re: kto wymyślił IP: *.catv.net.pl 27.11.06, 09:57
                  SZACUNEK!
            • Gość: Michał Prawda o małżeństwie IP: 193.109.212.* 27.11.06, 12:21
              Ona wychodzi za niego w nadziei, że on się po ślubie zmieni
              ale on się nie zmienia!
              On się z nią żeni w nadziei, że ona się nie zmieni
              ale ona się zmienia!
        • Gość: kita Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.catv.net.pl 25.11.06, 01:56
          Jedno szczęśliwe małżeństwo rozwiodło się przestając w ten sposób nim być, gdyż
          mąż za wcześnie pokrajał pomidory na sałatkę.
        • Gość: meg Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.sdl.vectranet.pl 25.11.06, 11:25
          popieram, tak ma byc, kobiety walczcie o swoje szczescie!!!
        • edgar_gosiewski Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 25.11.06, 17:37
          z tym sie zgadzam - kiedys przyczyna rozwodow byl alkoholizm i przemoc, malo
          tego - rozwodzily sie osoby malo wytrzymale, bo jednak znaczaca wiekszosc pomimo
          wyzej wspomnianych patoligii trwala w malzenstwie. Rozwod byl czyms zlym i
          napietnowanym. Dzis walczymy o szczescie, bo wiemy, ze mamy do niego prawo, choc
          czasem mam wrazenie, ze decyzja o rozwodzie zapada zbyt latwo. Ja w kazdym razie
          rozwiodlbym sie gdybym poczul, ze z druga osoba laczy mnie tylko "ustawowa
          wspolnota majatkowa".
          • Gość: Basia Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.chello.pl 27.11.06, 09:48
            Są szczęsliwe małżeństwa, tylko nad tym pracują !!!!!
            Nic nie dostaniesz za darmo.
            Poza tym małżeństwo jest jak "sinusoida " - raz jest bardzo dobrze, raz
            beznadziejnie.
            Moje obserwacje własne ( mam 50 lat, w tym 26 lat małżeństwa):
            1. niekiedy ludzie pochopnie wybierają wspólmałżonka bo sa po prostu GŁUPI.
            Kobieta udaje że nie widzi że jej przyszły mąż to cham i prostak, mężczyzna
            zapatrzony jest w duży biust przyszłej żony zapominając że opróćz sexu w
            związku jest jeszcze wiele innych rzeczy.Poza tym biust kiedyś "oklapnie".
            Trzeba się starac, starać i jeszcze raz starać. Trzeba być INTRESUJACYM.
            2. Zbyt łatwo dochodzi do decyzji o rozwodzie. Ludzie mówią "kocham" a tak
            naprawde pytaja "ile dostanę ?" . A w małżeństwie często mniej dostajesz jak
            dajesz.
            3.Gorąco polecam ostatnie Wysokoe Obcasy z GW i wywiad z ks.Mirosławem
            Pilśniakiem. Wszystkim którzy myśla o rozwodzie ale wszystkim innym też.
      • Gość: Kego Świat się wali moi mili IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 19:48
        Rozpad małżeństw na skalę nigdy dotad niespotykana to jedna z konsekwencji
        rozpadu wiezi miedzyludzkich, zasad, norm,generalnie jestesmy swiadkami rozpadu
        duchowosci tzw Zachodu. Nie ma rozwodów w Islamie, Judaizmie. Tam gdzie
        przetrwaly stare normy zapisane w dekalogach, tam ludzie się szanują i
        wspierają. Ludzie Zachodu przestali się traktowac jak podmioty, a zaczeli się
        wykorzystywac instrumenmtalnie do robienia karier, do prowadzenia wygodnego
        zycia, do milego spedzania czasu, etc.
        Upada religia w swiecie Zachodu. Religia stworzyla relacje miedzyludzkie i tam,
        gdzie upada, człowiek predzej czy pozniej umrze duchowo. Malzenstwo to
        wspolnota ducha a nie majatkowa.
        O.
        • Gość: Maradona Re: Świat się wali moi mili IP: *.onlink.net 24.11.06, 20:16
          Taaaaaak. Biorac pod rozwage Hollywood i ilosc rozwodow wsrod wyznawcow
          judaizmu to faktycznie masz racje.Prawie kazdy z nich zaliczyl po 5 zon i setki
          niezon, po 5 mezow i setki niemezow. Faktycznie judaisci zyja
          wyjatkowo "naboznie". Walnij sie w leb czlowieku.
          • Gość: Kego Re: Świat się wali moi mili IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 21:28
            Sam sie walnij kretynie...nic nie widzisz, nic nie rozumiesz, zrozumiesz wtedy,
            kiedy ktos walnie cie wileka palą w łeb i powie...sa problemy Maradona...moze
            wtedy mozg zacznie ci dzialac.
          • Gość: kego Re: Świat się wali moi mili IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 21:32
            Nie mowie o hollywood, to mam w d...mowie o ludziach, ktorzy tak jak ty
            przestali cokolwiek rozumiec z tego co sie dzieje wokol nich. Moze wtedy zaczna
            wam dzialac mozgi jak ockniecie sie w domach starcow z taka oto mysla: moje
            zycie bylo super, mialem wiele kobiet, wiele fajnych fur i kompow...i wtedy
            pani doktor odlaczy wam respirator...dobranoc;)
            • Gość: jacek Re: Świat się wali moi mili IP: *.proxy.aol.com 24.11.06, 23:18
              w islamie rozwodow nie ma bo tam kobieta ma mniej do powedzenia niz koza,maz
              najwyzej odsyla ja na powrot do rodzicow lub wypedza z domu,a jak zdradza meza
              to jej brat musi ja zabic.
              • kegol Re: Świat się wali moi mili 24.11.06, 23:28
                sam sie zabij i to szybko...
              • Gość: sda Re: Świat się wali moi mili IP: *.multicon.pl 25.11.06, 22:38
                Bredzisz bdury kolega. W Islamie w przecienstwie do Chrzescijanstwa rozwody istnieja i sa przez Islam dozwolone. CO wiecej w przypadku gdy para sie rozwodzi to mezczyzna MUSI dac bylej zonie srodki niezbiedne na przezycie 8 miesiecy.
                W przypadku rozwodu, dziecko zostaje zgodnie z islamem zawsze pod opieka Matki, chyba ze ma wiecej niz 10 lat i zadecyduje iz chce zostac z ojcem.

                Ponadto kazdy slub w Islamie to swoisty kontrakt, gdzie obydwie strony decyduja na jakich zasadach ma przebiegac malzenstwo - np. kobieta moze zazadac iz chce miec tylko jedno dziecko, albo odwrotnie. Do tego dochodza np. zabezpieczenia finansowe wyplaceane przy slubie. Np. gdy mezczyzna podaruje zonie 5.000 dolarow przy slubie to kobieta po rozwodzie nie musi ich zwracac. Natomiast gdy to mezczyzna dostalby by 5.000 dolarow to po rozwodzie musialbyt je bylej zonie zwrocic.

                Tak wiec prosze: NIE KLAM i nie bredz o rozwodach w Islamie.
                • Gość: malgosiak14 Re: Świat się wali moi mili IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.06, 06:38
                  hmmmm
                • Gość: kwadransik Re: Świat się wali moi mili IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 07:59
                  To ty piszesz nieprawde - w islamie rozwody i do tego jeszcze mezowie mają dać
                  zabezpieczenie byłej żonie - posłuchaj żon które uciekły od tych barbarzyńców i
                  wróciły do kraju. A małżeństwa szczęsliwe są ale tylko od nas samych będzie
                  zależeć czy są szczęśliwe czy nie , bo każdy chce tylko brać a nic nie dawać -
                  i to nir tylko w małżeństwie ale wszędzie a o wiele więcej zadowolenia i
                  szczęścia przynosi dawanie niż branie i to nie tylko o finanse chodzi ale o
                  uczucia, serce
              • Gość: co wy opowiadacie Re: Świat się wali moi mili IP: *.ibdim.edu.pl 27.11.06, 09:14
                muzulmanie rozwodza sie nawet wiecej, rozwod jest tam o wiele latwiejszy
                nie wiecie o tym?
                Ale macie stereotypy...
          • Gość: andrzej Re: Świat się wali moi mili IP: 24.244.218.* 24.11.06, 22:14
            W Hollywood w swiatku filmu i rozrywki wyznawcy Judaizmu maja tyle wspolnego z
            religia co ochrzczony katolik bedacy w kosciele raz w roku lub raz na pare lat.
            Prawdziwi religijni wyznawcy judaizmy to ortodoksyjni Zydzi, ktorych tam jest
            KILKU. W srod nich(ortodoksyjnych) liczba rozwodow jest bardzo mala, sa
            wiernymi i dobrymi wpolmalzonkami, cos moze jak praktykujacy katolik czy tez
            prawdziwy wyznawca innej religii. Tych w Hollywood nazwal bym izraelitami
            (posiadaja obywatelstwa izraelskie) bo z religja oni nie maja nic wspolnego.
            Polacy powinni wiedziec ze moze byc np.Polak-katolik (czyli wierzacy), Polak-
            Zyd, Polak-Izraelita (czyli nie wyznajacy religii Mojzeszowej)czy tylko Polak
            (niewierzacy. Nie nalezy mieszac Zydow z Izraelitami czy mowic ze kazdy Polak
            to katolik.

            z szacunkiem
            • Gość: Asia Re: Świat się wali moi mili IP: *.such.nat.hnet.pl 26.11.06, 21:09
              Tak, tak, i taki jeden ortodoks wierny swojej żonie, będącej w kolejnej ciąży,
              molestował mnie, bo podniecało go, że nie noszę nieprzeźroczystych rajstop!! Do
              tego pokazałam nagi łokieć (sorry - było 40 stopni ciepła).
        • Gość: michal Re: Świat się wali moi mili IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 20:58
          Powiem szczerze Kego. Straszna bryndza ta wypowiedź. "świat się wali" - świat
          się nie wali tylko zmienia. Nikt nigdy nie mówił że ciągle będzie taki
          sam. "Malzenstwo to wspolnota ducha a nie majatkowa." - no super sprawa, i
          prawda, ale nie o to pyta autor wątku. "Ludzie [..] zaczeli się wykorzystywac
          instrumenmtalnie do robienia karier, do prowadzenia wygodnego zycia". Ktoś
          musiał Cie strasznie oszukać, skąd masz takie informacje ?
          • kegol Re: Świat się wali moi mili 24.11.06, 21:46
            Michal, od razy wartosciujesz moja wypowiedz, to samo moge powiedziec o
            tobie...ktos strasznie nabil cie w butelke, bo pewnie relacje miedzy ludzmi to
            jest dla ciebie gra w wygrane/przegrane, a tak nie jest. Pewnie rodzina dla
            ciebie to jest "fajna" sprawa i fun;) a swiat sie wali baranku: poczytaj GW,
            ktora pewnie tak lubisz i przekonasz sie, ze jest h...
            • woda.woda oto klasyczny pesymista :) 24.11.06, 21:51
              • kegol Ot, wzorcowy idiota;) 24.11.06, 21:53
                • woda.woda Nie jest z Tobą az tak xle, 24.11.06, 21:56
                  żeby od razu - idiota :)
                  • kegol Jasne, ty tez trzymasz sie dziarsko;) 24.11.06, 21:57
                    • woda.woda Bywało lepiej :) 24.11.06, 21:58
                      • kegol kiedy? 24.11.06, 21:59
                        • woda.woda Latem 24.11.06, 22:00
                          • kegol bingo 24.11.06, 22:03
                            • Gość: purify Re: bingo IP: 195.150.94.* 26.11.06, 14:07
                              grają w to starzy ludzie
                  • wrobelptak skonczcie i zacznijmy od nowa 24.11.06, 22:00
                    spojrzcie na moje pytania (przy koncu)
                    -postawienie sprawy na temat pierwszego zagadnienia
                    i kontynuujymy na poziomie dyskusje...

                    jak na razie przepychanka do nikad prowadzi,
                    chyba ze oto wam chodzi, aby dac 'palka po glowie' :)))

                    czy tak musi byc za kazdym razem na tym GW Forum?

                    • woda.woda Przepraszam, juz nie będę 24.11.06, 22:01
                    • woda.woda Jakie było pytanie? 24.11.06, 22:02
                    • kegol Re: skonczcie i zacznijmy od nowa 24.11.06, 22:03
                      chyba tak musi byc, bo tzw dyskurs wymaga jednej prostej sprawy...zdefiniowania
                      podstawowych pojec...a tu kazda bzdura ma sens i jest dyskutowana az do bolu.
                      Sofizmaty szaleja jak szczury w żelaznym sklepie;)
                    • Gość: kibol. Re: skonczcie i zacznijmy od nowa IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.11.06, 14:48
                      Jak czytam te wszystkie posty specow od malzenstw ,to mam wrazenie ze jestem na
                      oddziele zamknietym w szpitalu psychiatrycznym,jestesciezalosni i lepiej dla
                      was bedzie jak zajmiecie sie czyms pozytecznym w zyciu ,niz wypisywanie
                      debilizmow gdziekolwiek .Nie pozdrawiam boscie nic nie warte stworzenia nie
                      ludzie.Amen nisko pochylony.
            • Gość: michal Re: Świat się wali moi mili IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 02:32
              "pewnie relacje miedzy ludzmi to jest dla ciebie gra w wygrane/przegrane"
              "Pewnie rodzina dla ciebie to jest "fajna" sprawa i fun"
              "poczytaj GW, ktora pewnie tak lubisz"
              Kego, Ty nie masz zielonego pojęcia o kim piszesz. Co to za bzdury ?! Nie znasz
              mnie stary, więc nie pisz takich głupot. To nie jest wypowiedź dorosłego
              człowieka. Ja skrytykowałem Twój post, Ty (nie mając do czego się odwołać o
              mnie) napisałeś te brednie. Łatwiej kogoś zwymyślać, niż udowodnić swoją racje.
              Ot co się stało.
        • Gość: rod875 Re: Świat się wali moi mili IP: *.proxy.aol.com 24.11.06, 23:29
          W poprzedniej wypowiedzi ktos napisal, ze w Judaizmie nie ma rozwodow. A nie
          lepiej to sprawdzic niz pisac glupoty. W Judaizmie tez sie rozwodza i to z tych
          samych przyczyn co u nas.
          • kegol Re: Świat się wali moi mili 24.11.06, 23:32
            chodzi o skale a nie o fakt, to ze cos ma miejsce nie znaczy, ze taka jest
            prawidlowosc
            • Gość: xxx Re: Świat się wali moi mili IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 01:32
              Przytocz-że wreszcie jakie argumenty, bo na razie widzimy Twoje widzimisię.
              • Gość: kego Re: Świat się wali moi mili IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 01:42
                jak nie widzisz argumentow wokol siebie to proponuje okuliste...albo powrot do
                szkoly....podstawowej.
                • Gość: michal Re: Świat się wali moi mili IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 02:43
                  I znów, mist odpowiedźieć, zwymyślałeś gościa. W ten sposób niczego nikomu nie
                  udowadniasz. "jak nie widzisz argumentow wokol siebie" słuchaj, nie znam Cie,
                  więc nie napisze poprostu 'nie jesteś inteligentny', ale inteligentny człowiek
                  powinien wiedzieć że istnieją inne zdania i poglądy poza jego własnymi. Powiem
                  najprościej jak można: on wcale rozglądając się nie musi widzieć tego co Ty.
                  • Gość: jasne Re: Świat się wali moi mili IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 17:03
                    padlo tu tyle romaitych argumentow, ze ustosunkowanie sie chocby do ulamka
                    procenta jest po prostu niemozliwe. Inteligencja czasami to nie jest mowienie
                    wprost i walenie miedzy oczy prostymi argumentami. Wiecej polotu Gosciu, wiecej
                    polotu...
        • Gość: ewa Re: Świat się wali moi mili IP: *.sie.vectranet.pl 25.11.06, 10:16
          Akurat w Islamie małżeństwo to wspólnota przede wszytkim majątkowa. Mężczyzna
          musi zapewnić byt rodzinie i zagwarantowac to na przyszłość. Jeśli nie zapewni -
          do widzenia. Po rozwodzie musi zabezpieczyc finansowo żonę. Zrady są surowo
          karane i można powiedzieć, że ich nie ma, tak samo jak stosunków
          przedmałżeńskich, ale małżeństwo to kontrakt przede wszystkim finansowy.
        • Gość: Cara Re: Świat się wali moi mili IP: *.user.ono.com 25.11.06, 12:49
          W islamie. Tylko wygladają inaczej niz u nas, ponieważ o rozwód nie może
          wystąpic kobieta. Rozwódu UDZIELA kobiecie mąż oddalając ją z domu. Robi to
          rzeadko, ponieważ po pierwsze, jak jest bogaty, może mić 2 , 3 i 4 żonę, po
          dugie, jak mu będzie "bruździć" da jej parę razy w ryj i po krzyku, nikt nie
          zaprotestuje i nie zdziwi się, a po trzecie jak się rozwodzi musi zaplacić
          ustaloną w kontrakcie małzeńskiem kwotę - od kilku do kulkuset tysięcy dolarów.
          Kobieta nie występuje o rozwód, ponieważ jej nie wolno, ponieważ rodzina
          wyparłaby jej sie gdyby odeszła od męża i ponieważ straiłaby dzieci, które wg
          islamu są własnością męża.
          Nie mam w tym nic z szacunku małżonków do siebie. Aha, jest taki film
          dokumentalny - Rozwód po irańsku. Polecam. Kobiety w sądzie walcza o swoje
          prawa. Totalny odjazd.
          W judaizmie bylo podobnie, żona, u której mąż "odkrył odrażającą cechę, np
          gadulstwo" ';) wręczał jej list rozwodowy i adiu fruziu.
          Wzrost liczby rozwodów związany jest nie z religią, ale z tym, co ktoś już
          opisał - ludzie za dużo pracują, żyją za szybko, nie potrafią się ze sobą
          porozumiec, nie komunikują wzajemnych oczekiwań, nie mają do siebie
          cierpliwości, nie spedzają ze sobą czasu, rozmieniają się na drobne w życiu
          pomiędzy rachunkami a marzeniami... czasem dochodzi ingerencja z zewnątrz,
          czasem kiedy zaczynają sie problemy i jest czas na ich naprawienie, nikomu się
          nie chce... ludzie sobie coraz częściej odpuszczają na zasadzie "nie ten/ta to
          inny/inna", generalnie NIE DBAJĄ O SIEBIE NA WZAJEM. Jeśli jeszcze są jakies
          wspolne sprawy - najczęściej dzieci i mieszkanie - to ciągną to przez jakis
          czas... jak nie ma dzieci a majątek łatwo podzielić... 5 minut i do widzenia :(
          niestety... wiem z doświadczenia... :(( a potem tylko żal, że coś się zmarnowało
          :( ehh
          • Gość: znowu Re: Świat się wali moi mili IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 17:10
            kazdy pisze, co mu slina do mozgu przyniesie. dalem przyklad Islamu i Judaizmu,
            zeby pokazac skale rozwodow, ktora w tych kulturach jest nieporownanie
            mniejsza. Na Zachodzie ponad polowa malzenstw rozpada sie, nie slyszalem
            natomiast o takiej skali w tych kulturach. Walkowanie argumentow pobocznych nie
            zmienia faktu, ze malzenstwo "zachodnie" stalo sie wlasnie spoleczno-
            merkantylnym ukladem. Czy doroslym ludzim trzeba mowic, ze malzenstwo to nie
            jest firma!!!!ale cos zupelnie innego. Czy slyszeliscie o czyms takim, jak
            milosc, wiernosc, odpowiedzialnosc, zaufanie, poświecenie, etc.
            To jest ciekawe do jakiego stopnia ludzie potrafia sie oklamywac i udowadniac
            tezy z gory nieprawdziwe, to sie nazywa sofizmat. Czesc ludzi tutaj chce
            udowodnic, ze z malzenstwami jest OK, skoro kazdy srednio inteligentny
            orangutan widzi, ze nie jest. Madrosc to jest dazenie do prawdy, a nie
            budowanie watpliwych teorii.
            • Gość: Cara Re: Świat się wali moi mili IP: *.user.ono.com 25.11.06, 17:34

              > kazdy pisze, co mu slina do mozgu przyniesie. dalem przyklad Islamu i Judaizmu,
              >
              > zeby pokazac skale rozwodow, ktora w tych kulturach jest nieporownanie
              > mniejsza.

              Dałeś złe przykłady, ponieważ mała liczba rozwodów w tych religiach dotycząca
              RELIGIJNYCH jest mniej wiecej taka jak RELIGIJNYCH chrześcijan.
              Wpływ na liczbę rozwodów ma laicyzacja społeczeństw oraz fakt, że do liczby
              rozwodów z powództwa mężczyzn, które były i dawniej, doszły rozwody w powództwa
              kobiet.
              Fakt, ze teraz zdradzony mąż nie bije/ nie zabija żony, tylko się z nią
              rozwodzi, a zdradzona, zaniedbywana żona nie tkwi biernie przy mezu, tylko...
              sie rozwodzi.
              Jest odsetek rozwodów "z głupoty" do których mogę zaliczyć swój - bo NAM SIE NIE
              CHCIAŁO dbać o codzienność, bo nie chciało NAM się ruszyc tyłka i pójść na
              spacer, bo w zabieganiu zapomnieliśmy, że nie kasa jest najważniejsza, bo
              zdarzyły się rzeczy, z którymi nie potrafiliśmy sobie poradzic :( To są rozwody,
              których moznaby i powinno sie uniknąć. tylko pytanie JAK? I ne wystarczy
              grzmiec, ze jest źle, trzeba szukać sposobów na zrobienie zeby było dobrze. A
              sposób jest prosty - wychowywać dzieci w poczuciu odpowiedzialności za własne
              czyny, we wrazliwości na drugiego człowieka i DAWAĆ przykład własnym życiem.
              Tylko... jak to wprowadzic w życie??
        • Gość: Gigo Re: Świat się wali moi mili IP: 219.134.70.* 27.11.06, 05:37
          Gość portalu: Kego napisał(a):
          'Nie ma rozwodów w Islamie, Judaizmie.'

          Oj malo wiesz o zyciu i innych kulturach...
        • Gość: WelcometoHell św. prawda ... IP: *.era.pl 27.11.06, 10:56
      • Gość: Jolka Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.jota.za.digi.pl 24.11.06, 21:26
        Małżeństwo moich rodziców to wielkie nieporozumienie i też kiedys zastanaiałam
        się czy można żyć w szczęśliwym związku....Bałam się związać się z kimkolwiek ,
        byłam pewna odgórnego nieporozumienia,ale postanowiłam zaryzykować (chociaż
        dwukrotnie przekładałam dzień ślubu).Obecnie jesteśmy w 14 letnim
        związku ,szczęśliwym związku ,ale doskonale zdaję sobie sprawę , że stanowimy
        wyjątek .Ryzykujcie, ale też sprawdzajcie swoich partnerów ,zwłaszcza w
        trudnych sytuacjach,bo żyjąc w sielance niezbyt wiele uzyskacie informacji o
        swoim partnerze...Pozdrawiam
        • joanka73 Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 23:41
          ale co to znaczy sprawdzajcie?
          • Gość: xyz Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.edata.net.pl 25.11.06, 00:20
            tzn. nie róbcie jak na filmach - znamy sie troche, jest fajnie, pobierzmy sie, zamieszkamy razem... i sa klopoty bo obie osoby, ktore zyly same lub z rodzicami maja swoje przyzwyczajenia, a zycie w dwojke nie jest tym samym co w pojedynke. trzeba przyzwyczaic sie do roznych spraw. ja jestem mloda zona, ale mieszkalam, uczylam sie i pracowalam zarazem, rok przed slubem. bylo ciezko - malo czasu, bo trzeba magisterke napisac, bo trzeba byc ok w 1 pracy, bo jeszcze kurs jezykowy i komputerowy, delegacje, a w domu obiad zrobic i nie czepiac sie o skarpetki na podlodze czy niezgaszone swiatlo w lazience (odwieczny problem do dzis). ale da sie zyc... tyle ze trzeba chciec - ja potrafilam zrozumiec, ze te skarpetki na podlodze sa czyste bo ubrane wieczorem do kompa - bo w pidzaie zimno bylo... jakbysmy nie pomieszkali razem to pewnie by nie zrozumiala i narastalby zal czy gniew... a on rozumie zmiany nastroju, problemy podczas okresu itd. jestesmy roznymi ludzmi - grunt to sie zgrac. znamy sie dlugo - jego nie przerazaja moje choroby, przezylismy razem wiele spraw trudnych (lacznie z odwoolaniem slubu i zdrada), ale potrfimy sie dogadac. i to dogadanie warto sprawdzic!!
            • Gość: WelcometoHell Jesteś super dziewczyną ! Masz może siostrę ?? IP: *.era.pl 27.11.06, 10:59
              Takie geny i podejście jak u Ciebie to rzadkość u kobiet... :((
        • Gość: WelcometoHell Niezła "testerka" z tej Joli ... :) IP: *.era.pl 27.11.06, 10:58
          Testujesz swego mena full-time czy po godzinach ?
          Podsłuchy, kamery, przeszukania ? Wiesz, że za to można beknąć w sądzie ?
      • Gość: aga Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 12:21
        Jestem w szczęśliwym związku, chociaż często uwierzcie mi nie jest łatwo, bo
        oboje mamy silne charaktery.Uważam, że szczęscie dwoje ludzi zależy od tego jak
        dojrzali są w tej miłości, bo pamiętajcie, że miłość się nigdy nie kończy, a jak
        się kończy to znaczy, że miłością nie była. Rozwody są z wielu powodów, nie
        piszę tu o rozstaniu z powodu bicia, picia itp. bo to jest inna rzecz i rozwód
        w takich przypadkach nie podlega dyskusji. Chcę tu powiedzieć o tym, że rozwody
        są modne z byle powodu i tego nie zdecydowanie nie popieram!!!
        • Gość: koniczynka Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.dyn.optonline.net 25.11.06, 17:32
          jak mozna powiedziec ze rozwody sa "modne". Sama sie rozwiodlam i jest to
          trudne, traumatyczne przezycie. Moze 20 lat temu pod presja spoleczenstwa
          zostalabym z mezem, ktory okazal sie zlodziejem (kradl), oszustem i klamca -
          czy byloby to dla ciebie lepsze rozwiazanie? Nie pil i nie bil. Wrecz
          przeciwnie, piekne prezenty kupowal. Niektorzy mowili, ze rozwiodlam sie z byle
          powodu, bo przeciez moglam przymknac oko.
    • Gość: o0 Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 11:03
      Znam calkiem sporo szczesliych malzenstw. Co do rozwodow to najczesciej rozwodza
      sie moi znajomi po "wpadkach" i niestety tlumaczenie im, ze branie slubu z oslem
      (tylko dlatego, ze stal sie czescia zyciowego beldu) jest glupie, nie przynosi
      zadnych efektow.. czlowiek o wszystkim musi sie przekonac sam :(
      • Gość: ere znam IP: *.dip.t-dialin.net 24.11.06, 19:10
        Moje. 10 lat stuknęło , a 12 współnego pożycia. Jak kogos interesuje : Nie
        spotykać się zbyt często z teściami i rodzicami . "Świety spokój " jest
        ważniejszy od "świętej racji "
        • Gość: mixer Ja znam. Znam też patologiczne konkubinaty.... IP: *.icpnet.pl 24.11.06, 19:39
          Dużo się zresztą słyszy o tych konkubinatach przy kolejnych doniesieniach o
          katowanych dzieciach....
        • Gość: ceres Re: znam IP: *.catv.net.pl 25.11.06, 02:11
          A mysmy rozwiedli się po 16 (2+14) szczęsliwego m. bo za słodko było i H.
        • Gość: ja Re: znam IP: 216.144.80.* 25.11.06, 04:25
          "Moje. 10 lat stuknęło , a 12 współnego pożycia. Jak kogos interesuje : Nie
          spotykać się zbyt często z teściami i rodzicami . "Świety spokój " jest
          ważniejszy od "świętej racji ""


          Swiet racja:)))

    • elam1 Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 11:38
      Moja odpowiedź - Tak, znam wiele szczęśliwych małżeństw. Powiem więcej bardzo
      często czerpię z ich doświadczenia i z przyjemnością na nich patrzę.
      Również ja jestem od 20 lat szcęśliwa z moim mężem.
      Ale o to szczęście trzeba zabiegać, bardzo często trzeba zaprzeć się samego
      siebie i dążyć do dobra dla drugiej osoby, szanować męża, liczyć się z jego
      zdaniem, słuchać a nie słyszeć co mówi. Obecnie w "świecie" zauważam brak
      poważania dla małżeństwa, brak porządku, w domach rządzą kobiety i tu zaczyna
      się problem.
      • nancyboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 11:46
        > w domach rządzą kobiety i tu zaczyna się problem.
        Wyjaśnij, bo zakrawa na idiotyzm miesiąca.
        • elam1 Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:05
          I tak będzie według tego co "świat" mówi, bo moje zrozumienie zawsze będzie
          inne od tego które dyktuje "świat". Staram się żyć zgodnie z tym co mówi na
          temat małżeństwa Pan Bóg.
          A to w dzisiejszym "świecie" jest wyśmiewane, ale jakże skuteczne w życiu.
          Mąż jest "głową" żony, i to z Jego zdaniem się liczę, u Niego szukam rady, Jego
          pytam o zdanie - jakie to niedzisiejsze prawda ?
          • nancyboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:08
            Powiedzcie mi proszę Was, że to tylko prowokacja i że elam1 brechta teraz ze mnie...
            • woda.woda Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:09
              Nie rozumiesz chyba. Wyobraź sobie, że bywają równiez kobiety, które swoją rolę
              widzą jako posługę wobec męża.
              • nancyboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:12
                Wyobrażam to sobie. Ale jeśli powodem takiej postawy jest "staram się żyć zgodnie
                z tym co mówi na temat małżeństwa Pan Bóg" to już nie jest dobrze.
                Po drugie, słowami "jakie to niedzisiejsze" elam1 niejako oskarża kobiety, które
                nie żyją według tego wzorca.
                • woda.woda Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:17
                  Ja słowa "jakie to niedzisiejsze" odbieram jako sarkazm. Ona odważnie
                  przedstawia swój punkt widzenia - rzeczywiście bardzo niedzisiejszy. Naraża się
                  w ten sposób na - delikatnie mówiąc - krytykę. Myślę, że trzeba to uszanować,
                  choć trudno to zrozumieć.
                  Poczucie szczęścia to sprawa indywidualna. Jeśli ktoś jest szczęśliwy,
                  bo "stara się żyć zgodnie z tym co mówi na temat małżeństwa Pan Bóg", to super.
                  Chodzi o to, aby jak najwięcej ludzi było szczęśliwych, nieprawdaż? :)
                  • nancyboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:23
                    1. Szanuję jej pogląd chociaż się z nim nie zgadzam. I użycie słów "jakie to
                    niedzisiejsze" jest próbą bronienia tego poglądu jeszcze przed jakimkolwiek
                    atakiem na niego.

                    2. Niektóre osoby (a może wszyscy) nie wiedzą, że są nieszczęśliwe.
                    Drastyczny czysto teoretyczny przykład - dziecko od małego trzymane w piwnicy
                    bez światła, które myśli, że cały świat tak właśnie wygląda, codziennie dostaje
                    świeżą bułkę. I wtedy jest szczęśliwe...
                    • woda.woda Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:26
                      nancyboy napisał:

                      > 1. Szanuję jej pogląd chociaż się z nim nie zgadzam. I użycie słów "jakie to
                      > niedzisiejsze" jest próbą bronienia tego poglądu jeszcze przed jakimkolwiek
                      > atakiem na niego.

                      Mnie to nie dziwi. Jest to do tego stopnia niedzisiejsze, że musi rodzić
                      pozycję obronną. Nie jesteśmy przecież zbyt tolerancyjnym narodem.
                      >
                      > 2. Niektóre osoby (a może wszyscy) nie wiedzą, że są nieszczęśliwe.
                      > Drastyczny czysto teoretyczny przykład - dziecko od małego trzymane w piwnicy
                      > bez światła, które myśli, że cały świat tak właśnie wygląda, codziennie
                      dostaje
                      > świeżą bułkę. I wtedy jest szczęśliwe...

                      Nie posunęłabym się do insynuwania, żę tak naprawdę to ona jest nieszczęśliwa,
                      tylko o tym nie wie.
                      • Gość: michal Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 21:17
                        nancyboy, co Ty za bzdury piszesz. Miej troche szacunku dla innych ludzi.
                        Wpierw piszesz "jakie to nie dzisiejsze" - "niejako oskarza"
                        później piszesz "jakie to nie dzisiejsze" - "jest próbą bronienia tego poglądu
                        jeszcze przed jakimkolwiek atakiem na niego" no jak, obrona czy atak wkońcu???
                        A ta ostatnia wypowiedź - "nie wiedzą że są nieszczęśliwi", to już jest
                        kuriozum. Ja właśnie TWÓJ post uznałbym za prowojacje.
                    • Gość: zyrafa Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 22:04
                      co za brednie! Idac Twym tokiem myslenia - moze TY tez jestes nieszczesliwy,
                      tylko o tym nie wiesz?.....Elam1 zyje po swojemu i jest szczesliwa nie dlatego,
                      ze nie ma pojecia o "prawdziwym" swiecie, ale z tego powodu, ze stosujac sie do
                      dobrych praw i zasad, czlowiek porzadkuje swoje zycie i zyskuje spokoj
                      wewnetrzny. Jest poukladany i uporzadkowany, czuje sie bezpiecznie. A fakt, ze
                      ona stara sie zyc w malzenstwie zgodnie z tym, co mowi Bog, to tylko dziala na
                      korzysc dla niej! Bo Bog, nawet, jesli w niego nie wierzysz, daje nam prawa
                      uniwersalne, ktorych nikt normalny i uczciwy nie zaneguje. Bo sa logiczne i
                      naturalne. A jesli uwazasz, ze milosc, wiernosc, uczciwosc, odwaga itp.
                      sa "be", to raczej zastanow sie nad soba - bo to ty jestes bardzo
                      nieszczesliwy, zadufany w sobie. Wlasciwie to bardzo biedny. No i w dodatku o
                      tym nie wiesz...;) Ale w swoim czasie sie dowiesz, badz pewny;)
                • Gość: moniam3 Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 19:18
                  to fu, to fu!!! robią to, czego oczekuje od nich mąż? Boże, do czego to
                  doszło...
                  • arnikaarnika Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 28.11.06, 08:38
                    Chcecie zobaczyćszczęśliwe małżeństwo zobaczcie ten link : www.skafander-
                    i-hiena.blog.pl/
              • Gość: toksol Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 14:29
                To nie chodzi tylko o tych co mają postawę "posługi". Ale o takich ludzi którzy
                mają poczucie. że za ich przyczyną coś idzie dobrze. Np u mnie w pracy szefowie
                się zmieniają, porządzą, pokrzyczą i następni przychodzą - a ważna robota
                robiona jest przez kilu tych samych od lat ludzi, stałych pracowników. Mają oni
                szacunek dla siebie, poczucie dobrej roboty, czyste sumienie, znają swą
                wartość, i nie zależy im aby formalnie "rządzić". Tak też bywa w dobrych
                małżeństwach
          • Gość: ;) Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 12:28
            elam1 napisała:

            > Mąż jest "głową" żony, i to z Jego zdaniem się liczę, u Niego szukam rady,
            Jego
            >
            > pytam o zdanie - jakie to niedzisiejsze prawda ?



            A co z przypadkami gdzie mąż jest ,,głupszy'' od kobiety? Bo tak się często
            zdarza.
            • nancyboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:31
              A co mówi na temat takich przypadków Pan Bóg? Bo na pewno przewidział.
              • woda.woda Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:34
                O ile ja to dobrze rozumiem, kobieta ma być POSŁUSZNA mężowi.
                • Gość: ;) Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 12:44
                  woda.woda napisała:

                  > O ile ja to dobrze rozumiem, kobieta ma być POSŁUSZNA mężowi.

                  Nawet gdy jest skończonym dupkiem, a jego durne decyzje szkodzą małżeństwu i
                  rodzinie w ogóle?

                  Toż to siok!
                  • woda.woda Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:45
                    Nie pytaj mnie o to :))
                  • Gość: jacek Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.proxy.aol.com 24.11.06, 19:25
                    z tego co mozna wywnioskowac to w malzenstwie tylko wina lezy po sronie meza,a
                    kazdy kij ma dwa konce.Bywaja zwyrodniali mezowie,ale i jest tez masa
                    wyrachowanych zon
                  • Gość: michal Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 21:21
                    No to ta kobieta jednak nie taka mądra skoro za dupka wyszła, nie ?

                    elam1 napisała jakie jest źródło jej szczęścia i spokoju, a Wy robicie z tego
                    dyskusje i do tego probojecie się naśmiewać. To jest NAPRAWDE żenujące.
                • Gość: mezatka Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.chello.pl 24.11.06, 21:15
                  Zdaje ci sie. W przysiedze malzenskiej nie ma ani slowa o posluszenstwie, facet
                  i kobitka wypowiadaja dokladnie takie same slowa "milosc, wiernosc i uczciwosc
                  malzenska oraz ze cie nie opuszcze az do smierci". Jak ci sie zona marzy
                  potulna jak baran na rzez prowadzony to proponuje zielonoswiatkowcow, bylam
                  ostatnio na ich slubie i malo z krzesla nie spadlam, bo babka przysiegala
                  uleglosc mezowi a on oczywiscie nie. A o partnerstwie slyszales??
                • Gość: toksol Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 00:05
                  Ale czytaj cały kawałek Biblii: dalej jest że mąż ma kochać swoją żonę. Czy to
                  razem dodane nie jest dobra propozycją?
                • Gość: mała Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.dot-com.net.pl 25.11.06, 17:29
                  źle to rozumiesz, małżeństwo to związek dwojga ludzi którzy powinni wzajemnie
                  się wspierać i pomagać sobie we wszystkim, poddanie się całkowicie jednej
                  osobie tzn. posłuszeństwo absolutne kojarzy się z niewolnictwem
              • Gość: czysta logika Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.aster.pl 24.11.06, 19:54
                >A co z przypadkami gdzie mąż jest ,,głupszy'' od kobiety? Bo tak się często
                >zdarza.
                ^^^^^^^^^^^^^
                to niemozliwe, skoro wyszła za idiotę, to z pewnościa jest mu co najwyżej równa
                • Gość: kamila Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.06, 20:43
                  Gość portalu: czysta logika napisał(a):

                  > >A co z przypadkami gdzie mąż jest ,,głupszy'' od kobiety? Bo tak się częst
                  > o
                  > >zdarza.
                  > ^^^^^^^^^^^^^
                  > to niemozliwe, skoro wyszła za idiotę, to z pewnościa jest mu co najwyżej
                  równa

                  O, i z tym się zgadzam.
                  • Gość: ja Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: 216.144.80.* 25.11.06, 04:44
                    Skoro w przypadku, kiedy ona bierze sobie glupiego meza ona musi byc tak smo
                    glupia, oznacza to , ze kiedy madry facet bierze sobie zone, ona musi byc
                    rowniez modra.Dlaczego, wiec ona musi byc posluszna jemu? Oboje sa madrzy, wiec
                    moze ona rowniez ma czasmi cos madrego do powiedzenia?
                • Gość: cudo:) Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 21:02
                  Doskonałe, czysta logiko!
                  Nieszczęśliwe są:
                  -kretynki, co wychodza za ojca swojego dziecko, choć go wcale nie
                  szanują/kochają/lubią;
                  - kretynki, co wierzą w zbawienny wpływ slubu na wszelkie wady narzeczonego;
                  - kretynki, co wychodza za byle kogo, byle nie być samotną/starą panną;
                  - kretynki, które trwają w związku, choc sa nieszcześliwe, bo "co niby mają ze
                  sobą zrobić i jak sobie poradzić";
                  - kretynki, które nic nie oferują, a wszystkiego oczekują;
                  - męczennice utrzymujące związek "dla dzieci" (szacunek, mimo wszystko), czasem
                  nawet wtedy, gdy wyraźnie szkodzi on dzieciom (brak szacunku).

                  Sytuacji od drugiej strony (kretynów) nie znam i dlatego nie wyliczam.
                  A szczęśliwych małżęństw znam mnóstwo. (z nastoletnim co najmniej stażem)
                • Gość: ;) Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 08:45
                  Gość portalu: czysta logika napisał(a):

                  > >A co z przypadkami gdzie mąż jest ,,głupszy'' od kobiety? Bo tak się częst
                  > o
                  > >zdarza.
                  > ^^^^^^^^^^^^^
                  > to niemozliwe, skoro wyszła za idiotę, to z pewnościa jest mu co najwyżej
                  równa


                  Nie wszystkie cechy naszego przyszłego małżonka jesteśmy w stanie poznać przed
                  ślubem, choćbyśmy nawet i 5 lat wspólnie zamieszkiwali pod jednym dachem.
                  Niektórzy doskonale się maskują. Albo też musi zaistnieć określona sytuacja, w
                  której cechy te się uwydatnią np. pojawienie się na świecie potomstwa, kłopoty
                  finansowe etc.

                  Zauważam pewną zależność w wielu wypowiedziach. A mianowicie: im bardziej
                  mentorski ton, tym większe prawdopodobieństwo, że autorem jest młoda osoba, dla
                  której wszystko jest albo czarne, albo białe. Że wszystko można wyliczyć w/g
                  wzoru i zastosować w życiu. G... prawda! To mówię ja- osoba z prawie 18-oletnim
                  stażem małżeńskim. Też mi się tak wydawało. Wielu moim znajomym również. Nigdy
                  nie mamy pewności, że wybieramy dobrze i żadne sprawdzanie się przed ślubem nie
                  da nam 100 % gwarancji. Tego dowiemy się dopiero na kolejnych etapach wspólnego
                  życia, w sytuacjach, których nie doświadczymy przed ślubem. A jak już się
                  okaże, że nie jest tak różowo, to musimy dokonać wyboru, rozważyć wszystkie za
                  i przeciw, czy warto walczyć, czy sobie odpuścić, bo skóra nie warta wyprawki.

              • Gość: toksol Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 00:11
                Co to znaczy głupszy? W matematyce? W biznesie? wolniej mysli? On ma kochac
                swoją żone. Wtedy małżeństwo bedzie niezłe.
                Zdolności któregoś z małżonków nie są gwarantem żadnego szczęścia małżeńskiego.
                Chyba że dla kogos szczęściem jest mieć kupę kasy. Ja znam jednak bogatych
                nieszczęśliwych ludzi.
                • Gość: Stefania Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.catv.net.pl 25.11.06, 02:18
                  Tak, np. rodzina Kennedych, albo Onassis i jego córka.
                • Gość: ;) Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 08:12
                  Gość portalu: toksol napisał(a):

                  > Co to znaczy głupszy? W matematyce? W biznesie? wolniej mysli? On ma kochac
                  > swoją żone. Wtedy małżeństwo bedzie niezłe.
                  > Zdolności któregoś z małżonków nie są gwarantem żadnego szczęścia
                  małżeńskiego.
                  > Chyba że dla kogos szczęściem jest mieć kupę kasy. Ja znam jednak bogatych
                  > nieszczęśliwych ludzi.

                  Zauważyłeś, że określenie głupszy jest wzięte w cudzysłów? Głupszy życiowo.
                  Tego się nie nauczysz na studiach. Można mieć kilka fakultetów i być życiowym
                  debilem. Na mądrość życiową składa się doświadczenie, umiejętność wyciągania
                  wniosków na przyszłość, wychowanie(to jak nas rodzice ukierunkowali, pokazali
                  nam jak rozumieć świat, życie)... Często właśnie dopiero w jakiś czas po ślubie
                  wychodzi prawdziwe ,,ja'' małżonków. Musi pojawić się określony bodziec,
                  żeby ,,wyszło szydło z worka''.
            • woda.woda Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:32
              Myślę, że w tym wzurcu nie ma to znaczenia.
            • Gość: jop Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.11.06, 23:59
              z ust mi to wyjąłeś:)))
      • woda.woda Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 11:50
        Nie rozumiem, co to znaczy:

        bardzo często trzeba zaprzeć się samego
        > siebie i dążyć do dobra dla drugiej osoby
        • Gość: Majka Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 12:01
          A to jest drugi idiotyzm miesiąca i oznacza ni mniej ni więcej tylko to, że
          kobieta ma w domu się podporządkować i poświęcic się dla męża i małżeństwa :)
          Czyli XIX wiek i wcześniej. Tylko że wtedy rozwodów nie było bo w ogóle nawet
          nikt o czymś takim nie pomyślał że jest możliwe.
          Generalnie chodzi jej o to że kobieta jest przedmiotem a nie podmiotem :)) I to
          uprzedmiotowienie ma jej dac szczęście. Brawo :D
          • woda.woda Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:04
            Musimy wziąć pod uwagę, że są również osoby, które uszczęśliwia właśnie rola
            służebna wobec drugiej osoby.
            • prayboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:37
              BINGO!!! To jest wlasnie klucz do szczesliwego malzenstwa. Trzeba codziennie zapominac o sobie i sluzyc
              drugiej osobie. Zwiazek egoistow jest bez szans.
              • woda.woda Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:45
                Jedno pytanie. Co to znaczy "zapominać o sobie"?
                • prayboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:51
                  > Jedno pytanie. Co to znaczy "zapominać o sobie"?
                  To znaczy, lopatologicznie, ze jak zona zap... w kuchni w ty siedzisz n afotelu i ogladasz w tv swoj
                  ulubiony,program, to ruszasz dupe, idziesz do niej i mowisz "kochanie, pozwol ze ci pomoge, zrobimy to
                  szybciej a potem razem spedzimy czas, albo jesli jest zmeczona (a to widac) to robisz jej herbate i prosisz
                  zeby odpoczela.
                  Oczyiwscie zone obowiazuje to samo.
                  • woda.woda Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:53
                    Mnie się wydaje, że jak ludzie się kochają, to jest to normalne. Nie widzę
                    potrzeby dorabiać do tego jakiejś ideologii.
                  • Gość: jurek Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.catv.net.pl 25.11.06, 02:31
                    Moja jest ciągle zmęczona, ciągle skrzywiona i albo gotuje (przy czym obiad ma
                    tylko jedno danie, bez deseru), albo robi co innego, albo śpi. Jak mówie pomoge
                    ci, co mam zrobic? Pooglądaj tv.
                    To ona nieee, sama zrobie. To mi sie odechciewa cokolwiek oglądać, przeczytac.
                    Po prostu nie chce sie wracac do domu, wiec ide na piwo. Jak w tv leci mecz, to
                    wtedy nie jest zmeczona i stanąwszy przed ekranem zaczyna odkurzać. Wiecie, co
                    bym wtedy zrobił! Niech mi może ktoś wytłumaczy co z nią zrobić?
                    • Gość: Iwona Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 13:08
                      Nie ziwerzaj sie z tego na forum, tylko wez zone, usiadz z nia i porozmawiaj.
                      Powiedz jej o tym co Cie boili i drazni prosto w oczy?
                      A widzisz? Nie umiesz! I to jest Twoj problem.
                      Dobre haslo jednak: cwiczenie czyni mistrza.
                      Powodzenia.
                      • Gość: jurek Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.catv.net.pl 25.11.06, 15:55
                        Iwona, zwierzam się, bo nie mam gdzie. Mnie to interesuje bardziej jak buddyzm.
                        Tu są ludzie inteligentni. Tobie dziekuje za radę. Weź ją. Jak? Bo ja przy
                        ciepłych jeszcze zwłokach sie nie sprawdzam. Wpędza mnie w impotencję. Dobrze,
                        że jest sąsiadka, dzieki której jeszcze nie jestem. Jak ją postawie przed sobą
                        i pytam: o co ci chodzi, powiedz? Popatrzy mi w oczy chwile i odchodzi. No
                        sopel. Byliśmy w Wawie, wstąpiłem do Salamandry, ona za mną. Od razu mierzy
                        najdroższe kozaki. Blisko imieniny. Wyłożyłem 800. Bez słowa podzieki. A
                        przecież obcy ludzie potrafią dziekowac za pare złoty. cwiczenie czyni mistrza.
                        Kto ma ćwiczyć ja, czy ją. Może ten facet, co "za łeb i o ziemie ma racje?
                        Tylko tego jeszcze nie ćwiczyłem.
              • nancyboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:47
                Z drugiej strony to związek dwóch egoistów jest chyba z góry skazany na rozpad.
                • Gość: Majka Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 14:16
                  Nie byłabym taka pewna :) Ludzie mają egoizm wpisany w geny, można to nazwac
                  instynktem samozachowawczym.
              • Gość: ropucha Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.06, 21:05
                Ja znam małżeństwa (dwa) w których mąż jest gejem-żrą się jak pies z kotem.Tylko
                ona nie wie dlaczego.
          • prayboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:38
            > A to jest drugi idiotyzm miesiąca i oznacza ni mniej ni więcej tylko to, że
            > kobieta ma w domu się podporządkować i poświęcic się dla męża i małżeństwa :)

            A KTO CI mowi ze kobieta??? Facet tak samo!!! To dziala w obie strony i tylko wtedy ma szanse
            powodzenia!
            • prayboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:48
              Wracajac jeszcze do egoistow. Egoista ogranicza celowo liczbe dzieci w swym malzenstwie bo wiem ze
              jak bedzi ich wiecej to ON bedzie mial mniej kasy n aprzyjemnosci i n azycie, to ON nie bedzie mogl
              podrozowac, imprezowac itp. Hipokryzja i samooszukiwaniem siebie jest gadanie ze robi sie to dla
              dobra dzieci, zeby im "na wszystko starczylo" Dzieci maja w d... wasze pieniadze, jak bedziecie w nie
              ladowac kase to beda chcialy i tak coraz wiecej i wyrosna na kolejnych egoistow. Dla dzieci
              najwiekszym szczesciem i radoscia jest liczne rodzenstwo. Spojrzcie na smutne miny jedynakow,
              wiecznie skrzywione buzie rozwydrzonych paniczykow ubranych w markowe ciuchy... Mowi sie : to dla
              dobra dziecka, daje mu to czego sam nie mialem" A dziecko ma to w d... jesli ma postrzegac rodzica po
              ilosci wpompowanej w nie kasy to wspolczuje tym rodzicom.
              I nie mowcie ze to nieprawda! Kiedys ludzie byli biedni i mieli wiecej dzieci, a dzis jak ktos ma trojke to
              juz dla niektorych jest kosmos. Powtarzam: nei ma dla dziecka wiekszego szczescia niz liczne
              rodzenstwo. I dla rodzica tez. Jesli ktos ma jedno dziecko, to ma je "dla siebie" . Co za ohydny egoizm.
              Ale wiekszosc warszawiakow i tak tego nie zrozumie. Za dobrze macie...
              • woda.woda Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:50
                > Ale wiekszosc warszawiakow i tak tego nie zrozumie.

                Ja nie jestem z Warszawy i tez tego nie rozumiem.

                Czy to znaczy, że altruista ma dzieci - że tak powiem - w nieskończoność?
                • prayboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:52
                  > Ja nie jestem z Warszawy i tez tego nie rozumiem.
                  >
                  > Czy to znaczy, że altruista ma dzieci - że tak powiem - w nieskończoność?

                  Ja jestem a Warszawy ale to bez znaczenie. Nie w nieskonczonosc, nei przesadzajmy :)
                  • woda.woda Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:57
                    > Nie w nieskonczonosc, nei przesadzaj
                    > my :)

                    To gdzie jest granica, na której zaczyna się egoizm?
                    • Gość: xyz Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.edata.net.pl 25.11.06, 00:32
                      wg mnie granica tego egoizmu jest tam gdzi rodzina mowi "nie stac mnie na 2 dziecko", a kupi sobie np. psa, samochód nowy, wieksze mieszkanie, wakacje dookola swiata.... szczytem egoizmu jest nie decydowanie sie wcale na dzicko, jesli je miec mozna (i zawsze mozna adoptowac...). ja chce miec 3 dzieci i uwazam, ze nie jest to jakos strasznie wiele. nie mam super zarobkow, wielkiego mieszkania, nawet nie mam samochodu. ale chce miec rodzine - jestem mloda mezatka i niedlugo ziszcze ten plan :D
                      • Gość: alicja mama 1 dzie do xyz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 23:41
                        a ja mam 1 dziecko, i pozostaję przy jednym....bo mój facet to egoista, a ja
                        nie daję rady...więc póki co też będę egoistką i chcę mieć tylko 1 dziecko! a
                        chciałam mieć 4....
                • prayboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:53
                  > Jedno pytanie. Co to znaczy "zapominać o sobie"?

                  To znaczy, lopatologicznie, ze jak zona zap... w kuchni w ty siedzisz n afotelu i ogladasz w tv swoj
                  ulubiony,program, to ruszasz dupe, idziesz do niej i mowisz "kochanie, pozwol ze ci pomoge, zrobimy to
                  szybciej a potem razem spedzimy czas, albo jesli jest zmeczona (a to widac) to robisz jej herbate i prosisz
                  zeby odpoczela.
                  Oczyiwscie zone obowiazuje to samo.
                • Gość: :)))) Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.acn.waw.pl 24.11.06, 18:23
                  woda.woda napisała:

                  > > Ale wiekszosc warszawiakow i tak tego nie zrozumie.
                  >
                  > Ja nie jestem z Warszawy i tez tego nie rozumiem.

                  Och, nie przejmuj się. To jakiś ksiądz pisał a Ty doszukujesz się sensu. Oni mają jeden cel: dużo, słabo
                  wykształconych prostaczków. Egoizmem jest powstrzymywanie się od produkcji takowych :)
              • nancyboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:54
                > nei ma dla dziecka wiekszego szczescia niz liczne rodzenstwo
                Które konkretnie dzieci dały Ci prawo do mówienia w ich imieniu?
                • prayboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 12:58
                  Wlasne, oraz znajomych. Oraz ksiazki wybitnych psychologow, pedagogow, oraz rodzicow. Jest
                  oczywiscie taki moment, ze jak w dziecko wpomoujemy odpowiednia ilosc kasy i bedzie jedynakiem przez
                  dlugie lata, to nawet jak sie pojawi kolejne dziecko w rodzinie to moze byc uwazane za konkutenta wrecz
                  wroga. Ale to oczywiscie wina rodzicow a nei dziecka
                  • nancyboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 13:07
                    > Wlasne, oraz znajomych
                    Mało.

                    > ksiazki wybitnych psychologow, pedagogow, oraz rodzicow
                    Nazwiska autorów.
                    • Gość: cotomabyc Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.pronet.jaslo.pl 25.11.06, 09:32
                      Tak, te które zyją z dala od teściów i rodzicow. Ja uwazama ze mam super
                      rodzicow , maz uwaza ze tez ma znosnych ale 90% naszych klotni ma zwiazek albo
                      z jednymi albo z drugimi
                      • Gość: Ka Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 16:42
                        Mam podobną sytuację.Też bardzo często nasze kłótnie dotyczą moich lub męza
                        rodziców.U mnie wszystko zaczęło się od teściowej i tak poszło dalej...Naprawdę
                        to bardzo trudna sytuacja i sprawiająca wszystkim wiele przykrości.Pomimo
                        wszystko walczymy bardzo o nasz związek i staramy się być szczęśliwi.Nie ma
                        małżeństwa bez problemów, w 100% szczęśliwego.Każde ma swoje kłopoty i
                        problemy.Takie jest po prostu życie.Ważne żeby chcieć być razem i wspierać się
                        wzajemnie,zawsze stać za sobą murem.Bo tylko miłość,szacunek i troska okazywana
                        przez małżonków daje poczucie szczęścia w związku.
                        Znam też małżeństwa,gdzie kontakty z rodzicami sa bardzo dobre.Zazdroszczę
                        takim.To naprawdę kwestia bardzo indywidualna.
                • Gość: Ja Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: 216.144.80.* 25.11.06, 05:11
                  Nancyboy napisal:
                  >> nei ma dla dziecka wiekszego szczescia niz liczne rodzenstwo
                  Które konkretnie dzieci dały Ci prawo do mówienia w ich imieniu?

                  Nie wiem jak Ty, ale ja bylam dzieckiem i uwazam, ze mam prawo rowniez mowic
                  cos takiego. Ja mam trzy starsze siostry i wiem co to znaczy miec szczesliwe
                  dziecinstwo z rodzenstwem. Absolutnie sie zgadzam z wypowiedzia, ze rodzenstwo
                  jest ogromnym szczesciem dla dziecka. Jestem mezatka od pieciu lat, mamy jedna
                  dwuletnia ( oczywiscie najwspanialsza na swiecie) coreczke, a wkrotce zaczynamy
                  sie starac o drugie i mam nadzieje, ze to nie koniec. Moj maz nalezy do
                  tych "egoistow", ktorzy nie chca zbyt wiele dzieci. Szanuje jego zdanie i mam
                  tylko nadzieje, ze kiedys zrozumie, jak wielkim szczesciem sa dzieci.
                • Gość: tomasso Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.timplus.net 26.11.06, 12:48
                  Ja mu daje prawo mówienia w moim imieniu. Mam troje rodzeństwa i choć nam się
                  nie przelewało to było ( i jest ) zajefajnie.
                  Żeby od razu rozwiać mit, że każda rodzina z więcej niż dwójką to biedota i
                  degeneraci: starszy brat jest właścicielem dwóch aptek, ja kończę aplikację
                  sądową, siostra po skończeniu biotechnologii na PW zaczęła doktorat w Fukuji
                  (Japonia), a najmłodszy brat kończy za rok SGH.
                  Nasi rodzice to nie sterani życiem cierpiętnicy ale para niegłupich, świetnie
                  wykształconych i zadowolonych z życia ludzi (aktualnie na wczasach nad
                  Bałtykiem)
              • tk_s Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 17:14
                Hm, no ciekawe ile Ty masz dzieci? I ile zarabiasz?
                --------------------------------------------------------
                Wszyscy jesteśmy trochę odchyleni. Bać się należy tych normalnych... (Jack
                Carter)
                --------------------------------------------------------
              • Gość: anka Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.chello.pl 24.11.06, 19:28
                Znam ośmioosobową rodzinę, gdzie się nie lubią i samotne starsze małżeństwa bez
                dzieci lub z jedynakiem, gdzie żyć bez siebie nie mogą. Nie ma reguły, jak to w
                życiu. Dodam, że jednych trudności materialne cementują, a u innych są
                gwoździem do trumny. Reszta to kwestia priorytetów i odporności psychicznej na
                stres w trudnych sytuacjach życiowych, bo wtedy naprawdę wychodzi to co w nas
                siedzi naprawdę. To czy ktoś mi pomaga w zmywaniu albo sprzątaniu jest mniej
                istotne.
              • Gość: Stefan Stefanus Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.range217-44.btcentralplus.com 24.11.06, 19:56
                Niezle kompleksy cio?:PPPP sam bys chcial jeansy od levisa a jak nie mozesz to
                przynajmniej innych obsobaczasz :P A co do bycia 'egoista' w przypadku
                posiadania mniejszej ilosci dzieci - a jak mozna byc egoista wobec kogos kto nie
                istnieje? (vide:niezrobione dzieci) A moze dochodzimy juz do tego ze po prawach
                nienarodzonych dochodzimy do praw niezrobionych? :P lol
              • Gość: "egoistka" Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.06, 15:40
                Ja nie mam dzieci i to z wyboru, świadomego. Motywy mojej decyzji są moją
                prywatną sprawą. Wypowiadasz się na temat posiadania dzieci jakbyś cały był z
                moheru. Ja uważam, że nie każdy powinien mieć dzieci. Powinien się spełniać
                według swoich predyspozycji i służby do jakiej został powołany np: ksiądz służy
                innym ludziom i chyba nie powinien mieć dzieci, co? A są jeszcze inne sposoby
                na życie bez egoizmu i chyba nie jesteś od tego żeby to oceniać, kto Ci dał
                takie kompetencje? Drugą sprawą jest, że wszystkich bezdzietnych umieszczasz na
                jednej płaszczyźnie a to chyba zbyt duże uproszczenie, nie sądzisz?
                Mimo wszystko pozdrawiam i życzę powodzenia.
            • Gość: ;) Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 12:57
              prayboy napisał:

              >
              > A KTO CI mowi ze kobieta??? Facet tak samo!!! To dziala w obie strony i tylko
              w
              > tedy ma szanse
              > powodzenia!

              To się nazywa kompromis. Podstawowy warunek dla stworzenia związku idealnego.
              Tak, zgadzam się z tym.

              Jednakże w stadłach , gdzie codzienne życie zdominowane jest przez praktyki
              religijne, nie ma mowy o takim modelu współżycia- kobieta musi podlegać
              mężczyźnie, który już z założenia jest istotą lepszego sortu ( chociaż często
              życie pokazuje co innego).
              • prayboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 13:01
                Bzdura! Religia katolicka, jako JEDYNA zapewnia pelnie rownouprawnienia K-M.
                W przeciwienstwie do Islamu (chusty na twarzy itp - zona poddana mezowi), Judaizmu, nie mowiac o
                buddyzmie, gdzie kobiety sie eksterminuje juz po narodzinach lub nawet przed.
                Tylko trzeba odpowiednio religie katolicka znac, rozumiec, a nei pojsc raz w tygodniu, klepnac paciorek,
                porozgladac sie po lawkach , wrocic do domu i klepnac zone sztacheta w leb
                • woda.woda Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 13:04
                  Nie zagalopowałeś się przypadkiem?

                  nie mowiac o
                  > buddyzmie, gdzie kobiety sie eksterminuje juz po narodzinach lub nawet przed.
                  • prayboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 13:07
                    Przypadkiem nie. W indiach i Chinach, urodzenie dziewczynki jest dla rodziny tragedia, wynika to z ich
                    religii, gdzie kobieta jest gorsza wiec sa bardzo czeste po urodzeniu lub przed urodzeniem gdy znana
                    jest plec zwyczajnie mordowane. W krajach tych stale wzrtasta odsetek mezczyzn w spoleczenstwi
                    ewskutek takich praktyk.
                    • woda.woda Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 13:08
                      Mylisz wszystko ze wszystkim. To, o czym piszesz, nie ma nic wspólnego z
                      buddyzmem.
                    • prayboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 13:09
                      A to fakty:
                      Indie: Giną dziewczynki
                      Wtorek, 17.01.2006 | Skomentuj newsa: newsy@hli.org.pl

                      W prestiżowym czasopiśmie medycznym ?Lancet? opublikowano wyniki badań nad skutkami
                      demograficznymi rozpowszechnionej w Indiach aborcji selektywnej (uśmiercanie żeńskich płodów). W
                      ciągu ostatnich 20 lat życie straciło około 10 milionów nienarodzonych dziewczynek. Z roku na rok
                      spada liczba rodzących się dziewczynek ? teraz ?brakuje? ich ponad 500 tys. rocznie.

                      [Za: SPUC ? 09.01.2006 r.]

                      Por. J.Laurance, ?Ten million girls aborted as Indians seek male heirs?, w: ?The Independent ? Online
                      Edition? ? 09.01.2006 r.; news.independent.co.uk/world/asia/article337386.ece oraz ?Abortion
                      Of 10 Million Females In India, The Lancet?; www.medicalnewstoday.com/medicalnews.php?
                      newsid=35880

                      Materiał źródłowy:
                      P.Jha, R.Kumar, P.Vasa, N.Dhingra, D.Thiruchelvam, R.Moineddin, ?Low male-to-female sex ratio of
                      children born in India: national survey of 1?1 million households?, w: ?The Lancet? -
                      www.thelancet.com/

                      • woda.woda Co to ma wspólnego z buddyzmem? 24.11.06, 13:10
                      • prayboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 13:11
                        "Mylisz wszystko ze wszystkim. To, o czym piszesz, nie ma nic wspólnego z
                        buddyzmem."

                        Czyzby? Wszak to obowiazujaca religia w tym kraju!
                        • woda.woda Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 13:12
                          Tak, jak katolicyzm w Polsce - gdzie są i aborcje, i rozwody, i złodzieje, i
                          mordercy, i kłamcy.
                        • prayboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 13:13
                          A jesli uwazasz ze nie ma nic wspolnego z buddyzmem, to tak samo nieszczesliwe malzenstwa w Polsce
                          nie maja nic wspolnego z katolicyzmem.
                          A jesli chodzi o buddyzm to nie ma chyba innej bardziej niesprawiedliwej religii ktora dzielilaby ludzi ze
                          wzgledu na pochodzenie, przynaleznosc kastowa, wyznawana wiare czy plec.
                          • woda.woda Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 13:15
                            Nie ma znaczenia, co ja uważam. Liczą się fakty. Buddyzm nigdzie nie mówi o
                            eksterminacji dziewczynek.
                          • Gość: upierdliwa jaki buddyzm??? IP: *.bochnia.pl 24.11.06, 16:16
                            prayboy, na litosc, w Indiach jest hinduizm i to w hinduskiej tradycji istnieja
                            podzialy na kasty, JAKI BUDDYZM??????
                          • gwiezdna.matylda W indiach jest hinduizm, a w Chinach konfucjonizm 24.11.06, 17:12
                            i taoizm. To w hinduizmie występują kasty.
                        • Gość: rav107 Co za ignorancja... IP: *.polsat.net.pl 27.11.06, 14:07
                          Co za ignorancja... w Indiach religią dominującą jest HINDUIZM, nie buddyzm.
                          Buddyści, podobnie jak muzułmanie i chrześcijanie stanowią mniejszość religijną.
                        • tojatojatoja Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 27.11.06, 14:18
                          > Czyzby? Wszak to obowiazujaca religia w tym kraju!

                          Czyżby? Za Wikipedią:

                          Wyznania w Indiach:
                          hinduiści - 80,5%
                          muzułmanie - 13,4%
                          chrześcijanie - 2,3%
                          sikhowie - 1,84% (gł. w Pendżabie)
                          buddyści - 0,76%
                          dźiniści - 0,4%
                          żydzi, parsowie, bahaiści

                          A hinduizm to to wspólna nazwa wielu religii i kultów wyznawanych głównie na
                          Półwyspie Indyjskim. Rozmaite kulty hinduistyczne wyznaje ponad 900 milionów
                          ludzi, co zalicza tę religię do trzeciej pod względem liczby wyznawców na
                          świecie.

                          Hinduizm jest religią bez wyraźnych granic światopoglądowo-filozoficznych,
                          które by pozwalały jednoznacznie odróżnić kulty będące jeszcze częścią
                          hinduizmu od kultów już nie zaliczanych do tej religii.


                          Zasadniczo za kulty hinduistyczne przyjmuje się te, które zgadzają się z
                          następującymi tezami:

                          Bogów jest nieskończenie wielu, są oni jednak wszyscy emanacjami (wcieleniami)
                          Boga wszelkiego początku czyli Brahmy. Jakkolwiek sam Brahma jest wieczny, jego
                          wcielenia ciągle rodzą się, giną i przekształcają w inne wcielenia.
                          Wszystkie istoty żywe (a nie tylko ludzie) posiadają swoje indywidualne dusze,
                          które substancjalnie nie różnią się między sobą. Dusza mrówki jest więc
                          jakościowo taka sama jak dusza człowieka.
                          Dusze uczestniczą w ciągłym i nieskończonym procesie reinkarnacji czyli
                          przechodzenia po śmierci w inne ciało.
                          Dusze i ciała tworzą swoistą hierarchię bytów. Za dobre uczynki dusze
                          przesuwają się w każdym cyklu reinkarnacji w górę tej hierarchii, a za złe w
                          dół.
                          Na szczycie tej hierarchii możliwe jest przerwanie cyklu reinkarnacji poprzez
                          stopienie własnej duszy bezpośrednio z Brahmą lub którymś z jego wcieleń, co
                          jest ostatecznym celem każdego wyznawcy hinduizmu.
                    • Gość: xyz Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.edata.net.pl 25.11.06, 00:39
                      z tymi Indiami i Chinami przeginasz. prawda - zabija sie tam dziewczynki, ale buddyzm nie ma nic z tym wspólnego. w Chinach a przedse wszystkim w Indiach istnieje głeboka tradycja związana z posagiem panny młodej - jesli rodziny nie stac na posag, dziewczyna nie jest wydawana za mąż i obarcza ksztami mieszkania z nimi rodzine. dlatego wiekszosc dziewczynek z biednych rodzin jest albo zabijana albo sprzedawana jako prostytutki. pozatym w Indiach przede wszystkim panuje hinduizm, a w Chinach konfucjonizm (tylko w Tybecie jest buddyzm) lub ateizm (ze wzgledu na ustrój).
                  • Gość: mar Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.11.06, 20:24
                    W Buddyzmie nie eksterminuje się kobiet!To system filozoficzny szanujący każdą
                    żywą istotę.Głupota niektórych piszących na forum jest żenująca.
                • Gość: ;) Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 13:12
                  prayboy napisał:

                  > Bzdura! Religia katolicka, jako JEDYNA zapewnia pelnie rownouprawnienia K-M.


                  Tak, tak! Krowa to jest piękny ptak... tyle, że jej skrzydeł brak :)

                  Traktowanie kobiety jak inkubator, stawianie wyżej życia zygoty od życia i
                  zdrowia kobiety.


                  > W przeciwienstwie do Islamu (chusty na twarzy itp - zona poddana mezowi),


                  Wiesz, jest islam i islam. A wiedziałeś na przykład taką rzecz, że u Czeczenów
                  panował kiedyś taki obyczaj, że jeśli ktoś zabił kobietę, to mężczyźni z jej
                  rodu mieli prawo zabić 2 mężczyzn z rodu zabójcy?


                  Judai
                  > zmu, nie mowiac o
                  > buddyzmie, gdzie kobiety sie eksterminuje juz po narodzinach lub nawet przed.

                  Chiny oficjalniesą ateistycznym państwem i jeżeli dochodzi do eksterminacji, to
                  z pewnością nie na tle religijnym.


                  > Tylko trzeba odpowiednio religie katolicka znac, rozumiec, a nei pojsc raz w
                  ty
                  > godniu, klepnac paciorek,
                  > porozgladac sie po lawkach , wrocic do domu i klepnac zone sztacheta w leb

                  No widzisz! To o czym piszesz bardzo często ma miejsce w kraju gdzie religią
                  gdzie oficjalnie jest ponad 90 % katolików ;)
                  • prayboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 13:17
                    > Traktowanie kobiety jak inkubator, stawianie wyżej życia zygoty od życia i
                    > zdrowia kobiety

                    To nieprawda, na podstawie jakich dokumentow Kosciola tak twierdzisz?
                    Gdyby nie ten inkubator nie rozmawialibysmy teraz :)
                    Jakby Bog chcial zeby dzieci nie rosly w brzuchu ludzi, toby sie je zrywalo z drzewa, jak gruszki :)
                    • woda.woda Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 13:19
                      > To nieprawda, na podstawie jakich dokumentow Kosciola tak twierdzisz?


                      Pewnie podobnych do tych, na podstawie których Ty wypowiadasz sie o buddyźmie :)
                      • prayboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 13:23
                        Bezwzględni księża każą kobietom rodzić, nawet kiedy zagrożone jest ich życie! ? wykrzykują
                        feministki. I jak często zdarza się ludziom w stanie zacietrzewienia, plotą bzdury.
                        Nawet my, świeccy katolicy, zwykle niewiele wiemy o nauczaniu Kościoła w sprawie tych przypadków, w
                        których życie ciężarnej matki i dziecka jest zagrożone. Tymczasem teolodzy od lat wypowiadają się na
                        ten temat. Mówią, że kobieta ma moralne prawo ratować swoje życie, nawet jeśli będzie się to wiązało z
                        niebezpieczeństwem dla życia jej dziecka. Dodają jednak, że nigdy nie można przy tym stosować
                        środków, które bezpośrednio uderzyłyby w życie tego dziecka, które matka nosi pod sercem.

                        I to byloby na tyle. A co maja do powiedzenie teologowia buddyjscy?
                        • woda.woda Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 13:26
                          > I to byloby na tyle. A co maja do powiedzenie teologowia buddyjscy?

                          O ile wiem, w buddyźmie nie ma teologów.
                          Jeśli interesuje Cię, co "mówi" buddyzm, polecam google :)
                          • Gość: ;) Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 13:30
                            woda.woda napisała:

                            > > I to byloby na tyle. A co maja do powiedzenie teologowia buddyjscy?
                            >
                            > O ile wiem, w buddyźmie nie ma teologów.
                            > Jeśli interesuje Cię, co "mówi" buddyzm, polecam google :)

                            Oj, czepiasz się! Teologowie buddyjscy każą eksterminować kobiety ;)
                            • woda.woda Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 13:32
                              W którejś z czterech prawd?
                              Pierwsza Szlachetna Prawda o Cierpieniu
                              Druga Szlachetna Prawda o Przyczynie Cierpienia
                              Trzecia Szlachetna Prawda o Ustaniu Cierpienia
                              Czwarta Szlachetna Prawda o Ścieżce Prowadzącej do Ustania Cierpienia

                              :)
                              • Gość: ;) Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 13:48
                                woda.woda napisała:

                                > W którejś z czterech prawd?
                                > Pierwsza Szlachetna Prawda o Cierpieniu
                                > Druga Szlachetna Prawda o Przyczynie Cierpienia
                                > Trzecia Szlachetna Prawda o Ustaniu Cierpienia
                                > Czwarta Szlachetna Prawda o Ścieżce Prowadzącej do Ustania Cierpienia
                                >
                                > :)

                                Hehehe! Oni po prostu chcą skrócić ich cierpienie. Dzięki temu szybciej
                                osiągają nirwanę( te one). Nie odczuwają już pragnienia ;)

                                A wszystko to za sprawą teologów buddyjskich ;)
                        • Gość: Heathen Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 10:44
                          Ostatnio przewodniczacy episkopatu polski abp Michalik wystosowal list
                          popierajacy propozycje LPR wpisania do konstytucji bezwzglednego zakazu aborcji.

                          a teraz przeproś.
                    • Gość: ;) Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 13:26
                      prayboy napisał:

                      > > Traktowanie kobiety jak inkubator, stawianie wyżej życia zygoty od życia
                      > i
                      > > zdrowia kobiety
                      >
                      > To nieprawda, na podstawie jakich dokumentow Kosciola tak twierdzisz?

                      No póki co padła propozycja wniesienia zmian w tej materii, a niektórzy z
                      kościelnych hierarchów gromko przyklaskują. Zaprzeczysz? Albo nie czytasz prasy
                      i nie oglądasz telewizji?

                      > Gdyby nie ten inkubator nie rozmawialibysmy teraz :)


                      Moja matka nigdy nie była inkubatorem. Jestem dzieckiem oczekiwanym i nie
                      zagrażającym zdrowiu i życiu mojej matki. Gdyby tak było, to nie klikalibyśmy
                      sobie dzisiaj i nikt o to nie miałby do niej pretensji, bo w domu czekało na
                      nią już 2 dzieci, które jej potrzebowały bardziej.

                      Zresztą co to za herezje, że wielkim nieszczęściem jest nie pojawić się na tym
                      świecie. Nie przypominam sobie, żeby przed przyjściem na świat odczuwało się
                      jakieś piekielne męki tylko z tego powodu, że się jeszcze nie urodziło. Ktoś
                      odczuwał?
                      > Jakby Bog chcial zeby dzieci nie rosly w brzuchu ludzi, toby sie je zrywalo z
                      d
                      > rzewa, jak gruszki :)
                      • prayboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 13:32
                        > No póki co padła propozycja wniesienia zmian w tej materii, a niektórzy z
                        > kościelnych hierarchów gromko przyklaskują. Zaprzeczysz? Albo nie czytasz prasy
                        > > i nie oglądasz telewizji?

                        Czytam i ogladam, ale Pan Giertych nie jest Papiezem i moze sobie pogwizdac... \
                        Dobrze powiedziales :"niektorzy z hierarchow" Maja prawo do wlasnego zdanie, ale to nie jest oficjalne
                        zdanie Kosciola.

                        > Moja matka nigdy nie była inkubatorem. Jestem dzieckiem oczekiwanym i nie
                        > zagrażającym zdrowiu i życiu mojej matki.

                        O, jaki jestes wspanialomyslny, juz w lonie matki byles sklonny sie poswiecic

                        >Gdyby tak było, to nie klikalibyśmy > sobie dzisiaj i nikt o to nie miałby do niej pretensji, bo w domu
                        czekało na > nią już 2 dzieci, które jej potrzebowały bardziej.

                        A skad wiesz? A jesli twierdzisz ze masz 2 rodzenstwa to aj jestem swiety turecki. Koncze ta gadke bo
                        to strata czasu
                        • Gość: ;) Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 13:55
                          prayboy napisał:

                          >
                          > Czytam i ogladam, ale Pan Giertych nie jest Papiezem i moze sobie
                          pogwizdac...


                          No coś Ty? Nie wiesz, że Giertych i jemu podobni są bardziej papiescy od samego
                          papieża?



                          >
                          > O, jaki jestes wspanialomyslny, juz w lonie matki byles sklonny sie poswiecic
                          >

                          Dlaczego się poświęcić?Nie było mnie jeszcze na świecie. Nic nie pamiętam z
                          tego okresu.


                          >
                          > A skad wiesz? A jesli twierdzisz ze masz 2 rodzenstwa to aj jestem swiety
                          turec
                          > ki.

                          Hehe! No to jesteś święty turecki :)


                          Koncze ta gadke bo
                          > to strata czasu

                          O to, to!
                        • Gość: aszera Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.chello.pl 24.11.06, 14:03
                          Coś Ci się pomyliło. Dominującym wyznaniem w Indiach jest HINDUIZM
                          hinduiści - 80,5%
                          muzułmanie - 13,4%
                          chrześcijanie - 2,3%
                          sikhowie - 1,84% (gł. w Pendżabie)
                          buddyści - 0,76%
                          dźiniści - 0,4%
                          Natomiast w Chinach synkretyczne wyznania chińskie(konfucjanizm), buddyzm
                          owszem, ale wśród mieszkańców Tybetu.
                          • prayboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 14:18
                            no to jeszcze lepiej:

                            Kobieta i hinduizm
                            W Pismach Wedyjskich można odnaleźć wiele tekstów rozważających rolę kobiety, która jest przez nie
                            jednoznacznie określana. W Bhagardgiecie stwierdza się, że mężczyzna jest istotą wyższą od kobiety, a
                            sama kobieta jest źródłem pokus i jego przeszkodą w rozwoju życia duchowego. Kobiety są określane
                            jako istoty łatwo ulęgające deprawacji, dlatego mają one znajdować się pod ścisła kontrolą. Pisma
                            Wedyjskie pojecie rozwoju duchowego odnoszą praktycznie wyłącznie do mężczyzn, roi się w nich od
                            stwierdzeń, że kobieta hipnotyzuje mężczyzn odciągając ich od spraw ducha, że przez nią mężczyzna
                            łatwo może poddać się panowaniu materii itp. Kobieta sprowadzona została do roli kusicielki starającej
                            się utrudnić lub wręcz uniemożliwić rozwój duchowy mężczyźnie, który jest przedstawiony jako istota
                            wybrana do osiągnięcia wyżyn duchowych.
                            ?Kobieta, która na początku jest bardzo atrakcyjna, lecz bardzo niepokojąca na końcu, jest dokładnie
                            jak kwiat, piękny na początku i wstrętny na końcu.

                            Zajebista religia !
                            • Gość: ;) Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 14:37
                              prayboy napisał:

                              > (...)

                              To jeszcze nic w porównaniu z tym co na temat kobiet sądził Tomasz z Akwinu :)
                              • prayboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 14:42
                                Nawet jesli sadzil gorzej niz te bzdury, to obecnie Kosciol ma inny poglad, natomiast Indie sa nadal na
                                tym etapie, zreszta wystarczy spojrzec na brud, syf, smrod i ubostwo, kapanie sie w gownach z Gangesu.
                                Tam ludzi esie zatrzymali na etapie rozwoju sprzed 1000 lat. Idealaem jest golas siedzacy w kucki ktory
                                osiagnal nirwane i nic nie potrzebuje. Ale to tez kwestia klimatu. U nas po prostu by zamarzl na smierc.
          • Gość: tez logika Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 21:05
            Jasne. "Przedmiotami" są również męczennicy, bohaterowie wojenni, matki
            niepracujące, pielęgniarki w pracy i tak dalej.
            Od kiedy poświęcenie uprzedmiotawia człowieka?
          • Gość: sikora Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.catv.net.pl 25.11.06, 02:21
            Kobieta w naturalny sposób podporzadkowuje sie w seksie i tak powinna w domu,
            małżeństwie, szkole, biznesie, autobusie czy na ulicy.
      • wiki1406 Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 20:44
        znałam jedno dobre małżeństwo na 10000 znajomych...byli to rodzice mojej
        koleżanki którą poznałam w wieku 16 lat,pierwszy raz w życiu byłam w domu gdzie
        mąż okazywał szacunek i miłość swojej żonie i dziecią.przeżyłam szok że wogóle
        tak można że nie jest tyranem jak mój ojciec i moi sąsiedzi i ojcowie moich
        resztych znajomych....od tamtej pory wiedziałam czego w życiu będe szukać i
        znalazłam miłość zrozumienie szacunek mam mężczyzne który mnie kocha i
        rozumie....Myśle że są dszczęśliwe małżeństwa ale jest ich mniejszość
      • Gość: mantra Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: 195.136.50.* 24.11.06, 22:58
        taaa, słuchanie mojego sznownego małżonka skończyło się urodzeniem dziecka z
        obciążeniami, jak zostałam sama ze wszystkimi obowiązkami, bo urodziłam drugie,
        którego ON nie chciał, to pękłam.....Coś się we mnie zmieniło, nieodwracalnie.
        Zrozumiałam, że tyle lat kochałam egoizm, który nie jest w stanie się zmienić.
        On był dumny i blady jak ja się zmieniłam, teraz z tego wszystkiego nie żaluję
        tylko moich kochanych cudownych dzieci.....
      • Gość: piekielnica Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: 83.168.96.* 25.11.06, 10:31
        elam1 napisała:
        > bardzo często trzeba zaprzeć się samego
        > siebie i dążyć do dobra dla drugiej osoby, szanować męża, liczyć się z jego
        > zdaniem, słuchać a nie słyszeć co mówi.

        Dziwna definicja szczęścia
    • nancyboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 16:01
      Trochę na marginesie:
      To bardzo piękny i wzruszający widok, kiedy dwie osoby się wzajemnie kochają,
      szanują, potrafią być ze sobą i są szczęśliwe.
      Ale niewiele mniej piękne jest, moim zdaniem, kiedy dwie osoby potrafią się w
      zgodzie i z szacunkiem rozstać, kiedy zdadzą sobie sprawę, że to nie jest
      wzajemna miłość.
    • the.gypsy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 16:47
      ja nie znam.
    • visenna2 Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 16:53
      Witam
      Znam same szczęśliwe małżenstwa, poczynając od swojego:)
    • elpida76 Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 16:57
      Myślę że są takie związki ale jest ich stanowczo za mało!!!! Jak policzyłam
      małżeństwa które znam to połowa jest nieszczęśliwa...:(
      • tk_s Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 17:23
        Ja znam, moich rodziców. Ale większość moich znajomych, przyjaciół czy rodziny
        nie żyje w szczęśliwych związkach. Pytanie jakie postawiłaś mnie też bardzo
        nurtuje, bo ja rozstaje się właśnie na skutek braku miłości, coś w nas zgasło,
        coś się skończyło... i tak naprawdę zastanawiam się jakby to było, gdybyśmy
        byli o te 10-20 lat starsi, czy nie zostalibyśmy ze sobą - bo przecież bardzo
        się lubimy i było nam ze sobą dobrze...Naprawdę nie znam odpowiedzi...ciekaw
        jestem czy ktoś ją tu poda, a nie będzie się skupiał na zbrodniczości
        hinduizmu...
        --------------------------------------------------------
        Wszyscy jesteśmy trochę odchyleni. Bać się należy tych normalnych... (Jack
        Carter)
        --------------------------------------------------------
        • Gość: kama Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.idealan.pl 24.11.06, 18:10
          Wiecie jakie są najszcześliwsze małżeństwa? "Głuchy maz z niewidoma kobietą" To
          oczywisćie przenośnia
      • Gość: basia Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 17:30
        znam: moje, ale ja mam absolutnie idealnego męża
        • Gość: blech Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: 213.199.198.* 24.11.06, 17:46
          małżeństwo to wymysł kretynów dla kretynów
          • Gość: izini Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.06, 21:12
            ja jestem w szczęśliwym małżeńskim związku od 3 lat+3 lata w nieformalnym,ale
            nie ma łatwo nad związkiem pracują obie strony a ja trafiłam na faceta mojego
            życia w każdym razie warto,ale trzeba sprawę przemyśleć i jednak lepiej poznać t
            ę drugą połówkę
            • Gość: beri Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.catv.net.pl 25.11.06, 03:38
              no niesamowite doświadczenie 3 lata małżeństwa. Ciekawe jak długo jeszcze.
              • Gość: Izini Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.06, 13:29
                a co Beri jakieś złe doświadczenia?nie liczy sie ilość tylko jakość,ja owszem
                mam może tylko prawie 3,5 roku doświadczenia małżeńskiego,ale wcześniej 2,5
                roku mieszkaliśmy razem to tak jakby też się liczy,dodam,że nie mamy zamiaru
                się rozwodzić.Ludzie potrafią sie rozwodzić po roku i co?Albo trwać w
                beznadziejnym toksycznym związku małżeńskim latami...Próbę dziecka też
                przeszliśmy,bo mamy 1,5roczną córkę,a dziecko wszystko stawia na głowie,nawet
                zaplanowane jak nasze.Pozdrawiam Szczęśliwa Mężatka
                • Gość: izini Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.06, 20:51
                  aha i oczywiście obydwoje mamy rodziców z długoletnim stażem i w szczęśliwych
                  związkach,ja znam również co najmniej parę szczęśliwych małżeństw,a także
                  długoletnich zwiazków mających ustalone daty ślubów,to tak myślę trochę powrót
                  do instytucji małżeństwa,choć niby większość mówi to nic nie zmienia to tylko
                  papierek,a jednak mąż to mąż i odwrotnie,ale to nie zwalnia od ciągłego
                  zabiegania o partnera i dbania o siebie i swój wygląd to niby taka oczywista
                  prawda i oczywiście rozmowa
    • Gość: octopus znałbym... IP: *.skynet.net.pl 24.11.06, 17:45
      Ja i mój chłopak jesteśmy razem bardzo szczęśliwi.
      Szkoda tylko, że nasze własne państwo nie pozwala nam naszego związku
      sformalizować :(
      • Gość: malmarie Re: znałbym... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 18:10
        A cóż ma panstwo do sformalizowania Waszego związku? No chyba, że jesteście
        parą homoseksualistów...
        • ppo Re: znałbym... 24.11.06, 18:35
          >No chyba, że jesteście
          > parą homoseksualistów...

          No chyba to oczywiste :) Kto inny psioczy na nasze państwo? Tylko pe.. pardon!
          Gejowie ;)
          • jackie_brown Re: znałbym... 24.11.06, 18:52
            Dajcie spokój z tą homofobią!!
            p.s.
            Aby zapobiec atakom dodaję, że jestem kobietą i mam męża :):):)
            • Gość: xyz Re: znałbym... IP: *.edata.net.pl 25.11.06, 00:47
              to w czym ci panstwo przeszkadza?? jesli bylabys rozwodka (lub on rozwodnikiem) to moglby ci najwyzej KK przeszkodzic. chyba że któres z was ma juz swoja zone/meza... wtedy USC nie zaakceptuje waszego zwiazku na papierku...
        • niemyte_mohery Re: znałbym... 24.11.06, 19:19
          Gość portalu: malmarie napisał(a):

          > A cóż ma panstwo do sformalizowania Waszego związku? No chyba, że jesteście
          > parą homoseksualistów...

          Niekoniecznie, moga byc jeszcze za mlodzi na malzenstwo. W tym wypadku, czas
          zweryfikuje ich stalosc uczuc ;-)))
    • Gość: Ancys Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 17:45
      a mnie sie wydaje , że kiedyś ludzie bardziej dbali o to co ich łączyło,
      bardziej im na sobie zależało, próbowali naprawiać błędy i zmagac się z
      problemami .. a teraz... jesli coś komuś nie pasuje to najlepiej się rozwieść i
      szukać nastepnej osoby; trzeba nauczyć się kompromisu; oczywiście nie mam tu na
      myśli tego aby wybaczać zdrade, wybaczać to że alkoholik bije żone i zneca się
      nad nią psychicznie, chodzi mi raczej o "naprawianie " tych drobnostek o których
      ktoś napisał, że mogą być przyczyną rozwodu...
      • Gość: m Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.06, 18:02
        Nic tylko przyznac racje. Coelho napisal kiedys ze Milosc nie umiera, a tylko
        opuszcza tych, ktorzy na Nia nie zasluguja. Jesli wiec zabija nas 'rutyna', to
        nie wina rutyny, a nasza...bo nie potrafimy odpowiednio zadbac o nasze wlasne
        Uczucie tak, by przetrwalo kazdy kryzys.
        Ja potrafilabym nawet zdrade wybaczyc. Nie kazda, jasne, ale jednak. Dlaczego?
        Dlatego, ze wiem, ze nie wybaczenie doprowadziloby nas oboje na pewna krawedz,
        z ktorej bardzo latwo spasc. Dlatego, ze kocham ...
        A moze mowie tak dlatego, ze jestem pewna, ze nie zdradzi ...
        • nancyboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 18:08
          > Coelho napisal kiedys ze...
          A na którym forum? :-)

          Uczucie nie umiera dlatego, że się o nie nie dba. Czy wyobrażasz sobie matkę,
          która przestaje z czasem kochać swoje dziecko, bo rutyna zabiła tą miłość?
          Po prostu jedni mają predyspozycję do miłości na całe życie a inni do krótkich
          zauroczeń.
      • anka9009 Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 26.11.06, 17:26
        kiedyś ludzi nie mieli nic innego do roboty, tylko naprawianie.
    • Gość: ola_zosia Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.acn.waw.pl 24.11.06, 18:14
      Jasne, że znam szczęśliwe małżeństwa! Moje własne, mojej przyjaciółki, mojej
      bardzo bliskiej koleżanki oraz przyjaciela mojego męża.
      Są to wszystko małżeństwa ludzi urodzonych przed rokiem 1980, a więc 28-letnich
      lub starszych.
      Znam też jedno jeszcze starsze małżeństwo, również szczęśliwe.
      Najważniejsze to właściwy podział ról i umiejętne wychodzenie sobie naprzeciw.
      Oraz rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Trzeba rozmawiać ze sobą, a nie mówić do
      siebie nawzajem.
    • Gość: Ellis Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 18:20
      Ja jestem mężatka od 15 lat - jestem bardzo szczęśliwa. Moja przyjaciółka jest
      mężatka od 18 lat ( mają sześcioro dzieciaków) też jest szczęśliwa - to po
      prostu po niej widać. Moja siostra - staż małżeński 5 lat - szczęśliwa.
      Oczywiście sa jakies drobne, a czasem nawet większe kłótnie, i co z tego - to
      przecież normalne. Małżeństwo to nie tylko sielanka- i całe szczęście, bo wtedy
      można byłoby umrzeć z nudów.
      Jak jest problem czy kryzys to należy go przetrwać, pokonać , walczyć, nie
      poddawać się , a wtedy jest nagroda, bo zdajesz sobie nagle sprawę, że tego
      człowieka z którym jesteś, kochasz jeszcze bardziej. Znasz jego wady i
      słabości, nie przymykasz na nie oczu, czasem cię bolą ale kochasz go i będziesz
      z nim nawet jak cały świat byłby przeciwko niemu. Wiesz, że on tez zawsze
      będzie przy tobie Nie chcę się wypowiadać na temat jakiś zachowań
      patologicznych ( pijaństwo czy bójki itp) - nie mam żadnego prawa radzić - nie
      spotkało mnie to nigdy
      • nancyboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 18:28
        > Oczywiście sa jakies drobne, a czasem nawet większe kłótnie, i co z tego - to
        > przecież normalne.
        Według mnie to nie jest normalne. Jak kogoś kochasz to szukasz kompromisu a nie
        kłócisz się.
        • Gość: Ellis Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 18:35
          Tak, czasem żeby dojść do kompromisu trzeba trochę się pokłócić. Chyba nigdy
          nie posmakowałeś chwili zgody - polecam. Ale jesli nie lubisz adrenalinki to
          nie szalej.
          • nancyboy Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 20:21
            Kłótnia oznacza zawsze "ja mam rację a nie Ty" oraz "tym razem ja wygram".
            Nie mówi się tak do kogoś, kogo się kocha.
            • Gość: xyz Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.edata.net.pl 25.11.06, 00:50
              moze masz racje - ale lepsza klotnia od "cichych dni" - bo cisza nic nie wyjasni. a klocic mozna sie tez konstruktywnie - bo przeciez ktoras strona ma racje ...
              • Gość: pociotek Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.catv.net.pl 25.11.06, 03:35
                Po zorta w ogóle ta organizacja zwana małżeństwem. Czy dlatego, aby iluś ludzi
                znalazło zatrudnienie, czy nabijało kabzę.?
      • pepe05 Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 20:36
        Gość portalu: Ellis napisał(a):

        > Ja jestem mężatka od 15 lat - jestem bardzo szczęśliwa. Moja przyjaciółka
        jest
        > mężatka od 18 lat ( mają sześcioro dzieciaków) też jest szczęśliwa - to po
        > prostu po niej widać. Moja siostra - staż małżeński 5 lat - szczęśliwa.
        > Oczywiście sa jakies drobne, a czasem nawet większe kłótnie, i co z tego - to
        > przecież normalne. Małżeństwo to nie tylko sielanka- i całe szczęście, bo
        wtedy
        >
        > można byłoby umrzeć z nudów.
        > Jak jest problem czy kryzys to należy go przetrwać, pokonać , walczyć, nie
        > poddawać się , a wtedy jest nagroda, bo zdajesz sobie nagle sprawę, że tego
        > człowieka z którym jesteś, kochasz jeszcze bardziej. Znasz jego wady i
        > słabości, nie przymykasz na nie oczu, czasem cię bolą ale kochasz go i
        będziesz
        >
        > z nim nawet jak cały świat byłby przeciwko niemu. Wiesz, że on tez zawsze
        > będzie przy tobie Nie chcę się wypowiadać na temat jakiś zachowań
        > patologicznych ( pijaństwo czy bójki itp) - nie mam żadnego prawa radzić -
        nie
        > spotkało mnie to nigdy
    • ppo Znamy. 24.11.06, 18:33
      Tylko niestety wszystkie kończą się nieszczęśliwie- śmiercią jednego z
      małżonków. To już chyba lepszy rozwód z kimś, kogo się nie kocha, niż rozpacz
      po śmierci osoby, z którą przeżyło się w miłości kilkadziesiąt lat.
    • Gość: kula Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.171.49.150.crowley.pl 24.11.06, 18:33
      Hej
      byłem świadkiem na 4 śłubach, piąty będzie w lutym;)
      każde z moich małżeństw trwa, a wiem że nie jest często łatwo
      grunt to chcieć i mieć oparcie w sobie - i w swoich świadkach;))))

      pozdrowienia dla wytrwałych
    • Gość: Aga Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.ssm.lama.net.pl 24.11.06, 18:59
      Ja jestem kochamy się, tęsknimy za sobą mówimy sobie czułe słówka, lubimy się
      do siebie przytulać itp. Czujemy się ze sobą dobrze, wydaje się jakbyśmy byli
      ze sobą może najwyzej kilka lat. Jesteśmy małżeństwem od 14 lat !!!
      • Gość: agilka Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 19:30
        jestem prawie 20 lat po ślubie i uważam,że tylko wspólne porozumienie dusz może
        zagwarantować szczęście,mam na myśli wspólne zainteresowania,podobne spojrzenie
        na świat,no i rzeczywiście jedno ze współmałżonków musi być troszkę
        ustępliwsze....to taka moja recepta,mamy 2 dzieci idziemy od 20 lat w tą samą
        stronę i to chyba wystarczy
    • irini Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 19:21
      A niepijący mąż znęcający się psychicznie nad żoną to jest według ciebie OK?
    • Gość: Ewcia:) Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.aster.pl 24.11.06, 19:23
      jeli dwoje ludzi potrafi isę zrozumiec,zaakceptowac wszystkie zalety ale także
      wady partnera- wówczas myślę, ze jest szansa na szcześliwe małżeństwo- ale
      kazdy musi pamietać, że prawdziwe szczęście wymaga troche poświęcen i
      cierpliwości. Po prostu traktuj tą druga osobę tak, jak sam(a) chciałbyś być
      traktowany? CZy wówczas życie nie wydaje sie prostsze? Według mnie tak:)).Ja
      wierzą w takie szczęście:)
    • Gość: Roman Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.acn.waw.pl 24.11.06, 19:52
      Ja nie biję żony, nie stosuję psychicznego terroru czy znęcania się, a jednak
      czuję się nieszczęśliwy w tej farsie zwanej związkiem małżeńskim.
      • Gość: czysta logika Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.aster.pl 24.11.06, 20:24
        Gość portalu: Roman napisał(a):
        > Ja nie biję żony, nie stosuję psychicznego terroru czy znęcania się, a jednak
        > czuję się nieszczęśliwy w tej farsie zwanej związkiem małżeńskim.
        ^^^^^^^^^
        po co więc unieszczęsliwiłes tę niewinną kobiete wstepując w tę "farsę"?
    • bart456 Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 21:15
      w czym problem?! po co sie zenia, po co sie wiarza na cale zycie, po co
      pie***la ze beda dazyc sie miloscia do konca zycia, po co????? bo wypada z kims
      byc? bo on sie ozenil to ja gorszy nie bede? bo nie chce byc sam to ozenie sie
      z kim kolwiek, od tak zeby bylo........
      • wrobelptak Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 21:23
        Ciekawe byloby dowiedziec sie, ile kto ma lat-w przyblizeniu?
        oraz ile lat zyje w zwiazku malzenskim jesli jest malzonkiem?

        Mozna by zadac inne pytania - co jest oznaka szczescia w malzenstwie?
        Czy wspolne pozycie wzbogacilo malzonkow?
        jesli tak - w jakiej formie to sie wyraza?
        Rozwinelo ich osobowosc?
        Poglebilo ich wewnetrznie?

        Wtedy cala dyskusja nabrala by glebszego wymiaru oraz wiarygodnosci.
        Nieprawdaz?
        • ningpo Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 21:39
          Miło się czyta. Dyskusja się rozwija na poziomie. ;)
          • wrobelptak Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 21:42
            Oby mogla rozwinac sie na poziomie....
            bo jak na razie to czytamy ...nie wiem jak to nawet nazwac,
            zeby nikogo nie obrazic...,

            wypowiadajacy czegos szukaja nie umiejac nazwac spraw po imieniu:))))
        • Gość: 41 Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 21:40
          Mam ja. Kobieta. Małżeństwo: 15 lat.
          Zyski: kocham człowieka, z którym bylismy ze sobą w najrozmaitszych sytuacjach.
          Ekstazy i rozpaczy. Czołgania się z bólu do łazienki w wersji potwornie
          nieestetycznej, wygrywania wielkich pieniędzy i tracenia też dużych,raftingu i
          stłuczenia zabytkowej ukochanej filiżanki teściowej, płaczu z powodu zawiedzenia
          się na kimś dotąd niezawodnym, tarzania się w krokusach i bezradności przy
          umierającym dziecku. Dziwny zestaw, prawda?
          Mógłby byc tysiące razy dłuzszy, a chodzi o jedno: mąż dla mnie i ja dla męża
          jesteśmy dowodem, że kocha się za wszystko, jeżeli się to wszystko przeżywa
          razem, na równych prawach, mając poczucie, że chociąz, egzystencjalnie rzecz
          biorąc, każdy człowiek jest sam, to miłość czyni cud podwójności. I kiedy jest
          świetnie, to się przytulasz, żeby to czuc razem, a kiedy potwornie, to sie
          przytulasz, żeby poczuć, że jeden zakątek ohydnego świata jest ci na pewno
          przyjazny.

          Po tak potwornie patetycznym wyznaniu wiary nie moge już pisac o banałach
          wymiany wiedzy, pasji, informacji, znajomych, intuicji, dokonywanych wciąż i na
          okrągło.
          • wrobelptak Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 21:45
            Absolutnie sie zgadzam z Twoja wypowiedzia.

            I wlasnie Twoje malzenstwo bym nazwal to do czego kazde malzenstwo zmierza:
            PRZYJAZN dwojga kochajacych sie ludzi!

            Czy nie o to nam wszystkim chodzi?
            • Gość: to jest film! Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 22:32
              z moją żoną (11 lat stażu, oboje operatorzy)pewnego czułego wieczoru pod hasłem
              "ale nam dobrze ze sobą" wymyslilismy sobie metaforę: że zakochanie to
              wpatrywanie sie w zdjęcie, a małżeństwo - ogladanie filmu. Oboje sie długo
              bronilismy przed stałymi związkami, bo nas dręczyły pytania: a jak sie cos
              zmieni, a jak jakas rysa sie pojawi, a jak zblaknie, a jak się juz napatrzę. A
              małżeństwo okazało sie fabułą z milionów zdjęć i tamte kryteria i obawy już sie
              nie liczą.
              szczęśliwych małżeństw wszystkim życzę!
            • wrobelptak Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 22:49
              kilka spraw mozna dodac, aby malzenstwo bylo szczesliwe.
              Utrzymac otwarta komunikacje pomiedzy malzonkami.
              Umiec z soba rozmawiac, Umiec jedno-drugiego podciagac do gory, wzbogacac.
              Umiec spedzac czas zawsze z soba, a pozniej z powiekszajaca sie rodzina.

              umiec zauwazyc, ze milosc przeradza sie w przyjazn,
              zrozumienie oraz otwartosc na drgiego czlowieka, zona, dzieci...

              Czy sa malzenstwa sczesliwe?
              Tak, mnostwo i one nie beda o tym mowic bo i po co.
              Kazdy madry widzi po ilosci dzieci madrze poprowadzonych od dziecka
              oraz przygotowanych do doroslego zycia.

              Dzieci, ktore po skonczonych studiach szybko staja sie samodzielne,
              zakladaja wlasne rodziny i ...kontynuuja zycie rodzinne stworzone przez
              rodzicow.

              Czy ja jestem marzycielem?
              Absolutnie nie.
              Obecnie z zona mamy super przyjemnosc patrzenia na nasza stale powiekszajaca
              sie rodzine w postaci synowych oraz zieciow, czego kazdemu madremu zycze.

              Zycie to jest jedna wielka frajda oraz przygoda,
              pamietajcie, aby zycie rozwinac, a nie zniszczyc!

              Czyli badzcie odporni na zewnetrzne glupoty....

          • kegol Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 22:33
            Tak masz racje, po prostu, czlowiek to nedza i piekno, bol i smiech, no coz,
            sam chcialbym to napisac....pozdrawiam
    • Gość: P. Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 21:20
      A znasz szczęśliwych ludzi?
    • maria10344 Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? 24.11.06, 21:23
      Tak,znam takie małżeństwo.To brat mojego ojca i jego żona.Obeje byli rolnikami.
      Mieli ok.70 ha ziemi, 30-40 lat temu,nie było aż tylu maszyn.Zawsze jeździliśmy
      na całe wakacje,a to przecież żniwa.Nie zdarzło się aby mówili do siebie
      podniesionym głosem,nawet w tym czasie.Wujek nie był święty,zdarzało mu się
      wypić,wracał w różnym stanie,ale nigdy się nie awanturował,ciocia też nigdy nie
      krzyczała na niego.Oboje mieli wykształcenie podstawowe,wujek nawet chyba tylko
      przedwojenne 5 klas.Zawsze się szanowali,wszystko z sobą uzgadniali.Byli
      dobrymi szanującymi siebie i innych ludżmi.Wujek już nie żyje.Są dla mnie
      niedościgłym wzorem.KOCHAM ICH.
      • Gość: teka Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.catv.net.pl 25.11.06, 03:30
        No widzisz, co ich za to spotkało?
    • Gość: kella Re: Czy znacie szczęśliwe małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 22:22
      Znam - moje.Trwa 22 lata.Dla nas dzień bez siebie to erzatz dnia.My dwoje i
      świat obok.
      • Gość: enedue3 Tak znam, moich rodziców i moje 21 letnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 22:40
        Rada;żadnych środków antykoncepcyjnych, ogladania pornusów, ect, ect co wypacza
        obraz kobiety (czytaj sprowadza kobietę do roli lalki). Okazywać szacunek i
        jeszcze raz szacunek. Wszystko to czerpie z nauki Kościoła.
        • bemari Re: Tak znam, moich rodziców i moje 21 letnie 24.11.06, 22:54
          Ja mam inne rady, ale bez związków z kościołem i pornosami.najpierw to po
          prostu lubić się trzeba.
          • maretina moje jest szczesliwe:)/nt 24.11.06, 23:13

          • Gość: Tomek Re: Tak znam, moich rodziców i moje 21 letnie IP: *.ztpnet.pl 25.11.06, 23:54
            Nie masz racji - nie lubie swojej Żony ale szaleje za nią z miłości - już od 16
            lat ( wiem że to dziwne ale zycie jest dziwne ). A na szczęśliwe małżeństwo
            jest jedna rada - zasada każdy kij ma dwa końce - po stropolsku nie rób
            drugiemu co tobie niemiłe - czyli zastanów się nad tym co robisz i odpowiedz
            sobie na pytanie - czy chciałbym aby druga moja połowa się tak zachowywała w
            stosunku do mnie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja