Dodaj do ulubionych

Piję, i co z tego?

29.11.06, 21:49
Lubię sobie wypić. Obowiązkowo raz w tygodniu pijemy z kumplami po pół litra
albo idziemy na piwo i siedzimy w pubie do rana.
Poz tym prowadzę tzw. zdrowy tryb życia, przejeżdzam co drugi dzień 100 km na
rowerze, a w zimie przepływam 100 basenów. Lubię to prostu.
I mój organizm jest w lepszym stanie niż tych moralistów, którzy mówią, że piję.
Oni łażą z tłustymi, obleśnymi brzuchami, a ja latem po plaży idę sobie z
piwkiem w ręcę i wszystkie laski się oglądają, a nie jestem już młody.
I kto powie, że picie jest złe?
Obserwuj wątek
    • Gość: never again Re: Piję, i co z tego? IP: *.chello.pl 29.11.06, 23:00
      znam goscia, ktory jest naprawde inteligerntny, jest na fajnym zagranicznym
      stazu, lubi jazde na rowerze i turystyke gorska, a jednak lubi
      sobie "chlapnac". niekoniecznie by si "schlac", ale by byc miec promile we krwi-
      byc na rauszu(ale rak by zawsze moc w miare kontrolowac syt.). tez uwaza ze
      nie ma problemu. jeslijedna osoba ci mowi , ze masz prbloem, to nie znaczy, ze
      on istnieje. jednak gdy kolejna osob mowi ci to samo, to warto sie temu
      przyjzec. gdy ktos chce to sie przyzna, a jesli nie to nie.


      dziecko alkoholika.
      • Gość: C4H10ohoho Re: Piję, i co z tego? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.06, 23:14
        Chrzanienie o dziedziczności alkoholizmu jest wymówką wielu ludzi słabej woli,
        mdłego czynu i nikłego intelektu. Kto ma charakter, ten ma i umiar. Natomiast
        prolongata upojenia jako ucieczka przed kacem to prosta droga do bram delirium.
        I to by było na tyle, o ile delinquent nie zacznie ćpać.
        • Gość: never again ale o co ci chodzi? IP: *.chello.pl 01.12.06, 00:22
          wytlumacz mi bo nie rozumiem i jak to sie ma do mojego postu- o ile sie jakos
          ma.
          ja nic nei pisalam o dziedzicznosci alkoholizmu. no sorry! to, ze podpisalam
          sie dziecko alkoholika to nie znaczy, ze ja tez nim jestem. czy szanowny pan
          umie czytac ze zrozumieniem?
          • Gość: soni Re: ale o co ci chodzi? IP: 62.233.163.* 01.12.06, 15:50
            Popieram.
        • Gość: aska Re: Piję, i co z tego? IP: *.os1.kn.pl 01.12.06, 08:29
          nie chrzan ze pijesz i jestes taki git ze sie laski za Toba ogladaja...
          moze patrza po prostu od kogo ten odór bije..
        • Gość: nachlany Re: Piję, i co z tego? IP: 158.75.59.* 07.12.06, 23:02
          częste picie skraca rzycie
          nie pij wudki nie pij wina kup se rower ukraina
          czas to pieniadz a pieniadz to piwo wiec pijmy to piwo bo szkoda czasu
          fuck is good fuck is funny everybody fuck for many if you think that fuck is
          funny fuck yourself and save your money:>
      • mike-great Każdy kielich wódki niszczy szare komórki... 30.11.06, 23:19
        Każdy kielich wódki niszczy szare komórki...
        • Gość: sobieskisegregator Re: Każdy kielich wódki niszczy szare komórki... IP: *.chello.pl 30.11.06, 23:34
          tylko najlepsze przetrwają
          • kszynka Re: Każdy kielich wódki niszczy szare komórki... 01.12.06, 07:52
            Gość portalu: sobieskisegregator napisał(a):

            > tylko najlepsze przetrwają
            pod warunkiem, że dasz im szansę
            :-|
            • Gość: T. Re: Każdy kielich wódki niszczy szare komórki... IP: 80.55.219.* 01.12.06, 09:42
              BRAWO! BRAWUROWA DYSKUSJA! :-)
              A tak na marginesie, to mój ojciec kiedyś łykał sobie trochę więcej, bo
              twierdził, że nie ma w tym nic złego. Teraz z matką są o krok od rozwodu. Z
              powodu alkoholu. I głupoty (opartej na braku zachamowań), którą powoduje...
              Pozdrawiam All.
              • Gość: maus Re: Każdy kielich wódki niszczy szare komórki... IP: *.lodz.msk.pl 01.12.06, 10:54
                przejdziesz kolo przystanku, wdechniesz troche dymu papierosowego kolesia ktory
                obok pali i tez zniszczysz szare komorki
                nie przeczytasz 3 ksiazek w ciagu roku, tez zniszczysz komorki
                ogladasz brazylijskie seriale, m jak magda i milosc, kryminalni, fala zbrodni i
                klan - zadna komorka nie przetrwa - i kto jest zly?
              • jimmyjazz Re: Każdy kielich wódki niszczy szare komórki... 01.12.06, 11:40
                Co w tym złego? Ja tez lubie w sobotę napić się w dobrym towarzystwie.
                I nie opowiadajcie, że alkoholicy tez kiedyś pili raz w tygodniu, bo każdy
                alkoholik też kiedyś NIE PIŁ wcale, więc tutaj nie ma specjalnego związku.

                Jak ktoś je tłusty rosół i golonke raz w tygodniu to tez można powiedzieć, że
                te gościu ważący 300kg też zaczynał od 1 razu w tygodniu a dzisiaj je tak 5
                razy dziennie. Demagogia.

                Nie piją tylko alkoholicy i kapusie :) Serio.

                Zresztą znalezione w necie - wierzcie nauce :)

                cholesterol. Od dawna wiadomo, że cholesterol bywa "zły" i wówczas powoduje
                miażdżycę, która prowadzi do chorób wieńcowych. Ale jest też "dobry"
                cholesterol, który opóźnia rozwój miażdżycy. Po analizie blisko 73 tys. ankiet
                pochodzących od kobiet w "miażdżycowym" wieku 40–65 lat naukowcy z francuskiego
                instytutu Inserm bez żadnych wątpliwości ogłosili, że babki pijące alkohol
                (głównie czerwone wino) mają lepsze wyniki niż abstynentki.

                Ciąża. Według pisma "Human Reproduction", badania przeprowadzone na 40 tys.
                obywatelek Danii dowiodły, że kobitki, które piją od 1 do 14 drinków
                tygodniowo, potrzebują mniej czasu na planowane zajście w ciążę niż ich
                niepijące koleżanki. Badania przeprowadzano w identycznych warunkach, czyli
                przy równej częstotliwości stosunków seksualnych z somatycznie podobnymi
                partnerami. Nie podano, czy badano zależność między łatwością zapłodnienia u
                kobiet i skłonnością do alkoholu ich mężczyzn.

                Inteligencja. Japońscy uczeni z prefektury Aichi przebadali 2 tys. osób pod
                kątem związku ilorazu inteligencji z piciem alkoholu. Wyszło, że faceci
                niewylewający za kołnierz (spożywający ok. 200 ml sake albo 300 ml wina
                dziennie) mają IQ wyższy przeciętnie o 3,3 pkt. od facetów niepijących. U
                kobiet różnica ta wynosi 2,5 pkt., także na niekorzyść abstynentek.

                Nadciśnienie. U kobitek, które lubią sobie chlapnąć, ryzyko nadciśnienia jest o
                15 proc. mniejsze niż u kobiet niepijących. Do takiego wniosku doszli naukowcy
                z Massachusetts General Hospital po przebadaniu 70 tys. pielęgniarek.
                Nadciśnienie jest przyczyną wielu groźnych chorób, zwiększa niebezpieczeństwo
                udaru mózgu, zawału serca i dysfunkcji nerek.

                Nerki. Piwo oczyszcza nerki i moczowy układ wydalniczy organizmu, zapobiega
                tworzeniu się w nim kamieni – orzekli uczeni z Boston University. Piwo działa
                zapobiegawczo oraz wspomaga rekonwalescencję pozabiegową.

                Radość. Pijącym żyje się weselej – orzekli analitycy angielscy i amerykańscy od
                10 lat badający wpływ na organizm m.in. alkoholu. Fragmenty wniosków
                opublikował "New Scientist". Anglosasi opracowali tygodniową normę radości
                alkoholowej dla zdrowych mężczyzn i kobiet o przeciętnej budowie ciała.
                Kobiety: równowartość 185 g czystego alkoholu; mężczyźni – 250 g (trochę ponad
                pół litra gorzały). Uwaga: niestety, dawek tych nie wolno kumulować w jednym
                dniu tygodnia, lecz należy rozkładać na 7 dni.

                Samopoczucie. "Journal of Epidemiology & Community Health" powołuje się na
                badania przeprowadzone na 20 tys. dorosłych obywatelek i obywateli Hiszpanii.
                Pijący czują się zdrowsi – wyszło uczonym. Tak mówią sami pijący oraz ich
                pracodawcy: abstynenci częściej chorują, a przynajmniej częściej przebywają na
                zwolnieniach lekarskich.

                Starość. Alkohol jest sprzymierzeńcem starości, tzn. że czym jesteśmy starsi,
                tym więcej możemy wypić bez szkody dla organizmu. Uczeni z Cambridge obliczyli
                dzienne dawki dla poszczególnych grup wiekowych: faceci do 34. roku życia mogą
                sobie pozwolić zaledwie na jedną lampkę wina (lub jej procentową równowartość),
                w wieku 35–44 lata – dwie lampki; 45–54 – trzy, 55–84 – cztery, a po 85. roku
                życia pięć lampek wina. Gorzej jest u pijących kobitek, u których aktywność
                enzymu zwanego dehydrogenazą alkoholową jest mniejsza; dwie lampki mogą
                codziennie walić babki po 44., a trzy – po 74. roku życia.

                Testosteron. Tygodnik "Nature" opublikował wyniki badań wpływu alkoholu na
                podniecenie seksualne kobiet. Eksperyment polegał na tym, że dwie grupy
                młodych, zdrowych kobiet dostawały wieczorem dwie szklaneczki soku lub alkoholu
                (w dowolnych drinkach). Po godzinie badano zmianę poziomu testosteronu –
                sterydowego hormonu płciowego powodującego podniecenie. U tych, które piły sok,
                poziom ten nieznacznie się obniżył; u tych, które wypiły drinki – istotnie się
                podniósł (u kobiet używających hormonalnych środków antykoncepcyjnych aż 4-
                krotnie).

                Wątroba. Rosyjskie zakłady spirytusowe w Samarze produkują wódkę o
                nazwie "Rastoropsza", która – uwaga! – nie szkodzi wątrobie, jeżeli gorzałę
                spożywa się w rozsądnych dawkach. Nieszkodliwa wódka ma 40 "gradusow", składa
                się ze spirytusu, wody i ziół.

                Żołądek. Uczeni z uniwersytetu w Bochum potwierdzili dobroczynne działanie –
                jakże by inaczej! – piwa. Jedno, góra dwa piwa dziennie działają łagodząco na
                owrzodzenie żołądka i dwunastnicy, są lekkostrawne, zatem ułatwiają trawienie
                węglowodanów, a ponadto zawierają witaminy z grupy B oraz PP i H.

                Życie. Picie wydłuża życie – do takich wniosków doszedł zespół brytyjskich
                epidemiologów dowodzonych przez prof. Richarda Peto. Po przebadaniu 12 tys.
                lekarzy rezultaty opubliko-wał "British Medical Journal"; wynika z nich, że
                pijący umiarkowanie (dwa kieliszki wina lub jedno piwo dziennie) żyją
                przeciętnie o 1,5 roku dłużej niż niepijący.
                • mike-great Pij dalej - pogadamy za parę lat... 01.12.06, 13:45
                  Pij dalej - pogadamy za parę lat...
                  • jimmyjazz odróżniaj picie od chlania 01.12.06, 15:07
                    mike-great napisał:

                    > Pij dalej - pogadamy za parę lat...

                    To mi wygląda na teksty alkoholika.

                    Jak komuś picie kojarzy się tylko z półrocznymi ciągami alkoholowymi, izbą
                    wytrzeźwień i delirkami to ok, faktycznie można byc wrogiem picia.
                    Ale trzeba zrozumiec że jak ktoś się napije w sobotę to nie jest od razu
                    alkoholikiem i się nim nie stanie nawet za wiele tak.
                    • rom48 Re: odróżniaj picie od chlania 08.12.06, 12:51
                      Moj ojciec dopiero jak zaczal pic denaturat to przyznal, ze jest alkoholikiem. Nie uwazasz, ze to bylo byt pozno?? Alkoholizm zaczyna sie z pozoro niewinnie od malego pijanstwa raz w miesiacu pozniej to zdaza sie czesciej ale to tylko przy jakiejs okazji a pozniej te okazje jakos sa coraz czesciej i juz odwrot jest prawie niemozliwy.
                • Gość: pilo Re: Każdy kielich wódki niszczy szare komórki... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.06, 16:08
                  Ja nie piję i nie próbuj nazywać mnie kapuśiem!
                • anulex Re: Każdy kielich wódki niszczy szare komórki... 01.12.06, 18:47
                  Ekhm. Lubię sobie wypić. Niemniej uważam, że tekst o kapusiach był żenujący.
                  • Gość: duzepiwo Re: Każdy kielich wódki niszczy szare komórki... IP: 62.233.163.* 01.12.06, 18:58
                    Jak tak ma to wyglądać,to ja przestaję pić.W ogóle.Bo tak naprawdę każdy po
                    spożyciu choćby piwa, ma pociąg do alkocholu.Czyli jest potencjalnym
                    alkoholikiem.Jeśli tak, to powodzenia.
                • Gość: Lul Re: Każdy kielich wódki niszczy szare komórki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 15:39
                  Nie, no , to juz zonglerka faktami. Powtarzam: WSZYSTKO JEST DLA LUDZI, TRZEBA
                  UMIEC Z TEGO KORZYSTAC.
                  A poza tym jeden bardziej podatny na uzaleznienia, drugi mniej. I badz tu
                  czlowieku madry!
                  JA TEZ PIJE, LUBIE ALKOHOL, CHODZE NA IMPREZY. Mysle, ze chodzi o pewne
                  granice. Jak juz wspomniane przy mnie: nie hcleje przy dziecku. I wszystko!
                • Gość: Lul k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 15:56
                  Nie, no , to juz zonglerka faktami. Powtarzam: WSZYSTKO JEST DLA LUDZI, TRZEBA
                  UMIEC Z TEGO KORZYSTAC.
                  A poza tym jeden bardziej podatny na uzaleznienia, drugi mniej. I badz tu
                  czlowieku madry!
                  JA TEZ PIJE, LUBIE ALKOHOL, CHODZE NA IMPREZY. Mysle, ze chodzi o pewne
                  granice. Jak juz wspomniane przy mnie: nie hcleje przy dziecku. I wszystko!
        • ontos2 moje są odporne :) 01.12.06, 10:13
        • Gość: Frańciszek Re: No, to tobie chyba już wszystkie zniszczył... IP: *.autocom.pl 01.12.06, 16:41
          Jeżeli jest to naprawdę tak jak napisałeś to nic się nie dzieje! Uzależnienie
          często zaczyna się wtedy gdy zaczynamy sami robić z tego problem po
          wcześniejszym wmówieniu nam przez innych że tp uzależnienie... Jak nie masz
          problemy to oby tak dalej! Ja też lubię czasem piwka popić!
          • Gość: soni Re: No, to tobie chyba już wszystkie zniszczył... IP: 62.233.163.* 01.12.06, 16:52
            "zagubiłem się w mieście po raz kolejny".To nie cytat to zycie.Czasami tak
            bywa,ale tylko czasami.Ale jaka to zabawa.Nazajutrz:)
            • Gość: www.miasto.info www.miasto.info IP: *.autocom.pl 08.12.06, 15:35
              www.miasto.info Tu jest wiele informacji, zapraszam.
        • Gość: hmm Re: Każdy kielich wódki niszczy szare komórki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 15:41
          wg ostatnich badań niewielkie ilosci alkoholu wpływają nawet na możliwości
          regeneracyjne komórek nerwowych. Przeprowadzili je amerykanie ale kto wie...
      • Gość: szczoa Re: Piję, i co z tego? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.06, 07:43
        przepraszam, ja wczoraj popiłem i właśnie rzygam, zaraz też się zesram :(
        • ersus Re: Piję, i co z tego? 01.12.06, 07:47
          I pewnie do tego się zsikasz. Fascynujące....
      • baltimora Problem masz wtedy, gdy czujesz się winny... 05.12.06, 14:11
        ...jeśli nie, wszystko okej. Po prostu dobrze ci z tym. Taki jesteś.
      • rom48 Re: Piję, i co z tego? 08.12.06, 12:36
        Jezeli teraz pijesz bo ci to smakuje, wypijasz dosc duzo to nie znaczy, ze juz masz problem akoholowy oznacz tylko to, ze na pewno bedziesz mial problem. Jestem 60 letnim (teraz :)) dzieskiem alkoholika i mialem okazje przesledzic caly dosc zlozony proces rozwoju alkoholizmu. Od takiego sobie popijania przy okazcjac az do denaturatu i wody brzezowej. Tak, ze radze sie zastanowic nad konsekwencjami juz teraz.
    • marysia_b Re: Piję, i co z tego? 29.11.06, 23:53
      Chcesz sie pozbyc poczucia winy?
      • kodem_pl Re: Piję, i co z tego? 30.11.06, 18:44
        Poczucia winy? Tez sobie wypic lubie, mam sie czuc winny? Z jakiego powodu?:-D
    • uyu Re: Piję, i co z tego? 30.11.06, 02:55
      Jesli musisz choc raz w tygodniu wypic to juz jestez uzalezniony. Roznie ludzie
      to nazywaja; najczesciej odreagowaniem czy tez rozladowaniem stresu. Ktos, kto
      po tygodniu choc na chwile musi uciec od wlasnego zycia w ten wlasnie sposob ma
      problem. Jest psychicznie slaby i na nic sie zda pozowanie na silnego mena.
      • llukiz Re: Piję, i co z tego? 30.11.06, 15:53
        > Jesli musisz choc raz w tygodniu wypic to juz jestez uzalezniony'

        po pierwsze to nikt nic nie musi, chyba że sie kogoś zmusi. Alkoholicy nie muszą
        pic, o czym moga zaswiadczyc rzesze niepijących alkoholików.
        Co zas sie tyczy uzależnienia to bycie uzależnionym jest w naturze człowieka i
        człowiek uzależnia sie od miliona różnych rzeczy podczas swojego życia.
        A o byciu alkoholikiem decyduja geny. Można w życiu wódki się nie napić, a być
        alkoholikiem. Tzn jak by taki ktoś zaczął pić, to by skończył na byciu pijanym
        codziennie.

        end
        • Gość: code Re: Piję, i co z tego? IP: *.aster.pl 30.11.06, 18:42
          Piszesz rzeczy, które się nawzajem wykluczają. Jednym zdaniem - straszne bzdury :/
          • llukiz Re: Piję, i co z tego? 30.11.06, 19:22
            > Piszesz rzeczy, które się nawzajem wykluczają
            > Jednym zdaniem - straszne bzdury

            A gdzie konkrety? Co się wyklucza? Jakie bzdury?
        • Gość: denko Re: Piję, i co z tego? IP: 62.233.169.* 30.11.06, 19:58
          po pierwsze: rzesze niepijacych alkoholikow moga Ci zaswiadczyc, ze musieli
          pic, a rzesze pijacych alkoholikow zaswiadcza Ci, ze pic nie musi. To jest
          wlasnie ta roznica.

          Po drugie: O byciu alkoholikiem nie decyduja geny. Alkoholizm to zespol objawow
          uzaleznienia od alkoholu. Jesli nie masz tych objawow to mimo skazenia
          genetycznego nie jestes alkoholikiem.
          • llukiz Re: Piję, i co z tego? 01.12.06, 12:23
            > Po drugie: O byciu alkoholikiem nie decyduja geny. Alkoholizm to zespol objawow
            > uzaleznienia od alkoholu.

            może tak: Alergia to zespół objawów na alergen i nie występuje bez alergenu. Ale
            można być alergikiem i nic o tym nie wiedzieć ponieważ nigdy nie zetknęło się z
            alergenem. A prościej: jestem uczulony na sierść kota, ale nie mam kota więc
            alergia u mnie nie występuje. Tak samo jest z byciem alkoholikiem. Wiele osób
            nawet nie wie że gdyby zaczęło pić to zostało by pijącymi alkoholikami.

            > po pierwsze: rzesze niepijacych alkoholikow moga Ci zaswiadczyc, ze musieli
            > pic

            nie musieli skoro nie piją

            > pic, a rzesze pijacych alkoholikow zaswiadcza Ci, ze pic nie musi.

            to oczywiste że nie musi. Nikt nic nie musi tylko na podstawie okoliczności i
            własnej wiedzy decyduje że tak będzie lepiej. Doświadczenia nie da sie nauczyć z
            teorii.

            To jest
            > wlasnie ta roznica.

            jaka różnica?
      • Gość: uzalezniony Re: Piję, i co z tego? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.06, 00:36
        A ja właściwie piję codziennie. Jedno piwko przed snem, czasami dwa. W weeked
        jak się uda coś zmontować obowiązkowo jakaś większa popijawka. Chyba nie dobrze
        ze mną...
      • siwy_83 Re: Piję, i co z tego? 01.12.06, 09:01
        sory jak tak czytam co poniektórych to niedobrze sie robi!!!
        ja mam 27 lat...super pracę, tak jak i reszta moich znajomych (oprócz tego
        mnóstwo obowiązków i pomysłów na spędzanie wolnego czasu) i co tydzień w
        weekend spotykamy sie na tzw. wódeczkę. Nie widze nic w tym złego , a wręcz
        przeciwnie. Tak więc żal mi tych którzy tak dużo mają do powiedzenia na
        temat "alkoholizmu". Może poprostu nie macie z kim się poalkoholizować i żal
        Wam ściska pewną częśc ciała!!!
        Pozdrawiam wszystkich weekendowych pijaków:-)
        • Gość: jan Tez sie lubie napic ale widze ze trzeba hamowac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.06, 09:13
          Tez tak mam - przychodzi weekend albo jakies swieta, jest wolne, no to trzeba
          sobie chlapnac. Niby nic zlego, a jednak to jest jednak systematyczne
          przyzwyczajanie organizmu i mozgu do alkoholu. Zdarzy sie czasem ze nie ma sie
          z kim napic, albo trafie na impreze bezalkoholowa, to sie glupio czuje, czegos
          brakuje zeby sie wyszalec. Teraz juz tak bezkrytycznie na alkohol nie patrze i
          staram sie ograniczac popijawy.
        • rubra Re: Piję, i co z tego? 01.12.06, 12:08
          poprostu SUPER!
          nic tylko życzyc Tobie ( i innym "weekendowym popijaczkom") równie dobrego
          samopoczucia za 10 lat!!!
      • Gość: Belial Re: Piję, i co z tego? IP: *.static.debica134.tnp.pl 01.12.06, 09:22
        A ja pije kiedy mam ochotę, mam w d...e silnych menów i jestem psychicznie
        słaby...(żeby wszyscy byli tacy słabi psychicznie)...no i czytając twój post,
        uświadamiam sobie, że chyba czeka mnie odwyk. O boshe jestem
        skończoonnnnyyyyy....
    • llukiz Re: Piję, i co z tego? 30.11.06, 15:47
      > Lubię sobie wypić. Obowiązkowo raz w tygodniu pijemy z kumplami po pół litra
      > albo idziemy na piwo i siedzimy w pubie do rana.

      Może się zdziwisz ale prawie wszyscy tak mają
      • Gość: adas Re: Piję, i co z tego? IP: *.wpia.uw.edu.pl 30.11.06, 18:26
        dokładnie! też pije co tydzień i do głowy mi nie przyszło żeby robić z tego
        hece na forum
        • Gość: lula Re: Piję, i co z tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 00:00
          Mój mąż kilka lat temu też popijał sobie dla relaksu po ciężkim tygodniu
          pracy.Dziś jest pijącym codziennie alkoholikiem, nie wykazującym chęci
          leczenia.Rodzina i małżeństwo w rozpadzie.Niech to będzie memento dla tych,
          którym się wydaję, że im to nie grozi...
        • ersus Jak ja bym pracował na Wydziale Prawa i Administra 01.12.06, 07:31
          cji UW, to też był codziennie pił. Wiwat Prawo i Administracja, a nawet cały Uniwersytet Warszawski!
          • luana4 Re: ERSUS jest the best!!! 07.12.06, 15:42
            Ersusku!!!!! jestes nieoceniony, kazde Twoje cenne spostrzezenie na forum
            konczy sie u mnie opluciem kompa:)

            Pozdrawiam serdecznie!
      • mariuszekc Re: Piję, i co z tego? 01.12.06, 08:43
        Prawie wszyscy to mowisz o swoim domu? otoczeniu ?? Prawie robi wielka
        roznice...
    • Gość: kane ale macie problemy, nie powiem IP: *.compower.pl 30.11.06, 18:25
    • Gość: wthep Re: Piję, i co z tego? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.06, 18:32
      Hm.. Też lubię sobie wypić. Mam normalną pracę, ale po niej nie wyobrażam sobie
      innego zakończenia dnia, jak 4 mocne piwka z kolegami. No chyba, że są
      niedysponowani. Wtedy piję piwko w domciu. Jeszcze 2 lata temu tradycją były
      "wtorkowe kolacje" gdzie piliśmy po 0,7 na głowę. Niestety teraz spotykamy sie
      na gorzale rzadziej. Najwyżej 2 razy w miesiącu. Aż się łezka w oku kręci. A czy
      jestem uzależniony? Pewnie tak. Ale żyje się tylko raz.
    • Gość: pepsi Re: Piję, i co z tego? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.11.06, 18:37
      Narazie masz picie pod kontrola. Pomysl jednak, co stanie sie gdy popadniesz w
      jakies klopoty?
      Jesli piszesz juz tutaj, ze nie masz to za zle pic regularnie to naklania Cie do
      tego alkohol- pierwsze objawy depresji.
      • Gość: j23 Re: Piję, i co z tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 18:56
        takie "psychologiczne" i "inteligentne" komentarze to jest dopiero
        uzależnienie... pomyśl nad tym problemem bo on dotyczy już nie tylko ciebie...
    • Gość: code Re: Piję, i co z tego? IP: *.aster.pl 30.11.06, 18:46
      Nic z tego. Dopóki nie będzie to dotyczyło osób bliskich. Sam możesz się zapić na śmierć i nikogo z forum to nie zainteresuje. Ale jeśli przez Twoje picie zaczną cierpieć Twoi rodzice, kobieta, dzieci, przyjaciele to już jest problem.
      Od urodzenia żyje w rodzinie, w której jest alkoholik i jest to horror, niekończący się horror :(
      • nikt52 Re: Piję, i co z tego? 30.11.06, 18:56
        Dokładnie - jak wyżej. Od pół roku jestem na terapii dla rodzin alkoholikow.
        Dopoki sam sobie robisz kuku - pij! Byleś nie krzywdzil bliskich
        • Gość: EDI Re: Piję, i co z tego? IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 30.11.06, 19:45
          A ja jestem z facetem, ktory pil gdy sie poznalismy. W tym momencie mieszkamy
          razem i pije kazdego wieczora. Wiem, ze jest to juz etap alkoholika. I coz.
          Stereeotyp alkoholika to nieogolony facet w wymietym wczorajszym ubraniu. A tu
          co? Facet na wysokim stanowisku, w garniturze i z ogromnym problemem. Mam
          dosc , bo nie ma juz tu miejsca na normalnosc.Pije sam i pokątnie bo nie chce
          mi robic przykrosci...Bzdura. A ja powoli mam dosc cuchnacegi i bredzacego
          faceta, ktory sie stacza i nie reaguje na wyciagnieta pomocna dlon....Ciekawe
          jak dlugo. Bo ta destrukcja nie tylko niszczy jego ale rowniez i mnie, ktora
          chce normalnosci.
        • Gość: jola Re: Piję, i co z tego? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.06, 09:35
          Rozstałam się z mężem bo pił i bił i ćpał do tego. Żeby było jeszcze dziwniej
          zaczął to robić, gdy urodziło się dziecko. Mimo że już z nim nie jestem
          okropnie boli, bo przecież dochodzą do mnie informacje o tym, jak spada w dół.
          A najgorsze jest to, że uważam, że alkohol jest dla ludzi, mądrych ludzi. Sama
          nigdy nie stroniłam od alkoholu (dwa drinki, piwo, wino), ale nigdy też nie
          przesadzałam. Proste. Piję (a właściwie piłam), bo lubię ten smak, a nie po to
          żeby się napić czy zapomnieć. Teraz kiedy jestem sama z dzieckiem nie piję
          prawie wcale, bo nie chcę chuchać dziecku alkoholem na dobranoc i wcale nie
          uważam tego za normalne. Powtarzam, alkohol jest dla ludzi, tylko dla tych,
          którzy nie pozwolą sobie na to, żeby jakaś flaszka nim rządziła.A przy okazji
          nigdy nie jest tak, że tylko sobie ktoś robi krzywdę. Zawsze jest jakaś bliska
          osoba,która patrzy, jest bezsilna i ją bardzo boli to, jak kochany człowiek się
          zmienia...
    • zbigstar Re: Piję, i co z tego? 30.11.06, 19:00
      Piję ostro od 45 lat i nic się nie stało. Zdrowie dopisuje, humor też. Pewnie
      nie dożyję średniej, ale mało mnie to obchodzi.
      • Gość: true Re: Piję, i co z tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 19:13
        • Gość: zibi a ja lubie wolny sex IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.06, 19:18
          i nie mam z tego powodu wyrzutów, mimo ze rodzina mi sie rozbila, postanowilem
          walczyc z zyciem dalej, czerpie z tego przyjemnosc i nie patrze dalej na przed
          niz tydzien, dwa. miesiecznie obracam 3-4 nowe panienki ale nie wiaze sie poki
          co. postanowilem pokosztowac nieco zycia. czy mam czuc sie przez to gorzej? w
          pracy mnie doceniaja, wiec wszystko mowiac krótko pod kontrola ))
          • Gość: mloda_zona Re: a ja lubie wolny sex IP: *.crowley.pl 01.12.06, 10:43
            Wszystko fajnie, super, ze czerpiesz z tego przyjemnosc, ze umiesz korzystac z
            zycia... A czy pomyslales o tym, jak sie czuja dziewczyny, z ktorymi
            przesypiasz jedna noc i pozniej zostawiasz? Pamietaj, Twoja wolnosc konczy sie
            tam, gdzie zaczyna sie wolnosc i szczescie drugiej osoby...
            • llukiz Re: a ja lubie wolny sex 01.12.06, 12:28
              A czy pomyslales o tym, jak sie czuja dziewczyny, z ktorymi
              > przesypiasz jedna noc i pozniej zostawiasz?

              a moze to one jego zostawiają, te wredne i chłop musi sie napic by zapomniec
              ból? Pomyślałaś co on czuje, czy jesteś samolubna?
              • Gość: mloda_zona Re: a ja lubie wolny sex IP: *.crowley.pl 01.12.06, 12:42
                A czy facet, ktorego zostawiaja panienki, pisze " obracam 3-4 dziewczyny w
                miesiacu" i chwali sie, ze mu sie tak swietnie uklada?? Sadze, ze raczej nie,
                chyba ze jest typem sadomaso i uwielbia byc puszczany w trabe:)
            • rubra Re: a ja lubie wolny sex 01.12.06, 13:14
              A czy pomyslales o tym, jak sie czuja dziewczyny, z ktorymi
              > przesypiasz jedna noc i pozniej zostawiasz?
              -tu nie ma sensu zadawanie takich pytan i apelowanie do uczuc- gdyz
              taki "osobnik" poprostu sie nie zastanawia ani nad zyciem swoim ani tym
              bardziej cudzym bo nie posiada ani normalnie funkcjonyjacego umysłu-chociaz
              uzywa go do racjonalizowania i usprawiedliwiania swoich świństw, ani normalnych
              emocji, ani tez podobnych ludzkich odruchów...
            • rubra Re: a ja lubie wolny sex 01.12.06, 13:27
              P.S.
              to hedonizm w czystej formie, który załosna egzystencje nazywa zyciem.Zal tylko
              tych naiwnych "owieczek", ktore daja sie nabrać na wyprasowany garniturek
              takiego "pana", ale to juz osobny temat..
      • Gość: pijak Re: Piję, i co z tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 19:25
        Jestem skonczonym alkocholikiem,niedaję już rady,czemu jeszcze ZyjE.Nie mam juZ siły,muszę to skończyc,jestem zerem.Nikt po mnie nie zaplacze,bo niewarto a miało być tak pięknie.
      • Gość: Smakosz Re: Piję, i co z tego? IP: 80.48.254.* 30.11.06, 19:31
        zbigstar napisał:

        > Piję ostro od 45 lat i nic się nie stało. Zdrowie dopisuje, humor też. Pewnie
        > nie dożyję średniej, ale mało mnie to obchodzi.

        Dwóch smakoszy sączy powoli piwko w parku, jeden z nich czyta porzuconą przez
        kogoś gazetę. Wreszcie mówi:
        - Wiesz, tu piszą, że picie skraca życie o połowę!
        - Coś słyszałem - odpowiada drugi - ale nic z tego nie rozumiem.
        - Przecież to proste. Ile masz lat?
        - Trzydzieści.
        - No widzisz, gdybyś nie pił, to miałbys już sześćdziesiąt!

      • Gość: apso Ostro, tzn. raz na tydzien? IP: *.umcs.lublin.pl 30.11.06, 19:35
    • big_pijak i nic z tego :)) 30.11.06, 19:25
      Ja też lubię strzelić codzienni po robocie kilka browarków i nie uważam,żeby mi
      to w czymś przeszkadzało :)) gorzałę tylko od święta, ale browarek... hmmm
      dobry browar nie jest zły :))
      A jeśli chodzi o uzależnienie, to jak uznam, że przestałem lubić piwo to
      poprostu nie będę go pił i tyle. Tak samo było z fajkami po kilku latach
      stwierdziłem, że są niedobre i tak naprawdę nie dają żadnej przyjemności, więc
      je odstawiłem, tak nagle z dnia na dzień :))
      Choć mam nadzieję, że w przypadku browarka taka sytuacja się nie powtórzy :))))
      pozdro
      • Gość: m Re: i nic z tego :)) IP: *.aster.pl 30.11.06, 21:12
        "A jeśli chodzi o uzależnienie, to jak uznam, że przestałem lubić piwo to
        poprostu nie będę go pił i tyle"

        Mój ojciec alkoholik mówił podobnie - że lubi po prostu sobie wypić.
        Dalej wierz w to, że potrafisz przestać...

        • Gość: Gość Re: i nic z tego :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 00:15
          No właśnie: nic z tego. Nie zaśmiecaj forum swoimi problemami emocjonalnymi :)
    • Gość: kkk a ja jem golonki IP: *.toya.net.pl 30.11.06, 19:25
      mam 54 lata, biore 150 na klatkę w seriach, ale codziennie jem wieczorem dwie golonki.
    • Gość: pawel Re: Piję, i co z tego? IP: 82.139.32.* 30.11.06, 20:04
      Nie wątpię, że jesteś wysportowany i nigdzie nie zalega Ci dodatkowy mięsień.
      Pewnie też masz tzw. kaloryfer na brzuchu i na plaży jest miło. Napewno czujesz
      sie wysportowany i ogolnie ujmując - sprawny fizycznie. Póki będziesz
      systematycznie ćwiczyć i zdrowo sie odżywiać, jakkolwiek to rozumiesz, napewno
      będziesz wygladać jak młody bóg. Ale alkohol niestety szkodzi, przede wszystkim
      na układ nerwowy i jest to proces nieubłagany i nieodwracalny. Powoli stajesz
      się otępiały, twoje szare komórki zanikają, a co za tym idzie stajesz się mniej
      sprawny intelektualnie, że pozwolę sobie użyć takiego określenia. Napewno tego
      procesu nie odczuwasz na codzień, ale z wiekiem będziesz "głupiał" szybciej niż
      twoi rówieśnicy. Jeśli chodzi Ci o twój sprawny organizm to pewnie masz też na
      myśli swoją wątrobę, nerki i żołądek - dla tych organów nie jest obojętne czy
      pijesz raz w miesiącu czy raz na dwa dni. Pewnie słyszałes o marskości wątroby,.
      Alkohol ma też spory negatywny wpływ na układ krążenia i twoje serducho.
      Może dzisiaj śmigasz po plaży z piwkiem i pięknie urzeźbionym ciałem, ale to co
      się dzieje we wnętrzu twojego organizmu nie jest chyba powodem do dumy.
      Na zakończenie powiem, że zdecydowana wiekszość ludzi lubi sobie wypić (Ja też),
      każdy taką ilość na jaką mu natura pozwala, alkohol poprawia nastrój, łagodzi
      obyczaje (choć czasem wręcz przeciwnie), jest smacznym wspomagaczem towarzyskim,
      ale bredzi, kto uważa, że częste picie alkholu jest dobre.
      • Gość: miro Re: Piję, i co z tego? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.06, 20:14
        a ja nie pije nic, bo już swoje w życiu wypiłem. Mógłbym dalej drinkować,
        popijać piwko, winko z kumplami, z zoną, sam.....ale po prostu pieprzę to, za
        to bardzo chętnie polewam, imprezuje na trzeźwo, tańczę i bawię się z kobietami
        gdy ich partnerzy juz bełkoczą, a rano lubię się patrzeć na
        wszystkich "pijaczków" jak ich dusi KAC!
        • Gość: Smirnoff Re: Piję, i co z tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 20:41
          A walisz żony kolegów, kiedy tamci już bełkoczą lub leżą pod stołem ?
          • Gość: babcia Re: Piję, i co z tego? IP: *.srg.vectranet.pl 30.11.06, 21:14
            Jestem kobieta
            Kocham piwo bardzo
            uspokaja bardziej i mySlE ze zdrowiej jak relanium

            Co o tym myslicie
            podobno szczesliwi nie pija
            • Gość: tyż pijok Re: Piję, i co z tego? IP: *.dolsat.pl 30.11.06, 21:41
              prawie codziennie jestem w tak zwanym maglu,i tak sobie patrze jakie ludzie
              przychodzą i co kupywują,jak zobaczą znajomąc osobę to biorą tylko papierosy
              ale jak nie znajomi to półlytra i w dodatku tej z niskiej półki.czyli moralność
              na pokaz!jest takie przysłowie:u kogoś słomkę w oku zauważysz,a uciebie woku
              belka nie przeszkadza.
      • Gość: Zdrowy Pijaczek Re: Piję, i co z tego? IP: *.core.lanet.net.pl 01.12.06, 11:04
        > Nie wątpię, że jesteś wysportowany i nigdzie nie zalega Ci dodatkowy mięsień.

        Chyba tluszcz miales na mysli ?

        > na układ nerwowy i jest to proces nieubłagany i nieodwracalny. Powoli stajesz
        > się otępiały, twoje szare komórki zanikają

        Ale tych szarych komorek jest duuuzo w nadmiarze - niewykorzystanych :)
        To nie jest tak, ze z kazdym kieliszkiem gorzej mysle i moje talenta zanikaja.
        Trzebaby na prawde duzo pic, zeby pluszowe zabawki widziec regularnie :D

        > Jeśli chodzi Ci o twój sprawny organizm to pewnie masz też na
        > myśli swoją wątrobę, nerki i żołądek - dla tych organów nie jest obojętne czy
        > pijesz raz w miesiącu czy raz na dwa dni. Pewnie słyszałes o marskości
        > wątroby,

        No wiec oczywiscie jest to prawda, nikt nie mowi, ze picie to samo zdrowie.
        Niemniej jednak to na ile alkohol szkodzi jest wlasnie uwarunkowane
        genetycznie, od trybu zycia, odzywania, wysportowania.
        Sek w tym, ze autor watku byc moze nie czul by sie psychicznie dobrze, gdyby
        sie raz w tygodniu nie wyluzowal i wtedy nie mialby juz ochoty na sport, zdrowe
        jedzenie, stracilby motywacje, chodzilby zly, wkurzony i zle by sie czul. Pod
        tym katem mozna powiedziec, ze alkohol mu sluzy ;)
        Pol litra na dwoch to jeszcze nie jest jakas wielka dawka. Co innego jak ktos
        raz w tygodniu uwali sie na amen, z zyganiem wlacznie.

        > Alkohol ma też spory negatywny wpływ na układ krążenia i twoje serducho.
        > Może dzisiaj śmigasz po plaży z piwkiem i pięknie urzeźbionym ciałem,
        > ale to co
        > się dzieje we wnętrzu twojego organizmu nie jest chyba powodem do dumy.

        Oczywiste jest, ze sportowcy zawodowi, ktorzy chlapna sobie po meczu,
        generalnie maja gorsza kondycje, wytrzymalosc i regres formy bedzie postepowal
        szybciej z wiekiem - znam paru takich pilkarzy...
        No ale tutaj nie mowimy o sportowcu wyczynowym, wiec skutek nie bedzie az tak
        odczuwalny. Jak juz pisalem wyzej samopoczucie psychiczne tez jest wazne, a
        niektorzy bez alkoholu nie potrafia sie wyluzowac i rozerwac.

        > ale bredzi, kto uważa, że częste picie alkholu jest dobre.

        Kwestia dyskusyjna co to znaczy czeste. Czy gorzej 1-2 piwka codziennie, czy
        raz na 1-2 tygodnie ostrzej. Mysle, ze chodzi o kumulowanie negatywnych skutkow
        picia - gdy organizm jeszcze sie nie zregenerowal po poprzednim razie. Ogolnie
        sklanialbym sie do tezy, ze raz na tydzien to jednak troche za czesto, ale tak
        raz na 2-3 juz "ujdzie", wtedy jest pewnosc ze organizm calkiem odpoczal po
        poprzednim razie.
        • llukiz Re: Piję, i co z tego? 01.12.06, 12:46
          > Oczywiste jest, ze sportowcy zawodowi, ktorzy chlapna sobie po meczu,
          > generalnie maja gorsza kondycje, wytrzymalosc i regres formy bedzie postepowal
          > szybciej z wiekiem - znam paru takich pilkarzy...

          wszyscy polscy?
      • llukiz Re: Piję, i co z tego? 01.12.06, 12:45
        Powoli stajesz
        > się otępiały, twoje szare komórki zanikają, a co za tym idzie stajesz się mniej
        > sprawny intelektualnie,

        ktoś cie kiedyś bardzo skrzywdził informacyjnie. Zgadnij ilu wielkich pisarzy
        było alkoholikami.
        Nie wiesz ile piją profesorowie, doktorzy i doktoranci na uczelniach
        (przynajmniej na politechnice)
        Co do niszczenia szarych komórek to alkohol owszem je niszczy, ale w takich
        ilościach że jest nie do zauważenia na podstawie ich ilości czy ktoś pił czy
        nie. Żeby zniszczyć ich 1% alkoholem należałoby codziennie przez 60 lat wypijać
        litr wódki 3 razy na dzień (na śniadanie obiad i kolację)

        > Alkohol ma też spory negatywny wpływ na układ krążenia i twoje serducho.

        A to jest akurat jedyna rzecz jeśli chodzi o zdrowie i alkohol, kiedy możemy
        mówić o pozytywnym jego wpływie. Pijący rzadziej choruja na serce

        > ale bredzi, kto uważa, że częste picie alkholu jest dobre.

        "dobre" to pojęcie względne. Niemniej ogólnie też uważam że picie alkoholu dobre
        nie jest
        • jszania Re: Piję, i co z tego? 05.12.06, 14:35
          llukiz napisał:

          > Co do niszczenia szarych komórek to alkohol owszem je niszczy, ale w takich
          > ilościach że jest nie do zauważenia na podstawie ich ilości czy ktoś pił czy
          > nie. Żeby zniszczyć ich 1% alkoholem należałoby codziennie przez 60 lat wypijać
          > litr wódki 3 razy na dzień (na śniadanie obiad i kolację)

          a jakie zrodlo tej informacji?
    • nessie-jp Re: Piję, i co z tego? 30.11.06, 21:31
      No nie wiem, co z tego. A co cię dręczy? Skoro tak źle się czujesz z tym piciem,
      że aż szukasz walidacji swoich zachowań wśród kompletnie obcych ludzi na forum,
      to może po prostu przestań pić. Wtedy powiesz sobie: nie piję - i co z tego?
      Może konfrontacja tych dwóch stanów pozwoli ci lepiej zrozumieć swój problem.
    • Gość: zx Re: Piję, i co z tego? IP: *.e-wro.net.pl 30.11.06, 22:17
      Prędzej czy później wątroba się jednak odezwie, a to bardzo paskudne uczucie.
      Trzeba wtedy przejść na beznadziejnie nudną dietę, jedyny pozytyw, że można na
      imprezy jeździć własnym samochodem, bo każda kropla alkoholu to ból.
    • Gość: 20lat a kto mówi, że picie jest złe? IP: 213.199.198.* 30.11.06, 22:52
      Upijanie się jest złe.Trafianie do wariatkowa w Sochaczewie na oddział dla
      uzależnionych jest złe. Delirka i uciekanie przed pół metrowymi pająkami jest
      złe.
      Człowiek nie wielbłąd- wypić musi. Oby z taką samą częstotliwością jak to
      sympatyczne zwierzątko.
      • Gość: onaion Re: a kto mówi, że picie jest złe? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 23:36
        gorzej jak masz 14 lat,jestes dziewczyna,i zaczynasz od 7 piw.

        gorzej jak maja 15lat,pijesz codziennie,albo co drugi dzien. przynajmniej piwo.

        dobrze miec 18lat,i miec to juz za soba...

        jak to rodzice,czy inni,nazywaja? okres buntu?
        nie zycze nikomu...
    • earlyyears Re: Piję, i co z tego? 01.12.06, 00:04
      picie to jest zycie! robota to glupota.


      pieniadze szczescia nie daja, ale co to za zycie bez pieniedzy.
    • bimota Re: Piję, i co z tego? 01.12.06, 00:14
      To jest dobitny przyklad choroby naszego spoleczenstwa... Miliony rodzin przezywa tragedie z powodu alkoholu, ale i tak wiekszosc uwaza, ze picie to nic zlego. Malo tego ! Jak ktos nie pije jest uwazany za swira ! Mozemy sobie pisac, ale ludzie i tak nie zrozumieja, ze nie wszyscy tak samo reaguja na alkohol, ze ktos moze pic dosyc czesto i sie nie uzalezni, a inny uzaleznia sie prawie odrazu, ze jedna osoba po alkoholu staje sie dusza towarzystwa, a ktos inny przyczyna prawdziwych tragedii. Widzimy tylko czubek wlasnego nosa... Nawet jesli miliony osob dzieki alkoholowi lepiej sie bawi i dobrze sie z tym czuje to nawet jesli wsrod tych milionow znajdzie sie jedna osoba, ktora sie uzalezni i spowoduje tym tragedie zyciowa chocby jednej osoby to zawsze odpowiem, ze picie jest zle, bo ta jedna tragedia jest o wiele wieksza niz to sztucznie wywolane poczucie radosci u tych milionow. Nie zrozumie tego raczej nikt kto takiej tragedii nie doswiadczyl. Wiec jesli koniecznie musisz pic to rob to sam i po kryjomu, a nie z kolegami, bo propagujac taki sposob spedzania wolnego czasu powodujesz, ze twoi koledzy moga stac sie alkoholikami i mozesz im zafundowac tragedie zyciowa.
      Czy naprawde juz jestesmy tak ograniczeni, ze nie potrafimy dobrze sie bawic bez picia ?? Na to wyglada...
      • Gość: peter Re: Piję, i co z tego? IP: *.olesno.info.pl 01.12.06, 17:30
        bez przesady! Ja takze lubie alkohol i sobie wypic powiedzmy raz w tygodniu. Mam 18 lat, chodze do lo, ale chyba normalne jest ze w weekend wypije sobie z kolegami kilka piwek czy tez wodke [np. na 18-stkach, choc niekoniecznie]. Latem nie ma dnia bez piwa. W rodzinie mialem alkoholikow, ale wiem, ze mi to nie grozi, umiem sprawy rozgraniczyc. Jak zabawa to zabawa, jak praca to praca. Mysle, ze podobnie do sprawy podchodzi wiekszosc mlodych ludzi [nie mowie o marginesie] Choc umiem bawic sie bez alkoholu, wole jednak z nim, jak znaczna wiekszosc znajomych. Takze prosze nie krytykowac kulturalnego picia.
    • Gość: anonim Re: Piję, i co z tego? IP: *.icpnet.pl 01.12.06, 01:04
      No właśnie, alkohol wymyślili ludzie i alkohol jest dla ludzi. Chyba można pić
      alkohol w kontrolowanych dawkach, nie nisząc sobie zdrowia i nie rujnując życia
      rodzinnego, czy zawodowego. Jakieś spaczone poglądy maja niektórzy na tym
      forum, uważając że jak ktoś wypija coziennie np. piwo po pracy lub wino do
      obiadu, to już jest wrakiem człowieka.
      • bimota Re: Piję, i co z tego? 01.12.06, 16:05
        BO TYLKO CZLOWIEK MOGL WYMYSLIC TAKIE SWINSTWO...
    • Gość: ack Re: Piję, i co z tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 02:34
      Alkohol w takich ilościach jak pijesz po paru latach często powoduje raka jamy ustnej, przełyku, przewodu pokarmowego. Leczenie nie należy do przyjemnych. Jeśli ktoś do tego pali, to jeszcze zwiększa ryzyko.

      do poczytania: www.cancer.org/downloads/PRO/alcohol.pdf
    • Gość: Rycho Re: Piję, i co z tego? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.06, 03:43
      Panie pijący dopisz pan sobie "NIEŚWIADOMY".i ratuj się chłopie.zamim zaczniesz
      obowiązkowo 3 razy w tyg.. i policz sobie ile to tygodni było kiedy wypiłeś 2
      razy i nie zapominaj o piwku tak tylko przy okazji.

      Pozdrawiam
      • misuszaty1 Re: Piję, i co z tego? 01.12.06, 04:30
        Czytam i szczęśliwy jestem, że dzisiaj alkohol nie potrzebny mi już do niczego.
        A miało być tak pieknie, wszystko było pod kontrolą. I co? AWARIA!Zbędna
        dyskusja z ludźmi, któży nie odczuli bólu na własnej d****. I oby nie.
        Pozdrawiam wszystkie matki, żony, dzieci a szczególnie mężów tych co walczą.
        Wolny i szczęsliwy od wielu lat!!!!!!!!!!
        • Gość: dybko2 Re: Piję, i co z tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 06:01
          Brawo tak trzymać!!!Ty wiesz jak trzeba się zaprzeć i co trzeba przeżyć żeby z tego wyjść.Wielu niestety kończy pod mostem.Potem ci mniej weseli muszą na nich pracować.
    • aap.sa Re: Piję, i co z tego? 01.12.06, 05:18
      A kogo to obchodzi co Ty robisz. Pij, aż zdechniesz.
    • Gość: abstynent Re: Piję, i co z tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 06:15
      abstynencja.forumff.aplus.pl/index.php
    • Gość: Vata Pij pij IP: *.crowley.pl 01.12.06, 07:21
      a zostanie Ci torba i kij.Ciekawe jak dlugo watroba wytrzyma .I kwatera na
      cmentarzu czeka.
      • zbig72 Ludzie, czego demonizujecie??? 01.12.06, 08:40
        wszystko jest dla ludzi ale i od wszystkiego można się uzależnić...
        chodzi po prostu o umiar i "złoty środek" - taksamo walnieta jest dla mnie
        osoba która w ogóle nie pije nic (z przyczyn ideologicznych a nie np.
        zdrowotnych) jak i taka, co mocno popija codzienie!

        poza tym jeden będzie miesiącami codziennie walił po piwku i dalej nie pójdzie,
        a drugi po paru tygodniach sięgnie po rugie, potem po wódkę itp.

        nie bez znaczenia jest też to, co pijemy - piwko czy winko w zasadzie powinno
        sie picć dla smaku - jak ktoś wali wódeczkę to w zasadzie tylko po to żeby
        wprowadzić się w odmienny stan - to też jest problem (chociaz raz na pare
        miesięcy zdrowo się napic też nie zaszkodzi - człowiek uświadamia sobie
        następnego dnia dlaczego powinien to robić naprawde rzadko :)

        więcej swojemu zdrowiu szkodzi ten kto wypija codziennie 3 kawy albo pali
        paczkę fajek niż pije 1 piwo

        pozdrawiam i zachowania "złotego środka" życzę

    • loveboat Re: Piję, i co z tego? 01.12.06, 08:36
      Wszyscy krytykujący ten list pewnie sami chleją bez opamiętania jeżeli picie
      nie utrudnia życia innym to dlaczego mam sobie odmawiać!Życie jest zbyt krótkie
      by je marnować na zastanawianie się pić czy nie pić!Jak nie umrzecie na
      marskość wątroby to i tak was coś zeżre prędzej czy póżniej!
      • Gość: baś Re: Piję, i co z tego? IP: 149.156.58.* 01.12.06, 09:01
        no - pokręcone to forum. jak można pić codziennie ??? przecież śmierdzi od
        człeka jak z browaru, jak tu się położyć z kimś takim do łóżka - ohyda, no i za
        miasto się nie wyjedzie - bo po piwku nie będzie prowadził - chyba ???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka