Czy można "nawrócić" feministkę?

21.12.06, 12:07
Feminizm to coś w rodzaju religii chyba. Femisie głęboko wierzą w swoje dogmaty i dyskusja z nimi nie ma chyba sensu. Niestety.
Pytam bo mam problem. Poznałem laskę. Miła, sympatyczna, fajnie robi laskę i w ogóle. Ale.. jest feministką, nie jakąś ortodoksyjną lesbą, która nienawidzi mężczyzn, jest nawet przeciw aborcji. Fajnie się z nią gada, dopóki rozmowa nie przechodzi na obowiązki domowe. Kombinuje na wszelkie sposoby żeby się z nich wymigać. Czy jest sens ciągnąć znajomość? Czy feminitkę da się nawrócić na prasowanie koszul, sprzątanie, obieranie ziemniaków itp.? Nie chodzi mi o ideologię tylko o praktyczne sprawy. Są jakieś tricki?
    • Gość: lizzy1 Re: Czy można "nawrócić" feministkę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.06, 12:12
      pink.freud napisał:

      Czy feminitkę da się nawrócić na prasow
      > anie koszul, sprzątanie, obieranie ziemniaków itp.?

      A Tobie co? Rączki do boków przyrosły?
      • pink.freud Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 12:14
        No nie, mogę czasem pomóc. Ale to kobiece zajęcie. Powinna się zajmować domem.
        • Gość: lizzy1 Re: Czy można "nawrócić" feministkę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.06, 12:23
          pink.freud napisał:

          > No nie, mogę czasem pomóc. Ale to kobiece zajęcie. Powinna się zajmować
          domem.


          A co to są kobiece, albo męskie zajęcia? Czy jeśli ja potrafię wytapetować
          mieszkanie, położyć panele i inne tym podobne sprawy, to jestem przez to mało
          kobieca?
          A robię to, bo mam więcej wolnego czasu od męża. On za to czasem sprzątnie,
          ugotuje obiad, gdy z kolei ja mam właśnie urwanie głowy. Czy zatem mój mąż jest
          mało męski?
          • pink.freud Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 12:29
            Dlaczego miałby Ci nie pomóc? I czemu miałby być przez to mało męski? to normalne takie sytuacje się zdarzają. Też nie należę do facetów, którzy wylegują się na kanapie a laska lata naokoło z odkurzaczem. Ale generalnie to jej obowiązki i nie powinna się od nich migać.
            Od tapetowania i paneli są fachowcy. Żeby to dobrze zrobić trzeba mieć trochę wprawy.
            • Gość: lizzy1 Re: Czy można "nawrócić" feministkę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.06, 12:33
              pink.freud napisał:

              > Od tapetowania i paneli są fachowcy. Żeby to dobrze zrobić trzeba mieć trochę
              w
              > prawy.


              Mam:) Lata w pyle- stara baba już jestem ;)
              • pink.freud Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 12:38
                Nie prościej młodzież przeszkolić?:)
                5,6latki już mogą ganiać z cegłami;)
                • Gość: lizzy1 Re: Czy można "nawrócić" feministkę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.06, 12:56
                  pink.freud napisał:

                  > Nie prościej młodzież przeszkolić?:)
                  > 5,6latki już mogą ganiać z cegłami;)

                  Eeeee nieee... Układaniem cegieł się nie zajmuję- to mnie nie kręci. Wolę bawić
                  się w wykończeniówkę, to mnie odpręża. A fachowców nie wzywam odkąd mi taki
                  jeden z drugim odstawili partaninę stulecia i skasowali za to w p...u forsy :-/
                  Daj spokój! ,,Zrobili'' mi jeden pokój i kazałam spieprzać dziadom.

                  O! Glazury nie kładę, bo mam fachowców w rodzinie. Sprawdzonych!
                  • pink.freud Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 17:52
                    Hihi.. "fachowcy" to ciekawy temat;)
    • gringo68 Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 12:13
      Jeżeli chodzi o praktyczne sprawy to nie widzę potrzeby nawracania. W każdym
      kochającym się związku te sprawy zalatwiane są w drodze consensusu i dzielone
      pomiędzy obie strony w zależności od ich sytuacji. Jeśli zaś chodzi o
      ideologię, to cytat z Seksmisji "chłopa im trzeba..." jest jak najbardziej
      adekwatny...
      • pink.freud Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 12:17
        No właśnie. Facet zajmuje się swoimi sprawami a kobieta swoimi. Ale femisie mają paranoję na punkcie sprawiedliowści płciowej.
        Femisie z Seksmisji to niestety bajka tylko;)
      • kochanica-francuza Do gringo - mamy chłopów 21.12.06, 13:40
        lepszych od ciebie, hehe
    • nancyboy Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 12:25
      > Femisie głęboko wierzą w swoje dogmaty
      Skoro Ty ledwo wierzysz w prawdziwość swoich opinii, to prędzej ona nawróci Ciebie.
      • pink.freud Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 12:34
        > Skoro Ty ledwo wierzysz w prawdziwość swoich opinii
        Mógłbyś to rozwinąć?:)
        • nancyboy Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 12:36
          Napisałeś, że feministki głęboko wierzą w swoje przekonania, krytykując je za
          to. Wynika z tego, że Ty, w odróżnieniu od nich, wierzysz słabo.
          • pink.freud Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 12:43
            W którym miejscu krytykuję?
            Jeśli ktoś ślepo w coś wierzy nie używając do tego mózgu, to ten który się nim posługuję autoamtycznie jest słabo przekonany o swoich racjach?
            • nancyboy Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 12:46
              > W którym miejscu krytykuję?
              W tym: "dyskusja z nimi nie ma chyba sensu".

              Nasz Ty forumowy mistrzu w posługiwaniu się mózgiem.
              • pink.freud Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 12:51
                No i?
                Gdzie tu krytyka? Jeśli nie widzisz sensu dyskusji z dzieckiem na zbyt trudny dla niego temat to znaczy, że je krytykujesz?
                Czemu bawisz się w protekcjonalny ton? Masz na tym forum aspiracje na jakieś stanowisko?:)))
                • nancyboy Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 13:02
                  > Gdzie tu krytyka?
                  Tu: "zbyt trudny"
                  • pink.freud Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 17:53
                    Nie nudź:)
                    • Gość: :) Re: Czy można "nawrócić" feministkę? IP: 81.19.200.* 22.12.06, 10:05
                      gajowy:)??
    • prawicowiec2 Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 12:27
      Nie mylisz aby feminizmu z lenistwem ???
      • pink.freud Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 12:32
        A to nie to samo?:)))
        Feministki oprócz tego, że po..lone i zakompleksione to chyba głównie leniwe właśnie;)
    • kochanica-francuza Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 13:43
      To nie tresura psów, żeby były "tricki", koleś. Wspomniane zajęcia są nudne i
      upierdliwe.
      • Gość: jdbad Re: Czy można "nawrócić" feministkę? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 21.12.06, 14:52
        Znajdź sobie matkę-Polkę.Takie niestety też są.
        • pink.freud Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 18:00
          Dlaczego niestety? Matka-Rosjanka lepsza?:)
      • pink.freud Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 17:56
        Czyli feministki nie da się nawrócić?
        Raz femisia, zawsze femisia?:)
        Własnie dlatego, że są nudne i upierdliwe, ewolucja stworzyła do tego kobiety;)
    • Gość: marysia Re: Czy można "nawrócić" feministkę? IP: 80.227.0.* 21.12.06, 17:55
      to dosyc proste; nalezy w tym celu uzyc czajnika, ktorym to trzeba ja lac po
      mordzie trzy razy dziennie. Po tygoniu masz ja juz wyleczona.
      • pink.freud Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 17:57
        Miałaś ciężkie przejścia?:)
      • Gość: Maria Re: Czy można "nawrócić" feministkę? IP: *.npgo.pl 21.12.06, 18:04
        Popatrz, no popatrz Pinki żyję z chłopem już 45 lat i nie wiedziałam, że jestem
        feministką. Ja swojemu chłopu koszul nie prasuję, guzików nie przyszywam,
        skarpet nie ceruję, portek nie prasuję a i do roboty ciągiem gonię.
        Musi okna umyć, ziemniaki obrać, makaron zagnieść, a i często gęsto obiad
        ugotować i śniadanie do łożka podać.
        • pink.freud Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 18:06
          A co to znaczy zagnieść makaron?
    • nessie-jp Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 18:05
      Hmm...

      Ja też nie obieram ziemniaków ani nie myję garów, o prasowaniu koszul już nie
      wspominając. Nawet bym nie umiała! A nie jestem feministką, przynajmniej nic mi
      o tym nie wiadomo :)

      Chciałabym znaleźć faceta, któryby lubił, ale naprawdę lubił gotować. Nie robił
      tego dla przymusu, z obowiązku, tylko z przyjemności. Gdyby on gotował to
      ewentualnie mogłabym się poświęcić i robić zakupy albo myć naczynia.
      • pink.freud Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 18:08
        A ładna chociaż jesteś?:)
        • nessie-jp Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 21:01
          > A ładna chociaż jesteś?:)

          Ładna i mądra, i utalentowana, i mam dobrą pracę :)
          • pink.freud Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 21:26
            Dobre i to, chociaż ja wolę piekno wewnętrzne:)
    • evita_duarte Nie mozna miec wszystkiego 21.12.06, 19:22
      Albo sluzaca, albo kochanka co swietnie robi laske. Gdyby pracowala w domu jak
      niewolnica to w lozku nie mialaby sily na triki. musisz wybrac albo triki w
      lozku albo przy garach.
      • pink.freud Re: Nie mozna miec wszystkiego 21.12.06, 19:59
        > Albo sluzaca, albo kochanka co swietnie robi laske
        Nie zauważyłem takiego związku;)
        Lubisz histeryzować?:) Jak bezdzietna laska w nowoczesnym mieszkaniu z całą techniką i chemią może pracować jak niewolnica?:)))
        • evita_duarte Re: Nie mozna miec wszystkiego 21.12.06, 21:17

          > > Albo sluzaca, albo kochanka co swietnie robi laske
          > Nie zauważyłem takiego związku;)

          Malo spostrzegawczy jestes ot co.

          > Lubisz histeryzować?:)
          TY widze lubisz.

          Jak bezdzietna laska w nowoczesnym mieszkaniu z całą tec
          > hniką i chemią może pracować jak niewolnica?:)))

          Skoro to latwe i przyjemne to sam sie do tego zabierz.
          • pink.freud Re: Nie mozna miec wszystkiego 21.12.06, 21:34
            Kurde.. musisz być bardziej spostrzegawcza ode mnie:)
            Masz dobrą lornetkę czy polegasz na zwierzeniach koleżanek feministek, które Ci zdradzają w tajemnicy, że są dobre w łóżku?;)

            No to jak w końcu? Łatwe i przyjemne czy katorżnicza praca niewolnicy?:)
    • Gość: Iza Re: Czy można "nawrócić" feministkę? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.06, 19:33
      Może nie lubi prasować koszul,itp. Jak ją będziesz o to męczył, to się wkurzy i
      cię oleje.
      • pink.freud Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 20:00
        Na pewno nie lubi:) Jak mi się znudzi może mnie olewać;)))
        • Gość: Iza Re: Czy można "nawrócić" feministkę? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.06, 21:07
          Prędzej chyba ty się jej znudzisz. Wcale się jej nie dziwię, kobieta dość się w
          robocie narobi, żeby jeszcze miała przy twoich koszulach zasuwać. Poszukaj se
          kury domowej albo jakiejś frajerki.
          • pink.freud Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 21:30
            > Prędzej chyba ty się jej znudzisz
            Tak czy owak będę miał ją z głowy:)
            Ja jestem niedobrym samcem, który ją wykorzystał, któremu oddała swoje najlepsze lata, na razie dni;)))

            >Poszukaj se kury domowej albo jakiejś frajerki.
            Kury domowe dzisiaj w cenie i nie tak łatwo je znaleźć jak femisie:)
            • Gość: Iza Re: Czy można "nawrócić" feministkę? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.06, 21:59

              > Kury domowe dzisiaj w cenie i nie tak łatwo je znaleźć jak femisie:)

              Czy to znaczy, że nie mieszkasz w Polsce? (A dasz radę zarobić na taką kurę?)
              • pink.freud Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 22:04
                A jest jakiś kraj, gdzie jest zapotrzebowanie na feministki?
                A ile trzeba zarobić?:)
    • Gość: Bleh eee podpucha IP: *.aster.pl 21.12.06, 20:26
      A już prawie ci uwierzyłem...
    • renebenay Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 21:24
      Feminizm nie jest zadna religia,poprostu Twoja partnerka pragnie zyc na tych
      samych prawach i obowiazkach co TY,to nie jest skomplikowane bo liczy ze,na tyle
      jestes dorosly ze,potrafisz zyc nie tylko dla siebie ale i dla osoby ktora kochasz.
      • pink.freud Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 21.12.06, 21:43
        Hehehe.. nie twierdzę, że nie ma prawa do posiadania siusiaka:)))
        Jak tylko się takim wykaże zrobimy wszystko sprawiedliwie jak w komunie:)
        Apropos prawa, jako faceta być może Cię zainteresuje, że kobieta ma prawo oddać Twojego dzieciaka, jeśli nie chce jej się go wychowywać parze pederastów;)
    • orwella Feministke sie nawraca sluchjajac poslusznie jej 21.12.06, 22:08
      rozkazow i prasujac sobie i jej koszule oraz wykonujac wszystkie obowiazki
      domowe, jesli sie nie ma na gosposie:)
      • pink.freud Re: Feministke sie nawraca sluchjajac poslusznie 21.12.06, 22:10
        Wreszcie pierwszy konkret:)
        A ile czasu trwa takie nawracanie?
        • Gość: :))) a jak to teraz zalatwiasz??? IP: 81.19.200.* 22.12.06, 10:02
          tzn co? mamusia wszystko bubusiowi pierze? skarpeteczki, majtusie i kalesonki,
          koszulki prasuuje i pupke wyciera? czy tez moze sam jednak cos robisz??
    • xtrin Czy można "nawrócić" szowinistę? 21.12.06, 23:45
      Feminizm to tak jakby coś nieco więcej niż niechęć do wykonywania prac domowych.
      Kolega chyba przewrażliwiony na punkcie feminizmu.
      A obowiązki domowe proponuję sprawiedliwie podzielić.
      • pink.freud Re: Czy można "nawrócić" szowinistę? 22.12.06, 02:12
        Hehe.. sprawiedliwie;)
        • xtrin Re: Czy można "nawrócić" szowinistę? 22.12.06, 09:16
          Ty gotujesz, ona zmywa. Albo na odwrót. Ona prasuje, Ty odkurzasz. Niesprawiedliwe?
          • Gość: :))) Re: Czy można "nawrócić" szowinistę? IP: 81.19.200.* 22.12.06, 10:06
            czego ty oczekujesz...on jest "meszcyznom":)))
    • Gość: Majka Hehe :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.06, 00:15
      Nie, nie da się. To nie jest żaden feminizm tylko kobieta ma poczucie własnej
      wartości i jak widać w przeciwieństwie do ciebie nie uważa że facet ma 2 lewe
      ręce. Bozia ci raczki dała? To uprasuj sobie koszulki, zmyj po sobie naczynia,
      od czasu do czasu ugotuj obiad i posprzataj. Mnóstwo facetów to robi - znam
      osobiście - i nic im to męskości nie odbiera.
      • pink.freud Re: Hehe :) 22.12.06, 02:00
        Pytałem się jej, mówi, że jest feministką.
        Mogę te wszystkie rzeczy robić, ale po co? Kobiety robią je lepiej. Szkoda mnie do takich robót. Owszem niektórzy faceci to robią ale na ogół tylko przez pewien czas. Wcześniej czy później dorastają i laski idą do wymiany.
        Mi chodziło o to czy laska by się nadawała do dłuższego związku. Czy dało by się ją tak wychować bym nawet jak mi się znudzi miał powody, żeby z nią zostać?
        Co do feministek nie mam złudzeń. Są wyrachowane i nieużyte. Mają problem, żeby poczuć się kobietą i zaufać facetowi i nie nadają się do trwałych związków.
        Tak tylko pytam. Może ktoś słyszał o nawróconej feministce:)
        • venus22 Re: Hehe :) 22.12.06, 03:03
          nie marudz leniu jak nie chcesz sam prac skarpet to zaplac komus zeby ci to
          zrobil.

          Venus
        • Gość: jdbad Re: Hehe :) IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 22.12.06, 08:09
          Mnie jakoś od dwudziestu lat mąż nie wymienia, a robi wiele takich niemęskich
          rzeczy.
        • xtrin Re: Hehe :) 22.12.06, 09:24
          > Pytałem się jej, mówi, że jest feministką.

          Ale z tego, co napisałeś we wstępie feminizm nie wynika. To co napisałeś to
          jakaś bzdura - feminizm to nie to samo co niechęć do prac domowych. Wiele kobiet
          ich nie znosi nie będąc feministkami, a sporo feministek uwielbia takie zajęcia.

          > Mogę te wszystkie rzeczy robić, ale po co?

          Bo zrobione być niestety muszą.

          > Kobiety robią je lepiej.

          A to niby czemu? Bozia dała facetowi dwie lewe ręce?

          > Szkoda mnie do takich robót.

          LOL.

          "Lasce" życzę, żeby jak najszybciej przejrzała na oczy i wymieniła Cię na lepszy
          model.
        • Gość: Majka Jeśli szukasz służby domowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.06, 13:10
          to daj ogłoszenie w dziale "Dam Prace" a nie udawaj, że szukasz partnerki na
          życie. Jka ci sie słuzba domowa znudzi to jej dasz wypowiedzenie, odprawę i
          referencje.
          Dzisiejsze feministki mają mężów, dzieci i sa bardzo kobiece.
      • xtrin Re: Hehe :) 22.12.06, 09:17
        > i nic im to męskości nie odbiera.

        Nie tylko nie odbiera. To im męskości zdecydowanie dodaje!
    • Gość: :))) pink.freud ..podzialobowiazkow IP: 81.19.200.* 22.12.06, 09:59
      coz musze cie zmartwic...obecnie istnieje podzial obowiazkow. to znaczy, ze ty
      takze musisz sobie galoty przeprac, wyprasowac koszule swoje i jej rzeczy ,
      ugotowac obiad itp. hmm...a tak inaczej..to co ty zamierzasz w domu robic???
      zakladajac, ze oboje pracujecie... to wyobrazasz sobie, ze po przyjsciu z pracy,
      ty usiadziesz w fotelu a ona bedzie gotowac , prac i sprzatac? chyba cos nie
      tak ze swoim swiatopogladem..
      • xtrin Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 22.12.06, 10:06
        > to wyobrazasz sobie, ze po przyjsciu z pracy,
        > ty usiadziesz w fotelu a ona bedzie gotowac, prac i sprzatac?

        No ale to przecież "naturalne" i normalne. To właśnie jest ów "podział
        obowiązków" według takich facetów. Bo baba się do tego nadaje, a jego cennego
        czasu szkoda.
      • pink.freud Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 22.12.06, 11:07
        Chyba się nie rozumiemy. Wiem doskonale, że istnieją kobiety, którym się nie chce dbać o dom, jeśli tylko znajdą naiwnego faceta. Ale jest to margines. Ja nie tylko nigdy takiej pary nie spotkałem, ale nawet nie słyszałem o jakiejś konkretnej wśród moich znajomych. Na takie laski nie ma poprostu popytu, żyją same i nie muszą usługiwać mężczyźnie.
        Nie przypominam sobie aby na jakiejkolwiek imprezce zdarzyło się, żeby jakiś facet przyniósł zrobioną przez siebie sałatkę. Zawsze robią to kobiety, bo są normalne i zwyczajnie to lubią, wymieniają się przepisami i chwalą się tym, co potrafią ugotować. Do faceta należy degustacja i chwalenie:)
        Już tak jest, że w domu rządzą kobiety a facet jest tylko ewentualnie do pomocy, jeśli kobieta nie daje sobie rady. Takie pary zawsze dobrze funkcjonowały. Feministyczne układy gdzie prawie kobieta i prawie facet wyliczają sobie dokładnie obowiazki, żeby było "sprawiedliwie", są mozliwe tylko jeśli facet jest urodzonym eunuchem a wtedy nawet dodawanie mu męskości przy pomocy deski do prasowania czy fartuszka niewiele pomaga;)))
        • venus22 Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 22.12.06, 11:18
          o rany ale maruda. po co taki ktorejkolwiek.

          poza tym moze nie zauwazyles ze jest duzo kucharzy mezczyn, wiecej nawet niz
          kobiet.

          Venus

        • nancyboy Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 22.12.06, 11:22
          "w domu rządzą kobiety" sprzeczne z "[samotne] nie muszą usługiwać mężczyźnie".
          Jak zatem rozumiesz to rządzenie i usługiwanie jednocześnie?
        • guarana83 Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 22.12.06, 12:00
          a ile masz lat kolego? chyba jeszcze dzieciak jesteś co??? jak nie wiekowo to intelektualnie na pewno.heh

          brakuje ci wyobraźni i zmysłu obserwatora.twoje życie jest szare sumtne i po prostu nudne.a trzeba się rozwijać, iść do przodu;na wszystko trzeba spojrzeć z róznych perspektyw, trzeba umieć wytłumaczyć dane zjawisko jak najlepiej i przede wszystkim obiektywnie. to świadczy o dorosłości i inteligencji, której tobie brakuje.gdybyś był chociaz zabawny, ale poczuciem humoru również nie grzeszysz!!!
          chyba jesteś mało ciekawą postacią,heheh

          ps.jeśli nie odnajdujesz męskości w czynnościach domowych to świadczy o twoich kompleksach, bo prawdziwy mężczyzna nie boi się zmywania garów. i za to kocham prawdziwych facetów.niech żyją długo i szczęśliwie!!!!
          • pink.freud Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 22.12.06, 13:46
            Fajna jesteś i na pewno przydałby Ci się facet dla odmiany;)
            Studiujesz pedagogikę? Pewnie 1szy rok dopiero, nie nauczyli Cię podejścia do dzieci?;) Dziecku nie wolno mówić, że
            -brakuje mu wyobraźni i zmysłu obserwatora
            -jego życie jest szare, smutne i nudne
            -brakuje mu dorosłości i inteligencji
            -nie ma poczucia humoru
            -jest mało ciekawą postacią
            -ma kompleksy
            I wszystko to od razu w 1 poście:)))
            Mogłoby się załamać.
            PS
            Nigdy nie lubiłem prawdziwych mężczyzn, zawsze wychodziły z nich kompleksy i faktycznie zmywali w domu gary;)))))))
            • guarana83 Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 22.12.06, 14:02
              ciągle twierdzę że nie znasz się na ludziach i jesteś nierozgarnięty ;)
              skończyłam socjologię jesli już o tym wspomniałeś, a po drugie podejście do dzieci nie jest głównym zagadnieniem studiów pedagogicznych, raczej marginalnym

              postanowiłam iść na całość ale ty i tak chyba nie zrozumiałes mojej wypowiedzi bo widze, że pojawiły się w twojej głowie pewne watpliwości.pozwól że je rozwieję

              to kobieta ma stwierdzic, czy dany mężczyzna jest prawdziwym mężczyzną, podobnie jak facet stwierdza, czy dana kobieta jest prawdziwa kobietą. nie działa to w inna stronę bo męskośc i kobiecoś łączy się ze sfera emocjonalno-seksualną.chyba że jestes gejem

              dalej będę twierdzić, że prawdziwy mężczyzna nie boi się niczego i przede wszystkim szanuje kobiety.czego ty nie potrafisz

              oznaką dorosłości jest liczenie się z kosztami życia w związku, zdażają się pozytywne sytuacje i te które nam nie odpowiadają, jednak czasem trzeba zrobić coś na co nie ma się ochoty

              ps. jestem cudowną osobą, piekną kobietą i do tego wyrozumiałą.powinieneś to docenić, bo staram się tobie pomóc spojrzeć na całą sytuację z innej strony. dziś darmowa lekcja poszerzania horyzontów!!!
              • pink.freud Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 22.12.06, 14:26
                O rany.. naprawdę na całość?:)))
                I do tego jesteś cudowną osobą i piękną kobietą:)
                Kiedy będziesz w Wawce?
        • camel_3d Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 22.12.06, 12:59
          e no co ty.... skads ty sie urwal???
          ja tam robie salatki, lubie je robic i lubie je jest. Kto ci takich bredni
          nagadal, ze facet nie robi salatek? Najlepsi kurzache to faceci.
          Widziales kiedys w TV kobitke jako prezenterke programu kulinarnego?:)

          > Już tak jest, że w domu rządzą kobiety a facet jest tylko ewentualnie do
          pomocy
          > , jeśli kobieta nie daje sobie rady.

          A do tego czasui co robi facet? czeka az kobieta padnie? sory, ale obowiazki
          powinny byc podzielone. Przy sprzataniu mieszkania, przy prasowaniu i przy
          gotowaniu...

          > ministyczne układy gdzie prawie kobieta i prawie facet wyliczają sobie
          dokładni
          > e obowiazki, żeby było "sprawiedliwie", są mozliwe tylko jeśli facet jest
          urodz
          > onym eunuchem


          no coz..podejscie rodem z Zadupia Gornego.
          • pink.freud Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 22.12.06, 14:06
            Nikt nie broni facetowi gotować jeśli to jego hobby czy praca. Twierdzenie, że facet jest lepszy od kobiety w gotowaniu to seksizm i szowinizm:)))

            W telewizorni różne rzeczy pokazują, jeśli gawiedź uważa, że prezenterem powinien być facet pokazują faceta itp.
            Prywatnie telewizyjni smakosze w rodzaju Kuronia żrą na ogół jak świnie:)

            Następny histeryk? Od czego niby miałaby paść?:)))

            No cóż.. patrząc po podejściu jesteś pewnie tolerastą:)
            Tolerujesz wszystkich oprócz gości, którzy mają odmienne zdanie i zaczynasz dyskusję z nimi od nazywania ich pajacami.
        • jdbad Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 22.12.06, 13:02
          A co Ty wiesz o męskości?
        • xtrin Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 22.12.06, 20:53
          > Ja nie tylko nigdy takiej pary nie spotkałem, ale nawet nie słyszałem
          > o jakiejś konkretnej wśród moich znajomych.

          Współczuję znajomych. Ale cóż... ciągnie swój do swego.

          > Nie przypominam sobie aby na jakiejkolwiek imprezce zdarzyło się,
          > żeby jakiś facet przyniósł zrobioną przez siebie sałatkę.

          Na wszelakich imprezach jadłam wiele wspaniałych sałatek, jakie zrobili mężczyźni.

          > Zawsze robią to kobiety, bo są normalne i zwyczajnie to lubią,
          > wymieniają się przepisami i chwalą się tym, co potrafią ugotować.

          Mają to w genach? Jak jakaś nie ma, to już jest to choroba genetyczna?

          > Feministyczne układy gdzie prawie kobieta i prawie facet wyliczają
          > sobie dokładnie obowiazki, żeby było "sprawiedliwie"

          To normalne układy. Jeżeli zdrowy, sprawiedliwy układ jest dla Ciebie
          "feministyczny" to oby jak najwięcej takowych było.

          > są mozliwe tylko jeśli facet jest urodzonym eunuchem

          > dodawanie mu męskości przy pomocy deski do prasowania
          > czy fartuszka niewiele pomaga;)))

          Prawdziwy mężczyzna jest mężczyzną zawsze, wszystko jedno co robi. Tylko
          "cieniasy" obawiają się, że "babskie" zajęcia im nie przystoją.

          A przede wszystkim - odrażające jest Twoje podejście do kobiet. Albo mają
          "usługiwać" mężczyznom, albo są tak "niewydażone", że żaden nawet do tego ich
          nie chce. A jeżeli już jakimś cudem ktoś ją zechciał i nie wepchnął w rolę
          posługaczki, to jest to wyłącznie możliwe dlatego, że Pan i Władca jej na to
          pozwala.
          Ta Twoja "laska" to albo żadna feministka albo się Tobą bawi. Bo żadna szanująca
          się feministka nie traktowałaby poważnie takiego faceta.
          • pink.freud Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 23.12.06, 11:48
            Czemu miałabyś mi współczuć znajomych? Trochę to niepodobne do femisi, że współczuje samcowi. Na swoich pewnie zasłużyłaś;)

            > Mają to w genach? Jak jakaś nie ma, to już jest to choroba genetyczna?
            Jest lepszy i gorszy materiał genetyczny, ale nawet jak kobiecie brakuje jakichś genów to można to zastąpić wychowaniem.
            Chociaż takie wady genetyczne są statystycznie pomijalne. Leniwe samice wyginęły już na samym początku ewolucji;)

            > To normalne układy. Jeżeli zdrowy, sprawiedliwy układ jest dla Ciebie
            > "feministyczny" to oby jak najwięcej takowych było.
            To ciekawe rozumowanie:) Kobieca logika?;) Ma być jak najwięcej mi na złość? A jak zmienię zdanie to jak najmniej?:)))))))))))))))))))

            > Prawdziwy mężczyzna jest mężczyzną zawsze, wszystko jedno co robi. Tylko
            > "cieniasy" obawiają się, że "babskie" zajęcia im nie przystoją.
            Jesteś przedszkolanką?
            Cofam pytanie, przedszkolanki lubią dzieci. Ale sposób motywowania niegrzecznych osobników ten sam;) Nie potrafisz sama wymyślać argumentów i lecisz wg podręcznika dla feministek? Przeczytaj sobie parę postów wyżej. Jak jest potrzeba to pomagam lasce ale na ogół mi się nie chce, bo to nie moje obowiązki a lasce nic się nie stanie jak trochę popracuje:)

            Jesteś poprostu źle wychowana, dlatego się czepiasz. Rodzice nie nauczyli Cię sumienności w wykonywaniu obowiązków domowych. Dlatego tak Cię to boli:)



            > A przede wszystkim - odrażające jest Twoje podejście do kobiet. Albo mają
            > "usługiwać" mężczyznom, albo są tak "niewydażone", że żaden nawet do tego ich
            > nie chce. A jeżeli już jakimś cudem ktoś ją zechciał i nie wepchnął w rolę
            > posługaczki, to jest to wyłącznie możliwe dlatego, że Pan i Władca jej na to
            > pozwala.
            Nie wątpię, że tak widzisz rzeczywistość i samców:)))
            Normalne laski chętnie się zajmują domem bo to lubią, podobnie jak ja lubię dbać o samochód. Nie mam paranoji, że jest moim panem i włądcą i mu usługuję;)

            > Ta Twoja "laska" to albo żadna feministka albo się Tobą bawi. Bo żadna szanując
            > a się feministka nie traktowałaby poważnie takiego faceta.
            Do tego lubisz pouczać szanujące się feministki:)))
            • xtrin Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 23.12.06, 12:51
              > Czemu miałabyś mi współczuć znajomych?

              Bo to grupa na wymarciu.

              > Trochę to niepodobne do femisi, że współczuje samcowi.

              Co to "femisie"?

              > Na swoich pewnie zasłużyłaś;)

              Niewątpliwie.

              > Jest lepszy i gorszy materiał genetyczny, ale nawet jak kobiecie
              > brakuje jakichś genów to można to zastąpić wychowaniem.

              Dawno, dawno temu, gdy żyliśmy w jaskiniach dominująca siła fizyczna samca
              predystynowała go do bycia myśliwym i zdobwycą, samica pozostawała w jaskini, by
              oprawiać mięso i zajmować się potomstwem.
              Niektórym chyba wciąż się wydaje, że w tych jaskiniach żyjemy. Ale środowisko i
              możliwości drastycznie się zmieniły. Dziś nie lata się z maczugą za mamutami,
              polowanie zastąpiła praca i zdobywanie pieniędzy. A te kobieta jest w stanie
              zdobywać równie dobrze co mężczyzna. Absurdem jest więc twierdzenie, że jej
              miejsce wciąż jest w jaskini, albo - co gorsza - że wróciwszy z polowania ma
              jeszcze dodatkowo tą jaskinie sprzątać, podczas gdy on rozsiądzie się w fotelu.

              Wciąż jeszcze się nam odbija tymi układami, umysłowość ludzka zmienia się
              wolniej niż świat. Kretyński stereotyp, że baba jest od garów wciąż boleśnie
              pouktuje w społeczeństwie, ale i to powoli się zmienia. Głównie dzięki owym
              feministkom. Rozsądna matka i córkę i syna nauczy obsługiwać pralkę, sprzątać i
              gotować.

              > Chociaż takie wady genetyczne są statystycznie pomijalne.
              > Leniwe samice wyginęły już na samym początku ewolucji;)

              Samce - teoretycznie - też.

              > To ciekawe rozumowanie:) Kobieca logika?;) Ma być jak najwięcej mi na złość?
              > A jak zmienię zdanie to jak najmniej?:)))))))))))))))))))

              Nie przeceniaj swojego znaczenia.
              W normalnym, partnerskim układzie on i ona dzielą się obowiązkami sprawiedliwie,
              wedle rzeczywistych - a nie wyimaginowanych - możliwości. Jeżeli jedno z nich
              jest w stanie zarobić na obydwoje (i ewentualne potomstwo), a drugie nie ma
              ochoty czy możliwości podjąć pracy to może podjąć całość obowiązków domowych.
              Jeżeli obydwoje pracują to w domu także obydwoje powinni.
              Pewnym absurdem jest to, że "wyzwolenie" kobiet przyniosło sytuację, gdzie on i
              ona wracają do domu po tej samej ilości pracy, po czym ona leci harować w kuchni
              na drugi etat, a on po ciężkim dniu sobie odpoczywa. Ale każdy rozsądny człowiek
              widzi niesprawiedliwość tego rozwiązania i prędzej czy później to się wyprostuje.

              > Jesteś przedszkolanką?
              > Cofam pytanie, przedszkolanki lubią dzieci. Ale sposób motywowania
              > niegrzecznych osobników ten sam;)

              Skąd pomysł, że mam zamiar Cię wychowywać? Jak dla mnie jesteś stracony, odpad
              ewolucji, skazany na wymarcie.

              > Nie potrafisz sama wymyślać argumentów i lecisz wg podręcznika dla feministek?

              Najwyraźniej znasz te "podręczniki" o wiele lepiej niż ja :).

              > Jak jest potrzeba to pomagam lasce ale na ogół mi się nie chce,
              > bo to nie moje obowiązki

              Jeżeli i Ty i ona pracujecie to to są wasze wspólne obowiązki. Jeżeli masz
              zamiar utrzymywać obydwoje to pozostaje Ci znaleźć sobie taką, której taki układ
              będzie odpowiadał.

              > a lasce nic się nie stanie jak trochę popracuje:)

              A Tobie?

              > Jesteś poprostu źle wychowana, dlatego się czepiasz. Rodzice nie nauczyli
              > Cię sumienności w wykonywaniu obowiązków domowych. Dlatego tak Cię to boli:)

              Psycholog z Ciebie wyjątkowo marny.
              Potrafię wszystko ugotować, upiec, prać, pracować, sprzątać, myć okna, szyć
              (ręcznie i maszynowo), robić na szydełku i drutach, haftować, wymieniać
              uszczelki, zmieniać koła, lutować, naprawiać proste mechanizmy, malować ściany,
              kłaść tapety, układać parkiety, wbijać gwoździe, wiercić dziury, skręcać meble i
              wykonywać wszelakie inne czynności, jakie są niezbędne, by dom i otoczenie
              funkcjonowały jak należy. A Ty?
              A od moich rodziców i ich sposobów wychowania proszę się odstosunkować.

              > Nie wątpię, że tak widzisz rzeczywistość i samców:)))

              Ależ to było wyłącznie streszczenie Twoich poglądów.

              > Normalne laski chętnie się zajmują domem bo to lubią,
              > podobnie jak ja lubię dbać o samochód.

              Jedne lubią, inne nie. I ani jedne ani drugie nie są przez to "nienormalne".
              Część facetów też to lubi, inni nie. A, są też i tacy, co o auto też dbać nie lubią.
              • pink.freud Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 23.12.06, 20:45
                > Bo to grupa na wymarciu.
                Hihi.. Skoro o wymarciu mowa, femisie się nie rozmnażają. Z braku partnerów i ochoty do niańczenia bachorów. Feminizm to tylko pierdnięcie ewolucji, ślepa uliczka:)))Zaistniał przed 100 laty i objął może 5% populacji. Biorąc pod uwagę demografię będzie istniał jeszcze przez max. 100 lat.
                Femisie głoszą hasła nie interesują mnie demografia i przyszłe pokolenia a chcą mieć wpływ na politykę:)))

                O zmianie ewolucji możesz sobie tylko pomarzyć. Natura przystosowała kobiety do rodzenia i wychowywania dzieci, psychicznie i fizycznie przystosowała je do wykonywania drobnych, upierdliwych dla faceta prac. Można to próbować zmieniać i robić z kobiety faceta ale będzie to zawsze gorszy facet;)
                Możesz się bardzo starać ale i tak mnie nie przekonasz, że stworzenie 2x mniejsze ode mnie, z mniejszym i mniej pofałdowanym mózgiem mogłoby mieć ze mną szanse w jakiejkolwiek rywalizacji poza sprzątaniem, gotowaniem i rodzeniem dzieci;)))
                To prawo stwarza sztuczne warunki, które dają kobietom handicap. W rzeczwistości są w stanie konkurować tylko do pewnego poziomu. Wśród inteligentnych ludzi, na 140 mężczyzn przypada 1 kobieta i żadne parytety tu nie pomogą;)

                To miło, że dużo potrafisz. Jednak szanse na faceta masz znikome, co najwyżej na prawdziwego mężczyznę;)))Fora i portale randkowe są pełne lasek, które płaczą, że są piękne, mądre, samodzielne, mają samochód, mieszkanie i dobrą pracę i.. nikt je nie chce.
                Femisie więdną nie dając się wykorzystywać a miłe laski łapią fajnych facetów:)
                Wesołych Świąt:)
                • xtrin Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 23.12.06, 21:29
                  > Hihi.. Skoro o wymarciu mowa, femisie się nie rozmnażają.
                  > Z braku partnerów i o choty do niańczenia bachorów. Feminizm to tylko
                  > pierdnięcie ewolucji, ślepa uliczka:)))Zaistniał przed 100 laty i objął
                  > może 5% populacji. Biorąc pod uwagę de mografię będzie istniał jeszcze
                  > przez max. 100 lat. Femisie głoszą hasła nie interesują mnie demografia
                  > i przyszłe pokolenia a chcą mieć wpływ na politykę:)))

                  Nie wiem co to "femisie", więc może i w tym masz rację.
                  Natomiast feminizm to jedna z najważniejszych idei współczesnych czasów, która w
                  ogromnym stopniu odmieniła świat. Zapewne na zawsze.
                  I żadne płacze Tobie podobnych szownistów tego nie zmienią.

                  > O zmianie ewolucji możesz sobie tylko pomarzyć. Natura przystosowała
                  > kobiety do rodzenia i wychowywania dzieci, psychicznie i fizycznie
                  > przystosowała je do wykonywania drobnych, upierdliwych dla faceta prac.

                  Dowody proszę.

                  > Można to próbować zmieniać i robić z kobiety faceta
                  > ale będzie to zawsze gorszy facet;)

                  Powiedz to zawodowym kucharzom, że z nich gorsi faceci.

                  > Możesz się bardzo starać ale i tak mnie nie przekonasz, że stworzenie 2x
                  > mniejsze ode mnie, z mniejszym i mniej pofałdowanym mózgiem mogłoby mieć
                  > ze mną szanse w jakiejkolwiek rywalizacji poza sprzątaniem, gotowaniem
                  > i rodzeniem dzieci;)))

                  Żal mi Cię.

                  > To prawo stwarza sztuczne warunki, które dają kobietom handicap.
                  > W rzeczwistośc i są w stanie konkurować tylko do pewnego poziomu.
                  > Wśród inteligentnych ludzi, na 140 mężczyzn przypada 1 kobieta
                  > i żadne parytety tu nie pomogą;)

                  Skąd takie dane? I gdzie dowód na to, że do kwestia biologiczna, a nie wynik
                  stereotypów?

                  > To miło, że dużo potrafisz. Jednak szanse na faceta masz znikome,
                  > co najwyżej na prawdziwego mężczyznę;)))

                  Inni mnie zupełnie nie interesują.

                  > Fora i portale randkowe są pełne lasek, które płaczą, że są piękne, mądre,
                  > samodzielne, mają samochód, mieszkanie i dobrą pracę i.. nikt je nie chce.

                  Niepewni swojej męskości faceci boją się silnych kobiet. Ale to już problem
                  facetów, a nie kobiet.

                  > Femisie więdną nie dając się wykorzystywać
                  > a miłe laski łapią fajnych facetów:)

                  Takich jak Ty? Współczuję.
                  • pink.freud Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 26.12.06, 13:57
                    Tak jak myślałem nawracanie feministki jest bezcelowe.
                    Femisie boją się zaufać mężczyznom, nie potrafią nawiązywać z nimi trwałych, udanych związków. Na partnerów wybierają sobie pantoflarzy (chetnie nazywają się prawdziwymi mężczyznami;), których podporządkowanie się daje im poczucie bezpieczeństwa.
                    Dzięki za dyskusję. Odpuszczę sobie;)
                    • xtrin Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 27.12.06, 01:29
                      > Tak jak myślałem nawracanie feministki jest bezcelowe.
                      > Femisie boją się zaufać mężczyznom, nie potrafią nawiązywać z nimi trwałych, ud
                      > anych związków. Na partnerów wybierają sobie pantoflarzy (chetnie nazywają się
                      > prawdziwymi mężczyznami;), których podporządkowanie się daje im poczucie bezpie
                      > czeństwa.
                      > Dzięki za dyskusję. Odpuszczę sobie;)

                      Bełkot bez grama argumentacji czy dowodów.
                      Fakt, lepiej sobie odpuść.
                  • acorns Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 26.12.06, 15:50
                    > > Fora i portale randkowe są pełne lasek, które płaczą, że są piękne, mądre
                    > ,
                    > > samodzielne, mają samochód, mieszkanie i dobrą pracę i.. nikt je nie chce
                    > .
                    >
                    > Niepewni swojej męskości faceci boją się silnych kobiet. Ale to już problem
                    > facetów, a nie kobiet.

                    Wiedziałem :) Wiedziałem, że tak będzie. Bo oczywiście to facetów wina, że nie
                    chcą tych wszystkich atrakcyjnych, wykształconych, inteligentnych,
                    niezależnych, z własnym mieszkaniem, samochodem. Kobiety lubią szukać winy
                    wszędzie, tylko nie u siebie. Widzisz, ja na przykład nie jestem aż taki
                    idealny, bym godzien był dostąpić zaszczytu przekroczenia progu mieszkania tego
                    Nieskazitelnego w Swej Mądrości Ideału Współczesnej Kobiety. Dlatego wybrałem
                    taką zwykłą dziewczynę ze wsi. Ani ona wykształcona, ani niezależna, ani
                    bogata. Za to normalna i nie wyliczająca mi domowych obowiązków. Tak, wiem, żal
                    Ci jej bo przecież biedactwo cierpieć musi męki bolesne w tym kołchozie, który
                    jako męska szowinistyczna świnia jej zgotowałem. Ale ona jakoś nie narzeka, Ty
                    natomiast narzekasz za nią (między innymi) parę postów wyżej.

                    Dla mnie sprawa jest prosta - jak jakaś kobieta chce być wykształconą,
                    niezależną feministką i sprawiedliwie dzielić z mężczyzą obowiązki domowe, to
                    niech sobie będzie. Ale niech nie narzuca tego modelu wszystkim kobietom. Jak
                    znajdzie faceta, któremu taki układ odpowiada to fajnie. A jak nie znajdzie, to
                    niech winy szuka u siebie a nie u faceta. Sprzedam Ci Toyotę Land Cruiser,
                    rocznik 2006. Za 900 tysięcy. Jesli jej nie chcesz kupić to czyja to wina?
                    Moja, bo żądam zbyt wiele za nią, czy Twoja, bo nie chcesz kupić tak dobrej
                    bryki? Moim zdaniem kobiety często się przeceniają i mają pretensje do facetów,
                    ponieważ w wieku lat 30 i więcej są już starymi pannami, za to mają tę swoją
                    niezależność, pracę, pieniądze, samochód i puste mieszkanie do którego wracają.
                    A tymczasem zwykłe wiejskie zapuszczone panienki znajdują facetów i jakoś sobie
                    żyją nie przejmując się feministycznymi bzdurami. Kwestia priorytetów. Każdy
                    jest kowalem swojego losu.
                    • jdbad Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 26.12.06, 16:38
                      Szkoda tylko, że ta Twoja ' wiejska, zapuszczona panienka' nie przeczytała
                      tego, co na jej temat powiedziałeś.
                      • acorns Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 27.12.06, 00:58
                        > Szkoda tylko, że ta Twoja ' wiejska, zapuszczona panienka' nie przeczytała
                        > tego, co na jej temat powiedziałeś.

                        Przeczytaj uważnie tamten post. Ja tego nie pisałem o mojej dziewczynie.
                        Zapuszczona to ona na pewno nie była i nie jest.
                    • pink.freud Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 26.12.06, 17:23
                      Hihi.. Landcruiser, mimo, że zrobili z niej nadmuchaną mydelniczke dla nowobogackich to jedna z lepszych konstrukcyjnie terenówek.
                      30 letnią femisie porównałbym raczej do przerdzewiałego Zaporożca rocznik 1989 z alufelgami, spoilerami i rozjechanym wydechem za niecałe 100 kawałków;)
                      Ja co prawda jestem chodzącym ideałem ale za femisię nie brałbym się chociażby tego powodu, że koło 30tki są już na ogół rozwalone wibratorami i innymi wynalazkami i seks z nimi to średnia przyjemność w odróżnieniu od normalnych kobiet, które akurat mają swój najlepszy czas;)
                      • Gość: jdbad Re: pink.freud ..podzialobowiazkow IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 26.12.06, 17:26
                        Małe masz chyba doświadczenie z feministkami, albo może żadnego...
                        • pink.freud Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 26.12.06, 17:33
                          Małe a z 30tkami żadnego:)
                          • Gość: jdbad Re: pink.freud ..podzialobowiazkow IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 26.12.06, 17:38
                            To dlaczego zabierasz głos w dyskusji?
                            • pink.freud Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 26.12.06, 17:43
                              Nie wymądrzaj się:)
                              Masz większe?:)))
                              • Gość: jdbad Re: pink.freud ..podzialobowiazkow IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 26.12.06, 17:45
                                Z kobietami na pewno nie, bo jestem heteroseksualna. A co do wymądrzania się,
                                to stosuję Twoje własne metody.
                                • pink.freud Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 26.12.06, 17:52
                                  No tak.. w sumie co mi szkodzi jak się trochę powymądrzasz:)
                                  • Gość: jdbad Re: pink.freud ..podzialobowiazkow IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 26.12.06, 18:18
                                    i vice versa.
                      • acorns Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 27.12.06, 01:14
                        > Ja co prawda jestem chodzącym ideałem ale za femisię nie brałbym się
                        > chociażby tego powodu, że koło 30tki są już na ogół rozwalone wibratorami i
                        > innymi wynalazkami i seks z nimi to średnia przyjemność w odróżnieniu od
                        > normalnych kobiet, które akurat mają swój najlepszy czas;)

                        Temperament to one mają, w końcu każda baba potrzebuje seksu. Mam takiego
                        znajomego, który żyje sobie bardzo wygodnie na koszt różnych niezależnych i
                        silnych kobiet. Ma do roboty dwie lewe ręce, jest leniwy, więc robi jako zywy
                        wibrator. Takie układy świetnie mu odpowiadają.

                        Dla mnie feministka jest nie do życia. Spotykałem się przez pewien czas z taką
                        kierowniczką ze średniego szczebla. Fajnie było dopóki się nie wprowadziła do
                        mnie, a jak się wprowadziła to od razu była wojna z Młodą, bo tamta
                        przyzwyczajona, że w pracy rządzi i ma posłuch, a Młoda nie ustąpi i zdominować
                        się nie da. Na pewno nie kobiecie. No i były ciągłe awantury i rozstanie.
                        Sprawa gotowanie była załatwiona w taki sposób, że ja jej powiedziałem, że ma
                        być codziennie świeży obiad. Jak nie chce gotować, to ma zamawiać catering na
                        swój koszt. No i zamawiała, ale potem zaczęla protestować, bo "przecież ja też
                        mogę ugotować i nic mi się od tego nie stanie". To po co mi w takim razie
                        kobieta w domu? Taniej wychodzi sponsorowanie jakiegoś siusiumajtka z zawodówki
                        albo liceum. I mniej nerwów i nie trzeba znosić fochów i humorków. Na szczęście
                        teraz mam taką dziewczynę, że da się z nią żyć i nie ma problemów z pracami
                        domowymi.
                        • xtrin Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 27.12.06, 01:34
                          > No i zamawiała, ale potem zaczęla protestować, bo "przecież ja też
                          > mogę ugotować i nic mi się od tego nie stanie". To po co mi w takim razie
                          > kobieta w domu? Taniej wychodzi sponsorowanie jakiegoś siusiumajtka
                          > z zawodówki albo liceum

                          Piękne podejście, nic tylko się rozpływać w zachwytach...
                    • xtrin Re: pink.freud ..podzialobowiazkow 27.12.06, 01:32
                      > Ty natomiast narzekasz za nią (między innymi) parę postów wyżej.

                      W którym miejscu?

                      > Ale niech nie narzuca tego modelu wszystkim kobietom.

                      Potrafisz czytać ze zrozumieniem? W którym miejscu ja cokolwiek komukolwiek chcę
                      narzucać? To pink.freud chce kobiecie narzucać pewną rolę i przeciwko temu
                      protestuję.
                • Gość: jdbad Re: pink.freud ..podzialobowiazkow IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 23.12.06, 21:36
                  masz złudzenia, ale cóż jeśli jest Ci lżej z tego powodu...
                  • Gość: jdbad Re: pink.freud ..podzialobowiazkow IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 23.12.06, 21:37
                    To było do pink. freud
    • skrzydlate Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 22.12.06, 14:02
      a po co? jestes niepelnosprawny?
      • pink.freud Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 22.12.06, 14:12
        O.. Skrzydlatek:)))
        To nie forum dla Ciebie, lepiej zmykaj:)
        Pełnosprawny jak najbardziej;)
        Nie lubisz dbać o dom?
    • edico Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 27.12.06, 01:46
      pink.freud napisał:

      > Feminizm to coś w rodzaju religii chyba.
      Idąc tym tokiem myśli, kobieta nie jest człowiekiem, co święci Kościoła wydają
      się w pełni w swych wypowiedziach potwierdzać.

      > Femisie głęboko wierzą w swoje dogmaty i dyskusja z nimi nie ma chyba sens
      > Niestety.
      Nie wiem, kto w co wierzy i to mnie najmniej interesuje. Podnosząc ten temat
      priori zakładam, że jesteś bezmyślnym katolem szukającym barażu własnych z
      innymi poglądami.

      > Pytam bo mam problem.
      To jest Twój problem. Dla czego odwołujesz się do innych doświadczeń poza
      biblijnych: :))
      Poznałem laskę.
      I w czym problem? Religia przeszkadza w poznawaniu ludzi?
      > Miła, sympatyczna, fajnie robi laskę i w ogóle.
      A czy to jest po bożemu już nie wchodzi w rachubę??

      > Ale.. jest feministką, nie jakąś ortodoksyjną lesbą, która nienawidzi mę
      > żczyzn, jest nawet przeciw aborcji.
      Następny problem religijny :))

      > Fajnie się z nią gada, dopóki rozmowa nie p
      > rzechodzi na obowiązki domowe.
      A Ty po katolicku chciałbyś tylko rżnąć i nic więcej? :))
      Pod tym względem katolicyzm może mieć swoje niewątpliwe zalety. W końcu nie byle
      jacy święci wypowiadali się na temat kobiet ;))

      > Kombinuje na wszelkie sposoby
      I ro jest cały katolicyzm i jego WC
      > żeby się z nich wymigać. Czy jest sens ciągnąć znajomość?
      Zapytaj proboszcza. Zapewne ma autoryzowaną prez Krk praktykę w tych sprawach :))
      Czy feminitkę da się nawrócić na prasowanie koszul, sprzątanie, obieranie
      ziemniaków itp.?
      Zapytaj abp. Paetza, dla czego est mu tak źle, skoro jest tak dobre :o))

      Oto jest cały katolicyzm i przykład, co może oni zrooć z ludzi ;))

      > Nie chodzi mi o ideologię tylko o praktyczne sprawy. Są jakieś tricki?
      Owszem. Możesz uiść śladami abp. Paetza w jednym z parków w Poznaniu :))
    • piekielnica1 Re: Czy można "nawrócić" feministkę? 27.12.06, 07:26
      > Czy feminitkę da się nawrócić na prasow
      > anie koszul, sprzątanie, obieranie ziemniaków itp.? Nie chodzi mi o ideologię
      > tylko o praktyczne sprawy.

      Katalog oczekiwań dość typowy - ale co proponujesz w zamian - brak
      jakichkolwiek deklaracji
Inne wątki na temat:
Pełna wersja