pink.freud
21.12.06, 12:07
Feminizm to coś w rodzaju religii chyba. Femisie głęboko wierzą w swoje dogmaty i dyskusja z nimi nie ma chyba sensu. Niestety.
Pytam bo mam problem. Poznałem laskę. Miła, sympatyczna, fajnie robi laskę i w ogóle. Ale.. jest feministką, nie jakąś ortodoksyjną lesbą, która nienawidzi mężczyzn, jest nawet przeciw aborcji. Fajnie się z nią gada, dopóki rozmowa nie przechodzi na obowiązki domowe. Kombinuje na wszelkie sposoby żeby się z nich wymigać. Czy jest sens ciągnąć znajomość? Czy feminitkę da się nawrócić na prasowanie koszul, sprzątanie, obieranie ziemniaków itp.? Nie chodzi mi o ideologię tylko o praktyczne sprawy. Są jakieś tricki?