xtrin
27.12.06, 10:44
Niedawno ktoś na forum zapytał z czym kojarzy się feministka. Okazało się, że
to brzydka baba, co faceta nie znalazła, po tym się wyskrobała i znienawidziła
męski ród, ale wciąż zazdrości penisa.
Wcześniej pojawił się problem poważniejszy - facet znalazł sobie pannę, co mu
świetnie laskę robi, ale nie chce mu prać gaci i prasować koszul. Ani chyba
feministka! Przy okazji dowiedzieliśmy się, że kobieta jest od mężczyzny pod
każdym prawie względem gorsza, za to prace domowe ma w genach, a facetowi na
owe czasu szkoda.
Mam pytanie do twórców owych głębokich idei - czy Waszym zdaniem prawo
wyborcze jest kobietom potrzebne? Czy istnieje sens kształcenia kobiet? Czy
dobrze jest, że mają one prawo do samostanowienia, decydowania o własnym losie?