olaris
29.12.06, 23:36
Nie rozumiem jak człowiek stateczny, poważny może jechać autobusem zamiast
taksówką. Ja rozumiem, że nie musi jechać swoim samochodem, bo na przykład
wypił, ale w takim przypadku bierze się taksówkę. Ja dzisiaj byłem na
popijawie i jak już się rozchodziliśmy, mówię że dzwonię po taksówkę, a tu mi
koleś wyskakuje, że on idzie na autobus. Naprawdę nie rozumiem jak facet po
30-ce, wykształcony, obyty w świecie może gnieść się z plebsem w autobusie.
Już Margaret Thatcher zauważyła, że jeżeli ktoś o piątej rano stoi na
przystanku, to musi to być jakiś nieudacznik (w wolnym tłumaczeniu).
Co o tym sądzicie?