Dodaj do ulubionych

Czy dziś uczciwy człowiek może żyć bez kredytu?

04.01.07, 20:44
Ja mam 31 lat i mam już kredyt na mieszkanie, na samochód, biorę pożyczki na
wakację, sprzęt AGD i RTV też kupuję na raty i nie wyobrażam sobie innego
życia. Uczciwy człowiek po prostu nie może sobie pozwolić na niebranie
kredytów. Tylko cwaniaczki i złodzieje rozbijają się drogimi samochodami i na
wszystko ich stać, ale ja nigdy nie będę taki jak oni. Czasem nachodzą mnie
czarne myśli jak ja to wszystko spłacę, ale staram się je odpędzać od siebie,
bo inaczej chyba bym oszalał. Czy wy też tak macie?
Obserwuj wątek
        • Gość: pani_rosomak Re: Czy dziś uczciwy człowiek może żyć bez kredyt IP: *.acn.waw.pl 06.01.07, 12:27
          Może zdefiniujmy pojęcie "mam"- bo zdaje się że do czasu aż spłacisz kredyt to nie ty masz ale ma bank. Nabrałeś się jak cygan na niklowany rower. Pracujesz żeby móc korzystać z gadżetów które w ogóle do ciebie nie należą i do końca życia zostałeś niewolnikiem. to ja już wolę jeździć starym autem ale SWOIM. A mieszkanie: przez 30 lat boisz się non stop że jak pryztrafi ci się nieszczęście i nie będziesz mógł spłacać kredytu to bank wywali cię z "twojego" mieszkania na zbity pysk. Czy więc nie jeszt to jedna wielka ściema? Magia posiadania- na papierze. Pierścionek zaręczynowy i obrączkę też kupisz na kredyt? Współczuję twojwj żonie.
          • janek.urbaniak Re: Czy dziś uczciwy człowiek może żyć bez kredyt 06.01.07, 12:58
            Bardzo dosadne, ale prawdziwe. Powoli 'zycie na kredycie' staje sie norma i
            nikt juz nie mysli o tym, co Ty nazywasz niewola, ale rzeczywiscie, to co
            posiadamy na kredyt tylko pozornie nalezy do nas. Popsulas mi humor, bo tez mam
            troche rzeczy na kredyt, ale czy jesli o czyms nie mowimy (a ja staram sie
            zakrzyczec wlasne czarne mysli o tym, ze odpukac cos mi sie stanie i bank
            zapuka do moich, no wlasnie czy moich, drzwi...), to to nie istnieje...
            Ale czy w PL da sie zyc nie na kredyt?
            • rekin-2 ubezpieczenie od utraty pracy 06.01.07, 13:16
              janek.urbaniak napisał:

              > troche rzeczy na kredyt, ale czy jesli o czyms nie mowimy (a ja staram sie
              > zakrzyczec wlasne czarne mysli o tym, ze odpukac cos mi sie stanie i bank
              > zapuka do moich, no wlasnie czy moich, drzwi...), to to nie istnieje...
              > Ale czy w PL da sie zyc nie na kredyt?

              Jeśli masz takie fobie, to po pierwsze ubezpiecz się od utraty prac biorąc
              kredyt mieszkaniowy. Po drugie, jeśli masz dobrą zdolność kredytową, to
              roztropnie byłoby wziąć kredyt hipoteczny na kwotę nieco wyższą niż koszt
              budowy mieszkania. Banki zazwyczaj umożliwiają taki krok np. Deutsche Bank
              Szczegóły tutaj www.zakup-mieszkania.pl (część kwoty dostajesz w
              gotówce na wykończenie domu, lub nawet bank w ogóle nie wymaga faktur z
              budowy).

              Wtedy kwota, która zostaje ci w gotówce jest bardzo nisko-oprocentowana.
              Zostawiasz ją sobie jako zabezpieczenie na spłatę rat kredytu na kilka lat,
              gdybyś miał przejściowe problemy finansowe. Najlepiej część tej kwoty (np. 1/3)
              zainwestować np. w fundusze inwestycyjne - wtedy zarabiasz na różnicy (kredyt
              mieszkaniowy oprocentowany na ok 6%, a zysk z funduszu około 30%).

              • Gość: Enon Re: ubezpieczenie od utraty pracy IP: *.chello.pl 07.01.07, 10:10
                Ślicznie. Musisz jednak poprosić Pana Boga o gwarancję stałej i nieprzerwanej
                pracy, zdrowia i braku nieszczęść losowych. Masz dojścia do Najwyższego?
                Kupowanie na kredyt je koniecznością a nie "darem niebios".I dlatego warto
                mierzyć siły na zamiary przyszłe wydarzenia antycypując.
              • znajomy_jennifer_lopez Re: ubezpieczenie od utraty pracy 08.01.07, 12:32
                rekin-2 napisał:


                > > Jeśli masz takie fobie, to po pierwsze ubezpiecz się od utraty prac biorąc
                > kredyt mieszkaniowy. Po drugie, jeśli masz dobrą zdolność kredytową, to
                > roztropnie byłoby wziąć kredyt hipoteczny na kwotę nieco wyższą niż koszt
                > budowy mieszkania. Banki zazwyczaj umożliwiają taki krok np. Deutsche Bank
                > Szczegóły tutaj www.zakup-mieszkania.pl (część kwoty dostajesz w
                > gotówce na wykończenie domu, lub nawet bank w ogóle nie wymaga faktur z
                > budowy).
                >
                > Wtedy kwota, która zostaje ci w gotówce jest bardzo nisko-oprocentowana.
                > Zostawiasz ją sobie jako zabezpieczenie na spłatę rat kredytu na kilka lat,
                > gdybyś miał przejściowe problemy finansowe. Najlepiej część tej kwoty (np. 1/3)
                >
                > zainwestować np. w fundusze inwestycyjne - wtedy zarabiasz na różnicy (kredyt
                > mieszkaniowy oprocentowany na ok 6%, a zysk z funduszu około 30%).

                Hmmm, dziwne jakie te banki głupie. Dlaczego pożyczają ludziom pieniądze na jakieś marne 3% jak mają takie możliwości??? Toż to sami idioci chyba tam pracują.
                Z roztropnością też radzę pójść kroczek dalej - dlaczego ma wziąć kredyt tylko "ciut większy"? Niech weżmie maksymalną zdolnośc kredytową na 300 lat. Ceny mieszkań rosną o 50-100% rocznie, wiesz ile będą warte za 300 lat? To proste: TRZYSTA RAZY WIĘCEJ :-)))
          • Gość: BuRzUj Re: Czy dziś uczciwy człowiek może żyć bez kredyt IP: *.e-wro.net.pl 07.01.07, 12:13
            > Może zdefiniujmy pojęcie "mam"- bo zdaje się że do czasu aż spłacisz kredyt to
            > nie ty masz ale ma bank. Nabrałeś się jak cygan na niklowany rower. Pracujesz ż
            > eby móc korzystać z gadżetów które w ogóle do ciebie nie należą i do końca życi
            > a zostałeś niewolnikiem. to ja już wolę jeździć starym autem ale SWOIM. A miesz
            > kanie: przez 30 lat boisz się non stop że jak pryztrafi ci się nieszczęście i n
            > ie będziesz mógł spłacać kredytu to bank wywali cię z "twojego" mieszkania na z
            > bity pysk. Czy więc nie jeszt to jedna wielka ściema? Magia posiadania- na papi
            > erze. Pierścionek zaręczynowy i obrączkę też kupisz na kredyt? Współczuję twojw
            > j żonie.

            Jasne....SWOJ maluch starszy od Ciebie. Kredyt mieszkaniowy? Uplynie baaardzo
            duzo czasu zanim bank bedzie chcial wyrzucic lokatorow. Bank ma to w dupie
            akurat, bo kazdy kredyt jest ubezpieczony. Najwyzej ZU przyjdzie po swoje ale
            przed tym tez mozna sie ubezpieczyc. Chcesz miec wszystko swoje to odkladaj co
            miesiac a na koniec okaze sie, ze nic nie mozesz kupic bo i tak na nic cie nie
            stac. A pozniej powiesz dziecku: przepraszam ale poniewaz mamusia chciala miec
            SWOJE mieszkanie i bedzie na nie odkladac nastepnych 120 lat to teraz twoje
            lozeczko wstawimy do pokoju dziadkow. Nie przejmuj sie tez malenstwo, mamusia
            przyjedzie po ciebie autobusem nocnym jak JEJ maluch nie odpali zebys nie dostal
            na miescie bo mieszkamy w niebezpiecznej okolicy.
            Caly "cywilizowany" swiat do ktorego uciekaja polaczki zyje na kredyt i nikt sie
            tego nie czepia - anglia czy irlandia jest rajem dla niektorych. Szkoda tylko,
            ze np. w GB daja juz kredyty na hipoteczne na 65 lat. Macie podejscie jak w
            czasach glebokiego komunizmu!!!

            mattan niestety zeby zyc na jakims poziomie nie da sie uciec od kredytow. Ale to
            Ty bedziesz mogl za 20 lat jak to splacisz powiedziec ze cos masz a oni nadal
            beda mieszkali z mamusia i tatusiem i jezdzili MPK!!! Pozdrowki
        • operatorkoparki Re: Czy dziś uczciwy człowiek może żyć bez kredyt 06.01.07, 14:23
          mattan jesteś rozgoryczony i nie uczciwy "mam samochód z salonu" a Ty "pewnie
          od niemca" masz kompleksy - Ja mam 3 samochody - takie normalne wszystkie z
          salonu były kupowane (jeden stoi bo nie warto go sprzedawać a ma 5 lat) i coraz
          częściej nachodzi mnie myśl o zakupie UZYWANEGO od niemca, szkota, czarnego
          albo zielonego w paski i ciapki - jakiegoś A. Martina starego, ale z duszą - a
          dlatego że chce sie odróżnic od takich Jak ty 5 kredytów samochód z salonu i
          zero polotu tylko zgryźliwośc i złośliwość
          PS
          uczciwie pracuje , płace podatki, "tatuś nic mi nie dał" Państwo mnie nie
          utrzymuje.
          • znajomy_jennifer_lopez Re: Czy dziś uczciwy człowiek może żyć bez kredyt 08.01.07, 12:39
            operatorkoparki napisała:

            > mattan jesteś rozgoryczony i nie uczciwy "mam samochód z salonu" a Ty "pewnie
            > od niemca" masz kompleksy - Ja mam 3 samochody - takie normalne wszystkie z
            > salonu były kupowane (jeden stoi bo nie warto go sprzedawać a ma 5 lat) i coraz
            >
            > częściej nachodzi mnie myśl o zakupie UZYWANEGO od niemca, szkota, czarnego
            > albo zielonego w paski i ciapki - jakiegoś A. Martina starego, ale z duszą - a
            > dlatego że chce sie odróżnic od takich Jak ty

            To ja chyba jestem dalej w tej "dziedzinie wtajemniczenia"
            mattan leczy kompleksy tym że ma salonowca
            Ty kupujesz A.Martina żeby sie od kogoś odróznić
            a ja po prostu kupuje to na co mam ochotę (lub na co mnie stać) a to czym jeżdzą/co robią inni mam w d... - co mnie obchodzi? - i takie myslenie polecam wszystkim. Zdrowe.
      • knospee Re: Czy dziś uczciwy człowiek może żyć bez kredyt 05.01.07, 16:51
        Oczywiscie ze uczciwy czlowiek moze sobie pozwolic na 'zycie bez
        kredytu '.Robienie jednak czegos na pokaz przed w tym przypadku pseudo-znajomymi
        [nie mowiac o przyjaciolach]jest przerazajace.Czlowieka nie ocenia sie wg tego
        ILE MA TYLKO JAKI JEST.Nietety ale coraz wiecej jest nowobogackich wsrod nas.
      • mamosz Re: Czy dziś uczciwy człowiek może żyć bez kredyt 10.01.07, 06:15
        Gość portalu: bozia napisał(a):

        > Ja nie mam ,ale obecnie młodym trudno żyć jeśli nie mają szmalownych
        > starych.Rozumiem trudno żyć ideałami,ale wyhamuj,bo wpędzisz się w
        > kłopoty.Założenie 2007r bez kredytu. powodzenia!

        A co maja do tego starzy - nie wyobrazam sobie zakupow typu samocod,sprzet itd
        doroslym dzieciom nawet jesli bylabym "szmalowym starym" pomoc tak ale w
        naglych rzeczywiscie beznadziejnych wypadkach typu strata pracy,lekarstwa itd
        ale nie dokladanie do normalnego zycia pracujacego doroslego czlowieka cos wam
        sie chyba pomylilo drogie dzieci
        --
        Bo jesli kochac to nie indywidualnie.....
    • Gość: gaizka Re: Czy dziś uczciwy człowiek może żyć bez kredyt IP: *.toya.net.pl 05.01.07, 00:41
      Ja wychodzę z założenia że jeśli mnie na cos nie stać po prostu tego nie kupuję.
      Dlatego kredytu nie biorę (wyjątkiem będzie mieszkanie/dom). Na wakacje zawsze
      zdążę odłożyć odpowiednią sumę, samochód (używany) kupiłem za gotówkę a reszta
      rzeczy jak RTV czy AGD również idzie z pieniędzy które na bieżąco zarabiam. Poza
      tym kupując za gotówkę (RTV,AGD) zawsze można utargować co nieco i przeznaczyć
      na wakacyjne leniuchowanie.
      Jak ktoś chce może żyć z kredytami - jego wola, ale ja osobiście nie lubie mieć
      zobowiązań wobec banków.
      • Gość: pitagoras Re: Czy dziś uczciwy człowiek może żyć bez kredyt IP: *.catv.net.pl 06.01.07, 12:57
        Kwestia mentalności i wyboru. Nie biore kredytów z zasady. Nie zarobiłem, nie
        kupuję. I nie narzekam. Nie musze ciągle liczyć, mogę być sobą, a nie
        niewolnikiem banku, czy firmy. Hahaha. Brykę mam firmową, ale taka samą mogę
        kupić. Śmieję się z tych, co nie umieli zarobić, ale używają. Mają, tzn. na
        kredyt. Teraz zapierdzielają,jak chłop pańszczyźniany, gotowi na każde świństwo
        i skinienie, . A robotę stracic łatwo... Lubie patrzeć na takich obsuwających
        sie mędrków, na miny ich znerwicowanych partnerek żyjacych nie za swoje hahaha
        Pewną wyrozumiałość mam dla bioracych mieszkanie (zgodne z ich możliwościami)
        • Gość: Neo Re: Czy dziś uczciwy człowiek może żyć bez kredyt IP: *.nycmny.fios.verizon.net 06.01.07, 16:20
          Masz wyrozumialosc ha? Co z ciebie za kompletny debil. Nie rozumiesz podstawowej
          rzeczy czyli po co jest kredyt. Zamiast oszczedzac i odwlekac konsumpcje mozesz
          skorzystac z kredytu i skonsumowac teraz. Ja sie smieje z takichcw..i jak ty,
          co to boja sie kredytu i jezdza firmowym rupieciem i ciulaja cale zycie na
          gowniany telewizor. Ja mam wszystko na kredyt - nawet zegarek i nie mam przez to
          zadnych stresow. Splacam wszystko co miesiac i jeszcze mi zostaje na odlozenie,
          ale mam to co lubie a nie to na co uciulalem.
          • prowokator-i-szaleniec Re: Czy dziś uczciwy człowiek może żyć bez kredyt 07.01.07, 14:20
            Gość portalu: Neo napisał(a):
            > Zamiast oszczedzac i odwlekac konsumpcje mozesz
            > skorzystac z kredytu i skonsumowac teraz.

            To tak jak z seksem - zamiast odwlekać konsumpcję, możesz skonsumować już teraz
            z pierwszą lepszą dziewczyną z dyskoteki... a że potem zostaniesz ojcem, to się
            nie przejmuj w końcu masz jeszcze 9 miesięcy... potem trzeba będzie wychowywać,
            utrzymywać, ale spoko, najważniejsza jest chwilowa konsumpcja, co jutro będzie,
            to się nie liczy.. :P
            • znajomy_jennifer_lopez Kobieta jak wino? Nie zawsze. 08.01.07, 12:56
              prowokator-i-szaleniec napisał:
              >
              > To tak jak z seksem - zamiast odwlekać konsumpcję, możesz skonsumować już teraz
              > z pierwszą lepszą dziewczyną z dyskoteki... a że potem zostaniesz ojcem, to się
              > nie przejmuj w końcu masz jeszcze 9 miesięcy... potem trzeba będzie wychowywać,
              > utrzymywać, ale spoko, najważniejsza jest chwilowa konsumpcja, co jutro będzie,
              > to się nie liczy.. :P

              Hmmm, akurat z dziewczyną to bym nie czekał na konsumpcję aż sie zestarzeje :-))
              Zresztą, to akurat nie jest dobry przykład - dziewczyny są jak woda - dobro powszechnie dostępne i bezpłatne ;-)
    • xtrin Re: Czy dziś uczciwy człowiek może żyć bez kredyt 05.01.07, 01:08
      Rozumiem kwestię mieszkania - gdzieś mieszkać trzeba, a z normalniej pensji
      kupić się tego nie da.
      Ale cała reszta - absolutnie nie. Jeżeli ktoś samochód mieć musi (a tak jest
      tylko wtedy, gdy jest niepełnosprawny lub mieszka poza miastem, w którym
      pracuje) to lepiej już chyba stary grat niż na kredyt. Sprzęt AGD - podstawowy
      nie kosztuje tak wiele, da się odłożyć. RTV - można spokojnie żyć bez. Komputer
      - nie majątek. Wakacje - nie ma obowiązku latać na Kretę, można pod namiotem na
      Mazurach. Tanio i cudownie.

      Życie na kredytach to życie ponad stan. Styl ubogich - ubogich duchem.
      • mattan Re: Ja nie mam żadnego kredytu :) 05.01.07, 08:40
        Wybacz, ale musisz strasznie nisko się cenić i miec niskie aspiracje. Powiedz,
        wsród jakich znajomych się obracasz, że nie potrzebujesz drogich rzeczy.
        Wsród plebsu?
        Ja należę do klasy średniej i chcąc nie chcąc muszę jeździć na drogie wczasy.
            • Gość: Piotr Re: Ja nie mam żadnego kredytu :) IP: *.icm.edu.pl 06.01.07, 19:30
              des4 napisał:

              > Moja żona otwiera nową przychodnię stomatologiczną. W tym celu wzięła kredyt na
              >
              > zakup części wyposażenia. Strasznie się zmartwi, jak jej powiem, że robi
              > obciach i jest plebsem, hehe...

              Jest znacząca różnica pomiędzy kredytem inwestycyjnym a życiem według zasady
              "zastaw się a postaw się"
            • Gość: znajomy_JL Re: Ja nie mam żadnego kredytu :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 13:09
              des4 napisał:

              > Moja żona otwiera nową przychodnię stomatologiczną. W tym celu wzięła kredyt na
              >
              > zakup części wyposażenia. Strasznie się zmartwi, jak jej powiem, że robi
              > obciach i jest plebsem, hehe...

              Chyba nie odrózniasz dzwigni finansowej (nie ty pierwszy tu) od życia na kredyt
              A) Jeśli bierzesz kredyt na 5%, INWESTUJESZ tak że zarobisz powiedzmy 55% to jesteś 50% do przodu na NIESWOJEJ kasie - to Twój zysk za ryzyko i pomysł
              B) Jeśli bierzesz kredyt na 5%, KONSUMUJESZ to (umownie, telewizor - jesli nie prowadzisz np świetlicy - to tez konsumpcja) to po prostu spłacasz 105% pożyczonej kwoty a masz starego rzęcha. Te 5% wtedy to jest Twoj KOSZT, opłata za korzystanie z cudzego telewizora (do czasu spłaty).
              • Gość: roberto Re: Ja nie mam żadnego kredytu :) IP: *.bph.pl 08.01.07, 13:28
                pojęcie dźwigni jest kolego szersze niż tylko w kontekście inwestycji i zwrotów
                na niej (co jest najbradziej wymierne i sensowne), dotyczy generalnie
                efektywności kapitału własnego, jeżeli więc swój ograniczony kapitał
                wykorzystujesz na konsumpcję a w ramach niej tylko jednej rzeczy bo na tyle
                wystarcza ten kapitał to jego efektywność jest w sumie niższa niż konsumpcja 5
                rzeczy wsparta kredytem (bo ten kapitał pozwolił na udział własny w tych
                kredytach) co jest oczywiste bo każdy woli mieć 5 rzeczy niż 1-dną.. także to
                pojęcie dźwigni jest jak najbardziej uprawnione w tym kontekście także.. co do
                samej "efektywności" konsumpcji to w nuace pojawiło się pojęcie miernika -
                utility choć szerzej nieznane..zapewne i Tobie no ale to już trudno
        • xtrin Re: Ja nie mam żadnego kredytu :) 05.01.07, 14:09
          > Wybacz, ale musisz strasznie nisko się cenić i miec niskie aspiracje. Powiedz,
          > wsród jakich znajomych się obracasz, że nie potrzebujesz drogich rzeczy.
          > Wsród plebsu?
          > Ja należę do klasy średniej i chcąc nie chcąc muszę jeździć na drogie wczasy.

          Plebsem to jest dla mnie ten, kogo aspiracje zaczynają i kończą się na dobrach
          materialnych. Ten, kto innych i siebie ocenia po zbytku. Ten, kto znajomych
          dobiera po zawartości portfela. Ten, kto desparacko próbuje się innym
          przypodobać w najprymitywniejszy ze sposobów. Ten, kto na wakacje jeździ tam
          gdzie "wypada", a nie tam, gdzie ma ochotę. A nade wszystko ten, co wszystko to
          robi na kredyt - najpodlejszy z plebsu.
          • p.s.j Re: Ja nie mam żadnego kredytu :) 05.01.07, 14:38
            > A nade wszystko ten, co wszystko to
            > robi na kredyt - najpodlejszy z plebsu.

            Tu przesadziłeś, przyjrzyj się np. europejskim wyższym sferom (szlachta,
            ziemianie, nawet arystokracja) w XVIII/XIX wieku - tonęli w długach, które
            zaciągali na wystawny tryb życia i "zachowanie twarzy" w socjecie, bez której
            to twarzy nie mieliby swoiście rozumianej "zdolności kredytowej". Jakakolwiek
            biografia z tego okresu, zobacz na sytuację materialną + tryb życia.
            --
            --------
            Są wśród nas ludzie mający wszystkie cechy neandertalczyka. To rasa człowieka,
            kiedyś może bardziej rozpowszechniona, ale wciąż istniejąca. Jednego z nich
            widziałem, jak wygłaszał wykład o teorii ewolucji. - P.S.J., ludyczny magister.
          • mattan Re: Ja nie mam żadnego kredytu :) 05.01.07, 14:38
            xtrin napisała:

            > > Wybacz, ale musisz strasznie nisko się cenić i miec niskie aspiracje. Pow
            > iedz,
            > > wsród jakich znajomych się obracasz, że nie potrzebujesz drogich rzeczy.
            > > Wsród plebsu?
            > > Ja należę do klasy średniej i chcąc nie chcąc muszę jeździć na drogie wcz
            > asy.
            >
            > Plebsem to jest dla mnie ten, kogo aspiracje zaczynają i kończą się na dobrach
            > materialnych. Ten, kto innych i siebie ocenia po zbytku. Ten, kto znajomych
            > dobiera po zawartości portfela. Ten, kto desparacko próbuje się innym
            > przypodobać w najprymitywniejszy ze sposobów. Ten, kto na wakacje jeździ tam
            > gdzie "wypada", a nie tam, gdzie ma ochotę. A nade wszystko ten, co wszystko to
            > robi na kredyt - najpodlejszy z plebsu.

            Zazdrościsz mi i tyle godnego życia.
            • rob1979 Re: Ja nie mam żadnego kredytu :) 07.01.07, 13:41
              ale z ciebie KRE..YN :)

              hehehe...
              Jestem młodym małżonkiem, żyjemy bez kredytów ale to dlatego, że mamy mieszkanie
              (nawet niejedno - dzięki Bogu za obrotnych rodziców)... Samochodu nie mam a jak
              kupie to taki za 5tys :) Na wczasy jeżdżę tam gdzie chcę a nie tam gdzie
              znajomi... Nigdy nie pojadę odpoczywać do Tunezji, Egiptu czy Turcji... Totalnie
              mnie to nie interesuje... No ale cóż ja opowiadam... jestem przedstawicielem
              plebsu...
            • znajomy_jennifer_lopez Re: Ja nie mam żadnego kredytu :) 08.01.07, 13:16
              mattan napisał:

              > Zazdrościsz mi i tyle godnego życia.

              Nie wiem jak xtrin ale mnie generalnie wali to jak żyjesz - dobrze żyjesz? OK, źle? tak samo OK. Rozumiesz?
              A co do zazdrości: Czego zazdrości? Zdolności kredytowej? Bo chyba tylko tego może, resztę (jesli ma zdolność) też może sobie "pożyczyć" od banku.
              Good luck!
          • lilimeye Re: Ja nie mam żadnego kredytu :) 05.01.07, 14:53
            xtrin napisała:

            > Plebsem to jest dla mnie ten, kogo aspiracje zaczynają i kończą się na dobrach
            > materialnych. Ten, kto innych i siebie ocenia po zbytku. Ten, kto znajomych
            > dobiera po zawartości portfela. Ten, kto desparacko próbuje się innym
            > przypodobać w najprymitywniejszy ze sposobów. Ten, kto na wakacje jeździ tam
            > gdzie "wypada", a nie tam, gdzie ma ochotę. A nade wszystko ten, co wszystko
            to robi na kredyt - najpodlejszy z plebsu.

            Plebs moralny, a przede wszystkim niewolnik i to na własne życzenie.


            --
            "Wiesz, że to zabawne zajadać racuszki z zawiązanymi oczami. Wyobrażam sobie, że
            tak się trenuje kosmonautów"
            • mattan Re: Ja nie mam żadnego kredytu :) 05.01.07, 15:01
              lilimeye napisała:


              > Plebs moralny, a przede wszystkim niewolnik i to na własne życzenie.
              >

              Ale wolę być niewolnikiem niż człowiekiem na dnie drabiny społecznej jak ty, z
              którym nikt nie chce się zadawać.

              • lilimeye Re: Ja nie mam żadnego kredytu :) 05.01.07, 15:17
                > Ale wolę być niewolnikiem niż człowiekiem na dnie drabiny społecznej jak ty, z
                > którym nikt nie chce się zadawać.

                Wiesz co, każdą tego typu uwagą obnażasz tylko własną głupotę. Radzę życzliwie:
                lepiej siedź cicho :)

                --
                "Wiesz, że to zabawne zajadać racuszki z zawiązanymi oczami. Wyobrażam sobie, że
                tak się trenuje kosmonautów"
              • raveness1 Re: Ja nie mam żadnego kredytu :) 05.01.07, 16:31
                Zaczynam rozumiec, ze twoi "przyjaciele" kreca sie wokol ciebie tylko dlatego,
                ze nagromadziles troche blyszczacych gadgetow na kredyt? Biedny czlowieku...

                A swoja droga to, Panie Boze uchron mnie przed takimi znajomkami i przyjaciolmi!
              • xtrin Re: Ja nie mam żadnego kredytu :) 05.01.07, 19:22
                > Ale wolę być niewolnikiem niż człowiekiem na dnie drabiny społecznej jak ty, z
                > którym nikt nie chce się zadawać.

                Litości, człowieku... aż mnie mdli na myśl o tym, że ktoś rzeczywiście tak
                rozumuje. To ma być żart? Prowokacja?
              • Gość: Enon Re: Ja nie mam żadnego kredytu :) IP: *.chello.pl 07.01.07, 10:36
                Mattan, zaczynasz mnie irytować. Coraz bardziej upewniam się w przekonaniu, ze
                jesteś jednym z masy prostaczków swym prostactwem obnoszącym się publicznie.
                Pustym człowieczkiem, jakich niestety miliony w kraju nadwiślańskim, nuworyszem
                zachłannie rzucającym się na dobra materialne. I to nie dlatego, ze są użyteczne
                lecz dla wątpliwego splendoru, wywołania zawiści u bliźnich swych.

                I żeby było wszystko jasne: jestem człowiekiem zamożnym, a zamożność ta to wynik
                ciężkiej pracy i, jak sądzę, talentów niejakich.Mam to i owo( dom, trzy
                mieszkania w Warszawie) lecz na codzień chadzam w wytartych dżinsach i
                T-shircie, jeżdżę pięcioletnim samochodem klasy takiej sobie, wakacje
                najczęściej spędzam w Polsce (czasami wyjeżdżam za granicę). Wszystkie te dobra
                są dla mnie nie celem samym w sobie lecz środkami do, jak sądzę, ciekawego i
                pełnego życia. I czytam , czytam, czytam; z radością poznaję nowych ludzi ciekaw
                ich wrażeń i przemysłeń i doświadczeń.
                • Gość: Nikka_20 Re: Ja nie mam żadnego kredytu :) IP: *.ds5.tuniv.szczecin.pl 07.01.07, 17:02
                  Enon! i takich ludzi jak ty się ceni! Pieniądze to i wszystko co można za nie
                  mieć to rzecz nabyta. Posiadanie to nie cel sam w sobie... Zaciekawiła mnie z
                  początku postawa Mattana, ale z kolejnymi jego wypowiedziami zaczęłam tracić do
                  niego szacunek. Bo jak można szanować kogoś, kto sam z postu na post coraz
                  bardziej przeczy swemu początkowemu zdaniu i uważa że wszystko jest na
                  sprzedaż - łącznie z (pseudo)przyjaciółmi... Żałosna postawa... Ja niedługo
                  kończę studia i mój majątek jest bardzo skromny.. Ale mam zamiar wziąć się do
                  uczciwej pracy tak jak większość przedmówców. Nad kredytami też pewnie będę
                  musiała się kiedyś zastanowić, bo ciężko bez tego wyjść na swoje, gdy się jest
                  przeciętniakiem, bez szczególnej przebojowości - tak jak ja. Wcale jednak nie
                  mam zamiaru obkupować się Bóg wie czym. Tylko zacząć sobie normalnie żyć na
                  własny rachunek. Tragiczne, jest to że zadłużasz sie mattan, po to by błyszczeć
                  wśród plebsu i mieć świetne wakacje, auto i towarzystwo.. Życzę Ci mimo
                  wszystko dużo szczęścia w życiu, bo zdarzyć się może tak, że któregoś dnia coś
                  pójdzie nie tak, stracisz wszystko i obudzisz się z ręką w nocniku... Ciekawe
                  czy wówczas twoi przyjaciele też bedą przy Tobie...

                  Pozdrawiam...

                  Trzeba mierzyć siły na zamiary, mój drogi i trochę przewartościować pewne
                  sprawy. Zastanów się nad tym zanim znowu napiszesz jakiś idiotyczny post w tym
                  wątku. Ludzie powyżej niestety mają w dużej mierze rację, w ocenie Twojej
                  osoby... Heh...
        • Gość: marcin Re: Ja nie mam żadnego kredytu :) IP: *.chello.pl 05.01.07, 18:02
          Buahaha
          Oktawia jako wyznacznik bogactwa?? Chłopcze, w średnich sferach to parskają
          śmiechem na takie rupiecie. Widać, że bardzo chciałbyś być wyżej niż jesteś, ale
          że Bozia poskąpiła rozumku (co dobitnie widać po treści postów), to pozostaje ci
          się tylko użalać nad sobą. Życzę powodzenia!
        • Gość: wt Re: Ja nie mam żadnego kredytu :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.07, 20:18
          wybacz, ale myślę, że kupowanie czegokolwiek z powodu znajomych jest kretyńskie.

          ja, jeśli coś kupuję, to dlatego, że albo jest mi to niezbędne, albo myślę, że
          to będzie fajne dla mnie. nie dlatego, żeby się chwalić przed znajomymi.

          znam ludzi z klasy średniej, którzy jeżdżą na wczasy pod namiot, dlatego, że tak
          lubią - a jak opowiadają, to się im zazdrości - ale to dlatego, że opowiadają z
          pasją, która jest możliwa tylko wtedy, gdy wczasy spędza się zgodnie z
          potrzebami serca.

          jeśli jesteś niewolnikiem mody, to czas się nad sobą zastanowić. nigdy nie
          będziesz szczęśliwy, a wtedy znajomi i tak będą się przy tobie nudzić.

          najważniejsze jest posiadanie pasji - a to mierzy się czasem, a nie wydaną kasą.