cum_ventis
06.01.07, 03:55
Ciekawi mnie czy sa wsrod Was osoby, ktore prowadza dosc niestandardowy tryb
zycia. Nie mam tu na mysli kwestii materialnych, ale sposob myslenia,
dzialania, a moze jakies niezwykle zamilowania czy tryb pracy. Napiszcie tez
o problemach, utrudnieniach, ktore sa z Waszym trybem zycia etc zwiazane.
To moze zaczne od siebie.
Mam w sobie cos z neurotyka. Pracuje noca, ucze sie noca, czytam noca, a
gdyby nie wzglad na sasiadow, pewnie bym sobie teraz odkurzala. W dzien
potrafie byc na nogach, odsypiam co 2-3 noc. Jak odespie, znow nie moge spac
i tak w kolko.
Odzywiam sie niestandardowo. Nie jem miesa, ryb, unikam mleka (wyjatek
sojowe). Jem tez wtedy kiedy mam ochote, a nie tak jak ogolnie przyjete. Mam
w nosie tez wszelkie diety i reklamy batonikow i jogurcikow. Kalorii nie
licze bo raz, zem szczupla, a dwa, to po co sie stresowac, zycie jest tak
krotkie.
Nie mam w domu TV. I tak juz 3 rok i niepredko wpuszcze kablowke do domu. Za
to lubie dobra muze (lekki jazz i starocie) a jak film, to na dvd -
przynajmniej durne reklamy i teleturnieje poszly u mnie w zapomnienie. :D
Aha, i nie planuje miec dzieci. Raczej sklaniam sie w kierunku zycia
koczowniczego; podroze po calym swiecie, malo regul, podazanie za horyzont,
poszukiwanie wolnosci (i istoty samej siebie), ucieczka od chaosu i poscigu
tlokow wielkich miast.
Hmm.. to chyba tyle by bylo.. Poza tym zadnych niezwyklych pasji upodoban czy
potrzeb nie mam.
A utrudnienia zwiazane z odcieciem sie od pewnych norm spolecznych? Sa..
- czesto brak akceptacji rodziny i otoczenia
- zdziwienie znajomych, gdy nie jestem na biezaco w tym, co leci w tv
- rozczarowanie rodziny: jak to, to nie zostane ciocia/babcia/wujkiem?
- czasem glupie komentarze na temat tego co jem
- czesto brak zrozumienia dla mojej potrzeby wolnosci, dla mojej wrazliwosci,
wolnomyslicielstwa
- czesto ludzie czuja sie niepewnie w moim towarzystwie - bo nie mozna ze mna
pogadac o kosmetykach, o gwiazdach z tv, o ludziach z pracy, o tym co sobie
kto nowego kupil i za ile..
- w zwiazku z czym czesto jestem postrzegana za "damulke" czy zadzierajaca
nosa. a ja po prostu nie mam glowy do pewnych tematow i czesto nie przykladam
wagi do spraw, ktore dla innych skladaja sie na istote zycia
- no i czesto mam spozniony zaplon jesli chodzi o tak prozaiczne sprawy jak
zrobienie paru telefonow czy zalatwianiu spraw np urzedowych (o? to dzis
niedziela? oj, juz po 16-ej?!)
- czesto jestem nudziara w mniemaniu wielu kobiet mojego i starszego
pokolenia, gdyz nie jestem dobrym partnerem do rozmow na chetnie poruszane
tematy. co gorsza: nawet jakbym chciala sie wykazac, nie wiem czy dalabym
rade.
- z mezczyznami tez nie mam lekko. albo chca mnie upchac do jakiejs szuflady,
albo stanowie obiekt pozadania a gdy sie nie da, okazuja niechec, odpychaja.
A czasem gdy chca byc gora, potrafia dokuczyc.
- a gdy ludzie juz naprawde nie potrafia chociaz troche mnie zrozumiec,
wowczas doczepiaja mi etykietki. bo tak im latwiej, bo tak bezpieczniej i
wygodniej.
"Nie zyje sie, nie kocha sie, nie umiera sie na probe.."
To moje motto. Nie chce byc niewolnikiem wbitym w sztywny kolnierz jakiegos
systemu. Systemy sa zmienne, nigdy nie byly idealne, ani dla mas ani dla
jednostek. Nie chce popadac w paranoje, kredytowac sie na 30 lat bo taka
koniuktura, nie chce prowadzac do przedszkola dzieci gdy moje "ja" tego nie
czuje a po to by uspokoic otoczenie. Nie chce tez marudzic, ze politycy beee,
ze cukier podrozal, ani martwic sie, ze mam zmarszczke tudziez pryszcza na
czole a nowy krem nie zdzialal cudow. Nie histeryzuje z powodu kolejnych
zamachow terrorystycznych czy epidemii. Swiat to wielobarwna kula pulsujaca
zyciem, i jesli chcemy go zmieniac, mozemy zaczac tylko od siebie.
I chce zyc, doceniac to zycie, cieszyc sie nim i wsluchac w siebie - i grunt
aby nie zwariowac. aby nie dac sobie wmowic jak mamy zyc, slepo niczym dzieci
uczace sie literek z elementarza.
Pozdrawiam Wszystkich - i tych sztywnych i tych, ktorzy wiedza czym jest
pasja zycia. ;)