bmwariat
09.01.07, 07:51
Przez lata nie miał sobie równych w zawodach siłaczy. W ostatnim czempionacie
globu Mariusz Pudzianowski znalazł jednak niespodziewanie pogromcę.
Amerykanin Phil Pfister, który pokonał Polaka, teraz szydzi sobie
z "Pudziana".
- W finale pierwsze dwie konkurencje wygrał Mariusz. Potem ja pokazałem, na
co mnie stać. I co? Polak wymiękł. W jego oczach widać było strach, nie był
już tak pewny siebie jak dotychczas. Okazało się, że nie jest wcale taki
mocny, za jakiego się podaje - mówi w rozmowie z "Super Expressem" Pfister.
- Mój naród wygrywanie ma w genach, we wszystkim musimy być najlepsi. Tym
bardziej bolało nas, że najsilniejszym facetem jest jakiś anonim z Polski -
atakuje Pfister.
zadufany w sobie kraj, nie widzi nic innego poza czubkiem swojego nosa, kraj
analfabetów, którzy nawet nie wiedzą gdzie leży Europa-tragedia!