Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko?

20.01.07, 23:19
Wielu niewierzących chrzci swoje dzieci. Większość robi to dla świętego spokoju i żeby dziecko nie miało potem problemów. Sporo ludzi którzy świadomie niewierzą nie decyduje się jednak na ten rytuał. I właśnie do nich kieruję to pytanie: czy zdecydowalibyście się na chrzest dziecka w razie zagrożenia jego życia (np. powikłania poporodowe)? A gdyby rodzina naciskała (że nie zostanie zbawiony, gdyby coś się stało)? Ustąpilibyście?
    • nelsonek Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 20.01.07, 23:33
      NIE.
    • Gość: upierdliwa nie IP: *.bochnia.pl 20.01.07, 23:37
      a juz w sytuacji zagrozenia zycia to raczej nie w glowie i nie na czasie by mi
      byly jakies rytualy. jakby mi ktos probowal "naciskac", to raczej popukalabym
      sie w glowe - liczy sie kazda sekunda, ratowanie zycia, a nie zajmowac sie teraz
      jakimis glupotami.. (bez urazy dla wierzacych)


      przy okazji chcialam zauwazyc, jak _bezdennie_glupie_ jest przekonanie
      wierzacych, mowiace o tym, ze Bog (gdyby istnial) inaczej traktowalby male
      dzieci (znaczy ich dusze), ktore zmarly bez chrztu, a inaczej te ochrzczone.
      biorac pod uwage, ze mowimy tu o niemowlakach, ktore nie maja na to
      najmniejszego wplywu, jest to albo totalne zaprzeczenie boskiej madrosci i
      sprawiedliwosci, albo kolejny przyklad na to, ze religia to tylko robienie
      ludziom wody z mozgu.
      • 0golone_jajka Re: nie 20.01.07, 23:41
        pisząc "zagrożenie życia" miałem na myśli raczej stan krytyczny, w którym nie można nic więcej zrobić poza oczekiwaniem czy organizm dziecka wygra czy też przegra walkę o życie. Dlatego nie należy tego mylić z nagłą sytuacją wymagającą natychmiastowej reakcji. Być może niejsano to opisałem.
        • Gość: upierdliwa Re: nie IP: *.bochnia.pl 20.01.07, 23:52
          a, no to faktycznie inna sprawa - mnie sie skojarzylo z jakas nagla akcja
          reanimacyjna, czy cos :)

          ale nawet w takiej sytuacji nie widze specjalnie powodow, zeby chrzcic dziecko.
          chyba ze, tak jak nizej napisala Xtrin - ojciec nalega. chociaz w moim przypadku
          to raczej malo prawdopodobne :)

          tak, czy owak, wlasnie znaczenie przypisywane chrztowi (czy chrztu?) bylo jednym
          z silniejszch argumentow, ktore sprawily, ze oderwalam sie od wiary (bo kiedys
          wierzylam, hoho). w ogole idea czegos takiego jak "grzech pierworodny",
          przypisany najbardziej niewinnym ludziom na swiecie, czyli tym najmlodszym, jest
          tak porazajaco glupia, ze az rece opadaja. kto, jak kto - ale zeby noworodek byl
          grzeszny??? co on takiego zrobil??? kupe w pieluche?
          • xtrin Re: nie 20.01.07, 23:56
            > chyba ze, tak jak nizej napisala Xtrin - ojciec nalega.
            > chociaz w moim przypadku to raczej malo prawdopodobne :)

            W moim także, ale "nigdy nie mów nigdy" ;). To jedyny sytuacja jaką jestem sobie
            w stanie wyobrazić w jakiej ochrzciłabym dziecko. Nawet bez zagrożenia życia.
            No, chyba że nagle kiedyś się "nawrócę", ale to już ten wierzący ojciec
            prawdopodobniejszy.
      • Gość: oswiecona Re: nie IP: *.ip.fastwebnet.it 07.02.07, 21:05
        No a do tego jaki zarobek dla ksiedza. Tylko to sie tak naprawde liczy i
        powiedzmy to wprost.
    • xtrin Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 20.01.07, 23:40
      Nie widzę powodu, by dziecko chrzcić. I tak nie wychowywałabym go w wierze.
      Jedyna sytuacja, jaka mi przychodzi do głowy to jeżeli ojciec dziecka byłby
      wierzący i tego pragnął - nie oponowałabym.
      Zagrożenie życia nic tutaj nie zmienia. A rodzinę mam taką, że raczej nikt by
      nie nalegał.
      • yavanna86 Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 20.01.07, 23:50
        Raczej bym nie chrzciła, choć jestem ochrzczonym dzieckiem niewierzących
        rodziców. Niech wybierze samo wiarę, kiedy zacznie dorastać.
      • pocoo Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 20.01.07, 23:55
        Jeżeli nie wierzę w bajki to po co miałabym to robić?Dla innych,dla jaj,a może
        w myśl zasady-Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek?
    • laweta4x4 Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 00:08
      Myślę, że niewierzącym rodzicom, którzy dowiadują się nagle, że ich dziecko
      umrze jest wszystko jedno czy umrze ochrzczone czy nie. W Polsce pewnie regułą
      jest chrzczenie takich dzieci zgodnie z zakładem Pascala, ale zastanawiam się
      jak tacy rodzice postępują w Izraelu lub w Iranie (chociaż nie wiem czy w
      Iranie nowonarodzony obywatel urzędowo nie staje się muzułmaninem)?
      • 0golone_jajka Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 00:09
        > (chociaż nie wiem czy w
        > Iranie nowonarodzony obywatel urzędowo nie staje się muzułmaninem)?

        Heh, niektórzy chcieliby coś takiego i u nas wprowadzić :)
      • Gość: marysia_b Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko IP: *.174-243-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 21.01.07, 00:11
        laweta4x4 napisała:

        nie wiem czy w
        > Iranie nowonarodzony obywatel urzędowo nie staje się muzułmaninem)?

        A to w Iranie nie ma chrzescijan i zydow? Ciekawe....
        • laweta4x4 Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 00:27
          Z tego co wiem Iran jest państwem wyznaniowym gdzie obowiązuje prawo
          koraniczne, napisałam, że nie wiem jak jest w rzeczywistości, temat wątku
          dotyczy niewierzących rodziców umierającego dziecka. Myślę, że jeśli w Iranie
          urodzi się dziecko, którego rodzice są chrześcijanami lub żydami to pewnie
          (zgodnie z zapisami Koranu) nie ma wtedy większych problemów
          administracyjno-prawnych
          Jeśli się mylę a Ty wiesz lepiej to po prostu napisz, że nie mam racji ponieważ
          jest "tak i tak".
    • Gość: sara Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko IP: *.globalconnect.pl 21.01.07, 00:19
      odpowiem w imieniu mojej kuzynki. nie jest praktykujaca, wierzaca i zdecydowala
      sie, ku oburzeniu czesci rodziny, nie chcrzcic syna. zalozyli ze jak dorosnie,
      sam zadecyduje czy chce byc ochrzcony czy nie. przyznam ze to bardzo szczere,
      ale i bardzo odwazne podejscie do sprawy kiedy zyje sie w polsce.
      • 0golone_jajka Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 00:25
        warto taką postawę propagować, niech ludzie wiedzą, że nie są sami, będzie im łatwiej wyrwać się z kajdanów katolicyzmu
    • nessie-jp Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 00:30
      To chyba zależy, czy z ateizmu robisz swoją religię, czy po prostu mało cię
      obchodzi wiara. W tym pierwszym przypadku - na pewno rodzice zaprą się, byle
      dziecka nie ochrzcić. W tym drugim, dla świętego spokoju ochrzczą, bo i tak nie
      ma to dla nich znaczenia, że dziecku coś tam na głowę nakapią - a przynajmniej
      nikt mu potem w życiu przykrości nie będzie robił.

      Jako że należę do trzeciej kategorii, ludzi wierzących, ale nie identyfikujących
      się z kościołem (religią sformalizowaną), pewnie i tak bym zabuliła za chrzest w
      warunkach formalnych. Choćby po to, żeby nikt mojego dziecka palcami nie wytykał
      w sąsiedztwie czy niedajboże w rodzinie. Ostatecznie, dlaczego dziecko miałoby
      cierpieć z powodu mojej ideologii? Ono samo sobie wybierze swoją wiarę i swój
      bunt. Parę kropli wody na głowę nic tu nie zmieni.
      • Gość: upierdliwa Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 00:38
        nessie-jp napisała:

        W tym drugim, dla świętego spokoju ochrzczą, bo i tak nie
        > ma to dla nich znaczenia, że dziecku coś tam na głowę nakapią - a przynajmniej
        > nikt mu potem w życiu przykrości nie będzie robił.

        wiesz, dawniej, kiedy jeszcze bylam wierzaca, podhcodzilam do tej sprawy
        identycznie. a teraz, kiedy jestem ateistka - mysle calkiem inaczej. ciekawe, nie?

        fakt, cos tam nakapia na glowke, nic mu sie nie stanie. prawda. tylko, ze ten
        powod, dla ktorego maja nakapac - jest jakis taki upokarzajacy. co to znaczy -
        dla swietego spokoju? zeby ludzie nie gadali? to czyje to dziecko - moje, czy
        tych ludzi? to czysty konformizm, rzecz godna pogardy.


        > pewnie i tak bym zabuliła za chrzest
        > w
        > warunkach formalnych

        a to kolejny element ukladanki: zabulic. a moze lepiej jednak cos fajnego
        dziecku kupic za te pieniadze? dlaczego mam lekka reka wyrzucac ciezko zarobione
        pieniadze za cos, co nie ma dla mnie najmniejszego sensu?
      • 0golone_jajka to się nazywa hipokryzja 21.01.07, 00:39
        pewnie nie wiesz, ale podczas chrztu ZOBOWIĄZUJESZ się do wychowywania dziecka w duchu katolickim, a jak możesz to uczynić, skoro nie identyfikujesz się z kościołem? Taki chrzest to zwyczajne kłamstwo.
        • nessie-jp Re: to się nazywa hipokryzja 21.01.07, 14:50
          > pewnie nie wiesz, ale podczas chrztu ZOBOWIĄZUJESZ się do wychowywania dziecka
          > w duchu katolickim, a jak możesz to uczynić, skoro nie identyfikujesz się z koś
          > ciołem? Taki chrzest to zwyczajne kłamstwo.

          Oczywiście, że kłamstwo. Tak samo, gdybym pojechała do kraju muzułmańskiego,
          nosiłabym czador
          • Gość: upierdliwa Re: to się nazywa hipokryzja IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 15:00
            nessie-jp napisała:

            >
            > Oczywiście, że kłamstwo. Tak samo, gdybym pojechała do kraju muzułmańskiego,
            > nosiłabym czador
      • xtrin Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 01:01
        > To chyba zależy, czy z ateizmu robisz swoją religię, czy po prostu
        > mało cię obchodzi wiara. W tym pierwszym przypadku - na pewno rodzice
        > zaprą się, byle dziecka nie ochrzcić. W tym drugim, dla świętego spokoju
        > ochrzczą, bo i tak nie ma to dla nich znaczenia, że dziecku coś tam na
        > głowę nakapią - a przynajmniej nikt mu potem w życiu przykrości
        > nie będzie robił.
        > Jako że należę do trzeciej kategorii, ludzi wierzących, ale nie
        > identyfikujących się z kościołem (religią sformalizowaną)

        No to mamy już cztery grupy.
        Bo ja bynajmniej z ateizmu religii nie robię, wiara moja własna nie istnieje,
        natomiast cudzą po prostu szanuję. I z tego względu nie mam zamiaru przystępować
        do jakichkolwiek sakramentów "dla świętego spokoju", bo to obłuda i obraza dla
        tych, dla których owe przedstawiają wielką wartość.
        Nie wyobrażam sobie jakbym mogła spojrzeć dziecku w oczy gdy by mnie kiedyś w
        przyszłości zapytało "to po co mnie chrziłaś, jak to dla Ciebie nic nie znaczyło?".
        A tak swoją drogą to jakoś nie przekonują mnie argumenty o wytykaniu palcami.
        Znam kilka dorosłych, nieochrzczonych osób i żadna z nich nie miała z tego
        powodu większych problemów w życiu. Być może inaczej sprawa się ma w mniejszych
        miasteczkach czy na wsiach, ale w dużym mieście to nie jest wielki problem, co
        więcej raczej będzie coraz mniejszy.
        • nessie-jp Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 15:03
          > do jakichkolwiek sakramentów "dla świętego spokoju", bo to obłuda i obraza dla
          > tych, dla których owe przedstawiają wielką wartość.

          Nie krytykuję twojej postawy. Dlaczego ty krytykujesz moją? Jeżeli ideologia
          ateizmu i poszanowania religii jest dla ciebie tak ważna, to oczywiście
          postępujesz zgodnie z własnym przekonaniem. Ja również - postępuję zgodnie z
          przekonaniem, że najważniejsze jest dla mnie dobro mojego dziecka. Ponieważ
          mieszkam w kraju, w którym kościół katolicki ingeruje silnie we wszystkie sfery
          życia świeckiego, nie chcę skazywać dziecka na ponoszenie konsekwencji mojego
          wyboru, mojego buntu. Ono samo wybierze w przyszłości, czy chce być katolikiem,
          czy nie. Nie zamierzam nic narzucać. Moim priorytetem jest, by dziecka nie
          spotykały przykrości z powodu mojego wyboru. Możesz to nazwać hipokryzją, jeśli
          chcesz, ale musisz zrozumieć, że dla mnie religia, nawet cudza, jest zabobonem,
          a szacunek dla tego zabobonu nigdy nie będzie dla mnie ważniejszy od dobra
          mojego dziecka. Tym bardziej, że nie urządzam żadnych ekscesów, które mogłyby
          obrazić uczucia religijne kogokolwiek.

          Musisz też zrozumieć, że religia katolicka jest już w dużej mierze w Polsce
          tradycją - tak, jak choinka, malowanie jajek czy topienie Marzanny. Nie widzę
          powodu, żeby tę tradycję na siłę łamać, byle wykazać się swoją ideologią -
          ateizmem.
          • xtrin Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 15:38
            > Nie krytykuję twojej postawy. Dlaczego ty krytykujesz moją?

            A czy istnieje jakiś zakaz krytykowania tych, którzy nas nie krytykują?

            > Ponieważ mieszkam w kraju, w którym kościół katolicki ingeruje silnie
            > we wszystkie sfery życia świeckiego, nie chcę skazywać dziecka
            > na ponoszenie konsekwencji mojego wyboru, mojego buntu.

            Nie przemawia do mnie ten argument.
            Po pierwsze - przynajmniej w większych miastach - brak chrztu nie jest żadnym
            problemem. Znam kilku nieochrzczonych i żaden z nich nie miał problemów z tym
            związanych.
            Po drugie - jeżeli już problemy pojawić by się miały, to sam chrzest niewiele
            tutaj zmieni. Możesz nawet dziecko wysłać na religie i do komunii, niech "udaje"
            katolika. A i tak to, że rodzice nie chodzą do kościoła na dziecku się odbije.
            Moim zdaniem to jest najgorsze z możliwych rozwiązań, bo dziecko dostaje
            sprzeczne sygnały - z jednej strony chrzczone i udające katolika, z drugiej
            rodzice mający to gdzieś.

            > Możesz to nazwać hipokryzją, jeśli chcesz, ale musisz zrozumieć,
            > że dla mnie religia, nawet cudza, jest zabobonem, a szacunek
            > dla tego zabobonu nigdy nie będzie dla mnie ważniejszy od dobra
            > mojego dziecka.

            Ale w ten sposób się temu zabobonowi poddajesz.
            Syf polskiego katolicyzmu wynika w ogromnej mierze z tego właśnie, że wielka
            ilość ludzi ma tak konformistyczne podejście.

            > Tym bardziej, że nie urządzam żadnych ekscesów, które mogłyby
            > obrazić uczucia religijne kogokolwiek.

            A to już insza inszość, że polskiego katolika obrażają genitalia na krzyżu, a
            wszechobecna religijna hipokryzja już nie. Ale to nie powód, by akceptować taki
            stan rzeczy i poddawać się mu.

            > Musisz też zrozumieć, że religia katolicka jest już w dużej mierze w Polsce
            > tradycją - tak, jak choinka, malowanie jajek czy topienie Marzanny. Nie widzę
            > powodu, żeby tę tradycję na siłę łamać, byle wykazać się swoją ideologią -
            > ateizmem.

            Jeżeli chrzest byłby równie mało z religią związany jak obecna forma Bożego
            Narodzenia to nie miałabym nic przeciwko - świecka uroczystość przyjęcia dziecka
            do rodziny.
            • Gość: upierdliwa Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 15:43
              xtrin napisała:

              > świecka uroczystość przyjęcia dziecka
              > do rodziny.


              takie cos juz istnieje - nazywa sie pepkowka albo pepkowe i chrzest do tego
              niepotrzebny ;)
            • nessie-jp Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 15:46
              > Jeżeli chrzest byłby równie mało z religią związany jak obecna forma Bożego
              > Narodzenia to nie miałabym nic przeciwko - świecka uroczystość przyjęcia dzieck
              > a
              > do rodziny.

              Dla mnie tak właśnie jest. Chrzciny - impreza przyjęcia dziecka w rodzinie. Bo
              cóż to za sakrament, 'przyjmowany' przez nieświadomego grzdyla, który potrafi
              powiedzieć zaledwie gagaga? Toż to tylko ceremonia, pusta forma.
              • Gość: upierdliwa Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 15:49
                nessie-jp napisała:


                > Dla mnie tak właśnie jest. Chrzciny - impreza przyjęcia dziecka w rodzinie. Bo
                > cóż to za sakrament, 'przyjmowany' przez nieświadomego grzdyla, który potrafi
                > powiedzieć zaledwie gagaga? Toż to tylko ceremonia, pusta forma.


                a ksiadz pewnie mysli dokladnie to samo. wazne tylko, ze jest okazja, aby mu w
                kieszen wsadzic :D Polacy to jednak bogaty narod.
              • xtrin Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 15:59
                Chrzciny w formie imprezy z prezentami dla małego i rodziców - jasne. Podobnie
                jak wieczerza wigilijna. Ale po co mieszać w to kościół?

                "Należy dopuszczać do chrztu wszystkie dzieci zgłoszone przez rodziców lub
                prawnych opiekunów, jeśli osoby te są wierzące i zobowiążą się, że dzieci będą
                wychowywane w wierze, w której zostaną ochrzczone"
    • Gość: Majka Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 02:25
      Mi jest wszystko jedno czy jest ochrzczone czy nie, nie jestem praktykująca ale
      też nie jestem jakims zagorzałym przeciwnikiem wiary. Chrzest to symbol i
      rytuał, który nie ma dla mnie większego znaczenia, ale nie zaszkodzi. To tylko
      takie magiczne zaklęcia i pokropienie wodą ;) Rownie dobrze może babka zielarka
      gusła odprawić - tez bym się zgodziła jakby ktoś bardzo chciał :)
      • xtrin Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 08:32
        > To tylko takie magiczne zaklęcia i pokropienie wodą ;)

        Nie, to coś więcej. To zobowiązanie (rodziców i chrzestnych) do wychowania
        dziecka w wierze. Masz zamiar się z takowego wywiązać (lub pozwolić na to innym)?
        • 0golone_jajka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 09:26
          Czy masz zamiar krzywoprzysiąc?
          • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 09:55
            Wiesz co, przysięga przed tak zakłamaną instytucją jaką jest Kościół nie ma
            znaczenia.
            • xtrin Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 10:37
              Innymi słowy wyznajesz zasadę "ukraść złodziejowi to nie grzech"?
              • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 10:39
                Nie było mowy o żadnej kradzieży. Nie wkładaj mi w usta słów które nie sa moje.
                • xtrin Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 10:50
                  Ale przecież to ta sama zasada - można nakłamać kłamcy, można okraść złodzieja,
                  można zabić mordercę.
                  • 0golone_jajka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 11:04
                    długo się w Polsce nie poprawi jak ludzie będą myśleć tak jak Majka :(
                    • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 11:43
                      Z chrztem się ma coś poprawić? A co?:D
                      • Gość: Jajko Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.acn.waw.pl 21.01.07, 12:06
                        ze wszystkim, Majko,ze wszystkim, oszukiwanie to specjalność Polaków :(
                        • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 12:14
                          To zwróć się z apelem do społeczeństwa.
                          • 0golone_jajka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 12:22
                            Ja to robię na forum. I każdy drobny nawet sukces cieszy (tak jak w Twoim przypadku)
                          • xtrin Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 13:02
                            > To zwróć się z apelem do społeczeństwa.

                            Społeczeństwo to my wszyscy. I to, żeby się zmieniło zależy od każdego z nas.
                            Nie możesz mówić "zmienię swoje postępowanie, jeżeli społeczeństwo je zmieni",
                            bo to w oczywisty sposób do niczego nie prowadzi.
                            • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 14:30
                              Ale ja jestem aspołeczna ;) Zawsze robiłam wszystko po swojemu.
                              • Gość: upierdliwa Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 14:31
                                Gość portalu: Majka napisał(a):

                                > Ale ja jestem aspołeczna ;) Zawsze robiłam wszystko po swojemu.


                                w takim razie skad ten pomysl, zeby akurat w przypadku chrztu sie do powyzszego
                                nie stosowac?
                                • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 14:44
                                  Mnie nie obchodzi co mówią sąsiedzi, ale obchodzi mnie co móiw i robi moja
                                  rodzina i nie mam zamiaru wchodzić z nią w konflikty. To najgorsze co może być.
                                  Myśle że brak ślubu kościelnego przełkna ale nieochrzczenia dziecka raczej nie.
                                  • Gość: upierdliwa Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 14:49
                                    Gość portalu: Majka napisał(a):

                                    > Mnie nie obchodzi co mówią sąsiedzi, ale obchodzi mnie co móiw i robi moja
                                    > rodzina i nie mam zamiaru wchodzić z nią w konflikty. To najgorsze co może być.
                                    > Myśle że brak ślubu kościelnego przełkna ale nieochrzczenia dziecka raczej nie.
                                    >


                                    nie chodzi o konflikty. jesli Twoja rodzina to normalni ludzie (na co mam
                                    nadzieje), to powinna chyba wystarczyc zwykla rozmowa. w rodzinie ludzie powinni
                                    sie nawzajem szanowac.
                                    • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 15:00
                                      Być może. To podejdzmy z innej strony - a moze Bog jest i mu zalezy na tym aby
                                      ludzie się chrzcili? I może ten chrzest się jednak przyda? Ja byłam ochrzczona,
                                      nic mi od tego ani nie ubyło ani nie przybyło. Nie widze powodu walczyć z
                                      chrztami ;) Rodzinie nie chcę tłumaczyć mojej ideologii, wiem że im się to nie
                                      bedzie podobać. Po prostu nie zalezy mi na konfliktach i stawaniu do wszystkich
                                      okoniem w imię..no właśnie w imię czego? Tu nie ma z czym walczyc. Za stara
                                      jestem na demonstrowanie swojej niechęci do rytuałów religijnych :)) Zwyczajnie
                                      mi się nie chce.
                                      • Gość: upierdliwa Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 15:06
                                        Gość portalu: Majka napisał(a):

                                        > Być może. To podejdzmy z innej strony - a moze Bog jest i mu zalezy na tym aby
                                        > ludzie się chrzcili? I może ten chrzest się jednak przyda?

                                        ok, jesli jestes agnostyczka i dopuszczasz taka mozliwosc, to jest juz troche
                                        inna para kaloszy. trzeba bylo od tego zaczac. w takim razie nie mam nic do
                                        tego, ze chrzcisz dzieci "na wszelki wypadek".

                                        > Tu nie ma z czym walczyc.

                                        nie zgadzam sie, ze to jakas "walka". sam fakt, ze nieochrzczenie dziecka
                                        kojarzy sie komus z "walka" jest dla mnie oznaka choroby tego spoleczenstwa. to
                                        powinno byc _normalne_, ze jedni chrzcza, a drudzy nie. ale moze kiedys tak
                                        bedzie :)
                                      • Gość: Majka Agnostycyzm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 15:08
                                        Znalazłam fajne rozróżnienie agnostyka od ateisty - jestem 100% agnostykiem.
                                        Pewnie dlatego mam liberalny i spokojny stosunek do wiary jako takiej i jej
                                        przejawów :))
                                        humanizm.free.ngo.pl/ateizm.htm
                                        Może nie powinnam brać tu udziału w dyskusji bo mieli brać niewierzący - no cóż.
                                        • xtrin Re: Agnostycyzm 21.01.07, 16:02
                                          > Znalazłam fajne rozróżnienie agnostyka od ateisty - jestem 100% agnostykiem.

                                          Ja też się za ateistkę sensu stricte nie uważam, jestem w zasadzie igteistką -
                                          mam gdzieś to czy bóg istnieje czy nie.
                                          Ale wiarę innych szanuję. Swoje słowo także.
                              • xtrin Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 14:48
                                > Ale ja jestem aspołeczna ;) Zawsze robiłam wszystko po swojemu.

                                To dlaczego i w tej sprawie tak nie postąpisz?
                  • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 11:43
                    Nie ta sama :) Każdy z tych czynów ma inna wagę i inną szkodliwość.
                    • xtrin Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 13:00
                      > Nie ta sama :) Każdy z tych czynów ma inna wagę i inną szkodliwość.

                      Temu nie przeczę. Ale zasada JEST ta sama. Tylko waga inna.
            • Gość: upierdliwa Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 11:34
              Gość portalu: Majka napisał(a):

              > Wiesz co, przysięga przed tak zakłamaną instytucją jaką jest Kościół nie ma
              > znaczenia.


              a przysiega przed samym soba? tak gladko przejdzie Ci przez usta
              krzywoprzysiestwo tylko dlatego, ze przed Toba bedzie stac akurat ksiadz? a
              zdajesz sobie sprawe, ze w tym samym czasie bedzie tam stac cala Twoja rodzina i
              przed nimi TEZ bedziesz przysiegac? czy przysiega przed rodzina tez nie ma dla
              Ciebie znaczenia?
              • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 11:45
                Nie zastanawiałam się nad tym. To wszystko jest hipotetyczne, na razie żadnego
                dziecka nie chrzczę.
                • Gość: upierdliwa Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 11:49
                  ja tez zadnego na razie nie chrzcze, a mimo to potrafie odpowiedziec na pytanie
                  o taka hipotetyczna sytuacje. uwazam, ze powod "dla swietego spokoju rodziny" to
                  zaden powod. nikt nie ma wiekszego prawa do takiej decyzji, niz rodzice, a jesli
                  rodzice decyduja sie nie chrzcic, to zadna dalsza rodzina nie ma prawa tej
                  decyzji kwestionowac. jesli to robi, to jest to z ich strony co najmniej
                  nietaktowne.
                  • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 11:53
                    Ooo nietaktowne. Piszesz jakbyś nigdy nie miała do czynienia z ludźmi głeboko
                    wierzącymi. Oni nie dopuszczają tego, że ktoś może mieć inne zdanie lub myślec
                    inaczej - dla nich grzech to grzech, nie ważne czy jest to osoba wierząca czy
                    niewierząca, katolicy mają przekonanie o jedynej słuszności swojej wiary i jej
                    nakazów. Całą reszta to dla nich przyszli mieszkańcy piekieł :)))
                    ja szanuję moją rodzinę i nie mam zamiaru się z nią skłócać o chrzest, tym
                    bardziej że mam najrawdę bardzo fajną i zgodną rodzinę. Ale neiustety wszyscy są
                    dosyć mocno wierzący a w każdym razie przestrzegający ogólnych zasad (chrzty
                    śluby komunie rocznice itp).
                    • Gość: upierdliwa Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 11:59
                      Gość portalu: Majka napisał(a):

                      > Ooo nietaktowne. Piszesz jakbyś nigdy nie miała do czynienia z ludźmi głeboko
                      > wierzącymi. Oni nie dopuszczają tego, że ktoś może mieć inne zdanie lub myślec
                      > inaczej - dla nich grzech to grzech, nie ważne czy jest to osoba wierząca czy
                      > niewierząca, katolicy mają przekonanie o jedynej słuszności swojej wiary i jej
                      > nakazów. Całą reszta to dla nich przyszli mieszkańcy piekieł :)))


                      masz racje, ale to nie znaczy, ze tak byc powinno. i nie bojmy sie krzewic
                      tolerancji nawet wsrod katolikow. :)
                    • xtrin Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 13:12
                      Wierząca rodzina zwykle żywi się nadzieją, że wszystko się ułoży po ich myśli.
                      Najpierw nalegają na chrzest, na który się godzisz dla świętego spokoju. Później
                      będą lekcje religii - znowu będą głowe suszyć, że co to szkodzi, dziecko niech
                      się dowie o Bogu, do tego strach przed wytykaniem dzieciaka palcami w szkole no
                      i zwykle lekcja religii w środku dnia. Dalej będzie pierwsza komunia, później
                      bierzmowanie - to przecież też nic nie znaczące rytułały, więc znowu dla
                      świętego spokoju się zgadzasz. I tak to pewnie wnuki też będzisz mieć
                      ochrzczone, no bo czemu nie.
                      I tak to właśnie się w tym kraju katolicyzm utrzymuje :).
                      • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 14:34
                        Co do lekcji religii nie ma obawy :) Nikt nie będzie wiedział czy moje dziecko
                        chodzi czy nie. Ale z okazji chrztu się robi uroczystośc i zaprasza rodzinę i tą
                        dalszą i bliższą.
                        W sumie na lekcje religii niech chodzi, z tym że ja mu będe w domu to wszystko
                        objaśniac po swojemu. Przerobię mu to na religioznawstwo a nie religię - to jest
                        świecki kraj i wiara lub niewiara jest każdego prywatną sprawą.
        • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 09:50
          Nie, ale ponieważ rytuały nie mają dla mnie znaczenia nie przywiązywałabym tez
          wagi do zobowiązań wychowywania w wierze. Dla mnie ważniejsze jest wychowanie
          prawidłowe i szczęśliwe dzieciństwo dziecka a nie ganianie go do kościoła co
          tydzień. Poza tym dziecko uczy się przez naśladownictwo, jeśłi ja nie chodzę do
          kosciołą i mój facet nie chodzi to nie ma o czym mówić w ogóle. Ale pochodze z
          wierzącej rodziny i chrzest byłby dla nich, z szacunku dla ich przekonań - żeby
          mi nie biadolili.
          • xtrin Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 10:36
            > Ale pochodze z wierzącej rodziny i chrzest byłby dla nich, z szacunku
            > dla ich przekonań - żeby mi nie biadolili.

            Nie z szacunku, tylko dla własnego spokoju - żeby nie biadolili. Przysięganie
            czegoś, czego od samego początku nie ma się najmniejszego zamiaru dotrzymać jest
            wyrazem totalnego braku szacunku dla osób, które takową przysięgę znają za wiążącą.
            • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 10:41
              Ty sobie to tłumacz jak chcesz. Mi to jest po prostu oboojętne, nic bym nie
              przysięgała. Poza tym ludzie przysięgają sobie "że będe cię kochać i że cię nie
              opuszczę az do śmierci" No i co???:DD Gucio.
              • xtrin Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 10:51
                I to, że inni mają sobie za nic własne słowa Ty także tak masz zamiar postępować?
              • xtrin Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 10:53
                > Poza tym ludzie przysięgają sobie "że będe cię kochać i że cię nie
                > opuszczę az do śmierci"

                Pozatem - większość z nich w momencie składania tej przysięgi święcie w nią
                wierzy. Dopiero później życie weryfikuje te przekonania.
                Tutaj mówimy natomiast o zobowiązaniu się do czegoś, czego nie mamy zamiaru
                spełnić od samego początku.
              • xtrin Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 10:55
                > Ty sobie to tłumacz jak chcesz.

                Ja sobie nic tłumaczyć nie muszę, ja nie mam zamiaru dzieci chrzcić.

                > Mi to jest po prostu oboojętne, nic bym nie przysięgała.

                A co z chrzestnymi? Oni także zobowiązują się do wychowania dziecka w wierze.
                Najpierw poprosisz kogoś o bycie chrzestnym, a następnie uniemożliwisz mu
                wypełnienie tego zobowiązania? Czy może pozwolisz mu jednak na to, by zajął się
                wychowaniem religijnym Twojego dziecka?
                • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 11:47
                  No właśnie. Jestem chrzestną i w żaden sposób nie przyczyniam się do "wychowania
                  dziecka w wierze". To sa wszystko rytuały i zwyczaje a nie faktyczne zobowiązania.
                  • Gość: upierdliwa Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 11:58
                    Gość portalu: Majka napisał(a):

                    > No właśnie. Jestem chrzestną i w żaden sposób nie przyczyniam się do "wychowani
                    > a
                    > dziecka w wierze". To sa wszystko rytuały i zwyczaje a nie faktyczne zobowiązan
                    > ia.



                    ech, no i tak wlasnie wyglada polski katolicyzm.. nie mowie teraz o Tobie
                    Majka, ale ogolnie, bo rzeczywiscie - tak wlasnie wyglada swiadomosc
                    przecietnego polskiego katolika. mnie, jako dziecku, rodzice chrzestni bardziej
                    kojarzyli sie z przynoszeniem mi prezentow na rozne okazje, niz z wychowywaniem
                    w wierze i w ogole z religia. i wiekszosc ludzi doroslych mysli podobnie, jak
                    sadze. poza nielicznymi wyjatkami rzeczwiscie gleboko wierzacych osob, wiekszosc
                    tzw. katolikow, nawet tych uczeszczajacych do kosciola, traktuje to wszystko
                    jako nic nie znaczace rytualy. komunia to okazja do zrobienia imprezy z tortem i
                    podarowania dziecku komputera, komorki czy roweru. a slub to "piekna ceremonia",
                    w ktorej glowna role odgrywa suknia panny mlodej, a podczas mszy i kazania
                    ludzie albo przyspiaja w lawkach, albo niecierpliwia sie z mysla o imprezie
                    weselnej.
                    • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 12:02
                      No właśnie mnie nikt nie pytał czy chcę być wierzaca czy nie. Chrzestną zostałam
                      w wieku 16 lat. Teraz już bym nie została niczyją chrzestną.
                      Poniewaz nie zgadzam się z wieloma zasadami wiary a hipokrytów nie lubię i sama
                      nią nigdy nie byłam i nie jestem nie udaję osoby wierzącej. A coś takiego jak
                      niepraktykujący katolik to taka hydra z dwiema głowami - nie istnieje. Albo jest
                      się katolikiem albo nie. Ja jestem agnostykiem wychowanym w kulturze katolickiej
                      i tak się mogę tylko określic.
                      • Gość: Jajo Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.acn.waw.pl 21.01.07, 12:10
                        Cieszę się że jednak coś wyniosłaś z tej dyskusji :)
                        • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 12:15
                          Z tej? Ja mam takie zdanie od wielu lat :)
                          • 0golone_jajka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 12:22
                            Gdzieś w tym wątku napisałaś, że nigdy się nad tym nie zastanawiałaś. Teraz się zastanowisz. I to jest właśnie to co wyniosłaś.
                            • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 12:31
                              Pisałam że nie zastanawiałam się nad kwestią chrzczenia swojego dziecka.
                              Najlepiej bym nie chrzciła w ogóle ale żyje w katolickim społęczeństwie i
                              katolickiej rodzinie i muszę się podkporządkowac pewnym zwyczajom.
                              • Gość: upierdliwa Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 12:41
                                Gość portalu: Majka napisał(a):

                                > muszę się podkporządkowac pewnym zwyczajom.

                                dlaczego musisz? przeciez te zwyczaje nie sa (poki co...?) skodyfikowane w
                                zadnym paragrafie :) to wylacznie Twoj wolny wybor. nie ma zadnego "musze".
                                • 0golone_jajka Muszę się podporządkować 21.01.07, 12:44
                                  Dokładnie. NIC NIE MUSISZ! MOŻESZ, ale NIE MUSISZ. Podporządkowanie to hipokryzja. A podobno hipokrytką nie chcesz być
                                  • Gość: Majka Re: Muszę się podporządkować IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 14:36
                                    Ja nade wszystko chcę mieć ŚWIĘTY SPOKÓJ :)
                                    • 0golone_jajka Re: Muszę się podporządkować 21.01.07, 16:54
                                      nawetkosztem kłamstwa i krzywoprzysięstwa? Tak jak współpracownicy SB, też woleli odonosić i mieć spokój
                                      • Gość: Majka Re: Muszę się podporządkować IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 17:43
                                        Nie, poczytaj sobie kto to jest agnostyk.
                                • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 14:36
                                  A trochę z socjologii czytałaś? Jak czytałas to ci nie będę objasniać o co
                                  chodzi, a jak nie czytałas zapytaj socjologa jakimi prawami rządza się społeczności.
                                  • Gość: upierdliwa Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 14:46
                                    Gość portalu: Majka napisał(a):

                                    > A trochę z socjologii czytałaś? Jak czytałas to ci nie będę objasniać o co
                                    > chodzi, a jak nie czytałas zapytaj socjologa jakimi prawami rządza się społeczn
                                    > ości.

                                    nie czytalam i nie zajmuje sie tym. niezaleznie od tego, co pisza w madrych
                                    ksiazkach o socjologii, pytanie brzmi: skoro obie zyjemy w tym samym kraju,
                                    dokladnie w tej samej kulturze, obie mamy wierzace rodziny, to co sprawia, ze ja
                                    mam gdzies prawa spolecznosci i swojego dziecka nie ochrzcze, chocby mi to
                                    rodzina miala wypominac do konca zycia, a Ty wolisz sie jednak podporzadkowac
                                    tym prawom? mysle, ze to nie kwestia socjologii i spolecnosci, ale zwyklej
                                    psychologii dla kazdego czlowieka z osobna i takich zagadnien, jak np. asertywnosc.
                                    • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 14:54
                                      Może lubisz byc skłócona z rodziną, nie mam pojęcia :) Mi się nie chce walczyć z
                                      wiarą bo mi wiara generalnie nie przeszkadza. Przeszkadzają mi tylko fanatycy i
                                      ci którzy narzucają mi swoje poglądy. Chrzest mi też nie przeszkadza - dziecku
                                      od tego rogi nie wyrosną :) Oczywiście bez chrztu też mu nie wyrosną jak ktoś
                                      juz zauważył, ale wracamy do początku - jest mi wszystko jedno.
                                      • Gość: upierdliwa Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 15:13
                                        chyba jakas niefajna masz rodzine, niby tacy wierzacy, pobozni, ale widac,
                                        skorzy do klotni. ja nie lubie i nie jestem, ani nie mam zamiaru byc sklocona z
                                        moja rodzina. nawet nie wyobrazam sobie takiej sytuacji, zeby nieochrzczenie
                                        dziecka stalo sie powodem rodzinnych konfliktow. to jakies chore i nierealne dla
                                        mnie. jestem przekonana, ze moja decyzje po prostu uszanuja, i nawet, jesli sami
                                        beda w duchu przeciwni, to i tak zlego slowa mi nie powiedza i na pewno nie
                                        przelozy sie to na jakies klotnie. bo na tym polega wzajemny szacunek.

                                        a moze po prostu nie doceniasz swojej rodziny?
                                        • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 15:20
                                          Nie mam pojęcia jak by postąpili ale na pewno nie byli by zadowoleni, chcę
                                          uniknąć biadolenia ciotek.
                                          • Gość: upierdliwa Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 15:27
                                            Gość portalu: Majka napisał(a):

                                            > Nie mam pojęcia jak by postąpili ale na pewno nie byli by zadowoleni, chcę
                                            > uniknąć biadolenia ciotek.

                                            zdziwia sie, moze i troche pobiadola we wlasnym gronie, a potem sie przyzwyczaja
                                            i dadza spokoj. ciotka tez czlowiek, normalna kobieta.
              • 0golone_jajka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 11:01
                jakbyś nic nie przysięgała i twój mąż też by nie przysięgał to by wam dziecka nie ochrzcili
      • 0golone_jajka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 09:26
        ja bardzo chcę! proszę idź do guślarki! Zgadzasz się?
        • pocoo Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 09:38
          Ja nie chrzciłam moich dzieci,zrobiła to moja teściowa bez mojej wiedzy i
          zgody.Niemożliwe?Możliwe jak masz odpowiednie znajomości w kościele i
          pieniądze.I co w tym mistycznego?Guślarka jest mniej zakłamana niż cały KK ze
          swoimi pracownikami i szefami.
          • 0golone_jajka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 09:42
            Ciekawe czy moja teściowa to zrobiła? Bo jest z wieloma księżmi za pan brat i spokojnie mogła to zrobić. W lecie czasami wyjeżdża na działkę z dziećmi na weekend, więc okazję miała. Ciekawe czy dowiem się po latach, że teściowa postawiła na swoim? Przestałaby wówczas dla mnie istnieć, nie miałaby wstępu do mego domu.
            • pocoo Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 10:01
              Jezeli cię teściowa wkurzy to ja wystawisz za drzwi i po kłopocie.Jesteś
              facetem.Ja dowiedziałam się o tym fakcie wtedy kiedy posyłała moje dzieci do
              komunii.Nic nie mogłam zrobić bo jestem kobietą.Moja teściowa ochrzciła moje
              dzieci wtedy, kiedy je wzięła do domu w lesie.Może masz to już z głowy.
        • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 09:52
          Nie bo nie jestes moją rodziną - i chyba całe szczęście :D
          • 0golone_jajka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 10:53
            ja też bym cię nie chciał hipokrytko :)
            • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 11:48
              Nigdy nie byłam i nie jestem hipokrytką. Jestem bardzo szczera i jak mówię tak
              robię.
              A żadnych ogolonych jajek tfu nie chce mieć w rodzinie - dosyć świrów na świecie
              :D Moja rodzina jest normalna.
              • Gość: Jajko Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.acn.waw.pl 21.01.07, 12:09
                >Nigdy nie byłam i nie jestem hipokrytką. Jestem bardzo szczera i jak mówię tak
                > robię.

                Mam nadzieję że ta dyskusja skłoni Cię do refleksji nad "problemem chrztu". Skoro jesteś szczera i mówisz tak jak robisz, to albo ochrzcisz dziecko i będziesz się je starała wychowac po katolicku, albo nie ochrzcisz, żeby z gęby cholewy nie robić.
                • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 12:17
                  Zrobie tak aby nie urazic mojej rodziny i żeby wszystkim było dobrze :) Zdanie
                  Kościoła mnie w tej kwestii najmniej obchodzi.
                  • 0golone_jajka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 12:25
                    >Zrobie tak aby nie urazic mojej rodziny i żeby wszystkim było dobrze :)

                    Sęk w tym, że tak się NIE DA. Jak ochrzcicsz to część uzna Cię za hipokrytkę, a jak nie ochrzcisz to część uzna Cię za odszczepieńca. Pytanie za kogo Ty sama siebie uznasz i co zrobisz.
                • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 12:20
                  A tak poza tym to bardzo chetnie bym posłała moje dziecko na nauke
                  religioznawstwa, aby się dowiedziało jak to wszystko wyglada i nauczyło tolerancji.
                  Wielka szkoda że w naszym ciemnym państwie rzekomo świeckim uczy się RELIGII a
                  nie RELIGIOZNAWSTWA w szkołach.
                  • 0golone_jajka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 12:23
                    > A tak poza tym to bardzo chetnie bym posłała moje dziecko na nauke
                    > religioznawstwa, aby się dowiedziało jak to wszystko wyglada i nauczyło toleran
                    > cji.
                    > Wielka szkoda że w naszym ciemnym państwie rzekomo świeckim uczy się RELIGII a
                    > nie RELIGIOZNAWSTWA w szkołach.

                    Zgadzam się w całej rozciągłości
                  • Gość: upierdliwa Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 12:24
                    a nie boisz sie, ze po czyms takim dziecko moze miec do Ciebie pretensje o ten
                    chrzest? :)



                    Gość portalu: Majka napisał(a):

                    > A tak poza tym to bardzo chetnie bym posłała moje dziecko na nauke
                    > religioznawstwa, aby się dowiedziało jak to wszystko wyglada i nauczyło toleran
                    > cji.
                    > Wielka szkoda że w naszym ciemnym państwie rzekomo świeckim uczy się RELIGII a
                    > nie RELIGIOZNAWSTWA w szkołach.
                    • 0golone_jajka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 12:26
                      Dokładnie. Ja mam za złe rodzicom, że ochrzcili mnie w wieku chyba 3 lat, żebym potem nie miał w życiu kłopotów.
                      • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 12:33
                        A cos ci sie stało od tego chrztu? Rogi ci wyrosły?;D
                        • 0golone_jajka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 12:44
                          A coś by się stało gdyby mnie nie ochrzcili? Rogi by mi wyrosły?
              • xtrin Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 13:16
                Gość portalu: Majka napisał(a):
                > Jestem bardzo szczera i jak mówię tak robię.

                Chyba, że mówisz to w kościele, to wtedy nie jest to ani szczere, ani nie
                pociąga za sobą odpowiedzialności, tak?

                A tak przy okazji: ślub kościelny miałaś/planujesz mieć?
                • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 14:41
                  Dla mnie religia i jej przybytki jest kwestią kultury i historii danego
                  społeczeństwa i niczym więcej.
                  Nie wiem czy planuję, to zalezy, w sumie raczej nie, wolałabym mieć tylko
                  cywilny. Poza tym jak wychodzisz np za rozwodnika to już i tak nie masz wyboru :))
                  • xtrin Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 16:04
                    > Nie wiem czy planuję, to zalezy, w sumie raczej nie, wolałabym mieć tylko
                    > cywilny. Poza tym jak wychodzisz np za rozwodnika to już i tak nie masz wyboru

                    "Jeśli rodzice dziecka poprzestają na małżeństwie cywilnym, duszpasterz powinien
                    starać się o doprowadzenie ich do zawarcia małżeństwa sakramentalnego przed
                    chrztem dziecka. W przypadku wyraźnej odmowy, należy żądać na piśmie
                    oświadczenia od rodziców dziecka i chrzestnych, że zobowiązują się wychować
                    dziecko w wierze katolickiej. Również w wypadku, gdy rodzice żyją bez ślubu
                    kościelnego z powodu przeszkód kanonicznych, należy żądać takiego oświadczenia."

                    www.kkbids.episkopat.pl/dokumentydlep/chrzest.htm
                    • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 16:24
                      I to się tyczy też rozwodników? No to się podpisuje. Moge to uznać za zwyczajowe
                      postawienie parafki. A dziecko wychowam w szacunku dla innych jeśli na szacunek
                      zasługują (akurat kościół jako instytucja nie bardzo zasługuje), innych reliigii
                      też.
                      • xtrin Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 16:36
                        > I to się tyczy też rozwodników?

                        Tak, "przeszkody kanoniczne" oznaczają też przypadek rozwodnika.

                        > Moge to uznać za zwyczajowe postawienie parafki.

                        Wszystko na tej zasadzie jesteś skłonna podpisać?

                        > A dziecko wychowam w szacunku dla innych jeśli na szacunek zasługują

                        A szacunku dla samego siebie?

                        > akurat kościół jako instytucja nie bardzo zasługuje

                        Nie pojmuję dlaczego mając tak marne o kościele zdanie jednocześnie zgadzasz się
                        go wspierać w tym, co w nim najgrosze.
                        • Gość: Majka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 17:50
                          Nie, tylko takie bzdety dla kościoła ;)
                          Szacunku do samego siebie oczywiście też, co za pytanie.
                          Ja kościoła nie wspieram, (na tacę też nie daję ;) nic mu od tego nie przybędzie
                          że ochrzci kolejne dziecko, no ewentualnie zawyżam dane statystyczne bo mówi sie
                          że jest ponad 90% katolików tylko że połowa z nich to niepraktykujący a więc nie
                          katolicy.


                          • Gość: upierdliwa Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 18:06
                            Gość portalu: Majka napisał(a):

                            > Ja kościoła nie wspieram, (na tacę też nie daję ;) nic mu od tego nie przybędzi
                            > e
                            > że ochrzci kolejne dziecko

                            to szacunek dla ksiedza w Twojej parafii, jesli chrzci za darmo. bo z reguly oni
                            nie przepuszczaja takich okazji, zeby sobie nie zazyczyc jakiegos "cołaska".
                          • xtrin Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 18:16
                            > Szacunku do samego siebie oczywiście też, co za pytanie.

                            Pytanie stąd, że z szacunkiem do samego siebie kłóci mi się podpisywanie
                            zobowiązań, jakich nie mamy najmniejszego zamiaru dopełnić, bez względu na to
                            jak oceniamy adresata tego zobowiązania.

                            > Ja kościoła nie wspieram

                            Wspierasz go takim właśnie konformizmem.
                            • 0golone_jajka Re: Tak: dla świetego spokoju rodziny 21.01.07, 23:18
                              Mam nadzieję, że Majka cośkolwiek zrozumiała z tej dyskusji...
    • akasha75 Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 09:39
      Nie.
      Powinno samo mieć możliwość wyboru drogi, jak dorośnie.
      • pocoo Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 09:49
        Tak,to są bardzo często powtarzane słowa,które bardzo rzadko mają odbicie w
        rzeczywistości.
        • kassiuniek Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 11:06
          a czemu mowisz o tym z gory , ze to by były słowa bez znaczenia , moze dlanich
          miałyby ..Pozatym jezli sie jest nie wierzacym to czego wlasciwie sie chce od
          Koscioła , ale wyznaje sie inny dogmat , albo jest sie ateista , ale w koncu to
          jest nasz osobisty wybór ,a moze sami ze soba nie umiecie sie zgodzic ??
          W kazej wierze sa ludzie ... sa ludzie dobrzy i zli .. Kazdy ma inne granice
          dobra i zła , skrupołow , norm .Niektorzy wogole ich nie maja ...ale to juz
          bardzo zadkie przypadki
          • lilimeye Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 13:04

            Należę do ww. trzeciej grupy osób wierzących, ale niezwiązanych z żadnym
            kościołem i dziecka nie ochrzciłabym. Uważam, że to powinna być jego własna,
            świadoma i dojrzała decyzja.
            • Gość: upierdliwa Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 13:09
              lilimeye napisała:

              Uważam, że to powinna być jego własna,
              > świadoma i dojrzała decyzja.


              ja to nawet bym dziecku zabronila sie chrzcic do 18 roku zycia. nawet, gdyby
              chcialo. nastolatki nie sa w pelni swiadome i dojrzale nawet, gdy same twierdza
              inaczej. ja w tym wieku tez mialam durne pomysly :)
              • xtrin Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 13:18
                > ja to nawet bym dziecku zabronila sie chrzcic do 18 roku zycia.

                Dokładnie :).
              • lilimeye Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 13:26
                Ja bym aż tak nie generalizowała :) Zdarzało mi się spotykać całkiem fajne i
                mądre nastolatki. Gdybym widziała, że moje dziecko jest wystarczająco
                odpowiedzialne i myślące, no i oczywiście zdecydowane - pozwoliłabym.
                • Gość: upierdliwa Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 13:42
                  lilimeye napisała:

                  > Ja bym aż tak nie generalizowała :) Zdarzało mi się spotykać całkiem fajne i
                  > mądre nastolatki.

                  mi tez, a nawet powiedzialabym, ze moja klasa z ogolniaka skladala sie glownie z
                  takich :) co nie zmienia faktu, ze okres mniej wiecej od 16 do 21 to czas
                  najwiekszych przemian psychicznych, poszukiwania swojej filozofii zyciowej i
                  najgwaltowniejszych zmian swiatopogladowych. i mam na mysli glownie te fajne i
                  madre nastolatki, bo te "niefajne i niemadre" z reguly nawet nie zaprzataja
                  sobie glowy czyms takim, jak poszukiwanie swojego swiatopogladu.
                  i w tym czasie wlasnie lepiej raczej nie podejmowac waznych, zyciowych decyzji.

                  ja, jako nastolatka, chodzilam na pielgrzymki do Czestochowy, udzielalam sie w
                  mlodziezowych grupach apostolskich itd, chodzilam do kosciola, modlilam sie i
                  wierzylam, ze bog mi pomaga. jakis katolik moglby na tej tylko podstawie
                  stwierdzic, ze widocznie bylam madra nastolatka ;) a ja, patrzac z dzisiejszej
                  perspektywy, na tej tylko podstawie stwierdzam cos odwrotnego ;) a ja
                  potrzebowalam nieco czasu, wiekszej ilosci przemyslen, informacji, o ktorych
                  dowiedzialam sie pozniej, aby z fascynacji religia przejsc do calkowitego
                  ateizmu. ale przynajmniej nikt nie moze mi zarzucic, ze nie znam tego, co odrzucam.
                  • lilimeye Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 13:51
                    Chrzest jest ważną życiową decyzją w momencie, kiedy wiara dla człowieka dużo
                    znaczy. Gdy odchodzimy od wiary, chrzest też traci ważność i nijak na życie nie
                    wpływa. Czemu więc zabraniać dziecku skoro tego akurat w danym momencie potrzebuje?
                    • Gość: upierdliwa Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 14:29
                      lilimeye napisała:

                      > Chrzest jest ważną życiową decyzją w momencie, kiedy wiara dla człowieka dużo
                      > znaczy. Gdy odchodzimy od wiary, chrzest też traci ważność i nijak na życie nie
                      > wpływa. Czemu więc zabraniać dziecku skoro tego akurat w danym momencie potrzeb
                      > uje?
                      >

                      jezeli ta potrzeba utrzyma sie do pelnoletnosci - to niech sie wtedy chrzci. a
                      jak sie nie utrzyma - to jeszcze mi podziekuje za ten zakaz :)
                      • lilimeye Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 14:45
                        Pełnoletność jest granicą sztuczną. Jedna osoba w tym wieku może być
                        odpowiedzialna i całkiem samoświadoma, inna zupełnie nie i jeszcze długo nie,
                        albo i wcale :) Moim zdaniem sprawy duchowe nie podlegają limitom wiekowym.

                        Czemu dziecko miałoby dziękować za taki zakaz? Jeśli kiedyś miałoby zostać
                        ateistą, wiarę i chrzest może potraktować jako pewien etap w życiu, element
                        drogi do ateizmu :) Zmieniamy się przez całe życie, zbieramy rozmaite
                        doświadczenia, kto wie czy z ateizmu znów nie przejdzie na wiarę? Tu droga nigdy
                        nie jest zamknięta zarówno w jedną jak i w drugą stronę i nie ma co żałować
                        swoich wyborów, zwłaszcza jeśli w niczym nie szkodzą.
                        • Gość: upierdliwa Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 14:55
                          lilimeye napisała:

                          > Pełnoletność jest granicą sztuczną. Jedna osoba w tym wieku może być
                          > odpowiedzialna i całkiem samoświadoma, inna zupełnie nie i jeszcze długo nie,
                          > albo i wcale :) Moim zdaniem sprawy duchowe nie podlegają limitom wiekowym.


                          tu masz calkowita racje, ale niestety w swietle prawa, po uzyskaniu przez
                          dziecko pelnoletnosci, nie mam juz zadnych uprawnien co do tego, zeby mu czegos
                          takiego, jak chrzest, zakazywac. moge juz wtedy tylko odradzac. :)


                          > Czemu dziecko miałoby dziękować za taki zakaz?

                          ja bym podziekowala.

                          Jeśli kiedyś miałoby zostać
                          > ateistą, wiarę i chrzest może potraktować jako pewien etap w życiu, element
                          > drogi do ateizmu :) Zmieniamy się przez całe życie, zbieramy rozmaite
                          > doświadczenia, kto wie czy z ateizmu znów nie przejdzie na wiarę? Tu droga nigdy
                          > nie jest zamknięta zarówno w jedną jak i w drugą stronę i nie ma co żałować
                          > swoich wyborów, zwłaszcza jeśli w niczym nie szkodzą.


                          po fakcie - jest to dobre wytlumaczenie. tez sobie mowie cos podobnego. ale jak
                          mam byc absolutnie szczera, to wolalabym byc jednak wcale nie ochrzczona. :)
                          • lilimeye Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 15:21
                            > po fakcie - jest to dobre wytlumaczenie. tez sobie mowie cos podobnego. ale jak
                            > mam byc absolutnie szczera, to wolalabym byc jednak wcale nie ochrzczona. :)

                            Tylko tu jest pewna różnica. Znając polskie realia, ośmielam się wyciągnąć
                            wniosek, że Ty zostałaś ochrzczona bez własnej zgody w niemowlęctwie, czyli de
                            facto zmuszona. Natomiast pewnie inaczej podeszłabyś do sprawy, gdyby to był
                            Twój własny wybór. Poza tym odczucie żalu z powodu tego co się stało jest
                            wyłącznie Twoje. Nie wiadomo co czułoby Twoje dziecko. Może miałoby Ci za złe
                            zabranianie przyjęcia chrztu? Może to zniechęciłoby je do ateizmu? :)
                            • Gość: upierdliwa Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 15:36
                              lilimeye napisała:

                              > Tylko tu jest pewna różnica. Znając polskie realia, ośmielam się wyciągnąć
                              > wniosek, że Ty zostałaś ochrzczona bez własnej zgody w niemowlęctwie, czyli de
                              > facto zmuszona. Natomiast pewnie inaczej podeszłabyś do sprawy, gdyby to był
                              > Twój własny wybór. Poza tym odczucie żalu z powodu tego co się stało jest
                              > wyłącznie Twoje.

                              wlasnie to sobie usiluje wyobrazic - ze sama sie dobrowolnie ochrzcilam kiedys
                              tam. nieee, to chyba jeszcze gorsze, juz nie mam na kogo i na co zwalic winy ;)


                              > Nie wiadomo co czułoby Twoje dziecko. Może miałoby Ci za złe
                              > zabranianie przyjęcia chrztu? Może to zniechęciłoby je do ateizmu? :)

                              heh, moze :) sprawa do przemyslenia, jak zabraniac, zeby nie wzbudzic
                              mlodzienczego buntu :) mimo wszystko uwazam, ze najwazniejsza jest szczera
                              rozmowa z dzieckiem i uczciwe postawienie sprawy. poczekanie do pelnoletnosci
                              nie powinno przeciez stanowic az takiego problemu.
                              • lilimeye Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 15:54
                                Gość portalu: upierdliwa napisał(a):

                                > wlasnie to sobie usiluje wyobrazic - ze sama sie dobrowolnie ochrzcilam kiedys
                                > tam. nieee, to chyba jeszcze gorsze, juz nie mam na kogo i na co zwalic winy ;)

                                Nie bardzo rozumiem, co w tym chrzcie takiego strasznego? :)
                                Dla mnie, gdybym przestała wierzyć, byłby to epizod z pewnego etapu życia, bez
                                którego nie byłabym tym kim jestem.
                                • Gość: upierdliwa Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 15:58
                                  lilimeye napisała:

                                  > Nie bardzo rozumiem, co w tym chrzcie takiego strasznego? :)
                                  > Dla mnie, gdybym przestała wierzyć, byłby to epizod z pewnego etapu życia, bez
                                  > którego nie byłabym tym kim jestem.


                                  no wlasnie, rzecz w tym, ze nigdy zaden wierzacy nie zrozumie, dlaczego chrzest
                                  przeszkadza niewierzacym. przeciez to takie proste - nie wierzysz, to sie tym
                                  nie przejmujesz. i owszem, i dopoki wierzylam, myslalam identycznie. a jednak
                                  uwierz mi, ze przeszkadza, ale zeby sie o tym przekonac, trzeba samemu przejsc
                                  na te "druga strone mocy" ;)
                                  • lilimeye Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 16:06
                                    > uwierz mi, ze przeszkadza, ale zeby sie o tym przekonac, trzeba samemu przejsc
                                    > na te "druga strone mocy" ;)

                                    Byłam tam już. Może za krótko ;)
                                  • xtrin Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 16:19
                                    Mnie tam nie przeszkadza to, że zostałam ochrzczona. Natomiast przeszkadzałoby
                                    mi to, że miałabym chrzcić dziecko wbrew własnym przekonaniom i po prostu
                                    kłamiąc by to osiągnąć.
                                    • Gość: upierdliwa Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 16:23
                                      xtrin napisała:

                                      > Mnie tam nie przeszkadza to, że zostałam ochrzczona. Natomiast przeszkadzałoby
                                      > mi to, że miałabym chrzcić dziecko wbrew własnym przekonaniom i po prostu
                                      > kłamiąc by to osiągnąć.


                                      no, to drugie - przeszkadza nade wszystko i znacznie bardziej, niz to pierwsze.
                              • lilimeye Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 16:03
                                > heh, moze :) sprawa do przemyslenia, jak zabraniac, zeby nie wzbudzic
                                > mlodzienczego buntu :) mimo wszystko uwazam, ze najwazniejsza jest szczera
                                > rozmowa z dzieckiem i uczciwe postawienie sprawy. poczekanie do pelnoletnosci
                                > nie powinno przeciez stanowic az takiego problemu.

                                Tak sobie myślę, że gdyby dziecko wierzyło mocno, taki zakaz mógłby być
                                krzywdzący. Czekanie mogłoby mu się wydawać sprzeczne z wiarą.
                                Interesuje mnie też inna sprawa: czy jakikolwiek duchowny jakiegokolwiek
                                kościoła zgodziłby się dać chrzest osobie, która nie deklarowałaby przystąpienia
                                do tegoż kościoła?
                                • Gość: upierdliwa Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 16:15
                                  lilimeye napisała:

                                  > Tak sobie myślę, że gdyby dziecko wierzyło mocno, taki zakaz mógłby być
                                  > krzywdzący. Czekanie mogłoby mu się wydawać sprzeczne z wiarą.

                                  powiedzmy, ze w skrajnej sytuacji ustapilabym. ale mysle, ze jako matka, bylabym
                                  w stanie odroznic, czy moje dziecko stalo sie z jakichs powodow dojrzalym,
                                  ortodoksyjnym chrzescijaninem, czy tez, co bardziej prawdopodobne, np. trafilo
                                  na grupke znajomych, "zajawionych" pielgrzymkami i czuwaniami w kosciele, wiec
                                  postanowilo dolaczyc do towarzystwa.


                                  > Interesuje mnie też inna sprawa: czy jakikolwiek duchowny jakiegokolwiek
                                  > kościoła zgodziłby się dać chrzest osobie, która nie deklarowałaby przystąpieni
                                  > a
                                  > do tegoż kościoła?

                                  nie bardzo rozumiem.
                                  • lilimeye Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 16:34
                                    > powiedzmy, ze w skrajnej sytuacji ustapilabym. ale mysle, ze jako matka,
                                    bylabym w stanie odroznic, czy moje dziecko stalo sie z jakichs powodow
                                    dojrzalym, ortodoksyjnym chrzescijaninem, czy tez, co bardziej prawdopodobne,
                                    np. trafilo na grupke znajomych, "zajawionych" pielgrzymkami i czuwaniami w
                                    kosciele, wiec postanowilo dolaczyc do towarzystwa.

                                    Ano właśnie, radzenie sobie z niepożądanymi wpływami środowiska jest chyba w
                                    wychowaniu najtrudniejsze :)

                                    > nie bardzo rozumiem.

                                    Jestem wierząca, ale nie identyfikuję się z zadnym konkretnym wyznaniem. I
                                    dlatego jestem ciekawa, czy gdybym chciała się ochrzcić jako dorosła, mogłabym
                                    to zrobić bez deklaracji przyjęcia konkretnego wyznania (katolickiego,
                                    protestanckiego, prawosławnego itd.) Bo znaczenie miałby dla mnie tylko chrzest
                                    jako taki, a nie religia z dogmatami i swoistą interpretacją wiary.
                                    • xtrin Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 16:42
                                      > Jestem wierząca, ale nie identyfikuję się z zadnym konkretnym wyznaniem.
                                      > I dlatego jestem ciekawa, czy gdybym chciała się ochrzcić jako dorosła,
                                      > mogłabym to zrobić bez deklaracji przyjęcia konkretnego wyznania
                                      > (katolickiego, protestanckiego, prawosławnego itd.) Bo znaczenie miałby
                                      > dla mnie tylko chrzest jako taki, a nie religia z dogmatami
                                      > i swoistą interpretacją wiary.

                                      Nie widzę przeszkód, byś sama siebie pokropiła wodą i wypowiedziała odpowiednią
                                      formułkę.
                                      • lilimeye Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 21.01.07, 17:15
                                        > Nie widzę przeszkód, byś sama siebie pokropiła wodą i wypowiedziała odpowiednią
                                        > formułkę.

                                        Hmm...jakoś tak mało uroczyście by było :)
                                        Ale, rzeczywiście, można by o to poprosić bliską osobę i chyba taki chrzest
                                        podobałby mi się najbardziej.
    • kamajkore NIE 21.01.07, 17:39
      nie - nie widzę żadnego sensownego powodu żeby robić coś takiego
    • Gość: A. Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko IP: *.eranet.pl 21.01.07, 21:41
      W opisanej przez Ciebie sytuacji ustąpilabym ważnej dla mnie osobie, pod
      warunkiem, że ona by się tym zajęla. Nie chcialabym jednocześnie stracić dziecka
      i takiej osoby - wyobrażam sobie, że w przeciwnym wypadku do końca życia
      zamartwialaby się losem zmarlego i obwiniala mnie.
    • ave.duce Re: Nie n/t b/t 21.01.07, 23:06

    • p.s.j Re: Do niewierzących: czy ochrzcilibyście dziecko 07.02.07, 16:11
      Widzisz, nie o wiarę w zbawienie tu chodzi. Po prostu dziecko, ktore zemrze
      nieochrzczone, przysparza kłopotów. Przede wszystkim, może powstać jako
      strzygoń. Aby tego uniknąć - albo chrzest, albo nieprzyjemna
      procedura "zabezpieczania" zwłok. Kto zaprzeczy, że wbijanie żelaznego hufnala
      albo innego gwoździa w malutką główkę kogoś, kto był waszym, bądź co bądź,
      krewnym (nawet nie piszę "dzieckiem", bo jednak rzadko robią to rodzice, i
      smutny obowiązek spada na kogoś z rodziny, np. wuja czy stryja, albo kuzyna),
      jest czymś niezwykle nieprzyjemnym, obrzydliwym i zasmucającym? Ja nie
      zaprzeczę, zbyt wiele razy byłem świadkiem takich tragicznych chwil. Podobnie
      dekapitacja dokonywana na zwłokach niemowlęcia jest wysoce nieestetyczna i
      traumatyczna. Pozostaje sypanie soli pod język, ale ta metoda jest wątpliwa ze
      względu pozbycia się strzygonia, gdyż (podobnie jak pochówek twarzą do ziemi)
      nie zawsze przynosi pożądane efekty.

      Jak widać, łatwiej i lżej szybko ochrzcić, niż potem się męczyć z preparowaniem
      zwłok lub (odpukać) ze strzygoniem krążącym po wsi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja