dziecko męża z pierwszego związku

30.01.07, 12:59
Mój mążma dziecko z pierwszego związku. Od początku nie zajmował się
dzieckiem. Dopiero gdy miało 9 lat (za moją namową) starał się o kontakty.
Teraz jego syn ma 12 lat. Przychodzi do nas na weekendy co dwa tyg. i jeden
tydzieńferii, wakacje itp.Jego wizyty polegają na tym, żę cały czas gra na
komputerze, bo mu w domu nie pozwalają. 5 miesięcy temu urodził sięnam synek.
Od tej pory nie potrafię znieść, że mąż ma inne dziecko, jestem zazdrosna o
jego czas. Szczególnie, że mąż odtrąca mnie i małego kiedy przychodzi jego
pierwszy syn. Mąż uważa, że inteligentni ludzie nie czują takiej zazdrości.
Proszę o opinię, czy któraś (któreś) z Was czuje tak samo?
    • Gość: upierdliwa Re: dziecko męża z pierwszego związku IP: *.bochnia.pl 30.01.07, 13:15
      troche dziwna sytuacja. z jednej strony powinnas sie cieszyc, ze poswieca czas
      swojemu pierwszemu dziecku, bo to swiadczy, ze jest dobrym ojcem i o kolejne
      dzieci bedzie dbac tak samo.
      z drugiej strony dziwne, ze nie interesowal sie tym dzieckiem przez 9 lat i
      zaczal dopiero pod Twoja namowa.
      ale jesli "poswiecanie czasu" temu dziecku polega tylko na udostepnieniu mu
      kompa, to nie wiem, czego tu zazdroscic..
      • Gość: Majka Re: dziecko męża z pierwszego związku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.07, 13:18
        Zgadzam się. Poza tym nie rozumiem całej sytuacji, autorka wątku chyba po prostu
        jest zaborcza - co w tym złego że co jakiś czas syn z 1 związku pogra na kompie
        u ojca??? I tak masz faceta w domu na codzień. Nie wiem o co ci chodzi kobieto.
    • Gość: Matylda Re: dziecko męża z pierwszego związku IP: 85.112.196.* 30.01.07, 15:16
      Kobieta związując się z facetem "z przeszłością" rzadko zastanawia się nad tym
      co będzie dalej. Gdyby się dało to chętnie wymazałaby tamten rozdział z życia
      męża a że tego zrobić się nie da więc problem gotowy. Kobiecie trudno pokochać
      dziecko, nawet jak to jest dziecko kochanego człowieka bo zawsze będzie to też
      dziecko "tamtej". Gdy ma już własne to ten pierwszy staje się intruzem. Łatwo
      wtedy o krzywdę. Nie wiem jak było, czy to Ty zabrałaś dziecku ojca czy sam
      okazał się nieodpowiedzialny i odszedł od rodziny ale dobrym ojcem to on nie
      był i nie będzie. Nie potrzebował dziecka gdy było małe. Potem dał się namówić
      bo to teraz takie modne utrzymywać kontakty z "byłymi" dziećmi. To ładnie brzmi
      i jest dobrze widziane w towarzystwie. Jak piszesz to wizyty syna nie
      przemęczają taty, nie wnoszą wiele do życia syna. Może nawet są szkodliwe bo
      skoro tata pozwala robić mu rzeczy w domu zabronione to nie jest dobrze. Jak
      tak będzie dalej to chłopiec zacznie traktować Wasz dom jak kawiarenkę
      internetową. Twoją rolę widzę inaczej. Ty musisz nauczyć męża co to znaczy być
      ojcem. Nie bój się wysłać ich razem do kina czy w inne atrakcyjne miejsce.
      Dbaj, żeby ten czas kiedy są razem był ich czasem. Dla Twojego dziecka i Ciebie
      będzie cały pozostały czas. Pomalutku nauczy się swoich obowiązków i dla
      swojego dziecka będziesz miała "jak znalazł". Inacze obaj chłopcy nie będą
      mieli ojca. Twój mąż się myli. To nie sprawa inteligencji tylko instynktu
      macierzyńskiego, który każe kobiecie zapewnić dziecku poczucie bezpieczeństwa i
      wszystko co najlepsze. Powodzenia.
      • Gość: ferment Re: dziecko męża z pierwszego związku IP: *.chello.pl 30.01.07, 16:02
        Matyldo, jesteś bardzo mądrą osobą.
        Pozdrawiam:)
    • piekielnica1 Re: dziecko męża z pierwszego związku 30.01.07, 16:00
      Skoro związałaś się z ojcem dziecka, i doprowadziłaś do zacieśnienia kontaktów
      między nimi, to idź dalej tą dobrą drogą i doprowadź do dobrych relacji między
      braćmi.
      Kiedyś Twój synek będzie Ci wdzięczny.

      > jestem zazdrosna o
      > jego czas. Szczególnie, że mąż odtrąca mnie i małego kiedy przychodzi jego
      > pierwszy syn.

      Powinnaś coś zrobić z tą zazdrością.
      Jeżeli Twój mąż dobrze traktuje dziecko z poprzedniego związku, to może i
Pełna wersja