kto mi to wytłumaczy???

03.02.07, 20:12
ja nie rozumiem ludzi
przykład:
umawiasz sie w srodku tygodnia na sobote
zadna tam randka, po prostu spotkanie w jakims tam gronie
i pewna osoba mówi, ok. - bedę
w dniu planowanego spotkania sa rozmowy telefoniczne z których nic nie wynika
ale ostatecznie ta osoba nie przychodzi bo idzie w inne miejsce.
( nie wiem czy ta osoba boi sie powiedziec ze nie bedzie, boi się reakcji z
mojej strony, boi sie mnie zasmucić, boi się reakcji z mojej strony
a moze nie traktuje mnie powaznie
dlaczego zwodzi ze bedzie a jednak nie przychodzi,
w innych sprawach jest bardzo słowna i pomocna a w tym temacie odwrotnie
nic nie rozumiem
nic
    • Gość: upierdliwa Re: kto mi to wytłumaczy??? IP: *.bochnia.pl 03.02.07, 20:37
      tez nie rozumiem takiego zachowania, ale tez spotkalam w zyciu takich wkurzajaco
      nieslownych ludzi.... :/
      • Gość: grzehuu Re: kto mi to wytłumaczy??? IP: *.gdynia.mm.pl 03.02.07, 20:45
        ja tez nie lubie takich ludzi... niedawna moja sytuacja: umawiam sie w pewne
        miejsce w miescie , wychodze juz z domu , nagle dostaje sms : "sorki nie mozemy
        sie spotkac , musze gdzie indziej pojechac" " :/ najgorsze to ze z reguły
        dziewczyny tak postepują !
      • renata0 Re: kto mi to wytłumaczy??? 03.02.07, 20:45
        to widze rozumiesz mnie
        wobec tego mam "szczelić focha" czy nie wracać do tematu
    • Gość: bozia Re: kto mi to wytłumaczy??? IP: *.chello.pl 03.02.07, 22:39
      Babska wyobrażnia wiele potrafi .<często nie ma to nic wspólnego z
      rzeczywistością>.Często część rzeczy może zostać żle odczytana przez dwie
      strony.Jednak przyjażń na znaczenie bardzo duże i nie należy tego
      zmarnować.Życzę powodzenia.....
      • renata0 Re: kto mi to wytłumaczy??? 03.02.07, 23:00
        nie nalezy zmarnować
        czyli dać sie tak traktowac do prowadzi do tego ze czuje sie ta gorsza mniej
        wartościowa bo zawsze sie pojawi ktoś ciekawszy i lepszy ode mnie
    • homo-seksualista Re: kto mi to wytłumaczy??? 03.02.07, 23:01
      Ja też tego nie rozumiem, ostatnio umówiłem sie z kumpelą i chwilę przed
      wyjściem dzwonię żeby się upewnić, domówić szczegółowo a ona mi mówi że nie
      może bo coś tam. No OK, coś jej wypadło, tylko zastanawiam się co byłoby gdybym
      nie zadzwonił...
      • renata0 Re: kto mi to wytłumaczy??? 03.02.07, 23:08
        dokładnie
        tylko dlaczego to własnie my sie przejmujemy drugą strona a ona jak widać nie
    • Gość: bozia Re: kto mi to wytłumaczy??? IP: *.chello.pl 03.02.07, 23:11
      Hej!Wiesz dziewczyno w własną wartość.Zalet zapewne masz wiele<uwierz w to ,a
      zapewne będzie Ci w życiu łatwiej.>Widzisz faceci są naprawdę fajnymi
      kumplami.Wykorzystaj to!Moim zdaniem lepiej mieć fajnego przyjaciela niż go
      stracić.Zadaj sobie pytanie czego tak naprawdę oczekujesz?
      • renata0 Re: kto mi to wytłumaczy??? 03.02.07, 23:19
        ale są jakies zasady
        chocby dobrego wychowania
        a jak kogos szanujesz i lubisz (bez podtekstów) to wtedy chyba nie wystawiasz go
        do wiatru chociaz wczesniej mówiłeś co innego
        i co?
        mam przejsc do porzadku dziennego a druga strona pomysli ze mozna tak nadal
        robić i to jest ok?
        nie chce szczelac focha i robic z siebie królewny bo nie w tym rzecz ale w koncu
        mam jakies uczucia i dorośli jednak powinni miec wiecej szacunku dla samych siebie
        • Gość: ktos Re: kto mi to wytłumaczy??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 16:22
          Jezeli zdarzylo sie to pierwszy raz - porozmawiaj i z usmiechem
          zaproponuj "uklad": umawiamy sie, a jak nie mozemy przyjsc to po prostu
          dzwonimy i mowimy bez "sciemniania" - nie moge przyjsc, przepraszam:)
    • Gość: bozia Re: kto mi to wytłumaczy??? IP: *.chello.pl 04.02.07, 00:02
      Masz rację,ale zawsze jest jakieś ale....!Mi też parę razy w życiu zdarzyło się
      coś zawalić,a Tobie?POgadajcie!!!Nieraz jest to sprawa zwykłego
      rozczepania,decyzji podjętych ot tak sobie,sklerozy...!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja