Chcę odzyskać dziecko!

03.02.07, 23:19
Dowiedziałem się niedawno, że mam dziecko z kobietą, z którą w zasadzie nigdy
nie byłem związany, ona była we mnie zakochana, kilka razy
spaliśmy ze sobą. Tak naprawdę jednak to nie jest ważne.
Ważne jest to, że ona rok temu wyjechała, dostała propozycję pracy gdzieś na
południu Polski - nawet nie wiem gdzie. Dowiedziałem się niedawno, że kiedy
wyjeżdżała, była w ciąży. Powiedziała mi to jej koleżanka, która ze mną
pracuje - w zasadzie jej się to wyrwało. Maja urodziła dziecko - niczego
więcej się nie dowiedziałem. Zadzwoniłem do jej rodziców, jej mama podała mi
jej numer komórkowy. Zadzwoniłem.
Maja ze mną rozmawiała, przyznała, że ma dziecko, że moje dziecko. I nic poza
tym. Nie wiem, czy to chłopczyk, czy dziewczynka, nie wiem nawet, jak ma na
imię! Ja chcę mieć kontakt z moim dzieckiem, chcę mu pomóc finansowo, ale nie
tylko. Nie chcę, żeby za 20 lat powiedziało, ze ojciec się nim nie
interesował, że go nie obchodziło. Zależy mi na tym dziecku! Ona nie może go
tak po prostu przede mną schować, nie może mi go zabrać.
Jak ją przekonać? Jeżeli nie da się po dobroci, czy istnieje jakaś droga
prawna, która pozwoliłaby mi kontaktować się z dzieckiem, móc je chociaż
zobaczyć.
Pytałem o to na forum Kobieta i się dowiedziałem, że nie mam prawa znać tego
dziecka, bo nie chciałem jego matki. To jest chore! Chcę płacić alimenty,
chcę się tym dzieckiem zaopiekować, chcę, żeby miało ojca.
    • yoma Re: Chcę odzyskać dziecko! 03.02.07, 23:28
      Oczywiście, możesz formalnie uznać dziecko i wnieść do sądu o przyznanie ci
      kontaktów.
      • Gość: Majka Re: Chcę odzyskać dziecko! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.07, 23:53
        Od razu zaznaczam że to nie ja jestem ta Maja ;)
        Dziwię się dlaczego tutaj szukasz porad, tak jak napisał ktos wyżej udaj się do
        Sądu! I tam pytaj. Myślisz że ludzie na forum rozwiążą twoje problemy?? Jak
        chcesz miec prawa do dziecka to musisz je miec przyznane oficjalnie i prawnie,
        jeśłi nie jesteście małżeństwem a dziewczyna się nie zgadza.
    • Gość: bozia Re: Chcę odzyskać dziecko! IP: *.chello.pl 04.02.07, 00:24
      Facet dogadaj się z mamą dziecka.Jeśli nawet będziesz mieć wszystko uregulowane
      sądownie to od niej będzie zależeć <jak będą wygladać Twoje kontakty z
      dzieckiem iw jakiej atmosferze przepływać,to ona będzie kreować Twój obraz jako
      ojca>Dziecka nie da się podzielić.Powodzenia.
      • venus22 Re: Chcę odzyskać dziecko! 04.02.07, 00:29
        najpierw zrob badania DNA czy to jest na pewno twoje dziecko, bo to ze
        powiedziala ze twoje to jeszcze nie znaczy ze tak faktycznie jest.
        jak ustalisz sadownie ojcostwo to wtedy mozesz starac sie o prawo do widzenia
        sie z dzieckiem,
        a poki co jak rzeczywscie sie martwisz ze kiedys ci wypomni brak
        zainteresowania to zbieraj dowody na to ze probowales.

        Venus
    • grzrzybek :) 04.02.07, 01:10
      fajny z Ciebie gosc :) probuj, w tym kraju ojcowie bywaja dyskryminowani nawet
      w sadach, ale nie daj sobie w kasze dmuchac - masz absolutne prawo do tego, aby
      miec kontakty z wlasnym dzieckiem, a nade wszystko - to dziecko ma prawo do
      tego, aby miec kontakty z Toba i to jest w tym wszystkim najwazniejsze :)
    • Gość: Krzysztof Re: Chcę odzyskać dziecko! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 01:59
      Miałem niemal identyczną sytuację. Pomógł mi ojciec dziewczyny, którego ona
      okłamała mówiąc, że kazałem jej usunąć. Chciała po prostu dziecko, ale nie
      chciała faceta. Jej ojciec przemówił jej do rozumu, mam dzisiaj z moją córką
      świetny kontakt, a ma już 4 latka, spędza u mnie co drugi weekend i jest
      fantastycznie. Z jej matką też się dogaduję jako tako, więc poszukaj
      sojusznika, albo w rodzicach dziewczyny, albo w tej koleżance.
      Sąd to ostateczność.
    • Gość: Matylda Re: Chcę odzyskać dziecko! IP: 85.112.196.* 04.02.07, 12:10
      >Dowiedziałem się niedawno, że mam dziecko z kobietą, z którą w zasadzie nigdy
      nie byłem związany<

      Nie bardzo rozumiem...to znaczy, że (za przeproszeniem) siusiała pod wiatr a Ty
      przechodziłeś obok?

      Jeśli inaczej to fakt pójścia z kobietą do łóżka ( nawet kilka razy!) nie jest
      wystarczającym świadectwem na to, że jednak byłeś z Nią związany?
      Zakładam, że jesteś człowiekiem wolnym. W przeciwnym razie nie wyrywałbyś się
      tak do tego ojcostwa. Co zatem stoi na przeszkodzie żebyś pojechał do matki
      swojego dziecka i szczerze z nią porozmawiał. Może okaże się, że nie jest Ci
      tak obojętna (szczególnie, że jak piszesz kochała Cię), może uda Ci się
      naprawić krzywdę jaką jej wyrządziłeś. Musiałeś coś żle zrobić bo zakochana
      kobieta widzi w facecie bóstwo a skoro ona odeszła to musiałeś już przeholować.
      Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że nie informując o dziecku chciała Cię w ten
      sposób ukarać. Musi mieć do Ciebie duży żal skoro nawet ma gdzieś Twoje
      alimenty.
      Nie dzialaj pod wpływem emocji ale zastanów się czego chcesz dla swojego
      dziecka. Nawet Twoje największe zainteresowanie ani najwyższe alinenty nie
      zrekompensują mu życia bez ciągłej obecności ojca. Na odległość nie można być
      dobrym ojcem i NIGDY nim nie będziesz.
      • Gość: Asia Re: Chcę odzyskać dziecko! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 12:21
        Matylda chyba za dużo naoglądałaś się komedii romantycznych? A jeśli uważasz,
        że seks bez zaangażowania emocjonalnego ze strony mężczyzny nie jest możliwy to
        uważaj z kim chodzisz do łóżka. I jeszcze zastanów się nad takimi sądami, które
        wydajesz. Jeśli tak bardzo zależy mu na dziecku to ma wielkie szanse być dobrym
        ojcem, nawet na odległość. Nic nie zastąpi ojca w domu, ale z pewnością lepszy
        kochający ojciec dochodzący niż piekło tworzone przez nieznoszących się
        rodziców mieszkających pod jednym dachem?
        • Gość: Matylda Re: Asia IP: 85.112.196.* 04.02.07, 12:57
          Komedii romantycznych nie lubię, wolę życie. Wiem też, że seks bez
          zaangażowania emocjonalnego mężczyzny jest możliwy. Mnie to nie przeraża bo
          chodzę do łóżka wyłącznie z własnym mężem. Fakt, że chodzę z nim do łóżka już
          prawie 25 lat świadczy również o tym, że nie jestem taka "nowoczesna" chociażby
          z racji wieku. Z tego samego powodu nie jedno w życiu widziałam. Obawiam się,
          że jemu nie tyle zależy na dobru dziecka jak na tym, żeby dziewczyna nie robiła
          z niego głupka. Właśnie jego postępowanie wskazuje na fakt, że naoglądał się
          filmów i to takich amerykańskich. Tam tak ładnie przedstawiają problem
          rodziców "z doskoku". Jeszcze raz piszę, że powinien ten problem rozwiązać z
          matką dziecka a nie na drodze sądowej. To dziecko jest ich a nie sędziego i
          ławniczki. Może więc być różnie. Ludzie niekiedy mądrzeją a życie pisze takie
          scenariusze o jakich reżyserom się nie śniło.
          • venus22 Re: Asia 04.02.07, 22:46
            ""Fakt, że chodzę z nim do łóżka już
            prawie 25 lat świadczy również o tym, że nie jestem taka "nowoczesna" chociażby
            z racji wieku. Z tego samego powodu nie jedno w życiu widziałam.""

            Z powodu chodzenia do lozka 'z nim' przez 25 lat i bycia nienowoczesna "nie
            jedno" w zyciu widzialas???


            no i - albo zle patrzylas albo z lozka "nie wiele" widac nawet przez 25 lat.

            """Jeszcze raz piszę, że powinien ten problem rozwiązać z
            matką dziecka a nie na drodze sądowej.

            ----------To dziecko jest ich a nie sędziego i
            ławniczki.--------""" (!!!)

            beznadzieja...

            Venus
            • Gość: Matylda Re: venus22 IP: 85.112.196.* 05.02.07, 11:42
              1. Masz rację. Miało dotyczyc wieku. Z rozpędu wyszło nielogicznie.
              2. Przeczytałam Twój wcześniejszy post i zobaczyłam, że jesteś zwolenniczką
              rozwiązań siłowych. Sąd, badanie DNA, dowody jako podkładka na posiadanie
              moralności... Sądząc po nicku (22) jesteś bardzo młodą osobą ale gdyby nie nick
              (venus) pomyślałabym, że jesteś facetem i to takim po przejściach. Jak na młodą
              kobietę zbyt trzeżwo patrzysz na życie.
              • Gość: jaija Re: venus22 IP: *.elblag.dialog.net.pl 05.02.07, 15:17
                Nie obraź się, Matyldo, ale za to Ty zrzędzisz jak stara baba. Znam kobiety
                starsze od Ciebie, ale trzeźwiej patrzące na życie, nie tylko z własnego punktu
                widzenia. Pamiętam, jak parę tygodni temu wieszałaś psy na tych nieszczęśnicach
                od Simona Mola i od puszczalskich wyzywałaś. Masz poglądy starego mohera, a co
                gorsza, innych pouczasz według własnego widzimisię. Wstyd.
    • Gość: jaija Re: Chcę odzyskać dziecko! IP: *.elblag.dialog.net.pl 05.02.07, 15:20
      Dodam jeszcze jedno - tylko z tego względu, że Ty przeżyłaś w zgodzie i
      szczęściu ze swoim jedynym partnerem 25 lat (życzę Ci więcej, szczerze), nie
      masz prawa oceniać chłopaka, który może pochopnie traktował swoje życie
      seksualne oraz uczucia innych osób, ale jednak teraz daje dowód
      odpowiedzialności - chce być ojcem. Brawo, życzę wszystkiego dobrego Tatusiowi,
      mam nadzieję, że uda mu się złapać kontakt z potomkiem i że będzie dobrym ojcem.
      • venus22 Re: Chcę odzyskać dziecko! 06.02.07, 02:25
        """ Przeczytałam Twój wcześniejszy post i zobaczyłam, że jesteś zwolenniczką
        rozwiązań siłowych. Sąd, badanie DNA, dowody jako podkładka na posiadanie
        moralności... """

        Od kiedy to badania DNA i dochodzenie praw ojcowskich w sadzie jest "podkladka
        na posiadanie moralnosci"? co to w ogole jest ta "podkladka"??? sa
        jakies "podkladki" wlasnosci ??? moze mialo byc "podpaska"?

        co za beznadziejnie nic nie mowiace slowo "podkladka" - i w ogole cale zdanie -
        typowe zero tresci i sensu od moherowego beretu.

        no i -co ma sad i DNA wspolnego z moralnoscia?????

        A poza tym moja droga, nie przyszlo ci do tej twojej dowiadczonej glowki ze
        jedyny dowod na to ze to jest jego dziecko to sa slowa matki?

        oprocz jej slow, masz jakis dowod na to ze ona mowi prawde?

        a co by bylo gdyby facet uznal dziecko za swoje, placil latami alimenty,
        opiekowal sie nim a potem by sie okazalo ze powiedziala mu tak na zlosc a
        dziecko biologicznie naprawde bylo kogos innego,
        nie bylaby to tragedia? w koncu napisal ze "zwiazek byl luzny" czyli mowiac po
        prostu przespal sie z nia kilka razy,
        skad wiec masz pewnosc ze w tym czasie nie spotykala sie tez z kims innym?


        Nawet jesli prawdopodobienstwo czegos takiego jest niezwykle male lepiej
        sprawdzic zawczasu niz potem miec ogromne problemy a szczegolnie wyrzadac
        dziecku kolejna krzywde. to dziecko jest tu najwazniejsze.
        to jest podstawa calej tej historii.

        I jesli matka nie zgadza sie na kontakt ojca z dzieckiem, to wtedy ojciec ma
        pelne prawo do staran na drodze sadowej. jak na razie nie chciala nawet podac
        podac rzekomemu ojcu plci dziecka.

        Oczywscie ze jesli sprawe da sie zalatwic polubownie to obejdzie sie bez sadu
        ale ja bym byla ostrozna i najpierw ustalila ojcostwo na 100%.


        Venus
        • Gość: Matylda Re: venus22 IP: 85.112.196.* 06.02.07, 14:00
          venus22 04.02.07, 00:29 + odpowiedz


          >a poki co jak rzeczywscie sie martwisz ze kiedys ci wypomni brak
          zainteresowania to zbieraj dowody na to ze probowales.<

          Posiadanie moralności to także poczucie odpowiedzialności za swoje dziecko.
          Zachęcasz go do zbierania dowodów, które mają potem być "podkładką" czyli
          załącznikiem do stwierdzenia czy facet postępował moralnie czy nie (na wypadek
          gdyby dziecko kiedyś mu wypomniało). Sąd i DNA są ostatecznością. Gdy przejdą
          te procedury to potem trudno będzie znaleśc wspolny język między rodzicami.
          Będą sobie wyrywać dziecko i napuszczać je na siebie.

          >jedyny dowod na to ze to jest jego dziecko to sa slowa matki?
          oprocz jej slow, masz jakis dowod na to ze ona mowi prawde?<

          Jak on nie posiada dowodu to ja tym bardziej. Dlatego też potrzebna jest
          szczera rozmowa z dziewczyną.

          >napisal ze "zwiazek byl luzny" czyli mowiac po prostu przespal sie z nia
          kilka razy<

          W to nawet nie próbuję wnikać bo to z góry skazane na niepowodzenie (inna
          moralność).

          >lepiej sprawdzic zawczasu niz potem miec ogromne problemy a szczegolnie
          wyrzadac dziecku kolejna krzywde. to dziecko jest tu najwazniejsze.<

          Dzieko jest najważniejsze i dlatego tatuś będzie je kochał warunkowo!

          >Oczywscie ze jesli sprawe da sie zalatwic polubownie to obejdzie sie bez sadu
          ale ja bym byla ostrozna i najpierw ustalila ojcostwo na 100%.<

          Wreszcie odrobina zgodności z tym tylko, że ja zaczęłabym jednak od spotkania i
          rozmowy.

          Ps. Już daruję Ci ten "moher" a moja "doświadczona główka" (jak piszesz z
          ironią) podpowiada mi, że w życiu lepsza jest tradycyjna rozwaga niż
          spontaniczna walka.
    • Gość: Majeczka Re: Chcę odzyskać dziecko! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 09:20
      Przede wszystkim powinieneś poszukać dziewczynę i dziecko,przedstawić jej swoje
      argumenty ,rozmawiać i starać się załatwić sprawę polubownie.Byś mógł w pełni
      korzystać z praw rodzicielskich ,musisz za zgodą matki uznać dziecko w Urzędzie
      Stanu Cywilnego.Jeśli Maja się zgodzi dziecko może nawet nosić twoje nazwisko.
      Jeśli to nic nie da możesz wnieść do Sądu Rejonowego właściwego dla miejsca
      zamieszkania matki i dziecka sprawę o uznanie ojcostwa i przyznanie ci w pełni
      praw rodzicielskich.
    • camel_3d masz pecha... 06.02.07, 09:55
      Niestety to kobieta decyduje czy pozwoli ci spotykac sie z dzieckiem czy nie. I
      to ona decyduje czy ty jestes oficjalnie ojcem czy nie. I niestety wniesienie
      sprawy nawet do sadu nic nie zmieni, bo kobieta nei ma obowiazku poddac dziecko
      badaniom genetycznym.
      niestety tu skazany jestes na jej dobra wole.


      maciuch1 napisał:

      > Dowiedziałem się niedawno, że mam dziecko z kobietą, z którą w zasadzie nigdy
      > nie byłem związany, ona była we mnie zakochana, kilka razy
      > spaliśmy ze sobą. Tak naprawdę jednak to nie jest ważne.
      > Ważne jest to, że ona rok temu wyjechała, dostała propozycję pracy gdzieś na
      > południu Polski - nawet nie wiem gdzie. Dowiedziałem się niedawno, że kiedy
      > wyjeżdżała, była w ciąży. Powiedziała mi to jej koleżanka, która ze mną
      > pracuje - w zasadzie jej się to wyrwało. Maja urodziła dziecko - niczego
      > więcej się nie dowiedziałem. Zadzwoniłem do jej rodziców, jej mama podała mi
      > jej numer komórkowy. Zadzwoniłem.
      > Maja ze mną rozmawiała, przyznała, że ma dziecko, że moje dziecko. I nic poza
      > tym. Nie wiem, czy to chłopczyk, czy dziewczynka, nie wiem nawet, jak ma na
      > imię! Ja chcę mieć kontakt z moim dzieckiem, chcę mu pomóc finansowo, ale nie
      > tylko. Nie chcę, żeby za 20 lat powiedziało, ze ojciec się nim nie
      > interesował, że go nie obchodziło. Zależy mi na tym dziecku! Ona nie może go
      > tak po prostu przede mną schować, nie może mi go zabrać.
      > Jak ją przekonać? Jeżeli nie da się po dobroci, czy istnieje jakaś droga
      > prawna, która pozwoliłaby mi kontaktować się z dzieckiem, móc je chociaż
      > zobaczyć.
      > Pytałem o to na forum Kobieta i się dowiedziałem, że nie mam prawa znać tego
      > dziecka, bo nie chciałem jego matki. To jest chore! Chcę płacić alimenty,
      > chcę się tym dzieckiem zaopiekować, chcę, żeby miało ojca.
      • Gość: Majeczka Re: masz pecha... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 10:12
        Nie masz racji.Przepisy kodeksu rodzinnego dopuszczają wniesienie sprawy o
        ustalenie ojcostwa również z powództwa ojca dziecka.Matka na wezwanie sądu
        zobowiązana jest poddać siebie i dziecko badaniom genetycznym.
        • Gość: :) Re: masz pecha... IP: 81.19.200.* 06.02.07, 15:19
          tak ci sie tylko wydaje...
          • Gość: Majeczka Re: masz pecha... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 16:19
            Poczytaj sobie kodeks rodzinny i opiekuńczy,mądralo.
      • Gość: prezesowa Re: masz pecha... IP: *.bel.vectranet.pl 06.02.07, 15:40
        Co, Ty camel pleciesz??? Człowiek, w tym także dziecko autora wątku, ma dwoje
        rodzicóww!
        Każdy dorosły człowiek, czujący się rodzicem, ma prawo dochodzić swoich praw.
        Jeśli nie da się za tzw. porozumieniem trzeba na drodze sądowej.
        Moim zdanie jest to jedyna droga. Nie należy też na własny wniosek robić badań
        genetycznych domniemanego potomka bowiem sąd takich badań nie uznaje.
        Z tego typu sprawą należy zwrócić się do sądu. To tyle.
    • yoma Re: Chcę odzyskać dziecko! 06.02.07, 15:22
      No dobra, laski i nieliczni faceci, a gdzie szanowny autor? :)
    • Gość: Matylda Re: jaija IP: 85.112.196.* 06.02.07, 15:39

      >>Nie obraź się, Matyldo, ale za to Ty zrzędzisz jak stara baba. Znam kobiety
      starsze od Ciebie, ale trzeźwiej patrzące na życie, nie tylko z własnego punktu
      widzenia. Pamiętam, jak parę tygodni temu wieszałaś psy na tych nieszczęśnicach
      od Simona Mola i od puszczalskich wyzywałaś. Masz poglądy starego mohera, a co
      gorsza, innych pouczasz według własnego widzimisię. Wstyd.<<

      Droga "jaija". My chyba nigdy nie dojdziemy do wspólnych wniosków ale to nie
      przeszkadza, żeby myśli wymieniac. Zacznę od końca. Nie pouczam nikogo a jeśli
      wyrażam zdanie to przecież własne (do tego służy Forum). Nie lubię śpiewać w
      chórze, wolę solo. Innymi słowy, nie będę przeciwstawiać się własnym poglądom (
      które uważam za właściwe) tylko dlatego, żeby ładnie wypaść na Forum. Cieszę
      się, że pamiętasz co pisałam kilka tygodni temu o tych dziewczynach bo to
      świadczy o tym, że przyswajasz, iż istnieją ludzie o odmiennych poglądach.
      Dobrze by jeszcze było, gdybyś potrafiła ten stan zaakceptować. Co
      do "moheru"...no cóż, dotychczas pogardzałam bo przypisywałam inne cechy ale
      jeśli "moherem" nazywasz kogoś kto nie zgadza się z ostatnio modnym
      rozmienianiem swojego ciała i serca na drobne no to pochlebia mi to. Dzięki za
      uznanie. Co do wieku i moralności to znam wiele kobiet starszych niż ja, które
      do moralności miały lużny stosunek i znam wiele młodych dziewczyn, które mają
      godność i swoją (młodą) osobą wzbudzają szacunek. Jak widać to nie kwestia
      wieku ale światopoglądu.


      >Dodam jeszcze jedno - tylko z tego względu, że Ty przeżyłaś w zgodzie i
      szczęściu ze swoim jedynym partnerem 25 lat (życzę Ci więcej, szczerze), nie
      masz prawa oceniać chłopaka, który może pochopnie traktował swoje życie
      seksualne oraz uczucia innych osób, ale jednak teraz daje dowód
      odpowiedzialności - chce być ojcem. Brawo, życzę wszystkiego dobrego Tatusiowi,
      mam nadzieję, że uda mu się złapać kontakt z potomkiem i że będzie dobrym
      ojcem.<


      Za życzenia dziękuję (nie mam powodu wątpić w prawdziwość intencji).
      Dajże już spokój z tym oceniać - nie oceniać, bo to nudne. Przecież my się tu,
      na forum cały czas wzajemnie oceniamy. Co najwyżej
      napisz "krytykować", "potępiać". W jednym się jednak zgadzamy twierdząc, że
      chłopak zbyt lekko podchodził do spraw zasługujących na więcej szacunku. Ja
      także życzę mu wszystkiego dobrego, z tą różnicą że wolałabym, żeby w swoim
      życiu znalazł miejsce równiez dla matki dziecka. Naturalnie to, że wolałabym,
      nie obliguje Go do niczego! (to tak na wszelki wypadek gdybyś pomyślała, że
      chcę Go wyłowić spośród tych 30 kilku milionów i gwałtem zaciągnąć do ołtarza).
      • jonowo Re: jaija 06.02.07, 16:14
        Jestem za cywilizowanym rozwiązaniem sprawy, ale nie wykluczam że żal matki
        może to udaremnić, jednak warto spróbować siędogadać. Wyjdzie to napewno z
        korzyścią dla wszystkich. A sąd niech bedzie ostatecznym mediatorem. Powodzenia.
      • Gość: jaija Re: jaija IP: *.elblag.dialog.net.pl 06.02.07, 16:20
        Nie lubię śpiewać w
        > chórze, wolę solo. Innymi słowy, nie będę przeciwstawiać się własnym poglądom
        (
        >
        > które uważam za właściwe) tylko dlatego, żeby ładnie wypaść na Forum.

        Czy uważasz, Matyldo, że jeżeli ktoś ma inne poglądy od Twoich,
        nowoocześniejsze, zdaje się, to zaraz śpiewa w chórze? Bo ja tak nie uważam -
        zawsze mam swoje, nieważne, jakie mają inni. Za to wydaje mi się, że Twoje
        poglądy są cokolwiek skostniałe, nie dlatego, że przeciwstawiają się, jak to
        ujęłaś "rozmienianiu ciała i serca na drobne" (swoją drogą, ciekawe, co
        upoważnia Cię do tego typu wniosków), ale dlatego, że nie dociera do Ciebie
        inność poszczególnych ludzi. Ich różne przeżycia. Ich tęsknoty. Ich
        doświadczenia. Nie, Ty wydajesz się wiedzieć lepiej, bo Tobie się udało, bo Ty
        byłaś taka, nie inna. Dobrze, to Ty, ale kto inny - nie, co nie znaczy, że jest
        gorszy, że się w jakikolwiek sposób "rozmienia". Nie ten święty, kto nigdy nie
        grzeszył, tylko ten, który grzeszył, a swój grzech zobaczył i się poprawił.
        Chyba jest to Tobie znane. Skoro więc zawsze postępowałaś "jak trzeba",
        nie "rozmieniałaś ciała i serca" na drobne, to w jaki sposób możesz czuć się
        lepsza od innych, którzy to robili, jak możesz ich znać?
        A co do tematu - wątpię, żeby chłopak zszedł się z matką dziecka, bo od
        początku nie traktował tego poważnie, jednak nie wyklucza to jego ojcostwa. Mam
        nadzieję, że będzie dobry ojcem dla swojej kruszyny, ze dziecko nie stanie się
        kartą przetargową między rodzicami.
        • venus22 Re: jaija 06.02.07, 22:44


          """Posiadanie moralności to także poczucie odpowiedzialności za swoje dziecko.
          Zachęcasz go do zbierania dowodów, które mają potem być "podkładką" czyli
          załącznikiem do stwierdzenia czy facet postępował moralnie czy nie (na wypadek
          gdyby dziecko kiedyś mu wypomniało)."""


          kobieto naucz sie wreszcie jakos po polsku wyrazac swoje uczucia bo na razie
          piszesz jak infantylna idiotka. zastanow sie zanim napiszesz o co ci wlasciwie
          chodzi i skoncz z ta moherowa "podkladka".

          Po drugie jesli matka bedzie sabotazowac zwiazek ojca z dzieckiem to jedyna
          mozliwosc aby kiedys dziecko uwierzylo ze ojciec probowal sie z nim
          kontaktowac beda jakies NAMACALNE dowody.
          mowic ze "sie staral" moze kazdy gorzej z udowodnieniem tego. szczegolnie w
          sytuacji kiedy dziecko jest przekonane przez matke ze tatus ich olal. twoim
          zdaniem lepiej zeby nic nie robil?

          ""Sąd i DNA są ostatecznością. Gdy przejdą
          te procedury to potem trudno będzie znaleśc wspolny język między rodzicami.
          Będą sobie wyrywać dziecko i napuszczać je na siebie.""

          DNA jest PODSTAWA w tej historii. chyba nie jestes az taka idiotka aby wierzyc
          na slowo osobie ktora ma taki uraz do bylego adoratora ze az "za kare" nie
          chce swojemu dziecku umozliwic posiadanie ojca.
          a sad moze okazac sie jedyna droga aby dziecko mialo tego ojca- po ustaleniu ze
          n im naprawde jest.

          Nieodpowiedzialni rodzice, tak jak np owa matka w tym watku, beda wyrywac sobie
          dziecko z sadem lub bez.


          """">jedyny dowod na to ze to jest jego dziecko to sa slowa matki?
          oprocz jej slow, masz jakis dowod na to ze ona mowi prawde?<

          Jak on nie posiada dowodu to ja tym bardziej. Dlatego też potrzebna jest
          szczera rozmowa z dziewczyną. """"

          BUAHAHAHAHA


          ""lepiej sprawdzic zawczasu niz potem miec ogromne problemy a szczegolnie
          wyrzadac dziecku kolejna krzywde. to dziecko jest tu najwazniejsze.<

          Dzieko jest najważniejsze i dlatego tatuś będzie je kochał warunkowo!""

          i znowu problem u mohera z wyrazaniem sie po polsku. o co wlasciwie ci chodzi?
          jakie warunkowe kochanie...?
          dzieci kocha sie a w kazdym razie powinno bezwarunkowo, to raz.
          dwa nie widze powodu dlaczego mialby w slepo kochac dziecko ktore moze okazac
          sie NIE jego.

          Uznac za swoje dziecko ktore nie jest nim biologicznie WIEDZAC O TYM a uznac
          za swoje NIE wiedzac o tym to dwie ogromnie rozne rzeczy.



          ""Ps. Już daruję Ci ten "moher" a moja "doświadczona główka" (jak piszesz z
          ironią) podpowiada mi, że w życiu lepsza jest tradycyjna rozwaga niż
          spontaniczna walka. """

          twoja doswiadczona glowka to pusta makowka przykryta moherowym beretem ktorej
          sie wydaje ze ma "podkladke" na moralnosc. jedna z rzeczy ktorej makowce brak
          to rozwaga.

          Venus

    • Gość: marysia nie trac czasu, zrob nowe IP: *.asianet.co.th 07.02.07, 00:22
    • xtrin Re: Chcę odzyskać dziecko! 07.02.07, 01:11
      Skontaktuj się z adwokatem i dowiedz się, jak przedstawiają się Twoje szanse,
      ile to może trwać i z jakim oporem może się spotkać.
      Mając tą wiedzę skontaktuj się z matką dziecka (najlepiej osobiście) i postaraj
      się przekonać ją, by zezwoliła na uznanie Twojego ojcostwa bez przepychanek
      sądowych. Jeżeli prośby nie pomogą możesz je poprzeć informacją (nie groźbą), że
      w razie konieczności wstąpisz na drogę prawną (tutaj musisz mieć pełną wiedzę w
      sprawie, stąd lepiej najpierw zasięgnąć profesjonalnej porady).
      Najlepiej dla wszystkich, by sprawa została załatwiona polubownie (ale tak, byś
      mniał prawne podstawy na wypadek, gdy jej się "odwidzi"). Dziecko nie będzie
      szczęśliwe między skłóconymi rodzicami, którzy o nie walczą. To ona będzie je
      wychowywać, będzie jej łatwo nastawiać dziecko przeciwko Tobie. Jeżeli to się
      nie uda walcz o to na drodze sądowej i przygotuj się na bardzo ciężkie lata
      walki o serce dziecka.

      Powodzenia!
    • Gość: edka Re: Chcę odzyskać dziecko! IP: *.aster.pl 07.02.07, 07:14
      Nie rozumiem, czemu tak Ci zależy na tym ojcostwie. Dla pełnego obrazu sprawy
      byłoby nie od rzeczy napisać, jak umotywowywała swoją niechęć do uznania Twojego
      ojcostwa. Może ma powody uważać, że tak będzie lepiej dla dziecka?
    • Gość: leeloo Re: Chcę odzyskać dziecko! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 03:19
      Ja ta dziewczyne nawet rozumiem, bo nie chce Tobie i sobie komplikowac zycia.
      Skoro nie jestescie para i mentalnie uwazasz, ze nigdy nie byles z nia zwiazany
      dlaczego mialaby podejmowac wazne decyzje zyciowe w porozumieniu z Toba?

      Skoro nie przyznla Ci sie , ze jest w ciazy z Toba widocznie oczekiwala
      problemow i wlasnie oczekiwania z Twojej strony "uzgadniania" wszelkich jej
      zyciowych posuniec. Np czy nie oponowalbys , ze sie przeprowadza na drugi
      koniec Polski, co teoretycznie utrudni Ci widzenia z dzieckiem.
      Moze chce sobie ulozyc zycie z kims innym bez zbednych komplikacji?

      Pytanie brzmi Po co Ci kontakt z tym dzieckiem:
      >Ja chcę mieć kontakt z moim dzieckiem, chcę mu pomóc finansowo, ale nie
      > tylko. Nie chcę, żeby za 20 lat powiedziało, ze ojciec się nim nie
      > interesował, że go nie obchodziło.

      Moim zdaniem, ta dziewczyna uznala ze nie jestes dobrym kandydatem na ojca i ze
      nie ma szans na udany zwiazek z Toba. Dlatego tak postapila. Z Twojej
      wypowiedzi przebija Twoje ego: "TY chcesz, ty nie chcesz"

      Nie wystepuj na droge sadowa, bo niczego pozytywnego nie wskorasz. Nawet jesli
      zyskasz prawo do widzen, ale wbrew matce, to wyrzadzi to wiecej zlego niz
      dobrego.
      Postaraj sie polubownie zalatwic sprawe z matka dziecka i nie na zasadzie "bo
      mi sie to i to nalezy", tylko kulturalnie, subtelnie i po ludzku.
      Prawdopodobnie juz raz poczula sie przez Ciebie odrzucona (skoro kontaktow
      seksualnych Z nia nie traktujesz jako zwiazku)

      • Gość: Pawel Ustal ojcostwo sadownie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.02.07, 05:08
        Co za bzdury wypisujesz. Dziecko ma prawo miec kontakt ze swoim ojcem , a uklad
        miedzy matka a ojcem nie ma tu nic do rzeczy.Facet powinien podac sprawe do sadu
        o ustalenie ojcostwa.Na zadne dobre gesty z jej strony nie mozna liczyc. A to ze
        nic mu nie powiedziala nie daje jej wylacznosci do dziecka. To nie
        zabawka.Ojciec dziecka powinien starac sie o dobry kontakt z matka, a jesli jest
        to niemozliwe to powinien wystapic do sadu o ustalenie widzen z dzieckiem.
Pełna wersja