Dodaj do ulubionych

czemu nie jezdzicie rowerami?

06.02.07, 09:27
hej hej..

kilka lat temu przenioslem sie do Berlina i od razu co rzucilo mi sie w oczy
to ilosc osob jezdzacych rowerami do pracy, na uczelnie, do sklepu itp.
Rowery sa wszedzie. Dzieki temu nie ma korkow. Niektorzy (jak moja kolezanka
z pracy) potrzebuja okolo 25 minut rowerem, a inni pol godziny.

Dlaczego w Polsce rower jest tak malo popularny? Tu widac czeso ludzi w
garniturach na rowerach. W Polsce w nawet najmniejszym miasteczku robia sie
korki... Przeciez w takich np:) Koluszkach na przejechanie rowerem calego
miasta trzeba 10 minut..
Obserwuj wątek
      • ibelin26 Re: czemu nie jezdzicie rowerami? 06.02.07, 09:58
        Też mi się to rzuciło w oczy w Berlinie, ale pomiedzy Niemcami a Polską jest
        przepaść cywizacyjna.

        Nie jeżdzę do pracy rowerem bo zycie mi miłe - w moim mieście nie ma ścieżek
        rowerowych, a jazda po ulicy to samobójstwo - kierowcy traktują rowerzystę jak
        wroga, którego koniecznie trzeba przejechać.

          • Gość: icek a ja jeżdżę. Niestety jestem w mniejszości... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 19:16
            ... choć jazda rowerem po Warszawie ma parę zalet.
            1. Jesli będziesz jeździć niezgodnie z przepisami ( po chodniku itp), jest szansa, że dojedziesz bezpiecznie.
            2. W moim przypadku jest to najszybszy środek komunikacji - zamiast 30-40 minut mam 10-15. (z Centrum na Pragę)
            3. Mam poczucie, że się ruszam, że się coś męczę :-) gdybym jeździł samochodem ważyłbym pewnie z 10 kg więcej.
            4. Nie zatruwam środowiska.
            5. Nie muszę zastawiać chodnika samochodem.
            6. W razie problemu (opona czy coś) można wsiąść do autobusu i wrócić do domu - przewóz rowerów (i w ogóle bagażu) jest bezpłatny.

            A ścieżek będzie coraz więcej (mam nadzieję :-)
              • Gość: Roberto Re: a ja jeżdżę. Niestety jestem w mniejszości... IP: *.broadband.pl 06.02.07, 21:10
                kszynka napisał:

                > ...ale gdybym miał jeździć
                > rowerem do pracy to zajmowałoby mi to minimum godzinę w jedną stronę (pewnie
                > bliżej 1,5)

                A w jaki sposob to obliczyles? Czy moze dlatego ze ZDMem takze jedziesz 1,5 h?
                Pamietaj, ze autobusy czesto jezdza okreznymi drogami, zatrzymuja sie na
                swiatlach i przystankach a rowerem bedziesz poruszac sie na skruty i bez
                przystankow. Jesli chcesz precyzyjnie obliczyc czas dojazdu to wystarczy wziac
                linijke, wyznaczyc najkrotsza trase i odniesc sie do sredniej 20 km/h. Tak wiec
                jesli twoja droga w lini prostej bedzie wynosila 10 km to ja pokonasz w ciagu
                30 minut a po 3 miesiacach jezdzenia jeszcze o 5 minut szybciej.
                • Gość: gosc Re: a ja jeżdżę. Niestety jestem w mniejszości... IP: *.acn.waw.pl 07.02.07, 05:28
                  Jezdzilem w tamtym roku do pracy z Gocławia na Wole. W linii prostej nie wiem
                  jaki dystans, ale jezdzac najkrotsza drogą (prawie w linii prostej) moj licznik
                  pokazywał 13km. Zajmowalo mi to jakies 45-50 min dość spokojnym tempem. Czyli
                  dokładnie tyle samo co jazda ZTM z jedna przymusowa przesiadka.

                  Wiec jak nie ma roznicy to po przeplacac? :)

                  Najgorszy problem to rzeczywiscie brak ściezek rowerowych a juz szczegolnie
                  uciazliwa była przeprawa przez most ze wzgledu na przymus wnoszenie roweru po
                  schodach. Dosc uciazliwy był też SMOG a zwlaszcza w upalne dni jezdzac w poblizu
                  głownych arterii.
                  • Gość: Roberto Re: a ja jeżdżę. Niestety jestem w mniejszości... IP: *.broadband.pl 07.02.07, 19:37
                    Gość portalu: gosc napisał(a):

                    > W linii prostej nie wiem
                    > jaki dystans, ale jezdzac najkrotsza drogą (prawie w linii prostej) moj
                    licznik
                    > pokazywał 13km. Zajmowalo mi to jakies 45-50 min dość spokojnym tempem.

                    Fakt, to musialobyc naprawde spokojne tempo.

                    > Czyli
                    > dokładnie tyle samo co jazda ZTM z jedna przymusowa przesiadka.
                    >
                    > Wiec jak nie ma roznicy to po przeplacac? :)

                    Dla zdrowia, dla kondycji, z oszczednosci...a moze takze dla szpanu i
                    adrenaliny.

                    >
                    > Najgorszy problem to rzeczywiscie brak ściezek rowerowych a juz szczegolnie
                    > uciazliwa była przeprawa przez most ze wzgledu na przymus wnoszenie roweru po
                    > schodach.

                    To po co jezdziles Lazienkowskim? Trzeba bylo Poniatowskim albo Swietokrzyskim.
                    Tam nie ma schodow.

                    > Dosc uciazliwy był też SMOG a zwlaszcza w upalne dni jezdzac w pobliz
                    > u
                    > głownych arterii.

                    Owszem ale z Goclawia na Wole mozna jechac przez:

                    - jezioro i kanalek Goclawski
                    - park
                    - most Swietokrzyski
                    - Uniwersytet Warszawski
                    - park Saski

                    czyli przez tereny wolne od najmniejszego ruchu samochodowego.

                • kszynka Re: a ja jeżdżę. Niestety jestem w mniejszości... 07.02.07, 08:20
                  Gość portalu: Roberto napisał(a):

                  > A w jaki sposob to obliczyles? ... Jesli chcesz precyzyjnie obliczyc czas
                  dojazdu to wystarczy wziac
                  > linijke, wyznaczyc najkrotsza trase i odniesc sie do sredniej 20 km/h. Tak
                  wiec
                  >
                  > jesli twoja droga w lini prostej bedzie wynosila 10 km to ja pokonasz w ciagu
                  > 30 minut a po 3 miesiacach jezdzenia jeszcze o 5 minut szybciej.

                  w lini prostej mam 13km, ale najkrótsza droga to 17 km czyli jednak coś około
                  godziny, a biorąc pod uwagę moją obecną kondycję to bliżej 1,5 h :-)
                • benelton tez jezdze 07.02.07, 14:17
                  20 km/h to na pewno sie nie wyciagnie w miescie,trzeba doliczyc postoje na
                  swiatlach, omijanie ludzi na chodnikach (bo niestety nie wszedzie sa drogi
                  rowerowe, a jesli nawet są to tez trzeba omijać ludzi, bo po nich łażą). Odcinek
                  drogi, który pieszo pokonuje w pol godziny,rowerem zajmuje mi jakies 15 minut,
                  wniosek z tego taki,ze jesli chodze z predkoscia ok 6 km/h (bo chodze dosc
                  szybko,ale znowu wliczam postoje na swiatlach) no to rowerem wyciagam 12 km/h.ot co.
            • Gość: Roweromaniak Re: a ja jeżdżę. Niestety jestem w mniejszości... IP: 149.156.60.* 07.02.07, 12:50
              Dołączam się do kolegi, jeżdżę do pracy po Krakowie 12 km dziennie, te wszystkie
              utyskiwania i narzekania są mi obce, a widzę same plusy.
              1. Oszczędzam na biletach, paliwie, opłatach parkingowych itd. Zaoszczędzone
              pieniądze można wydać na przyjemności.
              2. Oszczędzam czas (40 min dziennie), który mogę przeznaczyć na kolejne
              przyjemności, he he.
              3. Nie muszę dbać o to co jem, a jedzenie to duuuża przyjemność, moja waga od 7
              lat (tyle jeżdżę na rowerku codziennie) jest na tym samym poziomie.
              4. Zgrabna sylwetka, tym razem przyjemność dla mojej żony.
              5. W czasach globalnego ocieplenia choć tyle mogę zrobić dla środowiska.
              6. Nie choruję a to chyba też przyjemne.
              7. Dętkę na zmianę i pompkę mam w plecaku. Przyjemnie złapać gumę i zatrzymać
              się na chwilę
              8. Rower daje mi wolność, mogę jechać gdzie chcę i jak chcę, o której chcę.

              Jednym słowem polecam i pozdrawiam, jeżdżenie to sama przyjemność!
              • bengal Religa powinien 08.02.07, 07:44
                promowac jazde Narodu rowerami
                w swietle tego, ze choroby serca powalaja meska czesc Narodu
                a rowerek zapobiega chorobom serca;-) (pomyslcie,jakby to odciazylo NFZ)
                tak poza tym co wymieniles ;-))))

                milego rowerowania

                > Dołączam się do kolegi, jeżdżę do pracy po Krakowie 12 km dziennie, te wszystki
                > e
                > utyskiwania i narzekania są mi obce, a widzę same plusy.
                > 1. Oszczędzam na biletach, paliwie, opłatach parkingowych itd. Zaoszczędzone
                > pieniądze można wydać na przyjemności.
                > 2. Oszczędzam czas (40 min dziennie), który mogę przeznaczyć na kolejne
                > przyjemności, he he.
                > 3. Nie muszę dbać o to co jem, a jedzenie to duuuża przyjemność, moja waga od 7
                > lat (tyle jeżdżę na rowerku codziennie) jest na tym samym poziomie.
                > 4. Zgrabna sylwetka, tym razem przyjemność dla mojej żony.
                > 5. W czasach globalnego ocieplenia choć tyle mogę zrobić dla środowiska.
                > 6. Nie choruję a to chyba też przyjemne.
                > 7. Dętkę na zmianę i pompkę mam w plecaku. Przyjemnie złapać gumę i zatrzymać
                > się na chwilę
                > 8. Rower daje mi wolność, mogę jechać gdzie chcę i jak chcę, o której chcę.
                >
                > Jednym słowem polecam i pozdrawiam, jeżdżenie to sama przyjemność!
            • Gość: zdzisiek Re: a ja jeżdżę. Niestety jestem w mniejszości... IP: 212.160.172.* 07.02.07, 14:51
              Szacunek dla rowerzystów, co śmigają przez Warszawkę nawet w ulewę, mróz i
              śnieżycę. Ja niestety taki twardy nie jestem. Gdybym miał prostszą i bliższą
              trasę, to jeździłbym przynajmniej w sezonie. A tak przejechanie raptem 12 km
              zajmuje mi prawie godzinę. Wcale tak wolno nie jeżdzę, ale: lawirowanie między
              przechodniami na chodnikach; wjeżdżanie z jezdni na chodnik i odwrotnie (wiem,
              że niektórzy jeżdzą wyłącznie po jezdni i żyją, ale wolę sam nie sprawdzać)
              przystawanie na światłach; zsiadanie przy pokonywaniu krawężników, itp. Ścieżka
              jest na odcinku może 2 km. Do tego po przyjeździe powinienem wziąć prysznic i
              się przebrać.
              A samochodem jadę 20 minut, 30 jak są korki...
            • gaianer Zabrzmialo pozytywnie.. 07.02.07, 16:01

              Ja mnam do pracki w dojczlandzie 14 kilometrow. Droga wijaca sie wsrod pol.
              Polowa trasy ma trase rowerowa - rownolegla do szosy. Ale DRUGA polowa - smierc
              w oczach.. Mam na mysli moze NIE rodowitych Bawarczykow, ktorzy jezdza swoim
              drogimi brykami, jak uposledzone slimaki (ale za to uwaznie i bezpiecznie..).
              mam na mysli SLAZAKOW i innych Turasow, ktorzy (nieodroznialni, bo takoz na
              niemiekich blachach..) smigaja ta szosa tak, ze czuje sie, jak w Kaczolandii...
              Wiec wole jednak pozyc troche jeszcze i TEZ jezdze jednak autem, choc z
              prawdziwa radoscia jezdzilbym rowerem, bo mam fajny, ktory stac musi w piwnicy
              poki co, bo zima...

              = = = = = = =
              ..Ono sobie kiedys pojedzie - to smutne Wesole Miasteczko...
            • zwirek29 Re: NIe umiem jeździć... 07.02.07, 16:11
              na rowerze bo w jednej rączce zawsze mam przyklejoną komóreczkę z odpalonym gadu
              -w autobusie to nie martwie się o równowagę i światła siedze i klepie w klawisze
              z psiapsiułami które juz w robocie są do rana :)
          • Gość: majka El Moherro - to sprawa mentalności i kompleksów IP: *.toya.net.pl 07.02.07, 08:22
            zwykle w Europie w bardzo bogatych krajach włąsnie jeżdzą rowerami - bez
            względu na to co stoi w garazu. Ale jest to także sprawa tradycji, np. Włosi
            mogliby jeździć ale wolą skutery - taki temperament! A my, nocóz, brak ścieżek,
            trochę złodzieje no i także klimat nie taki. Coć widać duża poprawę i coraz
            więcej ludzi jednak jeździ, no może nie w garniturach do pracy ale po zakupy
            tak.
        • Gość: Roberto Re: czemu nie jezdzicie rowerami? IP: *.broadband.pl 06.02.07, 21:04
          ibelin26 napisała:
          > Nie jeżdzę do pracy rowerem bo zycie mi miłe - w moim mieście nie ma ścieżek
          > rowerowych, a jazda po ulicy to samobójstwo - kierowcy traktują rowerzystę
          jak
          > wroga, którego koniecznie trzeba przejechać.

          Byc moze masz takie wrazenie ale ile razy sprobowalas jazdy na rowerze?
          Jesli sie boisz jezdzic po ulicy to moze sprobujesz znalezc alternatywna
          droge...mozesz jezdzic przez park, po bocznych uliczkach, przez nieuzytki.
          Rower ma te przewage nad samochodem, ze nie musi koniecznie jezdzic po jezdni.

          • Gość: ibelin26 Re: czemu nie jezdzicie rowerami? IP: 213.25.20.* 07.02.07, 07:25
            Tak się składa, że jeżdże sporo rekreacyjnie na obrzeżach miasta i poza miastem
            (trasy ok 50 - 60 km).
            Mam za sobą kilka wypraw przez miasto i dziękuję bardzo, lawirowanie miedzy
            autobusem MPK, tirem i tramwajem, nie nalezy do przyjemoności.
            Niestety to nie Berlin, gdzie są ścieżki rowerowe i gdzie rowrzyście ustępuje
            się pierszeństwa. Zresztą nie tylko rowerzyście - kierowcy wogóle sa bradziej
            uprzejmi.
            I tak, boję się jeździć rowerem po mieście, boję się że mnie przejadą, potrącą,
            wpadnę w dziurę w jezdni i się przewrócę. Noc cóż nie każdy musi być supermenem.

            Do pracy jechałabym przez samo centrum - alternatywy park albo boczne uliczki
            nie rozwiązują problemu i tak większość trasy wypada po ruchliwych ulicach. Ale
            np. do rodziców jeżdżę na rowerzem bo moge jechać "bokami".
            To jedna część problemu.

            Druga, że w pracy nie mam gdzie przechować roweru, nie mam mozliwosci przebrać
            się i odświeżyć, a prysznic jest tak odległy jak najdalsza galaktyka.
        • Gość: Michal Re: czemu nie jezdzicie rowerami? IP: *.sdm.de 07.02.07, 11:17
          > a jazda po ulicy to samobójstwo
          I to jest wlasnie najlepsze.

          > - kierowcy traktują rowerzystę jak
          > wroga, którego koniecznie trzeba przejechać.
          Przejedzie mnie, to pojdzie siedziec.

          A tak w ogole to jedzilem rok po Wroclawiu do roboty i nikt mnie nie potracil.
          Ciekawe ile jeszcze pojezdze.
        • Gość: kris Re: czemu nie jezdzicie rowerami? IP: *.lot.pl 07.02.07, 13:11
          no tak miedzy nami a europa zachodnia jest przepasc nie tylko technologiczna
          (drogi rowerowe)ale mentalna tam kierowcy widza rowerzystow u nas mam wrazenie
          ze kazdy ierowca chce pozbawic mnie zycia w bardzo brutalny sposob
          niekoniecznie przy wyprzedazaniu uszkodzic mnie lusterkiem ale ostatnio
          zauwazylem jadacych z naprzeciwka sprawdzaja moj refleks :)
          coz nadal jezdze rowerem ok 2.5 tys rocznie i chwale sie ze uprawiam sport
          ekstremalny cokolwiek to znaczy
          z powazaniem
        • gaianer Niemcy... 07.02.07, 15:57
          nie skladaja sie tylko z Berlina i wielkich miast..
          Takze i z malych miasteczek, pomiedzy ktorymi prowadzi JEDNA droga.. Po ktorej
          mozna - owszem, i rowerem.. Jesli ma sie sklonnosci samobojcze.. :-)..
          Nawet i z doskonalym oswietleniem i od stop do glow odblaskowo (niektorzy
          jezdza w pomaranczowych KOMBINEZONACH, jakich uzywaja pracownicy smieciarek..) -
          podczas mijania sie samochodow (nad ranem i o wiecorze) - czesto NIE WIDAC
          rowerzysty... No, jesli ktos lubi adrenalinke...
          Oczywiscie NIE MA porownania z RPomroczna, gdzie rowerzystom NIE PRZYJDY`ZIE
          nawet do glowy, ze mozna kupic niedrogo jakies oswietlenie na tyl roweru, a i
          na przod tez juz pelno w sklepach... Polak za biedny na takie luksusy.. Lepiej
          dac sie zabic.. Osobne zagadnienie - kultura kierowcow aut...
          Dobra. Bo sie rozwlekam, a nie ma o czym. Wszyscy wiedza i bez mojego wkladu...
          (mieszkam i tu i tam. Wiec wiem z autopsji, o czym mowie..)

          = = = = = = =
          ..Ono sobie kiedys pojedzie - to smutne Wesole Miasteczko...
          • Gość: saduś Re: Bo kradna!!! IP: *.icpnet.pl 06.02.07, 20:35
            a w londynie, w trakcie ubiegłego roku, skradziona 21 tyś rowerów. złodzieje i
            ich klienci zatapiają się każdej niedzieli w tłum kupujących i spacerowiczów,
            aby dokonać transakcji kupna-sprzedaży. rower,który w sklepie kosztuje ok 700
            fun idzie za 200.
          • Gość: Roberto Re: Bo kradna!!! IP: *.broadband.pl 06.02.07, 21:12
            Gość portalu: Max napisał(a):

            > Kupic rower zeby go szybko starcic.Niestety to jest Polska i Polacy.

            Bzdura!

            Jezdze od 5 lat i zostawiam rower gdzie popadnie i ciagle go mam. Tajemnica
            jest dobre zapiecie, umiejetne zapinanie i ...odpowiednie malowanie roweru.
              • djbunio Re: Bo kradna!!! 07.02.07, 11:30
                Niekoniecznie, dobre zapięcia (polecam firmy: Kryptonite, Magnum Lock i OnGuard)
                mogą sobie poradzić. Polecam stosowanie podwójnych zabezpieczeń i ćwiczenia w
                energicznym i szybkim zapinaniu/rozpinaniu roweru. Ja wożę ze sobą szeklę
                (kłódkę) z uchwytem, którym jest przymocowana do roweru kiedy z niej nie
                korzystam i łańcuch lub mocne, grube zapięcie przewieszone przez tułów.
              • djbunio Re: Bo kradna!!! 07.02.07, 11:35
                He, wystarczy kupić najtańszą taśmę izolacyjną w kolorze roweru i obkleić nią
                nasze dwa kółka. Dlaczego najtańszą? Bo będzie ją w razie czego łatwo zdjąć.
                Polecam też zaklejanie/zdrapywanie wszelkich napisów świadczących o marce.
                Większość "złodziei" to tak naprawdę łobuzy z osiedla, wpadają im w oko tylko
                "świecące" rowery. Im mniej się błyszczy tym lepiej.
            • djbunio Re: Bo kradna!!! 07.02.07, 11:21
              Ja również jeżdżę długo i do tej pory udało mi się wychwycić dwa przypadki
              siłowego odebrania mi roweru. Pierwszy raz to było w rejonie Carrefoura na
              warszawskim Bemowie tuż przed północą kiedy pijany (na szczęście) człowiek
              zagrodził mi drogę chcąc mnie zrzucić z roweru, szybka ucieczka przez trawnik na
              chodnik, gdzie czaił się drugi sprawca i zeskok na ulicę. W stresie nawet nie
              zdążyłem obejrzeć się za siebie czy nic nie nadjeżdża. Podjechałem na najbliższy
              posterunek, powiedziałem co się stało, sprawców ujęto w autobusie nocnym w ciągu
              kwadransa, stanąłem z nimi twarzą w twarz i byli potulni, mówili że tylko
              żartowali. Drugi przypadek w biały dzień na skrzyżowaniu gen. Maczka i
              Powstańców Śląskich (nomen omen jeden przystanek od poprzedniego zdarzenia).
              Stałem z rowerem przy przejściu dla pieszych, jeden zaszedł mnie z prawej drugi
              z lewej, wpatrzeni we mnie złowrogo. Zdjąłem pokazowo ważące dwa kilogramy
              zapięcie z łańcuchem w środku, zrezygnowali. Ale poza tym nic więcej, jeżdżę
              regularnie na rowerze od czterech lat.
          • Gość: CivitVratis Kupcie używany rower za 200-250 złotych IP: *.chello.pl 07.02.07, 10:59
            Hej, musze wam powedzieć że we Wrocławiu, przez te wszystkie wykopy i remonty
            doszło do istnej eksplozji ruchu rowerowego, w szczycie sezonu jadąc trase do
            moich rodziców w niedzielę na obiad widziałem na mieście około 100 tak, to ni
            epomyłka stu rowerzystów, w newralgicznych miejscach zdarza sie nawet po 10
            rowezrystów na raz pod światłami. Co do problmów ze złodziejami musze wam
            powiedzieć ze z Żoną kupilismy sobie używane ale żeskie "holendry" jej ma nawet
            osprzet Shimano. Zapłacilismy za nie po 220-250 zlotych w zaprzyjaźnionym
            punkcie. No cóż... nawet jesli taki rower ukradną to pozostanie tylko westchnąc
            i kupić nowy.... :) Czekam już na sezon i mam nadzieje ze za niecałe dwa
            miesiace bede mógł znowu wsiaśc na rower i zaczac jeździć do pracy... 20
            kilometrów tam i z powrotem. Zajmuje mi to niecałe 1,5 godziny dziennie. Ale
            poniewaz spory odciniek mogę jechac nad Odra to naprawde przyjemnośc.
            Pozdrawiam wszystkich zapalonych rozwerzystów. I jeszcze jedna rada,
            zakladajcie pod koszulę bawelnianą podkoszulkę wchłonie ona skutecznie pot a w
            pracy po przyjeżdzie mozna ja poprostu sciagnąć i powiesić do wyschniecia. Po
            takim zabiegu wystarczy sie tylko nieco odswierzyć, a to mozna zrobić juz w
            kazdej łazience. Chociaż akurat mam bardzo komfortowe warunki, także nawet
            móglbym wziąść w pracy prysznic.
      • Gość: żabs Re: czemu nie jezdzicie rowerami? IP: *.eranet.pl 07.02.07, 09:26
        Jeździłabym, ale ulicami to śmierć na własne życzenie, a ścieżka rowerowa
        kończy się akurat w połowie trasy. Kierowcy widząc rowerzystę albo w ogóle
        uważają, ze go nie ma,albo traktują jak "coś" , co trzeba
        KONIECZNIE "zlikwidować". Po trzecie - kradną. Jest, co prawda, przed budynkiem
        miejsce na rowery, ale nikt tego nie pilnuje i nawet stare "śrupy' znikają w
        błyskawicznym tempie. Dodam, że zachowanie a la Jaś Fasola (np. wyjmowanie
        kierownicy ) nic nie daje, a kierownik obiektu za nic nie chce się zgodzić,
        żeby wprowadzać je do środka (miejsce jest i to całkiem porządne, zamykane).
        Marzy mi się, żeby jeździć do pracy, a nie tylko po (dużo jeżdżę), ale wątpię
        czy kiedykolwiek tak będzie. :(
      • Gość: camel Re: czemu nie jezdzicie rowerami? IP: 81.19.200.* 06.02.07, 13:13
        > Bo w garninturze jest niewygodnie na rowerze...

        alez skad.. jest bardzo wygodnie. Pod warunkiem, ze si enie pedzi jak szalony.

        > Bo to zadna przyjemnosc jechac w spalinach...

        Czyli co..? przestajemy wychodzc wogole na ulice bez auta? Moze maska jest
        rozwiazaniem.

        > Bo metrem szybciej...

        No to jest argument.

        > Bo jest zimno...

        Na rowerze sie rozgrzejesz:)
            • djbunio Czemu nie jezdzicie rowerami? Spaliny? 07.02.07, 11:45
              Najlepiej garnitur w pokrowiec i przebrać się gdzieś w pracy, ale wiadomo że nie
              każdy ma warunki. A na spaliny, cóż, ja od początku odkąd jeżdżę stosuję
              maseczkę na usta (taką samą jaką stosowali chińczycy kiedy wykryto SARS).
              Kosztuje grosze w każdej aptece, a dla jeżdżących po mieście jest moim zdaniem
              konieczna. Bez niej (jeżeli ktoś jeździ często) spada wydolność płuc. A jeśli
              ktoś myśli, że będzie głupio wyglądał? Jak złapiecie mnie w Wawie (mam taką
              maseczkę na twarzy) to chętnie opowiem o korzyściach. Badanie spirometryczne
              przed i po jest najlepszym dowodem.
          • Gość: snow Re: czemu nie jezdzicie rowerami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 18:52
            A ja jadę pół godziny do pracy rowerem ubrany tak jak mi odpowiada, w pracy idę
            pod prysznic, z szafy wyjmuję garnitur i jestem świeżutki, pachnący i gotowy do
            pracy:) Niestety wiem, że większość nie ma takich możliwości jak ja, ale może
            właściciele firm pomyśleliby i tam gdzie się da stworzyli pracownikom taką
            możliwość. Aha, a kumpel z pracy który mieszka tam gdzie ja wyjeżdża o tej
            samej porze z domu co ja, a do firmy przyjeżdzą kiedy wbijam się w garnitur.
            Tylko taka różnica, że ja jestem wesoły i pozytywnie nastawiony do życia, a on
            już ma dość wszystkiego po nerwowym staniu w korkach. Pozdrawiam:)
              • user0001 Re: czemu nie jezdzicie rowerami? 06.02.07, 21:42
                Zależy gdzie pracujesz, ja pracuję w firmie która ma także dział produkcji.
                Pracujący na produkcji biorą prysznic po pracy, dojeżdżający rowerami do biura
                biorą prysznic przed pracą. Dodatkowy koszt ponoszony przez pracodawcę to woda
                i gaz lub prąd do podgrzania wody.

                Parking? Jednym samochodem przyjeżdża jedna osoba, jednym rowerem również
                przyjeżdża jedna osoba. Różnica? na miejscu potrzebnym do postawienia samochodu
                (i wjechania na to miejsce) można postawić stojak na 4 rowery.
          • shp80 Re: czemu nie jezdzicie rowerami? 09.02.07, 04:50
            mahadeva napisała:

            > a z tym garniakiem to powaznie :) na rower to adidasy i dres a nie szpilki i
            > spodnie w kancik :)

            Ech.. Słabiutkie te nasze panie :)

            www.bractworowerowe.ats.pl/amsterdam/slides/020.JPG
            www.bractworowerowe.ats.pl/amsterdam/slides/023.JPG
            Pozdro
            Tomek
    • gringo68 Re: czemu nie jezdzicie rowerami? 06.02.07, 10:07
      camel_3d napisał:

      > hej hej..
      >
      > kilka lat temu przenioslem sie do Berlina i od razu co rzucilo mi sie w oczy
      > to ilosc osob jezdzacych rowerami do pracy, na uczelnie, do sklepu itp.
      > Rowery sa wszedzie. Dzieki temu nie ma korkow. Niektorzy (jak moja kolezanka
      > z pracy) potrzebuja okolo 25 minut rowerem, a inni pol godziny.
      >
      > Dlaczego w Polsce rower jest tak malo popularny? Tu widac czeso ludzi w
      > garniturach na rowerach. W Polsce w nawet najmniejszym miasteczku robia sie
      > korki... Przeciez w takich np:) Koluszkach na przejechanie rowerem calego
      > miasta trzeba 10 minut..
      >
      >
      Rozumiem, że odwożone do przedszkola dzieci mam zaladować na bagażnik?

      Poza tym co to za sens jechać na rowerze jesienią/zimą w dyeszczu, sniegu i
      błocie....

      W garniturze??? Na to polecam taką przejażdzkę latem w upał...
      • Gość: camel Re: czemu nie jezdzicie rowerami? IP: 81.19.200.* 06.02.07, 13:24
        > Rozumiem, że odwożone do przedszkola dzieci mam zaladować na bagażnik?

        widuje czesto mamy zsadzajace swoje pociechy z krzeselka dla dzieci.
        zima i jesienia..o ile nie pada i nie jest slizko...

        > W garniturze??? Na to polecam taką przejażdzkę latem w upał...

        przetestowalem kilka razy.... wiaterek chlodzi..poza tym,..jezdze do pracy kolo
        8, wiec jeszcze nie ma upalu. Wieczorem, kiedy wracam JUZ nie ma upalu..wiec ie
        ma problemu.-

      • Gość: Roberto Re: czemu nie jezdzicie rowerami? IP: *.broadband.pl 06.02.07, 21:24
        gringo68 napisał:
        > Rozumiem, że odwożone do przedszkola dzieci mam zaladować na bagażnik?

        Nie konicznie... moga same jechac albo byc wozone w foteliku. Ja od 8 lat tak
        postepuje wiec jest to mozliwe. Wystarczy tylko chciec.

        >
        > Poza tym co to za sens jechać na rowerze jesienią/zimą w dyeszczu, sniegu i
        > błocie....

        Wybacz ale jesienia deszcz pada dosc zadko a gdy nawet spadnie to nie jestes z
        cukru i sie nie rozpuscisz.
        Jazda zima jest wbrew pozorom przyjemna i wcale bezpieczna. Sprobuj!
        Argument z blotem tez jest przesadzony...wystarczy zalozyc blotniki a po
        powrocie do domu mozesz umyc rower woda a to ci zajmie znacznie mniej czasu niz
        umycie samochodu.
        >
        > W garniturze??? Na to polecam taką przejażdzkę latem w upał...

        Latem nie trzeba jezdzic w garniturze...marynarke mozesz zostawic w pracy.
      • bengal Re: czemu nie jezdzicie rowerami? 07.02.07, 06:29

        > Rozumiem, że odwożone do przedszkola dzieci mam zaladować na bagażnik?
        >
        > Poza tym co to za sens jechać na rowerze jesienią/zimą w dyeszczu, sniegu i
        > błocie....
        >
        > W garniturze??? Na to polecam taką przejażdzkę latem w upał...

        dla dzieci sa specjalne foteliki
        dla mniejszych na kierownicy, dla starszych z tylu

        no, ale tu (Holandia) nikt nie jezdzi do pracy wypasionym rowerem gorsklim- bo
        to bez sensu i obciach!
        Polecam A'dam- w godzinach porannych i popoludniowych zobaczyszrodzicow
        wiozacych nawet trojkedzieciakow na jednym rowerze!
      • Gość: xyz Re: czemu nie jezdzicie rowerami? IP: *.nettel.pl 07.02.07, 08:26
        W Niemczech po prostu dzieci zasuwałyby na swoich rowerkach, małe dziecko
        mogłoby siedzieć w koszyku. I na tym przykładzie najlepiej widać, jaka jest
        różnica w warunkach, tam a tu. W Polsce bym się nie odważył (byłem kilka
        miesięcy w Niemczech i jeździłem wyłącznie rowerem).
    • Gość: Lena Re: czemu nie jezdzicie rowerami? IP: *.jachpol.net 06.02.07, 10:17
      Popatrz na polskie drogi - dziura na dziurze i to w małych miasteczkach wcale
      nie lepsze niż w duzych miastach. Spróbuj jechać na rowerze skrajem takiej
      szosy (po chodnikach nie wolno)- bo o ścieżkach rowerowych możesz sobie często
      pomarzyć. Jeździsz po pofałdowanym (po letnich upałach ale nie na pewno),
      dziurawym (po zimowych mrozach ale nie na pewno) kawałku asfaltu przedzielanym
      co kawałek studzienką ściekową albo zapadniętą albo wystającą często bez
      kartki (skadziona -że też w skupach takie coś przyjmują !!!!) lub z kratką
      ruchomą w sposób niekontrolowany i nie wiesz jak lawirować rowerem po drodze by
      nie wjechać w dziurę, nie zostać ochlapanym przez samochody, potrąconym i w
      ogóle przeżyć. Kierowcy samochodów nie szanują rowerzystów. Tam gdzie masz
      pierszeństwo może i masz ale często do wózka inwalidzkiego. Nawet nie piszę o
      tym, że strach lepszy rower zostawić pod sklepem. Pod supermarketami - gdybyś
      chciał na zakupy - już stoją takie grupy w kapturach na głowach i są dobrze
      przygotowani by przeciąć ci nawet najlepsze zamknięcie a ochrona akurat zawsze
      jest odwrócona plecami lub robi inne ważne rzeczy. Niestety znam kilka osób
      którym tak rowery zniknęły.
      Do pracy mam 35 km - Katowice-Gliwice - i to w większości autostaradą, którą z
      oczywistych względów na rowerze nie mogę jeździć. Normalnymi drogami mam 40 i
      próbowałam. Odradzam. Mój kolega który dojeżdża z Chorzowa do Gliwic (ok. 30km)
      często jeździ na rowerze co traktuje jako swego rodzaju sport ekstremalny.
      Znam takie miejsca gdzie ludzie całorocznie jeżdżą na rowerach, to np. Oświęcim
      ale tam są ścieżki rowerowe.
      • Gość: camel Re: czemu nie jezdzicie rowerami? IP: 81.19.200.* 06.02.07, 13:31
        moze gdyby wiecej ludzi jezdzilo, miasta porobily by sciezki. bylem w ubieglym
        roku w Tomaszowe Maz. Jechalem rowerem w strone lasu po 100% sciezce dla
        rowerow. Nagle zobaczylem rodzine, ktora szly cala szerokoscia. Zwrocilem im
        uwage na to, ze to sciezka rowerowa, to mnie babsko skrzyczalo, ze ona nei
        bedzie chodzila z dziecmi po krzywych chodnikach... zapytalem czy chodzi tez z
        dziecmi po ulicy, wiec jej maz zaczal rzucac miesem, ze jest wolnosc i kazdy
        chodzi gdzie chce... genialne..
        • djbunio Re: czemu nie jezdzicie rowerami? 07.02.07, 12:01
          Niestety mentalność :/. Następnym razem powiedz po prostu przepraszam i jedź
          dalej, szkoda słów i nerwów na "święte krowy". Jak się coś im nie podoba,
          bierzesz telefon, dzwonisz na policję czy do straży miejskiej, mówisz co się
          dzieje, niech oni się tym zajmują. Ludziom często mandat 50 złotowy przemawia do
          rozsądku. I zainwestuj w porządny sygnał dźwiękowy, zobaczysz efekty, naprawdę
          działa. Jest u nas w stolicy taki zespół stadionów Olimpia. Obok niego
          przebiegają dwie krzyżujące się drogi rowerowe. W niedzielę organizowany jest
          tam bazar i drogi rowerowe służą jako parking, chodnik dla pieszych, miejsce
          sprzedaży dla tych którzy nie chcą płacić za miejsce handlowe na terenie bazaru.
          Dzwonię kilka razy do straży miejskiej (są bardziej skorzy do wlepiania
          mandatów), bo jak zadzwonię raz to przyjadą "przy okazji". Ja mam czystą drogę
          do jazdy, a miasto troszkę grosza w kieszeni.
          • Gość: gro Re: czemu nie jezdzicie rowerami? IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 07.02.07, 15:20
            polecam dobry sygnał w rowerze - dzwonek, trabke itp. nie raz juz miałem, że
            jechałem po "ścieżce", czyli po jednej części chodnika oddzielonej od drugiej
            kreską i wyraźnym zaznaczeniem która część jest dla pieszych a która dla rowerów.
            Z daleka widac jak ktoś idzie "nie po swojej stronie", i wtdy będąc lekko
            rozpedzonym daję sygnał tak, żeby zdążyli zejść. A sobie czas na reakcję, tj
            jezeli nie będą chcieli zejść (tia....) czyli żeby zdążyc wychamować itp.
            A żeby się w tym wprawic (w odpowiedniej reakcji) trzeba jeździć normalnie, a
            nie tylko "od święta". Zresztą żeby było cokolwiek normalne i zwyczajne, to
            trzeba to po prostu robić. ale to temat na inną dyskusję :)
    • qqazz Re: czemu nie jezdzicie rowerami? 06.02.07, 13:23
      W Holandii facet w garniturze i z teczka na rozklepanej "ukrainie" to norma u
      nas niestety same jasniepaństwo mieszka dla którego jezdżenie rowerem to
      obciach, jak juz ktos ma samochód to sie nim wozi czsem ile wlezie zeby pokazac
      jakie z niego panisko, na szczęscie to podejscie sie zmienia, powoli ale jednak
      cos sie dzieje.



      pozdrawiam
        • blase79 Re: czemu nie jezdzicie rowerami? 06.02.07, 19:19
          Hej,
          Jazda rowerem != uprawianie sportu
          Rower to środek transportu taki sam jak autobus czy samochód.
          Jednak jest duuużo plusów. Jeżeli jeździsz rowerem miejskim, to ubrać się możesz
          tak jak zwykle i czujesz się komfortowo.
          Od ponad roku jeżdżę po wrocławiu <a
          href="www.bikestats.pl/img/my/cr.gif" target="_blank">takim
          wechikułem</a> i zaręczam że wygoda i swoboda poruszania się jest nieporównanie
          większa niż autobusem, czy nawet samochodem :))

          pozdrawiam
      • Gość: miesiekido Re: czemu nie jezdzicie rowerami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 15:56
        W Holandii jeszcze nie zwariowali tak jak w u nas i na bliskich odległościach
        roweru używa każdy i rowerzyści są pod ochroną.Nie raz spoglądałem na młodzież
        sunącą beztrosko całą szerokością ulicy a za nią cierpliwie i ostrożnie jadące
        samochody.Czy u nas byłoby to możliwe ?
        Innym spostrzeżeniem jest to że tam rower czy stary czy nowy to rower.U nas jak
        tańszy niż 1500 zł to oprócz potencjalnych samochodów zabójców dopada cię
        zabójczy śmiech .To samo dotyczy sprzętu czy ubioru sportowego.Tylko markowy
        sprzęt pozwoli ci uprawić sport- nie musisz być dobry wystarczy być markowo
        wyposażony .Ot taki snobizm narodowy i "szczera" zachęta do sportu i
        rekreacji.
        • Gość: camel Re: czemu nie jezdzicie rowerami? IP: 81.19.200.* 06.02.07, 16:46
          a wiesz, to tez tu widac. rower sa w80% stare. Zostawia sie je na noc przed
          domem. Jezeli ktos ukradnie. Wiekszisc ma ubezpieczenia..po prostu idziesz i
          kupujesz drugi za kase z ubezpieczenia. nowe, drogie rowery widac rzadko...

          no i 2. prawo. Potracenie rowerzysty to b. wysoka kara. a sciezki rowerowe tez
          nie sa wszedzie osiagalne. wtedy sie jedzie po ulicy..

        • djbunio Re: czemu nie jezdzicie rowerami? 07.02.07, 12:13
          Tam są inni kierowcy, ale też inny naród inna mentalność. Jako rowerzysta powiem
          Ci szczerze, że ciężko to u Nas w kraju pogodzić, bo każdy na drodze chce być
          lepszy, szybszy, niestety wśród rowerzystów też znajdzie się paru cwaniaków,
          którzy uważają, że ich nie obowiązują przepisy. Ja wiedząc, że będę poprzez
          kodeks drogowy zmuszany do korzystania z jezdni, kupiłem sobie "Kodeks
          Rowerzysty" - wydawnictwo Grupa Image - koszt ok 6 zł. Nie mam prawa jazdy, nie
          znam wszystkich przepisów, a żadne prawo u Nas tego nie normuje. Dlatego
          wybieram chodnik, ale z zasadą: pieszy ma zawsze pierwszeństwo.
          A jeśli chodzi o snobizm...ja swój pierwszy rower kupiłem w hipermarkecie, trzy
          lata jazdy. Nadal jest sprawny. Nie ważne czym jeździsz ważne jak jeździsz. A
          lanserami się nie przejmuj. W czasie "Masy Krytycznej" nikt się z nikogo nie
          naśmiewa, bo ktoś ma gorszy sprzęt.
    • user0001 Re: czemu nie jezdzicie rowerami? 06.02.07, 14:15
      Zamiast zastanawiać się, wsiądź w Polsce na rower i spróbuj tydzień pojeździć to
      się dowiesz.

      Moja codzienna trasa ma kilka sporych dziur, straciłem na nich dwie szprych,
      koła muszą być centrowane co dwa miesiące. Na moście kierowcy potrafią mnie
      obtrąbić, w mieście zwyzywać w trakcie wyprzedzania lub próbować zepchnąć na
      krawężnik.
    • Gość: Gość Re: czemu nie jezdzicie rowerami? IP: 80.48.102.* 06.02.07, 16:34
      Jeżdzimy,jeździmy ale po chodnikach a to żadna przyjemność i ryzyko zapłacenia
      mandatu - brak ścieżek rowerowych . Poza tym rower to też duży koszt, ja jeżdżę
      na starym rowerze po moim synu, z kolei on nie ma na czym jeżdżić bo ten za mały
      dla niego.
      Przeżyć miesiąc z mojej pensji to dla nas dwojga problem. Nie skarżę się, tak mam.
      Pomyślności. Pa dzieciaku!
      • Gość: zoladek Re: czemu nie jezdzicie rowerami? IP: 195.136.246.* 06.02.07, 16:45
        Też mi ukradli. Ale jeździłem okrągły rok zima, jesień, lato, wiosna.
        Warszawa to dżungla i długo bałem się spróbować. Warto było. Dojazd na 6km
        trasie do Ronda ONZ zajmował ok 25 min. Gdzie samochodem to ok 40 min.
        Myjąc ciało raz dziennie nie ma problemu z zapachem, chyba że ktoś jest
        wyjątkowym "potniakiem".
        Zachęcam... aktualnie tramwaj na wiosnę kupuję nowy rower..
    • Gość: Anna Re: czemu nie jezdzicie rowerami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 16:42
      Mieszkam co prawda w Krakowie i są tu różnego rodzaju chodniki i ścieżki
      rowerowe od czasu do czasu nawet wydzielony pas jezdni.

      NIGDY nie jeżdżę po ulicy (podpadam pod jakiś paragraf). Kilka razy próbowałam
      i zapewniam Was, że to mało przyjemne gdy po lokalnej drodze pędzą wariaci
      blaszanymi rydwanami - byle szybciej, byle jak, bez uwagi. Mało mnie nie
      rozjechało kilka z nich.

      Zgadzam się z przedmówcami - nie ma gdzie zostawić roweru. Złodzieje i ...
      wandale. Jak nie ukradnie to chociaż lampkę Ci stłucze.

      Kochałam swój rower - jednak musiałam go sprzedać, bo moje mieszkanie jest zbyt
      małe, a piwnicy ani balkonu nie mam. Na zewnątrz trzymać nie mogę... sami
      wiecie. Mam dwójkę dzieci. Po zebrze nie przejedziesz, a chodniki dziurawe i
      pofałdowane po inwestycjach drogowych.

      A patrząc na tę kwestię z innej strony - w garniturku do pracy na rowerze? A co
      wasz szef na to? Chociaż... paliwo drogie... może by dał podwyżkę.

      Anka

    • Gość: kuba s. Re: czemu nie jezdzicie rowerami? IP: 195.85.249.* 06.02.07, 16:42
      bo przyjechałbym w gajerze spocony do roboty i śmierdział przez cały dzień, co
      nie byloby wskazane...
      a jak wsiądę na rower to mi się wariat włącza i pędzę. nie sposób sie nie
      spocić. :o)
      co innego jakby w robocie był prysznic. wtedy - jak najbardziej. wtedy gajer
      wisi w firmie, szybki szałerek i git! ale to raczej pieśń przyszłości.
    • Gość: zhul do kompjeli jezdzimy, jezdzimy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 17:02
      Po idiotycznych latach 90-tych nasz kraj zaczyna normalniec. Do niedawna rower
      byl symbolem biedy, a samochod - bogactwa i wysokiej pozycji spolecznej.
      Bardziej od efektywnosci komunikacyjnej liczyl sie lans i szpan. Od kiedy
      uzywany samochod mozna kupic za cene dobrego nowego roweru, ten podzial stracil
      sens. W dodatku zakorkowane miasta zniechecaja co normalniejszych ludzi do
      motoryzacji. Ponadto za unijne pieniadze miasta remontuja drogi i zazwyczaj
      buduja sciezki rowerowe. Jedyne co zniececa, to klimat, bo jadac w sniegu i po
      lodzie to zadna przyjemnosc. Ale w lecie miasta sa juz naprawde dobrze
      "zarowerowione".
    • bellemansstraat Re: czemu nie jezdzicie rowerami? 06.02.07, 17:10
      Zgadzam się z przedmówcami, że w Polsce trochę niesprzyjający klimat dla
      rowerzystów panuje. Oczywiście już nawet nie chodzi mi tutaj o warunki pogodowe,
      tylko infrastrukturę oraz nastawienie kochanego społeczeństwa. Sam jeżdżę w
      Krakowie na rowerze i w przypadku braku ścieżek poruszam się po ulicach -
      rzeczywiście jest się intruzem, chociaż i tak uwielbiam przemykać chyłkiem
      pomiędzy samochodami tkwiącymi w korku na Dietla czy w Alejach ;) Inna kwestia
      to plaga kradzieży, również straciłem swoje ulubione dwa kółka, teraz wybieram
      miejsce parkingowe pod komendą... Dla kontrastu - obecnie jeżdżę rowerem po
      Gandawie, w Belgii. Rower jest tutaj pojazdem uprzywilejowanym, kierowcy
      pilnują, abyście przypadkiem nie musieli się zatrzymywać, przepuszczają zawsze,
      nawet z podporządkowanej. Zakazy jazdy pod prąd w uliczkach jednokierunkowych
      nie dotyczą rowerów. Rodzice wożą swoje pociechy na specjalnych siodełkach, albo
      w doczepianych przyczepkach. I ludzie rzeczywiście nie zwracają uwagi, czy rower
      to nowy model czy 20-letni wysłużony weteran.
      Może kiedyś w Krakowie będzie się równie miło sunęło po ulicach na rowerze jak
      tutaj...
      • uchachany Tyle że mieszkańcy Gandawy tak historycznie 06.02.07, 19:35
        patrząc zeszli z drzew circa 1000 lat wcześniej od dzielnych nadwiślańskich
        Sarmatów, więc mieli więcej czasu na ucywilizowanie się, w myśl którego życie
        rowerzysty jest ciutkę cenniejsze od całości blach, hamulców czy zawieszenia
        swojej wychuchanej szesnastoletniej limuzyny :-))...

        P.S. Będąc kierowcą z baaardzo wieloletnim stażem, a także jeszcze bardziej
        długoletnim rowerzystą, a jednocześnie przebywając wielokrotnie w Niemczech
        stwierdzić mogę, że chamstwo (by nie rzec zbydlęcenie) naszych kierowców
        przejawiające się zresztą nie tylko wobec rowerzystów, ale ogólnie w ruchu
        drogowym nie ma sobie równych :-))
    • Gość: psz Re: czemu nie jezdzicie rowerami? IP: *.icpnet.pl 06.02.07, 17:38
      Camel, wymieniasz roznice miedzy Polska, a Berlinem - wysokie kary za
      potracenie, sciezki, inna swiadomosc spoleczenstwa... Wszystko na korzysc
      Berlina, wiec dlaczego sie pytasz czemu ludzie w PL nie jezdza na rowerach, sam
      sobie odpowiadasz:P
      Ja mam 5 rowerow, a samochodow 0:)
      Jednak nie zawsze mozna na rowerku... Ktos napisal, ze w garniturze sie spoci
      (i mial racje), a Ty kontrargumentujesz, ze do pracy jedziesz o 8, a wracasz
      kiedy juz nie jest goraco, ale to Ty... Spora czesc jezdzilaby w innych
      godzinach.
      Piszesz tez, ze dzieki rowerom nie ma korkow, czyli jesli chodzi o Berlin spada
      sens jazdy rowerem bo mozesz uzywac samochodu bez strat czasowych, ba! bedziesz
      nawet wczesniej niz rowerem;)
      • uchachany He he, Muniś, który można wzdłuż i wszerz 06.02.07, 19:53
        przemierzyć ścieżkami rowerowymi, a nawet w centrum, gdzie ścieżka rowerowa to
        fragment chodnika oddzielony ciągłą białą linią - to i tak żaden pieszy na nią
        nie wlezie jak krowa, czy kierowca nie zaparkuje samochodu... No chyba, że to
        Polak w delegacji :-)! I kierowcy mają oczy na szypułach, żeby tylko nie
        potrącić rowerzysty na skrzyżowaniu ścieżki rowerowej z ulicą :-)).

        Pojeźdź w naszych miastach, gdzie ścieżek nie ma, jak są to łażą po nich piesi
        albo stoją samochody, a na jezdni przeciętny kierowca (chociaż co sobota biega
        do kościoła, pobożnie ryczy pieśni religijne i czuje się kimś nieskończenie
        lepszym od mieszkańca Zachodu) jest gotów raczej przejechać rowerzyście klamką
        po łokciu lub wypchnąć go na pobocze, byle tylko nie być zmuszonym do
        chwilowego zahamowania i poczekania na okazję bezpiecznego wyprzedzenia go z
        zachowaniem kodeksowo przewidzianego odstępu :-))...
    • Gość: tulipan Re: czemu nie jezdzicie rowerami? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.07, 17:56
      Chętnie jeździłabym rowerem do pracy, bo to i zdrowo i tanio. Ale: boję się
      wylecieć rowerem na drogę krajową E-75, a nią dojeżdzam do pracy. Poza tą trasą
      mam możliwość dojechać spokojnymi (?..)uliczkami dzielnic nędzy i blokowisk.
      Cykam się.
      Wreszcie: podejście polskich kierowców do rowerzystów:rower na drodze to
      zawalidroga, rowerzysta to kretyn itd. A chodnikiem jeździć nie wolno.
      Problemem jest więc brak tras dla rowerów. Ponadto: roweru nie zaparkuję pod
      pracą, a szef nie zgodziłby się na wciąganie go do biura...
      • emeryt21 Re: czemu nie jezdzicie rowerami? 06.02.07, 18:13
        Odpowiedz:boje sie.Raz sprobowalem i mialem wiecej szczescia niz rozumu.Stalem
        na poboczu,poza jezdnia,A glupi kierowca najechal na mnie a wlasciwie na moj
        rower,bo ja w pore odskoczylem.Przejechal mi rower i teraz nie mam,nie kupuje
        nowego.Czekam juz ponad rok na odszkodowanie.PZU zastanawia sie,bo jedno kolo
        zostalo dobre,siodelko tez.Zastanawiaja sie czy maja mi wyplacic za rower czy
        za kolo i rame.To prawda,nie zmyslam,powiedzialem "ekspertowi",ze jak mi nie
        odkupia roweru w calosci to podam ich do sadu,bo resztki roweru zostawilem na
        miejscu wypadku i za chwile ich juz nie bylo.On twierdzi,ze powinienem pilnowac.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka