szkolne mundurki - czy muszą być?

14.02.07, 09:30
Przeczytałam właśnie, że szkolne mundurki już od nowego roku szkolnego będą
oficjalnie obowiązywać (przepis ministra edukacji).

Jako matka nie akceptuję tego stanu rzeczy.

Czy mogę odmówić?
Czy minister ma prawo zmusić moje dzieci do noszenia mundurków?

Wydaje mi się że to sprzeczne z moim konstytucyjnym prawem do wolności i
samostanowienia.

Jeżeli jako rodzic zbuntuję się przeciwko temu przepisowi - jakie sankcje
spotkają mnie i moje dzieci (o ile takie sankcje są zgodne z prawem)?
    • Gość: :))) Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: 81.19.200.* 14.02.07, 09:37
      > Jako matka nie akceptuję tego stanu rzeczy.


      a co? chcesz wystroic swoej dziecko w bazarowe dresy?:))))

      > Wydaje mi się że to sprzeczne z moim konstytucyjnym prawem do wolności i
      > samostanowienia.

      chyba nieco mylisz pojecia. w ramach tego co piszesz moglabys sie tez domagac
      niewysylania dzeicka do szkoly.

      > Jeżeli jako rodzic zbuntuję się przeciwko temu przepisowi - jakie sankcje
      > spotkają mnie i moje dzieci (o ile takie sankcje są zgodne z prawem)?

      Np. moze zostac zawieszone w prawach uczna, co bedzie zawdzieczalo tobie...
      cudowna mama...
    • Gość: mirka Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.spray.net.pl 14.02.07, 10:18
      A ja, jak nie lubię Giertycha, tak popieram go w całej rozciągłości mundurków.
      Pod domem mam gimnazjum połączone z technikum i jak widzę te pannice paradujące
      ze spodniami opuszczonymi do granic możliwości i przekutymi pępkami, z których
      zwisają najprzeróżniejsze cudactwa, to zastanawiam się, jak rodzice pozwalają z
      domu wychodzić dziewczynkom wyglądającym jakby miały iść do klubu na całą noc.
      Co to K* jest szkoła czy burdel w końcu, chyba na burdel, jak któraś będzie
      chciała zrobić taką karierę, będą miały jeszcze czas.
      • Gość: makrama Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.mofnet.gov.pl 14.02.07, 10:57
        Pod domem mam gimnazjum połączone z technikum i jak widzę te pannice paradujące
        >
        > ze spodniami opuszczonymi do granic możliwości i przekutymi pępkami,


        A na cóż one sobie te pępki przekuły? Na miecze, lemiesze, czy jeszcze coś
        innego :)
        • Gość: :) Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: 81.19.200.* 14.02.07, 11:09
          jak to na coz? zeby sie jak krowy lancuchami dalo przykuc:))
          nie lubie giertycha..ale mundurki to pomysl 1 klasa.
          • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 11:19
            > nie lubie giertycha..ale mundurki to pomysl 1 klasa.

            Tak kwoli ścisłości to pomysł mało oryginalny, o mundurkach mówi się od lat. Po
            prostu Giertych jest pierwszym wystarczająco twardogłowym, by to wprowadzić.
            • Gość: camel Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: 81.19.200.* 14.02.07, 11:25
              > Tak kwoli ścisłości to pomysł mało oryginalny, o mundurkach mówi się od lat.
              Po
              > prostu Giertych jest pierwszym wystarczająco twardogłowym, by to wprowadzić.


              no to przynajmniej tyle....

      • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 11:17
        > A ja, jak nie lubię Giertycha, tak popieram go w całej rozciągłości mundurków.

        Ja dokładnie tak samo. To jedno (jedyne) mu się udało. Niewielka to pociecha,
        ale lepsze to niż zupełnie nic.
        Też mam technikum pod domem i mam niestety okazję na codzień obserwować te
        pokazy mody. Czasem aż smutno się robi na widok tych półnagich panienek w wieku
        lat -nastu wyglądających na zniszczone trzydziestki.
        Od mundurków im gustu ani oleju w głowach nie przybędzie, ale może przynajmniej
        szkoła przestanie być wybiegiem.
        • heretic_969 Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 13:52
          > Też mam technikum pod domem i mam niestety okazję na codzień obserwować te
          > pokazy mody. Czasem aż smutno się robi na widok tych półnagich panienek w wieku
          > lat -nastu wyglądających na zniszczone trzydziestki.

          Przecież to jest ich wybór. Dlaczego chcesz im zabronić takiego ubierania się?
          Chciałabyś, by Tobie zakazali chodzić w czerni?
          No chyba, że stroje te należą do tzw. seksownych ciuszków, wtedy są poważne
          przesłanki, by ich zakazać.
          • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 14:09
            > Przecież to jest ich wybór. Dlaczego chcesz im zabronić takiego ubierania się?

            Dzieci nie mają pełni praw. I dobrze, nie mają też pełni odpowiedzialności. Ich
            obowiązkiem jest chodzenie do szkoły i stosowanie się do jej praw.

            > Chciałabyś, by Tobie zakazali chodzić w czerni?

            Mimo pełni praw jakie - jako dorośli - posiadamy i tak obowiązują pewne zakazy
            (różnica w tym, że je pośrednio wybieramy). Do pracy mało kto może przychodzić
            ubrany zupełnie jak chce. Wielu ma bardzo ograniczony wybór stroju, wręcz nie ma
            go wcale.
            Nie róbmy z dzieciaków świętych krów.

            > No chyba, że stroje te należą do tzw. seksownych ciuszków, wtedy są poważne
            > przesłanki, by ich zakazać.

            No nie wiem co Ty za "seksowne ciuszki" uznajesz :).
            • heretic_969 Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 14:17
              > Dzieci nie mają pełni praw. I dobrze, nie mają też pełni odpowiedzialności. Ich
              > obowiązkiem jest chodzenie do szkoły i stosowanie się do jej praw.

              No wiem. Tyle że prawa są stanowione w jakimś celu...

              > Mimo pełni praw jakie - jako dorośli - posiadamy i tak obowiązują pewne zakazy
              > (różnica w tym, że je pośrednio wybieramy). Do pracy mało kto może przychodzić
              > ubrany zupełnie jak chce. Wielu ma bardzo ograniczony wybór stroju, wręcz nie m
              > a
              > go wcale.

              Ale to tylko argument za tym, że restrykcja KAŻDA jest zła - ludzie dorośli z
              pewnością byliby szczęśliwsi, gdyby nie było żadnych "dress code".

              > Nie róbmy z dzieciaków świętych krów.

              Nie robię. Ale akurat ubiór to dla mnie zastępczy temat.

              > No nie wiem co Ty za "seksowne ciuszki" uznajesz :).

              Jak seksowna jest kobieta, to i to co nosi też jest seksowne:)
              Ale generalnie chodzi o wąskie spódniczki, szpilki itp.
              • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 19:04
                > No wiem. Tyle że prawa są stanowione w jakimś celu...

                W każdym razie powinny. To o mundurkach jest.

                > Ale to tylko argument za tym, że restrykcja KAŻDA jest zła - ludzie dorośli
                > z pewnością byliby szczęśliwsi, gdyby nie było żadnych "dress code".

                Nie jestem o tym przekonana, ale to nie jest tematem niniejszej dysputy. "Dress
                code" obowiązuje i można ze sporym prawdopodobieństwem założyć, że będzie
                obowiązywał jeszcze bardzo długo. Na tyle długo, by dzisiejsza młodzież musiała
                się do niego dostosować. Niech więc już się uczą.

                > Nie robię. Ale akurat ubiór to dla mnie zastępczy temat.

                Nie jest to niewątpliwie sprawa najważniejsza. Ale ma swoją wagę.
                Zresztą - jeżeli to tak nieważne, to dlaczego tak zaciekle się sprzeciwiasz? :)

                > Ale generalnie chodzi o wąskie spódniczki, szpilki itp.

                Widziałeś ostatnio jakieś gimnazjalistki?
                • makrama1 Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 23:10
                  "Dress
                  > code" obowiązuje i można ze sporym prawdopodobieństwem założyć, że będzie
                  > obowiązywał jeszcze bardzo długo. Na tyle długo, by dzisiejsza młodzież musiała
                  > się do niego dostosować. Niech więc już się uczą.

                  Święte słowa, niech się uczą. Niech się uczą wybierać spośród wielu możliwości
                  to co właściwe, stosowne do sytuacji. A nie mundur na grzbiet i klapki na oczy.
                  • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 23:16
                    > Święte słowa, niech się uczą. Niech się uczą wybierać spośród wielu
                    > możliwości to co właściwe, stosowne do sytuacji.
                    > A nie mundur na grzbiet i klapki na oczy.

                    Ucząc się jazdy konnej zaczynamy zwykle od jazdy w kółko na prowadzonym
                    wierzchowcu. Karierę kierowcy rozpoczynamy na placu manewrowym, a pływanie na
                    płytkiej wodzie.
                    Nie od razu Rzym zbudowano.
                    • makrama1 Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 23:21
                      xtrin napisała:

                      > > Święte słowa, niech się uczą. Niech się uczą wybierać spośród wielu
                      > > możliwości to co właściwe, stosowne do sytuacji.
                      > > A nie mundur na grzbiet i klapki na oczy.
                      >
                      > Ucząc się jazdy konnej zaczynamy zwykle od jazdy w kółko na prowadzonym
                      > wierzchowcu. Karierę kierowcy rozpoczynamy na placu manewrowym, a pływanie na
                      > płytkiej wodzie.
                      > Nie od razu Rzym zbudowano.
                      >
                      W stosunku do "dress code", mundur to nie jest wersja dla początkujących, tylko
                      krok wstecz.
                      • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 23:28
                        > W stosunku do "dress code", mundur to nie jest wersja dla początkujących,
                        > tylko krok wstecz.

                        Zależy z której strony patrzeć.
                        Można tonować strój dowolny albo ubarwiać mundur :).
            • acorns Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 16:03
              > Do pracy mało kto może przychodzić ubrany zupełnie jak chce. Wielu ma bardzo
              > ograniczony wybór stroju, wręcz nie ma go wcale.
              > Nie róbmy z dzieciaków świętych krów.

              No to niech dadzą Młodej wybór - 4 tysiące miesięcznie na rękę i mundurek, albo
              ani grosza i bez mundurka. Pewnie wybierze mundurek. Dorosłuy godzi się na
              ograniczenie dowolności stroju za odpowiednią kasę. Albo będize to 1100 zł i
              praca w Leroy Merlin na hali na przykład albo 8 tysięcy i praca agenta
              ubezpieczeń w ING.
              • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 19:00
                A coś na temat napisać potrafisz?
                • acorns Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 19:43
                  a to niby nie na temat?
                  • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 19:56
                    Zupełnie nie na temat.
      • feminasapiens Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 11:23
        Moje dzieci ubierają się schludnie, więc nie widzę powodu dla którego mają się
        ubierać w jakieś uniformy.
        • Gość: camel Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: 81.19.200.* 14.02.07, 11:28
          niestety nie wszytskie dzieci ubieraja sie schludnie. o ile rzeczywiscie w
          dobrych szkolach na wysokim poziomie mundurki i tak nic nie zmienia, to w
          szkolych gdzie na codzien przywiazuje sie wieksza wage do ubioru niz
          nauki..pewnie wprowadza duze zmiany.
          • des4 Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 11:52
            Też nie jestem miłośnikiem Romka, ale pomysl jednolitych ubiorów do szkoły jest
            sensowny. Kilka argumentów za:

            - poo pierwsze takie "mundurki" nie muszą być wcale koszmarkami i nie muszą
            wiele kosztować -,

            - szkoła to nie rewia mody i miejsce szpanowania modnymi markowymi ciuchami i
            wypasionymi komórkami (vide duskusji o telefonach), jeśli dzieciaki chcą się
            ubierać po swojemu, prosze bardzo ni4e robią to jak chcą poza murami szkoły,
            nie jestem moherem, ale czasem jak widzę panienki wychodzące ze szkoły, to
            zastanawiam się cyz przypadkiem nie idą dorobić do agencji - wygląd i
            slownictwo adekwatne....

            - "mundurek" to sprawdzana forma identyfikowania się ze szkoła i dumy z niej,
            dotyczy to nie tylko drogich i elitarnych szkół prywatnych, ale i publicznych,
            np. w USA wprowadzenie mundurków w niektórych szkołach zagrożonych
            przestępczością i o niskim poziomie korzystanie wpłyneło na poziom nauki,
            bezpieczeństwa i identyfikację uczniów ze swoją szkoła (był taki znany
            przypadek z nowojorskiego Bronxu),

            - bardzo podabała mi się młodzież np. w Turcji, tam w szkołach publicznych
            dzieciaki ubrane są w białe koszule/bluzki i szare spodnie/spódniczki, wyglada
            to fajnie, brezpretensjonalnie, a w przypadku dziewczyn nawet seksowenie...

            • Gość: camel Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: 81.19.200.* 14.02.07, 11:57
              mundurki rowniez obowiazuje (np) w RPA, dzieki nim troche zatarto roznice
              poemiedzy bialymi i czarnymi dziecmi w szkolach. W wiekszosci szkol obowiazuje
              biala koszula i granatowe spodnie. Lub roznego rodzaju kombinacje..czesto tez
              elementem dodatkowym jest marynakrka lub sweter z logo szkoly
            • acorns Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 12:14
              > - szkoła to nie rewia mody i miejsce szpanowania modnymi markowymi ciuchami i
              > wypasionymi komórkami (vide duskusji o telefonach), jeśli dzieciaki chcą się
              > ubierać po swojemu, prosze bardzo ni4e robią to jak chcą poza murami szkoły,

              To w takim razie trzeba znieść obowiązek edukacji. czyli dać wybór - albo
              szkoła i mundurki albo dowolność stroju i brak wykształcenia.

              > nie jestem moherem, ale czasem jak widzę panienki wychodzące ze szkoły, to
              > zastanawiam się cyz przypadkiem nie idą dorobić do agencji - wygląd i
              > slownictwo adekwatne....

              A co Ci to przeszkadza? Twoje dzieci czy jak?

              > - "mundurek" to sprawdzana forma identyfikowania się ze szkoła i dumy z niej,

              Oczywiście. Ale żeby włożyć mundurek, trzeba się jeszcze chcieć identyfikować
              ze szkołą i być z niej dumnym. A do tego jeszcze daleka droga, bo szkoła musi
              stanąć frontem do uczniów. To szkoła jest dla ucznia a nie odwrotnie.
              • des4 Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 12:19
                acorns napisał:

                > > - szkoła to nie rewia mody i miejsce szpanowania modnymi markowymi ciucha
                > mi i
                > > wypasionymi komórkami (vide duskusji o telefonach), jeśli dzieciaki chcą
                > się
                > > ubierać po swojemu, prosze bardzo ni4e robią to jak chcą poza murami szko
                > ły,
                >
                > To w takim razie trzeba znieść obowiązek edukacji. czyli dać wybór - albo
                > szkoła i mundurki albo dowolność stroju i brak wykształcenia.

                Kraje bardziej cywilizowane niż my jakoś potrafią znieść ten mundurkowy
                totalitaryzm i uciśnienie wolności. My ułani nie możemy?

                >
                > > nie jestem moherem, ale czasem jak widzę panienki wychodzące ze szkoły, t
                > o
                > > zastanawiam się cyz przypadkiem nie idą dorobić do agencji - wygląd i
                > > slownictwo adekwatne....
                >
                > A co Ci to przeszkadza? Twoje dzieci czy jak?

                Tak przeszkadza mi. Psuje moje doznania estetyczne i negatywnie wpływa na moje
                dzieci....

                >
                > > - "mundurek" to sprawdzana forma identyfikowania się ze szkoła i dumy z n
                > iej,
                >
                > Oczywiście. Ale żeby włożyć mundurek, trzeba się jeszcze chcieć identyfikować
                > ze szkołą i być z niej dumnym. A do tego jeszcze daleka droga, bo szkoła musi
                > stanąć frontem do uczniów. To szkoła jest dla ucznia a nie odwrotnie.

                A ja mysle, że i szkoła dla ucznia i uczeń dla szkoły. czego by nie powiedzieć,
                najlepsze są szkoły z dużą dozą dyscypliny, no ale jak ktoś chce wychowywawć
                dzieci bezstresowo wolna wola....
                • acorns Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 12:31
                  > Kraje bardziej cywilizowane niż my jakoś potrafią znieść ten mundurkowy
                  > totalitaryzm i uciśnienie wolności. My ułani nie możemy?

                  A my to niby co? Dzicz, która dopiero z drzew zeszła? Jakoś nie widzę różnic
                  między np. Anglikami a Polakami. Zwłaszcza jak sobie popiją. A p[oza tym jakim
                  prawem jakiś minister może nakazać wolnemu człowiekowi w co ma się ubrać? Co
                  najwyżej rodzic może. Od wprowadzenia mundurków do wprowadzenia normy na
                  długość włosów albo paznokci niedaleka droga. A to już de facto totalitaryzm.

                  > Tak przeszkadza mi. Psuje moje doznania estetyczne i negatywnie wpływa na
                  > moje dzieci....

                  Moje doznania estetyczne psują grube baby, samochodopodobne twory typu Renault
                  Thalia albo Fiat Seicento, przeszklone biurowce, Villa Daglesia na Saskiej
                  kępie i co z tego? Nakazać babom odchudzanie, toczydełka zezłomować, zrównać z
                  ziemią ww. budynki tylko dlatego, ze mi się nie podobają i że wolę szczupłe
                  kobiety, duże samochody i bogato zdobione fasady, ktyształowe żyrandole itp?

                  > najlepsze są szkoły z dużą dozą dyscypliny, no ale jak ktoś chce wychowywawć
                  > dzieci bezstresowo wolna wola....

                  No właśnie - wolna wola. Więc powinny być szkoły i z mundurkami i bez
                  mundurków. I niech każdy sobie wybiera. Bo w życiu każdy ma wybór - albo idzie
                  do pracy gdzie obowiązuje uniform, albo do niej nie idzie. A uczeń wyboru nie
                  ma, bo edukacja obowiązkowa. I to tu jest problem, a nie w samych mundurkach.
                  • des4 Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 12:42
                    acorns napisał:

                    > > Kraje bardziej cywilizowane niż my jakoś potrafią znieść ten mundurkowy
                    > > totalitaryzm i uciśnienie wolności. My ułani nie możemy?
                    >
                    > A my to niby co? Dzicz, która dopiero z drzew zeszła?

                    Patrząc na co poniektórych uczniów toi chyba jednak dzicz...

                    Jakoś nie widzę różnic
                    > między np. Anglikami a Polakami. Zwłaszcza jak sobie popiją. A p[oza tym
                    jakim
                    > prawem jakiś minister może nakazać wolnemu człowiekowi w co ma się ubrać?

                    Szkoła podlega ministrowi, uczeń jest z reguły osobą niepełnoletnią nie
                    posiadającą pełni praw obywatelskich...

                    Co
                    > najwyżej rodzic może.

                    W domu oczywiście dziecko nosi się jak chce za zgodą rodzica...

                    Od wprowadzenia mundurków do wprowadzenia normy na
                    > długość włosów albo paznokci niedaleka droga.

                    Tym trybem mozna powiedzieć, że od wlosow niedaleka droga do kontroli myśli...

                    A to już de facto totalitaryzm.
                    >
                    > > Tak przeszkadza mi. Psuje moje doznania estetyczne i negatywnie wpływa na
                    >
                    > > moje dzieci....
                    >
                    > Moje doznania estetyczne psują grube baby,

                    Też, zwłaszcza tłustawe nastolatki ze złomem w pępku i baleronem wylewającycm
                    się spod dzinsow...


                    samochodopodobne twory typu Renault
                    > Thalia albo Fiat Seicento, przeszklone biurowce, Villa Daglesia na Saskiej
                    > kępie i co z tego? Nakazać babom odchudzanie, toczydełka zezłomować, zrównać
                    z

                    de gustibus est non disputandum...

                    > > > najlepsze są szkoły z dużą dozą dyscypliny, no ale jak ktoś chce wychowyw
                    > awć
                    > > dzieci bezstresowo wolna wola....
                    >
                    > No właśnie - wolna wola. Więc powinny być szkoły i z mundurkami i bez
                    > mundurków. I niech każdy sobie wybiera. Bo w życiu każdy ma wybór - albo
                    idzie
                    > do pracy gdzie obowiązuje uniform, albo do niej nie idzie. A uczeń wyboru nie
                    > ma, bo edukacja obowiązkowa. I to tu jest problem, a nie w samych mundurkach.

                    Wolnośc to nie anarchia, ale rozsądne korzystanie z niej....
                    • acorns Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 13:00
                      > Patrząc na co poniektórych uczniów toi chyba jednak dzicz...

                      Za granicą wcale nie jest lepiej.

                      > Szkoła podlega ministrowi, uczeń jest z reguły osobą niepełnoletnią nie
                      > posiadającą pełni praw obywatelskich...

                      Więc jest pod władzą rodzicielską. A między rodzicielską a ministerialną jest
                      spora różnica. Uczeń nie ma wyboru i jeśłi mu się pomysły tego ministra nie
                      podobają, nie może zrezygnować z edukacji co jest zamachem na wolność i swobodę
                      obywatelską tego ucznia i jego rodziców.

                      > Tym trybem mozna powiedzieć, że od wlosow niedaleka droga do kontroli myśli...

                      Bo tak to już jest, ze im dalej w las, tym więcej drzew. Wprowadzenie mundurków
                      to krok w stronę totalitaryzmu.

                      > Wolnośc to nie anarchia, ale rozsądne korzystanie z niej....

                      Tu już nie ma możliwości rozsądnego korzystania z wolności. Tu trzeba walczyć o
                      wolność, którą minister Giertych usiłuje ograniczać. A co bedzie jak mu te
                      mundurki nie zlikwidują przestępczości? Nakaże rewizję osobistą każdego ucznia
                      wchodzącego do szkoły? Żeby Młodej ktoś w dupie grzebał i nie tylko w
                      poszukiwaniu narkotyków czy czegokolwiek co sobie minister uroił?
                      • Gość: 213 Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: 81.19.200.* 14.02.07, 13:31
                        > Za granicą wcale nie jest lepiej.

                        to zalezy gdzie i co ma sie na mysli. kopiowanie tego co jest zle nei ma sensu,
                        a wlasnie taka kopia bylo zniesienie obowiazkowych stojow. W Wielu krajach
                        stroje sa obowiazkowe i zdaje to egzamin.

                        > Więc jest pod władzą rodzicielską. A między rodzicielską a ministerialną jest
                        > spora różnica.

                        rodzice wysylajac dziecko do szkoly, przekazuja na ten czas, opieke szkole
                        ktora podlega ministerstwu.

                        >nie może zrezygnować z edukacji co jest zamachem na wolność i swobodę

                        moze, jak skonczy 18 lat. Do tego czasu jest dzieckiem pod opieka rodzicielska.
                        Po 18 nie musisz chodzic do szkoly.


                        > Bo tak to już jest, ze im dalej w las, tym więcej drzew. Wprowadzenie
                        mundurków
                        >
                        > to krok w stronę totalitaryzmu.

                        W Anglii nie ma totalitaryzmu..a mundurki sa...


                        > Tu już nie ma możliwości rozsądnego korzystania z wolności.

                        Najpierw musisz sie nauczyc co znaczy wolnosc. To nie do konca to coy ty
                        myslisz.

                • Gość: camel Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: 81.19.200.* 14.02.07, 13:09
                  > Kraje bardziej cywilizowane niż my jakoś potrafią znieść ten mundurkowy
                  > totalitaryzm i uciśnienie wolności. My ułani nie możemy?

                  obawiam sie, ze w krajach cywilizowanych sa mundukrki (np w USA lub Wielkiej
                  Brytanii)
        • des4 Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 11:58
          feminasapiens napisała:

          > Moje dzieci ubierają się schludnie, więc nie widzę powodu dla którego mają
          się
          > ubierać w jakieś uniformy.

          A ja nie widzę powodu aby nie miały chodzić w schludnych i
          eleganckich "mundurkach"...
          • Gość: camel Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: 81.19.200.* 14.02.07, 12:02
            gorzej bedzie jak szkola sobie zrobi takie jak te w opolu..bluzy z
            kapturami..bez rekawow:) wtedy to juz nie beda gustowne mundurki...
      • kochanica-francuza Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 23:55
        Gość portalu: mirka napisał(a):

        > A ja, jak nie lubię Giertycha, tak popieram go w całej rozciągłości mundurków.
        > Pod domem mam gimnazjum połączone z technikum i jak widzę te pannice paradujące
        >
        > ze spodniami opuszczonymi do granic możliwości i przekutymi

        PrzekŁutymi. Poza tym zgadzam się z przedmówczynią.
    • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 11:45
      > Jako matka nie akceptuję tego stanu rzeczy.

      Dlaczego?
      Czy sama niechęć do Giertycha wystarcza?
      • feminasapiens Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 12:06
        xtrin napisała:

        > > Jako matka nie akceptuję tego stanu rzeczy.
        >
        > Dlaczego?
        > Czy sama niechęć do Giertycha wystarcza?
        >
        Jak masz niechęć do Giertycha i tylko przez taki pryzmat postrzegasz jego
        pomysły to sory, ale to nie moja wina.
        Ja odnoszę się nie do osoby ale do samego przepisu, którego nie akceptuję i
        próbuję sobie z tym poradzić.

        Niestety, na kilkanaście wpisów w moim wątku NIKT nie odniósł się do jego
        meritum.
        • Gość: camel Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: 81.19.200.* 14.02.07, 13:32
          > Niestety, na kilkanaście wpisów w moim wątku NIKT nie odniósł się do jego
          > meritum.

          bo wiekszosc uwaza, ze to dobry przepis..
          zawsze moezsz wysalc dziecko do szkoly prywatnej, te nie maja obowiazku
          wprowadzac mundurkow.
        • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 13:50
          > Jak masz niechęć do Giertycha i tylko przez taki pryzmat postrzegasz jego
          > pomysły to sory, ale to nie moja wina.

          Jak już w tym wątku pisałam Giertycha nie dażę sympatią, ale ten pomysł uważam
          za dobry. Więc: pudło.

          > Ja odnoszę się nie do osoby ale do samego przepisu,
          > którego nie akceptuję i próbuję sobie z tym poradzić.

          Ponowię więc pytanie: dlaczego ten przepis Ci nie odpowiada i pragniesz go łamać?
          • feminasapiens Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 14:09
            xtrin napisała:

            >
            > > Ja odnoszę się nie do osoby ale do samego przepisu,
            > > którego nie akceptuję i próbuję sobie z tym poradzić.
            >
            > Ponowię więc pytanie: dlaczego ten przepis Ci nie odpowiada i pragniesz go
            łama
            > ć?
            >
            Nie odpowiada mi ten pomysł z następujących powodów:
            - stroje dla moich dzieci dobieramy my jako rodzice przy uwzględnieniu
            akceptowalnych preferencji dzieci - nikt mi nie będzie mówił czy mam ubrać
            dziecko w różowy sweterek z cekinami (bo są tacy którym się taki podoba) czy w
            mundur z pagonami
            - mundurek szkolny jest obrzydliwy przez sam fakt że musisz nosić codziennie to
            samo (zapytaj chociażby stewardessy)
            - mundurek jest uszyty pod gust nie mój a czyjś: nie jest fizycznie możliwe
            żeby WSZYSTKIM podobało się to samo. Chciał(a)byś chodzić w ciuchach, które Ci
            się nie podobają?
            - mundurek jest niepraktyczny chociażby z uwagi na zmienność pór roku - jak
            chodzić w żakiecie w upał?
            - za mundurek trzeba zapłacić (szacuję, że ze 100-kę lekutko. Jako że dziecko
            rośnie, więc co rok-dwa do cen
            podręczników/art.piśmienniczych/trampek/koszulek/itp doliczam wydatek na
            mundurek, którego nie lubię
            - nie podoba się to moim dzieciom (wiem że to dla Ciebie nie argument, ale ja
            traktuję moje dzieci poważnie, co nie znaczy że mną rządzą - moja negacja
            mundurków była najpierw :-)
            - chodziłam do szkoły w czasach PRLu i wiem jak bardzo nielubiane były te
            stilonowe fartuchy a'la sprzątaczka.
            • gringo68 Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 14:24
              feminasapiens napisała:

              > > Nie odpowiada mi ten pomysł z następujących powodów:
              > - stroje dla moich dzieci dobieramy my jako rodzice przy uwzględnieniu
              > akceptowalnych preferencji dzieci - nikt mi nie będzie mówił czy mam ubrać
              > dziecko w różowy sweterek z cekinami (bo są tacy którym się taki podoba) czy
              w
              > mundur z pagonami

              Argument bez sensu, bo tym trybem równie dobrze możesz negować program nauki,
              który ci nie odpowiada...


              > - mundurek szkolny jest obrzydliwy przez sam fakt że musisz nosić codziennie
              to
              >
              > samo (zapytaj chociażby stewardessy)

              Znam stewardessy, mają kilka na zmianę, podobnie ja wszyscy którzy muszą
              pracować w roznego rodzaju uniformach....

              > - mundurek jest uszyty pod gust nie mój a czyjś: nie jest fizycznie możliwe
              > żeby WSZYSTKIM podobało się to samo. Chciał(a)byś chodzić w ciuchach, które
              Ci
              > się nie podobają?

              Trudno, szkoła oznacza dopasowanie się do norm wspólzycia społecznego. Mi się
              nie podobają dzinsy kończące się na wzgorku lonowym i wywalone tłuste
              brzuchy...zresztą mowa jest o mundurkach w miarę estetycznych...

              > - mundurek jest niepraktyczny chociażby z uwagi na zmienność pór roku - jak
              > chodzić w żakiecie w upał?

              Żakiet można ściągnać i chodzić w samej bluzce i spódniczce....

              > - za mundurek trzeba zapłacić (szacuję, że ze 100-kę lekutko. Jako że dziecko
              > rośnie, więc co rok-dwa do cen
              > podręczników/art.piśmienniczych/trampek/koszulek/itp doliczam wydatek na
              > mundurek, którego nie lubię

              Markowe dzinsy to min. 200 zł, podobnie markowe buty...

              > - nie podoba się to moim dzieciom (wiem że to dla Ciebie nie argument, ale ja
              > traktuję moje dzieci poważnie, co nie znaczy że mną rządzą - moja negacja
              > mundurków była najpierw :-)
              > - chodziłam do szkoły w czasach PRLu i wiem jak bardzo nielubiane były te
              > stilonowe fartuchy a'la sprzątaczka.


              nikt nie ma myśli "tamtych" fartuchów...
              • Gość: upierdliwa tak tylko na marginesie... IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 14:27
                gringo68 napisał:

                > Trudno, szkoła oznacza dopasowanie się do norm wspólzycia społecznego. Mi się
                > nie podobają dzinsy kończące się na wzgorku lonowym i wywalone tłuste
                > brzuchy...

                a gdyby to byly te same spodnie konczace sie na wzgorku lonowym, tyle, ze pod
                nimi krylyby sie zgrabne bioderka i plaski brzuszek, to czy dalej tak bys je
                chcial zamienic na mundurek??? ;P
                • gringo68 Re: tak tylko na marginesie... 14.02.07, 15:04
                  Gość portalu: upierdliwa napisał(a):

                  > gringo68 napisał:
                  >
                  > > Trudno, szkoła oznacza dopasowanie się do norm wspólzycia społecznego. Mi
                  > się
                  > > nie podobają dzinsy kończące się na wzgorku lonowym i wywalone tłuste
                  > > brzuchy...
                  >
                  > a gdyby to byly te same spodnie konczace sie na wzgorku lonowym, tyle, ze pod
                  > nimi krylyby sie zgrabne bioderka i plaski brzuszek, to czy dalej tak bys je
                  > chcial zamienic na mundurek??? ;P


                  I na płaskie i na tłuste jest miejsce poza szkołą, aczkolwie przynaję, że
                  płaski jest na pewno ładniejszy ;P
                  • Gość: upierdliwa Re: tak tylko na marginesie... IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 15:10
                    gringo68 napisał:

                    > I na płaskie i na tłuste jest miejsce poza szkołą, aczkolwie przynaję, że
                    > płaski jest na pewno ładniejszy ;P


                    wobec tego dlaczego w swoich wypowiedziach skupiasz sie tylko na tych
                    "brzydszych"? dlaczego nie mowisz "precz z golymi brzuchami" tylko od razu
                    precyzujesz "precz z golymi, tlustymi brzuchami"?
                    uwazam, ze to nie jest zgodne z zasadami merytorycznej dyskusji, bo posiadanie
                    zgrabnej figury nie powinno byc w szkole zadnym wymogiem (natomiast odpowiednie
                    ubieranie sie - owszem).
                    • des4 Re: tak tylko na marginesie... 14.02.07, 15:17
                      Gość portalu: upierdliwa napisał(a):

                      > gringo68 napisał:
                      >
                      > > I na płaskie i na tłuste jest miejsce poza szkołą, aczkolwie przynaję, że
                      > > płaski jest na pewno ładniejszy ;P
                      >
                      >
                      > wobec tego dlaczego w swoich wypowiedziach skupiasz sie tylko na tych
                      > "brzydszych"? dlaczego nie mowisz "precz z golymi brzuchami" tylko od razu
                      > precyzujesz "precz z golymi, tlustymi brzuchami"?
                      > uwazam, ze to nie jest zgodne z zasadami merytorycznej dyskusji, bo posiadanie
                      > zgrabnej figury nie powinno byc w szkole zadnym wymogiem (natomiast
                      odpowiednie

                      może dlatego, że tych ładnych jest malo, natomiast tłustych masa....fast foody
                      i brak ruchu robi ]ą swoje....
                      > ubieranie sie - owszem).
                      • Gość: upierdliwa Re: tak tylko na marginesie... IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 15:21
                        des4 napisał:

                        > może dlatego, że tych ładnych jest malo, natomiast tłustych masa....fast foody
                        > i brak ruchu robi ]ą swoje....

                        dobra, ale co to ma wspolnego z tematem mundurkow?
                        • Gość: ,,, Re: tak tylko na marginesie... IP: 81.19.200.* 14.02.07, 16:58
                          oj no nie ma nad czym biadolic. Nie wazne czy ktos ma ladna czy brzydka figure.
                          Szkola nie jest miejscem gdzie ludzie skupiaja sie glwonie na modzie i
                          najnowszych trendach bazarowych. Bo niestety wiekszosc ludzie ma taki gust. Tak
                          na prawde tych z gustem, mozne policzyc na placach...
                • Gość: :)))) Re: tak tylko na marginesie... IP: 81.19.200.* 14.02.07, 16:54
                  > a gdyby to byly te same spodnie konczace sie na wzgorku lonowym, tyle, ze pod
                  > nimi krylyby sie zgrabne bioderka i plaski brzuszek, to czy dalej tak bys je
                  > chcial zamienic na mundurek??? ;P

                  a co to ma do rzeczy. zapominasz chyba czym jest szkola. To nie jest miejsce na
                  uprawianie wzrokowego seksu:)
                  • Gość: upierdliwa Re: tak tylko na marginesie... IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 17:00
                    Gość portalu: :)))) napisał(a):

                    > > a gdyby to byly te same spodnie konczace sie na wzgorku lonowym, tyle, ze
                    > pod
                    > > nimi krylyby sie zgrabne bioderka i plaski brzuszek, to czy dalej tak bys
                    > je
                    > > chcial zamienic na mundurek??? ;P
                    >
                    > a co to ma do rzeczy. zapominasz chyba czym jest szkola. To nie jest miejsce na
                    >
                    > uprawianie wzrokowego seksu:)


                    wobec tego czepiajcie sie ubioru, a NIE figury - jasne?
                    • Gość: 123 Re: tak tylko na marginesie... IP: 81.19.200.* 15.02.07, 09:32
                      przeciez wiekszosc czepia sie ubioru...ktor ynie pasuje do figury;:)))

                      a tak na serio..nie wazne jak, wazne zeby schludnie i nie wyzywajaco.
              • feminasapiens Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 15:27
                gringo68 napisał:

                > Argument bez sensu, bo tym trybem równie dobrze możesz negować program nauki,
                > który ci nie odpowiada...

                Nie porównuj poważnej sprawy, jaką jest program nauczania z doborem ciuchów.

                >
                > Znam stewardessy, mają kilka na zmianę, podobnie ja wszyscy którzy muszą
                > pracować w roznego rodzaju uniformach....
                Przy założeniu że Ci wierzę (tja.. akurat przypadkowo znasz stewardessy - ale
                niech Ci będzie), to uniformy mają to do siebie że są jednakowe. Można mieć w
                szafie pięć sztuk na zmianę, co nie zmienia faktu, że są to TAKIE SAME uniformy.


                > Trudno, szkoła oznacza dopasowanie się do norm wspólzycia społecznego. Mi się
                > nie podobają dzinsy kończące się na wzgorku lonowym i wywalone tłuste
                > brzuchy...zresztą mowa jest o mundurkach w miarę estetycznych...
                Mnie też odrażają wywalone tłuste brzuchy i wystające (podczas nauki w szkole)
                włosy łonowe i nie przeczę że takie coś jest niedopuszczalne, ale przykładowe
                zdjęcia ze szkoły z Opola, jakie ktoś tu zamieścił pokazują, że nie
                zawsze "mundurki" są lepsze od tego co większość normalnych uczniów nosi na co
                dzień do szkoły.

                >
                > Żakiet można ściągnać i chodzić w samej bluzce i spódniczce....
                Jeżeli ściągnę żakiet to już nie będę w mundurku i pała ze sprawowania jak nic.

                >
                > Markowe dzinsy to min. 200 zł, podobnie markowe buty...
                Niestety, nie stać mnie na "markowe" spodnie i buty za 200 zł, a nawet gdyby
                mnie było stać na takie to byłby mój wybór i mój gust a nie czyjś.

                I jeszcze jedno: mundurki nie rozwiążą problemu nierówności społecznej
                (finansowej) w szkołach.
                • Gość: camel Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: 81.19.200.* 14.02.07, 17:02
                  > który ci nie odpowiada...
                  >
                  > Nie porównuj poważnej sprawy, jaką jest program nauczania z doborem ciuchów.


                  alez to jest istotne. Skoro niektore laski potrzebuja na przygotowanie ciuchow
                  do szkoly 10 razy tyle co na odrobienie lekcji.

                  > > pracować w roznego rodzaju uniformach....
                  > Przy założeniu że Ci wierzę (tja.. akurat przypadkowo znasz stewardessy - ale
                  > niech Ci będzie), to uniformy mają to do siebie że są jednakowe. Można mieć w
                  > szafie pięć sztuk na zmianę, co nie zmienia faktu, że są to TAKIE SAME
                  uniformy


                  > I jeszcze jedno: mundurki nie rozwiążą problemu nierówności społecznej
                  > (finansowej) w szkołach.


                  Ale rozwiaza (czesciowo) problem panienek z wywalonymi na wierzch brzuchami,
                  wytapetowanymi jak nieboskie stworzenia i wogole rozwiarza problem rewii mody
                  bazarowej.
                  i co z tego? Czy w zwiazku z tym maja zaczac protestowac i gadac jakies prednie
                  o samostanowieniu? Taki jest wymog i kropka.


                  Mnie też odrażają wywalone tłuste brzuchy i wystające (podczas nauki w szkole)
                  > włosy łonowe i nie przeczę że takie coś jest niedopuszczalne, ale przykładowe
                  > zdjęcia ze szkoły z Opola, jakie ktoś tu zamieścił pokazują, że nie
                  > zawsze "mundurki" są lepsze od tego co większość normalnych uczniów nosi na
                  co
                  > dzień do szkoły.

                  No wiec rodzice powinni miec wplyw na wybor mundurjow, ale obawiam sie ze
                  wiekszosc wlasnie wybralaby takie dresowate..bo praktyczne....
              • acorns Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 16:15
                > Argument bez sensu, bo tym trybem równie dobrze możesz negować program nauki,
                > który ci nie odpowiada...

                Bo trzeba negować to co nam nie odpowiada a nie pokornie wszystko znosić.

                > Trudno, szkoła oznacza dopasowanie się do norm wspólzycia społecznego. Mi się
                > nie podobają dzinsy kończące się na wzgorku lonowym i wywalone tłuste
                > brzuchy...zresztą mowa jest o mundurkach w miarę estetycznych...

                O ile mi wiadomo normą współżycia społecznego jest to, że nie chodzimy po ulicy
                na golasa a nie noszenie uniformów.

                > Markowe dzinsy to min. 200 zł, podobnie markowe buty...

                Niekiedy nawet kilkakrotnie więcej. Ale te pieniądze się wydaje, bo się chce
                wydawać na te akurat dżinsy za 200 czy 350 zł, a nie na mundurek którego się
                nie chce.
            • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 21:07
              > - stroje dla moich dzieci dobieramy my jako rodzice przy uwzględnieniu
              > akceptowalnych preferencji dzieci - nikt mi nie będzie mówił czy mam ubrać
              > dziecko w różowy sweterek z cekinami (bo są tacy którym się taki podoba)
              > czy w mundur z pagonami

              Nikt nie będzie Ci nakazywał jak dziecko ma być ubrane poza szkołą. Podobnie,
              jak nie będzie nakazywał o której ma się stawić w domu czy co ma zjeść na kolację.
              Ale idąc do szkoły dziecko podpada pod zasady szkoły. Tutaj decyzyjność rodzica
              jest ograniczona. Nie Ty decydujesz o tym, o której się lekcje dziecka zaczynają
              czy ile ma mieć zdane z matematyki.

              > - mundurek szkolny jest obrzydliwy przez sam fakt że musisz nosić
              > codziennie to samo (zapytaj chociażby stewardessy)

              A widzisz, znam wiele osób, które sobie cenią umundurowanie w pracy. Sporo ułatwia.

              > - mundurek jest uszyty pod gust nie mój a czyjś: nie jest fizycznie możliwe
              > żeby WSZYSTKIM podobało się to samo. Chciał(a)byś chodzić w ciuchach,
              > które Ci się nie podobają?

              Dlatego warto zainteresować się sprawą, by wybrano mundurek jak najlepszy,
              najklasyczniejszy. Pewne rzeczy są uniwersalne.

              > - mundurek jest niepraktyczny chociażby z uwagi na zmienność pór roku
              > - jak chodzić w żakiecie w upał?

              Ponownie kwestia odpowiedniego doboru samego mundurka. Żakiet na chłodniejsze
              pory, sama koszula na lato.

              > - za mundurek trzeba zapłacić (szacuję, że ze 100-kę lekutko. Jako
              > że dziecko rośnie, więc co rok-dwa do cen
              > podręczników/art.piśmienniczych/trampek/koszulek/itp
              > doliczam wydatek na mundurek, którego nie lubię

              Dziecko i tak musi chodzić w czymś do szkoły. Niewielka finansowo różnica, czy
              kupisz mu standardowe jeansy czy spodnie od mundurka. A jeżeli już to na korzyść
              mundurka.
              A odpada problem tego, że nie "wypada" codziennie przychodzić w tym samym :).

              > - nie podoba się to moim dzieciom (wiem że to dla Ciebie nie argument,
              > ale ja traktuję moje dzieci poważnie, co nie znaczy że mną rządzą -
              > moja negacja mundurków była najpierw :-)

              A widziały już projekt mundurków?
              Twoja negacja niewątpliwie nie pomoże im w pogodzeniu się z tym, z czym i tak
              pogodzić się muszą.

              > - chodziłam do szkoły w czasach PRLu i wiem jak bardzo nielubiane
              > były te stilonowe fartuchy a'la sprzątaczka.

              Nikt nie próbuje forsować PRLowskich fartuchów!
              A tak pozatym - i wtedy "dało się". W podstawówce, gdy królowały te potworne
              fartuchy, mama uszyła mi śliczny bawełniany fartuszek, który był obiektem
              zachwytów nauczycielek i zazdrości koleżanek.
    • Gość: camel mundurki sa eleganckie...fotki IP: 81.19.200.* 14.02.07, 11:45
      oczywiscie zelerzy od tego co soebie szkola wymysli. Polskie szkoly sa malo
      pomyslowe..i moze rzeczywiscie skonczyc sie na mundurkach w stylu mao:)
      ale tu jest kilka przypkladow:

      www.marsden.school.nz/other/uniform_lwr.JPG
      www.marsden.school.nz/other/uniform_lwr2.JPG
      www.aitken-niven.co.uk/Web/MultimediaFiles/KIDS2.JPG
      www.notredameparish.org/nd/jsp/school/media/uniform/girls_uniform.jpg
      www.walthamstow-hall.co.uk/walthamstowhall/images/School_Uniform.jpg
      www.modernamericanschool.com/images/pictures/010.jpg
      www.sz-wholesale.com/uploadFiles/040911114953s.jpg
      www.miyashiro-h.spec.ed.jp/image/uniform.jpg
    • Gość: camel ale bywaja i takie... IP: 81.19.200.* 14.02.07, 11:49
      www.wodip.opole.pl/~sp14opole/kronika_2004-05_wrzesien.htm
      wygladaja jak dresy..malo eleganckie...
      • xtrin Re: ale bywaja i takie... 14.02.07, 11:55
        Te zupełnie bezsensu. Sama kamizelka, pod nią cobądź, do tego bezgustowna i
        nieelegancka.
        • Gość: camel Re: ale bywaja i takie... IP: 81.19.200.* 14.02.07, 11:58
          no wlasnie... chyba szkol anie do konca jeszcze zalapalo pojecie "jednolitego"
          stroju.
          • des4 Re: ale bywaja i takie... 14.02.07, 12:01
            Niestety, problemem może być to, że wiekszość szkół skończy na ohydnych
            wdzianak typu dresopodobnych bluz albo szkolnych fartuszków rodem sprzed 30
            lat....
            • Gość: camel Re: ale bywaja i takie... IP: 81.19.200.* 14.02.07, 12:03
              co ty... przed 30 laty byla czaderskie fartuchy:))))) heheheh

              camel
            • xtrin Re: ale bywaja i takie... 14.02.07, 13:52
              > Niestety, problemem może być to, że wiekszość szkół skończy na ohydnych
              > wdzianak typu dresopodobnych bluz albo szkolnych fartuszków rodem sprzed 30
              > lat....

              Szczególnie, jeżeli wiele mamuś - wzorem autorki - będzie próbowało obejść
              przepis, a jak już przyjdzie im się zastosować to będą musiały zaakceptować
              wybrane przez większość dresiki :).
    • acorns Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 12:09
      > Czy mogę odmówić?

      Możesz.

      > Czy minister ma prawo zmusić moje dzieci do noszenia mundurków?

      Nie ma prawa, ponieważ ten zapis jest niezgodny z konstytucyjnym prawem do
      wolności i samostanowienia.

      > Jeżeli jako rodzic zbuntuję się przeciwko temu przepisowi - jakie sankcje
      > spotkają mnie i moje dzieci (o ile takie sankcje są zgodne z prawem)?

      Twoje dziecko może być zawieszone w prawach ucznia, może mieć obniżoną ocenę z
      zachowania. Ja tak miałem jak odmówiłem noszenia identyfikatora. Od decyzji
      dyrekcji szkły możesz się odwoływać do kuratorium, do sądu. Teoretycznie masz
      rację, ale pamiętaj, że to jest Polska i tu wszystko możliwe. To tak jak z
      Waparkiem - sprzeczne z prawem, ale trzeba płacić.

      Jeśli chcesz się buntować, musisz zgromadzić wokół sdiebie rodziców podobnie
      myślących i stworzyc wspólny front. Bo jeśli tylko Twoje dziecko będzie
      przychodzić bez mundurka to szkole łatwiej będzie to usankcjonować i będą mieli
      argument, ze "wszyscy chodzą, tylko jej/jemu to przeszkadza". A jak będzie to
      np. 30% uczniów, to już ciężka sprawa.
      • feminasapiens do Acornsa 14.02.07, 12:53
        Dzięki za merytoryczną wypowiedź.

        Niestety obawiam się że nie uda się zgromadzić nawet 10% głosów przeciwko
        mundurkom.
        Jestem zdziwiona, ale właściwie wszyscy zapytani przeze mnie znajomi (podobnie
        jest tu na forum) popierają pomysł szkolnych uniformów.
        • acorns Re: do Acornsa 14.02.07, 13:15
          Pocieszające jest to, co napisał Jerzy Urban w felietonie "Palcie
          szkoły": "Skrajna prawica zamierza rządzić długo. W tym celu już teraz zachęca
          do siebie przyszłych nowych wyborców. Urządza im godzinę policyjną dającą w
          skutkach likwidację dyskotek, glajszachtujące umundurowanie, karne roboty
          przymusowe, szkoły poprawcze z internatami, cenzurę Internetu itp. urodę życia.
          Wszystkie te represje bardzo mnie cieszą. Gwarantują one że przyszłe pokolenia
          wyborców katonacjonalistom zrewanżują się z nawiązką.
          W prasie istny festiwal pomysłów, jak zatruć uczniakom życie i sprawić, żeby je
          sobie odbierali, zanim dorosłość wyzwoli pętactwo z poddaństwa."

          Spokojnie. Większość gimnazjalistów będzie miała przy następnych wyborach
          skończone 18 lat i na pewno odwdzięczy się ministrowi za uprzykrzanie życia.
          Mam wrażenie że starsze pokolenie mści się na swoich dzieciach za szkolne
          fartuszki i tarcze, albo za to że w tamych czasach nie było fajnych ciuchów ani
          gadżetów. Albo święcie wierzy w to, że mundurki cokolwiek zmienią w zachowaniu
          uczniów. Kiedys była taka akcja w warszawskich klubach "No dres, no stres". Nie
          wpuszczali w obuwiu sportowym. Więc natychmiast pojawiła się ciekawa
          konfiguracja - dresik plus pantofle :) Dresiarz czy w dresie czy w garniturze
          będize dresiarzem,bo to stan umysłu a nie tylko ciuchy. Dilerzy rekrutują się
          spośród uczniów, więc sprzedawać będą tak samo w mundurakch jak i bez. Jak ktoś
          kogoś obije, to trudniej będize go zidentyfikować - "taki łysy w mundurku", a
          łysych jest kilkudziesięciu i wyglądają bardzo podobnie. Szpanować się będize
          gadżetami i wszystkim innym, bo możliwości jest więcej niż sposobów na ich
          ograniczenie. tylko szkoda uczniów, którzy bedą musieli się męczyć w jakimś
          badziewnym mundurku.
        • gringo68 Re: do Acornsa 14.02.07, 13:19
          Zachodzę w głowę co w tej wypowiedzi było merytorycznego poza jakimiś wstawkami
          o ograniczaniu prawa do samostanowienia hehe....widać wszdekie odpowiedzi
          sprzeczne ze światopoglądem są niemerytoryczne, te zaś zgodne z nim są jedynie
          sluszne...

          Typowe dla wielu forumowiczów - nawet jeśli wszyscy mówią coś przeciwnego, to
          dany klient idzie w zaparte....i jeszcze się dziwi zamiast zastanowić się czy
          wlaśnie oni nie mają racji....
          • Gość: camel nie wszyscy wiedza... IP: 81.19.200.* 14.02.07, 13:25
            co znaczy prawo do samostanowienia..i co znaczy wolnosc.
            wielu, szczegolnie takim z proleratiaru, wydaje sie ze wolnosc to powzolenie na
            wszytsko...a samostanowienie to wygladanie jak k..wa w szole.. i wyglada
            czarnego gangstera z bronxu.
        • Gość: camel Re: do Acornsa IP: 81.19.200.* 14.02.07, 13:20
          no czyli sama widzisz, ze wiekszosc uwaza mundurki za dobry pomysl. wiec moze
          ty sie myslisz?
      • Gość: cma cma acorns IP: 81.19.200.* 14.02.07, 13:19
        > Nie ma prawa, ponieważ ten zapis jest niezgodny z konstytucyjnym prawem do
        > wolności i samostanowienia.


        to by znaczylo, ze nie muszsz rowniez wysylac dziecka do szkoly, a jazeli juz
        to moze tam robic co chce, bo stanowi samo o sobie..bzdety pleciesz..jak malo
        kto. wlasnie takie pojacie o wolnosci maja buraczani polsac, ktorym w dupkach
        poprzewracalalo i nei do konca wiedza co znaczy prawo do wolnosci i
        samostanowienia.

        > Jeśli chcesz się buntować, musisz zgromadzić wokół sdiebie rodziców podobnie
        > myślących i stworzyc wspólny front. Bo jeśli tylko Twoje dziecko będzie
        > przychodzić bez mundurka to szkole łatwiej będzie to usankcjonować i będą
        mieli

        czyli klasa chloporobotnucza, ktora uwaza, ze tak wyraza sie wolnosc.

        > argument, ze "wszyscy chodzą, tylko jej/jemu to przeszkadza". A jak będzie to
        > np. 30% uczniów, to już ciężka sprawa.

        tzn 30% bedzie udowadnialo, ze pochodzi z przyglupich rodzin.
        • acorns Re: acorns 14.02.07, 13:45
          > czyli klasa chloporobotnucza, ktora uwaza, ze tak wyraza sie wolnosc.

          No to niech się Jaśnie Oświecona Inteligencja i Arystokracja odpier. w
          delikatny sposób od mojej córki i przyszłych dzieci. Ja od nich nic nie chcę,
          więc niech oni też niczego nie chcą ode mnie i nie narzucają mi swoich
          standardów. Niech sobie założą swoje szkoły z mundurkami, ze wszystkim i tam
          niech posyłają swoje dzieci. A od moich wara, bo jako chłoporobotnik pognam z
          widłami albo łopatą po nerach przyj**ie. Jestem wolnym człowiekiem i mogę sobie
          chodzić w rozlazłych trampkach za 10 zł, a mogę kupić sobie Nike za 690 zł albo
          pantofle za 900 i to moja sprawa i moja wolność. A jak komuś przeszkadzają moje
          buty to on ma problem a nie ja. I żaden Giertych nie będzie decydował co dla
          mojego dziecka jest najlepsze.
          • gringo68 Re: acorns 14.02.07, 13:55
            Wolność nie oznacza odrzucenia norm społecznych i przepisów regulujących te
            normy. Wyjedź do USA, tam w lasach i dziuplach mieszkją ci co nie uznają
            faszstowskiego i totolitarnego panstwa. Dzieci też uczą na wlasną ręke, jesteś
            wolny nikt ci tego nie zabroni, hehe...
            • acorns Re: acorns 14.02.07, 16:19
              > Wyjedź do USA, tam w lasach i dziuplach mieszkją ci co nie uznają
              > faszstowskiego i totolitarnego panstwa. Dzieci też uczą na wlasną ręke,
              > jesteś wolny nikt ci tego nie zabroni, hehe...

              Po co USA? Ja chcę coś takiego w Polsce.
              • Gość: sssss Re: acorns IP: 81.19.200.* 14.02.07, 17:13
                przeciez tu tez mozesz w dziupli meiszkac,..albo byc bezdomnym i miec bezdomne
                dziecko.
                • acorns Re: acorns 14.02.07, 17:25
                  Ale ja MAM dom i NIE CHCĘ mieszkać ani w dziupli, ani w jaskini ani w ziemiance
                  ani w szałasie, tylko w MOIM domu. Czy to że nie akceptuję mundurków i
                  jakiegokolwiek ograniczania swobody mojej i mojej rodziny oznacza, że muszę być
                  bezdomny albo w dziupli mieszkać? Przecież to paranoja jakaś. A jeśli będę
                  chciał mieszkać w lesie bez prądu, bieżącej wody, telewizji, internetu i czcić
                  Światowida to jest to moje życie, mój wybór i moja sprawa i nikt nie powinien
                  się do tego mieszać.
                  • Gość: sssssssss sam sie ograniczasz IP: 81.19.200.* 15.02.07, 09:30
                    po ulicy tez nie mozesz chodzic nago..czy to ograniczanie twojej wolnosci?
                    przeciez akceptujesz ten stan rzeczy.

                    > Światowida to jest to moje życie, mój wybór i moja sprawa i nikt nie powinien
                    > się do tego mieszać.


                    problem w tym, ze nie mozesz moeszkac w lesie, bo lasy sa wlasnoscia panstwa
                    czyli..nie twoej. no chyba, ze masz wlasny las.
          • Gość: camel Re: acorns IP: 81.19.200.* 14.02.07, 17:11
            a jak sie ubierasz do pracy?
    • Gość: camel po co mundurki? zobaczcie... IP: 81.19.200.* 14.02.07, 13:16
      www.youtube.com/watch?v=fhe00HEIrXg
      zeby uniknac takich sytuacji:)) w szkole:)
      • acorns Re: po co mundurki? zobaczcie... 14.02.07, 13:39
        I myślisz że jak założy mundurek, to jej się pod kopułą odmieni? A i tak
        większość kolesi będzie lecieć na Oksanę a nie na jakąś koślawą zazulę w
        okularach i w mundurku.
        • Gość: camel Re: po co mundurki? zobaczcie... IP: 81.19.200.* 14.02.07, 16:15
          byc moze zamias 5 godzin na przygotowanie wdzianka na drugi dzein do szkoly,
          poswieci na to 1 godzine:)

          nie nio jasne, ze glupuitkie laseczki beda zawsze glupiutkie..
      • Gość: jaija Re: po co mundurki? zobaczcie... IP: *.elblag.dialog.net.pl 14.02.07, 13:42
        Feminosapiens - sama widzisz, że sporo osób opowiada się za mundurkami. Mnie
        nie przeszkadzałoby chodzenie dzieci w "zwykłych" ciuchach, gdyby mądrzy
        rodzice wiedzieli, w czym dziecku wypada pójść do szkoły, a w czym nie. W
        rezultacie w szkołach mamy skromne dzieci i wyuzdane dziwy oraz szpanerskich
        dresów - lekcja pokory im nie zaszkodzi, przynajmniej będzie wiadomo, że to
        szkoła, a nie dyskoteka. Skoro rodzice nie potrafią wychowywać, a gardłują, że
        szkoła ma robić to, czy tamto, to proszę bardzo.
        Popieram ten pomysł.
        • feminasapiens Do JaiJa 14.02.07, 13:52
          Zwracasz się bezposrednio do mnie więc Ci odpowiadam:

          na temat mundurków istnieje już wątek na kilkaset wpisów.
          Nie chciałam go dublować, nie chodzi mi o to czy to dobrze czy źle żeby dzieci
          nosiły mundurki i ile osób jest za a ile przeciw.
          Założyłam wątek nt. "czy mogę się sprzeciwić temu przepisowi", a nie "czy
          większość jest za czy przeciw"
          Jestem w mniejszości, ale nie o to chodzi.

          Chciałam się dowiedzieć czy Państwo ma prawo zmuszać moje dzieci (pod presją
          np. obniżonej oceny za sprawowanie) do noszenia ubrań, których nie akceptuję.
          • xtrin Re: Do JaiJa 14.02.07, 14:04
            > Chciałam się dowiedzieć czy Państwo ma prawo zmuszać moje dzieci (pod presją
            > np. obniżonej oceny za sprawowanie) do noszenia ubrań, których nie akceptuję.

            Oczywiście, że ma. Durne pytanie.
            Mundurki czy nie, w wielu szkołach obowiązuje jakiś kodeks ubioru i
            niestosowanie się do niego (bo np. mamuśka tego "nie akceptuje") kończy się
            obniżeniem oceny z zachowania.
            Równie dobrze możesz pytać "czy Państwo ma prawo zmuszać moje dzieci (pod presją
            np. obniżonej oceny z przedmiotu) do odrabiania zadań z matematyki, której nie
            akceptuję".
            • feminasapiens Re: Do JaiJa 14.02.07, 14:12
              xtrin napisała:

              > Równie dobrze możesz pytać "czy Państwo ma prawo zmuszać moje dzieci (pod
              presj
              > ą
              > np. obniżonej oceny z przedmiotu) do odrabiania zadań z matematyki, której nie
              > akceptuję".
              >
              Tu akurat nie do końca masz rację. Istnieje bowiem tzw. obowiązek szkolny.
              Rodzic ma obowiązek pilnować aby dziecko chodziło do podstawówki i gimnazjum, z
              czym wiąże się również dopilnowywanie nauki.
              • Gość: camel Re: Do JaiJa IP: 81.19.200.* 14.02.07, 16:26
                > Tu akurat nie do końca masz rację. Istnieje bowiem tzw. obowiązek szkolny.
                > Rodzic ma obowiązek pilnować aby dziecko chodziło do podstawówki i gimnazjum,
                z czym wiąże się również dopilnowywanie nauki.

                alez to dokladnie to samo. mozesz si enie zgadzac z programem nauczania..bo ci
                si enie podoba, co nie znaczy, ze Twoje dziecko nie musie si ego uczyc.
                Tak samo jest z obowiazkowym strojem. Jest zapisany w kodeksie szkoly i
                obowiazkiem Twojego dziecka jesg przestrzeganie tego.
          • Gość: camel feminasapiens-to jak z religia IP: 81.19.200.* 14.02.07, 16:18
            z tymi mundurkami jest jak z religia w szkole..
            mozesz dziecko nie posylac... ale jak to bedzie wygladalo:)) heheheh
            mozesz sie sprzeciwiac, ale w ostatcznosci to dziecko moze miec przechlapane w
            szkole, a nie ty.
            • Gość: upierdliwa Re: feminasapiens-to jak z religia IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 16:31
              Gość portalu: camel napisał(a):

              > z tymi mundurkami jest jak z religia w szkole..
              > mozesz dziecko nie posylac... ale jak to bedzie wygladalo:)) heheheh
              > mozesz sie sprzeciwiac, ale w ostatcznosci to dziecko moze miec przechlapane w
              > szkole, a nie ty.


              sporo rodzicow juz nie posyla dzieci na religie i jedyne problemy, jakie z tego
              wynikaja, to brak odpowiednich rozwiazan organizacyjnych ze strony szkol.

              jesli dla Ciebie najbardziej liczy sie "jak to bedzie wygladalo" no to gratuluje
              - przykladnego konformizmu i dulszczyzny.

              a jak wprowadza w program nauczania biologii kreacjonizm zamiast ewolucjonizmu,
              to tez potulnie zgodzisz sie na to? bo przeciez to ministerstwo i szkola ma miec
              glos w sprawie, a zdanie rodzicow jest bez znaczenia.....
    • trust2no1 Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 13:42
      feminasapiens napisała:

      > Przeczytałam właśnie, że szkolne mundurki już od nowego roku szkolnego będą
      > oficjalnie obowiązywać (przepis ministra edukacji).
      >
      > Jako matka nie akceptuję tego stanu rzeczy.
      Ministra Edukacji zupełnie to nie interesuje.

      >
      > Czy mogę odmówić?

      Nie. Znasz pojęcie "propozycja nie do odrzucenia"?

      > Czy minister ma prawo zmusić moje dzieci do noszenia mundurków?

      Oczywiście. W końcu jest AŻ ministrem, a ty TYLKO obywatelem.
      >
      > Wydaje mi się że to sprzeczne z moim konstytucyjnym prawem do wolności i
      > samostanowienia.

      Dobrze ci się wydaje... Ty wykształciuchu jeden, ty! :) Dlatego w natępnym
      wydaniu konstytucji te prawo zostanie odpowiednio zmodyfikowane.

      > Jeżeli jako rodzic zbuntuję się przeciwko temu przepisowi - jakie sankcje
      > spotkają mnie i moje dzieci (o ile takie sankcje są zgodne z prawem)?

      25 lat kamieniołomów, grzywna w wysokości 15 letnich dochodów. Jeśli sankcje są
      niezgodne z prawem - ileż to roboty zmienić prawo? :)

      Niby sapiens z ciebie femina, a takie trywialne pytania zadajesz... Jak
      dziecko... :)
    • heretic_969 Mundurki to absurd i zniewolenie. 14.02.07, 13:48
      Absurd, bo niestety dzieciaki znajdą różne sposoby, aby wyszło, kto pochodzi z
      bogatej rodziny, a kto z biednej.
      Zniewolenie - bo styl ubierania się człowieka dużo świadczy o jego osobowości
      lub upodobaniach. Jaki to ma sens, by np. metale musieli chodzić w mundurkach?
      Poza tym mundurki są strasznie niewygodne:) Dla mnie ubranie w szkole musi być
      przede wszystkim wygodne.
      • gringo68 Re: Mundurki to absurd i zniewolenie. 14.02.07, 13:51
        heretic_969 napisał:

        > Dla mnie ubranie w szkole musi być
        > przede wszystkim wygodne.
        >
        Czyli dres. Ribok, najki czy adidas???

        No bo skóra nabijana ćwiekami, dwukilogramowy pas i dzinsy w które się trzeba
        wbijać na pewno do wygodnych nie należą...

        I ty problem, jaki dres odda osobowość metalowca, hehe...
        • heretic_969 Re: Mundurki to absurd i zniewolenie. 14.02.07, 13:55
          1. Nigdzie nie napisałem, że jestem metalem (choć owszem, słucham metalu, ale
          się z tą grupą nie identyfikowałem ubiorem)
          2. Nie każdy, co chodzi w dresach jest dresiarzem. Nie wpadłeś na to, że jest to
          normalny, sportowy strój?
          • Gość: jaija Re: Mundurki to absurd i zniewolenie. IP: *.elblag.dialog.net.pl 14.02.07, 14:09
            Powiem Wam coś. Chodziłam do ogólniaka, w którym panował rygor - ciemne
            sweterki, białe kołnierzyki, obuwie zmienne. Buntowaliśmy się, ale pewnego dnia
            mnie olśniło, że wolałabym już chodzić w mundurku, niż w tych głupich
            sweterkach. Mundurek, np. dla każdej szkoły inny, pozwoliłby na lepszą
            identyfikację ze swoją placówką, wiadomo byłoby, kto jest z jakiej szkoły.
            Przecież można opracować kilka projektów i pozwolić uczniom wybrać. A rewia
            mody - proszę bardzo, po szkole albo na dyskotece.
    • default Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 14:05
      Wiele z osób popierających mundurki podnosi argument, że przecież w innym,
      demokratycznych i jak najdalszych od totalitaryzmu krajach, młodzież mundurki
      nosi. Owszem, ale nosi je z wyboru - mundurki obowiązują w prywatnych,
      elitarnych szkołach,jak wybiera tę, a nie inną szkołę, to wybiera i styl tam
      obowiązujący. Ponadto - jak pokazują wklejone gdzieś powyżej linki, są to
      ubrania gustowne, eleganckie i niejako "kompleksowe", obejmujące zestaw
      spodni/spódnicy, bluzki, sweterka czy żakietu/marynarki, + odpowiednie dodatki
      (buty, podkolanówki, krawaty, apaszki). Taki komplet, w odpowiedniej jakości,
      kolorystyce, opatrzony emblematami szkoły jest faktycznie jej wizytówką,
      pozwala uczniowi identyfikować się z daną konkretną placówką.
      Otóż coś takiego na pewno nie mieści się ani w planach ani w możliwościach
      naszej publicznej oświaty. To co mgliście proponuje się u nas, to raczej powrót
      do być może trochę mniej prymitywnej wersji stylonowych fartuchów "a la woźna" -
      najlepszy dowód zdjęcie tych dzieciaków w niebieskich dresowych kamizelkach.
      Czyli - dalej będą się ubierały jak bądź, natomiast zmuszone zostaną do
      bezsensownego wciśnięcia na siebie jakiegoś mniej lub bardziej
      estetycznego "kitla". Co niczego nie zmieni, pamiętam, jak nosiłam ów stylon
      przed laty - rękawy podwinięte do łokci, rozpięty i rozchełstany, w pełni
      ukazujący moje właściwe odzienie (także dekolt, jeśli akurat przy bluzce
      figurował).
      W liceum już fartuszki nie obowiązywały, ale dyrekcja potrafiła wyegzekwować
      przyzwoity ubiór - może zacząć od tego właśnie, zamiast podejmować dęte i
      kosztowne (dla rodziców) akcje wciskania dzieciom kitelków.
      • gringo68 Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 14:12
        default napisała:

        > Wiele z osób popierających mundurki podnosi argument, że przecież w innym,
        > demokratycznych i jak najdalszych od totalitaryzmu krajach, młodzież mundurki
        > nosi. Owszem, ale nosi je z wyboru - mundurki obowiązują w prywatnych,
        > elitarnych szkołach,jak wybiera tę, a nie inną szkołę, to wybiera i styl tam
        > obowiązujący.

        Nie nie tylko, w dyskusji podano przykład szeregu krajów gdzie strój szkolny
        dotycz także szkół publicznych....


        Ponadto - jak pokazują wklejone gdzieś powyżej linki, są to
        > ubrania gustowne, eleganckie i niejako "kompleksowe", obejmujące zestaw
        > spodni/spódnicy, bluzki, sweterka czy żakietu/marynarki, + odpowiednie
        dodatki
        > (buty, podkolanówki, krawaty, apaszki). Taki komplet, w odpowiedniej jakości,
        > kolorystyce, opatrzony emblematami szkoły jest faktycznie jej wizytówką,
        > pozwala uczniowi identyfikować się z daną konkretną placówką.
        > Otóż coś takiego na pewno nie mieści się ani w planach ani w możliwościach
        > naszej publicznej oświaty.

        Dlaczego? Nie jest to takie drogie, taki zestaw kosztuje ok. 100 zl. Jeśli
        mlodzież stać na licytowanie się markowymi ciuchami i butami, to nagle beda za
        biedni na mundurek?


        To co mgliście proponuje się u nas, to raczej powrót
        >
        > do być może trochę mniej prymitywnej wersji stylonowych fartuchów "a la
        woźna"
        > -
        > najlepszy dowód zdjęcie tych dzieciaków w niebieskich dresowych kamizelkach.

        Zgadza się, takich koszmarków powinno się unikać....

        > Czyli - dalej będą się ubierały jak bądź, natomiast zmuszone zostaną do
        > bezsensownego wciśnięcia na siebie jakiegoś mniej lub bardziej
        > estetycznego "kitla".

        I tu jest rola rodziców, aby mieli wpływ na proponowane ubiory...

        Co niczego nie zmieni, pamiętam, jak nosiłam ów stylon
        > przed laty - rękawy podwinięte do łokci, rozpięty i rozchełstany, w pełni
        > ukazujący moje właściwe odzienie (także dekolt, jeśli akurat przy bluzce
        > figurował).
        > W liceum już fartuszki nie obowiązywały, ale dyrekcja potrafiła wyegzekwować
        > przyzwoity ubiór - może zacząć od tego właśnie, zamiast podejmować dęte i
        > kosztowne (dla rodziców) akcje wciskania dzieciom kitelków.

        Nie trzymaj się tych fartuszków jak pijana płotu, nikt o nich nie myśli...
        • default Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 15:01
          gringo68 napisał:
          > default napisała:

          > > zestaw spodni/spódnicy, bluzki, sweterka czy żakietu/marynarki, +
          odpowiednie dodatki (buty, podkolanówki, krawaty, apaszki). Taki komplet, w
          odpowiedniej jakości, kolorystyce, opatrzony emblematami szkoły jest faktycznie
          jej wizytówką.

          > Dlaczego? Nie jest to takie drogie, taki zestaw kosztuje ok. 100 zl. Jeśli
          > mlodzież stać na licytowanie się markowymi ciuchami i butami, to nagle beda
          za biedni na mundurek?

          Ile???? 100 zł to chyba w ciucholandzie. Poza tym nie mówię o tych szpanujących
          markowymi ciuchami, bo takich pewnie faktycznie stać na taki mundurowy zestaw,
          ale o tych, którzy ubierają się na wyprzedażach w supermarkecie, ciucholandach,
          albo donaszają odzież po starszym bracie.
      • Gość: upierdliwa Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 14:17
        default napisała:

        > W liceum już fartuszki nie obowiązywały, ale dyrekcja potrafiła wyegzekwować
        > przyzwoity ubiór - może zacząć od tego właśnie, zamiast podejmować dęte i
        > kosztowne (dla rodziców) akcje wciskania dzieciom kitelków.


        otoz to. jak widze, ludzie popierajacy pomysl mundurkow to ci, ktorym nie podoba
        sie sposob ubierania dzisiejszej mlodziezy (gole pepki itp.).
        mnie tez sie to nie podoba, ale uwazam, ze wprowadzanie mundurkow to zabieranie
        sie do sprawy od dupy strony. co z tego, ze uczennica wbije na siebie jakis
        dresik, ktory zdejmie natychmiast po wyjsciu ze szkoly, wcisnie do plecaka, a
        ciekawskim forumowiczom, stojacym w oknach domow nieopodal szkoly, nadal bedzie
        swiecic golym pepkiem?
        jesli uczennica (bo problem chyba glownie dziewczyn dotyczy) przychodzi na
        lekcje ubrana jak tirowka, to nauczyciel powinien miec prawo nie wpuszczenia
        takiej na lekcje i odeslania do domu, aby sie przebrala (jesli mieszka daleko i
        nie zdazy wrocic na lekcje - jej problem, nieobecnosc nieusprawiedliwiona). moze
        w ten sposob zwroci sie uwage rodzicow na to, jak ubrane dziecko wchodzi z domu,
        bo to oni powinni tego przede wszystkim pilnowac.

        generalnie nie wierze, zeby 90% uczniow ubieralo sie nieodpowiednio - mysle, ze
        problem dotyczy raczej 10%, bo pozostali ubieraja sie po prostu NORMALNIE. a ze
        te 10% jest najbardziej widoczne? no coz, czy to powod, zeby wprowadzac
        odpowiedzialnosc zbiorowa i karac wszystkich za glupote niektorych?
        • feminasapiens upierdliwa, podpisuję się pod Twoimi słowami (n/t) 14.02.07, 14:20
        • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 19:20
          > otoz to. jak widze, ludzie popierajacy pomysl mundurkow to ci, ktorym
          > nie podoba sie sposob ubierania dzisiejszej mlodziezy (gole pepki itp.).

          Nie podoba mi się, ale to nie o estetykę tutaj chodzi. Jeżeli by się ubierały
          przepięknie, ale równie nieodpowiednio tak samo byłabym przeciw.

          > mnie tez sie to nie podoba, ale uwazam, ze wprowadzanie mundurkow to
          > zabieranie sie do sprawy od dupy strony. co z tego, ze uczennica wbije
          > na siebie jakis dresik, ktory zdejmie natychmiast po wyjsciu ze szkoly,
          > wcisnie do plecaka, a ciekawskim forumowiczom, stojacym w oknach domow
          > nieopodal szkoly, nadal bedzie swiecic golym pepkiem?

          To co robi POZA szkołą to jej (i jej rodziców) sprawa.
          W szkole ma wyglądać jak uczennica.
          Pozatem mundurki to nie powinny być "dresiki" narzucane na inne ubranie.

          > jesli uczennica (bo problem chyba glownie dziewczyn dotyczy) przychodzi
          > na lekcje ubrana jak tirowka, to nauczyciel powinien miec prawo nie
          > wpuszczenia takiej na lekcje i odeslania do domu, aby sie przebrala
          > (jesli mieszka daleko i nie zdazy wrocic na lekcje - jej problem,
          > nieobecnosc nieusprawiedliwiona). moze w ten sposob zwroci sie uwage
          > rodzicow na to, jak ubrane dziecko wchodzi z domu,
          > bo to oni powinni tego przede wszystkim pilnowac.

          W teorii rozwiązanie dobre. Ale co z praktyką? Potrafisz podać jednoznaczną
          definicję "wyglądu tirówki"? :)
          Utworzysz spis ubiorów, jakich do szkoły nosić "nie wypada"? Za tydzień pojawią
          się nowe, nie na liście, a równie wyzywające.
          Określisz "dozwolony" strój dokładnie - wyjdzie prawie na to samo co mundurek.
          A jeżeli zostawisz pole do interpretacji to zaraz zaczną się problemy - bo
          wychowawca w Ia nie zwraca uwagi nawet na bardzo kuse spódniczki, a
          wychowawczyni w IIb wyrzuca z lekcji za czerwony pasek przy skromnych spodniach.
          Mundurki - odpowiednio przemyślane i wprowadzone - to najpraktyczniejsze z
          rozwiązań.

          > generalnie nie wierze, zeby 90% uczniow ubieralo sie nieodpowiednio - mysle,
          > ze problem dotyczy raczej 10%, bo pozostali ubieraja sie po prostu NORMALNIE.

          To już zależy od szkoły. Są takie, gdzie 90% jest ok i takie, gdzie 90% ma gołe
          pępki.

          > no coz, czy to powod, zeby wprowadzac odpowiedzialnosc zbiorowa
          > i karac wszystkich za glupote niektorych?

          Akurat tych ubierających się "normalnie" zaboli najmniej. A nawet może być pożądane.
          • Gość: upierdliwa Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 19:28
            a jednak - zostawilabym to ocenie nauczyciela :) mysle, ze kazdy nauczyciel
            potrafi odroznic stroj wlasciwy od niewlasciwego, zreszta moga sie w tej sprawie
            miedzy soba konsultowac na zebraniach.
            nauczyciel zawsze byl osoba decydujaca w sprawie zachowania na lekcji - to on
            jest od przyslowiowego "dawania po lapach" - wstawia uwagi, zostawia po
            lekcjach, ocenia zachowanie ucznia na rozne sposoby, oczywiscie w kontakcie z
            rodzicami. ubior to tylko kolejny element zachowania, ktory powinien byc przez
            nauczyciela kontrolowany.
            • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 19:34
              > nauczyciel zawsze byl osoba decydujaca w sprawie zachowania na lekcji - to on
              > jest od przyslowiowego "dawania po lapach" - wstawia uwagi, zostawia po
              > lekcjach, ocenia zachowanie ucznia na rozne sposoby, oczywiscie w kontakcie z
              > rodzicami. ubior to tylko kolejny element zachowania, ktory powinien byc przez
              > nauczyciela kontrolowany.

              Oczywiście, nie wszystko można jednoznacznie określić. Np. to, czy dany uczeń
              zachowuje się "za głośno" jest kwestią subiektywną do oceny odpowiedniego
              nauczyciela (no chyba, że ich w decybelomierze zaopatrzymy). Ale tam gdzie to
              tylko możliwe należy określać jednoznacznie zasady. W dziedzinie ubioru można.
              • Gość: upierdliwa Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 20:01
                xtrin napisała:

                > Oczywiście, nie wszystko można jednoznacznie określić. Np. to, czy dany uczeń
                > zachowuje się "za głośno" jest kwestią subiektywną do oceny odpowiedniego
                > nauczyciela (no chyba, że ich w decybelomierze zaopatrzymy). Ale tam gdzie to
                > tylko możliwe należy określać jednoznacznie zasady. W dziedzinie ubioru można.

                moim zdaniem nie mozna inaczej, jak wprowadzajac mundurki.
                (no, chyba, ze napisac opasla ksiege, w ktorej porwanoby sie na wyliczenie
                wszystkich dopuszczalnych i niedopuszczalnych rodzajow ubioru, ale kto by to
                potem czytal? ;) )
                ale obowiazkowy mundurek nie jest moim zdaniem dobrym rozwiazaniem.
                juz znacznie lepszym jest mundurek nieobowiazkowy - a to ze wzgledu psychike
                nastolatkow, a konkretnie ich tendencje do buntowania sie przeciw wszelkim
                nakazom i zakazom. nakaz noszenia mundurka to kolejna okazja do buntu,
                tymczasem mundurki jako propozycja, moglyby sie stopniowo przyjac. najpierw
                nosiliby niektorzy, ale z czasem pozostali mogliby sie przekonac, widzac, ze
                tamci powiedzmy niezle w tym wygladaja, albo zwyczajnie po to, zeby nie
                odstawac. i wowczas byliby zadowoleni z noszenia mundurkow, wiedzac, ze nosza
                je, bo chca, a nie dlatego, ze ktos im kaze.
                • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 20:23
                  > moim zdaniem nie mozna inaczej, jak wprowadzajac mundurki.

                  My point exactly.

                  > ale obowiazkowy mundurek nie jest moim zdaniem dobrym rozwiazaniem.
                  > juz znacznie lepszym jest mundurek nieobowiazkowy - a to ze wzgledu psychike
                  > nastolatkow, a konkretnie ich tendencje do buntowania sie przeciw wszelkim
                  > nakazom i zakazom. nakaz noszenia mundurka to kolejna okazja do buntu,
                  > tymczasem mundurki jako propozycja, moglyby sie stopniowo przyjac. najpierw
                  > nosiliby niektorzy, ale z czasem pozostali mogliby sie przekonac, widzac, ze
                  > tamci powiedzmy niezle w tym wygladaja, albo zwyczajnie po to, zeby nie
                  > odstawac. i wowczas byliby zadowoleni z noszenia mundurkow, wiedzac, ze nosza
                  > je, bo chca, a nie dlatego, ze ktos im kaze.

                  Mundurek "nieobowiązkowy" nie jest żadnym rozwiązaniem. Cały sens mundurków w
                  tym, by były powszechne. A nierealnym jest, by wszyscy sami z siebie w nie się
                  wpakowali - pewnie przez jakiś czas ilość umundurkowanych by rosła, ale po
                  osiągnięciu pewnej masy krytycznej (gdy przestaje być ciekawą nowością, a staje
                  się normą) przestanie, bo zawsze pewna grupa będzie chciała się wyróżniać.
                  Oczywiście, dobrze, aby dziecko samo chciało. Ale to nie oznacza, że musimy
                  pozwolić dzieciom chodzić do szkoły nago, żeby same mogły podjąć decyzję o
                  ubieraniu się do niej.
                  W dziedzinie mundurków powinno się uczniom pozostawić sporo wolności jeżeli
                  chodzi o sam jego dobór. To da im poczucie, że o czymś decydują, a jednocześnie
                  nauczy pewnej współpracy i gotowości do kompromisu. Byłabym też za tym, by dać
                  coś wzamian - np. pozwolić na dowolne do tych mundurków fryzury.
                  • Gość: upierdliwa Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 20:35
                    xtrin napisała:

                    > Mundurek "nieobowiązkowy" nie jest żadnym rozwiązaniem. Cały sens mundurków w
                    > tym, by były powszechne. A nierealnym jest, by wszyscy sami z siebie w nie się
                    > wpakowali - pewnie przez jakiś czas ilość umundurkowanych by rosła, ale po
                    > osiągnięciu pewnej masy krytycznej (gdy przestaje być ciekawą nowością, a staje
                    > się normą) przestanie, bo zawsze pewna grupa będzie chciała się wyróżniać.

                    no i co, czy cos jest zlego w tym, ze ktos chce sie wyroznic? dlaczego tak na
                    sile chcesz wszystkich przycinac do szablonu?
                    wierz mi, jesli zostanie kilka osob bez mundurkow, to beda to musialby byc
                    naprawde silne osobowosci, bo wiekszosc ludzi w takiej sytuacji czulaby sie
                    glupio i zgodzilaby sie na te mundurki byle tylko nie odstawac od reszty.
                    nie widze sensu "temperowania" jednostek na tyle silnych, aby pokazac swoja
                    indywidualnosc. po co - zeby wpedzac je w frustracje i prowokowac do znacznie
                    gorszych sposobow manifestowania tej indywidualnosci?


                    > Oczywiście, dobrze, aby dziecko samo chciało. Ale to nie oznacza, że musimy
                    > pozwolić dzieciom chodzić do szkoły nago, żeby same mogły podjąć decyzję o
                    > ubieraniu się do niej.

                    nie slyszalam, zeby jakies dzieci domagaly sie mozliwosci chodzenia nago,
                    natomiast juz z tego forum mozna wywnioskowac, ze istnieja dzieci, ktore nie
                    zechca nosic mundurkow.


                    > W dziedzinie mundurków powinno się uczniom pozostawić sporo wolności jeżeli
                    > chodzi o sam jego dobór. To da im poczucie, że o czymś decydują, a jednocześnie
                    > nauczy pewnej współpracy i gotowości do kompromisu.

                    jak najbardziej sie z tym zgadzam. takie dzialania dodatkowo zacheca do noszenia
                    tych mundurkow. ale dalej nie uwazam, zeby trzeba bylo uzywac przymusu.
                    skuteczne zachety - owszem, ale nie srodki przymusu.


                    > Byłabym też za tym, by dać
                    > coś wzamian - np. pozwolić na dowolne do tych mundurków fryzury.

                    a wiesz... ze wlasnie podsunelas mi wyjasnienie pewnego zjawiska, ktore
                    zauwazylam wsrod angielskich uczniow (umundurkowanych oczywiscie) - otoz prawie
                    wszyscy chlopcy maja tam "wymyslne" fryzury prosto od fryzjera, jakies skosne i
                    falujace grzyweczki opadajace na oczy, moim zdaniem wyglada to koszmarnie, ale
                    moze w ten sposob probuja jakos pokazac swoja indywidualnosc, skoro juz musza
                    nosic mundurki... :) (chociaz z drugiej strony te fryzury sa tak do siebie
                    podobne, ze i tak efekt marny)
                    kwestia gustu, ale osobiscie nie chcialabym, zeby u nas rozwinely sie takie
                    fryzurowe mody...
                    • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 20:52
                      > no i co, czy cos jest zlego w tym, ze ktos chce sie wyroznic?
                      > dlaczego tak na sile chcesz wszystkich przycinac do szablonu?

                      Ależ bynajmniej nie chcę przycinać do szablonu. Wręcz przeciwnie.
                      Niech młodzież uczy się prawdziwej indywidualności, a nie tej szmacianej.
                      Prawdziwie indywidualna jednostka będzie się wyróżniać w najbardziej szablonowym
                      mundurku. A ta "szmaciana" wtopi się w tło - i dobrze.

                      > jak najbardziej sie z tym zgadzam. takie dzialania dodatkowo zacheca do
                      > noszenia tych mundurkow. ale dalej nie uwazam, zeby trzeba bylo uzywac
                      > przymusu. skuteczne zachety - owszem, ale nie srodki przymusu.

                      Podejrzewam, że jakby zapytać uczniów szkoł "od zawsze" umundurowanych, to nie
                      powiedza, że są do owych stojów "zmuszani". To po prostu jedna z szeregu
                      naturalnych zasad, jak ta, że do szkoły nie należy się spaźniać czy nie gada się
                      na lekcji.
                      Jasne, najlepiej, by przychodzili na czas z wrodzonej/wyuczonej punktualności, a
                      na lekcjach uważali z zainteresowania tematem :). Ale to nie powód, by nie
                      narzucać zasad tego wymagających.

                      > kwestia gustu, ale osobiscie nie chcialabym, zeby u nas rozwinely
                      > sie takie fryzurowe mody...

                      Niewątpliwie lepsze niż cekiny w pępku :).
                      • Gość: upierdliwa Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.bochnia.pl 15.02.07, 12:44
                        xtrin napisała:

                        > Ależ bynajmniej nie chcę przycinać do szablonu. Wręcz przeciwnie.
                        > Niech młodzież uczy się prawdziwej indywidualności, a nie tej szmacianej.
                        > Prawdziwie indywidualna jednostka będzie się wyróżniać w najbardziej szablonowy
                        > m
                        > mundurku. A ta "szmaciana" wtopi się w tło - i dobrze.

                        tzn. bedzie robic piercing i tatuaze?
                        nie zapominaj, ze ciagle mowimy o _nastolatkach_. w tym wieku wyglad jest jedna
                        z podstawowych form manifestacji swiatu "kim jestem" - z tego owszem, wyrasta
                        sie :) ale poki co, dany wiek ma swoje prawa. nie wszystkich dotyczy to w duzym
                        stopniu, ale sa tacy, ktorzy naprawde zle beda czuc sie w mundurkach, a pisze
                        to, bo wiem, jak sama bym zareagowala na nie w czasach szkoly sredniej.
                        nalezalam wowczas do (dzis juz dla mnie smiesznej ale wtedy powaznej)
                        subkulturowej grupki artystow-hippisow-idealistow-pacyfistow, co objawialo sie,
                        oprocz np. obowiazkowego posiadania gitary, takze odpowiednim strojem, ktory
                        dosc wyroznial sie sposrod obowiazujacych standardow ;) ide o zaklad, ze gdyby
                        wowczas ktos kazal nam nosic mundurki, to wyszlibysmy przed szkole z
                        transparentami, bo bylismy do tego zdolni :)

                        pewnie powiesz zaraz, ze manifestowac cokolwiek wygladem mozna poza szkola, ale
                        wiesz - to nie to samo. szkola jest przewaznie tym centrum towarzyskim, w ktorym
                        spotyka sie najwiecej ludzi i najwiecej sie dzieje.


                        > Podejrzewam, że jakby zapytać uczniów szkoł "od zawsze" umundurowanych, to nie
                        > powiedza, że są do owych stojów "zmuszani". To po prostu jedna z szeregu
                        > naturalnych zasad, jak ta, że do szkoły nie należy się spaźniać czy nie gada się
                        > na lekcji.

                        no wlasnie - problem w tym, ze polscy uczniowie nie sa "od zawsze" umundurowani.
                        to jest etap wprowadzania, czyli sytuacja calkiem odmienna.
                        • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 19:22
                          > nie zapominaj, ze ciagle mowimy o _nastolatkach_. w tym wieku wyglad jest
                          > jedna z podstawowych form manifestacji swiatu "kim jestem"

                          I nie ma powodu, by to pochwalać i względem tego stanowić zasady.

                          > pewnie powiesz zaraz, ze manifestowac cokolwiek wygladem mozna poza szkola,
                          > ale wiesz - to nie to samo. szkola jest przewaznie tym centrum towarzyskim,
                          > w ktorym spotyka sie najwiecej ludzi i najwiecej sie dzieje.

                          Bycie centrum towarzyskim NIE JEST celem szkoły.

                          > no wlasnie - problem w tym, ze polscy uczniowie nie sa "od zawsze"
                          > umundurowani. to jest etap wprowadzania, czyli sytuacja calkiem odmienna.

                          Ale aby byli wprowadzić kiedyś trzeba. Dlaczego więc nie teraz?
                          • Gość: upierdliwa Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.bochnia.pl 15.02.07, 20:05
                            xtrin napisała:

                            > > nie zapominaj, ze ciagle mowimy o _nastolatkach_. w tym wieku wyglad jest
                            > > jedna z podstawowych form manifestacji swiatu "kim jestem"
                            >
                            > I nie ma powodu, by to pochwalać i względem tego stanowić zasady.
                            >

                            Xtrin, tu nie ma nic do pochwalania, badz nie pochwalania. tak po prostu jest i
                            tyle, to po prostu faza rozwoju emocjonalnego. probujac ja hamowac, dzialasz
                            wbrew naturze.

                            > Bycie centrum towarzyskim NIE JEST celem szkoły.

                            alez socjalizacja jest jak najbardziej jedna z funkcji szkoly.


                            > Ale aby byli wprowadzić kiedyś trzeba. Dlaczego więc nie teraz?

                            pytanie raczej brzmi, dlaczego w ogole? ale skoro juz pan minister sie upiera,
                            to mnie jest wsio rawno, kiedy.
                            • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 20:36
                              > Xtrin, tu nie ma nic do pochwalania, badz nie pochwalania.
                              > tak po prostu jest i tyle, to po prostu faza rozwoju emocjonalnego.
                              > probujac ja hamowac, dzialasz wbrew naturze.

                              Wbrew naturze jest już samo trzymanie uczniów w ławkach, gdy ich natura domaga
                              się wyjątkowej aktywności.

                              > alez socjalizacja jest jak najbardziej jedna z funkcji szkoly.

                              Poboczną. I nie w formie konkursu gołych pępków.

                              > pytanie raczej brzmi, dlaczego w ogole?

                              1. Zwraca to uwagę na to, co w szkole najważniejsze - nauka.
                              2. Raz a dobrze rozprawia się z problemem gołych pępków.
                              3. Poprawia bezpieczeństwo w szkole.
                              4. Przyzwyczaja do respektowania pewnych zasad społecznych.
                              5. W pewnym przynajmniej stopniu łagodzi różnice w zamożności uczniów.
                              6. Wymusza wyróżnianie się czymś innym niż szmaty.
                              7. "Zwalnia" uczniów (a przede wszystkim uczennice) z poważnego i czasochłonnego
                              obowiązku doboru codziennie nowego, oszałamiającego stroju. Mundurek starczy
                              wyprać :).
                              • acorns Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 20:49
                                > 1. Zwraca to uwagę na to, co w szkole najważniejsze - nauka.

                                Myślisz że w mundurkach to przestaną gadać na lekcjach? Że jak się im zabierze
                                komórki to przestaną się porozumiewać? A pamiętasz liściki przekazywane pod
                                ławką albo drogą lotniczą?

                                > 2. Raz a dobrze rozprawia się z problemem gołych pępków.

                                Czy Ty masz jakiś kompleks że te pępki tak ci przeszkadzają? Ja tam lubię
                                patrzeć na dziewczyny z gołymi brzuchami bo fajnie wyglądają.

                                > 3. Poprawia bezpieczeństwo w szkole.

                                Dresiarz w mundurku przestanie być dresiarzem? Wątpię.

                                > 4. Przyzwyczaja do respektowania pewnych zasad społecznych.

                                Jakich na przykład?

                                > 5. W pewnym przynajmniej stopniu łagodzi różnice w zamożności uczniów.

                                Niniejszym oświadczam, że w dniu umundurowania uczniów zabieram Młodą do
                                Galerii Mokotów i kupujemy pióro Cartiera. Ewentualnie jakiś łańcuch złoty tak
                                ze 45 gram z jakimś tam wisiorkiem podobnego kalibru. Rzeczywiście nie będzie
                                widać różnic. No wcale.

                                > 6. Wymusza wyróżnianie się czymś innym niż szmaty.

                                Tak. Plecakiem, piórnikiem, długopisem, komórą, samochodem tatusia, fryzurą,
                                sygnetami i inszą biżuterią, MP3ką, fotkami z wakacji, ilością kasy na szkolnej
                                wycieczce, kosmetykami, piercingiem, a i tak na WF trzeba się przebrać i widać
                                kto ma koszulkę Nike za 159 a kto bazarówkę za 8 zł.

                                > 7. "Zwalnia" uczniów (a przede wszystkim uczennice) z poważnego i
                                > czasochłonneg o obowiązku doboru codziennie nowego, oszałamiającego stroju.
                                > Mundurek starczy wyprać :).

                                A to już ich problem i ich sprawa ile czasu się szykują do szkoły.
                                • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 21:06
                                  > Myślisz że w mundurkach to przestaną gadać na lekcjach?

                                  Mundurki to pewien symbol. Odwrócenie uwagi od spraw pobocznych.

                                  > Czy Ty masz jakiś kompleks że te pępki tak ci przeszkadzają?

                                  Do dyskoteki mogą chodzić sobie i gołe, nie moja sprawa.
                                  Ale szkoła to nie jest miejsce na takie stroje.

                                  > Ja tam lubię patrzeć na dziewczyny z gołymi brzuchami bo fajnie wyglądają.

                                  Na gimnazjalistki?! Lepiej więc natychmiast udaj się do psychologa.

                                  > Dresiarz w mundurku przestanie być dresiarzem? Wątpię.

                                  Doskonale wiesz o czym mowa. W umundurowanej szkole łatwiej rozoznać obcego.
                                  A dresiarz "własny" to zupełnie inna bajka i inny problem.

                                  > Jakich na przykład?

                                  Takich na przykład, że ubierać się należy stosownie do okazji.

                                  > Niniejszym oświadczam, że w dniu umundurowania uczniów zabieram Młodą
                                  > do Galerii Mokotów i kupujemy pióro Cartiera. Ewentualnie jakiś łańcuch
                                  > złoty tak ze 45 gram z jakimś tam wisiorkiem podobnego kalibru.

                                  Twoja sprawa, że chcesz dziecku taką krzywdę robić.

                                  > Rzeczywiście nie będzie widać różnic. No wcale.

                                  Ileż razy można wałkować to samo?
                                  Jasne, że w ten czy inny sposób każdy - jeżeli jest na tyle durny - swoje
                                  bogactwo okaże. Ale jednak ubranie to ten element, który najbardziej rzuca się w
                                  oczy. Nawet bez premedytacji.

                                  > Tak. Plecakiem, piórnikiem, długopisem, komórą, samochodem tatusia,
                                  > fryzurą, sygnetami i inszą biżuterią, MP3ką, fotkami z wakacji,
                                  > ilością kasy na szkolnej wycieczce, kosmetykami, piercingiem,
                                  > a i tak na WF trzeba się przebrać i widać kto ma koszulkę Nike
                                  > za 159 a kto bazarówkę za 8 zł.

                                  Takich szpanerów jest mi wyłącznie żal.

                                  > A to już ich problem i ich sprawa ile czasu się szykują do szkoły.

                                  Nie, jeżeli brakuje im czasu na zrobienie zadania domowego :).
                                  • acorns Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 21:52
                                    > Mundurki to pewien symbol. Odwrócenie uwagi od spraw pobocznych.

                                    Zamiast na "jak ja cudnie wyglądam", taka panienka bedize się skupiać na "jak
                                    ja fatalnie w tym wyglądam".

                                    > Do dyskoteki mogą chodzić sobie i gołe, nie moja sprawa.
                                    > Ale szkoła to nie jest miejsce na takie stroje.

                                    A dlaczego nie? Jest jakaś korelacja między ubiorem a zdolnością przyswajania
                                    wiedzy?

                                    > W umundurowanej szkole łatwiej rozoznać obcego.
                                    > A dresiarz "własny" to zupełnie inna bajka i inny problem.

                                    To nie obcy wchodzą do szkoły i wymuszają haracze albo sprzedają dragi.

                                    > Twoja sprawa, że chcesz dziecku taką krzywdę robić.

                                    To nie krzywda. To forma zagrania na nerwach tym, którym przeszkadza
                                    szpanowanie. Jak nie szpanowała do tej pory, to teraz na złość zacznie.

                                    > Jasne, że w ten czy inny sposób każdy - jeżeli jest na tyle durny - swoje
                                    > bogactwo okaże.

                                    Jak i tak okaże i tak okaże to po co walczyć z wiatrakami i marnować na tę
                                    walkę pieniądze podatników? Jest bogaty, chce to okazać to jego sprawa.
                                    • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 22:33
                                      > Zamiast na "jak ja cudnie wyglądam", taka panienka bedize się skupiać
                                      > na "jak ja fatalnie w tym wyglądam".

                                      Wszystkie będą wyglądać równie fatalnie, więc przynajmniej odpadnie problem "czy
                                      wyglądam lepiej od Zośki" :).

                                      > A dlaczego nie? Jest jakaś korelacja między ubiorem a zdolnością
                                      > przyswajania wiedzy?

                                      O tak, niewątpliwie goły brzuch i dekolt do pępka bardzo pomagają w skupieniu
                                      zarówno samej delikwentce ("czy przypadkiem nie widać fałdek?!") jak i siedzącym
                                      dookoła kolegom :).

                                      > To nie obcy wchodzą do szkoły i wymuszają haracze albo sprzedają dragi.

                                      Robią to i właśni i obcy. Jeżeli choć tym drugim można jakoś to utrudnić to
                                      warto to zrobić.

                                      > To forma zagrania na nerwach tym, którym przeszkadza szpanowanie.

                                      Kosztem dziecka. Pogratulować.

                                      > Jak i tak okaże i tak okaże to po co walczyć z wiatrakami i marnować na tę
                                      > walkę pieniądze podatników? Jest bogaty, chce to okazać to jego sprawa.

                                      Nikt rozsądny nie twierdzi, że mundurki rozwiążą wszystkie problemy szkoły. Ale
                                      przynajmniej niektóre z nich nieco złagodzą. Także ten.
                                      • makrama1 Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 22:44
                                        xtrin napisała:


                                        >
                                        > Wszystkie będą wyglądać równie fatalnie, więc przynajmniej odpadnie problem "czy
                                        > wyglądam lepiej od Zośki" :).
                                        >


                                        Masz chyba jakieś straszne kompleksy, albo/i złość do całego świata, skoro
                                        czerpiesz satysfakcję z tego że "wszystkie będą wyglądać równie fatalnie"
                                        • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 22:46
                                          > Masz chyba jakieś straszne kompleksy, albo/i złość do całego świata, skoro
                                          > czerpiesz satysfakcję z tego że "wszystkie będą wyglądać równie fatalnie"

                                          A ironia to taki owoc.

                                          Trzeba mieć straszne kompleksy, by się owych w innych doszukiwać :).
                                      • acorns Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 23:04
                                        > O tak, niewątpliwie goły brzuch i dekolt do pępka bardzo pomagają w skupieniu
                                        > zarówno samej delikwentce ("czy przypadkiem nie widać fałdek?!") jak i
                                        > siedzącym dookoła kolegom :).

                                        Tu akurat masz rację. Ale i tak jak któryś napalony i mały mu stoi to się nie
                                        skupi. Jak niektórzy walą konia na lekcji pod ławką to gdzie tu koncentracja na
                                        nauce?

                                        > Kosztem dziecka. Pogratulować

                                        Nie kosztem dziecka, bo ja Młodej chcę coś dać a nie jej zabrać. I tak chciałem
                                        jej kupić złoty łancuch bo ona ma ciemną karnację skóry i złoto ładnie na niej
                                        wygląda. Kiedyś nie bardzo lubiła takie ozdoby, ale teraz jej się odmienia.
                                        • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 23:26
                                          > Tu akurat masz rację. Ale i tak jak któryś napalony i mały mu stoi
                                          > to się nie skupi. Jak niektórzy walą konia na lekcji pod ławką to
                                          > gdzie tu koncentracja na nauce?

                                          Więc należy mu jeszcze podstawiać pólnagie koleżanki pod nos :).

                                          > Nie kosztem dziecka, bo ja Młodej chcę coś dać a nie jej zabrać. I tak
                                          > chciałem jej kupić złoty łancuch bo ona ma ciemną karnację skóry i złoto
                                          > ładnie na niej wygląda. Kiedyś nie bardzo lubiła takie ozdoby, ale teraz
                                          > jej się odmienia.

                                          Srebro jest o wiele ładniejsze :).
                              • Gość: upierdliwa Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.bochnia.pl 15.02.07, 21:01
                                xtrin napisała:

                                > Wbrew naturze jest już samo trzymanie uczniów w ławkach, gdy ich natura domaga
                                > się wyjątkowej aktywności.

                                a czy to powod, zeby we wszystkich innych mozliwych sprawach rowniez postepowac
                                wbrew naturze, skoro juz w tej tak postepujemy?
                                (brak zwiazku z tematem)


                                > Poboczną. I nie w formie konkursu gołych pępków.

                                "gole pepki" - chyba na potrzeby forum mozna uzywac tego sformulowania jako
                                synonimu pewnego ogolnego sposobu ubierania, wszyscy wiemy, jakiego :)
                                no wiec przypominam, ze tak samo jestem przeciwniczka tych "golych pepkow", przy
                                czym uwazam, ze nauczyciel moze pilnowac ubiru bez potrzeby wprowadzania
                                mundurka (pisalam juz o tym wczesniej). tak samo, jak moze np. mocno, wyzywajaco
                                umalowana uczennice poslac do WC, aby zbyla z twarzy tapete.

                                chyba, ze nauczyciele to jacys opoznieni w rozwoju ludzie, ktorzy nie odroznia
                                na oko ubrania normalnego od wyzywajacego.
                                • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 21:12
                                  > a czy to powod, zeby we wszystkich innych mozliwych sprawach rowniez
                                  > postepowac wbrew naturze, skoro juz w tej tak postepujemy?

                                  Nie, to przykład na to, że bycie "przeciw naturze" nie jest wystarczającym
                                  argumentem, by czegoś zaniechać.

                                  > "gole pepki" - chyba na potrzeby forum mozna uzywac tego sformulowania jako
                                  > synonimu pewnego ogolnego sposobu ubierania, wszyscy wiemy, jakiego :)

                                  Oczywiście w takim zaczeniu tego używam. Jak widać nie każdy to pojmuje i
                                  kompleksów się we mnie dopatruje :).

                                  > no wiec przypominam, ze tak samo jestem przeciwniczka tych "golych pepkow",
                                  > przy czym uwazam, ze nauczyciel moze pilnowac ubiru bez potrzeby
                                  > wprowadzania mundurka (pisalam juz o tym wczesniej).

                                  To teoria. Praktyka wszyscy wiemy jak wygląda.
                                  Czy jest to wina uczniów, nauczycieli czy samego systemu - nie wnikam. Ale widać
                                  gołym okiem, że obecne podejście się nie sprawdza. Odgórne narzucenie mundurków
                                  sprawę rozwiązać musi.

                                  > tak samo, jak moze np. mocno, wyzywajaco umalowana uczennice
                                  > poslac do WC, aby zbyla z twarzy tapete.

                                  Przyznam szczerze, że tapeta o wiele mniej mi przeszkadza niż te "gołe pępki".
                                  Mimo wszystko mniej się w oczy rzuca. Inna sprawa, że ma niekorzystny wpływ na
                                  młodą skórę i powinno się dziewczynki do tego zniechęcać.

                                  > chyba, ze nauczyciele to jacys opoznieni w rozwoju ludzie, ktorzy
                                  > nie odroznia na oko ubrania normalnego od wyzywajacego.

                                  Niby na oko każdy - w miarę rozgarnięty - to odróżni, ale sprecyzować tego nie
                                  sposób. A niesprecyzowanie rodzi problemy.
                                  • Gość: upierdliwa Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.bochnia.pl 15.02.07, 22:07
                                    xtrin napisała:

                                    > Nie, to przykład na to, że bycie "przeciw naturze" nie jest wystarczającym
                                    > argumentem, by czegoś zaniechać.

                                    nie, jest po prostu jednym z argumentow.


                                    > To teoria. Praktyka wszyscy wiemy jak wygląda.
                                    > Czy jest to wina uczniów, nauczycieli czy samego systemu - nie wnikam. Ale wida
                                    > ć
                                    > gołym okiem, że obecne podejście się nie sprawdza.

                                    rzecz w tym, ze zadnego podejscia obecnie w ogole nie ma. wprowadzanie mundurkow
                                    to popadanie ze skrajnosci w skrajnosc, z pominieciem sytuacji posredniej.
                                    po prostu nie ma odpowiednich rozporzadzen, na podstawie ktorych nauczyciel moze
                                    nie wpuscic na lekcje ucznia z powodu jego ubioru. nauczyciel, chocby chcial i
                                    chocby sie w nim gotowalo na widok tego, jak wyglada uczen/nica - nic nie moze z
                                    tym zrobic. i to moze nalezaloby najpierw wyregulowac, zanim sie wprowadzi
                                    mundurki. bo jesli to podziala, mundurki okazalyby sie zbedne, a to by oznaczalo
                                    spore oszczednosci.
                                    • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 22:43
                                      > nie, jest po prostu jednym z argumentow.

                                      Mało ważnym.

                                      > rzecz w tym, ze zadnego podejscia obecnie w ogole nie ma.

                                      Nie ma?
                                      Chodziłam do szkoły, gdy usunięto z niej fartuchy. Początkowo były pewne
                                      ograniczenia co do stroju, powoli coraz bardziej się rozluźniały. W końcu
                                      zaniknęły zupełnie. Bez odgórnego rozporządzenia :), najwyraźniej taka właśnie
                                      jest naturalna kolej rzeczy.
                                      O problemie mówi się od lat. Jeżeli założymy, że dyrektorzy nie są idiotami (a
                                      aby Twój pomysł miał jakiekolwiek szanse to nie sposób tego założenia nie
                                      przyjąć) to musieli być tego świadomi i widzieć co się dzieje. I nie byli w
                                      stanie nad tym zapanować.

                                      > wprowadzanie mundurkow to popadanie ze skrajnosci w skrajnosc,
                                      > z pominieciem sytuacji posredniej.

                                      Sytuacja "pośrednia" była po usunięciu fartuchów. Szybko zdegenerowała.

                                      > po prostu nie ma odpowiednich rozporzadzen, na podstawie ktorych
                                      > nauczyciel moze nie wpuscic na lekcje ucznia z powodu jego ubioru.
                                      > nauczyciel, chocby chcial i chocby sie w nim gotowalo na widok tego,
                                      > jak wyglada uczen/nica - nic nie moze z tym zrobic. i to moze nalezaloby
                                      > najpierw wyregulowac, zanim sie wprowadzi mundurki. bo jesli to podziala,
                                      > mundurki okazalyby sie zbedne, a to by oznaczalo spore oszczednosci.

                                      JAK to regulować?
                                      Mam kilka koleżanek-nauczycielek. Kilkukrotnie spotkałam się z opinią, że to
                                      regulowanie to wielka pomyłka. I to nie ze względu na brak rozporządzeń - te w
                                      ramach szkół istnieją. Ale cóż z tego, że regulamin mówi o "skromnym,
                                      odpowiednim stroju", a nawet precyzuje kolory i długości. Jeżeli obniży jakiejś
                                      wypindrzonej pannicy ocenę z zachowania to zaraz przyladuje matka kłócąc się, że
                                      minówa była nad wyraz skromna, a bluzka z dekoltem po pas przecież była czarna,
                                      tylko troszkę cekinów na niej było.
                                      Mundurek nie pozostawia pola do interpretacji.
                                      • Gość: upierdliwa Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.bochnia.pl 15.02.07, 22:57
                                        xtrin napisała:

                                        > Nie ma?
                                        > Chodziłam do szkoły, gdy usunięto z niej fartuchy. Początkowo były pewne
                                        > ograniczenia co do stroju, powoli coraz bardziej się rozluźniały. W końcu
                                        > zaniknęły zupełnie. Bez odgórnego rozporządzenia :)

                                        no wlasnie o tym mowie - BEZ.


                                        > O problemie mówi się od lat. Jeżeli założymy, że dyrektorzy nie są idiotami (a
                                        > aby Twój pomysł miał jakiekolwiek szanse to nie sposób tego założenia nie
                                        > przyjąć) to musieli być tego świadomi i widzieć co się dzieje. I nie byli w
                                        > stanie nad tym zapanować.

                                        bo nie mieli odpowiednich uprawnien.



                                        > JAK to regulować?
                                        > Mam kilka koleżanek-nauczycielek. Kilkukrotnie spotkałam się z opinią, że to
                                        > regulowanie to wielka pomyłka. I to nie ze względu na brak rozporządzeń - te w
                                        > ramach szkół istnieją. Ale cóż z tego, że regulamin mówi o "skromnym,
                                        > odpowiednim stroju", a nawet precyzuje kolory i długości. Jeżeli obniży jakiejś
                                        > wypindrzonej pannicy ocenę z zachowania to zaraz przyladuje matka kłócąc się, ż
                                        > e
                                        > minówa była nad wyraz skromna, a bluzka z dekoltem po pas przecież była czarna,
                                        > tylko troszkę cekinów na niej było.
                                        > Mundurek nie pozostawia pola do interpretacji.

                                        chwileczke, badzmy konsekwentni. skoro matka moze przyjsc i zakwestionowac
                                        stanowisko szkoly w kwestii nieodpowiedniego ubioru, to dlaczego nie mialaby
                                        zakwestionowac tak samo obowiazku noszenia mundurka?

                                        jezeli chcemy stworzyc obowiazek noszenia mundurkow, przy ktorym zdanie
                                        poszczegolnych rodzicow sie nie liczy (czyli np. zdanie feminasapiens, ktora
                                        chetnie pozwolilaby swojemu dziecku ubierac sie w zwykly stroj), to dlaczego
                                        mielibysmy ich zdanie uwzgledniac przy "posrednim" wariancie kontroli?

                                        jak nauczyciel mowi - nieodpowiedni stroj, to widocznie tak jest i zadna matka
                                        nie powinna tu miec nic do gadania. "ubior lamie szkolne zasady" - koniec
                                        kropka, a matka niech sie lepiej zastanowi na tym, jak pozwala sie dziecku
                                        ubierac do szkoly.
                                        • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 23:23
                                          > jak nauczyciel mowi - nieodpowiedni stroj, to widocznie tak jest i zadna matka
                                          > nie powinna tu miec nic do gadania. "ubior lamie szkolne zasady" - koniec
                                          > kropka, a matka niech sie lepiej zastanowi na tym, jak pozwala sie dziecku
                                          > ubierac do szkoly.

                                          Bo o to, czy dana bluzka czy spódniczka te zasady łamie czy nie kłócić się da.
                                          Mundurek jest albo go nie ma.
                                      • heretic_969 Xtrin, a dlaczego tak bardzo 15.02.07, 23:10
                                        Ci przeszkadzają te "wypindrzone panice"? Nie uważasz, że styl ubierania się
                                        człowieka to jego sprawa?
                                        A może skąpo ubrane koleżanki były tak pociągające, ze nie mogłaś się skupić na
                                        nauce? :))))
                                        • xtrin Re: Xtrin, a dlaczego tak bardzo 15.02.07, 23:27
                                          > Ci przeszkadzają te "wypindrzone panice"? Nie uważasz, że styl
                                          > ubierania się człowieka to jego sprawa?

                                          Bo co nieco zależy mi na społeczeństwie i przyszłości tego kraju.

                                          > A może skąpo ubrane koleżanki były tak pociągające, ze nie mogłaś
                                          > się skupić na nauce? :))))

                                          Wtedy bym chyba tak nie oponowała, prawda? :)
                                          Niestety, ubierały się bez gustu i nie w moim typie były, więc ze skupieniem
                                          problemów nie miałam :(.
                                          • heretic_969 Re: Xtrin, a dlaczego tak bardzo 15.02.07, 23:33
                                            > Bo co nieco zależy mi na społeczeństwie i przyszłości tego kraju.

                                            Mi też. Nie bardzo jednak rozumiem, dlaczego przyszłość ma być lepsza, gdy
                                            młodzi ludzie nie będą mogli chodzić w tym, co chcą. A już wcześniej napisałem,
                                            że można wprowadzić jakieś ograniczenia.

                                            > Wtedy bym chyba tak nie oponowała, prawda? :)

                                            No, szkoła ma być przede wszystkim do nauki, więc jak dziewczęta są zbyt
                                            atrakcyjne, to jednak jest pewien problem:)
                                            • xtrin Re: Xtrin, a dlaczego tak bardzo 15.02.07, 23:39
                                              > Mi też. Nie bardzo jednak rozumiem, dlaczego przyszłość ma być lepsza,
                                              > gdy młodzi ludzie nie będą mogli chodzić w tym, co chcą.

                                              > No, szkoła ma być przede wszystkim do nauki, więc jak dziewczęta
                                              > są zbyt atrakcyjne, to jednak jest pewien problem:)

                                              Chyba sam sobie na pytanie odpowiedziałeś :).
                                              • heretic_969 Re: Xtrin, a dlaczego tak bardzo 15.02.07, 23:42
                                                > Chyba sam sobie na pytanie odpowiedziałeś :).

                                                No nie do końca. Dlaczego dziewczyna nie może ubrać się na sportowo, w stylu
                                                punk czy metal?
                                                • xtrin Re: Xtrin, a dlaczego tak bardzo 15.02.07, 23:48
                                                  > No nie do końca. Dlaczego dziewczyna nie może ubrać się na sportowo,
                                                  > w stylu punk czy metal?

                                                  Prawdziwych punków już nie ma :). "Metale" zresztą też zwykle przebierańce,
                                                  miłośnicy cieczki zwanej "nu-metalem" ;).

                                                  Regulamin szkolny:
                                                  1. Ubierać dowolnie mogą się wyłącznie wielbiciele punka, rocka i metalu.
                                                  2. Kategorycznie zabrania się tego słuchaczom popu, techno i Eski.
                                                  • xtrin errata 15.02.07, 23:49
                                                    > miłośnicy cieczki zwanej "nu-metalem" ;).

                                                    Oczywiście miało być "sieczki".
                                                    Głodnemu...
                                                  • heretic_969 Re: Xtrin, a dlaczego tak bardzo 15.02.07, 23:50
                                                    > Prawdziwych punków już nie ma :). "Metale" zresztą też zwykle przebierańce,
                                                    > miłośnicy cieczki zwanej "nu-metalem" ;).

                                                    Nu-metal to nie metal, to g....:)

                                                    > Regulamin szkolny:
                                                    > 1. Ubierać dowolnie mogą się wyłącznie wielbiciele punka, rocka i metalu.
                                                    > 2. Kategorycznie zabrania się tego słuchaczom popu, techno i Eski.

                                                    :)
                                                    Choć zależy jeszcze jaki pop i jakie techno:)
                                                  • xtrin Re: Xtrin, a dlaczego tak bardzo 16.02.07, 00:00
                                                    > Choć zależy jeszcze jaki pop i jakie techno:)

                                                    Przynajmniej z Eską nie ma problemów :).

                                                    W takim razie należy powołać jakiś zespół badawczy, który określi która muzyka
                                                    zwalnia z mundurka, a która go nakazuje.
                                                    Oczywiście delikwenci będą raz na semestr odpowiednio testowani, by wykazać się
                                                    znajomością zadeklarowanej muzyki.
                                                  • heretic_969 Re: Xtrin, a dlaczego tak bardzo 16.02.07, 00:06
                                                    > Oczywiście delikwenci będą raz na semestr odpowiednio testowani, by wykazać się
                                                    > znajomością zadeklarowanej muzyki.

                                                    Wolałbym, by pokazali, ile mają oryginalnych płyt swoich ulubionych zespołów...
                                                  • xtrin Re: Xtrin, a dlaczego tak bardzo 16.02.07, 00:49
                                                    > Wolałbym, by pokazali, ile mają oryginalnych płyt swoich ulubionych zespołów...

                                                    Mieć, a znać, a szczegółnie docenić - to nie to samo :).
                                                  • heretic_969 Re: Xtrin, a dlaczego tak bardzo 16.02.07, 01:48
                                                    > Mieć, a znać, a szczegółnie docenić - to nie to samo :).

                                                    Generalnie ci, co kupują oryginalne płyty, robią to z szacunku dla zespołów.
                                                  • xtrin Re: Xtrin, a dlaczego tak bardzo 16.02.07, 09:26
                                                    > Generalnie ci, co kupują oryginalne płyty, robią to z szacunku dla zespołów.

                                                    Oj oj, bardzo odważna, wręcz brawurowa teza.
                                                    Pozatem zaraz znajdą się tacy, co sobie kupią i setkę oryginałów by móc
                                                    pochodzić w dresie i cekinach do szkoły. :)
    • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 14:12
      > Wydaje mi się że to sprzeczne z moim konstytucyjnym
      > prawem do wolności i samostanowienia.

      A to, że dziecko musi chodzić do szkoły na 8 przypadkiem nie jest sprzeczne z
      konstytucją? Zadania domowe nie gwałcą Twojego prawa do wolności? Niemożność
      wypisania dziecka z lekcji matematyki nie odbiera Ci prawa do samostaniowienia?
    • nelsonek Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 14:38
      FeminaSapiens: Czy mogę odmówić? Czy minister ma prawo zmusić moje dzieci do
      noszenia mundurków?

      Nelsonek: A czy ja moge odmowic wyslania swojego dziecka do szkoly? Jesli nie
      to taki nakaz lamie moje konstytucyjne prawo do wolnosci i samostanowienia.
      • Gość: upierdliwa och dajcie juz spokoj z tym porownywaniem.. IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 14:52
        obowiazku noszenia mundurku do obowiazku NAUKI w ogole. szczerze mowiac, takie
        porownanie jest zwyczajnie idiotyczne.
        jesli nie widzicie roznicy "waznosci" pomiedzy nauka, a sposobem ubierania sie
        dziecka, no to wybaczcie, ale o czym my tu mowimy.... czy szkola jest od tego,
        zeby uczyc, czy tez od tego, zeby ubierac?
        • gringo68 Re: och dajcie juz spokoj z tym porownywaniem.. 14.02.07, 15:07
          Gość portalu: upierdliwa napisał(a):

          > obowiazku noszenia mundurku do obowiazku NAUKI w ogole. szczerze mowiac, takie
          > porownanie jest zwyczajnie idiotyczne.
          > jesli nie widzicie roznicy "waznosci" pomiedzy nauka, a sposobem ubierania sie
          > dziecka, no to wybaczcie, ale o czym my tu mowimy.... czy szkola jest od tego,
          > zeby uczyc, czy tez od tego, zeby ubierac?

          Nie nie wiedże. Proces nauki i wychowania jest kompleksowy i nie da się
          oddzielić jego elemetów od siebie. Szkoła jest także od tego aby wychowywać....

          • Gość: upierdliwa Re: och dajcie juz spokoj z tym porownywaniem.. IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 15:13
            od wychowywania to sa PRZEDE WSZYTKIM rodzice, a szkola moze tylko ich w tej
            ifinkcji wspomagac.
            NIGDY funkcja wychowawcza szkoly nie powinna byc nadrzedna w stosunku do tej
            funkcji u rodzicow, dlatego tym bardziej nie powinno sie w niej wprowadzac
            regul, na ktore rodzice nie wyrazaja zgody.

            podkreslam, ze powyzej mowie tylko o wychowywaniu, nie o nauczaniu, poniewaz
            akurat przekazywanie wiedzy jest przede wszystkim funkcja szkoly, a nie rodzicow
            (rodzice nie musza byc specjalistami we wszystkich dziedzinach wiedzy).
            • des4 Re: och dajcie juz spokoj z tym porownywaniem.. 14.02.07, 15:15
              Ciekawe tylgo gdzie dzieciaki nabierają wzorce zachowań...śmiem twierdzić, że
              i domu i poza nim, wlaśnie w szkole...
              • Gość: upierdliwa Re: och dajcie juz spokoj z tym porownywaniem.. IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 15:16
                des4 napisał:

                > Ciekawe tylgo gdzie dzieciaki nabierają wzorce zachowań...śmiem twierdzić, że
                > i domu i poza nim, wlaśnie w szkole...


                smiesz twierdzic, ze rodzice nie maja zadnego wplywu na zachowanie swoich
                dzieci? :)
              • Gość: upierdliwa przepraszam, zle zrozumialam IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 15:19
                teraz zauwazylam, ze tam bylo "I w domu, i poza nim"

                niemniej dalej uwazam, ze za wychowanie dzieci sa odpowiedzialni rodzice w
                pierwszej kolejnosci, a dopiero potem szkola. wobec tego jesli rodzic zgadza
                sie, by dziecko nie nosilo mundurka, tylko ubieralo sie normalnie, to nie
                powinno byc tego zmuszane przez ministerstwo, to jakies pomieszanie pojec i
                zamach na autorytet rodzica w oczach dziecka.
          • onlyoner Re: och dajcie juz spokoj z tym porownywaniem.. 14.02.07, 16:33
            gringo68 napisał:
            > Proces nauki i wychowania jest kompleksowy i nie da się
            > oddzielić jego elemetów od siebie. Szkoła jest także od tego aby wychowywać....

            W szkole zdobywa się wiedzę którą dorośli juz posiedli w stopniu mniejszym lub
            wiekszym. Byłoby wspaniale gdyby wszyscy kończący szkołę wyniesli z niej taki
            sam zasób wiedzy.
            Ale idąc tokiem twego rozumowania: równie wspaniale by było gdyby wszyscy ludzie
            wychowywani w szkole wyniesli z niej zamiłowanie do jednakowych uniformów.

            O to ci chodzi ?
        • nelsonek Re: och dajcie juz spokoj z tym porownywaniem.. 14.02.07, 18:12
          Upierdliwa: obowiazku noszenia mundurku do obowiazku NAUKI w ogole. szczerze
          mowiac, takie porownanie jest zwyczajnie idiotyczne.

          Nelsonek: Porownanie jest jak najbardziej trafne. To teza, ze nakaz noszenia
          takiego a nie innego ubioru W SZKOLE (nie poza nia) ogranicza jakies wolnosci
          jest kretynska.

          Upierdliwa: jesli nie widzicie roznicy "waznosci" pomiedzy nauka, a sposobem
          ubierania sie dziecka, no to wybaczcie, ale o czym my tu mowimy....

          Nelsonek: Aha! To "waznosc" decyduje o tym czy cos jest obowiazkowe czy nie?
          Hmm. Interesujace.
          • Gość: upierdliwa Re: och dajcie juz spokoj z tym porownywaniem.. IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 18:23
            > Nelsonek: Porownanie jest jak najbardziej trafne. To teza, ze nakaz noszenia
            > takiego a nie innego ubioru W SZKOLE (nie poza nia) ogranicza jakies wolnosci
            > jest kretynska.

            owszem, ogranicza. przekazywanie wiedzy nie ogranicza niczyjej wolnosci - uczen
            moze sie uczyc i zdobywac dobre oceny, a moze tez sie nie uczyc i jechac na
            pałach, powtarzac klasy itp. oczywiscie nikt nie ma watpliwosci co do tego, co
            jest tu dla niego lepsze. nauka to inwestycja w przyszlosc.

            mundurki to fanaberie nie majace nic wspolnego z przyszloscia dziecka.

            > Nelsonek: Aha! To "waznosc" decyduje o tym czy cos jest obowiazkowe czy nie?
            > Hmm. Interesujace.

            akurat w przypadku ubioru, decydowac powinni rodzice, zwlaszcza, jesli to oni
            maja byc obciazeni KOSZTAMI.
            jesli rodzic nie ma nic do powiedzenia - to tym samym nie powinien miec
            obowiazku placenia za mundurek, skoro wymaga tego mundurka szkola, to niech go
            tez zafunduje.
            • nelsonek Re: och dajcie juz spokoj z tym porownywaniem.. 14.02.07, 18:28
              Upierdliwa: mundurki to fanaberie nie majace nic wspolnego z przyszloscia
              dziecka.

              Nelsonek: Skoro tak mowisz to widocznie tak jest. Aksjomatow sie nie obala.

              Upierdliwa: akurat w przypadku ubioru, decydowac powinni rodzice, zwlaszcza,
              jesli to oni maja byc obciazeni KOSZTAMI.

              Nelsonek: Obowiazek ksztalcenia tez istnieje i to wlasnie rodzice obciazeni sa
              kosztami tego obowiazku ustawowego. Zatem pod tym wzgledem roznicy, pomiedzy
              obowiazkiem nauki a obowiazkiem mundurkowym, nie ma.

              Upierdliwa: jesli rodzic nie ma nic do powiedzenia - to tym samym nie powinien
              miec obowiazku placenia za mundurek, skoro wymaga tego mundurka szkola, to
              niech go tez zafunduje.

              Nelsonek: To czemu panstwo nie finansuje podrecznikow? Rozumiem, ze jestes
              zwolenniczka calkowitej refundacji kosztow poniesionych przez rodzicow na
              ksztalcenie dziecka.
              • Gość: upierdliwa Re: och dajcie juz spokoj z tym porownywaniem.. IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 18:35
                > Nelsonek: Skoro tak mowisz to widocznie tak jest. Aksjomatow sie nie obala.
                >

                sadzac z ironicznego tonu, masz inne zdanie. oswiec mnie wiec, jakie to
                dalekosiezne korzysci w przyszlym zyciu studenckim i zawodowym daja mundurki w
                szkolach?


                > Nelsonek: Obowiazek ksztalcenia tez istnieje i to wlasnie rodzice obciazeni sa
                > kosztami tego obowiazku ustawowego. Zatem pod tym wzgledem roznicy, pomiedzy
                > obowiazkiem nauki a obowiazkiem mundurkowym, nie ma.

                j.w. dziecko, ktore nie chodzi do szkoly byloby jawnie pokrzywdzone w stosunku
                do tych, ktore chodza - edukacja jest niezbedna do normalnego funkcjonowania w
                spoleczenstwie.
                rozumiem, ze wg Ciebie wszystkie osoby, ktore przeszly jak dotad przez caly
                system edukacji bez mundurkow, sa rowniez w jakis sposob poszkodowane wobec
                tych, ktore beda mundurkami objete? ja osobiscie poszkodowana sie nie czuje,
                ale mam nadzieje, ze mi wyjasnisz, na czym to poszkodowanie polega.


                > Nelsonek: To czemu panstwo nie finansuje podrecznikow? Rozumiem, ze jestes
                > zwolenniczka calkowitej refundacji kosztow poniesionych przez rodzicow na
                > ksztalcenie dziecka.

                ktos juz gdzies dobrze napisal na ten temat, mianowicie - przybory szkolne sa
                niezbedne do normalnego uczestniczenia w lekcji, natomiast mundurek - nie jest
                niezbedny. przybory szkolne kupuje sie wiec DLA SIEBIE, a mundurek - DLA SZKOLY.
                i to jest zasadnicza roznica. w takim wypadku to szkola powinna fundowac
                mundurki, tak jak np. zaklady pracy funduja ubrania robocze swoim pracownikom.
                • nelsonek Re: och dajcie juz spokoj z tym porownywaniem.. 14.02.07, 19:08
                  Upierdliwa: sadzac z ironicznego tonu, masz inne zdanie. oswiec mnie wiec,
                  jakie to dalekosiezne korzysci w przyszlym zyciu studenckim i zawodowym daja
                  mundurki w szkolach?

                  Nelsonek: Zle sadzisz. Jednak Twoje stwierdzenie wyglada mi na aksjomat. A
                  nawet gdybym popieral ministerialny pomysl to dlaczego ja mam swoje zdanie
                  uzasadniac a Ty nie?

                  Upierdliwa: j.w. dziecko, ktore nie chodzi do szkoly byloby jawnie pokrzywdzone
                  w stosunku do tych, ktore chodza - edukacja jest niezbedna do normalnego
                  funkcjonowania w spoleczenstwie. rozumiem, ze wg Ciebie wszystkie osoby, ktore
                  przeszly jak dotad przez caly system edukacji bez mundurkow, sa rowniez w jakis
                  sposob poszkodowane wobec tych, ktore beda mundurkami objete? ja osobiscie
                  poszkodowana sie nie czuje, ale mam nadzieje, ze mi wyjasnisz, na czym to
                  poszkodowanie polega.

                  Nelsonek: Pisalem cos o jakims poszkodowaniu? Gdzie? Nie porownuje tego co bylo
                  x lat temu z tym co jest dzisiaj. Nie zauwazylas? Bo tamta rzeczywistosc jakos
                  nie pasuje do obecnej. Zakladajac, ze obowiazku szkolnego nie ma: nie rozumiem
                  dlaczego dzieci, ktore do szkoly nie chodzilyby bylyby pokrzywdzone? I kto by
                  je krzywdzil? Do normalnego funkcjonowania w spoleczenstwie niezbedna jest
                  znajomosc prawa. Jednak nie ma obowiazku nauczania go. Dlaczego?

                  Upierdliwa: ktos juz gdzies dobrze napisal na ten temat, mianowicie - przybory
                  szkolne sa niezbedne do normalnego uczestniczenia w lekcji, natomiast mundurek
                  - nie jest niezbedny. przybory szkolne kupuje sie wiec DLA SIEBIE, a mundurek -
                  DLA SZKOLY

                  Nelsonek: To szkola ma chodzic w mundurku? Ciekawe. Dlaczego przybory sa
                  niezbedne do nauczania? Bez podrecznikow nie ma mozliwosci? Wszak w XXI wieku
                  zyjemy.

                  Upierdliwa: i to jest zasadnicza roznica.

                  Nelsonek: Roznicy nadal nie widze.
                  • Gość: upierdliwa Re: och dajcie juz spokoj z tym porownywaniem.. IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 19:14
                    nelsonek napisał:

                    > Nelsonek: Roznicy nadal nie widze.

                    bo widocznie nie chcesz jej zobaczyc. a ja nie mam ochoty tracic czasu na
                    bezproduktywne przepychanki slowne z kims, kto uwaza, ze wszyscy powinni sie
                    dostosowac do pogladow i gustow jakiejs osoby, czy nawet grupy osob.
                    • nelsonek Re: och dajcie juz spokoj z tym porownywaniem.. 14.02.07, 19:16
                      Bzdura. Po prostu niezbyt jasno przedstawiasz swoje poglady. Ot co. Demokracja
                      moja droga polega na dostosowaniu sie mniejszosci. Niestety. Moze sie to komus
                      podobac albo i nie.

                      Gość portalu: upierdliwa napisał(a):
                      > bo widocznie nie chcesz jej zobaczyc. a ja nie mam ochoty tracic czasu na
                      > bezproduktywne przepychanki slowne z kims, kto uwaza, ze wszyscy powinni sie
                      > dostosowac do pogladow i gustow jakiejs osoby, czy nawet grupy osob.
                      • Gość: upierdliwa Re: och dajcie juz spokoj z tym porownywaniem.. IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 19:36
                        to raczej Ty masz jednotorowe myslenie i myslisz szablonami. sa kwestie, w
                        ktorych rzeczywiscie mniejszosc musi sie dostosowac, bo trudno np. utworzyc dwa
                        rozne rzady, jeden dla wiekszosci, jeden dla mniejszosci.

                        ale sa tez sytuacje, w ktorych mozliwy jest kompromis, wystarczy ruszyc glowa, a
                        nie bezmyslnie dzialac pod dyktando najglosniejszej grupy, jak automat.
                        • nelsonek Re: och dajcie juz spokoj z tym porownywaniem.. 14.02.07, 19:44
                          Upierdliwa: to raczej Ty masz jednotorowe myslenie i myslisz szablonami.

                          Nelsonek: Coz za doglebna analiza! Jestem pod wrazeniem!

                          Upierdliwa: sa kwestie, w ktorych rzeczywiscie mniejszosc musi sie dostosowac,
                          bo trudno np. utworzyc dwa rozne rzady, jeden dla wiekszosci, jeden dla
                          mniejszosci.

                          Nelsonek: Oczywiscie, ze sa takie kwestie. I mundurki w szkolach (ale nie jako
                          decyzja ministerialna, ale na poziomie szkoly) taka kwestia jest. Z tego co sie
                          orientuje (a jesli sie myle to mnie popraw) to lezy Ci na sercu dobro i prawa
                          mniejszosci. I nie rozumiem dlaczego bronisz mniejszosci, ktora nie chce
                          chodzic w mundurkach, a nie bronisz mniejszosci, ktora nie chce pasow zapinac.

                          Upierdliwa: ale sa tez sytuacje, w ktorych mozliwy jest kompromis, wystarczy
                          ruszyc glowa, a nie bezmyslnie dzialac pod dyktando najglosniejszej grupy, jak
                          automat.

                          Nelsonek: I ten kompromis, w sprawie munurkow, zaproponowalem. A moze nie? Czy
                          zatem lapie sie do grupy ludzi "ruszajacych glowa"?
    • default Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 15:10
      I jeszcze jedna sprawa - nie jestem specjalnie zorientowana w tym projekcie,
      ale z tego co słyszę to jednak rodzice mają ponieść koszt zakupu owego
      mundurka. No i z tym to już się kompletnie nie zgadzam. O ile zakup
      podręczników, zeszytów i przyborów szkolnych jest niezbędny dla ucznia, o tyle
      mundurek jest już tylko i wyłącznie fanaberią i zachcianką szkoły. Bez
      podręcznika i zeszytu trudno uczestniczyć w lekcji, ale w dżinsach i bluzie
      zamiast mundurka - można się uczyć bez przeszkód. Zatem jeśli szkoła
      (ministerstwo, kuratorium) wymaga mundurka, to niechże w niego ucznia wyposaży.
      Przecież od dorosłych, zatrudnionych w zawodach/firmach wymagających
      umundrowania nie wymaga się samodzielnego zakupu tegoż stroju, prawda? Czy
      stewardesa, kolejarz, policjant, pielęgniarka, strażnik miejski sami kupują
      sobie stroje służbowe? Mało tego - dostają jeszcze ekwiwalent za pranie tegoż,
      o ile robią je na własną rękę. Więc?
      • Gość: upierdliwa Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 15:15
        dobre pytanie :)
        ja jeszcze zapytam od siebie, jak to jest rozwiazane w innych krajach, bo nie
        wiem - moze ktos sie orientuje, czy np. w Anglii uczniowie musza sami placic za
        mundurki?
    • Gość: rybka Nemo Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.w90-33.abo.wanadoo.fr 14.02.07, 15:37
      Jesteś przeciw, szanuję Twoje zdanie, ale argumenty masz słabe:
      - Brzydkie mundurki: Rodzice chyba mają udział w wyborze.
      - Cena: 100-200 złotych to przeciętna cena jednej pary modnych spodni. Nie
      szkoda Ci żeby Twoje dziecko wycierało szkolne korytarze markowymi ciuchami?
      Mnie byłoby szkoda.
      - Możesz spróbować homeschoolingu. Poczytaj, rozważ.
      Pozdrawiam
    • furazerkadziadka Będe się opierać mundurkom 14.02.07, 16:03
      i nie rozumiem, dlaczego osoby skądinąd nie zostawiające na Giertychu suchej
      nitki, popierają akurat tak bezsensowny pomysł. Do tego wygladajacy na
      podsunięty przez lobby krawcowych. Nie rozumiem też, ze można nakazać mundurki,
      a nie mozna zakazać gołych brzuchow w szkole i kolczykow gdzieś tam.
      Drugie durne rozporządzenie to zakaz używania komorek / nie szarych bynajmniej/
      na lekcji. Czyżby to nie było oczywiste ? Może trzeba jeszcze rozporządzenia o
      żuciu gumy w czasie recytowania wiersza na polskim, o zjeżdzaniu na sankach w
      czasie lekcji matematyki i o niechlapaniu farbą na nauczycielkę plastyki ?
      • mortycjan Re: Będe się opierać mundurkom 14.02.07, 16:46
        Twój post jest sprzeczny. Najpierw mówisz o tym żeby zakazywać po kolei:
        kolczyków, odsłoniętych pępków itd. a potem mówisz że bez sensu jest zakazywanie
        żucia gumy podczas odpowiedzi. Trudno jest określić co jest schludnym strojem a
        co nie - należałoby stworzyć jakiś spis ciuchów zakazanych i mapę miejsc których
        nie wolno przekłuwać, paranoja. Jednolity strój(ale taki całkiem jednolity, nie
        jakieś durne dresowe kamizelki) zatrze różnice w statusie materialnym między
        uczniami, bardzo utrudni wchodzenie na teren szkoły byle komu, zidentyfikuje
        uczniów ze szkołą a nie ze szkodliwą subkulturą np. z kibolami, jedynym minusem
        są zawiedzione ambicje rodziców którzy chcieli przyszpanować jakie to oni ciuchy
        dzieciom kupują i tyle.
        • Gość: camel Re: Będe się opierać mundurkom IP: 81.19.200.* 14.02.07, 17:06
          no i trudno sie z tym nie zgodzic.
          popieram pomysl z mundurkami w calej rozciaglosci.
          poza tym elegancki mundurek zrobi nawet z bele kogo osoba bardziej elegancka:
          fakt trudniej sie w mundurku popisywac przynaleznoscia do kiboli czy
          bkolersow..no ale coz... takie zycie:)))
          • acorns Re: Będe się opierać mundurkom 14.02.07, 17:30
            > fakt trudniej sie w mundurku popisywac przynaleznoscia do kiboli czy
            > bkolersow..no ale coz... takie zycie:)))

            A kto zabroni Młodej naszyć sobie na plecak naszywkę Pogoni, Arki czy Legii?
            Albo w zimę zakładać szalik jakiegoś klubu. Bo szalika to nikt jej nie zabroni
            nosić.
            • Gość: :)))))) Re: Będe się opierać mundurkom IP: 81.19.200.* 15.02.07, 12:55
              wadomo, ze nei wszytsko bedzie mozliwo. zreszta to nie ma znaczena. Za to ta
              twoja mloda nie ubierze sie jak prostytutka do szkoly..a to juz cos..
        • onlyoner Re: Będe się opierać mundurkom 14.02.07, 17:11
          mortycjan napisał:
          > Jednolity strój(ale taki całkiem jednolity, nie
          > jakieś durne dresowe kamizelki) zatrze różnice w statusie materialnym między
          > uczniami,

          A komórki, szwajcarskie zegarki, diamentowe kolczyki, srebrne gustowne obrączki
          albo złote spinki do włosów ?

          > bardzo utrudni wchodzenie na teren szkoły byle komu, zidentyfikuje
          > uczniów ze szkołą a nie ze szkodliwą subkulturą np. z kibolami

          Jak ktoś będzie koniecznie chciał wejść na teren szkoły to po prostu kupi albo
          uszyje sobie taki mundurek. I trudniej niż teraz będzie go można zidentyfikować.
          A uczniowie o mentalności kiboli będą mieli kolejny pretekst do "ustawek" (jedne
          mundurki kontra drugie mundurki)
          • mortycjan Re: Będe się opierać mundurkom 14.02.07, 17:49
            Złote kolczyki, spinka i szwajcarski zegarek to mało widoczne detale, kupienie
            mundurka albo uszycie go... trudno mi wyobrazić sobie 15-latka wydającego 200
            złotych na mundurek po to żeby wymusić 25 złotych na przerwie od uczniów innej
            szkoły, a co do trudności z identyfikacją to jak wszyscy są ubrani dowolnie to
            też nie odróżnisz obcego. Ustawki między I a IV LO też mi trudno sobie
            wyobrazić(o honor szkoły by się bili ?).
            • onlyoner Re: Będe się opierać mundurkom 14.02.07, 18:31
              mortycjan napisał:
              > Złote kolczyki, spinka i szwajcarski zegarek to mało widoczne detale

              Owszem ale na "markowej" odzieży też trudno dostrzec metkę z ceną zakupu. A małą
              widoczność zegarka łatwo pokonać sprawdzając ostentacyjnie godzinę pod koniec
              lekcji albo przerwy. Zakradanie się do innej szkoły dla wymuszenia 25 zł ?
              Zawsze mi się wydawało że takie kwoty podlegaja obrotowi "wewnątrzszkolnemu"
              (lub "pozaszkolnemu") Ale dla większego zysku można przecież zainwestować... I
              nie zgadzam się że gdy wszyscy ubrani są dowolnie to trudno kogoś zidentyfikować
              (jest wręcz odwrotnie - zapytaj się jakiegoś policjanta) Ustawki zaś mogą być
              umawiane w obronie honoru szkolnej drużyny sportowej (bo porządna szkoła z
              własnymi mundurkami powinna mieć wszak i własną drużynę, czyż nie ?)
              • Gość: sss Re: Będe się opierać mundurkom IP: 81.19.200.* 15.02.07, 12:58
                oj nie wyszukuj juz na sile problemow..bo robisz sie dziecinny.
                uczniowie maja wygladac schludnie i estetycznie, a nie jak prostytutki i ich
                alfonsy... i to jest zadanie mudnorkow.
                • onlyoner Re: Będe się opierać mundurkom 15.02.07, 19:50
                  Gość portalu: sss napisał(a):
                  > uczniowie maja wygladac schludnie i estetycznie, a nie jak prostytutki i ich
                  > alfonsy... i to jest zadanie mudnorkow.

                  Zadaniem mundurków jest zacieranie różnic miedzy uczniami. Nie lubisz kiedy ktoś
                  zaznacza ubiorem swą indywidualność i fantazję ?

                  PS: jak dla mnie mundurek to to samo co szalik kibola (chociaż nie do końca bo
                  kibol zakłada szalik ze szczerej chęci i nosi go z wielką dumą)
                  • create Re: Będe się opierać mundurkom 18.02.07, 23:31
                    ubiorem może w szkole zaznaczyć jedynie swoją bufonowatość,

                    A tak w szkole będzie zaznaczał się swoimi wypowiedziami i sposobem bycia, nie
                    tym ile na siebie włoży
                    • onlyoner Re: Będe się opierać mundurkom 19.02.07, 02:27
                      create napisał:
                      > ubiorem może w szkole zaznaczyć jedynie swoją bufonowatość,

                      I bardzo dobrze, lepiej jak od razu widac z kim mamy do czynienia niż gdyby miał
                      swą bufonowatość ukrywać pod mundurkiem.
        • furazerkadziadka niestety, mortycjan, nie zrozumiałeś 15.02.07, 09:06
          Chodzilo mi o to, że rzeczą OCZYWISTĄ jest, że w czasie lekcji nie rozmawia się
          przez komorkę. Tak jak to, ze w czasie rozwiązywania rownań nie zjeżdza się na
          sankach. To było takie POROWNANIE< żebyś lepiej zrozumiał. Cóż, za trudne bylo.
          A co do szpanowania, to oczywiście w charakterze obuwia znow będą juniorki,
          żeby nie szpanować markowym adidasem ?
      • Gość: camel opieraj sie o sciane IP: 81.19.200.* 14.02.07, 16:48
        bo czasem nawet slepej kurze trawi sie ziarno.
        to ze nie lubie giertycha, nie znaczy ze zaraz mam wszytskie jego pomysly, z
        zalozenie, negowac. Wprowadzil rosadny przepis i trudno tego nie zauwazyc.

        Przypuszczam, ze gdybys do pracy ubierala sie jak prostytutka, to tez by ci
        szef uwage zwrocil. Choc oczywiscie nie wiem co robisz zawodowo.
    • Gość: upierdliwa pytanie do zwolennikow mundurkow IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 17:12
      feminasapiens, jak widze, nie prostestuje przed wprowadzeniem mundurkow w ogole,
      a jedynie chce miec mozliwosc, aby JEJ dziecko nie musialo ich nosic.
      dlaczego tak sie burzycie? skoro WAM mundurki sie podobaja, to Wy swoje dzieci w
      nie ubierzecie, nikt Wam przeciez nie broni. dlaczego jednak uwazacie za sluszne
      wtykanie nosa w cudze sprawy i dyktowanie wszystkim, jak sie maja ubierac?

      mundurki niech beda dla chetnych - skoro, jak widac na forum, chetnych jest
      wiekszosc, to i wiekszosc bedzie je nosic. ale wara od cudzych dzieci i ich
      rodzicow - skoro nie chca mundurkow to nie widze podstaw, aby kogos do nich
      przymuszac.
      • yggdrasill Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 17:34
        Upierdliwa, dobrze powiedziane. Ale od zwolenników zamordyzmu odzieżowego zaraz
        usłyszysz, że demokracja to rządy większości, a ta podobno życzy sobie
        umundurowania. Z kolei o demokratycznym poszanowaniu praw mniejszości juz
        raczej nikt nie wspomni.
      • nelsonek Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 18:18
        Ja tam mundurki popieram, ale POD JEDNYM WARUNKIEM. Ze decydowac bedzie o tym
        pojedyncza szkola, a nie ministerstwo. Wolnosc to mozliwosc wyboru. Jesli mi
        rodzicowi nie podoba sie w danej szkole (bo na przyklad tam jest obowiazek
        noszenia mundurkow) to przeniose swoje dziecko do innej szkoly (gdzie takiego
        obowiazku nie ma). A obowiazek nakladany przez pojedyncza szkole odbywalby sie
        (na przyklad w referendum przeprowadzonym wsrod rodzicow. Mysle, ze takie
        rozwiazanie byloby do zaakceptowania zarowno dla zwolennikow jak i przeciwnikow
        mundurkow w szkolach.

        Gość portalu: upierdliwa napisał(a):

        > feminasapiens, jak widze, nie prostestuje przed wprowadzeniem mundurkow w
        ogole
        > ,
        > a jedynie chce miec mozliwosc, aby JEJ dziecko nie musialo ich nosic.
        > dlaczego tak sie burzycie? skoro WAM mundurki sie podobaja, to Wy swoje
        dzieci
        > w
        > nie ubierzecie, nikt Wam przeciez nie broni. dlaczego jednak uwazacie za
        sluszn
        > e
        > wtykanie nosa w cudze sprawy i dyktowanie wszystkim, jak sie maja ubierac?
        >
        > mundurki niech beda dla chetnych - skoro, jak widac na forum, chetnych jest
        > wiekszosc, to i wiekszosc bedzie je nosic. ale wara od cudzych dzieci i ich
        > rodzicow - skoro nie chca mundurkow to nie widze podstaw, aby kogos do nich
        > przymuszac.
        • Gość: upierdliwa Re: pytanie do zwolennikow mundurkow IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 18:26
          nelsonek napisał:

          > Ja tam mundurki popieram, ale POD JEDNYM WARUNKIEM. Ze decydowac bedzie o tym
          > pojedyncza szkola, a nie ministerstwo. Wolnosc to mozliwosc wyboru. Jesli mi
          > rodzicowi nie podoba sie w danej szkole (bo na przyklad tam jest obowiazek
          > noszenia mundurkow) to przeniose swoje dziecko do innej szkoly (gdzie takiego
          > obowiazku nie ma). A obowiazek nakladany przez pojedyncza szkole odbywalby sie
          > (na przyklad w referendum przeprowadzonym wsrod rodzicow. Mysle, ze takie
          > rozwiazanie byloby do zaakceptowania zarowno dla zwolennikow jak i przeciwnikow
          >
          > mundurkow w szkolach.


          i z tym sie moge zgodzic.
          pod warunkiem, ze w przypadku przeglosowania mundurkow w danej szkole, ich
          obowiazek bedzie dotyczyc rocznikow, ktore dopiero wchodza. aby ci, ktorzy juz
          sie w niej ucza nie byli zmuszeni do zmiany szkoly tylko z tego powodu, ze nie
          chca nosic mundurkow.
          • nelsonek Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 18:32
            Po 1: "obecne" roczniki nie bylyby przymuszane do zmiany szkoly. Moglyby poddac
            sie obowiazkowi mundurkowemu.
            Po 2: To Twoje ograniczenie to tez kwestia referendum.

            Gość portalu: upierdliwa napisał(a):
            > i z tym sie moge zgodzic.
            > pod warunkiem, ze w przypadku przeglosowania mundurkow w danej szkole, ich
            > obowiazek bedzie dotyczyc rocznikow, ktore dopiero wchodza. aby ci, ktorzy juz
            > sie w niej ucza nie byli zmuszeni do zmiany szkoly tylko z tego powodu, ze nie
            > chca nosic mundurkow.
            • Gość: upierdliwa Re: pytanie do zwolennikow mundurkow IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 18:40
              nelsonek napisał:

              > Po 1: "obecne" roczniki nie bylyby przymuszane do zmiany szkoly. Moglyby poddac
              >
              > sie obowiazkowi mundurkowemu.

              dlaczego maja sie "poddawac" - czy ich zdanie sie nie liczy? czy zdanie
              pojedynczego czlowieka, nalezacego do mniejszosci MNIEJ SIE LICZY niz zdanie
              drugiego pojedynczego czlowieka, nalezacego do wiekszosci??


              > Po 2: To Twoje ograniczenie to tez kwestia referendum.

              i co - jak wiekszosc zarzadzi mundurki, to mniejszosc ma sie "poddawac"?
              widze, ze i Ty jestes fanem zamordyzmu... rzady wiekszosci owszem, ale
              poszanowanie praw mniejszosci to juz jakby pominiete...
              • nelsonek Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 18:56
                Upierdliwa: dlaczego maja sie "poddawac" - czy ich zdanie sie nie liczy? czy
                zdanie pojedynczego czlowieka, nalezacego do mniejszosci MNIEJ SIE LICZY niz
                zdanie drugiego pojedynczego czlowieka, nalezacego do wiekszosci??

                Nelsonek: W referendum nikt nie liczy podwojnie glosow. Kazdy glos znaczy tyle
                samo. Zarowno zwolennikow, przeciwnikow jak i osob wstrzymujacych sie.

                Upierdliwa: i co - jak wiekszosc zarzadzi mundurki, to mniejszosc ma sie
                "poddawac"? widze, ze i Ty jestes fanem zamordyzmu... rzady wiekszosci owszem,
                ale poszanowanie praw mniejszosci to juz jakby pominiete...

                Nelsonek: Niestety. Taka jest wspolczesna demokracja. Mi na przyklad nie podoba
                sie zakaz jazdy samochodem bez pasow. Ale niestety musze przyjac taka a nie
                inna postawe. W przeciwnym wypadku nikt nie uzna mojego "prawa mniejszosci".
                Tak samo z mundurkami.
                • Gość: upierdliwa Re: pytanie do zwolennikow mundurkow IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 19:16
                  > Nelsonek: Niestety. Taka jest wspolczesna demokracja. Mi na przyklad nie podoba
                  >
                  > sie zakaz jazdy samochodem bez pasow. Ale niestety musze przyjac taka a nie
                  > inna postawe. W przeciwnym wypadku nikt nie uzna mojego "prawa mniejszosci".
                  > Tak samo z mundurkami.


                  jednym slowem - skoro Tobie cos tam nie pasuje, to niech inni (w calkiem innej,
                  nie zwiazanej z tym sprawie) tez beda niezadowoleni? cos na zasadzie psa
                  ogrodnika.... :/
                  • nelsonek Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 19:17
                    Moment: skad wiesz, ze tylko ja uwazam, iz nakaz zapinania pasow jest
                    ograniczeniem mojej wolnosci?
                    • Gość: upierdliwa Re: pytanie do zwolennikow mundurkow IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 19:34
                      nelsonek napisał:

                      > Moment: skad wiesz, ze tylko ja uwazam, iz nakaz zapinania pasow jest
                      > ograniczeniem mojej wolnosci?


                      wcale tak nie uwazam, wiem, ze chocby Korwin-Mikke tez tak uwaza i zreszta ja
                      osobiscie tez tak uwazam. :)
                      co nie oznacza, ze skoro juz jest tak, jak jest w tej sprawie, to automatycznie
                      musi tak samo byc we wszystkich innych. wrecz przeciwnie, tam, gdzie to mozliwe
                      powinnismy dazyc do znoszenia niepotrzebnych ograniczen.
                      a Ty jednak jak ten pies ogrodnika.. :/
                      • nelsonek Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 19:48
                        A czy ja pisze, ze ma byc automatycznie tak we wszystkim? Ty to jednak
                        potrafisz wlozyc komus slowa, ktorych nie mowil. Nakaz zapinanai pasow jest
                        ustawowy, a nakaz noszenia mundurkow (w formie proponowanej przeze mnie)
                        ustawowym nakazem nie jest. Dlatego tez stwierdzenie, ze chce by bylo tak samo
                        jak z pasami jest klamstwem.

                        Gość portalu: upierdliwa napisał(a):
                        > wcale tak nie uwazam, wiem, ze chocby Korwin-Mikke tez tak uwaza i zreszta ja
                        > osobiscie tez tak uwazam. :)
                        > co nie oznacza, ze skoro juz jest tak, jak jest w tej sprawie, to
                        automatycznie
                        > musi tak samo byc we wszystkich innych. wrecz przeciwnie, tam, gdzie to
                        mozliwe
                        > powinnismy dazyc do znoszenia niepotrzebnych ograniczen.
                        > a Ty jednak jak ten pies ogrodnika.. :/
          • xtrin Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 19:32
            > pod warunkiem, ze w przypadku przeglosowania mundurkow w danej szkole,
            > ich obowiazek bedzie dotyczyc rocznikow, ktore dopiero wchodza.

            W takim wypadku należałoby przeprowadzić głosowanie nie wśród rodziców uczących
            się uczniów, ale wśród tych, którzy właśnie się do szkoły dostali. No ale w
            takim razie co z głosującą na "nie" mniejszością, która musiałaby zmienić
            prawie-już-swoją szkołę? :)
            • Gość: upierdliwa Re: pytanie do zwolennikow mundurkow IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 19:40
              dla kogos, kto dopiero dostal sie do szkoly, jej zmiana nie jest takim
              problemem, jak dla tego, kto chodzi juz ktorys rok, jest zżyty z klasa, zna
              nauczycieli (i na odwrot) - o takie rzeczy mi chodzi.
              • xtrin Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 20:00
                > dla kogos, kto dopiero dostal sie do szkoly, jej zmiana nie jest takim
                > problemem, jak dla tego, kto chodzi juz ktorys rok, jest zżyty z klasa, zna
                > nauczycieli (i na odwrot) - o takie rzeczy mi chodzi.

                Tak, to szczególnie mały problem, jeżeli musiał się do tej szkoły dostać
                odpowiednim egzaminem i we wszystkich innych odpowiednio dobrych nie ma już
                miejsc :). A o wszystkim dowiaduje się w ostatnim tygodniu sierpnia.
                • Gość: upierdliwa Re: pytanie do zwolennikow mundurkow IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 20:06
                  xtrin napisała:

                  > Tak, to szczególnie mały problem, jeżeli musiał się do tej szkoły dostać
                  > odpowiednim egzaminem i we wszystkich innych odpowiednio dobrych nie ma już
                  > miejsc :). A o wszystkim dowiaduje się w ostatnim tygodniu sierpnia.
                  >

                  no wiesz, w tym momencie powinien sobei zadac pytanie, czy wazniejszy jest
                  poziom szkoly, czy te mundurki, bo wg takich kryteriow, mysle, ze ten uczen
                  wybralby te szkole, nawet wiedzac wczesniej o mundurkach.
                  • xtrin Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 20:15
                    > no wiesz, w tym momencie powinien sobei zadac pytanie, czy wazniejszy jest
                    > poziom szkoly, czy te mundurki, bo wg takich kryteriow, mysle, ze ten uczen
                    > wybralby te szkole, nawet wiedzac wczesniej o mundurkach.

                    Otóż to. A więc ten, który już w szkole jakiś czas jest tym bardziej nie porzuci
                    jej tylko ze względu na rok w mundurku, prawda? Bo tutaj to nie tylko kwestia
                    poziomu szkoły, ale i owego zżycia, przyzwyczajenia, etc.
                    • Gość: upierdliwa Re: pytanie do zwolennikow mundurkow IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 20:23
                      xtrin napisała:
                      >
                      > Otóż to. A więc ten, który już w szkole jakiś czas jest tym bardziej nie porzuc
                      > i
                      > jej tylko ze względu na rok w mundurku, prawda? Bo tutaj to nie tylko kwestia
                      > poziomu szkoły, ale i owego zżycia, przyzwyczajenia, etc.
                      >


                      no i wlasnie o to mi chodzi - ten uczen i tak nie rzuci szkoly, ale po co ma sie
                      meczyc przez ten czas w mundurku, ktorego nie chce? po co nakladac na niego
                      bezwzgledny obwiazek mundurka teraz, skoro nikt go o tym wczesniej nie
                      uprzedzal, kiedy wybieral te szkole?
                      • xtrin Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 20:30
                        > no i wlasnie o to mi chodzi - ten uczen i tak nie rzuci szkoly, ale po co ma
                        > sie meczyc przez ten czas w mundurku, ktorego nie chce?

                        A ten, który też nie rzuci najlepszego w mieście liceum, do którego się ciężką
                        pracą dostał, może już być do tego "męczenia" się zmuszany?
                        Zresztą - nie bądźmy śmieszni. Stylonowe fartuchy to rzeczywiście była męka, bo
                        materiał był chyba do tortur wyprodukowany, ale elegancki mundurek z normalnego
                        materiału to żadna "męka".

                        > po co nakladac na niego bezwzgledny obwiazek mundurka teraz, skoro
                        > nikt go o tym wczesniej nie uprzedzal, kiedy wybieral te szkole?

                        Tego, co właśnie do niej zdał też nie uprzedzali. Jaka więc różnica?

                        Zresztą problem teoretyczny, bo jest nakaz odgórny to raz.
                        A dwa - choćby go nie było - sprawa przejściowa, dotycząca kilku roczników.
                        Później byłby zwykły wybór ta szkoła z mundurkami albo inna bez od samego
                        początku (przed złożeniem papierów). Tyle, że wtedy referendum odpada - ciężko
                        przeprowadzać go wśród potencjalnych przyszłych kandydatów.
                        • Gość: upierdliwa Re: pytanie do zwolennikow mundurkow IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 20:40
                          xtrin napisała:

                          > A ten, który też nie rzuci najlepszego w mieście liceum, do którego się ciężką
                          > pracą dostał, może już być do tego "męczenia" się zmuszany?

                          ale przynajmniej wiedzial wczesniej. to uczciwe.
                          a co do tego wyjatkowego przypadku, o ktorym pisalas - to jest do unikniecia,
                          wystarczy podjac decyzje o mundurkach przed rekrutacja, a nie zaskakiwac nia
                          osoby, ktore dopiero co zostaly przyjete. i to tez byloby uczciwe moim zdaniem.
                          • xtrin Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 20:54
                            > wystarczy podjac decyzje o mundurkach przed rekrutacja

                            Ok, ale w takim razie nici z referendum. Bo czemu rodzice obecnych uczniów mają
                            decydować o ubiorze uczniów przyszłych?

                            > i to tez byloby uczciwe moim zdaniem.

                            Moim zdaniem sprawa nie jest aż tak ważna.
                            Równie dobrze można uznać, że nie można zmienić w szkole dyrektora, bo przecież
                            uczniowie dostawali się do szkoły innego. A osoba dyrektora to kwestia o wiele
                            ważniejsza niż jakieś tam mundurki.
                            • Gość: upierdliwa Re: pytanie do zwolennikow mundurkow IP: *.bochnia.pl 15.02.07, 02:09
                              xtrin napisała:

                              > Ok, ale w takim razie nici z referendum. Bo czemu rodzice obecnych uczniów mają
                              > decydować o ubiorze uczniów przyszłych?

                              po to, zeby ci przyszli wiedzieli, na co sie decyduja.
                              rownie dobrze mozesz zapytac, dlaczego w ogole rodzice obecnych uczniow maja
                              decydowac za tych, ktorzy posla dzieci do szkoly za kilka lat?
                              pytanie bez sensu, bo zalozylismy, ze jedne szkoly najprawdopodobniej mundurki
                              wprowadza, a inne - nie. ci, ktorzy jeszcze nie sa do szkoly zarekrutowani,
                              ciagle moga sobie szkole wybrac, a rzecz w tym, ze powinni wiedziec, co
                              wybieraja. nawet, jesli wbiora jakas szkole ze wzgledu na inne cechy, a pomimo
                              mundurkow, ktorych w zasadzie nie popieraja - mimo wszystko robia to pelna
                              swiadomoscia konsekwencji.


                              > Moim zdaniem sprawa nie jest aż tak ważna.
                              > Równie dobrze można uznać, że nie można zmienić w szkole dyrektora, bo przecież
                              > uczniowie dostawali się do szkoły innego. A osoba dyrektora to kwestia o wiele
                              > ważniejsza niż jakieś tam mundurki.

                              ale w przeciwienstwie do kwestii dyrektora - kwestia mundurkow jest mozliwa do
                              zalatwienia.
                              • xtrin Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 15.02.07, 19:16
                                > po to, zeby ci przyszli wiedzieli, na co sie decyduja.

                                Ale w takim przypadku referendum nie ma sensu, wystarczy decyzja dyrekcji. Można
                                co najwyżej przeprowadzić sondaż, by dowiedzieć się co może sobie myśleć
                                przeciętny rodzic.

                                > rownie dobrze mozesz zapytac, dlaczego w ogole rodzice obecnych uczniow
                                > maja> decydowac za tych, ktorzy posla dzieci do szkoly za kilka lat?

                                No właśnie, dlaczego? :)
                                • Gość: upierdliwa Re: pytanie do zwolennikow mundurkow IP: *.bochnia.pl 15.02.07, 20:06
                                  xtrin napisała:

                                  > Ale w takim przypadku referendum nie ma sensu, wystarczy decyzja dyrekcji. Możn
                                  > a
                                  > co najwyżej przeprowadzić sondaż, by dowiedzieć się co może sobie myśleć
                                  > przeciętny rodzic.

                                  w sumie racja.
          • furazerkadziadka Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 15.02.07, 09:10
            Przypominam , że tylko w wiekszych miastach można by sobie wybierać szkołę pod
            kontem duperelnych zwyczajow np mundurek/niemundurek. Nie jest to dobre
            wyjście dla prowincji.
        • acorns Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 18:52
          > A obowiazek nakladany przez pojedyncza szkole odbywalby sie
          > (na przyklad w referendum przeprowadzonym wsrod rodzicow.

          Referendum powinno być przeprowadzone wśród UCZNIÓW. Bo to oni mają w tym
          chodzić. Chyba, że w tym kraju nadal dzieci i ryby głosu nie mają.

          I trzeba by też coś zrobić z tymi, którzy mundurków nosić nie chcą. Bo jakaś
          mniejszość na pewno będzie. Można ich zachęcać, ale nie zmuszać.
          • Gość: upierdliwa Re: pytanie do zwolennikow mundurkow IP: *.bochnia.pl 14.02.07, 18:56
            acorns napisał:

            > > A obowiazek nakladany przez pojedyncza szkole odbywalby sie
            > > (na przyklad w referendum przeprowadzonym wsrod rodzicow.
            >
            > Referendum powinno być przeprowadzone wśród UCZNIÓW. Bo to oni mają w tym
            > chodzić. Chyba, że w tym kraju nadal dzieci i ryby głosu nie mają.


            a z tym sie jak najbardziej zgadzam - nie zwrocilam uwagi na ten szczegol
            wypowiedzi Nelsonka.
          • nelsonek Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 18:58
            Nie wsrod uczniow, a wsrod rodzicow. Bo to rodzice decyduja o wychowywaniu
            swojego dziecka. A ze rodzice powinni konsultowac to ze swoimi dziecmi i miec
            ich zdanie na uwadze to zupelnie inna sprawa.

            acorns napisał:
            > Referendum powinno być przeprowadzone wśród UCZNIÓW. Bo to oni mają w tym
            > chodzić. Chyba, że w tym kraju nadal dzieci i ryby głosu nie mają.
            >
            > I trzeba by też coś zrobić z tymi, którzy mundurków nosić nie chcą. Bo jakaś
            > mniejszość na pewno będzie. Można ich zachęcać, ale nie zmuszać.
            • acorns Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 19:49
              Nie można wychowywać dzieci i młodzieży w przeświadczeniu, ze ich zdanie się
              nie liczy. Chociażby przez grzeczność wypadałoby zapytać. Poza tym jak sobie
              wyobrażasz zmuszanie do mundurka takiej zbuntowanej czternastolatki na
              przykład? No nie chce założyć mundurka i co jej kto zrobi? Przecież rodzice jej
              na siłę nie ubiorą ani nauczyciele.
              • xtrin Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 19:58
                > Poza tym jak sobie wyobrażasz zmuszanie do mundurka takiej zbuntowanej
                > czternastolatki na przykład? No nie chce założyć mundurka i co jej kto zrobi?
                > Przecież rodzice jej na siłę nie ubiorą ani nauczyciele.

                Poza tym jak sobie wyobrażasz zmuszanie do nauki takiej zbuntowanej
                czternastolatki na przykład? No nie chce się uczyć i co jej kto zrobi? Przecież
                rodzice jej na siłę nie wepchnął wiedzy do głowy ani nauczyciele.
                • acorns Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 20:15
                  No właśnie - kto jej co zrobi? Nie chce i już. Można ją prosić, tłumaczyć, a
                  ona posłucha albo i nie. Więc po co zmuszać? Lepiej znieść obowiązek edukacji.
                  Moja córka też nie chciała chodzić do szkoły, bo jej nie pasowało. Jak miała
                  już zielone światło dla indywidualnego nauczania to nagle jej przypasowało,
                  ponieważ dotarło do niej, że niechodzenie do szkoły to bardzo poważne
                  ograniczenie kontaktów towarzyskich. Czyli też imprez, wycieczek, zielonych
                  szkół, wygłupów na przerwach itd. A co jak co, ale towarzyska jest bardzo, więc
                  do szkoły nadal chodzi.
                  • xtrin Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 20:32
                    > No właśnie - kto jej co zrobi? Nie chce i już. Można ją prosić, tłumaczyć, a
                    > ona posłucha albo i nie. Więc po co zmuszać? Lepiej znieść obowiązek edukacji.

                    Chcesz swojego dzieciaka rozpuszczać jak dziadowski bicz - Twoja sprawa. Ale do
                    pewnych reguł musisz się dostosować. Jak zechce łazić naga po ulicach to też nie
                    będziesz oponował?

                    > Moja córka też nie chciała chodzić do szkoły, bo jej nie pasowało. Jak miała
                    > już zielone światło dla indywidualnego nauczania to nagle jej przypasowało,
                    > ponieważ dotarło do niej, że niechodzenie do szkoły to bardzo poważne
                    > ograniczenie kontaktów towarzyskich. Czyli też imprez, wycieczek, zielonych
                    > szkół, wygłupów na przerwach itd. A co jak co, ale towarzyska jest bardzo,
                    > więc do szkoły nadal chodzi.

                    Gratulujemy córeczki :).
                    • acorns Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 21:10
                      > Jak zechce łazić naga po ulicach to też nie będziesz oponował?

                      Na pewno nie. Co najwyżej poiformuję ją, że ludzie mogą patrzeć na nią jak na
                      dziwadło albo zwiną ją do czubków.
              • nelsonek Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 20:55
                Przeciez pisalem, ze to iz rodzic powinien sie liczyc ze zdaniem swoich dzieci
                to zupelnie inna sprawa. Gdzie tutaj moje stwierdzenie, ze ze zdanie dzieci
                jest niewazne?
                Nawet w formie proponowanej przez Ciebie: jak zmusic owa czternastolatke do
                noszenia mundurka skoro ona jest przeciw? Tak samo jak zmusza sie je do nauki,
                toalety wieczornej czy chodzenia lewa strona jezdni w miejscach gdzie nie ma
                chodnika.

                acorns napisał:
                > Nie można wychowywać dzieci i młodzieży w przeświadczeniu, ze ich zdanie się
                > nie liczy. Chociażby przez grzeczność wypadałoby zapytać. Poza tym jak sobie
                > wyobrażasz zmuszanie do mundurka takiej zbuntowanej czternastolatki na
                > przykład? No nie chce założyć mundurka i co jej kto zrobi? Przecież rodzice
                jej
                >
                > na siłę nie ubiorą ani nauczyciele.
                • acorns Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 21:07
                  > Tak samo jak zmusza sie je do nauki, toalety wieczornej czy chodzenia lewa
                  > strona jezdni w miejscach gdzie nie ma chodnika.

                  No i co z tego zmuszania? I tak się nie uczą tylko są przepychane. Chyba że
                  chcą się uczyć to się uczą. A ci którzy nie chcą, mają to w dupie, bo wiedzą
                  dobrze że i tak nikt im nic za to nie zrobi. Ze szkoły ich nie wywalą bo nie
                  mogą. Tak samo jak za nie noszenie mundurka nie będą mogli wywalić, bo nie ma
                  takiej możliwości.
                  • nelsonek Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 21:11
                    Pisalem juz, ze obowiazek szkolny ogranicza moje wolnosci. Gdyby go nie bylo to
                    za (na przyklad brak mundurka) mozna byloby wywalic ucznia ze szkoly. I juz.
                    • acorns Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 21:16
                      > Gdyby go nie bylo to za (na przyklad brak mundurka) mozna byloby wywalic
                      > ucznia ze szkoly. I juz.

                      O to właśnie chodzi. Wtedy byłby jakiś wybór. A zeby był pełen wybór,
                      szkolnictwo powinno być sprywatyzowane i wówczas byłyby szkoły dla tych którzy
                      chcą mundurków i dla tych którzy nie chcą mundurków, a także dla tych, którzy
                      chcą mundurki tylko od święta. Weź na przykład harcerzy. Czy ich ktoś zmusza do
                      mundurka? Oni chcą go nosić. Dlaczego nie miałoby tak być w przypadku szkoły?
                      Giertych powinien zrobić coś żeby uczniowie zechcieli nosić ten mundurek, ale
                      on chyba innych środków niż przymus i zamordyzm to nie uznaje.
                      • nelsonek Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 21:21
                        Harcerzem albo sie jest, albo nie. Jesli sie nim jest to mundurek sie nosi. I
                        tyle. Przy czym przynaleznosc do harcerstwa jest dobrowolna. Natomiast uczniem
                        sie jest z przymusu. Nie rozmawiajmy o utopii, tylko o rzeczywistym stanie
                        rzeczy. A ten jest taki, ze nauka jest obowiazkowa. I skoro juz mozna narzucac
                        obowiazek szkolny, to nie widze powodu by pojedyncze skoly (na demokratycznej
                        drodze) nakazywaly (na przyklad) noszenie mundurkow.

                        acorns napisał:
                        > O to właśnie chodzi. Wtedy byłby jakiś wybór. A zeby był pełen wybór,
                        > szkolnictwo powinno być sprywatyzowane i wówczas byłyby szkoły dla tych
                        którzy
                        > chcą mundurków i dla tych którzy nie chcą mundurków, a także dla tych, którzy
                        > chcą mundurki tylko od święta. Weź na przykład harcerzy. Czy ich ktoś zmusza
                        do
                        >
                        > mundurka? Oni chcą go nosić. Dlaczego nie miałoby tak być w przypadku szkoły?
                        > Giertych powinien zrobić coś żeby uczniowie zechcieli nosić ten mundurek, ale
                        > on chyba innych środków niż przymus i zamordyzm to nie uznaje.
                        • acorns Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 21:31
                          No to przecież o tym cały czas piszę. Mundurek to dobra rzecz i ważny element
                          identyfikowania się z jakąś organizacją - w tym przypadku ze szkołą. Jednak
                          najpierw ten uczeń musi się zechcieć z nią identyfikować. Żeby mógł to zrobić,
                          musi się czuć w tej szkole dobrze, bezpiecznie. A Giertych chce to wszystko od
                          dupy strony.
                          • nelsonek Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 21:37
                            Ja nie pisze przeciez o Giertychu. Tylko o moim zdaniu na temat mundurkow.
                            Przed Giertychem ilu bylo ministrow edukacji? Ile zrobili? NIC. Nawet nie
                            probowali. A Romus Edukator dobrze nie zaczal a pomysly sie nie podobaja. Bo
                            nie i juz. A co jesli znajdzie sie osoba, ktora nie ma ochoty z nikim i niczym
                            sie identyfikowac? CO wtedy?

                            acorns napisał:
                            > No to przecież o tym cały czas piszę. Mundurek to dobra rzecz i ważny element
                            > identyfikowania się z jakąś organizacją - w tym przypadku ze szkołą. Jednak
                            > najpierw ten uczeń musi się zechcieć z nią identyfikować. Żeby mógł to
                            zrobić,
                            > musi się czuć w tej szkole dobrze, bezpiecznie. A Giertych chce to wszystko
                            od
                            > dupy strony.
      • makrama1 Re: pytanie do zwolennikow mundurkow 14.02.07, 23:57
        Gość portalu: upierdliwa napisał(a):

        > feminasapiens, jak widze, nie prostestuje przed wprowadzeniem mundurkow w ogole
        > ,
        > a jedynie chce miec mozliwosc, aby JEJ dziecko nie musialo ich nosic.
        > dlaczego tak sie burzycie? skoro WAM mundurki sie podobaja, to Wy swoje dzieci
        > w
        > nie ubierzecie, nikt Wam przeciez nie broni. dlaczego jednak uwazacie za sluszn
        > e
        > wtykanie nosa w cudze sprawy i dyktowanie wszystkim, jak sie maja ubierac?
        >
        > mundurki niech beda dla chetnych - skoro, jak widac na forum, chetnych jest
        > wiekszosc, to i wiekszosc bedzie je nosic. ale wara od cudzych dzieci i ich
        > rodzicow - skoro nie chca mundurkow to nie widze podstaw, aby kogos do nich
        > przymuszac.

        Wiesz, odnoszę takie dziwne wrażenie, że ci najgorętsi orędownicy mundurków w
        większości nie mają własnych dzieci (a w każdym razie nie w wieku szkolnym), i
        tylko cudzym chcą tak pięknie życie umeblować.
    • Gość: grzehuu Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.gdynia.mm.pl 14.02.07, 19:54
      A ja jako 17-nasto latek akceptuje to pod warunkiem że będą to sweterki ,
      pozatym u mnie w liceum byla juz rozmowa na ten temat i wszysyscy sa za
      sweterkami,tzn wiadomo ze lepiej bez ale jak juz to sweterki :)
      • furazerkadziadka Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 09:14
        w czerwcu też sweterki ? Może jeszcze nauszniki ?
    • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 20:12
      Zgadzam się, że lepszym niż odgórny nakaz rozwiązaniem byłoby przeprowadzenie w
      każdej szkole referendum (wśród rodziców, wśród uczniów ewentualnie w liceach).
      Ale to w zasadzie szczegół techniczny, a przede wszystkim - kwestia rozstrzygnięta.
      Pozostaje się jak najlepiej odnależć w zaistniałej sytuacji.
      Dla mnie najważniejszym jest to, aby rodzice czynnie w sprawie uczestniczyli.
      Wypadałoby wybrać takie mundurki, które spełnią swoją rolę i których nie będzie
      się trzeba wstydzić. Tutaj jak najbardziej jest miejsce na zdanie samych
      uczniów, nawet tych młodszych. Niech - wspólnie z rodzicami i nauczycielami -
      wybiorą krój i kolor mundurka, mają swój udział w całej akcji.
      Stawanie okoniem nic nie zmieni. Lepiej mieć przynajmniej swój głos w kwestii
      wyboru mundurka, niż później musieć zgodzić się na kamizelko-dresy :).

      A co do kwestii finansowej - dla rodziców średnio i dobrze sytuowanych nie jest
      to żaden w zasadzie problem. Jeżeli dziecko ma 5 czy 10 kompletów przeciętnego
      ubrania to zamienienie 1 czy 2 z nich na mundurek przyniesie tylko korzyści
      finansowe. Tutaj też ważne jest przemyślenie samego wyglądu mundurka -
      składający się z kilku części - częściej i rzadziej nadających się do prania
      (jeden żakiet i dół, 2-3 koszule na zmianę), nadających się solo nie tylko do
      szkoły - niewątpliwie będzie korzystniejszy finansowo.
      Natomiast w przypadku najuboższych powinna istnieć jakaś pomoc. Ministerstwo
      pewnie pieniędzy na to nie znajdzie, acz powinno. Istnieją też jakieś tam
      fundusze szkolne, a przy dużych zamówieniach zawsze można utargować kilka sztuk
      gratis. Po kilku latach mundurki wejdą w "recycling" i problem zmaleje.
      • acorns Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 20:19
        > Stawanie okoniem nic nie zmieni. Lepiej mieć przynajmniej swój głos w kwestii
        > wyboru mundurka, niż później musieć zgodzić się na kamizelko-dresy :).

        Jak to nie zmieni? A jak myśłisz dlaczego rząd się boi zadrzeć z górnikami na
        przykład? Ano dlatego że mogą znów przyjechać i rozkręcić zadymę. Jakby
        uczniowie zamiast tylko sobie postać i pokrzyczeć zorganizowali jakąś porządną
        rozróbę, to Giertych bardzo długo by się zastanawiał czy aby na pewno warto im
        uprzykrzać życie.
        • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 20:33
          > Jak to nie zmieni? A jak myśłisz dlaczego rząd się boi zadrzeć z górnikami na
          > przykład? Ano dlatego że mogą znów przyjechać i rozkręcić zadymę.

          Już widzę te protesty antymundurkowych rodziców pod Sejmem. Wesoło by było :D.

          > Jakby uczniowie zamiast tylko sobie postać i pokrzyczeć zorganizowali jakąś
          > porządną rozróbę, to Giertych bardzo długo by się zastanawiał czy aby
          > na pewno warto im uprzykrzać życie.

          Jakie "uprzykrzanie"? Litości, czy te szmaty to rzeczywiście taki problem? :|
          • acorns Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 21:12
            > Jakie "uprzykrzanie"? Litości, czy te szmaty to rzeczywiście taki problem? :|

            Masz chyba jakieś kolory które lubisz i których nie lubisz. Fasony pewnie też.
            A jakbyś się czuła gdyby ktoś Ci kazał założyć fason który Ci nie pasuje (bo
            wizualnie pogrubia na przykład) i w dodatku w kolorze którego nienawidzisz?
            • nelsonek Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 21:15
              Po co nadawac dziecku obywatelstwo? Moze jako Polak czuje sie z tym zle? A moze
              chce byc Niemcem? Francuzem? Kenijczykiem? Jakbys sie wtedy czul?
              • acorns Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 21:22
                No własnie - po co? Czy to że przypadkowo urodziłem się na terenie tego a nie
                innego kraju to mnie do czegoś obliguje? Mnie to obojętne czy jestem Polakiem,
                Francuzem, Rosjaninem czy Kenijczykiem. Mogę być i Marsjaninem albo
                Jowiszaninem, byle tylko żadna władza nie ingerowała w moje prywatne sprawy ani
                nie zaglądała mi do łóżka.
                • nelsonek Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 21:24
                  Tobie obojetne, a innym moze nie! Dlaczego obywatelstwo nadaje sie bez pytania
                  o zdanie? Toz to lamie moja wolnosc!
                  • acorns Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 21:39
                    A dlaczego Cyganom zakazali koczowniczego trybu życia? To był dopiero zamach na
                    ich wolność.
                    • nelsonek Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 21:51
                      No wlasnie! Tak jak zamachem na wolnosc Indian bylo przepedzanie ich z ich
                      terytorium.
            • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 21:28
              > Masz chyba jakieś kolory które lubisz i których nie lubisz. Fasony pewnie też.
              > A jakbyś się czuła gdyby ktoś Ci kazał założyć fason który Ci nie pasuje (bo
              > wizualnie pogrubia na przykład) i w dodatku w kolorze którego nienawidzisz?

              Różowych mundurków raczej nikt nie wprowadzi.
              A biały i granatowy to kolory tak neutralne, że pasują w zasadzie każdemu.
              Zresztą i tak są strojem galowym, który czasami każdy nosi.
              Takie jest życie, że do pewnych zasad trzeba się stosować. Na egzamin na
              studiach nie przyjdzie w jaskrawym swetrze. Pójdzie do pracy w biurze i będzie
              musiała chodzić w garsonce chce tego czy nie.
              To tylko ubiór. Robienie z niego narzędzia totrur jest po prostu śmieszne.
              Jeżeli będzie w miarę wygodny i klasycznie elegancki to nie ma mowy o żadnych
              mękach.
              Oczywiście, dreso-kamizelki to koszmarek, ale tutaj miejsce popisu dla rodziców
              i samych dzieci - niech walczą o swoje.
              • acorns Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 21:36
                > A biały i granatowy to kolory tak neutralne, że pasują w zasadzie każdemu.

                Właśnie wyobraziłem sobie pewną znaną mi dziesięciolatkę w białym :)
                Wyglądałaby tak, że tylko ją do trumny w tym włożyć, bo ma prawie białe włosy i
                bardzo jasną karnację skóry.

                > Zresztą i tak są strojem galowym, który czasami każdy nosi.

                Ja nie noszę. Mam inną wizję stroju galowego. Ani białyani granatowy w tym nie
                występuje.

                > Jeżeli będzie w miarę wygodny i klasycznie elegancki to nie ma mowy o żadnych
                > mękach.

                To może Młodej to powiedz. Ona ma nieraz takie fazy że jak jej choćby odcień
                koloru na jakimś małym ledwo widocznym pasku materiału nie podpasuje, to nie
                założy tego. Chyba tak się u niej objawia dojrzewanie. Ty sobie wyobrażasz co
                ja bym miał jakbym jej wtedy kazał to założyć? Sorry, ale ja wojny w domu nie
                chcę. Ja chcę mieć święty spokój.
                • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 22:25
                  > Właśnie wyobraziłem sobie pewną znaną mi dziesięciolatkę w białym :)
                  > Wyglądałaby tak, że tylko ją do trumny w tym włożyć, bo ma prawie białe
                  > włosy i bardzo jasną karnację skóry.

                  Do ślubu więc pójdzie na czerwono? :)

                  > Ja nie noszę. Mam inną wizję stroju galowego.
                  > Ani białyani granatowy w tym nie występuje.

                  W takim razie nie jest to klasyczny strój "galowy". Ale jak rozumiem lata
                  edukacji masz już za sobą. Nie uwierzę jednak, że przeszedłeś ją ani razu nie
                  ubierając białej koszuli.

                  > To może Młodej to powiedz. Ona ma nieraz takie fazy że jak jej choćby
                  > odcień koloru na jakimś małym ledwo widocznym pasku materiału
                  > nie podpasuje, to nie założy tego. Chyba tak się u niej objawia
                  > dojrzewanie. Ty sobie wyobrażasz co ja bym miał jakbym jej wtedy kazał
                  > to założyć? Sorry, ale ja wojny w domu nie chcę.
                  > Ja chcę mieć święty spokój.

                  To, że Ty masz rozwydrzone dziecko nie jest żadnym argumentem za tym, by
                  dzieciom nie narzucać zasad. Jest wyłącznie Twoim i Twojej rodziny problemem, z
                  którym musicie się uporać. Także dla jej dobra.
                  • Gość: prukwa Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.pools.arcor-ip.net 14.02.07, 22:33
                    > W takim razie nie jest to klasyczny strój "galowy". Ale jak rozumiem lata
                    > edukacji masz już za sobą. Nie uwierzę jednak, że przeszedłeś ją ani razu nie
                    > ubierając białej koszuli.

                    najwyrazniej to robotnik..tokarz,, albo cos tam innego..wiesz.

                    > To, że Ty masz rozwydrzone dziecko nie jest żadnym argumentem za tym, by
                    > dzieciom nie narzucać zasad. Jest wyłącznie Twoim i Twojej rodziny problemem, z
                    > którym musicie się uporać. Także dla jej dobra.

                    A potem wygladaja takie dzieci jakkby z autostrady z pracy przyszly, bo tatutus
                    i mamusia troch epojecie "wolnosc" pomylili z glupota.
                    Jak chce to si emoze ubierac po lekcjach. Kiedy beda wprowadzone obowiazkowe
                    mundurki i stroje szklne bedzie musiala sie dodtosowac, chyba ze ma buraczanych
                    rodzicoe, ktprzy pojda nakrzyczec na dyrektora, ze wolnosc panuje..heheheheh
                    • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 23:04
                      > najwyrazniej to robotnik..tokarz,, albo cos tam innego..wiesz.

                      To i tak choć podstawówkę skończył. A przynajmniej kilka(naście) lat do niej
                      uczęszczał. Pisać i czytać umie :).

                      > A potem wygladaja takie dzieci jakkby z autostrady z pracy przyszly,
                      > bo tatutus i mamusia troch epojecie "wolnosc" pomylili z glupota.

                      To chyba to "bezstresowe wychowanie". Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że
                      później się to na tych dzieciach odbija. Boleśnie.
                      Jeżeli dobrze kojarzę tego forumowicza, to on kiedyś upierał się, że jego
                      "młodej" wykształcenie zbędne, bo ją finansowo ustawi do końca życia.
                      No comments.

                      A mylenie wolności z głupotą jest niestety wyjątkowo częstą przypadłością :(.
                      • acorns Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 00:01
                        > Jeżeli dobrze kojarzę tego forumowicza, to on kiedyś upierał się, że jego
                        > "młodej" wykształcenie zbędne, bo ją finansowo ustawi do końca życia.

                        Papierki nie będą jej potrzebne. Chyba że zachce jej się zostać biurwą na
                        podrzędnym stołku w co wątpię, bo hierarchiczne struktury są zdecydowanie nie
                        dla niej. Natomiast wiedza jej się przyda, nie twierdziłem że nie. Co najwyżej
                        mogłem twierdzić, że nie taka jakiej uczy szkoła. Szkoła kształci podwładnych,
                        a nie przywódców. Zabija indywidualność, kreatywność, kosi inicjatywę, tępi
                        samodzielne myślenie. A ci którzy nie chcą się temu poddać mają w szkole bardzo
                        ciężki żywot. Młoda teraz przyjęła uniwersalną strategię pieprząco - olewającą.
                        Aby zdać odwalić co swoje, pogadać ze znajomymi i robić dobre wrażenie.
                        • camel_3d Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 20:20
                          no wiec masz pole do popisu jako reodzic. wzbudz w niej kreatywnosc i chec
                          dzialania. zmobilizuj do zdobywania dodatkowej wiedzy , tak zeby z niej sie
                          kiedys jej pracownicy nie nabijali. Bo nie ma nic gorszego niz szef, ktory
                          uwaza, ze jest nadczlowiekiem... a jednoczenie jest glupi jak but.
                          • acorns Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 20:52
                            > tak zeby z niej sie kiedys jej pracownicy nie nabijali.

                            Wywalenie pracownika na zbity pysk to jest chwila. Ja wszystkich zatrudniam
                            albo na umowę zlecenie albo każę rejestrować działalność gospodarczą. Mogę więc
                            sobie zwalniać kogo chcę, kiedy chcę i za co chcę i nikt mi nic nie zrobi.
                            Młodej również jeśli w przyszlości będzie pracodawcą a nie np. inwestorką.
                            • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 20:58
                              > Wywalenie pracownika na zbity pysk to jest chwila. Ja wszystkich
                              > zatrudniam albo na umowę zlecenie albo każę rejestrować działalność
                              > gospodarczą. Mogę więc sobie zwalniać kogo chcę, kiedy chcę i za co chcę
                              > i nikt mi nic nie zrobi.

                              Nic, czym należy się chwalić.
                              • acorns Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 21:44
                                > Nic, czym należy się chwalić.

                                Ja się nie chwalę. Ja stwierdzam fakt. Jeśli mój pracownik źle się o mnie
                                wyraża a mimo to pracuje u mnie nadal, to znaczy że się mota i sam nie wie co
                                ma zrobić. Przecież gdyby mu pasowało, to by mnie nie obgadywał. A jak mnie
                                obgaduje, to znaczy że mu się nie podoba. A jka mu się nie podoba, a mimo to
                                wciąż pracuje, to należy mu pomóc w podjęciu życiowej decyzji jeśli on sam nie
                                ma odwagi tego zrobić. Zwalniając takiego pracownika wyświadczam więc mu
                                przysługę.
                                A jeszcze nikogo za obgadywanie mnie nie wywaliłem.
                                • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 22:29
                                  > Zwalniając takiego pracownika wyświadczam więc mu przysługę.

                                  Tak to sobie tłumacz...

                                  > A jeszcze nikogo za obgadywanie mnie nie wywaliłem.

                                  Teza brzmiała: nawet pracodawca musi coś sobą reprezentować, bo pracowadca z
                                  którego się podwładni śmieją jest żałosny. Ty na to, że zawsze można go zwolnić :).
                                  Cóż, taki pracodawca jest nawet żałośniejszy.

                                  A zatrudnianie pracowników na takich zasadach jakie opisałeś powinno być
                                  ukrócone. Nie oceniam, czy akurat w Twoim przypadku (bo zbyt mało o nim wiem),
                                  ale bywa, że w taki właśnie sposób obchodzi się prawa pracownicze.
                                  • acorns Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 22:54
                                    > A zatrudnianie pracowników na takich zasadach jakie opisałeś powinno być
                                    > ukrócone.

                                    Nie ma takiej możliwości. Ja składam zamówienie na usługi pracownika, a on
                                    wystawia mi za to fakturę. Tego nie da się ukrócić, bo od razu trzebaby ukrócić
                                    wszelką współpracę między firmami. Czyli zero outsourcingu. I w ten oto sposób
                                    FSO nie mogłoby zamawiać opon w Stomilu, Carrefour nie mógłby zlecić np.
                                    położenia kostki na parkingu ani montażu systemu identyfikacji wizualnej,
                                    ponieważ zasada jest taka jak między mną a pracownikiem. Ja nie zatrudniam go,
                                    tylko jestem klientem jego firmy.

                                    > Nie oceniam, czy akurat w Twoim przypadku (bo zbyt mało o nim wiem),
                                    > ale bywa, że w taki właśnie sposób obchodzi się prawa pracownicze.

                                    Jak mi barmanka zaciąży, to ma prawo 9 miesięcy siedzieć na zwolnieniu, potem
                                    na macierzyńskim, na wychowawczym a ja musze cały czas miesiąc w miesiąc płacić
                                    za nią ponad 7 stów ZUSu i zwolnić jej nie mogę. Dziwisz się, że się w ten
                                    sposób obchodzi prawa pracownicze? Bo ja nie.
                                    • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 23:20
                                      > Jak mi barmanka zaciąży, to ma prawo 9 miesięcy siedzieć na zwolnieniu,
                                      > potem na macierzyńskim, na wychowawczym a ja musze cały czas miesiąc
                                      > w miesiąc płacić za nią ponad 7 stów ZUSu i zwolnić jej nie mogę.
                                      > Dziwisz się, że się w ten sposób obchodzi prawa pracownicze? Bo ja nie.

                                      I dziwisz się, że przyrost naturalny spada? Bo ja nie.

                                      Zupełnie inną sprawą jest podwykonawca, zupełnie inną zwykły pracownik
                                      zatrudniany na umowę-zlecenie w celu obejścia pewnych zasad. Jak ta barmanka.
                                      A że pewne koszty zatrudnienia są zbyt wysokie też prawda.
                                      Ale to już temat na zupełnie inną dyskusję.
                  • acorns Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 14.02.07, 23:53
                    > Do ślubu więc pójdzie na czerwono? :)

                    Nie wiem jak pójdzie. Wiem że ja na pewno nie założę garnituru do ślubu. Nie ma
                    takiego przymusu.

                    > Nie uwierzę jednak, że przeszedłeś ją ani razu nie ubierając białej koszuli.

                    Na pewno miałem. Na przykład na ślubowaniu pierwszoklasistów. Wtedy nawet
                    miałem aksamitkę wiązaną pod szyją, bo tak wtedy było przyjęte.

                    > To, że Ty masz rozwydrzone dziecko nie jest żadnym argumentem za tym, by
                    > dzieciom nie narzucać zasad. Jest wyłącznie Twoim i Twojej rodziny problemem,
                    > z którym musicie się uporać. Także dla jej dobra.

                    To nie jest problem. Z Młodą w ogóle nie ma problemów. Ona dobrze kombinuje na
                    swoją stronę. Bo to nie jest tak, że każesz jej, a ona pokornie wykona rozkaz.
                    Ty czegoś chcesz, ale musisz jej coś zaproponować wzamian. Roman Giertych chce
                    od niej włożenia mundurka, ona się zgadza, ale wzamian od niego chce żeby
                    sprawdzanie wiedzy odbywało się w bardziej przewidywalny sposób i w ogóle żeby
                    system edukacji był przyjazny dla uczniów. Czy to coś złego? Czy też ona nie ma
                    prawa niczego żądać? bo ja myślę że ma, ponieważ jest uczennicą i do szkoły
                    chodzi. I to ona i tacy ludzie jak ona powinni zasiadać w Radzie Dzieci i
                    Młodzieży zamiast tej bandy ulizanych lalusiów liżących dupę władzy, bo żaden
                    nie ma jaj żeby się postawić.
                    • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 19:19
                      > Ty czegoś chcesz, ale musisz jej coś zaproponować wzamian. Roman Giertych
                      > chce od niej włożenia mundurka, ona się zgadza, ale wzamian od niego chce
                      > żeby sprawdzanie wiedzy odbywało się w bardziej przewidywalny sposób
                      > i w ogóle żeby system edukacji był przyjazny dla uczniów. Czy to coś złego?

                      Złego może i nic. Ale to naiwne i dziecinne myślenie.
                      Psim obowiązkiem ministra jest zrobić wszystko, by szkoła funkcjonowała jak
                      najlepiej. Nie ma mowy o "przekupywaniu" go, by spełniał swoją rolę.
                      A psim obowiązkiem ucznia jest dostosować się do szkolnych zasad.
                      • acorns Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 20:39
                        > A psim obowiązkiem ucznia jest dostosować się do szkolnych zasad.

                        I tu się mylisz. Takie myślenie sprzyja wychowaniu kolejnego pokolenia
                        niewolników. Uczeń jest takim samym człowiekiem jak ty czy ja. Ma takie same
                        prawa. Może z racji niewielkiego doświadczenia życiowego nie do końca
                        kompetentnie może ocenić czy coś jest dobre czy złe. Ale na pewno powinien mieć
                        prawo do wyrażenia swojego zdania zwłaszcza w tak osobistych kwestiach jak
                        założenie takiego a nie innego ciucha. Giertych powinien przekonać uczniów do
                        swojej koncepcji, a nie wydać zarządzenie i koniec. Bo opinię Rady Dzieci i
                        Młodzieży, czyli zbieraniny lalusiowatych kujonków z gimnazjów i liceów nie
                        można traktować jako głosu uczniów. Ta banda lizusów przyjmie każdą głupotę, bo
                        oni od tego są, żeby lizać dupę ministrowi. Jak Młoda przeczytała co to za
                        twór, to się załamała. Tu masz link:
                        www.edu.info.pl/strona.php?3022#Scene_1
                        Takiej szopki i figuranctwa to ja jeszcze nie widziałem. I to ma być głos
                        dzieci i młodzieży? To nie dzieci i nie młodzież ich wybierała, więc de facto
                        to jest głos nauczycieli. Głosu figurantów zwanych samorządem szkolnym nie
                        biorę pod uwagę, bo tacy ludzie jak Młoda szans w nim nie mają - są zbyt
                        niewygodni dla władz szkolnych bo czasem ośmielają się mieć inne zdanie niż
                        władza i jeszcze mają czelność je wyrażać. Tak więc sama widzisz o co tu chodzi
                        i gdzie są problemy. Ryba psuje się od głowy i żadne mundurki nie pomogą, a
                        zaszkodzą.
                        • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 20:56
                          > Takie myślenie sprzyja wychowaniu kolejnego pokolenia niewolników.

                          Bzdura. Dostosowanie się do pewnych zasad nie jest w żadnym stopniem
                          niewolnictwem. Już kilka osób w tym wątku zwracało Ci uwagę, że masz bardzo
                          mylne pojęcie wolnośc.

                          > Uczeń jest takim samym człowiekiem jak ty czy ja. Ma takie same prawa.

                          Oczywiście, że jest takim samym człowiekiem. I dlatego właśnie poza prawami ma
                          też obowiązki. Dorosły też musi się stosować do wielu zasad.

                          > Ale na pewno powinien mieć prawo do wyrażenia swojego zdania zwłaszcza
                          > w tak osobistych kwestiach jak założenie takiego a nie innego ciucha.

                          Powiedz to pielęgniarkom, że fartuchy ograniczają ich wolność osobistą. Albo
                          stewardesom o ich mundurkach. Albo ekspedientkom ubieranym w identyczne stroje.

                          > Giertych powinien przekonać uczniów do swojej koncepcji,
                          > a nie wydać zarządzenie i koniec.

                          Jak rozumiem jeżeli uczniowie uznają, że wogóle nie chcą się uczyć to Giertych
                          ma szkoły rozwiązać, a następnie jeździć po kraju i przekonywać ich do powrotu? :)

                          > Bo opinię Rady Dzieci i Młodzieży, czyli zbieraniny lalusiowatych
                          > kujonków z gimnazjów i liceów nie można traktować jako głosu uczniów.

                          Jak rozumiem warunkiem wyboru do tej rady winny być goły brzuch, irokez i
                          średnia poniżej 3? :)

                          > Jak Młoda przeczytała co to za twór, to się załamała.

                          Czym się załamała? Tym, że jej nie wybrali?

                          > Głosu figurantów zwanych samorządem szkolnym nie biorę pod uwagę,
                          > bo tacy ludzie jak Młoda szans w nim nie mają - są zbyt niewygodni
                          > dla władz szkolnych bo czasem ośmielają się mieć inne zdanie niż
                          > władza i jeszcze mają czelność je wyrażać.

                          Oczywiście, Twoje ojcowskie prawo tak to sobie tłumaczyć :).

                          > Ryba psuje się od głowy i żadne mundurki nie pomogą, a zaszkodzą.

                          W CZYM zaszkodzą? Bo to, że Twoje rozpuszczone dziecko dostaje ataku epilepsji
                          na myśl o ubraniu się w nieodpowiedni kolor jakoś jednak nie jest dla mnie
                          wielką szkodą w skali kraju.
                          • acorns Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 21:40
                            > Już kilka osób w tym wątku zwracało Ci uwagę, że masz bardzo
                            > mylne pojęcie wolnośc.

                            Nieprawda. Gdyby tak było, to byłbym zwolennikiem wolnej amerykanki - wszystkie
                            chwyty dozwolone. Można zabijać, napadać, kraść, gwałcić, palić żywcem, nabijać
                            na pal, lać wrzący olej w dupę i takie tam atrakcje. Ja po prostu odróżniam
                            pożyteczne rzeczy od czyichś fanaberii. Jeśli coś jest z pożytkiem dla ogółu,
                            to ja się mogę dostosować. Spełnianie cudzych fanaberii sporo u mnie kosztuje.

                            > Dorosły też musi się stosować do wielu zasad.

                            Mówimy tu o stroju. Po raz kolejny powtarzam: ja mam wybór i nie muszę pracowąć
                            tam gdize obowiązują uniformy. Uczeń do szkoły chodzić musi więc wyboru nie ma.
                            Wolność to możliwość wyboru. Pozbawienie tej możliwości jest ograniczeniem
                            wolności osobistej. Tak jak godzina policyjna dla młodzieży i inne formy
                            uprzykrzania młodym ludziom życia.

                            > Powiedz to pielęgniarkom, że fartuchy ograniczają ich wolność osobistą. Albo
                            > stewardesom o ich mundurkach. Albo ekspedientkom ubieranym w identyczne
                            > stroje.

                            Ona mogą się zwolnić z pracy i zatrudnić gdzie indziej. Mają wybór.

                            > Jak rozumiem jeżeli uczniowie uznają, że wogóle nie chcą się uczyć to Giertych
                            > ma szkoły rozwiązać, a następnie jeździć po kraju i przekonywać ich do
                            > powrotu?

                            A jak ja uznam że chcę wpaść do mojego sąsiada i zrobić krwawą jatkę, ponabijać
                            mu dzieci na sztachety od płota, jego żonie wypruć flaki na żywca, a jego
                            rozrywać końmi to czy Ziobro ma mnie przekonywać i tłumaczyć dlaczego to nie
                            jest dobry pomysł?

                            > Jak rozumiem warunkiem wyboru do tej rady winny być goły brzuch, irokez i
                            > średnia poniżej 3? :)

                            Źle rozumiesz. W każdej szkole odbywają się demokratyczne wybory. Kandyduje kto
                            chce, przezentuje swoją osobę jak chce, uczniowie decydują i choćby wybrali
                            menela, ćpuna i bandziora, to żadna rada pedagogiczna nie ma nic do gadania.
                            Następnie spośród tych wszystkich ludzi każdy powiat wybiera swojego
                            przedstawiciela do rady. Choćby drogą losowania. Wtedy taką radę można by
                            nazwać głosem uczniów.

                            > Czym się załamała? Tym, że jej nie wybrali?

                            Nie kandydowała więc jej nie wybrali. Zalamała się tym jak oni to wybierają a
                            najbardziej tym, ze "Wszyscy młodzi ludzie dostali uprawnienia opiniodawczo-
                            doradcze". No qrwa mać. Łaskawie pozwolili się komuś wypowiedzieć. To chyba
                            oznacza że inni nawet nie mają prawa wyrazić opinii.

                            > W CZYM zaszkodzą? Bo to, że Twoje rozpuszczone dziecko dostaje ataku epilepsji
                            > na myśl o ubraniu się w nieodpowiedni kolor jakoś jednak nie jest dla mnie
                            > wielką szkodą w skali kraju.

                            Mlodzież się będzie buntować, bedą problemy, będzie kolejne obciążenie dla
                            budżetu, bo ktoś kto ma 8 dzieci i biedę klepie nie kupi 8 mundurków, ani nawet
                            5, bo pozostałe mogą młodsze dzieci donosić po starszych. Czy ja płacę podatki
                            na spełnianie fanaberii Giertycha?
                            • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 22:27
                              > Nieprawda. Gdyby tak było, to byłbym zwolennikiem wolnej amerykanki
                              > - wszystkie chwyty dozwolone.

                              Prawda. Udowadniasz to choćby powyższym zdaniem.
                              Jeżeli jedna osoba Ci coś takiego mówi możesz to zignorować. Ale jeżeli taka
                              opinia się powtarza - warto się zastanowić nad sobą.

                              > Ja po prostu odróżniam pożyteczne rzeczy od czyichś fanaberii.

                              Doprawdy? Póki co prezentujesz postawę bronienia fanaberii swojego dziecka.

                              > Mówimy tu o stroju. Po raz kolejny powtarzam: ja mam wybór i nie muszę
                              > pracowąć tam gdize obowiązują uniformy.

                              Powiedz to kobiecie, która nie może znaleźć innej pracy niż kasa w
                              supermarkecie. Oczywiście w odpowiednim mundurku.

                              > Uczeń do szkoły chodzić musi więc wyboru nie ma.

                              Może wybrać inną szkołę, choćby prywatną.
                              Może się nie zastosować i przeczekać w tej samej klasie do osiemnastki.
                              To mniej więcej tak samo szerokie spektrum wyboru jakie ma ta kasjerka.

                              > A jak ja uznam że chcę wpaść do mojego sąsiada i zrobić krwawą jatkę,
                              > ponabijać mu dzieci na sztachety od płota, jego żonie wypruć flaki na
                              > żywca, a jego rozrywać końmi to czy Ziobro ma mnie przekonywać
                              > i tłumaczyć dlaczego to nie jest dobry pomysł?

                              No popatrz, jednak coś rozumiesz :).

                              > Źle rozumiesz. W każdej szkole odbywają się demokratyczne wybory.

                              Ale oni nie chcieli demkratycznych wyborów wśród uczniów, a reprezentację
                              wybraną odgórnie. Najwyraźniej taka bardziej im pasuje. Ich prawo. Żadna ustawa
                              tego nie precyzuje.

                              > Czy ja płacę podatki na spełnianie fanaberii Giertycha?

                              Czy ja płacę podatki na wybieg dla półnagich modelek?
                              • acorns Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 22:47
                                > Jeżeli jedna osoba Ci coś takiego mówi możesz to zignorować. Ale jeżeli taka
                                > opinia się powtarza - warto się zastanowić nad sobą.

                                Po prostu ci którzy tak mówią lubią być zniewoleni. Ja nie lubię i to cały
                                problem. Mi nie przeszkadza dziewięciolatka w stringach, dwunastolatka z gołym
                                przekłutym pępkiem, dziesięciolatek z irokezem i 5 kolczykami w uchu.
                                Przeszkadza mi natomiast jak ktoś próbuje swoje normy ustanowić obowiązującym
                                prawem.

                                > Powiedz to kobiecie, która nie może znaleźć innej pracy niż kasa w
                                > supermarkecie. Oczywiście w odpowiednim mundurku.

                                Jak nie może znaleźć innej pracy i ma nóż na gardle, to uniform staje się mało
                                ważny. Poza tym nikt tej kasjerki nie zmusza do pracy na kasie. Zawsze może
                                wybrać zasiłek dla bezrobotnych albo założyć własny biznes.

                                > Ale oni nie chcieli demkratycznych wyborów wśród uczniów, a reprezentację
                                > wybraną odgórnie. Najwyraźniej taka bardziej im pasuje. Ich prawo. Żadna
                                > ustawa tego nie precyzuje.

                                To niech nie nazywa się to Radą Dzieci i Młodzieży tylko Towarzystwem Adoracji
                                Ministra. I niech nie mówią o nich, że oni reprezentują uczniów.

                                > Czy ja płacę podatki na wybieg dla półnagich modelek?

                                A one ubierają się na koszt budżetu państwa i czy ich ubiór reguluje wprowadana
                                właśnie ustawa (koszt jej wprowadzenia także obciąża budżet)?
                                • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 23:18
                                  > Po prostu ci którzy tak mówią lubią być zniewoleni.

                                  :)))

                                  Zabawny jesteś.
                              • onlyoner Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 16.02.07, 22:42
                                xtrin napisała:
                                > Powiedz to kobiecie, która nie może znaleźć innej pracy niż kasa w
                                > supermarkecie. Oczywiście w odpowiednim mundurku.

                                No więc z uniformami pozaszkolnymi to jest tak:

                                -kasjerka nosi fartuch ze wzgledu na BHP i Sanepid oraz by odróżnić ją od klientów.
                                -pielegniarka nosi fartuch ze względów j.w. oraz by odróznić ją od pacjentów
                                -stewardessa nosi mundur ze względów j.w. oraz by odróznić ją od pasażerów
                                -robotnik na budowie nosi kombinezon i czerwoną kamizelkę ze względów j.w. oraz
                                by operator dźwigu lub koparki zdołał w porę odróżnić go od otoczenia.

                                Jakie zasady BHP i przepisy Sanepidu przemawiaja za wprowadzeniem mundurków
                                szkolnych ? Od kogo/czego ma taki mundurek odróżniać uczniów przebywajacych na
                                terenie szkoły ?
                  • furazerkadziadka do ślubu na czerwono ? 15.02.07, 09:17
                    A dlaczego nie ? Czyżby istnial zakaz ? Nawet ten wstrętny despotyczny KK się
                    do tego nie wtrąca.
                  • furazerkadziadka Zaraz , zaraz, a co ma 15.02.07, 09:21
                    kolor stroju do zasad ? I dlaczego mialby z tego wynikać jakiś problem dla
                    rodziny ?
              • Gość: upierdliwa Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.bochnia.pl 15.02.07, 12:54
                xtrin napisała:

                > A biały i granatowy to kolory tak neutralne, że pasują w zasadzie każdemu.
                > Zresztą i tak są strojem galowym, który czasami każdy nosi.

                chyba kazdy w wieku podstawowki. nie wmowisz mi, ze Ty, dorosla baba (za
                przeproszeniem) ubierasz sie czasem na bialo-granatowo... ;P

                a poza tym - uczniowie na specjalne okazje i tak ubieraja sie galowo, nawet przy
                braku mundurkow w szkolach, wiec nie wiem, po co ten argument?


                > Na egzamin na
                > studiach nie przyjdzie w jaskrawym swetrze.

                dlaczego nie? ja na pisemne chodze np. w dzinsach i podkoszulku z Pearl Jamem.
                nie ma to absolutnie wplywu na moja ocene, a do rewii
                szpilkowo-spodniczkowo-garsonkowej po prostu nie mam ochoty sie przylaczac, co
                zreszta daje mi skryta satysfakcje, gdy potem czytajac wyniki okazuje sie, ze
                wyfiokowane kolezanki, strojace sie i malujace kunsztownie na egzamin zdaly
                gorzej ode mnie. na egzaminie istotne jest, co sie ma w glowie, a nie to, co na
                sobie.
                na ustne chodze ubrana w miare elegancko, bo nigdy nic nie wiadomo, ale tez w
                stroju, w jakim spokojnie moznaby sie wybrac na niedzielny spacer, a nie jakies
                galowe sztywniactwa. zreszta wiekszosc egzaminatorow i tak nie zwraca na to
                najmniejszej uwagi.


                > Pójdzie do pracy w biurze i będzie
                > musiała chodzić w garsonce chce tego czy nie.

                raz, ze nie kazdy musi isc do pracy w biurze (rowniez sposrod ludzi
                wyksztalconych, zeby zaraz nie gadac o tokarzach i murarzach).
                dwa - nawet w tej pracy w biurze, bedzie mogla zawsze sama wybrac sobie kolor i
                kroj tej garsonki.
                • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 19:29
                  > chyba kazdy w wieku podstawowki. nie wmowisz mi, ze Ty, dorosla baba
                  > (za przeproszeniem) ubierasz sie czasem na bialo-granatowo... ;P

                  Ubieram :). Częściej na biało-czarno, ale i biało-granatowo się zdarzy :).

                  > a poza tym - uczniowie na specjalne okazje i tak ubieraja sie galowo,
                  > nawet przy braku mundurkow w szkolach, wiec nie wiem, po co ten argument?

                  Wystarczy zerknąc w górę drzewka. Argument był wysunięty przeciwko tezie, że
                  niektóre dzieciaki za nic na siebie stroju przepisowego nie założą, bo jakiś
                  kolor im nie odpowiada. Gdyby chodzilo o róż może i bym się zgodziła :), ale nie
                  w przypadku granatu i bieli.

                  > dlaczego nie?

                  Jasne, że to zależy od egzaminu i egzaminatora. Ale bywają egzaminy, na które
                  trzeba się odświętnie ubrać. Wyobrażasz sobie pojawienie się w jeansach i
                  t-shircie na egzaminach wstępnych czy obronie?

                  > raz, ze nie kazdy musi isc do pracy w biurze (rowniez sposrod ludzi
                  > wyksztalconych, zeby zaraz nie gadac o tokarzach i murarzach).

                  Oczywiście, że nie każdy. Sama do pracy (bynajmniej nie przy murarce) chadzam
                  jak chcę, byle czysto. Ale niektóre zawody wymagają odpowiedniego stroju. I to
                  zarówno te prostsze (sprzedawca) jak i bardziej skomplikowane (prawnik).

                  > dwa - nawet w tej pracy w biurze, bedzie mogla zawsze sama
                  > wybrac sobie kolor i kroj tej garsonki.

                  Ale już np. w niektórych sklepach mogą wymagać od Ciebie wciśnięcia się w różowy
                  żakiecik. Właśnie takie ekspedientki dziś spotkałam :).
                  • Gość: upierdliwa Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.bochnia.pl 15.02.07, 20:16
                    xtrin napisała:

                    > Jasne, że to zależy od egzaminu i egzaminatora. Ale bywają egzaminy, na które
                    > trzeba się odświętnie ubrać. Wyobrażasz sobie pojawienie się w jeansach i
                    > t-shircie na egzaminach wstępnych czy obronie?

                    zgadzam sie, ze sa okazje, gdzie wypada sie ubrac specjalnie, ale przeciez brak
                    mundurkow w szkole wcale nie sprawia, ze ludzie o tym nie wiedza...
                    podobnie, jak nie sprawia, ze ludzie nie wiedza, jak sie ubrac do pracy w biurze
                    itp.
                    • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 20:28
                      > zgadzam sie, ze sa okazje, gdzie wypada sie ubrac specjalnie, ale przeciez
                      > brak mundurkow w szkole wcale nie sprawia, ze ludzie o tym nie wiedza...
                      > podobnie, jak nie sprawia, ze ludzie nie wiedza,
                      > jak sie ubrac do pracy w biurze itp.

                      Wiem, że to może wydać się absurdalne, ale wielu rzeczywiście tego nie wie, bądź
                      nie jest w stanie się do tego zastosować.
                      Zresztą - nie chodzi tutaj o to, by ich uczyć gustu i stylu. Ale o to, by
                      przyzwyczaić do tego, że nie zawsze możemy sobie chodzić w tym w czym chcemy.
                      • Gość: upierdliwa Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.bochnia.pl 15.02.07, 22:01
                        xtrin napisała:

                        > Wiem, że to może wydać się absurdalne, ale wielu rzeczywiście tego nie wie, bąd
                        > ź
                        > nie jest w stanie się do tego zastosować.

                        nawet, jesli takie osoby sa, to raczej nie ma zwiazku z obecnoscia badz brakiem
                        mundurkow, skoro wiekszosc ludzi jednak to wie przy braku mundurkow. mundurki
                        nic wiec w tej kwestii nie zmienia.
                        jak ktos jest az tak oporny, to trudno - jego ewentualny problem i konsekwencje
                        z tego wynikajace.


                        > Zresztą - nie chodzi tutaj o to, by ich uczyć gustu i stylu. Ale o to, by
                        > przyzwyczaić do tego, że nie zawsze możemy sobie chodzić w tym w czym chcemy.

                        czy pokolenia ludzi, ktorzy przeszli przez szkoly bez mundurkow maja z tym
                        jakies problemy?
                        wydaje mi sie, ze to wymyslanie sztucznego problemu, jako argumentu. bez
                        mundurkow tez ludzie dorastaja i w zyciu doroslym swietnie wiedza, jak sie kiedy
                        ubrac.
                        • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 22:35
                          > nawet, jesli takie osoby sa, to raczej nie ma zwiazku z obecnoscia badz
                          > brakiem mundurkow, skoro wiekszosc ludzi jednak to wie przy braku mundurkow.
                          > mundurki nic wiec w tej kwestii nie zmienia.

                          Są w stanie wyrobić pewien nawyk, pewne proste skojarzenie. Oczywiście nie tylko
                          one i oczywiście nie same, ale są tutaj pewną pomocą.

                          > czy pokolenia ludzi, ktorzy przeszli przez szkoly
                          > bez mundurkow maja z tym jakies problemy?

                          Tak.
                          • Gość: upierdliwa Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.bochnia.pl 15.02.07, 22:38
                            xtrin napisała:

                            > > czy pokolenia ludzi, ktorzy przeszli przez szkoly
                            > > bez mundurkow maja z tym jakies problemy?
                            >
                            > Tak.

                            pytalam o cale pokolenia, a nie o jakies wyjatki. ja osobiscie w zyciu nie
                            zauwazylam, zeby ktos nie wiedzial czegos tak podstawowego, jak np. czy nalezy
                            ubrac sie elegancko na obrone pracy magisterskiej.

                            tak z czystej ciekawosci zapytam - czy moglabys przytoczyc jakis konkretny
                            przyklad, w jakiej sytuacji zauwazylas, ze ktos nie znal tego typu zasad?
                            • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 22:45
                              > tak z czystej ciekawosci zapytam - czy moglabys przytoczyc jakis konkretny
                              > przyklad, w jakiej sytuacji zauwazylas, ze ktos nie znal tego typu zasad?

                              Ano właśnie owe broniące magisterki potrafią pojawić się na obronie w stroju,
                              który pod latarnią by furrorę zrobił. Albo jakby właśnie z siłowni wróciły. To
                              nie fantazja, to obserwacje z pewnej - nie najgorszej - uczelni.
                              Oczywiście nie wszystkie, ale jakby coraz więcej.
                              • acorns Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 22:56
                                > Ano właśnie owe broniące magisterki potrafią pojawić się na obronie w stroju,
                                > który pod latarnią by furrorę zrobił

                                Bo jak ten profesor czy profesorowie tam ją pytają, to raczej nie koncentrują
                                się na jej odpowiedziach tylko na czymś innym. I o to właśnie chodzi :)
                                • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 23:21
                                  Ale tam same "profesorki" :).
                                  A poważniej - nie ma prawa o to chodzić.
                              • Gość: upierdliwa Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.bochnia.pl 15.02.07, 23:02
                                mysle, ze to nie brak wiedzy, tylko zasada "kazdy orze, jak moze" :) jakby
                                wiedzialy, ze zablyszcza intelektualnie, to nie szukalyby innych sposobow
                                "blyszczenia" :)
                                • xtrin Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 23:24
                                  > mysle, ze to nie brak wiedzy, tylko zasada "kazdy orze, jak moze" :) jakby
                                  > wiedzialy, ze zablyszcza intelektualnie, to nie szukalyby innych sposobow
                                  > "blyszczenia" :)

                                  Ale tam same baby w komisji! :P
    • Gość: Pawel Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.02.07, 21:16
      A dlaczgo jestes tak przeciwko? To wcale nie glupi pomysl, choc dobrze byloby
      miec mozliwosc chodzenia do szkoly bez mundurkow. W wielu krajach mundurek jest
      symbolem lepszej, bardziej ekskluzywnej szkoly.
      • onlyoner Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 21:38
        > W wielu krajach mundurek jest
        > symbolem lepszej, bardziej ekskluzywnej szkoly.

        U nas też bywa takim symbolem. Dobre, drogie i elitarne szkoły miewają własne
        mundurki. Niestety wielu ludziom marzy się że jak wtłoczą wszystkich uczniów w
        uniformy to naraz stanie się cud i nastąpi samoistne podniesienie poziomu
        kształcenia ogólnego.
        • Gość: Pawel Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.02.07, 21:53
          Mundurek, podobnie jak kazda inna szmata mozgu ci nie zmieni, ale co za tym
          mundurkiem idzie w parze moze go zmienic jak najbardziej.Brak mundurka to czesto
          brak dbalosci o reszte, o poziom nauczania, taka bylejakosc. Skoro lepsza praca
          wymaga od nas lepszego ubrania to dlaczego tak mocno dziwi cie lepsze ubranie w
          szkole-lepsza jakosc nauczania. Choc oczywiscie nie musi byc to regula wszedzie.
          Widzac czlowieka lepiej ubranego, albo oberwanego nic ci to nie mowi???
          • onlyoner Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 23:15
            Gość portalu: Pawel napisał(a):
            > Mundurek, podobnie jak kazda inna szmata mozgu ci nie zmieni, ale co za tym
            > mundurkiem idzie w parze moze go zmienic

            Cała rzecz w tym by to nie szło za mundurkiem ale przed mundurkiem. Mundurek nie
            przysparza splendoru - on go tylko odzwierciedla.
            • Gość: Pawel Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.02.07, 16:14
              Czepiasz sie slowek kolego. Jesli nie pasuje ci sformuowanie:a co idzie za... ,
              wstaw sobie: a co niewatpliwie z tym sie laczy....Swoja droga przyznales mi
              jednak racje, piszac, ze mundurek odzwierciedla cos lepszego niz: kisz misz,
              kazdy nosi to co ma i na co go stac.Tutaj to dobiero sa zawody kto lepszy , kto
              gorszy.
              • onlyoner Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 16.02.07, 22:13
                Gość portalu: Pawel napisał(a):
                > Czepiasz sie slowek kolego.

                Kazde zjawisko społeczne staram się analizowac pod kątem przyczyn i skutków.
                Proponowany przez ciebie zwrot "a co niewątpliwie z tym sie łączy..." nie wnosi
                nic do zagadnienia bo nadal mamy do czynienia z rozumowaniem że mundurki
                niewątpliwie przyczynią się do czegoś lepszego. Czyli że za mundurkami przyjdzie
                "to coś" co to niby będzie dużo lepsze od tego co jest bez mundurków. Do tego
                trudno wyciągnąć od zwolenników umundurowania uczciwą deklaracje na czym tak
                naprawdę im zależy: na tym by uczniowie wyglądali elegancko, skromnie i
                gustownie czy może raczej na tym by wszyscy wyglądali jednakowo w
                nieodróżnialnych uniformach. A jedno wcale nie oznacza drugiego.
    • Gość: xxx Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 22:26
      w TV pokazali :wizyta 3 giertychowskiej w jednej ze szkol - w klasie dzieci w
      mundurkach tzn. w koszmarnych bluzach lub kamizelkach z "teksasu"....
      wspolczuje tym dzieciom, bo ani te mundurki ladne, ani wygodne...
    • Gość: bozia Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.chello.pl 15.02.07, 22:31
      Proponuję każdemu kto tak kocha mundurki niech zacznie od siebie.Sama chodziłam
      przez całe4 lata w takim mundurku koszmar.
    • kikoo1 Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 15.02.07, 23:43
      musza
    • pelissa81 Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 16.02.07, 01:04
      A z ciekawosci - nigdzie nie jest napisane czy bedzie dla dziewczyn wersja ze
      spodniami! Jak dla mnie tgo bylby dopiero koszmar. Nie wyobrazam sobie chlodzic
      od 8 do 18 roku zycia calymi dniami w spodnicach bo nigdy ich nie nosze a
      szkola to nie rewia figur. Nigdzie na zadnym zdjeciu nie widzialam wersji
      spodnie + bluzka dla dziewczyny, CHORE
      • Gość: Pawel Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.02.07, 16:17
        Napewno dziewczyny moga nosic i spodnice i spodnie, chlopcy tylko spodnie, wiec
        nie narzekaj.
        • pelissa81 Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 16.02.07, 16:37
          nie wyobrazam sobie inaczej. Ale na ZADNYM ze zdjec co sie tam przewijaja nie
          ma, wszystkie dziewczynki grzecznie w rajstopkach...brrr
          • Gość: Pawel Re: szkolne mundurki - czy muszą być? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.02.07, 17:32
            Zebys widziala jak dziewczyny potrafia te szkolne spodnice podciagac....biedne
            chlopaki....zapytaj sie gdzie sa spodnie dla dziewczyn?
            • pelissa81 Re: szkolne mundurki - czy muszą być? 16.02.07, 23:29
              haha, dokladnie :D Niedlugo doczekamy sie rodzimej wersji hentai z nastolatkami
              w warkoczykach i mundurkach. A swoja droga, nikt tak uroczo nie wyglada w
              uniformie jak japonska uczennica. Z tym ze oni mi sie tylko z taka
              uniformizacja kojarza

              Jak beda spodnie, to juz cos,ale zaloze sie ze Giertych nie pozwoli by
              PRAWDZIWA przyszla kobieta chodzila w spodniach, bo to przeciw tradycji itd.
              Wrrr...no ciekawe
Inne wątki na temat:
Pełna wersja