pozytywy wczesnego nieplanowanego macierzyństwa...

15.02.07, 14:53
To było chyba w telewizji... albo gdzieś w prasie. Młoda dziewczyna w ciąży,
jeszcze uczennica gimnazjum, opowiadała o swojej sytuacji. O trudach i
radościach. Utkwił mi w pamięci szczególnie jeden argument, którym pocieszała
ją któraś z ciotek, mianowicie "..nie martw się, lepiej teraz wpaść, niż
żebyś potem zrobiła karierę, ale była bezpłodna..." czy coś w tym rodzaju.
Rozumiem, że ta pani chciała podnieść na duchu załamaną najprawdopodobniej
nastolatkę, ale zgrzytnęło mi tu coś nieprzyjemnie...
    • des4 Re: pozytywy wczesnego nieplanowanego macierzyńst 15.02.07, 14:57
      Powiedziane może niezręcznie, ale coś w tym było. Dla kobiety bezpłodność to
      jedna z największych tragedii. Żadna kariere, żadni przyjaciele z biura, żadne
      pieniądze nie zastapią kochanego i kochającego dziecka i rodziny....
      • sir.vimes Re: pozytywy wczesnego nieplanowanego macierzyńst 15.02.07, 14:58
        Gdyby wszystkie kobiety były identyczne to może i byłaby to prawda.
        • wiu Re: pozytywy wczesnego nieplanowanego macierzyńst 15.02.07, 15:10
          O właśnie. Jako kobieta nie składam się tylko ze swojej "rozrodczości".
          Człowiek to coś więcej niż jego rodzicielstwo...
      • yoma Re: pozytywy wczesnego nieplanowanego macierzyńst 15.02.07, 15:01
        O, kobieta się odezwała?
      • kot_behemot8 Re: pozytywy wczesnego nieplanowanego macierzyńst 15.02.07, 15:04
        Znawca kobiet się znalazł. Wszystkich kobiet, oczywiście...
      • wiu Re: pozytywy wczesnego nieplanowanego macierzyńst 15.02.07, 15:08
        Des4,

        Nie zastąpią, ale mogą godnie wynagradzać, nie sądzisz? Potrafię sobie
        wyobrazić pasję tak wszechogarniającą czy działalnośc człowieka tak znaczącą,
        że dystansuje normalny rozwój wypadków w postaci małżeństwa-macierzyństwa-
        rodziny itd. Poza tym nie każdy ma w tzw. powołaniu rodzicielstwo....no i są
        też inne formy rodzicielstwa... czy te osoby mają czuć się gorsze? Zdecydowanie
        nie!! Życie było by zbyt proste, gdyby wypełnienie takich 'precyzyjnych'
        warunków jak fakt urodzenia dziecka miał im automatycznie zapewniać szczęście...

        Wydaje mi się, że osoby, które poświęciły się rodzinie (czyt.urodził dziecko i
        zostały w domu lub przyjęły sbliżony schemat) zastanawiają się, jak by to było,
        gdyby wybrały inną ścieżkę. Jeśli w ich życiu bywa im ciężko, a akurat
        obserwują na czyimś przykładzie "tą inną ścieżkę" aod strony pozytywów - może
        rodzić się nutka zazdrości. A odpowiedzią na tą nutkę może być właśnie taka
        postawa jak w zacytowanej na początku postu wypowiedzi...

        Myślę, że nikt nie ma prawa oceniać, co jest wartościowsze, lepsze, bardziej
        uszczęśliwiające poza osoba bezpośrednio zaangażowaną i może jeszcze ...
        Bogiem. Życie jest zbyt skomplikowane, żeby tak niefrasobliwie rzucić "tylko
        macierzyństwo da kobiecie szczęście i żadna kariera, koledzy z biura, majątek
        itd. jej tego nie zapewnią..."
    • sir.vimes Re: pozytywy wczesnego nieplanowanego macierzyńst 15.02.07, 14:57
      Niemądra uwaga... Ale pewnie pani miała dobre intencje. Wielu osobom nie
      przychodzi do głowy, ze inni mogą mieć inne priorytety.

      A swoją drogą kilka pozytywów wczesnego macierzyństwa naprawdę istnieje:))
      • yoma Re: pozytywy wczesnego nieplanowanego macierzyńst 15.02.07, 15:02
        Owszem. Dopiero czterdziestka na karku, a dzieci odchowane i hulaj dusza :)
        • kot_behemot8 Re: pozytywy wczesnego nieplanowanego macierzyńst 15.02.07, 15:06
          yoma napisała:

          > Owszem. Dopiero czterdziestka na karku, a dzieci odchowane i hulaj dusza :)


          Chyba, że historia się powtórzy i pojawią się wczesne wnuki;))
          • yoma Re: pozytywy wczesnego nieplanowanego macierzyńst 15.02.07, 15:07
            To się wtedy mówi: Nie uważaliście, jak robicie...

            :P
          • sir.vimes Re: pozytywy wczesnego nieplanowanego macierzyńst 15.02.07, 15:13
            Może teściowie dzieciątka wykażą ogromny i wszechogarniający instynkt
            babcierzyńsko-dziadkowski ;)
        • wiu Re: pozytywy wczesnego nieplanowanego macierzyńst 15.02.07, 15:15
          Zaraz... 40-stka na karku, tzn. powiedzmy zestaw: 40-letnia matka + 24-letnie
          dziecko. Powiedzmy, że akurat kończy studia... W dzisiejszych czasach rodzice
          (RODZICE) nadal pomagają dziecku w tej sytuacji (patrz: trudności ze
          znalezieniem pracy, utrzymaniem się itd.), jego życie nie jest najczęściej
          jeszcze na tyl eustabilizowane, by rodzic miał tzw. święty spokój... Poza tym,
          czy ktoś nie powiedział kiedyś: "małe dzieci - mały problem, duże dzieci - duży
          problem.."??? Zastanawiam sie też nad tym, jaki procent nakich dzieci- dzieci
          wychowuje się w mimo-wszystko-kochającej-się-kompletnej-rodzinie, a jaki
          procent to dzieci SAMOTNYCH matek z zaburzonym kontaktem z ojcem (jeśli w ogóle
          ojciec się udziela)...?
      • wiu Re: pozytywy wczesnego nieplanowanego macierzyńst 15.02.07, 15:11
        O tych pozytywach dobrze gdyby się wypowiedziały w swoim imieniu same młode
        matki (mówimy o tych bardzo młodych, przed skończeniem szkoły...). A i tak
        wówczas był by to tylko ich opinie, wzięte z ich własnego przykładu, któe
        niekoniecznie moga się sprawdzac w innnych.
    • camel_3d no ciotka miala racje...... 15.02.07, 15:18
      czesciowo... No i moze nie byl to najlepszy sposob na jej wyrazenie.
      Dziewczyna ma 17 lat, urodzi dziecko. Kiedy bedzie miala 25 dziecko bedzie juz
      spore..moze si ekoncentrowac na karierze...zabawie..w tym czasie kiedy inne
      kobiety robia kariere a na dzieci nie maja czasu. Potem sie okazuje, ze sa
      takpochloniete karierami, ze juz kompletnie na nic nie maja czasu..a potem
      wyrastaja z nich takie krwiozercze wampy biznesowe, ktorych nikt nic chce.
      • dirgone Re: no ciotka miala racje...... 15.02.07, 15:23
        Najwięcej czasu dla dzieci i najbardziej oddane są matki na emeryturze :)
        • dirgone Re: no ciotka miala racje...... 15.02.07, 15:23
          Oj, jaki dziwoląg mi wyszedł. Skrót myślowy, ale chyba wiadomo, o co chodzi
          • camel_3d Rto trza bylo od razu... 15.02.07, 15:25
            "babcie" napisac:)
      • Gość: wiu Re: no ciotka miala racje...... IP: 80.50.69.* 15.02.07, 15:27
        Camel_3d,

        nie każda z takich młodych matek ma pomoc w postaci matki, która zajmuje się
        dzieckiem i nie każda ma na tyle samozaparcia, żeby kontynuować kształcenie, a
        potem na tyle samodyscypliny i instynktu organizacyjnego, żeby znaleźc,
        utrzymać i ew."rozwinąć" zatrudnienie. Przerwa w nauce rozleniwia, małe dzieci
        pochłaniają czas i energię, trudno się zmobilizować...

        Myśleż też o tym, czy taka nastolatka na pewno aby już dojrzała do
        macierzyństwa... czy będzie dobrą matką w sytuacji gdy najprawdopodobniej sama
        nie osiągnęła jeszcze pełni dojrzałości psychicznej.

        Chodzi mi o to, że nie mozna tak ot - po prostu powiedzieć "aaa...potem
        będziesz miała z głowy i zajmiesz się karierą podczas gdy te inne...itd."

        Odnośny tekst ma rację bytu tylko jako chwilowe lekarstwo na lęki przyszłej
        nastoletniej mamy...
        • camel_3d Re: no ciotka miala racje...... 15.02.07, 15:58
          przeciez kobiety w wielu krajach rodza dzieci w wieku (16-17 lat)... tylko
          kraje "cywilizowane" zorbily z 17 latek - dziewczynki.
          W tym wieku kobieta jest juz zdolna do rozmnazania.
          Ale masz, nie kazda dziewczyna moglaby liczyc na wsparcie matki, babci czy inne.
          • Gość: wiu Re: no ciotka miala racje...... IP: 80.50.69.* 15.02.07, 16:57
            Camel_3d,

            "zdolna do ROZMNAŻANIA" - tu masz rację. Ale macierzyństwo i układanie sobie
            potem życia to nie tylko rozmnażanie. Oczywiście, "ułożenie sobie życia" nie
            jest w omawianej sytuacji niemożliwe i na pewno są młódki które sobie z tym
            radzą i są szczęśliwe. Ale chodzi mi o uznanie, że jest to obiektywnie trudne.
            Trudniejsze niż w sytuacji gdy matka zakończyła już edukację, jest niezależna
            finansowo (czyt.praca, utrzymanie)i dojrzała psychicznie oraz w stałym związku.

            Masz rację, są kraje, gdzie 16-17latki standartowo rodzą dzieci. Tylko one nie
            funkcjonuja w naszej tutejszej rzeczywistości... A tutaj jest tak, że trzeba
            skończyć szkołę, znaleźć pracę, żeby się utrzymać. Obecnośc partnera też nie
            jest bez znaczenia... a na pewno obecnośc ojca dla dobra dziecka.

            Macierzyństwo w wieku 16-17 lat to ciężka próba dla młodej dziewczyny.
            Nierzadko trauma. Fundowanie sobie tego tylko dla "zysku" w postaci "zaliczenia
            rozmnażania w momencie największej rozmnażalności" bez rozpatrywania w
            kontekście całej masy innych czynników jest głupotą. Dlatego napisałam, że
            odnośny tekst z początku wątku ma rację bytu tylko jako chwilowy środek
            zaradczy dla pocieszenia przybitej ciężarnej nastolatki.

            Poza tym, byłam ciekawa opinii innych...
          • Gość: wiu Re: no ciotka miala racje...... IP: 80.50.69.* 15.02.07, 17:05
            Jeszcze jedno: dlaczego w krajach cywilizowanych 16-17latka jest nadal uważana
            za "dziewczynkę" a co za tym idzie, dziwnie się patrzy na tak młodocianą
            matkę...? Bo u nas rzeczywistość wymaga od człowieka czegoś więcej niż tylko
            wypełniania sowich funkcji biologicznych. Fakt, że jesteśmy do czegoś zdolni,
            nie jest żadną automatyczną obligą do realizacji tego...

            Należało by zapytać dzisiejsze 16-17latki, co widzą przed sobą w swoim życiu,
            tzn. czego chcą, do czego dążą, co chcą osiągnąć. W odpowiednio licznej
            populacji na pewno znalazło by się kilka takich, które mówią o szybkim zajściu
            w ciążę "już teraz", ale był by to z pewnością odosobnione przypadki. Moim
            zdaniem macierzyństwo to baaardzo odpowiedzialna funkcja a jako taka, powinna
            być "wykonywana" przez osoby dające gwarancję odpowiedzialności.

            Jeśli w ciążę zachodzi nastolatka, oczywiście mówi się jej, że to nie koniec
            świata, że da sobie radę, że wszystko będzie dobrze - ale... nie chcielibyśmy
            tego dla naszych córek, prawda? Wolelibysmy, żeby ich życie toczyło się
            normalnym torem, żeby wszystko następowało w swoim czasie, prawda?
    • Gość: upierdliwa Re: pozytywy wczesnego nieplanowanego macierzyńst IP: *.bochnia.pl 15.02.07, 18:06
      ale co ma w ogole kariera do bezplodnosci, oto zagadka...
      • Gość: wiu Re: pozytywy wczesnego nieplanowanego macierzyńst IP: 80.50.69.* 16.02.07, 15:33
        Upierdliwa,

        temu kto o tym wspomniał chodzi zapewne o takie czynniki jak upływ czasu (im
        kobieta starsza, tym trudniej o ciążę), niekorzystne środowisko pracy (życie w
        napięciu, nieregularne posiłki, niedostateczny wypoczynek itd.) oraz zależność
        aktywnośc zawodowa a bezdzietność...
    • Gość: Pawel Re: pozytywy urodzenia IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.02.07, 15:52
      Nikt nie namawia tutaj nastolatek do ciazy, bo wiadomo ze nie jest to rzecz
      pozadana w tym wieku, ale lepiej dziecko urodzic, nawet oddac do adopcji niz
      poniesc konsekwencje aborcji, wlaczajac w to ewentualna bezplodnosc, doly
      psychiczne itp. Mysle ze cytowane zdanie moglo zabolec te kobiety ktore maja
      wszystko poukladane i macierzynstwo odstawione na nieokreslona przyszlosc.
Pełna wersja