Niekonwencjonalny sposób na życie.

20.02.07, 10:45
Kilka dni temu ujęło mnie małżeństwo z 43-letnim stażem, które od wielu wielu
lat realizuje swoja wielką pasję - KINO. Ci starsi Państwo, bardzo zakochani w
sobie obejrzeli już 9 tys. filmów (!),dokumentując każdy obejrzany film w
domowym zaciszu. Imponuje mi, że 2 emerytów (a jak emeryci mają - każdy wie),
pomimo trudności znalazło niekonwencjonalny, fajny sposób na życie i związek.

Czy znacie też takich ludzi i sposoby na życie, które odbiegają od
standardowej pracy 8-16 (albo pomimo tej pracy), idą pod prąd, oraz takich,
którzy np. rzucają wszystko i podejmują wielkie ryzyko, po prostu ZYJA INACZEJ
niż większość a skala ich problemów jest inna?

Pozdrawiam wszystkich!
    • venus22 Re: Niekonwencjonalny sposób na życie. 20.02.07, 10:49
      ""idą pod prąd,""

      pod prad to nie, ale niestety znalam takich co poszli pod gaz.

      Venus
      • Gość: left Re: Niekonwencjonalny sposób na życie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 11:39
        A chodzą do kościoła? To pytanie w sumie nie ma żadnego związku z tematem, ale
        0golone_jajka i tak by je zadał, więc miejmy to już za sobą.
      • Gość: spokojnie Re: Niekonwencjonalny sposób na życie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 11:40
        Znam lekarza ma 50 parę lat i przebiera się w damskie ciuszki,pod kitlem
        biustonosz,rajstopki i podwiązki.
    • raveness1 Re: Niekonwencjonalny sposób na życie. 20.02.07, 12:07
      Sporo osob zyje swoim pasjami. Robia to co lubia, co ich kreci. Nie jak
      niektore wielkie "gwiazdy" co to manifestuja sie w roznych brukowcach czy TV,
      jacy to oni sa niby oryginalni, jacy wyjatkowi....
      Yes, truly they're unique - like everybody else.
      • Gość: left Re: Niekonwencjonalny sposób na życie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 12:15
        Jasne. Jak np. facet, który jeździ po różnych miastach Europy tylko po to, żeby
        fotografować tramwaje.Może się to wydawać dziwaczne - ale w sumie jest to
        sympatyczne i oryginalne.
    • pochodnia_nerona Re: Niekonwencjonalny sposób na życie. 20.02.07, 14:25
      Całym sercem popieram tego typu sposób na życie - robienie swojego, a nie pogoń
      za pieniędzmi, kupowanie coraz to nowszych modeli samochodów, telewizorów. Tacy
      ludzie wyzwalają się z narzucanych przez kapitalizm reguł na swój spokojny
      sposób.
      • Gość: Brak konsekwencji Re: Niekonwencjonalny sposób na życie. IP: 62.29.136.* 20.02.07, 17:39
        pochodnia_nerona napisała:
        > Całym sercem popieram tego typu sposób na życie - robienie swojego, a nie
        pogoń
        > za pieniędzmi, kupowanie coraz to nowszych modeli samochodów, telewizorów.
        Tacy
        > ludzie wyzwalają się z narzucanych przez kapitalizm reguł na swój spokojny
        > sposób.

        Zwaz, ze niektorzy ludzie duzo zarabiaja "nie goniac za pieniedzmi" i ich
        oryginalnym spedzaniem czasu jest spokojne kupowanie coraz to nowszysch modeli
        samochodow. Zdjecia tramwajow ok kupowanie aut nie ok?? A to niby jakie
        kryteria teraz obowiazuja? Kto to jest ten co "robi swoje" a kto to ten co
        wpadl w reguly??

        I wogole brak tu konsekwencji bo niby jak mozna pogodzic wydawanie pieniedzy
        (kupowanie) z pogonia za nimi (rozumiem ze to znaczy gromadzenie)? Wiec
        zdecyduj sie, albo Ci sie nie podobaja ci co gonia, albo ci co wydaja...
        • cytadela.panx.ok Re: Niekonwencjonalny sposób na życie. 20.02.07, 17:58
          Zapewne pochodni_nerona chodziło o robienie czegoś z pasją,
          Oczywiście że łatwiej się realizować mając pieniądze,choćby przez ubiór-jeśli
          mnie nie stać na to czym chciał bym wyrazić siebie(np.jeasy levis,a,okulary
          incognito,perfumy paco rabane itp.)no to chodzę w tym co jest dostępne-modna
          bluzeczka w paski z tesco,perfumy czarny adidas itd.,
          2x w tygodniu słyszę w tv od różnych ludzi że piniądze są tylko środkiem do
          osiągnięcia celu i myślę że to prawda choć gdybym ich nie miał to zastosował bym
          starą mrketingową zasadę:jeśli nie możesz być lepszy to bądz inny.
        • pochodnia_nerona Re: Brak konsekwencji 20.02.07, 23:23
          Wiesz, kupowanie samochodów to grób dla wolności duszy ;-)
          Każda rzecz, którą kupisz, to rzecz, którą ktoś Ci może ukraść, zniszczyć.
          Chodzi o to, że prawdziwą wolność daje taka pasja, która nie wiąże się z
          jakimiś sporymi kosztami, z posiadaniem. Bo po co przywiązywać się do cennych
          przedmiotów? Do grobu ich nie zabierzesz. A np. oglądając filmy, zwiedzając
          dziwne miejsca, czytając, dokumentując coś na kliszy, w zeszyciku,
          kolekcjonujesz swoje wspomnienia, wrażenia, masz piękne myśli. Sport też jest
          tego rodzaju pasją. A nie zakupy. Kiedy widzę, jak ludzie prześcigają się w
          kupowaniu luksusowych przedmiotów - butów, ciuchów, samochodów, czegokolwiek,
          co ma wysoką wartość, jest mi ich żal. Nie potrafią istnieć poza przedmiotami,
          koniecznie drogimi. I dlatego "gonią" za tymi pieniędzmi.
          • mahadeva Re: Brak konsekwencji 20.02.07, 23:51
            a ja mysle, ze to czesc cieszenia sie zyciem, jesli ktos moze sobie sprawic cos
            fajnego, to czemu nie :) pracowac i tak trzeba, zeby miec status, zeby nas inni
            szanowali... zle jest jesli ktos naprawde zdradza swoje idealy - i wcale nie
            choci o kupowanie fajnego samochodu, tylko np. gdy kobieta zmusza sie do
            posiadnia dziecka, bo tak trzeba, chociaz nie chce, albo do zwiazku na sile,
            zeby nie byc stara panna, lub inaczej sprzedaje siebie, zaniedbuje pasje... to
            jest dopiero problem
            a propos kasy, rzeczywiscie duzo ludzi chce zarabiac, jak najwiecej, ale nie
            wie potem jak fajnie ta kase wykorzytac :) ale to raczej jest radosne, a nie
            smutne, niech rosna wiezowce i sprzedaz samochodow, jesli ludziom daje to
            radosc :) prawdziwym zlem jest frustracja, zaprzeczanie naszej prawdziwej
            naturze, brak wiary w siebie :)
      • street_pop Re: Niekonwencjonalny sposób na życie. 20.02.07, 22:14
        ano właśnie!

        Tramwaje - rewelacja!

        Wiadomo, że ktoś kto ma więcej pieniędzy - ma więcej możliwości. Ale chodzi o
        to, że można bez bycia milionerem. Wiadomo, że większość ludzi ma ograniczone
        możliwości finansowe a mimo to znajduje sposób na swoje pasje kosztem czegoś
        innego. Chodzi mi o tę większość w ograniczonymi środkami.
    • Gość: zza wielkiej wody Re: Niekonwencjonalny sposób na życie. IP: 199.133.152.* 20.02.07, 23:00
      Moj man (48l) zakochany jest w kajakarstwie gorskim, do pracy potrafi
      przyjechac z kajakiem na dachu, zeby po pracy wyskoczyc choc na dwie godzinki
      na rzeke...zarazil mnie tym i juz prawie skompletowalam sprzet:). W lazience
      (na szczescie drugiej, duzej i nieuzywanej) gniezdza sie teraz cztery kajaki z
      ktorych kazdy ma swoje, kobiece zreszta imie.
      A wieczorami wspolnie malujemy armie do war games 15 mm figurek, ja Polska
      sredniowieczna, a on arabska...
      • mahadeva Re: Niekonwencjonalny sposób na życie. 20.02.07, 23:53
        a ja co kilka mcy zmieniam pasje - ale chyba o to chodzi :) zyje pod wplywem
        impulsow :)
    • chwila.pl Re: Niekonwencjonalny sposób na życie. 21.02.07, 00:16
      Oboje z mężem mamy wiele pasji, jedną z nich jest zwiedzanie. Zaraziliśmy już ją
      naszego syna. Zwiedziliśmy prawie całą Polskę, prawie, bo nie bylismy tylko w
      trzech miejscach. Bylismy w każdym pałacu, zamku, obiekcie sakralnym,
      klasztornym, zabytkowym cmentarzu, muzeum, itd, itd zlokalizowanym na terenie
      Polski, zbieramy foldery, do każdej wycieczki starannie sie przygotowujemy.
      Jedna noc spędziliśmy nawet w komnacie Białej Damy w Janowcu.
      Od wiosny do późnej jesieni, w każdy weekend gdzieś jedziemy. Pozostał jeszcze
      do zwiedzenia Kórnik, Święta Lipka i Maciejowice.
      Czy to niekonwencjonalny tryb życia? Chyba nie. Ale nam odpowiada.
      • pochodnia_nerona Re: Niekonwencjonalny sposób na życie. 21.02.07, 00:45
        W sumie tak - kiedy ja jeździłam na wycieczki, w celu tym samym, co i Ty,
        Chwilo, mnóstwo osób się nudziło, chcąc raczej gdzieś po knajpach połazić. Tak
        trzymać, będziecie mieć wspaniałe wspomnienia i satysfakcję, że widzieliście
        tyle fajnych rzeczy :-)
        • uyu Re: Niekonwencjonalny sposób na życie. 21.02.07, 00:56
          Wszystko to, to kwestia wyboru. My z mezem dokonalismy go i przeszlismy
          z "miec" na "byc" i wyjechalismy na drugi koniec swiata. Pozbylismy sie tego
          wszystkiego co w dzisiejszym swiecie jest dla wielu wykladnikiem "wartosci"
          czlowieka. Zrezygnowalismy z intratnych posad a tym samym udzialu w wyscigu
          szczurow. Mamy z czego zyc a na pytania "kim pani jest" nieodmiennie
          odpowiadam - soba :)co za luksus :))
        • chwila.pl Re: Niekonwencjonalny sposób na życie. 21.02.07, 01:09
          pochodnia_nerona napisała:

          > W sumie tak - kiedy ja jeździłam na wycieczki, w celu tym samym, co i Ty,
          > Chwilo, mnóstwo osób się nudziło, chcąc raczej gdzieś po knajpach połazić.

          Przypomniały mi się wycieczki na grzyby,
          organizowane w pracy mojego taty. Mój tata nigdy w nich nie uczestniczył tylko
          wysyłał mnie. Po przybyciu na miejsce, panie jak charty biegły w las a panowie
          lokowali sie na jakiejś polanie. Rozkładali koce, żarcie, napoje i miło spędzali
          czas. Z trudem gramolili się do autokarów w drogę powrotną, za to weseli i
          dowcipni jak szczypiorek na wiosnę. Na jednej z nich byłam ze swoja koleżanką i
          zabłądziłyśmy. Zresztą o to nie trudno, nie mam żadnej orientacji w lesie, i
          jeśli ktoś chciałby się mnie skutecznie pozbyć, powinien wyprowadzić mnie do
          lasu, i po kłopocie. Za chińskiego boga z niego nie wyjde. No i tak klucząc,
          pytając o drogę, wyszłyśmy na jakąś szosę, z której zgarnęli nas ludzie jadący
          na wesele. Bawiłyśmy się na nim przez dwa dni, a naszej nieobecności wesoły
          autokar jakoś nie zauważył i wrócili bez nas. Wszystko się dobrze skończyło, ale
          mój tata wprowadził szlaban na moje dalsze wycieczki do lasu...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja