hymen
26.02.07, 14:26
Ostatnio zdarzył mi się taki przypadek, przy przejeździe przez rondo i
dalszym kierunku jazdy w lewo zostałem obtrąbiony i obświetlony przez
kierowcę dojeżdżającego z przeciwka. Okazało się, że miał on do mnie
pretensję o to, że nie zasygnalizowałem swojego zamiaru skrętu w lewo.
Ponieważ nie pierwszy raz mam do czynienia z taką interpretacją przepisów
(widzę sporo kierowców podjeżdżających do ronda z włączonym lewym
kierunkowskazem, przypadek spowodował podjęcie rozmów w temacie itp) mam
pytanie, skąd się bierze taka interpretacja? Moim zdaniem przy dojeżdżaniu do
ronda nie należy włączać kierunkowskazu w celu sygnalizowania zamiaru skrętu
w lewo.