Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy

26.03.07, 07:08
Jak można na równi stawiać studia uniwersyteckie ze szkołą, która w tygodniu
jest podstawówką, a w "łykend" przeistacza się w uczelnię wyższą?

Jak człowiek, który w życiu nie przeczytał książki może o sobie mówić, że
skończył studia?

Przepaść intelektualna.
    • Gość: polpot Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.03.07, 07:46
      Dlatego wszystkie WSZiA to "Wiejskie Szkoły Zakręconych i Analfabetów"
    • Gość: turbo a co? zal koledze... IP: 81.19.200.* 26.03.07, 08:33
      pupe sciska, ze mimo ukonczonych dziennych ledwo koniec z koncem wiaze?

      no bywa...

      ex zaoczny
    • Gość: sissi Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy IP: *.fastres.net 26.03.07, 09:12
      Alez doskonale kazdy o tym wie, ze nie mozna w ogole robic porownan. Jezeli
      skonczyles jakis panstwowy uniwerek, to mozesz byc tylko z siebie dumny, co tam
      bedziesz sobie glowe zawracal szkolkami niedzielnymi...
      • Gość: turbo ???????? IP: 81.19.200.* 26.03.07, 09:24
        a to na panstwowych uniwerkach nie ma studiow zaocznych?
        to chyba cos nowego...
        • Gość: sissi Re: ???????? IP: *.fastres.net 26.03.07, 15:17
          oczywiscie myslalam o zaocznych studiach. Ale przyszlo mi tez do glowy, ze nie
          mozna porownywac uczelni panstwowych z prywatnymi
          • Gość: turbo. Re: ???????? IP: 81.19.200.* 26.03.07, 16:21
            oczywiscie ze mozna. wiele prywatnych jest lepszych od panstwowych.
            to zalezy od kierunku i uczelni.
            w Polsce si eprzyjelo, ze jak prywatne to od razu be.. a myslisz ze na tych
            prawatnych to profesorzy z panstwowych nie pracuja? pracuja i to bardzo
            chetnie. Zarabiaja wiecej i przykladaja sie do pracy. Poza tym studneci tez sa
            bardziej wymagajacy, bo wiedza za co placa. Czasy tego co dobre bo panstwowe
            juz sie skonczyly.


            pozdrawiam
    • user0001 Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy 26.03.07, 09:20
      Porównaj sobie dwóch informatyków.

      Pierwszy studiuje informatykę na wydziale matematycznym w systemie dziennym.
      Pracowicie zakuwa w tygodniu i chla w weekendy.

      Drugi pracuje jako informatyk, najpierw rok jako helpdesk, potem "wchodzi" w
      programowanie baz danych na potrzeby systemu ERP. Pracuje i przygotowuje się na
      zajęcia w tygodniu a w weekendy studiuje informatykę na uczelni ekonomicznej.

      Po 7 lub 8 semestrach obaj uzyskują tytuł inżyniera.

      Który z nich ma lepsze CV?
      • Gość: polpot Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.03.07, 09:24
        Ten pierwszy, bo ten drugi to cukiernik farbujący się na informatyka.
        • Gość: turbo Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy IP: 81.19.200.* 26.03.07, 09:25
          a pierwszy? skad wiesz ze nie jest cukiernikiem?

          :)
      • Gość: Anna Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 09:29
        Zapewne nie chodziło autorce o taki rodzaj studiów.
        Moim zdaniem problem jest własnie w tych szkółkach niedzielnych, które to
        kształcą managerów. Zjazdy są 2 razy w semestrze, po kilka godzin dziennie,
        kończy sie z zaszczytnym tytułem licencjata.
        I tak po 6 semestrach, czyli 12 zjazdach można o sobie mówić, że skończyło się
        studia.
        Żenada.
        • iberia.pl Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy 26.03.07, 10:55
          Gość portalu: Anna napisał(a):

          > Zapewne nie chodziło autorce o taki rodzaj studiów.
          > Moim zdaniem problem jest własnie w tych szkółkach niedzielnych, które to
          > kształcą managerów. Zjazdy są 2 razy w semestrze, po kilka godzin dziennie,
          > kończy sie z zaszczytnym tytułem licencjata.
          > I tak po 6 semestrach, czyli 12 zjazdach można o sobie mówić, że skończyło
          się studia.


          czy ty masz choc blade pojecie jak wygladaja studia zaoczne?Tak sie sklada, ze
          wlasnie w takim trybie studiowalam i o ile mnie pamiec nie myli to na pierwszym
          roku mialam zajecia w KAZDY weekend a nie 2 razy w semestrze.

          > Żenada.
          tak, twoja wypowiedz jest wlasnie zenujaca.
          • Gość: Anna Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 11:00
            Masz spory kompleks na tym punkcie.
            Wnioskuję to z agresji w wypowiedzi, z tego w jaki sposób chcesz się
            dorównać/porównać.
            Podtrzymuję - przepasć intelektualna.
            • iberia.pl Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy 26.03.07, 11:22
              Gość portalu: Anna napisał(a):

              > Masz spory kompleks na tym punkcie.

              nie badz smieszna, moze wytlumacz dlaczego twoim zdaniem mam sie czuc gorzej od
              kogos kto studiowal dziennie?
              Kompleks chyba ty masz bo ja sie nie czuje ani gorsza ani lepsza w
              przeciwienstwie do ciebie....

              > Wnioskuję to z agresji w wypowiedzi, z tego w jaki sposób chcesz się
              > dorównać/porównać.

              ????
              jaka agresja?lecz sie poki jest czas.

              > Podtrzymuję - przepasć intelektualna.
              ja rowniez.
            • atari800xl Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy 26.03.07, 12:16
              > Podtrzymuję - przepasć intelektualna.

              a ciekawe czym to uzasadnisz? wlasnym kompleksem?
      • pocoo Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy 26.03.07, 12:21
        user0001 napisał:

        > Porównaj sobie dwóch informatyków.



        > Po 7 lub 8 semestrach obaj uzyskują tytuł inżyniera.
        >
        > Który z nich ma lepsze CV?
        Ten,który bardziej przykładał się do nauki.
        • camel_3d Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy 26.03.07, 13:06

          > > Który z nich ma lepsze CV?
          > Ten,który bardziej przykładał się do nauki.

          to w CV jest rubryczka o przykladaniu sie do nauki?
    • Gość: turbo to nei ma znaczenia.. IP: 81.19.200.* 26.03.07, 09:26
      liczy sie co ci da uczelnia, liczy sie co po niej osiagnales. kropka.

      • Gość: polpot Re: to nei ma znaczenia.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.03.07, 09:49
        Taka uczelnia daje ci tylko papier za kasę.
        • Gość: camel Re: to nei ma znaczenia.. IP: 81.19.200.* 26.03.07, 11:43
          powiem ci, ze po prywatnej szkole mam wiecej wiezy i umiejetnosci noz po
          UW...to byla jakas parodia studiow.

          PS: W USA czy UK uczelnie sa platne.
    • vazz Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy 26.03.07, 10:24
      confite napisała:


      > Przepaść intelektualna.


      Po przeczytaniu twojego postu,zgadzam sie z tobą ;) hehe,ale chyba nie
      chodziło tobie o pzrepaść w tę strone



    • iberia.pl Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy??? 26.03.07, 10:58
      confite napisała:

      > Jak można na równi stawiać studia uniwersyteckie ze szkołą, która w tygodniu
      > jest podstawówką, a w "łykend" przeistacza się w uczelnię wyższą?

      ??? w czym widzisz problem?Zal ci czy jak?

      Konczylam studia wlasnie zaoczne i jakos nie czuje sie gorsza od tych, ktorzy
      konczyli ten sam kierunek na studiach dziennych.

      W miedzyczasie pracowalam, zdobywalam doswiadczenie i staralam sie byc na tyle
      dobrze zorganizowana aby niezaniedbac nauki jak i pracy.Udalo sie ale nie czuje
      sie w niczym lepsza od kolezanki, ktora studiowala na dziennych.Po prostu kazdy
      ma wybor.


      Poza tym idac twoim tokiem rozumowania to wszystkie studia PODYPLOMOWE , ktore
      tez sa zaoczne to strata pieniedzy???

      >
      > Jak człowiek, który w życiu nie przeczytał książki może o sobie mówić, że
      > skończył studia?

      dlaczego uwazasz, ze jesli ktos studiowal zaocznie to nie mial czasu przeczytac
      ksiazki???
      >
      > Przepaść intelektualna.

      miedzy toba a reszta swiata zapewne tak.
      • Gość: camel Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy??? IP: 81.19.200.* 26.03.07, 11:45
        wiesz., to forma komplekow. Jak ktos jest kiepski to zeby nawet 24 godziny
        studiowal bedzie kiepski:)
    • Gość: studentka zaoczna Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy !!! IP: 212.160.172.* 26.03.07, 11:04
      niekażdy ma szczęście być na utrzymaniu Rodziców do 25go roku życia...
      i sobie "studiować" dziennie...

      niektórym pozostaje samokszałcenie (czyli brak papierka),
      lub studia zaoczne (z papierkiem) za własną krwawicę...
      tacy są jednak dużo bardziej ambitni niż Ci na utrzymaniu Rodziców...


      jednakże jako była studentka zaoczna, chcę powiedzieć, że mocno generalizując,
      zaoczne studiowanie to nic nie robienie - moda na niechodzenie na wykłady,
      kserowanie notatek "nadgorliwych" koleżanek, ściąganie na masę... wszystko
      olewający cwaniak ma średnią powyżej czterech... uczciwy, który uczy się po to,
      by wiedzieć, a nie po to, by coś komuś udowodnić lub zaspokoić cudze ambicje,
      ma ledwo trzy i pół, i to jeszcze jak dobrze pójdzie... system oceniania jest z
      reguły zaniżony w porównaniu z dziennymi... prace licencjackie i magisterskie
      zazwyczaj gorsze jakościowo...

      na dwuletnim studium wieczorowym człowiek więcej się nauczy niż na trzyletnich
      zaocznych studiach licencjackich...

      pozdrawiam
      • Gość: studentka dzienna Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy !!! IP: *.chello.pl 29.03.07, 20:35
        Akurat niechodzenie na wykłady i kserowanie notatek jest również b. popularne na
        dziennych. Ściąganie także. To, że ściągający maj lepsze stopnie też zdarza się
        dość często. Po prostu - znak czasów, wszędzie znajdą się ludzie studiującydla
        papierka.
    • Gość: pixi Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.03.07, 11:13
      Wróbel to słowik, tylko po studiach zaocznych.
    • vazz Zaoczni nie tłumaczcie sie 26.03.07, 11:16
      Przeciez widac,ze ten temat to albo prowokacja,albo wyraz frustracji i chec
      podniesienia własnej samooceny.

      Jezeli to drugie to taka małą wylicznka.

      Zaoczne studia odbywajace sie co 2 tyg (14 godzin) sa gorsze od .Dzienne np.10
      godz tyg,czyli 20 na 2 tyg minus 14= 6 godz odjąc wf i jezyk to nie wychodzi
      zbyt wielka róznica. Różnica w ilosci godz musiałaby byc kilkakrotnie
      wieksza,zeby były zauwazalne różnice w poziomie wiedzy zaocznych i dziennych.

    • Gość: Lenka Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy IP: *.devs.futuro.pl 26.03.07, 12:19
      zgadzam się
      studiowałam dziennie
      i zaocznie
      i rzeczywiscie dzis moge stwierdzić że studia zaoczne to strata czasu i
      pięniedzy, najczęściej nie małych....
      • pocoo Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy 26.03.07, 12:29
        Po co bić pianę? Znam wybitnych fachowców,którzy ukończyli studia zaoczne i
        kompletne miernoty po politechnice.
        • confite Sprostowanie 26.03.07, 12:47
          Źle się wyraziłam.
          Chodzi mi o studia na tzw. uczelniach prywatnych.
          Uczelniach, które z podstawówek, wraz z kadrą, przeistaczaja się w coś, co
          mianuje się uczelnią.
          Faktycznie tryb dzienny, czy zaoczny nie ma znaczenia.

          Dziwi mnie tylko, że niktórzy (iberia) są gotowi zycie oddać w obronie.
          A dlaczego nikt po normalnych, uniwersyteckich studiach nie porównuje się do
          szczęsliwych posiadaczy tytułu naukowego LICENCJAT?
          • camel_3d Re: Sprostowanie 26.03.07, 13:01
            > Chodzi mi o studia na tzw. uczelniach prywatnych.
            > Uczelniach, które z podstawówek, wraz z kadrą, przeistaczaja się w coś, co
            > mianuje się uczelnią.

            Uczelnia uczelni nie jest rowna. Sa prywatne dobre i prywatne zle.
          • iberia.pl Re: Sprostowanie 26.03.07, 23:23
            confite napisała:

            > Źle się wyraziłam.
            > Chodzi mi o studia na tzw. uczelniach prywatnych.

            to troche zmienia postac rzeczy, choc za kazde studia zaoczne sie placi...


            > Dziwi mnie tylko, że niktórzy (iberia) są gotowi zycie oddać w obronie.

            lekko przesadzasz, sama zatakowalas zaocznych wiec sie bronimy i wyprowadzamy
            cie z bledu.

            > A dlaczego nikt po normalnych, uniwersyteckich studiach nie porównuje się do
            > szczęsliwych posiadaczy tytułu naukowego LICENCJAT?

            dla twojej informacji :skonczylam zaocznie Akademie Ekonomiczna a nie
            niedzielna szkolke biznesu w koziej wolce.
    • Gość: absolwent zaocznyc Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy IP: 85.112.196.* 26.03.07, 12:26
      Studiowałem zaocznie prawo na UMCS w Lublinie. Przez cały czas jednocześnie
      pracowałem (charakter pracy zgodny ze studiowanym kierunkiem). Studia zaoczne
      wybrałem świadomie, śmiało mogłem startować na dzienne bo miałem trzy celujące
      na maturze i świadectwo z czerwonym paskiem. O wyborze zdecydowały dwie sprawy.
      Pierwsza to taka, że szybko chciałem być samodzielny a druga taka, że chcialem
      zdobyć wiedzę większą niż na studiach dziennych (popartą solidną praktyką). Nie
      rozczarowałem się. W toku studiów nie zauważyłem, żeby zaoczni mieli jakąś
      taryfę ulgową, wręcz przeciwnie, zaoczni musieli umiec więcej. Poza tym przez
      pięć lat mogłem poobserwować studentów dziennych, których życie toczyło się od
      sesji do sesji a semestr to był okres beztroskiej szczęśliwości. Skończyłem
      studia dwa lata temu i nawet zaproponowano mi pracę naukową na uczelni. Nie
      przyjąłem bo mam dobrą pracę w której moge się rozwijać. Dodam jeszcze, że
      studia zaczynało ze mną ponad 150 osób, skończyło może 20. To co piszesz może
      dotyczy studiów licencjackich w niektórych prywatnych uczelniach ale tam
      dzienne czy zaoczne wyglądają tak samo. Koleżanka na dziennych nie zdała
      egzaminu z jednego przedmiotu na pierwszym roku i ku jej wielkiemu zdziwieniu
      po wakacjach okazało się, że jednak jest na drugim roku a oblany egzamin ma
      zaliczony. Tak więc nie ma różnicy między studiami dziennymi i zaocznymi, można
      porównywać jedynie uczelnie. Poważny Uniwersytet nie pozwoli sobie na to, żeby
      wypuszczać w świat niedouczków, ktorzy będą zaniżać poziom.
      • Gość: tika to nie o studia zaoczne chodzi IP: *.chello.pl 26.03.07, 12:53
        tylko prywante uczlenie-tam sa trybu dziene, wieczorowe,zaczone
        wszsytkie platne i wszystkie na miernych poziomach
        stdia na uwniwestycie-zaoczne, sa bardziej wartosciowe od jakiejkolwiek
        prywatnej uczleni
        • camel_3d Re: to nie o studia zaoczne chodzi 26.03.07, 13:03

          > wszsytkie platne i wszystkie na miernych poziomach

          studiowalas we wszystkich? wow... gratuluje..


          > stdia na uwniwestycie-zaoczne, sa bardziej wartosciowe od jakiejkolwiek
          > prywatnej uczleni

          serio? skad ta wiedza?
      • camel_3d Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy 26.03.07, 13:00
        jak piszesz, to zalezy przede wszystkim od uczelni. Niektore prywatne to
        rzeczywiscie fabryki licencjatow ( a obecnie tez magistrow). Wystarczy zaplacic
        punktualnie. Inne dbaja jednak o poziom. Zaczynalem na uczelni prywatnej i nie
        uwazam zaby poziom byl niski. Praktycznie przez caly okres studiow trzaby bylo
        pisac roznego rodzaju sparozdania, sprawdziany i dodatkowo oczywiscie egzaminy
        semestralne. Poza tym potem (kiedy zaczalem prace) okazalo sie ze ta uczelnia
        to jedna z 2, z ktorej absolwenci (i studenci) sa brani pod uwage w trakcie
        procesow rekrutacyjnych. Wiec jak widac..roznie bywa.
        A studia na UW konczylem...z jednego powodu...UW:)
        Uwazam, ze studia zaoczne daja mozliwosc zdobycie duzego doswiadczenia
        zawodowego - o ile studiuje sie w tym kierunku. Konczac studia mamy juz bagaz
        doswiadczen i daje nam do przewage nad dziennymi, ktprzy w wielu przypadkach
        dopiero szukaja pracy zgodnie z wyksztalceniem. Szczegolnie jezeli sa to studia
        bardziej humanistyczne i nie wymagaja siedzienia w laboratoriach...




        camel



        >Koleżanka na dziennych nie zdała
        > egzaminu z jednego przedmiotu na pierwszym roku i ku jej wielkiemu zdziwieniu
        > po wakacjach okazało się, że jednak jest na drugim roku a oblany egzamin ma
        > zaliczony. Tak więc nie ma różnicy między studiami dziennymi i zaocznymi,
        można
        >
        > porównywać jedynie uczelnie. Poważny Uniwersytet nie pozwoli sobie na to,
        żeby
        >
    • Gość: Majka A co to ma do rzeczy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 14:48
      Bo nie bardzo rozumiem. Ja skończyłam studia zaoczne i nie ma zadnej różnicy
      między moim wykształceniem i kompetencjami a tych co skończyli dzienne, pracuję
      w zawodzie. Nie wiem więc o czym bredzisz. Gro moich kolegów ze studiów pracuje,
      jeden robi na uczelni doktorat.
      • Gość: Ewa Re: A co to ma do rzeczy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 14:55
        A to ma do rzeczy, że pewnych rzeczy nie nadrobisz.
        W prawdzie nie uczą TEGO na studiach, ale ludzie co TO mają, różnice widzą.
        Nazywa sie to KULTURA OSOBISTA.
        Czyli, w tym wypadku, sposób prowadzenia dyskusji.
        • Gość: tak Re: A co to ma do rzeczy? IP: *.chello.pl 26.03.07, 16:11
          bo studia azaoczne to tak jaby-eksternistyczne
          od czasu do czasu
          nie ma porwonania z dziennymi, na ktorych byc musisz i jestes bardziej
          kontrolowany, bo obecnosc, bo zal cwiczen...bo dopuszczenie do egzaminu
          nie ma co owijac-studia zaczne, tym sie roznia od dziennych,ze rzado sie
          odbywaja
          • Gość: :D Re: A co to ma do rzeczy? IP: 81.19.200.* 26.03.07, 16:19
            bredzisz..i to porzadnie.
            kompleksy masz..i tyle.
            jak widze mojego kupla po dziennych na polibudzie to rece mi opadaja. dno..
          • Gość: Majka ?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 20:07
            Na studiach zaocznych tez być musisz, w weekendy od 8 do 21. Też masz egzaminy i
            zaliczenia, nikt ci nie pobłaża, też miałam praktyki, tez trochę osób wyleciało
            itp itd. Te studia NICZYM się formalnie nie różnią od dziennych, róznią się
            głownie tym że to co dzienni mają wciskane do głów i podawane na talerzu zaoczni
            uzupełniają sobie SAMI.
            Jeśli ktoś nie studiował zaocznie to niech raczy nie rozmawiac jak ślepy o
            kolorach.
            • Gość: upierdliwa Re: ?? IP: *.bochnia.pl 28.03.07, 19:14
              Gość portalu: Majka napisał(a):

              > Jeśli ktoś nie studiował zaocznie to niech raczy nie rozmawiac jak ślepy o
              > kolorach.


              a dziennie studiowalas?
        • Gość: :D Re: A co to ma do rzeczy? IP: 81.19.200.* 26.03.07, 16:18
          no coz...to chyba ty nie skonczylas zadnej uczelni z taka "kultura".
          kultury osobistej nie ucza na uczelniach wyzszych. ja albo sie ma, albo nie.
          i ty byc moze na studia sie po te kulture wybiarasz????
        • Gość: Majka Haha :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 20:04
          Oczywiście, tylko nie wiem o co ci chodzi ?:)))) Coś do mnie? Bo to zdaje się ty
          jestes pozbawiona kultury osobistej atakując innych bez powodu.
          A tak poza tym skoro ty się musiałaś uczyć kultury osobistej aż na studiach to
          niezłe jaja :)))))))))))) W buszu sie chowałaś?
        • iberia.pl do Ewy 26.03.07, 23:28
          za co ten ataka na Majke?
          Atakujesz kogos bez powodu, kto napisal w spoosb normalny i jeszcze masz
          czelnosc zarzucac brak kultury?Chyba ci sie cos pozajaczkowalo i to zdrowo.




          Gość portalu: Ewa napisał(a):

          > A to ma do rzeczy, że pewnych rzeczy nie nadrobisz.

          na przyklad czego ?
          Moze z reka na sercu przyznaj sie ile z tej wiedzy nabytej na studiach, tej
          wiedzy ksiazkowej korzystasz w pracy?

          > W prawdzie nie uczą TEGO na studiach, ale ludzie co TO mają, różnice widzą.
          > Nazywa sie to KULTURA OSOBISTA.
          > Czyli, w tym wypadku, sposób prowadzenia dyskusji.

          tu masz racje, tylko jest maly problem Ewo:sama nie wiesz o czym piszesz, bo
          gdybys wiedziala to ale najpierw sama prowadzilabys rozmowe w sposob
          kulturalny.
    • llora Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy 26.03.07, 23:42

      Hmmm...studiuje na dwóch kierunkach.Zamierzam isć do pracy w przyszłym roku-
      ciekawe jak poradziłabym sobie studiujac dwa kier.dziennie...

      Studiuje wiec zaocznie na uczelni prywatnej i wieczorowo na państwowej.

      Przeczytałam naprawde sporo ksiazek jak na mój wiek, wiec nie generalizuj
      chłopcze.

      Jakies kompleksy?
      • atari800xl Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy 27.03.07, 08:35
        no spokojnie zaraz ci napisze ktos (np ewa), ze nie nadrobisz kultury, bo te
        zdobywa sie tylko na dziennych i ze jestes glupia bo studiujasz na prywatnej...

        smieszne jest to, ze moja kolezanka po studiach dziennych ma takie samo zdanie o
        zaocznych i prawatnych..a sama..no cos sprzedaje w sklepie.



        >
        > Hmmm...studiuje na dwóch kierunkach.Zamierzam isć do pracy w przyszłym roku-
        > ciekawe jak poradziłabym sobie studiujac dwa kier.dziennie...
        >
        > Studiuje wiec zaocznie na uczelni prywatnej i wieczorowo na państwowej.
        >
        > Przeczytałam naprawde sporo ksiazek jak na mój wiek, wiec nie generalizuj
        > chłopcze.
        >
        > Jakies kompleksy?
        • Gość: chryste ilora- wlasnie!!! IP: *.chello.pl 27.03.07, 08:52
          zocznych to se mozesz robic i robic, po setke
          na dziennych nie studiowalabys 2,3,4 kierunkow, bo nikt mi nie wmowi, ze studia
          dzienne moze porownywac do zaocznych
          kto sie na zaoczne dostaje-no nie geniusze, prawda?-ci co musza miec papierek i
          chca wlozyc w to jak najmniej wysilku
          i to ju weryfikuje poziom..

          poza tym student studiow dziennych wie wicej-jest przez caly tydzien pytany,
          sprawdzany, a to, ze zaczony w tym czasie zbiera doswiadczenie w praktyce, to
          nie znaczy, ze dzienny go nie bedzie mial, na odwrot juz niestety nie bedzie:(-
          studetn zaoczny nie wyuczy sie tego, co wie teoretycznie dzienny, no bo gdzie?

          i studia zacozne sa studiami okrojonymi, nie ma na nich np. jezyka obecego,
          badz innych zajec-bo trzeba sie 'zmiescic' czasowo

          poza tym studia zaoczne sa z zalozenia dla tych, co pracuja nie moga obejmowac
          tego co na dziennych
          nawet inne sa egzaminy dla dziennych i dla zaocznych, wiec o czym my tu
          mowimy...

          na studiach dziennych tez daloby sie pracowac, tylko ze w przeciwienstwie do
          zaocznych- czlowiek bylby zarobiony...
          • Gość: chryste Re: ilora- wlasnie!!!-raz jeszcze IP: *.chello.pl 27.03.07, 08:54
            skoro mozna nadrobic dzienne zaocznymi, to ldczego nie ma zaocznej
            medycyny!??????????????????
            • Gość: llora Re: ilora- wlasnie!!!-raz jeszcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.07, 01:44
              Ponieważ na medycynie jest sporo zajeć praktycznych,tego sie nie doczyta w
              ksiazce.

              Sa natomiast kierunki niemal czysto teoretyczne-to czy masz wtedy 50 godzin
              wykładów,czy 25 nie ma wielkiego znaczenia.I tak uczysz sie z ksiażki.

          • user0001 Re: ilora- wlasnie!!! 27.03.07, 09:56
            > kto sie na zaoczne dostaje-no nie geniusze, prawda?

            Kto się na dzienne dostaje? Ci których rodzina ma dość kasy aby sfinansować
            jeszcze 4 lata bycia darmozjadem?

            > i studia zacozne sa studiami okrojonymi, nie ma na nich np. jezyka obecego,

            Dziwne widziałem lektoraty języka angielskiego na studiach zaocznych. Z drugiej
            strony patrząc na studiach inżynierskich na Politechnice Warszawskiej jest jeden
            język obcy i kończy się po 6 semestrach?

            Ale tutaj musze przyznać Tobie część racji. Nauka języka obcego wymaga zajęć co
            najmniej dwa razy w tygodniu (a nie raz na dwa tygodnie jak jest to na
            uczelniach zaocznych lub raz na tydzień jak było to na politechnice).

            Jakich innych zajęć brak? Odhamiaczy? Wychowania Fizycznego?
            • Gość: chryste Re: ilora- wlasnie!!! IP: *.chello.pl 27.03.07, 10:16


              'Kto się na dzienne dostaje? Ci których rodzina ma dość kasy aby sfinansować
              jeszcze 4 lata bycia darmozjadem?'

              oo-he! na pewno rodzina, ktorej dziecko odstalo sie na studia dzienne,
              panstwowe, darmowe ubolewa nad tym, ze bedzie musiala je utrzymywac o te 4 lata
              dluzej
              wiecej ubolewa nad tym, ze pracy nie ma i dziecko nie moze nawet isc 'za
              pieniadze' do szkoly
              czyli absurd

              'Dziwne widziałem lektoraty języka angielskiego na studiach zaocznych. Z drugiej
              strony patrząc na studiach inżynierskich na Politechnice Warszawskiej jest jeden
              język obcy i kończy się po 6 semestrach?'

              przynajmniej jest za darmo, a nie- kikadziesiat zlotych lekcja..
              tak: brakuje wf-u czyli np: jazdy konnej, plywania, wspinaczki skalokowej itp
              a dlaczego mialoby nie brakowac?

              na studiach-nie ma 'odhamiczacy', sa to zajecia np.taktyki zawodowej..
              masz gruboskorne podejscie
              • user0001 Re: ilora- wlasnie!!! 29.03.07, 09:35
                > przynajmniej jest za darmo, a nie- kikadziesiat zlotych lekcja..

                Powiem Tobie po krótce jak wyglądały lektoraty z angielskiego. 15-18 osobowa
                grupa, na pierwszej ławce kilka zainteresowanych osób zagadujących nauczycielkę.
                Z tyłu zakuwanie na wejściówkę. Całość to pokaz podejścia: skoro nie płacę to
                nie zależy mi.

                > tak: brakuje wf-u czyli np: jazdy konnej, plywania, wspinaczki skalokowej itp
                > a dlaczego mialoby nie brakowac?

                Dlatego, że wspólne firma zapewnia siłownie, halę do siatkówki/kosza
                pracownikom, wspólnie jeździmy na basen a w sezonie także na rowery.

                > na studiach-nie ma 'odhamiczacy', sa to zajecia np.taktyki zawodowej..
                > masz gruboskorne podejscie

                Zwłaszcza przedmioty takie jak "Wprowadzenie do socjologii i psychologii
                społecznej", "Filozofia wielkich religii" czy "Historia Filozofii"? Zaliczane
                obecnością, gdzie głownym motywem wybrania danego przedmiotu jest wciśnięcie go
                w okienko.
          • Gość: llora Re: ilora- wlasnie!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.07, 01:38
            Studiuje dwa kierunki zaocznie i wieczorowo a nie wyłacznie zaocznie(na UW,a tu
            sporo zajec wieczorowi mają z dziennymi,ja również)

            Nie wiem kto "dostaje sie"na zaoczne.U mnie są bardzo rózne osoby-
            1.tipsiary,które przechodzą z roku na rok z wieloma "warunkami"
            2.studenci,którzy przykładaja sie do nauki a na dzienne isć nie moga,ponieważ
            nie sa na utrzymaniu rodziców
            3.ci którzy nie dostali sie na wymarzony kier.na dziennych a pójscie na
            bibliotekarstwo(przyjmują z otwartymi rekami) jakos im nie pasowało...wolą wiec
            studiowac to co ich pasjonuje ale na prywatnej uczelni
            4.no i ludzie tacy jak ja-którzy wiedza,ze wszystko(no...wiekszośc)w zyciu
            zależy od nich samych,od osobowosci,entuzjazmu,siły przebicia.


            Nie wiem jaką powazna prace masz na myśli,piszac,ze mogłabym takową znalezc
            studiując dziennie...

            U mnie na zaoczych jest 45 godzin jezyka w semestrze.


            • Gość: llora Re: ilora- wlasnie!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.07, 01:40
              pierwszy nawias miał byc po słowie wieczorowo...
          • Gość: :)) chryste napisał(a): - usmialem sie:))) IP: 81.19.200.* 28.03.07, 08:22
            > dzienne moze porownywac do zaocznych
            > kto sie na zaoczne dostaje-no nie geniusze, prawda?-ci co musza miec papierek
            i

            a na dzienne to sie wylacznie geniusze dostaja?

            > i studia zacozne sa studiami okrojonymi, nie ma na nich np. jezyka obecego,

            hehe..ale na jakim poziomie. Jezyk obcy na bolibudzie w Wa-wie zaliczalem za
            kumpla. I to byl poziom..mm..3 klasy szkoly sredniej:)

            > poza tym studia zaoczne sa z zalozenia dla tych, co pracuja nie moga obejmowac
            >
            > tego co na dziennych

            Bo czesc teo co maja na dziennych ci przerabiaja w praktyce:)

            > nawet inne sa egzaminy dla dziennych i dla zaocznych, wiec o czym my tu
            > mowimy...

            A tu sie mylisz, my mielismy razem z dziennymi. Roznic w egzaminach nie bylo.

            > na studiach dziennych tez daloby sie pracowac, tylko ze w przeciwienstwie do
            > zaocznych- czlowiek bylby zarobiony...

            Wiec trzeba od mamusi i tatusia kaske ciagnac. Jak dzieci... jak dzieci.



          • iberia.pl do chrystusia 28.03.07, 22:41
            Gość portalu: chryste napisał(a):

            > zocznych to se mozesz robic i robic, po setke
            > na dziennych nie studiowalabys 2,3,4 kierunkow, bo nikt mi nie wmowi, ze
            studia dzienne moze porownywac do zaocznych

            na razie ci z dziennych je wlasnie usluja porownac i wywyzszac.

            > kto sie na zaoczne dostaje-no nie geniusze, prawda?-ci co musza miec papierek
            i chca wlozyc w to jak najmniej wysilku

            i ci co poszli do pracy a chca zdobywac wiedze.

            > i to ju weryfikuje poziom..

            taaaa baaaardzo....


            > poza tym student studiow dziennych wie wicej


            buhahahaha zapomniales dopisac, ze pod warunkiem, iz sie UCZY.

            >-jest przez caly tydzien pytany,

            kolejna bzdura, mam uwierzyc, ze grupa 30 osobowa jest codziennie odpytywana na
            kazdych zajeciach?Bujasc to my ale nie nas :-dDDDDDDD

            > sprawdzany, a to, ze zaczony w tym czasie zbiera doswiadczenie w praktyce, to
            > nie znaczy, ze dzienny go nie bedzie mial,

            tak, masz racje, dzienny bedzie zdobywal doswiadczeniach na pseudopraktykach,
            albo majac dyplom w kieszeni bedzie zdobywal dosiwadczenie....bycia
            bezrobotnym....

            >na odwrot juz niestety nie bedzie:(-

            straszne!Skandal!

            > studetn zaoczny nie wyuczy sie tego, co wie teoretycznie dzienny, no bo gdzie?

            :-DDDDDD

            >
            > i studia zacozne sa studiami okrojonymi, nie ma na nich np. jezyka obecego,

            dziwne, ja mialam j.ang przez 3 semestry, malo tego slyszales kiedys o kursach
            jezykowych?Nie bredz, dzisiaj jak ktos chce to ma sporo mozliwosci nauki jezyka
            obcego.


            > poza tym studia zaoczne sa z zalozenia dla tych, co pracuja nie moga
            obejmowac tego co na dziennych, nawet inne sa egzaminy dla dziennych


            wow odkrycie ameryki....

            >
            > na studiach dziennych tez daloby sie pracowac, tylko ze w przeciwienstwie do
            > zaocznych- czlowiek bylby zarobiony...

            naprawde jestes taki glupi czy udajesz?Znasz choc jedna osobe, ktora studiuje
            zaocznie, pracuje itd?Ja zawsze podziwialam starsze kolezanki z moich
            studiow:praca, studia, rodzina itd-wiesz ile jak dobrze trzeba byc
            zorganizowanym,zeby to pogodzic?Malo tego, tak sie sklada, ze wlasnie te osoby
            mialy na ogol lepsze oceny z egzaminow niz np osoby niepracujace.
    • Gość: majka Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy IP: *.icpnet.pl 27.03.07, 11:20
      coś w tym jest - na moim uniwerku zjazdy mają co 2 tyg, a poieważ czas goni, nie mają w ogóle ćwiczeń, tylko wykłady, nie robią projektów itd. Dodam jeszcze, że ostatnio specjalnie zebrała się rada wydziału, ponieważ okazało się, że blisko połowa studentów zaocznych ostatnich lat nie jest w stanie napiać samodzielnie pracy mgr - przepuszczano ich z roku na rok, ze względu na kasę, i teraz się okazało, że robienie łatwiejszych egz nie miało sensu....
      Wiem, że nie mozna generalizować, ale na studiach zaocznych studiują w dużej mierze ci, którzy nie dostali się na dzienne, a nawet tacy, którzy ledwo zdali maturę -po tych ostatnich nie mozna spodziewać się oszałamiających rezultatów.
      • Gość: Majka Nie zgodzę się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.07, 11:44
        Na studiach zaocznych studiują głownie ci którzy PRACUJĄ. I po to są te studia.
        To pewnie też zależy od uczelni jacy leserzy gdzie się prześlizgują. U mnie na
        UW gro osób zaocznych pracowało i sami sobie płacili za studia. Ja również. Ja
        podziwiam zaocznych, wkładają ogromny wysiłek w studia i pracę jednocześnie, nie
        sa na żadnym garnuszku mamusi, dużo czytają i sami się dokształcają, zajęć nie
        omijają bo po 1 za nie płacą a po 2 są bardziej obowiązkowi.
        A generalnie takie dyskusje rozpoczynane przez dziennych są dla mnie tylko
        dowodem ich frustracji i kompleksów - moze zaoczni zabierają im pracę :)) (widac
        mają lepsze kwalifikacje)
      • Gość: asr mylisz sie majka... IP: 81.19.200.* 28.03.07, 08:15
        na studia zaoczne ide laudzie ktorzy nie maja rodzicow bedacych im w stanie
        dawac kase co miesiac lub ludzie ktorzy chca sie oderwac od rodzicielskiej
        pepowiny lub ludzie, ktorzy nie chca studiowac i pracowac jako roznosiciele
        gazeta, ulotek czy w supermarketach na nocna zmiane. No i tacy o ktorych
        wspomnialas.
        Poza tym, tak miedzy bogiam a prawda w pracy i tak nie wykorzystujesz wiecej
        niz 5-10 % wiedzy zdobyten na studiach - dziennych. Poza tym, ze przedluzylas
        sobie mlodosc i wyciagnelas kase od rodzicow.
      • Gość: mmm Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy IP: *.chello.pl 29.03.07, 20:49
        Wiesz, jak jeszcze były egzaminy wstępne, na PW studiowały DZIENNIE osoby, które
        miały z tegoż egzaminu niecałe 20% - oszałamiających rezultatów również nie było.
    • Gość: Jerema Jako pracodawca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.07, 07:04
      Nie zatrudniam absolwentów "uczelni" prywatnych. Takich własnie niedzielnych,
      podwodnych szkółek. Mam uprzedzenia i złe doświdczenia.
      Jedyne czego tam uczą, to cwaniactwo, krętactwo i oszukiwanie. Niestetu w
      sposób bardzo prymitywny.

      Zgadzam się, że kultury nie uczą na studiach, ale osoba o średnim poziomie, NIE
      zdecyduje się na taką formę PSEUDO edukacji.
      • Gość: :))) a co? IP: 81.19.200.* 28.03.07, 08:17
        masz szczeki bazarowe?
        • Gość: A Re: a co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.07, 08:21
          Brak logiki z tymi szczękami.
          1.Tam cwaniactwo byłoby jak najbardziej na miejscu.
          2.Absolwent takiej "renomowanej" uczelni to conajmniej do ministerstwa, banku
          na kierownicze stanowiska na ambicje, a nie na bazar.
          • Gość: :D Re: a co? IP: 81.19.200.* 28.03.07, 08:23
            > 1.Tam cwaniactwo byłoby jak najbardziej na miejscu.

            no tak, do szczek to po SGH :)
      • Gość: Majka "Pracodawco" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.07, 10:02
        To wszystko zależy jaka szkoła i jakie studia. Są bardzo renomowane i doibre
        szkoły prywatne. Ale oczywiście ty w swoim ograniczeniu ich nie zauważasz :)
        Fajne sa klapki na oczach. Tylko że państwowa uczelnia niczego nie gwarantuje, i
        te kończą głaby i nieuki. Chyba powinno się patrzeć indywidualnie na każdego
        człowieka. To od nas zależy tez czego się nauczymy i na ile jesteśmy obrotni z
        życiu aby tą wiedzę wykorzystać, bo tak jak ktoś napisał wyżej szkoła nie uczy
        pracy, daje jakąś tam wiedzę, głównie teoretyczną. A to jakim ktos jest
        pracownikiem i co umie to zupełnie inna sprawa.
        • Gość: Jarema Re: "Pracodawco" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.07, 10:35
          Droga Majko.
          Nie wiem skąd w Tobie tyle zapałau i ograniczenia.
          WIELOKROTNIE zostałao juz napisane, że nie idzie tu o szkoły RENOMOWANE
          prywatne, tylko te bylejakie. I ich bylejakich absolwentów.
          Czyli takich, którzy to kończą podrzędną zawodówczynę, potem na jakimś
          półrocznym kursie wieczorowym zdobywają marurzynę i z tym świstkiem idą na
          STUDIA. Gdzie po KILKU zjazdach dostają zaszczytny tytuł naukowy: LICENCJAT.
          I równaś chcą się się z mikrobiologiem. Bo oboje skończyli studia.
          • atari800xl Re: "Pracodawco" 28.03.07, 12:57
            problem w tym, ze tu nikt nie napisal o szkolach renomowanych tylko ogolnie
            wrzuca sie szkoly prywatne do smietnika i studia zaoczne rowniez. tylko dlatego
            ze sa platne, bo jeszcze pokutuje przekonanie, ze wszysko co panstwowe i
            darmowe musi byc lepsze. Ja wspominam mile szkole wyzsza prywatna. Wykladowcy
            przychodzili na zajecia punktualnie, byli osiagalni, mieli stale dyzury,
            swietna biblioteka i sala komputerowa, ciekawe wyklade, zajebiste zajecia. Szok
            przezylem na UW...poza biblioteka..ta byla duzo lepsza. Ale wykladowcy olewali
            wyklady, przychodzili niekoniecznie punktualnie i wyklady byly nudne..zero
            zaangazowania. Choc pamiedam wyklady z mgr. Kochanem (na UW) - najlepsze
            wyklady jekie kiedykolwiek widzialem... i egzaminy...:)






          • Gość: Majka Re: "Pracodawco" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.07, 14:19
            Tego nie pisałeś, wrzuciłes wszystkie prywatne szkoły do jednego wora. A co
            powiesz o państwowej szkole w Pcimiu Dolnym w porównaniu do prywatnej w
            Warszawie, Wrocławiu czy Krakowie?
            Poza tym wypowiadzsa się o czyms o czym nie masz zieloengo pijęcia bo jak
            wnioskuję nigdy nigdzie nie studiowałeś. Aby miec zaszczytny tytuł licencjata
            czy magistra trzeba zaliczyć określoną liczbę przedmiotów, fakultetów i wykłądów
            i najczęściej też cwiczeń, czasami praktyk oraz trzeba napisać pracę dyplomową i
            ją obronić. Więc racz nie pleść bzdur.
      • Gość: llora Re: Jako pracodawca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.07, 13:22
        Nie przekonuje mnie to,bo jestem samodzielna i aktywna.
        Planuje załozyc własna firmę.


        >ale osoba o średnim poziomie, NIE
        >zdecyduje się na taką formę PSEUDO edukacji.

        Moze byc pseudo,moze nie byc-to zalezy od studenta.


        A swoją drogą studiuje jak juz napisałam w szk.prywatnej i na UW.
        Nie widze zupełnie ZADNEJ(!!!) różnicy w poziomie.
        Słowo honoru.




        • Gość: llora to było do pracodawcy/bt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.07, 13:23
          • misscraft Re: to było do pracodawcy/bt 29.03.07, 00:37
            ja nie będę się wypowiadać studiuje dziennie na uniwesytecie tylko
            ale z opowieści koleżanek wiem, że na prywatnych profesorowie bywają bardziej
            szurnięci.
            Jest ta zasadnicza różnica, że z dziennych studiów mogę wylecieć z własnej winy,
            tego, że coś zawaliłam,ewentualnie przez złośliwość i uprzedzenia prowadzącego,
            ale nie dlatego że nie zapłaciłam czesnego.
            • Gość: camel Re: to było do pracodawcy/bt IP: 81.19.200.* 29.03.07, 08:51
              > Jest ta zasadnicza różnica, że z dziennych studiów mogę wylecieć z własnej
              winy
              > ,
              > tego, że coś zawaliłam,ewentualnie przez złośliwość i uprzedzenia
              prowadzącego,
              > ale nie dlatego że nie zapłaciłam czesnego.



              jak nie zaplacisz czynszu w mieszkaniu tez wylecisz.

              majac porownanie wiem, ze profesorowie na prywatnych (dobrych) uczelniach
              bardziej sie przykladaja. U nas po zajeciach (po 3 miesiacach) wykladowcy byli
              oceniani przez studentow. Z tego co wiem kilka osob wylecialo, za dosc
              negatywne opinie. Ja wole studia platne, wiadomo, ze to zalezy od studentow,
              ale przez to ze placa sa bardziej wymagajacy w stosunku do wykladowcow.
              oczywiscie nie mowiym o jakikiejs tam niedzielnej szkolce, gdzei ludzia placa
              na tyle, zeby wojska uniknac.
    • orwidtomasz Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy 28.03.07, 18:05
      Jestem przekonany, że wrzucanie do jednego worka wszystkich szkół prywatnych to
      poważne nieporozumienie. Oczywiście jest masa takich gdzie chodzi wyłącznie o
      to żeby wpłacać, ale są też takie, których kadra jest tożsama z wykładowcami
      państwowych uczelni wyższych - profesorowie po prostu pracują tam dla zarobku,
      a w szkołach państwowych wykładają dla prestiżu.

      Współczuć jedynie należy osobom, które przed wyborem szkoły nie sprawdzają jacy
      wykładowcy będą ich uczyć. Natomiast miejsce pobierania wiedzy - jeśli od
      kompetentnych wykładowców - nie ma wielkiego znaczenia.

      Osobna sprawa, że szkoły zaoczne wybiera obecnie wiele osób ze względu na
      możliwość łączenia ich z pracą. Jaka jest sytuacja na rynku zatrudnienia wiemy.
      Pracodawcy chcą mieć pracownika zarówno z wykształceniem jak i doświadczeniem.
      W przypadku studiów zaocznych zdobywanie doświadczenia zawodowego jest możliwe,
      w przypadku dziennych - trudne i niezwykle rzadko się zdarza. Również dlatego,
      że rodziców studentów zaoczych stać na to by utrzymać swoje dzieci przez
      kolejne 5 lat nauki. Ubliżanie osobom, które musiały podjąć decyzję "idę na
      studia zaoczne, zarobię na nie sam/a bo rodziców na nie nie stać", jest dalece
      nie na miejscu.

      Biorąc jednak pod uwagę ton wypowiedzi założycielki posta wnoszę, że jest to po
      prostu prowokacja. Albo istotnie przepaść intelektualna, ale w kierunku innym
      niż sugerowany.
    • nessie-jp Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy 28.03.07, 23:01
      Hm, a twoim zdaniem to kszałt muru decyduje o jakości nauczania? Jak coś np. na
      co dzień jest stołówką, to wykład poprowadzony w tymże miejscu ma mniejszą
      wartość edukacyjną, od wykładu poprowadzonego w 1000-letniej auli?

      Ciekawa teoryjka... Zawsze wydawało mi się, że to od nauczyciela zależy jakość
      nauczania, a na studiach liczy się przede wszystkim dostęp do bibliotek,
      skryptów, ogólnej wiedzy wykładowcy... Kurka, ależ się myliłam! To wszystko
      siedzi w cegle, co jest uniwersytecką ceglą. Cegła podstawówkowa nie może
      zapewnić takiego poziomu edukacji!
      • Gość: juki tak IP: *.chello.pl 28.03.07, 23:12
        bo w takiej podstawowce nauczja nauczyciele ci sami nauczyciele, co w
        podstawowkach ucza
        • Gość: camel Re: tak IP: 81.19.200.* 29.03.07, 08:52
          a to cos nowego....
          • Gość: juka co nowego IP: *.chello.pl 29.03.07, 20:16
            odnioslam sie do postu
    • Gość: outsider Re: Studia zaoczne - strata czasu i pieniedzy IP: *.centertel.pl 29.03.07, 20:47
      To nie jest kwestia studiów! Czemu zaoczne? Nie wpadło nikomu do głowy że nie
      każdy ma bogatych rodziców co dziecko wysyłają na studia dzienne o wysokim
      poziomie. Niektóre osoby muszą ciężko pracować przez cały tydzień żeby pojechać
      w weekend na studia. Są osoby które muszą liczyć tylko na siebie. Na studiach
      czy to prywatnych czy państwowych zawsze się znają osoby które się "ślizgają" i
      potem taki matoł jeden z drugim dostanie pracę dyrektora w tatusiowej firmie,
      albo gdzieś indziej po znajomości wielki pan prezes, a jak walniesz w łeb to
      tylko echo się rozchodzi. Dajcie spokój jak ktoś chce to zdobędzie wiedze
      wszędzie, liczą się tylko chęci, a prawdziwy egzamin każdego czeka w twardym życiu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja