troche_inny Re: no to Zioberek miał dziś problem przed kamera 30.03.07, 13:31 Problem to bedzie miala PO jak wyjdzie na to, ze poslanka rzeczywiscie byla w tym umoczona.. ciekawe co Donald wtedy powie :) Ale fakt szczekaly kundle na ziobre az milo :> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ha ha ale Qurskiego to powinno się bronić do grobu IP: *.gdynia.mm.pl 30.03.07, 13:34 Odpowiedz Link Zgłoś
troche_inny Re: ale Qurskiego to powinno się bronić do grobu 30.03.07, 13:45 "re" nie dramaryzuj zaplaci kurski zaplaci i donald organizacje charytatywne beda przynajmniej z tego cash mialy :) Odpowiedz Link Zgłoś
crax troche obiektywizmu zyczę... 30.03.07, 13:39 Mnie co prawda z SLD raczej nie po drodze, ale w tym wypadku mają 100% racji. Jeśli prokuratura ma żelazne dowody to niech je przedstawi Komisji. A nie przypuszczenia i domysły. Takie niedorzeczne, że nawet część koalicjantów była przeciw (a 100 się wstrzymało). Odpowiedz Link Zgłoś
troche_inny Re: troche obiektywizmu zyczę... 30.03.07, 13:43 Prokuratura ma obowiazek pokazywania papierow kolegom "oskarzonej" przed ukonczeniem sledztwa? Ciekawe :) Odpowiedz Link Zgłoś
crax Re: troche obiektywizmu zyczę... 30.03.07, 14:13 Przy składaniu wniosku o uchylenie immunitetu posłowi prokuratura MUSI przedstawić dowody, na podstawie których składa ów wniosek. A przedstawić go musi nie "kolegom oskarżonej" tylko sejmowej Komisji Regulaminowej, w której zasiadają przedstawiciele WSZYSTKICH sejmowych ugrupowań. Taka jest procedura. Przydałoby się, żebyś o tym wiedział, zanim zaczniesz się wypowiadać. Odpowiedz Link Zgłoś
troche_inny Re: troche obiektywizmu zyczę... 30.03.07, 16:48 Przypomniales mi dlaczego jestem za zniesieniem immunitetu.. fakt zapomnialem o tej smiesznej komisji :) Odpowiedz Link Zgłoś
crax Re: troche obiektywizmu zyczę... 30.03.07, 19:56 Ja TEŻ jestem gorącym przeciwnikiem immunitetów. Ale jak mamy go likwidować to WSZYSTKIM. P.S. Nie wiem, czy pamietasz jak PiS w czasie poprzedniej kadencji, będąc w opozycji, gardłował w obronie immunitetów :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
mike.recz Re: troche obiektywizmu zyczę... 30.03.07, 20:00 A tak poza tym. 1. Dobrzyński Leszek 2. Dorn Ludwik 3. Golba Mieczysław 4. Jackiewicz Dawid 5. Kaczyński Jarosław 6. Kowal Paweł 7. Kozak Zbigniew 8. Marianowska Barbara 9. Piecha Bolesław Grzegorz 10. Polaczek Jerzy 11. Ryniak Monika 12. Szyszko Jan 13. Ujazdowski Kazimierz Michał 14. Wawryniewicz Ryszard 15. Wróbel Marzena 16. Zając Stanisław orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/InfoForPPIDec?OpenAgent&27992&PiS&Nieobecny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Matylda Re: no to Zioberek miał dziś problem przed kamera IP: 85.112.196.* 30.03.07, 17:28 Gdyby posłankę pozbawili immunitetu to zaraz by ją aresztowali przynajmniej na kilka miesięcy a potem okazałoby się, że jest niewinna. Potem wystąpiłaby o odszkodowanie i wygrałaby. To nie Ziobro i jego klika płaciliby to odszkodowanie tylko my. Więc najpierw dowody a potem sankcje. Nie podoba mi się styl rządów Ziobry. On jest niebezpiecznie porywczy i nie potrafi ukryć emocji. On w spojrzeniu ma czasami coś takiego, że aż ciarki przechodzą. Odnoszę wrażenie, że tak patrzą psychopatyczni mordercy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :))) to się nazywa tajemnica poliszynela :)) IP: *.gdynia.mm.pl 30.03.07, 17:30 Odpowiedz Link Zgłoś
mike.recz A to się nazywa urojenie o mocnym przekonaniu 30.03.07, 17:38 Sprawa jest autentyczna i była opisywana w prasie lokalnej. Szczególnie sympatykom ministra Ziobry polecam przeczytanie całości. ............................................................................... Jak hartowało się Ziobro Poseł Ziobro z PiS. Prawnik. Były wiceminister sprawiedliwości przy Kaczyńskim w rządzie Buzka. Członek komisji śledczej badającej aferę Rywina i autor przyjętego przez Sejm jej raportu końcowego. Typowany na ministra sprawiedliwości – prokuratora generalnego w przyszłym rządzie PO–PiS. Historia o tym, jak ów Ziobro czynił sprawiedliwość. Wpadli do akademika o szóstej rano. Wywlekli Marka K. z łóżka, rzucili na glebę. Jego kolegów też. Marek K. nie mówił nic, bo trudno coś gadać, skoro mordę ma się wbitą w podłogę. Nawet nie gestykulował; ręce miał skute za plecami. Dopiero w komisariacie przy ul. Królewskiej dowiedział się, o co idzie. Odpowiedz Link Zgłoś
mike.recz Re: A to się nazywa urojenie o mocnym przekonaniu 30.03.07, 17:39 – Pisało się, co? – zapytał z ojcowską troską oficer. Marek nie wiedział, co się pisało. Okazało się, że pisał anonimy, w których żądał okupu i groził śmiercią swemu koledze Zbigniewowi Ziobrze. Marek K. oświadczył, że nigdy nie pisał niczego do Ziobry. No to skonfrontowano obu panów. Ziobro mówił krótko, ale smacznie: W swych zeznaniach i zawiadomieniu o przestępstwie powiedziałem, że podejrzewam go jako jednego ze sprawców anonimów, uważam tak nadal i jestem w pełni przekonany, że to on, K., wraz z G. są sprawcami anonimów żądających złożenia okupu kierowanych pod moim adresem. (...) z rozmów przeprowadzonych z nimi tak wywnioskowałem i utwierdziłem się w tych przekonaniach. Marek K. niewiele miał na to do powiedzenia: Uważam, że pokrzywdzony Ziobro Zbigniew ma zmiany w mózgu. To wszystko, co mam do powiedzenia w tej sprawie. Z anonimami nie mam nic wspólnego. Taki jest środek opowieści o latach młodzieńczych Zbigniewa Ziobry, dziś prominentnego posła PiS typowanego na przyszłego ministra sprawiedliwości. A początek? W 1993 r. Zbyszek Ziobro był studentem prawa niczym szczególnym się nie wyróżniającym. Od lutego 1993 r. na adres mieszkania, w którym mieszkał, zaczęły przychodzić anonimy brzydko wyrażające się o nim i jego tatusiu, w PRL prominentnym działaczu PZPR w Krynicy. Potem w anonimach zaczęły pojawiać się żądania pieniędzy, przy czym wysokość kwot była różna – od 800 zł do 10 tys. zł. Ziobro nie dał się zastraszyć wcale a wcale. Poczekał do grudnia i wówczas złożył doniesienie o popełnieniu przestępstwa. I nie ot, tak. On przyniósł policji sprawców na talerzu, żeby się gliny nie utrudziły za bardzo. www.nie.com.pl/art4039.htm Odpowiedz Link Zgłoś
mike.recz Re: A to się nazywa urojenie o mocnym przekonaniu 30.03.07, 17:40 Jeden ze sprawców to jego serdeczny przyjaciel ze szkolnej ławki w szkole średniej, który jakiś czas mieszkał u Zbyszka; drugi to też kumpel. (...) straciłem do Jarosława zaufanie – zeznał Ziobro – gdy oddał mi klucze do mieszkania i domofonu i jak stwierdziłem, klucz od domofonu nie był ten, który sobie dorabiał. Uważałem od tego czasu stracił u mnie zaufanie i z mojej strony byłem do niego wewnętrznie mocno sceptycznie nastawiony (pisownia oryginalna z protokołu policyjnego). W gruncie rzeczy wewnętrznie sceptycznie nastawiony do Jarosława Ziobro nastawiony był już wcześniej, bo – jak zeznał na rozprawie – nie odpowiadała mi jego postawa wobec życia, jego poglądów. Ja znając charakter Jarka podałem mu nieprawdziwą przyczynę konieczności opuszczenia mojego domu. Marek K. także nie miał słusznych poglądów: według oskarżonego ważne było to, aby używać życia nawet kosztem innych. Gdy więc Zbigniew Ziobro zaczął dostawać anonimy i głuche telefony, nie musiał daleko szukać, bo od razu wiedział, kto jest sprawcą tych ohydnych uczynków. Oczywiście, mógł to zgłosić od razu na policję, ale tego nie uczynił. Dlaczego? Nie zgłaszałem tego na policję i dlatego, że nie miałem zaufania do policji obawiałem się że podejdą do tego rutynowo. Chciałem się przeciwstawić w sposób aktywny do działania sprawców. (...) Od lipca do grudnia nie składałem zawiadomienia gdyż uważałem, że nie jestem raczej zagrożony, dopóki nie pojawią się konkretne żądania. Troszkę to nielogiczne, że nie czuł się zagrożony, choć grożono mu śmiercią, a prawdziwym zagrożeniem stały się dopiero żądania pieniędzy. Biegły grafolog Antoni Feluś w swojej ekspertyzie nie miał wątpliwości. Anonimy były pisane przez Marka K. Sąd Rejonowy w Krakowie skazał więc Marka K. na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata. Wyrok został orzeczony stosunkiem głosów 2:1. Jeden z ławników zgłosił votum separatum. www.nie.com.pl/art4039.htm Odpowiedz Link Zgłoś
mike.recz Re: A to się nazywa urojenie o mocnym przekonaniu 30.03.07, 17:41 Marek K., wciąż nie przyznający się do winy, złożył apelację żądając innej ekspertyzy. Sąd przychylił się do prośby. Kolejna ekspertyza zrobiona w Instytucie Ekspertyz Sądowych w Krakowie przyniosła odmienne wnioski: Uzyskane wyniki badań dają podstawę do stwierdzenia, że zakwestionowane rękopisy (...) prawdopodobnie nie zostały nakreślone przez Marka K. I sąd okręgowy skierował ponownie sprawę do sądu rejonowego, który uniewinnił oskarżonego. Stało to w jaskrawej sprzeczności z przekonaniem Zbigniewa Ziobry, że to Marek K. był sukinsynem, który pisał anonimy. Nim zapadł wyrok na rozprawie rzucił na szalę ostateczne argumenty. Zażądał, by sąd jako dowód dopuścił taśmy magnetofonowe z nagrań rozmów Zbigniewa Ziobry z oskarżonym i jego kolegami. Jakich rozmów? Otóż okazało się, że od momentu kiedy Zbigniew Ziobro nabrał przekonania, że Marek K., Jarosław G. i jego koledzy to zdegenerowane moralnie i poglądowo jednostki, wziął trud przygotowania dowodów w swoje ręce. Przez kilka miesięcy nagrywał ich z ukrytego magnetofonu. Próbował kupić od nich narkotyki, aby było jasne, że parają się dilerką. Odmowa sprzedaży miała świadczyć o tym, że chcą mu dać skręta marychy za darmo po to, by się uzależnił. Nagrywał rozmowy w pokojach akademika i na imprezach, gdzie był zapraszany przez kolegów uważających go za kumpla. Pokazywał im wyciągi z konta bankowego po to, by później w sądzie powiedzieć, że oskarżony doskonale orientował się w jego sytuacji finansowej. Mówiąc krótko próbował ich wypuścić stosując zwykłą cuchnącą prowokację. Bo on przecież wiedział, kto jest winny. Reszta nieważna. Gdy sąd odrzucił wniosek o przesłuchanie taśm, o których Ziobro przypomniał sobie po trzech latach, ten wskazał dowód mający doprowadzić do zwrotu w rozprawie. Powołał na świadka swojego młodszego brata, który oświadczył, że rozpoznaje na pewno, iż głos oskarżonego jest tym samym głosem, który usłyszał w telefonie. Sąd zadał tylko jedno pytanie: jakim cudem może rozpoznać głos oskarżonego, skoro Marek K. na rozprawie nie odezwał się do tej pory ani jednym słowem, a wcześniej młody Ziobro nie znał oskarżonego? Ziobro natychmiast złożył odwołanie od wyroku. Sąd okręgowy (wówczas wojewódzki) wyrok uniewinniający utrzymał w mocy. Koniec? Nie, przecież Ziobro wie na sto procent, kto jest winien. Składa kasację do Sądu Najwyższego. W 2000 r. Sąd Najwyższy nie odmawia wiceministrowi sprawiedliwości, którym był wtedy Zbigniew Ziobro. Wiceminister, który sam znalazł sprawców i doniósł na nich na policję, ogarnięty jest słusznym gniewem, budzi respekt. Sąd Najwyższy uchylił zatem wszystkie dotychczasowe wyroki i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia z sugestią, by wykonano trzecią, ostateczną ekspertyzę. www.nie.com.pl/art4039.htm Odpowiedz Link Zgłoś
mike.recz Re: A to się nazywa urojenie o mocnym przekonaniu 30.03.07, 17:42 Trzecia, rozstrzygająca ekspertyza, została wykonana przez Centralne Laboratorium Kryminalistyczne w Warszawie przy użyciu najnowocześniejszych metod naukowych. Kosztowała 53 tys. zł. Opracowanie to kilkusetstronicowa księga, kategorycznie wykluczająca autorstwo Marka K. W marcu 2003 r., po 10 latach rozpraw, Marek K. pomówiony przez Zbigniewa Ziobrę został ostatecznie uniewinniony. Wyrok jest prawomocny. Przez 10 długich lat trwała sądowa epopeja, bo jeden facet ubzdurał sobie we łbie i uparł się, że zna sprawcę. Tego przekonania nie były w stanie zmienić żadne ustalenia. Wiara Zbigniewa Ziobry w to, że ma monopol na prawdę, była tak niezachwiana, że nie zdołały jej zmienić żadne dowody i wyroki. Tylko swojemu uporowi Marek K. może zawdzięczać, że pomówienia Ziobry nie złamały mu życia. Do dziś nie wie, jakim cudem nie relegowano go z uczelni po pierwszym skazującym wyroku. Przekonanie Ziobry o winie wskazanego przez niego człowieka dopuszczało prowokację, nielegalne nagrywanie i przedstawianie świadków, których zeznania były warte funta kłaków. Ta zaciętość i poczucie Ziobry, że ma dar wyczuwania winowajców, nie byłyby skazą wartą uwagi, gdyby Zbigniew Ziobro był przeciętnym pracownikiem urzędu gminy. Ale cała sprawa dotyczy prominentnego polityka dość ważnej partii mającej i prawo, i sprawiedliwość w nazwie. Człowieka, który jeśli wszystko źle pójdzie, może być ministrem i prokuratorem generalnym odpowiadającym za sprawiedliwość w całym państwie. To już teraz poseł, członek komisji śledczej, autor raportu, w którym jednoznacznie i kategorycznie wskazuje winnych i żąda ich przykładnego ukarania. To były wiceminister, który z wyżyn urzędu ścigał kolegę z młodości. Zimno się robi ze strachu. Ostrzegamy! PS Redakcja prosi o zgłoszenie się osoby, która była rzeczywistym autorem opisywanych anonimów. Może się nie obawiać. Przestępstwo to już uległo przedawnieniu. Autor : Maciej Wiśniowski www.nie.com.pl/art4039.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :)))) czy to żart? czy już szczyt paranoi ??? IP: *.gdynia.mm.pl 30.03.07, 17:46 Odpowiedz Link Zgłoś
mike.recz Re: czy to żart? czy już szczyt paranoi ??? 30.03.07, 17:49 To nie żart.Cała sprawa jest udokumentowana aktami sprawy i wyrokami sądu. "Najlepsza" moim zdaniem jest kwestia nagrywania swoich kolegów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Staruszek mike.recz i jego obciazenia ,,,dziedzictwo !!!! IP: *.dsl.bell.ca 30.03.07, 18:13 Przygladam sie z oddali poczynaniom krajowych srodkow informacyjnych , zadna jak do tej pory "realna gadzinowka" nie stworzyla sobie wizji na przyszlosc . Nie szukajcie w tym okresleniu recepty , bo tej nikt nie jest gotow wystawic komus , kto nie usiluje sie czegos nauczyc . Wystawia sie to spoleczenstwo na posmiewisko przez ludzi , ktorzy dorwali sie do "pozycji" i strzelaja wokol slepakami straszac wszystkich , ze za chwile moze sie trafic prawdziwy pocisk ...... Bawilo sie to panstwo zmianami nazw ulic , pozniej glosnymi ogrodkami dzialkowymi ( oj , pamietne spiewki p.G.Staniszewskiej ) , rzucano "gruba kreche " tu i uwdzie , siepacze robili fortuny na roznych przekretach , to alkohol , a to paliwko a pozniej zlomowisko samochodow , banki praly brudne pieniadze , firmy prosperujace padaly jak mrowki.....istny cyrk . Wokol w miedzyczasie, panstwa , ktore wychodzily z pod jarzma "czerwonych" zalatwily lustracje , ustawily polityczny kredyt zaufania na jakims znaczacym poziomie, uregulowaly administarcyjo-gospodarczy status zarzadzania , poszly w sukurs ustawy prawne np. kodeksow karnych i setki innych "realnych zagospodarowan" spolecznego zaufania do tychze rozporzadzen a co za tym idzie wiekszego zaufania . Jak dlugo na krajowym deptaku szwedac sie beda oprawcy , ktorych twarze sa znane, chronione jednak przez prawo.......to jest kraj ??? czy mafia ??? Jesli juz trafi sie osoba mogaca podniesc godnosc tegoz kraju to znajda sie pociski , ktore zniosa te osoby z powierzchni , do dzis pamietny szef NIK-u , niezyjacy juz dr. Walerian Panko nie "odnalazl" swego mordercy . Wiele jest niedociagniec , wielu jest "parszywych mordercow" demokracji , zyjacych na jej skorze jak te pijawki i ssiace krew z tego spoleczenstwa . Odpowiedz Link Zgłoś
mike.recz Niebardzo pana zrozumiałem. 30.03.07, 18:19 Gość portalu: Staruszek napisał(a): mike.recz i jego obciazenia ,,,dziedzictwo ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Staruszek Re: Niebardzo pana zrozumiałem. IP: *.dsl.bell.ca 30.03.07, 18:29 mike.recz napisał: > Gość portalu: Staruszek napisał(a): mike.recz i jego > obciazenia ,,,dziedzictwo ! > ......Usmialem sie .....LOL.....nie jest Pan jedyny w tym krajowym tyglu wydarzen niezrozumialych dla wielu , moze celowo odczuwamy ten "bol" braku zrozumienia . Jakie ma Pan niezrozumiale watki .....postaram sie rozwinac te watki .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Re: Niebardzo pana zrozumiałem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.07, 09:07 Dajcie mi Ostrowską a już ja jej paragraf znajdę, jak mawiał Beria. Odpowiedz Link Zgłoś