Eutanazja na przykładzie psa Plastra. Tak czy nie?

18.04.07, 19:31
oto jakie pytanie zadałem kumplom na forum:


jestem przeciwko eutanazji, ale....
Miałem psa Plastra. Zdechł dziś, rano w budzie cały sztywny leżał. Został
ładnie pochowany z obolem w pysku dla jakiegoś psiego Charona w postaci 10
pensów z lwem na rewersie. Księgę umarłych z pamięci zacytowałem nad jego
psią trumną.

No właśnie. Piesek miał dwa razy operacje na raka, teraz też chyba miał raka
po raz trzeci ale już był na tyle stary że miał tez wiele innych chorób że
wiadomo było że za długo nie pociągnie. Pod koniec te dwa ostatnie dni męczył
sie, już nawet nie szczekał.

I w kontekście eutanazji. Jeśli psa bardzo boli, tak że kwęka całą noc i robi
kupę z glutami krwi, to chyba ulżenie jego cierpieniom byłoby humanitarne. A
pozostawienie go przy życiu byłoby nieludzkie. Ja tam mojego psa trzymałem do
końca, ale już pod koniec to miałem mieszane uczucia widząc jak kupę z krwią
robi. Nie uśpiłbym go chyba jednak.

Co wy na to?

I odpowiedzi:
"to nawet nie troche, ale najzwyklejszy sadyzm byl.
bol nowotworowy obok ostrego zapalenia trzustki jednym z najsilniejszych."

i druga
"jako przyszly lekarz weterynarii uwazam ze pozwolenie na cierpienie zwierzat
jest nieludzkie fakt sama mialam psa przez 13 lat ktory umarl smiercia
naturalna ale jakby meczyl sie dluzej to tez bym go uspila zreszta sama mam
teraz szczura i jakby umieral w cierpieniu ulzylabym mu"

i trzecia
"Nie ma znaczenia, jakie poematy klepałeś mu nad trumną. Coś takiego jest
niedopuszczalne i podchodzi dla mnie pod znęcanie się. Gapiłeś się na
cierpiącego psa i czekałeś, aż w końcu umrze. Draństwo, obrzydliwe draństwo.
Mój poprzedni pies umierał na raka, kiedy zaczęła się agonia, ściągnęlam do
domu weterynarza i pomogliśmy mu odejść. Nigdy nie pozwoliłabym sobie na
bezmyślne przyglądanie się mękom zwierzęcia "bo tak".
    • clockwork.orange Re: Eutanazja na przykładzie psa Plastra. Tak czy 18.04.07, 19:38
      zgadzam sie z twoimi kumplami- to bylo okrutne.
      sama uspilam chorego, starego psa, gdy sie okazalo ze nie ma szans wyleczenia
      go a i tak zastanawiam sie czy nie kazalam mu cierpiec zbyt dlugo.

      czlowiekowi mozesz probowac pomoc w cierpieniu na wiele sposobow- rozmowa,
      religia i czym tam jeszcze a i tak nie zawsze odnosi to jakis skutek. zwierze
      ma tylko cierpienie i zadnego sensu w nim nie zobaczy.
      • clockwork.orange Re: Eutanazja na przykładzie psa Plastra. Tak czy 18.04.07, 19:40
        mam nadzieje ze to byla tylko taka wymyslona historyjka jako wstep do dyskusji.
    • edico Re: Eutanazja na przykładzie psa Plastra. Tak czy 18.04.07, 19:40
      Jaka eutanazja w państwie katolickim. Bóg dał życie i Bóg je odbierze. A kto
      inaczej myśli, to go na krzesło elektryczne alibo toporem :))
    • xtrin Re: Eutanazja na przykładzie psa Plastra. Tak czy 18.04.07, 20:40
      Nie tak dawno sama byłam na granicy takiej decyzji - mój (dość jeszcze młody)
      kot był ciężko chory (nerki zastrajkowały), terapia nie skutkowała. Kotek był
      bardzo słaby, po przejściu kilku kroków wywracał się ze zmęczenia, robił pod
      siebie, był apatyczny i obolały, jakkolwiek ostrych bóli chyba nie odczuwał.
      Codzienne kroplówki też chyba nie należały do przyjemności. Weterynarz
      powiedziała, że jeżeli nowa terapia nie poskutkuje to trzeba zastanowić się nad
      uśpieniem. Był to jeden z najgorszych wieczorów w moim życiu. Ani przez chwilę
      jednak nie miałam wątpliwości, że jeżeli nie ma nadziei to należy mu
      przynajmniej ulżyć. Jedyne wątpliwość tyczyły się tego kiedy można uznać, że
      wszystko już stracone i jak to praktycznie zorganizować. Na całe szczęście
      ostrzejsza terapia przyniosła efekty i po tygodniu kot był w dobrym stanie, a
      teraz - kilka miesięcy później - szaleje po całym domu w pełni zdrowia. Ale co
      przeszłam to moje.

      Z eutanazją zwierząt jest jednak o wiele łatwiej niż w przypadku ludzi. Chory
      człowiek wciąż może znajdować sens życia w nadziei, w wierze. Chore zwierze jest
      tylko cierpieniem.
    • malina862 Re: Eutanazja na przykładzie psa Plastra. Tak czy 18.04.07, 20:53
      Zgadzam się z tymi opiniami.
      Człowiek jest jeszcze w otyle lepszej sytuacji,że potrafi mówić kiedy go boli
      dostaje zatem silne leki,morfine itp,itd...
      W zupełnie innej stutacji jest zwierze...Należy oczywiście ratować kiedy się da
      ale jeśli nie ma szansy jedyne co możemy zrobić to skrócić
      cierpienie ,zapewniając godną śmierć na jaką zasługuje.
      A trzymać zwierze przy życiu,mimio że cierpi i nie ma nadziej to zwykły egoizm
      a nie prawdziwa miłość.I nie przekonuje mnie gadka typu"Nie mam serca go uśpić"
      Ja nie miałabym serca patrzeć widząc jak ktoś kogo kocham wije się z bólów
      wmęczarniach.Ale to wszystko kwestia sumienia...
    • Gość: jszhc Re: Eutanazja na przykładzie psa Plastra. Tak czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.07, 20:53
      Jestem tego samego zdania, ze pies nie powinien sie meczyc, zwlaszcza jesli
      wiadomo, ze jego dni dobiegaja konca, bo ma jakas powazna chorobe. I uwazam, ze
      to samo tyczy sie czlowieka, tym bardziej, ze czlowiek moze samodzielnie i
      swaidomioe czesto podjac decyzje.
    • nancyboy Re: Eutanazja na przykładzie psa Plastra. Tak czy 19.04.07, 09:19
      Eutanazja to jednak coś innego. Bo w przypadku zwierząt to my decydujemy o ich
      uśpieniu, nie one same.
    • Gość: kasia Re: Eutanazja na przykładzie psa Plastra. Tak czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.07, 10:56
      Mam też niezły przykład.
      Sąsiadka mojej koleżanki, bardzo moherowa kobieta, co do kościoła lata
      codziennie po kilka razy, słucha RM, na wszystkie manifestacje i pielgrzymki
      leci na skrzydłach niemalże (zajadła przeciwniczka aborcji i eutanazji), miała
      dwie kotki. Niewysterylizowane oczywiście. Kotki co jakiś czas miały małe
      kociaki - z reguły były rozdawane, ale co się działo z tymi niechcianymi, tego
      koleżanka nie wie.
      Koleżanka zawsze pytała o te kotki, kiedy spotykała sąsiadkę (innych tematów
      rozmów nie miały) i pewnego dnia usłyszała "a, uspałam je i zostawiłam sobie
      jednego małego". Kotki były zdrowe, miały ok. 4 - 5 lat. Moherowa kobieta na
      oburzenie koleżanki, jak tak można (i w ogóle jaki wet się na to zgodził),
      obraziła się straszliwie i wyklęła od najgorszych. Ot, i tyle na temat polskiej
      moralności.
      • xtrin Re: Eutanazja na przykładzie psa Plastra. Tak czy 19.04.07, 22:17
        Gość portalu: kasia napisał(a):
        > Kotki były zdrowe, miały ok. 4 - 5 lat.

        Dla mnie nie do pojęcia...
        Zastanawia mnie po co tacy ludzie w ogóle mają zwierzęta.
        • Gość: jaija Re: Eutanazja na przykładzie psa Plastra. Tak czy IP: *.elblag.dialog.net.pl 19.04.07, 22:50
          Tak, sporo osób tak robi, z tym, że najcześciej nawet nie usypiają, tylko
          topią :/ w dzieciństwie przeżyłam traumę, kiedy sąsiadka potopiła małe kotki i
          kazała mi to wszystko wynieść do śmieci - widziałam te biedne stworzonka z
          wyciągniętymi języczkami, nieżywe, a ja od zawsze uwielbiałam kotki. Zryczałam
          się straszliwie, wręcz spazmów dostałam. Najlepiej więc zapobiegać - ale takie
          to są zawsze najmądrzejsze, albo z lenistwa nie sterylizują zwierzaków, nie
          uspypiają chorych i starych.
          Nasza kotka w końcu została uśpiona - a i tak uważam, że chyba za późno, tyle,
          że ona sama nie mogła powiedzieć, że ją tak bardzo boli...
          • xtrin Re: Eutanazja na przykładzie psa Plastra. Tak czy 19.04.07, 23:18
            Gość portalu: jaija napisał(a):
            > kiedy sąsiadka potopiła małe kotki i kazała mi to wszystko wynieść do śmieci
            > - widziałam te biedne stworzonka z wyciągniętymi języczkami, nieżywe

            Co za skończona kretynka! Kazać dziecku coś takiego. Totalna bezmyślność albo
            skrajny brak empatii.

            > Najlepiej więc zapobiegać - ale takie to są zawsze najmądrzejsze,
            > albo z lenistwa nie sterylizują zwierzaków

            Niestety, niektórym się chyba wydaje, że są tacy dobrzy, bo nie wysterylizowali
            zwierzaka. Tylko utopili ileś jego dzieci.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja